Wstęp
Wstęp
Szanowny Czytelniku,
książka, którą trzymasz w ręku, nie jest typowym poradnikiem poświęconym
klasycznej sztuce przetrwania, kojarzonej z umiejętnością przeżycia na
łonie dzikiej przyrody. Nie znajdziesz w niej instrukcji budowy szałasu,
rozpalania ognia i stawiania sideł. Zebrane w niej porady skierowane są
do przeciętnego cywila - mieszkańca dużego miasta, który nigdy nie
myślał o jakichkolwiek przygotowaniach na "trudne czasy". Niestety wojna
dotyka wszystkich - zarówno tych, którzy się na nią przygotowywali, jak
i tych, którym nawet w najgorszych koszmarach nie śniło się, że będą
musieli się zmierzyć z wyzwaniami, którym musieli stawiać czoła nasi
dziadkowie (a bardzo często już pradziadkowie).
W momencie pisania niniejszej książki za naszą wschodnią granicą już od
ponad roku trwa krwawa wojna, której ofiarą pada głównie ludność
cywilna. Zagrożenie dla naszego kraju jest jak najbardziej realne.
Niestety wnioski nie są pocieszające - zdecydowana większość
społeczeństwa jest kompletnie nieprzygotowana, nie tylko na wybuch
wojny, ale również na mniej poważne kryzysy. Co gorsza na poziomie
państwowym nie prowadzi się jakichkolwiek skutecznych masowych akcji
edukacyjnych. Oficjalne folderki z instrukcjami robienia zapasów i ogrzewania zamarzających mieszkań przy pomocy świeczek i ceramicznych
doniczek nijak się mają do realiów konfliktu zbrojnego. Od wielu lat w szkołach nie ma poważnych zajęć z "przysposobienia obronnego".
Rezygnacja z zasadniczej służby wojskowej również walnie przyczyniła się
do spadku elementarnych zdolności przetrwania w warunkach pełnoskalowej
wojny. Sprawnie działający w czasach PRL system obrony cywilnej został
skutecznie zdemontowany, co widać doskonale po braku chociażby
minimalnej ilości schronów... Niestety 30 lat stabilizacji po zakończeniu
zimnej wojny właśnie dobiegło końca. Co zatem robić?
Cóż... gdy państwo jest bezsilne, cały obowiązek zadbania o własne
bezpieczeństwo spada na barki obywateli. Sytuację próbują ratować
oddolne inicjatywy proobronne, jednak skala ich działań jest zbyt mała,
by odniosły wymierny skutek. Nie każdy też ma możliwości i czas, aby na
własny koszt uczestniczyć w podstawowych szkoleniach. W takiej sytuacji
jedynym sensownym rozwiązaniem pozostaje samokształcenie. Właśnie w tym
celu przygotowaliśmy niniejszy poradnik.
Tak jak wspomnieliśmy na samym początku, skierowany jest on do typowych
mieszczuchów, stanowiących zdecydowaną większość mieszkańców naszego
kraju. Doświadczenia toczonych w ostatnich dziesięcioleciach wojen
jednoznacznie wskazują, że to właśnie ta grupa ludności jest najbardziej
narażona na skutki działań wojennych. Konstrukcja książki została
opracowana specjalnie na potrzeby przeciętnego mieszkańca dużego miasta.
Mamy jednak nadzieję, że wiele cennych porad znajdą w niej także inne,
teoretycznie lepiej przygotowane na "trudne czasy" osoby. Jesteś
zawodowym żołnierzem lub świetnie wyszkolonym funkcjonariuszem innych
służb? Co do zasady wszystko już wiesz, a odpowiednie schematy
postępowania masz doskonale przećwiczone? To świetnie. Niestety
najprawdopodobniej zostaniesz zmobilizowany i wysłany na drugi koniec
kraju, a twoja rodzina zostanie w domu nie tylko bez opiekuna, ale także
bez elementarnej wiedzy i podstawowego wyposażenia. Niniejsza książka
pozwoli ci na ich odpowiednie przygotowanie. Jesteś wytrawnym prepersem
lub od wielu lat aktywnie działasz w klubach zrzeszających miłośników
surwiwalu? Doskonale. Ta publikacja być może nie wniesie nic nowego do
twojej wiedzy, ale pozwoli ci ją usystematyzować i na wiele zagadnień
spojrzeć z zupełnie innej perspektywy. Być może odnajdziesz w niej
wskazówki na temat tego, w jaki sposób wykorzystać swoją wiedzę, by stać
się lokalnym liderem organizującym skuteczną pomoc dla swoich
najbliższych i sąsiadów.
Zebrane tu porady zostały zaczerpnięte nie tylko z naszego wieloletniego
doświadczenia, ale także profesjonalnych analiz dotyczących
zabezpieczenia ludności. Wiele z nich zostało zweryfikowanych poprzez
praktyczne sprawdzenie na wojnie toczonej za naszą wschodnią granicą.
Część porad może się wydać banalna, zwłaszcza dla osób "siedzących w temacie". Proszę nam jednak uwierzyć: nawet oczywiste rzeczy nie są
oczywiste dla przeciętnego cywila. Zresztą nie tylko dla niego. Czy
pomyślałeś, by przed wybuchem ewentualnej wojny sprawdzić i wyleczyć
wszystkie swoje zęby? W warunkach pokoju jest to czynność prosta, choć
nieprzyjemna... Gdy wojna już wybuchnie, zabraknie prądu, a znalezienie
stomatologa będzie graniczyło z cudem, to ból zęba będzie ostatnią
rzeczą, która chciałbyś, by ci się przytrafiła. Brzmi logicznie? Taka
jest ta książka - krótko i treściwie omawia rzeczy proste, ale takie, o których nikt nigdy wcześniej nie myślał. Nie traktuj jej jako dokładnej
instrukcji, raczej jako zbiór praktycznych porad, dzięki którym będziesz
mógł nauczyć się samodzielnego myślenia. Myślenia kategoriami zupełnie
innymi od logiki czasów pokoju.
Trochę teorii, czyli poziomy zagrożenia i stopniowanie naszych działań
Zanim przejdziemy do praktycznych porad dotyczących poszczególnych spraw
związanych ze sztuką przetrwania, musimy omówić teoretyczne zagadnienia
dotyczące poziomów zagrożeń oraz stopniowania intensywności naszych
przygotowań i ewentualnych działań. Jedną z najpopularniejszych, i co
ważniejsze, sprawdzonych w praktyce teorii stopniowania zagrożeń jest
podział na poziomy oznaczone kolorami: od zielonego do czarnego.
POZIOM ZIELONY: Państwo, gospodarka i społeczeństwo funkcjonują
normalnie. Nie otrzymujemy żadnych niepokojących sygnałów. W takiej
sytuacji możemy spokojnie żyć swoim dotychczasowym życiem, jednak warto
poświęcić nieco czasu wolnego na zdobycie odpowiedniej wiedzy,
wyrobienie nawyków i zgromadzenie minimalnych zapasów, pozwalających na
przygotowanie się do mniej korzystnych wariantów rozwoju wydarzeń.
POZIOM ŻÓŁTY: Państwo, gospodarka i społeczeństwo nadal funkcjonują
normalnie, jednak dotarły do nas informacje o możliwym wystąpieniu
sytuacji kryzysowej. Najlepszym przykładem z ostatnich lat może być
późna jesień 2019 roku i pojawienie się informacji o wybuchu epidemii
nieznanej choroby w Chinach. Zagrożenie jest od nas daleko, a doświadczenie zdobyte w poprzednich tego typu sytuacjach wskazuje, że
wszystko może się wkrótce uspokoić i nasze życie znów powróci do
"zielonego poziomu". Sytuacja taka wymaga podjęcia już jednak pewnych
kroków zapobiegawczych, przynajmniej przez osoby, które w jakiś sposób
są powiązane z obszarem wystąpienia zagrożenia. Jeżeli planujesz podróż
w dany rejon - przełóż ją. Jeśli prowadzisz biznes i jesteś uzależniony
od dostaw części z objętego problemami regionu - zrób ich zapas, tak by
móc przetrwać zaburzenia w funkcjonowaniu łańcucha dostaw. Co zrobić
jednak, jeśli jesteś przeciętnym obywatelem prowadzącym spokojne życie?
Sprawdź swoje zapasy i w razie czego uzupełnij brakujące rzeczy.
Skontroluj stan techniczny swojego samochodu i usuń ewentualne usterki.
Jeżeli niepokoi cię stan twojego zdrowia - pójdź do lekarza. Żadna z powyższych czynności nie zaburzy twojego dotychczasowego życia ani nie
wygeneruje wielkich kosztów. Pamiętaj, że w zdecydowanej większości
przypadków poziom żółty występuje bardzo często. Na szczęście zazwyczaj
wszystko kończy się na obawach i po pewnym czasie życie powraca na
poziom zielony. Niekiedy zdarzają się jednak wyjątki i sytuacja eskaluje
do kolejnego koloru.
POZIOM POMARAŃCZOWY: W momencie, gdy zagrożenie zakwalifikowane
wcześniej jako poziom żółty zaczyna się w niebezpieczny sposób do nas
przybliżać, musimy już podjąć konkretne przygotowania. Najlepszym
przykładem będzie w tym przypadku początek epidemii COVID-19 w Europie.
Wszyscy pamiętamy moment, gdy wirus "szalał" już w sąsiednich państwach,
które masowo zaczęły wprowadzać ograniczenia dla swoich obywateli. W Polsce nadal nic się nie działo - zarówno państwo, jak i gospodarka oraz
społeczeństwo normalnie funkcjonowały. Pomimo realności zagrożenia
większość ludzi nadal żyła tak, jakby nic się nie działo. Z identyczną
sytuacją "pomarańczową" mamy do czynienia np. w przypadku koncentracji
wrogich wojsk na granicy lub wzrostu napięć wewnętrznych do tego
stopnia, że dochodzi np. do potężnych demonstracji i starć z policją.
Jakie zatem kroki należy podjąć w danym momencie?
Po pierwsze rezygnujemy z wyjazdów poza strefę naszego zamieszkania i przechodzimy w tryb "oszczędzania". Obcinamy wszelkie zbędne wydatki -
pieniądze już wkrótce mogą przydać się na zupełnie inne rzeczy niż np.
rozrywki lub mało praktyczne dobra luksusowe.
Po drugie zwiększamy nasze zapasy do poziomu pozwalającego nam na
spokojne przetrwanie minimum miesiąca bez konieczności dokonywania
zakupów. To samo dotyczy gotówki. Rozważ również zaopatrzenie się w przedmioty, które w razie czego będą mogły posłużyć ci jako towar
wymienny, np. papierosy.
Trzecim krokiem jest ustalenie awaryjnego systemu łączności z naszymi
bliskimi i znajomymi. Wykorzystaj sytuację, w której internet i sieć
telefoniczna działają jeszcze normalnie. Przemyśl również ewentualne
schematy swojego postępowania na wypadek dalszej eskalacji wydarzeń.
Oczywiście poziom pomarańczowy może cofnąć się do żółtego - np.
zamieszki wewnętrzne udało się opanować, potencjalny przeciwnik wycofał
wojska do koszar, a zaraza zaczęła wygasać lub nie okazała się wyjątkowo
zjadliwa. Wszystko może jednak pójść jeszcze dalej.
POZIOM CZERWONY: Najkrócej można by go określić słowami: "zaczęło
się!". W przypadku wojny będzie to rozpoczęcie działań zbrojnych,
natomiast podczas zamieszek punktem zwrotnym jest zawsze rozlew krwi
(tak jak np. podczas protestów na Majdanie w lutym 2014 roku). Odkąd
pojawią się pierwsze ofiary, nic już nie będzie tak jak wcześniej, a wszystkie strony konfliktu będą działać, kierując się zupełnie inną -
bardziej brutalną i bezwzględną - logiką.
Przy poziomie czerwonym państwo przechodzi w tryb awaryjny - wprowadzany
jest jeden ze stanów wyjątkowych, oznaczających dotkliwe ograniczenia
dla ludności. Duża część administracji zawiesza działalność, a główną
rolę zaczynają odgrywać struktury siłowe. Gospodarka w znacznej mierze
przestaje funkcjonować. Pojawiają się problemy z zaopatrzeniem i obiegiem pieniężnym. Transport publiczny przestaje działać, na drogach
pojawiają się punkty kontrolne oraz inne ograniczenia przejazdu.
Poziom czerwony może utrzymywać się przez wiele miesięcy lub nawet lat.
Poprzedni świat, do którego byłeś przyzwyczajony, już nigdy nie powróci...
Na pocieszenie możemy jednak stwierdzić, że człowiek dość szybko
adaptuje się do nowych realiów. Z czasem przyzwyczaisz się do nowego
trybu życia, nauczysz się oceniać zagrożenia i radzić sobie z nowymi
wyzwaniami. Praktyka pokazuje, że poziom czerwony zawsze kiedyś się
kończy i powracają, choć odmienione, spokojniejsze realia. Niestety
możliwe są również gorsze warianty rozwoju wypadków.
POZIOM FIOLETOWY: Oznacza on bezpośrednią strefę działań wojennych,
w której zmasowane ostrzały i bombardowania są codziennością. Przykładem
może tu być oblężony Mariupol, Bachmut lub inne miasta, o które toczone
są zaciekłe walki. Pełnię władzy na obszarze fioletowym sprawuje wojsko.
W miarę możliwości należy jak najszybciej opuścić zagrożony teren.
Jeżeli jednak zdecydowałeś się na pozostanie, musisz bezwzględnie
wykonywać polecenia żołnierzy (zarówno własnych, jak i przeciwnika).
Swoją aktywność ogranicz do niezbędnego minimum - działaj tylko w celu
zabezpieczenia podstawowych potrzeb życiowych, takich jak zdobycie wody
i pożywienia. Gdy tylko możesz, przebywaj w ukryciu. Nie "pałętaj się"
bez celu - możesz paść ofiarą przypadkowego ostrzału lub zostać
schwytany np. w celu wykonywania prac na rzecz wojska. Nigdy nie
obserwuj walk. Ryzyko "złapania kulki" jest zbyt wysokie. Co gorsza
możesz zostać uznany np. za wrogiego szpiega lub koordynatora ognia. Za
wszelką cenę staraj się znaleźć sposoby na opuszczenie strefy
fioletowej.
Oczywiście poziom fioletowy może się cofnąć. Broniące swego kraju wojska
mogą odepchnąć przeciwnika. Teren walk może również dostać się pod
okupację, gdzie swoją strefę fioletową będzie organizował wróg. Panujące
w niej zasady będą oczywiście znacznie surowsze.
POZIOM CZARNY: Jest to tak zwana strefa śmierci, w której
pozostawanie nie daje żadnych szans na przeżycie. Jedynym sposobem na
fizyczne przetrwanie jest opuszczenie jej za wszelką cenę. Wzorcowymi
przykładami mogą tu być: wnętrze sarkofagu w Czarnobylu, trasa przepływu
lawy po erupcji wulkanu lub np. obszar zalewowy położony poniżej zapory
wodnej, która lada moment ma zostać wysadzona w powietrze. W przypadku
wojny przykładem czarnej strefy śmierci może być dzielnica Wola podczas
rzezi jej mieszkańców w trakcie Powstania Warszawskiego, wołyńska wioska
otoczona przez UPA lub podkijowska Bucza, w której wojska rosyjskie
rozpoczęły masowe mordowanie ludności cywilnej.
SZARA STREFA: Jeszcze jednym z wariantów rozwoju sytuacji kryzysowej
jest powstanie szarej strefy, czyli obszaru, na którym zanikła
jakakolwiek zorganizowana władza państwowa. Pojawienie się totalnej
anarchii na dłuższy okres jest jednak mało prawdopodobne. Przyroda nie
znosi pustki - władza również. Maksymalnie po kilku dniach dany teren
ponownie zostanie opanowany przez wojsko (własne lub przeciwnika).
Możliwe, że obowiązki państwa przejmie na siebie lokalna samoobrona.
Ważną rolę w powstrzymywaniu powszechnej anarchii odgrywa również
inercja społeczna - zdecydowana większość ludzi od dziesięcioleci
przyzwyczajonych do normalnego życia i przestrzegania prawa oraz norm
moralnych z dnia na dzień nie stanie się zdemoralizowaną dziczą
dokonującą pogromów i masowych rabunków.
Niestety okres zaniku władzy państwowej (najwidoczniejszą oznaką jest
ucieczka policji) skrupulatnie wykorzystują kryminaliści oraz wszelkiej
maści bojówki terrorystyczne i organizacje ekstremistyczne. Czasami
wystarcza zaledwie kilka-kilkanaście godzin, by mogły one dokonać
rabunków lub wyrównać rachunki z ostatnich lat. Przykładem mogą tu być
wydarzenia z września 1939 roku. Gdy zabrakło polskiej policji i wojska,
wypuszczeni z więzień kryminaliści rzucili się do rabunku. Na Kresach
Wschodnich sytuacja była jeszcze gorsza, gdyż członkowie bojówek
komunistycznych i ukraińscy nacjonaliści z OUN rozpoczęli wyrównywanie
rachunków z pozbawionymi ochrony przedstawicielami państwa polskiego.
Oczywiście po kilku dniach wszelkie "spontaniczne" przejawy anarchii
zostały stłumione przez wojska okupacyjne... Rozpoczął się jednak
zinstytucjonalizowany terror zorganizowany przez totalitarną machinę
państwową.
Co zatem zrobić, jeśli znalazłeś się w szarej strefie? Postępuj tak,
jakbyś był w strefie fioletowej, z tą jednak różnicą, że o własne
bezpieczeństwo będziesz musiał zawalczyć sam. (Szczegółowe instrukcje
znajdziesz w rozdziałach o broni i zasadach organizacji sąsiedzkiej
samoobrony).
W tym miejscu możesz zadać pytanie: po co mi to całe teoretyzowanie?
Odpowiedź jest prosta - swoje działania musisz stopniować w zależności
od poziomu zagrożenia. O ile robienie gigantycznych i nieprzemyślanych
zapasów przy poziomie zielonym lub żółtym narazi cię co najwyżej na
niepotrzebne wydatki, o tyle błędna decyzja dotycząca ewakuacji może
wpędzić cię w poważne tarapaty. Pół biedy, jeżeli będziesz uciekać za
wszelką cenę (niczym z czarnej strefy śmierci). Gdy po jakimś czasie
okaże się, że sytuacja nie jest aż tak krytyczna, to zawsze będziesz
mógł wrócić. Gorzej, gdy przegapisz właściwy moment i przez swoje
zaniechanie znajdziesz się w bezpośredniej strefie walk frontowych.
Również przedwczesne ujawnianie faktu, że posiadasz niekoniecznie
legalną broń (np. w strefie pomarańczowej lub czerwonej), wpędzi cię w poważne problemy z prawem. To samo tyczy samodzielnego "wymierzania
sprawiedliwości" w momencie, gdy działają jeszcze siły porządkowe.
Pamiętaj, że nawet słuszne działania podjęte w złym momencie nie są słuszne!
Rozdział I. Przygotowania, zanim wszystko się zacznie
Rozdział I
Przygotowania, zanim wszystko się zacznie
Podstawowe zapasy
Kwestia przygotowania odpowiednich zapasów na trudne czasy jest jedną z najobszerniejszych i najchętniej omawianych dziedzin "sztuki
przetrwania". Bez większego problemu w internecie można znaleźć całą
masę mniej lub bardziej sensownych wskazówek dotyczących strategii
robienia zapasów oraz sposobów przechowywania poszczególnych rzeczy.
Niestety znacznie trudniej znaleźć praktyczne wskazówki dotyczące
wielkości zapasów. Na czym zatem się skupić i jak uniknąć
najpoważniejszych i kosztownych błędów? Zacznijmy od żywności.
Zapasy żywności
Pierwszą podstawową zasadą robienia zapasów żywności w czasach pokoju
jest gromadzenie jedzenia, które spożywasz w codziennym życiu. Cała
sztuka polega na tym, by znaleźć odpowiednią proporcję pomiędzy ilością
zgromadzonych produktów a terminem ich przydatności. W dużym skrócie
chodzi o to, żebyś był w stanie "swoim normalnym trybem żywieniowym"
zjeść wszystko przed końcem terminu przydatności do spożycia.
Przykładowo jeśli miesięcznie zjadasz 2-3 kg ziemniaków, to kupowanie
50-kilogramowego worka nie ma sensu - większość kartofli zepsuje się,
zanim się do nich dobierzesz. Bardzo podobnie wygląda sytuacja w przypadku konserw. Umówmy się - nie są to rzeczy, które normalnie
spożywamy każdego dnia. Owszem, kilka sztuk warto mieć w zapasie,
zwłaszcza jeśli będziesz mieć okazję je spożyć np. podczas majówki lub
wakacyjnego wypadu. Wówczas po prostu będziesz mógł uzupełnić swoje
zapasy o dokładnie taką samą ilość, jaką zużyłeś. Podobnie postępuj z gotowymi posiłkami - np. fasolką po bretońsku w słoiku. Kilka słoiczków
przyda się na turystyczne wypady lub gdy na szybko musisz zrobić coś
ciepłego. Błędem jest kupowanie na raz całej zgrzewki puszkowanego
jedzenia. Uwierz nam, przez większość czasu nawet go nie tkniesz... Panika
zacznie się, gdy termin przydatności będzie się zbliżać ku końcowi. Z jednej strony szkoda, żeby się zmarnowało, z drugiej zaś żarcie przez
cały miesiąc tego samego, umówmy się, niezbyt zdrowego jedzenia również
nie jest dobrym rozwiązaniem.
O swoje zapasy trzeba dbać i regularnie ich doglądać! To, że kupiłeś
optymalny twoim zdaniem zestaw towarów niezbędnych do przetrwania, nie
oznacza, że możesz go po prostu wrzucić do spiżarki i o nim zapomnieć.
Czas płynie nadspodziewanie szybko. Konserwy masowo kupowane w początkach pandemii COVID-19 w większości są już dawno przeterminowane
(jeśli nadal takie masz, to sprawdź termin przydatności). Sposobem na
uniknięcie tego typu problemów jest regularne (przynajmniej raz na
kwartał) sprawdzanie swoich zapasów i wyciąganie z nich produktów, które
powinno się już zjeść. W utrzymaniu "dyscypliny" wielce pomocna może być
banalna lista konserw z zapisanymi terminami ważności. Jeżeli
dysponujesz odpowiednią ilością miejsca, wówczas możesz rozłożyć
poszczególne produkty np. do pudełek z zapisaną końcową datą
przydatności.
Pamiętaj, że swoje zapasy na czarną godzinę musisz regularnie kontrolować. Sprawdzaj daty przydatności do spożycia oraz zwracaj uwagę na działanie potencjalnych szkodników, takich jak np. mole spożywcze
Jeżeli masz już swoje zapasy - postaraj się je uporządkować w wyżej
opisany sposób. Gdy nagle okaże się, że danego typu produktu z kończącym
się terminem (np. konserw) jest za dużo, będzie to dla ciebie sygnał, że
w najbliższym czasie powinieneś ograniczyć jego zakupy. Jeśli akurat
trafiłeś w swoje normalne zużycie (np. z makaronem lub ryżem), to po
prostu na miejsce wyjmowanej paczki z kończącym się terminem ważności
włóż nową, która będzie sobie mogła spokojnie poleżeć przez następne 2-3
lata. A co, jeśli czegoś ci zabrakło? Wówczas spokojnie będziesz mógł
zwiększyć zapas. Brzmi nieskomplikowanie, ale tak naprawdę nigdy
dokładnie nie trafisz z zapasami w swoje idealne zapotrzebowanie. Cała
sztuka polega na tym, by zminimalizować straty i marnotrawienie
żywności.
Skupmy się teraz na tym, co warto mieć w domu na wypadek wojny.
Konserwy - unikaj kupowania jednego typu konserw. Postaraj się, by w miarę możliwości były odpowiednio zróżnicowane. Oprócz klasycznej
mielonki dorzuć do swoich zapasów konserwy rybne oraz np. puszkowaną
słoninę (w żywieniu "konserwowym" najgorsza jest monotonia - już po
kilku dniach jedzenia tej samej mielonki po prostu nie będziesz mógł na
nią patrzeć). Ciekawym rozwiązaniem dla rodziny lub większej liczby osób
są duże wojskowe konserwy mięsne, tzw. małpy. Kilogram przyzwoitej
jakości gulaszu spokojnie wystarczy na przygotowanie smacznego i pełnowartościowego obiadu. Konserwy przechowuj w miejscu suchym i przewiewnym, tak aby nie zardzewiały.
UWAGA - jeżeli puszki "napęczniały", a przy ich otwieraniu można
usłyszeć charakterystyczne syknięcie, wówczas nie nadają się one do
spożycia. Wzrost ciśnienia wewnątrz puszki jest efektem powstania jadu
kiełbasianego, który jest śmiertelnie groźną trucizną!
Ryż, cukier, kasze i makarony - są to podstawowe produkty z naszej
codziennej diety, które nadają się do długotrwałego przechowywania.
Nawet jeśli termin przydatności np. makaronu minął, to spokojnie możemy
go spożyć po dość długim okresie. Największym zagrożeniem podczas
przechowywania tego typu produktów są mole spożywcze. Aby zminimalizować
ryzyko ich rozprzestrzeniania się, staraj się przechowywać wszelkie
produkty sypkie w szczelnych pojemnikach (nie zawsze pomaga). Regularnie
kontroluj też stan swoich zapasów.
Suchary i herbatniki - najlepszym rozwiązaniem są wojskowe suchary z kminkiem, które bez większych problemów można nabyć na rynku cywilnym. W sytuacji kryzysowej znakomicie zastąpią chleb. Warto mieć również w zapasie zwykłe "cywilne" sucharki lub przynajmniej macę/wafle ryżowe -
mogą się nam przydać również w czasach pokoju, np. podczas zatrucia
pokarmowego. Dobrym uzupełnieniem zapasów będą zwykłe herbatniki, które
nie tylko dostarczą nam kalorii, ale i poprawią nasze samopoczucie - coś
słodkiego na ząb zawsze tak działa. Wybieraj najprostsze herbatniki, bez
czekoladopodobnych polew i podejrzanego nadzienia. Są "zdrowsze", ale
także znacznie lepiej się przechowują.
Czekolada - prawdziwa czekolada (unikaj tłuszczowych ulepków
nazywanych wyrobami czekoladopodobnymi) jest jednym z podstawowych
produktów, które powinny znaleźć się w zapasach osoby poważnie myślącej
o przetrwaniu. Dobra czekolada łączy w sobie niewielką masę i dużą
kaloryczność. Również dość dobrze się przechowuje.
Tłuszcze - zadbaj o odpowiednią ilość tłuszczów jadalnych, głównie
olejów. Przydadzą ci się nie tylko do smażenia, awaryjnie będziesz mógł
je zużyć też np. jako paliwo do lampki olejowej.
Warzywa - przechowywanie większego zapasu warzyw wymaga stworzenia
odpowiednich warunków. Jeżeli dysponujesz suchą piwnicą lub odpowiednio
chłodną spiżarką, to możesz rozważyć w przypadku zwiększenia zagrożenia
zakup rozsądnej ilości ziemniaków, marchwi i cebuli.
Czosnek - traktuj go nie tylko jako przyprawę, ale przede wszystkim
jako naturalny antybiotyk i środek podnoszący odporność. Na szczęście
jego przechowywanie (w suchym i przewiewnym miejscu) jest wyjątkowo
łatwe.
Kiszonki i warzywa konserwowe - jeżeli posiadasz piwnicę i zajmujesz
się np. samodzielnym kiszeniem ogórków, to własnoręcznie przygotowane
zapasy będą idealnym uzupełnieniem twojej diety. Gdy nie masz możliwości
przechowywania kiszonek w odpowiednich warunkach, rozwiązaniem
alternatywnym będą wszelkie warzywa konserwowe, zaczynając od gotowych
do spożycia buraczków, ogórków konserwowych, a na pasteryzowanych lub
marynowanych sałatkach kończąc. Kilka puszek konserwowej kukurydzy
również może się przydać - w razie czego zużyjesz ją do "imprezowej"
sałatki.
Suszone owoce - są bardzo cennym uzupełnieniem codziennej diety,
zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas będziesz musiał żywić się konserwami.
Wybór jest przeogromny - w ofercie sklepów na pewno znajdziesz coś dla
siebie. Możesz również zająć się samodzielnym suszeniem, np. jabłek. W kluczowym momencie zapewnią ci niezbędne ilości błonnika (doceni je
każdy, kto dorobił się zaparć spowodowanych monotonną konserwową dietą).
Alkohol - wbrew pozorom bywa bardzo przydatny, choć osobiście
odradzamy picie w sytuacjach kryzysowych. Najlepszym z punktu widzenia
przetrwania rozwiązaniem będzie czysty spirytus, który w razie czego
posłuży jak środek odkażający, paliwo do kuchenki lub środek płatniczy.
O ile nie jesteś koneserem robiącym zapasy na własne potrzeby, to nie
inwestuj w drogie alkohole jako potencjalny środek płatniczy - wystarczy
czysta wódka. W większości przypadków osoby, z którymi będziesz mógł się
w ten sposób rozliczyć, nie docenią wyszukanej whiskey i drogich
koniaków. Ważne, by było dużo i sponiewierało...
Woda - robienie gigantycznych zapasów wody pitnej w normalnych
czasach pokoju wydaje się niepotrzebne, jednak zgrzewka wody mineralnej
oraz dwie-trzy większe butle należy obowiązkowo posiadać, nawet na
wypadek banalnej awarii wodociągu. Zwróć uwagę na to, by większe butelki
były wyposażone w rączkę do przenoszenia. Po zużyciu ich zawartości
będziesz mieć wygodne naczynie, z którym będziesz mógł się udać np. do
podstawionego beczkowozu.
Tworząc swoje zapasy, pamiętaj o zabezpieczeniu niezbędnej ilości wody pitnej. Powinno jej być naprawdę sporo
Napoje słodzone - o ile w czasach pokoju serdecznie odradzamy ich
spożywanie, o tyle na wszelki wypadek warto mieć odłożone kilka puszek
popularnego "odrdzewiacza". Po pierwsze może posłużyć jako domowy środek
na problemy trawienne, a po drugie ilość rozpuszczonego cukru w krytycznej sytuacji zapewni ci sporą dawkę kalorii.
Gotówka - w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w dużych miastach,
jesteśmy przyzwyczajeni do transakcji bezgotówkowych. Niestety w czasie
kryzysu system bankowy najprawdopodobniej nie będzie działać - nie tylko
nie skorzystasz ze swoich kart płatniczych i przelewów online, ale
również będziesz mieć ogromne kłopoty z wycofaniem swoich depozytów. Z tego też względu musisz wyrobić w sobie nawyk trzymania odpowiedniego
zapasu gotówki. O ile nie żyjesz z dnia na dzień, to rozsądną ilością
będzie zapas pozwalający na spokojne pokrycie twoich normalnych
miesięcznych wydatków. Postaraj się, by twoje zapasy gotówki nie
składały się jedynie z dużych nominałów - w sytuacjach kryzysowych mało
kto będzie mieć odpowiednią resztę do wydania. Pamiętaj również, że w przypadku wojny lub poważnego kryzysu twoje pieniądze mogą z dnia na
dzień ogromnie stracić na wartości. Z tego też względu warto rozważyć
przechowywanie części gotówki w ogólnowymienialnej walucie obcej. Staraj
się posiadać przynajmniej część banknotów o niższych nominałach. Unikaj
banknotów podniszczonych - o ile w normalnych czasach "zmęczoną życiem"
stówkę większość sklepów przyjmie bez problemów, o tyle w sytuacji
kryzysu obcy banknot w lichym stanie będzie po prostu niewymienialny.
Alternatywne pieniądze - towary, sztabki, monety, biżuteria
Alternatywą dla pieniędzy w czasach wojen i kryzysów mogą być towary
powszechnego zastosowania oraz metale szlachetne. W pierwszej kolejności
skupmy się na wartościowych kruszcach:
Sztabki złota - złoto od wieków było jednym z najskuteczniejszych
sposobów lokowania oszczędności. Niezależnie od epoki historycznej i panującego ustroju zawsze było chętnie przyjmowane jako środek
płatniczy. Obecnie najpopularniejszą formą inwestowania w złoto są
specjalne mennicze sztabki o masie od 1 grama do nawet kilograma.
Standardem są sztabki o masie jednej uncji, czyli 31,5 grama
czystego złota. W teorii są one trwałym zabezpieczeniem dużych
środków finansowych. Niestety w życiu codziennym w warunkach kryzysu
ich wykorzystanie może być bardzo kłopotliwe. O ile za odpowiednią
ilość sztabek, którą bezpiecznie uda ci się przechować, będziesz
mógł np. wyremontować po wojnie uszkodzony budynek lub kupić
samochód, o tyle do dokonywania bieżących transakcji będą one zbyt
cenne. Nie zapłacisz przecież wartą kilka tysięcy złotych sztabką za
podstawowe produkty spożywcze. Oczywiście możesz zakupić większą
ilość małych sztabek, ale zapłacisz za nie znacznie więcej niż za
taką samą ilość kruszcu w większym kawałku. To samo dotyczy
najpopularniejszych monet bulionowych, których wartość wynosi kilka
tysięcy złotych.
Srebro - tańszą opcją są niewielkie sztabki lub monety bulionowe
wykonane ze srebra. Mają one znacznie mniejszą wartość niż złoto i nie są tak chętnie akceptowane jako alternatywny środek płatniczy,
ale w warunkach kryzysu i "bezwartościowego" pieniądza papierowego
mogą stanowić ciekawą alternatywę. Uncjowe monety bulionowe, warte
obecnie około 150 zł, mają sensowną wartość nadającą się do
codziennych transakcji. W podobnym celu można wykorzystywać również
monety historyczne, jednak pamiętaj, że w warunkach kryzysu mało kto
będzie gotowy uwzględniać ich wartość numizmatyczną.
Biżuteria - również może być awaryjnym środkiem płatniczym. Złoty
łańcuszek lub kolczyki w kluczowym momencie mogą cię uratować.
Pamiętaj jednak, że nikt nie będzie uwzględniać wartości
artystycznej i sentymentalnej przedmiotów tego typu - liczyć się
będą jedynie masa i jakość kruszcu.
Jeżeli nie masz cennych sztabek lub monet, nie oznacza to, że nie
będziesz mógł uczestniczyć w wymianie handlowej. W warunkach totalnego
deficytu ogromną wartość zyskują niedostępne w normalnym handlu towary.
Praktyka pokazuje, że zawsze najłatwiej było spieniężyć używki, takie
jak alkohol i papierosy. W cenie było również paliwo do samochodów,
nafta do lamp oraz lekarstwa. Niestety nikt nie jest w stanie
przewidzieć, co stanie się towarem deficytowym w danym momencie.
Niemniej kilka flaszek i paczek papierosów warto mieć odłożonych na
czarną godzinę.
Pamiętaj, aby dokonując transakcji, nieważne, czy przy użyciu gotówki,
monet czy towarów, nigdy "nie świecić" swoim bogactwem, zwłaszcza w miejscach ogólnodostępnych, takich jak bazary. Unikaj również
podejrzanych kontrahentów. Przysłowiowy ostatni zdjęty z szyi łańcuszek,
którym opłacasz lekarstwa lub inne niezbędne towary, będzie znacznie
mniej kuszący dla potencjalnych złodziei niż pełen portfel gotówki lub
wielka torba podróżna z papierosami!
Domowa apteczka
Pierwsza żelazna zasada mówi, że w naszej apteczce powinny znaleźć się
leki i opatrunki, którymi potrafimy się posłużyć oraz znamy zasady ich
działania i ewentualne skutki uboczne.
Bazując na własnych wojennych doświadczeniach, śmiało możemy poradzić,
byś domową apteczkę podzielił na dwie części - tę przeznaczoną do
opatrywania ran oraz tę, w której będziesz przechowywać podstawowe leki.
Pamiętaj, że w warunkach wojny będziesz musiał zmierzyć się z obrażeniami niespotykanymi w czasach pokoju. Większość z nas jest
przyzwyczajona do typowych skaleczeń spowodowanych niewłaściwym użyciem
noża kuchennego. Prawdziwą tragedią jest np. nadepnięcie na plaży gołą
stopą na rozbitą butelkę... nie dość, że krew obwicie sika, to jeszcze
rana zabrudzona... Uwierz nam, że opisane powyżej urazy są niczym w porównaniu z tym, co może cię spotkać w trakcie wojny. Przygotuj się
mentalnie na opatrywanie rozległych ran! Zanim do twojego rejonu dotrze
profesjonalna pomoc, to właśnie od ciebie, twoich umiejętności i twojego
wyposażenia będzie zależeć czyjeś przeżycie...
Apteczka urazowa
W pierwszej kolejności zajmijmy się apteczką urazową, nazywaną również
apteczką pierwszego rzutu. Apteczka urazowa powinna znajdować się w oddzielnej torbie lub przystosowanej do przenoszenia
skrzyneczce/walizce. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której całe
wyposażenie medyczne przechowujesz luzem, np. w szafce w łazience. W razie nagłego odcięcia od tego pomieszczenia lub konieczności szybkiej
ewakuacji nie zdołasz nic ze sobą zabrać! Dobrym rozwiązaniem są
pochodzące z demobilu stare brezentowe torby sanitarne. Skompletowaną w ten sposób apteczkę przechowuj w ogólnodostępnym miejscu - np. na szafce
w przedpokoju lub pod stolikiem w kuchni. Upewnij się, że wszyscy
domownicy (w przypadku zakładu pracy - pracownicy) znają miejsce jej
położenia oraz potrafią się nią posłużyć.
W momencie gdy zdobędziesz już niezbędną wiedzę (zawsze najpierw się uczymy, a dopiero potem robimy zakupy), zajmij się kompletowaniem apteczki. Nieważne, czy umieścisz ją w nowoczesnym opakowaniu, czy w starej torbie z demobilu. Najważniejsza jest jej funkcjonalność - tak abyś był w stanie ją ze sobą zabrać, np. do schronu. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której materiały opatrunkowe przechowujesz luzem w szafce w łazience, lub co gorsza masz je porozrzucane w różnych miejscach
Co powinno znaleźć się w naszej cywilnej1 apteczce urazowej?
Nożyczki do rozcinania odzieży oraz lateksowe/nitrylowe rękawiczki,
którymi zabezpieczysz się przed kontaktem z krwią i innymi płynami
ustrojowymi osoby, której będziesz pomagać.
Stazy (opaski uciskowe) umożliwiające zatrzymywanie silnych
krwotoków.
Wojskowe opatrunki osobiste umożliwiające opatrywanie poważnych ran.
W chwili obecnej standardem są opatrunki typu izraelskiego, będące
nowoczesnym połączeniem klasycznego opatrunku wojskowego z bandażem
elastycznym, zapewniającym odpowiedni ucisk na miejsce zranienia. W wersji cywilnej jako zamiennika można użyć dostępnych w większości
aptek gotowych opatrunków osobistych w opakowaniu papierowym.
Żel lub gotowe opatrunki żelowe na oparzenia.
Opatrunki z gazy jałowej oraz opaski dziane podtrzymujące, które
umożliwią nam odpowiednie przytwierdzenie opatrunku.
Bandaż elastyczny. Przyda się np. podczas urazów stawów lub kontuzji
związanych z nadmiernym wysiłkiem fizycznym.
Zestaw plastrów z opatrunkami, które umożliwią nam zabezpieczenie
drobnych skaleczeń lub otarć. Dobrym uzupełnieniem będzie również
zwykły plaster, umożliwiający nam przymocowanie opatrunków do skóry.
Środki odkażające. Najprostszym i najbardziej uniwersalnym
rozwiązaniem będzie ogólnodostępny na rynku octenisept - najlepiej w niewielkiej buteleczce z atomizerem. Za naszą wschodnią granicą
niezwykle popularna jest chlorheksydyna, którą u nas wykorzystują
dentyści i urolodzy. U części osób wywołuje ona podrażnienia, jednak
ma tę niewątpliwą zaletę, że nie piecze, dlatego jest wykorzystywana
np. do dezynfekcji stref intymnych lub przemywania głębokich ran. W przypadku gnojących się ran (np. zabrudzonych skaleczeń na rękach)
warto zaopatrzyć się w jodynę lub gencjanę (niestety ostatnio
wycofaną ze sprzedaży - wodne roztwory można jeszcze nabyć w internecie). Jeśli zaopatrzyliśmy się w powyższe środki odkażające,
to spokojnie możemy zrezygnować z wody utlenionej, która jest
znacznie mniej skuteczna i co gorsza wraz z upływem czasu traci
swoje właściwości.
Podstawą wyposażenia będą opatrunki osobiste, najlepiej typu izraelskiego. W sytuacjach krytycznych termin przydatności opatrunku nie będzie aż tak bardzo istotny - ważne, żeby opakowanie nie było uszkodzone. Nawet stary opatrunek będzie znacznie lepszy od zwykłej szmatki
Idealna apteczka urazowa przeznaczona dla cywila powinna zawierać
minimum dwie stazy do zatrzymywania obfitych krwotoków, kilka wojskowych
opatrunków osobistych, nożyczki do cięcia odzieży oraz zestaw plastrów i środków dezynfekujących umożliwiający opatrzenie niewielkich "bytowych"
skaleczeń. Warto ją również wyposażyć w niewielką latarkę czołówkę -
wielce prawdopodobne jest, że apteczka będzie ci potrzebna w nocy. Żeby
nie tracić czasu na szukanie latarki, lepiej przechowywać ją
bezpośrednio razem z apteczką.
Na wyposażeniu apteczki obowiązkowo powinny znaleźć się stazy oraz przynajmniej jeden opatrunek hemostatyczny. Obecnie najpopularniejsze są stazy typu CAT lub SOFT, jednakże musisz umieć posłużyć się bardziej archaicznymi środkami, takimi jak np. gumowa staza Esmarcha, a nawet pochodzącymi z demobilu stazami parcianymi. Pamiętaj, że sam zakup stazy, bez regularnego treningu, jak ich używać, niewiele ci pomoże
Ważnym elementem wyposażenia są opatrunki żelowe na oparzenia, zwykłe kompresy gazowe oraz folia ratunkowa NRC
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki