Córka milionera. Tom 4. Komisarz Oczko - Tomasz Wandzel

Kup ebooka

12.00 zł
9.96 zł (9,84 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Dzień pierwszy

Dochodziła ósma, gdy Tomasz Mróz opuścił swój gabinet, zjechał windą dwa piętra niżej i wszedł do sali konferencyjnej, w której każdego ranka organizował godzinne spotkanie z dyrektorami oraz menedżerami wyższego szczebla. Jako właściciel i prezes jednej z największych firm deweloperskich, chciał wiedzieć o wszystkim, co działo się w jego przedsiębiorstwie. Stosował zasadę "Ufaj, ale sprawdzaj". To właśnie ona pozwoliła mu osiągnąć sukces. Był przykładem tego, że nawet w Polsce można zrobić karierę w prawdziwie amerykańskim stylu. Zaczynał jako majster brygady budowlanej, a po dwudziestu latach ciężkiej pracy i licznych wyrzeczeń zarządzał spółką, która każdego roku oddawała do użytku kilkanaście tysięcy mieszkań i lokali użytkowych. Obchodząc duży okrągły stół, przywitał się z obecnymi, a następnie zajął swoje miejsce, uruchomił laptop i spojrzał na agendę spotkania.

- Skoro jesteśmy w komplecie, to proponuję zacząć - powiedział, skupiając na sobie uwagę wszystkich podwładnych. - Najpierw proszę, aby dyrektor Markowski przedstawił prognozę wzrostu cen materiałów budowlanych w przyszłym roku - dodał, kierując spojrzenie na niskiego bruneta w okularach. Wywołany mężczyzna cicho odchrząknął, a następnie zaczął referować.

Mróz starał się koncentrować na liczbach i wskaźnikach, przytaczanych przez Markowskiego, jednak jego uwagę zaprzątała zupełnie inna sprawa, niemająca nic wspólnego z firmą. Za dwie godziny miał się spotkać z człowiekiem, który przez ostatnie cztery miesiące poszukiwał jego kochanki oraz ich wspólnego dziecka. Borys Bernat, choć należał do elity prywatnych detektywów, to w przeciwieństwie do medialnych postaci pokroju Rutkowskiego nie udzielał się publicznie, nie oferował swoich usług w wyjaśnieniu spraw, którymi żyła cała Polska, a nawet nie miał konta na Facebooku. Jednym słowem, nie pragnął sławy i rozpoznawalności. Mógł za to pochwalić się długą listą potwierdzonych sukcesów i takim samym wykazem pewnych referencji. Działał skutecznie, sprawnie, ale przede wszystkim dyskretnie, a właśnie na tym Mrozowi zależało najbardziej.

- Podsumowując, należy się spodziewać, że w pierwszym kwartale przyszłego roku nastąpi kilkunastoprocentowy wzrost cen, dlatego też rekomenduję podpisanie kontraktów na przyszłoroczne dostawy jeszcze w tym roku, co znacznie ograniczy skutki podwyżek - zakończył Markowski.

- Konkluzja bardzo logiczna - pochwalił Mróz, wywołując następne osoby, które miały omówić pracę kierowanych przez nich działów.

Kiedy wreszcie porządek spotkania został wyczerpany, wszyscy rozeszli się do swoich zajęć. Mróz wrócił do swojego gabinetu, z którego w pogodne dni roztaczał się wspaniały widok na Zatokę Gdańską. Dzisiaj jednak błękitne niebo przesłaniały szare ponure zwały chmur. Mężczyzna odwrócił się od okna i wolnym krokiem podszedł do ekspresu. Dosypał do zasobnika porcję swojej ulubionej kawy "Panama Geisha", podstawił pod dyszę filiżankę w kolorze kości słoniowej i czekając, aż ta się napełni, obserwował pierwsze płatki śniegu, wirujące na wietrze. Po chwili w pomieszczeniu dało się wyczuć świeży kwiatowo-cytrusowy aromat. Biznesmen uwielbiał zapach i smak tej wyjątkowej kawy, która, choć kosztowała ponad pięćset złotych za kilogram, była warta swojej ceny, a on był na tyle bogatym człowiekiem, że mógł sobie na nią pozwolić. Podobnie jak na wiele innych rzeczy, które dla przeciętnego Kowalskiego były nieosiągalne. Dlatego postanowił, że zrobi wszystko, nie szczędząc sił, czasu i środków, aby odnaleźć swoją córkę. Na Ewelinie już mu nie zależało. W końcu była tylko cwaną, wyrachowaną i zimną suką, która zawróciła mu w głowie, owinęła go sobie wokół palca i wpakowała mu się do łóżka. On zaślepiony jej urokiem na pewien czas stracił zdolność trzeźwego myślenia, a gdy się ocknął i zamierzał zakończyć tę znajomość, kochanka oświadczyła, że będą mieli dziecko. Wiadomość była dla niego kompletnym szokiem. Miał już przecież dwóch synów. Co prawda kiedyś marzył nawet, aby mieć córkę, ale gdy jego małżeństwo rozpadło się jak domek z kart, do czego zresztą sam doprowadził, romansując na prawo i lewo, skoncentrował się wyłącznie na biznesie. Oczywiście nie zafundował sobie towarzyskiej abstynencji. Był facetem przed pięćdziesiątką i miał swoje potrzeby. Uważał jednak, aby od tej pory jego relacje z kobietami miały charakter wyłącznie erotyczny, bez żadnych obietnic matrymonialnych, a tym bardziej rodzicielskich. Nie miał zamiaru kolejny raz stać się mężem i ojcem. Bardziej odpowiadała mu rola wolnego człowieka, który przed nikim nie musiał się tłumaczyć.

Z Eweliną było podobnie. Jednak w tym przypadku popełnił jeden błąd, który okazał się brzemienny w skutkach i to dosłownie. Uwierzył kochance, która przy każdym spotkaniu powtarzała, że dba o zabezpieczenie antykoncepcyjne, a więc on nie musi się niczym martwić. Gdy w końcu przyznała się do ciąży, zrozumiał, że został wkręcony. Początkowo spanikował, ale później doszedł do wniosku, że nie ma się czym przejmować. W końcu było go stać na wychowanie kolejnego potomka. Zapewnił więc Ewelinę, że będzie miała wszystko, o co poprosi, a ona chętnie z tej obietnicy korzystała.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji