Cięcie! Operacja bariatryczna. Szczery i prosty przewodnik dla pacjentów i ich bliskich. Tom 1. Przygotowanie do operacji bariatrycznej - Michał Bonarowski

Kup ebooka

79.00 zł

-
Proszę czekać

Projekt okładki i stron tytułowych Anna Kulikowska

Ilustracja na okładce Klein Creion/Shutterstock

Redaktor prowadząca Agata Kołacz

Redaktor Anna Gardyniak

Korekta Agnieszka Janowska

Fotoedycja Barbara Chmielarska-Łoś

Produkcja Anna Badura

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.: Michał Latusek

Wydawca Aleksandra Małek

Recenzent prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Dariusz Włodarek

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo.

Więcej na www.legalnakultura.pl

Polska Izba Książki

Copyright ? for the Polish edition by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2026

ISBN: 978-83-01-25290-8

DOI: https://doi.org/10.53271/2026.072

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2026 r. (Wydanie I)

Warszawa 2026

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. G. Daimlera 2

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 228

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl; www.pwn.pl

Wstęp

Choruję na otyłość od dzieciństwa, a obecnie, będąc w remisji ponad dwa lata po operacji bariatrycznej, piszę ten przewodnik z nadzieją, że pomoże wam zrozumieć operacje bariatryczne i - być może - ułatwi podjęcie decyzji, czy to droga dla was. To książka także dla waszych bliskich, żeby mogli lepiej was wspierać w decyzji. Decyzji, którą musicie podjąć z lekarzem. Decyzji na "tak" lub na "nie", bo operacja bariatryczna to niejedyna metoda leczenia otyłości. Jeżeli jednak sięgnęliście po tę książkę, to przypuszczam, że macie za sobą - tak jak i ja miałem - długie doświadczenie nieskutecznego leczenia choroby otyłościowej.

Każdy z nas, osób chorujących na otyłość, może wskazać okres, w którym pojawiła się choroba. Dla jednych będzie to intensywna praca zawodowa, pojawienie się dzieci, przejście do bardziej osiadłego stylu życia, dla innych wypadek, choroba i wiele innych okoliczności. Zauważamy, że kilogramy zaczęły szybko przybywać. Często bywa, że każda próba powrotu do dawnej formy kończy się raczej niepowodzeniem, czasem frustracją, no i oczywiście większym przybieraniem masy ciała.

Otyłość, wbrew fałszywym opiniom, to nie defekt estetyczny, tylko poważna choroba przewlekła, która prowadzi do wielu powikłań zdrowotnych. Ja nie miałem takiej wiedzy, tym bardziej że te powikłania u mnie prawie nie występowały. Za to z każdym rokiem i każdym dodatkowym kilogramem coraz wyraźniej odczuwałem konsekwencje nadmiernej masy ciała, zarówno te fizyczne, jak i emocjonalne.

Osoby z nadwagą lub otyłością często z jednej strony pragną zmian, a z drugiej strony towarzyszy im poczucie bezsilności. Dodatkowo, jeśli spotkają się z powszechną w naszym społeczeństwie stygmatyzacją, mogą rozwinąć poczucie niskiej wartości, nieważności, niezasługiwania na nic dobrego. W moim otoczeniu raczej spotykałem się z życzliwością niż ze stygmatyzacją - nikt nie winił mnie za mój stan. Na tle doświadczeń bardzo wielu Polaków to jest wyjątkowe. No ale cóż, takie miałem szczęście.

Rok 2019 był dla mnie przełomowy. Waga pokazała ponad 170 kilogramów i zrozumiałem, że znalazłem się w sytuacji krytycznej, wymagającej natychmiastowej interwencji. Ale czy medycznej? O, nie! Jak większość pacjentów z chorobą otyłościową, zdecydowałem się po prostu wziąć się w garść. Dziś z perspektywy czasu wiem, że to błąd. Zebrałem się w sobie i stawiłem problemowi czoło w sposób - wydawało mi się - metodyczny i przemyślany.

Po konsultacjach z lekarzami różnych specjalności - był to lekarz POZ, diabetolog, był też dietetyk - rozpocząłem samodzielny, systematyczny proces zmiany stylu życia. Zamiast radykalnych diet i niewykonalnych planów treningowych wybrałem drogę małych, stopniowych zmian. Obliczywszy swoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne, zmniejszyłem je o jakieś 250 kilokalorii na dobę - wartość niewielką, ale możliwą do utrzymania w długim czasie. Równolegle do zmiany sposobu odżywiania zacząłem wprowadzać regularną aktywność fizyczną. Początkowo wydawało się to zadaniem trudnym, jeśli nie niemożliwym przy mojej wadze. Ale zacząłem od realistycznego celu - zaledwie 5000 kroków dziennie. Kiedy moje ciało przyzwyczaiło się do tego poziomu aktywności, stopniowo zacząłem zwiększać liczbę kroków, aż w końcu osiągnąłem dziesięć tysięcy kroków dziennie - cel, który na początku wydawał mi się absolutnie nieosiągalny.

Zamiast dążyć do natychmiastowych rezultatów, dałem swojemu organizmowi czas na adaptację. Jednocześnie pozostawałem pod stałą opieką lekarską, co pozwoliło mi na bezpieczne wprowadzanie wspomaganej farmakoterapii.

Efekty przyszły, chociaż nie od razu. Po dwóch latach pracy nad sobą zredukowałem masę ciała o 40 kg - bez stosowania zdobywających wtedy popularność w leczeniu otyłości analogów GLP-1 ani bez interwencji chirurgicznej. Ta droga nauczyła mnie, że w zmaganiu z otyłością nie ma miejsca na radykalne rozwiązania czy cudowne metody. Liczy się przede wszystkim cierpliwość, konsekwencja i akceptacja faktu, że prawdziwa zmiana wymaga czasu.

Wiem, że to nie jest dobra ani atrakcyjna informacja dla tych, którzy oczekują natychmiastowego efektu. Ja też go oczekiwałem. Sam jestem trochę zdziwiony, że zdołałem skłonić siebie do takiego systematycznego działania. Bo cóż, przyznacie, że to nie jest łatwe. Moim narzędziem były... za małe spodnie. Co tydzień sprawdzałem, czy mogę już je włożyć. Najpierw jedną nogawkę do kolana, potem do uda, wreszcie obie nogawki razem. Następny etap: obserwowanie, jak zmniejsza się przerwa między guzikiem a dziurką i na ile centymetrów mogę zasunąć suwak. Finałem pracy ze spodniami były próby: czy mogę oddychać, stojąc, czy mogę się pochylić, usiąść. Każdy drobny sukces napełniał mnie entuzjazmem i euforią, bo dawało mi to poczucie sprawczości i potwierdzało, że idę słuszną drogą. A jednak wcale nie była słuszna. Wszystko to robiłem, spinając się i mobilizując, nie myśląc o tym, co stanie się w przyszłości, gdy - być może - wrócę do dawnych zwyczajów, jak wiele osób w mojej sytuacji.

Po początkowym sukcesie leczenia, po 2021 roku, nastąpił dwuletni zastój. Moja waga zatrzymała się na około 130 kg i utrzymywała się tak prawie dwa lata. Mimo ciągłych wysiłków, stosowania różnych technik i metod, żadne z dotychczasowych podejść nie przynosiło rezultatów. Usiłowałem metodami zachowawczymi - ćwiczeniami i odżywianiem - doprowadzić do efektu, którym była głównie redukcja masy ciała. Niestety, nie było to skoordynowane leczenie otyłości. Wiedząc to, co wiem dziś, rozumiem, że nadal nie leczyłem choroby. Jak wielu pacjentów, którzy trochę nie chcą przyznać, że chorują. Brakowało mi kompleksowego wsparcia medycznego. Nie miałem poczucia otrzymywania takiej opieki, która mogła mi pomóc w walce z chorobą, chociaż przyznaję, że wynikało to raczej z mojego błędnego przekonania, iż nadal sam potrafię pokierować tym procesem.

W moim procesie leczenia popełniłem wiele błędów, których - mam nadzieję - wy unikniecie. Głównym błędem w moim myśleniu było traktowanie otyłości jako prostego problemu nadmiernych kilogramów, zamiast postrzegania tego jako choroby otyłościowej wymagającej całościowego leczenia. To jest fundamentalne nieporozumienie, któremu niestety ulega bardzo wielu z nas.

Szukając magicznego rozwiązania, zacząłem - pod kontrolą lekarza - przyjmować analogi GLP-1. Przez wiele lat odrzucałem nawet możliwość skorzystania z chirurgii bariatrycznej, przy czym na tamtym etapie także nie miałem specjalnie świadomości, wiedzy ani też dobrych źródeł informacji o tym sposobie leczenia. To ignorowanie wynikało z głęboko zakorzenionych stereotypów i błędnych przekonań oraz dezinformacji, która pojawia się wokół leczenia bariatrycznego w przestrzeni publicznej. Bo, jak większość Polaków, postrzegałem chirurgię bariatryczną jako absolutną ostateczność - środek przeznaczony wyłącznie dla osób z gigantyczną masą ciała, które miały już bardzo wiele porażek w leczeniu otyłości. Myślałem o tym wtedy w kategoriach redukcji masy ciała i że to jest środek absolutnie ostateczny. W pewnym stopniu czułem się, jakbym nie był jeszcze w tym miejscu. Albo że to rozwiązanie jest dla pacjentów na tak zaawansowanym etapie otyłości, że nie są już w stanie chodzić czy wychodzić z domu. Te stereotypy były bardzo silnie we mnie zakorzenione i przez bardzo długi czas blokowały mi rozważenie w ogóle tej opcji terapeutycznej. To kolejny błąd, który dopiero teraz widzę.

Gdy w końcu zacząłem zbierać informacje dotyczące operacji bariatrycznej, nadal byłem w znacznym stopniu nieprzygotowany i nie miałem wystarczającej wiedzy na ten temat. Trudno zresztą dziwić się takiemu stanowi rzeczy, ponieważ osoby szukające informacji o operacjach bariatrycznych są wciąż skazane na rozproszone i fragmentaryczne źródła.

Z jednej strony mamy źródła bardzo solidne, ale trudno dostępne czy zrozumiałe - książki opisujące tematykę operacji bariatrycznych, czyli podręczniki akademickie, publikacje naukowe i medyczne czy raporty z badań. Dość trudno się je czyta, nie będąc fachowcem. Ja nie jestem fachowcem i oczywiście trudno mi się je czytało. Z drugiej strony mamy źródła, które są bardziej dostępne dla osób niebędących specjalistami - social media, podcasty, filmy na YouTube, zarówno od specjalistów, jak i materiały od pacjentów dzielących się swoimi doświadczeniami. Problem w tym, że brakuje takich źródeł o charakterze poradnikowym, które łączyłyby całościowo rzetelną wiedzę medyczną z przystępną formą przekazu. Informacje były rozproszone, często sprzeczne, a ja błąkałem się między forami internetowymi, artykułami naukowymi i opiniami znajomych. Chciałem mieć jedno miejsce, gdzie znajdę rzetelną wiedzę opartą na faktach, ale podaną w sposób zrozumiały dla zwykłego człowieka. Skoro takiej książki nie było, postanowiłem ją napisać.

Chciałem stworzyć coś, czego sam szukałem - przewodnik oparty na rzeczywistych doświadczeniach, który jednocześnie nie ucieka od merytorycznych, technicznych i medycznych aspektów tematu. Książkę, która pomoże innym uniknąć błędów, które ja popełniłem, i da im narzędzia do podejmowania świadomych decyzji.

Czym więc jest ta książka? To przewodnik zbierający wiedzę, a czasem też i doświadczenie, zarówno specjalistów, jak i pacjentów, w jednym miejscu. Ważne zastrzeżenie: nie jestem lekarzem, ale dziennikarzem i swoich dziennikarskich umiejętności użyłem do tego, żeby zebrać informacje, połączyć je i przedstawić jako uporządkowany zbiór, który może służyć pacjentom: tym, którzy rozważają w tej chwili, czy operacje bariatryczne są dla nich, tym, którzy są już w trakcie przygotowań do operacji bariatrycznych, oraz tym, którzy są po operacji bariatrycznej, a także ich otoczeniu, na przykład rodzinom i znajomym. Jako ambasador FLO - Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości - staram się tą książką wesprzeć innych pacjentów i ich rodziny w leczeniu otyłości.

Patrzę na dwa okresy w życiu każdego pacjenta - przed operacją i po operacji. Chociaż w wielu przypadkach te informacje się zazębiają, bo na przykład to, jak dobrze przygotujemy się przed operacją, będzie miało wpływ na to, co z nami będzie się dziać po operacji.

Pierwszy tom zawiera informacje przydatne najbardziej przed operacją bariatryczną, drugi - po niej.

Skoro nie jestem lekarzem, ale zwykłym pacjentem z pewnymi umiejętnościami dziennikarskimi, to skąd pochodzą źródła do tej książki? Przede wszystkim, oprócz moich doświadczeń, są to:

- źródła naukowe dostępne dla każdego: wyniki badań, eksperymentów i podsumowania, mówiące o tym w sposób wiarygodny, jak sytuacja z leczeniem otyłości i operacjami bariatrycznymi wygląda z perspektywy świata nauki

- popularne poradniki i przewodniki o pewnych fragmentach wiedzy związanych z operacjami bariatrycznymi, również dostępne publicznie

- informacje ze specjalistycznych konferencji, szkoleń i webinarów o leczeniu choroby otyłościowej i bariatrii

- informacje na podstawie książek naukowych i popularnonaukowych, które cytuję i wskazuję jako warte przeczytania, oraz wiarygodne informacje z mediów i podcastów.

W obu tomach tej książki ważną część stanowią wywiady ze specjalistami najbardziej doświadczonymi w polskiej bariatrii, także rozmowy z osobami, które same doświadczają otyłości i leczenia otyłości, nie tylko bariatrycznego. Mam wrażenie, że niektórym czytelnikom nie tylko pozwoli poszerzyć perspektywę, zobaczyć sytuację z różnych kątów widzenia, lecz czasem nawet także otworzy oczy na specyfikę leczenia otyłości w kontekście bariatrycznym, co może osobom, które dotąd nie miały styczności z tematem, zarysować kompletny obraz.

Czym nie jest ta książka? Oczywiście nie jest ona promocją operacji bariatrycznych. To, czy taka operacja jest dla danego pacjenta chorującego na otyłość wskazana czy nie, to decyzja tego pacjenta wspólnie z lekarzem, a czasem i z większym zespołem terapeutycznym. Co więcej, ta książka nie zastępuje żadnego ze specjalistów: ani chirurga, ani psychologa, ani psychiatry, ani dietetyka, ani fizjoterapeuty, ani żadnego innego. Możecie ją traktować jako punkt startowy, który porządkuje popularną wiedzę o operacjach bariatrycznych, ale też nie jest to kompletne kompendium wiedzy. Może ona również pomóc w przygotowaniu się do szczerych rozmów ze specjalistami. Starałem się zawrzeć te najbardziej podstawowe informacje, a po te bardziej szczegółowe należy sięgać albo w konsultacji ze specjalistami, albo do źródeł, które oczywiście w tej książce także wskazuję.

Osiem podstawowych zasad

Pisząc o leczeniu otyłości z wykorzystaniem operacji bariatrycznych, wielokrotnie uświadamiałem sobie, jak często jako pacjent pomijałem podstawowe zasady, które powinny być fundamentem skutecznej terapii otyłości. Przez lata - jak wielu z nas, chorych na chorobę otyłościową - zetknąłem się z wieloma teoriami, strategiami i poradami, ale dopiero własne doświadczenia po operacji bariatrycznej pozwoliły mi zrozumieć, co tak naprawdę działa. Mam nadzieję, że dla was ta książka będzie drogowskazem, który pozwoli szybciej pojąć te mechanizmy i uniknąć wielu błędów, które ja popełniłem na swojej drodze.

Nawet mając wiedzę i doświadczenie, łatwo ulec uproszczeniom, stereotypom czy pokusie szukania szybkich rozwiązań. Tymczasem skuteczne leczenie otyłości to proces wymagający nie tylko wiedzy medycznej (tę zapewniają lekarze i personel medyczny), lecz także pokory, cierpliwości i zrozumienia złożoności tej choroby szczególnie przez pacjentów.

Po napisaniu tej książki zebrałem osiem, moim zdaniem, najważniejszych zasad, które - choć wydają się oczywiste - często są pomijane przez pacjentów i ich otoczenie, a czasem nawet przez lekarzy specjalistów. To właśnie ich zrozumienie i konsekwentne stosowanie stanowią fundament skutecznego leczenia otyłości, niezależnie od tego, czy jesteśmy dopiero na początku drogi, czy już po operacji bariatrycznej, a może w ogóle nie jesteśmy na bariatrycznej ścieżce. Każda z tych zasad to efekt moich doświadczeń, rozmów z pacjentami i specjalistami, a także własnych przemyśleń i błędów, z których wyciągałem wnioski.

Gdybyście mieli przeczytać z tej książki jedynie niewielki fragment, to chciałbym, żeby to było tych osiem punktów - esencja mojego dociekania nad istotą choroby otyłościowej z perspektywy pacjenta. Wierzę, że ich poznanie i zrozumienie pomoże wam i waszym bliskim inaczej spojrzeć na leczenie otyłości.

1. Otyłość jest chorobą i trzeba ją leczyć

W tej książce od samego początku podkreślam, jak wielu doświadczonych specjalistów, że otyłość to nie jest po prostu "za dużo kilogramów" czy kwestia estetyki, ale poważna, przewlekła choroba, która wpływa na cały organizm. Otyłość prowadzi do rozwoju około 200 powikłań i schorzeń, takich jak: cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, choroby serca, zaburzenia hormonalne czy problemy z płodnością.

Ważne jest, by przestać się wstydzić i zacząć traktować otyłość jak każdą inną chorobę przewlekłą. To nie jest kwestia słabej woli czy braku charakteru - to realny problem zdrowotny, który wymaga leczenia i wsparcia. Uznanie otyłości za chorobę otwiera drogę do profesjonalnej pomocy, lepszego samopoczucia i - co najważniejsze - dłuższego, zdrowszego życia.

2. Leczeniem zajmują się lekarze i inni specjaliści

W książce opisuję, jak wygląda leczenie otyłości z wykorzystaniem operacji bariatrycznych w praktyce i dlaczego nie warto walczyć z tym problemem w pojedynkę. Wyjaśniam, jaką rolę odgrywają lekarz, dietetyk, psycholog i fizjoterapeuta na każdym etapie leczenia. Pokazuję, że leczenie otyłości to praca zespołowa - każdy specjalista ma swoje zadania, a wasza współpraca z nimi jest kluczowa dla sukcesu.

Przygotowując książkę, przeanalizowałem wypowiedzi na forach internetowych i rozmawiałem z pacjentami, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami z lekarzami i innymi specjalistami. Opisuję, jak wygląda proces kwalifikacji do operacji bariatrycznej, jakie badania są potrzebne, jak przygotować się do zabiegu i jak ważne jest wsparcie psychologiczne. Znajdziecie tu także praktyczne wskazówki, jak szukać pomocy i na co zwracać uwagę przy wyborze ośrodka lub specjalisty. Moim celem było pokazanie, że leczenie otyłości to nie tylko dieta i ruch, ale przede wszystkim współpraca z ludźmi, którzy wiedzą, jak wam pomóc.

3. "Jedz mniej i więcej się ruszaj" nie ma zastosowania w leczeniu otyłości

Czas rozprawić się z mitem, że wystarczy "jeść mniej i więcej się ruszać", żeby zredukować masę ciała. Otyłość to nie jest prosty rachunek kalorii, tylko złożony problem zdrowotny. Nie bierze się wyłącznie z nadmiaru jedzenia czy braku ruchu - to efekt skomplikowanej gry genów, hormonów, środowiska, stresu i emocji. Organizm osoby z otyłością różnie reaguje na restrykcyjne diety, a nawrót choroby otyłościowej jest realnym zagrożeniem, nawet dla osób po operacji bariatrycznej.

Rady typu "po prostu mniej jedz" są nie tylko nieskuteczne, lecz często mogą także być wręcz szkodliwe - prowadzą do frustracji, poczucia winy i zniechęcenia.

4. "Przejście na dietę" nie jest równoznaczne z leczeniem otyłości

Leczenie otyłości to nie jest akcja na chwilę, ale proces budowania nowych nawyków, uczenia się rozpoznawania głodu emocjonalnego i fizycznego oraz korzystania ze wsparcia specjalistów. To bardzo ważne także dla osób po operacji bariatrycznej, która - co może dziwić - wcale nie eliminuje ryzyka nawrotu otyłości i bez dobrych nawyków można zniweczyć jej efekty.

5. W leczeniu otyłości kluczowym elementem jest czas i systematyczność

Znajdziecie tu rozdziały poświęcone etapom leczenia otyłości uwzględniające przygotowanie do operacji bariatrycznej w tomie 1 i to, co po niej następuje w tomie 2. Ważna jest cierpliwość i systematyczność - efekty nie pojawiają się z dnia na dzień, a na trwałą poprawę trzeba czasem poczekać nawet kilka lat.

Leczenie otyłości to maraton, nie sprint. Pacjenci bariatryczni, mimo że dostają tak silne narzędzie, jakim jest operacja, do końca życia muszą dbać o utrzymanie jej efektów.

6. Leczenie otyłości to wiele różnych działań, z których bardzo ważne są: wsparcie psychologiczne, dietetyczne, fizjoterapeutyczne i medyczne.

Kompleksowe leczenie otyłości może, ale nie musi, uwzględniać operacje bariatryczne. Jednak samo jedzenie mniej nie wystarczy - potrzebujecie wsparcia psychologa, odpowiednich porad dietetyka i pomocy fizjoterapeuty oraz lekarza. Trzeba radzić sobie z emocjonalnym jedzeniem, budować pozytywny obraz ciała i wprowadzać ruch do codzienności, nawet jeśli wcześniej był trudny lub bolesny.

Wsparcie psychologiczne, szczególnie po operacji, o czym przeczytacie w tomie 2, pomaga przełamać lęk, wstyd i poczucie winy, a fizjoterapeuta pomaga dobrać ćwiczenia, które poprawią sprawność bez ryzyka kontuzji. Leczenie otyłości to całościowa zmiana stylu życia, a nie tylko dieta i ruch.

7. Otyłość jest chorobą przewlekłą, z tendencją do nawrotów i - prawdopodobnie - będzie z nami przez całe życie

Otyłość to choroba, która lubi wracać. Organizm "pamięta" wyższą masę ciała i dąży do jej odzyskania, dlatego tak ważne jest, by być czujnym przez całe życie. Jak wygląda życie po operacji bariatrycznej, jakie wyzwania pojawiają się po kilku latach i jak radzić sobie z nawrotami choroby otyłościowej - o tym przeczytacie w tomie 2. Znajdziecie tam strategie na utrzymanie efektów, sposoby radzenia sobie z kryzysami i wsparcie w budowaniu zdrowych nawyków na stałe. Wraz z rozmówcami w wywiadach pokazujemy, że leczenie otyłości to proces na całe życie, który wymaga stałej opieki i wsparcia.

8. Operacja bariatryczna nie jest ani początkiem, ani końcem procesu leczenia otyłości

Najważniejszym przesłaniem, z jakim chcę zostawić czytelników, jest to, że operacja bariatryczna to tylko jeden z etapów leczenia otyłości - nie jest ani początkiem, ani końcem tej drogi. Najważniejsze jest najpierw dobre przygotowanie, a potem wsparcie po operacji i to, jak budować nowe życie krok po kroku.

Rozdział 1Otyłość, czyli co?

"Weź się w garść", "Jedz mniej, ruszaj się więcej", "To tylko kwestia silnej woli"... Słyszeliście to? Ja też. Takie komentarze słyszy codziennie większość osób z nadwagą i otyłością. Ale czy to naprawdę takie proste? Często słyszymy - nawet z ust specjalistów, w tym niektórych lekarzy - takie twierdzenie, że otyłość zależy wyłącznie od woli pacjenta. To absolutnie nieprawda. A jednak ten mit wciąż pokutuje w Polsce. Jeśli nie rozprawimy się z nim raz a dobrze, to nigdy nie zaczniemy leczyć otyłości w rozsądny i skuteczny sposób.

Otyłość nie jest niczym nowym, bo już w 1997 roku Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie uznała ją za chorobę przewlekłą, co zostało szczegółowo opisane w raporcie Obesity: preventing and managing the global epidemic[1]. Nie za defekt charakteru, nie za brak silnej woli, ale za CHOROBĘ. I to taką, która osiągnęła rozmiary globalnej epidemii. Według danych z 2024 roku, w Polsce z nadwagą lub otyłością zmagało się już ponad 52% dorosłych[2]. To więcej niż co druga osoba, którą mijamy na ulicy! O skali otyłości w Polsce przeczytasz więcej w rozdziale 2.

Ale czym właściwie jest otyłość? Najprościej mówiąc, to nadmierne nagromadzenie tkanki tłuszczowej, które może prowadzić do pogorszenia zdrowia. WHO definiuje ją na podstawie wskaźnika masy ciała (BMI), który obliczamy, dzieląc masę ciała (w kilogramach) przez kwadrat wzrostu (w metrach).

To prosty wzór:

Według tej klasyfikacji:

1. Nadwaga jest wtedy, gdy BMI to 25-29,9 kg/m2. To pierwszy sygnał ostrzegawczy. Na tym etapie ryzyko powikłań zdrowotnych jest jeszcze stosunkowo niewielkie, ale już wzrasta. To idealny moment na interwencję, zanim problem się pogłębi.

2. Otyłość I stopnia, czyli BMI 30-34,9 kg/m2. Ryzyko chorób towarzyszących znacząco wzrasta. Mogą pojawić się pierwsze problemy zdrowotne: podwyższone ciśnienie, wyższy poziom cholesterolu, problemy ze snem.

3. Otyłość II stopnia - BMI 35-39,9 kg/m2. Na tym etapie często występują już jawne choroby towarzyszące: cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, bezdech senny, problemy z układem ruchu. Jakość życia ulega wyraźnemu pogorszeniu.

4. Otyłość III stopnia, czyli BMI wyższe niż 40 kg/m2. Dawniej nazywana otyłością olbrzymią. To już choroba wielonarządowa, która znacząco skraca życie i dramatycznie obniża jego jakość. Osoby z otyłością III stopnia mają 10-krotnie wyższe ryzyko cukrzycy typu 2 i 6-krotnie wyższe ryzyko chorób serca w porównaniu z osobami o prawidłowej masie ciała.

Ale uwaga! BMI to tylko punkt wyjścia. Nie mówi nam nic o rozmieszczeniu tkanki tłuszczowej, a właśnie to ma duże znaczenie dla zdrowia. Szczególnie niebezpieczna jest otyłość brzuszna (trzewna), gdzie tłuszcz gromadzi się wokół narządów wewnętrznych na poziomie brzucha i talii. Dlatego lekarze coraz częściej mierzą też obwód talii. U kobiet wartość powyżej 80 cm, a u mężczyzn powyżej 94 cm to już sygnał ostrzegawczy, jak wskazują wytyczne Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości zaktualizowane w 2026 roku, o których przeczytacie w tej książce wielokrotnie.

1.1. Nasz świat sprzyja tyciu

Rozejrzyjcie się wokół. Co widzicie? Reklamy fast foodów prawie na każdym rogu, promocje typu "kup jeden, drugi gratis" na wysoko przetworzoną żywność, windy zamiast schodów, samochody zamiast rowerów... Żyjemy w środowisku, które wprost zachęca nas do jedzenia więcej i ruszania się mniej. Nazywamy to środowiskiem obesogennym, co zostało po raz pierwszy opisane całkiem dawno, bo w 1999 roku, przez Swinburna, Eggera i Razę w fachowym czasopiśmie "Preventive Medicine"[3].

W badaniu opublikowanym w czasopiśmie "Environment International" w 2022 roku grupa badaczy zidentyfikowała aż 86 tzw. czynników środowiskowych, które mogą przyczyniać się do rozwoju otyłości! Wśród nich znalazły się m.in. dostępność zdrowej żywności (a raczej jej brak), status socjoekonomiczny okolicy, zanieczyszczenie powietrza, a nawet hałas[4].

Do tego dochodzi tzw. szum żywieniowy (food noise) - ciągłe myślenie, co jeść, co można, a co nie, na co mamy ochotę, a co powinniśmy, czemu towarzyszy zalew sprzecznych informacji o tym, co powinniśmy jeść. Keto, paleo, intermittent fasting, wegańska, bezglutenowa... Co chwila słyszymy o nowej "cudownej" diecie. W tym szumie informacyjnym trudno odróżnić fakty od mitów, a zwykły akt jedzenia staje się źródłem stresu i poczucia winy.

W ciągu ostatnich 40 lat dostępność kalorii na osobę wzrosła o około 400 dziennie! Jednocześnie żywność wysoko przetworzona stała się tańsza, łatwiej dostępna i intensywniej reklamowana. Nie dziwi więc, że otyłość stała się problemem globalnym, co szczegółowo zostało opisane w prestiżowym czasopiśmie "The Lancet" w 2011 roku[5].

Teraz będzie trochę skomplikowanych określeń i muszę zastrzec, że to, co przeczytacie poniżej, to mocne uproszczenie i wycinek z licznych teorii na temat pochodzenia otyłości. Ale mnie takie podejście pozwoliło spojrzeć na otyłość, rozumiejąc ją na moim poziomie.