2
Przenikliwy dźwięk telefonu budzi inspektorkę Hannę Ahlander w sobotni poranek.
Półprzytomna szuka ręką smartfona. Prześcieradło jest wilgotne od potu, bo znowu śnił jej się bar w Barcelonie. Tamto wydarzenie nadal ją prześladuje, choć minęło już trzynaście lat, a ona zdążyła zostać specjalistką od przemocy wobec kobiet.
Kto dzwoni o tak wczesnej porze?
Nie ma jeszcze ósmej, jest weekend. Liczyła, że porządnie się wyśpi po wieczorze na mieście. Jutro przyjeżdża Lydia z rodziną, żeby spędzić ferie zimowe w ?re, a wtedy w domu robi się naprawdę gwarno. Dzieciaki jej siostry już o to dbają.
Oby tylko nic im nie wypadło w ostatniej chwili.
Zaniepokojona odbiera telefon.
- Jesteś już na nogach? - wita się z nią Daniel Lindskog, jej najbliższy współpracownik.
Znają się dobrze, choć nie spotykają się prywatnie. Formalnie oboje służą w Wydziale Kryminalnym w Östersundzie, lecz Daniel jest od niej kilka lat starszy i bardziej doświadczony, i to on załatwił Hannie obecne stanowisko w ?re-Östersundzie.
- Mhm - mruczy Hanna, zaspanym głosem.
Z trudem otwiera oczy i przewraca się na plecy w szerokim łóżku. Jak zwykle nie zasłoniła rolet, ponieważ nie chce się odcinać od zachwycającego widoku na jezioro ?resjön.
Dziś jednak to nie ma żadnego znaczenia. Słońce wprawdzie wschodzi, lecz Renfjället spowija szara, ponura mgła. Z nieba sypie gęsty śnieg, a świerk za oknem przybrał zimową szatę.
Hanna mruga, próbując skupić wzrok i myśli.
- Znaleziono ciało - informuje Daniel z napięciem w głosie. - Podejrzenie morderstwa.
- Co?
Hanna natychmiast się budzi. Siada na łóżku, odgarniając z twarzy potargane, brązowe włosy. Morderstwo? Przecież minęły dopiero dwa miesiące od ich ostatniego dużego śledztwa.
- Zgłoszenie przyszło przed chwilą - dodaje policjant. - Ciało znaleziono w okolicach T?ngböle, przy drodze w kierunku granicy z Norwegią.
Kobieta próbuje sobie przypomnieć, gdzie to dokładnie jest. Nie mieszka w ?re zbyt długo, wciąż gubi się w nazwach miejscowości.
- Co się właściwie stało? - pyta porannie zachrypniętym głosem.
Wczoraj była na kolacji w Vinbaren z Karro, swoją nową znajomą z ?re. Nie siedziały jakoś szczególnie długo, ale teraz żałuje tego ostatniego kieliszka wina. Nie jest pewna, czy w ogóle powinna wsiadać za kółko, lecz nie wspomina o tym głośno.
- Podobno ciało jest zmasakrowane - ciągnie Daniel. - Prawdziwa egzekucja. Źle to wygląda.
Znają się zaledwie od kilku miesięcy, ale Hanna od razu słyszy, że jest zestresowany. W tle trzaskają drzwi, po czym w mikrofonie jej rozmówcy szumi wiatr.
- Dasz radę być gotowa za kwadrans? Przyjadę po ciebie - rzuca policjant.
Weekendowy odpoczynek właśnie się skończył. Ale przynajmniej nie będzie musiała prowadzić.
- Dobrze - mówi, sięgając po dżinsy i sweter leżące na podłodze obok łóżka. - Do zobaczenia.
Szybko obmywa twarz, związuje włosy w kucyk i się ubiera. Potem idzie na górę, do kuchni. To Lydia i jej mąż są właścicielami tego luksusowego domu w górach. Hanna mieszka tu, odkąd w grudniu wyjechała ze Sztokholmu.
W jej głowie kłębią się tysiące myśli. Kolejne brutalne morderstwo w ?re?
Dreszcz przebiega jej po plecach.
Włącza ekspres i wybiera ekstra mocną kawę. Przez okno w kuchni widzi, jak samochód Daniela wjeżdża na szeroki podjazd. Zatrzymuje się i trąbi kilka razy. Hanna rzuca ostatnie spojrzenie na bałagan w kuchni, naprawdę musi posprzątać przed przyjazdem Lydii, chwyta kurtkę i wychodzi.
Zimne powietrze aż ją zatyka. Powinna była wziąć dodatkowy sweter, ale nie chce wracać, bo Daniel na nią czeka, więc rusza prosto do auta.
Mężczyzna sięga przez siedzenie pasażera, by otworzyć jej drzwi. Ma zaciętą minę.
Mimo powagi sytuacji Hanna cieszy się, że go widzi. Jak zawsze.