Cliges - Chretien Troyes

-
Proszę czekać

CLIGES1

CZĘŚĆ I: wersy 1-2278

1-44

Ten, który napisał "Ereka i Enidę", przełożył na język francuski fragmenty dzieła Owidiusza "Sztuka Kochania", napisał "Shoulder Bite"2 , skomponował dzieło traktujące o Królu Marku i urodziwej Izoldzie3 oraz inne o przemianie "Czajki4 , Jaskółki i Słowika", opowie inną historię o pewnym żyjącym w Grecji i pochodzącym z rodu Króla Artura młodzieńcu. Zanim o nim wspomnę, usłyszycie opowieść o życiu jego ojca, jego pochodzeniu i jego rodzinie. Był on na tyle śmiałym i ambitnym człowiekiem, że ośmielił się opuścić Grecję i osiedlić w Anglii, zwanej niegdyś Brytanią, w celu zdobycia sławy. Historię, którą zamierzam wam przytoczyć, możemy odnaleźć w jednej z bardzo starych ksiąg w bibliotece mego pana, Świętego Piotra z Beauvais5 . To z niej Chretien zaczerpnął wiedzę, którą przemienił w słowo pisane. Z takich właśnie zachowanych ksiąg dowiadujemy się o czynach ówczesnych ludzi i czasach, w których przyszło im żyć. Dzięki jednej z nich wiemy, że nasza rycerskość i wiedza były niegdyś atrybutami Greków. Nieco później ta pierwsza powędrowała do Rzymu, a wiedza przeniosła się na terytorium Francji. Być może Bóg sprawi, iż kiedyś do nas powrócą. Greków i Rzymian jednak już nie ma, ich chwała przeminęła, a ich żarzące się niegdyś prochy przestały się już tlić.

45-134

Chretien rozpoczyna swą opowieść w tym samym momencie, co owa księga. Pewien władczy, bogaty i honorowy cesarz rządził Grecją i Konstantynopolem. U jego boku żyła cesarzowa, z którą władca ów miał dwoje dzieci. Ich starszy syn był o tyle starszy od swego brata, że mógł stać się już prawdziwym rycerzem i trzymać całe królestwo w ryzach. Starszego zwano Aleksandrem, młodszemu zaś nadano imię Alis. Imię ich ojca było takie samo, jak pierworodnego syna, a matce na imię było Tantalis. Nie powiem już ani słowa ani o cesarzu, ani o Alisie. Aleksander był tak śmiały i dumny, że nie chciał zniżyć się do zostania rycerzem w swym własnym kraju. Słyszał opowieści o rządzącym wówczas Królu Arturze oraz towarzyszących mu rycerzach, których wielce lękano się i sławiono na całym świecie. Nie wiedział on, co mógł przynieść mu los, lecz nikt i nic nie był w stanie powstrzymać go przed wyprawą do Brytanii. Ojciec Aleksandra musiał jednak wyrazić na to swą zgodę. Zacny i odważny młodzieniec udał się do pałacu cesarza, by prosić ojca o zgodę. Zdradził mu swe pragnienie i opowiedział, co chciał osiągnąć.

- Zacny panie - rzekł młody Aleksander - proszę cię o łaskę, którą pragnę niezwłocznie otrzymać.

Cesarz powiedział do siebie w myślach, że nic złego nie mogło się jego synowi przytrafić. Chciał, by jego syn stał się człowiekiem honoru.

- Zacny synu - rzekł - obdarzę cię nią. Powiedz mi, cóż chcesz ode mnie otrzymać.

Młodzieniec, osiągnąwszy swój cel, uradował się niezmiernie.

- Panie - odparł - chcesz wiedzieć, co mi przyobiecałeś? Chciałbym dysponować mnóstwem złota i srebra. Chciałbym, by towarzyszyli mi ci, których sam wybiorę. Pragnę opuścić twe ziemie i zaproponować mą pomoc władającemu Brytanią królowi, który mógłby mnie wtedy pasować na rycerza. Przysięgam, że dopóki Król Artur nie przepasa mnie łaskawie mym mieczem, nigdy nie wdzieję zbroi ani nie założę hełmu. On jest jedynym władcą, od którego przyjąłbym taki akt łaski.

Cesarz odpowiedział bez zawahania:

- Dobry synu, na miłość boską, nie mów tak! Cały ten kraj należy do ciebie tak samo, jak bogaty Konstantynopol. Nie myśl o mnie jak o skąpcu, gdyż gotów jestem wręczyć ci dar, o którym marzysz. Trwają przygotowania do twej koronacji, a rycerzem stać się możesz nawet jutro. Cała Grecja byłaby twoja, a twoi arystokraci złożyliby ci hołd oraz przysięgę wierności. Ten, kto by tego nie uczynił, postradałby zmysły.

135-168

Młody Aleksander wysłuchał obietnicy ojca, wedle której miał on po porannej Mszy pasować go na rycerza, lecz odpowiedział mu, że wolał poszukać szczęścia bądź niedoli na obcych ziemiach.

- Skoro chcesz spełnić mą prośbę, podaruj mi cętkowane, szare futra, kilka dobrych koni oraz jedwabne szaty, gdyż zanim stanę się rycerzem, chcę służyć Królowi Arturowi. Nie jestem jednak wystarczająco silny, by nosić zbroję. Nikt ani modlitwą, ani pochlebstwami nie przekona mnie, bym zrezygnował z mej wyprawy do obcych ziem, gdyż mym marzeniem jest spotkać króla, którego rycerze znani są ze swej odwagi i męstwa. Z powodu lenistwa wielu czcigodnych mężów straciło szansę na wielką chwałę, ponieważ nie chcieli podróżować po świecie6 . Wydaje mi się, iż spoczynek i chwała nie są sobie pisane. Bogacz nie dba o swą reputację, gdyż woli spędzać całe dnie na niczym. Męstwo zaś irytuje nikczemnego człowieka, a tchórzostwo ciężkim jest brzemieniem dla odważnego męża. Ten, kto zajmuje się jedynie pomnażaniem swych bogactw, staje się ich więźniem. Zacny ojcze, póki mam okazję i nie opuszczają mnie siły, pragnę poświęcić się i udać na poszukiwanie chwały.