Cyganeria artystyczna i cyganowanie w romantycznej Warszawie - Dominika Skiba

-
Proszę czekać
?

Wstęp.Cygański teatr prowincji za kilka kopiejek

I

Jak się nie nudzić? gdy oto nad globem

Milion gwiazd cichych się świeci,

A każda innym jaśnieje sposobem,

A wszystko stoi - i leci...

II

I ziemia stoi - i wieków otchłanie,

I wszyscy żywi w tej chwili,

Z których i jednej kostki nie zostanie,

Choć będą ludzie, jak byli...

III

Jak się nie nudzić na scenie tak małej,

Tak niemistrzowsko zrobionej,

Gdzie wszystkie wszystkich Ideały grały,

A teatr życiem płacony -

Cyprian Norwid, Marionetki

Rozpoczynając polowania na obszarze tematów romantycznych, badacz-tropiciel winien czasami wtargnąć na dawno zapomniane tereny i uchwycić zagrożoną badawczym wyginięciem zwierzynę. Takim ginącym gatunkiem, ukrytym w ciemnej gęstwinie, jest zjawisko Cyganerii Warszawskiej[1] - poszarzała plama, o którą od dawna żaden historyk nie zapragnął zawalczyć śmiałą syntezą i odkrywczym przewartościowaniem.

Próba stworzenia książki o tym zjawisku może dziś sprawiać wrażenie pozorowanych działań, ucieczki od wielkich tematów epoki, a nawet uchodzić za świadectwo poszukiwania namiętności badawczych przez niespokojnego ducha młodego naukowca. Tak jednak nie jest. Należy bowiem zaznaczyć, że badania nad tym zagadnieniem podejmowane w minionym wieku borykały się z wieloma poważnymi problemami, nie tylko natury metodologicznej, rodzącymi się w rezultacie nieuwzględniania specyfiki zagadnienia. Podkreślanie związku z cyganerią paryską, kładzenie nacisku na kabaretowość zjawiska bez wskazania na istotny aspekt narodowowyzwoleńczy, brak informacji na temat cygańskich działań spiskowych, uwypuklanie chodzenia "brudno i ubogo", wskazywanie na nienawiść do miasta i umiłowanie wsi, niezauważanie roli Edwarda Dembowskiego, w końcu nadmierne utożsamianie publiczności warszawskiej z filisterskim czytelnikiem taniej prasy paryskiej - to niektóre tylko z uproszczeń, jakie odnaleźć można na kartach opracowań.

Najdoskonalej nawet skonstruowane prace starające się zrozumieć dwoistość, troistość czy wręcz wieloaspektowość natury cyganerii, stanowiące niemalże bedekery, które miały oprowadzać po zaułkach romantycznej bohemy, i próbujące przeniknąć nakładane przez samych artystów, ich naśladowców oraz kronikarzy maski, nie potrafiły dotąd stworzyć wyraźnego portretu cyganów. Tożsamość zagadkowych warszawskich "zapaleńców", których "boskie szaleństwo" uczyniło swoistymi kamieniami milowymi w historii literatury i socjologii, nie została odkryta. Po powstaniu listopadowym pojawili się w Warszawie niczym wiosenne kwiaty i zniknęli szybko, nie dotrwawszy nawet do kolejnej wiosny - Wiosny Ludów. Nie odsłonili kurtyny do końca, nie uchylili więcej poza rąbek tajemnicy swego istnienia, w zamian igrali z całym światem, flirtowali ze swoimi obserwatorami i rzucali wyzwanie śmierci.

Nadal głównym źródłem wiedzy na ich temat są pożółkłe już karty monografii Stefana Kawyna. Rozprawę tę uznaje się za wyczerpującą, bogatą, jasno zarysowującą kształty tego drugorzędnego zjawiska, które w otoczce grafomaństwa przyprawionego epigoństwem[2] funkcjonuje w świadomości czytelników raczących się literaturą romantyczną i poznających międzypowstaniowe życie Warszawy. Dociekliwy jednak badacz dostrzeże luki, poczuje potrzebę wypełnienia zaprezentowanego konturu, a nawet przymus korekty całego zakreślonego rysunku, czy to życia cyganów, czy twórczości cygańskiej.

Niniejsza książka przedstawia międzypowstaniową Warszawę jako scenę, na której rozegrał się cygański dramat. Na tej scenie pojawiają się cyganie, półcyganie, cyganie na niby i cyganie z nazwy, wszyscy, którzy przewinęli się przez restaurację Miriamki. Poza ustaleniem, kto cyganem był naprawdę, kto przez badaczy został cyganem uznany, a kto za życia nim nie był w ogóle, zaprezentowane zostały portrety kluczowych dla romantycznej warszawskiej bohemy postaci. Obok Seweryna Grzegorza Filleborna, redaktora, wydawcy, ale i kpiarza pełną gębą, pojawia się zatem Włodzimierz Dionizy Wolski, który zasłynął Ojcem Hilarym i współpracą ze Stanisławem Moniuszką, Seweryn Zenon Sierpiński jako wybitny badacz i historyk, Roman Zmorski, ten zapaleniec, anioł-niszczyciel, buntownik i frenetyczny młodzian, którego nie trzeba nikomu przedstawiać, oraz Józef Bogdan Dziekoński ze swoimi burszowskimi zachowaniami.

Każdy z bagażem biograficznym, każdy z wleczoną w tobołku historią, w której wątki cygańskie przeplatały się z literaturą, walka narodowowyzwoleńcza z salonem, wiersz z prozą, piękno Mazowsza z osobliwościami stolicy. Bo i Warszawa w dziejach bohemy odgrywała ważką rolę, nie tylko jako scena (teatralna), lecz także osobliwy obserwator cygańskiego żywota, współuczestnik cygańskich manifestacji, niemy świadek cygańskiego łobuzowania. Na jej oczach bowiem młodość, zapał, wolność i bunt łączyły się z hasłami powstania i walki, życie z literaturą, poezja z prozą, słowo z czynem, świat książek Łempickiego ze światem rzeczywistym.

Szkice z drugiej części książki przynoszą informacje dotyczące istotnych dla romantycznej bohemy obszarów. Pierwszy z nich wyznaczała kolumna prasowa, stronica w czasopiśmie, farba drukarska i liczba prenumeratorów - wszystkie te aspekty, i jeszcze wiele innych, wskazywały bieguny działalności wydawniczej, a jednocześnie miejsca potyczek wydawców. Walczyć trzeba było bowiem o fundusze (czy to te od mecenasa, czy od prenumeratorów), o czytelnika, o artykuły, o miejsce na rynku, w końcu o prawa autorskie, a gdy nie dość było potyczek, należało stoczyć bitwę z największym przeciwnikiem - cenzurą. Bitwa ta skazana była na porażkę, cenzura bowiem nie pozwalała wychodzić na świat książkom zbójeckim, tym inspirującym, tyrtejskim, frenetycznym tekstom zagrzewającym do walki i podsycającym do działania, tym, które tak umiłowali sobie uczniowie Dembowskiego i które sami pisali.

Drugim obszarem są wyznaczone nożem i widelcem miejsca na mapie Warszawy, począwszy od kawiarni i cukierni, które cyganie zwykli przez szybę oglądać, przez restauracje i traktiernie, gotowe serwować za niewielką nawet kwotę dania godne uczty Lukullusa, po szynki, ogródki, bawarnie i winiarnie pełne napitków potrzebnych do tworzenia i cyganowania. Najważniejszym jednak z nich był osobliwy ogródek "Między Parkanami", gdzie rządy sprawowała romantyczna Rachel, piękna cyganka, przyjaciółka artystów i szczodra w kredytowaniu Miriamka. A na zeszyt zapisywała nie tylko to, co niezbędne dla ciała, smażoną kiszkę, kiełbasę i zupy, ale też to, co niezbędne dla ducha - piwo bawarskie i wódzię, szczególnie ukochane przez Filleborna.

Na ostatnich stronicach opisane zostały zasłyszane tylko, plotkarskie tajemnice kariery wieszcza, wieszcza jednak na miarę prowincji i gnuśniejącego po salonach odbiorcy, zaczytanego w romansach, przygodach rodem z tej wyklętej literatury francuskiej i miłych dla ucha słowiczych pieśniach, lepszych po stokroć od tyrtejskich fanfar. Oprócz Tyrteja i Prometeusza pojawić się tu musiał jeszcze Lucyfer, a także frenetyczne opowieści, alchemiczne namiętności, folklorystyczne upodobania, fraternizowanie się z ludem, słowa o tym, co było i czego już nie ma, a do czego wrócić warto.

Nie sposób jednak rozstrzygnąć, czy te cygańskie pieśni choć pod jedną strzechą się zadomowiły, czy też cyganie umierali odarci z nadziei, w łachmanach, wcześniej gnając z jednego miasta ku drugiemu, po twardej ziemi, z brzękiem łańcuchów i ciężarem kajdan w pamięci. Byli to jednak niezłomni książęta, waleczne dzieci prowincji, błazny, które dwoiły się i troiły, by obudzić uśpionych i pogrążonych w melancholii, by tułacze dusze sprowadzić na właściwe ścieżki walki. Nie było łatwo wyłowić z tych ciasnych uliczek, wąskich i zatłoczonych, dusze wielkie, zdolne do walki, gotowe podjąć wyzwanie, by swe zatrute gnuśnością wnętrza zamienić w duszę patrioty-wampira. I wtedy zawalczyć jako armia mścicieli. Z uśmiechem jednak błazeńskim.

*

Punktem wyjścia tej książki jest praca doktorska Cyganeria artystyczna i cyganowanie w romantycznej Warszawie, napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Mariana Ursela. Panu Profesorowi składam najserdeczniejsze podziękowania za opiekę naukową, miłą i serdeczną współpracę, trud włożony we wnikliwe przeczytanie mojej dysertacji oraz wszystkie cenne i pożyteczne uwagi, jakich mi udzielał.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki