Anders zagląda przez grubą szybę w drzwiach. Jurek Walter od dziesięciu minut leży na podłodze. Po ustąpieniu spazmów ciało ma bezwładne.
Brolin wyjmuje klucz, wkłada do zamka, waha się, patrzy przez okno, a potem otwiera.
- Baw się dobrze - mówi.
- Co zrobimy, jak się obudzi? - pyta Anders.
- Nie może się obudzić.
Brolin otwiera i Anders wchodzi do środka. Drzwi za jego plecami się zamykają, słyszy szczęk zamka. W izolatce unosi się zapach potu, ale i czegoś jeszcze. Kwaśna woń octu. Jurek Walter leży nieruchomo, lecz oddycha powoli, co można poznać po ledwie dostrzegalnym ruchu pleców.
Anders stara się nie zbliżać do niego, chociaż wie, że teraz pacjent głęboko śpi.
W celi panuje dziwna akustyka - natarczywa, tak jakby dźwięk pojawiał się zbyt blisko.
Przy każdym kroku słychać szelest lekarskiego fartucha.
Oddech Jurka przyspiesza.
Z kranu do umywalki kapie woda.
Anders podchodzi do łóżka, spogląda na Jurka, a potem klęka.
Kątem oka dostrzega Brolina, który przez kuloodporną szybę w drzwiach patrzy lękliwie, jak Anders się pochyla i próbuje zajrzeć pod przykręcone do podłogi łóżko.
Na podłodze nic nie ma.
Anders podchodzi bliżej, wpatrując się uważnie w Jurka, a potem kładzie się płasko na podłodze.
Teraz już nie może obserwować pacjenta. Musi się odwrócić do niego plecami, żeby móc poszukać noża.
Pod łóżkiem panuje półmrok. Przy ścianie ułożyły się kłębki kurzu.
Wyobraźnia podsuwa mu obraz Jurka Waltera otwierającego oczy.
Coś jest wetknięte pomiędzy drewniane szczebelki a materac. Trudno stwierdzić, co to może być.
Anders wyciąga rękę, ale nie sięga. Musi się przewrócić na plecy. Pod łóżkiem jest tak ciasno, że nie może obrócić głowy. Usiłuje wcisnąć się głębiej. Przy każdym wdechu czuje tępy opór konstrukcji. Palce szukają po omacku. Jeszcze kawałek dalej. Kolanem uderza o szczebel. Dmuchnięciem odgania kurz z twarzy i wczołguje się głębiej.
Nagle z tyłu, z izolatki, dobiega głuchy odgłos. Lekarz nie jest w stanie się odwrócić, żeby sprawdzić, co to. Leży nieruchomo i nasłuchuje. Jego własny oddech jest tak przyspieszony, że Anders z trudem rozróżnia inne dźwięki.
Ostrożnie wyciąga rękę, sięga do przedmiotu czubkami palców, wpełza jeszcze głębiej i w końcu go wyciąga.
Jurek zrobił krótki, bardzo ostry nóż z kawałka stalowej listwy.
- Chodź już! - woła przez okienko starszy lekarz.
Anders stara się wydostać, wypycha ciało spod łóżka, kalecząc się w policzek.
Utknął, nie może wyjść, lekarski fartuch się zaczepił i nie da się go zdjąć.
Zdaje mu się, że słyszy szuranie dobiegające z miejsca, w którym leży Jurek.
Może to nic.
Anders ciągnie z całej siły, szwy trzeszczą, lecz nie puszczają. Musi się wcisnąć z powrotem, żeby uwolnić materiał.
- Co robisz? - pyta z przestrachem Roland.
Okienko w drzwiach trzaska, słychać przesuwany rygiel.
Anders dostrzega, że jedna z kieszeni fartucha zahaczyła się o poluzowaną listwę. Szybko odczepia materiał, wstrzymuje oddech i zaczyna się wyczołgiwać. Czuje narastającą panikę. Chwyta dłonią brzeg łóżka i raniąc się w brzuch i kolana, wydostaje się na zewnątrz.
Ciężko dysząc, odwraca się i wstaje. Ściska w ręku nóż.
Jurek leży na boku, jedno oko ma wpółotwarte we śnie, tępo wpatruje się przed siebie.
Anders podbiega do drzwi, przez szybę widzi przestraszony wzrok szefa i próbuje się uśmiechnąć, ale słychać, że jest zdenerwowany, kiedy mówi:
- Otwórz drzwi.
Roland Brolin uchyla okienko.
- Najpierw oddaj nóż.
Anders spogląda na niego ze zdziwieniem i podaje mu narzędzie.
- Znalazłeś coś jeszcze - odzywa się Roland Brolin.
- Nie - odpowiada Anders, zerkając w stronę Jurka.
- List.
- Nie było nic innego.
Jurek zaczyna się wiercić na podłodze, wzdycha.
- Zajrzyj mu do kieszeni - prosi Roland z nerwowym uśmiechem.
- Po co?
- Bo to jest rewizja.
Anders odwraca się i ostrożnie podchodzi do Jurka Waltera. Pacjent ma teraz zamknięte oczy, ale na pomarszczonym czole pojawiły się kropelki potu.
Młodszy lekarz nachyla się niechętnie i wkłada dłoń do jednej z kieszeni. Dżinsowy materiał koszuli się napina i Jurek cicho pomrukuje.
Z tylnej kieszeni dżinsów sterczy plastikowy grzebień. Drżącymi rękami Anders przeszukuje kolejne ciasne kieszenie. Z nosa kapie mu pot. Lekarz mruga, żeby coś widzieć.
Wielka dłoń Jurka otwiera się i zamyka.
W kieszeniach niczego nie ma.
Anders odwraca się ku drzwiom i kręci głową. Nie widzi, czy Brolin stoi za okienkiem. Lampa izolatki odbija się w szybie niczym szare słońce.
Trzeba już stąd wyjść.
Minęło zbyt wiele czasu.
Anders wstaje i spiesznie podchodzi do drzwi. Brolina tam nie ma. Młodszy lekarz przybliża twarz do szyby, ale nic nie widzi.
Jurek Walter oddycha szybko, urywanie, jak dziecko, któremu przyśnił się koszmar.
Anders wali pięściami w drzwi. Gruby metal nie wydaje niemal żadnego dźwięku. Anders się nie poddaje. Nic nie słychać, nic się nie dzieje. Stuka obrączką w szybę, gdy nagle zauważa cień rosnący na ścianie.
Po plecach i ramionach przebiega mu zimny dreszcz. Z mocno bijącym sercem, czując dopływ adrenaliny do krwi, lekarz się odwraca. Widzi, jak Jurek Walter usiłuje powoli podnieść się z podłogi. Twarz ma obwisłą, a błękitne oczy patrzą wprost przed siebie. Wciąż jeszcze krwawi z ust, jego wargi są dziwnie czerwone.