Rozdział drugiImpreza z okazji Halloween w bractwie Phi Delta ThetaChicago, Northwestern University, 6 lat wcześniej
Indy
Anna i ja śmiałyśmy się i zataczałyśmy, idąc ulicą w pasujących do siebie strojach. Nieźle szumiało nam już w głowach od wina, które wypiłyśmy podczas przygotowań na najważniejszą imprezę halloweenową w kampusie. Ona przebrała się za anielską uwodzicielkę, ja za diablicę. Założyłyśmy krótkie, prześwitujące i zachęcające sukienki, bo tego wieczoru szukałyśmy tylko jednego: dobrej zabawy.
- Wiesz, że Chestnut Avenue grają? - Anna wskazała scenę, gdy wreszcie znalazłyśmy się w starym wiktoriańskim budynku Phi Delta Theta i próbowałyśmy ogrzać zmarznięte kończyny.
- Dżizas! Na zewnątrz jest cholernie zimno, a to jeszcze nawet nie listopad. Ale Chicago to Chicago, prawda? - Odwróciłam głowę w stronę słabo oświetlonej, wciąż pustej sceny. - Chestnut Avenue, wow! Alex i Grant są po prostu taaak przystojni i seksowni, w uczelnianej gazetce przeczytałam, że Grant śpiewa tylko gościnnie i nie jest już członkiem żadnego zespołu.
Ledwo skończyłam zdanie, na scenie pojawiło się dwóch podobnych do siebie chłopaków. Mieli na sobie rozpięte białe koszule, dżinsy i okulary przeciwsłoneczne. Rozpoczęli a cappella utwór Backstreet Boys. Reszta zespołu zajęła swoje miejsca i zaczęła grać.
Grant, najwyższy z nich, chłopak ze zdjęcia w gazetce, krzyknął do nas:
- Jesteście gotowi dać czadu na tej imprezie? Naprawdę nie mogliśmy się doczekać, żeby wystąpić dla was dziś wieczorem!
Wszyscy wrzeszczeliśmy:
- TAAAAK!
Po chwili kontynuował swoim seksownym basem:
- To mój brat Alex, prawdziwy główny wokal tego zespołu, ja jestem tylko zwykłym amatorem, który udaje sławnego raz na jakiś czas w weekendy, kiedy to ma dość prawników, księgowych i całej tej karuzeli dla chomików. - Uśmiechnął się do nas i każdej z obecnych na sali dziewczyn rzucił namiętne spojrzenie.
Pomieszczenie zapłonęło. Muzyka ryczała, ludzie tańczyli i śpiewali. Anna nalała do dwóch jednorazowych kubków egzotyczny poncz. Z radością wzięłam od niej jeden z nich i od razu wypiłam połowę zawartości.
- To jakieś szaleństwo! - krzyknęłam, pociągnęłam przyjaciółkę na parkiet i zaczęłam się poruszać w rytm muzyki.
Anna, studiująca balet na Juilliard School, krzyknęła z radości i zaczęła potrząsać swoim chudym, ale pięknie umięśnionym ciałem w synchronizacji z moim. Zwykle wykonywała w tańcu pozy baletowe, dziś jednak byłyśmy nastawione na dobrą zabawę i facetów.
Spojrzałam w górę na scenę. Właśnie skończyli grać pierwszy utwór. Alex przejął mikrofon i zaczął przedstawiać członków zespołu, podczas gdy Grant pił wodę z butelki. Obaj zdjęli okulary przeciwsłoneczne i wydawało mi się, że widziałam, jak ten drugi patrzy na mnie ponad wszystkimi głowami. Jak na dziewczynę byłam wysoka - miałam metr siedemdziesiąt wzrostu - ale jeśli dodać do tego jeszcze lakierowane szpile na trzynastocentymetrowym obcasie, wyróżniałam się spośród pozostałych uczestniczek imprezy. Puścił do mnie oko, a ja uśmiechnęłam się do niego leniwie i pomyślałam, że jeśli tego wieczoru chce być mój, to się na to zgadzam.
- Zabiorę go dziś do domu albo pójdę tam, dokąd on zechce mnie zabrać - zaśmiałam się do Anny.
Moja przyjaciółka tylko pokiwała głową i wróciła do tańczenia. Była już przyzwyczajona do tego, że wybieram sobie faceta i próbuję go zdobyć.
Nie zawsze miałam szczęście, ale kiedy byłam zdeterminowana, nic nie mogło mnie powstrzymać. Tej nocy Grant miał być mój. Całe metr dziewięćdziesiąt tego wysokiego, ciemnego, muskularnego i seksownego wokalisty.
Alex zaczął śpiewać, po chwili dołączył do niego Grant i na sali rozbrzmiał utwór Give Me Everything Pitbulla. Śpiewałam razem z nimi, zadowolona z takiego doboru repertuaru.
Wróciłam do tańca i dobrej zabawy, ale patrzyłam mojemu wybrankowi w oczy tak często, jak tylko mogłam. Wydawało mi się, że zwróciłam na siebie jego uwagę, jednak co ja tam wiedziałam? Przecież gapiły się na niego praktycznie wszystkie dziewczyny.
- Zrobimy sobie krótką przerwę, włączymy jakąś muzykę i w tym czasie pójdziemy do baru się czegoś napić. Jesteście niesamowici, dawno nie graliśmy dla tak szalonej publiczności.
Puścili On The Floor Jennifer Lopez, większość ludzi pozostała na parkiecie.
- Muszę do toalety - krzyknęłam przyjaciółce do ucha. Właśnie obracał ją kapitan drużyny futbolowej, więc tylko kiwnęła głową i się do mnie uśmiechnęła.
Przedarłam się przez tłum i pobiegłam korytarzem do toalety. Po chwili doceniłam to, jak łatwo się sika w krótkiej spódniczce i najcieńszych możliwych stringach. Nie musiałam zdejmować rajstop, moje czarne pończochy były przypięte czerwonymi podwiązkami pasującymi do stanika i majtek. Umyłam ręce i wyruszyłam na poszukiwanie Anny.
Przed toaletą zatrzymałam się gwałtownie na wielkiej, prawie nagiej twardej piersi.
- Dokąd idziesz, skarbie? - Spoczęło na mnie spojrzenie ciepłych zielonych oczu. Mężczyzna położył dłonie na moich ramionach.
To był główny wokalista, Grant.
- Ups, przepraszam, nie zauważyłam cię - wydukałam i spojrzałam w jego radosne oczy. Po chwili stanęłam na palcach i go pocałowałam, nie potrafiłam się powstrzymać.
Na sekundę zamarł, zaskoczony, ale potem z całą mocą odwzajemnił mój pocałunek. Zaczął lizać językiem moją górną wargę, prosił, żebym otworzyła dla niego usta. Wpuściłam go. Nasze języki rozpoczęły szalony taniec. Grant docisnął mnie do ściany, prawą dłoń oparł nad moją głową, drugą ręką zjechał po moim lewym boku. Zatrzymał się na biodrze, podciągnął krótką spódniczkę, a potem przysunął palce niebezpiecznie blisko rozpalonego krocza.
- Kuźwa, aleś ty cudowna, pragnę cię, poczuj to. - Złapał mnie za rękę i przycisnął ją do twardego wybrzuszenia w swoich spodniach. - Chcesz tego tak bardzo jak ja? Zobaczyłem cię w tłumie, rozświetliłaś całą salę, i nie chodzi tylko o tę twoją cholernie seksowną kieckę. - Ogarnął wzrokiem całe moje ciało.
Pokiwałam głową i pocałowałam go w szczękę, zaczęłam ssać skórę na szyi aż do płatka ucha, a potem wróciłam do ust i ponownie je zaatakowałam. W ten sposób powiedziałam mu, że pragnę go tak samo jak on mnie.
Z głośników ryknął utwór Rihanny i Calvina Harrisa We Found Love.
- Przerwa zaraz się skończy, ale muszę cię posmakować, teraz, natychmiast. Jeśli mi na to pozwolisz, obiecuję ci, że po koncercie spędzimy ze sobą więcej czasu.
Napalona jak nigdy dotąd - a byłam przecież młodą, cieszącą się życiem studentką - podałam mu dłoń. Pociągnął mnie do ciemnej wnęki na korytarzu i padł przede mną na kolana. Podwinął spódniczkę i odsunął na bok cienki pasek czerwonych stringów.
Zerknął na mnie w ciemności, ponownie pytając o pozwolenie, a potem poszedł na całość. Dmuchał na moje nabrzmiałe krocze, a następnie znalazł językiem łechtaczkę. Lizał powoli, najpierw w górę i w dół, potem dookoła. Wplotłam palce w ciemnobrązowe włosy, ciągnęłam za nie, wiłam się. Pochylił się jeszcze bardziej i włożył we mnie język. Po chwili wrócił od lizania łechtaczki, wsunął we mnie jeden, potem drugi palec. Delikatnie je wygiął i zaczął nimi poruszać.
- Dojdź dla mnie - szepnął, na chwilę zadarłszy głowę. - Wiem, że tego chcesz. - Poruszał palcami coraz gwałtowniej, jego usta na mnie płonęły.
Wow, po prostu wow. W tej chwili zrozumiałam, że seks oralny już nigdy nie będzie taki sam. Jego wargi i palce były tak zręczne... Co za uroczy, seksowny, przystojny i szalony facet.
- Boże, jaki ty jesteś dobry, zaraz dojdę, proszę, pozwól mi...
Zaśmiał się, lizał i poruszał palcami coraz mocniej i szybciej.
- Cicho, skarbie, przecież nie chcesz, żeby ktoś nas przyłapał.
Czułam jego uśmiech na mojej cipce.
- Dochodzę... liż dalej... nie przestawaj... - powiedziałam zdyszana i tak strasznie pragnąca orgazmu.
Wreszcie całe moje ciało się spięło. Trzęsłam się i jęczałam najciszej, jak potrafiłam. Ale orgazm był tak potężny, że siłą rzeczy zachowywałam się głośno. Dzięki Bogu za muzykę i hałasy wokół nas. Po chwili moje ciało opadło bezwładnie na ścianę. Grant mnie przytrzymał. Gdyby tego nie zrobił, na pewno zwaliłabym się na podłogę.
Wstał, oblizał palce i pocałował mnie w usta. Nie ma nic seksowniejszego niż mężczyzna rozkoszujący się zapachem kobiety. A on był taki męski.
Poruszył ustami, mówiąc:
- Nie ma za co. - A potem dodał już głośniej: - Muszę wracać na scenę, Alex już do mnie pisze. Pragnę cię i chcę, żebyś na mnie poczekała. Proszę, wróć ze mną do hotelu, dobrze? - błagał.
Kiwnęłam głową.
I już go nie było.
Musiałam wrócić do toalety i zebrać się do kupy. Moje włosy były w kompletnym nieładzie, poza tym postanowiłam zdjąć majtki, bo po tym szaleńczym orgazmie były całe mokre.
- Jezu, co ja zrobiłam?