Ciekawość - Bartosz Brożek, Michał Heller, Jerzy Stelmach

Kup ebooka

44.90 zł
32.33 zł (31,38 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

TY­TUŁ Z SER­WETKI

Po wy­da­niu Szki­ców z fi­lo­zo­fii głu­poty w 2021 roku za­czę­li­śmy za­sta­na­wiać się nad ko­lejną ksią­żeczką. Rok póź­niej, w kwiet­niu 2022 roku, w trak­cie wspól­nie spo­ży­wa­nego obiadu każdy po­da­wał swoją pro­po­zy­cję ty­tułu, a je­den z nas spi­sy­wał je na ser­wetce, ale oczy­wi­ście jesz­cze przed jej uży­ciem. Piotr, nasz życz­liwy wy­dawca, su­ge­ro­wał, żeby tym ra­zem na­pi­sać coś o mą­dro­ści. Ale prze­cież roz­wa­ża­nia na te­mat głu­poty w oczy­wi­sty spo­sób wiążą się z fe­no­me­nem mą­dro­ści, na co zresztą zwra­ca­li­śmy już uwagę we wstę­pie do Szki­ców. Wresz­cie gdzieś w oko­licy de­seru wy­bra­li­śmy cie­ka­wość, uzna­jąc ten wła­śnie ty­tuł za naj­lep­szy.

O cie­ka­wo­ści można pi­sać, co się chce. Wy­my­ślać nowe zna­cze­nia, po­twier­dzać stare i mieć jesz­cze przy oka­zji sporą frajdę, no bo jak tu nie być "cie­ka­wym cie­ka­wo­ści".

Moż­liwe są dwie krań­cowo różne in­ter­pre­ta­cje cie­ka­wo­ści. Ta po­zy­tywna, jako fun­da­mentu po­zna­nia, etycz­nej przy­zwo­ito­ści, ży­cio­wej ak­tyw­no­ści, zdol­no­ści ad­ap­ta­cyj­nej, oraz ta ne­ga­tywna, jako "drogi do pie­kieł", ner­wicy na­tręctw, nad­mier­nej do­cie­kli­wo­ści, za­tra­ce­nia się w in­for­ma­cyj­nym nad­mia­rze.

Cie­ka­wość może bu­do­wać au­to­no­mię jed­nostki, ale może ją rów­nież nisz­czyć. Wsze­lako cie­ka­wość jest "pierw­szym stop­niem do pie­kła" i po­dobno "za­biła rów­nież kota".

Krótki ty­tuł, krót­kie wpro­wa­dze­nie, krótka książka. Wy­dawca, re­kla­mu­jąc Spór o ro­zu­mie­nie, na­pi­sał: "trzech fi­lo­zo­fów, trzy per­spek­tywy, jedno po­ję­cie". Pa­so­wało to rów­nież do Szki­ców z fi­lo­zo­fii głu­poty i jak raz pa­suje do Cie­ka­wo­ści.

Pi­sa­nie o cie­ka­wo­ści jest pre­tek­stem do po­wie­dze­nia cze­goś wię­cej o na­szych wła­snych roz­ter­kach po­znaw­czych. O moż­li­wych gra­ni­cach ro­zu­mie­nia pew­nych po­jęć, o groź­bach za­pę­tleń. Bar­dziej jed­nak bę­dzie nam cho­dzić o to, "jak" dys­ku­to­wać ta­kie pro­blemy, niż o to, "co" o nich osta­tecz­nie da się jesz­cze po­wie­dzieć. W taki sam spo­sób po­stę­po­wa­li­śmy zresztą w dwóch po­przed­nich wspól­nych książ­kach, a mia­no­wi­cie w Spo­rze o ro­zu­mie­nie (2019) oraz W szki­cach z fi­lo­zo­fii głu­poty (2021).

Bar­tosz Bro­żek, Mi­chał Hel­ler, Je­rzy Stel­mach

Kra­ków, wrze­sień 2023 r.

SŁOW­NIK CIE­KA­WO­ŚCI

CIE­KA­WOŚĆ FUN­DA­MEN­TALNA

Pod­sta­wowa i nie­moż­liwa do za­stą­pie­nia. Jest bo­wiem głów­nym źró­dłem wszel­kiego po­zna­nia, za­równo tego po­tocz­nego, jak i póź­niej­szego, bar­dziej już wy­spe­cja­li­zo­wa­nego. Roz­wa­żany tu przy­pa­dek do­ty­czy cie­ka­wo­ści w pełni spon­ta­nicz­nej, bę­dą­cej wy­ra­zem po­znaw­czej wol­no­ści i ocze­ki­wań czło­wieka. Cie­ka­wość fun­da­men­talna to przede wszyst­kim cie­ka­wość świata, cie­ka­wość in­nych oraz cie­ka­wość sa­mego sie­bie. Ten ro­dzaj cie­ka­wo­ści prze­są­dza o in­te­lek­tu­al­nym i etycz­nym sta­tu­sie czło­wieka. Bę­dąc spon­ta­niczną, cie­ka­wość fun­da­men­talna jest nie­prze­wi­dy­walna i nie­wy­uczalna. Nie wia­domo, czy w ogóle, a je­śli tak, to kiedy i z jaką in­ten­syw­no­ścią, się po­jawi. Ro­dzice chcący do­pa­trzeć się ele­men­tów ge­niu­szu u swo­ich ma­łych po­ciech z upodo­ba­niem prze­wi­dują ich przy­szłe za­in­te­re­so­wa­nia i ka­riery. Je­śli ma­leń­stwo in­ten­syw­nie ga­wo­rzy, to ich zda­niem bę­dzie ora­to­rem, po­li­ty­kiem, a w naj­gor­szym ra­zie ad­wo­ka­tem, je­śli z uwagą ob­ser­wuje ła­żącą po łó­żeczku mu­chę, to wróżą mu ka­rierę wiel­kiego przy­rod­nika, a gdy przy­pad­kiem ba­zgrze kredką po ścia­nie, to oczy­wi­ście w tej ak­tyw­no­ści wi­dzą za­po­wiedź ge­niu­szu ma­lar­skiego. Ale tak to, dro­dzy ro­dzice, nie działa. Ta bu­du­jąca na­sze kom­pe­ten­cje po­znaw­cze cie­ka­wość po­ja­wia się nie wia­domo skąd, nie wia­domo kiedy, a czę­sto, i to nie jest do­bra wia­do­mość, nie po­ja­wia się wcale. W ta­kim przy­padku po­zo­staje już tylko cie­ka­wość ko­nieczna, bo prze­cież mu­simy po­sia­dać przy­naj­mniej mi­ni­mum wie­dzy o oto­cze­niu, w któ­rym ży­jemy, no i oczy­wi­ście cie­ka­wość zby­teczna, da­jąca złudne po­czu­cie po­zna­nia, eru­dy­cji, otwar­cia się na świat i in­nych. Nie­stety czę­sto nie­do­statki cie­ka­wo­ści fun­da­men­tal­nej za­stę­po­wane są rów­nież cie­ka­wo­ścią prze­klętą, bu­do­waną na grun­cie prze­ko­na­nia, że dar "wyż­szego ro­zu­mie­nia" w isto­cie ni­czemu, poza wy­wyż­sza­niem się jed­nych nad dru­gimi, nie służy.

Wska­zał­bym na trzy naj­waż­niej­sze wła­ści­wo­ści cie­ka­wo­ści fun­da­men­tal­nej, a mia­no­wi­cie na wspo­mi­naną już wcze­śniej spon­ta­nicz­ność oraz bez­in­te­re­sow­ność i in­ten­cjo­nal­ność. Spon­ta­nicz­ność ro­zu­miem jako brak planu, przy­naj­mniej w po­cząt­ko­wej fa­zie pro­cesu po­znaw­czego. Cie­ka­wość fun­da­men­talna jest bo­wiem u swo­ich źró­deł ro­dza­jem po­zna­nia bez­po­śred­niego od­wo­łu­ją­cego się głów­nie do in­tu­icji lub in­stynktu. Bę­dąc spon­ta­niczną, cie­ka­wość ta jest rów­no­cze­śnie bez­in­te­re­sowną. Po­dej­mu­jemy pewne ak­tyw­no­ści po­znaw­cze, nie tylko bez uprzed­nio opra­co­wa­nego planu, lecz rów­nież bez ja­kiej­kol­wiek kal­ku­la­cji, czy nam się one będą "opła­cać". Trze­cią wresz­cie wła­ści­wo­ścią jest in­ten­cjo­nal­ność, którą ro­zu­miem jako cie­ka­wość kon­kret­nego przed­miotu[1]. Mó­wiąc ina­czej, cie­ka­wość fun­da­men­talna jest za­wsze cie­ka­wo­ścią cze­goś, która cze­muś kon­kret­nemu ma słu­żyć i coś ozna­czać.

Do sko­men­to­wa­nia po­zo­staje jesz­cze przy­pa­dek tak zwa­nej "czy­stej cie­ka­wo­ści". Ten ro­dzaj cie­ka­wo­ści można in­ter­pre­to­wać na dwa spo­soby: albo po­zy­tyw­nie, jako wła­śnie prze­jaw cie­ka­wo­ści fun­da­men­tal­nej, gdzie "czy­stość" by­łaby ro­zu­miana przede wszyst­kim jako bez­in­te­re­sow­ność, albo ne­ga­tyw­nie, jako prze­jaw cie­ka­wo­ści zby­tecz­nej lub prze­klę­tej, gdzie czy­sta cie­ka­wość ozna­cza­łaby nad­mierną cie­ka­wość, a na­wet ob­se­syjne na­tręc­two. W pierw­szym przy­padku wy­raża się w chęci po­zna­nia cze­goś, co wpraw­dzie może być z ja­kiś wzglę­dów ważne, ale co nie jest na­szym głów­nym przed­mio­tem za­in­te­re­so­wa­nia. W dru­gim przy­padku czy­sta cie­ka­wość ozna­cza po­trzebę gro­ma­dze­nia tylko pew­nego typu in­for­ma­cji, które albo są zby­teczne, albo są wy­ko­rzy­stane wy­łącz­nie w funk­cji ne­ga­tyw­nej, czyli prze­ciwko ko­muś lub cze­muś. Ist­nieje dość za­sad­ni­cza róż­nica po­mię­dzy do­cie­kli­wo­ścią, wy­ni­ka­jącą z po­trzeby po­sze­rze­nia swo­ich ho­ry­zon­tów, a by­ciem cie­kaw­skim. Tak jak ist­nieje róż­nica po­mię­dzy opartą na rze­czy­wi­stej wie­dzy eru­dy­cją a jej pry­mi­tyw­nymi, od­wo­łu­ją­cymi się nie­rzadko do emo­cji ne­ga­tyw­nych imi­ta­cjami.

Jak już wcze­śniej pi­sa­łem, cie­ka­wość fun­da­men­talna po­zwala nie tylko na wy­kształ­ce­nie na­wy­ków umoż­li­wia­ją­cych po­zna­nie po­toczne, lecz rów­nież otwiera drogę do po­zna­nia na­uko­wego. Bez tego ro­dzaju twór­czej, dy­na­micz­nej i in­ten­cjo­nal­nej cie­ka­wo­ści nie­moż­liwe by­łoby wy­do­by­cie się ze stanu we­ge­ta­tyw­nego, w któ­rym funk­cje po­znaw­cze czło­wieka zo­stają zre­du­ko­wane do mi­ni­mum, czyli do pod­glą­da­nia i bez­re­flek­syj­nego na­śla­dow­nic­twa in­nych.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki