Ku Dolinie Muminków płynęła nieduża łódź. Na pokładzie znajdowali się: Tatuś i Mama Muminka, Mała Mi oraz ich nowy przyjaciel Latarnik, którego poznali jako rybaka podczas pobytu na opuszczonej wyspie. Teraz wszyscy razem zmierzali do cudownej Doliny Muminków.
- Nie mogę się już doczekać powrotu do domu! - cieszyła się Mama Muminka, wpatrzona w zbliżający się brzeg. - Zawsze uważałam, że w dalekich wyprawach najprzyjemniejszy jest powrót do własnych czterech kątów.
- Na pewno wszyscy będą czekali na przystani, żeby nas powitać! - ekscytował się Tatuś.
Ale na pomoście nie było nikogo. Walały się na nim tylko połamane skrzynki i stare sieci rybackie.
Kiedy dotarli do Domu Muminków, Mama Muminka złapała za klamkę.
- Auć! - pisnęła, bo poraził ją prąd!
Po niej spróbował Latarnik.
- Auaaa! - zawył z bólu, ale udało mu się otworzyć drzwi. Wszyscy aż westchnęli. W korytarzu tłoczyły się setki rozjarzonych, naelektryzowanych Hatifnatów!
Muminki już wcześniej zetknęły się z tymi tajemniczymi białymi stworzeniami, ale nigdy dotąd nie miały z nimi do czynienia we własnym domu.
- Powinniśmy ich stąd przepędzić! - prychnęła Mała Mi.
- Nie ma mowy! - sprzeciwiła się Mama Muminka. - To nasi goście, mimo że wcale ich nie zaprosiliśmy.
Muminki zawsze okazywały gościnność wszystkim, bez wyjątku.
Mała Mi wmaszerowała do korytarza i próbowała przecisnąć się między naelektryzowanymi ciałkami Hatifnatów. BZZZ!
- Auuu! - pisnęła i odskoczyła w tył. - Hej, uprzykrzone świecące robale! Czy wy nie powinnyście czasem tułać się po świecie w pogoni za burzą?
- Niektórzy twierdzą, że Hatifnatowie potrafią przyciągać paskudną pogodę - oznajmił Latarnik. - Może to ich wypłoszy! - I głośno zagrał szantę na akordeonie.
Hatifnatowie jednak nawet nie drgnęli.
Tatuś i Mama Muminka usłyszeli hałasy dobiegające z lasu. Poszli zatem sprawdzić, co się tam dzieje, pozostawiając Małą Mi i Latarnika, by poradzili sobie jakoś z Hatifnatami.
W lesie w najlepsze trwała zabawa. Koło Muminków zapląsał Paszczak z kwiatami we włosach.
- Mędrzec przykazuje tańczyć i być wolnym! - zawołał.
- Jaki znowu Mędrzec? - zdziwił się Tatuś Muminka.
W tej samej chwili z tłumu wyłoniła się Panna Migotka.
- Gdzie się podział Mędrzec? - spytała. - On potrafi zainspirować każdego!
- Co to za Mędrzec? - zastanawiała się Mama Muminka.
Co się działo w Dolinie Muminków pod ich nieobecność?
Panna Migotka wskazała na wielki głaz, na którym ukazała się zakapturzona postać z księgą w łapkach. Wszyscy zaczęli klaskać i wiwatować. To na pewno ten Mędrzec!
- Jedzcie, pijcie i weselcie się! - odczytał głośno. - Powróćcie na łono Przyrody! Wiedźcie życie wolne i szczęśliwe!
A potem zrzucił kaptur i zobaczyli... RYJKA!
Muminki pokładały się ze śmiechu.
- Ryjek?! - chichotał Tatuś Muminka. - Co za dowcip! Przecież to największy cymbał w całej Dolinie Muminków!
Ale nikt mu nie zawtórował. Wszyscy z uwagą wsłuchiwali się w słowa Mędrca.
Nagle z tłumu wystąpił Włóczykij.
- Chyba powinniśmy porozmawiać - szepnął do Mamy Muminka. - A przy okazji: witajcie w domu!
Na przystani Mama Muminka zaparzyła herbatę, a Włóczykij opowiedział im, co się działo w Dolinie pod nieobecność Muminków.
- Poprzedniej zimy do Doliny przybyli Hatifnatowie. Nikt nie wie, dlaczego tak się stało - mówił. - A teraz wszystko stanęło na głowie. To przez Ryjka i tę jego księgę!
- Skąd on ją wytrzasnął? - spytała Mama Muminka.
Nagle rozległ się głośny pisk. To Tatuś Muminka wszedł do kabiny kąpielowej i natknął się na ukrytą w środku Filifionkę. Ta wypadła na zewnątrz z wrzaskiem:
- Anarchia!
- Może napije się pani herbaty? - zaproponowała jej Mama Muminka.
- Herbaty? - parsknęła Filifionka. - To nie pora na gorące napoje, Mamo Muminka! Cała Dolina stanęła na głowie!
- Jak długo ukrywa się pani w kabinie kąpielowej? - zainteresował się Tatuś Muminka.
- Od tygodni! - jęknęła Filifionka. - Odkąd zwolennicy tego tak zwanego Mędrca zaczęli tańcować po moim trawniku! Co za niedorzeczne pomysły, to wszystko wina tej jego książki!
Mama Muminka odstawiła filiżankę.
- Chyba pójdę poczytać tę słynną książkę! - zadecydowała i ruszyła w stronę lasu.
Na miejscu znalazła Ryjka, nadal otoczonego tłumami wielbicieli. Wciąż czytał im na głos.
- Następny rozdział nosi tytuł Sztuka bycia szczęśliwym. Róbcie tylko to, na co macie ochotę, na przykład biegajcie tyłem! - wykrzykiwał.
- Ryjku! - zagadnęła go Mama Muminka. - Poproszę cię na słówko.
- On woli, żeby go nazywać Mędrcem - pouczyła ją Panna Migotka. - A poza tym masz umówioną wizytę?
- Nie wiedziałam, że muszę się najpierw umówić! - odparła zdumiona Mama Muminka.
Podszedł do niej Ryjek, otoczony wianuszkiem wielbicieli.
- Za konsultację biorę pięć rubinów... albo lody. Mędrzec nie jest wybredny! - oznajmił i podał księgę Pannie Migotce.
Mama Muminka myślała prędko.
- Proszę, Panno Migotko - powiedziała, wyjmując z torebki piękną muszlę. - Muminek znalazł ją na wyspie i chciał, żebym ci ją podarowała.
- Muminek? - odparła Panna Migotka, wpatrując się w muszlę. - Prawie o nim zapomniałam!
Dalsza część w wersji pełnej