Chińskie sentencje (Tom 3). CHINY. Zrozumieć imperium. Pulsujący matecznik cywilizacji - Piotr Plebaniak

-
Proszę czekać

Wstęp

Żywioł obdarzonych Wolą (impresja)­

Właściwy moment dziejowy, właściwa idea i właściwy człowiek zbiegają się czasem na oceanie historii, tworząc superfalę - niszczycielską, historyczną siłę zmieniającą świat. Złączywszy się w synergię, te trzy elementy chwytają w cugle serca milionów ludzi i dają im do rąk narzędzia morderstwa w imię Sprawy... Pchają jednych na drugich w orgii tworzenia nowego porządku. Pchają do czynów, które wywracają stary świat do góry nogami... i pokrywają go lasem mogił.

Te przepotężne Siły wyczekują cierpliwie pod kruchą pokrywą codzienności, by co kilka pokoleń zawalić stare koryto rwącej rzeki historii zwałem trupów i skierować nurt dziejów w mroczną, pełną niepewności przyszłość... ucieleśniając myśl rządzącego losem ludzkości prawidła: nie ma nic silniejszego ponad ideę, której czas nadszedł1.

W wywiadzie u Edwarda R. Murrowa w 1955 roku współtwórca amerykańskiego programu budowy bomby atomowej Robert Oppenheimer stwierdził efektownie, ale nie do końca zgodnie z prawdą: "Świat natury nie skrywa już sekretów. Ale myślom i intencjom ludzi sekretów nie brak"2. Historia kronikuje wydarzenia, ale stanowi też narzędzie osądu i potężną broń tych, którzy toczą wojny narracji. Czymże jest więc historia? Kto winien ją badać? Kto zdoła zrozumieć? Socjolog? Psycholog? A może poeta? Prymatolog! Nie, to zbyt pesymistyczne.

Kto ma większą władzę kierowania historią? Czy jednostki takie jak Napoleon i Czyngis-chan? A może, będąc produktem swych czasów, tylko wypełnili sobą niszę życiową, którą Mechanizmy Historii3 stworzyły nie dla nich z imienia, ale dla takich jak oni? Chińczycy mają na to przysłowie: "świat w chaosie zradza bohaterów" (zobacz ?). Pchani ambicjami wskoczyli - mówiąc innym chińskim przysłowiem, zamieszczonym dalej w tej książce - na grzbiet rozjuszonego tygrysa, by ujechać na nim tyle, na ile pozwolą: szczęście, determinacja i talent.

Co powodowało Oppenheimerem, gdy kierował projektem budowy narzędzia masowej śmierci, a potem sukces swojego zespołu skwitował nieśmiertelnym, efekciarskim "Stałem się śmiercią, niszczycielem światów"4? Czymże są intencje? Czymże zdolność przewidzenia konsekwencji swoich czynów - a może śmiałość ich dostrzeżenia? Które z nich oceniać? Kto ma prawo oceniać, co w historii jest dobrem, a co złem? "Ofiary!", ktoś może rzucić, parafrazując słowa "tylko ofiary się nie mylą" z pieśni Jałta Jacka Kaczmarskiego.

Ale wciąż nie wiemy, jak osądzać człowieka wielkiego. "Któż wie na pewno, do czego zmierza, jakie są motywy jego postępowania i jakie będą tegoż konsekwencje?", zapytuje narrator w powieści Cyrila M. Kornblutha Syndykat. Wielcy ludzie zmian generują Wielką Zmianę kosztem przygodnych ofiar, skuszonych sprytnie skonstruowaną ideologią. Prowodyrzy zmian proponują transakcję: moja sława i władza. Wy jako narzędzie zmian w mych rękach. Być może postradacie życie - ale w zamian, jako część "zbrojnego motłochu"5, poczujecie choć przez chwilę, że tworzycie lepszy świat dla przyszłych pokoleń, że też władacie cząstką tej siły.

Kto orzeknie, że zbudowanie fundamentu cywilizacyjnego dla następnej dynastii Han zadośćuczyniło totalitarnym zbrodniom Pierwszego Cesarza? Kto oceni Lutra, na szalach kładąc z jednej strony potrzebę reformy Kościoła, a z drugiej - stosy ofiar wojen religijnych, które spustoszyły Europę XVII wieku? Woła Kornbluth dalej z kart swojego dzieła6:

Możemy czcić Kromaniończyka za wynalazek łuku, a jednocześnie pomstować na niego za rozpoczęcie wyścigu zbrojeń. Możemy być wdzięczni krępym Sumeryjczykom za sporządzenie wspaniałych zwierciadeł ze złota i odkrycie lapis lazuli, a zarazem ganić ich za grzebanie żywcem służebnic w jednej mogile ze swoją panią; dziękować Shi Huang Di za to, że zbudował Wielki Mur, oddzielając barbarzyńską północ od południowej kultury, i pomstować na niego, bo kazał spalić wszystkie książki w Chinach. Możemy wychwalać króla Minosa za budowę toalet wodnych w Knossos i przeklinać go za przekazywanie co roku Grekom człowieka na żywą ofiarę (...). Możemy być wdzięczni Grekom za nałożenie podatków, dzięki którym utrzymywali bogate przyczółki wojskowe na zachodzie, a zarazem kląć ich za prostytucję, sodomię i wojny kolonizacyjne służące zakładaniu tych baz (...).Możemy (...) dziękować Justynianowi za pierwszy kodeks prawa lub przeklinać go za niezliczone zdrady, które dały początek haniebnemu tysiącleciu bizantyjskiemu. (...) Możemy dziękować żeglarzom, którzy nękanej głodem Europie otworzyli drogi do Nowego Świata, a zarazem przeklinać ich za syfilisa; wysławiać czerwonoskórych za uprawę kukurydzy, jedynego ratunku dla głodujących mas, albo kląć ich za tę samą kukurydzę, która najsilniej wyjaławia gleby. Możemy wychwalać plantatorów z Wirginii za najlepsze odmiany tytoniu albo ganić ich za zostawienie po sobie czerwonych bagnisk w miejscu dawnych lasów (...). Możemy wychwalać chłopców z Czwartej Eskadry za wytępienie moskitów malarycznych na Cejlonie albo przeklinać, że w ten sposób przyszło na świat tylu Syngalezów, iż nawet pięć Cejlonów nie byłoby w stanie ich wyżywić.

Jeden skutek ma tysiące przyczyn, a jedna przyczyna - tysiące skutków. Dobre i złe zdarzenia zachodzą niezależnie od intencji tych, którzy przewrócili pierwszą kostkę domina w łańcuchu zdarzeń, czasem będących, a czasem niebędących "historyczną koniecznością". Ale czy są dobre, czy złe? Dla ilu? Dla kogo? Po jakim czasie?

Wizję przedziwnych zależności, które pracują w takich chwilach, po mistrzowsku uchwyciła w swojej słynnej wypowiedzi amerykańska działaczka Brigitte Gabriel:

Większość Niemców była bezkonfliktowa, ale to naziści dyktowali cel i w rezultacie sześćdziesiąt milionów ludzi straciło życie (...). Cicha większość była w tym nieistotna. (...) Większość Rosjan również była bezkonfliktowa. A jednak Rosjanie byli w stanie zabić dwadzieścia milionów ludzi. Cicha większość była w tym nieistotna. (...) Większość Chińczyków również była bezkonfliktowa. A jednak Chińczycy byli w stanie zabić siedemdziesiąt milionów ludzi. Cicha większość była w tym nieistotna. Jeśli spojrzysz na Japonię przed II wojną światową, większość Japończyków też chciała żyć w pokoju. A jednak Japończycy niczym rzeźnicy wyrąbali sobie drogę przez Azję Wschodnią, zabijając dwanaście milionów ludzi, głównie bagnetami i łopatami. Chcąca żyć w pokoju większość znów była nieistotna7.

"Nazwy zasłaniają rzeczy", mówi pisarz Krzysztof Kąkolewski. Słowa zasłaniają rzeczy. Nasza percepcja historii zasłania fakty - uwikłana w nasze emocjonalne przywiązanie do kłamstw założycielskich. Nasza wizja własnej tożsamości wikła nas często w agresywną obronę (uwielbiam oksymorony) tych kłamstw... Kłamstw, które pozwalają żyć.

W tej książce znajdzie Czytelnik moje kłamstwo o tym, czym jest historia, mój obraz mentalny tego, czym jest historia Chin. Spróbowałem tutaj popatrzeć na historię Chin nie oczami akademików, ale oczami jej uczestników i świadków. Ci świadkowie to targani emocjami żywi ludzie, tacy jak my. Na nasz pożytek przenieśli z własnych serc do naszych czasów przestrogi na przyszłość w formie maksym, dydaktycznych bon motów i opowieści o zagmatwanych ludzkich losach.

Obok mnie stoi granitowy posąg Koxingi, lojalisty dynastii Ming. Siedzę na malutkiej Wysepce Wielkiego Czynu (Jiangongyu ???; Jiangong to chińskie imię Koxingi). Przez lata kontynuował on opór wobec Mandżurów, którzy pod rządami dynastii Qing przejęli Państwo Środka w 1644 roku.

Wysepka zabudowana jest kompleksem bunkrów z woli Czang Kaj-szeka, przywódcy reżimu, który w 1949 roku przegrał wojnę domową z komunistami Mao Zedonga i ewakuował Rząd Narodowy na wyspę Tajwan. Czang żył ambicją powrotu na kontynent. W roku 1952 wygłosił tu, na wyspie Kinmen, ledwie kilka kilometrów od wybrzeża kontynentu, słynną przemowę zapowiadającą powrót z miejsca ucieczki. Historia się nie powtarza. Historia dopisuje rymy.

Patrzymy na zachód. Ja, Koxinga i unoszący się nad nami duch Czang Kaj-szeka - razem jest nas trzech. Patrzymy w milczeniu. Na mrowie wieżowców miasta Xiamen. Ale nie widzimy wieżowców. Widzimy rymy, które historia Chin pisała przez tysiąclecia.

Kinmen, sierpień-wrzesień 2019

Powyższa impresja to dostosowany do tego tomu ekstrakt ze wstępu do książki Siły psychohistorii (planowane wydanie: listopad 2021). Fraza "razem jest nas trzech" w ostatnim akapicie tekstu nawiązuje do ikonicznego, pełnego melancholii wiersza poety epoki Tang, Li Baia, pt. Pijąc samotnie przy blasku księżyca (????).

Oryginalną frazę, która pojawia się w tomiku Drogi wędrownych doradców (wyd. Zona Zero, 2019, s. 199), rozpozna praktycznie każdy Chińczyk:

Unoszę kielich, by zaprosić księżyc, on rzuca cień i jest , nas już trzech.

Indeks polskich przekładów sentencji

Paginacja tego wydania elektronicznego nie odpowiada wydaniu drukowanemu, z którego został utworzony poniższy indeks. Aby znaleźć konkretny wpis, należy użyć wyszukiwarki w e-czytniku.

1. Wnuki Yandi i Huangdi

By wzrokiem ogarnąć to, co teraz, na dawne czasy spojrzeć należy

Gdy Wielki Yu z powodziami się zmagał, trzykroć mimo domu przechodził, lecz nie zaszedł ni razu.

Rzekł Mistrz: "Trzysta pieśni słowem jednym zastąpić można: myśli twe niech wolne będą od zła"

Niebiosa i ludzie jedność stanowią

Przenieść kłodę, by wzajemne zaufanie i szacunek ustanowić

Żona ma jest ode mnie zależna, przeto mnie zachwala; nałożnica lęka się mnie, przeto mnie zachwala; mój gość po prośbie mnie odwiedza, przeto równie mnie zachwala

Starzec Jiang ryby łowi. Kto chętny, niechaj się łapie na haczyk!

Rybak, drwal, oracz, uczony

Raczej z żadnej księgi nie czerp, niźli wszystkim zawierzaj

2. Perypetie książąt udzielnych

Modliszka cykadę chwyta, a czyżyk jest tuż za nią

Spać na słomie i jeść wnętrzności

Pozwolić tygrysowi, by w góry powrócił

Qin jelenia straciło, a cały świat w pogoń się za nim rzucił

Oni dla nas tasakiem i pieńkiem, myśmy dla nich rybą i mięsiwem

I damę, i armię stracić

Walka między bekasem a ostrygą zyskiem dla rybaka

Gdy cesarską smoczą szatę podrzesz, na śmierć cię skażą; gdy cesarskiego syna zgładzisz, też głową zapłacisz

Gdy łuk już schowasz, psa ugotuj

3. Cykle dynastyczne

Wielka Rzeka na wschód płynie, na falach niosąc pieśń bohaterów tysięcznych

Gdy Dao przeważa, wszyscy ludzie świat współdzielą

Takie są historii koleje: to, co podzielone, w jedność musi się złączyć; to, co zjednoczone, na części podzielić się musi

Serce ludu tęskni za czasami Han

Gdy krainie rozkwit pisany, dobre znaki wypatrzeć nietrudno; jeśli zaś upadek jej przeznaczony, omenów złowieszczych mnogość zobaczysz

Gdy świat ku ładowi zmierza, ludzie do czynów skorzy; gdy świat w chaos się pogrąża, ludzie ku słowom się skłaniają

Państwo wojownicze, choćby i potężne było, przepaść musi; lecz kraj, co w pokoju siłę swą buduje, a o wojnie zapomni, [podobna] zguba czeka

Państwo przepadło, góry i rzeki pozostały

Drzewo na dziedzińcu, nie wiedząc, że ludzie dawno odeszli, każdej wiosny wypuszcza kwiaty jak za dawnych lat

4. Administratorzy imperiów

Choć zdobyłeś cesarstwo na koniu, jakże zamyślasz z konia nim rządzić?

Głowa i do pióra, i do miecza

Armię tysięczną zebrać łatwo, lecz trudno generała znaleźć, co ku wiktorii ją powiedzie

Odeślij nieobeznanych, odpraw bezużytecznych, zmniejsz liczbę niepotrzebnych i okiełznaj wpływowych

Wzajemny szacunek niczym wobec najczcigodniejszych gości

Trzy razy do chaty z trzciny zachodzić

Gdy lud mój czymś się trapi, pierwszy strapienie na się wezmę; gdy lud mój się raduje, ostatnim będę, który uśmiech przywdzieje

Hojność i łagodność wierną służbą jest odpłacana

Tysiąc okrętów nad starym wrakiem przepływa; dziesięć tysięcy drzewek wiosną wokół pnia zmurszałego wyrasta

5. Banici i królowie

Bieg dziejów stwarza bohaterów

Można go zastąpić!

Kotły zniszczyć, łodzie spalić

Gubiąca miasta, gubiąca państwa

Jakże masz tygrysiątka schwytać, gdy lękasz się wejść do tygrysiej jamy?

Z radości zapomnieć o Shu

Ci, co kradną noże, srogo są karani; ci, co przejmują władzę, zostają książętami

Kto szczerej nienawiści w sercu nie hołubi, nie jest prawdziwie wielkim; kto nie jest okrutny, nie jest bohaterem

Stary głupiec górę przenosi

6. Słudzy chaosu, słudzy harmonii

W kraju o edukację i moralność dbać, za rubieżą orężem rządzić

Szlachetna Zhao odchodzi za rubieże

Pomnę wspaniały rozkwit Kaiyuan, gdy nawet mały powiat liczył dziesięć tysięcy domostw...

Gu Changkang gada dialektem Gansu

Dziewczę z Wei zasłania nosek

Jedno słowo wagę ma kotłów dziewięciu

Znaleźć ciało, by cesarską szatę przywdziało

Lojalność i służba ojczyźnie

Kamień skruszyć można, a twardości swej nie utraci; cynober zemleć można, a nie utraci czerwieni

7. Malutcy i ich niedola

Gdy kraj rozkwita, ludowi ciężko, gdy kraj upada, ludowi ciężko!

Dobry człek nie pójdzie do wojska ani dobre żelazo na gwoździe

Tyran straszniejszy od tygrysa

Lepiej być psem w czasach pokoju niźli człowiekiem w czasach chaosu

Meng Jiang Nu łzy roni u stóp Wielkiego Muru

Ptak lękający się dźwięku cięciwy

Daj jedno, wezmą dziesięć tysięcy

Tylko ci, którzy znają smak najbardziej gorzkiej goryczy, mogą prawdziwie stanąć wśród innych ludzi

Połączona wola mas ludzkich staje się twierdzą; szept mas złoto potrafi stopić

8. Sprytne plany i determinacja

Wszystko gotowe. Teraz niech zawieje wschodni wiatr!

Kropla drąży skałę

Czas sił qi użyć

Wychodząc z obozu, zachowuj się tak, jakbyś już zobaczył przeciwnika; gdyś bliski zwycięstwa, nadal zachowuj się tak, jakbyś zaczynał wojnę

Doskonal siebie bez ustanku, byś opatrznością i siłą cnót swoich sprawami świata powodował

Ni wiatr, ni deszcz z drogi cię nie zawróci

Najlepiej uderzyć na zamiary wroga

Jeśli twa wola zwycięży nad gniewem, silny będziesz; jeśli gniew nad rozsądkiem przeważy, będziesz stracony

Miej w duchu gotowy bambus

9. Spostrzeżenia na dni przyszłe

W czasach skrajności ujawniają się szlachetne czyny i ślad zostawiają w annałach historii

Nie lękaj się Guana o czerwonej twarzy,strzeż się buddy o wąskim uśmieszku

Gdy przewrócisz gniazdo, jakże choć jedno jajo ma ocaleć?

I na honory, i na poniżenia być obojętnym

Gdy tygrys grasuje w górach, wszelki zwierz truchleje; gdy tygrysa złapią do klatki, niczym pies merda ogonem i o posiłek się łasi

Pełne stodoły pozwalają człowiekowi nabyć manier i obyczajów; odziany i nakarmiony może uczyć się honoru i wstydu

Nikt nie żyje wiecznie. Pozwól mi umrzeć z lojalnością w sercu, która rozświetlać będzie stronice historii

W każdej epoce rzeki i góry wydają nowych geniuszy, wzbogacając historię dla następnych stuleci

Czekaj świtania z głową wspartą na wojennym toporze

Część I Cykle dynastyczne

Trzy okresy rozkwitu są w dziejach Chin kluczowe. Pierwszy z nich to skok cywilizacyjny czasów dynastii Zhou, który poznaliśmy w tomie Drogi wędrownych doradców. Pozostałe okresy świetności to dwie pary dynastii złączonych regułą krótka-długa. W tych dwóch tandemach pierwsza jest efemeryczna dynastia, która orężem dokonuje politycznej unifikacji chińskiego świata. Choć sama upada, staje się fundamentem dla bardziej stabilnego reżimu.

Tandem numer jeden to totalitarne Qin, dynastia założona przez Pierwszego Cesarza. Podbiła ona wszystkich swych konkurentów - lenników dynastii Zhou... aby upaść pod ciosami buntów świeżo ujarzmionych narodów i ich arystokracji. Zamiast przywrócić stare porządki, przywódcy tych buntów wszczęli bezpardonową wojnę, by wypełnić próżnię polityczną. To z tej gwałtownej burzy dziejowej wyłoniła się dynastia Han.

Ale po czterech wiekach rządów Han nieuchronnie przyszła kolejna wypełniona wojną zapaść. Unifikacji cywilizacji chińskiej, teraz rozciągającej się już na dorzecze rzeki Jangcy, dokonała dynastia Sui. Znów: zgubę przyniosły jej ambicje władców i rozmach, w tym budowa Wielkiego Kanału spinającego macierzystą północ i świeżo wcielone w zasięg sinosfery południe.

Przypłacony upadkiem wysiłek nie poszedł na marne. "Masę upadłościową" dynastii Sui przejęła dynastia Tang, tworząc trwalszy reżim i kolejną cywilizacyjną synergię, kolejny złoty okres rozkwitu.

Rozdział 1 Wnuki Yandi i Huangdi

Prakolebka kultur neolitycznych, z których wykluła się chińska cywilizacja, to rejony, w których rzeka Wei wpada do Rzeki Żółtej. Rozciągają się one na pograniczu dwóch krain geograficznych: wyżyn lessowych i płaskiej równiny aluwialnej.

Żyzne lessy tamtych terenów rodzą obfite plony. Podobnie jak w dolinie Nilu, Indusu czy Tygrysu i Eufratu, mogły wykarmić raczkującą, prymitywną technologicznie cywilizację rolniczą. Ale błogosławieństwo, jak to zwykle bywa, przyszło w parze z przekleństwem - morderczym i nieprzewidywalnym żywiołem Rzeki Żółtej.

Przekleństwem? A może przeznaczeniem? Wysiłek pokoleń zmagających się z powodziami to czyn, który został przekuty w mit założycielski cywilizacji chińskiej. Zdolność do kolektywnego osiągania celów tu jak nigdzie indziej stała się spoiwem i jednocześnie tkanką tożsamości cywilizacyjnej.

Krainę Środka rozumiano jako epicentrum cywilizacji. Ale paliwem dla siły duchowej napędzającej ekspansję kultury protochińskiej nie był etos imperialnych podbojów. Misją władców starożytności, usankcjonowaną m.in. konfucjanizmem, było otaczać opieką i edukować swoich podopiecznych.

Prekursorzy cywilizacji konfucjańskiej to mityczni i legendarni wynalazcy, mistrzowie oraz władcy-mędrcy. Ci nauczyciele i opiekunowie wynosili ludzi spomiędzy zwierząt. Cesarz, Syn Niebios, emanował dobroczynnym wpływem i cywilizował rodzaj ludzki. Chińskie słowo wenhua (??) to "kultura", "cywilizacja". Ale to też m.in. "kultywowanie, przemiana/kształtowanie za pomocą wen", czyli edukacji, przekazywania wiedzy kolejnym pokoleniom.

Chiński matecznik

To właśnie w tym rejonie - wokół izolowanego masywu górskiego z najwyższą górą Song (1440 metrów) - jedna z kultur neolitycznych zrodziła się i przekształciła w to, co dziś nazywamy cywilizacją konfucjańską.

Warstwy lessowe akumulowały się tam przez tysiące lat. Mają grubość dochodzącą do 100 metrów i są poprzecinane licznymi głębokimi wąwozami.

Linią podziału między północą a południem Chin są góry Qinling (??) i rzeka Huai (??) - których nazwy w kontekście granicy krain geograficznych pisze się jednym ciągiem. Góry Qin (ling to część nazwy oznaczająca łańcuch lub masyw górski) są barierą geograficzną dla zlewisk rzek i klimatu... ale także dla języków i dialektów, obyczajów, rzemiosła, mentalności i ciśnieniem demografii chińskiego matecznika na północy: najazdami, migracjami i ekspansją ekonomiczno-polityczną.

?????

Gu?n j?n yí jian g?

By wzrokiem ogarnąć to, co teraz, na dawne czasy spojrzeć należy

Przeszłość to zwierciadło, w którym widzimy i rozumiemy teraźniejszość. "By poznać przyszłość, trzeba studiować przeszłość" - takich słów użył nasz zachodni mąż stanu Winston Churchill.

Źródło: przysłowie ludowe z kompilacji Zengguang Xianwen ???? [Pisma o szlachetnych sprawach]; dynastia Ming.

Znak hua ? - wspaniałość, Chiny

Znak hua to "splendor", "wspaniałość" ale też Chiny. Współcześnie znajduje się w oficjalnej nazwie dwóch chińskich ośrodków politycznych. Za tym wyjątkowo celnym sformułowaniem (zawdzięczamy je profesorowi Góralczykowi) tkwi dość skomplikowany obraz, który przedstawiliśmy we wstępie tej książki.

Znak hua jest też częścią słowa huaqiao (??, dosłownie "most Hua") denotującego chińską diasporę, czyli osoby pochodzenia chińskiego żyjące poza granicami macierzystymi Chin.

Zarówno Hua, jak i Huaxia (??, nazwa ludu lub szczepu plemion) to kluczowe symbole chińskiej tożsamości, które odnoszą się do protopaństw i protonarodów istniejących w środkowym dorzeczu Rzeki Żółtej.

Mit założycielski

Jedna z poetyckich nazw Chińczyków to Potomkowie Yandi i Huangdi. Nawiązuje do dwóch herosów, wodzów plemion sprzed czterech tysiącleci. Nieopodal zalegało inne plemię, Jiuli (??), wojownicze i znające technikę wytopu brązu. Wodzujący plemieniu Chiyou (??) zaatakował i pokonał obu sąsiadów. Pokonani udali się do Huangdi po pomoc w odparciu agresora. Plan się powiódł! - zdecydowało się to w bitwie przy Zhuolu (??).

A potem? Cóż, drogi zwycięzców się rozeszły. Huangdi w końcu przeważył nad innymi ludami Równin Centralnych i zjednoczył je w jeden protonaród zwący się Huaxia (??). To ten protonaród, pod wodzą kolejnych mitycznych władców, przedsięwziął gigantyczną pracę uregulowania biegu Rzeki Żółtej.

Yu Wielki to naczelnik klanu Xiahou, który wkroczył na scenę historii nieco później. To właśnie on, mityczny założyciel równie mitycznej dynastii Xia, stanowi centralną postać mitu założycielskiego będącego praźródłem tożsamości kulturowej dla przyszłych Chińczyków Han.

Na fundamencie podobnych moralizujących opowiastek wyrósł konfucjanizm. Według prastarej dydaktyki pod rządami oświeconych władców na Równinach Centralnych zagościł idealny porządek polityczny i moralny, nazwany przez kolejne pokolenia epoką Wielkiej Jedni (Datong ??): nie było złodziei, chorzy znajdowali opiekę, a dorośli troszczyli się o dzieci obcych ludzi. Na Tajwanie nazwa ta pojawia się praktycznie w każdym większym mieście jako nazwa jednej z ważniejszych ulic, a czasem nawet dzielnic.

????, ???????

Day? zh?shu?, s?n gu?ji? mén ér b? r?

Gdy Wielki Yu z powodziami się zmagał, trzykroć mimo domu przechodził, lecz nie zaszedł ni razu

U wielu ludów pierwotnych, nie tylko w mitycznych Chinach, na wodza wybierany jest człowiek najzdolniejszy. Zapewne było tak i u tych protochińskich ludów, które zrodziły dwóch przywódców: Yao i Shu.

Pełna wyrzeczeń praca jest często w konflikcie z życiem domowym i uczuciowym. Napędzana potężnym instynktem społecznym determinacja do pracy dla przyszłości czy to rodziny, czy plemienia, czy całego narodu to fundament tego, co nazywamy cywilizacją... Esencję tego, czym jest cywilizacja można też odnaleźć w pojęciach poświęcania się jednostek dla dobra społeczności, poświęcania teraźniejszości dla przyszłości

Ta przypowieść to świetne pocieszenie duchowe dla tych małżonków, którzy zamiast spędzać czas z rodziną, czego oczekuje żona, poświęcają się intensywnej pracy. W wielu społeczeństwach zdolność i gotowość mężczyzny do utrzymania rodziny jest równie silnym "instynktem" co kobiecy instynkt macierzyński. Czy poświęcenie się pracy stanowi wyraz miłości?

Źródło: Shiji ?? [Zapiski historyka]; dynastia Han.

Reprodukcja: Wielki Yu opanowuje żywioł Rzeki Żółtej, epoka Qing.
Księga pieśni, Księga rytuałów i konfucjanizm

Księga pieśni to zbiór pieśni ludowych i dydaktycznych. Pochodzą one z rozmaitych państw feudalnych podlegających dynastii Zhou. Same pieśni powstawały i kształtowały się przez setki lat, długo przed nastaniem rządów tej dynastii.

Drugą po Księdze pieśni księgą kanoniczną konfucjanizmu jest Księga rytuałów. Dostępną nam wersję odtworzono z pamięci zapamiętywaczy po upadku dynastii Qin.

Wysiłek produkcji żywności musi polegać na zdaniu się na łaskę prawideł natury - Chińczycy "polegają na Niebiosach, by zesłały im strawę". Konfucjanizm rozwinął się z produkcją rolną. Najważniejsza część fundamentu myśli konfucjańskiej dotyczy stworzenia społeczeństwa, które w optymalny sposób produkuje żywność i jej nadwyżki.

System etyczny i prawny społeczności rolniczej musi być zbiorem wskazówek do stworzenia takich form życia społecznego, które sprzyjają stabilności i produktywności. Ci, którzy kształtowali życie wspólnot, starali się też ustanowić harmonijną relację z Naturą. Mogła ona zapewniać deszcze i łagodne zimy, a mogła przynosić powodzie i szarańcze. Władca stał na straży harmonii ludzkiej aktywności i fenomenów Natury. Zatracając cnoty moralne, tracił przychylność sił nadprzyrodzonych, przez co skazywał poddanych na wojny i głód, chaos i utratę delikatnej harmonii.

Znak ru ? - konfucjanizm

Znak ru oznaczający konfucjanizm składa się z trzech elementów: deszczu, ołtarza i człowieka. Niektórzy badacze pisma chińskiego spekulują, że jest on graficzną reprezentacją ludzi modlących się o deszcz. Komponent ? można interpretować też jako taniec rytualny mający zapewnić pogodę sprzyjającą obfitym plonom. Prawa strona znaku to ren ? - człowiek, prawa zaś to z kolei x? ? - potrzeba. Byłby więc konfucjanizm czymś, co "obsługuje" ludzkie potrzeby? Za powyższe uproszczenia badacze pisma chińskiego pochwycą mnie i rozszarpią na sztuki.

???:?????, ?????, ??????

Z? yu?:?Sh??s?nb?i, y? yán y? b? zh?, yu?: s? wúxié

Rzekł Mistrz: "Trzysta pieśni zdaniem jednym zastąpić można: myśli twe niech wolne będą ode złego"

"Prawa to nakazy rozumu zapisane dla tych, którzy nie mogą otrzymywać ich bezpośrednio", wyjaśnia dowcipnie Platon. A w świecie chrześcijańskim etyka i prawa pochodzą od Boga i są narzędziem porządkowania życia społecznego i zaspokajania przyrodzonej ludziom potrzeby sprawiedliwości. Święty Kościoła katolickiego Izydor z Sewilli rzekł: "Prawo zostało ułożone nie dla prywatnej korzyści, ale dla wspólnego pożytku obywateli". Ta myśl, oczywiście ubrana w zupełnie inne intencje i słowa, jest jedną z centralnych wytycznych świata cywilizacji konfucjańskiej: Gdy Dao przeważa, wszyscy ludzie świat współdzielą.

Prawo i etyka ściśle się ze sobą wiążą. W średniowiecznej Polsce prawo było kodyfikacją zasad etycznych, a więc ich nadbudową. W Państwie Środka sprawy te regulował konfucjanizm z jego księgami kanonicznymi.

Źródło: Lunyu ?? [Dialogi konfucjańskie]; Epoka Wiosen i Jesieni (dynastia Zhou).

????

Ti?n rén hé y?

Niebiosa i ludzie jedność stanowią

Uregulowanie koryta Rzeki Żółtej sprawiło, że jej środkowy i dolny bieg stały się idealnym terenem dla rozkwitu cywilizacji rolniczej. Gleby i klimat sprzyjały jej w stopniu więcej niż dobrym. W przekazach ludowych ze względu na dużo pozostałości po najwcześniejszych siedliskach ludzkich Rzeka Żółta czasami nazywana jest rzeką matką.

Arcyciekawym elementem całej tej układanki jest to, że chiński matecznik rozświetlił się płomieniem cywilizacji nie u ujścia wielkiej rzeki i nie na przecięciu szlaków handlowych. Ani rybołówstwo, ani handel nie stanowiły głównego paliwa, od którego zależały jej trwanie i rozkwit. Paliwem tym był dostatek żywności tworzony przez rolnictwo. To dlatego harmonia z naturą leży w najgłębszych fundamentach religijności i kosmologii (postrzegania miejsca człowieka we Wszechświecie).

Źródło: Liji ?? [Księga rytuałów]; dynastia Zhou.

Ilustracja: dzwon ceremonialny z epoki Shang.
Bitwa przy Muye (????) i ewolucja kulturowa

Dla dynastii Zhou była to bitwa "założycielska" w ta-kim sensie, w jakim dla nas jest nią II wojna światowa. Stoczono ją ok. 1100 roku p.n.e. na rytualnie wyznaczonym polu bitwy w Muye, we współczesnej prowincji Henan.

Korupcja i represyjne rządy, niedola ludności i waśnie arystokracji oraz ogólny zamęt doprowadziły wspólnymi siłami do nieuniknionego: załamania i upadku dynastii Shang. W tym czasie jeden z podległych Shangom klanów, a mianowicie Zhou, rósł w siłę. W pewnym cierpliwie wyczekiwanym (i zaaranżowanym!) momencie przywódca Zhou, przyszły król wojowniczy, wszczął ekspedycję karną przeciw swojemu suwerenowi. Okrucieństwu tyrana należy położyć kres. Upadły władca wyszedł ekspedycji na spotkanie ze swoją armią.

Przed bitwą wojownicy Zhou złożyli przysięgę, którą historia zapamiętała jako Przysięgę Mu. Miała ona utwierdzić buntowników w przekonaniu, że walczą w słusznej sprawie obalenia moralnie upadłego tyrana.

Sprawa morale zupełnie odwrotnie wyglądała po stronie przeciwnej. W czasie bitwy część armii Shangów przeszła na stronę przeciwnika - byli to niewolnicy, więźniowie i jeńcy siłą wcieleni w jej szeregi.

Bitwa skończyła się triumfem prawych i uczciwych nad osią zła. Gdy władca Shangów zrozumiał, że przegrał, uciekł do stolicy i popełnił samobójstwo. Tak zakończyło się panowanie dynastii Shang, a rozpoczęły rządy dynastii Zhao. Jej stolicę ustanowiono w mieście Gaojing położonym w dolinie rzeki Wei, w pobliżu współczesnego, słynącego z Terakotowej Armii miasta Xi'an.

Według Petera Turchina, autora arcyciekawej książki pt. Ultrasociety, a której podtytuł brzmi: "jak 10 000 lat wojny uczyniło ludzkość mistrzami kooperacji", okres pierwszego tysiąclecia p.n.e. to czas zachodzącej na całym superkontynencie Eurazji transformacji modelu imperium. Z modelem super-państw ustanawianych orężem i zarządzanych terrorem, których władcy chlubią się podbojami, wygrywają państwa władców dobrotliwych, opiekunów i ojców swojego ludu i z tego słynących.

Konfucjanizm i jego dykteryjki historyczne jest wręcz idealnym przykładem ideologii dobrotliwych rządów. Jest ona pakietem nowych wzorców kulturowych i relacji społecznych. Ich zaletą jest stworzenie mechanizmów współpracy wewnątrzgrupowej, która umożliwia uzyskanie przewagi w walce z konkurentami.

Mapa historyczna: Mateczniki dynastii Xia, Shang i Zhou

Zerknąwszy na obszar rdzeniowy dynastii Qin odkryjemy, że pokrywa się on z obszarem Zhou. Czy ten napisany przez historię rym uprawnia do nazwania Qin "drugą falą inwazji" sinizowanych barbarzyńców, odległą o siedemset lat?

Opowieść o budowaniu zaufania między władcą a prostym ludem

W roku 361 p.n.e. władzę nad rosnącym w potęgę państwem Qin objął książę Xiao (???). Jego ambicją było uczynić Qin najsilniejszym krajem chińskiego świata. W tym celu konsekwentnie zatrudniał utalentowanych administratorów i doradców do zarządzania państwem. Wkrótce na dwór zgłosił się wędrowny mędrzec, niejaki Shang Yang (??) z państwa Wei. Został on jednym z głównych doradców księcia i otrzymał herkulesowe zadanie kompleksowego zreformowania instytucji społecznych i państwowych Qin.

Shang Yang znalazł bardzo nietypowy sposób na zyskanie zaufania ludu do wprowadzanych reform. Nakazał położyć słusznych rozmiarów drewniany bal obok południowej bramy stolicy i ogłosił, że wypłaci dziesięć sztuk złota temu, kto zaniesie kłodę do bramy północnej.

Shang Yang przekonuje arystokratów, rycina z epoki Qing.

Gdy nikt się nie zgłosił, podniósł nagrodę do pięćdziesięciu sztuk złota. W końcu znalazł się śmiałek i przeniósł kłodę. Ku wielkiemu zdziwieniu mieszkańców miasta otrzymał pełną kwotę pięćdziesięciu sztuk złota.

Ten epizod pokazał mieszkańcom Qin, że władza wie, co to znaczy dotrzymać słowa, a przede wszystkim traktuje poddanych po partnersku. Ocieplenie wizerunku pozwoliło Shangowi wprowadzić szereg reform, m.in. prywatną własność ziemi i zawierania transakcji, zwolnienie z pańszczyzny dla producentów znacznych ilości zboża i odzienia, sowite nagrody za wyróżniającą się służbę wojskową czy nowy podział administracyjny na trzydzieści jeden powiatów, których zarządcy odpowiadali bezpośrednio przed księciem.

Ale uruchomiła się wieczna prawidłowość, wedle której dla establishmentu każda zmiana jest zmianą na gorsze. Zagrożona arystokracja wszczęła ruch antyreformatorski. Shang Yang zareagował błyskawicznie. Jednemu z dwóch głównych prowodyrów wymierzono karę obcięcia nosa, a drugiemu - wytatuowania twarzy.

Takie połączenie metody kija i marchewki okazało się perfekcyjnie zbalansowane. Reformy się przyjęły, a potęga państwa Qin wzrosła niepomiernie.

????

L? m? q? x?n

Przenieść kłodę, by wzajemne zaufanie i szacunek ustanowić

Ludzie mogą być niewykształceni, a jako zbiorowy podmiot dokonujący wyborów politycznych mogą zachowywać się skrajnie nieracjonalnie. Ale nie są głupi. A przede wszystkim umieją liczyć. Jeśli zobaczą, że rządzące elity traktują poddanych lub obywateli jak śmieci i dojne krowy, zrodzi się w nich bunt i opór. Shang Yang o tym wiedział. Zmyślne przedstawienie skutecznie przekonało poddanych suwerena, że nowe porządki oznaczają budowę relacji szacunku i partnerstwa.

Tam, gdzie panuje zaufanie, spadają ryzyko i koszt społecznych interakcji, a wiele z nich wręcz po prostu staje się możliwa do pomyślenia. Ileż byśmy dali za polityków, którzy realizują swoje przyrzeczenia! Na taki stan Chińczycy mają powiedzenie "jedno przyrzeczenie warte tysiąca sztuk złota":

???? yi? nu? qi?n j?n

Inaczej należało postąpić z arystokracją. Tu Shang Yang wybrał taktykę bezlitosnego terroru, w myśl jednej z maksym Mao Zedonga: "zgładź jednego, a zastraszysz sto tysięcy". Pokazał dobitnie beneficjentom starych porządków, że ich piękny i oswojony świat gwałtownie i definitywnie się skończył.

Źródło: Sima Guang ???, Zi zhi tongjian ???? [Lekcje zarządzania dla przyszłych pokoleń]; dynastia Han.

Ganiący mym przyjacielem

W państwie Qi żył niejaki Zou Ji. Był postawny i przystojny, miał jednak w tych przymiotach konkurenta - niejakiego pana Xu. Chcąc wiedzieć, który z nich dwóch przeważa urodą, zapytał o osąd po kolei swą żonę, konkubinę i wizytującego kolegę. Cała trójka zapewniła go, że to on wygrywa urodą. Jednak Zou Ji przy najbliższej okazji porównał się na żywo ze składającym mu wizytę konkurentem i stwierdził, że jednak nie ma co się z nim mierzyć.

Opowiastkę zaniósł do swego władcy. Zrobił to jednak w niezwykle pomysłowy sposób. Rzekł mu, że skoro ten władzę swą rozciąga na sto dwadzieścia miast i miasteczek, nadworne konkubiny i dworzanie, zależni od łaski władcy, adorują go. Wysocy urzędnicy drżą o swe urzędy, a ludzie niskiego stanu przychodzą z prośbami i krzywdami, by szukać sprawiedliwości. Dlategoż spojrzenie władcy przesłonięte jest tym tłumem interesantów od prawdy i świata niczym grubą kotarą.

Więcej mądrości trzeba, by przyjąć poradę, niźli ją dać. Władca natychmiast wydał dekret. Zgodnie z jego literą ci, którzy przed jego obliczem wytkną mu jego błędy, zostaną hojnie nagrodzeni. Ci, co złożą krytykę na piśmie, dostaną nagrodę średnią. Ci zaś, którzy głośno poskarżą się na królewskie uczynki, dostaną nagrodę mniejszą.

Wnet po tym, jak ogłoszono dekret, dziedziniec pałacu zaroił się od wyższych i niższych statusem, a gwarno było jak na jarmarku. Z tygodnia na tydzień ich liczba jednak malała. W końcu po roku nikt nie przychodził, gdyż nie było już skarg, z którymi można było udać się przed oblicze władcy.

Gdy tylko władcy sąsiednich państw, Yan, Zhao, Han i Wei, usłyszeli o nadzwyczajnej prawości króla Qi, przybyli na jego dwór, by złożyć hołd poddańczy i oddać się pod opiekę jego światłego przewodnictwa. W ten oto sposób król mędrzec wzrósł w potęgę, wojny do tego żadnej prowadzić nie musząc.

Siedmiu szlachetnych (fragment), dynastia Song.

??????, ???; ?????, ???; ?????, ??????

Wú q?zh? měi w? zhě, s? w? yě; qi? zh? měi w? zhě, w?i w? yě; k? zh? měi w? zhě, y? y?uqiúyú w? yě

Żona ma jest ode mnie zależna, przeto mnie zachwala; nałożnica lęka się mnie, przeto mnie zachwala; mój gość po prośbie mnie odwiedza, przeto równie mnie zachwala

Jakże nieroztropne jest liczyć na szczerą pochwałę! Nasz Machiavelli (naprawdę napisałem "nasz"?) przestrzegał: "Nie ma innego sposobu, aby uchronić się przed pochlebstwami, niż uświadomienie ludziom, że mówienie ci prawdy nie będzie cię obrażać".

Źródło: Zhanguoce ??? [Intrygi walczących państw]; dzieło redagowane w Okresie Walczących Państw i czasach dynastii Han.

Ilustracja: Impresja pamiętnego lata (fragment).

Opowieść o spotkaniu ambicji z przeznaczeniem

Pewien ambitny członek klanu Lu, zwący się Jiang, zapragnął znaleźć sobie właściwe miejsce do tego, aby swoje ambicje spełnić. Wytrwale siadał nad rzeką, gdzie przechadzał się król Wen, i udawał, że łowi ryby. Ale żyłka jego wędki była zupełnie prosta, a poza tym wisiała ponad wodą. Jiang nawoływał przy tym: "Ci, co chętni, niech pociągną za żyłkę".

Przechodzący pomimo zbieracz drewna napomniał go, że w ten sposób żadnych ryb nie złowi. Ale Jiang tylko tajemniczo się uśmiechnął. Nie polował bowiem na ryby. Polował na szefa.

Drugim bohaterem tej opowieści, owym szefem, jest Jichang, syn króla Wen, założyciela dynastii Zhou. Polował w owej okolicy często i w końcu usłyszał o starcu siedzącym nad rzeką. Zaintrygowany nietypowym zachowaniem wędkarza rozpoczął z nim rozmowę.

Tak właśnie złapał się na haczyk. Tak też aspiracje wędkarza mogły się wreszcie zrealizować. Jiang został doradcą króla Wen i jego syna, pomagając im w obaleniu ostatniego władcy dynastii Shang.

?????, ????

Ji?ng taig?ng diaoyú, yuan zhě shangg?u

Starzec Jiang ryby łowi. Kto chętny, niechaj się łapie na haczyk!

Pełni mądrości doradcy i gotowi ich słuchać władcy są sobie niezbędni. Ci pierwsi szukają spełnienia własnych ambicji - wprowadzenie swoich idei w życie wydaje się najważniejszą z nich. A władcy, by skutecznie rządzić, potrzebowali porad ludzi z wizją i rozumieniem zasad oddziaływania na świat. Obie strony współpracy tworzą czasem sojusz ambicji, władzy i woli. Z tych trzech składników wykuwają potem historię.

W slangu współczesnego języka codziennego fraza ta może oznaczać także wejście w pułapkę przeciwnika z pełną tego świadomością.

Źródło: Wu Wang fu Zhou pinghua ?????? [Opowieść o tym, jak król Wu króla Zhou pokonał]; anonim z przełomu dynastii Song i Yuan.

????

Yú qiáo g?ng dú

Rybak, drwal, oracz, uczony

To nazwy czterech szacownych zawodów starożytnego społeczeństwa.

Prawidłowością w niemal wszystkich kulturach jest to, że uczeni w piśmie zazdroszczą kupcom ich bogactwa i wygód. Podobnie jak parający się lichwą i handlem Żydzi w średniowiecznej Europie, tak i kupcy chińskiego świata nie cieszyli się respektem tych z ziomków, którzy do swojego dobrobytu musieli dochodzić w pocie czoła: pracując na roli lub z mozołem wytwarzając przedmioty.

Jednak my wiemy z tomu Drogi wędrownych doradców (s. 119), że stratedzy doradzający władcom już w starożytności należycie rozpoznawali kluczową rolę kupców. W dziele Sześć strategii księcia Tao czytamy: "chłopi, rzemieślnicy i kupcy to trzy skarby"23.

Flaga Partii Pracy Korei [Północnej]: do sierpa i młota, symbili klasy rolników i robotników, dodano "konfucjańską oczywistość" - pędzelek symbolizujący intelektualistów.

Co bystrzejsze głowy znały też prawidłowość, że zarobek zależy od poziomu ryzyka. Ale przede wszystkim rozumiano, że działalność handlowa umożliwiała specjalizację. To ona pozwala na ewolucję skomplikowanych społeczeństw opartych na specjalizacji produkcji, a więc - w dalszej perspektywie - budowę potężnych państw i imperiów.

Źródło: piśmiennictwo Epoki Wiosen i Jesieni.

???????

J?n x?n sh? b?rú wú sh?

Raczej z żadnej księgi nie czerp, niźli wszystkim zawierzaj

Książki mają w sobie zaklętą potężną moc. Żartobliwie podsumowała to Helen Exley: "Najlepsze z nich powinny być oznaczone jako "to może zmienić twoje życie"".

Wiedza zawarta w książkach może posłużyć ludziom do budowania, ale też do niszczenia cywilizacji i harmonii. Z naszej strony Eurazji podobną myśl najlepiej wyraził bodaj Samuel Johnson:

Nie wiem, czego bardziej bać się należy, ulic pełnych przyzwyczajonego do grabieży żołdactwa czy strychów pełnych pisarzy nawykłych do kłamstwa24.

Źródło: Mengzi ?? [Księga Mencjusza]; Okres Walczących Państw.