Wstęp
Motywacja
Doskonale pamiętam moment, w którym postanowiłam odtworzyć i spisać historię Żydów Nowego Targu. Było to 30 sierpnia 2013 r. Od kilku lat mieszkałam na Podhalu i szukałam śladów istnienia i losów żydowskich mieszkańców tego regionu. Dlatego wiedziałam, że tego dnia przypada rocznica ich zagłady - data najtragiczniejsza w dziejach Podhala. Wiedziałam, że tego dnia 71 lat wcześniej na nowotarskim cmentarzu żydowskim zamordowano kilkuset obywateli Nowego Targu. Ludzi, którzy przez dziesięciolecia współtworzyli rzeczywistość tego miasta - w nim się rodzili i dorastali lub wybrali je jako miejsce do życia. W dzień tamtej rocznicy stałam na cmentarzu z poczuciem porażki i sama, gdyż moje próby zorganizowania publicznego upamiętnienia nowotarskich Żydów okazały się bezskuteczne. Patrząc na obudowany murkiem masowy grób, postanowiłam, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby poznać i przywołać imiona ludzi, których 71 lat wcześniej skazano na okrutną masową i anonimową śmierć. Postanowiłam, że odtworzę i opiszę historie tych, którym wtedy odebrano prawo do życia, a przez kolejne dziesięciolecia zapomniano o ich istnieniu. Pragnęłam, aby to, co niewyobrażalne, stało się wyrażalne - przez jak najkonkretniej i najszczegółowiej opisane losy ludzi, których pochłonęło. Chciałam w ten sposób napisać swoją księgę pamięci Żydów Nowego Targu lub raczej księgę mojej pamięci o nich.
Perspektywa badawcza
Historia nowotarskich Żydów to rzeczywistość głębokiej prowincji: bez jakichkolwiek znanych postaci i szczególnych zjawisk. Podobnie jest z historią ich zagłady - jej prowincjonalność oraz przeciętność sprawiły, że była tylko kolejną z licznych białych plam w historiografii Holokaustu1. Nie stanowiła też przedmiotu zainteresowania miejscowych historyków2.
Zagłada w małych miasteczkach przebiegała według podobnego schematu i zmierzała do tego samego finału, być może dlatego tak trudno przypomnieć sobie, że za każdym razem dotyczyła innych ludzi i innych społeczności. Wcześniejsza praca - w ramach magisterium - nad historią Żydów z równie prowincjonalnego Grójca nauczyła mnie, że w źródłach kryje się wyjątkowość i specyfika historii każdej miejscowości i że odkrywanie powiązań między jednostkami a kontekstem, w jakim się znalazły, jest tym, co w badaniach nad przeszłością jest dla mnie najważniejsze. Dlatego kluczowa stała się dla mnie perspektywa mikrohistoryczna3.
Ponieważ trwa nieustanna debata4 nad istotą mikrohistorii, przybliżę te spośród jej założeń, które bezpośrednio wpłynęły na mój sposób poznawania i opisywania historii nowotarskich Żydów. Są to cechy charakteryzujące badania mikrohistoryków włoskich, Giovanniego Leviego i Carla Ginzburga5. Włoska mikrohistoria powstała w połowie lat siedemdziesiątych XX w. w opozycji do wielkiej historiografii Fernanda Braudela, w której ramach dobór obiektu badań był uwarunkowany jego powtarzalnością i seryjnością, a wśród podstawowych założeń znajdowało się uśrednienie i ujednolicenie indywiduów w rolach czynników ekonomicznych i społeczno-kulturowych6. Dla mikrohistoryków wszelkie ujednolicanie jest zwodnicze i okupione brakami poznawczymi, gdyż w imię tworzonych syntez odrzuca partykularność źródeł i zawarte w nich anomalie. Nie uwzględnia również tego, że w każdej społeczności dokumentacja jest wytwarzana w powiązaniu ze sprawowaniem władzy, co z założenia wyklucza jej równowagę i reprezentatywność7.
Mikrohistoria nie poświęca wiedzy o jednostkach na rzecz uogólnień, wręcz przeciwnie - uwypukla indywidulane losy i poszczególne wydarzenia, nie odrzucając jednocześnie abstrahowania od nich, gdyż drobne fakty i pojedyncze przypadki mogą się przysłużyć zarówno odkrywaniu bardziej ogólnych zjawisk8, jak i dostrzeżeniu zupełnie nowych aspektów tego, co uchodziło za dogłębnie poznane9. Jednocześnie we wszelkiego typu uogólnianiu niezwykle istotne dla włoskich badaczy jest "prawo poziomów", które wprowadził Siegfried Kracauer, teoretyk sztuki filmowej. Dla Kracauera mikrohistoria była zbliżeniem, a makrohistoria oddaleniem, ideałem zaś połączenie obu tych perspektyw: ciągłe zbliżenia i oddalenia, balansowanie między szczegółem a ogółem, z zastrzeżeniem, że rzeczywistość jest zasadniczo nieciągła i heterogeniczna, a w konsekwencji żadna konkluzja odnosząca się do danego obszaru nie może być automatycznie zastosowana na wyższym poziomie ogólności10.
Sposobem na formułowanie nowych kompleksowych hipotez i jednocześnie najbardziej charakterystyczną cechą mikrohistorii jest redukowanie skali obserwacji i jak najdokładniejsze badanie materiału źródłowego. Perspektywa mikro pozwala na odkrycie czynników do tej pory niedostrzegalnych i osób, których losy nigdy nie zostałyby poznane11. Umożliwia też prześledzenie relacji pomiędzy jednostkami a kontekstem, w jakim się znalazły. Kontekst zaś jest przez mikrohistoryków rozumiany jako przestrzeń historycznych możliwości (a nie wyłącznie twardych dowodów), odtwarzanych przez badacza z rozproszonych elementów i śladów czyjegoś istnienia12.
Kolejną cechą podejścia mikrohistorycznego jest stosowanie paradygmatu poszlakowego, w którym tropy, symptomy, poszlaki pozwalają dotrzeć do rzeczywistości, której poznanie nie jest osiągalne w inny sposób13. Historyk na zawsze jest związany z konkretem - przejawem tego, co w swej istocie pozostaje nieuchwytne. W tym znaczeniu historyk upodabnia się do lekarza, który wykorzystuje dostępne możliwości analizy, aby zbadać jeden konkretny przypadek. I jak w medycynie wiedza historyczna jest pośrednia, poszlakowa i hipotetyczna14.
Według Carla Ginzburga podstawowym językiem historyków jest język dowodu15, gdyż dowód (wł. prova) zawiera w sobie dwa wymiary: potwierdzanie (convalidare) i usiłowanie (tentare): "Język dowodu oznacza poddawanie materiału badań nieustannej weryfikacji: provando e riprovando [dowodzić i ponownie udowadniać] [...]. Poruszanie się po omacku jak lutnik, który tworząc skrzypce, delikatnie opukuje drewno [...], jest w rzemiośle historyka czymś nieuniknionym"16.
Cały ten proces badawczy: "opukiwanie" materiału przez historyka, jego hipotezy, wątpliwości i ograniczenia, jest nieodzowną częścią narracji mikrohistorycznej, w której poszukiwanie prawdy staje się częścią prawdy odkrytej (choć niekompletnej)17. Inną cechą charakterystyczną tej narracji jest ciągłość i płynność: ujmowana w niej historia nie stanowi tylko rekonstrukcji, lecz staje się opowieścią18, którą charakteryzuje gęstość opisu rzeczywistości, cechująca antropologiczną metodę badawczą Clifforda Geertza19.
W kontekście takiej formy narracji koniecznie należy podkreślić stosunek włoskich badaczy do podstawowego założenia Haydena White'a o dyskursywności historii. Stwierdził on: "Wszelka historia jest po pierwsze i przede wszystkim artefaktem słownym, produktem określonego użycia języka"20. White i Ginzburg spotkali się na konferencji zorganizowanej przez Saula Friedländera, poświęconej "ograniczeniom możliwości przedstawiania" Zagłady21; jej temat skłonił włoskiego badacza do przeciwstawienia się "radykalnemu sceptycyzmowi" White'a22.
Zdaniem Ginzburga sceptycy, chcąc się przeciwstawić pozytywistycznej uproszczonej relacji rzeczywistości ze źródłem, gdy jest ono traktowane jak otwarte okno, dające nam bezpośredni dostęp do opisywanej rzeczywistości, wpadli w inną pułapkę - uznali je za ścianę, wykluczającą jakikolwiek do niej dostęp. Tymczasem źródło należy postrzegać jako ozdobną szybę: bez dokładnej analizy jego faktury rekonstrukcja historii jest niemożliwa. Jednak skupienie się na samej fakturze, bez dostrzegania tego, co przez nią widać, też jest błędem. "Modny imperatyw badania rzeczywistości jako tekstu powinien być uzupełniony świadomością, że żaden tekst nie może być zrozumiany bez odniesienia do rzeczywistości pozatekstowej"23.
Ginzburg utożsamia się z poglądami włoskiego myśliciela Renata Serry, który zginął podczas pierwszej wojny światowej:
Są ludzie, którzy w dobrej wierze wyobrażają sobie, że dokument jest wyrazem rzeczywistości [...]. Jak gdyby dokument mógł wyrazić coś więcej niż samego siebie [...]. Dokument jest faktem. Bitwa jest innym faktem. [...] Oba nigdy nie staną się jednym [...]. Osoba, która działa, jest faktem. Osoba opowiadająca historię jest innym faktem. [...] Każde świadectwo jest tylko świadectwem o sobie samym; o chwili swego powstania, o swym pochodzeniu, o swej celowości, i o niczym innym24.
Zdaniem Serry każdy dokument, bez względu na swoją proweniencję, ma złożoną relację z rzeczywistością. Jednak rzeczywistość sama w sobie bezwzględnie istnieje i według Ginzburga każdy badacz historii musi stale konfrontować się z takimi pojęciami, jak rzeczywistość, dowód i prawda. A rzeczywistości, czyli tego, co się naprawdę wydarzyło, nie da się zredukować do dyskursu o jej tekstualności25.
Wszystkie wymienione przeze mnie cechy mikrohistorii: mikroskala odtwarzanej historii, uwypuklenie losów indywidualnych, odtwarzanie ich relacji z kontekstem, w jakim się wydarzały, ciągłe zbliżenia i oddalenia, "prawo poziomów" w uogólnianiu, poszlakowość badań, włączenie pytań i wątpliwości w tok narracji, jej płynność i gęstość, oraz analiza "faktury źródeł" i świadomość rzeczywistości pozatekstowej, stały się integralną częścią mojego podejścia w procesie budowania opowieści o zagładzie nowotarskich Żydów.
W kontekście mojej pracy nad książką niezwykle ważne były też powiązania mikrohistorii z dwiema najbardziej dla mnie inspirującymi metodami socjologicznymi - metodą biograficzną oraz teorią ugruntowaną.
Istotą koncepcji współczynnika humanistycznego Floriana Znanieckiego (prekursora metody biograficznej) jest "przekonanie, że zanim zjawiska ze świata kultury stają się przedmiotem badania naukowego, są już częścią czyjegoś doświadczenia, są rzeczywistością przez kogoś przeżywaną"26. Dla Znanieckiego podstawę wyjaśniania przyczyn ogólnych zjawisk społecznych stanowi "osobowość ludzka rozpatrywana jako czynnik rozwoju społecznego"27, a metoda biograficzna, reprezentując historię życia jednostek, daje dostęp do realiów życia całych zbiorowości28. Mikrohistorię można więc w pewnym stopniu traktować jako historyczny odpowiednik tej metody socjologicznej.
Z metody biograficznej i jej postrzegania historii indywidualnych przypadków jako sposobu na ujrzenie i uwzględnienie kontekstu pochodzenia, działań i celów poszczególnych osób29 korzystałam szczególnie przy odtwarzaniu historii nowotarskiej rodziny Singerów. Dodatkowo jeden z kluczowych elementów książki stanowią zebrane przeze mnie opowieści o życiu (life stories)30 ocalałych nowotarżan. Moim celem nie było prześledzenie w nich powiązań między doświadczeniem, pamięcią i narracją31, nie dokonałam też całościowej biograficznej rekonstrukcji pojedynczych przypadków32, analizowałam jednak zebrane przeze mnie opowieści, korzystając z elementów metody biograficznej. Zwracałam szczególną uwagę na ich strukturę diachroniczną, czyli porządek, w jakim są przedstawiane "wydarzenia i działania znaczące drogę życiową i istniejące między nimi relacje przed/po"33. Miałam również świadomość trzech porządków rzeczywistości34 obecnych w każdym z przeprowadzanych przeze mnie wywiadów: rzeczywistości historyczno-empirycznej35, rzeczywistości psychicznej i semantycznej36 oraz rzeczywistości dyskursywnej37. Starałam się także zidentyfikować białe plamy w tych opowieściach, mając świadomość, że niektóre z nich mogą (choć nie muszą) być świadomymi przemilczeniami38. Do ich wychwycenia, ale i do zrozumienia zebranych przeze mnie opowieści konieczne było jednak "zanurzenie ich w zbiorowym czasie historycznym"39, tj. odtworzenie kontekstu, w jakim się wydarzały, za pomocą innych metod i źródeł.
W swojej analizie połączyłam różne perspektywy badawcze - socjologiczną, antropologiczną i historyczną - w celu jak najbardziej wszechstronnego opisania złożonej przeszłości nowotarskich Żydów i relacji polsko-żydowskich przed drugą wojną światową, w czasie okupacji niemieckiej i tuż po zakończeniu wojny. Wiedziałam, że jedynie wnikliwa analiza różnorodnego materiału empirycznego, ciągła wzajemna weryfikacja odmiennych danych i źródeł, uzupełnianie opisywanych w nich faktów bądź ich wykluczanie pozwolą na odtworzenie całościowego obrazu ostatnich chwil życia żydowskiej społeczności Nowego Targu, a przede wszystkim losów poszczególnych rodzin i osób, które społeczność tę tworzyły. Taka triangulacja metod (dobór wielu metod do badania tego samego problemu badawczego) i źródeł (dobór i analiza różnych danych do badania tego samego problemu badawczego)40 jest jedną z zasad teorii ugruntowanej.
Jej kolejną kluczową dla mnie cechą jest unikanie szczegółowej konceptualizacji przed przystąpieniem do badań. Hipotezy mają wyłaniać się w trakcie badań empirycznych i towarzyszących im permanentnych analiz (jak w mikrohistorycznym provando e riprovando). Rzeczywistość społeczna przed oczyma analityka i badacza powinna się odsłaniać stopniowo. Na wstępie trzeba jednak wiedzieć, co mamy badać, stąd najbardziej początkowy wybór dotyczy obiektu obserwacji i/lub zjawiska41. Moim "wyborem początkowym" stało się przedstawienie nowotarskiej mikrohistorii Zagłady z perspektywy żydowskich ofiar. Było to ogromne wyzwanie ze względu na charakter zachowanych źródeł. Chcąc oddać ich oryginalne brzmienie, zdecydowałam się nie ingerować w pisownię przytaczanych cytatów.
Źródła
Podejmując decyzję o ograniczeniu zasięgu swoich badań do losów żydowskich mieszkańców jednej tylko miejscowości42, wiedziałam, że nie chcę w żaden sposób ograniczać typów źródeł, z jakich będę korzystać przy odtwarzaniu tej mikrohistorii. We wszelkich dostępnych mi archiwach (polskich, izraelskich, niemieckich, amerykańskich) poszukiwałam materiałów związanych z Nowym Targiem. Przeglądałam też bazy archiwalne, posługując się imionami i nazwiskami żydowskich mieszkańców miasta. Poznanie ich danych było możliwe dzięki unikatowym dokumentom: przedwojennej kartotece rodzin nowotarskich Żydów, okupacyjnej kartotece żydowskich mieszkańców miasta i ich imiennemu spisowi z 1941 r., aktualizowanemu przez Radę Żydowską w Nowym Targu do sierpnia 1942 r. Właśnie te materiały były dla mnie punktem wyjścia i kluczem umożliwiającym poszukiwania w pozostałych źródłach śladów poszczególnych losów i dotarcie do indywidualnego wymiaru opisywanych przeze mnie wydarzeń.
Spośród innych wykorzystanych przeze mnie dokumentów urzędowych43 do najważniejszych należały akta (przedwojenne i okupacyjne) Zarządu Miejskiego w Nowym Targu i dokumentacja wytworzona przez nowotarski komitet Żydowskiej Samopomocy Społecznej44. Ogromny i niezwykle cenny korpus źródeł stanowiły też materiały procesowe w sprawach zbrodni popełnionych w czasie wojny na terenie Podhala, zbierane na przestrzeni czterdziestu powojennych lat przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich45, oraz niemieckie akta z procesu szefa Gestapo w Zakopanem i jego zastępcy46.
Chcąc, zgodnie z moim "wyborem początkowym", uwypuklić perspektywę nowotarskich ofiar Zagłady, wszędzie tam, gdzie to możliwe, szukałam "wszelkich przekazów stanowiących zapis ludzkiego doświadczenia i odzwierciedlających punkt widzenia poszczególnych jednostek"47, czyli dokumentów osobistych.
W wypadku Nowego Targu, podobnie jak i wielu innych niedużych miejscowości, gdzie dokonała się Zagłada, nie zachowały się niemal żadne pisane dokumenty osobiste z tamtego okresu48. Niewiele jest też tego typu dokumentów powstałych w późniejszym czasie. "Zapis ludzkiego doświadczenia" zachował się zatem głównie dzięki historii mówionej (oral history). Podstawowy korpus relacji oral history, z którego korzystałam, stanowią nagrania zebrane przez Shoah Foundation. Tylko jedną relację w formie spisanego wywiadu złożono w latach sześćdziesiątych dla Instytutu Yad Vashem. Szczególnie ważne było więc dla mnie dotarcie do ostatnich żyjących Żydów Nowego Targu. Udało mi się spotkać z siedmiorgiem z nich. W sześciu przypadkach nagrałam ich opowieści o życiu. Odbyłam też dziesiątki rozmów z ocalałymi i potomkami nowotarskich Żydów, podczas których uzupełniałam i weryfikowałam na bieżąco opisywane przeze mnie fakty. Spotkania z nimi, ich świadectwa oraz zaufanie i przyjaźń, jakimi zostałam przez nich obdarzona, były dla mnie jednym z najważniejszych doświadczeń ostatnich lat. Dzięki nim miałam także możliwość dotarcia do archiwów rodzinnych i odnalezienia w nich fotografii, listów i prywatnych pamiątek po tych, którzy zginęli, i po świecie, który został zgładzony. Absolutnie wyjątkowe pod względem charakteru i skali okazały się zbiory Janet Singer Applefield: setki dokumentów, fotografii i listów (w kilku kartonowych pudłach) dotyczących jednej tylko rodziny - Singerów z nowotarskiego Rynku.
Chciałabym w tym miejscu odnotować, w jaki sposób traktowałam wykorzystane przeze mnie relacje historii mówionej. Zdaniem Nechamy Tec "te same zasady metodologiczne powinny obowiązywać wszelkie badania na temat Holokaustu, niezależnie od rodzaju źródeł, na jakich bazują. A badacz zawsze powinien być świadomy ograniczeń materiału empirycznego i szczególnych kompromisów, jakie musi podejmować w trakcie badań"49. Tymczasem Piotr Filipkowski w swej książce Historia mówiona i wojna, powołując się na Michaela Frischa, podkreśla, że nie można stawiać relacji historii mówionej na równi z innymi źródłami historycznymi i traktować jako "surowych danych", które należy poddać krytycznej analizie podobnie jak inne źródła historyczne50. Z kolei Christopher Browning w książce o obozie pracy w Starachowicach stwierdza, że choć naukowcy, analizując relacje ocalałych z Zagłady, rzadko kiedy używają w stosunku do nich kryterium "wierności faktom", gdyż "podporządkowanie wspomnień Żydów [...] takim kryteriom uznawane jest za niestosowne, niedelikatne czy świadczące o braku szacunku"51, to korzystanie z relacji "posłańców z innego świata" w wymiarze historycznym jest dużym, lecz nieuniknionym wyzwaniem, ponieważ w wielu przypadkach jest to jedyny sposób dotarcia do poszczególnych wydarzeń z tamtego czasu.
Z perspektywy swojej pracy nad historią Żydów grójeckich i nowotarskich zdecydowanie skłaniam się ku opinii Browninga. Odtworzył on rzeczywistość obozową na podstawie "masy krytycznej" relacji (około 300 świadectw) i wzajemnego ich konfrontowania. W wypadku moich badań stworzenie takiej "masy krytycznej" świadectw nie było możliwe, poza tym od początku zakładałam korzystanie z wszelkich dostępnych mi typów źródeł. Jestem jednak przekonana, że w odniesieniu do zagłady Żydów na polskiej prowincji ignorowanie warstwy faktograficznej relacji i traktowanie ich jedynie jako egzemplifikacji wydarzeń ujętych w dokumentach wytworzonych przez oprawców jest niedopuszczalne. Dlatego postanowiłam traktować źródła historii mówionej jako pełnoprawne, poddawane krytyce źródło historyczne: mające wyjątkową "fakturę", a zarazem odpowiadające na podstawowe pytanie badawcze mojej pracy: "jak było?"52.
Kwestii źródeł dotyczą też inne z moich pytań, nieustannie towarzyszące mi podczas odkrywania i spisywania nowotarskiej mikrohistorii: na jaki stopień szczegółowości odtwarzanej historii pozwalają źródła dotyczące niedużego, prowincjonalnego miasta, w którym istnienie i losy Żydów są rzeczywistością niemal zupełnie zapomnianą? Jaka jest rola poszczególnych typów źródeł w procesie odtwarzania historii Zagłady ze szczególnym uwzględnieniem perspektywy jej ofiar? Czy i jaka jest możliwość prześledzenia w nich losów poszczególnych osób?
Wszystkie te pytania krążą wokół zasadniczego problemu wyrażalności i niewyrażalności Zagłady53. Georges Didi-Huberman w książce analizującej znaczenie czterech fotografii wykonanych przez więźniów z Sonderkommando w krematorium w Auschwitz, napisał:
Istnieje doskonała spójność pomiędzy przemówieniem Goebbelsa, przeanalizowanym w 1942 roku przez Hannah Arendt pod kątem jego centralnego motywu "Nikt nie odmówi kadiszu" - tzn. wymordujemy was tak, że nie pozostanie po was nawet pamięć - a systematycznym niszczeniem archiwów zagłady przez samych SS-manów [...]. To prawda, "zapomnienie o eksterminacji jest częścią eksterminacji". Ale "racja w historii" zawsze zostaje zanegowana - jakkolwiek byłaby mniejszościowa, rozproszona, nieświadoma czy rozpaczliwa - przez kilka pojedynczych faktów, które są w tym wypadku czymś najcenniejszym: jej możliwą wyobrażalnością. Archiwa Shoah z pewnością opisują obszar niepełny, ocalały, częściowy - ale ten obszar istnieje54.
W innym miejscu swej książki stwierdził: "Jeżeli tak bardzo kładę tu nacisk na wyrażanie m i m o w s z y s t k o, to dlatego że każdy istniejący strzęp - obrazu, słowa czy pisma - został wyrwany n i e m o ż l i w e m u"55.
Struktura książki
W swojej opowieści o zagładzie nowotarskich Żydów, napisanej "mimo wszystko", starałam się zebrać zachowane strzępy ich historii. Każdy jej fragment opiera się na źródłach "wyrwanych niemożliwemu", które jednocześnie warunkują gęstość opisu tamtej rzeczywistości.
W narracji zawarłam wiele cytatów, chcąc zachować charakter poszczególnych głosów - zarówno ludzi, jak i dokumentów. Niezwykle ważnym elementem tej opowieści są też obrazy: "obraz często pojawia się tam, gdzie zdaje się zawodzić słowo"56. Jednym ich rodzajem są słowne, stopklatkowe opisy poszczególnych wydarzeń, oddające obraz szerszej i trudno uchwytnej rzeczywistości. Kolejne obrazy to fotografie: osób, miejsc i dokumentów. Tylko kilka z tych zdjęć powstało w czasie Zagłady. Niektóre noszą ślady zniszczenia. Jacek Leociak pisał o uszkodzonych fotografiach "(z) Zagłady": "Zagłada wkracza w te zdjęcia dopiero poprzez kontekst odbioru, dzięki naszej wiedzy o tym, kiedy i w jakich okolicznościach zdjęcia te były zrobione"57. Poprzez wiedzę o tym, co wydarzyło się wcześniej (fotografie przedwojenne) lub później (fotografie powojenne), Zagłada wkracza we wszystkie z wykorzystanych przeze mnie zdjęć.
Część z nich przywraca twarze - niepowtarzalne i wyjątkowe - ludzi, których losy splatają się z opisywaną przeze mnie historią. Poprzez inne chciałam pokazać fizyczność cytowanych dokumentów i ich szczególne cechy. Niektóre fotografie stanowią zdjęcia rodzinne, tak scharakteryzowane przez Susan Sontag: "rodzina konstruuje portretową kronikę samej siebie - podręczny zestaw zdjęć, które zaświadczają o jej spoistości"58. Traktowałam je więc jak głosy nowotarskich Żydów o samych sobie, podobnie jak ich fotografie pozowane. Obrazem wyrażającym stosunek ocalałych do ich nowotarskiej przeszłości są dla mnie fotografie przedmiotów "z domu" towarzyszących im i z czułością przechowywanych przez dziesięciolecia. Celowo nie poprawiałam jakości tych fotografii - ich kopie powstawały w różnych warunkach i okolicznościach. To także jest częścią mojej opowieści.
Książka ma układ chronologiczno-problematyczny, gdyż czas jest wprawdzie elementem porządkującym opisywaną przeze mnie rzeczywistość, ale postępujący wraz z nim proces Zagłady obejmował (diachronicznie i symultanicznie) kolejne elementy rzeczywistości nowotarskich Żydów.
Cała narracja prowadzona jest dwutorowo i obejmuje dwie mikrohistorie: losy całej nowotarskiej społeczności żydowskiej i jednej tylko rodziny - Singerów. Ich historia rozgrywa się w nowotarskim kontekście i jednocześnie jest przez nich współtworzona, zdecydowałam się jednak na jej wydzielenie (gwiazdkami), aby uwypuklić przestrzeń historycznych możliwości indywidualnych losów w czasie Zagłady.
Rozbudowana część pierwsza dotyczy przedwojennego świata nowotarskich Żydów - jego właściwości i ich uwarunkowań. Tego, z czym wkraczali w czas wojny. Kolejne cztery części są poświęcone okresowi Zagłady. Ich cezury wyznaczyły mi źródła i wydarzenia bezpośrednio związane z losami nowotarskich Żydów59. Narrację zamyka opis tużpowojennej rzeczywistości nielicznych ocalałych spośród nich. Chcę, aby to odtworzona przeze mnie rzeczywistość miała ostatnie słowo, dlatego książki nie kończą moje wnioski i podsumowania (zamieszczane na bieżąco w poszczególnych częściach), lecz zamyka ją opis kresu istnienia społeczności żydowskiej w tym mieście.
Na końcu książki zamieściłam listę wszystkich żydowskich mieszkańców Nowego Targu, których losów dotyczy ta odtworzona i spisana przeze mnie historia; jej wersja uwzględniająca więcej danych znajduje się na stronie internetowej projektu "Ludzie, nie liczby" (https://centrumfundacja.pl/nowy-targ/).
Podziękowania
Odtworzenie spisanej tu historii Żydów Nowego Targu zajęło mi ponad dekadę. Kilka kolejnych lat upłynęło na przygotowaniu jej wersji książkowej i opracowaniu imiennej listy żydowskich nowotarżan. Nie sprostałabym temu wyzwaniu, gdyby nie olbrzymie wsparcie, jakie otrzymałam od wielu życzliwych mi osób.
Dziękuję Małgorzacie Melchior, promotorce mojej pracy doktorskiej, która od 2004 r. w nadzwyczajny sposób towarzyszy mi w drodze naukowej, motywując i dodając otuchy, kształtując i inspirując, pozwalając doświadczyć piękna relacji mistrz-uczeń. Dziękuję Marii Szturo-Over za wspieranie Małgorzaty w lekturze i korekcie przesyłanych przeze mnie tekstów. Dziękuję Łukaszowi Mikołajewskiemu, mojemu promotorowi pomocniczemu, za jego niezwykłe zaangażowanie, świeżość spojrzenia i kojącą obecność w najtrudniejszych etapach powstawania mojego doktoratu. Dziękuję Piotrowi Laskowskiemu za nową perspektywę i ukazanie walorów włoskiej mikrohistorii. Dziękuję Jonathanowi Applefieldowi za ogrom wykonanej pracy oraz zaangażowanie w poszukiwanie i udostępnianie mi źródeł dotyczących rodziny Singerów. To dzięki niemu mogłam opisać ich historię. Jestem wdzięczna recenzentom mojej pracy: prof. Barbarze Engelking i prof. Antoniemu Sułkowi, za bardzo dla mnie ważne uwagi. Dziękuję Dagmarze Swałtek-Niewińskiej i Alicji Jarkowskiej za przyjaźń i nieustanne wsparcie nie tylko merytoryczne; członkiniom i członkom Centrum Badań nad Zagładą Żydów za pomoc, inspirację, zaufanie i możliwość współpracy, która od wielu lat jest dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem; Alinie Skibińskiej za uważną lekturę mojej pracy; Monice Koszyńskiej za wieloletnią i nieocenioną gotowość pomocy; Ewie Koźmińskiej-Frejlak za konsultacje nie tylko źródłowe; Michałowi Szaflarskiemu za błyskawiczne tłumaczenia z niemieckiego; Yael Rusek, Zivie Tauber i Hanochowi Gutfreundowi za przeczytanie mi nowotarskiej Księgi pamięci; Beacie Bińko za czuły profesjonalizm doskonałej redaktorki.
Jestem wdzięczna każdemu, kto przez te wszystkie lata na różne sposoby wspierał mnie w upamiętnianiu ludzi, których losy opisałam. Dziękuję Sieci Forum Dialogu, która osobom takim jak ja dodaje sił i skrzydeł. Dziękuję Dariuszowi Popieli za urzeczywistnienie mojego marzenia o imionach wyrytych w kamieniu i godnym upamiętnieniu nowotarskich ofiar Zagłady. Dziękuję wolontariuszom projektu "Ludzie, nie liczby" za to, że są i przemieniają świat na lepsze. Dziękuję nauczycielom i uczniom z Prywatnych Szkół Średnich im. prof. Jana Venuleta za dbałość o cmentarz żydowski w Nowym Targu i obecność zawsze, gdy to potrzebne.
Dziękuję moim Rodzicom za to, że od dziecka uczyli mnie wrażliwości na innych i pomagali we wszelki możliwy sposób. Dziękuję Teściom oraz Siostrom i ich rodzinom za wsparcie nie tylko logistyczne na przestrzeni lat i kibicowanie moim wysiłkom.
Dziękuję tym, którzy najmocniej doświadczyli ciężaru tej pracy i na szczęście przypominali o świecie istniejącym poza nią, moim Synom Ignacemu, Tymoteuszowi i Leonowi za to, że tak dzielnie znosili długie godziny, jakie nieobecna duchem spędzałam przy komputerze. Za ich czułość, wrażliwość i to, że tak pięknie towarzyszą mi w przywracaniu pamięci o Żydach Podhala. Dziękuję mojemu Mężowi Wojtkowi, który zawsze jest blisko, wspiera, wierzy i rozbraja.
Na koniec chcę podziękować tym, bez których ta książka nigdy by nie powstała i dla których powstała. Przyjaciołom, którzy z ogromnym zaufaniem podzielili się ze mną swoją historią: Janet Singer Applefield, Niońkowi Beckowi, Tamar Doron, Hanochowi Gutfreundowi, Gitce Horn i Julkowi Schneiderowi. Spotkania z nimi, ich przyjaźń, troska o mnie i radość z mojej "świętej pracy" (jak ją nazwali) były tym, co dodawało mi sił i pozostanie ze mną na zawsze. Dziękuję też ich rodzinom i potomkom Żydów Nowego Targu - za zaufanie, chęć poznania tamtej przeszłości, gotowość pomocy i życzliwość.
"Mieścina licha".Żydzi w Nowym Targu przed 1918 r.
Ojciec Józefa, Emanuel Singer, prowadził sklep w Poroninie, w którym sprzedawał to, co najpotrzebniejsze - "mydło i powidło", jak wspominał jego syn61. To u niego Jan Kasprowicz zaopatrywał się w notatniki, na których kartkach powstawała Księga ubogich62. Stałym bywalcem sklepu Singera był również rosyjski emigrant Władimir Iljicz Uljanow - Lenin. Dwa razy dziennie przyjeżdżał rowerem z pobliskiego Białego Dunajca, aby odebrać w Poroninie pocztę, porozmawiać z władającym niemieckim Singerem i zrobić u niego zakupy na kredyt. Tuż po wybuchu pierwszej wojny światowej Lenin został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa63. Pierwszą noc spędził w nowotarskim ratuszu, następnego dnia przeniesiono go do więzienia mieszczącego się naprzeciwko synagogi. "Była sobota. W jednej chwili Żydzi opuścili nabożeństwo. Gromadzili się małymi grupkami przed więzieniem i bez końca rozprawiali o wojnie i "rosyjskim szpiegu". [...] pokpiwali z pewnego sklepikarza z Poronina, który przez wiele miesięcy pożyczał pieniądze szpiegowi i jego żonie"64 - wspominał Leopold Trepper, wówczas dziesięcioletni. Lenin spędził w nowotarskim więzieniu dwanaście dni. W jego obronę zaangażowali się m.in. Jan Kasprowicz, Władysław Orkan i Stefan Żeromski. Gdy został zwolniony, Emanuel Singer pożyczył mu kilkaset koron austriackich, umożliwiając w ten sposób ucieczkę do Szwajcarii. Trzy lata później lokalna "Gazeta Podhalańska" w notce Lenin płaci poinformuje:
Donoszą nam z Poronina, że Leninowi w lipcu i sierpniu 1914 brakło już pieniędzy. Uzyskał on razem z towarzyszami kredyt w sklepie Singera w Poroninie. Z chwilą rozpoczęcia się rewolucji, gdy Lenin wrócił do Rosyi, przesłał przez Sztokholm Singerowi cały dług. To samo zrobili jego towarzysze, którzy dziś są pomocnikami w rządzie Lenina65.
Tymczasem żydowskiego właściciela sklepu w Poroninie, mającego stopień sierżanta, w 1914 r. powołano do służby w armii austriackiej. Przebywał w nowotarskich koszarach, być może w tych zbudowanych tuż za dworcem kolejowym66. W domu pozostała jego żona Helena z ojcem Emanuela i synami Alojzym (zwanym Lolkiem), Józefem, Adolfem (Adkiem), Jakubem (Kubą). Każdy szabat spędzali w Nowym Targu, gdzie mieszkali rodzice Heleny. 12 marca 1915 r., w nocy z piątku na sobotę, kiedy dobytku pilnowały służąca i kucharka, "znany sklep w Poroninie Emanuela Singera, będący tuż przy kościele, wśród gęstych zabudowań gospodarczych sąsiadujących z pocztą i apteką spłonął z niewiadomych przyczyn"67. Ogień, który podłożył pracownik sklepu zwolniony z powodu kradzieży kilka dni wcześniej, na szczęście się nie rozprzestrzenił na pozostałe budynki. Straty oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych reńskich. Najstarszy syn Singerów Lolek miał wtedy jedenaście lat:
próbowaliśmy sprzedać wszystko to, co udało się uratować [...], aby mieć za co żyć. Ocalało kilka książek z zapisanymi długami naszych klientów. Razem z matką jeździliśmy wozem po wsiach, próbując odzyskać swoje pieniądze. Było to niezmiernie trudne, gdyż większość mieszkańców była niezwykle biedna, a poza tym wielu z nich nie chciało się przyznać, że są nam winni jakiekolwiek pieniądze. Środki z ubezpieczenia poszły na pokrycie wierzytelności68.
Singerowie nie zdecydowali się na odbudowę sklepu w Poroninie - zamieszkali w Nowym Targu. Do rejestru mieszkańców wpisano ich w 1915 r.69
Helena i Emanuel Singerowie z synami Alojzym, Józefem, Adkiem i Jakubem, Nowy Targ, około 1915 r. (zbiory Janet Singer Applefield)
* * *
Historia społeczności żydowskiej Nowego Targu, której część mieli odtąd stanowić Singerowie, nie była zbyt długa. Najpierw w królewskim mieście Nowym Targu obowiązywał przywilej de non tolerandis Judaeis. Istnienie żydowskiego mieszkańca miasta (arendarza browaru starosty) odnotowano po raz pierwszy w 1646 r.70, ale sto lat później mieszkało tam zaledwie szesnastu Żydów71. Na początku XIX w. Nowy Targ odwiedził Czech Emanuel Kratochwil de Kronbach i odnotował, że żyjący tam nieliczni kramarze żydowscy z trudem walczyli o byt, gdyż "górale przebiegli ich często w błąd wprowadzali"72. W tamtym okresie rząd austriacki podjął decyzję o skomunikowaniu stolicy cesarstwa z górzystymi rejonami podległej mu Galicji i budowie traktu karpackiego od Moraw aż do Stryja. Ukończony w 1832 r., łączył się z drogą z Nowego Targu do Krakowa. Przed stolicą Podhala, nazwaną przez poetę Seweryna Goszczyńskiego "mieściną lichą"73, otworzyły się nowe perspektywy handlu z Węgrami i sprowadzania tamtejszych win, skór, żelaza i suszonych owoców. Przyczyniło się to do stopniowego wzrostu liczby Żydów mieszkających na terenie miasta: z 24 w roku 1837 do 117 w 185174. O tym, że ich obecność nie spotkała się z entuzjazmem żyjących tam Polaków, świadczy pismo wystosowane 29 sierpnia 1854 r. do nowotarskiego "Świetnego Magistratu". Podpisało je czternastu członków tamtejszej gminy, którym "patent [...] zapublikowanym został względem przysłużenia przynależności" do Nowego Targu ubiegającym się o nią Żydom. Podpisani odmówili kilkunastu rodzinom żydowskim zgody na osiedlenie się, uzasadniając swą decyzję w następujący sposób:
Gmina cierpieć ich niemoże, bo taka podejrzana chołota pościągana zwszytskich stron - bez wiedzy Gminy [...] do miasta wcisnęła się i do wszelkich się znowu oszukiwań i porozumień z złodziejami dopuszcza, a tym sposobem niepotrzebnym ciężarem dla gminy się staje. Zapobiegając temu, podpisany Wydział Gminy donosi przeto o tem Świetnemu Magistratowi i prosi, aby skonsygnowana rzesza na podstawie najwyższych patentów nam zapublikowanych natychmiast wydalona została - a na przyszłość przyjmowanie do miasta i zagnieżdżanie podobnie obciążaiącemi familiami policyi miejscowej surowszy ich [...] dozór nakazał75.
Nie zachowały się dokumenty pozwalające poznać reakcję nowotarskiego magistratu. Jednak z dziesięciu nazwisk, których właścicielom odmówiono pobytu w mieście, aż osiem na stałe wpisało się w późniejszą historię żydowskiej społeczności Nowego Targu: Frey, Langer, Goldner, Traunstein, Sprei, Hammerschlag, Silberring i Bitterman. Najwyraźniej protesty polskich mieszkańców nie zahamowały istnienia i rozwoju żydowskiego życia w stolicy Podhala.
Na początku lat siedemdziesiątych XIX w. nowotarscy wyznawcy religii mojżeszowej odpowiedzieli na specjalną ankietę, zbierającą informacje statystyczne o życiu Żydów w Niemczech, Szwajcarii i Austro-Węgrzech. Wynika z niej, iż w 1869 r. do tamtejszej gminy żydowskiej, obejmującej zasięgiem pięćdziesiąt osiem miejscowości76, należało 998 członków - 471 mężczyzn i 527 kobiet77. W samym mieście żyło zaledwie 150 Żydów78, znaczny procent członków nowotarskiej gminy wyznaniowej mieszkał więc poza jej centrum. Mieli jedną synagogę, która mieściła się w wynajmowanym budynku, podobnie jak szkoła religijna, do której uczęszczało 55 dzieci. Gmina miała już wtedy własny plac cmentarny i bractwo pogrzebowe. Nie wykazała posiadania mykwy, nie zatrudniała też żadnego kantora, rzezaka czy pomocnika gminnego. Jedyny nowotarski rabin zarabiał skromnie - 400 złotych reńskich (złr) rocznie. Był nim Jakub Joel Hirsch, zdolny uczeń rabina Chaima Halberstama z Sącza. W 1879 r., dla uczczenia pamięci dwóch przedwcześnie zmarłych córek, opublikował we Lwowie swoje responsy. Wspomniał w nich o towarzyszącym mu po zamieszkaniu w Nowym Targu poczuciu wyobcowania i o mieszkańcach, którzy wkrótce stali się dla niego oparciem zarówno w codziennym utrzymaniu, jak i w życiu duchowym79. Po jego śmierci nowotarscy Żydzi postawili mu ohel, a na "wsparcie dla wdowy po rabinie" kahał przeznaczył 100 złr. W 1886 r. na terenie miasta Nowego Targu mieszkało już 1000 Żydów. Z budżetu gminy za rok 1889/1890 wynika, że w tamtym czasie mieli własną mykwę, zatrudniali mohela, szkolnika i nauczyciela. W 1891 r. wzniesiono dużą murowaną synagogę przy ul. Szerokiej80 i obsadzono ją drzewami.
Z akt stanu cywilnego Izraelickiej Gminy Wyznaniowej w Nowym Targu wynika, że wielu Żydów przybyło do Nowego Targu z Sądecczyzny, okolic Pilzna, Sanoka, Strzyżowa, Wieliczki, Myślenic i Tarnowa81. Ich migracja była spowodowana nie tylko rozwojem handlowym miasta, lecz także największą w XIX-wiecznej Galicji falą pogromów, jaka wiosną i latem 1898 r. przeszła przez 210 gmin w jedenastu powiatach82. Starosta nowotarski rozlokował na terenach graniczących z powiatem nowosądeckim i limanowskim oddziały wojska, gdyż chłopi z podległych mu ziem spodziewali się w dni targowe nadejścia "band od Sącza", które i im miały umożliwić rabowanie Żydów83. Ostatecznie jednak pogromy ominęły Nowy Targ i okolice.
Na tle innych miejscowości mógł się jawić jako miejsce spokojnego polsko-żydowskiego współistnienia - wszak w latach 1881-1896 nowotarskim wiceburmistrzem był Jakub Goldfinger84, żydowski kupiec, jeden z najzamożniejszych mieszkańców miasta. W 1899 r. w 25-osobowej radzie powiatowej zasiadało trzech Żydów z Nowego Targu: adwokat Ernest Geissler, lekarz miejski Herman Schein oraz Józef Herz, właściciel hotelu i winiarni85. Nowotarscy Żydzi stanowili też trzon powstałego w 1877 r. Towarzystwa Zaliczkowego, najstarszego na Podhalu zrzeszenia spółdzielczego, którego członkiem po wpłaceniu wpisowego i wykupieniu udziałów mógł zostać każdy pełnoletni obywatel, bez względu na wyznanie. Przez kolejne lata żydowscy adwokaci, lekarze i najzamożniejsi kupcy wchodzili w skład 3-osobowej dyrekcji i przewodniczyli radzie nadzorczej tej instytucji, która oprócz czysto ekonomicznych pełniła również ważne funkcje społeczne, wspierając np. straż pożarną i stowarzyszenia oświatowe86.
Idylliczny obraz burzy treść kolejnych numerów "Podhalanina" - wydawanego w tamtym czasie w Nowym Targu "pisma poświęconego sprawom ekonomiczno społecznem", pokazująca, że tamtejsze polsko-żydowskie współistnienie nie było pozbawione napięć i wrogości. Redakcja, której dewizą miała być "sprawiedliwa ocena wszystkiego", a misją "puryfikacja" podhalańskiego społeczeństwa87, na swych łamach polecała uwadze żandarmerii "jaskinię gier hazardowych p. Szymona Greia w Nowym Targu, gdzie ojcowie rodzin zgrywają się do ostatka"88. Upominała Naftalego Bittersfelda, podającego w korespondencji do redakcji nazwę swego sklepu z galanterią w języku niemieckim (Naftali Bittersfeld, Neumarkt, Hüte und Gemischte, Waaren Handlung): "Panie Naftuło! jesz chleb polski, a jeżeli po polsku u nas nie chcesz pisać, to wynoś się tam, gdzie pieprze rośnie"89. Za obrażanie uczuć religijnych uznała handel szkaplerzami prowadzony przez Barucha Kolbera czy sprzedawanie cukierków z obrazkami świętych przez Samuela Wilchorta90. Za "obrzydliwe i wstrętne" uważała nowotarskie "hajdery", w których trzej nauczyciele, Mückenbrunn, Mechner i Glasner, nauczali religii mojżeszowej. Likwidacja chederów była dla redaktorów "Podhalanina" warunkiem koniecznym akceptacji Żydów w nowotarskiej społeczności: "Dokąd hajdery istnieć będą, dotąd o asymilacyi żydów z tubylcami mowy być nie może"91. Za wzór postawy wobec Żydów "Podhalanin" stawiał Polakom poglądy hr. Władysława Zamoyskiego, właściciela dóbr zakopiańskich: "Hr. Zamoyski nienawidzi żyda, bo żyd tuczący się polską gościnnością i narodowością mówi i pisze po niemiecku, a brzydzi się języka polskiego. [...] Antysemityzm hr. Zamoyskiego jest radykalnym, bo jest czystym jak łza sieroty - Hr. Zamoyski nie lubi żyda, ale nie dla interesu, jak to czynią inni"92. W taki sposób odnoszono się na łamach lokalnej prasy do rosnącej liczebnie społeczności żydowskiej kilka lub kilkanaście miesięcy po galicyjskiej fali pogromów, która wszak ominęła Nowy Targ.
W 1907 r. 1500 Żydów stanowiło już 19% mieszkańców miasta. Głównym źródłem dochodów były dla nich drobny handel i rzemiosło - dominowali w piekarnictwie, handlu towarami mieszanymi, mąką i narzędziami rolniczymi. Także większość restauracji należała do Żydów93. Nie powstały tam jednak żadne większe zakłady przemysłowe i żaden z żydowskich mieszkańców Nowego Targu nie stał się właścicielem fortuny. Ci, którym pozwalały na to środki, inwestowali w wykształcenie swych dzieci.
Kiedy w 1871 r. powstała nowotarska Rada Szkolna Miejscowa, w jej skład wszedł znany już z racji piastowania innych funkcji Jakub Goldfinger94. To właśnie jego synowie i bratankowie byli pierwszymi pochodzącymi z Nowego Targu żydowskimi studentami na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego95. Na przełomie XIX i XX w. w gronie studentów prawa UJ znaleźli się m.in. syn z kupieckiej rodziny Syropów Hersch, Marek Herz - syn właściciela nowotarskiego hotelu i winiarni, oraz Joachim Kolber, którego ojciec miał obrażać uczucia religijne Polaków, sprzedając szkaplerze. W 1903 r. studia prawnicze rozpoczął Jakub Schlachet (syn kupca Maurycego), a dwa lata później Izrael Hammerschlag, syn Bernarda. Na prawo dostał się również Jakub Mückenbrunn, którego ojciec nauczał w nowotarskim chederze. Miejscowi Żydzi zdecydowanie najczęściej wybierali studia prawnicze. Na Podhalu, którego mieszkańcy słynęli z uporu i sąsiedzkich waśni, zawód prawnika dawał pewność zarobków, podobnie jak bycie lekarzem. W tamtym okresie Żydzi byli jedynymi nowotarżanami na Wydziale Medycznym UJ. W 1889 r. studia medyczne rozpoczął syn sierżanta Leopold Steinberg, a dwa lata później Filip Herz, syn hotelarza Józefa. Na medycynę, przeczekawszy rok na filozofii, wybrał się też syn lekarza miejskiego Emil Schein. Filozofię, już jako absolwent prawa, wybrał jeszcze tylko Hersch Syrop. Nie wiadomo, jak wielu nowotarskich Żydów studiowało w Wiedniu i we Lwowie. Zachowane nazwiska studentów krakowskiego uniwersytetu pokazują, które rodziny nowotarskich Żydów tworzyły finansową i intelektualną elitę tego niewielkiego miasta, aż do 1904 r. pozbawionego własnego gimnazjum. Gdy "po półwiecznych prawie zachodach i staraniach" udało się je utworzyć, pierwsi uczniowie pobierali naukę w kamienicy Józefa Herza przy Rynku96. W czasie uroczystej inauguracji nowo mianowany dyrektor gimnazjum dr Kazimierz Krotoski podkreślił konieczność wychowywania młodzieży "w duchu najczystszego chrystianizmu", gdyż jego zasady "każą traktować w szkole wszystkich uczniów bez względu na wyznanie i pochodzenia jedną, jedyną, sprawiedliwą miarką, jedną, wielką miłością bliźniego"97. W 1906 r., kiedy gimnazjalistów przeniesiono do nowo wybudowanego gmachu przy ul. Krasińskiego98, było wśród nich 159 Polaków i 35 Żydów99, a nad jedną z sal widniał napis: "Wiary twych ojców strzeż, jako źrenicy w oku, ale pamiętaj, że treścią wiary jest miłość Boga i bliźnich, a nie pogarda ku innowiercom". Do nauczania religii mojżeszowej zatrudniono Tobiasza Marmorka Frauenglasa, nauczyciela szkół ludowych w Nowym Targu. Przez cztery godziny tygodniowo uczył w klasach I-IV gimnazjum. Zachował się szczegółowy plan nauki realizowany przez Frauenglasa. W 1905 r. powstało "Stowarzyszenie ku wsparciu biednych uczniów żydowskich gimnazyum nowotarskiego" pod przewodnictwem lekarza Scheina i adwokata Kohna, datki na utrzymanie ubogich uczniów zbierano wśród 60 członków stowarzyszenia. Nigdy nie udało się zrealizować kolejnego celu owych zbiórek - wybudowania bursy dla młodzieży żydowskiej100.
Powstanie gimnazjum miało ogromne znaczenie dla lokalnej społeczności. Zamożność nie była już jedynym kryterium dostępności kolejnych szczebli edukacji, a następne pokolenia nowotarskich elit - polskich i żydowskich - miały się formować we wspólnych murach szkolnych. Pierwsze egzaminy dojrzałości przeprowadzono w czerwcu 1912 r.101 Wśród zdających byli dwaj żydowscy uczniowie, którzy całą edukację odbyli na terenie Nowego Targu: Zachariasz Goldner (syn rzeźnika) i Herman Kolber (syn kupca). O demokratyzacji dostępu do nauki świadczy to, że w kolejnym roku wśród zdających maturę znaleźli się m.in. zwolniony z opłat szkolnych syn krawca Szymon Papier102 oraz Beniamin Zollman, syn rzeźnika Izaaka103. Ten ostatni w tym samym roku rozpoczął studia medyczne na UJ104. Wszyscy oni, a także kolejni absolwenci nowotarskiego gimnazjum odegrali w późniejszym okresie ogromną rolę w wyznaczeniu kierunku rozwoju tamtejszej społeczności żydowskiej. Natomiast w czasie przed Wielką Wojną największym autorytetem dla Żydów z Nowego Targu pozostawali rabini i cadykowie.
Po śmierci rabina Hirscha nastał czas Berischa Strocha105, który choć nie pochodził z rodziny rabinackiej, był wielkim znawcą Tory i stał na czele znanego w całej Polsce sądu rabinackiego. Ze wszystkich stron napływały do niego listy z pytaniami od pobożnych Żydów. Stroch urzędował w głównej, mieszczącej 800 osób, synagodze, w której modlili się zamożniejsi i bardziej postępowi Żydzi. Za czasów austriackich w obecności przedstawicieli władz świętowano tam urodziny cesarza106. W mieście były ponadto trzy domy modlitwy, w tym jeden wyznawców cadyka z Bobowej, drugi cadyka z Bełza107. Przed Wielką Wojną opiniami uczonych Tory żyła cała społeczność, co nierzadko prowadziło do waśni między zwolennikami poszczególnych autorytetów108.
Nowotarscy Żydzi po wyjściu z synagogi przy ul. Jana Kazimierza 2, Nowy Targ, lata trzydzieste (zbiory Muzeum Podhalańskiego)
Ówczesne władze kahalne były ortodoksyjne - w tamtym czasie prezesem gminy był Abraham (Adolf) Baldinger, który zamieszkał w Nowym Targu w 1885 r. Zaczął od prowadzenia wyszynku w lokalu wynajmowanym przy Rynku. Ożenił się z córką propinatora Blimą i mieli czworo dzieci109. Wkrótce wyszynk stał się domem zajezdnym z jadłodajnią, a następnie Hotelem Centralnym z piętnastoma pokojami wyposażonymi w łazienki, oświetlenie elektryczne, centralne ogrzewanie i kanalizację110. Michał (Dawid) Baldinger scharakteryzował swego ojca jako człowieka postępowego, ale przestrzegającego zasad religii żydowskiej111. W tradycyjnym domu Baldingerów nie mówiono o syjonizmie, Michał zetknął się z nim dopiero w gimnazjum w Bielsku i na politechnice w Wiedniu, na której studiował inżynierię112. W bielskim gimnazjum poznali syjonizm również nowotarżanin Herman Fischgrund, który przejął po zmarłym ojcu handel zbożem, i Izaak Hammerschlag, handlujący żelazem. Obaj założyli pierwsze nowotarskie Towarzystwo Syjonistyczne Bnei Cijon (Synowie Syjonu), ale przed 1914 r. nie osiągnęło ono znaczących wpływów wśród miejscowych Żydów - religijnych, praktykujących tradycję drobnych handlarzy i rzemieślników, skupionych na codziennej walce o byt.
W lutym 1914 r. Zwierzchność Izraelickiej Gminy Wyznaniowej w Nowym Targu sporządziła "Spis członków gminy [izraelickiej] i przynależnych do niej, którzy są uprawnieni do wyboru"113. Według przepisów austriackich w wypadku władz gmin żydowskich obowiązywały wybory kurialne. Kurie wydzielano według cenzusu majątkowego, który ustalano na podstawie wysokości opłacanej składki gminnej, oraz cenzusu wykształcenia. Prawo wyborcze przysługiwało osobom płacącym podatek wyznaniowy lub osobom niepłacącym podatku, pod warunkiem że pełniły funkcje w administracji państwowej lub wojsku, skończyły studia wyższe albo były emerytowanymi urzędnikami gminy. Kobiety spełniające te warunki miały prawo głosu, ale wyłącznie przez męskich pełnomocników114. Na spisie wyborców do nowotarskiej gminy żydowskiej widnieje 321 nazwisk mężczyzn (w tym 151 z Nowego Targu) wraz z wysokością odprowadzanego przez nich rocznego podatku. Wśród nowotarżan największe dochody miał Maurycy Herz, który odprowadzał rocznie 60 koron (K), a najniższy pułap 4 K (ówczesna cena koszuli) obejmował aż czterdzieści osób. Na liście nie ujęto najuboższych mieszkańców miasta, którzy nie płacili podatku wyznaniowego.
Leopold Trepper urodził się 23 lutego 1904 r. jako syn Zachariasza i Debory115. Zdaniem Leopolda żyli niezwykle skromnie, mimo że jego ojciec, płacąc 25 K, na liście z 1914 r. znalazł się w pierwszej czterdziestce nowotarskich podatników. Trudno więc wyobrazić sobie skalę ubóstwa Żydów płacących rocznie cztery korony reńskie lub wcale nieuiszczających podatku:
Rodzina Trepperów zamieszkiwała pod numerem 5 przy ulicy Sobieskiego, w skromnym domu, który zbudował mój ojciec, gromadząc cegły i długi. Na parterze domu znajdował się niewielki sklepik, rodzaj bazarku, w którym mieszkańcy wsi zaopatrywali się w najpotrzebniejsze rzeczy. [...] Rzadko kiedy klienci płacili za towar gotówką, najczęściej wymieniali go na własne produkty rolnicze. Szczątki wspomnień, które pojawiają się w mojej pamięci, a dotyczące okresu dziecięcego, jawią mi się przepełnione swego rodzaju spokojnym szczęściem, mimo bezmiernego ubóstwa moich rodziców.
W każdy piątek wieczorem matka zapalała świece, a na kolację zawsze jedliśmy rybę, choć miało to oznaczać całkowity post w południe, który musiał zrekompensować ten szalony wydatek. W sobotę chodziliśmy do synagogi. [...] To nasze spokojne życie, pełne rodzinnego ciepła, miało się wkrótce skończyć116.
Przyczyną dramatycznej zmiany była pierwsza wojna światowa. Kilka dni po jej wybuchu, 5 sierpnia 1914 r., na krakowskie Oleandry wyruszyli członkowie nowotarskiej Polskiej Drużyny Strzeleckiej, która przekroczyła wraz z Piłsudskim granice Królestwa Polskiego. Ruch militarny zaczęto organizować na podhalańskich wsiach dwa lata wcześniej w postaci silnie związanych z ruchem ludowym Drużyn Podhalańskich. Nie było w nich miejsca dla nowotarskich Żydów, którzy jednak wylegli na ulicę, aby wziąć udział w uroczystości ich utworzenia.
Uroczystość z okazji utworzenia Drużyn Podhalańskich, Nowy Targ, 1913 r. (zbiory Muzeum Podhalańskiego)
Nowy Targ stał się centrum akcji werbunkowej na Podhalu. Do legionów można było wstępować po ukończeniu 17 lat. W pierwszym roku wojny zaciągnęło się 62 gimnazjalistów, czyli 21% uczniów nowotarskiego gimnazjum117. Łącznie do legionów wstąpiło 136 jego uczniów, nie było wśród nich żadnych Żydów118. Ci zaangażowali się "w różne posługi obywatelskie i humanitarno-społeczne prace"119. Gimnazjaliści "bez różnicy wyznania" na apel dyrekcji pracowali na polach mężczyzn powołanych do wojska i zbierali metal na cele wojskowe; w gronie ochotników znaleźli się m.in. Braun, Fischer, Stamler, Zollman. A kiedy w budynku gimnazjum tworzono szpital Czerwonego Krzyża, pracowali przez kilkanaście godzin dziennie, robiąc łóżka i stoliki nocne oraz wypychając sienniki: Jakób Apfelbaum, Markus Braun, Abraham (Adolf) Gutfreund, Baruch Huttman, Abraham Kolber, Salomon Stamler, Henryk Statter, Mojżesz Traunstein i Markus Zollman wraz z dwunastoma polskimi kolegami.
W dniu, w którym szpital oddano do użytku, 3 października 1914 r., przywieziono do niego 104 rannych120. W listopadzie zawieszono naukę we wszystkich szkołach, gdyż okolice pobliskiej Limanowej miały być miejscem kontrofensywy wojsk austriackich, odpierających spod Krakowa wojska rosyjskie. Pod koniec miesiąca wśród ludności wybuchła panika na wieść o przedostaniu się w rejon Tylmanowej i Krościenka patroli kawalerii rosyjskiej121. Leopold Trepper wspominał:
Pewnego dnia w Nowym Targu rozeszła się pogłoska: "Nadchodzą Kozacy!". Trzeba wiedzieć, że dla Żydów słowo Kozak oznacza pogromy. W wielkim pośpiechu zorganizowano ewakuację Żydów w kierunku Wiednia. Rodzina Trepperów wyjechała wraz ze wszystkimi122.
Rosjan pod Limanową odparto i na początku kolejnego roku sytuacja na Podhalu zaczęła się stabilizować, Żydzi powrócili do swoich mieszkań. Niektóre z nich zostały zrujnowane przez stacjonujących w nich żołnierzy. Adwokat Bernard Kohn zastał swe ośmiopokojowe mieszkanie w stanie zupełnej ruiny, z wybitymi szybami, podziurawionymi ścianami, zerwanymi posadzkami, zdewastowanymi lampami, piecami i meblami. Ukradziono mu maszynę do pisania, przybory biurowe, krzesła, stoły, obrazy, bibliotekę, srebrny serwis, nakrycia stołowe i pościel, naczynia i żywność123. Front był daleko, nowotarżanie zmagali się więc z tęsknotą za walczącymi bliskimi, opieką nad uchodźcami z terenów objętych walkami, leczeniem rannych i chorych żołnierzy, problemami aprowizacyjnymi i wojenną drożyzną. Wzmogły się kradzieże; na nocnym podkradaniu żyta przyłapano m.in. Dawida Grassgrüna, nowotarskiego dorożkarza124. Do takiej rzeczywistości Nowego Targu przybyli w 1915 r. Singerowie.
* * *
Na początku wojny sierżant Emanuel Singer stacjonował w Nowym Targu. Kiedy został ranny, być może w czasie walk pod Limanową, leczono go w szpitalu urządzanym przez gimnazjalistów. Gdy doszedł do siebie, dość często wychodził na przepustki i walczył o zapewnienie bytu najbliższym. Wykorzystując znajomości w Wiedniu, zajął się importem maszyn do szycia marki "Singer". Interes szedł tak dobrze, że w 1916 r. zakupił dwa sąsiadujące ze sobą domy przy nowotarskim Rynku i założył skład maszyn, sprzętu rolniczego i nawozów sztucznych125. Zaraz potem wysłano go na front bałkański w 415 Batalionie Etapowym Pospolitego Ruszenia [k.k. Landstorm-Etappen-Bataillon Nr 415]. Helena była w zaawansowanej ciąży z ich piątym dzieckiem126.
Na kartce pocztowej, którą Emanuel wysłał do ośmioletniego Adka (Adolfa) Singera pod koniec lutego 1916 r., widać tańczących derwiszy; pod obrazkiem dopisał: "Taniec turecki! Prawda, że ładny?". Pochwalił syna za własnoręcznie napisany list i pilną naukę, obiecał prezent: "Jeżeli P[an] Bóg pozwoli, że K[ochany] Tatuś powróci"127.
Pocztówka Emanuela Singera wysłana do Adka 24 lutego 1916 r. (zbiory Zivy Tauber)
Na początku marca pisał z Trebinje: "Drogi, Kochany Adusiu! Tatuś Twój jest bardzo daleko, od Ciebie oddalony. Proś P[ana] Boga, abym do Was powrócił, abym mógł się jeszcze Wami zająć i ucieszyć"128. Dwa tygodnie później był w Scutari: "powodzenie mam dobre, lecz bardzo tęsknię za Wami [...]. Kartki ode mnie schowajcie, abyście wiedzieli, gdzie wasz Tatuś się obraca"129. W czerwcu pozdrowił ich z Mostaru130, a 1 września 1916 r. pisał z Dopisnicy: "Kochany Adusiu! Przykro i smutno jest mi za Wami, Kochane Dzieci, ale może Pan Bóg pozwoli, że Was wkrótce zobaczę. Pozdrawiam i całuję Cię serdecznie i wszystkich w domu"131. Piąty syn Singerów, Artur, urodził się w połowie marca 1916 r. Nie wiadomo, czy Emanuelowi pozwolono wtedy odwiedzić najbliższych. W 1918 r. zachorował na malarię. Z ogromnym trudem udało się go sprowadzić z Dubrownika do nowotarskiego szpitala wojskowego. Gdy tylko doszedł do siebie, stał się jego głównym zaopatrzeniowcem132. W maju 1919 r. przyszedł na świat szósty syn Heleny i Emanuela, Henryk.
* * *
Nie wiemy, jak wielu nowotarskich Żydów walczyło w czasie pierwszej wojny światowej ani ilu straciło w niej życie. Jednym z zabitych na froncie włoskim był brat Leopolda Treppera, drugi z jego braci stracił słuch133. W późniejszych latach powstały w Nowym Targu dwie żydowskie organizacje kombatanckie - Związek Żydowskich Wdów i Sierot Wojennych oraz Związek Żydów Uczestników Walk o Niepodległość Polski134. Każda zrzeszała po kilkadziesiąt osób. Wśród ich członków znaleźli się m.in. adwokat Jakub Schlachet, który w czasie wojny stracił nogę, kuśnierz Henryk (Chune) Beck (spędził kilka lat w niewoli rosyjskiej), wyznawca cadyka z Bobowej Aron Gerstner i syjonista Izrael Hammerschlag. Dyrektor gimnazjum donosił w sprawozdaniu z 1918 r. o awansach wojskowych jego wychowanków, w tym także Żydów: Zygmunt Goldner i Hersch Huttman awansowali na poruczników, Huttman otrzymał nawet odznakę oficerską Czerwonego Krzyża drugiej klasy. Na chorążych awansowali Feiwel Mendler, Wilhelm Mindelgrün, Jonasz Silberring, Bernard Wildfeuer i Beniamin Zollman, a Henryk Mindelgrün otrzymał "srebrny medal mniejszy i bronzowy"135. Pospolite ruszenie obejmowało wszystkich - bez względu na wyznanie, status społeczny i poglądy.
"Zajaśniał herb Polski".Światy nowotarskich Żydów w Drugiej RP
Biało-czerwone flagi zawisły w mieście 1 listopada 1918 r.: "Zniknęły dwugłowe orły austriackie z urzędów i kawiarń, zamiast nich zajaśniał herb Polski, biały orzeł. [...] Mowę z ratusza wygłosił burmistrz Rajski, wzywając do zachowania porządku"136. Dla nowotarskich Żydów był to czas pełen napięcia: 2 listopada 1918 r. wiec na nowotarskim Rynku nieomal przekształcił się w skierowane przeciwko nim zamieszki137. Zorganizowali więc samoobronę, w której skład weszli mężczyźni mający za sobą służbę w armii138.
Zgromadzenie na nowotarskim Rynku, 2 listopada 1918 r. (zbiory Muzeum Podhalańskiego)
Na pobliskiej Orawie na początku listopada doszło do rozruchów antyżydowskich. Grabiono i demolowano sklepy, choć, jak donosiła najpoczytniejsza lokalna "Gazeta Podhalańska", "żydów nie bito, lecz gromadnie odstawiono za granice wsi i wydalono do Madziarów"139. Zdaniem redakcji przyczyną było "rozgoryczenie ludności" wobec Żydów, którzy "byli zawsze podporą rządu [austriackiego] i mieli ogromne znaczenie i wpływy"140. Inaczej postrzegał to Jan Kąś, mieszkaniec Piekielnika, który we wspomnieniach nie pisał nic o patriotycznych pobudkach rabujących:
Początkiem listopada odbywał się w Jabłonce jarmark, na który przybyło dużo Żydów z Orawy, jako też i z Polski, bo granice nie istniały, i nie przeczuwając niczego, bo zawsze tak bywało. I nagle około godziny 10-tej ludność podburzona przez kilku prowokatorów zaczęła rabować stragany żydowskie i sklepy. Żydzi pouciekali w popłochu, zostawiając towar na pastwę losu. Zaczęły się bójki o towar [...]. A już kiedy chłopi zaczęli rabować knajpy [...], to wtedy zaczęły się dziać niesamowite rzeczy. W piwnicach było wina po kolana [...], z pod nóg czerpiąc kapeluszem, paru chłopów upiło się na śmierć. Potem pijani chłopi, wracając do swoich wsi, zaczęli rabować żydów w swoich wioskach. Brali wszystko: ubranie, meble, pierzyny, co kto popadł [...]. Wszystko to uszło bezkarnie, bo nie było żadnej władzy na górnej Orawie prócz sołtysa141.
Porządek przywróciło dopiero sprowadzone z Nowego Targu wojsko.
Na targ w Jabłonce jeździli też żydowscy kramarze z Nowego Targu. By uniknąć podobnej sytuacji w swoim mieście, zwrócili się do komisarza powiatowego dr. Bednarskiego o odwołanie najbliższego jarmarku - otrzymali odpowiedź odmowną. Targu pilnowała straż obywatelska, "złożona w ten dzień niemal z samych górali"142; przebiegł bez zakłóceń. Fala pogromów przechodząca przez Polskę jesienią 1918 r. i tym razem ominęła stolicę Podhala143. Wydarzenia towarzyszące odzyskiwaniu niepodległości - świętowanie Polaków i poczucie zagrożenia żydowskich mieszkańców Nowego Targu - pokazują, w jakim oddaleniu od siebie mimo kilkudziesięcioletniej styczności pozostawały światy żydowskich i polskich mieszkańców. W nowej rzeczywistości Drugiej Rzeczypospolitej oba musiały się zdefiniować na nowo.
Dostępne źródła nie pozwalają na opisanie wewnętrznego zróżnicowania świata nowotarskich Żydów przed rokiem 1918. O tym, że nie był monolitem, świadczy korespondencja z końca pierwszej wojny światowej, posyłana do redakcji krakowskiego "Nowego Dziennika". Wynika z niej, że społeczność żydowska Nowego Targu potrzebowała zmian. Wszędzie panowała powojenna bieda, a w dorosłość wkraczali nowotarscy Żydzi kształceni na wyższych uczelniach - syjoniści gotowi stać się lokalną elitą. Uznania swych praw i możliwości uczestniczenia w życiu gminy domagała się też biedota żydowska. Zmienianie rzeczywistości nie było jednak łatwe: "Każda akcya przedsięwzięta z wielkim rozmachem utyka na jakimś martwym punkcie i wszystko nadal pozostaje po dawnemu"144.
Po kilkuletniej obojętnej pasywności dla spraw żydowskich wezwało wreszcie przełożeństwo izraelickiej Gminy Wyznaniowej w Nowym Targu członków tutejszej Gminy Wyznaniowej na zgromadzenie, które miało się odbyć 6 października, a na którym mieliśmy obradować nad sposobem niesienia pomocy biednej ludności żydowskiej naszego miasta (utworzeniem konsumu żyd[owskiego] itd.). Na zgromadzenie przyszło prócz komisarza Gminy Wyznaniowej p. [Arona] Aleksandrowicza aż 3 obywateli i rozumie się, wobec tak licznego kompletu zgromadzenie się nie odbyło145.
Na kolejne zebranie, zdaniem autorów przywołanego artykułu, stawili się już prawie wszyscy nowotarscy Żydzi i wyrazili sprzeciw wobec "znienawidzonego a ustanowionego jeszcze za rządów austriackich kahału", który swą bezczynnością narażał ludność na straty: "Cała rzesza biednych Żydów tutejszych jest bez opieki, gdyż nikt nie zabiera w ich imieniu głosu, by ulżyć ich nędzy"146. Złożoną wówczas przez kahał obietnicę wcześniejszych wyborów zrealizowano dopiero w 1922 r., być może z powodu napiętej sytuacji w kraju - pochłoniętym walką z epidemią hiszpanki i wojną z bolszewikami.
W lipcu 1920 r. siedemdziesięciu pięciu wójtów z Podhala uchwaliło odezwę "Do braci Podhalan, do górali z pod Tatr i Beskidów [...], by twardo i mocno stanęli przy sztandarach Rzeczypospolitej. Niech synowie nasi i bracia, silni i zdrowi pod broń idą..."147. Przed komisją poborową stawił się urodzony w 1902 r. w Nowym Targu Adolf Gutfreund, syn Hani i Henryka, właściciela wytwórni sukna góralskiego, uczeń ostatniej klasy miejscowego gimnazjum. Był krótkowidzem, przeznaczono go więc do służby pomocniczej i z 4 Pułkiem Strzelców Podhalańskich trafił do Cieszyna:
zostałem przydzielony do kompanii karabinów maszynowych, gdzie pełniłem służbę pomocnika kancelaryjnego. Jako zdolny pomocnik zostałem wybrany do szkoły podoficerów rachunkowych i po miesięcznym kursie zostałem po złożeniu egzaminu, do którego zasiadło kilkunastu kandydatów, uznany za podoficera rachunkowego i mianowany starszym strzelcem. Jako starszy strzelec prowadziłem samodzielnie Kancelarię kompanii karabinów maszynowych.
Z powodu ofensywy naszych walecznych wojsk dowiedzieliśmy się, że mają uczniów - ochotników zwolnić, celem kontunuowania dalszych studiów. Z początkiem listopada zostałem zwolniony. Zaznałem wrażeń dobrych i złych i trochę samodzielności przyswoiłem148.
Walki frontowe i tym razem toczyły się daleko od Nowego Targu, a na miejscu polscy i żydowscy mieszkańcy zmagali się z brakiem żywności, inflacją i rosnącymi cenami149. W tamtych latach stolica Podhala nie wyglądała imponująco. Przeważały drewniane, parterowe domy. Dopiero na początku lat dwudziestych miasto zaczęło "kamienieć i podnosić się w górę, bo coraz więcej domów murowanych ma piętro"150. Nie było wodociągów, kanalizacji i sieci gazowej. Jesienią i wiosną ulice tonęły w błocie, latem unosiły się nad nimi tumany kurzu151. W tej niepozornej rzeczywistości mieszkało w 1921 r. 1342 Żydów, co stanowiło 16,6% ogółu mieszkańców152.
W pierwszych powojennych wyborach do władz kahalnych obowiązywał jeszcze cenzus majątkowy - zagłosowało w nich około 400 osób. Dwunastoosobowy zarząd pozostał w większości konserwatywny i ortodoksyjny, a na czele gminy stanął Ignacy Hammerschlag. Pełnił tę funkcję aż do wybuchu drugiej wojny światowej, gdyż akceptowały go wszystkie środowiska - w opinii ortodoksów mimo zasymilowania pozostał człowiekiem "z bardzo ciepłym żydowskim sercem"153.
W kahale istniało kilka komisji: religijna, opieki społecznej, do spraw wychowania, regulaminowo-prawnicza, rachunkowa, cmentarna i budżetowo-gospodarcza, "do których wybrano członków Zarządu, a nadto osoby nienależące do Zarządu, by w ten sposób szersze sfery społeczeństwa zainteresować działalnością gminy żyd[owskiej]"154. Syn Leiba Randa wspominał w Księdze pamięci, że jego ojciec przewodniczył komisji religijnej:
Dobrze znał całe żydowskie prawo. On był bardzo pojętny, tak jak wszystkie wnuki Magida z Kozienic. Codziennie przychodzili do nas sąsiedzi i przyjaciele, aby się radzić z ojcem, na przykład Chaim Izaak Degen, Aszer Grünspan, Jakub Schiff, Chaim Fertig, Zeew Katz i nasz wujek Abraham Mosze Kopyto. Oprócz tych sąsiadów przychodził do nas też Joszua Kiesen, bardzo zdolny człowiek, który znał na pamięć każde zdanie w Biblii, i w jego mieszkaniu był specjalny pokój na nocleg dla biednych, którzy odwiedzali nasze miasto. Muszę wspomnieć też postać Joela Langera. Był bardzo bogaty i nie tylko w Nowym Targu, ale i okolicy, był bardzo skromny i pomagał wszystkim155.
Relacja Moshego Randa jako jedyna przywołuje nowotarskich aktywistów ortodoksji, gdyż wszyscy wymienieni przez niego mężczyźni należeli do nowotarskiego oddziału Agudy156, istniejącego w mieście od 1922 r.157
Zdecydowanie więcej wiadomo na temat tamtejszych syjonistów - zachowały się ich sprawozdania z działalności, publikowane regularnie, aż do 1936 r., na łamach "Nowego Dziennika". Donosili w nich o swoich sukcesach w akcjach syjonistycznych i o konfliktach z agudystami. Aktywność syjonistów zasiadających w kahale (dr. Salomona Stamlera, dr. Bernarda Kohna i dr. Zachariasza Goldnera) miała sprawić, że władze gminy wyznaniowej subsydiowały Keren Kajemet158, a w 1924 r. po raz pierwszy odprawiono w synagodze nabożeństwo w rocznicę śmierci Theodora Herzla. Nowotarski zarząd żydowskiej gminy wyznaniowej stał się rzadkim przykładem "kahału syjonizującego"159. Kolejne wybory, już bez cenzusu majątkowego, lecz zgodnie z polskim prawem: powszechne, równe, tajne, bezpośrednie i proporcjonalne160, umocniły pozycję syjonistów, a jednocześnie zaostrzyły konflikt z ortodoksami. Ofiarą sporów o władzę padły drzewa rosnące przed synagogą od czasu jej wzniesienia. Wiceprezes zarządu, ortodoks Izaak Langer, ze względów religijnych dokonał w 1933 r. ich samowolnej wycinki161. Na wniosek syjonistów policja skierowała sprawę do sądu162.
Nowotarska synagoga przed wycięciem drzew w 1933 r. (Sefer Nowi-Targ)
Przez rok spierano się również o osobę następcy rabina Strocha, zmarłego na początku lat trzydziestych. Ortodoksi popierali Hirscha Meiselsa - wywodzącego się z Halberstamów (praprawnuka Chaima z Sącza) rabina bobowskiego, pozostali Eliasza Weissa, zięcia Strocha, który zdobył ich łaski, wygłaszając w imieniu zarządu hesped163 na pogrzebie Bernarda Kohna, jednego z pierwszych syjonistów w mieście164.
Lokalną tradycją stał się też konflikt wokół czczenia pamięci Theodora Herzla. W 1934 r.:
Wbrew dotychczasowej tradycji rzezak i chazan Leser Weiss odmówił odprawienia modłów, tłumacząc się, że ortodoksi zagrozili mu bojkotem na wypadek, gdyby się "odważył" odmówić "kadisz" i "El mole rachmim" za duszę Herzla. Wskutek powyższego postępowania Lesera Weissa - przewodniczący Zarządu Gminy zawiesił go w urzędowaniu, a następnie Zarząd Gminy ukarał go dyscyplinarnie z ostrzeżeniem, że w razie powtórzenia się podobnego złamania dyscypliny Zarząd wyciągnie najdalej idące konsekwencje165.
W kolejną rocznicę:
odłam tutejszej ortodoksji rozpoczął akcję, by [...] kantorzy będący zarazem rzezakami rytualnymi nie odprawiali modłów na nabożeństwie ku czci Teodora Herzla, gdyż inaczej ortodoksja nie będzie jeść mięsa ze szechity tych rzezaków, ale dzięki energicznej postawie większości Zarządu gminy żydowskiej akcja powyższa się nie udała166.
W tym zakurzonym lub tonącym w błocie i otoczonym górami niezamożnym mieście oknem na świat były dla syjonistów wydarzenia odbywające się w siedzibie czytelni żydowskiej. Początkowo organizowali je mieszkający poza miastem wykształceni nowotarżanie. Inżynier Michał Baldinger, oficer walczący w szeregach armii Hallera, był w grupie animatorów167: "Gdy przyjeżdżaliśmy do naszego rodzimego miasta, organizowaliśmy różne imprezy propagandowo-syjonistyczne, z których cały dochód przeznaczony był na cele KKL. Powszechnie przyjęty był wśród nas zwyczaj wzajemnego obdarowywania się szeklami wykupowanymi z okazji urodzin itp."168. W połowie lat trzydziestych ożywiła działalność czytelnia żydowska. Salomon Gutfreund (brat Adolfa) za pozyskane ogromnym wysiłkiem środki przeprowadził jej remont i przebudowę, a następnie został jej prezesem169. Odbywały się tam zebrania dyskusyjne, odczyty i referaty170, akademie171, zabawy dobroczynne172 i przedstawienia. W grotesce "Złodziej i jego mecenas", wyreżyserowanej przez Adolfa Günsberga, wzięło udział aż jedenastu aktorów173: "Wszyscy amatorzy świetnie wywiązali się ze swych zadań i dlatego też tłumnie na przedstawieniu zebrana publiczność żydowska i polska słusznie uważa przedstawienie to za jedną z najlepszych imprez teatralnych w ciągu ostatnich kilku lat"174.
Wzór papieru firmowego nowotarskiego Makkabi (zbiory Muzeum Drukarstwa w Nowym Targu)
Niemniej to sport okazał się najskuteczniejszym sposobem zachęcenia młodzieży do syjonizmu. Nowotarski oddział Makkabi zbudował na Kowańcu175 pierwszą i jedyną żydowską skocznię narciarską na świecie. Otwarto ją 21 stycznia 1932 r. w obecności delegata starostwa, prezesa kahału i licznej publiczności. Słynną sekcją narciarską nowotarskiego Makkabi kierował wówczas Leopold Stanner176.
Konkurencją dla tej organizacji przez wiele lat był Haggibor, założony przez Mońka (Mojżesza, Maurycego) Papiera jako klub piłkarski.
Zarówno Makkabi, jak i Haggibor organizowały górskie wycieczki, mecze, spływy kajakowe i zawody narciarskie177.
Nowotarska drużyna Haggibor, Nowy Targ, lata dwudzieste (Sefer Nowi-Targ)
Adolf Singer przez dziesięciolecia przechowywał legitymacje członkowskie obu organizacji, choć niejednokrotnie dochodziło między nimi do konfliktów, co budziło niesmak syjonistów starszych wiekiem, piszących do "Nowego Dziennika":
w miejscowości tak liczebnie co do Żydów nikłej zupełnie wystarczyłby jeden klub sportowy żydowski, tem bardziej że obydwa te kluby mają niemal identyczny zakres działania. Te spory nas ostatecznie nie interesowałyby, gdyby właśnie nie ta okoliczność, że do obydwu klubów należą również członkowie organizacji syjonistycznej, którzy zwalczają się nie zawsze sportowymi środkami, a co smutniejsze, którzy gotowi są nawet swój syjonizm poświęcić dla swego klubu sportowego178.
Legitymacja członkowska żydowskiego klubu sportowego Haggibor (zbiory Zivy Tauber)
Drużyna "Margalit" z nowotarskiej Akiby. Od prawej stoją: Ida Goldberg, Ida Natowicz, Ruth Schindel, Janina Baldinger, Róża Natowicz, Sala Knopf, Charlotte Fischgrund, Helena Goldberg i Lea Rieger. Siedzi Ilona o nieznanym nazwisku. Nowy Targ, koniec lat trzydziestych (Sefer Nowi-Targ)
O tym, że były to jednak czarne wizje, nieprzystające raczej do rzeczywistości, świadczy (oprócz przykładu zaangażowania Adolfa Singera) to, że w Nowym Targu istniały ponadto prężnie działające grupy Ha-Szomer ha-Cair179 i Akiba180, a każda z nich liczyła około 120 członków.
W budynkach kahału, mimo protestu ortodoksów, Chaim Ickowicz nauczał ich hebrajskiego. Chętni wyjeżdżali później na hachszarę181 w Horodeńce lub Nadwórnej, a następnie w sposób legalny lub nielegalny do Palestyny. Tylko nielicznym udało się zrealizować ten nadrzędny cel przynależności do organizacji. Wyjazd chaluców był możliwy dzięki wysiłkowi całej syjonistycznej społeczności Nowego Targu:
W lutym [1930 r.] wyjechali do Palestyny trzej chalucim, na cześć których Stow[arzyszenie] Haszchar-Przedświt182 zorganizowało wieczór pożegnalny - prawdziwa żydowska manifestacja. Subwencje z Gminy żydowskiej, Towarzystwa Zaliczkowego i Stow[arzyszenia] "Jad-Charucim"183: oraz gorliwej pracy Stow[arzyszeń] "Haszchar" i "Wiza"184 [sprawiły, że] udało się nam ze środków miejscowych pokryć koszta podróży i ekwipunku wszystkich trzech chaluców185.
W Księdze pamięci Nowego Targu zamieszczono zrobione kilka lat później zdjęcie z "pożegnania przyjaciół wyruszających w drogę do Eretz-Israel"186. Wśród kilkudziesięciu osób stojących na nowotarskim dworcu widać elegancko ubranego Adka Singera.
Pożegnanie na nowotarskim dworcu. Adek stoi po prawej stronie chłopca w centrum fotografii. Nowy Targ, marzec 1935 r. (Sefer Nowi-Targ)
* * *
Tego dnia zrobiono mu jeszcze jedno zdjęcie - zapewne tuż przed wyruszeniem na dworzec, gdzie na Adka czekali chcący go pożegnać przyjaciele. Na tej fotografii, przechowywanej w izraelskim domu jego jedynej córki, stoi otoczony swymi najbliższymi, opierając się o drzwi rodzinnego sklepu. Jest marzec 1935 r.
Singerowie ustawili się na podwórzu domu w Rynku 28, gdyż według "Danych poufnych wyłącznie do użytku Izby przemysłowo-handlowej w Krakowie" z października 1934 r. Emanuel Singer właśnie tam prowadził swoje założone w 1915 r. przedsiębiorstwo. Należał do Stowarzyszenia Kupców w Nowym Targu i zatrudniał sześć osób - trzech członków rodziny i trzech pracowników najemnych w charakterze robotników. Według świadectwa przemysłowego firma Emanuela Singera zajmowała się sprzedażą towarów żelaznych i materiałów budowlanych, a dokładniej galanterii żelaznej, materiałów budowlanych, pieców kaflowych, nawozów sztucznych i cementu187. Na tej ostatniej wspólnej z Adkiem fotografii widać wystawione na półce kafle.
Rodzinne pożegnanie Adka Singera przy wejściu do sklepu od strony ul. Kazimierza Wielkiego, Nowy Targ, 1935 r. (zbiory Zivy Tauber)
Wyjazd syna był dla Emanuela ogromnym ciosem:
Z bólem serca i łzami w oczach żegnam się z Tobą i P[an] Bóg wie, czy nie po raz ostatni!!! Przeczucie moje powiada, że tak. Jak Ci, mój kochany, wiadomo, marzenie moje było zawsze, by was wyprowadzić na dobrą drogę dobrych, uczciwych, porządnych i pracowitych ludzi, i Bogu dzięki cieszę się, że to osiągnąłem [...], cieszyłem się, że będę miał tę możność [...] mego ukierowanego interesu [Tobie] zostawić, co było zawsze moim życzeniem. Niestety moje życzenia się nie spełniły [...] i wolisz dla obcych pracować jak dla siebie i w otoczeniu swoich rodziców.
Jak Ci jest, mój Kochany? Jest Ci szczęśliwie? Błogosławię Cię z całej duszy i serca! Niech Ci[ę] Pan Bóg ma w dobrym zdrowi i szczęściu, pamiętaj o nas! Kończę ze łzami w oczach, czego nie mogłem ujawnić. Całuję Cię, zawsze Twój Tata Emanuel Singer188.
Sklep był dla niego wszystkim - wstawał o świcie i otwierał go o szóstej rano. Najwięcej wymagał od siebie, choć i synowie ciężko pracowali w rodzinnym biznesie189. Emanuel miał jasno określoną wizję ich przyszłości, z którą oni w miarę możliwości się mierzyli. W czasie mobilizacji w obliczu wojny polsko-bolszewickiej najstarszemu, Lolkowi, załatwił bezpieczną posadę - praktykę dentystyczną u stacjonującego w Nowym Targu kapitana Dawida Lantnera190. Syn skończył ją po trzech latach, akurat wtedy, gdy Singer otwierał kolejny sklep w domu po teściowej. Lolek, który uczył się w nowotarskim gimnazjum, nie podszedł tam do matury. Miał zdobyć konkretne wykształcenie w szkole technologii włókiennictwa w Bielsku. Nie dotarł jednak na egzamin, gdyż po drodze, w pociągu, zaginęły wszystkie jego dokumenty: "i w ten oto sposób zakończyła się moja kariera naukowa"191. Po powrocie do domu został prawą ręką Emanuela w rodzinnym interesie. W 1934 r. ożenił się z Marią (Manią) Nabel. Było to małżeństwo zaaranżowane. Najpierw kandydatura Lolka została przedstawiona ojcu Mani, głęboko religijnemu Jakubowi Nablowi192. Gdy po jego wstępnej akceptacji 24-letnia piękna i elegancka Mania po raz pierwszy zobaczyła niższego od siebie rudowłosego Lolka, schowała się do szafy193. Później stanowili zgodną parę. Trzy miesiące po wyjeździe Adka przyszła na świat ich córka Gustawa, zwana przez wszystkich Dzidzią194.
Zaproszenie na ślub Mani (Marii) Nablówny i Alojzego Singera, 1934 r. (było włożone między karty odręcznie spisanych wspomnień Alojzego Singera, zbiory Janet Singer Applefield)
Nowożeńcy przed wejściem do restauracji Weissbrot, w której odbywało się przyjęcie. Kraków, ul. Starowiślna, 26 sierpnia 1934 r. (zbiory Janet Singer Applefield)
Mania z Gustawą urodzoną 4 czerwca 1935 r. w Szpitalu św. Łazarza w Krakowie (zbiory Janet Singer Applefield)
Urodzony w 1906 r. Józef swą naukę w gimnazjum rozpoczął w czasie wojny w 1917 r. W szkole najlepiej szły mu łacina i nauka religii. Był lepszy w matematyce niż w języku polskim, z powodu którego powtarzał w nowotarskim gimnazjum czwartą klasę195. Lepsze od niego wyniki osiągała ucząca się w tej samej szkole Salomea Zollman, córka nowotarskiego rzeźnika Izaaka. Podobno właśnie w tamtym czasie zakochali się w sobie. Józef przeniósł się na oddział mechaniczno-techniczny Wyższej Szkoły Przemysłowej w Bielsku i tam przystąpił do egzaminu dojrzałości. W tym samym 1926 r. Salomea zdała maturę typu neoklasycznego w Nowym Targu196. Nie wiadomo, czy poszła na studia. Józef wyjechał, aby na Uniwersytecie w Grenoble studiować inżynierię elektryczną.
1 Ingo Loose, Odkrycie prowincji w historiografii Holocaustu po 1945 r. [w:] Zagłada Żydów na polskiej prowincji, red. Adam Sitarek, Michał Trębacz, Ewa Wiatr, Łódź: IPN, 2012, s. 473.
2 W polskich publikacjach dotyczących drugiej wojny światowej na tym terenie zagłada jego żydowskich mieszkańców była traktowana całkowicie marginalnie i ograniczała się do kilkustronicowych opisów, pełnych nieścisłości (Podhale w czasie okupacji 1939-1945, red. Janusz Berghauzen, Warszawa: WUW, 1977; Sylwester Leczykiewicz, Konfederacja Tatrzańska, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1976; Włodzimierz Wnuk, Moje Podhale. Ku Tatrom, Warszawa: PAX, 1971; Alfons Filar, Michał Leyko, Palace. Katownia Podhala, Warszawa: MON, 1976). Zdecydowanie więcej pisano o Żydach w kontekście przedwojennej historii Nowego Targu (Beata Kowalik, Nowy Targ 1867-1918. Pół wieku, które zmieniło oblicze miasta, Nowy Targ: Polskie Towarzystwo Historyczne, 2006; Barbara Słuszkiewicz, Dzieje Rynku w Nowym Targu. Zabudowa, mieszkańcy i użytkownicy (1719-1945), Nowy Targ: Podhalańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 2016; Dzieje miasta Nowego Targu, red. Mieczysław Adamczyk, Nowy Targ: Podhalańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Nowym Targu, 1991; Anna Majorczyk, Nowy Targ. Obrazki z miasteczka dwóch kultur, Nowy Targ: Euroregion "Tatry", 2007).
3 Mikrohistoria jako strategia czytania źródeł o ograniczonej liczbie i sposób opisywania rzeczywistości odległych i trudno dostępnych jest w ostatnich latach coraz częściej wykorzystywana przez badaczy Zagłady. Podam tylko kilka najważniejszych dla mnie publikacji: Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski, t. 1-2, red. Barbara Engelking, Jan Grabowski, Warszawa: Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2018; Microhistories of the Holocaust, red. Claire Zalc, Tal Bruttmann, New York: Berghahn, 2017; Omar Bartov, Anatomy of Genocide. The Life and Death of a Town Called Buczacz, New York: Simon & Schuster, 2018 (wyd. polskie: Anatomia pewnego ludobójstwa. Życie i śmierć Buczacza, tłum. Adam Musiał, Wołowiec: Czarne, 2019); Jan Grabowski, Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945. Studium dziejów pewnego powiatu, Warszawa: Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2011; Tadeusz Markiel, Alina Skibińska, "Jakie to ma znaczenie, czy zrobili to z chciwości?" Zagłada domu Trynczerów, Warszawa: Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2011; Łukasz Krzyżanowski, Dom, którego nie było. Powroty ocalałych do powojennego miasta, Wołowiec: Czarne, 2016; Joanna Tokarska-Bakir, Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, t. 1-2, Warszawa: Czarna Owca, 2018; Agnieszka Wierzcholska, "Wspomnienia i kamienie". Życie i śmierć polsko-żydowskiego miasta. Tarnów 1918-1956, tłum. Justyna Górny, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy: Austeria, 2023.
4 Giovanni Levi, On Microhistory [w:] New Perspectives on Historical Writing, red. Peter Burke, Cambridge: Polity, 2001, s. 114.
5 Swoją metodę Giovanni Levi i Carlo Ginzburg wypracowali, wydając wraz z Simoną Cerutti ponad 20-tomową serię książek w wydawnictwie Einaudi (Carlo Ginzburg, Microhistory: Two or Three Things That I Know about It, "Critical Inquiry" 1993, t. 20, nr 1, s. 10). Bardzo dziękuję Piotrowi Laskowskiemu za inspirację metodologiczną.
6 Ibidem, s. 13. Fernand Braudel, Historia i trwanie, tłum. Bronisław Geremek, Warszawa: Czytelnik, 1999; idem, Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski w epoce Filipa II, tłum. Marcin Król, Maria Kwiecińska, Warszawa: Książka i Wiedza, 2004.
7 Ginzburg, Microhistory: Two or Three Things..., s. 21.
8 Levi, On Microhistory..., s. 112-113.
9 Ibidem, s. 103. "Nie jest ambicją tej analizy egzemplifikacja ogólnych reguł - chodzi o umieszczenie faktów historycznych w złożonych kontekstach, w jakich się rozgrywają, co może doprowadzić do uogólnień innych od tych, które są dostępne od razu" (Giovanni Levi, Centro e periferia di uno stato assoluto. Tre saggi su Piemonte e Liguria in etá moderna, Torino: Rosenberg & Sellier, 1985, s. 8, tłum. własne).
10 Ginzburg, Microhistory: Two or Three Things..., s. 27.
11 Levi, On Microhistory..., s. 99-101; idem, Centro e periferia..., s. 8.
12 Carlo Ginzburg, The Judge and the Historian, "Critical Inquiry" 1991, t. 18, nr 1, s. 90.
13 Carlo Ginzburg, Miti, emblemi, spie. Morfologia e storia, Torino: Einaudi, 1986, s. 161.
14 Ibidem, s. 165.
15 Ginzburg stosuje włoskie słowo prova, odpowiadające raczej angielskiemu evidence niż proof (Carlo Ginzburg, Rapporti di forza. Storia, retorica, prova, Milano: Universale Economica Feltrinelli/Saggi, 2014, s. 11).
16 Ibidem, tłum. własne.
17 Ginzburg, Microhistory: Two or Three Things..., s. 24.
18 Ibidem, s. 23.
19 Clifford Geertz, Interpretacje kultur. Wybrane eseje, tłum. Maria Piechaczek, Kraków: Wydawnictwo UJ, 2005; Levi, On Microhistory..., s. 102.
20 Hayden White, Literary Theory and Historical Writing [w:] idem, Figural Realism. Studies in the Mimesis Effect, Baltimore: Johns Hopkins University Press, 1999, cyt. za: Katarzyna Rosner, Fenomenologiczna krytyka koncepcji historiografii Haydena White'a [w:] Narracja. Historia. Fikcja. Dawne kultury w historiografii i literaturze, Warszawa: Ośrodek Badań Interdyscyplinarnych "Artes Liberales" UW, 2009, s. 181, tłum. własne.
21 Zbiór esejów tam zaprezentowanych ukazał się w 1992 r. (Probing the Limits of Representation. Nazism and the 'Final Solution', red. Saul Friedländer, Cambridge, MA-London: Harvard University Press, 1992).
22 Georges Didi-Huberman, Obrazy mimo wszystko, tłum. Mai Kubiak Ho-Chi, Kraków: Universitas, 2008, s. 130.
23 Ginzburg, The Judge and the Historian..., s. 84.
24 Renato Serra, Scritti letterari, morali e politici, Torino: Einaudi, 1974, s. 286, cyt. za: Carlo Ginzburg, Just One Witness: The Extermination of the Jews and the Principle of Reality [w:] idem, Threads and Traces. True, False, Fictive, Berkley-Los Angeles-London: University of California Press, 2012, s. 178, tłum. własne.
25 Ibidem.
26 Anna Wylegała, Przesiedlenia a pamięć. Studium (nie)pamięci społecznej na przykładzie ukraińskiej Galicji i polskich "ziem odzyskanych", Toruń: Wydawnictwo Naukowe UMK, 2014, s. 86.
27 William I. Thomas, Florian Znaniecki, Chłop polski w Europie i Ameryce, t. 3, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1976, s. 8.
28 Martin Kohli, Biografia: relacja, tekst, metoda [w:] Metoda biograficzna w socjologii. Antologia tekstów, red. Kaja Kaźmierska, Kraków: Nomos, 2012, s. 128.
29 Daniel Bertaux, Analiza pojedynczych przypadków (au cas par cas) [w:] ibidem, s. 310.
30 Daniel Bertaux zdefiniował opowieści o życiu jako "dialogiczny produkt zaimprowizowanej rozmowy bez notatek [...] i opierającej się na spontanicznym przypominaniu sobie najważniejszych wydarzeń, tak jak były one przeżywane, zapamiętane i podsumowane, próbując odnaleźć powiązania między nimi i zakomunikować je osobie siedzącej naprzeciwko [...] z prawdziwą troską o prawdziwość i prawdomówność. To, że wchodzi tu w grę duża doza selekcji i interpretacji, bez której mielibyśmy do czynienia wyłącznie z następstwem nic niemówiących faktów, jest niezaprzeczalne i nieuniknione: bez tego nie byłoby narracji" (Bertaux, Analiza pojedynczych przypadków..., s. 317).
31 O badaniach biograficznych pisze m.in. Gabriele Rosenthal, Badania biograficzne [w:] Metoda biograficzna..., s. 279-307.
32 Ibidem, s. 288-303.
33 Bertaux, Analiza pojedynczych przypadków..., s. 317.
34 Ibidem, s. 315.
35 Zawierającej następujące po sobie obiektywne sytuacje podmiotu oraz sposób, w jaki nastąpiło przejście z jednej sytuacji do drugiej.
36 Tworzonej przez to, co podmiot wie i myśli o swoim życiu.
37 Wytwarzanej w dialogicznej relacji konkretnego wywiadu.
38 Bertaux, Analiza pojedynczych przypadków..., s. 322.
39 Ibidem, s. 322.
40 Krzysztof Konecki, Studia z metodologii badań jakościowych. Teoria ugruntowana, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2000, s. 77-99.
41 Ibidem, s. 27, 101-102.
42 Celowo nie piszę o zasięgu terytorialnym opisywanej historii: śledziłam losy ludzi, a nie wyłącznie wydarzenia rozgrywające się na terenie Nowego Targu. W książce niejednokrotnie wykraczam więc poza obszar miasta.
43 Antoni Sułek wymienia kilka czynników je różnicujących. Jednym z nich jest typ instytucji, której są wytworem. Dokumenty wytworzone przez instytucje zajmujące się rejestrowaniem i produkowaniem różnego typu danych (urzędy stanu cywilnego, komisje wyborcze, hipoteki) znacznie różnią się od dokumentów wytwarzanych jako produkt uboczny przez organizacje, dla których są np. rejestrem jej działalności. Kolejnym czynnikiem różnicującym jest bezpośredni bądź pośredni stosunek do faktów opisywanych w dokumentach. Te, które zostały sporządzone przez świadków i uczestników wydarzeń, są dokumentami pierwotnymi, natomiast dokumenty wtórne są opracowaniami sporządzonymi bądź na podstawie relacji osób bezpośrednio zaangażowanych w wydarzenia, bądź dokumentów pierwotnych. Jeszcze innym typem dokumentów są wszelkie akty normatywne, zakreślające ramy życia społecznego - i te można rozróżnić w zależności od tego, czy regulują one funkcjonowanie samej instytucji je tworzącej, czy też dotyczą szerszego środowiska (Antoni Sułek, Ogród metodologii socjologicznej, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar, 2002, s. 105-106).
44 Jest to jedyna zachowana kompletna dokumentacja wytworzona przez nowotarską instytucję żydowską, pozostałe wytworzone przez tamtejszych Żydów dokumenty urzędowe odnajdywałam w materiałach nowotarskiego Zarządu Miejskiego, Magistratu i Starostwa.
45 Do 1949 r. była to Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, a od 1991 r. Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, w 1999 r. przekształcona w pion śledczy ustanowionego wówczas Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
46 Przetłumaczył je dla mnie (podobnie jak wszelkie inne dokumenty sporządzone w języku niemieckim) Michał Szaflarski. Bardzo mu za to dziękuję.
47 Małgorzata Melchior, Zagłada a tożsamość, Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN, 2004, s. 26.
48 Wyjątek stanowi zbiór listów rodziny Singerów i pamiętnik Benziona Kalba.
49 Nechama Tec, Diaries and Oral History. Reflections on Methodological Issues in Holocaust Research [w:] Holocaust Chronicles: Individualizing the Holocaust through Diaries and Other Contemporaneous Personal Accounts, red. Robert Moses Shapiro, New York: KTAV Publishing House, 1999, s. 271.
50 Piotr Filipkowski, Historia mówiona i wojna. Doświadczenie obozu koncentracyjnego w perspektywie narracji biograficznej, Wrocław: Wydawnictwo UWr, 2010, s. 23.
51 Christopher R. Browning, Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów, tłum. Hanna Pustuła-Lewicka, Wołowiec: Czarne, 2012, s. 33.
52 Szczególnie ważne dla mnie książki odsłaniające wielowymiarowość świadectw ocalałych to: Lawrence L. Langer, Świadectwa Zagłady. W rumowisku pamięci, tłum. Marcin Szuster, Warszawa: ŻIH, 2015; Barbara Engelking, Zagłada i pamięć. Doświadczenie Holocaustu i jego konsekwencje opisane na podstawie relacji autobiograficznych, Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN, 2001; Sharon Kangisser Cohen, Testimony and Time. Holocaust Survivors Remember, Jerusalem: Yad Vashem, 2014; Małgorzata Melchior, Zagłada a tożsamość. Polscy Żydzi ocaleni "na aryjskich papierach". Analiza doświadczenia biograficznego, Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN, 2004.
53 Więcej na temat problemu wyrażalności i niewyrażalności Zagłady można przeczytać w następujących książkach: Probing the Limits of Representation. Nazism and the 'Final Solution'; Bartłomiej Krupa, Opowiedzieć Zagładę. Polska proza i historiografia wobec Holocaustu (1987-2003), Kraków: Universitas, 2013; Zagłada. Współczesne problemy rozumienia i przedstawiania, red. Przemysław Czapliński, Ewa Domańska, Poznań: Wydawnictwo "Poznańskie Studia Polonistyczne", 2009; Didi-Huberman, Obrazy mimo wszystko; Bartosz Kwieciński, Obrazy i klisze. Między biegunami wizualnej pamięci Zagłady, Kraków: Universitas, 2012; Sonia Rusznikowska. Każdemu własna śmierć. O przywracaniu podmiotowości ofiarom Zagłady, Warszawa: Wydawnictwo IBL PAN, 2014.
54 Didi-Huberman, Obrazy mimo wszystko, s. 28.
55 Ibidem, s. 135.
56 Ibidem, s. 34.
57 Jacek Leociak, Doświadczenia graniczne. Studia o dwudziestowiecznych formach reprezentacji, Warszawa: Wydawnictwo IBL PAN, 2009, s. 234.
58 Susan Sontag, On Photography, New York: Farrar, Strauss and Giroux, 1978, s. 8, cyt. za: Piotr Sztompka, Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2005, s. 63.
59 Co oczywiście nie wyklucza ich zbieżności z chronologią Zagłady w całym Generalnym Gubernatorstwie.
60 Archiwum Narodowe w Krakowie (dalej AN Kr), 29/3271/32, Duplikat księgi zaślubionych na rok 1936, 1936 r., k. 4; AN Kr, 29/3141/100, Karta meldunkowa rodziny Zollman, około 1936 r., b.p.
61 Alojzy Singer, "Wspomnienia", rkps, w zbiorach Janet Singer Applefield, tłum. własne.
62 Maria Kasprowiczowa, Dziennik, Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX, 1958, s. 159.
63 Helen Rappaport, Conspirator. Lenin in Exile, New York: Basics Books, 2010, s. 250.
64 Leopold Trepper, Wielka gra, tłum. Beata Badyńska-Lipowczan, Katowice: Stapis, 2012, s. 5. We wszystkich cytatach zachowano pisownię oryginału, poprawiono jedynie interpunkcję.
65 Lenin płaci, "Gazeta Podhalańska", 9 XII 1917, s. 4.
66 Pożar w barakach wojskowych, "Gazeta Podhalańska", 7 XII 1919, s. 3.
67 Kronika, "Gazeta Podhalańska", 21 III 1915, s. 8.
68 Singer, "Wspomnienia".
69 AN Kr, 29/3141/97, Karta meldunkowa rodziny Emanuela i Heleny Singerów, około 1936 r., b.p.
70 Stanisław Czajka, W pierwszej Rzeczypospolitej (1573-1770) [w:] Dzieje miasta Nowego Targu, red. Mieczysław Adamczyk, Nowy Targ: Podhalańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 1991, s. 95.
71 Bolesław Kumor, Kościół i życie religijne, oświata (1550-1770) [w:] ibidem, s. 117.
72 Mieczysław Adamczyk, Miasto w latach 1770-1867 [w:] ibidem, s. 175.
73 Seweryn Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów, Petersburg: B.M. Wolf, 1853, ://mbc.malopolska.pl.
74 Adamczyk, Miasto w latach 1770-1867..., s. 175.
75 AN Kr, 29/3052/29, Pismo Wydziału Gminy do Magistratu Nowego Targu, 29 VIII 1854 r., k. 523-525.
76 Były to: Bańska, Białka, Biały Dunajec, Brzegi, Bukowina, Chochołów, Ciche, Czarny Dunajec, Czorsztyn Dębno, Długopole, Dział, Dzianisz, Gliczarów, Groń, Gronków, Hałuszowa, Harklowa, Huba, Klikuszowa, Kluszkowce, Knurów, Kościelisko, Krauszów, Krośnica, Lasek, Leśnica, Ludźmierz, Łopuszna, Maniowy, Maruszyna, Międzyczerwienne, Mizerna, Morawczyna, Murzasichle, Niwa, Nowy Targ, Poronin, Pyzówka, Ratułów, Rogoźnik, Skrzypne, Sromowce Niżne, Sromowce Wyżne, Stare Bystre, Szaflary, Szlembark, Waksmund, Witów, Wróblówka, Załuczne, Zaskale, Ząb-Suche. W późniejszym okresie do gminy dołączono: Chabówkę, Ponice, Rdzawkę, Rokiciny, Sieniawę z Bielanką oraz Zakopane z Olczą.
77 Gustav Adolf Schimmer, "Statistik des Judenthums in den im Reichsrathe Königreichen und Ländern", Wien: Druck der Kaiserlich-Königlichen Hof- Und Staadtsdruckerei, 1873, https://babel.hathitrust.org, s. 62 (z materiałów internetowych przywoływanych w książce korzystałam w latach pisania doktoratu).
78 Adamczyk, Miasto w latach 1770-1867..., s. 175.
79 Zvi Nir (Gerstner), Rabbi Yaacov Yokil Hirsch [w:] Sefer Nowi-Targ we-ha-sewiwa: Zakopane, Czarni Dunajec, Rabka, Jordanow, Szczawnica, Kroszczenko, Jablonka, Makow-Podhalanski [Księga pamięci Nowego Targu i okolic: Zakopane, Czarny Dunajec, Rabka, Jordanów, Szczawnica, Krościenko, Jabłonka, Maków Podhalański], red. Michael Walcer-Fass, Tel Awiw: Irgun Jocej Nowi-Targ we-ha-Sewiwa be-Israel, 1979, s. 45.
80 Zamknięcie rachunkowe gminy izraelickiej w Nowym Targu za rok 1889/90 [w:] Beata Kowalik, Nowy Targ 1867-1918. Pół wieku, które zmieniło oblicze miasta, Nowy Targ: Polskie Towarzystwo Historyczne, 2006, s. 259.
81 Akta stanu cywilnego Izraelickiej Gminy Wyznaniowej w Nowym Targu (AN Kr, 29/3271) oraz Kowalik, Nowy Targ..., s. 77.
82 Marcin Soboń, Polacy wobec Żydów w Galicji doby autonomicznej w latach 1868-1914, Kraków: Verso, 2011, s. 247.
83 Ibidem, s. 267.
84 Kowalik, Nowy Targ..., s. 115.
85 Wybory do Rady powiatowej w Nowym Targu, "Podhalanin", 15 III 1899, s. 2.
86 Kowalik, Nowy Targ..., s. 139.
87 Od Redakcyi, "Podhalanin", 15 III 1899, s. 1.
88 Kronika, ibidem, s. 3.
89 Kronika, "Podhalanin", 15 V 1899, s. 4.
90 Ibidem.
91 Kronika, "Podhalanin:, 15 IX 1899, s. 4.
92 Ibidem.
93 Kowalik, Nowy Targ..., s. 149.
94 Ibidem, s. 177.
95 Dane zebrała i opracowała na podstawie katalogów studentów, przechowywanych w Archiwum UJ Beata Kowalik (ibidem, s. 334-335).
96 Karol Władyka, Krótki rys zabiegów i usiłowań około utworzenia gimnazyum w Nowym Targu [w:] Sprawozdanie Dyrektora c.k. Gimnazyum w Nowym Targu za rok szkolny 1907, http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/publication/2608/edition/2416?language=en, s. 5.
97 Ibidem, k. 8.
98 Ulicę nazwano na część poety dopiero w setną rocznicę jego urodzin, w 1912 r.
99 Władyka, Krótki rys zabiegów i usiłowań około utworzenia gimnazyum w Nowym Targu, s. 36.
100 Sprawozdanie Dyrektora c.k. Gimnazyum w Nowym Targu za rok szkolny 1908/9, http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/docmetadata?showContent=true&id=2418, s. 21.
101 AN Kr, 29/3462/11, Protokół główny egzaminu dojrzałości rok szkolny 1911/12, b.d., b.p.
102 AN Kr, 29/3462/1, Katalog główny za rok 1904/5, b.d., b.p.
103 AN Kr, 29/3462/13, Protokół główny egzaminu dojrzałości rok szkolny 1912/13, b.d., b.p.
104 Kowalik, Nowy Targ..., s. 336.
105 W 1900 r. był reprezentantem rabinatu, w 1906 już rabinem. AN Kr, 29/3271/23-25, Akta metrykalne małżeństw w latach 1900-1911; Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 16 X 1918, s. 5; Moshe Rand, "Pamięci tych, których już nie ma" [w:] Sefer Nowi-Targ..., s. 162. Bardzo dziękuję Hanochowi Gutfreundowi za przetłumaczenie mi hebrajskojęzycznej części nowotarskiej Księgi pamięci.
106 Herman Kolber, Our Nowy-Targ [w:] Sefer Nowi-Targ..., s. 15.
107 Rand, "Pamięci tych, których już nie ma"..., s. 162.
108 Kolber, Our Nowy-Targ..., s. 14.
109 Ich córka Eugenia Baldinger poślubiła w 1903 r. Maxa Wildera, a w 1906 r. urodził się im syn Samuel, przez matkę nazywany "Billym" - jeden z najsłynniejszych reżyserów w historii Hollywood (Barbara Słuszkiewicz, Dzieje Rynku w Nowym Targu. Zabudowa, mieszkańcy i użytkownicy (1719-1945), Nowy Targ: Podhalańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 2016, s. 354; Barbara Woźniak, Suskie i nowotarskie korzenie Billy'ego Wildera, "Almanach Nowotarski" 2012, nr 16, s. 245-252).
110 Słuszkiewicz, Dzieje Rynku..., s. 352.
111 AYV, O.3/2275, Relacja Michała Baldingera, 22 VIII 1960 r., k. 5.
112 Ibidem.
113 AN Kr, 29/3052/29, Spis członków gminy [izraelickiej] i przynależnych do niej, którzy są uprawnieni do wyboru, 1914 r., k. 1093-1108.
114 Katarzyna Samsonowska, Wyznaniowe gminy żydowskie i ich społeczności w województwie krakowskim (1918-1939), Kraków: Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego "Societas Vistulana", 2005, s. 24-25.
115 Poród odebrała Polka Julia Demkiewicz, obrzezał go Hirsch Meier Ernst w obecności świadka Maxa Mendlera (AN Kr, 29/3271/11, Odpis Księgi Urodzeń, 1904, k. 7).
116 Trepper, Wielka gra..., s. 8. Leopold Trepper jako 17-latek wyprowadził się z Nowego Targu i zamieszkał na Śląsku, gdzie zaangażował się w działalność komunistyczną. Po wyjeździe do Palestyny wstąpił do Palestyńskiej Partii Komunistycznej, co było powodem jego deportacji do Francji. Tam podjął pracę wywiadowczą dla Sowietów, którą kontynuował do 1945 r. Był jednym z najważniejszych agentów sowieckich w czasie drugiej wojny światowej, twórcą siatki szpiegowskiej "Czerwona Orkiestra". Aresztowany w Moskwie w styczniu 1945 r., spędził 10 lat na Łubiance. Po uwolnieniu i powrocie do Polski był przewodniczącym Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów. Przez lata ubiegał się o zgodę na wyjazd do Izraela. Wyemigrował tam dopiero w 1973 r. Zmarł w 1982 r. w Jerozolimie.
117 Sprawozdanie dyrektora nowotarskiego gimnazjum za rok 1914/15, http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/publication/2616/edition/2424, s. 5.
118 Wykaz legionistów polskich 1914-1918, ://wykaz.muzeumpilsudski.pl/wykaz-legionistow/wykaz.
119 Sprawozdanie dyrektora nowotarskiego gimnazjum za rok 1914/15, http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/publication/2616/edition/2424, s. 7.
120 Ibidem, s. 8.
121 Kowalik, Nowy Targ..., s. 272.
122 Trepper, Wielka gra..., s. 8.
123 Kowalik, Nowy Targ..., s. 276.
124 Kronika, "Gazeta Podhalańska", 8 IX 1918, s. 6.
125 Singer, "Wspomnienia"; Słuszkiewicz, Dzieje Rynku..., s. 392.
126 Singer, "Wspomnienia".
127 Kartka Emanuela Singera do Adka Singera, 25 II 1916 r., w zbiorach Zivy Tauber.
128 Kartka Emanuela Singera do Adka Singera, 9 III 1916 r., w zbiorach Zivy Tauber.
129 Kartka Emanuela Singera do Adka Singera, 24 III 1916 r., w zbiorach Zivy Tauber.
130 Kartka Emanuela Singera do Adka Singera, 13 VI 1916 r., w zbiorach Zivy Tauber.
131 Kartka Emanuela Singera do Adka Singera, 1 IX 1916 r., w zbiorach Zivy Tauber.
132 Singer, "Wspomnienia".
133 Trepper, Wielka gra..., s. 9.
134 Lesław Dall, Żydowskie organizacje kombatanckie w Nowym Targu, "Almanach Nowotarski" 2013, nr 17, s. 55.
135 Sprawozdanie dyrektora nowotarskiego gimnazjum za rok 1918, http://www.pbc.rzeszow.pl, s. 4.
136 Pod polskie rządy, "Gazeta Podhalańska", 10 XI 1918 r., s. 1.
137 Czesław Brzoza, Okres międzywojenny (1918-1939) [w:] Dzieje miasta..., s. 324.
138 Beit Hatfutsot (The Museum of the Jewish People), Nowy Targ, s://dbs.bh.org.il.
139 Kronika, "Gazeta Podhalańska", 10 XI 1918, s. 5.
140 Ibidem.
141 Archiwum Muzeum Tatrzańskiego (dalej AMT), AR/300/1, Pamiętnik Jana Kąsia z Piekielnika, b.d., k. 3.
142 Kronika, "Gazeta Podhalańska", 24 XI 1918, s. 4.
143 Więcej na temat fali pogromów z jesieni 1918 r.: William W. Hagen, Anti-Jewish Violence in Poland, 1914-1920, Cambridge: Cambridge University Press, 2018, s. 123-172.
144 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 7 IX 1919, s. 5.
145 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 16 X 1918, s. 5.
146 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 7 IX 1919, s. 5.
147 Górale pójdą umierać za Ojczyznę, "Ilustrowany Kurier Codzienny", 13 VII 1920, s. 2.
148 Adolf Gutfreund, "Wrażenia z wojska", kopia w zbiorach Hanocha Gutfreunda.
149 Brzoza, Okres międzywojenny..., s. 337.
150 Podhale w ostatnich 50 latach, "Gazeta Podhalańska", 24 VI 1923, s. 1.
151 Brzoza, Okres międzywojenny..., s. 327.
152 Ibidem, s. 359.
153 Rand, "Pamięci tych, których już nie ma"..., s. 163.
154 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 2 VII 1933, s. 10.
155 Rand, "Pamięci tych, których już nie ma"..., s. 163.
156 Aguda (Agudat Israel, hebr., Agudas Jisroel, jid. - Związek Izraela, Organizacja Żydów Ortodoksów w Polsce) - druga partia pod względem popularności po Ogólnych Syjonistach, dominowała w instytucjach kahalnych, do swych zadań zaliczała obronę religii oraz wzmocnienie i szerzenie zasad judaizmu, nadawanie gminom żydowskim charakteru ściśle wyznaniowego, a także działania społeczno-filantropijne. Język hebrajski dla zwolenników partii był językiem świętym, na co dzień posługiwali się jidysz.
157 Najpierw pod nazwą Szlomej Emunej Israel, gdyż pod taką nazwą Aguda działała wówczas w Małopolsce (Czesław Brzoza, Żydzi nowotarscy między wojnami [w:] Dzieje miasta..., s. 366).
158 Keren Kajemet le-Israel (hebr. Żydowski Fundusz Narodowy, w skrócie KKL) - fundusz stworzony na początku XX w. w celu nabywania ziemi w Palestynie i jej zagospodarowywania. W Polsce środki dla Keren Kajemet gromadzono przed wojną w ponad ośmiuset miejscowościach, zarówno prywatnie, jak i przez publiczne zbiórki pieniężne czy dystrybucję znaczków. Datki wrzucano do specjalnych niebieskich puszek.
159 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 28 IX 1925, s. 9.
160 Samsonowska, Wyznaniowe gminy żydowskie..., s. 25.
161 Zdaniem Izaaka Langera obok synagogi nie powinny były stać żadne drzewa. Podstawą takiej opinii mógł być wywodzący się z Księgi Powtórzonego Prawa (16, 21) trzynasty zakaz Tory zabraniający sadzenia drzew na terenie Świątyni i w pobliżu ołtarza, gdyż niesie to niebezpieczeństwo idolatrii.
162 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 2 VIII 1933, s. 10.
163 Mowę pochwalną na cześć zmarłego.
164 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 28 I 1932, s. 8; Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 15 X 1933, s. 11.
165 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 15 IX 1934, s. 9.
166 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 9 VIII 1935, s. 15.
167 Wśród jego towarzyszy byli Jakub Mückenbrunn, Herman Kolber, Szymon Papier, Izrael Hammerschlag, Zachariasz Goldner, Beniamin Zollman i Jakub Stiller.
168 AYV, O.3/2275, Relacja Michała Baldingera, 22 VIII 1960 r., k. 8.
169 W roku 1932 nie było w niej żadnych odczytów i zebrań (AN Kr, 29/3053/116, Akcja świetlicowa, 11 II 1933 r., k. 224). Mogło być to związane z opuszczeniem Nowego Targu przez Stamlera i Elbauma (aktywnych działaczy syjonistycznych) i skoncentrowaniem działań młodzieży wokół sportu (Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 28 I 1932, s. 8; Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 30 XI 1935, s. 12; Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 12 II 1936, s. 14).
170 Na przykład: Vorzimmerówny (imię nieznane) "Kwestia arabska w Palestynie i jej rozwiązanie", Arona Stamlera "Polityka angielska w Palestynie a mandat", Hermana Pressera "Rewolucja socjalna a kwestia żydowska", Milka Folkmana "Wychowanie narodowe" oraz dr. Stamlera "Problem rasowy w świetle prawdy naukowej" (Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 12 II 1936, s. 14).
171 Na przykład akademia ku czci Teodora Herzla w 1933 r., którą śpiewem uświetniła "panna Gutterówna", a grą na cytrze pani Bronnerowa. Kwartet muzyczny wykonał kilka utworów pod batutą dziewięcioletniego Pereca Löwenberga (Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 2 VII 1933, s. 10).
172 Na przykład na rzecz ochronki, zorganizowana przez WIZO (Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 13 III 1930, s. 7).
173 Elbaumówna, Gutfreundówna, mgr Mendlerówna, Papierówna oraz dr Bruno Fischer, Günsberg, Händler, Folkman, Presser, Stamler i dr Stamler. Adolf (Dolek) Günsberg przed rozpoczęciem studiów medycznych w Perugii studiował literaturę i teatr w Krakowie. Po wojnie (jako lekarz wojskowy przeszedł cały szlak bojowy 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka) opowiadał dzieciom, że zamierzał zostać pisarzem i autorem sztuk teatralnych (Miriam Guensberg, Bohater bez Ojczyzny. Mój ojciec: Polak, Żyd i wyzwoliciel, tłum. Anna Gregorowicz-Metz, Warszawa: Muzeum Historii Polski, 2022, s. 53).
174 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 12 II 1936, s. 15.
175 W nowotarskiej turystycznej dzielnicy Kowaniec, rozciągniętej u podnóża Turbacza, znaczny odsetek gości stanowiła młodzież syjonistyczna, przyjeżdżająca na obozy letnie i zimowe. Krakowskie Makkabi miało tam swoje schronisko, które spłonęło w 1934 r. (Spłonęło schronisko Makkabi krakowskiej!, "Nowy Dziennik", 8 XII 1934, s. 7). O trudnych początkach nowotarskiej branży turystycznej świadczy pismo burmistrza miasta do starostwa w Nowym Targu: "w styczniu br. zjechał na Kowaniec klub sportowy narciarski stowarzyszenia żydowskiego "Makkabi", składający się z około 20 osób, dla którego to klubu urządziła Weintraubowa i Helena Turnerówna 2 kuchnie w domu Ferdynanda Jędrola i Alojzego Zubka, które to prowadziły przez około 10 dni, podając członkom wspomnianego klubu przyrządzane potrawy na sposób rytualny, tj. koszerny. Kuchnie owe urządzone były w sposób prymitywny, a więc bez zachowania środków przewidzianych ustawą, zdążających do zachowania wymaganej higieny. Nadmienia się, że Weintraubowa do dziś pozostaje w domu Ferdynanda Jędrola i to w tym zdaje się celu, aby nadal móc prowadzić podobną kuchnię w miarę napływu gości wyznania mojżeszowego na Kowaniec" (AN Kr, 29/3053/165, Pismo burmistrza, 15 II 1933 r., b.p.).
176 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 28 I 1932, s. 8.
177 Baruch Remer, Haggibor Jewish Sports Club in Nowy Targ [w:] Sefer Nowi-Targ..., s. 30.
178 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 28 I 1932, k. 8.
179 Lewicowa organizacja syjonistyczna dla młodzieży, o charakterze pionierskim, jedna z najsilniejszych żydowskich organizacji skautowych w Drugiej Rzeczypospolitej (Sabina Lahav [z d. Ernst], "Hashomer Hatzair" in Nowy Targ [w:] Sefer Nowi-Targ..., s. 23-24).
180 Skautowa organizacja syjonistyczna dla młodzieży, charakteryzująca się dużym przywiązaniem do tradycji i przestrzegania przepisów religijnych. Shoshana Ben-Ami, "Akiva" in Nowy Targ [w:] Sefer Nowi-Targ..., s. 25-27.
181 Hachszary były to ośrodki dla przyszłych osadników zamierzających emigrować do Palestyny, w których przygotowywano ich do panujących tam pionierskich warunków życia. W hachszarach uczono głównie zasad rolnictwa.
182 Właściwie Ha-Szachar (Przedświt) - najstarszy na terenie Galicji syjonistyczny związek studentów żydowskich.
183 Jad Charuzim (Zręczna Dłoń) - Stowarzyszenie Rękodzielników, organizacja mająca na celu szerzenie oświaty wśród rzemieślników, pomoc ubogim i chorym oraz promowanie żydowskiego rzemiosła.
184 WIZO (Women's International Zionist Organization) - Międzynarodowa Syjonistyczna Organizacja Kobiet działająca w Polsce od 1925 r.
185 Z Nowego Targu, "Nowy Dziennik", 13 III 1930, s. 7.
186 Sefer Nowi-Targ..., s. 54.
187 AN Kr, 29/318/359, Świadectwo przemysłowe Emanuela Singera, b.d., b.p.
188 List Emanuela Singera do Adka Singera, 17 III 1935 r., b.p., w zbiorach Janet Singer Applefield.
189 Singer, "Wspomnienia".
190 Lista starszeństwa oficerów zawodowych korpusu sanitarnego, Warszawa: Ministerstwo Spraw Wojskowych, 1930, http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/45509/edition/62268?language=pl, s. 19.
191 Singer, "Wspomnienia".
192 Jakub Nabel, "Opis całego życia od 6 lat", 1974 r., w zbiorach Janet Singer Applefield.
193 USC Shoah Foundation Institute, Visual History Archive (dalej USC, VHA), 24651, Relacja Janet Singer Applefield, Plymouth, 2 I 1997 r.
194 AN Kr, 29/3141/97, Karta meldunkowa rodziny Alojzego i Marii Singerów, około 1939 r., b.p., Singer, "Wspomnienia".
195 AN Kr, 29/3462/33, Katalog główny klasy V z roku szkolnego 1921/1922, 1922 r., b.p.
196 AN Kr, 29/3462/41, Protokół egzaminu dojrzałości Salomei Zollmanówny, 20 IV 1926 r., b.p.