Cyfrowi niewolnicy. Transhumanizm w praktyce - Prof. Grzegorz Osiński

Kup ebooka

34.90 zł
28.97 zł (29,67 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Literatura

Luiz An­dré Bar­roso, Jef­frey Dean, Urs Hol­zle, Web Se­arch For a Pla­net: The Go­ogle Clu­ster Ar­chi­tec­ture, IEEE So­ciety, 03/04 2003;

Gre­gory S. Berns, Kri­stina Bla­ine, Mi­chael J. Prie­tula, Bran­don E. Pye, Shor­tand Long-Term Ef­fects of a No­vel on Con­nec­ti­vity in the Brain, Brain Con­nec­ti­vity, Vo­lume 3, Num­ber 6, 2013;

Au­gu­sto Bu­chwe­itz, Ro­bert A. Ma­son, Lęda M. B. To­mitch, Mar­cel Adam Just, Brain ac­ti­va­tion for re­ading and li­ste­ning com­pre­hen­sion: an fMRI study of mo­da­lity ef­fects and in­di­vi­dual dif­fe­ren­ces in lan­gu­age com­pre­hen­sion, Psy­chol. Neu­ro­sci. vol.2 no.2 2009;

Fa­bio Chiusi, Black Mir­ror. Czy to już się dzieje?, Po­znań 2018;

Li Deng, Yang Liu, Deep Le­ar­ning in Na­tu­ral Lan­gu­age Pro­ces­sing, 2018;

Kon­stan­tin Ni­cho­las Dorr, Map­ping the field of Al­go­ri­th­mic Jo­ur­na­lism, Di­gi­tal Jo­ur­na­lism. 4 (6), 2016;

Ja­cek Du­kaj, Po pi­śmie, War­szawa 2019;

Ks. Ma­ciej Fla­der, Po­ko­le­nie cy­fro­wych tu­byl­ców, "Nie­dziela, Ty­go­dnik Ka­to­licki", 06.04.2017;

Sa­rah Grif­fi­ths, How a book re­ally can change your life: Brain func­tion im­pro­ves for DAYS after re­ading a no­vel, "Da­ily Mail", 27 De­cem­ber 2013;

Sa­rah McGrew i inni, Im­pro­ving uni­ver­sity stu­dents' web sa­vvy: An in­te­rven­tion study. Bri­tish Jo­ur­nal of Edu­ca­tio­nal Psy­cho­logy, 89(3), 2019;

Jo­na­than Ha­idt, The Ri­gh­te­ous Mind. Why Good Pe­ople are Di­vi­ded by Po­li­tics and Re­li­gion, 2012;

Don Ol­di­gin Hebb, The Or­ga­ni­za­tion of Be­ha­vior: A Neu­rop­sy­cho­lo­gi­cal The­ory. New York: Wi­ley and Sons, 1949;

Blake J. Har­ris, Hi­sto­ria przy­szło­ści. Ocu­lus, Fa­ce­book i re­wo­lu­cja wir­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści, Gli­wice 2020;

Ju­styna Hof­mokl, In­ter­net jako nowe do­bro wspólne, Wy­daw­nic­twa Aka­de­mic­kie i Pro­fe­sjo­nalne War­szawa 2009;

Mo­nika Kac­przak, Pu­łapki po­praw­no­ści po­li­tycz­nej, War­szawa 2012;

Brit­tany Ka­iser, Dyk­ta­tura da­nych, War­szawa 2020;

Jerry Ka­plan, Sztuczna in­te­li­gen­cja. Co każdy po­wi­nien wie­dzieć. PWN 2019;

Garri Ka­spa­row, Ostatni ba­stion umy­słu, Kra­ków 2021;

Ma­rek Ka­sper­ski, Sztuczna in­te­li­gen­cja, He­lion 2015;

Mi­chał Ko­lanko Po­li­tyka Oparta na Big Data, 300po­li­tyka.pl;

Ję­drzej Koł­tu­no­wicz, Ope­nAI oswaja swój al­go­rytm, Sztuczna In­te­li­gen­cja, 13 li­sto­pada 2019;

Sa­muli La­ine, Tero Kar­ras, Timo Aila, Pro­duc­tion-Leve/ Fa­cial Per­for­mance Cap­ture Using Deep Co­nvo/utiona/ Neu­ral Ne­tworks, Sym­po­sium on Com­pu­ter Ani­ma­tion 2017;

Kai-Fu Lee, Sztuczna in­te­li­gen­cja 2041, Me­dia Ro­dzina 2022;

Da­niel La­rose, Od­kry­wa­nie wie­dzy z da­nych, War­szawa 2013;

Da­niel J Le­vi­tin Q&A, Why the mo­dern wor/d is bad for your brain, The Gu­ar­dian 18.01.2015;

Ana Lu­isa, Sán­chez Laws, Con­cep­tu­ali­sing Im­mer­sive Jo­ur­na­lism, Ro­utledge, Lon­don 2019;

Łu­kasz Łamża, Po­łącz kropki, Na­no­boty me­dyczne, drony za­bójcy, od­czy­ty­wa­nie my­śli i inne tech­no­lo­gie przy­szło­ści, Kra­ków 2021;

Mo­nika Ma­ma­kis, Chiń­ski sys­tem za­ufa­nia spo­łecz­nego co­raz bar­dziej in­ge­ruje w ży­cie oby­wa­teli, "Chip" 30.11.2019;

Ro­man Ma­zur, Grze­gorz Osiń­ski, Neu­ro­lo­gia kli­niczna w prak­tyce. Ho­me­ostat mó­zgu, Aspekt­press 2016;

Lu­ciano Mor­ganti, He­ri­tiana Ra­na­ivo­son, Me­dia­Road - Fu­ture and Emer­ging tech­no­lo­gies for the me­dia sec­tor, Sep­tem­ber 2019;

Grze­gorz Osiń­ski, Ko­gni­tywne aspekty ko­mu­ni­ka­cji wi­zu­al­nej, w: Współ­cze­sne ob­li­cza ko­mu­ni­ka­cji i in­for­ma­cji. Pro­blemy ba­da­nia, hi­po­tezy, UMK 2014;

Grze­gorz Osiń­ski, Umysł - świa­do­mość - du­sza w trans­hu­ma­ni­zmie, w: Teo­lo­gia fun­da­men­talna wo­bec wy­zwań współ­cze­snych nauk o czło­wieku, PIW 2019;

Grze­gorz Osiń­ski, Sys­temy nie­li­niowe w mó­zgo­wiu, w: Neu­ro­lo­gia kli­niczna w prak­tyce, Aspekt­press 2016;

Grze­gorz Osiń­ski, Ludzki mózg w cy­fro­wym świe­cie, II Sym­po­zjum No­wych Me­diów, To­ruń WSK­SiM, 04.04.2017;

Grze­gorz Osiń­ski, Jak tech­no­lo­gie sztucz­nej in­te­li­gen­cji zmie­niają nowe me­dia, w: Zro­zu­mieć Me­dia, WSK­SiM 2020;

Grze­gorz Osiń­ski, Trans­hu­ma­nizm. Re­tia­rius con­tra Se­cu­tor, Tom 1, WSK­SiM 2019;

Grze­gorz Osiń­ski, Trans­hu­ma­nizm. Re­ta­rius con­tra Se­cu­tor, Tom 2, WSK­SIM 2022;

Grze­gorz Osiń­ski, Spo­łeczne i eko­no­miczne skutki wzro­stu zna­cze­nia tech­no­lo­gii in­ter­ne­to­wych pod­czas pan­de­mii Co­vid-19, "Fi­des, Ra­tio et Pa­tria. Stu­dia To­ruń­skie", nr 14, 2021;

Grze­gorz Osiń­ski, Ve­slava Osiń­ska, Ile kosz­tuje wol­ność w sieci?, re­fe­rat wy­gło­szony na kon­fe­ren­cji "Wol­ność a pro­blemy eko­no­miczne", Uni­wer­sy­tet Kar­dy­nała Ste­fana Wy­szyń­skiego, So­pot 13 maja 2022;

Grze­gorz Osiń­ski, Wi­zu­ali­za­cja in­for­ma­cji. Ba­da­nia struk­tur in­for­ma­cji w po­szu­ki­wa­niu prawdy, Fi­des, Ra­tio et Pa­tria. Stu­dia To­ruń­skie, 3/2015;

Ve­slava Osiń­ska, Grze­gorz Osiń­ski, In­for­ma­tion Vi­su­ali­za­tion, IGI Glo­bal, 2018;

Her­man Ta­vani, Se­arch En­gi­nes and Ethics w Stan­ford En­cyc­lo­pe­dia of Phi­lo­so­phy, https://plato.stan­ford.edu;

Ju­dea Pe­arl, Przy­czyny i skutki, Kra­ków 2021;

Blanka Waw­rzy­niak, Da­mian Iwa­now­ski, Cy­frowy mo­no­pol Nad­uży­cia, któ­rych do­pusz­czają się naj­więk­sze kor­po­ra­cje tech­no­lo­giczne, In­strat Po­licy Pa­per 02/2021;

Se­mir Zeki, Bla­ski i cie­nie pracy mó­zgu. O mi­ło­ści, sztuce i po­goni za szczę­ściem. War­szawa 2011.

 

1. Imperium internetu

Dolina Krze­mowa, znaj­du­jąca się Ka­li­for­nii, to miej­sce w oko­li­cach San Fran­ci­sco, w któ­rym od pra­wie pół wieku mają swoje sie­dziby naj­waż­niej­sze po­nadna­ro­dowe kor­po­ra­cje tech­no­lo­giczne. Waż­nym ele­men­tem, który przy­czy­nił się do roz­woju tego re­gionu, był Uni­wer­sy­tet w Stan­ford, który uwa­żany jest za je­den z naj­lep­szych i naj­więk­szych in­sty­tu­tów tech­no­lo­gicz­nych na świe­cie. To wła­śnie w tym re­gio­nie mają swoje sie­dziby naj­waż­niej­sze firmy z sek­tora Big Te­chu, które zmo­no­po­li­zo­wały współ­cze­sny in­ter­net, na­rzu­ca­jąc nie tylko roz­wią­za­nia tech­no­lo­giczne, ale rów­nież wła­sne re­gu­la­miny i za­sady roz­po­wszech­nia­nia in­for­ma­cji sie­cio­wej. W Do­li­nie Krze­mo­wej i jej naj­bliż­szej oko­licy swoje kwa­tery główne mają: Al­pha­bet, Fa­ce­book, Ap­ple, Net­flix oraz ogromna ilość firm tech­no­lo­gicz­nych, które zaj­mują się pro­jek­to­wa­niem, pro­duk­cją i dys­try­bu­cją licz­nych roz­wią­zań naj­now­szych tech­no­lo­gii kom­pu­te­ro­wych. Po­win­ni­śmy zda­wać so­bie sprawę, że to wła­śnie w San Fran­ci­sco roz­po­częła się w 1967 roku re­wo­lu­cja kul­tu­rowa, a miało to miej­sce pod­czas fe­sti­walu The World's First Hu­man Be-In gdzie za­in­au­gu­ro­wano ruch hip­pi­sow­ski[4]. Uni­wer­sy­tety ka­li­for­nij­skie jako pierw­sze za­sy­mi­lo­wały skraj­nie le­wi­cowe ide­olo­gie, a wy­cho­wani na tych po­stę­po­wych kam­pu­sach ab­sol­wenci pre­sti­żo­wych prze­cież uczelni stali się przy­szłą ka­drą wielu in­sty­tu­cji, rów­nież tych, które zaj­mują się tech­no­lo­giami kom­pu­te­ro­wymi. Dzi­siaj to ich dzieci wy­cho­wane na le­wi­co­wych kam­pu­sach uni­wer­sy­tec­kich i na tra­dy­cjach buntu ro­dzi­ców pro­mują swoje prze­ko­na­nia po­li­tyczne, już nie tylko za po­mocą kla­sycz­nych me­diów, ale przede wszyst­kim wy­ko­rzy­stu­jąc naj­now­sze tech­no­lo­gie cy­frowe. Sie­dziby naj­więk­szych Big Te­chów znaj­dują się czę­sto w tych sa­mych dziel­ni­cach, a pra­cu­jący w nich in­for­ma­tycy two­rzą swo­istą sub­kul­turę kor­po­ra­cyjną, któ­rej pod­stawę sta­nowi le­wi­cowy świa­to­po­gląd. Było to bar­dzo wi­doczne pod­czas ame­ry­kań­skich wy­bo­rów pre­zy­denc­kich, które od­były się w roku 2020. Wy­niki wy­bor­cze jed­no­znacz­nie wska­zują, że w ca­łej Ka­li­for­nii Joe Bi­den otrzy­mał 63,5 pro­cent gło­sów, ale w okręgu wy­bor­czym San Fran­ci­sco na de­mo­kra­tów gło­so­wało aż 85,3 pro­cent upraw­nio­nych do gło­so­wa­nia. Za­tem sym­pa­tie po­li­tyczno-spo­łeczne za­rzą­dów Big Te­chów mają prak­tyczne zna­cze­nie. Od wielu lat nie­za­leżne me­dia alar­mo­wały o przy­pad­kach cen­zu­ro­wa­nia tre­ści kon­ser­wa­tyw­nych i pra­wi­co­wych na por­ta­lach, które są wła­sno­ścią Big Te­chów. Przy­kła­dów jest bar­dzo wiele, jed­nak przy­po­mnijmy, że np. w maju 2018 roku or­ga­ni­za­cje pro-life alar­mo­wały o przy­pad­kach cen­zury przez Go­ogle, a w li­sto­pa­dzie 2019 YouTube za­blo­ko­wał ka­nał wRe­alu24.pl, na któ­rym do­stępna była ho­mi­lia ar­cy­bi­skupa Marka Ję­dra­szew­skiego. Ist­nieją już co prawda or­ga­ni­za­cje mo­ni­to­ru­jące wol­ność słowa w sieci, ale ich dzia­łal­ność ogra­ni­cza się je­dy­nie do mo­ni­to­ro­wa­nia ta­kich przy­pad­ków i kie­ro­wa­nia spraw na drogę są­dową[5]. Do­brym przy­kła­dem jest oświad­cze­nie Marka Zuc­ker­berga, który 13 lipca 2019 opu­bli­ko­wał oświad­cze­nie: Cen­zu­ro­wa­li­śmy re­klamy pro-life pod­czas re­fe­ren­dum w Ir­lan­dii w spra­wie abor­cji[6], przy­zna­jąc w ten spo­sób, że Fa­ce­book nie tylko po­siada tech­niczne moż­li­wo­ści ma­ni­pu­la­cji tre­ścią pu­bli­ko­waną przez użyt­kow­ni­ków, ale sto­suje ją w prak­tyce. Jak czę­sto i w ja­kich sy­tu­acjach tego oczy­wi­ście do­kład­nie nie wiemy, ale wi­dzimy wy­raź­nie, że do­ty­czy to głów­nie tre­ści pre­zen­to­wa­nych przez or­ga­ni­za­cje chro­niące ży­cie ludz­kie od po­czę­cia do na­tu­ral­nej śmierci. Szef Fa­ce­bo­oka do­dał rów­nież, że ser­wis sa­mo­dziel­nie pod­jął de­cy­zję o cen­zu­rze, mimo że nie był do tego zo­bo­wią­zany praw­nie i nie do­ma­gał się tego ir­landzki rząd[7].

Usu­wa­nie ze stron in­ter­ne­to­wych tre­ści kon­ser­wa­tyw­nych, a w szcze­gól­no­ści tych, które za­wie­rają in­for­ma­cje od­no­szące się bez­po­śred­nio do war­to­ści ka­to­lic­kich to bar­dzo ob­szerny pro­blem, który wy­maga zu­peł­nie od­dziel­nej ana­lizy i ar­chi­wi­za­cji, jaki zo­stał już zresztą roz­po­częty m.in. w ra­mach pracy La­bo­ra­to­rium Wol­no­ści Re­li­gij­nej, za­ło­żo­nego przez Fun­da­cję Pro Fu­turo The­olo­giae w To­ru­niu[8]. Za­tem sieć in­ter­ne­towa, która w mo­men­cie swo­jego po­cząt­ko­wego roz­woju two­rzona była jako miej­sce wol­nej wy­miany my­śli, idei i po­glą­dów, z cza­sem prze­obra­ziła się w ko­mer­cyjne przed­się­wzię­cie eko­no­miczne, ste­ro­wane przez nie­wielką grupę bar­dzo wpły­wo­wych i bo­ga­tych firm. W swo­ich dzia­ła­niach oprócz ide­olo­gii kie­rują się one je­dy­nie nad­rzęd­nym ce­lem mak­sy­ma­li­za­cji zy­sków. Żeby jak naj­mniej­szym kosz­tem za­rzą­dzać sie­cią in­ter­ne­tową, bar­dzo wiele pro­ce­sów zwią­za­nych z prze­sy­ła­niem i ana­lizą in­for­ma­cji zo­stało w pełni zauto­ma­ty­zo­wa­nych za po­mocą od­po­wied­nich al­go­ryt­mów sztucz­nej in­te­li­gen­cji. Stwa­rza to liczne pro­blemy i nie­bez­pie­czeń­stwa zwią­zane z bez­po­śred­nią in­ge­ren­cją w tre­ści pre­zen­to­wane w in­ter­ne­cie oraz z per­so­na­li­za­cją in­for­ma­cji i usług prze­zna­czo­nych dla użyt­kow­ni­ków.

 

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.Sprze­daż książki w In­ter­ne­cie:

 

Artykuły

W książce sze­roko ko­rzy­sta­łem z ar­ty­ku­łów, które od pra­wie 10 lat pu­bli­kuję na ła­mach "Na­szego Dzien­nika", sta­ra­jąc się przy­bli­żać czy­tel­ni­kom pro­ble­ma­tykę no­wo­cze­snych tech­no­lo­gii cy­fro­wych i ich wpływ, za­równo po­zy­tywny, jak i ne­ga­tywny, na współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwo. W tym cza­sie na­pi­sa­łem już po­nad 100 ar­ty­ku­łów, które Czy­tel­nik może zna­leźć w ar­chi­wach in­ter­ne­to­wych "Na­szego Dzien­nika" oraz na stro­nie Aka­de­mii Kul­tury Spo­łecz­nej i Me­dial­nej. Nie­które z nich, mimo że pi­sa­łem je kilka lat temu, są w ca­ło­ści ak­tu­alne rów­nież dzi­siaj, inne do­ty­czą za­gad­nień, które zo­stały już roz­wią­zane, zmie­nione, bądź po pro­stu zbyt­nio się po­sta­rzały. W tek­ście książki za­wsze umiesz­czam od­no­śniki do ar­ty­ku­łów naj­bar­dziej istot­nych z punktu wi­dze­nia za­gad­nień po­ru­sza­nych w książce. Nie zna­czy to oczy­wi­ście, że po­zo­stałe ar­ty­kuły są nie­istotne; wręcz prze­ciw­nie, po­le­cam Czy­tel­ni­kom jako lek­turę uzu­peł­nia­jącą i roz­sze­rza­jącą opi­sy­wane tre­ści prze­czy­ta­nie tych ar­ty­ku­łów w ca­ło­ści. Spis ar­ty­ku­łów wy­ko­rzy­sta­nych w książce:

 

Grze­gorz Osiń­ski, Zła­pani w sieć, "Nasz Dzien­nik", 11.04.2018;

Grze­gorz Osiń­ski, Glo­balne wię­zie­nie, "Nasz Dzien­nik", 8.10.2018;

Grze­gorz Osiń­ski, Azja­tycka ofen­sywa trans­hu­ma­ni­zmu, "Nasz Dzien­nik", 13.03.2019;

Grze­gorz Osiń­ski, Sztuczna in­te­li­gen­cja pi­sze książki "Nasz Dzien­nik", 8.04.2019;

Grze­gorz Osiń­ski, Brama do Eu­ropy, "Nasz Dzien­nik", 4.11.2019;

Grze­gorz Osin­ski, Kwan­towy wy­ścig, "Nasz Dzien­nik", 20.11.2019;

Grze­gorz Osiń­ski, Gi­ganci po­nad pra­wem, "Nasz Dzien­nik", 23.11.2020;

Grze­gorz Osiń­ski, Szan­taż świa­to­wych gi­gan­tów, "Nasz Dzien­nik", 21.03.2021;

Grze­gorz Osiń­ski, Cy­ber­ne­tyczny nowy ład, "Nasz Dzien­nik", 5.06.2021;

Grze­gorz Osiń­ski, Glo­balne znie­wo­le­nie, "Nasz Dzien­nik", 26.10.2021;

Grze­gorz Osiń­ski, Cy­frowe bliź­niaki, "Nasz Dzien­nik", 22.11.2021;

Grze­gorz Osiń­ski, Nad­ciąga glo­balne znie­wo­le­nie, "Nasz Dzien­nik", 20.12.2021;

Grze­gorz .Osiń­ski, Nie­śmier­tel­ność od Go­ogle, "Nasz Dzien­nik", 09.02.2022;

Grze­gorz Osiń­ski, Wir­tu­alne dzieci, "Nasz Dzien­nik", 3.07.2022;

Grze­gorz Osiń­ski, Wir­tu­alni lu­dzie - re­alne pro­blemy, "Nasz Dzien­nik", 22.08.202

Wstęp

Czy wy­obra­żamy so­bie dzi­siaj ży­cie zu­peł­nie po­zba­wione do­stępu do in­ter­netu? Czy za­sta­na­wia­li­śmy się kie­dyś jak wiele na­szych czyn­no­ści wy­ko­ny­wane jest z uży­ciem sieci, czę­sto w spo­sób po­średni, na­wet nie­zau­wa­żalny. Czy sieć in­ter­ne­towa to rze­czy­wi­ście ogromny, glo­balny, ale roz­pro­szony i roz­myty sys­tem, który jest miej­scem wol­nej wy­miany to­wa­rów, usług i in­for­ma­cji? Czy też, jak każdy glo­balny ry­nek, pod­lega on kon­troli naj­bo­gat­szych i naj­więk­szych gra­czy, któ­rzy re­ali­zują czę­sto swoje wła­sne in­te­resy, pro­mują swoje idee i wy­ma­gają od użyt­kow­ni­ków prze­strze­ga­nia za­sad okre­ślo­nych nie przez sys­temy prawa mię­dzy­na­ro­do­wego, ale przez kor­po­ra­cyjne re­gu­la­miny, które usta­lane są ob­li­ga­to­ryj­nie przez za­rządy kor­po­ra­cji?

Hi­sto­ria roz­woju in­ter­netu po­ka­zuje nam wy­raź­nie pe­wien spe­cy­ficzny pa­ra­doks, który można ująć jed­nym zda­niem: "od taj­nego pro­jektu woj­sko­wego do wol­nej strefy wy­miany usług i tre­ści", i w taki spo­sób był on po­strze­gany przez kil­ka­dzie­siąt lat. Dzi­siaj rów­nież znaj­dziemy liczne grono osób, które uzna­łyby to stwier­dze­nie za praw­dziwe. Nie­stety, owa "wolna strefa wy­miany" już nie ist­nieje i in­ter­net jak gdyby wraca do swo­ich pier­wot­nych ko­rzeni, czyli za­mknię­tej i ści­śle kon­tro­lo­wa­nej, co prawda już nie przez woj­sko a przez ka­pi­tał, glo­bal­nej struk­tury in­for­ma­tycz­nej. A po­czątki in­ter­netu się­gają lat 60-tych XX wieku, kiedy w agen­cji ARPA (Ad­van­ced Re­se­arch Pro­jects Agency), po­przed­niczki DARPA (De­fense Ad­van­ced Re­se­arch Pro­jects Agency), roz­po­częto re­ali­za­cję taj­nego pro­jektu ma­ją­cego na celu de­cen­tra­li­za­cję ośrod­ków do­wo­dze­nia stra­te­giczną bro­nią ją­drową. W cza­sach "zim­nej wojny" bar­dzo ważną kwe­stią była de­cen­tra­li­za­cja do­wódz­twa stra­te­gicz­nej broni ją­dro­wej, które prze­cież mo­głoby zo­stać znisz­czone na po­czątku wojny i w ten spo­sób na­pad­nięty kraj nie miałby szansy na ude­rze­nie od­we­towe. Dla­tego tak waż­nym pro­ble­mem była de­cen­tra­li­za­cja szybko dzia­ła­ją­cego sys­temu, który byłby w sta­nie prze­pro­wa­dzić nu­kle­arne ude­rze­nia od­we­towe na­wet po cał­ko­wi­tym znisz­cze­niu cen­tral­nych ośrod­ków do­wo­dze­nia. Wy­bór padł na co­raz spraw­niej­sze kom­pu­tery, które po­sta­no­wiono po­łą­czyć sys­te­mem po­dob­nym do łącz­no­ści te­le­fo­nicz­nej. Taka sieć kom­pu­te­rowa mo­głaby w ca­ło­ści prze­jąć funk­cje cen­tral­nych punk­tów do­wo­dze­nia i wy­ko­nać do­kładne, szyb­kie i sku­teczne ude­rze­nie od­we­towe.

Po­nie­waż ARPA na po­czątku swo­jej dzia­łal­no­ści nie dys­po­no­wała jesz­cze ze­spo­łami na­ukow­ców ani na­wet do­brze wy­po­sa­żo­nymi la­bo­ra­to­riami, za­pro­siła ona do współ­pracy na­ukow­ców z naj­więk­szych ame­ry­kań­skich uni­wer­sy­te­tów. Na­ukowcy pra­cu­jący nad pro­jek­tem, oczy­wi­ście zgod­nie ze ści­słymi za­sa­dami taj­no­ści i bez­pie­czeń­stwa, zbu­do­wali od­po­wied­nią sieć dla ar­mii i prze­te­sto­wali jej dzia­łal­ność pod ko­niec lat 60-tych. Jed­nak przy oka­zji włą­czyli oni rów­nież w tę sieć uni­wer­sy­tety, na któ­rych pra­co­wali. Słu­żyła ona do wy­miany in­for­ma­cji na­uko­wej, naj­pierw je­dy­nie do­ty­czą­cej taj­nego pro­jektu, ale póź­niej w na­tu­ralny spo­sób wy­ko­rzy­sty­wano ją do współ­pracy na­uko­wej na in­nych po­lach. Ta aka­de­micka, nie­for­malna jesz­cze sieć, bar­dzo szybko się roz­ra­stała. Do­wódcy woj­skowi byli za­nie­po­ko­jeni, że do­stęp do taj­nej sieci ma­ją­cej za­rzą­dzać stra­te­gicz­nymi sys­te­mami do­wo­dze­nia ma co­raz więk­sza liczba osób, i dla­tego w 1975 roku za­pro­po­no­wali oni wpro­wa­dze­nie sys­te­mów za­bez­pie­czeń. Naj­pierw De­par­ta­ment Bez­pie­czeń­stwa cał­ko­wi­cie prze­jął agen­cję ARPA ra­zem ze stwo­rzoną przez nią sie­cią na­zy­waną AR­PA­NET. Po­tem, chro­niąc tajny pro­jekt, ogra­ni­czono do­stęp do sieci wpro­wa­dza­jąc funk­cję re­je­stro­wa­nia użyt­kow­ni­ków za po­mocą kryp­to­gra­ficz­nych al­go­ryt­mów ge­ne­ru­ją­cych ha­sła do­stępu. To pre­kur­sor tak licz­nych obec­nie w sieci in­ter­ne­to­wej "stron lo­go­wa­nia", gdzie na­leży po­dać swoje uni­kalne kody do­stępu aby uzy­skać do­stęp do apli­ka­cji albo zbio­rów da­nych. Jed­nak te dzia­ła­nia nie chro­niły cał­ko­wi­cie sieci woj­sko­wej, dla­tego woj­sko za­częło się do­ma­gać stwo­rze­nia cał­ko­wi­cie osob­nej sieci, je­dy­nie dla za­sto­so­wań mi­li­tar­nych i po­zo­sta­wie­nia jej "na ze­wnątrz" utwo­rzo­nych sieci aka­de­mic­kich. W 1983 roku po­wstała więc woj­skowa sieć MIL­NET, a AR­PA­NET zo­stała nie­jako uwol­niona i po­zo­sta­wiona w rę­kach cy­wil­nych na­ukow­ców. Za­częła się ona bar­dzo szybko roz­ra­stać, wkrótce prze­kra­cza­jąc gra­nice USA, i dzięki mię­dzy­na­ro­do­wym li­niom te­le­fo­nicz­nym łą­czyła na­ukow­ców z wielu kra­jów świata. De­cy­zja odłą­cze­nia woj­sko­wych struk­tur sie­cio­wych miała ko­lo­salne kon­se­kwen­cje; po pierw­sze, umoż­li­wiła szybki, glo­balny roz­wój cy­wil­nego in­ter­netu, a po dru­gie, sys­temy nad­zoru były sto­so­wane je­dy­nie w woj­sko­wych struk­tu­rach, uni­wer­sy­tec­kie sieci mo­gły roz­wi­jać się sa­mo­dziel­nie, bez żad­nej kon­troli in­sty­tu­cji pań­stwo­wych. Ośrodki uni­wer­sy­tec­kie nie pró­bo­wały na­wet na­kła­dać od­gór­nych ogra­ni­czeń oraz nad­zoru nad szybko roz­ra­sta­jącą się sie­cią. Ame­ry­kań­ska fun­da­cja NSF (Na­tio­nal Science Fo­un­da­tion) roz­po­częła fi­nan­so­wa­nie no­wej sieci zwa­nej CSNET (Com­pu­ter Science Ne­twork), która po po­łą­cze­niu z uwol­nioną czę­ścią AR­PA­NET stała się praw­dzi­wym, glo­bal­nym in­ter­ne­tem. Zre­zy­gno­wano w tej sieci z ty­po­wych w roz­wią­za­niach mi­li­tar­nych struk­tur hie­rar­chicz­nych i przy­jęto ważne ogólne za­ło­że­nie, że struk­turę in­ter­netu two­rzą użyt­kow­nicy i in­for­ma­tycy. Do grona użyt­kow­ni­ków sieci na po­czątku mo­gła za­pi­sać się każda in­sty­tu­cja zaj­mu­jąca się sze­roko po­jętą in­for­ma­tyką, za­równo aka­de­micka, rzą­dowa, po­za­rzą­dowa lub ko­mer­cyjna, która była w sta­nie opła­cić je­dy­nie koszty zwią­zane z ob­sługą sieci: łą­czy te­le­fo­nicz­nych, mo­de­mów, li­nii trans­mi­syj­nych i wy­na­ję­cia ko­niecz­nej in­fra­struk­tury kom­pu­te­ro­wej. Za­bro­nione było jed­nak ja­kie­kol­wiek uży­wa­nie sieci in­ter­ne­to­wej w ce­lach ko­mer­cyj­nych[1].

Spo­łe­czeń­stwu świa­to­wemu zo­stała udo­stęp­niona w ten spo­sób tech­no­lo­gia, która zo­stała uzy­skana ol­brzy­mim kosz­tem fi­nan­so­wym i wy­two­rzona w taj­nych la­bo­ra­to­riach woj­sko­wych, fi­nan­so­wa­nych z bu­dżetu USA. Pie­nią­dze w bu­dże­cie po­cho­dzą prze­cież z po­dat­ków, które płacą oby­wa­tele, nie­mo­ralne by­łoby za­tem ob­cią­ża­nie ich do­dat­ko­wymi kosz­tami za coś, za co prze­cież już raz za­pła­cili. Wy­gląda to na pierw­szy rzut oka pięk­nie, tech­no­lo­gia opra­co­wy­wana w ce­lach mi­li­tar­nych na­gle zo­staje udo­stęp­niona jako "do­bro wspólne" wszyst­kim, któ­rzy chcą, ale przede wszyst­kim umieją z niej ko­rzy­stać. Pier­wotna in­fra­struk­tura in­ter­netu zo­stała od­dana w za­sa­dzie za darmo, z pier­wot­nym za­ło­że­niem wy­miany in­for­ma­cji na­uko­wych, pro­wa­dze­nia mię­dzy­na­ro­do­wych eks­pe­ry­men­tów i w szczyt­nym celu bu­do­wa­nia po­ko­jo­wej spo­łecz­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej opar­tej na wy­mia­nie in­for­ma­cji, idei, kon­cep­cji i no­wej formy współ­pracy po­mię­dzy ludźmi do­słow­nie z ca­łego świata. Prak­tyczne ogra­ni­cze­nia sto­so­wal­no­ści tech­no­lo­gii in­ter­ne­to­wych wy­ma­gały je­dy­nie do­stępu do do­brej ja­ko­ści li­nii te­le­fo­nicz­nej, a ta prze­cież już od bar­dzo dawna oplo­tła cały świat. Pierw­szymi be­ne­fi­cjan­tami no­wej tech­no­lo­gii stały się więc, ni­czego się nie spo­dzie­wa­jące, firmy te­le­ko­mu­ni­ka­cyjne ofe­ru­jące usługi te­le­fo­niczne. Za­pła­cić na­le­żało je­dy­nie za tech­niczny do­stęp do sieci in­ter­ne­to­wej, a nie za sam fakt jej uży­wa­nia. Oczy­wi­ście osoby ma­jące bez­po­średni do­stęp do ka­bli i świa­tło­wo­dów in­ter­ne­to­wych nie po­trze­bo­wały po­śred­nika, miały więc dar­mowy do­stęp do in­ter­netu. W Pol­sce były to na po­czątku lat 90-tych głów­nie in­sty­tu­cje aka­de­mic­kie. Ale już w 1996 roku na­stą­pił praw­dziwy prze­łom, kiedy Te­le­ko­mu­ni­ka­cja Pol­ska udo­stęp­niła spe­cjalny, in­ter­ne­towy nu­mer te­le­fonu 0202122, który umoż­li­wiał do­stęp do in­ter­netu każ­demu, kto po­sia­dał kom­pu­ter i mo­dem te­le­fo­niczny.

Pa­mię­tam rok 1996, kiedy po raz pierw­szy roz­ma­wia­łem z przy­ja­cie­lem z USA sie­dząc przed ter­mi­na­lem kom­pu­tera w In­sty­tu­cie Fi­zyki UMK w To­ru­niu. Te­le­fony za ocean były dro­gie, li­sty szły długo, a po­wszech­nych mię­dzy­na­ro­do­wych usług ku­rier­skich jesz­cze nie było. Na kom­pu­te­rach nie było jesz­cze "okie­nek", a pi­sa­nie kodu w li­nii ko­mend było co prawda uciąż­liwe, ale po­zwa­lało uzy­skać bez­po­śred­nie po­łą­cze­nie w cza­sie rze­czy­wi­stym z osobą sie­dzącą przed ter­mi­na­lem kom­pu­tera na kam­pu­sie ame­ry­kań­skiego uni­wer­sy­tetu. Kilka lat póź­niej, w 1999 roku, już za po­mocą apli­ka­cji in­ter­ne­to­wych ofe­ro­wa­nych przez kon­cern Mi­cro­soft, prze­pro­wa­dza­łem cały pro­ces apli­ka­cji na sty­pen­dium ofe­ro­wane przez ame­ry­kań­skie NSF (Na­tio­nal Science Fo­un­da­tion) aby wy­je­chać na staż post­dok­tor­ski do la­bo­ra­to­riów NASA w Pa­sa­de­nie. Wszyst­kie for­mal­no­ści za­ła­twi­łem "przez in­ter­net", a nie było to wtedy tak pro­ste jak dzi­siaj, nie wszyst­kie in­sty­tu­cje czy też in­te­re­su­jące mnie naj­bar­dziej ho­tele i agen­cje miesz­kań do wy­na­ję­cia po­sia­dały ad­res ma­ilowy, nie mó­wiąc już o sie­cio­wych sys­te­mach re­zer­wa­cji, prze­sy­ła­nia do­ku­men­tów, czy na­wet wy­ra­bia­nia ame­ry­kań­skiej wizy. Po­ja­wiły się już płatne usługi in­ter­ne­towe, płatne apli­ka­cje, a ko­mer­cyjny sek­tor in­ter­netu roz­wi­jał się co­raz szyb­ciej. Jed­nak kiedy przy­by­łem do Sta­nów Zjed­no­czo­nych, jed­nym z pierw­szych za­ku­pów, oprócz sa­mo­chodu, który jest w Ka­li­for­nii ar­ty­ku­łem pierw­szej po­trzeby, był mo­dem te­le­fo­niczny, dzięki któ­remu mo­głem po­łą­czyć się z in­ter­ne­tem nie tra­cąc kon­taktu z Pol­ską. Jed­nak te fun­da­men­talne zmiany w funk­cjo­no­wa­niu sieci in­ter­ne­to­wej nie są dzi­siaj po­strze­gane jako naj­waż­niej­sze. Więk­szość spe­cja­li­stów jed­no­znacz­nie stwier­dza, że naj­waż­niej­sza, wręcz re­wo­lu­cyjna zmiana przy­szła w 2010 roku, kiedy po­ja­wiły się pierw­sze glo­balne sieci spo­łecz­no­ściowe z do­mi­nu­ją­cym do dzi­siaj, słyn­nym Fa­ce­bo­okiem[2]. Peł­nią one dzi­siaj zu­peł­nie inną rolę, która nie jest zgodna z ich pier­wotną kon­cep­cją, która miała ogra­ni­czać się je­dy­nie do two­rze­nia wir­tu­al­nej ko­pii na­szej sieci zna­jo­mych z rze­czy­wi­stego świata. Stały się one dla wielu użyt­kow­ni­ków por­ta­lem in­for­ma­cyj­nym, plat­formą edu­ka­cyjną, apli­ka­cją wy­ko­rzy­sty­waną do pro­wa­dze­nia firmy oraz wielu in­nych ak­tyw­no­ści. Cza­sami mo­żemy od­nieść wra­że­nie, że me­dia spo­łecz­no­ściowe wpły­wają de­struk­tyw­nie na na­szą pa­mięć, a na­wet zmie­niają na­sze pro­cesy umy­słowe. Są dla nas cy­fro­wym pa­mięt­ni­kiem, gdzie od­naj­du­jemy na­sze po­sty na­wet sprzed kil­ku­na­stu lat. To pro­cesy, któ­rym przyj­rzymy się bli­żej w ko­lej­nych roz­dzia­łach książki, po­nie­waż mają one ogromny wpływ na na­sze ży­cie, cho­ciaż nie za­wsze zda­jemy so­bie z tego sprawę.

Dzi­siaj cała sieć in­ter­ne­towa jest za­rzą­dzana przez kilka mię­dzy­na­ro­do­wych kor­po­ra­cji okre­śla­nych kryp­to­ni­mem GA­FAM (Go­ogle, Ap­ple, Fa­ce­book, Ama­zon, Mi­cro­soft), na­zy­wa­nych rów­nież Big Te­chami, które po­dzie­liły mię­dzy sobą mo­no­pol na ko­mer­cyjne usługi sie­ciowe, cho­ciaż po­zor­nie kon­ku­rują na glo­bal­nym rynku usług cy­fro­wych. Sze­re­gowy użyt­kow­nik in­ter­netu, który jesz­cze nie­dawno mógł ak­tyw­nie uczest­ni­czyć w two­rze­niu roz­wią­zań tech­no­lo­gicz­nych i swo­bod­nym pu­bli­ko­wa­niu tre­ści, zna­lazł się w dużo gor­szej sy­tu­acji - bier­nego klienta, który co prawda da­lej może ko­rzy­stać z usług ofe­ro­wa­nych w sieci in­ter­ne­to­wej, ale musi za te usługi pła­cić, je­śli nie pie­niędzmi, to da­nymi, które udo­stęp­nia wła­ści­cie­lom apli­ka­cji in­ter­ne­to­wych za ich użyt­ko­wa­nie. Nie za­po­mi­najmy, że w pier­wot­nej kon­cep­cji dzia­ła­nia glo­bal­nej sieci in­ter­ne­to­wej za­bro­nione były dzia­ła­nia ko­mer­cyjne, które pro­wa­dzi­łyby do uzy­ska­nia zy­sków. Sieć in­ter­ne­towa zo­stała udo­stęp­niona spo­łe­czeń­stwu za darmo, i taka miała po­zo­stać. Nie­stety ze szczyt­nych idei nie po­zo­stało już wła­ści­wie nic, zysk osią­gany przez Big Te­chy stał się ce­lem sa­mym w so­bie, a wol­ność wy­po­wie­dzi po­szcze­gól­nych użyt­kow­ni­ków in­ter­netu jest bar­dzo ści­śle kon­tro­lo­wana przez od­po­wied­nie in­sty­tu­cje, po­wo­łane spe­cjal­nie w tym celu przez po­szcze­gólne Big Te­chy. Otwarta i wolna spo­łecz­ność in­ter­netu zo­stała sko­dy­fi­ko­wana w licz­nych "re­gu­la­mi­nach spo­łecz­no­ści", któ­rych trzeba bez­względ­nie prze­strze­gać, aby w ogóle ko­rzy­stać z usług np. plat­form spo­łecz­no­ścio­wych. Oczy­wi­ście eg­ze­ku­cją i in­ter­pre­ta­cją tych we­wnętrz­nych re­gu­la­mi­nów nie zaj­mują się nie­za­leżne sądy, które w kra­jach de­mo­kra­tycz­nych uwa­żane są za pod­stawę funk­cjo­no­wa­nia sys­te­mów po­li­tycz­nych, ale pra­cow­nicy kor­po­ra­cji, któ­rzy zo­stali przez za­rządy przy­dzie­leni do tych ról z cał­ko­wi­tym po­mi­nię­ciem pro­ce­dur de­mo­kra­tycz­nego wy­boru. To oni, na pod­sta­wie in­for­ma­cji prze­ka­zy­wa­nych przez al­go­rytmy śle­dząco-nad­zor­cze, za­zwy­czaj jed­no­oso­bowo, po­dej­mują de­cy­zję o cza­so­wym wy­łą­cze­niu, wy­klu­cze­niu, czy cen­zu­ro­wa­niu użyt­kow­ni­ków.

Z wol­no­ścią nie ma to już nic wspól­nego a w po­łą­cze­niu z mo­no­po­li­styczną po­zy­cją pro­duk­tów nie­któ­rych Big Te­chów two­rzy ra­czej re­pre­syjny sys­tem nad­zoru a nie wolną strefę wy­miany in­for­ma­cji. Użyt­kow­nik sieci in­ter­ne­to­wej staje się po­woli po­zba­wio­nym re­al­nych praw nie­wol­ni­kiem, który zmu­szony do uży­wa­nia na­rzę­dzi cy­fro­wych, musi go­dzić się na liczne ogra­ni­cze­nia i wy­mu­sza­nie na­rzu­ca­nych ak­tyw­no­ści. Prze­cież je­śli mała firma pro­wa­dzi swoją dzia­łal­ność go­spo­dar­czą wy­ko­rzy­stu­jąc w celu pro­mo­cji np. plat­formę spo­łecz­no­ściową, po­nie­waż na inny ro­dzaj sku­tecz­nej re­klamy nie ma po pro­stu środ­ków fi­nan­so­wych, to zmu­szona jest ona do prze­strze­ga­nia "re­gu­la­minu spo­łecz­no­ści" bez względu na to, ja­kie war­to­ści są tam pro­mo­wane i ja­kie za­cho­wa­nia są uwa­żane za nie­wła­ściwe. Kiedy taki przed­się­biorca nie zga­dza się na nie­które sfor­mu­ło­wa­nia re­gu­la­minu, nie ma in­nego wyj­ścia, jak zre­zy­gno­wać z użyt­ko­wa­nia ta­kiej plat­formy. A al­ter­na­tyw­nych, otwar­tych i wol­nych roz­wią­zań po pro­stu nie ma, mo­no­pol w wielu waż­nych usłu­gach, szcze­gól­nie na polu por­tali spo­łecz­no­ścio­wych, jest ogromny. Użyt­kow­nicy nie mają za­tem wy­boru, mu­szą ak­cep­to­wać re­gu­la­miny, na­wet je­śli stoją one w sprzecz­no­ści z ich sys­te­mem war­to­ści. A je­śli czło­wiek nie ma moż­li­wo­ści wy­boru, to prze­staje być wolny, staje się nie­wol­ni­kiem. Naj­pierw ko­lej­nych wer­sji re­gu­la­mi­nów, po­tem ko­niecz­no­ści ak­tu­ali­za­cji, za­kupu i in­sta­la­cji ko­lej­nych apli­ka­cji, które są za­zwy­czaj two­rzone przez firmy bez­po­śred­nio lub po­śred­nio po­wią­zane ka­pi­ta­łowo z Big Te­chami. In­for­ma­tycy, któ­rzy jesz­cze do nie­dawna sa­mo­dziel­nie two­rzyli kody no­wych apli­ka­cji, te­raz zmu­szeni są ko­rzy­stać z usta­lo­nych przez Big Te­chy stan­dar­dów i go­to­wych roz­wią­zań. Nie mogą już pro­po­no­wać swo­ich au­tor­skich roz­wią­zań, a na­wet je­śli cza­sami uda im się opra­co­wać roz­wią­za­nie wy­kra­cza­jące poza na­rzu­cone stan­dardy tech­no­lo­giczne, to są one za­zwy­czaj przej­mo­wane przez Big Te­chy. Co prawda in­for­ma­tyk otrzy­muje wtedy od­po­wied­nio wy­so­kie wy­na­gro­dze­nie za swój kod, ale traci nad nim kon­trolę i nie ma już póź­niej wpływu ani na jego roz­wój, wy­ko­rzy­sta­nie, czy też za­mro­że­nie i wstrzy­ma­nie pro­jektu. Za­tem na­wet twórcy opro­gra­mo­wa­nia, wy­ko­rzy­sty­wa­nego przez Big Te­chy, za­tra­cają ele­menty swo­jej wol­no­ści, nie mogą roz­wi­jać swo­ich pro­jek­tów, mu­szą do­sto­so­wać się do bar­dzo re­stryk­cyj­nych re­gu­la­mi­nów, które cza­sami za­bra­niają na­wet pry­wat­nych roz­mów na te­mat ich re­ali­za­cji. Co­raz czę­ściej w umo­wach o pracę po­ja­wiają się klau­zule do­ty­czące tzw. "wy­łącz­no­ści", czyli ogra­ni­cze­nia moż­li­wo­ści prac pro­gra­mi­stycz­nych na rzecz in­nych pod­mio­tów go­spo­dar­czych, a na­wet za­kazu ja­kich­kol­wiek kon­tak­tów z wy­bra­nymi gru­pami in­nych in­for­ma­ty­ków. Co prawda za pod­da­nie się tym ogra­ni­cze­niom wy­pła­cany jest od­po­wied­nio wy­soki ekwi­wa­lent fi­nan­sowy, ale czy ta­kie po­stę­po­wa­nie nie za­czyna przy­po­mi­nać in­nego ro­dzaju nie­wol­nic­twa? Za cenę ogra­ni­cze­nia swo­jej wol­no­ści, in­ży­nie­ro­wie in­for­ma­tycy otrzy­mują moż­li­wość miesz­ka­nia "w zło­tej klatce". Za­tem ty­tu­łowe cy­frowe nie­wol­nic­two ma różne ob­li­cza, nie do­tyka ono je­dy­nie "sza­rych użyt­kow­ni­ków in­ter­netu" ale rów­nież, co prawda w inny spo­sób, twór­ców, ad­mi­ni­stra­to­rów i za­rząd­ców sieci. To już sys­te­mowe nie­wol­nic­two. Dłu­go­trwałe skutki roz­woju ta­kiej sy­tu­acji mogą być bar­dzo ne­ga­tywne, szcze­gól­nie wtedy, kiedy roz­wią­za­nia sie­ciowe za­czną wy­ko­rzy­sty­wać tech­no­lo­gie two­rzone przez zwo­len­ni­ków ide­olo­gii trans­hu­ma­ni­zmu[3], a tre­ści pre­zen­to­wane w sieci będą te kon­cep­cje pro­mo­wały. W po­łą­cze­niu z co­raz spraw­niej­szymi i ma­ją­cymi co­raz szer­sze moż­li­wo­ści ad­mi­ni­stro­wa­nia za­so­bami da­nych al­go­ryt­mami sztucz­nej in­te­li­gen­cji, sieć in­ter­ne­towa do­się­gnie co­raz wy­raź­niej więk­szo­ści sfer na­szego re­al­nego ży­cia. Aby do­brze zro­zu­mieć te pro­blemy, mu­simy jed­nak za­po­znać się z fak­tami, które do­ty­czą za­równo bu­dowy, jak i funk­cjo­no­wa­nia współ­cze­snej sieci in­ter­ne­to­wej, zro­zu­mieć czym w isto­cie są al­go­rytmy sztucz­nej in­te­li­gen­cji, ja­kie są ich współ­cze­sne moż­li­wo­ści i w ja­kim kie­runku zmie­rza ich roz­wój. Po­znamy też ważne po­ję­cia do­ty­czące two­rze­nia i prze­sy­ła­nia in­for­ma­cji, roz­szy­fru­jemy po­ję­cie Big Data, aby zro­zu­mieć jego rolę w sys­te­mach za­rzą­dza­nia, neu­ro­mar­ke­tingu i moż­li­wo­ściach kon­troli spo­łecz­nej. Za­po­znamy się z co­raz sil­niej­szym wpły­wem ide­olo­gii trans­hu­ma­ni­zmu nie tylko w tech­no­nauce, ale nade wszystko w na­ukach hu­ma­ni­stycz­nych i spo­łecz­nych. W ostat­nim roz­dziale przed­sta­wię swoją opi­nię na te­mat naj­bliż­szej przy­szło­ści, kiedy bę­dzie re­ali­zo­wana w prak­tyce wi­zja bu­dowy "trans­hu­ma­ni­stycz­nego spo­łe­czeń­stwa". Jak wszyst­kie próby prze­wi­dy­wa­nia przy­szło­ści, z pew­no­ścią nie bę­dzie to oczy­wi­ście do­kładna pro­gnoza, ale je­dy­nie wi­zja oparta na ana­li­zie ob­ser­wo­wa­nych dzi­siaj zmian tech­no­lo­gicz­nych i spo­łecz­nych.