ROZDZIAŁ 1
LEWISA FILOZOFIA PRAWDY, DOBRA I PIĘKNA
PETER KREEFT
TRZY TRANSCENDENTALIA
Istnieją trzy rzeczy, które nigdy nie umrą: prawda, dobro i piękno. Wszyscy potrzebujemy tych trzech rzeczy, potrzebujemy ich absolutnie, i wiemy, że ich potrzebujemy i że absolutnie ich potrzebujemy. Nasze umysły chcą nie tylko jakiejś prawdy i jakiegoś fałszu, ale całkowitej prawdy, bez granic. Nasza wola pragnie nie tylko nieco dobra i nieco zła, ale dobra bez granic. Nasze pragnienia, wyobraźnia, uczucia i serca nie chcą jedynie trochę piękna i trochę brzydoty, ale piękna bez granic.
Z tego względu są to trzy rzeczy, które nigdy nam się nie nudzą, i nigdy się nie znudzą, przez całą wieczność, ponieważ są one trzema atrybutami Boga, a przez to także całego Boskiego stworzenia; są to trzy transcendentalia lub inaczej mówiąc, absolutnie powszechne własności rzeczywistości. Wszystko, co istnieje, jest prawdziwe - jest właściwym przedmiotem poznania dla umysłu. Wszystko, co istnieje, jest dobre - jest właściwym przedmiotem woli. Wszystko, co istnieje, jest piękne - jest właściwym przedmiotem dla serca lub uczuć, pragnień, wrażliwości czy wyobraźni. (Ten trzeci obszar jest dużo trudniejszy do zdefiniowania niż pierwszy i drugi).
Do tych trzech rzeczy dąży także każda kultura, bo kulturę tworzy człowiek, zanim kultura stworzy człowieka. Niektóre kultury jednak, podobnie jak niektóre jednostki, specjalizują się w jednym z tej trójki transcendentaliów. W Oriencie Indie specjalizują się w umiłowaniu prawdy - mistycznej i metafizycznej; Chiny specjalizują się w umiłowaniu dobra, praktycznego wymiaru tego, co miałoby być dobre dla człowieka, czy to w wydaniu konfucjanistycznym, taoistycznym czy komunistycznym; a Japonia specjalizuje się w umiłowaniu piękna, szczególnie piękna sztuki. W epoce nowoczesnej na Zachodzie kultura niemiecka, w przeciwieństwie do niemieckiej polityki, specjalizuje się w prawdzie, szczególnie w prawdzie filozoficznej i naukowej; kultura amerykańska - w praktycznym wymiarze tego, co miałoby być dobre dla człowieka, a kultura angielska - w pięknie. Małe wyspy, takie jak Japonia i Anglia, wydają się szczególnie miłować piękno, co przypuszczalnie ma miejsce ze względu na otaczające je morze oraz na doświadczenie granic.
Te trzy atrybuty swojej natury Bóg objawił całej ludzkości: prawdę - szczególnie poprzez filozofów, dobro - głównie za sprawą proroków i moralistów i piękno - poprzez poetów, artystów, muzyków i twórców mitów. Wybrał naród żydowski, szczególnie Mojżesza i proroków, by objawiali niezawodne prawo dobra. Niemniej wielu Ojców Kościoła postrzegało greckich filozofów jako omylnych, ale również jako inspirowanych przez Boga poszukiwaczy prawdy, Słowa, Logosu, który wcielił się w osobie Chrystusa i spełnił mesjanistyczne nadzieje Greków i Żydów.
Schemat ten dopełniło dwóch największych autorów i myślicieli XX wieku postrzegających starożytną mitologię pogańską w ten sam mesjanistyczny sposób w mniej przejrzystym obszarze ludzkiego serca, które jest wrażliwe na piękno; byli to Gilbert K. Chesterton w Wiekuistym człowieku oraz Clive Staples Lewis w eseju Mit stał się faktem, a także w powieściach Dopóki mamy twarze i Perelandra. Lewis nazywa pogańskie mity "promieniami niebiańskiej mocy i piękna, padającymi na dżunglę nieczystości i otępiającej głupoty", ponieważ opierają się "na podstawach bardziej realnych, niż możemy marzyć, choć jest również prawdą, że od tych podstaw dzieli ją nieskończona odległość"[1].
Bóg przejawia się w każdej z tych trzech typowo ludzkich i ponadzwierzęcych władz duszy stanowiących trzy aspekty obrazu Boga w nas - w umyśle, który poznaje i rozumie dobro, w woli, która wybiera i dąży do jego realizacji, i w uczuciach, którymi je kochamy i doceniamy. Ta trójczłonowa struktura duszy jest też powodem, dla którego tak znaczna grupa wielkich klasyków naszej literatury prezentuje w swych dziełach trzech bohaterów odpowiadających trzem psychologicznym zdolnościom i funkcjom społecznym: proroka, króla i duchownego. Przykładowo, Gandalf, Aragorn i Frodo; Iwan, Dymitr i Alosza Karamazow; Spock, Kapitan Kirk i Bones McCoy. Mamy z taką strukturą do czynienia nie tylko w przypadku postaci wymyślonych. W wewnętrznym kręgu Chrystusa znajdujemy Jana jako filozoficznego mistyka, Piotra jako skałę, przywódcę i Jakuba - praktycznego psychologa. Kosmiczny statek Duszy, podobnie jak Enterprise, potrzebuje oficera naukowego, kapitana i lekarza. Na każdym statku załoga wie, dokąd zmierza, ma wolę działania i zna rozkazy, aby się udać w wyznaczone miejsce, a praca żeglarzy pozwala dotrzeć do celu. Podobnie Arystoteles dzielił całą wiedzę ludzką na teoretyczną, praktyczną i wytwórczą. W ujęciu Platona na to, czym jesteśmy, składa się rozum, "część duchowa" oraz pożądania zmysłowe. Taka jest psychologiczna podstawa dla Platońskiego naturalnego podziału społeczeństwa na filozofów, wojowników i wytwórców. Według Freuda składamy się z superego, ego oraz id. Jesteśmy głową, rękoma i sercem. Jesteśmy wrażliwi na prawdę, dobro i piękno.
Jesteśmy tacy, ponieważ jesteśmy obrazem Boga. Każdy z nas jest pojedynczą osobą wyposażoną w trzy władze. Bóg jest jednym Bogiem, ale w trzech różnych Osobach. Syn - Logos jest umysłem Ojca i wykonuje Jego dobrą wolę wyrażającą się w odkupieniu świata. Duch to poeta, który jest kompozytorem i choreografem operowej miłości między Ojcem i Synem; w Nich Obu stwarza i odkupuje, będąc w ten sposób Uświęcającym, On czyni świętymi, a święty to najpiękniejsza osoba na świecie. Tak jak Duch pochodzi od Ojca i Syna, tak dzieci pochodzą od męża i żony. Świętość rodziny na Ziemi jest manifestacją świętej trynitarnej rodziny w Niebie, aczkolwiek w sposób niedoskonały, zaciemniony, jakby przez ciemną szybę. Podobnie jak Syn, który choć jest równy we wszystkim Ojcu, dobrowolnie i z miłością poddaje się woli Ojca, tak też kochająca żona z miłością podporządkowuje się umiłowaniu dobrej woli, która kieruje jej mężem, choć jest mu równa we wszystkim. Bo to nie jest polityka, ale muzyka; nie równość, ale harmonia, nie sprawiedliwość, ale miłość.
Porządek panujący w trójce transcendentaliów prawdy, dobra i piękna jest ugruntowany ontologicznie. Prawda jest definiowana przez Byt, jako że jest ona odblaskiem Bytu, objawieniem Bytu, słowem Bytu. Prawda nie jest wyznaczana przez świadomość, która dopasowuje się do Bytu poprzez poznanie go. Dobro jest definiowane przez prawdę, a nie wolę, która jest dobra tylko wtedy, gdy podporządkowuje się prawdzie Bytu. A piękno jest definiowane przez dobro, obiektywnie istniejące realne dobro, a nie przez subiektywne pragnienie, przyjemność, uczucie czy wyobraźnię, które powinny być mu poddane.
Porządek psychologiczny jest jednak odwrotny względem ontologicznego. Jako że najpierw poznajemy Byt poprzez doznanie zmysłowe, to ku dobru pociąga nas najpierw jego piękno, do prawdy pociąga nas jej dobro, a ku Bytowi pociąga nas jego prawda. Ale ontologicznie prawda jest zależna od Bytu, dobro - od prawdy, a piękno - od dobra. Prawda jest poznaniem Bytu. Dobrem jest to, co jest prawdziwym dobrem. A najpiękniejszą rzeczą na świecie jest doskonałe dobro. Dlatego właśnie najpiękniejszy film na świecie wyprodukowany do tej pory jest także najbardziej krwawym, a jest nim Pasja.
Według Tomasza z Akwinu pięknem jest "to, czego postrzeganie sprawia przyjemność". Choć piękno wywodzi się z prawdy i dobra, to ma najsilniejszą władzę na naszymi duszami. Dlatego właśnie najwięcej uzależnień wywodzi się od czegoś, co wydaje się piękne, czy to w przypadku pierścienia Golluma, fałszywego "Skarbu", czy odurzenia alkoholowego lub narkotycznego, które są fałszywymi doświadczeniami mistycznymi, czy fałszywej miłości, małpującej miłość małżeńską, w której jednak brak właściwej dla niej prawdziwości. I dlatego jedyne skuteczne lekarstwo na uzależnienie musi brać się z tego, co będzie sprawiało wrażenie czegoś piękniejszego niż to, od czego jest się uzależnionym. Jak mówi Tomasz z Akwinu, jedyną rzeczą na tyle silną, by przemóc diabelską namiętność jest silniejsza namiętność skierowana ku dobru. Silnym lekarstwem na alkoholizm jest piękno trzeźwego świętego, którym alkoholik pragnie się stać. Niewłaściwą miłość do pięknego ciała może przemóc piękno krwawiącej miłości Chrystusa.
Augustyn w Solilokwiach przedstawia scenę, w której Bóg pyta go: "Co chcesz poznać?". I Augustyn odpowiada: "Tylko dwie rzeczy: Ciebie i siebie"[2]. To nie jest mało, ale bardzo dużo. Jaźń czy inaczej osoba zawiera w sobie te wszystkie trzy rzeczy, których nieskończenie pragniemy: prawdę, dobro i piękno. Jest więc sześć rzeczy, które chcemy poznać, poznając te dwie osoby, ale ta szóstka jest w rzeczywistości trójką, jako że ta trójka w nas jest odbiciem trzech rzeczy obecnych w Bogu.
C.S. LEWIS A PRAWDA, DOBRO I PIĘKNO
Jak wielu pisarzy może nam powiedzieć więcej niż Lewis o tej triadzie, jedynej, jaką potrzebujemy znać? Niezbyt wielu. Żaden inny nie ma tylu strzał w swoim kołczanie co on. Czy możecie wskazać kogoś, kto wyróżnia się we wszystkich tych trzech obszarach, kto jest bardziej inteligentny i przekazuje więcej prawdy oraz jest bardziej święty i przejawia więcej dobra, i jest bardziej twórczy, i pisze piękniej, i pobudza u swoich czytelników więcej głębokich uczuć? Nie wiem o nikim takim od czasów Augustyna. Może Kierkegaard.
Gdy zacząłem podsumowywać oraz porządkować kwestię przejawiania się Lewisowej mądrości w stosunku do każdego z tych trzech transcendentaliów, odkryłem, że każde z nich rządzi się tym samym porządkiem. Odnośnie do wszystkich Lewis ukazuje siedem elementów: po pierwsze, ich logikę; po drugie, ich metafizykę, ich obiektywną realność; po trzecie, ich teologię, ich Boskie pochodzenie; po czwarte, ich epistemologię, to, jak je poznajemy; po piąte, ich psychologiczną praktyczność; po szóste, aspekt aksjologiczny, uporządkowany związek między tymi wartościami; a po siódme, związaną z nimi mistyczną eschatologię, ich spełnienie się w Niebie.
LOGIKA
Po pierwsze, logika: Lewisowe definicje prawdy, dobra i piękna. Lewis definiuje prawdę tak jak Arystoteles oraz zdrowy rozsądek, to jest jako zgodność z rzeczywistością. W eseju Mit stał się faktem stwierdził: "prawda jest zawsze o czymś, a rzeczywistość jest tym, o czym jest prawda"[3]. To rozumienie jest odrzucane przez dekonstrukcjonizm. (Wszystko jest odrzucane przez dekonstrukcjonizm!). Jednakże wszyscy wiemy, czym jest prawda, nawet jeśli nie zgadzamy się co do tego, które koncepcje są prawdziwe. "Czym jest prawda?" - to w rzeczywistości najprostsze ze wszystkich pytań filozoficznych. Piłat to imbecyl; a może był dekonstrukcjonistą.
Wiemy też, czym jest dobro. Wiemy, na czym polega dobro dobra i zło zła. Nie jesteśmy w stanie tego nie wiedzieć. A nawet z natury, a nie tylko z Boskiego objawienia, wiemy nieco na temat Boskiego dobra. Dobro Boga różni się od naszego nie tak jak biel od czerni, ale, używając jednej ze znanych analogii Lewisa, jak doskonały okrąg od pierwszych prób dziecka, by narysować koło. Lewis odrzuca stanowisko, które określa mianem skrajnego kalwinizmu, głoszące, że jesteśmy tak zepsuci, iż nasze idee dobra są nic niewarte. Argumentuje, że gdyby tak było, to nie mielibyśmy powodu, aby podporządkowywać się Bogu. Jednocześnie Lewis definiuje dobro przez odniesienie do Boga, a nie Boga przez odniesienie do dobra. Dobrem właściwym każdej stworzonej istoty jest poddanie się swojemu Stwórcy, by intelektualnie, wolicjonalnie i emocjonalnie (czyli ze względu na te trzy transcendentalia) realizować relację ze Stwórcą, która wynika z samego faktu bycia stworzonym.
Zatem dobro, jak prawda, jest zależne od rzeczywistości. Uważam, że najbardziej podstawową i najbardziej uniwersalną zasadą moralną jest ta, którą określam "Zasadą trzech R": Roztropna Reakcja na Rzeczywistość [Right Response to Reality].
Definicja piękna, jak samo piękno, jest bardziej niejasna i tajemnicza niż definicje prawdy i dobra. Ale, jak Lewis pokazuje w Końcu człowieczeństwa, na przykładzie Coleridge'a i dwóch turystów przy wodospadzie, nasze postrzeganie piękna jest tak samo wyraźne, pewne i obiektywne. (Przeczytajcie jeszcze raz ten fragment i całą tę prorocką książeczkę. A potem jeszcze raz).
METAFIZYKA
Drugi punkt to metafizyczny aspekt prawdy, dobra i piękna, to jest kwestia ich obiektywnego istnienia. Argumenty Lewisa przeciwko poglądom odrzucającym ideę obiektywności prawdy, dobra i piękna są cudownie proste i mocne. W eseju De Futilitate Lewis stwierdza: "Jeśli bowiem nasz umysł jest całkowicie obcy rzeczywistości, wówczas wszystkie nasze myśli, w tym również ta, są całkowicie bezwartościowe"[4]. Powyższa konstatacja ukazuje wewnętrzną sprzeczność zarówno przestarzałego sceptycznego materialisty naukowego, jak i nowomodnego postmodernistycznego subiektywistycznego relatywisty. Stara wersja sceptycyzmu nie pozwala nam twierdzić, że jakakolwiek idea jest prawdziwa, dobra i piękna; nowa wersja nie pozwala uznać, że jakakolwiek idea jest fałszywa, zła czy brzydka. Na tym polega tyrania tolerancji, absolutyzm relatywizmu. Sposób dyskusji Lewisa z tymi negacjonistami wiedzy o obiektywnej prawdzie, obiektywnym dobru i obiektywnym pięknie polega na tym, by po prostu pozwolić im mówić, by dać im sznur i przyglądać się temu, jak sami się wieszają.
To proste spostrzeżenie, że prawda, dobro i piękno są czymś obiektywnie istniejącym, ma charakter wyzwalający. Wyzwala nas od wielu głupich pytań i straty czasu. Przykładowo, w Listach o modlitwie Lewis pisze: "Nic tak nie czyni mi niektórych dzieł teologicznych podobnymi do trocin, jak sposób, w jaki ich autorzy potrafią podejmować rozważania, w jakim stopniu niektóre stanowiska da się dostosować do współczesnej myśli czy w jakim stopniu są one cenne, jeśli chodzi o problemy społeczne, czy w jakim stopniu "mają przyszłość" przez sobą, a nigdy uczciwie nie zapytają, jaką mamy podstawę przypuszczać, że są one prawdziwymi ujęciami jakiejś obiektywnej rzeczywistości. To tak, jakbyśmy próbowali być raczej twórcami niż uczniami. Czy nie mamy żadnego Innego, z Kim mielibyśmy się liczyć?"[5]. Cóż, nie mamy, o ile śnimy lub jesteśmy panteistami, lub jesteśmy w piekle.
Jeśli intelektualny subiektywizm jest wewnętrznie sprzeczny, a nawet szalony i nieszczery, to czy może być coś gorszego? Moralny subiektywizm. Lewis mówi, że jest to choroba, która jeśli nie zostanie zniszczona, doprowadzi do "zagłady naszego gatunku" i "zgubi także nasze dusze"[6]. A proszę pamiętać, że profesorowie z Oksfordu nie są skłonni do przesady.
Argumenty Lewisa dowodzą dwóch rzeczy: pod względem negatywnym, że intelektualny, moralny i estetyczny sceptycyzm i subiektywizm są fałszywe, ponieważ są wewnętrznie sprzeczne; w aspekcie pozytywnym, że z tego względu ich przeciwieństwa są prawdziwe. Lewis wyprowadza więc wniosek: "Musimy zatem przyznać, że rzeczywistość ma strukturę logiczną; musimy, jeśli chcemy zachować jakiekolwiek standardy moralne, przyznać jej również wymiar moralny. Nie ma też żadnego powodu, byśmy nie mogli powiedzieć tego samego o standardach piękna"[7].
TEOLOGIA
Po trzecie, mamy teologię prawdy, dobra i piękna, kwestię ich ostatecznego źródła. Żadne z tych transcendentaliów nie jest abstrakcyjną ideą; ponieważ są atrybutami Boga, nadzwyczaj konkretnej rzeczywistości, to są one zarazem konkretnymi faktami, jak gładkość mojej skóry czy samolubność mojej duszy. Są, że tak powiem, tym, z czego zrobiony jest Bóg.
Po pierwsze, jak elokwentnie wyraził się Arthur Holmes, "Każda prawda jest Bożą prawdą". W Rozważaniach o psalmach Lewis pisze: "To, co było prawdziwe w wierze Echnatona, przyszło do niego - w ten czy inny sposób - od Boga, tak jak cała prawda od Niego pochodzi"[8]. W Zaskoczonym radością stwierdza: "Myślę, że wszystko na swój sposób stanowi odbicie prawdy niebieskiej, a wśród tych odbić wyobraźnia jest jednym z wyraźniejszych"[9].
Piąty rozdział Cudów prezentuje ten sam argument w sprawie naszych idei dobra, co rozdział trzeci w sprawie naszych idei prawdy. Lewis stwierdza: "Podobnie jak argumentacja ostatniego rozdziału doprowadziła nas do uznania nadnaturalnego źródła racjonalnej myśli, tak również ta argumentacja prowadzi nas do uznania nadnaturalnego źródła naszej koncepcji dobra i zła"[10]. I nie tylko na rzecz naszych idei dobra, ale też konkretnego dobra, bowiem chrześcijanie wiedzą, że każde dobro, jakie czynią, ma swe źródło w życiu Chrystusowym, jakie jest w nich.
W Czterech miłościach pisze: "Zostaliśmy stworzeni dla Boga. Osoby, które kochaliśmy na ziemi, budziły w nas miłość tylko dlatego, że były pod jakimś względem takie jak On, że objawiało się w nich Jego piękno, kochająca troska, mądrość lub dobro"[11]. Mamy tu wyraźnie do czynienia z mądrością Augustyna: "Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie"[12]. Ale w dalszym fragmencie Lewis poprawia Augustiańską definicję zła jako zbyt mocnej miłości do tego, co stworzone, pisząc, że problem nie polega na tym, iż nadmiernie kochamy rzeczy stworzone, ale że nie rozumiemy do końca, czym jest to, co kochamy[13]. Gdy zobaczymy twarz Boga, zorientujemy się, że zawsze ją znaliśmy. W Smutku Lewis mówi o pięknie jego żony: "A następnie wychwalając ją, czy jakiekolwiek stworzenie Boskie powinienem powiedzieć: "W jakiś niezwykły sposób podobna była do Tego, który ją stworzył""[14].
EPISTEMOLOGIA
Naszą czwartą kategorią jest epistemologia prawdy, dobra i piękna, to, w jaki sposób je poznajemy. Całą tę trójkę transcendentaliów poznajemy bezpośrednio oraz intuicyjnie, a nie na drodze wnioskowania czy argumentacji. Dotyczy to nawet prawdy. Lewis pisze, że nie możemy wypracować racjonalnej intuicji prawdy na drodze argumentacji, ponieważ wszelka argumentacja zależy od racjonalnej intuicji. Ta racjonalna intuicja jest czymś, w co nie da się wątpić, jest oczywista sama przez się. Lewis opisuje ją jako taką, w przypadku której żadnemu uczciwemu człowiekowi nie przyszłoby do głowy, aby w nią wątpić. Przykładowo, nikt nigdy nie wyobrażał sobie takiego świata, a już tym bardziej nie napisał opowieści - nawet bardzo kiepskiej - o świecie, w którym prawo niesprzeczności nie było prawdziwe.
Tak samo bezpośrednio znamy dobro moralne. W Problemie cierpienia Lewis pisze, "odczuć, jakie oddajemy za pomocą słów "powinienem" lub "nie powinienem" nie da się wywieść logicznie. Ta świadomość prawa moralnego, które można aprobować i jednocześnie łamać, nie jest ani logiczną, ani nielogiczną konkluzją z faktów doświadczenia; gdybyśmy nie wprowadzili jej do naszego doświadczenia, nie moglibyśmy jej tak znaleźć. Jest to albo niewytłumaczalne złudzenie, albo objawienie"[15].
Zgodnie z tym, jak Lewis opisuje swoje wczesne doświadczenie z dzieciństwa związane z Wiewiórkiem Orzeszko Beatrix Potter i późniejsze doświadczenie mitologii Północy oraz muzyki Wagnera, także piękno jest doznawane bezpośrednio i natychmiastowo. Gdy mówimy o religii, a nie teologii - to jest o relacji między nami a Bogiem, a nie o wiecznej istocie Boga - doświadczenie estetyczne okazuje się bardziej, a nie mniej adekwatne niż analogie intelektualne lub moralne. W Listach o modlitwie Lewis wyjaśnia, dlaczego analogia odwołująca się do artysty lepiej prezentuje relację między Bogiem i światem niż analogia odwołująca się do naukowca lub filozofa, który myśli abstrakcyjnie i ogólnie, lub analogia króla czy politycznego władcy, który rządzi poprzez przyczynowość. Pisze: "Jak mógłby prawdziwy Stwórca tworzyć przy pomocy "ogólnych praw"? "Uogólniać znaczy być idiotą" [...]"[16]. I mówi też, "Otóż jestem skłonny twierdzić, że myślenie kategoriami przyczyn jest jeszcze mniej trafne w odniesieniu do stosunków istniejących między Bogiem a człowiekiem. [...] Próba określenia przyczynowego, co się tam wydarza, doprowadziła do całego zagadkowego problemu Łaski i wolnej woli"[17]. Stwierdza też, "Czy naprawdę człowiek genialny układający jakiś poemat czy symfonię ma być mniej niepodobny do Boga niż człowiek czymś kierujący? [...]. Bóg [...] biegiem wypadków nie rządzi jak państwem, lecz [...] stworzył go jako dzieło sztuki [...]"[18]. Z Boskiego punktu widzenia, czyli z perspektywy wieczności, akt stworzenia ma miejsce teraz.
PSYCHOLOGIA PRAKTYCZNA
Po piąte, psychologia praktyczna. Jeśli dobro, prawda i piękno są obiektywne, to wygłaszając swoje oceny, możemy się mylić. Jeśli nie są obiektywne, to nie możemy się mylić. Skoro możemy popełnić błąd, to jak mamy go uniknąć? Jakie praktyczne narzędzia czy rady wskazuje Lewis na to, byśmy mogli osiągnąć te trzy najwspanialsze rzeczy na tym świecie? Jeśli chodzi o prawdę, w eseju Religia: rzeczywistość czy namiastka? Lewis powtarza odpowiedź, jaką wszyscy dobrze znamy od czasów Arystotelesa, a szczególnie ze średniowiecza i dopiero w XX wieku o niej zapomnieliśmy lub ją odrzuciliśmy: "Autorytet, rozum, doświadczenie - na tych trzech elementach, zmieszanych ze sobą w rozmaitych proporcjach, opiera się cała nasza wiedza"[19]. (Lewis często jest oryginalny, ale nie sili się na oryginalność. Cytuje George'a MacDonalda, który stwierdził: "Nasz Pan nigdy nie był oryginalny").
W naszych czasach najpopularniejsza odpowiedź na pytanie o to, jak poznać prawdę, przynajmniej wśród tak zwanych wykształconych ludzi z naszych tak zwanych uniwersytetów, odwołuje się do uczuć. Naszym guru jest Rousseau. Tę odpowiedź, głoszącą, że prawdę poznaje się poprzez uczucia, Lewis obala bardzo prosto. Jak pisze, w rzeczywistości powinno być tak, iż "[...] wartość przypisywana świadectwu każdego uczucia musi się odwoływać do naszej całościowej filozofii, nie zaś, że nasza filozofia opiera się na tych uczuciach"[20].
Spośród tych trzech dróg do poznania - doświadczenia, rozumu i autorytetu - autorytet jest obecnie uznawany za coś odrażającego. Ale Lewis wskazuje, że posiłkujemy się autorytetem, ponieważ to rozum nas do niego odsyła. Jedną z rzeczy, jakie podpowiada nam rozum, jest to, że powinniśmy sprawdzić wyniki naszego myślenia, korzystając z opinii kogoś mądrego.
Liczy się także doświadczenie - ale nie każde i nie zawsze w takim samym stopniu, ale szczególnie liczy się doświadczenie duchowe, a przede wszystkim takie, jakie mają uduchowieni i mądrzy ludzie. Zarówno w Cudach, jak i w Problemie cierpienia Lewis cytuje Ewangelię Jana: "Jeśli ktoś chce spełniać Jego wolę, przekona się, czy ta nauka pochodzi od Boga, czy też nauczam sam od siebie" (J 7,17)[21]. To znaczy, że taki ktoś ma osobiste i moralne kwalifikacje, aby znać prawdę. Główną moralną kwalifikacją jest uczciwość i dlatego jest to też główna cnota, której boi się Szatan i którą przede wszystkim atakuje. O niej najczęściej jest mowa w Listach starego diabła do młodego. Krętacz pisze do swojego ucznia, że sukcesem byłoby sprawienie, aby jego pacjent oceniał dowolne opinie pod innym względem niż ich prawdziwość.
Weźmy dla przykładu esej Człowiek czy królik. Myślę, że gdyby Lewis mógł zmusić każdego człowieka, aby przeczytał tylko jeden jego esej, to wybrałby właśnie ten. Przypomina mi on Myśli Pascala, gdy ten pisał na temat rozrywki i nie mogę oprzeć się chęci, by, jak strzałami, wystrzelić kilkoma z nich w twoje serce. Pytanie, jakie Lewis stawia w tym eseju, brzmi: "Czy można żyć dobrze, nie wierząc w chrześcijaństwo?". I bezpośrednio po jego zdaniu Lewis, zamiast udzielić odpowiedzi, podważa samo pytanie, jak niemal zawsze czynił to Jezus. Pisze:
Na takie pytanie poproszono mnie o odpowiedź, lecz zanim podejmę tę próbę, chciałbym zauważyć, że pytanie brzmi tak, jakby zadawane było przez kogoś, kto powiedział sobie: "Nie obchodzi mnie, czy chrześcijaństwo w rzeczywistości głosi prawdę, czy też nie. Nie interesuje mnie, czy rzeczywisty świat jest bardziej zbliżony do tego, co mówią chrześcijanie, niż do tego, co mówią materialiści. Jedno, co mnie interesuje, to uczciwe życie. Wyboru przekonań dokonam nie ze względu na ich prawdziwość, lecz ze względu na ich użyteczność". Szczerze mówiąc, trudno mi zrozumieć taki sposób myślenia. Jedną z cech, która różni człowieka od innych stworzeń, jest to, że chce on wszystko wiedzieć, chce dla samej chęci poznania dojść do tego, jaka jest rzeczywistość. Kiedy to pragnienie zostaje w kimś stłumione, to według mnie staje się on czymś mniej niż człowiekiem. [...] Ten człowiek się wymiguje. On umyślnie usiłuje nie wiedzieć, czy chrześcijaństwo jest prawdziwe, czy fałszywe, ponieważ przewiduje nie kończące się kłopoty, gdyby okazało się prawdziwe. [...] Przypomina człowieka, który nie idzie do lekarza w momencie, kiedy po raz pierwszy czuje niezdiagnozowany jeszcze ból, ponieważ obawia się tego, co lekarz może mu oznajmić. Człowiek, który dla takich powodów pozostaje ateistą, nie jest w stanie uczciwego błędu. Jest on w stanie nieuczciwego błędu, a ta nieuczciwość będzie rozprzestrzeniać się poprzez wszystkie jego myśli i działania, rezultatem zaś będzie jakaś fałszywość, czający się nieuchwytny niepokój, przytępienie jasności umysłu. Ten człowiek utracił swoje intelektualne dziewictwo[22].
Wspaniały komplement Lewisa wobec jego żony, jaki pojawia się w Smutku, polega na stwierdzeniu, że niezależnie od ceny, interesowała ją tylko prawda.
Jeśli jesteśmy uczciwi, to jedną z najprawdziwszych wskazówek odkrycia najbardziej ważnych prawd jest zaskoczenie. Prawdziwy świat jest dziwny, a nie prosty. Ale jeśli jesteśmy pełni dumy i uprzedzeń, to nie wejdziemy w gąszcz, w którym ukrywa się najlepsza zwierzyna. Przykładowo, nie zbadamy tajemniczych, drastycznych czy trudnych fragmentów Biblii, jak wspaniale zrobił to Lewis w Brzemieniu chwały. Nie poślubimy też kobiety takiej jak Joy Davidman, która tak wspaniale różniła się od Lewisa, a nie była kobietą, jaką Lewis wyobrażał sobie w swoich kawalerskich mrzonkach.
W swojej apologetyce Lewis stale zamienia trudności w coś, co stanowi przewagę, zarzuty zamienia w argumenty. Jak mówi w Zaskoczonym radością, gdyby miała nas dosięgnąć jakaś wiadomość z serca rzeczywistości, to musiałaby wywołać w nas takie samo zaskoczenie, jak treść wiary chrześcijańskiej: zasmakowalibyśmy samej rzeczywistości, nie wytworzonej przez nas, ale uderzającej nas prosto w twarz. W Chrześcijaństwie po prostu Lewis pisze, że poszukiwanie prostej religii nie jest słuszne. Prawdziwe rzeczy ostatecznie wcale nie są proste. Prócz tego, że rzeczywistość jest skomplikowana, a także zwykle bardzo dziwna. Rzeczywisty świat "[n]ie jest uładzony ani oczywisty, nie jest taki, jakbyśmy się spodziewali. [...] To jedna z przyczyn, dla których wierzę chrześcijaństwu. To religia, której byś się nie spodziewał"[23]. Chrześcijaństwo nie jest czymś, co dałoby się wymyślić. Tak przy okazji, to mamy tu do czynienia z bardzo starym argumentem apologetycznym. Spotykamy go u Tertuliana, który stwierdził: "Wierzę, ponieważ to jest absurdalne". Także u Kierkegaarda, który wcielenie nazywał "absolutnym paradoksem".
Psychologia poznania dobra jest łatwiejsza od psychologii poznania prawdy, ponieważ Bóg pozostawił w upadłej duszy ludzkiej więcej wrodzonej wiedzy o dobru moralnym niż wiedzy o prawdach teologicznych. Dlatego właśnie światowe religie różnią się radykalnie w kwestiach teologicznych, ale nie moralnych. Abyśmy uzyskali wiedzę o Bogu, konieczne jest objawienie, natomiast by poznać wolę Boga, dobro moralne, wystarczy tylko osobista, naturalna, ludzka uczciwość. Dobro jest czymś, co "trzeba znać".
Lewis tłumaczy, że aby poznać dobro, konieczna jest jedna rzecz - bycie dobrym. Gdy człowiek staje się lepszy, pojmuje jaśniej i więcej w kwestii zła, które jeszcze w nim zostało. Gdy człowiek staje się gorszy, to coraz gorzej pojmuje własne zło. To, czym jest sen, pojmujemy lepiej, gdy się obudzimy, a nie podczas spania, tak samo stan upojenia alkoholem rozumiemy lepiej, gdy jesteśmy trzeźwi.
Tak jak rozumienie dobra jest bardziej naturalne, wrodzone, powszechne i prostsze niż poznanie prawdy, podobnie poznanie piękna jest jeszcze bardziej naturalne, wrodzone i łatwe. Czy byłyby to utwory Wagnera czy chorały gregoriańskie, wszyscy doświadczamy czegoś, co porusza nasze serca, wzbudzając uczucia cudowności i radości. Piękna Boga doświadczamy za sprawą naszych ciał. Bez takich ciał, jakie mamy, będących wyrazem chwały Boga, nie bylibyśmy w stanie cieszyć się niczym, czego doznają nasze zmysły, zwierzęta bowiem nie są zdolne do podziwiania tego, czego doświadczają, a tylko aniołowie są czystymi inteligencjami. Piękno natury jest czymś, czym Bóg dzieli się wyłącznie z nami, jak napisał Lewis. To może być jeden z powodów, dla których zostaliśmy stworzeni i dla których zmartwychwstanie ciała jest tak ważne.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki