Rozdział 2
Chłonę jak Gąbka
Gąbka: Chce ci pokazać ile dla mnie znaczysz i jaka jesteś. Tak chce to ujrzeć i dojrzeć. Znaczysz dla mnie więcej niż wszystkie diamenty i złota świata. Oto początek czegoś co będzie trwało. Tego zdania nie powiedział szef tylko ja gąbka. Tak jego kumpel, który zacznie cały ten rozdział. Zacznę jednak go dość nietypowo. Od siebie więc od przykładu osoby, która najbardziej się tego bała. Szef nie zacznie opowiadać jak spotkać kumpelę życia. O tym owszem będzie później ale najpierw zacznę ja. Zacznijmy z zupełnie innej beczki. Nasz szef ma wielkie jaja. Nie dlatego że jego główną domeną jest wrażliwość. To też, ale nie tylko. Gdyby nie nasz szef nasze przyjaźnie były by marnym piaskiem na skale. Bo to on nauczył nas wszystkiego. Tak ten chudy patyk, który potrafił naprawić zwady u nas w paczce. Nie będę uważał słowa gang ponieważ szefowa czyli jego laska tego bardzo nie lubi. Ale do rzeczy. Od zawsze panowała u nas w paczce zasada że słuchamy się swojego szefa. Dosłownie i we wszystkim. Czasami szef pierdolił głupoty, ale potrafił i mówić z sensem. Mówił bardzo z sensem. Większość gadek szefa stanowiła podwaliny do wszystkiego. Śmiejecie się pewnie z tego co teraz mówię. Błąd na amen. Zanim pojawi się tutaj ktoś kto powinien też chcemy się wypowiedzieć. Mamy prawo bo też mamy przyjaźnie z kobietami, które trwają latami. To jest naprawdę zajebiste wręcz obłędne. Szef wszystkiego nas nauczył. Zaczynając od tego jak się traktuje laski do miłości i przyjaźni. Dalej ktoś chce się brechtać. To proszę bardzo, ale moją przyjaciółkę Dianę poznałem zupełnie przypadkiem. Zupełnie jakby jakaś siła wyższa chciała żebym z nią pogadał. Znam ją dłużej niż własną żonę. 19 lat a niedługo 20. Jednak ostatnia sytuacja uświadomiła mi jak bardzo ją kocham. Tak kocham bo czego mam się wstydzić co nie. Poznana przez los laska dała mi drugie życie. Poznałem ją zanim do mojego życia wkroczyła moja żona Milena. Z którą swoją drogą jest mi zajebiście a jestem z nią 17 lat po ślubie. Diana wyglądała jak żywa wersja Kruka. Damska zwłaszcza ze swoimi włosami. Szatynka z długimi nogami i bardzo miłym głosem. Piękność, ale nie dałem się ponieść. Dałem się uwieść ale nie Dianie tylko Milenie. Dwie panie startowały do mnie i tak było. Jednak dzięki naukom szefa wybrałem mądrze. Nie chciałem dać się poznać jako podrywacz. Szef nauczył nas że tylko jedna przyjaźń na 1000 ma szansę jeśli jest prawdziwa. Tak samo jak miłość. Ja miałem wtedy kilkanaście lat tak samo jak szef. Ostatnio wspominaliśmy to z Mileną. Wiecie jak mnie zdobyła?. Nie ciałem a swoim zachowaniem. Byłem wtedy tak rozdarty, ale jednak szedłem w stronę Mileny. Mojej Mileny, którą zacząłem kochać a Dianę lubić. Jednak nasza damska wersja Kruka powiedziała mi wtedy co o tym wszystkim sądzi. Po prostu mnie przytuliła i odpuściła. Poznała swojego obecnego męża z którym była 17 lat. Wtedy zaatakowała Milena i zdobyła hurtem moje serce. Na początku bardzo się nie lubiły. Jak to każda pani myśli. Diana nie była niczyim wrogiem. Po prostu była ze mną i obok mnie. Będzie puenta całej mojej gadki, ale jeszcze nie. Podziwiałem Dianę i w jaki sposób mnie traktuje. Od zawsze traktowała mnie jak brata. Takiego starszego którego nigdy nie miała. Boże ja tu mogę bardzo długo gadać ale chłopacy też chcą wtrącić swoje trzy grosze. Dlatego niedługo będę już kończyć ale jeszcze nie. Chce powiedzieć na swoim przykładzie że takie coś naprawdę istnieje. Nie jest to rozdmuchany mit, który można sobie gdzieś sprzedać. Nie i koniec. Przeżyłem w łóżku z żoną rozkosz a z Dianą wypad na piwo. Urodziły mi się dzieci a Diana stała się ich ukochaną ciocią. Można kurwa oczywiście że tak. Nasze wypady na piwo i w góry stały się codziennością. Dzieci szalały na punkcie mojej siostry bo tak mówiliśmy do siebie. Dosłownie jak brat i siostra. Bez ściemy i naprawdę. Musiałem to zrobić mimo, że tam obok byli inni lekarze. Stałem na sali operacyjnej i patrzyłem ci w twoje zamknięte oczy. Mimo że Milena stała za drzwiami nie mogłem się powstrzymać. Pewnie każdy inny by pomyślał kolego naprawdę ale nie moi koledzy. Wszyscy stali wtedy obok mnie. Patrzeli jak na świra, ale ja byłem świrem. Świrem, który kochał ta laskę która leżała na tym łóżku. Wykonałem cały zapłakany tylko kilka gestów. Najpierw pocałowałem ją w czoło, następnie wziąłem i ścisnąłem jej rękę w sztamę. Na końcu pocałowałem w policzek i rozpłakałem się. Nigdy nie widziałem Diany w takim stanie pod rurkami. Co miałem nie płakać bo to niemęskie. Błąd i to ogromny. Moja żona stała za drzwiami i nawet na mnie spojrzała. Moja puenta jest po prostu taka. Traktuj innych z szacunkiem i pamiętaj że zawsze będę przy tobie. KOCHAM CIĘ DIANO.
Diana: Trzeba to najpierw na spokojnie uporządkować. Zaczniemy tym razem od końca i cofniemy się do samego początku. Nazywam się Diana i jestem przyjaciółką Gąbki. Kiedy jego szef powiedział, że będzie coś pisać prawie zbladłam. Mam nadzieje, że wszyscy zdają sobie sprawę, że to nie jest wymyślone. Wszystkie te nasze historie i to co się dzieje jest oparte na faktach. Po pierwsze cieszę się, że jestem jego przyjaciółką. To jest bardzo zaszczytne nosić takie miano. Tutaj mają być sytuacje które mają pokazać siłę przyjaźni. Dlatego zaczniemy od końca. Słyszałam tylko głos Gąbki, który mnie operował. Płakał i praktycznie ledwo co dawał radę mówić. Byłam wtedy pod narkozą, ale wszystkie nasze wspomnienia wracały. Wrażliwość Gąbki przy jego kumplach, którzy się wcale z niego nie śmiali poruszyła wszystkich. Byłam uśpiona, ale wszystko czułam i słyszałam. Tak pocałował mnie w czoło, złapał za rękę i powiedział, że mnie kocha. Tak słyszałam też Milenę, która na wszystko patrzyła zza szyby. Jednak w moim odczuciu ten gest wiele pokazał. Gąbka mnie szanuje ceni mnie i moje zdanie. Pierwsze co po gadce z żoną to jest telefonik do Diany. Czyli w skrócie do mnie. Teraz jednak usłyszycie co Gąbka oprócz tego co tu padło zrobił dalej. Bo to jest dopiero słodkie. Kumplu wypowiedz się coś odwalił proszę bardzo.
Gąbka: Szczerze nic takiego właśnie nie odwaliłem. Po prostu gdy Milena zobaczyła mnie w takim stanie chciała pomóc. Pozwoliłem jej wejść na salę, ale już w odpowiednim stroju. Przebrała się szybko w dyżurce i przyszła prosto do mnie. Musiałem wtulić się w jej ramię. Tego też nie mogłem się wstydzić co nie?. A potem musieliśmy ratować moją przyjaciółkę.
Milenka(żona Gąbki):Oddaj życie za swoich prawdziwych przyjaciół a oni zrobią to samo dla ciebie. Wtrącam tutaj cytat szefa nie bez powodu. Wszyscy w tamtym momencie byliśmy odpowiedzialni za Dianę. Dlaczego więc zaczynamy ten rozdział od końca. Bo Diana naprawdę potrzebowała pomocy.. Wiedziałam, że on ją kocha jak siostrę i musiałam z tym żyć. W kóńcu jak się przekonacie udało mi się. Teraz to ja złapałam Dianę za rękę i zrobiłam sztamę z naszych dłoni. Tak żona tego który cię kocha Diano. Bardzo chcieliśmy ci pomóc i uratować.
Diana: Cofałam się w głąb swojego umysłu. Bardzo tego potrzebowałam żeby przypomnieć sobie jak go poznałam. Tak nikogo innego jak Gąbkę. Tego który teraz mnie operował. To wspomnienie nie mogło jednak do mnie dojść. Starało się ale jakoś nie mogło. Dalej byłam pod narkozą i musiałam się po prostu trzymać. Czułem jednak pod skórą, że któreś z nas zacznie to opowiadać. Byłam twarda, ale nie na to.
Gąbka: W końcu sobie przypomniałem ale trochę to zajęło. Musiałem oczyścić umysł i ulec wyobraźni. W końcu nasza przygoda nadal trwa no nie. Zaczęło się 20 lat temu w kinie. Jak Delfin miał na basenie to ja w kinie. Wtedy jeszcze można było trafić na fajne filmy. Miałem to szczęście że chodziliśmy do jednej szkoły. Jedyny problem był taki, że trochę bałem się jej. Dlaczego mówię że poznałem ją przypadkiem bo to był czysty przypadek. To musiało się stać i taka była prawda. Po prostu pewnego dnia nasze klasy spotkały się na jednej lekcji. Ogromny przypadek, ale jednak. Po prostu gość od Polskiego nagle zachorował. Co mu się stało pewnie grypa tak mówiła druga pani od Polskiego. Trzeba się było nami zaopiekować.
Diana: Owszem, ale jeszcze wtedy nie gadaliśmy. Po prostu nasze klasy nie do końca się lubiły. Potrafiliśmy bym powiedziała nawet ze sobą walczyć. Na w-fie albo na boisku do nogi. Byliśmy tylko dziećmi, ale akurat musiało chyba tak być. Pani od polskiego posadziła mnie obok niego. Podobno był lepszy z chemii, ale i polskiego. Mieliśmy wtedy po 12 lat ale jeszcze wtedy się nie przyjaźniliśmy. Bo to tego było jeszcze bardzo daleko. Dopiero co koło niego siadłam z obowiązku i miałam to w nosie. Kurde no taki gość w okularach to tego mądry. Trochę kujon, ale co poradzić no nie. Na razie jeszcze nic nie wiedziałam, żeby z nim rozmawiać.
Gąbka: Musiało trochę minąć zanim otworzyliśmy do siebie usta. Tak udało się tak szczerze dopiero po 2 latach. Przez ten czas wiadomo starałem się ale nic z tego. Była harda i uparta, ale i całkiem urocza. Ten taki dziewczęcy urok, który pozwala paniom ocenić sytuację. Miałem naprawdę nadzieje, że mnie chociaż zauważy. Aż w końcu się udało.
Diana: Oj no mam coś na swoją obronę. Po prostu zaciekawił mnie, ale mi samej było ciężko. Jak miałam zagadać takiego trochę kujona. No w porządku w końcu nadarzyła się okazja, ale to było właśnie pierwsze łamanie lodów. Jedno wyjście z klasą miało wszystko zmienić. Dosłownie i w przenośni. Nie czułam nic, ale dalej to widziałam. Stawało się coraz wyraźniejsze i proste w odbiorze. Tak to było to Kino gdzie zaczęliśmy w końcu gadać.
Gąbka: Nawet nie pamiętam jego nazwy. Szczerze mówiąc nie chce pamiętać bo to było już cholernie dawno. Jednak nie to jest kluczem w naszej historii. Nawet też ledwo pamiętam na co poszliśmy, ale zagadała do mnie. W końcu otworzyła do mnie usta. O mój boże no nie. Okazało się, że wiele nas łączy. Nie jest to krucza laska ze złego towarzystwa. Ale fakt miała bardzo krucze włosy jak Dawniej Kruk. Czarne i gęste zawsze spięte z tyłu. Nie była wcale leserką a bardzo poukładaną laską. Po prostu się do niej uśmiechnąłem na znak, że jest dobrze.
Diana: Jak mogłam być taką debilką. Może mi to ktoś powiedzieć. Gąbka mnie urzekł jak zaczął ze mną gadać. Musiałam puknąć się w łeb, żeby to w końcu dostrzec. Jasne spory bywają u każdego, ale szczerze kłóciliśmy się tak naprawdę z Gąbka może z trzy razy. Nasza przyjaźń powoli wyrastała z ziemi i pięła się ku górze. Aż do drugiej sytuacji która tutaj będzie. Tak była wojna o faceta między laskami, ale od początku.
Milenka: Musiało oczywiście trochę minąć zanim i ja poznałam osławionego wówczas przez kilka osób Gąbkę. Nie wiedziałam też do końca jaki był. Diany czyli jego przyjaciółki też nie znałam. Jedynie ze słyszenia, ale damską wersję Kruka miałam dopiero poznać. Niestety też byłam uparta i bardzo dobrze to pamiętam. Zostałam tak i wychowana i miałam taki charakter. Przysłowie szefa miało się jednak sprawdzić i to bardzo mocno. Gdy w końcu ujrzałam Gąbkę jeszcze wtedy nastoletniego bo miał chyba z 19 albo 20 lat zamarłam. Normalnie miałam jego odbicie przed oczami. Bardzo mocno pragnęłam go zdobyć. Jednak zauważyłam obok niego chodzącą przeszkodę. Jego przyjaciółkę z którą bardzo się zżył.
Diana: Tak i to jest niestety prawda. Nawalałam się z Milenką o serce Gąbki. Makijaż, strój i która jest dla niego lepsza. Taka kobieca gra, ale na początku ja też kochałam Gąbkę. Ale jak faceta. Na pewno miał tego dość widziałam to. Niestety na tle tej wojny dochodziło między nami do sporów. Pierwszy raz od lat. Pamiętam jednak to, że kiedy zdołałam się wyżyć w klubie bokserskim na treningu to ostudziło emocje. Nie chciałam kłótni a on po prostu musiał wybrać mądrze. Tak dojrzale i każdy jego wybór mogłam zaakceptować. Bez względu na cenę.
Gąbka: Miałem ogromny dylemat moralny. Milenka swoim zachowaniem kruszyła mój mur, ale Dianę znałem od dziecka. Co wybrać, ale tak żeby nikogo nie krzywdzić. Moja przyszła żona nawet nie chciała mnie zdobyć inaczej niż prawilnie. Po prostu chciała się ze mną zaprzyjaźnić i pokazać jaka jest naprawdę. Diana jednak odpuściła walkę o mnie i chciała ze mną porozmawiać. Mieliśmy się spotkać w restauracji w której oboje lubiliśmy jeść. Milenka w tym czasie pokazała swoją prawdziwą naturę i zdobyła mnie. Nie wiedziała, że od dawna się z niej kocham. Bo ja też może nie od razu ale się zakochałem. Nie dałem tego po sobie poznać, ale zakochałem się. Postanowiłem jednak pogadać z Dianą bojąc się co chce mi powiedzieć. Nie mogłem jednak uciec jak tchórz przed tak trudną rozmową.
Diana: Potrzebowałam się naprawdę wyżalić i pogadać z nim. Ale wcale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Wcale nie chciałam go ranić ani mówić mu złych rzeczy. Musiałam powiedzieć mu po prostu bardzo ważną rzecz. Tak ważną, że to wymagało rozmowy w cztery oczy. Przestałam walczyć Z Milenką, ale miałam naprawdę ważny powód. Dlatego i między innymi z tego powodu zaprosiłam Gąbkę na piwo. Wzięłam już tylko głęboki oddech i czekałam w środku na niego.
Milenka(Mili):