Wąska droga odchodząca od trasy 86 prowadzi prosto przez ciemny las do jeziora Himmelsjön i Birgittag?rden. Pod kołami policyjnych samochodów chrzęści żwir. Światła reflektorów migoczą między wysokimi pniami sosen.
- Byłaś już tu kiedyś? - pyta Rolf Wikner, wrzucając czwórkę.
- Tak. Kilka lat temu jedna z dziewczynek próbowała podpalić budynek - potwierdza Sonja Rask.
- Do diabła, czemu nie mogą złapać nikogo z personelu? - burczy Rolf.
- Na pewno mają pełne ręce roboty. Bez względu na to, co się stało - odpowiada Sonja.
- Ale byłoby dobrze wiedzieć cokolwiek więcej.
- Fakt.
Milkną i słuchają wymiany zdań przez policyjne radio. Karetka pogotowia jest już w drodze i wyjechał jeszcze jeden radiowóz.
Droga, jak wiele dróg do zwózki drewna, biegnie zupełnie prosto. Opony dudnią na wybojach. W bocznych oknach migają pnie drzew, niebieskie światło policyjnego koguta wnika głęboko w las. Kiedy już wjeżdżają na podwórze między brunatne budynki Birgittag?rden, Sonja raportuje do centrali.
Na schodach głównego budynku stoi dziewczynka w koszuli nocnej. Oczy ma rozszerzone ze strachu, twarz bladą, nieobecną. Rolf i Sonja wysiadają z samochodu i podchodzą do niej w pulsującym niebieskim świetle, ale dziewczynka zdaje się ich nie zauważać.
Pies zaczyna ujadać.
- Czy ktoś jest ranny? - woła Rolf. - Czy ktoś potrzebuje pomocy?
Dziewczynka z roztargnieniem macha ręką w stronę lasu, chwieje się i próbuje zrobić krok, ale w tej samej chwili nogi się pod nią uginają. Upada na plecy i uderza się w głowę.
- Dobrze się czujesz? - pyta Sonja, podbiegając do niej.
Dziewczynka leży na schodach, wbija wzrok w niebo, oddycha szybko i płytko. Sonja zauważa, że podrapała sobie ręce i szyję.
- Wchodzę - oznajmia Rolf zdecydowanie.
Sonja zostaje z dziewczynką, która wyraźnie jest w szoku, i czeka z nią na karetkę, a Rolf wchodzi do budynku. Widzi krwawe odciski butów i gołych stóp biegnące w różne strony. Długie kroki prowadzą przez korytarz do sieni i z powrotem. Rolf czuje przypływ adrenaliny. Stara się nie zadeptać śladów, ale jego najważniejszym zadaniem jest ratowanie życia.
Zagląda do pokoju dziennego i widzi, że wszystkie lampy się świecą, a na dwóch kanapach siedzą cztery dziewczynki.
- Czy ktoś jest ranny? - pyta głośno.
- Może trochę. - Rudowłosa dziewczynka w różowym dresie uśmiecha się.
- Gdzie ona jest? - pyta zaniepokojony policjant.
- Miranda leży w łóżku - odpowiada starsza dziewczyna o ciemnych prostych włosach.
- Tutaj? - Rolf wskazuje na część sypialną korytarza.
Dziewczyna kiwa tylko głową w odpowiedzi, więc Rolf podąża za krwawymi odciskami stóp, mija jadalnię, w której mieszczą się wielki drewniany stół i piec kaflowy, a następnie wkracza do ciemnej części korytarza z szeregiem drzwi prowadzących do prywatnych pokojów uczennic. Wszędzie widać krwawe ślady butów i bosych stóp. Stara podłoga skrzypi. Rolf staje, odczepia z paska latarkę i oświetla korytarz. Szybko przebiega wzrokiem po ręcznie wymalowanych na ścianach porzekadłach i cytatach z Biblii, a potem kieruje światło w dół.
Spod drzwi znajdujących się w ciemnej wnęce na korytarz wypłynęła krew. W zamku tkwi klucz. Rolf podchodzi bliżej, ostrożnie przekłada latarkę do drugiej ręki i naciska koniuszek klamki.
Słychać kliknięcie, drzwi ustępują, a klamka z trzaskiem sprężyny wraca na miejsce.
- Halo? Mirando? Mam na imię Rolf, jestem z policji - rzuca w ciszę. - Wchodzę.
Słychać tylko jego własny oddech.
Ostrożnie popycha drzwi i omiata pokój światłem latarki. Widok, który ukazuje się jego oczom, jest tak straszny, że zatacza się i musi się oprzeć o framugę.
Odruchowo odwraca wzrok, ale oczy zdążyły już zarejestrować to, czego nie chciał oglądać. W uszach dudni mu puls do wtóru kroplom krwi kapiącym do kałuży na podłodze.
Na łóżku leży młoda kobieta, jej głowa wygląda na zmiażdżoną. Ściany zbryzgane są krwią, która wciąż spływa z ciemnego abażuru.
Drzwi za plecami Rolfa zatrzaskują się nagle, mężczyzna ze strachu upuszcza latarkę. Robi się całkowicie ciemno. Policjant odwraca się, szuka po omacku i słyszy, jak drobne pięści łomoczą w drzwi.
- Teraz cię widzi! - krzyczy ktoś cienkim głosem. - Teraz patrzy!
Rolf znajduje klamkę, próbuje otworzyć drzwi, ale są zablokowane. Wizjer połyskuje w ciemnościach. Trzęsącymi się rękami naciska klamkę i uderza ramieniem.
Drzwi otwierają się z impetem i mężczyzna wypada na korytarz. Wciąga głęboko powietrze. Rudowłosa dziewczynka stoi nieopodal i patrzy na niego wielkimi oczyma.