Cywil na wojnie - Kafir, Kaczor

Kup ebooka

35.92 zł
29.81 zł (28,54 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wstęp

Sza­nowny Czy­tel­niku,

książka, którą trzy­masz w ręku, nie jest typo­wym porad­ni­kiem poświę­co­nym kla­sycz­nej sztuce prze­trwa­nia, koja­rzo­nej z umie­jęt­no­ścią prze­ży­cia na łonie dzi­kiej przy­rody. Nie znaj­dziesz w niej instruk­cji budowy sza­łasu, roz­pa­la­nia ognia i sta­wia­nia sideł. Zebrane w niej porady skie­ro­wane są do prze­cięt­nego cywila - miesz­kańca dużego mia­sta, który ni­gdy nie myślał o jakich­kol­wiek przy­go­to­wa­niach na "trudne czasy". Nie­stety wojna dotyka wszyst­kich - zarówno tych, któ­rzy się na nią przy­go­to­wy­wali, jak i tych, któ­rym nawet w naj­gor­szych kosz­ma­rach nie śniło się, że będą musieli się zmie­rzyć z wyzwa­niami, któ­rym musieli sta­wiać czoła nasi dziad­ko­wie (a bar­dzo czę­sto już pradziad­ko­wie).

W momen­cie pisa­nia niniej­szej książki za naszą wschod­nią gra­nicą już od ponad roku trwa krwawa wojna, któ­rej ofiarą pada głów­nie lud­ność cywilna. Zagro­że­nie dla naszego kraju jest jak naj­bar­dziej realne. Nie­stety wnio­ski nie są pocie­sza­jące - zde­cy­do­wana więk­szość spo­łe­czeń­stwa jest kom­plet­nie nie­przy­go­to­wana, nie tylko na wybuch wojny, ale rów­nież na mniej poważne kry­zysy. Co gor­sza na pozio­mie pań­stwo­wym nie pro­wa­dzi się jakich­kol­wiek sku­tecz­nych maso­wych akcji edu­ka­cyj­nych. Ofi­cjalne fol­derki z instruk­cjami robie­nia zapa­sów i ogrze­wa­nia zama­rza­ją­cych miesz­kań przy pomocy świe­czek i cera­micz­nych doni­czek nijak się mają do realiów kon­fliktu zbroj­nego. Od wielu lat w szko­łach nie ma poważ­nych zajęć z "przy­spo­so­bie­nia obron­nego". Rezy­gna­cja z zasad­ni­czej służby woj­sko­wej rów­nież wal­nie przy­czy­niła się do spadku ele­men­tar­nych zdol­no­ści prze­trwa­nia w warun­kach peł­no­ska­lo­wej wojny. Spraw­nie dzia­ła­jący w cza­sach PRL sys­tem obrony cywil­nej został sku­tecz­nie zde­mon­to­wany, co widać dosko­nale po braku cho­ciażby mini­mal­nej ilo­ści schro­nów... Nie­stety 30 lat sta­bi­li­za­cji po zakoń­cze­niu zim­nej wojny wła­śnie dobie­gło końca. Co zatem robić?

Cóż... gdy pań­stwo jest bez­silne, cały obo­wią­zek zadba­nia o wła­sne bez­pie­czeń­stwo spada na barki oby­wa­teli. Sytu­ację pró­bują rato­wać oddolne ini­cja­tywy pro­obronne, jed­nak skala ich dzia­łań jest zbyt mała, by odnio­sły wymierny sku­tek. Nie każdy też ma moż­li­wo­ści i czas, aby na wła­sny koszt uczest­ni­czyć w pod­sta­wo­wych szko­le­niach. W takiej sytu­acji jedy­nym sen­sow­nym roz­wią­za­niem pozo­staje samo­kształ­ce­nie. Wła­śnie w tym celu przy­go­to­wa­li­śmy niniej­szy porad­nik.

Tak jak wspo­mnie­li­śmy na samym początku, skie­ro­wany jest on do typo­wych miesz­czu­chów, sta­no­wią­cych zde­cy­do­waną więk­szość miesz­kań­ców naszego kraju. Doświad­cze­nia toczo­nych w ostat­nich dzie­się­cio­le­ciach wojen jed­no­znacz­nie wska­zują, że to wła­śnie ta grupa lud­no­ści jest naj­bar­dziej nara­żona na skutki dzia­łań wojen­nych. Kon­struk­cja książki została opra­co­wana spe­cjal­nie na potrzeby prze­cięt­nego miesz­kańca dużego mia­sta. Mamy jed­nak nadzieję, że wiele cen­nych porad znajdą w niej także inne, teo­re­tycz­nie lepiej przy­go­to­wane na "trudne czasy" osoby. Jesteś zawo­do­wym żoł­nie­rzem lub świet­nie wyszko­lo­nym funk­cjo­na­riu­szem innych służb? Co do zasady wszystko już wiesz, a odpo­wied­nie sche­maty postę­po­wa­nia masz dosko­nale prze­ćwi­czone? To świet­nie. Nie­stety naj­praw­do­po­dob­niej zosta­niesz zmo­bi­li­zo­wany i wysłany na drugi koniec kraju, a twoja rodzina zosta­nie w domu nie tylko bez opie­kuna, ale także bez ele­men­tar­nej wie­dzy i pod­sta­wo­wego wypo­sa­że­nia. Niniej­sza książka pozwoli ci na ich odpo­wied­nie przy­go­to­wa­nie. Jesteś wytraw­nym pre­per­sem lub od wielu lat aktyw­nie dzia­łasz w klu­bach zrze­sza­ją­cych miło­śni­ków sur­wi­walu? Dosko­nale. Ta publi­ka­cja być może nie wnie­sie nic nowego do two­jej wie­dzy, ale pozwoli ci ją usys­te­ma­ty­zo­wać i na wiele zagad­nień spoj­rzeć z zupeł­nie innej per­spek­tywy. Być może odnaj­dziesz w niej wska­zówki na temat tego, w jaki spo­sób wyko­rzy­stać swoją wie­dzę, by stać się lokal­nym lide­rem orga­ni­zu­ją­cym sku­teczną pomoc dla swo­ich naj­bliż­szych i sąsia­dów.

Zebrane tu porady zostały zaczerp­nięte nie tylko z naszego wie­lo­let­niego doświad­cze­nia, ale także pro­fe­sjo­nal­nych ana­liz doty­czą­cych zabez­pie­cze­nia lud­no­ści. Wiele z nich zostało zwe­ry­fi­ko­wa­nych poprzez prak­tyczne spraw­dze­nie na woj­nie toczo­nej za naszą wschod­nią gra­nicą. Część porad może się wydać banalna, zwłasz­cza dla osób "sie­dzą­cych w tema­cie". Pro­szę nam jed­nak uwie­rzyć: nawet oczy­wi­ste rze­czy nie są oczy­wi­ste dla prze­cięt­nego cywila. Zresztą nie tylko dla niego. Czy pomy­śla­łeś, by przed wybu­chem ewen­tu­al­nej wojny spraw­dzić i wyle­czyć wszyst­kie swoje zęby? W warun­kach pokoju jest to czyn­ność pro­sta, choć nie­przy­jemna... Gdy wojna już wybuch­nie, zabrak­nie prądu, a zna­le­zie­nie sto­ma­to­loga będzie gra­ni­czyło z cudem, to ból zęba będzie ostat­nią rze­czą, która chciał­byś, by ci się przy­tra­fiła. Brzmi logicz­nie? Taka jest ta książka - krótko i tre­ści­wie oma­wia rze­czy pro­ste, ale takie, o któ­rych nikt ni­gdy wcze­śniej nie myślał. Nie trak­tuj jej jako dokład­nej instruk­cji, raczej jako zbiór prak­tycz­nych porad, dzięki któ­rym będziesz mógł nauczyć się samo­dziel­nego myśle­nia. Myśle­nia kate­go­riami zupeł­nie innymi od logiki cza­sów pokoju.

Trochę teorii, czyli poziomy zagrożenia i stopniowanie naszych działań

Zanim przej­dziemy do prak­tycz­nych porad doty­czą­cych poszcze­gól­nych spraw zwią­za­nych ze sztuką prze­trwa­nia, musimy omó­wić teo­re­tyczne zagad­nie­nia doty­czące pozio­mów zagro­żeń oraz stop­nio­wa­nia inten­syw­no­ści naszych przy­go­to­wań i ewen­tu­al­nych dzia­łań. Jedną z naj­po­pu­lar­niej­szych, i co waż­niej­sze, spraw­dzo­nych w prak­tyce teo­rii stop­nio­wa­nia zagro­żeń jest podział na poziomy ozna­czone kolo­rami: od zie­lo­nego do czar­nego.

POZIOM ZIE­LONY: Pań­stwo, gospo­darka i spo­łe­czeń­stwo funk­cjo­nują nor­mal­nie. Nie otrzy­mu­jemy żad­nych nie­po­ko­ją­cych sygna­łów. W takiej sytu­acji możemy spo­koj­nie żyć swoim dotych­cza­so­wym życiem, jed­nak warto poświę­cić nieco czasu wol­nego na zdo­by­cie odpo­wied­niej wie­dzy, wyro­bie­nie nawy­ków i zgro­ma­dze­nie mini­mal­nych zapa­sów, pozwa­la­ją­cych na przy­go­to­wa­nie się do mniej korzyst­nych warian­tów roz­woju wyda­rzeń.

POZIOM ŻÓŁTY: Pań­stwo, gospo­darka i spo­łe­czeń­stwo na­dal funk­cjo­nują nor­mal­nie, jed­nak dotarły do nas infor­ma­cje o moż­li­wym wystą­pie­niu sytu­acji kry­zy­so­wej. Naj­lep­szym przy­kła­dem z ostat­nich lat może być późna jesień 2019 roku i poja­wie­nie się infor­ma­cji o wybu­chu epi­de­mii nie­zna­nej cho­roby w Chi­nach. Zagro­że­nie jest od nas daleko, a doświad­cze­nie zdo­byte w poprzed­nich tego typu sytu­acjach wska­zuje, że wszystko może się wkrótce uspo­koić i nasze życie znów powróci do "zie­lo­nego poziomu". Sytu­acja taka wymaga pod­ję­cia już jed­nak pew­nych kro­ków zapo­bie­gaw­czych, przy­naj­mniej przez osoby, które w jakiś spo­sób są powią­zane z obsza­rem wystą­pie­nia zagro­że­nia. Jeżeli pla­nu­jesz podróż w dany rejon - prze­łóż ją. Jeśli pro­wa­dzisz biz­nes i jesteś uza­leż­niony od dostaw czę­ści z obję­tego pro­ble­mami regionu - zrób ich zapas, tak by móc prze­trwać zabu­rze­nia w funk­cjo­no­wa­niu łań­cu­cha dostaw. Co zro­bić jed­nak, jeśli jesteś prze­cięt­nym oby­wa­te­lem pro­wa­dzą­cym spo­kojne życie? Sprawdź swoje zapasy i w razie czego uzu­peł­nij bra­ku­jące rze­czy. Skon­tro­luj stan tech­niczny swo­jego samo­chodu i usuń ewen­tu­alne usterki. Jeżeli nie­po­koi cię stan two­jego zdro­wia - pójdź do leka­rza. Żadna z powyż­szych czyn­no­ści nie zabu­rzy two­jego dotych­cza­so­wego życia ani nie wyge­ne­ruje wiel­kich kosz­tów. Pamię­taj, że w zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści przy­pad­ków poziom żółty wystę­puje bar­dzo czę­sto. Na szczę­ście zazwy­czaj wszystko koń­czy się na oba­wach i po pew­nym cza­sie życie powraca na poziom zie­lony. Nie­kiedy zda­rzają się jed­nak wyjątki i sytu­acja eska­luje do kolej­nego koloru.

POZIOM POMA­RAŃ­CZOWY: W momen­cie, gdy zagro­że­nie zakwa­li­fi­ko­wane wcze­śniej jako poziom żółty zaczyna się w nie­bez­pieczny spo­sób do nas przy­bli­żać, musimy już pod­jąć kon­kretne przy­go­to­wa­nia. Naj­lep­szym przy­kła­dem będzie w tym przy­padku począ­tek epi­de­mii COVID-19 w Euro­pie. Wszy­scy pamię­tamy moment, gdy wirus "sza­lał" już w sąsied­nich pań­stwach, które masowo zaczęły wpro­wa­dzać ogra­ni­cze­nia dla swo­ich oby­wa­teli. W Pol­sce na­dal nic się nie działo - zarówno pań­stwo, jak i gospo­darka oraz spo­łe­czeń­stwo nor­mal­nie funk­cjo­no­wały. Pomimo real­no­ści zagro­że­nia więk­szość ludzi na­dal żyła tak, jakby nic się nie działo. Z iden­tyczną sytu­acją "poma­rań­czową" mamy do czy­nie­nia np. w przy­padku kon­cen­tra­cji wro­gich wojsk na gra­nicy lub wzro­stu napięć wewnętrz­nych do tego stop­nia, że docho­dzi np. do potęż­nych demon­stra­cji i starć z poli­cją. Jakie zatem kroki należy pod­jąć w danym momen­cie?

Po pierw­sze rezy­gnu­jemy z wyjaz­dów poza strefę naszego zamiesz­ka­nia i prze­cho­dzimy w tryb "oszczę­dza­nia". Obci­namy wszel­kie zbędne wydatki - pie­nią­dze już wkrótce mogą przy­dać się na zupeł­nie inne rze­czy niż np. roz­rywki lub mało prak­tyczne dobra luk­su­sowe.

Po dru­gie zwięk­szamy nasze zapasy do poziomu pozwa­la­ją­cego nam na spo­kojne prze­trwa­nie mini­mum mie­siąca bez koniecz­no­ści doko­ny­wa­nia zaku­pów. To samo doty­czy gotówki. Roz­waż rów­nież zaopa­trze­nie się w przed­mioty, które w razie czego będą mogły posłu­żyć ci jako towar wymienny, np. papie­rosy.

Trze­cim kro­kiem jest usta­le­nie awa­ryj­nego sys­temu łącz­no­ści z naszymi bli­skimi i zna­jo­mymi. Wyko­rzy­staj sytu­ację, w któ­rej inter­net i sieć tele­fo­niczna dzia­łają jesz­cze nor­mal­nie. Prze­myśl rów­nież ewen­tu­alne sche­maty swo­jego postę­po­wa­nia na wypa­dek dal­szej eska­la­cji wyda­rzeń.

Oczy­wi­ście poziom poma­rań­czowy może cof­nąć się do żół­tego - np. zamieszki wewnętrzne udało się opa­no­wać, poten­cjalny prze­ciw­nik wyco­fał woj­ska do koszar, a zaraza zaczęła wyga­sać lub nie oka­zała się wyjąt­kowo zja­dliwa. Wszystko może jed­nak pójść jesz­cze dalej.

POZIOM CZER­WONY: Naj­kró­cej można by go okre­ślić sło­wami: "zaczęło się!". W przy­padku wojny będzie to roz­po­czę­cie dzia­łań zbroj­nych, nato­miast pod­czas zamie­szek punk­tem zwrot­nym jest zawsze roz­lew krwi (tak jak np. pod­czas pro­te­stów na Maj­da­nie w lutym 2014 roku). Odkąd poja­wią się pierw­sze ofiary, nic już nie będzie tak jak wcze­śniej, a wszyst­kie strony kon­fliktu będą dzia­łać, kie­ru­jąc się zupeł­nie inną - bar­dziej bru­talną i bez­względną - logiką.

Przy pozio­mie czer­wo­nym pań­stwo prze­cho­dzi w tryb awa­ryjny - wpro­wa­dzany jest jeden ze sta­nów wyjąt­ko­wych, ozna­cza­ją­cych dotkliwe ogra­ni­cze­nia dla lud­no­ści. Duża część admi­ni­stra­cji zawie­sza dzia­łal­ność, a główną rolę zaczy­nają odgry­wać struk­tury siłowe. Gospo­darka w znacz­nej mie­rze prze­staje funk­cjo­no­wać. Poja­wiają się pro­blemy z zaopa­trze­niem i obie­giem pie­nięż­nym. Trans­port publiczny prze­staje dzia­łać, na dro­gach poja­wiają się punkty kon­tro­lne oraz inne ogra­ni­cze­nia prze­jazdu.

Poziom czer­wony może utrzy­my­wać się przez wiele mie­sięcy lub nawet lat. Poprzedni świat, do któ­rego byłeś przy­zwy­cza­jony, już ni­gdy nie powróci... Na pocie­sze­nie możemy jed­nak stwier­dzić, że czło­wiek dość szybko adap­tuje się do nowych realiów. Z cza­sem przy­zwy­cza­isz się do nowego trybu życia, nauczysz się oce­niać zagro­że­nia i radzić sobie z nowymi wyzwa­niami. Prak­tyka poka­zuje, że poziom czer­wony zawsze kie­dyś się koń­czy i powra­cają, choć odmie­nione, spo­koj­niej­sze realia. Nie­stety moż­liwe są rów­nież gor­sze warianty roz­woju wypad­ków.

POZIOM FIO­LE­TOWY: Ozna­cza on bez­po­śred­nią strefę dzia­łań wojen­nych, w któ­rej zma­so­wane ostrzały i bom­bar­do­wa­nia są codzien­no­ścią. Przy­kła­dem może tu być oblę­żony Mariu­pol, Bach­mut lub inne mia­sta, o które toczone są zacie­kłe walki. Peł­nię wła­dzy na obsza­rze fio­le­to­wym spra­wuje woj­sko. W miarę moż­li­wo­ści należy jak naj­szyb­ciej opu­ścić zagro­żony teren. Jeżeli jed­nak zde­cy­do­wa­łeś się na pozo­sta­nie, musisz bez­względ­nie wyko­ny­wać pole­ce­nia żoł­nie­rzy (zarówno wła­snych, jak i prze­ciw­nika). Swoją aktyw­ność ogra­nicz do nie­zbęd­nego mini­mum - dzia­łaj tylko w celu zabez­pie­cze­nia pod­sta­wo­wych potrzeb życio­wych, takich jak zdo­by­cie wody i poży­wie­nia. Gdy tylko możesz, prze­by­waj w ukry­ciu. Nie "pałę­taj się" bez celu - możesz paść ofiarą przy­pad­ko­wego ostrzału lub zostać schwy­tany np. w celu wyko­ny­wa­nia prac na rzecz woj­ska. Ni­gdy nie obser­wuj walk. Ryzyko "zła­pa­nia kulki" jest zbyt wyso­kie. Co gor­sza możesz zostać uznany np. za wro­giego szpiega lub koor­dy­na­tora ognia. Za wszelką cenę sta­raj się zna­leźć spo­soby na opusz­cze­nie strefy fio­le­to­wej.

Oczy­wi­ście poziom fio­le­towy może się cof­nąć. Bro­niące swego kraju woj­ska mogą ode­pchnąć prze­ciw­nika. Teren walk może rów­nież dostać się pod oku­pa­cję, gdzie swoją strefę fio­le­tową będzie orga­ni­zo­wał wróg. Panu­jące w niej zasady będą oczy­wi­ście znacz­nie surow­sze.

POZIOM CZARNY: Jest to tak zwana strefa śmierci, w któ­rej pozo­sta­wa­nie nie daje żad­nych szans na prze­ży­cie. Jedy­nym spo­so­bem na fizyczne prze­trwa­nie jest opusz­cze­nie jej za wszelką cenę. Wzor­co­wymi przy­kła­dami mogą tu być: wnę­trze sar­ko­fagu w Czar­no­bylu, trasa prze­pływu lawy po erup­cji wul­kanu lub np. obszar zale­wowy poło­żony poni­żej zapory wod­nej, która lada moment ma zostać wysa­dzona w powie­trze. W przy­padku wojny przy­kła­dem czar­nej strefy śmierci może być dziel­nica Wola pod­czas rzezi jej miesz­kań­ców w trak­cie Powsta­nia War­szaw­skiego, wołyń­ska wio­ska oto­czona przez UPA lub pod­ki­jow­ska Bucza, w któ­rej woj­ska rosyj­skie roz­po­częły masowe mor­do­wa­nie lud­no­ści cywil­nej.

SZARA STREFA: Jesz­cze jed­nym z warian­tów roz­woju sytu­acji kry­zy­so­wej jest powsta­nie sza­rej strefy, czyli obszaru, na któ­rym zani­kła jaka­kol­wiek zor­ga­ni­zo­wana wła­dza pań­stwowa. Poja­wie­nie się total­nej anar­chii na dłuż­szy okres jest jed­nak mało praw­do­po­dobne. Przy­roda nie znosi pustki - wła­dza rów­nież. Mak­sy­mal­nie po kilku dniach dany teren ponow­nie zosta­nie opa­no­wany przez woj­sko (wła­sne lub prze­ciw­nika). Moż­liwe, że obo­wiązki pań­stwa przej­mie na sie­bie lokalna samo­obrona. Ważną rolę w powstrzy­my­wa­niu powszech­nej anar­chii odgrywa rów­nież iner­cja spo­łeczna - zde­cy­do­wana więk­szość ludzi od dzie­się­cio­leci przy­zwy­cza­jo­nych do nor­mal­nego życia i prze­strze­ga­nia prawa oraz norm moral­nych z dnia na dzień nie sta­nie się zde­mo­ra­li­zo­waną dzi­czą doko­nu­jącą pogro­mów i maso­wych rabun­ków.

Nie­stety okres zaniku wła­dzy pań­stwo­wej (naj­wi­docz­niej­szą oznaką jest ucieczka poli­cji) skru­pu­lat­nie wyko­rzy­stują kry­mi­na­li­ści oraz wszel­kiej maści bojówki ter­ro­ry­styczne i orga­ni­za­cje eks­tre­mi­styczne. Cza­sami wystar­cza zale­d­wie kilka-kil­ka­na­ście godzin, by mogły one doko­nać rabun­ków lub wyrów­nać rachunki z ostat­nich lat. Przy­kła­dem mogą tu być wyda­rze­nia z wrze­śnia 1939 roku. Gdy zabra­kło pol­skiej poli­cji i woj­ska, wypusz­czeni z wię­zień kry­mi­na­li­ści rzu­cili się do rabunku. Na Kre­sach Wschod­nich sytu­acja była jesz­cze gor­sza, gdyż człon­ko­wie bojó­wek komu­ni­stycz­nych i ukra­iń­scy nacjo­na­li­ści z OUN roz­po­częli wyrów­ny­wa­nie rachun­ków z pozba­wio­nymi ochrony przed­sta­wi­cie­lami pań­stwa pol­skiego. Oczy­wi­ście po kilku dniach wszel­kie "spon­ta­niczne" prze­jawy anar­chii zostały stłu­mione przez woj­ska oku­pa­cyjne... Roz­po­czął się jed­nak zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wany ter­ror zor­ga­ni­zo­wany przez tota­li­tarną machinę pań­stwową.

Co zatem zro­bić, jeśli zna­la­złeś się w sza­rej stre­fie? Postę­puj tak, jak­byś był w stre­fie fio­le­to­wej, z tą jed­nak róż­nicą, że o wła­sne bez­pie­czeń­stwo będziesz musiał zawal­czyć sam. (Szcze­gó­łowe instruk­cje znaj­dziesz w roz­dzia­łach o broni i zasa­dach orga­ni­za­cji sąsiedz­kiej samo­obrony).

W tym miej­scu możesz zadać pyta­nie: po co mi to całe teo­re­ty­zo­wa­nie? Odpo­wiedź jest pro­sta - swoje dzia­ła­nia musisz stop­nio­wać w zależ­no­ści od poziomu zagro­że­nia. O ile robie­nie gigan­tycz­nych i nie­prze­my­śla­nych zapa­sów przy pozio­mie zie­lo­nym lub żół­tym narazi cię co naj­wy­żej na nie­po­trzebne wydatki, o tyle błędna decy­zja doty­cząca ewa­ku­acji może wpę­dzić cię w poważne tara­paty. Pół biedy, jeżeli będziesz ucie­kać za wszelką cenę (niczym z czar­nej strefy śmierci). Gdy po jakimś cza­sie okaże się, że sytu­acja nie jest aż tak kry­tyczna, to zawsze będziesz mógł wró­cić. Gorzej, gdy prze­ga­pisz wła­ściwy moment i przez swoje zanie­cha­nie znaj­dziesz się w bez­po­śred­niej stre­fie walk fron­to­wych. Rów­nież przed­wcze­sne ujaw­nia­nie faktu, że posia­dasz nie­ko­niecz­nie legalną broń (np. w stre­fie poma­rań­czo­wej lub czer­wo­nej), wpę­dzi cię w poważne pro­blemy z pra­wem. To samo tyczy samo­dziel­nego "wymie­rza­nia spra­wie­dli­wo­ści" w momen­cie, gdy dzia­łają jesz­cze siły porząd­kowe.

Pamię­taj, że nawet słuszne dzia­ła­nia pod­jęte w złym momen­cie nie są słuszne!

Rozdział I. Przygotowania, zanim wszystko się zacznie

Roz­dział I

Przy­go­to­wa­nia, zanim wszystko się zacznie

Podstawowe zapasy

Kwe­stia przy­go­to­wa­nia odpo­wied­nich zapa­sów na trudne czasy jest jedną z naj­ob­szer­niej­szych i naj­chęt­niej oma­wia­nych dzie­dzin "sztuki prze­trwa­nia". Bez więk­szego pro­blemu w inter­ne­cie można zna­leźć całą masę mniej lub bar­dziej sen­sow­nych wska­zó­wek doty­czą­cych stra­te­gii robie­nia zapa­sów oraz spo­so­bów prze­cho­wy­wa­nia poszcze­gól­nych rze­czy. Nie­stety znacz­nie trud­niej zna­leźć prak­tyczne wska­zówki doty­czące wiel­ko­ści zapa­sów. Na czym zatem się sku­pić i jak unik­nąć naj­po­waż­niej­szych i kosz­tow­nych błę­dów? Zacznijmy od żyw­no­ści.

Zapasy żywności

Pierw­szą pod­sta­wową zasadą robie­nia zapa­sów żyw­no­ści w cza­sach pokoju jest gro­ma­dze­nie jedze­nia, które spo­ży­wasz w codzien­nym życiu. Cała sztuka polega na tym, by zna­leźć odpo­wied­nią pro­por­cję pomię­dzy ilo­ścią zgro­ma­dzo­nych pro­duk­tów a ter­mi­nem ich przy­dat­no­ści. W dużym skró­cie cho­dzi o to, żebyś był w sta­nie "swoim nor­mal­nym try­bem żywie­nio­wym" zjeść wszystko przed koń­cem ter­minu przy­dat­no­ści do spo­ży­cia. Przy­kła­dowo jeśli mie­sięcz­nie zja­dasz 2-3 kg ziem­nia­ków, to kupo­wa­nie 50-kilo­gra­mo­wego worka nie ma sensu - więk­szość kar­to­fli zepsuje się, zanim się do nich dobie­rzesz. Bar­dzo podob­nie wygląda sytu­acja w przy­padku kon­serw. Umówmy się - nie są to rze­czy, które nor­mal­nie spo­ży­wamy każ­dego dnia. Ow­szem, kilka sztuk warto mieć w zapa­sie, zwłasz­cza jeśli będziesz mieć oka­zję je spo­żyć np. pod­czas majówki lub waka­cyj­nego wypadu. Wów­czas po pro­stu będziesz mógł uzu­peł­nić swoje zapasy o dokład­nie taką samą ilość, jaką zuży­łeś. Podob­nie postę­puj z goto­wymi posił­kami - np. fasolką po bre­toń­sku w sło­iku. Kilka sło­icz­ków przyda się na tury­styczne wypady lub gdy na szybko musisz zro­bić coś cie­płego. Błę­dem jest kupo­wa­nie na raz całej zgrzewki pusz­ko­wa­nego jedze­nia. Uwierz nam, przez więk­szość czasu nawet go nie tkniesz... Panika zacznie się, gdy ter­min przy­dat­no­ści będzie się zbli­żać ku koń­cowi. Z jed­nej strony szkoda, żeby się zmar­no­wało, z dru­giej zaś żar­cie przez cały mie­siąc tego samego, umówmy się, nie­zbyt zdro­wego jedze­nia rów­nież nie jest dobrym roz­wią­za­niem.

O swoje zapasy trzeba dbać i regu­lar­nie ich doglą­dać! To, że kupi­łeś opty­malny twoim zda­niem zestaw towa­rów nie­zbęd­nych do prze­trwa­nia, nie ozna­cza, że możesz go po pro­stu wrzu­cić do spi­żarki i o nim zapo­mnieć. Czas pły­nie nad­spo­dzie­wa­nie szybko. Kon­serwy masowo kupo­wane w począt­kach pan­de­mii COVID-19 w więk­szo­ści są już dawno prze­ter­mi­no­wane (jeśli na­dal takie masz, to sprawdź ter­min przy­dat­no­ści). Spo­so­bem na unik­nię­cie tego typu pro­ble­mów jest regu­larne (przy­naj­mniej raz na kwar­tał) spraw­dza­nie swo­ich zapa­sów i wycią­ga­nie z nich pro­duk­tów, które powinno się już zjeść. W utrzy­ma­niu "dys­cy­pliny" wielce pomocna może być banalna lista kon­serw z zapi­sa­nymi ter­minami waż­no­ści. Jeżeli dys­po­nu­jesz odpo­wied­nią ilo­ścią miej­sca, wów­czas możesz roz­ło­żyć poszcze­gólne pro­dukty np. do pude­łek z zapi­saną koń­cową datą przy­dat­no­ści.

Pamię­taj, że swoje zapasy na czarną godzinę musisz regu­lar­nie kon­tro­lo­wać. Spraw­dzaj daty przy­dat­no­ści do spo­ży­cia oraz zwra­caj uwagę na dzia­ła­nie poten­cjal­nych szkod­ni­ków, takich jak np. mole spo­żyw­cze

Jeżeli masz już swoje zapasy - posta­raj się je upo­rząd­ko­wać w wyżej opi­sany spo­sób. Gdy nagle okaże się, że danego typu pro­duktu z koń­czą­cym się ter­mi­nem (np. kon­serw) jest za dużo, będzie to dla cie­bie sygnał, że w naj­bliż­szym cza­sie powi­nie­neś ogra­ni­czyć jego zakupy. Jeśli aku­rat tra­fi­łeś w swoje nor­malne zuży­cie (np. z maka­ro­nem lub ryżem), to po pro­stu na miej­sce wyj­mo­wa­nej paczki z koń­czą­cym się ter­mi­nem waż­no­ści włóż nową, która będzie sobie mogła spo­koj­nie pole­żeć przez następne 2-3 lata. A co, jeśli cze­goś ci zabra­kło? Wów­czas spo­koj­nie będziesz mógł zwięk­szyć zapas. Brzmi nie­skom­pli­ko­wa­nie, ale tak naprawdę ni­gdy dokład­nie nie tra­fisz z zapa­sami w swoje ide­alne zapo­trze­bo­wa­nie. Cała sztuka polega na tym, by zmi­ni­ma­li­zo­wać straty i mar­no­tra­wie­nie żyw­no­ści.

Skupmy się teraz na tym, co warto mieć w domu na wypa­dek wojny.

Kon­serwy - uni­kaj kupo­wa­nia jed­nego typu kon­serw. Posta­raj się, by w miarę moż­li­wo­ści były odpo­wied­nio zróż­ni­co­wane. Oprócz kla­sycz­nej mie­lonki dorzuć do swo­ich zapa­sów kon­serwy rybne oraz np. pusz­ko­waną sło­ninę (w żywie­niu "kon­serwowym" naj­gor­sza jest mono­to­nia - już po kilku dniach jedze­nia tej samej mie­lonki po pro­stu nie będziesz mógł na nią patrzeć). Cie­ka­wym roz­wią­za­niem dla rodziny lub więk­szej liczby osób są duże woj­skowe kon­serwy mię­sne, tzw. małpy. Kilo­gram przy­zwo­itej jako­ści gula­szu spo­koj­nie wystar­czy na przy­go­to­wa­nie smacz­nego i peł­no­war­to­ścio­wego obiadu. Kon­serwy prze­cho­wuj w miej­scu suchym i prze­wiew­nym, tak aby nie zardze­wiały.

UWAGA - jeżeli puszki "napęcz­niały", a przy ich otwie­ra­niu można usły­szeć cha­rak­te­ry­styczne syk­nię­cie, wów­czas nie nadają się one do spo­ży­cia. Wzrost ciśnie­nia wewnątrz puszki jest efek­tem powsta­nia jadu kieł­ba­sia­nego, który jest śmier­tel­nie groźną tru­ci­zną!

Ryż, cukier, kasze i maka­rony - są to pod­sta­wowe pro­dukty z naszej codzien­nej diety, które nadają się do dłu­go­trwa­łego prze­cho­wy­wa­nia. Nawet jeśli ter­min przy­dat­no­ści np. maka­ronu minął, to spo­koj­nie możemy go spo­żyć po dość dłu­gim okre­sie. Naj­więk­szym zagro­że­niem pod­czas prze­cho­wy­wa­nia tego typu pro­duk­tów są mole spo­żyw­cze. Aby zmi­ni­ma­li­zo­wać ryzyko ich roz­prze­strze­nia­nia się, sta­raj się prze­cho­wy­wać wszel­kie pro­dukty syp­kie w szczel­nych pojem­ni­kach (nie zawsze pomaga). Regu­lar­nie kon­tro­luj też stan swo­ich zapa­sów.

Suchary i her­bat­niki - naj­lep­szym roz­wią­za­niem są woj­skowe suchary z kmin­kiem, które bez więk­szych pro­ble­mów można nabyć na rynku cywil­nym. W sytu­acji kry­zy­so­wej zna­ko­mi­cie zastą­pią chleb. Warto mieć rów­nież w zapa­sie zwy­kłe "cywilne" sucharki lub przy­naj­mniej macę/wafle ryżowe - mogą się nam przy­dać rów­nież w cza­sach pokoju, np. pod­czas zatru­cia pokar­mo­wego. Dobrym uzu­peł­nie­niem zapa­sów będą zwy­kłe her­bat­niki, które nie tylko dostar­czą nam kalo­rii, ale i popra­wią nasze samo­po­czu­cie - coś słod­kiego na ząb zawsze tak działa. Wybie­raj naj­prost­sze her­bat­niki, bez cze­ko­la­do­po­dob­nych polew i podej­rza­nego nadzie­nia. Są "zdrow­sze", ale także znacz­nie lepiej się prze­cho­wują.

Cze­ko­lada - praw­dziwa cze­ko­lada (uni­kaj tłusz­czo­wych ulep­ków nazy­wa­nych wyro­bami cze­ko­la­do­po­dob­nymi) jest jed­nym z pod­sta­wo­wych pro­duk­tów, które powinny zna­leźć się w zapa­sach osoby poważ­nie myślą­cej o prze­trwa­niu. Dobra cze­ko­lada łączy w sobie nie­wielką masę i dużą kalo­rycz­ność. Rów­nież dość dobrze się prze­cho­wuje.

Tłusz­cze - zadbaj o odpo­wied­nią ilość tłusz­czów jadal­nych, głów­nie ole­jów. Przy­da­dzą ci się nie tylko do sma­że­nia, awa­ryj­nie będziesz mógł je zużyć też np. jako paliwo do lampki ole­jo­wej.

Warzywa - prze­cho­wy­wa­nie więk­szego zapasu warzyw wymaga stwo­rze­nia odpo­wied­nich warun­ków. Jeżeli dys­po­nu­jesz suchą piw­nicą lub odpo­wied­nio chłodną spi­żarką, to możesz roz­wa­żyć w przy­padku zwięk­sze­nia zagro­że­nia zakup roz­sąd­nej ilo­ści ziem­nia­ków, mar­chwi i cebuli.

Czo­snek - trak­tuj go nie tylko jako przy­prawę, ale przede wszyst­kim jako natu­ralny anty­bio­tyk i śro­dek pod­no­szący odpor­ność. Na szczę­ście jego prze­cho­wy­wa­nie (w suchym i prze­wiew­nym miej­scu) jest wyjąt­kowo łatwe.

Kiszonki i warzywa kon­ser­wowe - jeżeli posia­dasz piw­nicę i zaj­mu­jesz się np. samo­dziel­nym kisze­niem ogór­ków, to wła­sno­ręcz­nie przy­go­to­wane zapasy będą ide­al­nym uzu­peł­nie­niem two­jej diety. Gdy nie masz moż­li­wo­ści prze­cho­wy­wa­nia kiszo­nek w odpo­wied­nich warun­kach, roz­wią­za­niem alter­na­tyw­nym będą wszel­kie warzywa kon­ser­wowe, zaczy­na­jąc od goto­wych do spo­ży­cia buracz­ków, ogór­ków kon­ser­wo­wych, a na paste­ry­zo­wa­nych lub mary­no­wa­nych sałat­kach koń­cząc. Kilka puszek kon­ser­wowej kuku­ry­dzy rów­nież może się przy­dać - w razie czego zuży­jesz ją do "impre­zo­wej" sałatki.

Suszone owoce - są bar­dzo cen­nym uzu­peł­nie­niem codzien­nej diety, zwłasz­cza jeśli przez dłuż­szy czas będziesz musiał żywić się kon­ser­wami. Wybór jest prze­ogromny - w ofer­cie skle­pów na pewno znaj­dziesz coś dla sie­bie. Możesz rów­nież zająć się samo­dziel­nym susze­niem, np. jabłek. W klu­czo­wym momen­cie zapew­nią ci nie­zbędne ilo­ści błon­nika (doceni je każdy, kto doro­bił się zaparć spo­wo­do­wa­nych mono­tonną kon­ser­wową dietą).

Alko­hol - wbrew pozo­rom bywa bar­dzo przy­datny, choć oso­bi­ście odra­dzamy picie w sytu­acjach kry­zy­so­wych. Naj­lep­szym z punktu widze­nia prze­trwa­nia roz­wią­za­niem będzie czy­sty spi­ry­tus, który w razie czego posłuży jak śro­dek odka­ża­jący, paliwo do kuchenki lub śro­dek płat­ni­czy. O ile nie jesteś kone­se­rem robią­cym zapasy na wła­sne potrzeby, to nie inwe­stuj w dro­gie alko­hole jako poten­cjalny śro­dek płat­ni­czy - wystar­czy czy­sta wódka. W więk­szo­ści przy­pad­ków osoby, z któ­rymi będziesz mógł się w ten spo­sób roz­li­czyć, nie doce­nią wyszu­ka­nej whi­skey i dro­gich konia­ków. Ważne, by było dużo i spo­nie­wie­rało...

Woda - robie­nie gigan­tycz­nych zapa­sów wody pit­nej w nor­mal­nych cza­sach pokoju wydaje się nie­po­trzebne, jed­nak zgrzewka wody mine­ral­nej oraz dwie-trzy więk­sze butle należy obo­wiąz­kowo posia­dać, nawet na wypa­dek banal­nej awa­rii wodo­ciągu. Zwróć uwagę na to, by więk­sze butelki były wypo­sa­żone w rączkę do prze­no­sze­nia. Po zuży­ciu ich zawar­to­ści będziesz mieć wygodne naczy­nie, z któ­rym będziesz mógł się udać np. do pod­sta­wio­nego becz­ko­wozu.

Two­rząc swoje zapasy, pamię­taj o zabez­pie­cze­niu nie­zbęd­nej ilo­ści wody pit­nej. Powinno jej być naprawdę sporo

Napoje sło­dzone - o ile w cza­sach pokoju ser­decz­nie odra­dzamy ich spo­ży­wa­nie, o tyle na wszelki wypa­dek warto mieć odło­żone kilka puszek popu­lar­nego "odrdze­wia­cza". Po pierw­sze może posłu­żyć jako domowy śro­dek na pro­blemy tra­wienne, a po dru­gie ilość roz­pusz­czo­nego cukru w kry­tycz­nej sytu­acji zapewni ci sporą dawkę kalo­rii.

Gotówka - w dzi­siej­szych cza­sach, zwłasz­cza w dużych mia­stach, jeste­śmy przy­zwy­cza­jeni do trans­ak­cji bez­go­tów­ko­wych. Nie­stety w cza­sie kry­zysu sys­tem ban­kowy naj­praw­do­po­dob­niej nie będzie dzia­łać - nie tylko nie sko­rzy­stasz ze swo­ich kart płat­ni­czych i prze­le­wów online, ale rów­nież będziesz mieć ogromne kło­poty z wyco­fa­niem swo­ich depo­zy­tów. Z tego też względu musisz wyro­bić w sobie nawyk trzy­ma­nia odpo­wied­niego zapasu gotówki. O ile nie żyjesz z dnia na dzień, to roz­sądną ilo­ścią będzie zapas pozwa­la­jący na spo­kojne pokry­cie two­ich nor­mal­nych mie­sięcz­nych wydat­ków. Posta­raj się, by twoje zapasy gotówki nie skła­dały się jedy­nie z dużych nomi­na­łów - w sytu­acjach kry­zy­so­wych mało kto będzie mieć odpo­wied­nią resztę do wyda­nia. Pamię­taj rów­nież, że w przy­padku wojny lub poważ­nego kry­zysu twoje pie­nią­dze mogą z dnia na dzień ogrom­nie stra­cić na war­to­ści. Z tego też względu warto roz­wa­żyć prze­cho­wy­wa­nie czę­ści gotówki w ogól­no­wy­mie­nial­nej walu­cie obcej. Sta­raj się posia­dać przy­naj­mniej część bank­no­tów o niż­szych nomi­na­łach. Uni­kaj bank­no­tów pod­nisz­czo­nych - o ile w nor­mal­nych cza­sach "zmę­czoną życiem" stówkę więk­szość skle­pów przyj­mie bez pro­ble­mów, o tyle w sytu­acji kry­zysu obcy bank­not w lichym sta­nie będzie po pro­stu nie­wy­mie­nialny.

Alternatywne pieniądze - towary, sztabki, monety, biżuteria

Alter­na­tywą dla pie­nię­dzy w cza­sach wojen i kry­zy­sów mogą być towary powszech­nego zasto­so­wa­nia oraz metale szla­chetne. W pierw­szej kolej­no­ści skupmy się na war­to­ścio­wych krusz­cach:

Sztabki złota - złoto od wie­ków było jed­nym z naj­sku­tecz­niej­szych spo­so­bów loko­wa­nia oszczęd­no­ści. Nie­za­leż­nie od epoki histo­rycz­nej i panu­ją­cego ustroju zawsze było chęt­nie przyj­mo­wane jako śro­dek płat­ni­czy. Obec­nie naj­po­pu­lar­niej­szą formą inwe­sto­wa­nia w złoto są spe­cjalne men­ni­cze sztabki o masie od 1 grama do nawet kilo­grama. Stan­dar­dem są sztabki o masie jed­nej uncji, czyli 31,5 grama czy­stego złota. W teo­rii są one trwa­łym zabez­pie­cze­niem dużych środ­ków finan­so­wych. Nie­stety w życiu codzien­nym w warun­kach kry­zysu ich wyko­rzy­sta­nie może być bar­dzo kło­po­tliwe. O ile za odpo­wied­nią ilość szta­bek, którą bez­piecz­nie uda ci się prze­cho­wać, będziesz mógł np. wyre­mon­to­wać po woj­nie uszko­dzony budy­nek lub kupić samo­chód, o tyle do doko­ny­wa­nia bie­żą­cych trans­ak­cji będą one zbyt cenne. Nie zapła­cisz prze­cież wartą kilka tysięcy zło­tych sztabką za pod­sta­wowe pro­dukty spo­żyw­cze. Oczy­wi­ście możesz zaku­pić więk­szą ilość małych szta­bek, ale zapła­cisz za nie znacz­nie wię­cej niż za taką samą ilość kruszcu w więk­szym kawałku. To samo doty­czy naj­po­pu­lar­niej­szych monet bulio­no­wych, któ­rych war­tość wynosi kilka tysięcy zło­tych. Sre­bro - tań­szą opcją są nie­wiel­kie sztabki lub monety bulio­nowe wyko­nane ze sre­bra. Mają one znacz­nie mniej­szą war­tość niż złoto i nie są tak chęt­nie akcep­to­wane jako alter­na­tywny śro­dek płat­ni­czy, ale w warun­kach kry­zysu i "bez­war­to­ścio­wego" pie­nią­dza papie­ro­wego mogą sta­no­wić cie­kawą alter­na­tywę. Uncjowe monety bulio­nowe, warte obec­nie około 150 zł, mają sen­sowną war­tość nada­jącą się do codzien­nych trans­ak­cji. W podob­nym celu można wyko­rzy­sty­wać rów­nież monety histo­ryczne, jed­nak pamię­taj, że w warun­kach kry­zysu mało kto będzie gotowy uwzględ­niać ich war­tość numi­zma­tyczną. Biżu­te­ria - rów­nież może być awa­ryj­nym środ­kiem płat­ni­czym. Złoty łań­cu­szek lub kol­czyki w klu­czo­wym momen­cie mogą cię ura­to­wać. Pamię­taj jed­nak, że nikt nie będzie uwzględ­niać war­to­ści arty­stycz­nej i sen­ty­men­tal­nej przed­mio­tów tego typu - liczyć się będą jedy­nie masa i jakość kruszcu.

Jeżeli nie masz cen­nych szta­bek lub monet, nie ozna­cza to, że nie będziesz mógł uczest­ni­czyć w wymia­nie han­dlo­wej. W warun­kach total­nego defi­cytu ogromną war­tość zyskują nie­do­stępne w nor­mal­nym han­dlu towary. Prak­tyka poka­zuje, że zawsze naj­ła­twiej było spie­nię­żyć używki, takie jak alko­hol i papie­rosy. W cenie było rów­nież paliwo do samo­cho­dów, nafta do lamp oraz lekar­stwa. Nie­stety nikt nie jest w sta­nie prze­wi­dzieć, co sta­nie się towa­rem defi­cy­to­wym w danym momen­cie. Nie­mniej kilka fla­szek i paczek papie­ro­sów warto mieć odło­żo­nych na czarną godzinę.

Pamię­taj, aby doko­nu­jąc trans­ak­cji, nie­ważne, czy przy uży­ciu gotówki, monet czy towa­rów, ni­gdy "nie świe­cić" swoim bogac­twem, zwłasz­cza w miej­scach ogól­no­do­stęp­nych, takich jak bazary. Uni­kaj rów­nież podej­rza­nych kon­tra­hen­tów. Przy­sło­wiowy ostatni zdjęty z szyi łań­cu­szek, któ­rym opła­casz lekar­stwa lub inne nie­zbędne towary, będzie znacz­nie mniej kuszący dla poten­cjal­nych zło­dziei niż pełen port­fel gotówki lub wielka torba podróżna z papie­ro­sami!

Domowa apteczka

Pierw­sza żela­zna zasada mówi, że w naszej apteczce powinny zna­leźć się leki i opa­trunki, któ­rymi potra­fimy się posłu­żyć oraz znamy zasady ich dzia­ła­nia i ewen­tu­alne skutki uboczne.

Bazu­jąc na wła­snych wojen­nych doświad­cze­niach, śmiało możemy pora­dzić, byś domową apteczkę podzie­lił na dwie czę­ści - tę prze­zna­czoną do opa­try­wa­nia ran oraz tę, w któ­rej będziesz prze­cho­wy­wać pod­sta­wowe leki. Pamię­taj, że w warun­kach wojny będziesz musiał zmie­rzyć się z obra­że­niami nie­spo­ty­ka­nymi w cza­sach pokoju. Więk­szość z nas jest przy­zwy­cza­jona do typo­wych ska­le­czeń spo­wo­do­wa­nych nie­wła­ści­wym uży­ciem noża kuchen­nego. Praw­dziwą tra­ge­dią jest np. nadep­nię­cie na plaży gołą stopą na roz­bitą butelkę... nie dość, że krew obwi­cie sika, to jesz­cze rana zabru­dzona... Uwierz nam, że opi­sane powy­żej urazy są niczym w porów­na­niu z tym, co może cię spo­tkać w trak­cie wojny. Przy­go­tuj się men­tal­nie na opa­try­wa­nie roz­le­głych ran! Zanim do two­jego rejonu dotrze pro­fe­sjo­nalna pomoc, to wła­śnie od cie­bie, two­ich umie­jęt­no­ści i two­jego wypo­sa­że­nia będzie zale­żeć czy­jeś prze­ży­cie...

Apteczka urazowa

W pierw­szej kolej­no­ści zaj­mijmy się apteczką ura­zową, nazy­waną rów­nież apteczką pierw­szego rzutu. Apteczka ura­zowa powinna znaj­do­wać się w oddziel­nej tor­bie lub przy­sto­so­wa­nej do prze­no­sze­nia skrzy­neczce/walizce. Nie­do­pusz­czalna jest sytu­acja, w któ­rej całe wypo­sa­że­nie medyczne prze­cho­wu­jesz luzem, np. w szafce w łazience. W razie nagłego odcię­cia od tego pomiesz­cze­nia lub koniecz­no­ści szyb­kiej ewa­ku­acji nie zdo­łasz nic ze sobą zabrać! Dobrym roz­wią­za­niem są pocho­dzące z demo­bilu stare bre­zen­towe torby sani­tarne. Skom­ple­to­waną w ten spo­sób apteczkę prze­cho­wuj w ogól­no­do­stęp­nym miej­scu - np. na szafce w przed­po­koju lub pod sto­li­kiem w kuchni. Upew­nij się, że wszy­scy domow­nicy (w przy­padku zakładu pracy - pra­cow­nicy) znają miej­sce jej poło­że­nia oraz potra­fią się nią posłu­żyć.

W momen­cie gdy zdo­bę­dziesz już nie­zbędną wie­dzę (zawsze naj­pierw się uczymy, a dopiero potem robimy zakupy), zaj­mij się kom­ple­to­wa­niem apteczki. Nie­ważne, czy umie­ścisz ją w nowo­cze­snym opa­ko­wa­niu, czy w sta­rej tor­bie z demo­bilu. Naj­waż­niej­sza jest jej funk­cjo­nal­ność - tak abyś był w sta­nie ją ze sobą zabrać, np. do schronu. Nie­do­pusz­czalna jest sytu­acja, w któ­rej mate­riały opa­trun­kowe prze­cho­wu­jesz luzem w szafce w łazience, lub co gor­sza masz je poroz­rzu­cane w róż­nych miej­scach

Co powinno zna­leźć się w naszej cywil­nej1 apteczce ura­zo­wej?

Nożyczki do roz­ci­na­nia odzieży oraz latek­sowe/nitry­lowe ręka­wiczki, któ­rymi zabez­pie­czysz się przed kon­tak­tem z krwią i innymi pły­nami ustro­jo­wymi osoby, któ­rej będziesz poma­gać. Stazy (opa­ski uci­skowe) umoż­li­wia­jące zatrzy­my­wa­nie sil­nych krwo­to­ków. Woj­skowe opa­trunki oso­bi­ste umoż­li­wia­jące opa­try­wa­nie poważ­nych ran. W chwili obec­nej stan­dar­dem są opa­trunki typu izra­el­skiego, będące nowo­cze­snym połą­cze­niem kla­sycz­nego opa­trunku woj­sko­wego z ban­da­żem ela­stycz­nym, zapew­nia­ją­cym odpo­wiedni ucisk na miej­sce zra­nie­nia. W wer­sji cywil­nej jako zamien­nika można użyć dostęp­nych w więk­szo­ści aptek goto­wych opa­trun­ków oso­bi­stych w opa­ko­wa­niu papie­ro­wym. Żel lub gotowe opa­trunki żelowe na opa­rze­nia. Opa­trunki z gazy jało­wej oraz opa­ski dziane pod­trzy­mu­jące, które umoż­li­wią nam odpo­wied­nie przy­twier­dze­nie opa­trunku. Ban­daż ela­styczny. Przyda się np. pod­czas ura­zów sta­wów lub kon­tu­zji zwią­za­nych z nad­mier­nym wysił­kiem fizycz­nym. Zestaw pla­strów z opa­trun­kami, które umoż­li­wią nam zabez­pie­cze­nie drob­nych ska­le­czeń lub otarć. Dobrym uzu­peł­nie­niem będzie rów­nież zwy­kły pla­ster, umoż­li­wia­jący nam przy­mo­co­wa­nie opa­trun­ków do skóry. Środki odka­ża­jące. Naj­prost­szym i naj­bar­dziej uni­wer­sal­nym roz­wią­za­niem będzie ogól­no­do­stępny na rynku octe­ni­sept - naj­le­piej w nie­wiel­kiej bute­leczce z ato­mi­ze­rem. Za naszą wschod­nią gra­nicą nie­zwy­kle popu­larna jest chlor­hek­sy­dyna, którą u nas wyko­rzy­stują den­ty­ści i uro­lo­dzy. U czę­ści osób wywo­łuje ona podraż­nie­nia, jed­nak ma tę nie­wąt­pliwą zaletę, że nie pie­cze, dla­tego jest wyko­rzy­sty­wana np. do dezyn­fek­cji stref intym­nych lub prze­my­wa­nia głę­bo­kich ran. W przy­padku gno­ją­cych się ran (np. zabru­dzo­nych ska­le­czeń na rękach) warto zaopa­trzyć się w jodynę lub gen­cjanę (nie­stety ostat­nio wyco­faną ze sprze­daży - wodne roz­twory można jesz­cze nabyć w inter­ne­cie). Jeśli zaopa­trzy­li­śmy się w powyż­sze środki odka­ża­jące, to spo­koj­nie możemy zre­zy­gno­wać z wody utle­nio­nej, która jest znacz­nie mniej sku­teczna i co gor­sza wraz z upły­wem czasu traci swoje wła­ści­wo­ści.
Pod­stawą wypo­sa­że­nia będą opa­trunki oso­bi­ste, naj­le­piej typu izra­el­skiego. W sytu­acjach kry­tycz­nych ter­min przy­dat­no­ści opa­trunku nie będzie aż tak bar­dzo istotny - ważne, żeby opa­ko­wa­nie nie było uszko­dzone. Nawet stary opa­tru­nek będzie znacz­nie lep­szy od zwy­kłej szmatki

Ide­alna apteczka ura­zowa prze­zna­czona dla cywila powinna zawie­rać mini­mum dwie stazy do zatrzy­my­wa­nia obfi­tych krwo­to­ków, kilka woj­sko­wych opa­trun­ków oso­bi­stych, nożyczki do cię­cia odzieży oraz zestaw pla­strów i środ­ków dezyn­fe­ku­ją­cych umoż­li­wia­jący opa­trze­nie nie­wiel­kich "byto­wych" ska­le­czeń. Warto ją rów­nież wypo­sa­żyć w nie­wielką latarkę czo­łówkę - wielce praw­do­po­dobne jest, że apteczka będzie ci potrzebna w nocy. Żeby nie tra­cić czasu na szu­ka­nie latarki, lepiej prze­cho­wy­wać ją bez­po­śred­nio razem z apteczką.

Na wypo­sa­że­niu apteczki obo­wiąz­kowo powinny zna­leźć się stazy oraz przy­naj­mniej jeden opa­tru­nek hemo­sta­tyczny. Obec­nie naj­po­pu­lar­niej­sze są stazy typu CAT lub SOFT, jed­nakże musisz umieć posłu­żyć się bar­dziej archa­icz­nymi środ­kami, takimi jak np. gumowa staza Esmar­cha, a nawet pocho­dzą­cymi z demo­bilu sta­zami par­cia­nymi. Pamię­taj, że sam zakup stazy, bez regu­lar­nego tre­ningu, jak ich uży­wać, nie­wiele ci pomoże
Waż­nym ele­men­tem wypo­sa­że­nia są opa­trunki żelowe na opa­rze­nia, zwy­kłe kom­presy gazowe oraz folia ratun­kowa NRC

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki