Cudowna Dolina Muminków - Amanda Li

Kup ebooka

49.99 zł
39.99 zł (41,49 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ku Dolinie Muminków płynęła nieduża łódź. Na pokładzie znajdowali się: Tatuś i Mama Muminka, Mała Mi oraz ich nowy przyjaciel Latarnik, którego poznali jako rybaka podczas pobytu na opuszczonej wyspie. Teraz wszyscy razem zmierzali do cudownej Doliny Muminków.

- Nie mogę się już doczekać powrotu do domu! - cieszyła się Mama Muminka, wpatrzona w zbliżający się brzeg. - Zawsze uważałam, że w dalekich wyprawach najprzyjemniejszy jest powrót do własnych czterech kątów.

- Na pewno wszyscy będą czekali na przystani, żeby nas powitać! - ekscytował się Tatuś.

Ale na pomoście nie było nikogo. Walały się na nim tylko połamane skrzynki i stare sieci rybackie.

Kiedy dotarli do Domu Muminków, Mama Muminka złapała za klamkę.

- Auć! - pisnęła, bo poraził ją prąd!

Po niej spróbował Latarnik.

- Auaaa! - zawył z bólu, ale udało mu się otworzyć drzwi. Wszyscy aż westchnęli. W korytarzu tłoczyły się setki rozjarzonych, naelektryzowanych Hatifnatów!

Muminki już wcześniej zetknęły się z tymi tajemniczymi białymi stworzeniami, ale nigdy dotąd nie miały z nimi do czynienia we własnym domu.

- Powinniśmy ich stąd przepędzić! - prychnęła Mała Mi.

- Nie ma mowy! - sprzeciwiła się Mama Muminka. - To nasi goście, mimo że wcale ich nie zaprosiliśmy.

Muminki zawsze okazywały gościnność wszystkim, bez wyjątku.

Mała Mi wmaszerowała do korytarza i próbowała przecisnąć się między naelektryzowanymi ciałkami Hatifnatów. BZZZ!

- Auuu! - pisnęła i odskoczyła w tył. - Hej, uprzykrzone świecące robale! Czy wy nie powinnyście czasem tułać się po świecie w pogoni za burzą?

- Niektórzy twierdzą, że Hatifnatowie potrafią przyciągać paskudną pogodę - oznajmił Latarnik. - Może to ich wypłoszy! - I głośno zagrał szantę na akordeonie.

Hatifnatowie jednak nawet nie drgnęli.

Tatuś i Mama Muminka usłyszeli hałasy dobiegające z lasu. Poszli zatem sprawdzić, co się tam dzieje, pozostawiając Małą Mi i Latarnika, by poradzili sobie jakoś z Hatifnatami.

W lesie w najlepsze trwała zabawa. Koło Muminków zapląsał Paszczak z kwiatami we włosach.

- Mędrzec przykazuje tańczyć i być wolnym! - zawołał.

- Jaki znowu Mędrzec? - zdziwił się Tatuś Muminka.

W tej samej chwili z tłumu wyłoniła się Panna Migotka.

- Gdzie się podział Mędrzec? - spytała. - On potrafi zainspirować każdego!

- Co to za Mędrzec? - zastanawiała się Mama Muminka.

Co się działo w Dolinie Muminków pod ich nieobecność?

Panna Migotka wskazała na wielki głaz, na którym ukazała się zakapturzona postać z księgą w łapkach. Wszyscy zaczęli klaskać i wiwatować. To na pewno ten Mędrzec!

- Jedzcie, pijcie i weselcie się! - odczytał głośno. - Powróćcie na łono Przyrody! Wiedźcie życie wolne i szczęśliwe!

A potem zrzucił kaptur i zobaczyli... RYJKA!

Muminki pokładały się ze śmiechu.

- Ryjek?! - chichotał Tatuś Muminka. - Co za dowcip! Przecież to największy cymbał w całej Dolinie Muminków!

Ale nikt mu nie zawtórował. Wszyscy z uwagą wsłuchiwali się w słowa Mędrca.

Nagle z tłumu wystąpił Włóczykij.

- Chyba powinniśmy porozmawiać - szepnął do Mamy Muminka. - A przy okazji: witajcie w domu!

Na przystani Mama Muminka zaparzyła herbatę, a Włóczykij opowiedział im, co się działo w Dolinie pod nieobecność Muminków.

- Poprzedniej zimy do Doliny przybyli Hatif­natowie. Nikt nie wie, dlaczego tak się stało - mówił. - A teraz wszystko stanęło na głowie. To przez Ryjka i tę jego księgę!

- Skąd on ją wytrzasnął? - spytała Mama Muminka.

Nagle rozległ się głośny pisk. To Tatuś Muminka wszedł do kabiny kąpielowej i natknął się na ukrytą w środku Filifionkę. Ta wypadła na zewnątrz z wrzaskiem:

- Anarchia!

- Może napije się pani herbaty? - zaproponowała jej Mama Muminka.

- Herbaty? - parsknęła Filifionka. - To nie pora na gorące napoje, Mamo Muminka! Cała Dolina stanęła na głowie!

- Jak długo ukrywa się pani w kabinie kąpielowej? - zainteresował się Tatuś Muminka.

- Od tygodni! - jęknęła Filifionka. - Odkąd zwolennicy tego tak zwanego Mędrca zaczęli tańcować po moim trawniku! Co za niedorzeczne pomysły, to wszystko wina tej jego książki!

Mama Muminka odstawiła filiżankę.

- Chyba pójdę poczytać tę słynną książkę! - zadecydowała i ruszyła w stronę lasu.

Na miejscu znalazła Ryjka, nadal otoczonego tłumami wielbicieli. Wciąż czytał im na głos.

- Następny rozdział nosi tytuł Sztuka bycia szczęśliwym. Róbcie tylko to, na co macie ochotę, na przykład biegajcie tyłem! - wykrzykiwał.

- Ryjku! - zagadnęła go Mama Muminka. - Poproszę cię na słówko.

- On woli, żeby go nazywać Mędrcem - pouczyła ją Panna Migotka. - A poza tym masz umówioną wizytę?

- Nie wiedziałam, że muszę się najpierw umówić! - odparła zdumiona Mama Muminka.

Podszedł do niej Ryjek, otoczony wianuszkiem wielbicieli.

- Za konsultację biorę pięć rubinów... albo lody. Mędrzec nie jest wybredny! - oznajmił i podał księgę Pannie Migotce.

Mama Muminka myślała prędko.

- Proszę, Panno Migotko - powiedziała, wyjmując z torebki piękną muszlę. - Muminek znalazł ją na wyspie i chciał, żebym ci ją podarowała.

- Muminek? - odparła Panna Migotka, wpatrując się w muszlę. - Prawie o nim zapomniałam!

Dalsza część w wersji pełnej