Bush - Jean Edward Smith
69.99 zł
55.99 zł
(53,89 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Mało który rząd w dziejach Stanów Zjednoczonych służył narodowi amerykańskiemu tak źle, jak administracja George'a W. Busha. Gdy w 2001 r. obejmował on urząd, w budżecie federalnym była nadwyżka, dług publiczny znajdował się na rekordowo niskim poziome 56% produktu krajowego brutto, a wskaźnik bezrobocia zatrzymał się na 4% - większość ekonomistów uważa, że z praktycznego punktu widzenia jest to odpowiednik pełnego zatrudnienia. Rządowe wpływy z podatków wynosiły 2,1 bln dolarów rocznie, z czego 1 bln pochodził z prywatnych podatków dochodowych, a kolejne 200 mld z podatków od osób prawnych. Wydatki na siły zbrojne wynosiły 350 mld dolarów, czyli 3% PKB (nie były tak niskie od schyłku lat 40.), a od prawie dekady żaden Amerykanin nie zginął w walce. Za dolara można było kupić 1,06 euro lub 117 jenów. Benzyna kosztowała 1,5 dolara za galon. Dwanaście lat po upadku Muru Berlińskiego Stany Zjednoczone znalazły się u szczytu potęgi - były jedynym światowym supermocarstwem opartym na demokratycznej legitymizacji, wiarygodnym obrońcą rządów prawa, wzorem wolności i dobrobytu1.
Osiem lat później USA były uwikłane w dwie "wojny z wyboru" w odległych zakątkach świata; wydatki wojskowe stanowiły 20% wydatków federalnych i prawie 5% PKB. Deficyt w ostatnim budżecie Busha wyniósł 1,4 bln dolarów, a dług narodowy wyrwał się spod wszelkiej kontroli. Produkt krajowy brutto wzrósł w ciągu tych ośmiu lat z 10,3 bln do 14,2 bln dolarów, ale szereg cięć podatkowych administracji Busha zredukował przychody rządowe z podatków dochodowych o 9%, a z podatków od osób prawnych o 33%. Bezrobocie wynosiło 9,3% i rosło; 2 mln Amerykanów straciło domy w wyniku pęknięcia bańki mieszkaniowej, a nowe budowy stanęły w miejscu. Rynek papierów wartościowych poleciał na łeb na szyję, dolar sporo stracił na wartości, a benzynę sprzedawano za 3,27 dolara za galon2. Stany Zjednoczone pozostały jedynym supermocarstwem, ale ich reputacja w świecie została zszargana.
Czy to Bush za to wszystko odpowiada? Może nie za bańkę mieszkaniową i katastrofalne załamanie wysoce ryzykownych inwestycji w instrumenty pochodne, choć to on postawił znak równości pomiędzy amerykańskim snem a posiadaniem własnego domu i poluzował nadzór nad rynkiem papierów wartościowych. Poza tym jednoznaczna odpowiedź brzmi "tak". Bush był nieprzygotowany do pełnienia obowiązków prezydenta, nie miał większego doświadczenia w sprawowaniu władzy wykonawczej, nie potrafił się na niczym dłużej koncentrować, był niedouczony, nieobyty w świecie, mało podróżował, za to rozkwitał, robiąc show z podejmowania decyzji. "Nie boję się podejmować decyzji - powiedział swojemu biografowi. - Po prawdzie to lubię ten aspekt prezydentury"3. Natomiast jego największa zaleta okazała się jego największą wadą. Przez wrodzoną pewność siebie i stanowczość wyrządził znacznie większe szkody niż uczyniłaby to mniej asertywna głowa państwa.
Punkt zwrotny nastąpił 12 września 2001 r. Ataki Al-Kaidy na Stany Zjednoczone z poprzedniego dnia pogwałciły uniwersalne normy cywilizowanego społeczeństwa, a z całego świata napłynęła nienotowana wcześniej fala wyrazów współczucia. Tak więc 12 września to jeden z dni definiujących losy Ameryki: Stany Zjednoczone były nie tylko potęgą gospodarczą i supermocarstwem wojskowym, ale też cieszyły się bezprecedensowym autorytetem moralnym. Bush mógł wykorzystać poparcie całego świata, ale całkowicie je roztrwonił. Napuszył się jak kowboj, a następnie postanowił wojować z Irakiem4.
Łącząc ze sobą wydarzenia z 11 września i postać Saddama Husajna, Bush osłabił pozycję USA za granicą, uwikłał je w kosztującą 3 bln dolarów wojnę w Iraku, w której zginęło ponad 4 tys. Amerykanów, oraz w konflikt w Afganistanie, który był nie do wygrania, ogłosił skandaliczną doktrynę wojny prewencyjnej, zraził sprzymierzeńców Ameryki, osłabił jej sojusze i zainspirował młodych muzułmanów z całego świata, aby przystąpili do dżihadu5. Gdyby Saddam i jego świecki reżim pozostali u władzy, to Państwo Islamskie w Iraku nie mogłoby się narodzić, a znane nam dzisiaj ISIS po prostu by nie istniało. W Stanach Zjednoczonych histeria wywołana przez jego administrację podkopała swobody obywatelskie i rządy prawa, a także zbrukała szacunek dla tradycyjnych wartości tolerancji i umiarkowania.
"Jestem wojennym prezydentem", chełpił się pewnego dnia, dowodząc niedojrzałego zamiłowania do militarnej fanfaronady6. Ani Dwight Eisenhower, ani Harry Truman nie nazwaliby się "wojennymi prezydentami", pomimo że w każdej chwili mogła wybuchnąć wojna nuklearna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzickim, która w kilka godzin pochłonęłaby 150 mln istnień7. George W. Bush zawsze żył w cieniu ojca: w Andover i w Yale, w branży naftowej, a później w polityce. Zmiażdżenie Saddama Husajna, na które nie zdecydował się George Herbert Walker Bush, dało mu rzadką okazję wykazania się tam, gdzie ojciec zawiódł.
Spuścizna George'a W. Busha to zubożony i zadłużony kraj targany wątpliwościami, zmagający się z reperkusjami największej recesji od czasów Wielkiego Kryzysu, a także głęboko uwikłany w dwa konflikty zbrojne, które wywołaliśmy na własne życzenie. Jego brak zrozumienia tradycyjnych wartości konserwatywnych, bigoteryjna religijność, poparcie dla Guantánamo i "nadzwyczajnych przekazań" CIA, a także węszenie przez rząd w życiu obywateli - wszystko to podkopało zaufanie do Stanów Zjednoczonych w kraju i za granicą. Bush przez osiem lat podejmował decyzje, które wprowadziły USA na kurs kolizyjny z rzeczywistością. Argument, że dokonując tych wyborów, prezydent dbał o bezpieczeństwo Ameryki, jest zwodniczy; to podejście typu post hoc ergo propter hoc i można tak usprawiedliwiać dowolny czyn, zarówno zasadny, jak i chybiony. Fakt wygląda tak, że zagrożenie terroryzmem, z którym obecnie mierzą się USA, pod wieloma względami jest bezpośrednim następstwem decyzji Busha o inwazji na Irak w 2003 r.
Bush był decydentem. Ale nie zaprzątał sobie nadmiernie głowy niuansami polityki, a zwłaszcza polityki zagranicznej. Franklin Delano Roosevelt i Eisenhower przeciwnie, brali pod lupę każdy detal pozycji Ameryki w świecie. Roosevelt nie miał doradcy ds. polityki zagranicznej. Harry Hopkins pełnił funkcję osobistego wysłannika prezydenta do światowych przywódców, natomiast sekretarz stanu Cordell Hull został relegowany do dyplomatycznych zadań o poślednim znaczeniu. Za Eisenhowera dyrektor Rady Bezpieczeństwa Narodowego był zaledwie pomocnikiem prezydenta, a nie "narodowym doradcą ds. bezpieczeństwa". Sekretarza stanu Johna Fostera Dullesa Ike trzymał na krótkiej smyczy.
Bush miał inne podejście do łańcucha dowodzenia. Od czasów Warrena Hardinga, Calvina Coolidge'a i Herberta Hoovera (czyli oderwanej od rzeczywistości republikańskiej trójcy z lat 20.) żaden prezydent tak bardzo nie lekceważył szczegółowego, bieżącego określania politycznych alternatyw. Bush widział wszystko w czerni lub bieli. Bez jakichkolwiek subtelności, bez najbledszych odcieni szarości. Wojna z Irakiem była dlań biblijnym starciem dobra ze złem - wyjętym z kart Apokalipsy św. Jana. Jego decyzja o zaprowadzeniu demokracji w Iraku była zarówno arbitralna, jak i jednostronna. Fundamentalizm religijny często przesłaniał mu rzeczywistość. I oczekiwał, że gabinet dostosuje się do jego linii, bez debat nad możliwymi alternatywami.
Busha wspierała falanga nominatów w najważniejszych departamentach. Byli to pełni animuszu ludzie o konserwatywnym spojrzeniu na świat, zdeterminowani, by intelektualnie uzasadniać decyzje prezydenta: I. Lewis "Scooter" Libby, Paul Wolfowitz, Elliott Abrams czy Douglas Feith. Nigdy wcześniej w dziejach Ameryki do władzy nie doszła administracja, która na szczeblach podsekretarskich dysponowała ekipą identycznie myślących, przyjaźniących się od dekad i poświęconych wspólnemu celowi ideologów, uzbrojonych w gotowy do realizacji "plan gry". Wszyscy oni pracowali już w administracji George'a H.W. Busha, a za Clintona sformowali coś na wzór "rządu na uchodźstwie". W 1991 r. Wolfowitz i Libby, wówczas zastępcy sekretarza Dicka Cheneya w Departamencie Obrony, stworzyli swój brzemienny w skutki manifest polityczny. Wzywali w nim do amerykańskiej supremacji wojskowej, akcentowali uprawnienia prezydenta do podejmowania unilateralnych kroków "w wypadku ślamazarnej reakcji międzynarodowej" i bronili działań wyprzedzających przeciwko państwom rozbójniczym, dążącym do pozyskania broni masowego rażenia8.
W 1997 r. razem z Cheneyem i Donaldem Rumsfeldem założyli Project for the New American Century, organizację działającą na rzecz podniesienia wydatków na obronność, przeciwstawienia się "reżimom wrogim amerykańskimi interesom i wartościom" oraz jawnie nawołującą do zmiany rządu w Iraku. Gdyby nie 11 września, ich manifest byłby niczym więcej, jak tylko króciutką wzmianką w intelektualnych dziejach świata. Lecz po zamachach ci politycy drugiego rzędu odkurzyli swój program, Bush się pod nim podpisał, a kierunek, w którym podąży jego administracja, został jednoznacznie wskazany. Kiedy w 2009 r. Bush odchodził z urzędu, amerykański budżet przeznaczony na obronność przewyższał zsumowane wydatki na wojsko wszystkich najważniejszych państw świata i było jasne, że USA nie mogą utrzymać go na takim poziomie9.
Niemniej administracja Busha odniosła też kilka sukcesów. Ze względu na teksańskie pochodzenie i godny podziwu brak uprzedzeń rasowych Bush był wrażliwszy na los nielegalnych imigrantów, zwłaszcza Latynosów, niż jego ojciec czy Clinton. Stał się również pionierem pierwszego w dziejach USA programu leków na receptę dla seniorów. Z kolei ustawa No Child Left Behind może i nie była rozwiązaniem doskonałym, ale dowiodła troski prezydenta o amerykańskie szkoły. Bush stanął w awangardzie światowej walki z AIDS i malarią. Z drugiej strony jego administracja przymykała oko na coraz poważniejsze problemy ze środowiskiem, z którymi mierzą się USA oraz świat, nie wykazywała większego zainteresowania poprawą infrastruktury, zmniejszyła federalną aktywność regulacyjną, zwłaszcza wobec Wall Street, ignorowała emisję szkodliwych dla zdrowia substancji czy bezpieczeństwo w górnictwie.
Niniejsza książka opisuje życie George'a W. Busha - dzieje jego rodu w branży inwestycyjnej i w służbie publicznej, jego dzieciństwo spędzone w Midland w Teksasie (które to pod koniec lat 70. mogło poszczycić się największymi przychodami per capita spośród wszystkich miast w Stanach Zjednoczonych), lata w Andover, Yale, w Harvard Business School, w Siłach Powietrznych Gwardii Narodowej, w branży naftowej oraz w drużynie baseballowej Texas Rangers. W Andover George był "szychą w kampusie", w Yale solidnym studentem czwartego kwartylu. "Potrzebujemy porządnych ludzi w najgorszym kwartylu - powiedział swego czasu dziekan ds. rekrutacji jednego z uniwersytetów Ligi Bluszczowej. - Ludzi, którzy nie wyskoczą przez okno, jak dostaną tróję, i którzy są w stanie zostawić uniwersytetowi 5 milionów dolarów"10.
W życiu prywatnym Bush bywał niepozbierany. Po skończeniu college'u i w momentach bezczynności dużo pił i nie stronił od zakazanych substancji. Po przedwczesnym i nieudanym starcie w wyborach do Kongresu w 1978 r. wahał się, czy w ogóle angażować się w politykę. Dzięki małżeństwu z bibliotekarką z Austin Laurą Welch zawartym w 1977 r. oraz powrotowi do życia jako "nowonarodzony" chrześcijanin w 1985 r. wyszedł na prostą11. Oddanie się ewangelikalizmowi pomogło mu znaleźć miejsce w fundamentalistycznej kulturze współczesnego Teksasu i ułatwiło zdystansowanie się od nowoangielskich korzeni i edukacji odebranej na uniwersytetach Ligi Bluszczowej. "Największa różnica pomiędzy mną a moim ojcem polega na tym, że on chodził do Greenwich Country Day, a ja do San Jacinto Junior High", lubił mawiać12.
Bush obnosił się z teksańskimi korzeniami, ale równocześnie korzystał z ugruntowanych koneksji swego rodu. Przez kilkanaście lat próbował odnieść sukces w branży naftowej, a następnie trafił na prawdziwą żyłę złota, kiedy to został twarzą Texas Rangers. Ubrany w kowbojskie buty i niebieskie dżinsy, żujący tytoń i mówiący z zachodnioteksańskim akcentem, Bush stał się J.R. Ewingiem American League West13. W 1994 r. wykorzystał swoją popularność i w wyścigu o fotel gubernatora, podczas ogólnie świetnych dla republikanów wyborów, pokonał piastującą ten urząd demokratkę Ann Richards.
Gubernatorstwo Teksasu to w dużej mierze stanowisko reprezentacyjne, pozbawione wszelkiej odpowiedzialności wykonawczej (fachowcy uważają je za najsłabsze w całym kraju), a Bush brylował jako budowniczy rozmaitych konsensusów i człowiek dbający o dobry wizerunek stanu. W 1998 r. uzyskał reelekcję przytłaczającą większością głosów, a Teksas był już wówczas drugim najludniejszym stanem w USA, Bush miał więc pełne prawo zabiegać o nominację prezydencką republikanów w 2000 r. W 1930 r. Franklin Roosevelt uzyskał spektakularne zwycięstwo wyborcze i został ponownie wybrany na gubernatora Nowego Jorku, wówczas najludniejszego stanu w Ameryce, dzięki czemu wysunął się na pozycję faworyta do nominacji demokratów na 1932 r. Teksański triumf Busha przyniósł podobny skutek. Po zmieceniu Johna McCaina w prawyborach zdobył na konwencji Partii Republikańskiej w Filadelfii nominację praktycznie bez walki, już w pierwszym głosowaniu. Dwa tygodnie później, podczas demokratycznej konwencji w Los Angeles, nominację prezydencką, także w pierwszym głosowaniu, otrzymał wiceprezydent Al Gore.
Gore był faworytem wyborów. Kraj cieszył się bezprecedensowym spokojem i dobrobytem, a hasło "miłosiernego konserwatyzmu" Busha początkowo nie znajdowało posłuchu w społeczeństwie. Ameryka była już trochę zmęczona Clintonem, zwłaszcza po aferze z Monicą Levinsky, ale prezydent przetrwał impeachment i cała sprawa zaczęła schodzić na dalszy plan. Wydawało się, że jeśli Gore zdoła zmobilizować bazę demokratycznych wyborców, odniesie pewne zwycięstwo.
Jego kampania wyborcza, może przez zbytnią pewność siebie, a może przez niekompetencję, zaliczyła kiepski start. Wybór Joe Liebermana, neokonserwatysty z Connecticut, na kandydata na wiceprezydenta, nie zachwycił afroamerykańskich i latynoskich wyborców, zaś nieumiejętność zabezpieczenia lewego skrzydła partii sprawiła, że trzeci kandydat, Ralph Nader, odebrał demokratom niemal 3 mln głosów liberalnego elektoratu. W toku kampanii Gore wydawał się pozbawiony życia jak drewniany kloc. Nie chciał pokazywać się na wiecach z prezydentem Clintonem i spartaczył trzy debaty z Bushem.
Pomimo wszystkich jego potknięć i niemal doskonałej kampanii Busha i Dicka Cheneya, kandydata na wiceprezydenta, wybory trzymały w napięciu niczym najlepszy thriller. Gdy opadł kurz, okazało się, że Bush wygrał w 30 stanach i zdobył 271 głosów elektorskich, choć Gore dysponował minimalną większością ogólnej liczby głosów. Na Florydzie, gdzie przy prawie 6 mln oddanych głosów Bush wygrał decyzją 537 wyborców, demokraci ponownie dopuścili się karygodnego niedbalstwa.
Już w wieczór wyborczy było jasne, że wyniki na Florydzie zostaną zakwestionowane. Republikanie wysłali tam ponad setkę prawników i wydali na honoraria ponad 12 mln dolarów. Demokraci poprzestali na kwocie czterokrotnie mniejszej. Walka rozstrzygnęła się na sali sądowej i koniec końców to republikanie byli górą. Wziąwszy pod uwagę złożoność amerykańskiego systemu wyborczego, nie może być żadnych wątpliwości, że George W. Bush został 43. prezydentem USA w sposób absolutnie zgodny z prawem. Nie wiadomo natomiast, dlaczego prezydent Clinton nie powołał specjalnej komisji wyborczej, mającej określić, na kogo padną głosy elektorów z Florydy (jak uczynił to Ulysses Grant podczas kwestionowanych wyborów Hayes-Tilden w 1876 r.). Byłoby to polityczne rozwiązanie politycznego zagadnienia i pozwoliłoby uniknąć skazy, z którą administracja Busha musiała rozpoczynać swoją kadencję.
Nie otrzymałem pozwolenia na wywiad z George'em W. Bushem na potrzeby niniejszej książki. Wiceprezydent Cheney wystarał się dla mnie o rozmowę z byłym prezydentem, ale tuż przed wyznaczoną datą otrzymałem telefon od Logana Waltersa, osobistego asystenta Busha. "Prezydent nie życzy sobie spotkania z panem. Napisał pan krytyczną książkę o jego ojcu i dlatego nie życzy sobie spotkania", usłyszałem. Walters miał rację. W 1992 r. napisałem książkę pt. George Bush's War, w której mocno skrytykowałem decyzję ówczesnego prezydenta o rozpoczęciu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej14.
Jak na ironię, w 1997 r. Uniwersytet Toronto postanowił nagrodzić George'a H.W. Busha honorowym stopniem naukowym za jego wkład w zakończenie zimnej wojny. Decyzja uczelni była bardzo niepopularna w Toronto, głównie ze względu na wcześniejsze działania Busha na stanowisku szefa CIA, i w kampusie pojawiło się ponad tysiąc niezadowolonych demonstrantów. Rektor naszego uniwersytetu Rob Prichard powiedział: "Jean, napisałeś książkę o Bushu, więc zapowiesz go na uroczystości".
"Ale ta książka go krytykuje" - odparłem.
"Nieważne".
Tak więc zapowiedziałem byłego prezydenta, a kilkudziesięciu moich kolegów po fachu wstało i wyszło z sali. Tego wieczoru, podczas kolacji w domu rektora, podarowałem Bushowi egzemplarz mojej książki. Zapoznał się z nią w samolocie, w drodze powrotnej do Houston, a kilka dni później otrzymałem od niego dwustronicowy list. "Przeczytałem pańską książkę - napisał prezydent. - I muszę panu powiedzieć, że jestem zaskoczony, iż potrafił pan być wobec mnie tak cholernie uprzejmy na Uniwersytecie Toronto (...). Pański wstęp zanegował słyszane tu i tam oskarżenia o "morderstwo" i nadał pozytywny ton moim wypowiedziom"15.
Jean Edward Smith
Świetnie wrócić do New Haven. Przez całą drogę z lotniska za moim samochodem podążał długi korowód aut policyjnych na sygnale. Poczułem się, jakbym znowu był na studiach1.
Prezydent George W. Bush,uroczystość rozdania dyplomów w Yale, 2004 r.
George W. Bush urodził się 6 lipca 1946 r. w New Haven w stanie Connecticut. Jego ojciec, również George, znany w rodzinie jako "Poppy", skończył właśnie pierwszy rok studiów na Yale. Jego matka, Barbara, wówczas dwudziestojednolatka, niedawno przerwała naukę w Smith College, aby wyjść za mąż. Sama określała się jako gospodyni domowa. "Gram w tenisa, pracuję społecznie i podziwiam George'a Busha"2. Pracowała też na niepełny etat w sklepie w kampusie Yale, żeby zarobić na swój papierosowy nałóg.
W tych czasach rodzina Bushów nie angażowała się w politykę. Prescott Bush, dziadek George'a W. i patriarcha rodu, mieszkał w Greenwich w Connecticut i był partnerem zarządzającym w Brown Brothers Harriman, prestiżowej firmie inwestycyjnej z Nowego Jorku. Wraz z żoną Dorothy byli zatwardziałymi republikanami, ale politykę obserwowali z ubocza. Prescott nienawidził Franklina Roosevelta, a Dorothy podobnym uczuciem darzyła Eleanor. A jednak ich stronniczość partyjną temperowało poświęcenie dla służby publicznej. Prescott przez ponad 10 lat był moderatorem (prezydującym) posiedzeń radnych Greenwich i ważnym kwestorem rozmaitych akcji charytatywnych. Po Pearl Harbor zajął się gromadzeniem funduszy dla USO - United Service Organization, organizacji dbającej o morale siły zbrojnych - a także dla Amerykańskiego Związku na Rzecz Planowania Rodziny (w tym czasie zapobieganie ciąży było w Connecticut nielegalne3). W 1947 r. został skarbnikiem pierwszej ogólnokrajowej zbiórki pieniędzy dla Planned Parenthood4. Stanął też na czele United Negro College Fund w swoim stanie, a w latach 1944-1956 należał do Yale Corporation (organu zarządzającego uczelnią). Prescott był także zapalonym golfistą i w 1935 r. pełnił funkcję prezesa Amerykańskiego Stowarzyszenia Golfa.
Dorothy i Prescott Bushowie.
W 1950 r., cztery lata po narodzinach George'a W., Prescott uległ zalotom republikańskich liderów ze swojego stanu i zgodził się powalczyć o miejsce w Senacie Stanów Zjednoczonych, obsadzone przez demokratę Williama Bentona. Jednakże w katolickich okręgach wyborczych skutecznie wykorzystano przeciwko niemu rolę, jaką odgrywał przy zbiórkach dla Planned Parenthood. Wyścig rozstrzygnął się na ostatnich metrach. Po podliczeniu rezultatów okazało się, że Benton, na około 860 000 oddanych głosów, wygrał różnicą zaledwie 1102, czyli 0,13%5.
Dwa lata później Prescott Bush, jako zwolennik Eisenhowera, stanął do walki o miejsce w Senacie wakujące po niedawno zmarłym Brienie McMahonie. Jego demokratycznym rywalem był kongresmen z Hartford Abraham Ribicoff, nazwany przez magazyn Time "najlepszym demokratycznym łowcą głosów w stanie"6. Niemniej w 1952 r. miejsce w otoczeniu Ike'a niosło ze sobą ogromne profity. Bush pokazywał się u jego boku, gdy ten zabiegał o głosy w Connecticut i odziany w futro z szopa oraz słomkowy kapelusz przedstawił kandydata na prezydenta sześciotysięcznemu tłumowi na Yale, przewodząc publice w gorącym wykonaniu Boola, Boola, pieśni bojowej uczelni7.
Kiedy będący wówczas u szczytu popularności senator Joseph McCarthy odwiedził Connecticut, żeby wspomóc listę republikanów, zajmujący na niej pierwsze miejsce Bush został zmuszony do zapowiedzenia jego wystąpienia na dużym wiecu GOP8 w Bridgeport. Prescott Bush zasługuje na uznanie za to, że nie uległ ówczesnej histerii. Po kilku kurtuazyjnych, zdawkowych zdaniach zwrócił się do publiki: "Z całą szczerością muszę powiedzieć, że część z nas, choć podziwiamy jego cele w walce z komunizmem, miewa czasami poważne zastrzeżenia co do metod, jakimi się posługuje". Odpowiedzią na słowa Busha było ogłuszające buczenie i gwizdy. Przedstawiciel stanu w Komisji Krajowej Partii Republikańskiej udzielił mu za te słowa reprymendy, a Hartford Courant opisał całą historię pod nagłówkiem "GOP wybuczała przeciwne oczernianiu stanowisko Busha"9.
Prescott Bush był człowiekiem z zasadami - a to liczyło się w kampanii Eisenhowera. Ike bez najmniejszych problemów wygrał w Connecticut, a Bush pokonał Ribicoffa prawie 30 tys. głosów10. W stolicy Prescott prawie zawsze głosował tak jak liberalne skrzydło Partii Republikańskiej. Był obrońcą praw obywatelskich i niezłomnym zwolennikiem uchylenia dyskryminujących zapisów ustawy McCarran-Walter Immigration Act. Został ulubionym partnerem golfowym Ike'a (Bush był lepszym golfistą), w 1956 r. bez trudu uzyskał reelekcję, a w 1962 r. zakończył służbę w Senacie. Zmarł 10 lat później, gdy George W. miał 26 lat.
Poppy Bush, ojciec George'a W., ukończył Yale w 1948 r. Podobnie jak większość żołnierzy wracających z wojny (George H.W. służył jako pilot Marynarki Wojennej), realizował przyspieszony program i skończył naukę w trzy lata. Przed wojną, w Andover, Poppy był przeciętnym uczniem, ale za to znakomitym sportowcem i liderem; był kapitanem drużyny piłki nożnej i baseballu, przewodniczącym rady bractwa, a także przewodniczącym ostatniego roku. "George nie był intelektualistą, nie przejawiał nawet ciekowości intelektualnej. Był raczej zadaniowcem, człowiekiem czynu", wspominał go współlokator George "Red Dog" Warren11.
Na uroczystości, podczas której Poppy odebrał dyplom ukończenia Andover, przemawiał sekretarz wojny Henry L. Stimson, niegdyś uczeń tej szkoły, przewodniczący jej rady nadzorczej oraz ucieleśnienie służby publicznej. Stimson, sekretarz stanu za Herberta Hoovera, sekretarz wojny za Williama Howarda Tafta, przez całe życie republikanin, powrócił do Waszyngtonu w 1940 r. i gdy dla Europy wybiła najczarniejsza godzina, został sekretarzem wojny Roosevelta. Od Pearl Harbor minęło pół roku, a sytuacja wojskowa USA wyglądała nieciekawie. Sekretarz Stimson skupił się na wojnie, ale namawiał chłopców kończących szkołę, aby przed podjęciem służby wojskowej zakończyli edukację. Dodał, że kraj wezwie ich, kiedy będą gotowi. Poppy na długo zapamiętał przestrogę sędziwego sekretarza, że żołnierz powinien być "dzielny, lecz nie brutalny, pewny siebie, lecz nie zadufany i tworzyć niepowstrzymaną masę, lecz nie tracić wiary w swobody jednostki"12.
George H.W. Bush jako pilot Marynarki Wojennej, 1943 r.
Zignorował natomiast drugą radę Stimsona i nie zamierzał czekać. Nawet dostał się już na Yale, ale cztery dni przed rozpoczęciem roku akademickiego, w dzień swoich 18 urodzin, pojechał do Bostonu i zaciągnął się do marynarki. Do końca roku do wojska wstąpiło 68 jego kolegów z roku w Andover, ale on uczynił to jako pierwszy13. 6 sierpnia 1942 r. George H.W. Bush stawił się w ośrodku szkolenia pilotów Marynarki Wojennej w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Na tym samym kursie znalazł się gwiazdor baseballu Ted Williams. Bush uzyskał stopień podporucznika i trafił do lotnictwa marynarki. Został skierowany na pokład walczącego na Pacyfiku lotniskowca USS San Jacinto, wchodzącego w skład Task Force 58 admirała Marca Mitschera. Poppy latał na samolotach torpedowych Avenger, brał udział w walkach nad wyspami Marcus i Wake, został zestrzelony nad wyspą Chichi-Jima w pobliżu Wysp Japońskich i uratował go amerykański okręt podwodny. Bush wykonał łącznie 58 lotów bojowych i zdobył Zaszczytny Krzyż Lotniczy, drugie najważniejsze odznaczenie Marynarki Wojennej za udział w walce.
W grudniu 1944 r. San Jacinto wrócił na Zachodnie Wybrzeże na doposażenie, a Poppy wykorzystał przepustkę bożonarodzeniową na wizytę w Connecticut u rodziny. Już od półtora roku był "potajemnie" zaręczony z Barbarą, ale jak później napisał, "o tej tajemnicy wiedziały nawet naczelne dowództwa Niemiec i Japonii"14. Pobrali się 6 stycznia 1945 r. w kościele prezbiteriańskim w Rye w stanie Nowy Jork. Po miesiącu miodowym Bush stawił się w Norfolk i spędził resztę wojny w kraju, na obowiązkach szkoleniowych. 18 września 1945 r. został zwolniony ze służby i na początku listopada rozpoczął naukę na Yale, w roczniku złożonym z byłych żołnierzy.
Poppy i Barbara uwili sobie rodzinne gniazdo w New Haven, gdzie dzielili dom z dwoma innymi małżeństwami. Weterani obecni na uczelni (na roczniku George'a było 800 studentów, którzy rozpoczęli naukę dzięki G.I. Bill) musieli nadrobić stracony czas i Bush nie był wyjątkiem. Brylował w ekonomii oraz socjologii i ukończył naukę wśród najlepszych 10% studentów swojego rocznika, a także w bractwie Phi Beta Kappa. Jednak bardziej wyróżnił się jako sportowiec. Zarówno w 1947, jak i w 1948 r. poprowadził Yale do finałów baseballowych rozgrywek uczelnianych NCAA w Kalamazoo w Michigan (w 1947 r. Yale przegrało z Uniwersytetem Kalifornijskim, a rok później z Uniwersytetem Południowej Kalifornii). Poppy grał na pierwszej bazie i według Yale Daily News "należał do najszybszych pierwszych bazowych drużyny w polu w kręgach uniwersyteckich"15.
Franklin Roosevelt ponoć powiedział, że największym rozczarowaniem jego życia był brak zaproszenia do Porcellian, najbardziej prestiżowego bractwa na Harvardzie16. George'a H.W. Busha nie spotkał na Yale podobny zawód. Choć Skull and Bones (Czaszki i Kości) to nie do końca to samo co Porcellian, przyjęcie do tego tajnego towarzystwa często uznaje się za najwyższe wyróżnienie dla studenta Yale. Bush został wskazany jako ostatni z 15 mężczyzn wprowadzonych do Skull and Bones w maju 1947 r., dzięki czemu, w zgodzie z biblijnym przesłaniem, że ostatni będą pierwszymi, został przywódcą czy też "królem" swojego rocznika17.
Przodkowie George'a W. ze strony matki wywodzili się z podobnych środowisk co Bushowie. Jego babka Dorothy, małżonka Prescotta, była córką George'a Herberta Walkera, legendarnego potentata z Wall Street (G.H. Walker and Company), multimilionera i finansowego patrona rodziny Bushów, podobnego do Joe Kennedy'ego, którego fortuna wspierała kilka pokoleń rodu Kennedych. Walker walczył w świecie finansów bez żadnych skrupułów (senator Harry Truman pewnego razu potępił go za "nieznającą umiaru chciwość"), a zamiłowanie do rywalizacji przekazał swym potomkom. Na jego cześć nazwano Walker's Point w stanie Maine, a także amatorski puchar golfowy Walker Cup. Był zapalonym sportowcem. Posiadał stadninę koni wyścigowych i był poprzednikiem Prescotta na stanowisku prezesa Amerykańskiego Stowarzyszenia Golfa, które objął w 1920 r. Jego córka Dorothy, absolwentka Miss Potter's School w Farmington w stanie Connecticut, a po zakończeniu nauki bywalczyni paryskich salonów, była urodzoną sportsmenką i utalentowaną tenisistką. Jej wuj Joseph Wear w 1928 i 1935 r. był kapitanem amerykańskiej drużyny w Pucharze Davisa, a Dorothy zajęła drugie miejsce w pierwszych Krajowych Mistrzostwach Tenisa Dziewcząt, które w 1918 r. zorganizowano w Filadelfii. Wyszła za Prescotta w 1920 r. w posiadłości Walkerów w Kennebunkport w Maine i wiodła stosunkowo skromne życie w Greenwich, gdzie wychowywała pięcioro dzieci18.
"Byliśmy zamożni, ale nie uważano nas za bogaczy. Nie podług standardów Greenwich", stwierdził wuj George'a W., Prescott Bush Jr. "Matka była bardzo oszczędna - wspominał drugi wuj, Jonathan Bush. - W klubie tenisowym sprzedawali colę, ale nie mogliśmy jej kupować. Musieliśmy pić ją w domu, bo tak było taniej"19. Dotty, jak ją nazywano, była również niezwykle religijna i każdy dzień rozpoczynała od odprawiania z rodziną przy śniadaniu swoich obrzędów. "Były to krótkie, kilkuminutowe opowiastki z morałem o tym, jak należy żyć - stwierdził "Bucky" Bush, najmłodszy syn Dotty. - Każdej niedzieli cała rodzina wyruszała do kościoła [episkopalnego]. Nie było od tego żadnego odstępstwa"20.
George Herbert Walker.
Gdy w 1972 r. zmarł Prescott, Dorothy napisała mowę na jego pogrzeb. "Kiedy 51 lat temu stanął przed ołtarzem i obiecał "nie opuszczać mnie aż do śmierci", złożył przed Bogiem obietnicę, o której nigdy nie zapomniał, i zapewnił swej żonie najszczęśliwsze życie, jakie może spotkać kobietę"21.
Barbara Pierce Bush, matka George'a W., była ulepiona z tej samej gliny: skora do rywalizacji, nieowijająca w bawełnę, bezpośrednia i oddana mężowi oraz rodzinie. Była trzecim z czwórki dzieci Marvina i Pauline Pierce i dorastała w zamożnej dzielnicy Indian Village w Rye w stanie Nowy Jork. Jej ojciec szybko wspinał się po szczeblach kariery w McCall Publishing Company (czasopisma McCall's i Redbook) i wkrótce został prezesem firmy. Był dalekim potomkiem Franklina Pierce'a, 14. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jej matka Pauline była córką sędziego Sądu Najwyższego stanu Ohio i ambitną członkinią nowojorskiej śmietanki, a do tego hodowała zdobywające nagrody lilie dla Garden Club of America. Natomiast Barbara dorastała jako chłopczyca z wyboru, była postawna, wysportowana i raczej nie pasowała do preferowanego przez matkę wizerunku młodej damy. "W wieku 12 lat miałam już ponad 170 cm wzrostu i ważyłam 67 kg"22. Przed rozpoczęciem nauki w Smith College Barbara uczęszczała do Ashley Hall w Charleston w Karolinie Południowej, grała w piłkę nożną i tenisa oraz zasłynęła tym, że płynąc pod wodą, potrafiła wstrzymać oddech na dwie długości basenu. Poppy spotkał Barbarę na bożonarodzeniowej potańcówce w Round Hill Club w Greenwich, podczas swego ostatniego roku w Andover. Coś natychmiast ich do siebie przyciągnęło. Przyjaciel Busha Fitzhugh Green opowiadał: "Kiedy spotkali się po raz pierwszy, George docenił osobowość Barbary. Te same cechy dostrzegał u swojej matki: kobiety o silnym charakterze i osobowości, bezpośredniej i szczerej, która chętnie spędza czas na świeżym powietrzu, lubi ludzi, zwłaszcza dzieci, i stawia ognisko domowe na pierwszym miejscu. Każdy, kto spotkał jego matkę i żonę, może zauważyć, że należą do tej samej kategorii"23.
Dziewięciomiesięczny George W. Bush z rodzicami.
George W. Bush miał dwa lata, gdy jego rodzina przeprowadziła się z New Haven do Teksasu. Kiedy Poppy zaczął dawać do zrozumienia, że nie zamierza pójść w ślady ojca i dziadka ze strony matki i rozpoczynać kariery w nowojorskiej branży inwestycyjnej, Prescott Bush zwrócił się do swojego kolegi z Yale i bractwa Neila Mallona (dla rodziny "wujka Neila"), żeby załatwić synowi posadę praktykanta w Dresser Industries - koncernie naftowym kontrolowanym przez Brown Brothers Harriman, któremu to Mallon szefował. Prescott Bush nie tylko zasiadał w zarządzie Dresser Industries, ale był także pierwszym doradcą i konsultantem Mallona24. Na jego prośbę Mallon szybko znalazł dla Poppy'ego stanowisko praktykanta w International Derrick and Equipment Company (Ideco), filii Dresser w Odessie w stanie Teksas. W 1948 r. boom naftowy akurat się zaczynał, a Odessa, leżąca w sercu Basenu Permskiego, stanowiła jego epicentrum. Dresser Industries i podległe mu spółki były wiodącymi w kraju dostawcami sprzętu fedrującego, a Mallon uznał Poppy'ego za swego protegowanego i prawdopodobnego następcę. Poppy miał poznać branżę naftową od podszewki i od najniższego szczebla, a Odessa była doskonałym miejscem, żeby zacząć karierę. "Zawsze chciałam mieszkać w Odessie w Teksasie", rzekła z udawaną powagą Barbara, gdy mąż poinformował ją o swym pierwszym przydziale25.
George W.H. Bush nie zaczynał w biznesie naftowym całkiem od zera. Może i był praktykantem w Ideco z pensją 375 dolarów miesięcznie (obecnie 3530 dolarów), ale wyjeżdżał do Teksasu z pełnym poparciem całej sieci familii Bushów. "Mój pobyt w Teksasie nie był przygodą w stylu od pucybuta do milionera - przyznał później - niemniej przenosiny z New Haven do Odessy niemal dzień po ukończeniu nauki stanowiły sporą zmianę w stylu życia"26.
Bushowie mieszkali w Odessie niecały rok. Poppy do późnych godzin pracował fizycznie w magazynach Ideco, a wiosną 1949 r. został przeniesiony do Kalifornii, gdzie miał poznać sprzedażową stronę swojej nowej branży. Rodzina pomieszkiwała w tymczasowych kwaterach w Whittier, Ventura, Bakersfield i Compton, a George sprzedawał wiertła Security Engineers Company, kolejnej spółki-córki Dressera. Później będzie mówił, że handlując towarem, pokonywał samochodem nawet 1500 km tygodniowo.
Po roku w Kalifornii Bushowi polecono wrócić do zachodniego Teksasu, tym razem do Midland, gdzie pracował dla Ideco w charakterze sprzedawcy i pukał do drzwi mieszczących się tam firm. Odessa była robotniczą stolicą Basenu Permskiego, miejscem, w którym przedsiębiorstwa naftowe otwierały swoje magazyny i zakłady - "jałowym, zapijaczonym, pełnym szemranych knajp podbrzuszem zachodniego Teksasu", jak ujął to pewien obyty z tym miastem obserwator27. Położone 50 km na wschód Midland gościło główną siedzibę firmy, to tam dżentelmeni o naprawdę grubych portfelach zawierali między sobą umowy. Była to oaza ludzi w białych kołnierzykach, geologów, inżynierów, lekarzy, prawników oraz młodzieńców wywodzących się z elit Wschodniego Wybrzeża, którzy przyjeżdżali do Teksasu zbijać fortuny na ropie. W latach 50. średni wiek ludności Midland wynosił 28 lat. Poppy napisze później, że Midland było "Zachodnim Yuppielandem"28.
Dzięki pożyczce w wysokości 7500 dolarów z Federalnej Administracji Mieszkalnictwa (Federal Housing Administration, FHA) Bushowie kupili niewielki dom typu kanadyjskiego na nowym osiedlu Easter Egg Row29 - nazwanym tak, gdyż każdy dom pomalowano na inny kolor. Dom Bushów był jasnoniebieski, miał niewielki ogródek i sąsiadował z kilkudziesięcioma podobnymi budynkami zamieszkanymi bez wyjątku przez młode, pełne wigoru pary z małymi dziećmi mniej więcej w wieku George'a W. Był to czas optymizmu i spekulacji finansowych, a pod koniec 1950 r. Poppy "zaraził się tą gorączką", jak sam to ujął. Zrezygnował ze stałej posady w Ideco i założył spółkę z sąsiadem Johnem Overbym. Chcieli skupować prawa dostępu do minerałów na jeszcze niezbadanych obszarach zachodniego Teksasu. "Naprawdę trudno mi się pogodzić z tym, że odchodzisz [z Dresser Industries], ale gdybym był w twoim wieku, zrobiłbym to samo", powiedział Poppy'emu Neil Mallon30.
Za powstaniem Bush-Overby Oil Development Company stała naprawdę prosta koncepcja. Właściciele zamierzali dzierżawić prawa do minerałów na działkach sąsiadujących z ziemią, na której wiercić planował już ktoś inny. Gdyby firma wykonująca odwiert znalazła ropę, wartość praw Bush-Overby wzrosłaby wykładniczo31. Overby był weteranem zachodniego Teksasu i znał te ziemie, natomiast Bush wziął na siebie zgromadzenie kapitału niezbędnego do wykupu dzierżaw. Familia Bushów ze wschodu wsparła projekt. Herbert Walker Jr., wuj Poppy'ego, zebrał na przedsięwzięcie siostrzeńca 300 tys. dolarów, a Prescott dorzucił 50 tys., tyle samo co wydawca Washington Post Eugene Meyer.
Spółka Busha i Overby'ego prosperowała przyzwoicie przez trzy lata. Nigdy nie generowała ogromnych zysków, ale i nie przynosiła dużych strat. Pod koniec 1953 r. Poppy i Overby połączyli siły z Hugh Liedtkem, kolejnym weteranem marynarki (a także Amherst, Szkoły Prawniczej Uniwersytetu Teksasu i Szkoły Biznesu Harvardu), założyli Zapata Petroleum Company i sami zaczęli wiercić. Liedtke, który potem założy Pennzoil, był czasami nazywany "małym geniuszem zachodnioteksańskiej ropy". Uważał, że w hrabstwie Coke, jakieś 115 km na wschód od Midland, znajduje się rozległe, nieużytkowane złoże. Partnerzy zaryzykowali, wszystko albo nic. Bush podjął się znalezienia 850 tys. dolarów na dzierżawę obejmującej ponad 3200 hektarów połaci ziemi na tzw. polu West Jameson, a Liedtke zajął się wierceniem. Rezultaty były spektakularne. Do końca 1954 r. Zapata wykonała w hrabstwie Coke 71 odwiertów i z każdego popłynęła ropa. Ziemia firmy dawała średnio 1250 baryłek dziennie, a ostatecznie powstało na niej 130 szybów naftowych. Cena akcji Zapata Oil wystrzeliła z 7 centów do 23 dolarów. Przed Poppym i Barbarą rysowało się życie usłane różami.
Bushowie przenieśli się do lepszej dzielnicy, a następnie w 1955 r. do imponującego, zaprojektowanego na zamówienie domu o powierzchni prawie 300 m2, z pierwszym prywatnym basenem w Midland. Dom graniczył z Cowden Park, gdzie ich dzieci grały w małych ligach baseballu i piłki nożnej. W 1949 r. do George'a W. dołączyła siostrzyczka Robin (w wieku czterech lat zmarła na białaczkę); w 1953 r. brat John Ellis (Jeb); w 1955 r. drugi brat Neil Mallon, a 18 miesięcy później trzeci, Marvin Pierce (nazwany po ojcu Barbary). W 1959 r. przyszła na świat siostra George'a W. Dorothy, zwana Doro. "Były to wygodne, beztroskie lata - napisał. - W piątkowe wieczory kibicowaliśmy Buldogom z liceum w Midland. W niedzielne poranki chodziliśmy do kościoła. Nikt nie zamykał drzwi na klucz. Po latach, gdy opowiadałem o amerykańskim śnie, myślałem właśnie o Midland"32.
Zapata Oil prosperowała znakomicie, a Poppy poświęcał interesom coraz więcej czasu. Odpowiedzialność za wychowanie dzieci spadła na Barbarę. "Taty nie było wieczorami w domu, żeby pograć w piłkę - wspominał Jeb. - W pewnym sensie mieliśmy matriarchalną rodzinę"33. Barbara przyznawała nagrody, wymierzała kary i uczyła dzieci dobrego zachowania. W sierpniu 1959 r., gdy Zapata mocno zaangażowała się w wiercenie na wybrzeżu Teksasu, Bushowie przeprowadzili się do Houston, bliżej Zatoki Meksykańskiej. George został zapisany do pobliskiej Kinkaid School, jednej z najlepiej uposażonych prywatnych szkół podstawowych na całym Południu, i ukończył tam ósmą i dziewiątą klasę. Wakacje spędzał na równie ekskluzywnych obozach Longhorn Camp nad jeziorami na północny zachód od Austin. Charles Sanders, wieloletni nauczyciel w Kinkaid School, mówił, że George był popularnym uczniem. "Bardzo dobrze się prezentował; nie powiedziałbym, że był niebywale przystojny, ale cieszył się popularnością"34.
Bushowie w Houston, 1964 r. Z tyłu Neil, Jeb i George W.; siedzą George H.W., Doro, Barbara i Marvin.
Kiedy nadszedł czas wyboru liceum, Poppy i Barbara postanowili, że George powinien iść do Andover. Jego kuzyn John Ellis wspominał: "Nie sądzę, że George wybrał Andover, bo jego ojciec się tam uczył. Myślę, że George poszedł do Andover, bo jego rodzice powiedzieli: "powinieneś iść do Andover, to dobra szkoła, dobre miejsce do nauki""35.
George W. przeżył w Andover wstrząs. Kinkaid School nie przygotowała go na naukowy rygor jednej z najlepszych prywatnych szkół świata, a dzieciństwo w otwartym, pozbawionym zadęcia Teksasie nie przygotowało go na sztywną, snobistyczną, ekskluzywną szkołę męską tego pokroju. Uczniowie musieli nosić mundurki, codzienne stawiennictwo na wszystkich zajęciach i w kaplicy było obowiązkowe, plan zajęć sztywny, posiłki spartańskie, a upust emocjom mógł dawać jedynie sport. "Nauka w Andover to najtrudniejsza rzecz, jakiej dokonałem przed ubieganiem się o prezydenturę, niemal 40 lat później", napisał we wspomnieniach George W.36
George miał problemy z nauką i okazało się, że nie jest tak wybitnym sportowcem jak ojciec. "Wykorzystywał swój tupet i hucpę, żeby nas zabawiać - ocenił jego kolega z klasy Torbert Macdonald, syn demokratycznego kongresmena z Massachusetts. - Był bardzo towarzyski, balansował na granicy głupkowatości. Bardzo sarkastyczny, ale nie złośliwy. Nie miał większego szacunku dla autorytetów, więc nie wahał się pyskować. Nazywaliśmy go "Pyskacz". Wszędzie, gdzie się pojawiał, rozkręcała się mała imprezka"37.
George W. jako szef drużyny dopingującej w Andover.
Inny kolega z klasy, Bill Semple, świetny hokeista z Grosse Pointe w Michigan, zapamiętał, że George zdobył dużą popularność na roku "nie bez powodu. Był atrakcyjnym gościem, bardzo przystojnym, świetnie się prezentował, fajnie wyglądał. Dał się lubić, łatwo się wpasowywał. Znacie ten typ fajnych chłopaków (...), on naprawdę "się z tym urodził""38.
Podobnie jak w Groton i Exeter, także w Andover uprawianie sportu należało do obowiązków uczniów. Szkoła posiadała drużyny w 17 dyscyplinach i oczekiwano, że podopieczni spróbują wszystkich, niezależnie od posiadanych talentów. "George i ja byliśmy w drugiej drużynie koszykówki i bardzo często grzaliśmy ławę - wspominał Conway Downing. - Potrafił dryblować tylko prawą ręką, więc był bezużyteczny na parkiecie, a ja byłem niewiele lepszy. Jako baseballista, w przeciwieństwie do ojca, wiecznie sprawiał wrażenie wystraszonego (...), a w futbolu (...), cóż, lepiej o tym zapomnieć"39.
Dla zrekompensowania braku talentów sportowych Bush wstąpił do drużyny dopingującej, a w ostatniej klasie został jej szefem, co w Andover oznaczało zajmowanie czegoś w rodzaju pozycji przywódczej. Dwight Eisenhower, po tym jak doznał kontuzji kolana, grając w futbol, został szefem zespołu dopingującego w West Point, Ronald Reagan pełnił tę funkcję w Eureka College, zaś Franklin Roosevelt, światowej klasy żeglarz i utalentowany golfista, a beznadziejny baseballista i futbolista, na ostatnim roku stanął na czele ekipy dopingującej Harvardu. Dla Busha w Andover była to prestiżowa funkcja, ale niechętnie o niej rozmawiał, gdy przyjeżdżał do Houston. Randall Roden, kolega z dzieciństwa z Midland, powiedział, że dla teksańskich kumpli George'a już sam fakt uczęszczania do męskiej szkoły zdawał się podejrzany. "Mieliby używanie, gdyby się dowiedzieli, że został szefem zespołu dopingującego. W Teksasie zajmowały się tym dziewczynki z bujnymi włosami, krótkim spódniczkami i ładnymi nogami"40.
George skończył Andover w czerwcu 1964 r. jako jeden z najgorszych uczniów swojego rocznika. Cieszył się popularnością wśród kolegów - w księdze pamiątkowej ostatniego rocznika został nazwany BMOC (Big Man on Campus - "Szycha Kampusu"), ale miejsce na uniwersytecie wisiało na włosku. Jego wynik z SAT41 (1206) nie robił szczególnego wrażenia, oceny miał liche i nie był wybitnym sportowcem na wzór ojca. Miał tak mizerne szanse, że dziekan ds. studenckich zasugerował, aby nawet nie zaprzątał sobie głowy aplikowaniem na Yale. Bush puścił tę radę mimo uszu. Był potomkiem poważanego rodu i wnukiem Prescotta Busha, więc w pewnej mierze miejsce na Yale miał zagwarantowane (w 1964 r. niewielu absolwentów tej uczelni miało w New Haven mocniejszą pozycję niż senator Prescott Bush, którego często nazywano "Senatorem z Yale"). George W. założył, że przysługuje mu ono z urzędu42. Koledze Robertowi Birge'owi powiedział, że u "liberałów z Ligi Bluszczowej" denerwuje go poczucie winy z powodu pochodzenia z warstwy uprzywilejowanej43. Wiosną Bush rzeczywiście został przyjęty na Yale, wraz z 29 kolegami z Andover; 49 poszło na Harvard, 20 na Princeton, a kilku na Columbię, Dartmouth lub Brown. "Wyjazd z Andover był niczym wyswobodzenie się z kaftana bezpieczeństwa", stwierdził Bush44.
Ale Yale wcale nie okazało się dużo przyjemniejszym miejscem. Dla Busha, nieokrzesanego Teksańczyka pośród absolwentów ekskluzywnych prywatnych szkół i uprzywilejowanego absolwenta prywatnej szkoły pośród wysoce umotywowanych młodych ludzi z liceów całego kraju, którym udało dostać się na Yale, intelektualne życie uczelni stanowiło ciężar. Zapisywał się na łatwe kursy, które zaliczał na niekoniecznie zasłużone trójki, i zapracował sobie na reputację niewylewającego za kołnierz, rozrywkowego faceta, który uwielbia robić awantury. Powie później rodzinie, że nie nauczył się "na Yale ani jednej cholernej rzeczy"45. Po odebraniu dyplomu nie wracał wspomnieniami do lat studenckich. Nie przyjeżdżał na zjazdy swojego rocznika, nie angażował się w doroczne akcje charytatywne wśród absolwentów, a w 1993 r. na potrzeby księgi pamiątkowej z okazji 25-lecia ukończenia studiów wysłał jedynie swoje nazwisko i numer skrzynki pocztowej. Na teren kampusu w New Haven wrócił dopiero w 2004 r., gdy uczelnię kończyła jego córka Barbara. Otrzymał wtedy honorowy stopień naukowy.
George W. na Yale.
Antyintelektualizm George'a W. w dużej mierze wynikał właśnie z owych czterech lat spędzonych na Yale. Pogardzał, jak to nazywał, "intelektualnym snobizmem" kampusu i brylował wśród tych, którzy chcieli wyciągnąć z lat nauki na uniwersytecie jak najwięcej radości. "George studiował ludzi, nie kursy - powiedział jego kolega z roku Robert McCallum. - Wiedział wszystko o wszystkich i dało się dostrzec, że próbuje dowiedzieć się o innych jak najwięcej. Dość szybko zdecydował, że woli znać się na ludziach, a nie na książkach"46.
Na drugim roku George złożył ślubowanie w Delta Kappa Epsilon, jednym z sześciu bractw Yale, a na trzecim roku został jego przewodniczącym. DKE uważano za dobrze zaopatrzoną w alkohol imprezownię z najdłuższym barem w New Haven, a może i w całym Connecticut, a odbywające się tam w weekendy rozgrywek futbolowych balangi zyskały wręcz mityczną otoczkę. Niemniej w połowie lat 60. bractwa przeżywały na Yale pewną zapaść. Należało do nich niecałe 15% studentów i w przeciwieństwie do siedzib bractw większości innych uczelni, studenci w nich nie mieszkali47. Bush znalazł się też wśród 15 osób z roku przyjętych do Skull and Bones (które też przeżywało gorsze chwile), ale nigdy nie zanurzył się w tym środowisku tak jak ojciec i dziadek. Każdy członek Skull and Bones otrzymywał pseudonim. George'owi przypadł "Tymczasowy". "Nie brałem tego wszystkiego zbyt poważnie", powiedział później Walterowi Isaacsonowi z magazynu Time48.
Bush uchodził w kampusie za studenta, który nie przykłada się do nauki - nie dlatego, że jest mniej zdolny od kolegów z roku, ale ponieważ ją lekceważy. Efektem ubocznym tej postawy stał się jego ironiczny uśmieszek. George W. często opowiadał o sobie pewną historyjkę: Calvin Hill, znakomity running back (biegacz) Yale, a następnie Dallas Cowboys, a także członek bractwa DKE, zauważył Busha na początku roku akademickiego, gdy ten zaopatrywał się artykuły potrzebne na zajęcia. "Hej! George Bush jest na tych zajęciach. Dobra nasza!" - zawołał do kolegów z drużyny49.
W latach 60. w kampusach uniwersyteckich zachodziły poważne zmiany, które objęły również Yale. Do czysto męskich twierdz Ligi Bluszczowej zaczęto przyjmować kobiety, usztywniono standardy rekrutacji, drastycznie spadła liczba studentów przyjmowanych ze względu na koneksje i po raz pierwszy w dziejach absolwenci ekskluzywnych szkół prywatnych przestali stanowić większość na Princeton, Harvardzie czy Yale. W kulturze nastały czasy Woodstocku, długich włosów i protestów studenckich. "Gdy byliśmy na pierwszym roku, prosiliśmy studentów ostatniego, żeby kupowali nam alkohol. Gdy byliśmy na ostatnim, prosiliśmy studentów pierwszego, żeby kupowali nam marihuanę", wspominał jeden z kolegów Busha z roku50.
Wiosna 1968 r., ostatni rok George'a W. na studiach, to czas nadzwyczajnego fermentu. 31 marca, po ofensywie Tet Wietkongu, Lyndon Johnson wstrząsnął krajem, oświadczając, że nie zamierza ubiegać się o reelekcję. Ogłosił również, że nakazał wstrzymać bombardowania Północnego Wietnamu51. Kilka dni później w Memphis zginął doktor Martin Luther King. Przez cały kraj przetoczyła się fala demonstracji. W Los Angeles i Waszyngtonie towarzyszyła im przemoc. Na ulice wyszli także studenci. Yale stanęło w awangardzie protestów, choć w New Haven studenci skupili się na śmierci Kinga i na Wietnamie. W przeciwieństwie do niepokojów na Berkeley, Columbii czy Uniwersytecie Cornella (gdzie przejawy niezadowolenia dotyczyły przeważnie wewnętrznych kwestii uniwersyteckich), manifestacje na Yale ruszyły w wyniku wydarzeń o ogólnokrajowej skali. Iskrą rzuconą na beczkę prochu było zabójstwo Kinga, lecz pod wieloma względami za podstawową przyczynę protestów należy uznać wojnę w Wietnamie.
Kwestia Wietnamu miała szczególną wagę dla studentów z rocznika 1968. Wkrótce miał skończyć się ich okres odroczenia służby wojskowej ze względu na naukę i musieli liczyć się z tym, że pojadą walczyć. "Jeśli nie wkręciłeś się do Rezerwy lub Gwardii, nie uzyskałeś odroczenia, nie zostałeś obdżektorem lub nie wyjechałeś do Kanady, to czekała cię wycieczka do centrum Da Nang", powiedział kolega Busha z roku Mark Soler52.
Podobnie jak wszyscy inni studenci, Bush po ukończeniu 18 roku życia został zarejestrowany do poboru i otrzymał kategorię II-S, czyli standardowe odroczenie z powodu nauki. Na Yale unikał rozmów o Wietnamie, nie uczestniczył w demonstracjach studenckich i zachował dla siebie poglądy na temat wojny. W Houston w czasie wakacji pomiędzy trzecim a czwartym rokiem studiów często rozmawiał z przyjaciółmi o tym, co się wydarzy po wygaśnięciu odroczenia. Jeden z nich, Doug Hannah, wspominał: "Bez przerwy gadaliśmy z George'em, że przecież musi być jakaś lepsza alternatywa niż stopień porucznika w Armii"53. Z drugiej strony Poppy Bush został właśnie wybrany w Houston do Kongresu i był zdecydowanym zwolennikiem wysiłku wojennego. George W. znalazł się między młotem a kowadłem. "Uważał, że aby nie przeszkadzać w karierze politycznej ojcu, musi odbyć służbę wojskową w jakiejś formie", powiedział Roland Betts, brat Busha z DKE54.
Spoglądając na ten okres z perspektywy 30 lat, Bush podsumował swoje ówczesne odczucia w następujących słowach (jest to wyjątkowo celne spostrzeżenie, jeżeli weźmiemy pod uwagę niedawną historię): "Wiedziałem, że będę służył. Porzucenie kraju nie wchodziło dla mnie w grę; byłem zbyt konserwatywny i zbyt tradycjonalistyczny", napisał w 1999 r. Stwierdził, że był skłonny popierać rząd i wojnę, póki nie okaże się, że sprawa, o którą toczyła się walka, jest zła, "a to stało się dopiero później, gdy zrozumiałem, że nie jesteśmy w stanie uzasadnić naszej misji, że nie mamy strategii wyjścia i że walka najwyraźniej nie przybliża nas do zwycięstwa [podkr. aut.]"55.
Historia służby wojskowej George'a W. jest niejasna i budzi spore kontrowersje. Wiadomo, że w czasie Bożego Narodzenia na ostatnim roku studiów ojciec zasugerował mu Siły Powietrzne Gwardii Narodowej Teksasu jaką możliwą opcję. Na liście oczekujących znajdowało się 100 tys. mężczyzn liczących na miejsce w Gwardii i ponad 150 kandydatów na pilotów w teksańskiej jednostce. Mimo to Poppy powiedział George'owi W., żeby porozmawiał z jego przyjacielem z branży naftowej Sidem Adgerem, który miał dobre kontakty w Gwardii. W kręgach towarzyskich Houston Adger odgrywał rolę człowieka od załatwiania rozmaitych spraw i był pierwszym przystankiem na trasie podziemnej kolei, która bez rozgłosu wywoziła synów uprzywilejowanych rodzin z systemu obowiązkowej służby wojskowej do ciepłej kryjówki w Gwardii Narodowej Teksasu56.
W Siłach Powietrznych Gwardii Narodowej Teksasu.
George W. skorzystał z rady ojca i powiedział Adgerowi, że jest zainteresowany lataniem. Adger zadzwonił do Bena Barnesa, spikera Izby Reprezentantów Teksasu, czyli drugiej stacji podziemnej kolei. Barnesa nie trzeba było długo namawiać, choć należał do Partii Demokratycznej. Gdy usłyszał, że syn kongresmena Busha potrzebuje miejsca w Siłach Powietrznych Gwardii Narodowej Teksasu, bez chwili zwłoki wykręcił numer ich dowódcy, generała brygadiera Jamesa M. Rose'a, który z kolei zatelefonował do podpułkownika Waltera Staudta, dowódcy 147. Grupy Myśliwskiej z Bazy Lotniczej Ellington w Houston - obaj ci wojskowi to stacje numer trzy i cztery na trasie kolei podziemnej. Według późniejszego zeznania generała majora Thomasa Bishopa, dowódcy Gwardii Narodowej Teksasu w 1968 r., w tym okresie podległe mu struktury miały pełne stany kadrowe i nie dysponowały żadnymi wakatami57. Niemniej jednak w 147. Grupie znalazło się miejsce dla George'a W. Nie ma wątpliwości, że został potraktowany w sposób uprzywilejowany. Nie ma również wątpliwości, że sam Poppy z nikim się nie kontaktował w imieniu syna. Wiedział, jak załatwia się sprawy w Houston, i po prostu zostawił to innym.
George W. nie był jedynym, który korzystał ze specjalnych względów. 147. Grupę Myśliwską znano w okolicy pod nazwą "szampańska jednostka", właśnie ze względu na personel z warstwy uprzywilejowanej. Poza Bushem służyli w niej synowie senatora Johna Towera i gubernatora Johna Connally'ego, dwaj synowie przyszłego senatora Lloyda Bentsena, dwaj synowie Sida Adgera i wnuk miliardera H.L. Hunta. Clint Murchison Jr., właściciel drużyny Dallas Cowboys, umieścił w tej jednostce aż siedmiu swoich zawodników, żeby nie musieli lecieć do Wietnamu. Pewien naukowiec napisał, że przyjmowanie do 147. Grupy przypominało "rekrutację na Yale ze względu na pochodzenie"58.
Krótka kariera wojskowa George'a W. to podręcznikowy przykład uprzywilejowanego traktowania. Po zakończeniu sześciotygodniowego szkolenia podstawowego w Bazie Lotniczej Lackland w San Antonio w sierpniu 1968 r. został skierowany do Sił Powietrznych Gwardii, natychmiast zarekomendowany na podporucznika i zgłoszony do szkolenia lotniczego, które miało rozpocząć się w listopadzie. W międzyczasie dostał dwumiesięczną przepustkę, żeby mógł pomagać na Florydzie przy senatorskiej kampanii wyborczej kongresmena Edwarda Gurneya, bliskiego przyjaciela Poppy'ego. Bush dostał ogromne fory na trzech płaszczyznach. W 1968 r. bezpośrednie nominacje oficerskie ograniczono głównie do lekarzy, ponieważ w Siłach Powietrznych Gwardii potrzebowano oficerów służb medycznych. Uzyskanie stopnia podporucznika normalnie wymagało ukończenia Szkoły dla Kandydatów na Oficerów (Officer Candidate School, OCS), 18 miesięcy służby wojskowej lub 4 miesięcy w ROTC59 na uczelni. Bush nie spełniał żadnego z tych wymogów. Przydział na szkolenie lotnicze, które nie należało do tanich, był zazwyczaj zarezerwowany dla osób posiadających już jakieś doświadczenie lub uprzednie przygotowanie w dziedzinach takich jak nawigacja, matematyka, fizyka lub elektronika. Na egzaminie oceniającym predyspozycje do latania Bush uzyskał wynik lokujący go w 25. percentylu, czyli absolutne minimum niezbędne do przyjęcia na szkolenie. Z kolei dwumiesięczny urlop w apogeum wojny wietnamskiej, aby mógł pracować przy kampanii politycznej na Florydzie, był już doprawdy czymś nadzwyczajnym.
Gdy 25 listopada 1968 r. Bush stawił się na szkolenie w Bazie Lotnictwa Moody we Vladosta w Georgii, okazało się, że jest jedynym członkiem Gwardii Narodowej wśród kursantów. Pozostałych 64 uczestników Ujednoliconego Programu Szkolenia Pilotów było doświadczonymi lotnikami Sił Powietrznych lub Marynarki Wojennej; znalazło się wśród nich też kilku wojskowych z państw sojuszniczych NATO. "Zasadniczo wiedzieliśmy, że George trafił tam na specjalnych warunkach. Nie słyszeliśmy wcześniej, żeby podatnik miał płacić tyle pieniędzy za wyszkolenie jednej osoby. Normalnie nie wysyła się [na to szkolenie - przyp. tłum.] kogoś totalnie zielonego", powiedział inny uczestnik kursu David Hanifl60.
Jednak mimo uprzywilejowanego traktowania George W. dobrze sobie radził na szkoleniu lotniczym. "Wszyscy wiedzieli, kto to jest i kim jest jego ojciec - wspominał inny oficer Norman Dotti. - Wiedzieli, że trafił tam z Sił Powietrznych Gwardii Narodowej Teksasu. Ale nawet jeśli ktoś podchodził do tego krytycznie, to nikt się głośno nie przyznał. Z całą pewnością [Bush] był kompetentny. Nie wywyższał się nad innych"61. Ralph Anderson, kolejny kursant, opowiedział Los Angeles Timesowi, że Bush był "naprawdę świetnym gościem, dobrym pilotem, było z nim wiele zabawy. Był liderem. Zabierał się za coś i potrafił to załatwić. Bardzo go lubiłem"62. Z tą opinią zgodził się jego instruktor Jim Wilkes: "Odbyłem z Bushem, wówczas porucznikiem, dwa ostatnie loty sprawdzające, w tym jego finalny test z obsługi oprzyrządowania i nawigacji. Był znakomitym pilotem i tak też został oceniony"63. W podobnym tonie wypowiedział się pułkownik Maurice Udell, który później uczył Busha latać na odrzutowcach. "Umieściłbym go wśród najlepszych pięciu procent pilotów, jakich znałem. A jeżeli chodzi o myślenie - w najlepszym procencie. Był bardzo kompetentny i twardy jak skała", powiedział pisarce Kitty Kelley64.
Nie ma wątpliwości, że Bush wyróżniał się podczas rocznego szkolenia lotniczego we Vladosta. Kiedy prezydent Richard Nixon posłał po George'a W. samolot lotnictwa, żeby przetransportował młodzieńca do stolicy na randkę z jego córką Tricią, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że Bush obraca się w innych kręgach niż koledzy z kursu. Jednak pomiędzy nim a Tricią nie zaiskrzyło. "Poszliśmy na kolację. To nie była zbyt długa randka", powiedział dla The Dallas Morning News wiele lat później65.
Gdy w grudniu 1969 r. George W. kończył szkolenie lotnicze (a udało się to tylko 28 z 65 kursantów), mowę wygłaszał jego ojciec. Poppy'ego anonsowano wtedy jako bohatera wojennego i byłego pilota marynarki, podkreślono też jego dokonania w Kongresie, gdzie był silnym zwolennikiem polityki rządu wobec Wietnamu. Po przemówieniu promieniejący z zadowolenia George H.W. Bush przypiął srebrne skrzydła pilota do munduru syna.
Po roku nauki w bazie Moody we Vladosta w Georgii Bush wrócił do Houston na kolejne sześć miesięcy szkolenia (już w aktywnej służbie), podczas którego miał poznać myśliwiec przechwytujący F-102, jeden z najlepszych odrzutowców na świecie. Okazał się utalentowanym pilotem i został gwiazdą Sił Powietrznych Gwardii Narodowej Teksasu. Po jego pierwszym samodzielnym locie na F-102 w marcu 1970 r. Gwardia wydała entuzjastyczny komunikat prasowy opatrzony olśniewającą fotografią i podpisem:
"George Walker Bush to przedstawiciel młodszego pokolenia, który nie szuka dreszczyku emocji w trawce, haszyszu czy speedzie (...). Och, jak najbardziej bywa na haju, ale nie przez narkotyki (...). Porucznik Bush dostaje kopa dzięki rykowi dopalacza F-102"66.
23 czerwca 1970 r. Bush zakończył szkolenie na odrzutowcach i został zwolniony z aktywnej służby. Stał się "niedzielnym wojownikiem" Gwardii - raz w miesiącu stawiał się na ćwiczeniach i każdego lata służył czynnie przez dwa tygodnie. W ostatnim raporcie z wyników George'a W. jego dowódca podpułkownik Jerry B. Killian napisał: "To dynamiczny, świetny młody oficer. Ewidentnie wybija się jako czołowy pilot myśliwców przechwytujących. Porucznika Busha cechuje roztropny osąd, a jednak jest nieustępliwym, skorym do rywalizacji i agresywnym pilotem (...). Jest naturalnym liderem o świetnych cechach dyscyplinarnych i wzorowej postawie wojskowej"67.
Po zwolnieniu z aktywnej służby w 1970 r. Bush zaczął pracować przy senatorskiej kampanii wyborczej ojca, podczas której rywalem Poppy'ego był demokrata Lloyd Bentsen (w demokratycznych prawyborach pokonał on piastującego urząd senatora Ralpha Yarborough). Jego główny obowiązek polegał na zastępowaniu ojca na mniej ważnych spotkaniach w całym stanie. "Najzabawniejsze było obserwowanie, jak George stara się wcielić w rolę ojca, mówić jak on, nabierać jego charakterystycznych manier. Koniec końców zaczęło mu to wychodzić doskonale" - powiedział jego przyjaciel Doug Hannah68.
Uwolniony od wojskowych powinności, George W. przeprowadził się do jednopokojowego apartamentu na osiedlu o komicznej nazwie Chateaux Dijon, ekskluzywnym, zielonym kompleksie, złożonym z 353 lokali pobudowanych wokół sześciu basenów. Chateaux było ulubionym miejscem wspinających się po szczeblach kariery młodych profesjonalistów z okolic Houston. "Widok wokół basenu wzbudzał podziw. Masa ładnych dziewczyn oraz ludzi grillujących przy piwku", opowiadał U.S. News & World Report jeden z przyjaciół Busha69. Sam George dużo pił i dużo imprezował, ale nie wyróżniał się na tym tle od innych. "To był nasza towarzyska nisza", jak kampus na uczelni, tyle że bez zajęć, dziekanów czy wykładowców, powiedział inny przyjaciel70.
Dzień wyborów w listopadzie 1970 r. przyniósł rodzinie Bushów ogromne rozczarowanie. Lloyd Bentsen, który podczas II wojny światowej zasłużył się nie mniej niż Poppy, wygrał dość pewnie, zdobywając 53,5% głosów. Podobnie jak Yarbourough sześć lat wcześniej, Bentsen piętnował George'a H.W. jako oderwanego od trosk prostych Teksańczyków obcego przybysza z Ligi Bluszczowej. Richard Nixon, który zachęcał Poppy'ego do kandydowania, powiedział później, że kiepsko radził sobie on w kampanii wyborczej. "Od razu to po nim widać. Nie chodzi o to, że nie lubi ludzi; po prostu nie czuje się zbyt komfortowo w terenie, próbując nawiązać z nimi więź"71.
Nixon uratował Poppy'ego, mianując go ambasadorem USA przy Organizacji Narodów Zjednoczonych i wynosząc go do rangi ministerialnej. Bush i Barbara przenieśli się do Nowego Jorku, zajęli kwatery dyplomatyczne w hotelu Waldorf-Astoria i błyszczeli w tym kosmopolitycznym środowisku. "Mogłabym płacić za tę robotę", powiedziała Barbara dziennikarzowi Washington Evening Star72.
Wyborcza porażka Poppy'ego i jego przeprowadzka do Nowego Jorku wyznaczyły początek szalonego okresu w życiu George'a W., który sam nazwie później swoimi "koczowniczymi latami". Złożył wniosek o przyjęcie do Szkoły Prawa Uniwersytetu Teksasu, ale został on odrzucony. "Jestem pewien, że młody pan Bush posiada wszystkie opisane przez pana miłe cechy, dzięki czemu znajdzie miejsce w którejś ze znakomitych instytucji naszego kraju. Ale nie na Uniwersytecie Teksasu", poinformował dziekan VIP-a, który polecał George'a73. Otwierająca wszystkie drzwi przepustka wygasła, nie miał już prawa do wszystkiego, co mu się zamarzyło, a na jego ścieżce życia pojawiły się wyboje. "Myślę, że przywykł do robienia wszystkiego, na co miał ochotę", oceniła jego matka74. Bez pracy i bez szkoły, spędzał bezproduktywnie czas nad basenami Chateaux Dijon, żyjąc z resztek funduszu na edukację, założonego dlań niegdyś przez dziadka Prescotta. "Są ludzie, którzy w chwili opuszczenia college'u doskonale wiedzą, co chcą robić. Ja nie wiedziałem. I nie przeszkadzało mi to. Czasami tak bywa", powiedział później Bush75.
Przysłowie mówi, że diabeł zawsze znajdzie zajęcie dla bezczynnych rąk, i sprawdziło się ono także w przypadku George'a. Zaczął przesadzać z alkoholem, palić substancje inne niż tytoń, za dużo imprezował. Alkohol, narkotyki i seks bez zabezpieczeń mogą sprowadzić na człowieka wiele problemów i Bush przekonał się o tym na własnej skórze76. Jego zdolności lotnicze spadły, a dziewczyna zaszła w ciążę. Ponownie wykorzystując swoje koneksje, załatwił jej D&C [dilation and curettage, czyli rozwarcie i łyżeczkowanie] - jak często eufemistycznie nazywa się aborcję na wczesnym etapie ciąży - w szpitalu Twelve Oaks w Houston, a następnie z nią zerwał77. Według przyjaciół nie odwiedził tej dziewczyny w szpitalu, a później już nigdy się z nią nie spotkał78.
Późną wiosną 1971 r. Poppy i Barbara na tyle zaniepokoili się rozpustnym żywotem George'a W. w Chateaux Dijon, że przekonali go, aby przeniósł się do skromniejszego lokum - mieszkania nad garażem na tyłach domu jednego z przyjaciół rodziny, w mieszkalnej dzielnicy Houston. Znaleźli mu też współlokatora, który mógłby mieć na niego oko: Donalda Ensenata, kolegę z Yale, który pracował przy kampanii senatorskiej Poppy'ego79.
George W. potrzebował też pracy i Poppy namówił innego starego przyjaciela, Roberta H. Gowa (Yale, rocznik 1955), aby zatrudnił go na stanowisku stażysty-kierownika w Stratford of Texas, globalnym przedsiębiorstwie rolniczym, któremu Gow szefował. Gow zastąpił Poppy'ego na stanowisku prezesa Zapata Off-Shore Drilling, a w 1966 r. założył Stratford. Rodziny Bushów i Gowów łączyły silne więzi, sięgające jeszcze czasów Yale, gdzie Gow dzielił pokój z kuzynem Busha Rayem Walkerem. I podobnie jak Walkerowie i Bushowie, należał do Skull and Bones. Stratford of Texas mieściło się w dzielnicy finansowej w centrum Houston, a George W. miał tam dość niejasno zdefiniowane obowiązki. "Noszę teraz marynarkę i krawat i sprzedaję kurze gówno", żartował z przyjaciółmi80. Pracował w Stratford prawie rok, ale odszedł nagle na początku 1972 r., twierdząc, że jest znudzony. Później nazwał tę pracę "głupią garniturową robotą" poniżej jego godności81.
Miał kłopoty także w kokpicie. Nadal meldował się na ćwiczenia w bazie Ellington, ale kilka razy nie udało mu się wylądować F-102 za pierwszym podejściem. W lutym 1972 r. odsunięto go od skomplikowanych F-102 i przydzielono do podstawowych odrzutowców szkolnych T-33. Jego ostatni odnotowany lot odbył się 17 kwietnia 1972 r. Po tym dniu zniknął z radarów Gwardii Narodowej. Kilku autorów sugerowało, że raptowna rezygnacja Busha z latania zbiegła się w czasie z wprowadzeniem przez Siły Powietrzne obowiązkowych testów narkotykowych dla załóg samolotów82.
Bush senior ponownie wyciągnął do syna pomocną dłoń. Winton Blount, poczmistrz generalny w administracji Nixona, odszedł z gabinetu, żeby w Alabamie powalczyć o miejsce w Senacie z demokratycznym senatorem Johnem Sparkmanem, który w 1952 r. ubiegał się o wiceprezydenturę u boku Adlaia Stevensona. Kampanią Blounta kierował były doradca Poppy'ego Jimmy Allison. Bush zadzwonił do niego z biura w ONZ i poprosił, żeby znalazł pracę dla George'a W. "Daje nam w kość w Houston. Ściągnij go i pozwól pracować przy kampanii", powiedział Poppy. Linda, żona Allisona, wspominała, że apel Poppy'ego brzmiał mniej więcej tak: "George W. wpada w tarapaty siedem dni w tygodniu, czy nie moglibyście go ze sobą zabrać?"83.
George W. wyjechał do Alabamy na początku maja 1972 r. Został zatrudniony jako koordynator kampanii Blounta za 900 dolarów miesięcznie; polecono mu utrzymywać kontakt z kierownikami republikańskiej kampanii we wszystkich 67 hrabstwach Alabamy, a także rozprowadzać materiały wyborcze. Współpracownicy z tego okresu zapamiętali go jako osobę, która przychodziła do pracy w południe, wykładała kowbojskie buty na biurko i zaczynała przechwalać się pijackimi dokonaniami z poprzedniego wieczora. "Uderzyło mnie, że naprawdę uważał się za uprzywilejowanego dzieciaka. Nie funkcjonował podług tych samych zasad, co wszyscy inni", wspominał C. Murphy Archibald, bratanek Blounta84.
We wrześniu Bush złożył wniosek o przeniesienie, choć nie na stanowisko związane z lataniem, ze swojej jednostki rezerwy w Houston do 187. Grupy Rozpoznania Taktycznego w Montgomery. Został on pozytywnie rozpatrzony, ale nie ma dokumentów wskazujących, aby George W. kiedykolwiek stawił się tam do służby. Dowodzący 187. Grupą pułkownik William Turnipseed powiedział Boston Globe: "Jestem absolutnie pewien, że się nie zjawił. Gdyby się stawił, to na pewno coś bym zapamiętał, a nie pamiętam. Byłem wcześniej w Teksasie, odbywałem tam szkolenie lotnicze. Zapamiętałbym, gdybyśmy mieli u siebie porucznika z Teksasu"85. Pomijając zgodę na przeniesienie do 187. Grupy, ani w dokumentach Gwardii Narodowej Teksasu, ani Alabamy, nie ma żadnej wzmianki, by George W. Bush stawił się w 1972 r. do służby.
W listopadzie Nixon zdobył w Alabamie 72% głosów, natomiast Sparkman rozniósł Blounta z prawie tak samo dużą przewagą. Podział zwycięstw wyborczych pomiędzy obie partie stał się na Południu dość częstym zjawiskiem. Po wyborach George W. wrócił do Houston, ale i w tym okresie nie odnotowano, aby stawił się w Siłach Powietrznych Gwardii Narodowej Teksasu, choć powinien to uczynić. W rocznym raporcie efektywności za okres 1 maja 1972 - 30 kwietnia 1973 r. jego dowódca podpułkownik William D. Harris napisał: "W okresie ujętym w raporcie porucznika Busha nie odnotowano w tej jednostce"86.
Po jesiennej reelekcji prezydent Nixon poprosił George'a H.W. Busha, żeby opuścił stanowisko przy ONZ, na którym poczynał sobie bardzo umiejętnie, i objął funkcję przewodniczącego Komisji Krajowej Partii Republikańskiej w Waszyngtonie. Afera Watergate nabierała właśnie rozmachu i Nixon potrzebował na czele partii świeżej twarzy. Poppy i Barbara przenieśli się do stolicy, a na Boże Narodzenie dołączyły do nich dzieci. Pewnego wieczoru 26-letni wówczas George W. zabrał młodszego o 10 lat brata Marvina w odwiedziny do Allisonów, którzy również mieszkali w Waszyngtonie. Nie obyło się bez świątecznych toastów, więc obaj szybko się upili. George W. nieodpowiedzialnie usiadł za kółkiem i zanim udało mu się skręcić na podjazd domu rodziców, przewrócił kosz na śmieci sąsiada. Wtoczył się do domu, był zalany i hałaśliwy. Gdy Poppy urządził mu połajankę, George W. wyzwał go na pojedynek. "Chcesz iść jeden na jednego tu i teraz?"87.
Emocje wkrótce opadły, ale Poppy zrozumiał, że syn potrzebuje pomocy. Przyjaciele Bushów wspominali, że rodzina nie kryła rozczarowania George'em. "Pamiętam, jak staruszek mówił, że nie sądzi, aby młody George wziął się kiedyś w garść", powiedział felietonista Cody Shearer88. Poppy zainterweniował już po raz trzeci, odkąd George skończył Yale. Tym razem zadzwonił do Johna White'a, byłego skrzydłowego mistrza AFL Houston Oilers. White i jego kolega z drużyny legendarny Ernie Ladd uruchomili w Houston program pomocy dla chłopców z biedniejszych rodzin. Organizacja, znana jako PULL (Professional United Leadership League) sprowadzała czołowych sportowców do gorszych dzielnic miasta, żeby dawali wzór dla kolorowych dzieciaków. George H.W. zebrał dla PULL wiele pieniędzy, a w 1973 r. pełnił funkcję honorowego przewodniczącego organizacji. "John White był dobrym przyjacielem [George'a H.W.] Busha. Powiedział nam, że ojciec chce, aby George W. zobaczył, jak wygląda druga strona medalu życia. Spytał Johna, czy nie mógłby go umieścić w programie", stwierdził Muriel Henderson, starszy wychowawca w PULL89.
Młodszy Bush rozpoczął pracę w PULL w styczniu 1973 r. i spędził w organizacji siedem miesięcy. Został rzucony w samo serce czarnych dzielnic Houston i codziennie pracował z dziećmi poniżej 17 roku życia ze środowisk nieuprzywilejowanych. Wiele lat później napisał: "Dzięki tej posadzie ujrzałem świat, którego nie widziałem nigdy wcześniej. Było to tragiczne, przygnębiające, a zarazem podnoszące na duchu doznanie. Zobaczyłem nędzę (...). Widziałem dzieci, które nie potrafiły czytać i miały ogromne zaległości w edukacji. Widziałem też dobrych, uczciwych ludzi, pracujących, aby pomóc dzieciom wyrwać się z tego koszmarnego środowiska"90. Wszyscy są zgodni, że George W. spisał się w tej roli w sposób godny szacunku. "Był naprawdę świetnym gościem. Każdy biały, który pokazywał się na McGowen Street, musiał się liczyć z trudnymi sytuacjami (...), ale on dobrze sobie z nimi radził. Miał dobre podejście do ludzi. Nie chcieli, żeby odchodził", wspominał Ernie Ladd91.
Rozmaici autorzy, w tym Kevin Phillips, sugerowali, że George W. trafił do PULL, bo Poppy wynegocjował swego rodzaju ugodę z przychylnym mu magistratem Houston92. Ustalono, że zamiast zarzutów za posiadanie narkotyków George podejmie prace społeczne w getcie. Siedziba PULL mieściła się w budynku biur kuratora zwolnień warunkowych hrabstwa Harris (Houston) i według Althii Turner, asystentki Johna White'a ds. administracyjnych, "George musiał się zapisać i pracować. Pamiętam jego niedbały podpis. Ale nie był pracownikiem. Nie był też wolontariuszem. John [White] powiedział, że musi pilnować godzin George'a, gdyż ten musi przepracować ich wiele, bo wpadł w tarapaty"93. Fred Maura, bliski przyjaciel White'a, w 2004 r. potwierdził tę wersję dla agencji informacyjnej Knight Ridder. "John nie powiedział, w jakich tarapatach znalazł się [prezydent numer - przyp. tłum.] 43; powiedział tylko, że coś zrobił i on [John] dogadał się, że przyjmie go w ramach przysługi dla 41 [tzn. George H.W. Bush], żeby zdobyć trochę funduszy"94.
Wiosną 1973 r. George W. dowiedział się, że został przyjęty do Szkoły Biznesu Harvardu. Jego rocznik miał rozpocząć naukę we wrześniu. Bush złożył podanie na tę uczelnię w normalnym trybie, jeszcze przed Bożym Narodzeniem, ale nie poinformował o tym rodziców. Na początku lat 70. Szkoła Biznesu Harvardu przyjmowała zaledwie co czwartego kandydata, więc nie chciał najeść się wstydu, gdyby został odrzucony. Zanim odpowiedział Harvardowi, przedyskutował sprawę z Johnem White'em, który stał się dla niego kimś w rodzaju mentora. "John zachęcał mnie, żebym poszedł na studia - wspominał Bush. - Jeżeli naprawdę zależy ci na tych dzieciakach, a tak sądzę [powiedział White], to jedź, zdobądź wiedzę i potem naprawdę będziesz mógł pomóc"95.
Przed wpisaniem się w poczet studentów Harvardu we wrześniu 1973 r. Bush złożył wniosek o zwolnienie z Sił Powietrznych Gwardii Narodowej Teksasu. Został on przyjęty 18 września i miesiąc później Busha zwolniono ze służby z honorami. Nie ma dowodów wskazujących, że w tym przypadku został potraktowany w uprzywilejowany sposób. Z drugiej strony nie ma też dowodów, że wypełnił regulaminowy obowiązek sześcioletniej służby w aktywnej Rezerwie.
George W. Bush wniósł do Cambridge tę samą zawadiacką pewność siebie, którą wcześniej przejawiał w New Haven. "Starał się wymyślić, co dalej robić ze swoim życiem. Trafił tam, żeby się przygotować. Ale nie wiedział jeszcze do czego", stwierdził kolega z roku Al Hubbard96. Bush z przyzwyczajenia chodził na zajęcia w kowbojskich butach i kurtce-pilotce, a mieszkał poza kampusem, w jednopokojowej kawalerce nieopodal Central Square w Cambridge (w pobliżu MIT). Wykładowcy zapamiętali go jako bezpretensjonalnego, umiarkowanie dobrego, ale nieustatkowanego studenta97. Profesor Yoshi Tsurumi wspominał, że George W. był wyjątkowo zawzięty w swoich poglądach. "Nie miało to nic wspólnego z polityką. Większość studentów biznesu to konserwatyści, [lecz] w przeciwieństwie do większości roku George Bush roztaczał aurę całkowitego braku współczucia, nie miał wyczucia historii. Wyróżniał się nawet na tle republikanów. Nie wstydził się swoich poglądów i właśnie dlatego reszta roku zaczęła traktować go jak clowna (...). Nie twierdzę, że był głupi, ale po prostu rozpieszczony i niezdyscyplinowany"98.
George W. nie miał na Harvardzie wybitnych osiągnięć. "Odbył 53 rozmowy o pracę w firmach z listy Fortune 500", ale nie dostał pracy - powiedział inny absolwent Harvardu Bill White. "Jest jedynym znanym mi absolwentem Szkoły Biznesu Harvardu, który ją ukończył i nie znalazł cholernej pracy"99.
Okres życia George'a W. Busha bezpośrednio po ukończeniu Harvardu nie obfituje w wydarzenia godne zapamiętania. "Kiedy byłem młody i nieodpowiedzialny, zachowywałem się jak człowiek młody i nieodpowiedzialny - przyznał Bush w przeddzień startu kampanii prezydenckiej. - Wiele lat temu popełniłem pewne błędy"100. To dobre podsumowanie.
Mówię cholernie poważnie, kolego. W naszej rodzinie jest tak, że jeśli ruszasz na wojnę, to musisz stać w stu procentach po naszej stronie1.
George W. Bush
George W. Bush nie załamał się i zrobił, co musiał. Nie znalazłszy pracy na Harvardzie, wrócił do Midland poszukać okazji w biznesie naftowym. "Próg wejścia w tę branżę był niski, a mnie zachwycił pomysł rozkręcenia własnego interesu. Podjąłem decyzję: wracam do Teksasu", napisał2. W jego dwóch książkach wspomnieniowych oraz wczesnych biografiach decyzja o powrocie do Teksasu jest ukazywana jako jego własny, niezależny wybór. "Zachodni Teksas miałem we krwi"3. Ale tak naprawdę nie miał innej możliwości.
W Midland George W. wprowadził się do skromnego mieszkania na tyłach domu przyjaciela rodziny, jeździł rozklekotanym, pięcioletnim Oldsmobile'em Cutlassem i zaczął szukać kontaktów z dawnymi współpracownikami Poppy'ego z branży naftowej. Przyjaciele ojca zadbali, żeby dopuszczono go do Petroleum Club i Midland Country Club oraz zapewnili mu darmowy magazyn w położnym w centrum miasta biurowcu, ażeby mógł podać jakiś adres swojej firmy. George W., podobnie jak Poppy ćwierć wieku wcześniej, u progu kariery w branży postawił na ziemię. Sprawdzał własności działek oraz prawa do kopalin w sądach hrabstw, a następnie chodził od drzwi do drzwi, reprezentując różne firmy naftowe, i próbował owe prawa dzierżawić.
W połowie lat 70. cena surowej ropy z zachodniego Teksasu gwałtownie rosła pod wpływem embarga OPEC z 1973 r. i Bush, pracując na własną rękę, zarabiał nawet do 100 dolarów dziennie. Nie mógł wejść lepiej do branży naftowej. "Zwracałeś na siebie sporo uwagi bez wykładania dużych pieniędzy", ocenił tę pracę jego przyjaciel z dzieciństwa Robert McCleskey4.
Bush dużo pracował i dużo imprezował. W 1976 r. na Święto Pracy wybrał się na urlop do rodzinnej posiadłości w Kennebunkport i pewnego wieczoru trafił do aresztu za jazdę pod wpływem alkoholu. Wyszedł na piwo z przyjaciółmi i miejscowy policjant zauważył, że prowadzi nierówno. "Nie udało mi się przejść po linii prostej, więc zabrał mnie na posterunek. Byłem winny i przyznałem się władzom", stwierdził. Został ukarany grzywną 150 dolarów i na rok stracił uprawnienia do kierowania pojazdami w Maine. Zrobiono wiele szumu wokół tego wyroku i Bush przyznał, że popełnił bardzo ciężki grzech. "Miałem szczęście, że nie wyrządziłem krzywdy moim pasażerom, innym kierowcom lub samemu sobie"5.
Na początku 1977 r. Bush radził sobie w Midland na tyle dobrze jako agent zdobywający dzierżawy, że zorganizował własne przedsiębiorstwo, Arbusto (po hiszpańsku "bush", czyli "krzak") Energy, i sam zaczął w nie inwestować - ruch ten przypominał pierwszą spółkę Poppy'ego z Johnem Overbym. Początkowo Arbusto było po prostu prywatną spółką holdingową, dzięki której Bush mógł samodzielnie wejść na rynek praw do kopalin, a aktywne operacje inwestycyjne rozpoczęło dopiero w marcu 1979 r.6
Bush zdążył nabrać doświadczenia w branży naftowej, gdy nagle pojawiła się nieoczekiwana okazja polityczna. 6 lipca 1977 r. - w jego 31 urodziny - kongresmen George Mahon, nestor Izby Reprezentantów, od 13 lat przewodniczący Komisji Wydatków Rządowych, ogłosił, że zamierza przejść na emeryturę. Mahon został wybrany do Kongresu z zachodniego Teksasu przy okazji triumfu demokratów w 1934 r. i służył w parlamencie przez 22 kolejne kadencje. Miał już 77 lat i nadal nie zaznał goryczy klęski wyborczej. Jego decyzja wstrząsnęła rozległym 19. okręgiem wyborczym, który obejmował 17 hrabstw zachodniej części stanu, w tym miasta Lubbock, Midland i Odessa. Nominalnie obszar ten należał do demokratów, ale był zatwardziale konserwatywny, więc po zejściu Mahona ze sceny politycznej republikanie wyczuli szansę na zdobycie dodatkowego miejsca w Kongresie.
Naturalnym kandydatem GOP był 48-letni Jim Reese - dawny burmistrz Odessy, ultrakonserwatywny republikanin, który w 1976 r. zdobył w wyścigu z Mahonem 45% głosów. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem demokratów był 35-letni senator stanowy Kent Hance z Lubbock. Obaj mieli głębokie teksańskie korzenie, świetnie czuli się wśród miejscowych i mówili z wyraźnym teksańskim akcentem. Jednakże dwa tygodnie po tym, jak Mahon ujawnił swoją decyzję, George W. Bush zszokował lokalne środowiska obu partii i ogłosił, że także zamierza ubiegać się o fotel deputowanego. "I nagle znikąd - naprawdę znikąd - pojawia się George Bush", powiedział V. Lance Tarrance, człowiek odpowiedzialny za badania opinii publicznej dla republikanów w Teksasie7.
"Moi przyjaciele byli nieco zaskoczeni, że się na to zdecydowałem, ale wtedy prezydentem był Jimmy Carter, który próbował kontrolować ceny gazu naturalnego, a ja poczułem, że Stany Zjednoczone zmierzają ku socjalizmowi w europejskim stylu", powiedział później Texas Monthly8. Fakt że Reese i Hance równie mocno sprzeciwiali się "socjalizmowi w europejskim stylu", sugeruje, iż decyzja Busha była jednak bardziej osobistej natury.
George W. Bush był zwierzęciem politycznym, wywodzącym się z rodu zwierząt politycznych. Pracował już przy trzech kampaniach wyborczych ojca w Teksasie: dwóch do Senatu i jednej do Izby, a także w sztabach wyborczych republikańskich kandydatów na senatorów na Florydzie i w Alabamie, a w 1976 r. podczas teksańskich prawyborów wyszukiwał w 19. okręgu delegatów na konwencję dla Geralda Forda. Wiele lat później napisał: "Kampanijny styl życia doskonale do mnie pasował. Lubiłem jeździć z miejsca na miejsce i spotykać nowych ludzi. Rozkwitałem dzięki intensywności i rywalizacji wyścigów wyborczych (...). Nie planowałem tego, ale gdy kongresmen Mahon odszedł na emeryturę, byłem już w miarę zaprawiony w światku polityki (...). Złapałem politycznego bakcyla i wciągnąłem się naprawdę mocno"9.
Dziesięć dni po ogłoszeniu kandydatury Bush został zaproszony przez swych wieloletnich przyjaciół Joe i Jan O'Neillów na piknik ogrodowy w ich domu w Midland. Zaprosili też inną starą przyjaciółkę, Laurę Welch, rodowitą mieszkankę Midland, która pracowała w szkolnej bibliotece w Austin. O'Neillowie wcielili się w rolę swatów. Bush miał 31 lat i z całą pewnością nie był ustatkowany. "Nie sądzę, aby skakał z kwiatka na kwiatek, i był już w wieku, w którym stan kawalerski stawał się kłopotliwy", wspominał Jim O'Neill10. Laura Welch, której do 31 urodzin brakowało czterech miesięcy, także nie była z nikim związana. "Synchronizacja czasowa odegrała kluczowe znacznie. Oboje stali na życiowych rozstajach. On był już gotowy, żeby się ustatkować, pomyśleć o rodzinie i dzielić życie z porządną kobietą. Nazwijcie to losem, przeznaczeniem, jak chcecie, ale spotkali się i zbliżyli we właściwym momencie", zauważył dr Charles Younger, inny przyjaciel z dawnych lat11.
George i Laura nie znali się, choć oboje dorastali w Midland, w odległości zaledwie 10 przecznic. Chodzili do różnych szkół podstawowych, ale zanim Bushowie przenieśli się do Houston, uczęszczali razem do siódmej klasy w San Jacinto Junior High. Przez chwilę, gdy Laura pracowała w Houston, oboje mieszkali też w Chateaux Dijon. A jednak nigdy się nie spotkali. "Mgliście pamiętałam George'a z siódmej klasy, sprzed niemal 20 lat - wspominała Laura. - Wiedziałam, że w 1970 r. jego tata startował na senatora i przegrał, więc założyłam, że George musi być mocno zainteresowany polityką, no a ja nie byłam"12.
Tego wieczora oboje byli sobą wprost urzeczeni. "Była boska. Miała oszałamiające niebieskie oczy i poruszała się z ogromną gracją. Była inteligentna i dostojna, miała ciepły, łagodny śmiech. Jeżeli miłość od pierwszego wejrzenia istnieje, to wtedy mi się przydarzyła", napisał Bush13. Laura miała podobne odczucia: "Uwielbiałam jak mnie rozśmieszał. Nasze dzieciństwa były tak podobne, a nasze światy przecinały się w tak wielu punktach, że zdawało się, jakbyśmy znali się całe życie. W sercu wiedziałam, że to ten jedyny"14.
Laura była jedynym dzieckiem Harolda i Jenny Welchów z Midland. Jej ojciec był dobrze prosperującym deweloperem i budowlańcem, a matka udzielała się w lokalnych organizacjach społecznych. W liceum Laura była popularną, szóstkową uczennicą, która regularnie randkowała, a wśród kolegów i koleżanek z klasy uchodziła za dojrzałą dziewczynę. Jej życie drastycznie zmieniło się pewnego listopadowego wieczora w ostatniej klasie liceum, kiedy jej samochód zderzył się z innym na nieuregulowanym skrzyżowaniu. Kierowca drugiego auta zginął na miejscu. Los sprawił, że był to jej dobry kolega ze szkoły. "Nigdy nie wyzbyłam się poczucia winy. A wina nie wiąże się tylko ze śmiercią Mike'a. Bierze się ze wszystkich implikacji, ze sposobu, w jaki tych kilka sekund dotknęło tak wielu innych ludzi (...). Wtedy w listopadzie straciłam wiarę, straciłam ją na wiele, wiele lat", wyznała znacznie później Laura15.
We wrześniu 1964 r. Laura rozpoczęła naukę na Południowym Uniwersytecie Metodystycznym (Southern Methodist University, SMU) w Dallas; w tym samym roku George wstąpił na Yale. W tym okresie, w kontekście Teksasu, SMU mocno przypominał Yale - był sanktuarium przywilejów dla potomków establishmentu. Laura świetnie radziła sobie z pedagogiką, zasiliła szeregi czołowego zgromadzenia żeńskiego Kappa Alpha Theta i podobnie jak George, odebrała dyplom w 1968 r. Po krótkiej podróży po Europie zaczęła karierą nauczycielską w Szkole Podstawowej im. Longfellowa w Dallas, placówce w większości afroamerykańskiej, gdzie uczyła czwarte klasy. Po roku przy tablicy pomyślała o przeprowadzce do Bostonu lub Waszyngtonu, udała się do kongresmena Mahona na rozmowę o pracę w jego biurze na Kapitolu ("Czy potrafi pani pisać na maszynie?") i przeniosła się do Houston, gdzie krótko pracowała w pośrednictwie nieruchomości. Na początku 1970 r. wróciła do nauczania, tym razem w Szkole Podstawowej im. Johna F. Kennedy'ego w czarnym getcie Houston. Po trzech latach pracy w tej szkole zapisała się na studia uzupełniające na Uniwersytecie Teksasu w Austin i zdobyła tytuł magistra bibliotekoznawstwa.
Po zakończeniu nauki w 1972 r. Laura wróciła do Houston, przez rok pracowała w miejscowej bibliotece, po czym znowu wyjechała do Austin, gdzie znalazła posadę bibliotekarki w Szkole Podstawowej im. Molly Dawson, położonej w mocno latynoskiej dzielnicy. Uniwersytet robił swoje - Austin było liberalną oazą Teksasu16. Laura, lewicująca demokratka zapatrzona w Lady Bird Johnson, czuła się w Austin o wiele lepiej niż w Dallas czy Houston i gdy poznała George'a, tam właśnie mieszkała. 5 listopada 1977 r., po krótkim okresie narzeczeństwa, pobrali się w Midland.
George i Laura podczas ślubu w towarzystwie wielebnego Jerry'ego Wyatta, 5 listopada 1977 r.
Wesele, jak na standardy Bushów, było skromną uroczystością. W miejscowym kościele zjednoczonych metodystów zebrało się 75 krewnych i bliskich przyjaciół. "Nie mieliśmy specjalnych osób do witania gości, nie mieliśmy druhen, nie mieliśmy drużbów. Byliśmy tylko ja i Laura, a do ołtarza odprowadził ją jej tata", wspominał George17.
Wiele osób dziwiło się, że George i Laura przypadli sobie do gustu. Marvin, młodszy brat George'a, powiedział, że wejście Laury do rodziny Bushów wyglądało tak, jakby "Katherine Hepburn zagrała w Menażerii"18. Nancy Bush Ellis, siostra Poppy'ego, wyraziła bardziej refleksyjną opinię. "George zauważył, że Laura twardo stąpa po ziemi. Myślę, że po wszystkich zawirowaniach w swoim życiu nie chciał żenić się z kimś podobnym do siebie. Chciał kogoś statecznego i spokojnego", powiedziała Frankowi Bruniemu z New York Timesa19.
Bush nie ukrywał, że tak istotnie było. "Idealnie się dobraliśmy. Ja dużo gadam, Laura potrafi słuchać. Ja jestem niecierpliwy, ona spokojna. Ja czasami daję się ponieść emocjom, ona jest praktyczna i twardo stąpa po ziemi (...). Ja prowokuję ludzi i się z nimi droczę. Ona jest bardziej uprzejma, wyważona, nie wyciąga pochopnych wniosków", napisał po latach20.
Podczas kampanii wyborczej do Kongresu, 1978 r.
Po krótkim miesiącu miodowym na wyspie Cozumel Laura i George zaczęli kampanię. Republikańskie prawybory miały odbyć się już za pół roku, a Reese był zdecydowanym faworytem. Przeprowadzili się do niewielkiego szeregowca Busha przy Golf Course Road (Laura twierdziła, że otaczające go chwasty sięgały dachu) i rozpoczęli mozolny proces zdobywania popularności. "Prowadzenie kampanii w zachodnim Teksasie polega na bezpośrednim kontakcie z wyborcami. Jeździliśmy po bocznych dróżkach i autostradach wąskiego pasa rozciągającego się od Midland na południu po Plainview i Hereford na północy. Spędziliśmy w trasie prawie rok i na wielu płaszczyznach nasza małżeńska więź scementowała się na przednim siedzeniu tego Oldsmobile'a Cutlassa", napisała Laura21.
Bush odnalazł swoje powołanie. W walce o głosy czuł się jak ryba w wodzie. Posiadał wyjątkowy talent zapamiętywania nazwisk i twarzy oraz schlebiał zwykłym ludziom, poświęcając im swoją uwagę. I w przeciwieństwie do Poppy'ego rozkoszował się każdą chwilą kampanii. Razem z Laurą ruszali na spotkania z wyborcami wraz z pierwszymi promieniami słońca. Nie przegapili żadnej porannej kawy czy wieczornego poczęstunku chili, pukali do ponad 60 domów dziennie, a jeżeli nie zastawali gospodarza, zawsze zostawiali w drzwiach uprzejmy liścik.
Kiedy Reese zrozumiał, że Bush to poważny konkurent, kampania przybrała na sile. Jego ultrakonserwatywni zwolennicy atakowali George'a jako oderwanego od problemów teksańskiej wsi liberała z Nowej Anglii. Niektórzy sugerowali, że jest narzędziem w rękach Rockefellerów, wysłanym na Południe, żeby wykupywać ziemię rolniczą dla ich rodu. W kampanii wypłynęło też nazwisko Poppy'ego, na którym przeciwnicy nie zostawili suchej nitki za jego pracę w ONZ oraz za członkostwo w budzącej postrach Komisji Trójstronnej - ugrupowaniu polityków i szefów wielkich firm z całego świata, które według prawicowych krytyków było złowieszczą kliką członków elity, spiskującą na rzecz budowy rządu światowego. W 1976 r. Reese prowadził w swoim okręgu kampanię Ronalda Reagana, który ubiegał się o republikańską nominację prezydencką i obecna kompania nabrała cech starcia pomiędzy konserwatywnymi reaganistami i bardziej umiarkowaną frakcją Busha, a w tle majaczyła już walka o prezydencką nominację na wybory 1980 r. Komitet polityczny Reagana przekazał 1000 dolarów na rzecz kampanii Reese'a, a sam Reagan napisał do zarejestrowanych w okręgu republikanów list, w którym jednoznacznie go poparł.
Mimo to wysiłki Reese'a nie mogły się równać z osobistym urokiem Busha. 6 maja 1978 r. w dzień prawyborów George W. zajął pierwsze miejsce w trzyosobowym wyścigu, zdobywając o 600 głosów więcej niż Reese, ale nie zdołał zgromadzić niezbędnej większości. Trzeci kandydat, emerytowany pułkownik lotnictwa, zdołał przekonać do siebie dość wyborców, żeby zmusić Busha i Reese'a do rozegrania dogrywki. Datę drugiej tury wyznaczono na 3 czerwca, czyli niecały miesiąc później, i Reese zintensyfikował swoje ataki. Reagan przekazał na jego kampanię kolejne 2000 dolarów, a na dzień przed głosowaniem, w piątek, Reese przedstawił kopię aktu urodzenia Busha, dowodząc, że urodził się on w New Haven w stanie Connecticut, a nie w Teksasie. George W. przyznał, że to prawda. "Nie, nie urodziłem się w Teksasie. Tego dnia chciałem być bliżej matki", zażartował22.
Po podliczeniu głosów okazało się, że Bush pokonał Reese'a w stosunku 6787 do 5350. Ten drugi wygrał w 16 z 17 hrabstw okręgu, ale miażdżąca wygrana Busha w Midland zapewniła mu większość. Nazajutrz zadzwonił Reagan z gratulacjami. "Był bardzo uprzejmy i zaoferował pomoc w wyborach powszechnych. Byłem wdzięczny za ten telefon i nie żywiłem żadnej urazy", napisał Bush23.
Rywalem Busha w wyborach powszechnych był senator stanowy Kent Hance, którego przyjaciel Poppy'ego Bob Strauss opisał jako "bystrego jak lis i wrednego jak żmija"24. 19. okręg wyborczy w Teksasie tradycyjnie należał do demokratów. Zamieszkujący go wyborcy od czasu do czasu głosowali na republikańskiego kandydata na prezydenta (Eisenhowera i Nixona), ale na szczeblu stanowym i lokalnym niemal zawsze przekazywali urzędy w ręce demokratów. Liczba zarejestrowanych w nim demokratów przewyższała liczbę republikanów sześciokrotnie, a George Mahon utrzymał swoje miejsce w Kongresie przez 44 lata. Bush zdawał sobie sprawę, że pokonanie Hance'a nie będzie łatwym zadaniem.
Machina gromadzenia funduszy rodziny Bushów pracowała na najwyższych obrotach. Po zdobyciu republikańskiej nominacji darczyńcy nie szczędzili grosza. Poppy zorganizował zbiórki pieniędzy dla George'a W. w Waszyngtonie, Dallas i Houston. Czeki przesłali były prezydent Gerald Ford, komisarz ligi baseballowej Bowie Kuhn, wdowa po generale Douglasie MacArthurze (dawna sąsiadka Bushów w hotelu Waldorf-Astoria), a także Donald Rumsfeld. W kolejce do składania datków ustawili się dyrektorzy z branży naftowej, jak Hugh Liedtke z Pennzoil, a także starzy przyjaciele Busha seniora z okresu interesów naftowych i z branży finansowej. Bushowie zebrali łącznie 406 tys. dolarów (obecnie 1,4 mln), podczas gdy Hance - 175 tys. Ustanowili w ten sposób rekord swoich czasów, jeżeli chodzi o wybory do Kongresu w Teksasie.
Zewnętrzne zbiórki pieniędzy naraziły Busha na oskarżenia o próbę kupna wygranej. Hance odmalował go jako jankeskiego kombinatora z Północy25 i nieustannie przypominał wyborcom, że gdy George uczęszczał do Andover w Massachusetts, on chodził do liceum w teksańskim Dimmit, a gdy George uczył się na Yale, on studiował na Uniwersytecie Technicznym Teksasu. "Kiedy ja kończyłem Szkołę Prawa Uniwersytetu Teksasu - zapamiętajcie, moi drodzy - on chodził na Harvard. Nie potrzebujemy, żeby ktoś z Północnego Wschodu mówił nam, na czym polegają nasze problemy"26.
Pomijając zarzuty, że Bush jest "spadochroniarzem-wyzyskiwaczem z Północy", wybory powszechne toczyły się na wyższym poziomie niż republikańskie prawybory. Może i demokraci byli prowincjonalni, ale nie byli za to paranoikami i nie wierzyli, że Bush jest trybikiem jakiegoś międzynarodowego spisku, zmierzającego do narzucenia USA władzy rządu światowego, czy też oszustem w służbie Rockefellerów. Hance dysponował aktami policyjnymi z aresztowania Busha za prowadzenie po pijanemu w Maine, ale zgodnie z dżentelmeńskim tonem kampanii postanowił ich nie ujawniać. Z kolei George W. nie wyciągnął w kampanii faktu, że do Hance'a należała działka, na której mieścił się bar sprzedający alkohol studentom Uniwersytetu Technicznego. "Kent tutaj mieszka [w Lubbock]. Nie zamierzam rujnować faceta w jego rodzinnym mieście. Nie jest złym człowiekiem", powiedział swojemu sztabowi27. Jeśli chodzi o program polityczny, różnili się nieznacznie. Bush zdawał sobie sprawę, że Hance posiada ogromny atut, gdyż jest "synem" 19. okręgu wyborczego, i w głębi duszy wiedział, że nie może z nim wygrać.
W wieczór wyborczy Hance zwyciężył w cuglach. Bush zdobył Midland przewagą 5000 głosów, ale to nie wystarczyło do zniwelowania przewagi rywala w 16 pozostałych hrabstwach. Według ostatecznych rezultatów Hance zebrał 53 917 głosów, a Bush 47 497 - stosunek procentowy wyniósł z grubsza 53 do 47. Bush zaprezentował się w kampanii bardzo dobrze i przegrał głównie dlatego, że Hance był "lepszym Teksańczykiem". Weźmie sobie tę lekcję do serca. "Hance zasłużył na wygraną w tym wyścigu", napisał Bush wiele lat później28. "Szczerze mówiąc, to lanie prawdopodobnie mi się przysłużyło (...). Przekonałem się, że potrafię pogodzić się z porażką i ruszyć dalej. Dla kogoś kochającego rywalizację tak jak ja nie było to łatwe. To ważny element mojego dojrzewania"29.
Jeśli chodzi o pieniądze, Bush zakończył kampanię na niewielkim plusie. Otworzył niewielkie biuro w gmachu Midland's Petroleum i podobnie jak wcześniej Poppy, wyruszył na wschód, żeby naradzić się z rodziną w kwestii znalezienia funduszy na potrzeby Arbusto. Działając poprzez wuja Jonathana, młodszego brata ojca, który zgodnie z rodzinną tradycją obracał pieniędzmi na Wall Street, George W. przekształcił Arbusto w spółkę komandytową (limited partnership) dopasowaną do pragnących wejść do branży naftowej inwestorów ze Wschodniego Wybrzeża. Ceny ropy pędziły w górę, a jak powiedział później Jonathan dla Washington Post:
"George był naturalnym sprzedawcą. Ludzie, którzy się z nim spotykali, mawiali: "Chciałbym powiercić z tym facetem". Ubiegał się o miejsce w Kongresie. Był porządnym gościem. Dochodzili do wniosku, że on wie, co robi, ale przede wszystkim sądzili, że dzięki niemu zarobią (...). W [te inwestycje] wchodzą tylko ludzie, którzy chcą forsy. Jeżeli mają szanse na pokaźną wypłatę i jeszcze ogromny odpis [od podatku], to uznają, że warto zaryzykować"30.
W marcu 1979 r. Arbusto rozpoczęło aktywne operacje. W pierwszym roku na stanowisku prezesa firmy Bush zebrał 565 tys. dolarów od 28 komandytariuszów (limited partner). Fakt, że 1 maja 1979 r. Poppy ogłosił, że będzie się ubiegał o nominację prezydencką Partii Republikańskiej, na pewno nie przeszkadzał w interesach. "Nie zaszkodziło mu, że ojciec działał wcześniej w branży naftowej", powiedział Jonathan31. W 1980 r., gdy cena ropy wzrosła do 30 dolarów za baryłkę, Bush zebrał kolejne 1,24 mln dolarów od 36 inwestorów, a w 1981 r. następne 1,72 mln dolarów. Lista inwestorów Arbusto wyglądała niczym pierwszy skład drużyny darczyńców kampanii Busha seniora. Lewis Lehrman, założyciel sieci aptek Rite-Aid, który w 1982 r. wyda 7 mln własnych dolarów na nieudaną kampanię wyborczą przeciwko Mario Cuomo w walce o fotel gubernatora stanu Nowy Jork, zainwestował 140,5 tys. dolarów; George L. Ball, wówczas szef E.F. Hutton, a później Prudential-Bache, wyłożył 300 tys.; kalifornijski inwestor William H. Draper zaryzykował 93 tys., a John D. Macomber, stary kumpel wuja Jonathana z Yale, który przewodniczył Celanese Corporation of America - 79 tys. dolarów. Dwaj ostatni później, za Reagana i George'a H.W. Busha, będą pełnić funkcje prezesów Amerykańskiego Banku Importu-Eksportu, a Lehrman podczas uroczystości w Białym Domu w 2005 r. zostanie odznaczony przez George'a W. Busha Medalem Wolności. Inwestorów "naganiał" też James A. Baker, który kierował kampanią Poppy'ego w prawyborach prezydenckich, a potem został szefem sztabu Reagana w Białym Domu.
Laura i George W. z nowo narodzonymi bliźniaczkami, Jenną i Barbarą, 1981 r.
Do 1984 r. partnerzy Busha zainwestowali łącznie 4,66 mln dolarów i w ramach dystrybucji zysku otrzymali z powrotem 1,54 mln dolarów. Uzyskali również 3,89 mln dolarów z odpisów podatkowych, dzięki czemu zarobili na czysto kolejne 2,91 mln dolarów. George W., który posiadał 80% Arbusto, sam zainwestował w tym okresie 102 tys. dolarów i otrzymał z powrotem 678 tys. z tytułu honorariów administracyjnych i kierowniczych, a także z dystrybucji zysku. Arbusto wierciło średnio 10 szybów rocznie, wydając na każdy 250-500 tys. dolarów i osiągając sukces w około 50% przypadków. "Powoli, ale pewnie tworzyłem solidną, niewielką firmę wydobywczą i uważałem, że budujemy sobie reputację uczciwych operatorów, którzy ciężko pracują i przekazują ludziom godziwe zyski. Ale nie zamierzam udawać, że był to wówczas ogromny sukces", napisał Bush32.
W pierwszych latach małżeństwa George i Laura rozpaczliwie starali się o dzieci. "Zbliżaliśmy się do 35 roku życia i zaczynaliśmy odczuwać presję wieku"33. Jesienią 1980 r., gdy wyścig Carter-Reagan zmierzał do rozstrzygnięcia (Reagan pokonał Poppy'ego w prawyborach, ale później wybrał go na kandydata na wiceprezydenta), Laurze nadal nie udało się zajść w ciążę, postanowili więc rozpocząć procedurę adopcyjną w ośrodku im. Edny Gladney w Fort Worth. Równocześnie Laura rozpoczęła kuracje wspomagające płodność u pewnego ginekologa w Houston. W kwietniu 1981 r. odkryła, że jest w ciąży. "Miałam 35 lat, co w tych czasach uważano za zaawansowany wiek na pierwsze dziecko"34.
Laura spodziewała się trudnej ciąży i miała rację. USG wykonane już na wczesnym etapie wykazało, że nosi bliźniaczki i George podarował żonie z tej okazji dwa tuziny róż. Na początku trzeciego trymestru u Laury zdiagnozowano nadciśnienie tętnicze, czyli poważną dolegliwość, która, poza wysokim ciśnieniem, zagraża nerkom. Została przyjęta do szpitala Baylor w Dallas, gdzie stale leżała w łóżku, żeby nie doszło do przedwczesnego porodu, i tymczasowo jej stan się unormował. Niemniej po dwóch tygodniach odpoczynku opiekujący się nią lekarze postanowili, że nie ma wyjścia i należy przeprowadzić cesarskie cięcie. George przebywał w Midland, gdy odebrał telefon od lekarza.
Bush od razu zapytał o dziewczynki i usłyszał kojącą informację, że przeżyją. "Będą wcześniej i będzie z nimi wszystko w porządku. Ale trzeba działać natychmiast"35.
Popędził do Dallas i rankiem 25 listopada 1981 r., gdy dziewczynki przyszły na świat, był obecny na sali porodowej. "To najbardziej ekscytująca chwila w moim życiu. Laura leżała w łóżku na środkach uspokajających. Ja głaskałem ją po głowie. Pierwsza pojawiła się Barbara, po niej Jenna; były duże jak na bliźniaczki, 2,38 kg i 2,15 kg, obie zdrowe"36. Dziewczynki otrzymały imiona po babciach, Barbarze Bush i Jennie Welch. "Przydzieliliśmy je alfabetycznie i demokratycznie. Pierwsze dziecko miało być Barbarą, a drugie Jenną", wspominała Laura37.
Wiosną 1982 r. Bush wprowadził Arbusto na giełdę i zmienił nazwę firmy na Bush Exploration Company. Zmiana była uzasadniona, bo przecież Poppy został wiceprezydentem i nazwisko Bush miało sporą siłę oddziaływania. Poza tym nowa nazwa wyglądała poważniej dla inwestorów giełdowych, którzy mogliby podchodzić nieufnie do firmy, której nazwę parodiowano czasami jako Ar-biust-o. Bush liczył, że zbierze 6 mln dolarów na rozszerzenie działalności, ale udało mu się zgromadzić tylko 1,2 mln, czyli mniej niż w obu ostatnich latach zdobył prywatnie. "Wystawienie akcji do publicznej sprzedaży było błędem - powiedział dziennikarzom z The Dallas Morning News kilka lat później, gdy ubiegał się o gubernatorstwo. - Nie byliśmy na to przygotowani. Nie zebraliśmy pieniędzy, nie zdołaliśmy zdobyć odpowiedniego rozgłosu (...). Popełniłem duży błąd"38.
W 1983 r. Bush wpadł w jeszcze większe tarapaty. "Nie znajdowaliśmy zbyt wiele ropy i gazu i nie zdobywaliśmy dużo pieniędzy", powiedział Michael Conaway, odpowiedzialny za finanse firmy39. American Petroleum Information Corporation umieściła Bush Exploration, z 16 szybami i wydobyciem na poziomie 47 888 baryłek rocznie, na 993. miejscu w Teksasie. Ceny ropy spadały na łeb na szyję z wyżyn wywołanych embargiem OPEC. Kłopoty miała więc cała branża, ale firma Busha ucierpiała szczególnie mocno40.
Jednak los ponownie uśmiechnął się do George'a. Tym razem zesłał mu dwóch nadzianych inwestorów z Cincinnati, którzy potrzebowali w Teksasie kogoś do swojego projektu związanego z ropą i gazem - firmy o nazwie Spectrum 7. W tym okresie Spectrum 7 obsługiwała 180 szybów naftowych, głównie w zachodniej części stanu. Firma należała do Williama O. DeWitta Jr. (Yale, rocznik 1963) i Mercera Reynoldsa. Ojciec DeWitta, William O. DeWitt Sr., przez wiele lat działał w baseballu, był właścicielem i odnosił sukcesy z St. Louis Browns i Cincinnati Reds, który to zespół sprzedał po sezonie mistrzowskim. Zysk z tej transakcji zainwestował w biznes naftowy, już przy pierwszej próbie trafił na bogate złoże ropy i razem z Reynoldsem41, maklerem rodziny, założył Spectrum 7. Kiedy DeWitt senior zmarł, firmę przejął William Jr. (obecnie jest właścicielem St. Louis Cardinals). DeWitt i Reynolds mieli w swoich rękach również dystrybucję Coca-Coli w Cincinnati i Dayton, sieć restauracji, stacje radiowe i telewizyjne na Środkowym Zachodzie oraz firmę maklerską. Potrzebowali kogoś, kto zająłby się operacjami naftowymi, a Bush - absolwent Yale i fan baseballu - nadawał się do tego wprost idealnie. Pomimo mocno przeciętnych wyników Arbusto i Bush Exploration uważano go za solidnego i uczciwego człowieka.
"Potrzebowaliśmy zdolności przywódczych Busha, a także jego możliwości, których sami nie posiadaliśmy. On realnie obsługiwał szyby naftowe. My je posiadaliśmy, ale nigdy ich nie obsługiwaliśmy", opowiadał DeWitt42. Fakt, że Poppy pełnił urząd wiceprezydenta, mógł czynić z George'a W. jeszcze atrakcyjniejszego współpracownika, ale DeWitt deprecjonował ten aspekt. "Naturalnie tożsamość Busha rodziła pewien rozgłos, ale nam nie otwierała żadnych nowych drzwi. Nasze drzwi były już otwarte"43.
Finalizacja fuzji Bush Exploration i Spectrum 7 nastąpiła 29 lutego 1984 r. DeWitt i Reynolds zachowali po nieco ponad 20% udziałów nowego Spectrum 7, a George W. otrzymał 16,3% - 1,166 mln akcji wartych 530 tys. dolarów, po cenie rynkowej. Został prezesem i dyrektor generalny nowej firmy, z pensją na poziomie 75 tys. dolarów rocznie i opiewającym na 120 tys. dolarów wynagrodzeniem za doradztwo. Cena ropy, choć spadła ze szczytowych 34 dolarów za baryłkę, ustabilizowała się na poziomie około 25 dolarów i przez następne 18 miesięcy Bush i Spectrum 7 prosperowali całkiem przyzwoicie.
George W. i Laura w Kennebunkport.
Firma funkcjonowała dobrze i latem 1985 r. George, Laura i bliźniaczki wybrali się w coroczne odwiedziny do rodzinnego kompleksu w Kennebunkport. Od narodzin córek Bush przestał palić i każdego dnia przebiegał kilka kilometrów. Nadal pił, ale tylko wieczorami i alkohol nie miał wpływu na jego życie zawodowe i rodzinne. "Każdy krok stanowił kolejne ćwiczenie z samodyscypliny. Lubił to. Dobrze się czuł dzięki rezygnacji ze złych nawyków", powiedziała Laura44.
Tego lata w Kennebunkport Bush przeżył coś w rodzaju objawienia. Do rodziny Bushów do Maine co roku przyjeżdżał na weekend wielebny Billy Graham z małżonką Ruth. Wygłaszał kazania w dwóch kościołach, do których uczęszczali Bushowie (w episkopalnym św. Anny i w pierwszym kongregacjonalnym), a następnie wieczorami cała rodzina zbierała się przy kolacji i dyskutowała o wartościach moralnych. W 1985 r. rozmowa skupiła się na wierze w Chrystusa. Poppy zapytał wielebnego Grahama, czy jego matka Dorothy, kobieta głęboko wierząca, ale członkini Kościoła episkopalnego, może pójść do nieba, skoro nie przeszła nowonarodzenia45 - to klasyczny konflikt o pytanie, czy droga do Chrystusa wiedzie przez dobre uczynki, czy nowonarodzenie. Graham, który często spotykał się z takimi rozterkami, miał gotową odpowiedź: "George, niektórzy z nas potrzebują nowonarodzenia, żeby zrozumieć Boga, a niektórzy urodzili się chrześcijanami. Wygląda na to, że twoja matka urodziła się chrześcijanką"46.
Graham zafascynował George'a W. "Billy Graham nie sprawiał, że czułeś się winny; sprawiał, że czułeś się kochany"47. Nazajutrz W. wybrał się z wielebnym na spacer po plaży. Graham zapytał o jego życie w Teksasie. "Porozmawiałem z nim o dziewczynkach i podzieliłem się refleksją, że czytanie Biblii może uczynić mnie lepszym człowiekiem". Graham był sceptyczny. Oczywiście w czytaniu Biblii nie ma nic złego, ale w tym wszystkim nie chodzi o samodoskonalenie, powiedział. "Sercem chrześcijaństwa nie jesteś ty. Jest nim Chrystus".
"Billy wyjaśnił, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i że nie możemy zasłużyć na miłość Boga dobrymi uczynkami (...). Ścieżka do zbawienia wiedzie przez Bożą łaskę. A sposobem na zdobycie owej łaski jest uznanie Chrystusa za zmartwychwstałego Boga"48.
Wielebny Billy Graham i jego żona z George'em W. i bliźniaczkami na Walker's Point w Kennebunkport, Maine, 1983 r.
Dla Busha był to przełomowy moment życia. "To głębokie idee i tego dnia jeszcze ich w pełni nie pojąłem. Ale Billy zasiał ziarno", napisał49. Po powrocie do Midland George zaczął traktować religię bardziej poważnie. Dołączył do grupy analizującej Pismo Święte i wczytywał się w Nowy Testament. "Początkowo martwiły mnie własne wątpliwości (...). Podporządkowanie się Wszechmogącemu to wyzwanie dla ego. Lecz zdałem sobie sprawę, że takie zmagania i wątpliwości to naturalne elementy wiary. Modlitwa stała się krzepiącym mnie pożywieniem. Zgłębiając zrozumienie Chrystusa, zbliżyłem się do mojego pierwotnego celu stania się lepszym człowiekiem - i nie dlatego, że nabijałem kolejne punkty za dobre uczynki, ale dlatego, że kierowała mną miłość Boga"50.
Wiara przydała się Bushowi wiosną 1986 r. Ceny ropy, utrzymujące się dotąd na stabilnym poziomie ponad 20 dolarów, zaczęły ostro pikować. W pół roku spadły do 9 dolarów za baryłkę. Wiercenie ustało. Banki upadały, a dłużnicy bankrutowali z dnia na dzień. Spectrum 7 poinformowało, że za 1985 r. zanotowała stratę netto w wysokości 1,6 mln dolarów, głównie ze względu na spadek wartości aktywów firmy. W pierwszym kwartale 1986 r. straciła kolejne 402 tys. dolarów. Firma miała pożyczki bankowe w wysokości 3,1 mln dolarów, a na horyzoncie pojawiło się widmo egzekucji długu. "Wszystko mocno tu zwolniło. Przyszły ciężkie czasy. Wydajemy gotówkę, żeby przetrwać. Jestem już tylko nazwiskiem bez pieniędzy", powiedział Bush New York Timesowi51. Zamiast zredukować zatrudnienie George W. poprosił pracowników o zgodę na 10-procentowe obniżenie pensji. Własną obniżył o 25%.
Gdy sytuacja w branży naftowej się pogarszała, Bush stanął przed wyborem. Mógł przeczekać, maksymalnie obniżyć wydatki i starać się wytrzymać w nadziei, że ceny ropą podskoczą zanim banki rozpoczną egzekucję długów; albo też poszukać większej, wypłacalnej firmy, która "żerowała przy dnie", czyli pochłaniała mniejsze, wówczas bardzo tanie przedsiębiorstwa. Po gorączkowych poszukiwaniach znalazł Harken Oil and Gas, dużą firmę z Dallas, która agresywnie przejmowała konkurentów borykających się z problemami. Ich relacja przypominała biznesową miłość od pierwszego wejrzenia. Z żył Spectrum 7 wciąż wyciekały pieniądze i Bush pilnie potrzebował transfuzji; z kolei Harken lubiła towarzystwo gwiazd, a Bush, pomimo braku wybitnych dokonań na rynku, miał nazwisko, z którym należało się liczyć. "George był jednym z powodów, dla których Harken tak zależało na fuzji. Uważali, że jego nazwisko bardzo im pomoże. Chcieli go u siebie", powiedział Paul Rea, geolog i prezes Spectrum 752.
W 1991 r. Time nazwał Harken Oil and Gas (później Harken Energy) "jedną z najbardziej tajemniczych i ekscentrycznych ekip, jakie kiedykolwiek wierciły za ropą"53. W 1983 r. firmę przejęła grupa kierowana przez nowojorskiego prawnika Alana Quashę, a wśród głównych inwestorów znajdowali się miliarder George Soros (46,8%), saudyjski magnat rynku nieruchomości Abdullah Taha Bakhsz, a także Harvard Management Corporation, czyli skrzydło inwestycyjne Uniwersytetu. Jeffrey Laikind, który w opisywanym okresie zasiadał w zarządzie Harken, powiedział, że Spectrum 7 było atrakcyjnym zakupem, gdyż zostało stosownie wycenione. Nazwisko Busha przyciągało uwagę, bo "działał w branży naftowej, był osobą z doświadczeniem, chociaż i statusu syna wiceprezydenta nie można było ignorować"54.
Inny członek zarządu Harken przyznał, że George mógł okazać się bardzo przydatny dla firmy. "Mógłby być jeszcze bardziej pożyteczny, gdyby miał pieniądze, ale jeżeli chodzi o kontakty, był znakomity (...). Zdawało się, że George zna w USA wszystkich ludzi wartych poznania"55.
Negocjacje z Harken trwały przez całe lato 1986 r. Bush znalazł się pod ogromną presją i znowu zaczął dużo pić. Według Laury George spożywał trzy B - burbona przed kolacją, browara do kolacji i B&B po kolacji (słodki drink z brandy i benedyktyna). "To było zabójcze, ale i całkowicie akceptowalne, bo w tej czy innej formie podobnie wyglądało alkoholowe życie większości mężczyzn. Może to i śmieszne, gdy czyjś mąż upije się na przyjęciu, ale nie śmieszyło mnie, kiedy zdarzało się to mojemu. I powiedziałam mu o tym. Choć nigdy nie posunęłam się do: "Jim Beam albo ja". Nie zamierzałam zostawiać George'a. Ale byłam rozczarowana"56.
"Laura nie bała się powiedzieć mi, co naprawdę myśli, ale nie potrafiła zmusić mnie do rzucenia picia - przyznał George. - Pytano mnie, czy uważam się za alkoholika. Nie jestem pewien. Wiem, że mam skłonność do nałogów. Piłem za dużo i zaczynało stwarzać to kłopoty"57.
Problem osiągnął punkt krytyczny w lipcu 1986 r. podczas wypadu do hotelu Broadmoor w Colorado Springs. Bushowie, a także dwie inne pary z Midland, O'Neillowie i Evansowie (Don Evans będzie później odpowiadał za finanse kampanii Busha, a później obejmie stanowisko sekretarza handlu), wyjechali, żeby wspólnie świętować swoje 40 urodziny. Dołączył do nich młodszy brat George'a Neil, który mieszkał w Denver. Broadmoor dzięki trzem polom golfowym i bliskości Pikes Peak należał do ulubionych hoteli rodziny Bushów. Powstał jako kasyno w czasach gorączki złota w Kolorado, a w 1918 r. został przekształcony w ekskluzywny hotel. Mężczyźni przez cały weekend grali w golfa, a kobiety wygrzewały się przy basenie. Niedzielnej kolacji, 26 lipca, towarzyszyła wystawna impreza z wieloma daniami, butelkami kosztownego kalifornijskiego caberneta i kolejnymi toastami na cześć solenizantów. "Słyszałam te same toasty po dwadzieścia razy", wspominała Laura58.
Świadomość wróciła dopiero następnego ranka. Bush obudził się na ogromnym kacu (co nie stanowiło dlań novum), spojrzał na siebie w lustrze i postanowił, że kończy z piciem. "Przeżyliśmy wiele pijackich czy na wpół pijackich weekendów. W ten nie zdarzyło się nic szczególnie wyjątkowego, oprócz tego, że po prostu okazał się tym jednym weekendem za dużo", stwierdziła Laura59. Joe O'Neill, który miał podobne problemy z alkoholem i koniec końców zamelduje się w Klinice Betty Ford, uważał, że zdecydowała nadchodząca kampania prezydencka w 1988 r. "Spojrzał w lustro i powiedział: "Któregoś dnia mogę przynieść wstyd ojcu. Mogę wpędzić tatę w tarapaty". I niech mnie, to wystarczyło"60. Laura zgadza się z tym wyjaśnieniem: "Żadne z dzieci Bushów nigdy nie chciałoby zrobić nic, co zawstydziłoby ich tatę". Postanowienie W. nie obyło się bez żartu. Gdy George poinformował Laurę o swojej decyzji, odparła, że pewnie zobaczył rachunek z baru za poprzednią noc61.
Sam Bush powiązał tę decyzję z Billym Grahamem i odnalezioną na nowo wiarą w Boga: "W wieku 40 lat w końcu znalazłem w sobie siłę, żeby to uczynić. Nie przestałbym pić bez wiary. Myślę również, że moja wiara nie byłaby tak silna, gdybym nie rzucił picia. Wierzę, że Bóg pomógł otworzyć mi oczy, zamknięte przez gorzałę"62.
We wrześniu zawarł umowę z Harken. Przedsiębiorstwo przejęło dług Spectrum 7 w wysokości 3,1 mln dolarów i wchłonęło jego operacje. Nastąpiło jedynie przeniesienie udziałów. Właściciela nie zmienił choćby jeden dolar. Udziałowcy Spectrum 7 otrzymali jedną akcję Harken za każde pięć Spectrum. Harken wszedł w posiadanie nieużytkowanych rezerw ropy, których Spectrum nie zdołało eksploatować, i ulokował George W. w zarządzie firmy. Jego ojciec planował wtedy walkę o urząd prezydenta. "Kupowaliśmy wpływy polityczne. Właśnie o to chodziło"63, stwierdził George Soros64.
Fuzja z Harken zakończyła 11 lat pracy Busha w branży naftowej. Zapewnił posady wszystkim swoim ludziom ze Spectrum 7 i ruszył dalej. W przeciwieństwie do Poppy'ego George W. nie odniósł wielkiego sukcesu. Ponownie wymknął mu się on z rąk. Sam trochę zarobił, ale stracił pieniądze większości swoich inwestorów. Jak zauważyła krytycznie Molly Ivins, "kariera Busha w branży naftowej miała więcej wspólnego ze sprzedawaniem inwestycji niż wierceniem za ropą (...). Nie oczekujcie, że jego podobizna w najbliższym czasie zawiśnie w Petroleum Hall of Fame"65.
Bush chyba zgodziłby się z tą opinią. "Wiele nauczyłem się w branży naftowej. Poznałem pułapki przedsiębiorczości. Nauczyłem się, że czasami możesz zrobić większość rzeczy dobrze, roztropnie zarządzać ryzykiem, odpowiedzialnie wykorzystywać zasoby, podejmować trafne decyzje, ale i tak nie trafisz na bogate złoże (...). Niektórzy ludzie z branży naftowej trafiali w dziesiątkę, lecz podobnie jak w baseballu, sukces w branży energetycznej odnoszą nieliczni"66.
Po fuzji Spectrum 7 z Harken Bush mógł swobodnie włączyć się w kampanię Poppy'ego i pomóc mu w staraniach o republikańską nominację prezydencką. Rok wcześniej, niedługo po zaprzysiężeniu na drugą kadencję wiceprezydencką, George H.W. zwołał rodzinne konklawe w Camp David, aby omówić kampanię 1988 r. "To moja najlepsza okazja, ale nie zamierzam tego zrobić, jeżeli nie będę miał waszego stuprocentowego wsparcia", powiedział67.
W tym czasie każdy członek rodziny zajmował się czym innym, na własny rachunek. George W. kierował Spectrum 7 w Midland i dużo pił. Jeb, który ukończył Uniwersytet Teksasu w bractwie Phi Beta Kappa, ożenił się z Columbą Garnicą Gallo, którą poznał w Meksyku jako młody mężczyzna, świetnie sobie radził na florydzkim rynku nieruchomości i zaczynał interesować się polityką w Miami. Trzydziestoletni Neil, który jako dziecko zmagał się z dysleksją, zrobił licencjat i magisterium na Tulane i mieszkał w Denver, gdzie realizował swe ambicje. Tak jak Poppy i George W., zajął się branżą naftową i niedawno zasilił zarząd Silverado Savings and Loan. Marvin, najmłodszy i najmniej upolityczniony syn, po ukończeniu Uniwersytetu Wirginii zajął się bankowością inwestycyjną i cierpiał na nieswoiste zapalenie jelit (wkrótce będzie musiał przejść pilną operację usunięcia jelita grubego). Dwudziestopięcioletnia Dorothy niedawno ukończyła Boston College, wyszła za mąż, mieszkała w Cape Elizabeth w Maine i prowadziła dom. Spośród wszystkich dzieci to ona była z ojcem najbliżej i telefonowała do wiceprezydenta niemal każdego dnia.
Poza rodziną w spotkaniu uczestniczył powoli kompletowany już przez starszego Busha sztab wyborczy: kierownik kampanii Lee Atwater, l'enfant terrible waszyngtońskich doradców politycznych; sekretarz prasowy Marlin Fitzwater; doradca ds. mediów Roger Ailes (później zostanie szefem Fox News); człowiek od sondaży Robert Teeter oraz szef sztabu Poppy'ego Craig Fuller. To Atwater prowadził tego dnia dyskusję i zaakcentował znaczenie "super wtorku", czyli 8 marca 1988 r., kiedy to aż 17 stanów miało wybrać swoich delegatów na konwencję. Atwater cieszył się zasłużoną reputacją człowieka bardzo pewnego siebie i koniec końców jego wymądrzanie się bywało drażniące.
"Skąd mamy wiedzieć, że możemy ci zaufać?" - wtrącił się George W., nawiązując pośrednio do faktu, że partnerzy Atwatera mieli pracować dla Jacka Kempa i Boba Dole'a, czyli dwóch najważniejszych konkurentów Poppy'ego.
"Ty tak na poważnie?" - odpowiedział pytaniem Atwater.
"Mówię cholernie poważnie, kolego. W naszej rodzinie jest tak, że jeśli ruszasz na wojnę, to musisz stać w stu procentach po naszej stronie"68.
Od razu nasuwa się skojarzenie z Ojcem chrzestnym, ulubionym filmem całej rodziny Bushów69, i George'em W. w roli najstarszego syna rodu Corleone, narwanego Sonny'ego. Jeżeli rodzina miała iść na wojnę, to Bushowie musieli mieć pewność, że wszyscy będą lojalni.
Atwater nie dał zbić się z tropu. "Jeżeli tak martwisz się o moją lojalność, to może dołączysz do biura i będziesz patrzył mi na ręce, a gdy tylko wykażę się brakiem lojalności, sam dopilnujesz, żebym poszedł w diabły", odparował70. Atwater założył, że Bush przyjmie tę propozycję i wiedział, że sobie z nim poradzi. Jak powiedział później swojemu przyjacielowi (cytując Lyndona Johnsona): "Już wolę mieć go w namiocie i żeby szczał na zewnątrz, niż mieć go na zewnątrz i żeby szczał do środka"71. Minął rok, doradcza umowa Busha z Harken nie wymagała od niego obecności w Midland czy Dallas, więc miał czasu pod dostatkiem. Oferta Atwatera była za dobra, żeby mógł ją odrzucić.
Początkowo dojeżdżał. Kwatera główna kampanii mieściła się w budynku Woodwarda przy 15th Street, dwie krótkie przecznice od biura Poppy'ego w Zachodnim Skrzydle Białego Domu. George W. otrzymał biuro pomiędzy gabinetami Atwatera i Milesa i w ciągu kolejnych 18 miesięcy odebrał przyśpieszony kurs uprawiania polityki z rąk dwóch najbardziej utalentowanych praktyków tego rzemiosła. Atwater i Bush stali się bratnimi duszami: obaj byli nawróconymi pijakami, obaj byli elokwentni, obrazoburczy i absolutnie poświęceni sprawie Poppy'ego. Stanowisko Busha nie miało żadnej nazwy. "Nie potrzebujesz tytułu - powiedział wiceprezydent synowi - wszyscy będą wiedzieli, kim jesteś"72. Początkowo George zastępował ojca na wydarzeniach, które odbywały się na tyle daleko, że nie dało się ich dopasować do harmonogramu Poppy'ego. Później został "frontmenem" i głównym łącznikiem z potężnym, ewangelikalnym skrzydłem partii. Jednak przede wszystkim pełnił funkcję przydatnego spoiwa, łączącego sztab kampanii i wiceprezydenta. "Był biegłym od wszelkich problemów. Jeżeli były one realne, robił coś w ich sprawie. Jeżeli nie, sprawiał, że ludzie czuli się lepiej. Zasadniczo podnosił morale", powiedziała pracownica sztabu Mary Matalin. Inni zapamiętali, że podobnie jak Sonny Corleone był zawziętym obrońcą rodziny: "gorylem z piekła rodem", jak ujął to zastępca szefa sztabu Poppy'ego73.
W sezonie prawyborów w 1987 r. amerykańska scena polityczna przechodziła poważne przeobrażenia. Senator Gary Hart z Kolorado, który słynął z uganiania się za spódniczkami, podczas konferencji prasowej w Hanover w New Hampshire musiał zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami dziennikarza Washington Post. "Czy kiedykolwiek dopuścił się pan cudzołóstwa?", zapytał reporter. Hartowi odebrało mowę. To jedno pytanie rozniosło w pył odwieczną zasadę, że dziennikarze nie interesują się podbojami miłosnymi polityków. Pytanie zadane Hartowi niczym grom z jasnego nieba w jednej chwili odmieniło oblicze amerykańskiej polityki. Od tej pory zakazany temat, życie prywatne polityków, stał się przedmiotem krytyki mediów, miernikiem charakteru kandydata. Hart odmówił odpowiedzi i 8 maja 1987 r. wycofał się z walki o nominację demokratów.
Po decyzji Harta pytanie o niewierność małżeńską zadawano wszystkim kandydatom Partii Demokratycznej. Ostrzeżeni losem senatora z Kolorado, zdążyli przygotować stosowne odpowiedzi. Najlepiej wypadł senator Fritz Hollings z Karoliny Południowej. Zapytany, czy kiedykolwiek dopuścił się cudzołóstwa, odparł, że stara się od 31 lat, ale jak na razie bez powodzenia.
Po stronie republikanów problem miał George H.W. Bush - "problem Jennifer", jak zostanie nazwany. Jennifer Fitzgerald, młoda Angielka, była jego główną asystentką, odkąd za kadencji Nixona zasiadł w fotelu przewodniczącego Krajowej Komisji Republikanów. Podobnie jak wiele osób na jej stanowisku, rządziła biurem Busha seniora żelazną ręką i regularnie towarzyszyła Poppy'emu w licznych wyjazdach zagranicznych. W naturalny sposób zrodziło to spekulacje, że łączy ich coś więcej niż czysto zawodowe relacje. Po wybuchu afery Harta reporterzy Newsweeka skupili się na tych plotkach. Atwater i George W. wiedzieli, że czasopismo zainteresowało się sprawą, i postanowili się nią zająć. Obaj stali na stanowisku, że groźnym problemom należy przeciwstawić się z otwartą przyłbicą. Lepiej przeciąć ranę od razu i pozbyć się trucizny niż pozwolić, żeby się jątrzyła. Poszli na spotkanie z Poppym i jego rzecznikiem Marlinem Fitzwaterem.
George W. nie owijał w bawełnę. "Słyszałeś plotki - powiedział ojcu. - Co masz do powiedzenia?".
"Są po prostu nieprawdziwe" - odparł Poppy.
Fitzwater i wiceprezydent uznali, że najlepiej będzie się nie wychylać, siedzieć cicho i trzymać kciuki, że sprawa rozjedzie się po kościach. George W. i Atwater byli innego zdania. Po rozmowie W. zadzwonił do Howarda Finemana z Newsweeka. "Odpowiedź na wielkie pytanie brzmi NIE", rzekł. Później powiedział Jonowi Meachamowi: "Nie spytałem o pozwolenie, po prostu to zrobiłem"74.
Newsweek opublikował artykuł pod nagłówkiem "Bush i Wielkie Pytanie". Inne tytuły podchwyciły temat i po tygodniu było po sprawie75. Cięta wypowiedź W. uratowała kandydaturę ojca76. Znaczenie tego epizodu wykracza poza wybory 1988 r. Bush nie tylko skonfrontował się z ojcem jak równy z równym, ale i nie bacząc na jego obiekcje, sam zwrócił się bezpośrednio do prasy. "Jeżeli w ogóle istniała jeszcze jakaś rywalizacja związana z nazwiskiem George Bush oraz tym, kto jest najstarszy, to w tym momencie została rozstrzygnięta", oceniła Laura77.
Wkrótce po erupcji afery Harta George i Laura sprzedali dom w Midland i przenieśli się do Waszyngtonu. "Nigdy nie mieszkałam poza Teksasem dłużej niż kilka tygodni. Wyjechaliśmy z Midland, ale nigdy tak naprawdę go nie opuściliśmy", napisała Laura78. Kupili dom przy Massachusetts Avenue, niedaleko Uniwersytetu Amerykańskiego, jakieś półtora kilometra od rezydencji wiceprezydenta w Obserwatorium Marynarki Wojennej. Bliźniaczki zapisali do szkoły publicznej Horace Mann w północno-zachodniej części miasta.
13 października 1987 r. Poppy ogłosił, że będzie się ubiegał o republikańską nominację prezydencką. Jako wiceprezydent miał sporą przewagę, ale jego kampania zanotowała kiepski start. W prawyborach w kołach wyborczych stanu Iowa zajął fatalne trzecie miejsce, daleko za senatorem Bobem Dole'em z Kansas i kaznodzieją Patem Robertsonem. Jednak w New Hampshire, dzięki pomocy gubernatora Johna Sununu i legendy baseballu Teda Williamsa (kolegi z kursu lotniczego sprzed 46 lat), Bush wysunął się na czoło i pokonał Dole'a dziewięcioma punktami procentowymi. Po tej porażce Dole się już nie podniósł. W "super wtorek" nastąpił pogrom. Bush zdobył 16 z 17 głosujących tego dnia stanów (Robertson wygrał na Alasce) i z praktycznego punktu widzenia zapewnił sobie nominację. Gdy 15 sierpnia w nowoorleańskiej Superdome zebrała się konwencja republikanów, Poppy miał za sobą 41 delegacji i po pierwszym wyczytaniu stanów uzyskał nominację przez aklamację.
George W. pracował na konwencji także na własny rachunek. Został wybrany honorowym przewodniczącym delegacji Teksasu i podczas głosowania to on odczytał decyzję stanu: "Sto jedenaście głosów na ukochanego syna Teksasu i najlepszego ojca na świecie, George'a Herberta Walkera Busha"79. Bush junior poinformował rodzinę, że po konwencji zamierza wrócić do Teksasu i wszyscy założyli, że rozpocznie karierę publiczną. Dziennikarzom z Houston Chronicle powiedział: "Pragnę wyraźnie zaznaczyć, że w tej chwili nie ubiegam się o żaden urząd, natomiast na wypadek gdybym zdecydował uczynić to w przyszłości, muszę pracować, żeby ugruntować własną tożsamość"80. Później powiedział, że nie miał "żadnego interesu" w pozostaniu w Waszyngtonie w roli pieczeniarza przy gabinecie ojca81.
Wybory powszechne przeciwko gubernatorowi Massachusetts Michaelowi Dukakisowi okazały się zaskakująco zacięte. Pierwsze sondaże dawały Dukakisowi aż 16-procentową przewagę, jednak dzięki gafom demokratów oraz umiejętnej kampanii GOP przygotowanej Atwatera i Ailesa udało się skrócić dystans do rywala. Na wielu płaszczyznach Dukakis okazał się swoim największym wrogiem. Kiedy rolnicy z Kansas skarżyli się na cenę pszenicy, zaproponował im, żeby przerzucili się na rukolę, z kolei nagranie Dukakisa w przyciasnym hełmie, machającego z wieży czołgu M-1, absolutnie nie przekonało wyborców, że będzie dobrym naczelnym wodzem. Atwater i Ailes akcentowali, że nie radzi sobie z przestępczością i ochroną środowiska, a spoty telewizyjne GOP (Willie Horton82 i zanieczyszczony port w Bostonie) wpajały to przekonanie obywatelom. Do połowy września Bush całkowicie zniwelował różnicę do Dukakisa, a w październiku wysunął się na zdecydowane prowadzenie. Jak ujął to jeden z członków Partii Demokratycznej: "Atwater był Babe'em Ruthem czarnego PR-u"83.
George W. spędził kampanię, kursując pomiędzy Dallas a Waszyngtonem. Przemawiał na wiecach wyborczych w dziesiątkach teksańskich miast i nadal odgrywał rolę pośrednika pomiędzy Poppym a ewangelikanami i chrześcijańską prawicą. Tuż przed wyborami zadzwonił do niego William DeWitt Jr., dawny wspólnik ze Spectrum 7. Dzięki znajomościom ojca miał on znakomite rozeznanie w Major League Baseball i dowiedział się, że Texas Rangers pójdą wkrótce pod młotek. Eddie Chiles, baron naftowy z Fort Worth, właściciel Rangersów i przyjaciel Bushów jeszcze z lat 50., chorował i chciał pozbyć się drużyny. DeWitt powiedział również, że komisarz ligi Peter Ueberroth nalega, aby zespół kupili jacyś inwestorzy z Teksasu. Nie życzył sobie właściciela, którego nigdy nie będzie na miejscu. DeWitt zapytał Busha, czy nie zechciałby mu pomóc w zebraniu grupy miejscowych inwestorów i zakupie klubu. "To może być dla ciebie idealne zadanie. Wiem, że chcesz wrócić do Teksasu i zawsze kochałeś baseball", powiedział84.
"Prawie spadłem z krzesła. Posiadanie własnej drużyny baseballowej było spełnieniem moich marzeń. Byłem zdeterminowany, żeby do tego doprowadzić", stwierdził Bush. Umówili się z DeWittem, że wrócą do sprawy po wyborach85.
W ostatnich tygodniach kampanii Bush namawiał ojca, żeby mianował Lee Atwatera przewodniczącym Krajowej Komisji Republikanów. Co prawda żaden doradca, żaden człowiek z zewnątrz nigdy nie został szefem którejkolwiek z partii, ale George W. argumentował, że są mu to winni. Jego prośba miała też wymiar osobisty. Podczas 18 miesięcy w Waszyngtonie W. terminował u Atwatera, uczył się od niego polityki. Stał się jego alter ego. Ponoć czasami dało się odnieść wrażenie, że czytają w swoich myślach. Mogli nawzajem kończyć swoje zdania86. Bush nauczył się więcej o prowadzeniu kampanii na szczeblu ogólnokrajowym niż jakikolwiek kandydat na prezydenta. I wiedział, że Atwater jest wyjątkowy - był gwiazdą rocka wśród doradców politycznych oraz inspiracją dla młodych działaczy partii w całym kraju.
Nieustannie naciskany Poppy w końcu ustąpił. W listopadzie, w dzień wyborów, podczas joggingu w Memorial Park w Houston, wiceprezydent złożył Atwaterowi propozycję i ten ją przyjął. Wieczorem George H.W. Bush wygrał w 46 stanach, dysponujących 426 głosami elektorskimi, i zdobył 53,4% głosów Amerykanów. George W. spędził ten dzień na poszukiwaniach domu w Dallas.
1 U.S. Census Bureau, Statistical Abstract of the United States: 2011, tabele 467, 474, 501, 514, 584, 729. Budżet federalny nie był zbilansowany od ostatniego roku administracji Dwighta Eisenhowera. Za rządów Billa Clintona deficyt systematycznie redukowano i w 1998 r. uzyskano nadwyżkę (69,3 mld dolarów) - po raz pierwszy od 1960 r. Nadwyżki w 1999, 2000 i 2001 r. wynosiły odpowiednio 125 mld, 236 mld i 128 mld dolarów.
2 W latach 2001-2009 dług publiczny USA uległ podwojeniu. Zwiększył się z 5,7 bln do 11,8 bln dolarów oraz z 56% do 83,4% PKB. Wpływy do budżetu federalnego z osobistego podatku dochodowego spadły z 1005 mld dolarów w 2001 r. do 915,3 mld w 2009 r., podczas gdy wpływy z podatku od osób prawnych spadły z 207,3 mld do 138,2 mld dolarów. W tym samym okresie wskaźnik egzekucji hipotecznych wzrósł z 1,2% rocznie do 4,6%, podczas gdy wskaźnik zaległości płatniczych dla kredytów subprime wzrósł do 25,5%. Budowa nowych nieruchomości poleciała na łeb na szyję z 1,6 mln w 2001 r. do 554 tys. w 2009 r. Na początku 2001 r. Standard & Poor's 500 Composite Index wskazywał wartość 1320. Do 2009 r. obniżył się do 903 - jego wartość zmniejszyła się więc o 31,6 %. W tym samym okresie indeks Dow Jones Industrial Average spadł z 10 787 do 8776 punktów, tj. o 18,6%. Wartość dolara amerykańskiego spadła do 0,71 euro i 90 jenów, czyli odpowiednio o 33% i 23%. Statistical Abstract of the United States: 2011, tabele 468, 473, 584, 729, 964, 1163, 1206.
3 Robert Draper, Dead Certain: The Presidency of George W. Bush, New York, Free Press, 2007, s. 419 (podkr. Busha).
4 Za przemyślenia stojące za tymi akapitem jestem wdzięczny profesor Beth A. Fischer z Uniwersytetu Toronto.
5 Zob. Joseph E. Stiglitz i Linda J. Bilmes, The Three Trillion Dollar War: The True Cost of the Iraq Conflict, New York, W. W. Norton, 2008.
6 Bush wypowiedział te słowa w programie Meet the Press with Tim Russert, NBC, 8 lutego 2004, msnbc.com, transkrypcja.
7 Za to spostrzeżenie jestem wdzięczny Zbigniewowi Brzezińskiemu. Zob. Z. Brzezinski, Second Chance: Three Presidents and the Crisis of American Superpower, New York, Basic Books, 2006, s. 193.
8 Podstawowy dokument planistyczny Departamentu Obrony to tajne opracowanie zatytułowane Defense Planning Guidance. Jest ono aktualizowane co dwa lata i służy za podstawę planowania budżetów na obronność. Po raz pierwszy zostało przygotowane w 1991 r. przez Wolfowitza i Libby'ego, a rok później przyjęte przez sekretarza obrony Cheneya, który, jak ujął to pewien pracownik jego departamentu, "przejął je na własność". Cheney ujawnił je tuż przed odejściem z urzędu w styczniu 1993 r. pt. "Defense Strategy for the 1990s: The Regional Defense Strategy". Autorem tego cytatu jest Zalmay Khalilzad, został on przytoczony w: James Mann, Rise of the Vulcans: The History of Bush's War Cabinet, New York, Viking, 2004, s. 213.
9 Wydatki wojskowe USA w roku fiskalnym 2009, czyli ostatnim, za który odpowiedzialna była administracja Busha, wyniosły 711 mld dolarów. Według danych zebranych przez International Institute of Strategic Studies przewyższały one zsumowane wydatki kolejnych 45 państw na liście. Stany Zjednoczone wydawały o 5,8 raza więcej niż Chiny, 10,2 raza więcej niż Rosja i 98,6 raza więcej niż Iran. The Military Balance 2011, s. 471-477.
10 To wypowiedź Freda Glimpa, legendarnego dziekana ds. rekrutacji Harvardu. Została zacytowana w: Elizabeth Mitchell, W: Revenge of the Bush Dynasty, New York, Hyperion, 2000, s. 200.
11 Ibid.
12 Kevin Phillips, American Dynasty: Aristocracy, Fortune, and the Politics of Deceit in the House of Bush, New York, Penguin, 2004, s. 137.
13 American League West to jedna z dywizji Major League Baseball, czyli amerykańskiej zawodowej ligi baseballa. Natomiast J.R. Ewing to fikcyjny bohater z serialu "Dallas", archetypiczny wzór teksańskiego potentata naftowego (przyp. tłum.).
14 Jean Edward Smith, George Bush's War, New York, Henry Holt, 1992.
15 List George'a Herberta Walkera Busha do Jeana Edwarda Smitha, 1 grudnia 1997.
1 Fragment pierwotnego szkicu przemówienia Busha z okazji zakończenia roku akademickiego na Yale, gdy uczelnię kończyła jego córka Barbara. Został on usunięty przed wystąpieniem prezydenta. Kitty Kelley, The Family: The Real Story of the Bush Dynasty, New York, Doubleday, 2004, s. 271.
2 Barbara Bush do Smith Alumnae Quarterly, cytat w: ibid., s. 93.
3 W 1879 r. stan Connecticut wyjął spod prawa każdego, kto zapobiegał poczęciu z użyciem leków, narzędzi lub jakichkolwiek przedmiotów. Prawo to pozostało w mocy aż do w 1965 r., gdy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych unieważnił je w wyniku głośnej sprawy Griswold v. Connecticut (381 U.S. 479), ustanawiając konstytucyjne prawo do prywatności.
4 Planned Parenthood to założona już w 1916 r. organizacja non-profit, której celem jest między innymi propagowanie świadomego rodzicielstwa i edukacji seksualnej (przyp. tłum).
5 Według ostatecznych rezultatów Benton zdobył 431 413 głosów, a Prescott Bush 430 311. Congressional Quarterly, Guide to U.S. Elections, Washington, D.C., Congressional Quarterly, 1975, s. 488.
6 Time, 4 kwietnia 1952.
7 Prescott Bush miał wspaniały głos, jako student był przewodniczącym Yale Glee Club, a także członkiem All-Time Wiffenpoof Quartet, gdzie śpiewał jako drugi bas. Bill Minutaglio, First Son: George W. Bush and the Bush Family Dynasty, New York, Times Books, 1999, s. 20.
8 GOP to skrót od Grand Old Party, potocznej nazwy Partii Republikańskiej (przyp. tłum.).
9 Hartford Courant, 5 października 1952.
10 W 1952 r., Bush uzyskał 559 465 głosów, a Ribicoff 530 505. Congressional Quarterly, Guide to U.S. Elections, s. 488.
11 Wywiad Kitty Kelley z Warrenem, 8 stycznia 2003, cytat w: Kelley, The Family, s. 64.
12 Herbert S. Parmet, George Bush: The Life of a Lone Star Yankee, New York, Scribner, 1997, s. 45.
13 Joe Hyams, Flight of the Avenger, New York, Berkley, 1992, s. 44.
14 George Bush i Victor Gold, Looking Forward, New York, Doubleday, 1987, s. 31.
15 Yale Daily News, 22 września 1947.
16 Roosevelt poinformował o tym swojego kuzyna W. Sheffielda Cowlesa, gdy w 1919 r. wracał z Europy na pokładzie George'a Washingtona wraz z prezydentem Woodrowem Wilsonem. List Cowlesa do Nathana Millera, 18 marca 1980 r., w: Miller, FDR: An Intimate History, New York, Doubleday, 1983, s. 35, 513.
17 "Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnim", Mt 20:16.
18 "Skromne" to względne określenie. Trzypiętrowy dom Bushów przy Grove Lane w Greenwich miał osiem sypialni i pełną służbę, złożoną z pokojówek, kucharek i szoferów. Minutaglio, First Son, s. 21.
19 Kelley, The Family, s. 46-47.
20 Ibid., s. 44.
21 Ibid., s. 292-293.
22 Ibid., s. 68.
23 Ibid., s. 69.
24 "Byłem głównym doradcą i konsultantem Neila Mallona przy każdej jego decyzji", powiedział Prescott Bush przy okazji projektu historii mówionej Uniwersytetu Columbii. Columbia Oral History Project (COHP).
25 Richard Ben Cramer, "How Bush Made It", Esquire, czerwiec 1991 (podkr. Barbary).
26 Harry Hunt III, "George Bush, Plucky Lad", Texas Monthly, czerwiec 1983.
27 Minutaglio, First Son, s. 26. W Odessie toczy się akcja znakomitej książki H.G. Bissingera Friday Night Light, Reading, Mass., Addison-Wesley, 1990.
28 George H.W. Bush, Looking Forward, s. 58; Minutaglio, First Son, s. 39.
29 Dosłownie "Szereg jaj wielkanocnych" (przyp. tłum.).
30 Parmet, George Bush, s. 81.
31 Minutaglio, First Son, s. 35.
32 George W. Bush, Decision Points, New York, Crown, 2010, s. 6.
33 Donnie Radcliffe, Simply Barbara Bush: A Portrait of America's Candid First Lady, New York, Warner, 1989, s. 128.
34 Wywiad Billa Minutaglio z Charlesem Sandersem, sierpień 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 56.
35 Wywiad Billa Minutaglio z Johnem Ellisem, 10 lutego 1999, w: ibid., s. 58.
36 G.W. Bush, Decision Points, s. 11.
37 Wywiad Kitty Kelley z Torbertem Macdonaldem, 18 lipca 2003, w: Kelley, The Family, s. 256.
38 Wywiad Billa Minutaglio z Billem Semple, październik 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 62.
39 Wywiad Kitty Kelley z Conwayem Downingiem, 15 lutego 2002, w: Kelley, The Family, s. 257.
40 Kelley, The Family, s. 257.
41 SAT, Scholastic Assessment Test - ustandaryzowany test pisany przez amerykańskich uczniów na zakończenie szkół średnich (przyp. tłum.).
42 Na początku lat 60., gdy George W. starał się o miejsce na Yale, biuro ds. rekrutacji tej uczelni przyjmowało dobrze ponad 50% "kandydatów-dziedziców". W efekcie na pierwszym roku często ponad jedną czwartą studentów stanowili synowie absolwentów - niemal trzy razy więcej niż na Harvardzie czy Princeton. Zwyczaj ten uległ zmianie, gdy rektorem został Kingman Brewster i już pod koniec lat 60. Yale nie odbiegało pod tym względem od innych uczelni Ligi Bluszczowej. "Nie zamierzam kierować szkołą dla dzieci z wyższych sfer Long Island Sound", powiedział Brewster wnet po objęciu stanowiska. Trzej młodsi bracia George'a W. nie dostali się na Yale, choć mieli przecież takie same korzenie, a na poprzednim szczeblu edukacji radzili sobie przynajmniej tak samo jak George albo i lepiej. Geoffrey Kabaservice, "The Birth of a New Institution: How two Yale presidents and their admissions directors tore up the ,old blueprint' to create a modern Yale", Yale Alumni Magazine, grudzień 1999.
43 Kelley, The Family, s. 260.
44 G.W. Bush, Decision Points, s. 15.
45 Peter Schweizer i Rochelle Schweizer, The Bushes: Portrait of a Dynasty, New York, Doubleday, 2004, s. 166.
46 Ibid., s. 166-167.
47 W 1964 - roku, w którym George W. Bush rozpoczął naukę na Yale - na zapoznawczym spotkaniu w DKE (bractwo założono na Yale w 1844 r.) pojawiło się 400 studentów; rok później już tylko 200. W rok po ukończeniu uczelni przez Busha księga rocznika 1969 nazwała bractwa niegroźnym zjawiskiem bez znaczenia. Na początku lat 70. wszystkie organizacje przy Fraternity Row popadły w tarapaty finansowe i musiały przekazać swoje siedziby uczelni. Carter Wiseman, "In the Days of DKE and S.D.S.", Yale Alumni Magazine, luty 2001.
48 Walter Isaacson, "My Heritage Is Part of Who I Am", Time, 7 sierpnia 2000.
49 Jacob Weisberg, The Bush Tragedy, New York, Random House, 2008, s. 41.
50 Wywiad Billa Minutaglio z Bobem Wei, wrzesień 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 110.
51 Public Papers of the Presidents, Lyndon B. Johnson, 1968, President's Address to the Nation Announcing Steps to Limit the War in Vietnam and Reporting His Decision Not to Seek Reelection, 31 marca 1968, Washington, D.C., Government Printing Office, 1971, s. 469-476.
52 Wywiad Kitty Kelley z Markiem I. Solerem, lipiec 2003, w: Kelley, The Family, s. 295.
53 Wywiad Billa Minutaglio z Dougiem Hannah, 3 września 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 115-116.
54 Ibid., s. 116.
55 George W. Bush, A Charge to Keep: My Journey to the White House, New York, William Morrow, 1999, s. 50.
56 G.W. Bush, Decision Points, s. 16. Zob. też Molly Ivins i Lou Dubose, Shrub: The Short but Happy Political Life of George W. Bush, New York, Vintage, 2000, s. 4. Por. G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 51.
57 Houston Post, 7 listopada 1993.
58 Russ Baker, Family of Secrets: The Bush Dynasty, America's Invisible Government, and the Hidden History of the Last Fifty Years, New York, Bloomsbury Press, 2009, s. 139.
Generał Colin Powell przedstawił inne spojrzenie na tę kwestię. W swoich wspomnieniach napisał: "Jestem wściekły, że tak wielu synów potężnych i zajmujących wysokie pozycje ludzi zdołało załatwić sobie miejsca w jednostkach Rezerwy oraz Gwardii Narodowej. Spośród wszystkich tragedii Wietnamu ta jawna dyskryminacja klasowa wydaje mi się najbardziej szkodliwa dla ideału równości wszystkich Amerykanów". C. Powell, My American Journey, New York, Ballantine, 1995, s. 148.
59 ROTC, Reserve Officers' Training Corps - Korpus Szkoleniowy dla Oficerów Rezerwy - program szkolenia przyszłych oficerów Sił Zbrojnych USA rozwijany na amerykańskich uczelniach (przyp. tłum.).
60 Elizabeth Mitchell, W: Revenge of the Bush Dynasty, New York, Hyperion, 2000, s. 121.
61 Wywiad Billa Minutaglio z Normanem Dotti, grudzień 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 139.
62 Los Angeles Times, 4 lipca 1999.
63 Kelley, The Family, s. 299.
64 Ibid.
65 George W. Bush, "I Was Young and Irresponsible", Dallas Morning News, 15 listopada 1998.
66 Komunikat prasowy, Biuro Informacji, 147. Grupa Szkolenia Załóg Bojowych, Siły Powietrzne Gwardii Narodowej Teksasu, 24 marca 1970 r., komunikat opublikowany w: Glenn W. Smith, Unfit Commander, New York, Regan Books, 2004, s. 314-315.
67 111. Eskadra Myśliwców Przechwytujących, Promocja Oficera, 3 listopada 1970 r., druk w: ibid., s. 212.
68 Wywiad Billa Minutaglio z Dougiem Hannah, 3 września 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 232.
69 To słowa Jima Batha zacytowane w: Kenneth T. Walsh, "From Boys to Men", U.S. News & World Report, 3 maja 2004.
70 Inge Honneus, cytat w: Baker, Family of Secrets, s. 144.
71 Monica Crowley, Nixon Off the Record: His Candid Commentary on People and Politics, New York, Random House, 1996, s. 46.
72 Washington Evening Star, 20 lutego 1972.
73 To słowa dziekana Page'a Keetona, cytat w: Kelley, The Family, s. 300.
74 Kelley, The Family, s. 300.
75 Schweizer i Schweizer, The Bushes, s. 193.
76 "Tata był wstydliwy. Nigdy nie rozmawialiśmy "o tych sprawach". Nigdy nie powiedział mi, żebym używał płaszcza [kondoma] czy czegoś innego", powiedział George W. Bush. "In the Fishbowl with Little George", Chicago Tribune, 1 maja 1992.
77 W 1971 r. teksański zakaz aborcji należał do najbardziej restrykcyjnych w kraju i został uchylony dopiero decyzją Sądu Najwyższego w sprawie Roe v. Wade (410 U.S.113) dwa lata później. Ze względu na jednoznaczny zakaz prawny D&C, które lekarz mógł wykonać w wypadku zdiagnozowania poronienia, często wykorzystywano do przerywania ciąż.
78 Celowo pominąłem nazwiska tej młodej dziewczyny i lekarza wykonującego zabieg. Incydent został obszernie opisany przez Russa Bakera w: Family of Secrets, s. 145-147.
79 Prezydent George H.W. Bush nagrodził później Ensenata stanowiskiem ambasadora w Brunei. Prezydent George W. Bush mianował go szefem ds. protokołu w Departamencie Stanu.
80 Kelley, The Family, s. 301.
81 Baker, Family of Secrets, s. 147-148.
82 Kelley, The Family, s. 301; Baker, Family of Secrets, s. 151.
83 Baker, Family of Secrets, s. 149.
84 Kelley, The Family, s. 304.
85 Boston Globe, 31 października 2000. Generał (w stanie spoczynku) Turnipseed powiedział też, że jest republikaninem i popierał Busha w wyborach prezydenckich.
86 Raport został opublikowany w: Smith, Unfit Commander, s. 270-271.
87 Biografowie Busha szeroko opisują ten incydent. Zob. Kelley, The Family, s. 306.
88 Ibid., s. 306-307.
89 Ibid., s. 308.
90 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 58.
91 Kelley, The Family, s. 307-308.
92 Kevin Phillips, American Dynasty: Aristocracy, Fortune, and the Politics of Deceit in the House of Bush, New York, Penguin, 2004, s. 45. Zob. też J.H. Hatfield, Fortunate Son: George W. Bush and the Making of an American President, New York, Soft Skull Press, 2000, s. 313-318.
93 Meg Laughlin, "Former Workers Dispute Bush's Pull in Project P.U.L.L.", Knight Ridder, 23 października 2004.
94 Ibid. W 1974 r., George H.W. Bush zdobył dla PULL fundusze federalne w ramach ustawodawstwa Law Enforcement Alliance of America. Zob. John Calhoun, asystent ds. kadrowych przy prezydencie George'u H.W. Bushu, 16 sierpnia 1974, Gerald R. Ford Presidential Library.
95 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 59.
96 Kelley, The Family, s. 308-309.
97 Mica Schneider i Douglas Harbrecht, "George W.'s Business School Days", Bloomberg Businessweek, 15 lutego 2001.
98 Kelley, The Family, s. 310.
99 Russ Baker, wywiad z Billem White'em, 14 listopada 2006, w: Baker, Family of Secrets, s. 323. Po zakończeniu nauki Bush nigdy nie aktywował konta poczty elektronicznej dla absolwentów szkoły i nie pokazywał się na spotkaniach absolwentów. Schneider i Harbrecht, "George W's Business School Days", Bloomberg Businessweek, 15 lutego 2001.
100 Don Balz i Paul Duggan, "Bush Alters Answer on Drug Questions", Washington Post, 19 sierpnia 1999.
1 Ostrzeżenie skierowane przez George'a W. pod adresem Lee Atwatera. Bush parafrazował słowa Sonny'ego Corleone z Ojca chrzestnego. Elizabeth Mitchell, W: Revenge of the Bush Dynasty, New York, Hyperion, 2000, s. 213
2 George W. Bush, Decision Points, New York, Crown, 2010, s. 23.
3 George W. Bush, A Charge to Keep, New York, William Morrow, 1999, s. 56.
4 Wywiad Billa Minutaglio z Robertem McCleskeyem, październik 1998, w: Minutaglio, First Son, New York, Times Books, 1999, s. 170.
5 G.W. Bush, Decision Points, s. 25.
6 Washington Post, 30 lipca 1999, powołując się na dokumenty Komisji Giełdy i Papierów Wartościowych.
7 Lois Romano i George Lardner, Jr., "Young Bush, a Political Natural, Revs Up," Washington Post, 29 lipca 1999.
8 Skip Hollandsworth, "Born to Run: What's in a Name?", Texas Monthly, maj 1994. W swoich napisanych po prezydenturze wspomnieniach Bush odszedł do "socjalizmu w europejskim stylu" i zaczął nazywać go "europejskim państwem dobrobytu". Decision Points, s. 38.
9 G.W. Bush, Decision Points, s. 38.
10 Washington Post, 30 lipca 1999.
11 Mitchell, W: Revenge of the Bush Dynasty, s. 162.
12 Laura Bush, Spoken from the Heart, New York, Scribner, 2010, s. 94.
13 G.W. Bush, Decision Points, s. 26.
14 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 95.
15 Ibid., s. 64-65.
16 Zob. Minutaglio, First Son, s. 183.
17 G.W. Bush, Decision Points, s. 27.
18 Peter Schweizer i Rochelle Schweizer, The Bushes: Portrait of a Dynasty, New York, Doubleday, 2004, s. 260.
19 New York Times, 31 lipca 2000.
20 Cytaty pochodzą z: G.W. Bush, Decision Points, s. 26 i tegoż A Charge to Keep, s. 81.
21 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 99.
22 G.W. Bush, Decision Points, s. 39. Zdaniem tym pierwotnie posłużył się Poppy, gdy w 1964 r. walczył z Ralphem Yarborough o miejsce w Senacie.
23 Ibid., s. 40.
24 Schweizer i Schweizer, The Bushes, s. 259.
25 W org. carpetbagger - obecnie to kandydat startujący w wyborach z okręgu, z którym nie ma nic wspólnego; historycznie również osoba, która po wojnie secesyjnej przeniosła się z Północy na Południe dla czerpania korzyści (przyp. tłum.).
26 Minutaglio, First Son, s. 190; Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 101.
27 Washington Post, 29 lipca 1999.
28 Kent Hance zasiadał w Izbie Reprezentantów przez trzy kadencje, a później przegrał wyścig o demokratyczną nominację senatorską, gdy przyszło do walki o miejsce po senatorze Johnie Towerze. W 1985 r. został republikaninem, bez powodzenia ubiegał się o kilka stanowisk szczebla ogólnokrajowego, następnie został kanclerzem Uniwersytetu Technicznego Teksasu. "Nadal jest jedynym politykiem, który kiedykolwiek mnie pokonał", napisał Bush w swoich wspomnieniach. Decision Points, s. 41.
29 Ibid., s. 41.
30 Washington Post, 30 lipca 1999.
31 Minutaglio, First Son, s. 199.
32 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 84.
33 Ibid.
34 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 105.
35 G.W. Bush, Decision Points, s. 28.
36 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 85.
37 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 107.
38 "Bush Has Fared Well Despite Firm's Troubles", Dallas Morning News, 7 maja 1994.
39 Washington Post, 30 lipca 1999.
40 G.W. Bush, Decision Points, s. 30.
41 W 2000 i 2004 r. Reynolds był głównym kwestorem George'a W. w Ohio. Osoby mieszkające w jego dzielnicy w Cincinnati przeznaczyły na kampanie Busha więcej niż gdziekolwiek indziej w kraju, z wyjątkiem Upper East Side na Manhattanie. Reynolds został później mianowany ambasadorem USA w Szwajcarii i Liechtensteinie. Russ Baker, Family of Secrets: The Bush Dynasty, America's Invisible Government, and the Hidden History of the Last Fifty Years, New York, Bloomsbury, 2009, s. 332.
42 Washington Post, 30 lipca 1999.
43 Ibid.
44 J.H. Hatfield, Fortunate Son: George W. Bush and the Making of an American President, New York, Soft Skull Press, 2000, s. 71.
45 Nowonarodzenie (born-again) to duchowe przeżycie, polegające na wyrzeczeniu się grzechów i uznaniu Chrystusa za Zbawiciela. Ma ono szczególnie duże znaczenie we wspólnotach ewangelikalnych (przyp. tłum.).
46 G.W. Bush, Decision Points, s. 81.
47 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 136.
48 G.W. Bush, Decision Points, s. 81.
49 Przyjąłem wersję opowieści o nowonarodzeniu Busha w towarzystwie Billy'ego Grahama w formie, w jakiej sam przedstawił ją we wspomnieniach A Charge to Keep i później w Decision Points. Niemniej istnieje wiele dowodów świadczących o tym, że do jego nowonarodzenia doszło rok wcześniej w Midland, dzięki mniej znanemu kaznodziei Arthurowi Blessittowi, "Człowiekowi, który dźwigał Krzyż po całym świecie". Billy Graham, zapytany przez Briana Williamsa z NBC o nawrócenie Busha, powiedział, że nigdy nie uważał, że zmienił życie George'a W. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że rola Grahama została wykreowana dla celów wyborczych przez Karen Hughes, która w przeddzień wyborów w 1999 r. współtworzyła A Charge to Keep. Większość biografii powtarza tę narrację. Podobnie jak dziennikarz z Człowieka, który zabił Liberty Valance'a Johna Forda - "gdy legenda stała się faktem", postanowiłem "wydrukować legendę". Jeśli chodzi o szczegóły wcześniejszej styczności Busha z Blessittem, zob. Craig Unger, The Fall of the House of Bush, New York, Scribner, 2007, s. 79-85. Zob. też http://www.blessitt.com/bush.html. Oto wpis w dzienniku Blessitta z 3 kwietnia 1984 r.: "Wielki i wspaniały dzień. Dzisiaj poprowadziłem syna wiceprezydenta Busha ku Jezusowi. George'a Busha Jr. To wspaniałe. Chwała Panu". Wpis powstał na rok przed spotkaniem W. z wielebnym Grahamem w Kennebunkport.
50 G.W. Bush, Decision Points, s. 32-33.
51 Cytat w: Kelley, The Family, s. 427.
52 Washington Post, 30 lipca 1999.
53 Molly Ivins i Lou Dubose, Shrub: The Short but Happy Political Life of George W. Bush, New York, Vintage, 2000, s. 27.
54 Washington Post, 30 lipca 1999.
55 Kelley, The Family, s. 202.
56 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 118.
57 G.W. Bush, Decision Points, s. 34.
58 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 118.
59 Ibid., s. 118-119.
60 Wywiad Billa Minutaglio z Josephem O'Neillem, lipiec 1998, w: Minutaglio, First Son, s. 210.
61 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 118.
62 G.W. Bush, Decision Points, s. 34.
63 W styczniu 1990 r., czyli dość długo po objęciu prezydentury przez George'a H.W. Busha i na rok przed Pustynną Burzą, Harken Energy "spieniężyła" swoje więzi z Bushami, kiedy rząd Bahrajnu przyznał jej wyłączny 30-letni kontrakt na odwierty u brzegów tego państwa, na wodach Zatoki Perskiej. Harken nie miała doświadczenia na arenie międzynarodowej i w wierceniach przybrzeżnych, a poza tym była za mała, żeby podołać temu przedsięwzięciu, dopóki nie wciągnęła do projektu braci Bass z Houston, wielkich dobroczyńców GOP i przyjaciół rodziny Bushów. Forbes nazwał umowę "trudną do wyobrażenia. Niewielka firma bez doświadczenia międzynarodowego będzie wiercić na Bliskim Wschodzie". Time stwierdził, że emirat Bahrajnu "nie cofnie się przed niczym, żeby zapewnić sobie dobre stosunki z USA". George W. zapytany przez Wall Street Journal, czy fakt jego pracy w tej firmie zwiększył szanse Harken na kontrakt, zaśmiał się: "Zapytajcie Bahrajńczyków". Baker, Family of Secrets, s. 353-354; J.H. Hatfield, Fortunate Son, s. 99-100; Minutaglio, First Son, s. 246-247; Ivins i Dubose, Shrub, s. 28-32.
64 Kelley, The Family, s. 428.
65 Ivins i Dubose, Shrub, s. 31-37.
66 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 64.
67 Kelley, The Family, s. 432.
68 Mitchell, W: Revenge of the Bush Dynasty, s. 213.
69 Po premierze Ojca chrzestnego Francisa Forda Coppoli w marcu 1972 r. George H.W. Bush, wówczas ambasador USA przy ONZ, był tak urzeczony filmem, że wynajął jedno z nowojorskich kin na prywatny pokaz i zaprosił ponad setkę gości. W całym Nowym Jorku bilety na Ojca chrzestnego sprzedawały się na pniu i bardzo trudno było je dostać. Synowie Busha podzielali zamiłowanie do dzieła Coppoli i często cytowali z pamięci zdania z filmu. Minutaglio, First Son, s. 134.
70 Ibid., s. 206.
71 John Brady, Bad Boy: The Life and Politics of Lee Atwater, New York, Addison-Wesley, 1997, s. 138-139.
72 Washington Post, 31 lipca 1999.
73 Hatfield, Fortunate Son, s. 765; Kelley, The Family, s. 446.
74 Jon Meacham, Destiny and Power: The American Odyssey of George Herbert Walker Bush, New York, Random House, 2015, s. 705.
75 Newsweek, 29 czerwca 1987.
76 Na nalegania Jamesa Bakera, który później został przewodniczącym kampanii, Jennifer Fitzgerald została usunięta ze sztabu wiceprezydenta i przeniesiona do nowojorskiego biura kampanii, gdzie mniej rzucała się w oczy. Starszy Bush wypłacał jej pensję z własnej kieszeni. Herbert S. Parmet, George Bush: The Life of a Lone Star Yankee, New York, Scribner, 1997, s. 241.
77 Schweizer i Schweizer, The Bushes, s. 341.
78 Laura Bush, Spoken from the Heart, s. 121-122.
79 Proceedings of the 1988 Republican National Convention.
80 Houston Chronicle, 16 sierpnia 1988.
81 G.W. Bush, Decision Points, s. 44-45.
82 William R. Horton, odsiadujący dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia za morderstwo, został objęty programem weekendowych przepustek. Wypuszczony na weekend w czerwcu 1986 r. zbiegł i w kwietniu 1987 r. zgwałcił kobietę, pobił jej narzeczonego i ukradł jego samochód. Został złapany w Maryland i skazany na podwójne dożywocie i 85 lat. Tamtejsza sędzina nie zezwoliła na przekazanie go władzom stanu Massachusetts, uzasadniając swoją decyzję obawami, że może zostać ponownie zwolniony z więzienia (przyp. tłum.).
83 To słowa Puga Ravenela, przytoczone w: Brady, Bad Boy, s. 177.
84 G.W. Bush, A Charge to Keep, s. 198.
85 G.W. Bush, Decision Points, s. 45.
86 Mitchell, W: Revenge of the Bush Dynasty, s. 217.