Prolog
Jej delikatna dłoń chwyciła lampkę czerwonego wina, kiedy w tle roznosił się dźwięk spokojnej a zarazem porywającej do tańca muzyki.
Kobieta, na której skupiam swój wzrok jest przepiękną brunetką o zielonych oczach i długich kręconych włosach. Tego wieczoru nałożyła na siebie cudowną koronkową czarną bieliznę, do tego pończochy i przykuwający wzrok prześwitujący szlafrok, jej piersi były nabrzmiałe i przez stanik mogłem zobaczyć sterczące sutki, które na samą myśl pobudzają moje męskie hormony. Lubi być w centrum uwagi a ja za to uwielbiam ją podziwiać. Stałem w progu drzwi do jej sypialni, wlepiając swój wzrok w jej sprawnie poruszające się ciało, ale moje myśli podążały za czymś całkiem innym.
Podziwiając idealne ciało kobiety, którą kocham, rozmyślałem nad tym, kiedy to wszystko się skończy. Ten pieprzony chaos, który dzieje się wszędzie i przez całe moje życie. Pragnąłem być jedynie szczęśliwy a utknąłem w koszmarze, z którego nie potrafię wyjść. W dodatku nie chciałem nigdy pakować w to swojej ukochanej Lidii.
W mojej głowie pojawiał się prześwit z dnia, w którym leżałem półprzytomny, przywiązany do jednej ze stron łóżka, pobity i zakrwawiony, nie wiedziałem, że jeśli z nim pójdę do tego pomieszczenia to tak się to skończy. Ojciec nigdy nie chciał, aby Matka utrzymała ciążę, tym samym nie lubił, kiedy matka mnie broniła.
Tamtego dnia patrzyła na mnie i krzyczała, jej głos był jak echo, a kiedy przestała krzyczeć, trzask opadającej kobiety na podłogę, rozległ się w całym pomieszczeniu. Nie miałem siły wydusić z siebie ani jednego słowa, nawet nie zawołałem "mamo". Wiedziałem, że ona już nie żyje. Ojciec stał obok niej i trzymał w dłoni nóż, z którego krople krwi kapały na leżące, martwe ciało. Zerknął na mnie i wyszedł, zostawiając szeroko otwarte drzwi oraz rzucając nóż na podłogę, wtedy zacząłem szlochać i krzyczeć, aby się wrócił i też mnie zabił, bez matki czułem się zagubiony. To ona całe życie mi pomagała, wspierała mnie i była przy każdym moim trudnym wyborze, ona walczyła o moje bezpieczeństwo przez te wszystkie lata i to ona była wstanie teraz tu przyjść i próbować mnie ratować przed skurwielem, który mnie bił.
Po chwili do pomieszczenia weszli dwaj mężczyźni, przypakowani i wkurwieni. Wiedziałem, że przyszli po mnie, szarpałem się, ale nic z tego. Krzyczałem, aby mnie po prostu zabili a oni przyłożyli mi do twarzy coś, co sprawiło, że straciłem przytomność. Nie pamiętam co działo się dalej i gdzie mnie w tym czasie zabrali ale wtedy wiedziałem już, że nigdy nie odpuszczę temu skurwielowi i pomszczę swoją matkę. Nie zasłużyła sobie na taką śmierć.
- Ha ha! Ups! - nagle śmiech mojej Lidii wyrwał mnie z tych mrocznych wspomnień, wróciłem do oglądania mojej pięknej kobiety, ale już nie była zadowolona z tego pięknego wieczoru a na jej twarzy widniał smutek i gniew na lampkę która roztrzaskana leżała obok jej nogi. - nic się nie stało kochanie, pomogę Ci to posprzątać - odpowiedziałem i podszedłem do niej, aby wziąć ją na ręce i odstawić na łóżko, które było po drugiej stronie pokoju.
- Zerżnij mnie, teraz! - powiedziała przez zaciśnięte zęby, przy tym się uśmiechając.
Momentalnie zapomniałem o roztrzaskanym szkle i ściągnąłem najpierw buty, później spodnie i wyciągnąłem z bokserek sterczącego kutasa. Pchnąłem ją na łóżko a zaraz potem włożyłem go całego w jej napaloną, ciasną cipkę aż wydała z siebie dźwięk doczekania jęknięcia z rozkoszy, którą dawałem jej, kiedy tylko chciała. Nie tylko kochałem tę kobietę całym swoim sercem, ale też mogłem ją mieć, kiedy chciałem i to chętnie wykorzystywałem.
- O taak, dochodzę - próbowała wydusić z siebie te słowa, kiedy trzymałem ją mocno za szyję, a drugą ręką ściskałem jej pierś bawiąc się przy tym sutkiem. Pieprzyłem ją tak mocno i szybko, że skończyłem razem z nią w tym samym czasie.
- Kocham Cię - uśmiechnąłem się i wyszeptałem jej do ucha.
W odpowiedzi usłyszałem te same słowa. Jakbyśmy czytali swoje myśli.
Chwilę później, padliśmy razem na łóżko i patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, tę chwile uwielbiałem najbardziej, kiedy to ona jak i ja byliśmy zaspokojeni.
- Kochanie, będę musiał już lecieć. Niestety bardzo nie chciałbym żebyś była teraz sama, ale czeka mnie jedna rzecz do wykonania i muszę Cię teraz zostawić.
- Ale wrócisz do mnie za niedługo? w nocy? nad ranem? zjemy razem śniadanie? - zapytała a ja kiwnąłem głową coś w stylu "tak".
- Możesz mi odpowiedzieć? martwię się - dodała.
- Będzie dobrze kochanie, obiecuję że do Ciebie wrócę.
Na te słowa Lidia była na mnie wściekła, wstała z łóżka i krzyczała, że nie wytrzyma takiego życia, że nigdy mnie przy niej nie ma, że wracam do niej tylko na seks i że nic więcej się dla mnie nie liczy. Kiedy tak krzyczała, ja zawsze zachowywałem spokój, ale nie mogłem tego zmienić ani jej powiedzieć co zamierzam zrobić i nie wiedziałem czy w ogóle wrócę.
Wstałem, wyciągając ze spodni pistolet i skierowałem na jej twarz. Była przerażona i nic nie odpowiadała, to dla mnie lepiej. Uciszyła się a ja poszedłem w kierunku wyjścia.
Zniknąłem..
Rozdział 6
Michael
Co za pieprzony drań! Obiecał mi, że dopóki nie wrócę z Hiszpanii to jej nie dotknie a ten postanowił ją wystraszyć. Cały plan w pizdu. Leon na swoich urodzinach wydawał się być rozsądny, kiedy rozmawialiśmy, jedząc kolację. Miał jej nie dotykać, żebym mógł na spokojnie kontynuować tę gównianą grę.
- Co robisz stary? - w tym momencie z myśli wyrwał mnie Peter i powiedział mi, że jego wujek posiada bilarda.
Wstałem więc i poszliśmy do pomieszczenia z barem, alkoholem i bilardem.
- Musimy pomyśleć. Jutro z rana trzeba będzie jechać na drugi koniec kraju, tam gdzie wysyłają jutro towar. Ktoś musi ze mną pojechać. Mógłbyś to być ty? - zapytał.
- Słuchaj, ja.. Muszę polecieć do Polski. Potrzebuje mnie jedna osoba i nie mogę jej zostawić samej.
- Mhm. Rozumiem. A kto jest tą osobą? Co to za szczęściara? - dopytywał, ale nie odpowiedziałem.
- Dobra, jeśli nie chcesz to nie musisz mówić. Ważne, żebyś wrócił do piątku, bo do tego dnia chce mieć informację, gdzie mieszka mój ojciec.
- Spokojnie, wrócę jutro wieczorem. Bez obaw. - odpowiedziałem i zabrałem kije ze stołu.
Rozpoczęliśmy grę i bawiliśmy się dosyć fajnie. Przyszło kilka lasek w seksownie ubranych ciuszkach i przynosiły nam driny. Jeden z lepszych wieczorów w Hiszpanii.
- Masz ochotę na mojego kutasa? - zapytałem jednej Pani, właśnie przynoszącej mi kieliszka wódki i wlewającej do buzi.
- Może mam, nie mogę się do tego przyznać. Wyleją mnie z pracy. - odpowiedziała i szyderczo się uśmiechnęła. Odwracając się do mnie tyłem i wycierając rozlaną wódkę z podłogi. Widziałem, że nie ma na sobie majtek co, poruszyło mojego nabrzmiałego kutasa, ale stwierdziłem, że się wstrzymam i poczekam na jutrzejsze spotkanie z Lidią. Wolałem go wsadzić w byłą laskę mojego kumpla niż w pierwszą lepszą babę. Wolałem czuć satysfakcję i byłem skłonny do wszystkiego, aby sprawić przykrość Peterowi. Nienawidziłem go, więc nie sprawiało mi kłopotu, robienie mu przykrości.
Po dobrej zabawie i wypiciu kilka drinów, musiałem się położyć, skierowałem się do wyjścia i postanowiłem, że pojadę do siebie. Miałem w Hiszpanii dom, o którym nie wiedziała moja żona i liczę na to aby się nie dowiedziała. Kupiłem go, żeby lewe interesy załatwiać w tym miejscu a jednego czego żałuję to, to że Peter też tam mieszkał zanim Artur wykupił swoją posiadłość.
*
Budzik zadzwonił w samą porę a ja wyrwałem się z łóżka, ubierając szlafrok i kierując się w stronę tarasu, na którym czekała na mnie kąpiel w jacuzzi. Zanurzyłem się w wodzie z bąbelkami i obserwowałem, jak moja gospodyni całkiem nago zbiera świeże warzywa do śniadania.
- Masz niezły tyłeczek maleńka! - krzyknąłem a kobieta się odwróciła i zmierzała w moją stronę.
- Możesz go dotknąć, jeśli tylko chcesz - powiedziała i stanęła obok mnie.
- Masz na mnie ochotę? - zapytałem a ona odłożyła pojemnik z warzywami na stół, a następnie weszła do gorącej wody, łapiąc mnie za kutasa.
- Oczywiście, że mam. - powiedziała i dosiadła mnie niemal od razu.
Przez następne kilka minut, skakała po nim jakby liczyła, że już go więcej nie poczuje. Byłem cały czerwony od napięcia i tego jak mocno czułem ją w sobie.
Złapałem ją za włosy i trzymałem a ona nie przestawała mnie ujeżdżać.
- Zaraz dojdę! - krzyknęła a po chwili zalała mojego kutasa sokami.
Miałem czekać na Lidię ale nie mogłem się powstrzymać i wytrysnąłem w cipkę mojej gospodyni. Ulżyło mi, kiedy ze mnie zeszła i powędrowała w stronę domu.
Nasza relacja opierała się tylko i wyłącznie na seksie i dobrym posiłku. Nic więcej się dla niej nie liczyło a mi to pasowało jak ulał.
Kiedy już skończyłem swoją chwilę relaksu, nałożyłem na siebie ręcznik i skierowałem się do jadalni, w której czekało na mnie niesamowicie pyszne śniadanie. Zabrałem się, więc za jedzenie i przeglądałem wiadomości w telefonie.
- O której wylatujesz? - zapytała mnie kobieta, niosąc dla mnie gorący kubek kawy.
- Za jakieś dwie godziny ruszam na lotnisko, dlaczego pytasz?
- Muszę powiadomić ochroniarzy, że Ciebie nie będzie i jak długo, ponieważ kilku chciało pojechać do rodzin.
- Niech zrobią sobie wolne. Póki co jesteśmy i tak bezpieczni. Nic się nie dzieję i nie daje oznak, że miałoby się coś dziać. Ja wrócę dziś późnym wieczorem ale jutro z samego rana wyjeżdżam, więc nie będzie mnie góra dwa dni znowu - odpowiedziałem i wziąłem łyka kawy.
- Rozumiem.
- Ale nie będę sam - dodałem.
- Jak to? kogoś ze sobą zabierasz?
- Tak. Proszę ją traktować jak bliską mi osobę. Ma poczuć się tak, jakby była w domu. Zapewniać jej jedzenie jak i pomoc, której będzie potrzebowała na pewno.
- Nie ma sprawy, zajmę się nią tak, że będzie zadowolona - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
- I właśnie to chciałem usłyszeć Samanto. Właśnie to - powiedziałem i skierowałem się do garderoby aby ubrać na siebie jakiś luźny ciuch i pojechać na chwilę do firmy mojej i Pabla.
*
Wchodząc do środka, przywitał mnie kumpel i reszta załogi.
W firmie układało się wszystko tak jak trzeba, to im mogę przyznać. Nowe, zachwycające garnitury pojawiły się na wieszakach przy samym wejściu. Wszystkie umowy jak i faktury, były realizowane w bardzo szybkim czasie. Muszę przyznać, że Pablo odwalał dobrą robotę i nieźle sobie radził nie tylko z nielegalnymi biznesami a również z legalnymi. Potrafił mnie zszokować, co sprawiało że mogłem mu ufać przy legalnych interesach. Skoro było tak dobrze, mogłem tylko z uśmiechem witać się z każdym z personelu i życzyć im dalszych sukcesów. Już niedługo nowa dostawa ma wyruszyć w świat, więc podszedłem do biura i zabrałem się za czytanie nowych kontraktów, które były zawarte przez ostatnie dwa miesiące. Po przeczytaniu kilku z nich, mogłem być bardziej niż pewny, że forsa się zgadzała a ja w końcu kupię ogromny basen do mojego ogrodu. Zostawiłem papiery i skierowałem się do Pabla, który pewnie miał coś do wczorajszego zajścia w domu Lidii, ale nie było go w biurze. Zrezygnowany wyszedłem z firmy i zerknąłem na zegarek. Była już godzina jedenasta, więc to był czas abym się powoli zbierał do wyjazdu na lotnisko.
Wróciłem do domu i poprosiłem Samantę o zrobienie mi czegoś na drogę. Podróż nie była zbyt przyjemna, ciągnęła się w nieskończoność, natomiast udało mi się wykupić lot bez przesiadki i dolecę tam w niecałe sześć godzin.
- Proszę Michael, to dla Ciebie - Samanta z uśmiechem podała mi dwa pojemniki dobrej sałatki oraz osobno zapakowane kanapki w folię.
Byłem jej bardzo wdzięczny, że tak stara się o to aby mój dom i ogród był zadbany a ja najedzony. Będę również wdzięczny jeśli sprawi by Lidia również się tak czuła.
- Dziękuję Ci bardzo - odpowiedziałem i pożegnałem się z nią, całując jej dłoń i zadzwoniłem do Lidii.
Rozdział 9
Lidia
Oglądałam film do późnej nocy, właśnie zdałam sobie sprawę, że to co działo się wczoraj i dzisiaj, tak naprawdę działo się tylko dzisiaj. Wcale nie piłam do rana a jasno było, ponieważ nie była to wcale późna godzina. Straciłam rachubę czasu. Sądziłam, że mi się to wszystko dłuży a tak naprawdę minęło kilka godzin od całego zajścia. Nie wiedziałam co mam myśleć, znów poczułam się zagrożona.
Lukas siedział przy stole i gapił się razem ze mną w nudny, romantyczny film, który włączyłam. Trochę mu współczułam, że przez około dwie godziny musiał na to patrzeć.
- Hej a czy ty przypadkiem się nie nudzisz? - zapytałam z uśmiechem ma twarzy.
- Wcale nie. Jest świetnie, ale mam nadzieję, że to już koniec.
- Ha ha! Tak to już koniec i właśnie wyłączam. Jeśli chcesz to możesz obejrzeć coś ciekawszego. - odpowiedziałam a sama przykryłam się kocem, ponieważ zrobiło mi się zimno. Michaela nie ma od ponad dwóch godzin, co mnie trochę martwi. Postanowiłam, że na niego zaczekam i nie pójdę spać, dopóki, go nie zobaczę.
- Co robisz poza pracą jako ochroniarz? Masz rodzinę? Dzieci? Żonę? - dopytywałam, ale Lukas milczał.
- Nie mogę udzielić ci żadnej z tych informacji. Przykro mi.
- Czyli ty o niczym nie możesz ze mną rozmawiać? To, dlaczego tu ze mną siedzisz, skoro nie potrafisz mnie nawet zająć rozmową? - zapytałam a ochroniarz przewrócił oczami.
- Jestem tu po to, aby Cię pilnować a nie z Tobą rozmawiać. Mam nadzieję, że zrozumiałaś. Bo nie będę trzy razy tłumaczył. - odpowiedział a ja naburmuszona znów wybrałam film.
- Kiedy wróci Michael? - zapytałam, a smutek w głosie na pewno od razu rozpoznał.
- Nie wiem. Jak przyjedzie to będzie. - odpowiedział.
- Mówisz jak moja mama. Nie da się z Tobą w żaden sposób porozumieć. Jesteś okropny, wyjdź i mnie zostaw. - wróciłam do oglądania aż nagle pod dom podjechał samochód.
- Michael! - krzyknęłam a ochroniarz kazał mi iść na górę. Nie posłuchałam się i stanęłam za nim.
- A co, jeśli to nie Michael? Lepiej idź się schować.
- Nie ma takiej opcji. Zostaję. - odpowiedziałam z przytupem.
- Dziewczyno, nie rób mi tu żadnych scen i wypierdalaj na górę! - Lukas uniósł głos, więc nie miałam innego wyjścia. Poszłam, więc na górę i chodziłam w kółko w swojej sypialni. Lukas poszedł za mną i zamknął mnie na klucz.
- Kurwa! - krzyknęłam i waliłam w drzwi z całych sił. Trwało to kilka minut aż sobie odpuściłam i położyłam się na łóżku. Myślami wróciłam do rozmowy z Emily. Mogłam zostać u niej na noc i nic takiego by się nie wydarzyło. Nic co mogło doprowadzić do tego abym teraz tu była. Wstałam i zgasiłam światło, wskoczyłam pod kołdrę i czekałam na to, żeby ktoś tu przyszedł i mnie zamordował.
- Śpisz Lidio? - odezwał się Michael.
- Nie śpię, która jest godzina? - zapytałam a mężczyzna powiedział, że dopiero wpół do dwunastej.
- Późno wróciłeś. Wstałam i przetarłam oczy. Nie miałam pojęcia, że tak szybko to minęło, ale przyznam, że nawet się wyspałam.
- Mogę położyć się obok Ciebie? - zapytał a ja bez żadnych pytań przyjęłam go w ramiona.
- Pachniesz. - powiedziałam.
- Tak? Podobają Ci się moje perfumy?
- Oczywiście. Są bardzo przyjemne. - uśmiechnęłam się a on mnie przytulił.
- Jak długo to jeszcze potrwa? Dowiedziałeś się kto chce mnie skrzywdzić? - zapytałam.
- Lidio. Jeszcze się niczego nie dowiedziałem, ale gwarantuję Ci, że nie potrwa to długo. - odpowiedział a ja wtuliłam się w jego tors i myślałam tylko o powrocie do domu.
- Będzie dobrze. - zerknął na mnie i głaskał mnie po głowie.
- Dla kogo jestem tak ważna, że chcą akurat mnie? - wyszłam z objęć mężczyzny i popatrzyłam na niego poważnym wzrokiem, niestety milczał i kazał mi się uspokoić.
Nie rozumiałam tej rzeczy chyba najbardziej ze wszystkiego. Jest to dla mnie nowe przeżycie i nie mogę nawet powiedzieć, że jakkolwiek miłe i przyjemne. Od kilku dni, dręczą mnie same negatywne emocje a myśli podążają za czymś strasznym.
- A co jak pewnego ranka się nie obudzę? - zapytałam.
- Co to znaczy, że miałabyś się nie obudzić? Co masz na myśli? - dopytywał a ja zadawałam pytania dalej.
- Nie przejmuj się tym, nikt Cię nie zabije we śnie i masz to jak w banku. Zapewniam Ci, że będzie dobrze a ku mojego boku będziesz czuła się szczęśliwa. - odpowiedział a ja w mgnieniu oka się uspokoiłam i go pocałowałam.
Michael odwzajemnił mój pocałunek i przysiadł okrakiem nad moimi biodrami. Jego kutas stwardniał i widać to było przez spodnie, które zaraz miały się rozerwać przez nabrzmiałe przyrodzenie. Wsunął mi dłonie pod talię i nagle odwrócił mnie na brzuch. Przyłożyłam głowę do poduszki, gdy językiem błądził po moim ciele, zaczynając od szyi a kończąc na stopach. Wrócił do karku, aby go ucałować i odgarnąć mi włosy. Palcami sprawdził czy moja cipka już zrobiła się mokra. Wiedział, że jestem gotowa więc, zdjął pasek od spodni, następnie zsunął je na podłogę i szybkim ruchem we mnie wszedł.
- Och nie przestawaj i pieprz mnie do samego rana. - krzyczałam, napierając na niego mocniej, żeby przyspieszył.
- Jesteś taka ciasna, kotku. - wyjęczał i odchylił moją głowę do tyłu, nagle zwalniając, kiedy poczuł, że dochodzi. Nagle fala orgazmu przeszyła moje ciało a nogi drżały.
Michael wstał i poszedł do łazienki a ja padłam na łóżko z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Chciałabyś może coś do picia? - zapytał.
- Poproszę wodę, jeśli byłbyś chętny mi przynieść. - odpowiedziałam ze śmiechem.
- Oczywiście. Dla Ciebie wszystko. - odparł na co się zaczerwieniłam. Nikt jeszcze tak do mnie nie mówił. Coraz bardziej, jestem ciekawa tego człowieka.