ROZDZIAŁ I
Wojtek
Nie jest łatwo mieć dwanaście lat. Wcale a wcale. Już nie jest się kilkulatkiem, któremu płazem ujdą najdziksze wygłupy, a równocześnie nie można jeszcze jeździć autem bez fotelika, albo chociaż poddupnika, ani mieć konta na TikToku. To znaczy niektórzy jeżdżą i mają, ale Wojtek do nich nie należy. Niestety. Tata Wojtka uważa, że są pewne zasady, których należy się trzymać. Dlatego nasz bohater nie może doczekać się dwunastego kwietnia przyszłego roku, kiedy to dokona uroczystego założenia konta na TikToku i profilu na Facebooku. Nie może się też doczekać, aż kreska zrobiona ołówkiem na framudze drzwi będzie na wysokości większej niż sto trzydzieści pięć centymetrów, dzięki czemu nie będzie musiał wreszcie jeździć samochodem na niewygodnej poduszce ze styropianu, od której ma odciski sami wiecie gdzie. A tak w ogóle to Wojtek martwi się też, że jest niski, choć babcia twierdzi, że w tym wieku chłopcy są zawsze niżsi niż dziewczynki, a dopiero potem strzelają w górę jak topole.
Poznajcie Wojtka. Tak się składa, że Wojtek ma właśnie dwanaście lat i w związku z tym ma dokładnie takie problemy, o jakich wspomniałem przed chwilą. Nie są to wielkie problemy, zgadza się, bywają większe, ale jednak są. Wojtek mieszka w Szczecinie, ma jasne włosy, miłą buzię, całkiem dobrze się uczy, ma sporo kolegów i tak jak oni nie lubi dziewczyn, za to uwielbia sklejać modele samolotów i czytać książki. Nie ma rodzeństwa i mieszka z tatą, mamą i babcią. To znaczy sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana, bo mama Wojtka jest naukowczynią oraz wykładowczynią akademicką i jako inżynierka materiałowa zajmuje się badaniem zastosowania polimerów w medycynie. Przyznam wam się, że też nie do końca wiem, co to znaczy, ale to w zasadzie jest mniej istotne dla tej historii niż fakt, że mama Wojtka wyjechała. Niestety na długo i daleko, bo do Japonii, na półroczne stypendium naukowe, które kończy się dopiero za dwa miesiące. W związku z tym Wojtek wie, że tak naprawdę jego tęsknota za TikTokiem i Facebookiem jest niczym w porównaniu z tęsknotą za mamą. Rozmawia z nią czasem przez telefon, choć jest to trudne, bo w Japonii jest dziewięć godzin później niż w Polsce. I dlatego na czas nieobecności mamy mieszka z nimi babcia, czyli mama taty.
Tata Wojtka jest policjantem, ale nie takim zwykłym. Nie zatrzymuje kierowców, którzy łamią przepisy, nie prowadzi skomplikowanych śledztw, nie przesłuchuje przestępców ani nie robi tych wszystkich niesamowitych rzeczy, które robią policjanci na Netflixie i którym towarzyszą strzelaniny i wybuchy. Tata Wojtka służy w Referacie Przewodników Psów Służbowych w komendzie miejskiej policji. Czyli mówiąc wprost i po ludzku, jest przewodnikiem psa policyjnego.
Podopieczny taty Wojtka wabi się Chaos, jest owczarkiem belgijskim i właśnie przechodzi na policyjną emeryturę. Tak, tak, moi drodzy, psy policyjne też przechodzą na zasłużoną emeryturę. A najlepsze jest to, że zwykle spędzają ją w domach swoich opiekunów. I dlatego ostatnio Wojtek przestał wyczekiwać dwunastego kwietnia przyszłego roku, kiedy skończy te nieszczęsne trzynaście lat. Od jakiegoś czasu nową wyczekiwaną datą jest piętnasty maja, i to tego roku. W tym dniu Chaos oficjalnie przejdzie pod kapelusz, jak mawia tata, choć Wojtek nie do końca rozumie, o co chodzi z tym kapeluszem. Woli proste i zrozumiałe: pójdzie do cywila, czyli przestanie być policjantem. I tego właśnie dnia pojawi się u nich w domu. A najlepsze było to, że miał zostać w nim na stałe.
Nie wiem, jak wy, ale tak sobie myślę, że dla dwunastolatka niewiele może być lepszych rzeczy niż posiadanie własnego psa. I to takiego psa jak Chaos.