CLUE (Tom 3). Zagadka dna morskiego - Jorn Lier Horst

Kup ebooka

21.90 zł
16.86 zł (10,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
2 Kulisy filmu

- Trzydzieści minut przerwy! - zawołał reżyser.

Aktorzy, dźwiękowcy i kamerzyści usiedli w cieniu. Tylko jeden człowiek nie przestał nagrywać. Jesper Moland. Ekipa filmowa mieszkała w pensjonacie od trzech dni, więc zdążyli go już poznać. Studiował w Akademii Filmowej i kręcił dokument o tym, jak powstaje film fabularny. Nazywano go filmem zakulisowym. Po pierwsze w ten sposób Jesper uczył się, na czym polega praca przy filmie, a po drugie przygotowywał miłą pamiątkę dla całej ekipy. Film zakulisowy miał wejść w skład dodatkowych materiałów, gdy kryminał ukaże się na DVD.

-To ona - powiedział Leo i skinął głową na kobietę zbliżającą się od strony pensjonatu. Miała na sobie letnią suknię, która falowała na wietrze. Sofie Wang była odtwórczynią głównej roli kobiecej. Nie uczestniczyła w poprzednich scenach i dlatego pojawiła się dopiero tego dnia.

Jesper skierował kamerę w jej stronę.

- Nie! - powiedziała stanowczym tonem i wyciągnęła rękę, chcąc zasłonić obiektyw. - W moim kontrakcie nie ma słowa na temat materiałów dodatkowych.

Odwróciła twarz i podeszła do reżysera, który wciąż stał nad brzegiem morza.

Leo uruchomił wideokamerę. Trzy tygodnie temu wypłacono im znaleźne w wysokości 100 000 koron. Była to nagroda za odnalezienie niezwykle cennego zegara Zakonu Kawalerów Maltańskich, który został skradziony ze sklepu jubilerskiego w Oslo. Cecilia kupiła sobie porządną maskę do nurkowania z fajką i płetwami. Une sprawiła sobie nowy telefon komórkowy, a Leo - wideokamerę. Resztę pieniędzy wpłacili do banku.

Jesper podszedł do mężczyzny trzymającego białą miskę, w której leżał sportowy but z odciętą stopą. Jeden z aktorów podniósł go do kamery. Cecilia i Une podeszły bliżej. Leo podążył za nimi ze swoją nową kamerą.

- Wygląda bardzo realistycznie - skomentował Jesper, nie przerywając nagrania.

Aktor w białym kombinezonie ochronnym zarechotał.

- Tak naprawdę to jest noga świni, którą rekwizytor przyniósł z rzeźni - wyjaśnił. - Wepchnął ją do starego buta do biegania, potem but włożył do kotła i gotował na niewielkim ogniu przez dziesięć godzin, żeby wyglądał tak, jakby od dawna leżał w wodzie.

Leo zrobił zbliżenie. To, co wystawało z buta, przypominało ludzką stopę, oderwaną lub odciętą od reszty ciała tuż nad kostką. Płaty grubej skóry rozchylały się na boki. Między resztkami szarobiałej tkanki tłuszczowej prześwitywały blade fragmenty kości. Cecilia wzdrygnęła się. Efekt był porażający.

Rozmowa Sofie Wang z reżyserem przybrała gwałtowny charakter. Cecilia, Leo i Une odwrócili się w ich stronę. Chodziło o jakieś próby czytane, ale nie było dokładnie słychać, co mówią. W końcu aktorka machnęła ręką i wróciła do pensjonatu.

Reżyser pokręcił głową. Nazywał się Carl Berglund, ale wszyscy mówili na niego CB. Ojciec Cecilii chodził z nim do szkoły. Zeszłego lata, gdy Iselin Gaathe zaginęła, Berglund również mieszkał w pensjonacie. W tym roku postanowił przyjechać do "Perły" z całą ekipą filmową.

Oparł ręce na biodrach i potrząsnął głową. Potem przeszedł nad grubymi przewodami elektrycznymi i zbliżył się do nastolatków.

- Ach, te gwiazdy filmowe! - westchnął. - Jesteście gotowi na jutro?

- Oczywiście - zapewniła go Cecilia.

Następnego dnia mieli wystąpić przed kamerami. CB zamierzał nakręcić scenę akcji, w której jedna łódź motorowa ściga drugą, i potrzebował kogoś, kto będzie opalał się nad brzegiem w chwili, gdy motorówki z zawrotną prędkością przemkną tuż obok.

- Statyści są prawie tak samo ważni jak aktorzy - wyjaśnił, zaglądając do kamery Leo. - Chociaż nie będziecie nic mówić ani robić, a jedynie stanowić tło, to jednak wasza obecność jest niezwykle istotna dla całościowego wrażenia.

Leo wyłączył kamerę.

- Zapowiadają piękną pogodę - powiedział.

CB uśmiechnął się z zadowoleniem.

- To będzie ważny dzień zdjęciowy - oświadczył. - Filmowana pięcioma kamerami scena, w której łódź motorowa rozbija się o skałę i wybucha, będzie punktem kulminacyjnym filmu.

Leo przytaknął. W ciągu ostatnich trzech dni Jesper wiele ich nauczył na temat oświetlenia, ustawień kamery, planów filmowych, punktów zwrotnych i budowania napięcia. Nie wystarczyło zacząć kręcić - wszystko musiało być starannie przemyślane. Historia nigdy nie rozwijała się jednostajnie. Napięcie rosło i opadało w zależności od tego, jak szybko toczyła się akcja filmu. Przyspieszenia, zwolnienia, niespodziewane zwroty, prowadzące do punktu kulminacyjnego nazywano krzywą napięcia. Po osiągnięciu punktu kulminacyjnego napięcie opadało, po czym znowu zaczynało rosnąć.

- CB!

Carl Berglund odwrócił się. Jeden z kamerzystów wołał coś do niego. CB uniósł dłoń na znak, że zaraz przyjdzie.

- Weźcie ze sobą Egona - powiedział, wskazując na psa Une. - Przyda nam się również psi statysta - dodał z uśmiechem i ruszył w stronę czekającego nań kamerzysty.

Leo podniósł kamerę i zaczął nagrywać.

Dziesięć minut później przerwa się skończyła i wszyscy byli gotowi do kolejnej sceny. CB odprowadził policjanta w krawacie nad brzeg morza i udzielił mu kilku wskazówek, po czym wrócił za kamerę.

- Gotowi do nagrania! - zawołała asystentka reżysera i uniosła tabliczkę z tytułem filmu, datą, numerem sceny i numerem dubla. - Cisza na planie!

Pozostali członkowie ekipy powtórzyli ostatnią informację jak echo:

- Cisza na planie!

- Kamera!

- Poszła! - zawołał operator filmowy.

Asystent reżysera uderzył górną częścią klapsa o dolną i odwrócił się do aktora.

- Akcja!

Policjant w krawacie i koszuli z podwiniętymi rękawami otworzył usta, żeby wygłosić swoją pierwszą kwestię, gdy nagle ciszę przerwał głośny huk.

Ciąg dalszy w wersji pełnej

1 Znalezisko

Pół plaży odgrodzono biało-czerwoną taśmą policyjną, która łopotała i wyginała się na wietrze. Wiała lekka popołudniowa bryza.

Cecilia czuła piasek w butach. Leo szturchnął ją w bok i skinął na drogę prowadzącą na plażę. Właśnie nadjeżdżał kolejny radiowóz.

Cecilia, Une i Leo nie byli jedynymi gapiami. Na plaży zebrali się pracownicy i goście pensjonatu, plażowicze i inni mieszkańcy Zatoki Okrętów. Stali w grupach i przyglądali się pracy policji. Egon merdał ogonem i wyrywał się na smyczy. Une położyła mu rękę na pysku, żeby go uciszyć.

Zza taśmy policyjnej dobiegał dźwięk krótkofalówek, telefonów komórkowych i przytłumione odgłosy rozmów. Technicy kryminalistyki w białych kombinezonach ochronnych pochylali się nad mapą.

Fale uderzały o brzeg i toczyły się z powrotem do morza. Kilka mew krążyło nad zatoką. Kręciły głowami na prawo i na lewo w poszukiwaniu pokarmu.

Był piękny słoneczny dzień. Ciemnoniebieskie bezchmurne niebo. Ciepło, lecz nie upalnie.

Wysoki mężczyzna o gęstych czarnych włosach zdecydowanym krokiem zbliżył się do taśmy policyjnej. Krawat zwisał mu luźno na szyi, a rękawy koszuli były podwinięte. Pokazał legitymację służbową i policjant w mundurze pilnujący miejsca zdarzenia wpuścił go do środka. Wyglądało na to, że ten ubrany po cywilnemu był jego przełożonym.

Fotograf uniósł aparat i zrobił zdjęcie w chwili, gdy jakiś dziennikarz usiłował zadać kilka pytań policjantowi w cywilu. Ten jednak minął go bez słowa.

Cecilia dotknęła medalionu z aniołem i małym dzieckiem wyrytym na wieczku, który wisiał na jej szyi, i poczuła przyspieszone bicie serca.

Nawet w takiej chwili nie potrafiła przestać o nim myśleć. Przeniosła wzrok na taflę morza, która błyszczała w słońcu niczym szkło.

Medalion należał do jej matki. Miała go na sobie zeszłego lata, gdy zaginęła w trakcie przyjęcia. Tydzień później jej ciało zostało znalezione wśród przybrzeżnych skał w pobliżu latarni morskiej na ?lodden, ale medalionu przy nim nie było.

Cecilia odgoniła myśli o matce i medalionie. Policjant w krawacie podszedł do chłopaka z rudymi sterczącymi sztywno włosami i twarzą obsypaną piegami. To on zauważył, co morze wyrzuciło na brzeg. Leo podniósł kamerę wideo i zrobił zbliżenie. Cecilia zajrzała mu przez ramię. Zobaczyli, że policjant zapisywał coś w notesie. Dzięki zoomowi w kamerze nieomal byli w stanie odczytać notatki oficera śledczego. Potem Leo wyłączył zoom i skierował obiektyw na gapiów. Jednym z nich był mężczyzna z pokoju 213, niejaki Lukas Vallset. Cecilia zmrużyła oczy i pochyliła się nad małym ekranem. W tym człowieku było coś niepokojącego. Zachowywał się tak, jakby w ogóle nie interesowało go to, co się dzieje za policyjnymi taśmami. Czapka z daszkiem zasłaniała większą część jego twarzy, tak że nie sposób było spojrzeć mu w oczy. Cecilia zwróciła na niego uwagę już wtedy, gdy meldował się w pensjonacie. Od początku wydał jej się dziwny.

Podniosła wzrok. Lukas Vallset poprawił okulary i spojrzał na zegarek, jakby się niecierpliwił albo na coś lub na kogoś czekał. Tuż za nim, wsparty na lasce, stał Stary Tim. Miał na sobie gruby wełniany sweter, chociaż był ciepło, i drapał się po długiej siwej brodzie.

Cecilia zamyśliła się. To Stary Tim odnalazł ciało jej matki. Nikt nie wiedział, co się z nią stało poza tym, że utonęła. Trzy tygodnie temu Cecilia odzyskała jej medalion. Historia, którą opowiedziała im pani Ankerholt, by wyjaśnić, w jaki sposób weszła w jego posiadanie, była tak dziwna, jak człowiek, który podarował jej medalion. Ornitolog-hobbysta. Cecilia postanowiła, że porozmawia z nim, jak tylko mężczyzna pojawi się w Zatoce Okrętów.

Lukas Vallset zdjął czapkę i wytarł spocone czoło. Rozejrzał się dookoła i napotkał spojrzenie Cecilii, ale szybko odwrócił wzrok. Nastolatka mimowolnie dotknęła medalionu. W oczach mężczyzny było coś dziwnego, nie wiedziała tylko co.

Tymczasem jeden z ubranych na biało techników kryminalistyki ukucnął tuż nad brzegiem morza i zaczął grzebać w piasku. Pozostali funkcjonariusze zebrali się wokół niego. Egon podniósł się i zaczął warczeć. Une uciszyła go i ściągnęła smycz, żeby pies nie wskoczył za policyjne ogrodzenie. Leo nastawił zoom i skierował obiektyw na przedmiot, nad którym pochylali się policjanci. To był but do biegania. Kołysał się na wodzie. I chociaż za każdym razem, gdy piasek usuwał się spod niego, zdawało się, że fale porwą go do morza, każda kolejna fala wyrzucała go z powrotem na brzeg. Wodorosty i trawa morska zaplątały się w sznurowadła, które wciąż były zawiązane. Na podeszwie utworzył się osad z brunatnych alg.

Do nastolatków podszedł Stary Tim. Stanął z wysuniętą do przodu brodą i śledził uważnie, co się dzieje za biało-czerwoną taśmą.

Cecilia spojrzała na ekran, żeby poznać jak najwięcej szczegółów. Na pierwszy rzut oka but nie różnił się niczym od innych śmieci wyrzucanych przez morze. Kawałki dryfującego drewna, puste plastikowe butelki, elementy olinowania walały się wzdłuż brzegu. Ale kolejna fala obróciła but i przechyliła go na bok, odsłaniając prawdziwy powód akcji policyjnej. Z buta wystawały blade fragmenty kości, a z każdej strony widać było coś, co przypominało płat skóry.

- Odcięta stopa - stwierdził ponuro Stary Tim.

Jeden z policjantów wziął do ręki łopatę i wsunął ją pod but. Razem z obuwiem do białej miski wpadło trochę piasku, kilka muszelek i odrobina morskiej wody.

- Obrzydliwość! - wzdrygnęła się Une.

Ciemna chmura przysłoniła słońce. Cecilię przeszedł dreszcz. Stary Tim tak mocno zaciskał palce wokół laski, aż zbielały mu kostki.

- To nie pierwsza stopa, jaką tu znaleźli - oznajmił. - Kilka dni temu znaleźli inną.

- Dwie odcięte stopy?! - zawołała z przerażeniem Cecilia.

Stary Tim przytaknął.

- Ale to nie wszystko. Obie stopy są lewe.

Leo odwrócił się w jego stronę.

- Skąd pan to wie?

Na twarzy Starego Tima pojawił się przebiegły uśmiech.

- Czytałem książkę - odparł.

- Cięcie! - zawołał ktoś stojący za taśmą policyjną.

Reżyser filmu wyszedł zza kamery i zbliżył się do aktorów. Natychmiast zjawiły się kostiumolożki, które poprawiły stroje, a makijażystka zaczęła pudrować aktorom twarze małą miotełką.

Cecilia przestała interesować się tym, co działo się na brzegu. W końcu to wszystko było na niby. Odwróciła się i zobaczyła, że Lukas Vallset nasunął czapkę nisko na czoło i ruszył w stronę pensjonatu. Było w nim coś dziwnego. Coś nienaturalnego. Coś, co jej się nie podobało. Ani trochę.