Bykownia. Czwarty Cmentarz Katyński. Ostatni świadkowie - Dorota Pawlak

Kup ebooka

50.00 zł
41.50 zł (42,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Mam osiem lat. Noc. Budzą mnie ostre, nieznajome głosy. Po chwili wchodzi do sypialni ojciec w wierzchniej odzieży, tuż za nim obcy cywil. Ojciec dyskretnym ruchem wsuwa mi do rączki swoją obrączkę – Pamiętaj czyją jesteś córeczką! Całuje i odchodzi.

Książka przeplata losy wojenne polskich oficerów z losami ich bliskich. Dzieci, będące częstokroć świadkami aresztowań ojców przez NKWD, wspominają ostatnie spędzone z nimi chwile.

Jako trzynastoletnia dziewczynka widziałam ojca po raz ostatni. Machałyśmy mu z balkonu z siostrą i matką. Ojciec nauczył mnie jazdy konnej i po raz pierwszy zaprowadził do szkoły.

Trudno opisać emocje targane przez lata nadzieją na powrót ukochanej osoby. Niezmiennie, każdego dnia, każdego roku, przez długie lata. Kolejne urodziny, święta, zdobycie dyplomu i ślub – szczęście, którym nie dane było podzielić się z ojcem.

Książka odsłania ukrywaną przez dziesięciolecia prawdę historyczną ukraińskiego cmentarzyska w Bykowni pod Kijowem. Stanowi reporterską relację z prac ekshumacyjnych tego miejsca. Jest wyjątkową pamiątką, tak w znaczeniu historycznym, jak i w wymiarze przeżyć osobistych.

Nie da się zaakceptować widoku odkrytych grobów, do których wrzucano ciała bezbronnych ofiar. Rozmiar tragedii, okrucieństwa i kaźni widziany z bliska, oprócz głębokiej refleksji, zobowiązał mnie do opowiedzenia o niej.

Bazę publikacji stanowią gromadzone na przestrzeni lat 2010–2020 materiały dziennikarskie: wywiady, zapiski reporterskie z dokumentacji prac archeologicznych w Bykowni, fotografie, dokumenty historyczne oraz korespondencja wysyłana przez aresztowanych oficerów do bliskich.

Wspólnie z dziećmi oficerów uczestniczymy także w wyczekiwanej latami uroczystości otwarcia cmentarza i upamiętnienia ich ojców.

Prawie biegłem tą drogą, żeby jak najszybciej dojść, zobaczyć cmentarz i znaleźć nazwisko ojca.

Znalazłem je i poczułem się bardzo zmęczony. Usiadłem, spojrzałem na te duże sosny, ten las i pomyślałem: czy jak ojciec ginął, myślał o nas? Pomyślałem, że teraz wreszcie ma swoje miejsce.

Ukrywana tragedia katyńska stała się dla świata symbolem okrucieństwa, odczłowieczenia oraz zakłamania. Cmentarz w Bykowni, po Katyniu, Charkowie i Miednoje, jest czwartym cmentarzem katyńskim, odsłaniającym dowody zbrodni NKWD.

W rękach badaczy spoczęła ogromna odpowiedzialność, która wśród rodzin katyńskich poruszyła wielkie emocje, wzbudziła nadzieję na uroczyste pożegnanie bliskich. Historia cmentarzyska w Bykowni to również opowieść o ukrywaniu i fałszowaniu prawdy historycznej przez radzieckie komisje śledcze.

Prawda o Bykowni została osadzona w ramy historyczne całej zbrodni katyńskiej, w oparciu o zdobyte przez historyków dokumenty, ukraińską listę katyńską oraz ujawnione w mogiłach przedmioty polskie.

Nie sposób ominąć poruszającej atmosfery lasu w Bykowni. Na terenie cmentarza do dziś wieszane są na drzewach ukraińskie chusty, biało-czerwone szarfy oraz tabliczki z nazwiskami zamordowanych. To las, w którym jeszcze do niedawna miejsca pochówku tysięcy ofiar stalinowskich mordów wyznaczały pagórki, porośnięte dzikimi zaroślami.

Bykownia jest odniesieniem do kijowskich miejsc kaźni, zwłaszcza więzienia łukianowskiego, gdzie wiosną 1940 roku odbywały się masowe egzekucje polskich oficerów.

Świadkami ukraińskiej zbrodni katyńskiej w Bykowni stali się badający cmentarzysko archeolodzy. Prace ekshumacyjne polskich i ukraińskich archeologów objęły ponad dwieście grobów, zlokalizowanych wcześniej poprzez geologiczne odwierty. Skrupulatnie prowadzone badania potwierdziły, że siedemdziesiąt grobów, to groby, w których spoczywają Polacy. Naliczono w nich niespełna dwa tysiące ofiar.

Pracom badawczym przewodniczył wybitny polski archeolog, prof. Andrzej Kola. Ekspedycję naukową stanowił zespół fachowców, ekshumujących wcześniej groby ofiar NKWD na cmentarzysku w Charkowie. Unikalne, zarejestrowane materiały fotograficzne pozwoliły oddaćatmosferę prac badawczych.

W czasie prac ekshumacyjnych cmentarz w Bykowni odwiedzali krewni zamordowanych. Odwiedzający dekorowali drzewa szarfami, ukraińskimi lnianymi ręcznikami, pytali historyków o identyfikację ofiar. Widok odkrytych grobów był dla nich emocjonalnym wstrząsem.

Po siedemdziesięciu latach, dzieci oficerów doczekały się pogrzebu ojców. 21 września 2012 roku nastąpiło uroczyste otwarcie czwartego cmentarza katyńskiego w Bykowni.

Po 72 latach przeżyłem uroczysty pogrzeb mojego ojca, aresztowanego przez radzieckie NKWD 28 lutego 1940 roku – powiedział syn granatowego – Jerzy Ziółkowski.

Dorota Pawlak

Introduction

"I am eight years old. Night. I am awakened by sharp unfamiliar voices. After a while my father enters the bedroom wearing his outer garments, closely followed by a strange civilian. My father discreetly slips his wedding ring into my little hand – "Remember whose little daughter you are!" He kisses me and leaves.

This book interweaves the wartime fates of Polish officers with the fates of their loved ones. Children, who often witnessed their fathers being arrested by the NKVD, recall the last moments they spent with them.

"As a thirteen-year-old girl I saw my father for the last time. We were waving to him from the balcony with my sister and mother. My father taught me how to ride a horse and for the first time took me to school".

It is difficult to describe the emotions that have been tormented over the years by the hope of the return of a loved one. Invariably – every day, every year, for many years. Another birthday, Christmas or Easter, graduation and marriage – happiness that could not be shared with the father.

This book reveals, concealed for decades, the historical truth about the Ukrainian burial-ground in Bykivnia near Kiev. It is a reporter's account of the exhumation works at this site. It is an exceptional memento, both in its historical meaning and in the dimension of personal experiences.

It is impossible to accept the sight of sight of uncovered graves into which the bodies of defenceless victims were thrown.

The extent of the tragedy, of the cruelty and of the torment, seen from close up, in addition to deep reflection, bound me to tell about it.

This publication is based on journalistic materials collected over the years 2010–2020: interviews, reportage notes from the documentation of archaeological works in Bykivnia, photographs, historical documents and correspondence sent by arrested officers to their loved ones.

Together with the officers' children, we are also participating in a long-awaited ceremony to open the cemetery and commemorate their fathers.

"I almost ran down this road to get there as quickly as possible, to see the cemetery and find my father's name. I found it and felt very tired. I sat down, looked at those big pine trees, that forest, and thought: when my father was dying, was he thinking of us? I thought: now he finally has his place."

The Katyn tragedy, which was kept secret, became for the world a symbol of cruelty, dehumanisation and mendacity. The cemetery in Bykivnia, after Katyn, Kharkiv and Mednoye is the fourth Katyn cemetery to reveal evidence of the crimes of the NKVD.

A huge responsibility rested in the hands of researchers, which stirred up great emotions among the Katyn Families and raised hopes for a solemn farewell to their loved ones. The history of the burial ground in Bykivnia is also a story about the concealment and falsification of historical truth by Soviet commissions of investigation.

The truth about Bykivnia has been put into the historical framework of the entire Katyn Massacre, based on documents obtained by historians, the Ukrainian Katyn list and Polish objects revealed in the graves.

It is impossible to miss the moving atmosphere of the Bykivnia forest. In the area of the cemetery, Ukrainian scarves, red and white sashes and plaques with the names of the murdered are still hung on the trees. This is a forest where until recently the burial places of thousands of victims of Stalinist murders were marked by knolls overgrown with wild thickets.

Bykivnia is a reference to the Kiyv mass torment sites, especially to Lukyanivska Prison, where mass executions of Polish officers took place in the spring of 1940.

Archaeologists investigating the cemetery in Bykivnia have become witnesses to the Ukrainian Katyn Massacre. Meticulous research has confirmed that seventy graves are the graves where the Poles are buried. Just under two thousand victims where counted therein.

The research work was led by the eminent Polish archaeologist, Professor Andrzej Kola. The scientific expedition consisted of a party of experts, who had previously exhumed the graves of NKVD victims in the Kharkiv burial ground. The unique, recorded photographic materials made it possible to convey the atmosphere of the research work.

During the exhumation works, the cemetery was visited by relatives of the murdered. Visitors to Bykivnia, decorated the trees with sashes, Ukrainian linen towels, asked questions to historians about the identification of the victims. The sight of the uncovered graves was an emotional shock for them.

After seventy years, the officers' children lived to see their fathers buried. On 21 September 2012, the official opening of the fourth Katyn cemetery in Bykivnia took place.

"After 72 years, I experienced the solemn funeral of my father, arrested by the Soviet NKVD on February 28, 1940," said the son of a navy-blue one1 – Jerzy Ziółkowski.

Dorota Pawlak

1 Blue Police as it is commonly translated or rather Navy-Blue Police as it should be literally translated from Polish (from the colour of the uniforms) was the popular name of the police in the German-occupied Poland during Second World War (official name – Polish Police of the General Government). They were financed by residual local (Polish) government structures being under the supervision of the German civil administration and they were subordinated to the local commanders of the German Ordnungspolizei (Order Police). They dealt with ordinary criminality. A large number of them cooperated with the Polish Underground.

IOstatniego lata...

Słoneczne lato 1939 roku nie zwiastowało wojny. Życie rodzinne Kresowian toczyło się swoim rytmem. O ważnych wydarzeniach oraz nowinkach kulturalnych donosił, jak co dzień, "Kurjer Wileński". Redakcja gazety mieściła się przy ul. Biskupa Bandurskiego 4. Funkcję redaktora naczelnego pełnił Józef Święcicki. Nakład "Kurjera" był kierowany do obwodu nowogródzkiego, grodzieńskiego, wileńskiego, poleskiego oraz wołyńskiego. Cena numeru – 15 groszy.

W niedzielnym wydaniu Kuriera Wileńskiego z dnia 6 sierpnia 1939 roku, na pierwszej stronie wydrukowano depeszę prezydenta Ignacego Mościckiego do marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Tego dnia, na krakowskich Błoniach odbywały się uroczystości z okazji 25-lecia Czynu Zbrojnego Legionów. Do udziału w obchodach dołączyli Węgrzy, którzy, będąc w szeregach Legionów Polskich, także uczestniczyli w walkach o niepodległość. Podróżując pociągiem budapeszteńskim, 5 sierpnia grupa dotarła do Lwowa. Na dworcu Węgrów powitali przedstawiciele władz z wicewojewodą lwowskim dr. Piotrem Małaszyńskim oraz starostą grodzkim dr. Lucjanem Dembowskim na czele2.

Marszałek Polski E. Śmigły-Rydz, Kraków

Gdy cała Polska w radosnym wzruszeniu święci wielką rocznicę 25-lecia czynu oręża polskiego, całym sercem jestem z Wami, drodzy Legioniści.

Wy, dumni Żołnierze Józefa Piłsudskiego i Wasz najpiękniejszy czyn, niech będzie wzorem dla Polski dzisiejszej, która Wam przede wszystkim zawdzięcza niepodległość. Na Twoje ręce, kochany Marszałku, ślę dla wszystkich uczestników Zjazdu serdeczne pozdrowienia, a Tobie Naczelny Wodzu składam życzenia, żebyś tworzył dalsze wielkie tradycje dla naszego narodu.

(–) IGNACY MOŚCICKI, Prezydent Rzeczypospolitej

Wisła – Zamek, dnia 6 sierpnia 1939 r.3

Ryc. 1. Marszałek Edward Śmigły-Rydz podczas przemówienia na krakowskim Zjeździe Legionistów 6 sierpnia 1939 r. (fot. domena publiczna)

Fig. 1. Marshal Edward Śmigły-Rydz, during his speech at the Legionnaires' Congress in Cracow, 6th August 1939 (photo. public domain)

Niedzielny "Kurjer Wileński" relacjonował także kolejny etap prac budowlanych największej hydroelektrowni w Polsce, w malowniczych Turniszkach, oddalonych zaledwie kilkanaście kilometrów od Wilna. Ministerstwo Komunikacji, przy finansowym wsparciu Funduszu Pracy, przeznaczyło na ten cel 15 milionów złotych.

O rozpoczynającym się wkrótce roku szkolnym przypominały anonse trwających właśnie naborów do szkół:

Dyrekcja Prywatnego Gimnazjum i Liceum Żeńskiego im. Marii z Billewiczów Piłsudskiej w Baranowiczach ogłasza zapisy na rok szkolny 1939/1940. Egzaminy wstępne do kl. I, II i III, jak również do Liceum kl. 1-ej, odbędą się dnia 1 września. Dzieci urzędników państwowych korzystają ze zniżek.

Tętniące życiem Wilno zapewniało tego lata wiele atrakcji kulturalnych. Teatr Muzyczny LUTNIA o godz. 14:15 zapraszał widzów na spektakl Modelka, o 18:15 wystawiano Barona Cygańskiego. Wycieczki mogły korzystać z ulg biletowych.

W kinie HELIOS premiera filmu Młode serca. W jednym arcydziele trzy wielkie gwiazdy: Paulette Goddard, Janet Gaynor oraz Douglas Fairbanks Jr.

Państwowy Zakład Zdrojowy w Druskiennikach nad Niemnem zachęcał kuracjuszy do kąpieli leczniczych: solanka i borowina. W ofercie także inhalacje oraz solarium.

Na ostatniej stronie gazety nieśmiałe ogłoszenie matrymonialne:

Panna lat 28, inteligentna, ładna, wysoka blondynka, posiadająca realność w Wilnie – pozna w celu matrymonialnym pana do lat 40 na stanowisku. Zgłosz. do adm. "K.W", sub. "Poważne"4.

Tymczasem na południowo-wschodnim krańcu Polski mieszkańcy wytwornego Lwowa, popijając poranną kawę, wertowali stronice "Gazety Lwowskiej".

Redakcja "Gazety Lwowskiej" mieściła się we Lwowie przy ul. Zimorowicza 15 na I piętrze. Cena numeru opiewała na 10 gr. Prenumerata we Lwowie bez doręczenia do domu wynosiła 2 zł miesięcznie, 6 zł na kwartał. Z dostarczeniem do domu odpowiednio 2,40 zł i 7 zł. Podobna cena wraz z przesyłką dotyczyła prenumerat na prowincji. Gazetę wydawała Polska Agencja Telegraficzna. Jej redaktorem naczelnym oraz dzierżawcą był Aleksander Wareński, który zmarł nagle, 8 sierpnia 1939 roku5. Jego następcą został Edward Kozłowski.

Niedzielny numer "Gazety Lwowskiej" z 6 sierpnia 1939 roku, był przedostatnim zredagowanym przez Aleksandra Wareńskiego. Pierwsza strona gazety donosiła o polsko-angielskiej współpracy finansowo-gospodarczej Wywiadu w tej sprawie udzielił redaktorowi Wareńskiemu, przebywający w Londynie minister Adam Koc, przewodniczący delegacji polskiej do rokowań prowadzonych w Londynie. Minister Koc zapewniał o potrzebie wejścia Polski w ściślejszą kolaborację z krajami wolnodewizowymi, takimi jak Anglia, Francja i Stany Zjednoczone.

Na stronie 3 "Mowy Prezydenta Roosevelt'a o polityce zagranicznej" czytamy: Na wczorajszej konferencji prasowej prezydent Roosevelt przedstawił dziennikarzom program swych wakacyj. Po zakończeniu obrad Kongresu, prezydent spędzi 10 dni w swej rezydencji Hyde Park, gdzie złoży swój podpis pod 400 ustawami uchwalonymi przez reprezentacje parlamentarne. Następnie wyruszy z Nowego Yorku w 10-cio dniową podróż morską, w czasie której poświęci czas sportowi rybackiemu, po czym powróci do Hyde Park.

Na dalszych stronach gazety następują ogłoszenia urzędowe i obwieszczenia o licytacjach komorniczych:

Komornik Sądu Grodzkiego w Kopyczyńcach, na podstawie artykułu 602 k.p.c., podaje do publicznej wiadomości, że dnia 17 sierpnia 1939 roku o godzinie 11-tej w Chorostkowie, odbędzie się 1-sza licytacja ruchomości należących do Stanisława hr. Siemieńskiego, składająca się z 100 kóp żyta a 20 zł., 50 kóp pszenicy a 25 zł., oszacowanych na łączną sumę zł. 3250. Ruchomości można oglądać w dniu licytacji w miejscu i czasie oznaczonym.

Przedwojenny Lwów, jako prężny ośrodek kulturalny II Rzeczypospolitej, zapewniał miłośnikom kina i teatru codzienne pokazy spektakli oraz seansów:

Kino EMPIRE zaprasza na najnowszą, kapitalną komedię, pełną dowcipu i humoru PECHOWIEC z Lucien Baroux oraz Mary Glory w rolach głównych.

A dla najmłodszych coś słodkiego. Tego lata, wielkim powodzeniem cieszyły się lody Pingwin. Reklamowano je anonsem:

Od Tatr po Bałtyku wody

Wszyscy chwalą PINGWIN lody6.

W gronie wybitnych artystów urodzonych we Lwowie znaleźli się między innymi Krystyna Feldman, Jerzy Janicki i Adam Hanuszkiewicz. Ze Lwowem była także związana od pokoleń rodzina wybitnego aktora – Jerzego Michotka, skazanego w czasie II wojny światowej na pobyt w łagrach. Do ojca artysty – Feliksa należała mieszcząca się w Rynku cukiernia o nazwie Słodki Kącik – słynąca ze znakomitych strudli. Na scenach przedwojennego Lwowa występowała również młodziutka solistka Iryna Jarosewycz, późniejsza żona generała Władysława Andersa, posługująca się pseudonimem artystycznym Renata Bogdańska oraz pochodząca z Pińska aktorka oraz śpiewaczka operowa Maria Stepowa-Karpiak, z domu Kowman. Rodzina Marii wywodziła się z dość zamożnej rodziny. Polikarp i Krystyna Kowmanowie byli w posiadaniu sporego majątku. Aktorka słynęła z mocnego osobliwego sopranu oraz wszechstronności wcielania się w przeróżne role – od dramatycznych po komediowe. Aktywność artystyczną Stepowej zainicjowały występy w amatorskiej grupie artystycznej w Brześciu. Niespełna dwudziestoletnia aktorka zagrała Marusię w przedstawieniu Michała Staryckiego, pt. Och, nie jedź, Gryciu, i to w nocy. Warsztat aktorski Maria Stepowa szlifowała, występując w objazdowych przestawieniach na Polesiu, w których grał także aktor i reżyser – Jerzy Abramczuk. Para wkrótce pobrała się, a owocem namiętnego związku była córka Ałła. Małżeństwo artystów nie przetrwało jednak próby czasu Po rozstaniu z mężem Maria poślubiła kierownika artystycznego teatru Olesa Stepowego. Szczęśliwy związek aktorki z drugim mężem także nie trwał długo. Zaledwie trzy lata po ślubie Oles zmarł. Będąc wdową, aktorka nie porzuciła teatru. Nadal występując zachwycała publiczność min. rolą carycy w dramacie Caryca Gruzji wystawianym w teatrze im. I. Kotlarewskiego. Podczas II wojny światowej Stepowa współpracowała z teatrem Łesi Ukrainki, a następnie gościła na scenie teatru Opery Lwowskiej, w której doceniano jej mocny sopranowy głos.

Jerzy Jakubowski, wnuk Marii Stepowej:

– Przedwojenny Lwów tętnił życiem artystycznym. Mama była zachwycona Lwowem. Babcia zabierała matkę do teatru, często odwiedzała też swoją przyjaciółkę – wybitną aktorkę i reżyserkę Wandę Siemaszkową. To były wytworne damy. Mama miło wspominała wizyty przy herbacie z ciasteczkami w mieszkaniu Siemaszkowej.

– Maria była śpiewaczką operową, miała mocny głos. Jaką skalą operowała?

– Babcia śpiewała sopranem. W jednym z artykułów pisano, że na jej przedstawieniu gościli posłowie Sejmu RP oraz ambasadorowie. Po arii wykonanej przez moją babcię owacje na stojąco trwały kilkanaście minut. Babcia pięknie śpiewała, grała też ciekawe role.

Repertuar aktorki jest bogaty – liczy niespełna sto ról, m.in. żony producenta w trzyaktowej farsie "Hiszpańska mucha" F. Arnolda, E. Bacha, ciotki Moti w spektaklu Myna Mazajło oraz Stakanczychy w Narodnyj Malachij, Malachii Ludowej7 – na podstawie dzieł wybitnego dramaturga Mykoły Kulisza wystawianych w teatrze Opery Lwowskiej. Zafascynowany Szekspirem ukraiński pisarz i reżyser padł ofiarą wielkiego terroru. Wraz z innymi ukraińskimi twórcami nazywanymi pokoleniem rozstrzelanego odrodzenia, min. aktorem Teatru Dramatycznego im. Tarasa Szewczenki w Charkowie Łesiem Kurbasem, poetą i prozaikiem – Ołeksem Slisarenką oraz literaturoznawcą, krytykiem i tłumaczem poezji antycznej Mykołą Zerowem został rozstrzelany w 1937 roku przez NKWD na uroczysku w Sandarmoch w Republice Karelii. Po zakończeniu wojny Stepowa posądzana o kolaborację z Niemcami wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Przez wiele lat występowała na deskach Ukraińskiego Teatru w Filadelfii. Ałła nigdy nie poznała losów matki. Z kolei Maria po kłamliwych informacjach, jakie dobiegły ją ze strony byłego męża Jerzego, tkwiła w przekonaniu, że córka nie żyje. Nastoletnia Ałła po raz ostatni widziała się z matką, będąc w 1943 roku na wakacjach we Lwowie.

– Czy Ałła tęskniła za matką, szukała jej?

Myśmy udali się po wojnie do PCK na Plac Zbawiciela w Warszawie, ale powiedziano nam, że babcia prawdopodobnie nie żyje. Ktoś inny w rozmowie z moją mamą twierdził, że babcię widziano w Wiedniu. Mama szukała grobu babci, ponieważ była przekonana, że ona nie żyje, tymczasem babcia tuż po wojnie wyemigrowała do Filadelfii.

– Czy Ałła dowiedziała się, że jej matka przeżyła wojnę?

– Tak. Pięć lat przed śmiercią mama dowiedziała się, że babcia mieszkała w Filadelfii, ale niestety babcia zmarła w Ameryce w 1984 roku, więc nie zdążyliśmy się spotkać. Babcia nie przyjeżdżała do Polski, ponieważ była przekonana, że nie ma tu nikogo.

Maria, mieszkając w Filadelfii, po raz trzeci wyszła za mąż za pochodzącego z Przemyśla reżysera Włodzimierza Karpiaka. Prawdopodobnie to właśnie z nim wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych.

***

Czwartkowa "Gazeta Lwowska", nr 196 z 31 sierpnia 1939 roku, wydana w przededniu wybuchu II wojny światowej, była jej ostatnim numerem.

Już same nagłówki, dotyczące sytuacji politycznej, stosunków sąsiedzkich oraz przyszłości Polski, budziły niepokój:

Protest Rządu Polskiego wobec wrogiej akcji w Słowacji:

29 (sierpnia 1939 r.) br. radio słowackie, po przybyciu niemieckich wojsk na terytorium Słowacji w myśl układu niemiecko-słowackiego o ochronie, ogłosiło grożące niebezpieczeństwo ze strony polskiej i wezwało ludność słowacką, aby odnosiła się do wojsk niemieckich jako dobrych przyjaciół i współpracowała z nimi w walce ze wspólnym wrogiem.

Chwila, która została wybrana w Słowacji do ogłoszenia Polski jako wroga tego kraju mówi sama za siebie i dowodzi, że:

Ryc. 2. Słowacko-niemieckie braterstwo broni, kampania wrześniowa, Komańcza 1939 rok (fot. domena publiczna)

Fig. 2. Slovak-German brotherhood of arms, September Campaign, Komańcza 1939 (photo. public domain)

Rząd słowacki pod wpływem tego obcego państwa nie panuje nad sytuacją w swoim kraju, Polska nie żywi żadnych nieprzyjacielskich zamiarów wobec narodu i państwa słowackiego, dla którego naród polski zachowuje żywą przyjaźń, toteż musi ostrzec społeczeństwo słowackie przed świadomym wprowadzeniem go w błąd.

Rząd polski w dniu dzisiejszym zaprotestował kategorycznie wobec posła słowackiego w Warszawie oraz za pośrednictwem Charge D'affaires w Bratysławie przeciwko wspomnianej odezwie oraz wrogiej akcji, skierowanej przeciwko Polsce.

Zawarcie sojuszu ze Słowacją było zaplanowanym działaniem taktycznym Hitlera, co do wykorzystania terytorium tego kraju do rozciągnięcia linii frontu oraz ataku III Rzeszy na Polskę od strony południowej. Z kolei dla podburzonej przez Hitlera ludności Słowacji, wrześniowy atak na Polskę miał skutkować odzyskaniem, utraconych w 1920 roku, terytoriów Spiszu i Orawy, co też się stało.

Z ostatniej chwili:

Dalsze zarządzenia obronne:

Na murach miasta rozlepiono afisze o zarządzeniu Pana Prezydenta R.P. o dalszych zarządzeniach obronnych. Jutro, tj. 31 sierpnia br. i w dniach następnych powołuje się wszystkich, którzy służyli, czy też nie, od 18 do 40 roku życia. Rozporządzenie wymienia szczegółowo, którzy z oficerów, podchorążych, podoficerów i szeregowych mają się zgłosić oraz wymienia tych, którzy są zwolnieni od stawiennictwa. Niestawienie się pociąga za sobą karę pozbawienia wolności bezterminowo lub nawet karę śmierci.

Kiedy polski rząd mobilizował wojsko, wzywając do stawiennictwa oficerów rezerwy, korespondenci zagraniczni relacjonowali wystąpienie premiera Wielkiej Brytanii, Arthura Neville Chamberlaina, na temat niepokojących stosunków polsko-niemieckich oraz przygotowań Wielkiej Brytanii do ewentualnych ataków agresji:

Posiedzenie Izby Gmin rozpoczęło się o godzinie 14:45. W celu wysłuchania sprawozdania ostatnich stosunków z Niemcami , na sali panował zupełny spokój. Pomiędzy stronnictwami znikły zupełnie podziały partyjne. Panowała atmosfera koleżeńska. Chamberlain rozpoczął przemówienie o 14:50. Na początku oświadczył, że katastrofa, o której mówił ostatnio, jeszcze nie nadeszła.

Jest jedna rzecz, którą pragnąłbym powiedzieć w stosunku do prasy – mówił Chamberlain – uważam, za konieczne raz jeszcze podkreślić, że prasa powinna wykazywać jak największą powściągliwość [...].

Rząd wielokrotnie publicznie stwierdził, iż niemiecko-polskie kwestie sporne powinny być załatwione za pomocą środków pokojowych.

Ciągle jednak mamy nadzieję i pracujemy dla pokoju, zakończył Chamberlain8.

Premier Chamberlain, licząc na pokojowe rozwiązanie konfliktu polsko-niemieckiego, mówił jedocześnie o obronnych przygotowaniach i gotowości floty wojennej Wielkiej Brytanii, obronie przeciwlotniczej, przygotowaniach eskadr królewskich sił lotniczych oraz systemie ostrzegawczym i obronie wybrzeży.

Kilka dni po wystąpieniu Chamberlaina, tj. 25 sierpnia 1939 roku, prawdopodobnie w obawie wejścia Polski w sojusz z Niemcami, zawarto polsko-brytyjski traktat o wzajemnej pomocy. Już pięć miesięcy wcześniej, 31 marca 1939 roku, Chamberlain ogłosił w parlamencie gwarancję niepodległości Polski9. Podpisanie sojuszu dawało stronie polskiej nadzieję na powstrzymanie agresji ze strony Hitlera. Traktat podpisali: ambasador Rzeczypospolitej w Wielkiej Brytanii Edward Raczyński oraz sekretarz spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii lord Edward Halifax.

2 "Gazeta Lwowska", nr 174, 6.08.1939, s. 4, /https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/56415/edition/50587/content [dostęp: 5.01.2021].

3 Kurier Wileński, nr 215, 6.08.1939, s. 1, /https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/282306/edition/269787/content [dostęp: 5.01.2021].

4 Ibidem s. 1–8.

5 Aleksander Wareński, /https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Ware%C5%84ski [dostęp: 5.01.2021].

6 "Gazeta Lwowska", nr 174, 6.08.1939, s. 1–4, /https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/56415/edition/50587/content [dostęp: 5.01.2021].

7 Proscaenium, Walerian Rewucki, archiwum Jerzego Jakubowskiego.

8 "Gazeta Lwowska", nr 196, 31.08.1939, s. 1 /https://academica.edu.pl/reading/readSingle?cid=908840&uid=908912 [dostęp: 5.01.2021].

9 Lynne Olson, Buntownicy, AMF, Warszawa 2008, s. 176, / https://avalon.law.yale.edu/wwii/blbk17.asp [dostęp: 6.01.2021]; Oświadczenie Chamberlaina w Izbie Gmin 31 marca 1939 (ang.)/https://avalon.law.yale.edu/wwii/blbk17.asp [dostęp: 6.01.2021].

ILast summer...

The sunny summer of 1939 did not portend war. Family life of the Borderlanders10 was going on at its own pace. The Kurier Wileński (Vilnius Courier) reported on important events and cultural novelties as it did every day. The editorial office was located at 4 Biskupa Bandurskiego (Bishop Bandurski) St. The editor-in-chief was Józef Święcicki. The circulation of the Kurier was directed to districts of Nowogródek, Grodno, Vilnius, Polesie and Volhynia. The price of an issue was 15 groszy11.

The Sunday edition of the Kurier Wileński of 6 August 1939 printed on its front page a message from President Ignacy Mościcki to Marshal Edward Śmigły-Rydz. On that day, celebrations marking the 25th anniversary of the Legions'12 Armed Deed were held on Cracow's Błonia Park. The celebrations were joined by Hungarians who, while in the ranks of the Polish Legions, had also participated in the struggle for independence. Travelling by train from Budapest, the group arrived in Lvov on 5 August. At the train station, the Hungarians were greeted by representatives of the authorities headed by the Lvov vice-voivode Dr Piotr Małaszyński and the municipal starosta13 Dr Lucjan Dembowski14.

When all of Poland is joyfully celebrating the great jubilee of the 25th anniversary of the Polish arms deed, I am with you, dear Legionaries, with all my heart. May you, the proud Soldiers of Józef Piłsudski, and your most beautiful deed be an example for today's Poland, which owes its independence to you above all. I put into your hands, my dear Marshal, my warmest greetings to all participants in the Congress, and to you, Commander-in-Chief15 , I wish you to create further great traditions for our nation.

(–) IGNACY MOŚCICKI, President of the Republic

Wisła – Castle16 On 6 August 193917

The Sunday Kurier Wileński also reported on the next stage of construction work on the largest hydroelectric power plant in Poland – in picturesque Turniszki, just a dozen kilometres from Vilnius. The Ministry of Communications, with financial support from the Labour Fund, has allocated 15 million zlotys for this purpose.

The school year, which was about to start soon, was reminded by announcements of ongoing recruitments to schools:

The Directorate of the Maria Piłsudska née Billewicz Private Girls Gymnasium and Liceum18 in Baranowicze19 announces enrolment for the school year 1939/1940. Entrance exams to grades I, II and III as well as to grade 1 of Liceum will be held on September 1. Children of civil servants are entitled to discounts.

The bustling city of Vilnius provided many cultural attractions this summer. The Musical Theatre LUTNIA (Lute) invited the audience to a performance of "Mannequin" at 2.15 p.m., and "The Gypsy Baron" was to be performed at 6.15 p.m. Excursions could take advantage of ticket concessions.

In HELIOS cinema the opening night of the film "The Young in Heart". In one masterpiece three great stars: Paulette Goddard, Janet Gaynor and Douglas Fairbanks Jr.

The State Health Resort in Druskienniki20 on the Neman River, encouraged visitors to take therapeutic baths: brine and peat. It also offered inhalations and solarium.

On the last page of the newspaper, a timid matrimonial advertisement:

Maid 28 years old, intelligent, pretty, tall blonde, having realty in Vilnius – will meet a gentleman up to 40 years old with a position for matrimonial purpose . Answer.[ings] to adm.[inistration/management?] of "K.[urier]W[ileński]", sub.[script] "Serious"21

Meanwhile, in the south-eastern corner of Poland, the inhabitants of refined Lvov were leafing through the pages of the Gazeta Lwowska while sipping their morning coffee.

The editorial office of the Gazeta Lwowska was located in Lvov on Zimorowicza Street 15 on the first floor of the building. The price of the issue amounted to 10 groszy. A subscription in Lvov without home delivery was 2 zlotys a month, 6 zlotys a quarter. With home delivery it was 2.40 zlotys and 7 zlotys respectively. A similar price, including postage, applied to subscriptions in the provinces. The newspaper was published by the Polish Telegraphic Agency. Its editor-in-chief and tenant was Aleksander Wareński, who died unexpectedly on 8 August 193922. His successor was Edward Kozłowski.

The Sunday issue of the Gazeta Lwowska of 6 August 1939 was the penultimate edited by Aleksander Wareński. The front page of the newspaper reported on Polish-English financial and economic cooperation. Minister Adam Koc, leader of the Polish delegation to the London negotiations, was interviewed by the editor Wareński on this matter. Minister Koc asserted the need for Poland to enter into closer collaboration with hard currency countries such as England, France and the United States.

On page 3, "President Roosevelt's Foreign Policy Speech".

At a press conference yesterday, President Roosevelt presented to reporters the programme of his vacation. After the end of the session of the Congress the President will spend 10 days at his Hyde Park residence, where he will affix his signature to 400 bills passed by parliamentary representatives. He will then depart New York on a 10-day sea voyage, during which he will devote time to the sport of fishing, before returning to Hyde Park.

On the following pages of the newspaper there are official announcements and notices of bailiff's auctions:

The bailiff of the Municipal Court23 in Kopyczyńce, on the basis of the article 602 of the Code of Civil Procedure, announces that on 17 August 1939 at 11 a.m. in Chorostków, the first auction of the movables belonging to Stanisław Count Siemieński will take place, consisting of 100 stacks of rye per 20 zlotys, 50 stacks of wheat per 25 zlotys estimated at the total amount of zlotys 3250. The movables may be inspected on the day of the auction at the time and place indicated.

Pre-war Lvov, as a thriving cultural centre of the Second Polish Republic, provided cinema and theatre lovers with daily shows and screenings.

The EMPIRE cinema invites you to the latest brilliant comedy full of wit and humour, PECHOWIEC24, starring Lucien Baroux and Mary Glory.

And for the little ones, something sweet. This summer, Pingwin (Penguin) ice cream was in great demand. It was advertised with a slogan:

From the Tatra to the Baltic

Pingwin ice cream is exalted25

Prominent artists born in Lvov included Krystyna Feldman, Jerzy Janicki and Adam Hanuszkiewicz. The family of the prominent actor Jerzy Michotek, who was sentenced to imprisonment in the gulags during World War II, had also been connected with Lvov for generations. The artist's father, Feliks, owned the Słodki Kącik [Sweet Corner] confectionery on the Market Square, which was famous for its excellent strudels. Also appearing on the stages of pre-war Lvov were the young soloist Iryna Yarosevych, later to become the wife of General Władysław Anders, using the artistic pseudonym Renata Bogdańska, and the Pinsk-born actress and opera singer, Maria Stepowa-Karpiak, née Kowman. Maria's family came from a fairly wealthy background. Polikarp and Krystyna Kowman were in possession of a considerable fortune. The actress was famous for her strong peculiar soprano and her versatility in playing a variety of roles, from drama to comedy. Stepowa's artistic activity was initiated by her performances in an amateur artistic group in Brest. The less than 20-year-old actress played Marusia in Michał Starycki's play Och, nie jedź Gryciu i to w nocy [Oh don't go Gryciu26, especially at night]. Maria Stepowa honed her acting skills performing in touring shows in Polesia, in which the actor and director Jerzy Abramczuk also played. The couple soon married and the fruit of their passionate union was their daughter Ałła. However, the artists' marriage did not stand the test of time. After parting with her husband, Maria married the artistic manager of the theatre – Oles Stepowy. The happy relationship of the actress with her second husband also did not last long. Only three years after their marriage, Oles died. As a widow, the actress did not abandon the theatre. She continued to delight audiences with her performances, including the role of Tsarina in the drama Caryca Gruzji [Tsarina of Georgia] staged at the I. Kotliarevsky Theatre.

During the Second World War, Stepowa worked with the theatre of Lesya Ukrainka and later hosted the theatre of the Lvov Opera, where her strong soprano voice was appreciated.

Jerzy Jakubowski, grandson of Maria Stepowa: Pre-war Lvov was vibrant with artistic life. My mom was delighted with Lvov. My grandmother used to take my mother to the theatre, and she often visited her friend, the eminent actress and director Wanda Siemaszkowa. They were refined ladies. My mom fondly recalled visits to Siemaszkowa's flat over tea with cakes.

– Maria was an opera singer, she had a strong voice. What scale did she use?

– Grandma sang soprano. One article said that her performance was attended by members of the Polish parliament and ambassadors. After an aria performed by my grandmother, the standing ovation lasted for a dozen of minutes. My grandmother sang beautifully and also played interesting roles.

The actress's repertoire is rich and includes almost a hundred roles, such as the wife of a producer in the three-act farce The Spanish Fly by F. Arnold and E. Bach, Aunt Moti in the play Myna Mazailo and Stakantschykha in Narodnyi Malakhiy [People's Malakhiy]27 – based on the works of the outstanding playwright Mykola Kulish staged at the theatre of the Lvov Opera. Fascinated by Shakespeare, the Ukrainian writer and director fell victim to the Great Terror. Together with other Ukrainian artists, known as the generation of the Executed Renaissance, including the actor of the Taras Shevchenko Drama Theatre in Kharkiv – Les Kurbas, the poet and novelist Oleksa Slisarenko and the literary scholar, critic and translator of ancient poetry – Mykola Zerov, he was shot dead in 1937 by the NKVD in the Sandarmokh wilderness in the Republic of Karelia28. After the end of the war, Stepowa, suspected of collaborating with the Germans, emigrated to the United States. For many years she performed on the stage of the Ukrainian Theatre in Philadelphia. Ałła never learned her mother's fate. Maria, on the other hand, was convinced that her daughter was dead after being lied to by her ex-husband Jerzy. The last time the teenage Ałła saw her mother was on summer vacation in Lvov in 1943.

– Did Ałła miss her mother, did she look for her?

– Jerzy Jakubowski: We went to the Polish Red Cross on Plac Zbawiciela [Saviour Square] in Warsaw after the war, but we were told that grandma was probably dead. Someone else in a conversation with my mother claimed that my grandmother had been seen in Vienna. My mom searched for my grandmother's grave because she was convinced that she was dead, meanwhile my grandmother had emigrated to Philadelphia just after the war.

– Did Ałła find out that her mother had survived the war?

– Yes. Five years before she died, my mother found out that my grandmother lived in Philadelphia, but unfortunately my grandmother died in America in 1984, so we didn't have time to meet. Grandma didn't come to Poland because she was convinced that she had no one of her kin there.

While living in Philadelphia, Maria married for the third time a director from Przemyśl – Włodzimierz Karpiak. It was probably with him that she emigrated to the United States.

***

Thursday's Gazeta Lwowska, No. 196 of 31 August 1939, published on the eve of the outbreak of the Second World War, was its last issue.

The very headlines about the political situation, neighbourly relations and Poland's future were causing concern:

Protest by the Polish Government against the hostile action in Slovakia.

On 29 (August 1939) this year, after the arrival of German troops on Slovak territory in accordance with the German-Slovak Protection Treaty, the Slovak radio announced the imminent danger from the Polish side and called on the Slovak population to regard the German troops as good friends and to cooperate with them in the fight against the common enemy.

The moment that was chosen in Slovakia to declare Poland an enemy of that country speaks for itself and proves that:

The Slovak Government, under the influence of this foreign country, is not in control of the situation in its own country, Poland does not have any hostile intentions towards the Slovak nation and state, for which the Polish people retain a lively friendship, and must therefore warn the Slovak people against deliberately misleading them.

The Polish Government has today protested categorically to the Slovak envoy in Warsaw and through the Charge D'affaires in Bratislava against the said proclamation and the hostile action directed against Poland.

The alliance with Slovakia was a planned tactical move by Hitler to use the territory of this country to extend the front line and to attack Poland from the south. In turn, for the Slovak population incited by Hitler, the September attack on Poland was to result in the regaining of the territories of Spiš and Orava, lost in 1920, which did happen.

Last minute news:

Further defence orders:

Posters have been put up on the city walls about the order of the President of the R.[epublic] of P.[oland] concerning further defence orders. Tomorrow, i.e. 31 August this year, and on the following days, all those who have served, or not, from 18 to 40 years of age are called up. The ordinance lists in detail which officers, officer cadets, non-commissioned officers and privates are to report and lists those who are exempt from appearing. Failure to appear shall entail in indefinite imprisonment or even the death penalty.

While the Polish Government was mobilising the army, calling up reserve officers for appearing, foreign correspondents reported on a speech by the British Prime Minister, Arthur Neville Chamberlain, about troubled Polish-German relations and Britain's preparations for possible aggression:

The sitting of the House of Commons began at 2.45 p.m. In order to hear a report on recent relations with Germany , the hall was completely quiet. Party divisions between the factions had completely disappeared. A friendly atmosphere prevailed. Chamberlain began his speech at 2.50 p.m. He began by declaring that the catastrophe he had spoken of last time was not yet.

There is one thing that I would like to say at this moment with regard to the Press – said Chamberlain – I think it is necessary once more to urge the Press to exercise the utmost restraint.

Government have said more than once, publicly, that the German-Polish differences should be capable of solution by peaceful means.

We still will hope, and still will work, for peace – concluded Chamberlain29.

Prime Minister Chamberlain, hoping for a peaceful solution to the Polish-German conflict, spoke at the same time about the defensive preparations and readiness of the British Navy, air defence and the preparations of the Royal Air Force squadrons, warning system and coast defence.

A few days before Chamberlain's speech, i.e. on 25 August 1939, a Polish-British mutual assistance treaty was concluded, probably in fear of Poland entering into an alliance with Germany. Already five months earlier, on 31 March 1939, Chamberlain announced in Parliament the guarantee of Polish independence30, 31. The signing of the alliance gave the Polish side hope of stopping aggression from Hitler. The Treaty was signed by the Ambassador of the Republic of Poland to the United Kingdom, Edward Raczyński, and the Foreign Secretary of the United Kingdom, Edward Wood, Viscount Halifax.

10 Kresowiacy or Kresowianie – the polish inhabitants of the Borderlands (Kresy, from polish kres – limit, bound, end – here in plural) the Eastern part of the Second Polish Republic during the interwar period, incorporated to the Soviet Union.

11 100 groszy equal 1 zloty. The salary of an unskilled worker at that time was about 50 zlotys per month.

12 Polish Legions in World War I, created by Commander Józef Piłsudski fighting on the side of Central Powers (German Empire and Austro-Hungary) against the Triple Entente (British Empire, French Republic and especially Russian Empire) in order to regain Polish independence.

13 Municipal starosta (starosta grodzki) was a represantative of central government in greater cities, unlike to the president of the city heading the local government.

14 Gazeta Lwowska (Lwow Newspaper), No. 174, 06.08.1939, p. 4. https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/56415/edition/50587/content [accessed:2021.01.05].

15 Marshal and Commander-in-Chief are the same person (Edward Rydz-Śmigły) though formally the Commander-in-chief was then appointed in Poland only for the duration of the war (which means Edward Rydz-Śmigły became Commander-in-Chief officially not until 1 September 1939).

16 The residence of the President of the Republic of Poland – before the War and today.

17 Kurier Wileński, No. 215, 06.08.1939, p. 1. https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/282306/edition/269787/content

[accessed 05.01.2021].

18 Respectively middle school and secondary school.

19 Today Baranavichy in western Belarus.

20 Today Druskininkai in southern Lithuania.

21 Kurier Wileński, No. 215, 06.08.1939, p. 1– 8 https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/282306/edition/269787/content [accessed 05.01.2021].

22 Aleksander Wareński /https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Ware%C5%84ski [accessed: 05.01.2021].

23 Sąd grodzki – court of first instance ruling in minor cases unlike the Regional Court (sąd okręgowy) adjudicating in first instance more important cases and appeals against decisions of municipal courts.

24 The Polish title means literally "The Unlucky Man". The original French title is Le Porte-Veine, which can be translated as Talisman or Amulet. This discrepancy can be explained by the fact, that the main character has a kind of a gift of precognition and loses it during the film.

25 Gazeta Lwowska, No. 174, 06.08.1939, p.1-4 / https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/56415/edition/50587/content [accessed:2021.01.05].

26 Probably diminutive of some unidentifiable name or maybe a nickname.

27 Proscaenium, Walerian Rewucki / archives of Jerzy Jakubowski.

28 At the time - Karelian Autonomous Soviet Socialist Republic.

29 Gazeta Lwowska, no. 196, 31.08.1939, p.1. https://academica.edu.pl/reading/readSingle?cid=908840&uid=908912 [accessed: 05.01.2021]; excerpts from Chamberlain's speech if not rephrased by Polish newspaper, taken from https://api.parliament.uk/historic-hansard/commons/1939/aug/29/international-situation#S5CV0351P0_19390829_HOC_9 [accessed: 04.02.2021].

30 Lynne Olson, Buntownicy (Troublesome Young Men) , AMF, Warsaw 2008, p. 176.

31 Statement by the Prime Minister in the House of Commons on March 31, 1939. https://avalon.law.yale.edu/wwii/blbk17.asp [accessed:06.01.2021].

IIKampania wrześniowa

Ryc. 3. Mapa podziału terytorialnego Polski pomiędzy Niemcami i ZSRR na podstawie paktu Ribbentrop – Mołotow, 1939 r. (ekspozycja – Muzeum Sybiraka w Szymbarku)

Fig. 3. Map of the territorial division of Poland between Germany and the USSR on the basis of the Molotov – Ribbentrop Pact, 1939. (Exhibition of the Sybirak Museum in Szymbark)

23 sierpnia 1939 roku, tuż przed godziną dwudziestą drugą, na Kreml miała dotrzeć depesza od Hitlera zawierająca słowo "tak". Jeszcze tego samego wieczoru podpisano radziecko-niemieckie porozumienie o nieagresji, znane jako pakt Ribbentrop – Mołotow oraz tajny protokół. W protokole zawarto informacje na temat stref wpływów interesów obu państw w Europie Wschodniej32. Ustalono, że w przypadku terytorialnych zmian Państwa Polskiego, granica interesów Niemiec i ZSRR będzie przebiegać wzdłuż linii rzek: Narew, Wisła, San. Pewne jest to, że dążeniem tak Hitlera, jak i Stalina, było zniszczenie suwerenności politycznej Polski, jej elit, kultury oraz wszelkiego bogactwa narodowego.

22 sierpnia, dzień przed podpisaniem porozumienia, na odprawie generałów Wehrmachtu, Hitler miał powiedzieć:

Nieprzyjaciel miał nadzieję, że Rosja stanie się naszym wrogiem, potem, jak dokonamy podboju Polski. Ja byłem przekonany, że Stalin nigdy nie przyjmie propozycji angielskich. Rosja nie ma żadnego interesu utrzymania Polski przy życiu... Mam teraz Polskę w takim położeniu, w jakim chciałem, żeby się znalazła33.

1 września 1939 roku, w wyniku zbrojnej inwazji Niemiec na Polskę, rozpoczęła się II wojna światowa. Wojska niemieckie bez wypowiedzenia wojny wkroczyły na terytorium Polski, bombardując kraj z powietrza. Póki co, zachodni alianci nie zdecydowali się wesprzeć Polski atakiem na Niemcy. Nikt nie przypuszczał, jak wielkie rozmiary przybierze rozpoczynająca się inwazja. Tego właśnie mógł oczekiwać Hitler. Wyznaczając pośpiesznie datę rozpoczęcia wojny, liczył na szybkie pokonanie Polski oraz, mając na uwadze sojusz ze Stalinem, zniechęcenie Anglii i Francji do włączenia się w konflikt.

Stalin z kolei nie łączył zakończenia wojny z ujarzmieniem Polski. Był przekonany, że Anglia i Francja zaangażują się w konflikt, co z kolei doprowadzi Niemców do uczestnictwa w długotrwałych walkach na Zachodzie.

Jest w naszym interesie, by wybuchła wojna między Rzeszą Niemiecką a blokiem francusko-angielskim. Najistotniejsze jest dla nas, by wojna ta trwała jak najdłużej, gdyż doprowadzi to do wyczerpania obu stron. Dlatego powinniśmy podpisać pakt proponowany przez Niemcy i pracować nad tym, by wojna raz rozpoczęta, nie zakończyła się zbyt wcześnie.

Miał powiedzieć Stalin na zebraniu Politbiura 19 sierpnia 1939 roku34.

Zgodnie z przewidywaniami Stalina, zaledwie dwa dni później, 3 września 1939 roku, Anglia, zgodnie z założeniami polsko-brytyjskiego traktatu o wzajemnej pomocy oraz odrzuceniu wystosowanego przez rząd brytyjski ultimatum, wzywającego do zaprzestania ataków militarnych III Rzeszy, wypowiedziała wojnę Niemcom. W tym samym dniu, do sojuszu dołączyła także Francja.

Tymczasem w połowie września radzieckie służby specjalne rozpoczęły tworzenie grup operacyjno-czekistowskich, które miały wkroczyć do polskich miast na Kresach Wschodnich oraz wyszukiwać i aresztować antysowieckich wrogów. Za nadzorowanie tą akcją z ramienia Ukrainy odpowiadał, przybyły do Kijowa, pierwszy zastępca komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Ławrentija Berii – Wsiewołod Nikołajewicz Mierkułow. Podpisany już tajny sojusz sowiecko-niemiecki (Ribbentrop – Mołotow) zakładał, że tereny Kresów Wschodnich, czyli zachodnia Ukraina oraz zachodnia Białoruś, zostaną zaanektowane przez Związek Sowiecki. Tereny ziem polskich, na zachód od rzeki Bug, miały zająć Niemcy.

17 września nad ranem nastąpiło natarcie radzieckich wojsk ze Wschodu, które zaczęły kierować się w głąb Polski. Siły lotnicze przystąpiły do niszczenia węzłów kolejowych oraz miejsc dyslokacji polskich wojsk.

Ryc. 4. Wsiewołod Nikołajewicz Mierkułow (fot. domena publiczna)

Fig. 4 Vsevolod Nikolayevich Merkulov (photo. in public domain)

Za aresztowania polskich oficerów oraz przesiedlenie ludności polskiej z Kresów Wschodnich RP odpowiadał powołany 2 września 1939 roku, ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ukrainy – generał Iwan Aleksandrowicz Sierow. Tuż po agresji na Polskę skierował się do miasteczka Kopyczyńce, dzisiejszego obwodu tarnopolskiego, zamieszkałego wówczas przez Polaków, Ukraińców i Żydów. Tu na polskich oficerów zasadzali się już czekiści.

W Kopyczyńcach już się kłębił tłumek. Polscy oficerowie szybko pojęli, co się święci, przebrali się za sanitariuszy miejscowego szpitala, za lekarzy z opaskami Czerwonego Krzyża. Było ich tak wielu, że musieliśmy postawić do nich wartowników, zgodnie z rozkazem aresztowania oficerów, żandarmów i policjantów35.

Czytamy w prowadzonych potajemnie, zapiskach generała Iwana Sierowa.

Strona polska była zaskoczona wkroczeniem wojsk Armii Czerwonej. Na froncie zapanował chaos. Marszałek Rydz-Śmigły wydał rozkaz jak najszybszego wycofania się polskich wojsk w kierunku Rumunii i Węgier, a jednocześnie niepodejmowania walk z Sowietami. Takowe miały nastąpić jedynie w razie prób rozbrojenia polskich oddziałów wojskowych:

Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie się na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z Sowietami nie walczyć, tylko w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia naszych oddziałów36.

Niestety, dyrektywa marszałka nie dotarła do wszystkich dowódców. Powodem były problemy z łącznością. Większość jednostek Korpusu Ochrony Pogranicza toczyła walki, inne składały broń lub traktowały żołnierzy Armii Czerwonej jak sojuszników.

Trudną sytuację, jaka zapanowała na froncie wschodnim podczas kampanii wrześniowej, przybliżają wspomnienia, pozostawione przez podporucznika Korpusu Ochrony Pogranicza jednostki Wołożyn, Władysława Laprusa:

Do Wołożyna trafiłem z 4 Pułku Piechoty Legionów z Kielc. Dowódcą pułku był podpułkownik Zygmunt Berling, późniejszy generał. Pierwszego września byłem we Lwowie. W pociągu słyszałem, że nad Lwowem latały już samoloty niemieckie. Następnie mój batalion, z dowódcą majorem Klemensem Rzeppą i dowódcą kompanii, kapitanem Władysławem Ullmanem, ruszył pociągiem w kierunku Sadowa Wisznia, Mościska. Tam, po wyładowaniu, napotkaliśmy oddziały niemieckie. Gdzieś w lesie spotkał nas pierwszy nalot samolotów niemieckich. Przez przypadek wyszedłem cało. Kiedy byłem ze swoją drużyną na skraju lasu, samoloty zbliżały się ze wschodu. Pierwsza bomba uderzyła w moją drużynę. Ja znalazłem się za blisko wybuchu, to znaczy, że posypała się na mnie tylko ziemia, a odłamki z bomby poszły nade mną. Z mojej drużyny też nikt nie został ranny, gdyż wszyscy znajdowali się równie nisko nad wodą, a ja byłem na wzgórku pod dębem. Po pierwszym ostrzale uformowałem swoją drużynę rezerwistów w tyralierę, usłyszałem daleko z tyłu głos dowódcy drużyny – naprzód – to był jedyny rozkaz i więcej dowódcy plutonu nie widziałem. Dostałem rozkaz przejęcia dowództwa nad plutonem. Dowodziłem plutonem do momentu ataku na pozycję niemiecką, wraz z całym batalionem, w którym padł od kuli prowadzący natarcie major Rzeppa. Realizowaliśmy cel przedostania się na Węgry. Pomimo, że mieliśmy trzech dowódców kompanii, nie miał kto prowadzić dalej batalionu. Atak się nie udał. Po dwóch dniach próba ataku na bagnety w celu wydostania się z okrążenia, okazała się nieudana. Musieliśmy się wycofać. Na skutek otoczenia nas przez Niemców dostaliśmy się do niewoli w Przemyślu. Przetrzymywano nas w stajniach kawaleryjskich nad Sanem. Taki koszmar trzeba było przeżyć.

Niemcy wycofali się do Przemyśla. Kiedy do Przemyśla doszli Sowieci, pozostawili nas nagle, niewolników, bez straży. Ja byłem w jakichś koszarach nad Sanem, ogrodzonych, z wieżami, na których stali Niemcy. Kto zbliżył się do płotu, strzelali. Stamtąd, kto poszedł na zachód, został powtórnie pochwycony przez Niemców i trafiał do niewoli, a kto udał się na wschód – to samo robili Rosjanie. Mnie złapano koło Rzeszowa i zamknięto w kościele, gdzie było właśnie pełno tych z Przemyśla. A mój kolega poszedł na wschód. Ja uciekłem powtórnie z niewoli niemieckiej, a on, Józek Musiał, uciekł z niewoli ruskiej. Spotkaliśmy się w swojej miejscowości rodzinnej w Mierzawie. Można mniemać, że owo rozpuszczenie i łapanie było z góry zaplanowane przez Niemców i Sowietów. W 1943 roku dowiedziałem się, że żołnierze KOP byli "mile widziani" w Katyniu. Uciekliśmy przez zbombardowany most nad Sanem. W piątkę wpadliśmy w niemieckie ręce koło Rzeszowa. Wiezieni pociągiem, tuż przed Tarnowem uciekliśmy całą piątką w las. Wieziono nas kilkuset w odkrytych wagonach. W co drugim wagonie byli Niemcy, a my trafiliśmy do wagonu bez opiekunów, z którego powyskakiwaliśmy37.

Ryc. 5. Świadectwo ukończenia Szkoły Podoficerskiej w Wołożynie (fot. archiwum rodzinne)

Fig. 5. Certificate of completion of the Non-commissioned Officer School in Volozhin (family archive)

17 września do Lwowa zbliżała się 6 Armia Frontu Ukraińskiego pod dowództwem Filipa Golikowa. Jego wojska otoczyły Lwów od strony zachodniej, od wschodu – wojska hitlerowskie. Dowództwo wojsk niemieckich zwróciło się do generała Langnera, aby poddał się. Ten odmówił, dodając, że miasto jest już zajęte i wojska sowieckie również nie powinny tam wchodzić. Jednak wieczorem generał zmienił zdanie. Postanowił poddać się Rosjanom.

Rankiem rada wojenna zleciła, by towarzysze Kuroczkin, Jakowlew i Sierow spotkali się z generałem Langnerem. Generał przybył w towarzystwie dwóch oficerów i maszynistki. Przywitaliśmy się. Langner okazał się niedużego wzrostu, taki dość srogi generał. Rozmowa trwała krótko. Powiedział nam, że Niemcy domagali się oddania miasta im, ale postanowił, że odda Rosjanom. Przedstawił swoje warunki:

1. Nie otwierać ognia, by oszczędzić mieszkańców,

2. Puścić wolno żołnierzy, którzy bohatersko bronili Lwowa,

3. Uwolnić oficerów, którzy nie będą walczyli z Rosjanami,38

Zanotował generał Iwan Sierow.

Ryc. 6. Bagnet nr 9329 oraz wojskowa menażka ppor. KOP Władysława Laprusa (pamiątki rodzinne)

Fig. 6. The bayonet No. 9329 and the canteen of 2Lt KOP Władysław Laprus (family memorabilia)

Propozycje generała Langnera zostały przyjęte. Dodano jednak, by polscy żołnierze wyszli z miasta w zorganizowanym szyku, składając broń w jednym miejscu. Kiedy polskie oddziały zaczęły opuszczać Lwów, niestety, doszło do ataku sowieckich wojsk i w rezultacie wzajemnej strzelaniny. Jeszcze tego samego dnia generał Sierow dostał rozkaz z Moskwy, aby aresztować wszystkich polskich oficerów. We Lwowie pojawili się oficerowie NKWD, którzy zrobili to wbrew porozumieniom z generałem Langnerem. Samemu generałowi z kolei, zezwolono na wyjazd do Rumunii.

W efekcie napaści Armii Czerwonej, 22 września 1939 roku, doszło do kapitulacji Lwowa, złożenia broni oraz wzięcia polskich żołnierzy w sowiecką niewolę.

17 grudnia 1939 roku generał Sierow w raporcie skierowanym do ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR, towarzysza Ławrientija Berii, poinformował o efektach zleconych mu aresztowań oficerów byłej armii polskiej oraz członków różnych antysowieckich organizacji w obwodach Zachodniej Ukrainy: 10 grudnia 1939 roku w obwodach Zachodniej Ukrainy, aresztowano 570 osób. Do 10 grudnia 1939 roku aresztowano 487 osób, jako członków różnych organizacji oraz 1057 byłych oficerów armii polskiej. Ponadto, podczas działań prowadzonych w Zachodniej Ukrainie, w starobielskich obozach znalazło się 3878 oficerów wziętych do niewoli39.

Aresztowani podczas kampanii wrześniowej polscy oficerowie, zostali przewiezieni do trzech dużych sowieckich więzień: Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa.

W obozie kozielskim znajdowało się 4400 jeńców, z czego połowę stanowili oficerowie rezerwy, a wśród nich profesorowie, nauczyciele, prawnicy i dziennikarze.

Obóz jeńców w Starobielsku pod Charkowem mieścił się w kilkunastu budynkach poklasztornych, otoczonych murem. Tu z kolei przebywało 3800 oficerów. Spośród nich ocalało jedynie 86 oficerów, których przewieziono do obozu w Griazowcu40.

Obóz w Ostaszkowie, podobnie jak obóz w Starobielsku, mieścił się w budynkach poklasztornych. Tu pośród 6300 więźniów przebywało około 400 oficerów wojska, a także oficerów policji oraz Korpusu Ochrony Pogranicza. Oprócz nich umieszczano tam również groźnych, według NKWD, oficerów wywiadu41.

Więźniowie nie wiedzieli, co ich czeka. Byli przesłuchiwani. NKWD interesowało się ich krewnymi, a chcąc złamać ich dumę, oficerów przymuszano do prac polowych, sprzątania więzień oraz szorowania toalet. Mimo wszystko, polscy jeńcy wykazywali patriotyczną postawę oraz chcieli żyć nadzieją, że wkrótce zostaną uwolnieni.

Wraz z aresztowaniem polskich oficerów, podczas tak zwanej kampanii wrześniowej, więźniami stali się także przedstawiciele inteligencji: urzędnicy państwowi, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, artyści, dziennikarze oraz ich rodziny. To oni, zdaniem Stalina, mogli zagrażać jego polityce i wizji świata. Wraz z aresztowanymi, a potem deportowanymi z Kresów Wschodnich do sowieckich łagrów polskimi "wrogami ludu", w niewoli znaleźli się także Ukraińcy, Białorusini oraz Żydzi.

32 P. Zaremba, Historia Dwudziestolecia (1918–1939), Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław–Warszawa–Kraków 1991, s. 489.

33 Ibidem,

34 Ibidem,

35 Tajemnice walizki generała Sierowa. Dzienniki pierwszego szefa KGB 1939–1963, projekt Aleksandra Hinsztejna, Wydawnictwo REA-SJ, Konstancin-Jeziorna 2019, s. 67.

36 A.L. Szcześniak, Katyń. Tło historyczne, fakty, dokumenty, Wydawnictwo Alfa, War­szawa 1989, s. 27.

37 Wspomnienia Władysława Laprusa (Archiwum rodzinne Elżbiety Laprus).

38 Tajemnice walizki generała Sierowa..., s. 71.

39 Śladem zbrodni katyńskiej, red. Z. Gajowniczek, G. Jakubowski, J. Tucholski, Wydawnictwo Centralnego Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Warszawa 1988, s. 23, (DA SBU, syg. arch. F.16, op. 32, d. 33), 67–68 (tłum. M. Motyl-Blinczykow).

40 A.L. Szcześniak, op. cit.,

41 Ibidem,

IISeptember Campaign

On the 23rd of August 1939, just before 10 p.m., the Kremlin was to receive a dispatch from Hitler containing the word "yes". That same evening, a Soviet-German non-aggression agreement, known as the Molotov-Ribbentrop Pact, and a secret protocol were signed. The protocol contained information on the spheres of influence of the interests of both states in Eastern Europe42. It was agreed that in case of territorial changes of the Polish State, the border of German and USSR interests would run along the line of rivers: Narew, Vistula, San. What is certain is that both Hitler and Stalin aimed to destroy Poland's political sovereignty, elites, culture and all national wealth.

On 22 August, the day before the agreement was signed, Hitler was to say at a briefing of the generals of the Wehrmacht:

The enemy hoped that Russia would become our enemy, after our conquest of Poland. I was convinced that Stalin would never accept the English proposals. Russia has no interest in keeping Poland alive ...I now have Poland in the position I wanted it to be in43.

On 1 September 1939, as a result of the armed German invasion of Poland, the Second World War began. German troops entered Polish territory without a declaration of war, bombarding the country from the air. For the time being, the Western Allies did not decide to support Poland with an attack on Germany. No one could have imagined the magnitude of the invasion that had just begun. This is what Hitler might have expected. By hastily setting a date for the start of the war, he hoped to defeat Poland quickly and, with an eye to an alliance with Stalin, to dissuade England and France from joining the conflict.

Stalin, on the other hand, was unlikely to link the end of the war with the subjugation of Poland. He was convinced that England and France would become involved in the conflict, which in turn would lead the Germans to participate in long-lasting fighting in the West.

It is in our interest that war should break out between the German Reich and the Franco-English bloc. The most important thing for us is that this war lasts as long as possible, because it will lead to exhaustion on both sides. We should therefore sign the pact proposed by Germany and work to ensure that the war, once begun, does not end too soon was to say Stalin, at a Politburo meeting on 19 August 1939.

As Stalin had predicted, just two days later, on September 3, 1939, England, in accordance with the terms of the Polish-British Treaty of Mutual Assistance and after the rejection of the ultimatum issued by the British government calling for a cessation of military attacks by the Third Reich, declared war on Germany. On the same day, France also joined the Alliance.

Meanwhile, in mid-September, the Soviet special services began forming operational-Chekists44 groups who were to enter Polish towns in the Eastern Borderlands and search for and arrest anti-Soviet enemies. The first deputy of USSR Commissar of Internal Affairs Lavrentiy Beria, Vsevolod Nikolayevich Merkulov, who had arrived in Kiyv, was responsible for supervising this operation from Ukraine. The secret Soviet-German alliance (Molotov-Ribbentrop), which had already been signed, stipulated that the Eastern Borderlands, i.e. western Ukraine and western Byelorussia, would be annexed by the Soviet Union. The Polish territories west of the Bug River were to be occupied by Germany.

On the morning of 17 September, Soviet troops from the East began to advance deep into Poland. The air force, in turn, began destroying railway junctions and places of dislocation of Polish troops.

The People's Commissar for Internal Affairs of Ukraine, General Ivan Alexandrovich Serov, appointed on 2 September 1939, was responsible for the arrests of Polish officers and the resettlement of the Polish population from the Eastern Borderlands of Poland. Shortly after the aggression against Poland, he headed for the town of Kopyczyńce, in the today's Ternopil Oblast, then inhabited by Poles, Ukrainians and Jews. Here, Chekists were already ambushing Polish officers.

There was already a little crowd in Kopyczyńce. The Polish officers quickly realised what was going on – they dressed up as paramedics from the local hospital, as physicians with Red Cross armbands. There were so many of them that we had to put sentries to them, in accordance with the order to arrest officers, military policemen and policemen45 – we read in the notes kept secretly by General Ivan Serov.

The Polish side was completely surprised by the entry of the Red Army troops. Chaos reigned at the front. Marshal Rydz-Śmigły ordered the Polish troops to withdraw as quickly as possible in the direction of Romania and Hungary, and at the same time to refrain from fighting the Soviets. Such was to occur only in the event of attempts to disarm Polish military units:

"The Soviets have entered. I order a general withdrawal to Romania and Hungary by the shortest routes. Do not fight the Soviets, only in case of an attack from their side or an attempt to disarm our troops46."

Unfortunately, the Marshal's directive did not reach all the commanders. The reason was the problems with communications. Most units of the Border Protection Corps47 fought, but others laid down their arms or treated the Red Army soldiers as allies.

The difficult situation on the eastern front during the September Campaign is illustrated by the memoirs of Władysław Laprus, a Second Lieutenant in the Border Protection Corps batallion "Wołożyn":

I came to Wołożyn from the 4th Legionary Infantry Regiment from Kielce. The commander of the regiment was Lieutenant Colonel Zygmunt Berling, later to become General.

On the first of September I was in Lvov. On the train I heard that the German planes were already over Lvov. Then my battalion, with the commander Major Klemens Rzeppa and company commander – Captain Władysław Ullman, moved by train in the direction of Sadowa Wisznia, Mościska. There, after unloading, we encountered German units. Somewhere in the forest we met the first air raid of German planes. I accidentally made it out alive. When I was with my squad at the edge of the forest, the planes were approaching from the east. The first bomb hit my squad. I was too close to the explosion, that is, only the ground was sprinkled on me, and the debris from the bomb went over me. No one on my squad was hurt either, because everyone were also low over the water, and I was on a knoll under an oak tree. After the first shelling I formed my squad of reservists into an extended line, I heard far behind me the voice of the squad leader – forward – that was the only order and I did not see the platoon commander again. I received the order to take command of platoon. I commanded the platoon until the attack on the German position, together with the whole battalion, in which Major Rzeppa, who was leading the attack, was shot dead. We were pursuing the objective of getting into Hungary. Although we had three company commanders, there was no one to continue leading the battalion. The attack did not succeed. After two days, an attempt to attack with bayonets to get out of the encirclement proved unsuccessful. We had to retreat. As a result of being surrounded by Germans, we were taken prisoner in Przemyśl. We were held in the cavalry stables on the San River. We had to survive such a nightmare.

The Germans withdrew to Przemyśl. When the Soviets came to Przemyśl, they [Germans] suddenly left us, slaves, unguarded. I was in some military barracks on the San River, fenced off, with towers on which the Germans stood. Whoever came near the fence, they shot. From there, whoever went to the west was recaptured by the Germans and taken prisoner, and whoever went to the east – the same thing was done by the Russians. I was caught near Rzeszów and locked up in a church that was full of those from Przemyśl. And my colleague went to the east. I escaped from German captivity again, and he, Józek48 Musiał, escaped from Russkies captivity. We met in our home locality of Mierzawa. One may suppose that this unloosing and recapture was planned in advance by the Germans and Soviets. In 1943, I learned that KOP49 soldiers were welcome in Katyn. We escaped across a bomb-blasted bridge over the San River. The five of us fell into German hands near Rzeszów. Carried by train, just before Tarnów, all five of us escaped into the forest. Several hundred of us were transported in open wagons. There were Germans in every other wagon, and we ended up in a wagon without guardians, from which we jumped out50.

On 17 September the 6th Army of the Ukrainian Front under the command of Filipp Golikov was approaching Lvov. His troops surrounded Lvov from the west, and from the east – the Nazi troops. The command of the German forces asked General Langner to surrender. The latter refused, saying that the city was already occupied and that Soviet troops also should not enter it. However, in the evening the General changed his mind. He decided to surrender to the Russians.

In the morning the war council ordered Comrades [Pavel] Kurochkin, [Nikolai] Yakovlev and Serov to meet General Langner. The General arrived accompanied by two officers and a female typist. Langner turned out to be not very tall, kind of severe General. The conversation was short. He told us that the Germans demanded that the city be given to them, but he decided to give it to the Russians. He presented his conditions:

1. Not to open fire in order to spare the inhabitants,

2. Set free the soldiers who heroically defended Lvov,

3. Release the officers who will not fight with the Russians,51

– noted General Ivan Serov.

General Langner's proposals were accepted. However, it was added that the Polish soldiers should leave the city in an organised formation, laying down their weapons in one place. When the Polish troops began to leave Lvov, unfortunately there was an attack by the Soviet troops and a mutual shootout ensued. On the same day, General Serov received an order from Moscow to arrest all Polish officers. NKVD officers appeared in Lvov and did so in defiance of agreements with General Langner. The General himself, in turn, was allowed to leave for Romania.

The attack of the Red Army on 22 September 1939 resulted in the surrender of Lvov, the laying down of arms and the taking of Polish soldiers into Soviet captivity.

On 17 December 1939, General Serov, in a report addressed to the People's Commissar for Internal Affairs of the USSR, Comrade Lavrentiy Beria, informed on the effects of the arrests commissioned by him of officers of the former Polish army and members of various anti-Soviet organisations in the regions of Western Ukraine: On 10 December 1939, 570 people were arrested in the oblasts of Western Ukraine. By 10 December 1939, 487 people were arrested as members of various organisations, 1057 former Polish army officers. Moreover, during the operations conducted in Western Ukraine, 3878 officers taken prisoner were placed in Starobilsk camps52.

Polish officers arrested during the September Campaign were taken to three large Soviet prisons – Kozelsk, Starobilsk and Ostashkov.

In the Kozelsk camp, there were four thousand four hundred prisoners of war, half of whom were reserve officers, including professors, teachers, lawyers and journalists

The POW camp at Starobilsk near Kharkiv was housed in a dozen or so post-convent buildings, surrounded by a wall. Here, in turn, three thousand eight hundred officers were held. Of these, only 79 officers survived and were transported to the Gryazovets camp53.

The Ostashkov camp, like the Starobilsk camp, was also located in post-convent buildings. Among the six thousand, three hundred prisoners, there were around four hundred army officers, as well as police and Border Protection Corps officers. In addition to them, intelligence officers who were dangerous according to the NKVD were also placed there54.

The prisoners did not know what awaited them. They were interrogated. The NKVD was interested in their relatives, and in order to break their pride, officers were forced to do field work, clean prisons and scrub toilets. Despite everything, the Polish prisoners of war proved a patriotic attitude and wanted to live in hope of soon being released.

With the arrest of Polish officers during the so-called September Campaign, representatives of the intelligentsia – civil servants, members of the judiciary, artists, journalists and their families – also became prisoners. In Stalin's view, they were the ones who could threaten his policies and vision of the world. Together with the Polish "enemies of the people" arrested and then deported from the Eastern Borderlands to Soviet gulags, Ukrainians, Byelorussians and Jews also found themselves in captivity.

42 Historia Dwudziestolecia 1918–1939 (History of the Bicentennial 1918–1939), Paweł Zaremba, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, Warsaw, Cracow 1991, s. 489.

43 Historia Dwudziestolecia 1918–1939, Paweł Zaremba, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, Warsaw, Cracow 1991, p. 488–489.

44 Cheka is an acronym from Chrezvycha?ynaya Komi?ssiya (Extraordinary Commission) abbreviated name of the first Soviet secret police functioning between 1917 and 1922 then dissolved and superseded by GPU under NKVD (Soviet ministry for internal affairs). Here and everywhere in this book as a synonim of Soviet secret police.

45 Serov I. Notes from a suitcase. Project by Alexander Khinshtein. Pub. REA-SJ, Polish edition 2019, p. 67.

46 Katyń. Tło historyczne, fakty, dokumenty. (Katyn. Historical background, facts, documents) Andrzej Leszek Szcześniak, Publishing House Alfa, Warsaw 1989, p. 27.

47 Military formation created to defend Poland's eastern borders, unlike the Border Guard dislocated on other frontiers subordinated to the Ministry of Treasure and partially Ministry of Internal Affairs.

48 Diminutive from Józef (Joseph).

49 Korpus Ochrony Pogranicza – Border Protection Corps, see above.

50 Memories of Władysław Laprus (Family archive of Elżbieta Laprus).

51 Serov I. Notes from a suitcase. Project by Alexander Khinshtein. Pub. REA-SJ, Polish edition 2019, p. 71.

52 Śladem Zbrodni Katyńskiej (Tracing the Katyń Massacre), Zuzanna Gajowniczek, Central Archive of the Ministry of Internal Affairs and Administration, Warsaw 1998, p.23/ DA SBU, sg, arch. F. 16, op. 32, d. 33, p. 67–68, (translated by Maja M. Motyl-Blinczykow).

53 Katyń. Tło historyczne, fakty, dokumenty. Andrzej Leszek Szcześniak, Publishing House Alfa, Warsaw 1989, p. 46.

54 Katyń. Tło historyczne, fakty, dokumenty. Andrzej Leszek Szcześniak, Publishing House Alfa, Warsaw 1989, p. 4.

IIIRozstania

Mobilizacja wojsk przerwała radosne i beztroskie dni wakacji na Kresach. Żony i dzieci żegnały ojców, którzy wzywani rozkazami do stawiennictwa w szeregi polskiej armii, opuszczali domy. Wielu z nich, aresztowanych wkrótce przez NKWD, trafiło w ręce Sowietów.

***

28 VIII 1939 r.

Moja złota, kochana, najlepsza Maryńciu,

Z przykrością piszę, wolałbym zostać choć jedną tylko dobę, by uścisnąć Ciebie i dzieci. Wiesz jak Cię kocham, wiesz jak kocham Terenię i Bisię. Dziś muszę wyruszyć, bez pożegnania i nieprędko Was zobaczę.

Módlcie się za Waszego męża i tatę. A modląc się, proście Boga, bym z honorem wywiązał się ze swego zaszczytnego obowiązku. Życie i kalectwo, to rzeczy drugorzędne w porównaniu do honorowego wywiązania się z obowiązku. Honor i obowiązek to najistotniejsze rzeczy w życiu, bo co znaczy zdrowie i bogactwo przy kompromitacji moralnej, to najgorsze, największe nieszczęście i tego najbardziej trzeba się obawiać.

Czy będzie wojna czy pokój, nie wiem. Ale wierzę stanowczo w nasze zwycięstwo. Wierzę też, że i nam będzie najlepiej i że znowu będziemy żyli wesoło i szczęśliwie, a wierzę w to mimo ponurego mego... (słowo nieczytelne).

W załączeniu podaję świeży list Mamy i p. Jażewskiego. W mojej szafce na przechowaniu znajduje się nagroda d-cy BK dla 23 puł., jako zwycięzcy zawodów eliminacyjnych armii. W razie ewakuacji, możesz powiedzieć, by zabrały ją nadwyżki 23 puł. z Nowej Wilejki, nie rób sobie zresztą z nagrodą kłopotu, to rzecz drugorzędna.

Wczoraj późno wieczorem otrzymałem telegram z wiadomością o wyjeździe dzieci, co mnie bardzo ucieszyło. Telegram był wysłany z Mszany w niedzielę o godz. 16:00. Natychmiast zadepeszowałem do Lwowa, na hotel, bo jak mnie podano na poczcie, telegram przybędzie do Lwowa przed Twoim przyjazdem, więc przy adresie na Twoje imię depeszy by może nie przyjęli.

Tysiące razy ściskam Cię i całuję najukochańsza, najlepsza Maryńciu, Ty skarbie najdroższy, z którym mnie tak dobrze, bądź dobrej myśli, bo będzie dobrze, może jeszcze lepiej w przyszłości.

Twój stary, nad życie kochający K.

Tereniu i Bisiu, ściskam Was mocno i całuję tysiące razy, do zobaczenia Was, Kochane moje najlepsze dziatki. Wasz stary, kochający – Tata55.

Ryc. 7. Płk. Konstanty Drucki-Lubecki (fot. archiwum rodzinne)

Fig. 7. Col. Konstanty Drucki-Lubecki (photo. family archive)

Teresa Dangel:

Pamiętam ojca bardzo dobrze. Ostatnie wspomnienie? Nigdy nie zapomnę pożegnania z nim. To było w mieszkaniu, wychodził na dworzec. Odwrócił się do nas i machał ręką. Ja razem z siostrą i mamą stałam na balkonie. Mam dużo wspomnień. Nie byłam taka mała. Kiedy po raz ostatni widziałam ojca, miałam 13 lat.

Domy zmienialiśmy często, bo tata jako wojskowy był przenoszony z miejsca na miejsce. Wilno, to nasze ostatnie miejsce zamieszkania razem z nim. Wcześniej mieszkaliśmy w Grudziądzu, gdzie ojciec był dyrektorem i wykładowcą w Centrum Wyszkolenia Kawalerii, potem w Starogardzie, gdzie był dowódcą 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Najdłużej jednak byliśmy w Warszawie, bo od 1932 do 1937 roku.

W Warszawie mieszkaliśmy na Krakowskim Przedmieściu, przy Placu Piłsudskiego w mieszkaniu oficerskim, domu, który był nazywany "domem bez kantów". Budowniczy dosłownie zrozumieli słowa marszałka Piłsudskiego: "budujcie mi tu bez kantów".

W 1938 roku ojca przenieśli do Wilna. Mieliśmy piękne, pięciopokojowe mieszkanie w kamienicy nad rzeką Wilią. Wspólnie z siostrą dzieliłyśmy pokój. W jadalni stał owalny stół, w salonie fortepian. Mama bardzo lubiła grać na fortepianie. Ojca widywałyśmy rzadko, miał dla nas bardzo mało czasu. Dużo pracował, pisał także skrypty historyczne.

Do pomocy w domu wojsko przydzieliło nam ordynansa. Mieliśmy też sprzątaczkę i kucharkę, która często przyrządzała dla nas kołduny. Takie małe, smaczne pierożki z baraniną. Z kolei pani Malina, opiekunka, która u nas mieszkała, uczyła mnie i siostrę języka niemieckiego. Francuskiego uczyła nas mama.

Wilno było miłym i szykownym miastem. Pamiętam ulicę Mickiewicza, która biegła od katedry, kawiarnie i cukiernie Sztralla, w których głównie gromadzili się aktorzy. Przychodził tam między innymi Ludwik Sempoliński. Podglądałyśmy z siostrą aktorów.

Przedwojenne kawiarnie Sztrallów należały do osobliwości Wilna. Cieszyły się dużą popularnością oraz przyciągały nietuzinkowe postaci. W pierwszej z nich "Białym Sztrallu", której ściany pomalowane były na biało, przesiadywali profesorowie uniwersytetu. Na małą czarną przychodził także Konstanty Ildefons Gałczyński. W jeszcze bardziej eleganckim "Czerwonym Sztrallu", gości witał czarnoskóry szatniarz. Na czekoladę, kawę i ciastko lub lody podawane w pięknych srebrnych pucharkach przychodziły elity Wilna. "Zielony Sztrall" z kolei, mieszczący się przy ulicy Mickiewicza (Gedimino), był chętnie odwiedzany przez oficerów, bogatych kupców oraz urzędników56. Być może tutaj popijał kawę pułkownik Drucki-Lubecki?

Miasto tętniło życiem. Rodzice robili przyjęcia u nas w domu. Przychodzili wojskowi. Każda z nas miała swojego ulubionego – ja majora Pluszanowskiego, a siostra rotmistrza Kropińskiego.

Pamiętam też ulubioną zabawkę z dzieciństwa. Taki duży krasnal.

Ojciec miał bardzo łagodny charakter. Był człowiekiem stanowczym i zdyscyplinowanym, jakim wojskowy powinien być, ale dla nas, obu córek był bardzo łagodny. Dla mnie był wielkim autorytetem. Bardzo go kochałam. On do mnie mówił: mój stary wielki przyjaciel.

Tak szczęśliwy, rodzinny czas w przedwojennym Wilnie zapamiętała Teresa, starsza córka pułkownika Konstantego Druckiego-Lubeckiego. Od czasu wybuchu II wojny światowej i wyjścia ojca na dworzec, nie zobaczyła go już nigdy.

Ryc. 8. Rodzina Druckich-Lubeckich, Wilno, 1939 r. (fot. archiwum rodzinne)

Fig. 8. The Drucki-Lubecki family, Vilnius, 1939 (photo. family archive)

Książę Drucki-Lubecki urodził się w Porochońsku, w powiecie pińskim. Wykształcenie zdobywał w elitarnym Cesarskim Aleksandrowskim Liceum w Petersburgu, do którego przyjmowano potomków szlachty. Tam, oprócz wiedzy, Konstanty przyswajał zasady etykiety oraz uczył się języków obcych. Edukację wojenną natomiast, zdobywał w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie, otrzymując dyplom oficera Sztabu Generalnego. Po ukończeniu studiów, major Konstanty Drucki-Lubecki został odkomenderowany do Centralnej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu.

Podczas I wojny światowej służył w armii rosyjskiej. Od 1917 roku był żołnierzem I Korpusu Polskiego pod dowództwem generała Dowbora Muśnickiego. W latach 1919–1921 brał udział w wojnie na Wschodzie. Był także dowódcą 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, a następnie podczas kampanii wrześniowej dowodził Wileńską Brygadą Kawalerii57.

26 września 1939 roku, około godziny jedenastej, we wsi Leszczesne, pułkownik Drucki-Lubecki z dowództwem i szwadronem pionierów Wileńskiej Brygady Kawalerii, został z zaskoczenia zaatakowany przez Sowietów58.

Po dwudniowych potyczkach, ranny, dostał się do sowieckiej niewoli. Następnie pułkownik był przetrzymywany w więzieniu w Samborze, skąd 7 października wysłał ostatni list do rodziny, opisując swoje przeżycia:

Moja kochana, najlepsza Żono, moja złota Maryńciu

i wy moje najdroższe dziatki Tereniu i Bisiu,

Od mego wyjazdu z Wilna nie mam od Was żadnych wiadomości. A tymczasem wojsko niemieckie, a następnie sowieckie zajęło Wilno. Szczególne obawy nasuwają mnie działania niemieckie z powodu bombardowań lotniczych, barbarzyństwa i grabieży. Boję się więc o Was, czy nie ucierpiałyście moralnie i fizycznie, boję się też o to, czy macie dziś żyć z czego i co z naszym mieszkaniem. Ja wysłałem 1 IX 750 złotych, ale czy dostałaś? Poza tym pisałem parę razy do Wilna, ale czy moje listy doszły do Ciebie!

Podobnie innym jednostkom i moja brygada uległa rozbiciu, a przede wszystkim dzięki "mądrym górom", które w ogóle spowodowały naszą katastrofę. W końcu września z niedobitkami mojej brygady, trafiłem do grupy kawalerii gen. Andersa, która przeważnie składała się z niedobitków różnych brygad.

26 IX zostałem ranny i jako taki zamieniłem wierzchowca na wóz, co spowodowało me odbicie się od grupy i trafienie do niewoli sowieckiej. Dziwny zbieg okoliczności: bić się tylko z Niemcami, a raptem trafić do niewoli sowieckiej.

Ranny zostałem lekko. Kula karabinowa weszła w lewy policzek i wyszła z prawej strony pomiędzy okiem a uchem. Miałem ogromny upust krwi i przeszło dwie doby byłem w stanie nieprzytomnym, w tym też stanie trafiłem do niewoli. Zewnętrznie rana się zagoiła szybko, tylko wewnątrz jeszcze trochę krwawi. Olbrzymia opuchlizna całej twarzy i częściowe zasinienie twarzy prawie minęły. Mogę tylko chodzić i ruszać się, jestem jednak osłabiony. Poza tym szumienie w prawym uchu i źle na nie słyszę. Doktorzy mówią, że to przejdzie. Władze sowieckie ustosunkowały się do nas jeńców stosunkowo dobrze. Nic przed nimi nie ukrywałem. Zostałem złożony do Szpitala Powszechnego w Samborze, gdzie obecnie przebywam i gdzie jest dobrze. Robię starania o wyjazd do Wilna, ostatecznie przez Lwów do Wilna.

Pisałem do dr. Groera/Romanowicza 8, tel. 2-51-75. Podaję jego adres, bo może będę zmuszony do spędzenia jakiegoś czasu we Lwowie. Może przetrzymają w Samborze. Ja bym najchętniej przyjechał od razu do Wilna z powodu Was oczywiście. Napisz do mnie na wszelki wypadek dwa listy: do szpitala w Samborze i do Lwowa na adres Groera.

Ryc. 9. Korespondencja płk. Druckiego-Lubeckiego do żony Marii.

Fig. 9. Correspondence from Col Drucki-Lubecki to his wife Maria.

W dniu, gdy zostałem ranny, widziałem Wysockiego, Święcickiego, Eljaszewicza, Nawrockiego, Szendzielarza, Lichtarowicza (powiedz p. Fiedorowiczowej) i Kropińskiego. Kropiński bardzo powierzchownie ranny, inni zdrowi.

Miliony, tysiące razy ściskam Cię i całuję moja bardziej niż zawsze Kochana Maryńciu. Ściskam mocno, serdecznie najlepsze nasze dziatki.

Twój stary, kochający K.59

Ostatni list Konstantego Druckiego-Lubeckiego do żony i córek, został przemycony ze szpitala w Samborze, gdzie pułkownik był pod ścisłym nadzorem sowieckich żołnierzy. Wiadomości o jego dalszych losach, do rodziny już nie docierały.

***

Mam osiem lat. Noc. Budzą mnie ostre nieznajome głosy, dochodzące spoza oświetlonych drzwi jadalni. Łóżeczko młodszej siostry puste. Wybiegam do przedpokoju. Przy drzwiach wejściowych stoi sowiecki żołnierz z karabinem. Zgroza! Uciekam, wskakuję do łóżka. Czekam. Po chwili wchodzi do sypialni ojciec w wierzchniej odzieży, tuż za nim obcy cywil. Ojciec dyskretnym ruchem wsuwa mi do rączki swoją obrączkę – "Pamiętaj czyją jesteś córeczką". Całuje i odchodzi. Do bólu ściskam w zaciśniętej piąstce ten niepojęty wówczas skarb...

Ryc. 10. Dom mieszczan (ekspozycja Muzeum Historii Kijowa, 2011)

Fig. 10. House of the burghers (Exposition of the Museum of Kyiv History, 2011)

Tak w pamięci profesor Elżbiety Smułkowej pozostało pożegnanie z ojcem. Z ofiarowaną ukradkiem obrączką nie rozstała się nigdy. Do szczęśliwych chwil z dzieciństwa wracała z tęsknotą przez całe życie.

Kazimierza Barana, wicedyrektora Lasów Państwowych we Lwowie, aresztowano w jego mieszkaniu przy ul. Mochnackiego 56, nocą z 22 na 23 marca 1940 roku. W żadnym z lwowskich więzień nie potwierdzono później jego obecności. Nie przyjmowano paczek żywnościowych ani korespondencji. O dalszych losach Kazimierza Barana jego rodzina dowiedziała się dopiero pięćdziesiąt lat później.

Kazimierz Baran, syn Heleny i Adama, urodził się w 8 czerwca 1902 roku w Przemyślu. Jego młodszym bratem był znany teatrolog i pisarz emigracyjny, Tymon Terlecki. W kilka lat po nagłej śmierci ojca – Helena Baran z synami przeniosła się do Lwowa. Tu Kazimierz pobierał edukację w szkole średniej. Jako szesnastolatek brał udział w obronie Lwowa. Studia wyższe ukończył na Wydziale Lasowym Oddziału Rolniczo- -Lasowego Politechniki Lwowskiej, uzyskując stopień inżyniera-leśnika. W latach 1927–29, jako asystent, pracował w Katedrze Botaniki Lasowej we Lwowie60.

Ryc. 11. Kazimierz Baran 1902–1940, wicedyrektor Lasów Państwowych we Lwowie (fot. archiwum rodzinne)

Fig. 11. Kazimierz Baran 1902–1940, deputy director of the State Forests in Lvov (family archive)

Lwowska Katedra Botaniki, w której pracował Kazimierz Baran, mieściła się przy ul. św. Marka (dziś Olgi Kobylańskiej). Budynek zakładu otaczał przepiękny ogród botaniczny, ogromne arboretum, w którym przeprowadzano badania morfologiczne oraz anatomiczne na około trzystu gatunkach drzew i krzewów61.

Dokładnie naprzeciw Szkoły Lasowej, w kamienicy przy ul. św. Marka 12, wraz z siostrami i babcią mieszkała Janina Schoferówna. Może właśnie sąsiedztwo pomogło poznać Kazimierzowi przyszłą żonę? Janina była drugim dzieckiem po bracie, spośród pięciu córek Marii i Jana Schoferów, ziemian z Zaszkowa, powiatu Złoczów, województwa tarnopolskiego. Ukończyła zawodową szkołę krawiecką oraz seminarium nauczycielskie we Lwowie. Biegle władała językiem niemieckim i francuskim.

Ryc. 12. Elżbieta Smułkowa z mamą (od lewej) oraz ciocią Heleną na wakacjach u dziadków w Zaszkowie, 1933 r. (fot. archiwum rodzinne)

Fig. 12. Elżbieta Smułek with her mum (from the left) and aunt Helena on vacations at her grandparents' in Zaszków, 1933 (family archive)

Baranowie pobrali się w 1929 roku. Urodziły się im córki, Elżbieta i Maria. Prawdopodobnie ze względów finansowych Kazimierz porzucił karierę naukową, obejmując wkrótce stanowisko kierownicze we Lwowskich Lasach Państwowych.

Konkretne wspomnienia dziewcząt z dzieciństwa wiążą się z ostatnim przedwojennym dyrektorem Lwowskiej Dyrekcji Lasów Państwowych, Janem Markiewiczem, i jego domem.

Elżbieta Smułkowa:

Niedługo przed wojną, z jakiejś leśnej inspekcji, panowie dyrektorzy przywieźli małego niedźwiadka, którym z jakichś względów trzeba było się zaopiekować. Przez pewien czas niedźwiadek ten chował się w ogrodzie dyrektora, a ojciec kilkakrotnie bywał tam z nami, żebyśmy się mogły pod jego okiem przyjrzeć prawdziwemu niedźwiadkowi, a nawet go pogłaskać. I jeszcze jeden z obrazów zapamiętanych z ojcem. Jesteśmy z nianią w przestronnym pokoju, sypialni z oknem wychodzącym na ogrody Cytadeli. Podniosły nastrój oczekiwania. Spoza przeszklonych dwuskrzydłowych drzwi do jadalni dochodzą przyciszone głosy rodziców, widać szybko przemieszczające się zarysy sylwetek. Za chwilę wszystko się uspokaja, słychać delikatny dzwoneczek, drzwi się szybko otwierają. Stajemy w nich osłupiałe z zachwytu... Duże, od ziemi do sufitu, drzewko skrzy się płonącymi świeczkami i sztucznym ogniem. Iskierki sztucznych ogni opadają, pozostaje spokojny blask świeczek i wtedy zauważamy, że pod drzewkiem leżą pięknie opakowane prezenty. To od Aniołka! Gwar, radość, uściski, rozpakowywanie, śpiewanie kolęd, łakocie (w pamięci utkwiły mi szczególnie pomarańcze i orzechy). Uśmiechnięte, szczęśliwe twarze rodziców!

Były to ostatnie Święta Bożego Narodzenia, jakie Elżbieta spędziła wraz z całą rodziną. Trzy miesiące później Kazimierza Barana aresztowało NKWD. Żona i córki nie zobaczyły go już nigdy.

Ryc. 13. Elżbieta Smułkowa, 1938–1939 rok (fot. archiwum rodzinne)

Fig. 13. Elżbieta Smułek, 1938–1939 (family archive)

55 List Konstantego Druckiego-Lubeckiego do żony Marii (archiwum rodzinne).

56 M. Jackiewicz, Kawiarnie, restauracje i inne lokale w Wilnie, "Kurjer Wileński", 18.01.2013, [dostęp: 21.5.2020].

57 Płk. Konstanty Drucki-Lubecki 1893–1940 (archiwum rodzinne).

58 M. Patelski, Kawalerzysta, dowódca i wykładowca — szkic do biografii gen. bryg. Konstantego Druckiego-Lubeckiego (1893–1940), "Wieki Stare i Nowe" 2018, t. 13, nr 18, s. 172.

59 List płk. Konstantego Druckiego-Lubeckiego do żony Marii (archiwum rodzinne).

60 E. Smułkowa, Karty z naszej historii. Leśnik ze Lwowa – inż. Kazimierz Baran (1902-1940), "Biuletyn Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu" 2012, nr 4/65.

61 http://www.lvivcenter.org/pl/uid/picture/?pictureid=1356, [dostęp: 5.01.20205].