Było ich dziesięć milionów - Michał Michalczyk

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (10,10 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Początek mitu Solidarności

Było ich zarejestrowanych w związku dziesięć milionów. Według raportu MSW dostarczonego Stanisławowi Kani w dniu 30 sierpnia w 28 województwach strajkowało 700 zakładów i ponad 700 tysięcy pracowników, m.in. komunikacja miejska w 13 miastach. Niezadowolenie nie ominęło też szeregów partyjnych. Wśród 10 mln członków późniejszej Solidarności było około 1 miliona członków PZPR. Ich zryw utrwalono w licznych publikacjach na stronach internetowych i prasowych. Przegląd od AI podaje za Muzeum w Gliwicach, że sierpniu i wrześniu 1980 roku, w trakcie strajków w województwie śląskim (wówczas katowickim), około 310 tysięcy pracowników uczestniczyło w protestach lub w próbach ich podjęcia, informuje Muzeum w Gliwicach. Przytaczam najważniejsze wątki tamtych wydarzeń, by czytelnik mógł bez trudu dopasować treść do miejsca źródłowej publikacji, a potem w miarę zainteresowania poszerzyć wiedzę. Zasadniczą część książki poświęcam ludziom ukrytym pod hasłem porozumień jastrzębskich. Ja tam byłem wtedy w samym środku tego śląskiego zrywu. Na fotografiach stoją w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń, są bezimienni, chociaż każdy z nich ma swoje imię i nazwisko, adres. W takiej pozie przejdą do historii. Strajki, zapoczątkowane zrywem w WSK Świdnik spowodowały zmiany ustrojowe, które kolejny raz w dziejach Polski otworzyły nowy rozdział, po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, tym razem zmianę ustroju socjalistycznego na demokrację podobnie partyjną, lecz z nadziejami na obywatelską, która była utopią, jak się później miało okazać. Tak jak w poprzednim ustroju socjalistycznym władzę przejęły zmieniające się cyklicznie elity partyjne sterowane przez przywódcę ugrupowania partyjnego, już nie pierwszego sekretarza, a prezesa lub przewodniczącego, który desygnował kandydatów na stanowiska parlamentarne układając ich w listy wyborcze. Pozorna demokracja pozwalała wyborcom wybierać z list partyjnych sterowanych centralnie. W nowym ustroju trzeciej Rzeczpospolitej zniknęła nazwa ustroju, reszta pozostała bez zmian. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku historia zatoczyła koło. Tak jak w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, kiedy naród zmieniał ustrój państwa, ludzie podzielili się na niezłomnych broniących dotychczasowego statusu i utrwalaczy nowej władzy tworzącego się socjalizmu pod nazwą Polska Rzeczpospolita Ludowa. W latach osiemdziesiątych niezłomnymi broniącymi zdobyczy socjalizmu będą Tajni Współpracownicy służb mundurowych, a utrwalaczami nowych porządków walczący strajkami z państwem związkowcy i sympatycy ruchu solidarnościowego. Było ich zrzeszonych później w związku 10 milionów, w tym, jak w całym przekroju społecznym około 0,2% współpracujących ze służbami PRL. Podział ten przetrwał przez kolejne z górą 40 lat, co pokazały ostatnie wybory prezydenckie w 45 rocznicę tamtych wydarzeń. Znowu po stronie patriotycznej opowiedziało się nieco ponad 10 milionów, w tym cała współczesna Solidarność. Drugie tyle stanęło po stronie ugrupowań liberalnych i lewicowych zorientowanych na kierunek tworzenia państwowości ponadnarodowej, europejskiej, godzących się na uszczuplenie suwerenności za przywileje wspólnotowe. Złośliwością losu jest ugruntowany 45 lat po transformacji podział społeczeństwa i sprawowane rządy. Do władzy doszła koalicja liberałów z ludowcami i frakcjami lewicowymi, a prawica z całą Solidarnością została zepchnięta do opozycji.