1.Masz spotkanie z Bogiem
Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon,
do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego,
do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie,
do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach,
do Boga, który sądzi wszystkich,
do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu,
do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa,
do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla.
Hbr 12, 22-24
Jechałem drogą moim vanem i nagle znalazłem się we mgle. Była jak nieprzenikniony obłok pełen złotych, purpurowych i bursztynowych barw oraz jasnego światła. Obłok zdawał się pulsować, kiedy przepływał przez niego jakiś dźwięk. Ja też się przezeń przedzierałem.
Z tyłu dobiegały mnie głosy ludzkie. Jacyś ludzie znajdowali się zaledwie kilka cali ode mnie. Dobiegało mnie wycie syren, wielki zgiełk. I usłyszałem słowa: "Nie żyje".
DROGA PRZEZ OBŁOK
Jakaś siła pociągnęła mnie przez obłok, a gdzieś spoza niego dochodził do mnie śpiew. To było jak śmiech wielkiej radości. A mnie przepełniał całkowity pokój.
Poczułem zapach - i doświadczyłem smaku - jakby truskawek ze śmietaną.
Przez kilka minut poruszałem się przez obłok, a może to obłok poruszał się przeze mnie. Później obróciłem się w prawo i przede mną ukazał się niezwykły widok.
PRZEDSIONEK NIEBA
Spotkanie członków rodziny
Kilka metrów ode mnie stały dwie kobiety. Nie wiem skąd, ale wiedziałem, że są w bardzo podeszłym wieku, jednak z wyglądu ich twarzy można było mniemać, że mają po dwadzieścia kilka lat. Były piękne. Obejmowały się ramionami i wydawały się być bardzo radosne. Wpatrywały się w obłok.
- Idzie. Widzę go, nadchodzi.
Nagle z obłoku wyłonił się jakiś mężczyzna. Przez chwilę wydawał się być głęboko zaskoczony. Nie wiedział, gdzie się znajduje. Lecz kiedy spojrzał na kobiety, od razu je rozpoznał. A one objęły go i zaczęły radośnie wielbić i wychwalać Boga. Wyglądało to na niezwykle radosne spotkanie.
Spotkanie pastora i jego wiernych
Bardziej na prawo zauważyłem grupę około pięćdziesięciu osób. Oni także oddawali chwałę i cześć Bogu. Wielu podnosiło w górę swoje ręce. Niektórzy obejmowali się ramionami mówiąc do siebie: "Widzę go, już idzie".
Najwyraźniej czekali na swojego pastora, który właśnie zmarł. I nagle pojawił się w obłoku. Na początku wyglądał jak bardzo stary człowiek. Jednak kiedy tylko odetchnął atmosferą Nieba, wszystkie oznaki starości zniknęły z jego twarzy, a jego zmarniałe, wątłe ciało stało się mocne i krzepkie. Stary pastor wyglądał teraz jak niespełna trzydziestoletni mężczyzna. Znów był młody i stał tam bardzo oszołomiony. Kiedy tylko dotarło do niego, że jest w Niebie, ogarnęła go wielka radość. "Chcę zobaczyć Jezusa" - powiedział. "Gdzie jest Jezus? Chcę zobaczyć mojego Pana." Wielu obejmowało go i radowało się razem z nim.
"To ty, bracie! Witaj siostro" - mówił do ludzi, którzy wołali go po imieniu. A potem znów powtórzył: "Chcę zobaczyć Jezusa".
Ktoś mu odpowiedział: "On czeka na Ciebie na twojej ścieżce, trochę dalej. Spotkasz się z Nim. On zawsze tam jest. Zawsze przychodzi na czas."
Spotkanie matki i dziecka
Moją uwagę zwróciła teraz inna grupa, licząca około trzydziestu pięciu osób. Stali tuż przed obłokiem, czekając na kogoś szczególnego. Można było wyczuć, że każdy z nich był podekscytowany i radosny.
Niewątpliwie wszyscy oni zmarli przed wieloma laty, według ziemskiej rachuby czasu. Tutaj wydawało się, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Wśród czekających widziałem ludzi, którzy musieli być dziećmi tej osoby, na która czekano. Była tam też jej siostra i mąż, którzy już od dawna byli mieszkańcami Nieba.
"Jest", powiedział ktoś z czekających. Jedna z osób trzymała na rękach małe dziecko. Jednak mogło ono mówić i było w pełni świadome tego, co się wokół niego działo. Nagle krzyknęło wysokim głosem: "Mamo, mamusiu! To moja mama. Jezus powiedział mi, że mogę pozostać dzieckiem, a mama dołączy do mnie w Niebie."
Jak wielka jest miłość Boga!
W tej właśnie chwili z mglistego obłoku wyszła stara, zgarbiona, wątła i pomarszczona kobieta. I w jednym momencie, kiedy tylko weszła w atmosferę Nieba, stanęła pewnie i prosto. Jej wątła i zgarbiona sylwetka stała się tak prężna i prosta jak to tylko możliwe. W jednej chwili stała się znowu młodą i piękną kobietą, ubraną w promieniejącą światłem, białą suknię.
Każdy z oczekujących rozpromienił się wielką radością, kiedy dzieciątko znalazło się w jej ramionach. Rozstali się ze sobą przy porodzie. Kobieta przeżyła obóz koncentracyjny. Dziecko nie.
Jednak Bóg w swoim nieskończonym Miłosierdziu wiedział, że nic nie jest stracone. Miłość Boga jest tak wielka, że nikt nie jest w stanie jej pojąć. Naprawdę pozostaje poza zdolnością pojmowania i tylko wieczność może o niej opowiedzieć. Po moich policzkach płynęły łzy, chociaż byłem tylko postronnym widzem. Podzielałem ich radość i nadal dzielę ją z nimi.
Powitanie przez ludzi i aniołów
O ile mogłem zrozumieć, to nikt nie przybywa do Nieba bez powitania go przez innych ludzi (oczywiście za wyjątkiem Abla, pierwszego człowieka, który tu trafił).
Okazało się, że nie tylko ludzie czekali na przybywającego pastora, lecz także aniołowie. Na kolejnych, którzy mieli się tu pojawić, także czekali aniołowie. Wielu ludzi przybywało zza zasłony mglistego obłoku. I zawsze aniołowie czekali, aby ich powitać.
Z Nieba można widzieć przez zasłonę obłoku to, co dzieje się na świecie. Jednak z ziemi nie można dostrzec niczego. Ziemska kondycja człowieka nie pozwala dostrzec niczego, co jest w Niebie. W Niebie jednak wiemy, kiedy ktoś przechodzi przez obłok. Ludzie będący w Niebie w jakiś tajemniczy sposób wiedzą, że powinni oczekiwać kogoś, kto właśnie przybywa. Później dowiedziałem się, że mieszkańcy Nieba są powiadamiani o tym, że ktoś im bliski za chwilę przybędzie. W następnym rozdziale opowiem o tym więcej.
ŚCIEŻKA PRZYGOTOWANA DLA MNIE
Zasłona ciągnęła się po prawej i lewej stronie. Miałem wrażenie, że ma setki mil długości. Co kilka stóp pojawiała się ścieżka prowadząca do Nieba. Każdy, kto przechodził przez obłok, miał swoją własną ścieżkę. Ja też miałem swoją ścieżkę, przeznaczoną tylko i wyłącznie dla mnie.
I wtedy gdzieś za mną rozległ się głos: "Masz spotkanie z Bogiem". Poczułem znajomy dotyk.
Chociaż nie mogłem widzieć, kto stał za mną, byłem pewien, że to Pan Jezus.
Rozpoznałem Jego głos.