1Podróż znad krawędzi czasu
Dnia 14 stycznia 1990 roku gazety całego świata wydrukowały plamisty, czerwono-niebieski obraz, przedstawiający ni mniej, ni więcej, tylko narodziny wszechświata. "Było to jak patrzenie w twarz Boga" - ogłosił naukowy kierownik projektu, George Smoot. Jak z kolei powiedział Stephen Hawking, obraz ten to "jedno z największych dokonań naukowych współczesności, jeśli nie wszech czasów".
Przedmiotem zachwytów była mapa cieplna nieba, wykonana przez satelitę o nazwie COBE (Cosmic Background Explorer, Poszukiwacz Kosmicznego Promieniowania Tła). Zadaniem COBE było zeskanowanie wyblakłej poświaty Wielkiego Wybuchu, morza mikrofal biegnących w przestrzeni i docierających do nas bez zniekształceń z czasu, gdy kosmos miał ułamek swego obecnego wieku. Nieregularne cętki ozdabiające obraz przedstawiają nieco cieplejsze i nieco zimniejsze obszary wszechświata. Kalejdoskopowy wzór kryje w sobie doniosłe świadectwo odnoszące się do narodzin kosmosu zaledwie w parę chwil po jego poczęciu, na samej krawędzi czasu.
COBE zainaugurował złoty wiek kosmologii. W ciągu trzech dziesięcioleci dyscyplina ta z grajdołka czczych domysłów przeobraziła się w naukę ścisłą. Może zakrawać na paradoks to, że obecnie lepiej w ogólnym zarysie rozumiemy historię wszechświata niż historię naszej planety. Trawestując Winstona Churchilla, nie oznacza to jednak, że kosmologia się skończyła; nie jest to nawet początek końca, ale co najwyżej być może koniec początku.
Ilustracja 1. Mapa poświaty Wielkiego Wybuchu dostarczona przez satelitę COBE.
Kosmologia może wydawać się dziedziną nauki oderwaną od życia, lecz na rozmaite pośrednie sposoby dotyka każdego. Wszyscy odczuwamy potrzebę rozumienia, dlaczego świat jest taki, jaki jest, oraz jak powstał. Przez wieki ludzie starali się zaspokoić tę potrzebę za pomocą mitów o stworzeniu: nie były to wyjaśnienia naukowe, ale opowiadania mające umieścić człowieka w kontekście większego planu. Gdy dwa i pół tysiąca lat temu kosmologia jako przedsięwzięcie badawcze wyłoniła się pośród starożytnych filozofów greckich, otrzymała nazwę wywodzącą się z tego samego źródłosłowu co słowo "kosmetyk", oznaczającego piękno, całość i pełnię - przeciwieństwo chaosu. Sam wyraz "kosmologia" zawiera sugestię, że istnieje "uniwersum", spójny, uporządkowany byt, zrozumiały dla umysłu człowieka. Na dalsze postępy trzeba było czekać do rewolucji naukowej, która przyszła dwa tysiące lat później i która zaowocowała licznymi olśniewającymi odkryciami. W 1543 roku Mikołaj Kopernik ogłosił, że Ziemia krąży wokół Słońca, i tym samym zdruzgotał dominujący przez długie wieki model kosmosu z człowiekiem w centrum. Zgoda, że bezpośredni wpływ tego odkrycia na życie codzienne ludzi był niewielki; nie wybuchły żadne zamieszki, wojna ani kryzys gospodarczy. Z czasem jednak wiedza, że nie żyjemy w centrum wszechświata, przeobraziła w sposób zasadniczy kontekst ludzkiej egzystencji. Oddziaływanie można było odczuć nie tylko w nauce, ale także w życiu religijnym, społecznym i gospodarczym.
Współcześnie czeka nas zmiana perspektywy jeszcze bardziej radykalna niż ta zapoczątkowana przez Kopernika. Przyszłe pokolenia będą spoglądać na naszą epokę z podziwem i będą zazdrościć tym, którzy mieli przywilej doświadczania osobiście tego przewrotu. Z jakiegoś powodu na planecie pozbawionej wszelkiej wyjątkowości, krążącej wokół zwyczajnej gwiazdy, powstał gatunek żywych istot, które z powodzeniem rozwiązują zagadkę wszechświata. Z pewnością fakt ten musi mówić coś ważnego i głębokiego o miejscu zajmowanym przez nas w porządku przyrody. Ale co dokładnie?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki