2
Bela - mówi Mamusia. Jedz.
Nie jestem głodna - mówię.
Nie szkodzi. Jedz.
Nie jestem...
Mamy tylko kilka minut. Potem muszę iść do pracy. Pamiętasz? Do pracy chodzę, żeby zarabiać pieniążki, a pieniążki są potrzebne, żeby kupować różne rzeczy. Na przykład jedzenie. Więc jedz. Bądź grzeczna.
Pieniążki? - pytam.
Pieniążki, kochanie. Czasami mam wrażenie, że inni zarabiają pieniądze, a ja tylko pieniążki.
Jem. Mamusia zawsze na śniadanie daje mi owsiankę. Tatusiek nigdy nie robi mi śniadania, bo raz zrobił jajka i parówki i wszystko zjadłam, zwymiotowałam, a Mamusia się na niego zezłościła i teraz tylko Mamusia robi mi śniadanie. Ale Tatusiek zmywa naczynia.
Kocham cię - mówi Mamusia. - Bela?
Mam buzię pełną owsianki.
Powiedz: Też cię kocham - mówi Mamusia. - I żebym już nie musiała ci o tym przypominać, dobra?
Dobra.
Kocham cię, Bela.
Też cię kocham.
O czym myślisz? - pyta.
O niczym.
Ale o czymś myślę. Patrzę na kosz na śmieci.
Bela - mówi Mamusia. - Jedz!
Dokąd idą? - pytam.
Kto?
Patrzy tam, gdzie ja.
Pytasz o wywóz śmieci? Serio? Z samego rana?
Kiwam głową. Mamusia wygląda na zniecierpliwioną.
Nie wiem, dokąd się je zabiera - mówi.
Do lepszego miejsca?
Lepszego niż co?
Niż tutaj.
Mamusia patrzy na mnie tak jak zawsze patrzy, kiedy mówię coś, co ją zaskakuje.
Nie wiem, co to znaczy - mówi. - Panowie zabierają śmieci, a potem z nich powstaje coś... innego.
Coś innego.
Myślę o karnacji.
Bela...
Nie trzeba mi powtarzać. Jem. Potem Mamusia wstaje od stołu.
Bądź grzeczna i słuchaj Tatuśka - mówi Mamusia.
A kiedy wrócisz? - pytam.
Jeszcze nie wiem. Może późno. Nie wiem.
Wygląda na "zmordowaną". Tak mówi Tatusiek, kiedy ona wygląda tak jak teraz. Mamusia ma na sobie brązową skórzaną kurtkę. Czarne spodnie. Ja nigdzie iść nie muszę, bo jest lato. Tatusiek ciągle pracuje. Mamusia jest "zalatana". Tak mówi: zalatana.
Pa, Bela.
Pa.
Wychodzi z kuchni. Tatusiek jest w dziupli i pracuje. Mamusia nie mówi mu "pa", kiedy wychodzi. Cichutko idę na górę do swojego pokoju. Czekam chwilę przy stoliku z kwiatami. Tym w korytarzu.
Druga Mamusia już stoi przed drzwiami szafy.
Nie chcę, żeby robiła taką minę, jaką zaraz zrobi.
Niecierpliwi się, jak Mamusia.
Wiem, że chce rozmawiać o karnacji.
Idę do pokoju.
Macham jej.
Siadam na łóżku. Ona lubi ze mną rozmawiać, kiedy tam siedzimy.
Ostatnio częściej wychodzi z szafy.
Podchodzi do mnie. Czasami wygląda, jakby płynęła w powietrzu.
Siada na łóżku też. Powoli. Bliziutko.
A potem pyta:
Wpuścisz mnie do serca?