Chaos i spółka na tropie - Marek Stelar

Kup ebooka

44.90 zł
37.26 zł (33,67 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ I

 

Wojtek

 

 

 

Nie jest łatwo mieć dwanaście lat. Wcale a wcale. Już nie jest się kilkulatkiem, któremu płazem ujdą najdziksze wygłupy, a równocześnie nie można jeszcze jeździć autem bez fotelika, albo chociaż poddupnika, ani mieć konta na TikToku. To znaczy niektórzy jeżdżą i mają, ale Wojtek do nich nie należy. Niestety. Tata Wojtka uważa, że są pewne zasady, których należy się trzymać. Dlatego nasz bohater nie może doczekać się dwunastego kwietnia przyszłego roku, kiedy to dokona uroczystego założenia konta na TikToku i profilu na Face­booku. Nie może się też doczekać, aż kreska zrobiona ołówkiem na framudze drzwi będzie na wysokości większej niż sto trzydzieści pięć centy­metrów, dzięki czemu nie będzie musiał wreszcie jeździć samochodem na niewygodnej poduszce ze styropianu, od której ma odciski sami wiecie gdzie. A tak w ogóle to Wojtek martwi się też, że jest niski, choć babcia twierdzi, że w tym wieku chłopcy są zawsze niżsi niż dziewczynki, a dopiero potem strzelają w górę jak topole.

Poznajcie Wojtka. Tak się składa, że Wojtek ma właśnie dwanaście lat i w związku z tym ma dokładnie takie problemy, o jakich wspomniałem przed chwilą. Nie są to wielkie problemy, zgadza się, bywają większe, ale jednak są. Wojtek mieszka w Szczecinie, ma jasne włosy, miłą buzię, całkiem dobrze się uczy, ma sporo kolegów i tak jak oni nie lubi dziewczyn, za to uwielbia sklejać modele samolotów i czytać książki. Nie ma rodzeństwa i mieszka z tatą, mamą i babcią. To znaczy sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana, bo mama Wojtka jest naukowczynią oraz wykładowczynią akademicką i jako inżynierka materiałowa zajmuje się badaniem zastosowania polimerów w medycynie. Przyznam wam się, że też nie do końca wiem, co to znaczy, ale to w zasadzie jest mniej istotne dla tej historii niż fakt, że mama Wojtka wyjechała. Niestety na długo i daleko, bo do Japonii, na półroczne stypendium naukowe, które kończy się dopiero za dwa miesiące. W związku z tym Wojtek wie, że tak naprawdę jego tęsknota za TikTokiem i Facebookiem jest niczym w porównaniu z tęsknotą za mamą. Rozmawia z nią czasem przez telefon, choć jest to trudne, bo w Japonii jest dziewięć godzin później niż w Polsce. I dlatego na czas nieobecności mamy mieszka z nimi babcia, czyli mama taty.

 

 

Tata Wojtka jest policjantem, ale nie takim zwykłym. Nie zatrzymuje kierowców, którzy łamią przepisy, nie prowadzi skomplikowanych śledztw, nie przesłuchuje przestępców ani nie robi tych wszystkich niesamowitych rzeczy, które robią policjanci na Netflixie i którym towarzyszą strzelaniny i wybuchy. Tata Wojtka służy w Referacie Przewodników Psów Służbowych w komendzie miejskiej policji. Czyli mówiąc wprost i po ludzku, jest przewodnikiem psa policyjnego.

Podopieczny taty Wojtka wabi się Chaos, jest owczarkiem belgijskim i właśnie przechodzi na policyjną emeryturę. Tak, tak, moi drodzy, psy policyjne też przechodzą na zasłużoną emeryturę. A najlepsze jest to, że zwykle spędzają ją w domach swoich opiekunów. I dlatego ostatnio Wojtek przestał wyczekiwać dwunastego kwietnia przyszłego roku, kiedy skończy te nieszczęsne trzynaście lat. Od jakiegoś czasu nową wyczekiwaną datą jest piętnasty maja, i to tego roku. W tym dniu Chaos oficjalnie przejdzie pod kapelusz, jak mawia tata, choć Wojtek nie do końca rozumie, o co chodzi z tym kapeluszem. Woli proste i zrozumiałe: pójdzie do cywila, czyli przestanie być policjantem. I tego właśnie dnia pojawi się u nich w domu. A najlepsze było to, że miał zostać w nim na stałe.

Nie wiem, jak wy, ale tak sobie myślę, że dla dwunastolatka niewiele może być lepszych rzeczy niż posiadanie własnego psa. I to takiego psa jak Chaos.

 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ II

 

Chaos

 

 

 

Musicie wiedzieć, że owczarki belgijskie dzielą się na cztery odmiany. Chaos jest malinoisem, czyli odmianą krótkowłosą, i czasem tata Wojtka nazywa go "maliniakiem". Jest sporym i bardzo silnym psem, ma długi ogon, który rzadko kiedy jest nieruchomy, i wielkie, sterczące do góry uszy, którymi też lubi ruszać. Jego sierść jest płowa, ale Wojtek twierdzi, że ma kolor gliny. Czarny pysk z wilgotnym nosem, różowym jak szynka jęzorem i wielkimi zębiskami oraz błyszczące entuzjazmem oczy - oto Chaos w całej swojej psiej krasie. Owczarki belgijskie są wszechstronne i często wykorzystywane w pracy policji czy wojska. Choć szybko się wszystkiego uczą, trzeba im to często przypominać, dlatego raz w tygodniu Chaos i jego koledzy ze służby mają treningi w różnych punktach miasta. Są bardzo żywi i lubią ludzi, ale nie okazują im aż tyle radości ze spotkania, jak na przykład labradory. Chaos właśnie taki jest.

Wojtek uwielbia Chaosa, Chaos chyba też lubi Wojtka, tyle że widują się rzadko, bo to bardzo zajęty pies i ciągle jest albo w pracy, albo na treningu. Ponieważ obie te rzeczy robi z tatą Wojtka, siłą rzeczy taty też często nie ma w domu. I właśnie dlatego na czas nieobecności mamy Wojtka mieszka z nimi babcia, która się wtedy nim opiekuje. Musi mieszkać z nimi, bo tata czasem dostaje telefon w środku nocy i jedzie na akcję. Babcia kręci wtedy nosem, ale tata zawsze w takich sytuacjach rozkłada ręce i mówi: "Taka robota, mamuś", i znika.

 

 

Chaos mieszka w kojcu w specjalnym budynku przeznaczonym dla niego i jego kolegów ze służby. Mają tam ciepło i sucho: posadzka jest podgrzewana, a obok są małe, zamknięte wybiegi, na które mogą wyjść w każdej chwili, choćby po to, żeby się załatwić.

Musicie wiedzieć również to, że psy policyjne pełnią różne funkcje. Jedne chodzą ze swoimi przewodnikami po mieście i pilnują porządku. Inne szukają materiałów wybuchowych, jeszcze inne substancji zakazanych. Wojtek wie, że te substancje to narkotyki. Są także psy, które szukają zagubionych ludzi, zarówno tych, którzy zgubili się przypadkiem, jak i tych, którzy niekoniecznie chcą być odnalezieni, bo na przykład coś ukradli i próbują się ukryć. Każdy z psów policyjnych jest psem wyjątkowym. Już jako szczeniak musiał być odważny, nie bać się huku i być ciekawski. Kiedy został wybrany przez specjalistę, stawał się kandydatem do służby i przechodził specjalne szkolenie w szkole dla psów policyjnych. Chaos również je przeszedł i stał się psem patrolowo-tropiącym, co oznacza, że chodzi z tatą Wojtka na patrole po mieście, zabezpiecza imprezy masowe, na przykład mecze piłkarskie, ale szuka również zaginionych osób i tropi złodziei. Ma doskonały węch, jest bardzo posłuszny, potrafi mocno ugryźć, a nawet powalić kogoś na ziemię. Na szczęście to się bardzo rzadko zdarza, bo Chaos budzi respekt samym swoim wyglądem i robi to wyłącznie wtedy, kiedy tata Wojtka mu każe, wydając głośno określoną komendę. Na co dzień jest pełnym energii i normalnym psem, dopiero kiedy tata Wojtka założy mu specjalne szelki z doczepioną do nich długą linką, Chaos wie, że czeka go robota.

I właśnie za kilka dni mija dziesięć lat służby Chaosa. To było pracowite dziesięć lat i przyszedł wreszcie czas, żeby odpocząć...

 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ III

 

Pierwszy dzień razem

 

 

 

Tego dnia Wojtek wrócił ze szkoły w trybie ekspresowym. Nie miał nawet ochoty na obiad, chociaż babcia zrobiła jego ulubione naleśniki z serem na słodko. Po przyjściu rzucił plecak pod biurko w swoim pokoju, wziął swój telefon i napisał wiadomość: "Czekam!!!!!!!". Okrasił ją emotkami i wysłał tacie, a potem poszedł sprawdzić, czy nowe legowisko Chaosa jest czyste. Oczywiście było czyste, bo kurier przywiózł je raptem wczoraj, ale Wojtek wolał się upewnić. Gruba smycz z błyszczącym zapięciem i kolorową obrożą wisiała na haczyku przy drzwiach, czekając na nowego mieszkańca, a w łazience stał wielki worek z suchą karmą. Wszystko było przygotowane, pozostało tylko czekać.

- Wojtuś, chodź, zjedz - poprosiła babcia.

- Nie jestem głodny, babciu - odparł, kręcąc głową.

- Jadłeś obiad w szkole?

- Coś tam połknąłem.- Wojtek był już przy oknie wychodzącym na osiedlowy parking. - Zaraz przyjadą. Nie mogę się doczekać, wiesz?

- Wiem. - Babcia westchnęła.

 

 

Nie była szczęśliwa z powodu Chaosa. Trochę obawiała się wielkich psów, bo kiedy była mała, straaaasznie dawno temu, kiedy nie było jeszcze internetu ani nawet kolorowych telewizorów, jakiś pies ugryzł ją w rękę. Do dziś miała na niej niewielką bliznę. Tata przekonywał swoją mamę, że Chaos jest grzeczny, karny i posłuszny, a babcia tylko kiwała głową. Pamiętała jeszcze Aresa, owczarka niemieckiego, dawnego podopiecznego taty, który po przejściu na emeryturę mieszkał z nimi przez dwa lata, dopóki nie odszedł. Wojtek nie mógł go pamiętać, bo był wtedy malutki. Teraz sytuacja wyglądała inaczej, ale tylko chwilowo, do czasu powrotu mamy Wojtka z Japonii. Mimo to tata Wojtka nie wyobrażał sobie, że miałby nie przyjąć Chaosa pod ich dach w podzięce za wiele lat wiernej służby, mimo że mieszkali w bloku. Wojtek też sobie tego nie wyobrażał i tylko dla niego babcia dała się w końcu przekonać.

- Może lekcje zrób, zanim przyjadą? - zaproponowała, ale Wojtek znów pokręcił głową.

- Nie jestem w stanie się skupić na lekcjach, babciu. Zrobię wieczorem, jak Chaos pójdzie spać. - Nagle zobaczył przez okno znajomy samochód i podskoczył z radości. - Są!!! Przyjechali!!!

Patrzył z góry, jak tata wjeżdża na miejsce parkingowe, potem wysiada i otwiera klapę bagażnika ich kombiaka. Ze środka wyskoczył Chaos, zakręcił się, a potem usiadł, kiedy tata klepnął się w udo. Po chwili szli już w kierunku wejścia do bloku. Tata spojrzał do góry i uśmiechnął się, widząc w oknie Wojtka. Wojtek pomachał mu radośnie, a potem rzucił się w stronę drzwi, nieomal taranując babcię w przejściu między dużym pokojem, który był sypialnią rodziców, a korytarzykiem. Otworzył drzwi na klatkę schodową i czekał. Po chwili z dołu dobiegło go trzaśnięcie drzwi wejściowych, potem odgłosy szurania i sapania, aż wreszcie na półpiętrze pojawił się Chaos we własnej psiej osobie.

 

 

 

 

 

 

 

Spis treści

 

 

 

Okładka

Karta redakcyjna

Dedykacja

 

ROZDZIAŁ I

Wojtek

 

ROZDZIAŁ II

Chaos

 

ROZDZIAŁ III

Pierwszy dzień razem

 

ROZDZIAŁ IV

Psy przecież nie mówią!

 

ROZDZIAŁ V

A jednak niektóre psy mówią

 

ROZDZIAŁ VI

Podobno łóżka są takie mięciutkie

 

ROZDZIAŁ VII

Nareszcie wakacje

 

ROZDZIAŁ VIII

Spacer w chmurach i odpowiedzialność

 

ROZDZIAŁ IX

To była taka bezpieczna okolica

 

ROZDZIAŁ X

Zapachy i ludzie

 

ROZDZIAŁ XI

Dom pana Kłopotki, nudy i kot

 

ROZDZIAŁ XII

Karola

 

ROZDZIAŁ XIII

Słabe ogniwa

 

ROZDZIAŁ XIV

Zimna woda zdrowia doda

 

ROZDZIAŁ XV

Złota donatywa

 

ROZDZIAŁ XVI

Człowiek, który brzydko pachniał

 

ROZDZIAŁ XVII

Zazdrość i detektywi, czyli praca zespołowa

 

ROZDZIAŁ XVIII

Jak się łapie złodziei

 

ROZDZIAŁ XIX

Biuro detektywistyczne Chaos i spółka

 

ROZDZIAŁ XX

Pierwsze zlecenie

 

ROZDZIAŁ XXI

Najnudniejsza robota na świecie i guzik bez pętelki

 

ROZDZIAŁ XXII

Detektywi ruszają z miejsca

 

ROZDZIAŁ XXIII

Potrzeba matką wynalazków, czyli do czego służą skarpetki

 

ROZDZIAŁ XXIV

Oscar murowany

 

ROZDZIAŁ XXV

Najwyższy czas zakończyć sprawę

 

ROZDZIAŁ XXVI

"Ż" czy "rz", czyli anonimowe rozterki

 

ROZDZIAŁ XXVII

Niepewność i czarnowidztwo

 

ROZDZIAŁ XXVIII

Namiot i krzywa fryzura

 

ROZDZIAŁ XXIX

Noc pełna wrażeń, czyli na gorącym uczynku

 

ROZDZIAŁ XXX

I tak nikt by w to nie uwierzył

 

PODZIĘKOWANIA

 

Karta redakcyjna