Choroby ze stresu - Ewa Białek

Kup ebooka

76.73 zł
63.69 zł (76,73 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Celem tego przewodnika nie jest stawianie jakiejkolwiek diagnozy czy zalecenia leczenia konkretnej choroby. Jest zapisem wieloletnich poszukiwań Autorki na polu nauki i praktyki, dla zrozumienia funkcjonowania własnego organizmu oraz innych osób, w tym wielu lekarzy, pragnących ratować siebie i członków własnej rodziny.

Oświadczenia zawarte w tym przewodniku reprezentują profesjonalne opinie Autorki, która dedykowała tej pracy ponad 50 lat życia. Poszukiwania te miały na celu znajdowanie optymalnych rozwiązań wspomagających zasadę Hipokratesa "po pierwsze nie szkodzić" dla tworzenia modelu "edukacji dla przyszłości" dla zdrowia siebie, innych ludzi i świata.

Te informacje są przeznaczone wyłącznie dla celów edukacyjnych, a każda osoba jest zobligowana do współpracy z licencjonowanym specjalistą opieki zdrowotnej.

Tylko sięgnięcie do środka,

we własne doświadczenie

może pozwolić na zrozumienie siebie,

dotarcie do korzeni i odkodowanie tego,

co nieświadomie nosiliśmy w sobie przez lata od dzieciństwa

jako zaczątki potencjalnych chorób,

a czym żyliśmy nie wiedząc,

że dadzą się przetransformować w mądrość życiową,

uzdrowienie zablokowanych możliwości

autoregulacyjnych organizmu

i siłę do podążania za własną prawdą.

Autorka

Od Autorki

Prezentowana książka jest łączeniem podejścia medycznego, psychologicznego i pedagogicznego (edukacyjnego) do chorób spowodowanych przez czynniki wywołujące reakcję stresową. Jest oglądem zintegrowanym (holistycznym) choroby - zdrowia, leczenia - uzdrawiania, umysłu, emocji, duszy, ciała. Jest wskazaniem możliwości wyjścia z zaklętego kręgu: moja choroba - oddanie w ręce lekarza jej skutków i ich niwelowanie. Jest pokazaniem, jak wzięcie odpowiedzialności za własną chorobę i jej objawy pozwala na sięgnięcie do wewnątrz swego jestestwa, do pamięci ciała i poszukiwanie przyczyn dolegliwości na głębokich poziomach siebie, w swojej historii oraz jej / ich odkodowanie i sukcesywne uwalnianie z ciała.

Długo dojrzewałam do napisania tej książki, ponieważ wiele lat trwało zrozumienie i wyartykułowanie tego, co stanowi istotę problemów, zarówno moich, jak i wielu ludzi, którzy zgłaszali się do mnie z potrzebą obejrzenia życiowych czy zdrowotnych sytuacji, w których tkwili. Większość moich książek dotyczy wychowania, przygotowania nauczycieli, artykułowania "modelu edukacji dla przyszłości" (Dokąd zmierzasz człowieku? Model edukacji dla przyszłości; Psychosynteza w edukacji oraz Zrównoważony rozwój dziecka w świetle nowych wyzwań). Dopiero ostatnie książki, a szczególnie Fibromialgia. A jeśli istnieje nadzieja na wyzdrowienie? czy Edukacja zdrowotna w praktyce lub w końcu Człowiek kwantowy wyraźnie pokazują kierunek myślenia, który mną kierował, aby dojść do "modelu edukacji" - a mianowicie wychodząc od terapii, objawów, choroby, aby zrozumieć znaczenie zdrowia w jego wielu wymiarach i jego wspierania.

Książka pokazuje "korzenie" problemów zdrowotnych, uświadamia ich powstawanie, ugruntowywanie, a następnie ujawnianie się sukcesywnie kolejnych objawów w sferze ciała, jak i zachowań, postaw, przekonań, budujących "chorą" jakość życia we wszystkich jego sferach. Dopiero ich odkrycie, gruntowne obejrzenie pozwala na zrozumienie tego, co "zasiane" i "plonów", które zbiera się na przestrzeni życia. Tym samym to, co jest efektem - stało się "początkiem", czyli postawieniem na głowie jakości myślenia, reagowania i w efekcie życia - i pozwoliło zobaczyć wadliwą pozycję i rozpoczęcie procesu "odwracania", aby ustawić wszystkie sfery we właściwym porządku. Właśnie wyartykułowany model "edukacji dla przyszłości" pokazał drugi biegun - "korzenie", gdy terapia jest już niezbędna.

Sama nie pamiętam, abym była kiedykolwiek zdrowa. Od "zawsze" zaś wspominam swoje dolegliwości bólowe w jamie brzusznej, które towarzyszyły mi od 2 roku życia. Wtedy moje dopiero nabierające rozpędu dzieciństwo zostało brutalnie zdruzgotane przez okoliczności mu towarzyszące, związane z aresztowaniem mego ojca jako więźnia politycznego na długie lata. Wszelkie tego konsekwencje dotknęły zarówno jego (w postaci totalnego rozregulowania jego zdrowia, stworzenia zeń wraka jako człowieka, poddając go najbardziej wyszukanym torturom, jakie człowiek może zastosować przeciw drugiemu człowiekowi), jak i najbliższych[1]. W tym czasie cała rodzina zaczęła być nachodzona, inwigilowana, straszona, a ja uczyłam się "na sobie" możliwości przetrwania.[2],[3]. To spowodowało także zwielokrotnienie przeżytej traumy, w postaci zburzenia poczucia bezpieczeństwa, rozbicia rodziny, nieustanny stres. Pojawiać się zaczęły jego konsekwencje w postaci strachu o życie i zdrowie dzieci, przeżywanego przez matkę, jej reakcji emocjonalnych i narastanie także jej zdrowotnych problemów. Przeżywany strach wywoływał natychmiastowe omalże "wydoroślenie" dziecka, a przede wszystkim wszelkie emocjonalne konsekwencje stresu, prowadzące do kolejnych, nie poddających się diagnozowaniu dolegliwości bólowych.

Książka nie jest o zarzutach stawianych komukolwiek, zarówno rodzicom, okolicznościom, jak i szczególnie medycynie, która była przez lata moim polem działania (własnych zawodowych badań parametrów biochemicznych metabolizmu człowieka). Ta ostatnia była, szczególnie dla mnie, poletkiem doświadczalnym - na sobie - różnych terapii farmakologicznych, stosowanych przez pojedynczych specjalistów, nie składając ich razem w jedną spójną całość mnie całej i mojej historii, która implikowała poszczególne etapy. Jest opisaniem osób, sytuacji, sięgnięciem do wewnętrznej historii, głębokim i bolesnym odkryciem prawdy, także dla mnie samej (również dla innych, których konsultowałam). Jest także dociekaniem przez lata przyczyn moich dolegliwości, nie poddających się leczeniu żadnego indywidualnego specjalisty, pogłębiając i poszerzając jedynie zarówno skutki konkretnej dolegliwości, jak i efekty działań ubocznych i niepożądanych leków. Ponad 40-letnie "uczestnictwo" (moja bierność) w procedurach, bez możliwości wpływu na nie, nie pozwalało mi wcześniej wziąć spraw w swoje ręce. Dzięki temu mogłabym znacznie wcześniej zacząć składać wszystko razem: historię, psyche, przekonania, reakcje emocjonalne, okoliczności życia od najwcześniejszego dzieciństwa i wreszcie skutki, dające konkretne objawy w wielu narządach, tkankach i układach oraz nieefektywność stosowanych na mnie terapii. Wartym wspomnienia jest także fakt, że przez długie lata, zarówno przeszłość była tematem tabu w domu rodzinnym jak i otoczeniu, podobnie jak w moim dzieciństwie tkwiła wielka wyrwa, spowodowana przez brak ojca oraz noszenia piętna, którego nie mogłam nikomu zdradzić.

Przełomem dla mnie stał się kryzys życiowy na wszystkich frontach, który umożliwił mi wycofanie się z aktywnego życia dla ratowania zdrowia. Wtedy też dostałam narzędzie - psychosyntezy, uczestnicząc jeszcze na zakończenie pełnej aktywności zawodowej w zajęciach dla menadżerów, gdzie nauczyłam się pierwszych kroków, a przede wszystkim zrozumiałam fundamentalną zasadę kierowania sobą, aby następnie kierować innymi. Ten moment stał się decydującym w moim "nowym narodzeniu" - widzeniu inaczej siebie, innych i świata, a przede wszystkim na głębokim poziomie mnie i mojej historii, w innym, nowym świetle. Ten promień pozwolił mi na rozpoczęcie kolejnego etapu w życiu, cofania się do przyczy problemów zdrowotnych i życiowych i ich odkodowywania/odwoływania (wielu opisanych tutaj szczegółowo chorób), artykułowania ich istoty, co pozwalam także zobaczyć innym.

Od czasu mojego kontaktu z psychosyntezą, zaczęłam uświadamiać sobie, że wszystko jest PO COŚ, tak i moje doświadczenia miały posłużyć mnie - do znalezienia duchowej drogi do mnie, do zrozumienia siebie, swoich traumatycznych doświadczeń i przyczyn ich konsekwencji w ciele - wielonarządowych. Gdyby nie wyjątkowa okoliczność, że znalazłam się na trwających 9 miesięcy (raz na miesiąc pięć dni) zajęciach "przypadkiem" - za kogoś, nie byłoby wszystkich moich książek oraz artykułów, programów edukacyjnych, czy prowadzonych od lat kursów, zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Nie byłoby też zgłębiania literatury, poszukiwania kolejnych dróg i osób czy warsztatów i konsultacji, które wytyczały mi drogę do uświadomienia głębszych powodów zaistnienia moich dolegliwości, choć od dziesiątków lat pobrzmiewało zawsze w orzeczeniach lekarskich sformułowanie "czynnościowe". To właśnie pojęcie prowadziło mnie do immunologii, do poszukiwania zrozumienia moich problemów na biologicznych poziomach, aby skierować mnie dalej na tory psychologiczne, a wreszcie duchowe - czyli sensu.

Tym samym mogę tylko napisać - gdyby nie błądzenie wielu lekarzy, a raczej dokładne śledzenie jednej przestrzeni (fizyczności) - nie byłoby moich nieustannych dociekań i poszukiwań, prowadzących mnie na ślady i "poza" nie, a te odkryły mi bardziej rozległe horyzonty, poza rzeczywistością, w którą kazano mi wierzyć. Odkrywałam więc sukcesywnie przestrzenie nie tylko ciała, ale umysłu i ducha (duszy), które sprawiły, że życie i zdrowie stały się dla mnie bezcenną wartością. Zrozumiałam ponadto dysfunkcje energetyczne (emocjonalne i przekonań), mające ścisłe połączenia z traumatycznymi doświadczeniami dzieciństwa. One właśnie pozwoliły mi postawić sobie nie tylko diagnozę, ale wytyczyć drogę w odwrotnym kierunku - do zdrowia, czyli dynamicznego, nieustannie zmiennego procesu harmonizowania zaburzonej homeostazy do możliwej w mym wieku i stanie organów i funkcji równowagi. Tym samym, wszelkie trudne doświadczenia i niezbyt efektywne poszukiwania innych stały się dla mnie drogą do nieustannego znajdowania coraz to głębszego poziomu zrozumienia objawów i sensu. Tak więc, błądząc i nie dając efektywnych rozwiązań, lekarze różnych specjalności, nie wytyczając szlaku, pokazywali mi kierunek, przestrzeń "pomiędzy", gdzie mam szukać, dla znajdowania tego, co ważne dla mego zdrowia, traumatycznych doświadczeń, sensu życia. Szkoda tylko, że pozostali "na upatrzonych pozycjach", nie towarzysząc mi w drodze i nie sekundując, a wprost przeciwnie, wysyłając mnie od siebie "z wilczym biletem", opisującym, że pacjentka "odmówiła" zastosowania proponowanego przez nich leczenia (jako jedynej drogi) i nie ma po co do nich wracać.

Tą drogą składam im gorące podziękowania (pomimo takich reakcji), podobnie jak wszystkim moim Nauczycielom za "lekcje Życia" (zarówno tych trudnych doświadczeń) - w tym Najbliższym, jak i pokazującym drogi wychodzenia z nich. Okazali się w tym perfekcjonistami, gdyż dzięki nim, ja, będąc nią także (perfekcjonistką), odczytałam ślady, znalazłam i wykorzystałam właściwe narzędzia, aby się ich nauczyć i zrozumieć znaczenie tego, co stało się moim udziałem. Tylko ja mogłam bowiem zdecydować, co zrobić z moim cierpieniem i podążyć za "wewnętrznymi instrukcjami", ucząc się zaufania do nich. Zaczynałam wierzyć, że miłość (do siebie i życia) może czynić cuda, przywołując (za B. Sieglem[4]) boską interwencję, dostając tym razem "bilety wstępu" do procesu samo-odkrywania oraz duchowej zmiany, a tym samym regeneracji i odnowy, szczególnie wtedy, gdy słyszane wcześniej prognozy były beznadziejne.

Dziękuję także Markowi Gudzowskiemu, zamieszkałemu w Chicago, który znając moje długoletnie zainteresowania umożliwił mi dotarcie do różnych źródeł, zarówno dotyczących fibromialgii, jak i prac A. Miller, które pomogły mi w zrozumieniu głębi dziecięcej krzywdy. Serdeczne podziękowania składam również lek. med. Nelly Radwanowskiej-Amejgag, która poszerzyła moją przestrzeń zrozumienia, a przede wszystkim odczuwania i "słyszenia" medycyny wibracyjnej i jej ewidentnych skutków uzdrawiających, których doświadczam obecnie na bieżąco.

Książka pokazuje, że przyczyny chorób leżą w przeważającej większości w nas samych i w nas leżą również możliwości ich odwołania. Podczas gdy sposobów interwencji jest bardzo wiele, są jednak tylko dwa wybory zakończeń: przewlekłe cierpienie i jego konsekwencje w postaci samozniszczenia lub miłość oraz samoakceptacja, której efektem jest regeneracja i uzdrowienie. Powinniśmy mieć zarówno odwagę, czas, uwagę, jak i wyobraźnię, aby je zauważyć, odnaleźć, jak też wykorzystać do procesu powrotu do zdrowia.

Ewa Danuta Białek

[1] J. Aleksandrowicz, H. Duda, U progu medycyny jutra, op.cit

[2] D. Aldridge, Spirituality, Healing and medicine. Return to the Silence. Jessica Kingsley Publishers, London and Philadelphia, 2000

[3] D. Chopra, Perfect health. The Complete Mind Body Guide, Three Rivers Press, New York, 2000

[4] D. Aldridge, op.cit.

[5] T. Trauber, Stres. Wszystko o przyczynach, mechanizmach i skutkach napięć emocjonalnych. Encyklopedia Życia Codziennego t.4, Wydawnictwo TENTEN Warszawa 1992

[6] E.D. Białek, Człowiek kwantowy op.cit

[7] B.Siegel op.cit.

[8] T. Csordas, The rhetoric of transformation in ritual healing, Culture, Medicine and Psychiatry 7,4, 333-375

[9] T. Csordas, the Sacred self. A cultural phenomenology of charismatic Healing, Berkeley University of California Press. 1997

[10] G. Bateson, Sacred Unity, New York, HarperCollins, 1991

[11] J. Hiart, Spirituality, medicine and healing, Southern Medical Journal 79,6,735-743

[12] D. Doyle, Have we looked beyond the physical and psychosocial?, Journal of Pain Symptom Management 7,5 302-311

[13] C. Baron-Reid, The Map. Finding the Magic and Meaning in the Story of Your Life, Hay House, Inc. London 2011

4. Nowe podejście do przyczyn chorób z punktu widzenia fizyki kwantowej: choroby energetyczne a choroby z autoimmunoagresji

Żyjemy w XXI wieku kiedy to fizyka i mechanika kwantowa tłumaczą świat i człowieka z punktu widzenia energii subtelnych czy pól elektromagnetycznych, wzajemnie na siebie oddziałujących. Zdaniem A. Einsteina wszystko jest energią, a tym samym to, co oglądamy w fizyczności, a różnica polega tylko na jej częstotliwości. Podobnie to jak myślimy i reagujemy oddziałuje na jakość tego, co wysyłamy z siebie i czym żyjemy na zewnątrz.

W obecnych czasach zaczynamy coraz bardziej zdawać sobie sprawę, że każdy narząd, cząsteczka czy atom mają określoną częstotliwość, a one stanowią o ich charakterze i funkcji[1]. Nieustanna wibracja ciała na subtelnych poziomach powoduje przenoszenie energii i informacji. Podobnie rezonujemy z otoczeniem, przyciągając zjawiska i sytuacje, stąd stajemy się unikalnym bytem we Wszechświecie, niepowtarzalnym poprzez odcisk swej energii.

Żyjąc we współczesności, jesteśmy jednocześnie świadkami fundamentalnego przełomu w medycynie, który dzieje się na naszych oczach. Stare formy funkcjonowania przestają już wystarczać, a jednocześnie wyłania się ogromna ilość możliwości, pozwalających na korektę funkcjonowania człowieka na najbardziej głębokich jego poziomach - w częstotliwościach energii, na poziomach informacji, niezbędnej do prawidłowych przemian metabolicznych (poziomach homeostazy). Zajmuje się tym medycyna energetyczna, która w zasadzie ma swe korzenie sięgające już co najmniej 5 000 lat wstecz, używając sposobów utrzymania ciała w zdrowiu, jego witalności oraz wyczuwając i regulując zaburzenia energii poprzez stymulację określonych punktów energetycznych w ciele. Medycyna energetyczna jako nauka i sztuka pracy z harmonizowaniem energii w ciele, pracą wewnętrzną (uzdrawianiem energetycznym) skupia się na ustaleniu blokady czy dysharmonii i koryguje jej przepływ, usuwając przyczynę dolegliwości, mając na uwadze prawzór harmonijnej energii jako objaw zdrowia. Uświadamia, że zmiana wibracji ciała przemienia jego strukturę chemiczną, pozwalając mu lepiej adaptować się do otoczenia (zmiana wzorców energetycznych). Jest to zupełnie odmienne podejście od medycyny klasycznej, która stara się zakwalifikować objaw do konkretnej jednostki chorobowej (zajmuje się chorobą), pracując nad jego usunięciem, nie zajmując się zupełnie zdrowiem czy dobrostanem pacjenta.

Fizyka i mechanika kwantowa głosi, że jesteśmy stworzeni z energii na poziomie subatomowym, w samej głębi naszego jestestwa. Starożytne systemy medyczne / uzdrawiania wywodzące się z Chin, Indii czy Korei, uważały, że substancją istotową człowieka jest energia, którą nazywały Qi, prana czy ki. Każda część ciała jest z niej zbudowana, a przede wszystkim ciało, umysł i emocje.

Zdaniem D. Churcha poszczególny narząd w ciele jest otoczony przestrzenią zapełnioną ciekłym, krystalicznym półprzewodnikiem, który transmituje informacje oraz sygnały elektryczne, przechowuje energię, wzmacnia sygnały, filtruje i przenosi do innych części ciała[2]. Tym otaczającym półprzewodnikiem elektrycznym jest tkanka łączna. Każdy proces w ciele uruchamiający emocje (energię) wpływa na jakość tego ładunku, podobnie jak wszelkie zabiegi energetyczne są w stanie, poprzez nią przenieść energię do innych tkanek i narządów. Zaburzenia równowagi energetycznej poprzedzające chorobę można usunąć z ciała, zanim przejawią się jako konkretne dolegliwości. Pole energetyczne, otaczające ciało jest jak kopia ciała i jeśli jest ono zdrowe, jest przejawiane w zdrowiu i dobrostanie ciała, we właściwym zarządzaniu jego energetyką.

Pole kwantowe tworzy przestrzeń energii otaczającą człowieka, stan bycia. Będąc w oceanie energii, możemy BYĆ tym, czym jest energia. BYCIE jest pierwszą przyczyną Gdy wchodzimy w stan kwantowego bycia, przynosi ono doświadczenie bycia, przeżywania emocji, odczuwania pola. JA JESTEM - jest to obraz siebie - a on powoduje ekspansję tego, czym jesteśmy. My zasiedlamy sobą ten wizerunek, a to tworzy wokół nas pole energii, w którym żyjemy. My wpływamy na nie, tworzymy je, budujemy je.

Wszechświat wokół jest tym, jak myślimy, co wysyłamy - czym/kim jesteśmy. Gdy odczuwamy strach, dodajemy go do zbiorowej nieświadomości, rzeczywistości, która otacza wszystkich.

Pole kwantowe jest polem wszelkich możliwości. Wybierając bycie w dobrostanie - on tworzy to, co wokół nas, stan naszego bycia. Oglądanie swej rzeczywistości, pozwala na korygowanie obrazu siebie, który posyłamy na zewnątrz. Tworzymy się sami, niezależnie od tego czy jesteśmy tego świadomi.

Zdaniem Mindela wszystko powstaje z ciszy. Jej siła jest kluczem do zrozumienia siebie i świata, doświadczeniem pierwotnych źródeł zdarzeń, w których uczestniczymy. Świadomość jest zasadniczym elementem odczuwania dobrego samopoczucia czy jakiegoś zdrowotnego problemu. Dzięki nauczeniu się skupiania świadomości na "teraz" można odkryć, według Mindela wiele tajemnic życia, najgłębszych aspektów siebie, włącznie z symptomami chorób. Dlatego też problemów ciała nie można wyleczyć posługując się lekami, skierowanymi w określone części ciała, które oddziałują miejscowo. Źródła ich mogą znajdować się w relacjach między ludźmi (choroba środowiskowa), a efekty ich można odnajdywać w ciele człowieka. Symptomy jakiegokolwiek problemu mają początek w subtelnym sygnale ciała.

Funkcja falowa jako siła ciszy jest mocą nadającą kierunek, jak radar. Dzięki wejściu w ciszę (praktykując uważność) człowiek jest w stanie dotrzeć do źródeł konkretnego doświadczenia, które zaistniało w ciele, uświadomić je sobie[3], dojść także do zasobów energii. Techniką potrzebną do nawiązania kontaktu z ciszą (funkcją falową) jest medytacja. Pozwala ona także na dotarcie do wzorca energii pierwotnej - miłości i odwzorcowania go w codziennym, świadomym życiu.

Stan emocjonalny ciała ma wpływ na jego stan energetyczny. Gdy emocje pojawiają się w ciele jako fala energii, mają moc zmiany formy i funkcji komórek, wywołując zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na nie, wspierając zdrowie jak i powodując choroby. Ponieważ zgodnie z prawami fizyki energia nie może być zniszczona, efektem jej działania jest zmiana stanu komórki w zależności od jakości tej energii. Jeśli spowoduje ona chorobę, gdy energia zostanie z komórki uwolniona, ta może powrócić do stanu pierwotnego - zdrowia, a objawy dolegliwości znikną. Zdaniem D. Micela i R. Bornsteina[4] energia emocjonalna, która była niewłaściwie systematycznie ukierunkowywana i zinternalizowana (blokowana) od wczesnego dzieciństwa aż do dorosłości, niszczy ciało, prowadząc do stanu chronicznych chorób.

Nieświadomość swego ciała powoduje konkretne skutki w postaci blokowania przepływu energii w nim, a efektem są objawy napięcia, bóle i cierpienie. To wibracja świadczy o nas, jak wibrujemy. Inną wibrację tworzy radość i poszerzanie siebie; inną sprężenie (napięcie) i strach, smutek, nerwowość, czy wreszcie depresja. To my, jako jednostka jesteśmy w stanie kontrolować to, co się wydarza wokół nas i w naszym życiu. Nasze wybory tworzą naszą rzeczywistość, a to myślimy, tego doświadczamy.

Wszystko ma przyczynę i skutek, zgodnie z jednym z praw uniwersalnych Wszechświata. Powtarzanie czegoś tworzy wibrację, która staje się rzeczywistością. W zależności od rodzaju wibracji, powstaje odpowiadająca jej energia. Jeśli więc w myśleniu człowieka i jego emocji tworzy się konkretna jakość energii, to ona wywołuje odpowiadający tej energii skutek, jako konsekwencję.

Człowiek, który jest świadomy swych myśli i emocji, ma na nie wpływ i może je zmieniać, nawet, gdy wcześniej nie był tego świadomy i wywołały one w nim dolegliwości chorobowe. Gdy nie kontroluje tego, sam staje się ofiarą, szukając z jednej strony winnych, a z drugiej rozwiązań i uleczenia swych problemów zdrowotnych w zewnętrznym świecie, "zasłaniając" objawy lekami. Nie rozumie, że one są drogą do zasadniczego problemu (zaistniałego kiedyś zaburzenia energetycznego, a następnie powielanego w kolejnych podobnych sytuacjach), powodem, ale i rozwiązaniem i uwolnieniem jego z ciała, a tym samym likwidacji konkretnych następstw chorobowych. Tymczasem zasłania "kurtynę" na własną prawdę życia, indywidualną historię, odcina się od niej, a tym samym od siebie. Tworzy więc dodatkowo wszelkie warunki izolacji siebie (swych poziomów, sfer), rozkłada siebie na narządy i organy leczone osobno, a nie odniesione do całości siebie, w ścisłej relacji z nią - jako człowieka. Tłumiąc bunt przeciw pewnym sytuacjom w życiu i doznawanej fizycznej i psychicznej presji wpycha złość do freudowskiej "piwnicy", nie zaglądając tam nigdy, a zbierając kolejne nierozwiązane doświadczenia, (według V. King "sztuki nieukończone"), które zalegają tam, potężnieją, aż eksplodują w fizycznej realności - w ciele. "Schowanie za kurtyną" objawów i zwielokrotnianie powodów ich powstawania (złość, smutek, żal, gniew, depresja) jedynie pomaga "rozłożyć je na drobne", powysyłać po "peryferiach", w odległe, nie oglądane w rutynowych badaniach miejsca, a one, sumując się w całość siebie dają "nadwyżkę", w postaci wielonarządowych i wieloobjawowych problemów, za którymi trudno trafić akademickiej, rozczłonkowanej, zredukowanej do jednego narządu czy objawu medycynie.

Pamięć ciała takich emocji i wspomnień jak: złości, wściekłości, smutku, odrzucenia, żalu, własnej nieadekwatności, zawarta w jego komórkach i przestrzeniach pozakomórkowych staje się stylem zachowań, będąc zakodowaną jako traumatyczne doświadczenia. Sygnały tych negatywnych emocji uruchamiają się natychmiast jako wewnętrzny stres, wytwarzając usposobienie stresorodne, będąc najprostszą drogą do stworzenia chorób, ich korzeniami, ale jednocześnie drogą do ich uzdrowienia, uwolnienia "chorego wzorca". Odpowiedź na zewnętrzny stres staje się tym samym wewnętrzną informacją (w tym całego systemu endokrynnego i immunologicznego), wytwarzając negatywną perspektywę widzenia siebie, ludzi, życia i klęską lub wycofywaniem ze wszystkich możliwości potencjalnie prowadzących do sukcesu i rozkwitu siebie. Pamięć ciała (komórkowa) staje się wzorcem życia i zachowań, reakcją na zewnętrzne warunki, które wywołują stres, osłabiając układ immunologiczny.

Układ odpornościowy zdrowego człowieka jest w stanie uzdrowić wszelkie problemy zdrowia. Jeśli jest blokowany przez stres, przez destrukcyjną energię "chorego" wzorca reakcji emocjonalnej, pamięć komórkową, która zatrzymała emocjonalną reakcję na podstawowe, pierwotne doświadczenie stresu, wtedy cały organizm reaguje nieustannie na stresory, a układ immunologiczny nie jest w stanie poradzić sobie z chorobą, ujawniającą się z tego powodu. Szczególnie wrażliwym staje się on na poczucie bezsilności, wyzwalając taki stan całego układu.

W sytuacji braku pomocy w medycynie klasycznej, psychologia i medycyna energetyczna[5] wydają się tym samym być jedynym sposobem na odblokowanie i odkodowanie traumy, zneutralizowanie strachu, złości, smutku, uzdrowienie (uwolnienie energii negatywnej z komórek), transformację i transmutację energii w zdrowe wzorce, otwarcie komórek, aby ta energia wypłynęła, a system immunologiczny i endokrynny mógł ponownie wrócić do homeostazy. Poprzez zabiegi tych obydwu rodzajów systemów możemy uchwycić i rozpoznać negatywną energię w organizmie, znaleźć korzenie złości, smutku, niepokoju, depresji, nieustannego zmęczenia w ciągu kilku minut. Możemy więc ujawnić i otworzyć cały ten emocjonalny ładunek, będący zaimplantowanym w dzieciństwie bagażem emocjonalnym, prowadzącym do fizycznej manifestacji po latach tego, co nazywa się już wyraźnie (także w klasycznej medycynie) chorobami psychosomatycznymi. Można tym samym uwolnić każdą komórkę ciała z toksyn energetycznych, nadmiernego obciążenia cholesterolem, zmienić swój tryb życia, poprzez zrozumienie wzorców emocjonalnych i świadome "zakodowanie" nowych wzorców. A przede wszystkim możemy uwierzyć, że nie jest naszym błędem czy fizyczną wadą taka reakcja emocjonalna na stres, tylko nieświadomym, wyuczonym przez okoliczności sposobem przetrwania dziecka w sytuacji przerastającej jego fizyczne i psychiczne możliwości.

W ten sposób jesteśmy także w stanie wyzwolić swoje moce odnowy i transformacji (regeneracji organizmu), włączając siłę własnej woli, poprzez odkodowanie starych programów, odwołanie objawów, aby przywrócić naturalną homeostazę, zdolności autoregulacyjne organizmu i wyzdrowieć.

5. Człowiek jako całość psychosomatyczna i duchowa. Psychosynteza - psychologia z duszą

W kontekście energetycznego widzenia człowieka i świata, jawi się on jako większa wizja siebie, zawierająca nie tylko fizyczne ciało, ale także psychoduchową naturę. Klasyczna psychologia nie zajmuje się tą przestrzenią człowieka, czyni to psychosynteza - nazywana od początku swego powstania "psychologią z duszą".[1]

Psychosynteza - to całościowe podejście do człowieka i świata, włączające wszystkie jego wymiary, a więc fizyczny, biologiczny, psychiczny, emocjonalny, intelektualny, wyobraźnię, wolę i wartości, jak również poczucie sensu oraz celu w życiu - które to elementy zawarte są w wymiarze duchowym[2]. Żaden z tych elementów rozpatrywany jednostkowo nie pozwala na zrozumienie sensu ludzkich doświadczeń, zdrowia i choroby oraz życia jako całości. Każdy bowiem stanowi jedynie wąski margines jego funkcjonowania. Zrozumienie sensu każdego indywidualnego doświadczenia wymaga rozpatrywania wszystkich składowych i połączenie ich w jedną całość - całość siebie.

Psychosyntetyczne podejście do rozwoju człowieka i leczenia/terapii jest zupełnie inne niż akademickiej medycyny. Każdy z etapów w rozwoju człowieka wymaga zadbania o wszystkie jego sfery, niemniej każda z nich ma swe priorytety w różnym wieku. Zaniedbanie lub niewłaściwe zrozumienie rozwoju i wychowania prowadzi do zaistnienia różnego rodzaju problemów zdrowotnych, ujawniających się na przestrzeni życia i dotyczących szeregu narządów i tkanek. Konsekwencją może być także wiele dylematów o podłożu psychologicznym, dotyczącym sensu i celu życia, prowadząc do depresji i kryzysów egzystencjalnych. Zainteresowanych odsyłam do mej książki Zrównoważony rozwój dziecka w świetle nowych wyzwań[3] oraz do rozdziału w książce I. Dąbrowskiej-Jabłońskiej Terapia dzieci i młodzieży. Metody i techniki pomocy psychopedagogicznej: Podejście psychosyntezy do terapii dzieci i młodzieży[4].

Psychosynteza pomaga pacjentowi odkrywać siebie, podejmować decyzje, zmieniać postawy, traktując je jak kreatywne wyzwania (wg D. Whitmore)[5].

Praca psychosyntetyczna jest systemem otwartym, jakby tworzeniem szkieletu, który każdy doradca-terapeuta (coach) czy edukator może proponować, dobierając odpowiednie techniki, w zależności od konkretnej osoby. Doradca może pracować na każdym poziomie: fizycznym, emocjonalnym, umysłowym, wyobraźni, intuicyjnym, wyobraźni, woli. Psychosynteza jest skoncentrowana bardziej na zdrowiu niż chorobie, stąd prowadzi do zdrowia, nie skupiając się bezpośrednio na problemach, które stają się drogą. Uważa ona, zgodnie zresztą z prawami psychodynamiki, że to, na czym się koncentrujemy, to rośnie, wzmacnia się, prowadzi do zaistnienia. Pomaga więc pacjentowi zrozumieć jego problemy, pozwala poszerzać znaczenie i cel. Każda metoda i proces, przez który pacjent jest prowadzony są podporządkowane potrzebom konkretnej osoby, fazie terapii i jego rozwojowi. Stawia dobrostan na pierwszym miejscu. Zadaniem doradcy-terapeuty jest nie tylko zrozumienie i odkodowanie objawów, ukierunkowujące na zmianę zachowań pacjenta, ale przede wszystkim dotarcie do głębszych poziomów jego psychiki, by uświadomić sobie głębszy sens tego dobrostanu.

Psychosynteza wymaga aktywnego i pełnego zaangażowania osoby korzystającej z pomocy doradcy, gdyż rezultat jest wynikiem jego (pacjenta) pracy nad rozwiązaniem problemu, a doradca pokazuje jedynie drogę.

W psychosyntezie uważa się, że wszelkie zaistniałe w dzieciństwie traumy, mają swe konsekwencje w dorosłym życiu. Dziecko poddane np. przymusowi i kontroli w okresie tzw. formacyjnym dzieciństwa ma problemy z wyrażaniem własnej woli (hamuje wolną wolę dziecka), rozwój jego samoświadomości jest zablokowany lub przytłumiony, a niemożność wyrażania swych emocji prowadzi do ich zatrzymania w ciele i tego bolesnych konsekwencji (chociażby już w dzieciństwie bóle brzucha), a w dorosłym życiu wielu innych zdrowotnych dolegliwości.

Zgodnie z podejściem psychosyntezy, ujawnienie zablokowanej emocji rozładowuje jej ładunek emocjonalny. Każda emocja posiada bowiem odpowiadające jej doznanie fizyczne i kompatybilną jej myśl (zgodnie z prawami psychodynamiki R. Assagiolego)[6].

W psychosyntezie uważa się, że traumatycznych doświadczeń nie traci się w poszczególnych okresach życia (psychosynteza wieku). Nie można ich stłumić, ani zabić, gdyż po pewnym czasie one zaczną wołać o uwagę lub będą przetworzone w inny rodzaj energii. Szczególnie traumatyczne doświadczenia mają wpływ na prawidłowe budowanie tożsamości i kształtowania jednoczącego centrum osobowości. Gdy dziecko np. doświadczyło potraktowania siebie jako przedmiotu, w jego budowaniu jedności powstała wyrwa (jak słoje przyrostu w drzewie), doświadczenie nieistnienia, a w odczuciach niepokój, utrata sensu życia, pustka, opuszczenie, desperacja, wstyd, poczucie winy, ból i cierpienie.

Deprecjonowanie czy ignorowanie duchowego aspektu natury człowieka, jako konsekwencja tłumienia immanantnej części jego bytu, prowadzić może do wielu chorób cywilizacyjnych i społecznych patologii.

Świadomość wewnętrznego zycia jest zdolnościa przynależną każdemu człowiekowi. Aspekt duchowy w psychosyntezie oparty jest o uniwersalne wartości, takie jak: empatia, zrozumienie, altruistyczna miłość, odpowiedzialność, wrażliwość, wspólpraca. Doświadczając wartości wyższych zmieniamy jakość życia i znajdujemy odpowiedzi na wiele głebokich pytań egzystencjalnych, a przede wszystkim jesteśmy w stanie zbudować stabilne centrum istoty siebie. Jeśli dziecko żyje w ciągłym stresie, jego budowanie tożsamości jest nieustannie zagrożone. Jeśli zostanie ono podkopane, kryzys tożsamości może być przyczyną wielu chorób (depresji) i zachowań autodestrukcyjnych, a tym samym chorób z autoimmunoagresji, podobnie jak język objawów jest podstawą komunikacji o chorobie. Znajduje to coraz większe zrozumienie społeczne i np. współczesna pedagogika (określana jako pedagogika holistyczna) dąży do tego, aby integrować wszystkie wymiary człowieka, składając je w harmonijną i zrównoważoną całość. Tylko taka edukacja i profilaktyka chroni przed patologiami fizycznymi i psychicznymi.

Podwyższanie świadomości jest procesem uczłowieczania - edukacją o sobie. Tym samym wprowadzanie edukacji tego rodzaju pozwala na zdrowe wychowanie jak i wspieranie zdrowia czy profilaktykę, aby nie trzeba było terapii.

6. Prawa psychodynamiki a zapomniane talenty i ukryte umiejętności

Na przestrzeni wieków, aż do dzisiejszych czasów, człowiek osiągnął niesamowity postęp w opanowywaniu coraz to nowych technologii, które wyręczają go w codziennym życiu, w sięganiu w głąb oceanów i ziemi w poszukiwaniu coraz to nowych przestrzeni dla swej eksploracji, także na księżyc; w panowaniu nad przyrodą i ujarzmianiu jej sił dla własnych celów. W odróżnieniu od tych zewnętrznych działań jego kontrola nad samym sobą jest wyjątkowo ograniczona, szczególnie jeśli dotyczy to jego własnych emocji, instynktów i pożądań.

Ta nierównowaga między zewnętrznym i wewnętrznym światem prowadzi do coraz większych patologii, zarówno na poziomie indywidualnym jak i zbiorowym, zagrażając nie tylko jednostce ale przyszłym pokoleniom i całej cywilizacji.

Chociaż zewnętrzne życie człowieka stało się łatwiejsze i bogatsze, jego wewnętrzny świat podlega coraz silniejszym frustracjom, bezsensowi, chaosowi, a on sam popada w coraz bardziej skomplikowane uzależnienia i zdrowotne problemy, nie radząc sobie z emocjami i własną agresją.

Wielu wybitnych myślicieli różnych okresów bije na przysłowiowy alarm, wołając o edukację samego siebie, aby "potem nie leczyć nieefektywnie zaistniałych skutków".

Roberto Assagioli (1888-1974), włoski psychiatra i psychoterapeuta, obok A. Maslowa był jednym z pionierów nowoczesnego podejścia do człowieka w psychologii, opisując go całościowo, włączając wymiar duchowy - transpersonalny, t.j. "najwyższy potencjał jednostki" (czym może się ona stać).

Jako twórca psychosyntezy, dostępnej przez doświadczenie - holistycznej wizji człowieka, nazywany był geniuszem epoki. W stworzonym przez siebie systemie starał się skutecznie połączyć dotychczasowe osiągnięcia zachodniej psychologii z aspektem duchowym, studiując w oryginale (sanskrycie) księgi mądrości Wschodu, a jednocześnie będąc lekarzem psychiatrą, co dawało mu praktyczne doświadczenie "z pierwszej ręki".

Szczególnym osiągnięciem Assagiolego, dotychczas nie opisanym w ten sposób, były kompleksowe badania woli, którą umiejscowił w centrum codziennego ludzkiego doświadczenia. Nie była ona dla niego, jak dotychczas przypuszczano do jego czasów "funkcją tłumiącą i zniewalającą, przeciwstawną do naturalnych ludzkich popędów", ale konstruktywną siłą, kierującą intuicją, impulsami, intelektem, emocjami i wyobraźnią w kierunku pełnej realizacji siebie jednostki.

Assagioli jest opisywany przez swych współpracowników i studentów jako "troskliwy ojciec", dający wskazówki, jak umiejętnie doskonalić swoje życie i doświadczać radości - żyjąc. Odkrywając w człowieku "jednoczące centrum osobowości", wszystkich funkcji psychicznego życia, zawierające samoświadomość osobowego ja i wolę, ta ostatnia stała się (za J-L. Servan-Schreiber) "centralną częścią psychologii radości". Dzięki takiemu podejściu psychosynteza jest także filozofią zdrowego życia w harmonii ze środowiskiem.

Assagioli uważał, że psychologia do jego czasów w swym głównym nurcie zupełnie zignorowała pojęcie woli, uważając je za zbyt trudne wyzwanie[1] i że właściwą obecnie procedurą jest rozpoczęcie odkrywania rzeczywistości i natury woli, poprzez jej bezpośrednie, egzystencjalne doświadczenie, a więc używanie i praktyczne uczenie się jak to robić.

Psychosynteza bierze pod uwagę nie tyle koncepcję woli, ile analizę wolitywnych działań w różnych stanach, poziomach, specyficznych aspektach i jakościach woli oraz praktyczne techniki dla rozwoju i optymalnego używania funkcji woli. Assagioli zaproponował szereg ćwiczeń do pracy nad wolą ("gimnastyka woli") w różnym wieku (szczególnie w okresie dojrzewania) - włączając osobowy i transpersonalny wymiar, aż do uświadomienia Uniwersalnej Woli. Jest to najbardziej neutralne, niezależne od jakiegokolwiek religijnego podejścia i w pełni akceptowane przez jakąkolwiek z nich, stąd psychosynteza stała się inspiracją dla różnych światopoglądów.

Podstawowym dla psychosyntezy jest bezpośrednie, egzystencjalne doświadczanie woli. Uważa ona, że jedynie poprzez rozwój wewnętrznych jakości oraz odpowiedzialności za swe działania, człowiek może używać swą moc, determinację, wytrwałość i mądrość. Główną wśród tych wewnętrznych mocy jest potencjał woli. Funkcją woli jest decydowanie co ma być zrobione przy zastosowaniu wszystkich odpowiednich środków do jej realizacji i wytrwałość w stawieniu czoła wszystkim wyzwaniom i trudnościom.

Książka "Act of Will" R. Assagiolego jest jedyną do jego czasów syntezą pojęcia woli, jej rodzajów i poziomów. Jest również wstępem do zaproponowanej akcji dobrej woli dla całej ludzkości - "Will Project" - badania i użytkowania woli w aspekcie pokoju a nie wojny, zgodnie z preambułą konstytucji UNESCO: "ponieważ wojny rozpoczynają się w umysłach ludzi, to w umysłach ludzi powinien być stworzony pokój".

Wola według psychosyntezy ma centralną rolę w ludzkiej osobowości, jest "sercem" samoświadomości lub "ja" i ma bezpośrednie połączenie z esencją jego istoty, centrum osobowym. Jest związana z celem życia człowieka i mobilizowaniem wszelkich niezbędnych środków do jego realizacji.

Roberto Assagioli położył wielkie zasługi dla nowoczesnej psychologii, badając naturę i opracowując ćwiczenia woli. Jego zrozumienie woli jest zupełnie odmienne od innych funkcjonujących dotychczas koncepcji. Patrząc na wolę jako wyrażenie osobowego ja lub Wyższego Ja, stwierdził bardzo ścisłe połączenie między wolą i źródłem tożsamości.

Assagioli stworzył wykres psychicznych funkcji człowieka w postaci diagramu gwiazdy, której centralną pozycję zajmuje wola, będąca narzędziem osobowego ja. Ona determinuje używanie wszystkich funkcji we właściwy sposób. Poniżej zamieszczony jest rysunek obrazujący te funkcje:

Rys. 1.Wykres funkcji psychicznych według R. Assagioliego - Model Gwiazdy

1. Wrażenia

2. Emocje/ uczucia

3. Impulsy/ pragnienia

4. Wyobraźnia

5. Intelekt

6. Intuicja

7. Wola /wokół osobowego "ja"/

8. Osobowe "ja" /punkt na schemacie wewnątrz/

Wola (7) posiada ścisłe połączenie ze świadomością osobowego Ja, jest jego narzędziem i razem tworzą jednoczące centrum osobowe. Poprzez działanie woli "osobowe ja" może regulować wszystkie funkcje psychofizycznej całości.

Wola jest umieszczona jak widać w centrum, w bezpośrednim kontakcie ze świadomym ja. Poprzez wolę ja może działać dzięki innym psychologicznym funkcjom, regulując i kierując nimi. Istnieje ponadto wyższy poziom: relacja między ja i Transpersonalnym lub Wyższym Ja, w stosunku do którego ja jest odbiciem lub projekcją.

Według R. Assagiolego rzeczywistości woli można doświadczać w życiu np. w okresach kryzysów egzystencjalnych, gdy daje ona człowiekowi siłę powiedzenia "nie", także poprzez refleksję nad motywami postępowania, podejmowania decyzji, dążenia do rozpoczęcia specyficznego działania - dając "doświadczenie wolitywne". To doświadczenie "odkrycia woli w sobie" może radykalnie zmienić samoświadomość, stosunek do siebie, innych ludzi i świata. Jest to doświadczenie "podmiotu żyjącego", z wolą wyboru, relacji, zmian w swej osobowości i w stosunku do innych czy środowiska/otoczenia, nowe odczucie zaufania, bezpieczeństwa, radości, sens "całości".

Prawdziwa funkcja woli nie jest skierowana przeciw dążeniom osobowości, dla ich zaspokojenia osobistych celów. Wola ma kierującą i regulacyjną funkcję. Ona równoważy i pozwala na konstruktywne użytkowanie wszystkich innych aktywności i energii ludzkiej istoty, bez blokowania czegokolwiek. Samoświadomość ma dwie charakterystyki: introspekcyjną i dynamiczną: "jestem świadomy bycia i wolitywności" lub w tym, że "