Ciernie i tulipany - Baba Taher

Kup ebooka

70.00 zł
58.10 zł (59,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

[1] Wiecej o kalandarach w: J. Sieradzan, Szaleństwo w religiach świata, Kraków 2005, s. 510-515. Kalandarzy jako zjawisko religijno-społeczne pojawili się jednak dopiero w pierwszej połowie XIII wieku. Wcześniej istnieli wyłącznie w literaturze, por. J.T.P. De Bruijn, The Qalandariyy?t in Persian Mystical Poetry, from San?'? Onwards, w: The Heritage of Sufism, Vol. II, The Legacy of Medieval Persian Sufism (1150-1500), redakcja: L. Lewisohn, Oneworld Publications, Oxford 1999, s. 76-77.

[2] Sułtan Tughril Beg (ok. 990-1063 n.e.) - drugi władca dynastii Seldżuków, tureckich koczowników z Azji Środkowej, twórca i konsolidator państwa, którego granice prawie pokrywały się z granicami Iranu sprzed najazdu Arabów.

[3] E.G. Browne, A Literary History of Persia, Vol. 2: From Firdawsi to Sad'i, Delhi 1997, s. 260.

[4] E. Heron-Allen, Lament of Baba Tahir, London 1902, s. xiv-xv.

[5] Chodzi o tzw. "magiczne ciepło", które organizm ludzki zdolny jest wy­tworzyć wskutek doświadczenia mistycznego. Kiedyś Husejn, Tadżyk z Samarkandy, opowiadał mi o swoim dziadku, który na początku XX wieku przybył do tego miasta z Afganistanu. Mówił, że był on "świętym mężem" i swoją modlitwą doprowadzał do wrzenia wodę stojącą obok niego.

[6] Być może wizerunek Baba Tahera jako niepiśmiennego bożego szaleńca nie jest do końca prawdziwy. Przypisuje mu się bowiem autorstwo Kalamat-e qesar (Krótkie słowa), napisanego po arabsku zbioru aforyzmów. Jego autor musiał być człowiekiem bardzo wykształconym, por. L.P. Elwell-Sutton, B?b? T?her 'Ory?n, w: Encyclopaedia Iranica, data dostępu: 18.08.2011.

[7] J.T.P. De Bruijn, Persian Sufi Poetry: An Introduction to the Mystical Use of Classical Poems, Curzon Press 1997, s. 7.

[8] F.D. Lewis, Rub?'?, w: The Princeton Encyclopedia of Poetry and Poetics, wydanie czwarte, redakcja: R. Greene et al, Princeton University Press 2012, s. 1227; L.P. Elwell-Sutton, The Rub?'? in Early Persian Literature, w: The Cambridge History of Iran, Vol. 4, The Period from the Arab Invasion to the Saljuqs, pod redakcją: R.N. Frye, s. 633.

[9] A. Schimmel, A Two-Colored Brocade. The Imagery of Persian Poetry, The University of North Carolina Press, Chapel Hill 1992, s. 29.

[10] Browne E.G., tamże, s. 259-260.

[11] S. Blum, Do-Bayt?, w: Encyclopaedia Iranica, wydanie internetowe, data dostępu: 28.11. 2011.

[12] A. Schimmel, As Through a Veil. Mystical Poetry in Islam, Columbia University Press, New York 1982, s. 135.

[13] Osiem czterowierszy Baba Tahera przełożył na język polski Władysław Dulęba; por. W. Dulęba, Drugi Dywan Perski, Kraków 1980, s. 94-101.

Słowo wstępne

O Baba Taherze wiemy bardzo mało. Prawdopodobnie urodził się na początku XI wieku na zachodzie Iranu, w okolicach Hamadanu, gdzie znajduje się jego grób. Większość życia spędził w odosobnieniu, być może w pobliżu góry Alwand, która pojawia się w jego wierszach.

O szacunku, któremu zapewne towarzyszyły strach i kpiny ludzi, jak to często się zdarza w przypadku różnych "bożych szaleńców", świadczyłby tytuł baba (ojciec, starzec), stosowany w odniesieniu do niektórych świętych mężów. Przydomek 'orjan (nagi), wiązałby go natomiast z kalandarami[1], wędrownymi derwiszami, którzy negują wszelkie normy życia społecznego. Za tym przemawiałoby również to, że w jednym z wierszy sam tak o sobie mówi: "Jestem tym szelmą, którego kalandarem zwą".

Najstarsza, a jednocześnie chyba najbardziej wiarygodna, wzmianka o nim znajduje się w pochodzącej z początku XIII wieku Historii Seldżuków. Dowiadujemy się z niej, że gdy sułtan Tughril[2] odwiedził Hamadan, spotkał się tam z Baba Taherem, na wpół szalonym derwiszem, i otrzymał od niego pewnego rodzaju amulet - fragment naczynia, którym ten niegdyś dokonywał ablucji[3].

Pozostałe informacje na jego temat to różnego rodzaju anegdoty. Najbardziej znaną zapisał na początku XX wieku Charles Kemball - brytyjski rezydent w Buszehrze, mieście nad Zatoką Perską[4]. Opowiada ona o Baba Taherze, niepiśmiennym drwalu, który często przychodził do medresy i przysłuchiwał się dyskusjom uczniów. Nic z tego jednak nie rozumiał, a oni robili sobie z niego żarty. Pewnego dnia zapytał jednego z nich, co robią, aby zrozumieć nauczyciela. Uczeń wyjaśnił mu żartem, że o północy chodzą nad staw i czterdzieści razy zanurzają głowy w wodzie, dzięki czemu mogą zrozumieć nauki. Taher tak zrobił, choć było bardzo zimno, a woda była lodowata. Gdy skończył, nagle pojawiło się światło i wpadło mu do ust. Następnego dnia w medresie prowadził z uczniami dyskusje, a oni nie znali odpowiedzi na jego pytania. Zdziwieni spytali, co się stało, a on rzekł, że położył się spać jako Kurd, a obudził się jako Arab. Mówiono, że emanował tak wielkim ciepłem, że nikt nie mógł usiąść koło niego[5], i że miał zwyczaj bez przerwy wędrować przez góry, lasy i pustynie[6].

Baba Taher znany jest przede wszystkim jako poeta. Powszechnie przypisuje mu się autorstwo czterowierszy, których dokładna liczba nie jest jednak znana. Wiele z nich powstało, jak się sądzi, już po jego śmierci.

Czterowiersz to przedislamska forma poezji, uważana za ten gatunek perskiej liryki, w którym zaczęli wypowiadać się perscy mistycy[7]. Składa się on z dwóch wersów (bejtów), z których każdy tworzą dwie równe części (mesra') i dlatego nazywany jest albo dobejti (o dwóch wersach) albo roba'i (o czterech częściach, od arba' - cztery).

Choć rubajaty i dobejti wyglądają tak samo i mają identyczny układ rymów (aaba, rzadziej aaaa), to jednak różnią się od siebie. Pierwsze liczą od 10 do 13 sylab i charakteryzuje je specyficzne, rdzennie perskie metrum[8]. Należą do literatury "wysokiej" i w swym idealnym kształcie powinny zawierać tezę (pierwszy wers), po której następuje antyteza lub jakaś nowa myśl (pierwsza część drugiego wersu) i kończyć się syntezą[9].

Dobejti natomiast liczą 11 sylab i mają inne niż rubajaty metrum. Jest nim zazwyczaj częsta w perskiej poezji forma heksametru, którą tworzy ciąg krótkich (v) i długich (-) sylab, mający następującą postać: v - - - v - - - v - -. Układ ten powtarza się dwukrotnie w każdym wersie[10].

Reprezentując twórczość ludową i funkcjonując głównie w przekazie ustnym, dobejti były (i nadal są) bardzo często śpiewane. Stąd ich druga nazwa: tarane, czyli "piosenka"[11]. Układane w lokalnych dialektach przez pasterzy, wieśniaków, ludzi niewykształconych charakteryzują się prostotą, a ich metrum często "kuleje".

Z tego też powodu nigdy nie zdobyły w Iranie popularności jako forma literacka. Wyjątkiem jest tu Baba Taher - ich najwybitniejszy twórca, a zarazem jedyny znany z imienia dawny perski poeta, który je układał. Co więcej, niektórzy uczeni sądzą, że jest on pierwszym ludowym mistycznym poetą perskim, a zarazem pierwszym znanym z imienia muzułmaninem, który tworzył ludową poezję mistyczną[12].

Przypisywane mu dobejti powstały w lokalnym dialekcie. Cechuje je specyficzny smutek, częste nawiązania do przyrody, a nadzieja splata się w nich z jej brakiem. Ich głównym tematem jest miłość.

Baba Taher był derwiszem. Opisywana przez niego miłość jest więc miłością mistyczną między kochającym człowiekiem a ukochanym Bogiem. Celem derwisza jest zjednoczenie z Bogiem. Przewodnikiem na jego drodze jest zaś miłość, która prowadzi go przez ból i cierpienie, pomagając mu w nich wytrwać.

Cierpienie powodowane jest nie tylko rozstaniem z ukochanym Przyjacielem. Zadaje je również sam Przyjaciel, który w ogniu "okrutnej" miłości oczyszcza i hartuje serce kochającego, i w ten sposób przygotowuje je na spotkanie ze Sobą. Spotkanie to nastąpi wtedy, gdy zginie ego człowieka, gdy jego indywidualne ja zostanie unicestwione w cierpieniu, spalone w miłości. To właśnie ono jest powodem rozłąki. Gdy ja przestanie istnieć, będzie już tylko On. Cierpiąc, kochający czeka na chwilę, gdy jego ból się skończy i nastanie wieczne szczęście, żyje on nadzieją na miłosne zjednoczenie z Ukochanym. Tym samym jest rozdarty między smutkiem spowodowanym rozstaniem a przyszłą radością, która nastanie, gdy czas rozłąki dobiegnie końca. Jedno i drugie zawdzięcza Przyjacielowi.

Mówiąc o swojej miłości do Boga, perscy poeci mistyczni używali obrazów zaczerpniętych ze świata miłości ludzkiej. Często dostrzegali ziemskie odbicie Boga w jakimś śmiertelniku i doskonaląc się w miłości do niego, uczyli się kochać Boga. Jest On więc dla nich Przyjacielem, Ukochanym i jako taki jest piękny, jest kimś, na kogo czekają każdej nocy, z kim chcą iść do ogrodu, kto rani ich swoją obojętnością… Sylwetkę ma smukłą jak cyprys, a twarz niczym księżyc w pełni. Jego długie, czarne warkocze to łańcuchy, które pętają serce kochającego, brwi przyrównywane są do łuku, rzęsy do strzał, a zalotne spojrzenie do strzału, który trafia serce człowieka, raniąc je miłością…

Opisywana przez poetów miłość ma więc miejsce równo­legle na dwóch płaszczyznach: ludzkiej i boskiej. Obie splatają się ze sobą i często nie można ich od siebie oddzielić. Tę sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w języku perskim nie ma ani rodzajów gramatycznych, ani dużych liter. I tak np. zaimek osobowy u może znaczyć "on", "ona" i "On". W niniejszym przekładzie Bóg (Przyjaciel, Ukochany itp.) pojawia się tam, gdzie poeta jednoznacznie mówi o Nim lub używa neutralnych obrazów. W pozostałych przypadkach, o ile to możliwe, adresata obdarzam płcią żeńską.

Poniższy przekład to pierwszy tak duży wybór wierszy Baba Tahera w języku polskim[13]. Dokonałem go, korzystając z dwóch zbiorów poezji. Jeden liczy 365 dobejti i jest wydaniem persko-angielskim, w którym wyjaśniono słowa i zwroty właściwe dla dialektu, w jakim pisał poeta. Drugi natomiast, objętościowo prawie taki sam (366 dobejti), dostępny jest pod adresem http://ganjoor.net, gdzie znajduje się największa i chyba najlepsza internetowa biblioteka poezji perskiej, dostępna również w formie multimedialnej. Choć większość zawartych w obu zbiorach wierszy pokrywa się ze sobą, istnieją między nimi pewne różnice.

Tłumacząc, starałem się jak najwierniej oddać treść oryginału, a zarazem chciałem, by wszystko dobrze się czytało. Stąd na przykład różna liczba sylab w poszczególnych wersach wierszy i "przybliżone współbrzmienia", którymi często zastępuję rymy pełne.

Książka jest persko-polska, ponieważ wydania dwujęzyczne tego typu literatury są ciekawsze, zwłaszcza dla tych, którzy znają język oryginału lub się go uczą. Czcionka tekstu oryginalnego to nastaliq - najładniejsze perskie pismo, które używane jest w Iranie przez kaligrafów już od ponad tysiąca lat i które ściśle łączy się z perską literaturą klasyczną.

W książce pojawiają się od czasu do czasu gwiazdki (*). Te znajdujące się przy numerach wierszy, stanowią odwołanie do przypisów końcowych, zaś te przy konkretnych słowach lub zwrotach, kierują do słowniczka.

Na koniec chciałbym podziękować Mohammadowi Aminowi Rokniemu, wykładowcy literatury perskiej w Zakładzie Iranistyki UW, Hamidowi Rezie Mohammadiemu, twórcy świetnej biblioteki perskiej poezji, dostępnej pod adresem http://ganjoor.net, oraz Nimie Jaridiziemu, którzy szybko, konkretnie i wyczerpująco odpowiadali na wszystkie moje pytania dotyczące przekładanego tekstu.