Chłopak bez pamięci - Michał KOWAL Kowalkowski
Kup ebooka
21.27 zł
17.65 zł
(18,08 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Od autora
Sam fakt, że trzymasz w rękach moją książkę, jest dla mnie ogromną radością. Spędziłem nad tworzeniem historii Dawida Miłego grubo ponad rok i mam nadzieję, że po przebrnięciu przez każdą ze stron książki i czytając już ostatnią, będziesz równie szczęśliwy jak ja, gdy ją pisałem. Książki powinny nieść ze sobą jakieś przesłanie. Owszem, powinny też bawić, rozśmieszać, intrygować, zmuszać do myślenia, a czasami nawet przestraszyć. Ale moim zdaniem powinny przede wszystkim skupiać myśl czytelnika na konkretnych wartościach i prowadzić go ku zrozumieniu pewnych prawd. "Chłopak bez pamięci" jest książką mówiącą o wartości jaką mają nasze wspomnienia i pamięć. Zadaje pytanie, kim bylibyśmy, gdyby ktoś ich nas pozbawił? Choroba alzheimera czy demencja są przykładem tego, że człowiek może utracić wszystko, nawet świadomość bycia sobą. Wyobraźcie sobie, utratę wszystkich wspomnień, wszystkiego co było częścią was samych i częścią wielkiej całości o nazwie tożsamość. Przestajecie poznawać ludzi, miejsca i samych siebie, patrząc w lustro. Rzeczywistość, która was otacza, nagle staje się czymś zupełnie nierealnym. Nie wiem, czy osoby, których dotknęły podobne choroby myślą o otaczającym ich świecie i życiu, ale my możemy zadać sobie to pytanie. Czy otaczająca nas rzeczywistość jest tak naprawdę rzeczywista? Czy każdy uciekający dzień, nie jest tylko snem, który kończy się i pozostawia po sobie tylko pustkę? Pytań jest wiele, a tak mało odpowiedzi. Religia ukazuje nam swoje spojrzenie, nauka swoje, lecz gdzie mamy patrzeć, aby ujrzeć prawdę? Widzicie? Znowu kolejne pytanie. Czy niniejsza książka da wam odpowiedzi, tego nie wiem. Ale mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić czytając ją, jak ja podczas jej pisania. Na zakończenie tego wstępu, który nie pozwala wam rozpocząć pierwszego rozdziału, pragnę wspomnieć o jednej bardzo istotnej rzeczy, która towarzyszyła mi podczas pisania. Jest to "upór maniaka". To stwierdzanie usłyszałem u jednego ze współczesnych pisarzy. Nie poddawać się nawet, gdy nie będzie łatwo spełniać swoich marzeń. Brnąć przez mieliznę ludzi, którzy nie pozwalają Ci rozwinąć swych skrzydeł. Pamiętaj, że nadejdzie dzień, w którym wyrwiesz się z gęstego bagna i oczyścisz skrzydła, by móc wzbić się jak najwyżej i odlecieć tam, dokąd tylko zechcesz.
Prolog
Kiedyś usłyszałem słowa, które poruszyły mnie do tego stopnia, że każdą wolną chwilę poświęcałem by je zrozumieć i wprowadzić w życie. Co nie okazało się takie proste jak się wydawało. Słowa ubrane w barwę głosu starego dziadka siedzącego przed sklepem i pijącego któreś z kolei piwo były słowami, których nie usłyszałem od nikogo innego i nie przeczytałem w żadnej z książek.
"Gdy nie otworzysz oczu serca i nie będziesz patrzeć na świat przez nie, to umrzesz mimo tego, że będziesz oddychać powietrzem, którym oddycha każdy. Wiesz kto mi to powiedział? Mój ojciec, gdy byłem w Twoim wieku. Nie otworzyłem oczu serca i zobacz gdzie teraz siedzę."
Ktoś inny może minąłby tego starszego pana, którego jedni nazywali Szamanem, a inni po prostu żulem i nie zwróciłby uwagi na jego słowa, które mamrotał pod nosem. Ja jednak dziś się zatrzymałem i wysłuchałem tego co chciał mi powiedzieć. Byłem w szoku, gdy skończył już mówić i usiadł z powrotem na ławkę przed sklepem. Nie sądziłem, że ludzie takiego pokroju jak Szaman mają taką mądrość życiową pozyskaną od swoich rodziców. Co prawda nie kierują się nią tak jak prosili ich o to, gdy byli jeszcze młodzi, ale przekazują ją tym, przed którymi życie dopiero rozwinęło swój dywan. Ciekawe jest to, że mimo świadomości wyboru jaki podjął Szaman i świadomości tego, że wybór ten okazał się zrujnować mu życie, to nadal pozostaje w tym stanie, w jakim tkwi od wielu lat. Pytanie tylko dlaczego, dlaczego nie poszedł za słowami, które przekazał mu jego ojciec? Był młody, głupi, chwytał życie takim jakie jest i nie przejmował się tym co będzie jutro?
Zamyślony nad słowami, które usłyszałem, udałem się do domu, by usiąść przy biurku i zapisać sobie to, co powiedział do mnie Szaman. Gdy odkładałem już długopis do wysuniętej szuflady zobaczyłem w niej coś czego kompletnie się nie spodziewałem. Był to list zaadresowany do mnie, lecz nie posiadający nadawcy. Wyjąłem go i położyłem na biurko, po czym sięgnąłem po nożyk do szuflady i zacząłem rozcinać powoli kopertę, by nie uszkodzić zawartości. Wyjąłem list i rozszerzyłem kopertę, by sprawdzić czy jest w niej coś jeszcze oprócz listu. Było w niej zdjęcie, na którym zatrzymana została chwila, gdy ja i dziewczyna której imienia nie pamiętałem piliśmy piwo ze swoich kubków przez różowe słomki. Wpatrywałem się w to zdjęcie nie umiejąc sobie przypomnieć, kiedy, gdzie i z kim to się wydarzyło. Nie pamiętałem jej imienia, nie rozpoznałem jej twarzy, oczu, uśmiechu, nie umiałem przypomnieć sobie jej barwy głosu i dotyku dłoni. Moja twarz po chwili zaczęła wydawać się inna, niż ta, którą widzę codziennie w lustrze. Odłożyłem zdjęcie do szuflady zamykając ją gwałtownie, by kompletnie nie zwariować. Z biurka patrzyła na mnie biała złożona kartka, przez którą przebijały się małe kontury literek ciągnących się po same brzegi, tak jakby chciały się z niej wydostać. Z lękiem, niepewnością i dozą podniecenia sięgnąłem po list i rozłożyłem go trzymając w drżących dłoniach. Po przeczytaniu pierwszych zdań list wypadł mi z rąk spadając na podłogę, a przed oczami rozlała się ciemność. Po krótkiej chwili, która w rzeczywistości trwała kilkanaście godzin ocuciła mnie zimna dłoń mojej mamy uderzająca mnie w policzek.
Drogi Dawidzie
To, że za Tobą tęsknię wiesz na pewno. Ale tego, że Cię kocham nie zdążyłam Ci powiedzieć, gdyż wyjechałeś. Wiem, że musi być Ci ciężko w szpitalu. Chciałam Cię odwiedzić, ale studia mi nie pozwoliły. Upewniłam się, że nic ci nie jest po wypadku...