III niedziela Adwentu.Nadzieja
Feliks Bednarski OP, fot. Maciej Chanaka OP
Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa; dzięki Niemu uzyskaliśmy na podstawie wiary dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko [tym], lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.
? Rz 5,1 - 5
O spem miram quam dedisti
Mortis hora te flentibus
Dum post mortem promisisti
Te profuturum fratribus
Imple Pater quod dixisti
Nos tuis juvans precibus
Qui tot signis claruisti
In aegrorum corporibus
nobis opem ferens Christi
Aegris medere moribus
Imple Pater quod dixisti
Nos tuis juvans precibus
Gloria Patri et Filio
et Spiritui Sancto
Imple Pater quod dixisti
Nos tuis juvans precibus
? O spem miram, wersja łacińska [w:] swieccy.dominikanie.pl
Jak wielką nam dałeś nadzieję,
Gdy bracia żegnali Cię łzami,
Że chociaż od nas odejdziesz,
Nie pozostawisz nas samych.
Spełń, Ojcze, co obiecałeś,
Módl się do Boga za nami.
Leczyłeś choroby ciała,
A Bóg Cię wsławił cudami,
Prosimy byś nas uzdrowił,
Z grzechu co duszę nam plami.
Spełń, Ojcze, co obiecałeś,
Módl się do Boga za nami.
Chwała Ojcu i Synowi,
I Duchowi Świętemu.
Spełń, Ojcze, co obiecałeś,
Módl się do Boga za nami.
? O spem miram, tłum. Kalikst Suszyło OP [w:] Modlitwy dominikańskie, s. 145 - 146
O wielka mocy Nadziei! Jest zaprawdę "łaska na twych wargach!" (Ps 45,3). Jest zaprawdę, Panie, twierdza Twa wysoka, nie zbliży się do niej zło Smutku! Poznałem to i pojąłem, w Tobie bowiem, Panie, mam nadzieję.
Choć więc ogrom moich grzechów ciąży mi niezmiernie, to jednak nie umiem rozpaczać, bo dobroć Twoja mnie skłania do tego, bym żywił nadzieję. Nie zawiodę przeto się w wieczności. Zapewne: będę mógł się zawieść w czasie, wszelako nie wiekuiście. Albowiem owa nadzieja, co mnie wwiodła do wysokiej Twojej twierdzy, uczyła pokładać nadzieję nie w doczesnych rzeczach, ale w wiecznych. W istocie samej Nadzieja dotyczy spraw niewidzialnych: "co widzialne bowiem, to przemija, niewidzialne zaś trwa wiekuiście" (2 Kor 4,18).
? hieronim Savonarola, O miłości Jezusa i inne pisma, s. 202
Kiedy św. Dominik, ryzykując utratę życia, wędrował drogami południowej Francji, często radośnie śpiewał. "Zawsze wydawał się pogodny i radosny, z wyjątkiem chwil, kiedy widział nieszczęścia dotykające bliźnich i kiedy odczuwał litość i wzruszenie". Radość Dominika jest nierozerwalnie złączona z naszym powołaniem głosicieli Dobrej Nowiny. Jesteśmy wezwani do uzasadnienia tej nadziei, która w nas jest (por. 1 P 3,15). W dzisiejszym świecie, ukrzyżowanym przez cierpienie, przemoc i biedę, nasze powołanie jest trudniejsze, ale jeszcze bardziej niezbędne niż kiedykolwiek przedtem. W każdym zakątku świata mamy do czynienia z kryzysem nadziei. W jaki sposób mamy żyć radością św. Dominika, skoro jesteśmy ludźmi naszych czasów, a zatem dzielimy zauważalny w naszych narodach kryzys oraz niedoskonałości naszej kultury? Jak mamy żywić głęboką nadzieję w niepodważalną boską obietnicę życia i szczęścia, którą dał On swoim dzieciom? Chciałbym wyrazić w tym liście do Zakonu następujące przekonanie: życie poświęcone studium jest jedną z dróg wzrostu w miłości, która "wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma" (1 Kor 13,7).
? Timothy Radcliffe OP, Źródło nadziei. Studium i głoszenie Dobrej Nowiny [w:] Wysławiać, błogosławić, głosić. Słowa łaski i prawdy, s. 363 - 364
Cóż to jest ta cnota teologiczna nadziei, która wyrasta z wiary? Jest to napięcie duszy wyrywającej się do dóbr, które wiara przed nią stawia i które tak bardzo ją do siebie pociągają. Ale to wyrywanie się do Boga i do tego wszystkiego, co nam w swym objawieniu za cel stawia, byłoby szaleństwem, gdyby Bóg nie pouczał nas przez tą samą wiarę, że mamy to wszystko osiągnąć nie samymi przyrodzonymi siłami naszej duszy, ale tymi siłami wzmożonymi Jego pomocą nadprzyrodzoną. Zbawienie duszy i wszystkie dobra wiekuiste, które Bóg nam obiecał stają się nam możliwe do zdobycia dzięki tej pomocy, którą nam Bóg zapewnia i która nigdy nie zawiedzie tych co z dobrą wolą ją przyjmują do duszy.
? Jacek Woroniecki OP, Wiara, nadzieja i miłość w życiu Najświętszej Maryi Panny, s. 18
Chrystus już dziś chce nas wyzwolić z naszych beznadziei, już dziś chce nam udzielać mocy, abyśmy sprostali trudnym sytuacjom. Wiara chrześcijańska jest bardzo wrażliwa na to, abyśmy pod pozorem czekania na lepszą przyszłość nie marnowali teraźniejszości. W swoim czasie Ksiądz Prymas Wyszyński często podkreślał, żebyśmy swojego lenistwa nie usprawiedliwiali oczekiwaniem na pomyślniejsze czasy dla Kościoła: bo właśnie dzień dzisiejszy został nam dany, aby w nim żyć po chrześcijańsku, katechizować nasze dzieci, zapraszać do Kościoła tych, którzy stoją na zewnątrz. Po prostu świat naprawdę jest Boży, ludzkość naprawdę została odkupiona przez Chrystusa, toteż żaden człowiek i żaden naród nie musi i nie powinien jednego dnia dłużej trwać w swoich beznadziejach. Już dziś należy podjąć powrót do tej nadziei, którą daje nam Chrystus.
? Jacek Salij OP, Rozpacz pokonana, s. 56
Trzy ewangeliczne spojrzenia Jezusa są dla mnie źródłem nadziei.
Jezus patrzy z miłością na bogatego młodzieńca. I możemy mieć pewność, że dalej patrzył na niego z miłością, mimo że ten odszedł zasmucony, bo nie znalazł w sobie odwagi do pozostawienia swojego majątku (por. Mk 10,17 - 22). Mam nadzieję, że młodzieniec kiedyś wrócił do Jezusa bądź wspólnoty uczniów. Jezus nieustannie patrzy na każdego z nas z miłością.
W świątyni, "podniósłszy oczy, zobaczył" (Łk 21,1 - 3) zarówno bogaczy, jak i ubogą wdowę, którzy wrzucali ofiary do skarbony. Jezus widzi wszystko, a nie tylko to, co zewnętrznie się wydarza i wydaje. Dzięki temu przekracza ludzkie miary i sądy. Stwierdzenie "Bóg widzi" dla jednych staje się źródłem buntu, a dla mnie jest źródłem prawdy i nadziei.
I jeszcze jedno spojrzenie, w noc przed męką, kiedy to obrócił się i popatrzył na Piotra, który właśnie się Go zaparł (por. Łk 22,61 - 62). Piotr zobaczył w Jego oczach prawdę o sobie, przebaczenie i możliwą mimo grzechu przyszłość. Dlatego zapłakał, a potem uwierzył w zmartwychwstanie. Z wiary w zmartwychwstanie rodzi się niezawodna nadzieja. Nadzieja chrześcijanina to właśnie doświadczenie, że jest się tym "któremu wszystko wciąż jeszcze może się przydarzyć!" (Vladimír Holan).
Dokładnie w takich spojrzeniach Dominik, mąż ewangeliczny (tak przedstawiał go jego następca bł. Jordan z Saksonii), naśladował Jezusa. "W perspektywie Ewangelii widział również świat. Aby rozpoznać potrzeby swego czasu rzucał wokół siebie spojrzenie oświecone Ewangelią" (Guy Bedouelle OP). Stąd też mówi się o "dyscyplinie duchowości otwartych oczu, które zauważyły wszystko" (Chris McVey OP) i dzięki temu można zaradzić pojawiającym się potrzebom. Dyscyplina otwartych oczu wspierana przez modlitwę i studium, prowadząca do działania, daje nadzieję i ją wspiera. To nasza dominikańska droga: patrzeć wzrokiem, który ma nadzieję. Tak patrzeć, by zobaczyć i wesprzeć dobro, nawet to najmniejsze, oraz by odpowiedzieć na prawdziwe potrzeby teraźniejszości.
Spojrzenie nadziei nie pozwala nam zatrzymać się w drodze ani też się zniechęcić. Jesteśmy pielgrzymami, wędrowcami: "Trzeba nam mocno podkreślić: ethos pielgrzyma jest ethosem nadziei. Wszystko, co najważniejsze, zależy od nadziei. (...) Z małej nadziei człowieka powstaje przestrzeń ciasna, krótkie pielgrzymowanie, płytki wybór wartości teraźniejszości; z nadziei wielkiej wyłania się przestrzeń rozległa, długie pielgrzymowanie, głęboki wybór teraźniejszości" (ks. Józef Tischner).
? Krzysztof Popławski OP