Być Bliżej Boga - Aldona Matela

-
Proszę czekać

Błogosławiona nadzieja

"Niechaj się nie trwoży serce wasze, wierzcie w Boga i we mnie wierzcie. W domu Ojca mego wiele jest mieszkań, gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli." - (J 14, 1-3) BW

Żyję nadzieją, która jest w Panu. I tylko dzięki nadziei. Umiłowani, jeśli i wam przyszło żyć z mieczem Damoklesa nad głową, że jeszcze może rok, dwa lub trzy w sytuacji, w której nie wybiega się z planami w dalszą przyszłość - uchwycie się tej nadziei. Jeśli ktoś znajduje się w stanie terminalnym, w którym świat ani medycyna nie pozostawia mu już żadnej nadziei niech uchwyci się nadziei, która pochodzi od Pana. Rodzice, którzy muszą pogodzić się z odejściem własnych dzieci, którzy nie znajdują odpowiedzi dlaczego? Niech uchwycą się tej nadziei, która przyniesie im odpowiedź i ukojenie.

Wszyscy, którzy czują, iż nie ma miejsca dla nich na tym świecie niech uchwycą się nadziei, jaka wpływa ze słów Jezusa Chrystusa, albowiem Jego Królestwo, w którym każdy, kto w niego uwierzy ma obiecany udział, nie pochodzi z tego świata. "W domu Ojca mego wiele jest mieszkań" - oto słowa obietnicy Pana, słowa wielkiej nadziei, dla wszystkich, którzy zdecydują się przyjść do Niego. Tą samą nadzieją żył wczesny kościół chrześcijański, kościół apostolski ponad dwa tysiące lat temu, iż Pan "przyjdzie znowu". To oczekiwanie na przyjście Pana po swoją Oblubienicę czyli Ecclesię wierzących apostoł Paweł nazywał właśnie "błogosławioną nadzieją".

"Objawiła się bowiem łaska Boga, niosąca zbawienie wszystkim ludziom. Pouczająca nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i światowych pożądliwości, trzeźwo, sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie. Oczekując błogosławionej nadziei i chwalebnego objawienia się wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa" - (Tt 2,11-13) UBG

Nadzieją nazywamy oczekiwanie czegoś, czego spodziewamy się w przyszłości, czegoś co niesie ze sobą ratunek, wybawienie oraz radość. Tą "błogosławioną nadzieją" Pawła było oczekiwanie rychłego powrotu Pana po swoich wiernych: czyli pochwycenie kościoła. Zarówno Tesalonice jak i Filippi chrześcijanie oczekiwali Jezusa oraz wierzyli w możliwość Jego powrotu jeszcze za ich życia. Kościół, o którym czytamy w Nowym Testamencie czuwał i czekał, wyglądając przyjścia Pana w każdej kolejnej chwili swego życia, albowiem ten kościół żył Jezusem Chrystusem wierny Jego obietnicom i miał pewność, wynikającą z wiary, iż co zapowiedział Chrystus wkrótce nastanie. Dla nich to nie była teoria lub tylko jakaś doktryna którą jedni podzielają, a drudzy nie ujmują wcale. To były słowa obietnicy złożonej im przez samego Jezusa. Teorią można nazwać założenia ludzkie, jak teorię ewolucji, która jest oparta na ludzkim domyśle, a nie słowa samego Boga, który wie wszystko, to co było i to co dopiero się stanie. Do tego też nawiązują słowa z Listu Hebrajczyków:

"Tak też Chrystus raz ofiarowany na zgładzenie grzechów wielu, drugi raz ukaże się bez grzechu tym, którzy go oczekują dla zbawienia". - (Hbr 9,28) UBG

Kto może zostać uczestnikiem tej "błogosławionej nadziei"? Słowo Boże świadczy o tym bardzo wyraźnie, że naszą bramą do nieba jest wyłącznie uznanie dzieła odkupienia wykonanego przez Jezusa Chrystusa na krzyżu. Jeśli ktoś pokłada nadzieję w Jezusie Chrystusie jako w swoim osobistym Zbawicielu, będzie wzięty do nieba w czasie pochwycenia, nawet jeśli nie słyszał o tej możliwości. Postawą jest przyjęcie daru jakim jest zbawienie z łaski, bowiem nie same rozmyślenia o pochwyceniu i badania na jego temat, dadzą tobie tą możliwość, ale przyjęcie daru zbawienia, a tym samym zaprzestanie życia dla grzechu. Ktoś, kto zna naukę o zbawieniu z łaski, a mimo to trwa dalej w swych grzesznych nawykach, też może doznać pewnego rozczarowania, albowiem znakiem i priorytetem nawróconego chrześcijanina jest jego odwrócenie się od swojego poprzedniego, grzesznego życia do życia w Jezusie Chrystusie. Żyjąc dla Jezusa Chrystusa, w Jezusie Chrystusie pragniesz być z TYM, za kim tęsknisz, kogo wypatrujesz, aby być Tam gdzie i On jest. Po nowo narodzeniu Duch Boży kładzie nam właśnie to pragnienie na sercu. I odtąd żyjemy tym pragnieniem, a nie pragnieniami tego świata.