Budowanie Polski Ludowej. Robotnicy a komuniści 1945-1950 - Padraic Kenney


Reflow text when sidebars are open.
Od upadku komunizmu politycy w Polsce, odwołując się do czasów poprzedzających okres komunistyczny, starają się przedstawić powstałe po 1989 roku państwo jako "Trzecią Rzeczpospolitą", bezpośrednią spadkobierczynię międzywojennej Drugiej Rzeczpospolitej. W zbiorowej wyobraźni pięćdziesiąt lat polskiej historii stało się nagle anomalią, sennym koszmarem, z którego społeczeństwo się budzi, obciążone brzemieniem skutków stalinizacji. A przecież właśnie teraz, gdy komunizm się skończył, tym ważniejsze staje się zadanie usytuowania owego okresu we współczesnej historii Polski; koniec ery komunizmu państwowego w Europie jest okazją nie do tego, aby wymazać ten system jako miłościwie już niepanujący, lecz by spojrzawszy nań z dystansu, odkryć, jak działał. By zrozumieć polski komunizm, trzeba zacząć od badania jego początków. W niniejszej książce sięgam po narzędzia historii społecznej, pragnąc odnaleźć ciągłość i określić miejscowe ramy dla zjawiska przedstawianego jako rewolucja klasy robotniczej, która stworzyła Polską Rzeczpospolitą Ludową. Państwo komunistyczne trudno rzecz jasna uznać za twór powstały w wyniku dążeń polskiego społeczeństwa; a przecież społeczeństwo to wywierało wpływ na charakter transformacji lat 1945-1950, nieraz zmuszając reżym, by rozwijał się w kierunku, który wyznaczały żądania społeczne. Upadek komunizmu był zaś rezultatem ostatecznego załamania relacji między państwem a społeczeństwem.
Okres komunistyczny od początku zarówno na Zachodzie, jak i w niezależnej polskiej historiografii opisywano z jednej określonej perspektywy. W najwcześniejszych pracach podkreślano brak legitymizacji polskich komunistów oraz fakt, że działali dzięki obcemu poparciu, a także opisywano polityczne machinacje, których się dopuszczali w celu zdobycia i utrzymania władzy oraz wykluczenia opozycji8. W The Soviet Bloc. Unity and Conflict, być może najważniejszej pracy w nurcie historii totalitaryzmu, Zbigniew Brzeziński rozwija ten temat, wykraczając poza politykę partyjną i międzynarodową, oraz bada rolę polityki społecznej i gospodarczej w dążeniu komunistów do przejęcia pełnej władzy w poszczególnych państwach. The Soviet Bloc zwraca także uwagę na znaczenie, jakie dla sukcesu komunistów miała zmiana granic Polski, zniszczenie przez nazistów polskich elit intelektualnych i gospodarczych, a także na atrakcyjność pierwszych politycznych propozycji komunistów, jak radykalna reforma rolna i upaństwowienie przemysłu. Brzeziński podkreśla zróżnicowanie w obrębie bloku wschodniego - zwłaszcza to, w jakim stopniu polscy komuniści różnili się od swoich odpowiedników w pozostałych częściach Europy Wschodniej: nieco rzadziej sięgali po represje i w bardziej otwarty sposób podchodzili do kwestii tożsamości narodowej9.
W kolejnych badaniach pewne problemy sformułowane w pracach Brzezińskiego nieco zniuansowano, rezygnując ze sztywnego modelu totalitaryzmu; sposób patrzenia na proces przejmowania władzy przez komunistów zasadniczo się jednak nie zmienił. Nowsze badania, prowadzone przez historyków zarówno polskich, jak i anglo-amerykańskich, wciąż kładły nacisk na środki, za pomocą których komuniści zabezpieczali swoją władzę. Polityczne narracje złagodzono, na przykład przyznawano, że społeczeństwo mogło reagować na komunistyczną władzę na wiele sposobów. Co do swej istoty historia pozostawała jednak ta sama: chociaż po objęciu władzy w 1944 roku komuniści dokonali koncesji w dziedzinie kultury i choć przyczynili się do pewnego postępu społeczno-gospodarczego (wszystko po to, by w latach 1947-1948 osiągnąć pełnię politycznej władzy), polski lud nie odgrywał w określaniu własnej przyszłości żadnej roli10.
Dramat polityczny, jaki opisują ci historycy, został opowiedziany nad wyraz sugestywnie, przystępnie i jest w zasadzie opowieścią prawdziwą - tyle że bardzo niepełną. Niezależnie od tego, jak wiele historycy, o których tu mowa, mieli do powiedzenia o relacjach między Polską a ZSRR, o rozwoju gospodarki planowej i budowie reżymu opartego na represji - nie potrafili opowiedzieć, na czym właściwie polegało doświadczenie komunizmu. Co sądzono o komunizmie? Co się ludziom w nim nie podobało, a co podobało? Jak starali się przetrwać? Jak reżym używał swojej władzy i czy cokolwiek go powstrzymywało? Jakie cele stawiali sobie komuniści w odniesieniu do społeczeństwa i czy udało im się te cele osiągnąć? Jeśli nie, to dlaczego? Aż do tej pory pytania te pozostają bez odpowiedzi, a to z kolei znaczy, że brak nam dostatecznych wskazówek, by zrozumieć upadek komunizmu, nie wspominając już o odrodzeniu się jego popularności po 1989 roku. Analiza związków między państwem a społeczeństwem w początkach epoki komunizmu może powiedzieć nam coś więcej o tym, dzięki czemu reżym przetrwał tak długo oraz jak i dlaczego upadł.
Niniejsza książka nie zamierza być donkiszotowską próbą ukazania, że przejęcie władzy przez komunistów było ludową rewolucją albo że państwo komunistyczne u swych początków cieszyło się legitymacją opartą na czymś więcej niż zasoby, które rozdzielało. Każdy historyk, jeśli chce napisać historię społeczną Europy Wschodniej w omawianym okresie, musi uznać pewien podstawowy fakt: gdyby nie okupacja Polski przez armię radziecką, komuniści nie zdołaliby przejąć ani utrzymać władzy. Niniejsza książka pokazuje zatem raczej, jak podejście uwzględniające pewną ciągłość i logikę w sferze społecznej pomaga nam umieścić ten okres w polskiej historii i uchwycić dynamikę systemu komunistycznego. Fakt, że stalinizm11 został narzucony, nie zmniejsza naszej potrzeby zrozumienia, co się wydarzyło, i rozpoznania wszystkich sił, wewnętrznych i zewnętrznych, społecznych i politycznych, które ukształtowały powojenną Polskę. Historia społeczna nie stanowi jedynie uzupełnienia narracji politycznej, lecz ją przeformułowuje i przekształca. Nie ogranicza się do pokazania, co jeszcze działo się poza sceną, ale przepisuje samą sztukę i zmienia jej obsadę.
Społeczną bazę politycznych przemian w Europie Wschodniej badano już z dobrym skutkiem w innych krajach regionu12. Ze wszystkich wschodnioeuropejskich społeczeństw przypadek Polski jest szczególnie interesujący, Polacy bowiem zdawali się najmniej skłonni do zaakceptowania komunizmu. Nawet dość pobieżne porównanie ruchu oporu z lat 1939-1944 (nie wspominając już o wcześniejszych stu pięćdziesięciu latach), działającego w imię idei demokratycznych, ze względnie pokojowym ustanowieniem komunistycznej władzy prowokuje do myślenia, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę tradycyjną antypatię między Polakami a Rosjanami. Drugą cechą, która czyni Polskę tematem atrakcyjnym, jest jej znaczenie w całym bloku. Jako największe i najgęściej zaludnione państwo w Europie Wschodniej i lider zarówno w dziedzinie rolnictwa, jak i przemysłu Polska była, jak ujął to Brzeziński, "pierwszym celem radzieckiej polityki w środkowo-wschodniej Europie", kluczem do dominacji w regionie - a od 1980 roku kluczem do rozkładu całego bloku13. Stanowi zatem logiczny punkt wyjścia, od którego warto zacząć analizę komunizmu w Europie Wschodniej.
Historia Polski pozostaje uwięziona w podwójnym dramacie lat 1944-1945 i 1980-1981. Aby zrozumieć epokę komunistyczną, musimy uznać, że rok 1945 był czasem rewolucji, i określić, co łączy tę epokę ze światem przedrewolucyjnym. Zważywszy, że "rewolucja" oznacza zazwyczaj dramatyczną i całościową zmianę, stanowiącą odpowiedź na społeczne potrzeby i pragnienia, badacze unikali używania tego pojęcia do opisu wydarzeń 1945 roku. Spośród polskich uczonych jeden tylko Tadeusz Łepkowski bronił możliwości rozumienia narodzin państwa komunistycznego jako "zderzenia dwóch rewolucji"14. A przecież komunistyczna Polska stanowiła w rzeczywistości produkt dwóch rewolucyjnych przemian. Pierwsza, która rozegrała się z grubsza w latach 1945-1947, była rewolucją społeczną i gospodarczą: gospodarka przeszła z rąk prywatnych lub też z rąk niemieckich okupantów w ręce państwa, a robotnicy i chłopi zostali namaszczeni jako nowa klasa rządząca. Druga rewolucja, ta z lat 1948-1950, była zarazem polityczna i społeczna. Z jednej strony partia komunistyczna zdobyła kontrolę nad polskim państwem i społeczeństwem; z drugiej - był to początek masowego awansu robotników i chłopów w edukacji, przemyśle i w biurokracji. Ruchy opozycyjne, których kulminacją był ruch Solidarności w latach 1980-1981 i które otworzyły drogę do upadku komunizmu, były w znacznej części produktem konfliktu między pragnieniami ludu a narzuconymi parametrami tych dwóch rewolucji.
Siła Solidarności polegała na tym, że z natury stanowiła wspólnotę, czy nawet "klasę kulturowo-polityczną"15. Co za tym idzie, nasza interpretacja nie może ograniczać się jedynie do sytuacji z lat 1980-1981; musimy zbadać korzenie tej kultury i tej polityczności. W ostatnich czasach kilka opracowań cofało się do okresu sprzed 1980 roku w poszukiwaniu źródeł Solidarności. Nie da się ich jednak znaleźć, o ile nie potraktuje się robotników i robotnic jako podmiotu nie tylko wtedy, gdy angażują się w zorganizowaną działalność opozycyjną, i o ile nie uzna się, że represje komunistyczne nie były jedynym, co kształtowało ich doświadczenia16.
Aby uzupełnić istniejące narracje historyczne, niezbędne jest sięgnięcie do nowego typu źródeł. Książka niniejsza czerpie z archiwów państwowych, partyjnych, archiwów bezpieki, związków zawodowych i fabryk - większość tych archiwaliów nigdy przedtem nie była wykorzystywana - a także z wywiadów i materiałów propagandowych; wszystko po to, by opowiedzieć nową historię. Wymaga to zwrócenia bacznej uwagi na ukryte znaczenia nawet mało wiarygodnych źródeł oraz czytania dokumentów i przedstawionych w nich działań nie po prostu jako zapisu tego, co się wydarzyło, lecz tego, co (jak wierzyli autorzy i ci, których opisywano) powinno było się wydarzyć - i zrozumienia, co to znaczyło. Jak zobaczymy, zadanie to staje się coraz trudniejsze, w miarę jak coraz bardziej sformalizowany oficjalny język ujawnia mniej i mniej na temat społeczeństwa, więcej i więcej zaś na temat intencji jego użytkowników.
Celem takiego podejścia jest, między innymi, umożliwienie porównawczych badań społeczeństw komunistycznych. Historia społeczna reżymów, niezależnie od tego, czy nazywane są totalitarnymi, autorytarnymi, leninowskimi, stalinowskimi, socjalistycznymi, socjalizmem państwowym, państwowym kapitalizmem czy komunizmem, doczekała się najpełniejszych opisów w odniesieniu do przypadku, jakim jest Związek Radziecki, a zwłaszcza dwa wielkie przewroty: w latach 1917-1921 i 1928-1932. Badacze udokumentowali aspiracje i przekonania robotników, chłopów, żołnierzy, burżuazji i intelektualistów oraz pokazali, do jakiego stopnia reżym radziecki był produktem społecznego oporu albo społecznego przystosowania, a także niebezpośrednich negocjacji między grupami społecznymi17.
Porównanie Związku Radzieckiego z innymi państwami bloku wschodniego mogłoby rzucić więcej światła na pytanie o wyjątkowość radzieckiego doświadczenia. Pomogłoby nam odpowiedzieć na takie pytania, jak: czy rewolucja prowadząca do utworzenia państwowego socjalizmu jest możliwa dzięki szczególnej mieszance nielicznego, świadomego politycznie proletariatu i łatwych do zmobilizowania mas chłoporobotników? Jaki jest związek między taką rewolucją, w której pobrzmiewa echo ludowych żądań ziemi i chleba, a robotniczą kontrolą oraz bolszewickim modelem rewolucji odgórnej? I najważniejsze: czy istniało coś takiego jak stalinizm, czy może różnice między Związkiem Radzieckim a pozostałymi krajami Europy Wschodniej sprawiają, że pojęcie to traci znaczenie? Niniejsza książka stara się umożliwić porównawcze badanie społeczeństw podlegających komunistycznym, czy też autorytarnym, rządom.
Koniecznym punktem wyjścia jest zbadanie roli klasy robotniczej - tytularnej awangardy rewolucji - co zostało już tak znakomicie zrobione w historiografii dotyczącej Związku Radzieckiego18. Tego typu analiza Polski pozwala poruszyć problemy istotne dla literatury poświęconej klasie robotniczej i transformacji społecznej. Jednym z zasadniczych dziś pytań w tym polu badawczym jest kwestia oporu w reżymach autorytarnych. W jaki sposób opór robotniczy, czy też to, co James Scott nazwał "codzienną formą oporu", może cokolwiek osiągnąć?19. W obrębie polskiej klasy robotniczej społeczności oparte na wspólnych doświadczeniach związanych z pracą, na kulturowych rytuałach i miejskich strukturach czerpały ze swoich tradycji i przekonań dotyczących wspólnej tożsamości, aby wyrażać swoją wizję siebie, swojej pracy, swojego miejsca w społeczeństwie. Dzięki temu klasa robotnicza w Polsce stawała się o wiele potężniejsza, niż komuniści oczekiwali; miała narzędzia pozwalające wywierać wpływ i przetrwać w systemie, w którym żyła, i pojawić się ponownie jako siła sprawcza w 1956 roku i później.
To wszystko składa się na moralną ekonomię polskiej robotnicy i polskiego robotnika. Koncepcja ekonomii moralnej, sformułowana przez E.P. Thompsona i innych, odwołuje się do zbioru wartości - obejmujących zasady egalitaryzmu, sprawiedliwości społecznej i podstawowych praw wspólnotowych - wbudowanych w kulturę wspólnoty (wspólnoty moralnej), która umożliwia wspólnocie podejmowanie, zazwyczaj spontanicznie, działań przeciw osobom obarczanym odpowiedzialnością za niszczenie zdolności wspólnoty do utrzymania pewnego poziomu życia20. Gdy robotnicy domagają się, żeby pracodawcy zareagowali na wysokie ceny na wolnym rynku, kiedy w geście czystej solidarności strajkują razem z robotnikami z innej fabryki, kiedy sprzeciwiają się wyższym normom lub grożą robotnikom, którzy przekraczają normy - wyrażają ekonomię moralną, silniejszą od jakiejkolwiek formalnej organizacji próbującej sprzeciwiać się komunistycznemu państwu. Natura i rezultaty takich konfliktów są przedmiotem niniejszej książki.
Trudno jest mówić o "robotnikach" lub "klasie robotniczej" jako całości, ponieważ we wspólnotach istniejących w obrębie polskiej klasy robotniczej nakładały się na siebie różne, niekiedy sprzeczne tożsamości, w tym tożsamość klasowa, płciowa i pokoleniowa. Stanowiły one podstawę zbiorowego oporu przeciw gospodarczym, społecznym lub politycznym represjom. Tożsamość klasowa, zarówno w obrębie fabryki, jak i poza nią, jest rzecz jasna dla mojej analizy najważniejsza. Gdy robotnicy i robotnice postrzegają siebie jako wspólnotę opartą na pracy, gdy sprzeciwiają się pracodawcom, państwu jako pracodawcy czy też komunistom jako ciemiężcom robotników, wyrażają tożsamość klasową. Aby zrozumieć klasę, musimy odkryć, po pierwsze, jak kontekst gospodarczy i polityczny oraz wspólnotowe (i fabryczne) doświadczenie kształtuje lub ogranicza zbiorową tożsamość, i po drugie, jak tożsamość ta jest powiązana ze zbiorowymi działaniami. Tożsamość klasowa, nawet w czasach stalinizmu, była niezbędnym warunkiem wstępnym zbiorowego oporu21.
Klasa, rozumiana jako tożsamość, jest subiektywna: na przykład wielu z tych, którzy obiektywnie są robotnikami, za takowych się nie uważa (z uwagi na to, jak komuniści postrzegali robotników i robotnice, pojęcie "robotnik" w tym bloku zazwyczaj znaczy "robotnik przemysłowy" i stanowi odpowiednik amerykańskiego "niebieskiego kołnierzyka"). Ale w komunistycznej Polsce klasa miała przecież także obiektywne znaczenie polityczne, definiowane przez przywódców partyjnych i państwowych. Interpretacja tożsamości klasowej daje zatem możliwość analizy intencji państwa i jego skuteczności - jeśli odrzuci się warstwę propagandową, można odkryć, w jaki sposób rzekomy podmiot rewolucji naprawdę się zachowywał i jak subiektywna klasa wypada na tle swojej wersji oficjalnej. Jak zauważył Stanisław Ossowski, świadomość klasowa wzrasta w czasach, gdy klasa średnia zostaje ujarzmiona lub jest słaba - a tak właśnie działo się w powojennej Polsce22.
Tak jak klasa, naród ma znaczenie nie tyle jako zjawisko obiektywne, ile jako konstrukt, produkowany odgórnie, a zarazem w różny sposób wyobrażany przez różne grupy społeczne23. Robotnicy często postrzegali siebie jako Polaków (lub katolików), w odróżnieniu od władz, które postrzegali jako niepolskie lub mniej polskie. W latach 1945-1949 tożsamość narodowa paradoksalnie umocniła się właśnie wtedy, gdy społeczeństwo stało się homogeniczne; bez Niemców i Żydów, dwóch tradycyjnych punktów odniesienia polskiej odrębności, i w obliczu zagrożenia ze strony dwóch zagranicznych agresorów - dopiero co odpartych Niemców i Rosjan - Polacy odtworzyli relacje antagonistyczne. Jednym z celów dekodowania tożsamości narodowej jest określenie, czy robotnicy postrzegali komunistów jako autentycznie polskich, czy nie, a co za tym idzie, zasugerowanie odpowiedzi na jedno z kluczowych pytań dotyczących historii społecznej komunistycznej Polski: czy Polacy uważali panujący reżym za obcy?
Klasa i naród mogły zapewne jednoczyć wszystkich robotników; inne tożsamości ich dzieliły. Klasa robotnicza w 1945 roku znalazła się w centrum dramatycznych przemian w obrębie zbioru powiązanych tożsamościowych doświadczeń: miejski-wiejski, męskie-kobiece, wykwalifikowany-niewykwalifikowany, stary-młody. W niektórych przypadkach podział na robotników "starych", mających przedwojenne miejskie korzenie i doświadczenie fabryczne, i "młodych" przybyszów do fabryk i miast był wyraźny i silnie odczuwany. Kiedy indziej kategorie te nie były aż tak ostre: starsi wiekiem robotnicy mogli być nowymi przybyszami ze wsi; wielu młodych robotników należało do dawnej miejskiej kultury, tak jak ich rodzice. Opisu wieku i kwalifikacji nie można przyjmować bez dokładniejszego zbadania; podobnie jak w przypadku klasy i narodu, trzeba zwrócić uwagę na cele przyświecające tym, którzy przypisywali sobie lub innym te tożsamości. Rozróżnienia odwołujące się do różnic pokoleniowych często były wytworem przekonań, które ktoś, kto ich dokonywał, żywił na temat klasy robotniczej. Na przykład starzy komuniści mogli używać zwrotu "młodzi robotnicy", mając na myśli niezdyscyplinowanych nowych przybyszów; pojęcie "starzy robotnicy" mogło odzwierciedlać irytację działaczy partyjnych wobec bezkompromisowości strajkujących. I wreszcie płeć kształtowała wzorce konfliktu i przystosowania, często w sposób nieprzewidywalny.
Jak zobaczymy, siły polityczne i ekonomiczne także rozdzierały polskie wspólnoty robotników; potrafili oni jednak kontestować i modyfikować działania państwa. W latach budowania powojennego porządku główną areną konfliktów między państwem a robotnikami były hale fabryczne. Pracodawcy i partia, aby zwiększać produkcję i kontrolować miejską siłę roboczą, stosowali takie narzędzia jak podnoszenie norm, dyscyplina, zachęty i kampanie budujące entuzjazm. Robotnicy i robotnice bronili swojej kontroli nad procesem produkcji. "Kontrola robotnicza" oznacza zazwyczaj uczestnictwo pracowników w nadzorze i zarządzaniu (rodzaj kontroli widoczny także w latach 1944-1945). "Kontrola" w szerszym znaczeniu, którego tu używamy, oznacza włączenie fabryki, stanowiska pracy i dnia roboczego w rytmy i wzorce organizujące wspólnotę; broniąc tego typu stosunków, robotnicy i robotnice umacniali wartości ważne dla ich zbiorowej tożsamości. Innymi słowy, polem walki stawały się same wspólnoty robotnicze; ich członkowie starali się zachować kontrolę nad własnym życiem i związkiem między domem a pracą. Posługiwanie się pojęciem kontroli w szerszym rozumieniu pozwala używać go także wtedy, gdy chce się uwzględnić ekspansywną naturę państwa i jego motywowane ideologicznie ingerencje w życie robotników; mogą oni dążyć do zachowania kontroli w tym znaczeniu bynajmniej nie tylko w sytuacji, gdy dysponują potężnymi zasobami (jak w czasie rewolucji rosyjskiej). Przyjęcie szerszej definicji pozwala nam dostrzec i rozpoznać to dążenie nawet wówczas, gdy robotnicy nie mogą, z powodu strukturalnych ograniczeń państwa, wspólnoty lub rodziny starać się o pełną kontrolę nad fabryką. Nie należy interpretować ich działań jako słabszej wersji tradycyjnej kontroli, lecz jako poszukiwanie sposobu osiągnięcia podobnych celów przy bardziej ograniczonych zasobach24.
Innym sposobem, w jaki robotnicy bronili swojej wspólnoty, była mobilność. Istniały trzy jej rodzaje istotne w pierwszych latach po wojnie. Dwa dobrze znane: awans na stanowiska techniczne, administracyjne lub partyjne oraz migracja do miast. Choć procesy te przyczyniały się do opanowywania przez komunistów społeczeństwa i klasy robotniczej, komuniści nie mogli kontrolować tego, kto odnosił korzyści i w jaki sposób ci, którzy awansowali, postrzegali samych siebie25. Nowi robotnicy lub pracownicy administracyjni zdobywali doświadczenie i umiejętności, na które komuniści mieli niewielki wpływ; co za tym idzie, migracje i promocje stały się nieoczekiwanie bronią w rękach tych, którzy na nich skorzystali. Mobilność pozioma - wolność przemieszczania się między miastami i miejscami pracy - także była w rękach robotników potężną bronią. Robotnicy utwierdzali dzięki niej swoje prawo do decydowania, jak i gdzie będą pracować, i odmawiali państwu prawa do tworzenia wspólnot ludzi pracy wedle jego reguł.
Niezależnie od wszelkich narzędzi znajdujących się w rękach robotników istniały oczywiście także te w rękach państwa, równie ważne dla zrozumienia społecznej istoty stalinizmu. Stosowanych przez państwo strategii manipulacji, perswazji i represji nie można łatwo oddzielić od działań społeczeństwa. Jedną z wielkich trudności w badaniu roli państwa jest samo określenie, czym ono jest. W państwie komunistycznym partia, która wyznacza ideologiczne parametry rządzenia, zaczyna tak dalece identyfikować się z siłą państwa - formalnym układem zasad rządzenia społeczeństwem - że trudne staje się oddzielenie jednego od drugiego. Bohaterowie niniejszej książki sami mieli problem z dostrzeżeniem tej różnicy. Polacy używali często (i używają nadal) dla opisania rządu słowa "władza"; "władza" oznacza zarówno funkcjonariuszy państwowych, jak i każdego, kto sprawuje kontrolę. Pojęcie to obejmuje na przykład dyrektorów fabryk, którzy odpowiadają przed Ministerstwem Przemysłu. Robotnicy i robotnice generalnie traktowali swoich pracodawców tak, jakby byli kapitalistycznymi właścicielami, choć zarazem zdawali sobie sprawę, że ci pracodawcy różnili się od dawnych pod względem dostępu do zasobów państwowych - widać to znakomicie w wielu strajkach opisanych w dalszych częściach niniejszej książki. Dyrektorzy zazwyczaj nie tylko bywali członkami partii (fakt sam w sobie niekoniecznie będący oznaką politycznej władzy), ale i jej rzecznikami; jeśli nie, zazwyczaj miewali blisko siebie pomocników, którzy reprezentowali interesy partii w kierownictwie. Z drugiej strony kierownictwo często poświęcało interes państwa, aby zadowolić robotników, a miejscowi przedstawiciele partii lub związków zawodowych często działali na własną rękę, wspierając robotników nawet wbrew interesom państwa. Rodzi się pokusa, by pójść śladem robotników i, z pewną przesadą, potraktować ich wszystkich jako "władzę". Bardzo często używam tego pojęcia, bo chcę zachować perspektywę robotników; zarazem jednak często trzeba czynić staranne rozróżnienia między różnymi rodzajami władz - to pozwala dostrzec, że polityka we wczesnokomunistycznej Polsce nie była ani tak ujednolicona, ani tak skuteczna, jak przywódcy komunistyczni mogliby sobie życzyć.
By zbadać te kwestie, w niniejszej książce porównuję doświadczenia robotników z lat 1945-1950 w dwóch miastach, Łodzi i Wrocławiu. Taki wybór był częściowo dziełem przypadku. Ciągnęło mnie do Wrocławia, od którego rozpocząłem swoją znajomość z Polską w połowie lat osiemdziesiątych, do Wrocławia, który w 1945 roku przeżył niezwykłe ponowne narodziny na ruinach niemal opustoszałego niemieckiego miasta. Stworzone na nowo jako polskie, z wynalezioną tożsamością narodową, szybko zaczęło cieszyć się reputacją stolicy polskiego Dzikiego Zachodu miasta obdarzonego wolnym duchem, schronienia bandytów i surowych pionierów26. Choć był tematem dziesiątek opracowań napisanych po polsku w ciągu ostatnich czterdziestu lat, pozostaje niemal całkowicie nieznany badaczom anglojęzycznym. Łódź z kolei jest równie atrakcyjnym przedmiotem badań: otacza ją fascynująca aura starego proletariackiego miasta, sceny wielkich strajków w cesarstwie rosyjskim i w latach międzywojennych, a także niemal zapomnianych strajków z lat 1945-1948.
Porównanie Łodzi i Wrocławia to coś więcej niż ich proste zestawienie; nie chodzi o samo studium dwóch miast, niezależnie od tego, jak ważne jest każde z nich z osobna. To studium Polski jako całości, w którym Wrocław i Łódź stanowią przykłady bardzo odmiennych doświadczeń możliwych w komunistycznej Polsce. Różnice pozwalają uzyskać wgląd w sposoby, na jakie państwo wykorzystywało na swoją korzyść siły społeczne. Łódź była reprezentatywna dla przeszłości Polski, Wrocław - dla jej przyszłości. Wspólnota pracy i tradycja klasy robotniczej dostarczały podstaw dla oporu robotniczego w Łodzi; ich nieobecność jest jednym z powodów, dla których robotnikom we Wrocławiu nie udawało się stawiać oporu w ten sam sposób.
Obserwatorzy w Europie Wschodniej (począwszy od samego Stalina, który żartował, że wprowadzanie socjalizmu, tak jak on go rozumiał, do Polski jest jak siodłanie krowy) zawsze podkreślali fundamentalną niezgodność między komunistycznym systemem państwowym udoskonalonym w Związku Radzieckim a krajami o demokratycznych, raczej miejskich tradycjach. Nie badano jednak, na czym faktycznie polegało wzajemne oddziaływanie między tradycjami społecznymi i istniejącymi wspólnotami a komunistyczną władzą. Tradycje polityczne okazały się słabym fundamentem opozycji przeciw nowemu reżymowi; wojna spowodowała przeniesienie się przedwojennych polskich przywódców politycznych do Londynu, w kraju zatem pozycja komunistów była niemal niepodważalna. Natomiast jeśli jako przedwojenną Polskę rozumieć jej społeczeństwo - pod pewnymi względami poważnie zmienione, pod innymi w zasadzie nietknięte - to rzeczywiście weszła ona w interakcję z powojennym reżymem, a jej tożsamości znalazły się w konflikcie z formami zaprojektowanymi w komunistycznych wizjach społeczeństwa.
Ta prawda dotyczy zwłaszcza robotników przemysłowych. Wielu badaczy zakładało, że polska klasa robotnicza w 1945 roku narodziła się na nowo, założenie to jest jednak bez wątpienia błędne, tak jak błędne byłoby na przykład ignorowanie mentalnego bagażu, który imigranci przywozili ze sobą do Ameryki27. Zwrócenie uwagi na to, czym była dla rewolucji 1945 roku tradycja sprzed roku 1939, nie stanowi próby powiedzenia, że jedna wytworzyła drugą, oznacza natomiast uznanie roli pamięci uczestników i uczestniczek późniejszego dramatu28. Niniejsze wprowadzenie nie może oddać całej złożoności doświadczeń w międzywojennej i powojennej Polsce, może jedynie zaproponować ogólną charakterystykę doświadczeń klasy robotniczej i robotniczych wspólnot sprzed 1945 roku, ze zwróceniem szczególnej uwagi na Łódź.
Przed rokiem 1918 ziemie polskie były rozdzielone między trzy imperia, przy czym większa część ziem wschodnich i centralnych należała do Rosji, położona na południowym zachodzie Galicja - do Austro-Węgier, a Śląsk i tereny na zachodzie - do Niemiec. Ten podział i związki łączące poszczególne części kraju z poszczególnymi imperiami wpływały na ekonomiczny i społeczny kurs przyjęty przez Polskę po odzyskaniu niepodległości. Dawny zabór rosyjski, do którego należała Łódź, u schyłku XIX wieku stanowił najbardziej uprzemysłowioną część Imperium Rosyjskiego i kluczowy łącznik z Zachodem. Choć mieszkańcy zaboru pruskiego podlegali prześladowaniom kulturalnym, niemiecka industrializacja i polityczna integracja uczyniły z ziem tego zaboru najlepiej rozwinięty gospodarczo region Polski zarówno międzywojennej, jak i powojennej. To samo dotyczyło czwartego obszaru, ziem przyznanych Polsce po 1945 roku (włącznie z Dolnym Śląskiem i Wrocławiem), które od wieków nie stanowiły części żadnego rzeczywistego ani wyimaginowanego państwa polskiego.
Nie można mówić o jednej polskiej klasie robotniczej przed 1918 rokiem, ponieważ tożsamość regionalna była o wiele silniejsza od narodowej (pozostało tak zresztą jeszcze po II wojnie światowej). Niepodległa Polska musiała zarazem zjednoczyć trzy społeczeństwa i zbudować państwo, które mogłoby przetrwać między Niemcami a Związkiem Radzieckim. Żaden z tych celów nie został w pełni osiągnięty, jednak uprzemysłowienie w okresie międzywojennym, zwłaszcza finansowany przez państwo rozwój takich obszarów jak port w Gdyni, przyciągało robotników z całego obszaru Polski; także Warszawa działała jak magnes na poszukujących pracy z całego kraju. Polska stopniowo stawała się krajem coraz silniej zurbanizowanym i uprzemysłowionym29.
Polska międzywojenna nie była państwem "nowoczesnym" wedle zachodnich standardów. Wiele miast miało jednak tradycje przemysłowe związane z takimi dziedzinami jak metalurgia, włókiennictwo czy górnictwo, sięgające połowy XIX wieku. Pięć milionów robotników (licząc razem z rodzinami, jedenaście milionów ludzi, prawie jedna trzecia populacji) stanowiło w polskim społeczeństwie liczącą się siłę30; niejeden rząd upadł lub został osłabiony z powodu robotniczych wystąpień. W latach 1921-1923 hiperinflacja wywołała falę strajków, w tym ogólnokrajowy strajk generalny 3 listopada 1923 roku, oraz powstanie robotnicze, które dwa dni później ogarnęło Kraków. W czasie wielkiego kryzysu na początku lat trzydziestych prawie każda rodzina robotnicza doświadczyła bezrobocia, pracy w niepełnym wymiarze lub zwolnień. Na fali konfliktów pracowniczych, które trwały w całym kraju mniej więcej od 1930 do 1937 roku i skierowane były przeciw skręcającemu coraz bardziej w prawo reżymowi, polscy robotnicy wynaleźli strajk okupacyjny31.
W latach międzywojennych klasę robotniczą reprezentowało wiele partii i związków zawodowych. Komuniści nigdy nie cieszyli się wśród robotników większościowym poparciem, byli jednak stale obecną, choć często nielegalną, siłą na scenie politycznej32. Większość wielkich partii miejskich kontrolowała także własne związki zawodowe, tak więc choć zapewne mniej więcej 1-2 procent robotników działało w partiach politycznych, prawie 20 procent wykazywało jakieś zaangażowanie polityczne, wyrażające się w końcu lat dwudziestych i w latach trzydziestych członkostwem w związkach zawodowych. Przed 1926 rokiem ogólny odsetek uzwiązkowionych robotników sięgał prawie 35 procent. Od lewej do prawej były to związki Komunistycznej Partii Polski, Polskiej Partii Socjalistycznej (wymieniane zwykle przez historyków razem z socjalistycznymi żydowskimi i niemieckimi związkami jako "klasowe związki zawodowe"), centrowej Narodowej Partii Robotniczej, związki chrześcijańsko-demokratyczne, związki podlegające rządowi i, na skrajnej prawicy, związki podlegające Stronnictwu Narodowemu33.
Powojenni robotnicy mogli odwoływać się do pamięci o tych doświadczeniach. Po pierwsze, zachowali wspomnienie zorganizowanych konfliktów pracowniczych. Jakkolwiek powojennym komunistom mogło się wydawać oczywiste, że nowi pracodawcy (czyli oni sami) różnią się od dawnych, to jednak z punktu widzenia robotników zmiana była w najlepszym razie tylko semantyczna; co więcej, fakt, że przedwojennymi strajkami nierzadko kierowali działacze komunistyczni i socjalistyczni, utrudniał przywódcom partyjnym działanie po 1945 roku. Robotnikom, którzy mieli do czynienia z komunistami mówiącymi jak zarządcy i z kierownictwem reprezentującym partię, należy wybaczyć, że uznali, iż nic się nie zmieniło od czasów kapitalistycznych. Z drugiej strony następstwem przedwojennych konfliktów, jak twierdzili komuniści, była pamięć skrajnej nędzy i rozpaczy, którym przeciwstawiano nadzieje roku 1945. Tu jednak znów wrażenia były odmienne; robotnicy interpretowali te same wspomnienia zupełnie inaczej, niż chcieli je pokazać komuniści.
Po drugie, w okresie międzywojennym nastąpiło gwałtowne załamanie skuteczności polityki klasy robotniczej. W miarę jak polityka krajowa systematycznie przesuwała się na prawo, robotnicze partie i związki - najpierw komuniści, potem socjaliści, a u schyłku lat trzydziestych nawet chrześcijańscy działacze robotniczy - na poziomie krajowym były coraz bardziej izolowane i coraz słabsze. Robotnicy mogli stąd wysnuć wniosek, że udział w formalnych procesach politycznych nic nie daje. Obojętność robotników i robotnic wobec komunistycznej polityki, bardziej widoczna w powojennej Polsce niż niechęć, wydaje się echem tych doświadczeń.
Okres międzywojenny i wojenny przygotowały robotników do zaakceptowania kluczowego punktu komunistycznego programu dla przemysłu: upaństwowienia fabryk. W okresie międzywojennym rosło zaangażowanie rządu w przemysł; w 1919 roku rząd próbował nawet przejąć niektóre fabryki z rąk właścicieli. Dramatyczne bezrobocie lat trzydziestych zaszczepiło w umysłach Polaków obraz bezlitosnego kapitalisty - często postrzeganego jako cudzoziemiec (Niemiec) lub nie-Polak (Żyd) - który wyrzuca robotników na ulice. Wojna doprowadziła do zniszczenia krajowej elity gospodarczej wszystkich narodowości; wielu z tych, którzy nie zostali zamordowani przez nazistów, albo spędziło wojnę za granicą (fakt godny potępienia w kraju, w którym patriotyczne bohaterstwo i cierpienie były wielce cenione), albo też podczas okupacji nieco zbyt demonstracyjnie okazywało swoje bogactwo. Inni nie mieli już fabryk, do których mogliby powrócić, ponieważ ich własność została zniszczona przez Niemców lub zabrana przez Rosjan. Logika rekonstrukcji, w świetle tych faktów, wymagała państwowego kierownictwa nad przebudową gospodarki34.
Jak pokazuje mój krótki szkic, migracja do miast, brutalny konflikt klasowy, bezrobocie i nędza, a także różnorodne organizacje pracownicze stanowiły doświadczenie znane przedwojennym robotnikom i co za tym idzie, pozostały częścią zbiorowej pamięci powojennych wspólnot. W miastach, w których przemysł rozwijał się od ponad pół wieku, kilka pokoleń robotniczych rodzin zapuściło już korzenie, co odzwierciedlało się w sile ich konfliktów z pracodawcami i państwem. Łódź była głównym robotniczym miastem Polski w XX wieku, od czasu rewolucji z lat 1905-1907, poprzez wielkie strajki lat trzydziestych, aż do przełomu XX i XXI wieku, kiedy ciężkie czasy, jakie przeżywa to miasto, stanowią odbicie polskich trudności w adaptacji do rynków zachodnich i załamania socjalistycznego państwa opiekuńczego.
Łódź, niemal całkowicie pozbawiona charakterystycznych cech krajobrazowych, takich jak rzeki czy wzgórza, jest rozległym miastem, które Polakom z innych miast przypomina wielką wieś. Jej struktura została narzucona przez fabryki. Jeszcze w 1820 roku była zaledwie miasteczkiem, a już w 1900 roku liczyła 314 tysięcy mieszkańców i była drugim co do wielkości ośrodkiem miejskim w Polsce (pruski wówczas Wrocław, a właściwie Breslau, był większy niż Łódź, ale mniejszy niż Warszawa)35. Historia jej przemysłu włókienniczego w XIX wieku była historią wielkiego sukcesu: łódzkie wyroby dominowały na rynku rosyjskim aż do rewolucji październikowej. Łódź zawsze była miastem kontrastów. Wzdłuż jej głównych ulic ciągną się eleganckie domy wielkich przemysłowców; za ozdobnymi, secesyjnymi fasadami kryją się natomiast mroczne, wilgotne korytarze robotniczych czynszówek. Chociaż w ciągu ostatnich trzydziestu lat pałace, a nawet wiele dawnych fabryk przekształcono w muzea, szkoły, biblioteki i biura, a większość robotników przeniosła się do bloków budowanych na obrzeżach miasta, to kiepsko oświetlone, wąskie uliczki, rozpadające się fasady i zdezelowane bramy (nie wspominając już o ciemnych, niedogrzanych prowincjonalnych archiwach, przechowywanych w starej fabryce) dla gościa odwiedzającego miasto po raz pierwszy w śnieżny listopadowy wieczór 1989 roku stanowią żywe przypomnienie brutalnego dickensowskiego pejzażu opisywanego przez Władysława Reymonta przed I wojną światową36.
Mapa 1. Łódź 1946
Wokół największych fabryk stoją wybudowane przez fabrykantów famułki, robotnicze domy czynszowe; zazwyczaj mieszkali w nich majstrowie i robotnicy o długim stażu pracy, podczas gdy pozostali robotnicy byli rozrzuceni po całym mieście. Życie w robotniczych dzielnicach kształtował rytm pracy w fabryce; w sposobie życia zaś wyrażała się tożsamość klasowa. Międzywojenna Łódź była też miastem gęsto zaludnionym i niezdrowym. W 1931 roku ponad 30 procent populacji mieszkało w pokojach zajmowanych przez ponad cztery osoby; wielu robotników żyło tak jak na wsi, w jednopiętrowych drewnianych budach blisko centrum miasta. Jedynie 10 procent mieszkało w budynkach zaopatrzonych w toalety, a zaledwie jedna czwarta miała dostęp do bieżącej wody; 15 procent nie miało prądu. Pod każdym względem Łódź pozostawała zapóźniona w stosunku do pozostałych wielkich miast w Polsce37.
Tymczasem Wrocław (do maja 1945 roku: Breslau) był administracyjną i handlową stolicą niemieckiego Dolnego Śląska. Było to największe z miast, jakie Polska otrzymała w 1945 roku. Inaczej niż Łódź, której architektura, krajobraz i stosunki społeczne przywoływały określone tradycje i określoną kulturę, oczywiste dla większości jej mieszkańców, Wrocław przez wieki w ogóle nie był kojarzony z polskością. Dawne tradycje polskiej obecności we Wrocławiu oraz życie intelektualne niewielkiej polskiej wspólnoty na Dolnym Śląsku w XVIII i XIX wieku i jej stłumienie w okresie międzywojennym nie sprawiły, by miasto stało się w jakimkolwiek stopniu polskie. Dla powojennych przybyszów geografia Wrocławia była nowa, a jego historia obca.
Z prawie miliona Niemców, którzy znajdowali się w mieście, gdy Armia Czerwona zaczynała oblężenie "Twierdzy Wrocław" w styczniu 1945 roku, w momencie wyzwolenia w maju 1945 roku pozostało zaledwie 150 tysięcy. Oblężenie doprowadziło do poważnych zniszczeń w centrum miasta i zamieniło dzielnice mieszkalne położone na zachód i na południe od śródmieścia, na linii frontu, w dwa ogromne rumowiska38. Wielkie góry gruzu blokowały ulice, nad którymi wznosiły się puste skorupy domów. Nawet w ruinach Wrocław był imponujący; wciąż wyróżnia się spośród innych polskich miast o zbliżonych rozmiarach. Pas budynków administracyjnych i przestronnych parków otacza stare serce miasta. Centrum przetrwało oblężenie Armii Czerwonej, zachowując gęstą sieć fabryczek, warsztatów, robotniczych domów mieszkalnych i barokowych kościołów, na których kilka stuleci pruskiego ładu pozostawiło swój ślad. To, co wciąż uderza, gdy dziś odwiedza się Wrocław, to jego wyspowatość, aspekt miasta, który narzucił pierwszym mieszkańcom izolację i poczucie odseparowania i sprawił, że proces tworzenia się wspólnoty był szczególnie trudny. Administracyjno-mieszkalne centrum otaczają leżące w pewnej odległości satelitarne przedmieścia dodane w początkach wieku, a oddzielone od centrum dzielnicami fabrycznymi i gruntami rolnymi. Bliżej centrum Odra oraz jej dopływy i kanały zarazem dzielą i otaczają pozostałe dzielnice, stwarzając poczucie przestrzeni, które odróżnia to miasto od zatłoczonych miast centralnej i wschodniej Polski39.
Mapa 2. Wrocław 1946
Druga wojna światowa dokonała ogromnych spustoszeń w całym polskim społeczeństwie. Skutki nazistowskiej okupacji wpłynęły także na relacje między robotnikami i relacje między klasami. Polska została kolejny raz podzielona; po podziale z 1939 roku, wynikającym z paktu Ribbentrop-Mołotow (zwanym niekiedy czwartym rozbiorem), nastąpił kolejny, w ramach nazistowskiego imperium. Znaczną część centralnej Polski włączono do tak zwanej Generalnej Guberni, będącej rodzajem kolonii pod nazistowskim zarządem, przeznaczonej przede wszystkim do splądrowania, a następnie do germanizacji. Obszary wokół Łodzi, Poznania i Śląska zostały wcielone do Trzeciej Rzeszy. Najważniejsza różnica między dwoma regionami polegała na stopniu tolerancji wobec polskiej narodowości. Język polski i w ogóle polska tożsamość były dozwolone w Generalnej Guberni, ale zakazane w administracji i w szkołach Trzeciej Rzeszy. Na zaanektowane ziemie migrowało tysiące Niemców, wchodząc w nieunikniony kontakt z Polakami; w Generalnej Guberni dla Polaków kontakt ten ograniczał się w zasadzie do styczności z niemiecką policją i wojskiem40.
Robotnicy na zaanektowanych ziemiach mieli do czynienia ze zdecydowanie bardziej brutalnym systemem fabrycznym, z niższymi płacami i surowszą dyscypliną niż robotnicy na wschodzie. Praktyczny brak jakiejkolwiek podziemnej organizacji na ziemiach włączonych do Rzeszy oznaczał, że polski robotnik był pozostawiony sam sobie, zmuszony samemu radzić sobie z Niemcami. W najtrudniejszych warunkach pracowało prawie dwa miliony robotników, zesłanych do pracy przymusowej (w tym pracy na roli) do Niemiec; mieszkańcy ziem włączonych do Rzeszy byli szczególnie narażeni na to, że znajdą się w grupie robotników przymusowych. Chociaż wielu uznawało taką pracę za bezpieczniejszą niż praca w kraju, okazywało się, że pracują praktycznie za darmo, całkowicie pozbawieni nawet tych praw, którymi cieszyli się robotnicy w Łodzi. Robotnicy przymusowi mieszkali jednak zazwyczaj w obozach wśród innych Polaków, okazjonalnie pozwalano im nawet na wizyty w domu. Wiele osób po raz pierwszy znalazło się w fabrykach; wracając po wojnie do Polski, przywozili ze sobą nowe umiejętności41. Wojna spowodowała także inne warte odnotowania ruchy ludnościowe, zwłaszcza migrację do miast. Na ziemiach włączonych do Rzeszy, gdzie na miejsce robotników wywiezionych w głąb Niemiec potrzebni byli nowi, tysiące chłopów szło pracować do fabryk, zwłaszcza pod koniec wojny. Gwałtownie rosła także liczba robotnic. Te przemieszczenia stanowiły dopiero początek ogromnego awansu społecznego, który miał nastąpić w Polsce po wyzwoleniu42.
Wojenne doświadczenia zmieniły także postawy polityczne polskich robotników i robotnic. Wojna generalnie przesunęła społeczeństwo na lewo, dalej od skompromitowanych partii prawicowych. Jak wyjaśniał Franciszek Ryszka, nawet jeśli okupacja "zmuszała do tego, by myśleć "politycznie"" - to jest zdać sobie sprawę z siły idei politycznych i ich roli w przekształcaniu Polski - ludzie nadal niechętnie zajmowali pozycje polityczne; byli "dalecy od poparcia, ale i nieskłonni do walki przeciw nowej władzy"43. Paradoks ten można wyjaśnić, jeśli przypomnimy sobie brak zainteresowania polityką, o którym mówiliśmy wcześniej. Polityka opozycyjna nie wydawała się po wojnie ani trochę bardziej obiecująca od oficjalnej, zwłaszcza że wojna uczyniła z politycznego konsensusu wartość, usuwając lub dyskredytując różne opcje polityczne. W końcowych latach wojny w kwestiach społecznych i gospodarczych dokonywało się zbliżenie między pozycjami komunistów i niekomunistów. Plany odbudowy polskiego przemysłu, formułowane przez różne siły polityczne w kraju w 1944 roku, nie zakładały etatyzacji ani kapitalistycznej, ani w stylu radzieckim. Upaństwowienie polskiego przemysłu, jeden z fundamentalnych aspektów odbudowy, było oczekiwane i upragnione w większości segmentów społeczeństwa i przez większość ocalałego politycznego spektrum. Stanowisko komunistów - przedstawione oficjalnie w manifeście O co walczymy z grudnia 1943 roku - było zbliżone do tego przedstawionego przez podziemne ramię rządu emigracyjnego (który sam już był efektem kompromisu między bardzo różnymi partiami politycznymi) w dokumencie opublikowanym następnej wiosny. Obydwa programy były rewolucyjne i proponowały śmiałą przebudowę polskiego społeczeństwa, w tym uspołecznienie i planowanie znacznej części gospodarki oraz ograniczenie prawa własności prywatnej44.
Wpływ wojny na relacje społeczne także był pełen sprzeczności. Z jednej strony, jak pisał Jan Gross, całkowita alienacja robotników od ich niemieckich pracodawców oznaczała, że "praca [...] nagle utraciła zdolność spajania tkanki społecznej"45. Zarazem wojna umocniła solidarność narodową i klasową - a raczej, zgodnie z obserwacją Grossa, pozwoliła na wykształcenie się nowych form solidarności, odpowiednich dla powojennego świata. Represje, które dotknęły naród jako taki, były doświadczeniem wspólnym dla wszystkich Polaków, niezależnie od klasy; niewielu ludzi zachowało jakąkolwiek władzę, a wielu przedstawicieli inteligencji znalazło pracę w fabrykach. Kiedy po wojnie Polacy gwałtownie poszukiwali sposobów na odzyskanie dobrze znanych przedwojennych relacji, najłatwiej było ożywić poczucie narodowej tożsamości. Przebudzenie to stanowi temat bardzo trudny, w tym miejscu docieramy bowiem do problemu polskiego doświadczenia Zagłady. Ambiwalencja Polaków wobec Żydów, to, że Polacy postrzegali samych siebie jako jednocześnie męczenników i świadków cudzego męczeństwa, wpłynęły na pojmowanie własnego cierpienia. Trudno określić, czym dla polskiego robotnika czy robotnicy była przedwojenna wspólnota żydowska i co znaczyła dla nich Zagłada. Słuchając robotników wyrażających narodowe antagonizmy, można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z ludźmi, którzy usiłują odtworzyć przedwojenne relacje narodowościowe, tak jakby wciąż odczuwali obecność amputowanej kończyny. Równocześnie próbują wymazać Zagładę ze swojej pamięci, tak jak usunęli jej fizyczne świadectwa: latem 1945 roku rodziny robotnicze rozbierały na opał opuszczone domy w łódzkim getcie na Bałutach46.
Wojna okroiła relacje społeczne, usuwając stare elity polityczne i gospodarcze i pozostawiając po sobie społeczeństwo składające się przede wszystkim z robotników i chłopów. "Niemiec" i "Żyd" były to skróty oznaczające bossów wielkiego przemysłu, sprawców cierpień polskich robotników. Po wojnie praktycznie nie było już ani Niemców, ani Żydów; ich zniknięcie sprawiło, że narodowe i klasowe konflikty stały się niepewne i zdumiewająco ulotne, zwłaszcza w miastach z tradycjami, takich jak Łódź. Co za tym idzie, w czasach komunistycznych "narodowościowe" konflikty często maskowały konflikt klasowy, i na odwrót47.
Klasa robotnicza nieodwracalnie stała się "polska", a wojna wzmocniła jej tożsamość klasową. Praca w fabryce w czasie wojny, niezależnie od tego, jak była uciążliwa, mogła także stanowić schronienie, stwarzała mniej napięć niż dom czy ulica. "Praca - pisał pewien robotnik po wojnie - dawała schronienie [...]. Pracujący Polak stawał się więcej niewidoczny, szary, bezbarwny, bezimienny robot - i w ten sposób znajdował pewne zabezpieczenie przed prześladowaniem"48. Robotnicy jako grupa doświadczyli społecznych przesunięć mniej dotkliwie niż wiele innych grup - mówiąc wprost, większość pozostała przy swojej pracy. Prawdopodobnie odkryli, że łatwiej radzić sobie w fabryce niż próbować czegoś na własną rękę, na przykład na czarnym rynku. Kazimierz Wyka zauważył podczas okupacji, że chociaż większość robotników handlowała, czym tylko mogła, to jednak tylko po to, żeby wyżywić rodziny; intelektualiści i chłopi handlem zarabiali na życie49. Nawet w większym stopniu niż przed wojną, fabryka stała się osią tożsamości klasowej. W fabryce żaden polski robotnik nie zajmował uprzywilejowanej pozycji, co miało również ten skutek, że pojawiła się nowa solidarność między pracownikami. Dzięki niej robotnikom udawało się nawet niekiedy uzyskiwać niewielkie ustępstwa ze strony niemieckich pracodawców. Przyglądając się walce o przetrwanie polskich miejskich społeczności, amerykański analityk w 1944 roku przepowiadał, że komunizm znajdzie tu dobrą glebę w swojej tradycyjnej przemysłowej bazie50.
Jeśli trendy te mogły w pewnym stopniu działać na korzyść komunizmu (choć jak zobaczymy, zazwyczaj wcale się tak nie działo), wojna wyzwoliła także zachowania, które miały podsycać powojenne konflikty. Przede wszystkim okupacja nazistowska stanowiła znakomitą szkołę oporu. Nie mogąc strajkować, by poprawić swój los, robotnicy i robotnice uczyli się kraść i dokonywać aktów sabotażu, zwłaszcza na ziemiach włączonych do Rzeszy, na których tylko nieliczni z nich należeli do ruchu oporu. Niekiedy sabotaż mógł mieć na celu szkodzenie niemieckiemu wysiłkowi wojennemu; wielu historyków gloryfikuje go w ten właśnie sposób51. Dla większości kradzież była po prostu kwestią przetrwania. Zarówno kradzież, jak i sabotaż, niezależnie od celu, były działaniami jednostkowymi, różniącymi się diametralnie od przedwojennych zbiorowych form oporu. Powojenni obserwatorzy twierdzili, że te techniki wytworzyły wśród części robotników postawę braku szacunku do pracodawcy i miejsca pracy - zdemoralizowały robotników52. Robotnicy nauczyli się w czasie wojny obywać bez państwa i struktur ekonomicznych, co, jak zobaczymy, wzmacniało syndykalistyczną ideę fabryk w rękach robotników lub społeczeństwa. Z pewnością opór po wojnie nie przypominał niczego, do czego komuniści byli przyzwyczajeni: wspierający konsensus, ale podejrzliwy wobec jakichkolwiek masowych organizacji, zbiorowy, ale pozbawiony przywódców i formalnych reguł, które władze mogłyby zrozumieć, jednostkowy, ale nastawiony na zbiorowe cele, zdarzało się, że anarchiczny, ale stawiający żądania często kierowane do niewłaściwych władz.
Pierwsza część niniejszej książki poświęcona jest rewolucyjnej transformacji lat 1945-1947. W rozdziale 1 przedstawiam głównych instytucjonalnych graczy polskiej polityki i gospodarki lat 1944-1947, szkicuję także kontekst społeczny i kluczowe wydarzenia pierwszych lat powojennych. W rozdziałach 2 i 3 omawiam środowiska robotnicze Łodzi i Wrocławia. W Łodzi klasa robotnicza pojawiła się i ponownie ustanowiła po wojnie jako wspólnota moralna polskich robotników prowadzących walkę o kontrolę nad fabrykami i środowiskiem; nieobecność takiej wspólnoty we Wrocławiu miała znamienne konsekwencje.
Druga część książki dotyczy rewolucji stalinowskiej lat 1948-1950. W rozdziale 4 ponownie przywołuję społeczny kontekst polityki i badam, jak komuniści starali się zdobyć kontrolę nad społeczeństwem, wykorzystując społeczne pragnienia jako pretekst do ustanowienia autorytarnej władzy. Rozdział 5 omawia narodziny współzawodnictwa pracy jako metody mobilizowania robotników do produkcji i do udziału w nowym społeczeństwie, które obiecywało materialną nagrodę, sławę i awans. W rozdziale 6, przyglądając się odgórnej i oddolnej manipulacji pracą i robotnikami, tłumaczę, jak robotnicy znaleźli sposoby stawiania oporu przeciw niszczeniu tożsamości klasy robotniczej. W podsumowaniu staram się przeciwstawić sobie nawzajem te wysiłki: działania robotników na rzecz obrony i zachowania kontroli nad swoją moralną wspólnotą i działania władz mające na celu przejęcie kontroli nad fabrykami i społeczeństwem. Ponowne rozważenie natury państwa i społeczeństwa w epoce stalinowskiej prowadzi do pytania zasadniczego dla historii komunistycznej Polski: co ukształtowało system, który funkcjonował na początku lat pięćdziesiątych? Ujmując to inaczej: czy po II wojnie światowej w Polsce doszło do rewolucji (albo dwóch)? A jeśli tak, czyje to były rewolucje?
1 Np. Pojęcie "Matka-Polka" w języku opozycji i władzy, w: Komunizm. Ideologia, system, ludzie, red. Tomasz Szarota, Warszawa 2001, s. 338-351.
2 Martyrs and Neighbors. Sources of Reconciliation in Central Europe, w: "Common Knowledge", zima 2007, nr 13(1), s. 149-169. Tu warto wspomnieć książkę Bernadetty Nitschke Wysiedlenie czy wypędzenie? Ludność niemecka w Polsce w latach 1945-1949, Toruń 2004.
3 Polityka władz komunistycznych w Polsce w latach 1948-1956 a chłopi, Warszawa 1998; Polacy a stalinizm, 1948-1956, Warszawa 2000; Mieszkanie się należy... Studium z peerelowskich praktyk społecznych, Warszawa 2010; Dariusz Jarosz i Maria Pasztor, W krzywym zwierciadle. Polityka władz komunistycznych w Polsce w świetle plotek i pogłosek z lat 1949-1956, Warszawa 1995.
4 Ruch zawodowy w Polsce w warunkach kształtującego się systemu totalitarnego, 1944-1956, Wrocław 1999. Ruch zawodowy w Polsce w warunkach kształtującego się systemu totalitarnego, 1944-1956, Wrocław 1999.
5 Strajki robotnicze w Polsce w latach 1945-1948, Wrocław 1999; Polacy wobec nowej rzeczywistości, 1944-1948, Toruń 2000.
6 Gregor Thum, Obce miasto. Wrocław 1945 i potem, Wrocław 2005 (wyd. niem. 2003); Piotr Perkowski, Gdańsk. Miasto od nowa, Gdańsk 2013; Błażej Brzostek, Robotnicy Warszawy. Konflikty codzienne (1950-1954), Warszawa 2002.
7 Marcin Zaremba, Wielka Trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys, Kraków 2012; tenże, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm. Nacjonalistyczna legitymizacja władzy komunistycznej w Polsce, Warszawa 2001.
8 M.K. Dziewanowski, The Communist Party of Poland, Cambridge, Mass. 1959; Stanisław Mikołajczyk, The Pattern of Soviet Domination, London 1948; Arthur Bliss Lane, I Saw Poland Betrayed, London 1949.
9 Zbigniew K. Brzezinski, The Soviet Bloc. Unity and Conflict, wyd. 2, Cambridge Mass. 1967. Wśród innych prac porównawczych można wymienić: Hugh Seton-Watson, The East European Revolution, New York 1951; Jerzy Tomaszewski, The Socialist Regimes of East Central Europe. Their Establishment and Consolidation, 1944-1967, London 1989; Włodzimierz Brus, Stalinism and the "People's Democracies", w: Stalinism. Essays in Historical Interpretation, New York 1977, s. 239-256.
10 Norman Davies, God's Playground. A History of Poland, t. II: 1795 to the Present, New York 1982 (wydanie polskie: Boże igrzysko. Historia Polski, przeł. Elżbieta Tabakowska, Kraków 1991); Jaimie Reynolds, John Coutouvidis, Poland, 1939-1947, Leicester 1986; The History of Poland since 1863, red. R.F. Leslie, Cambridge 1980; Andrzej Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski, 1939-1989, Warszawa 1995, Krystyna Kersten, Narodziny systemu władzy. Polska, 1943-48, Warszawa 1984.
11 W niniejszej książce używam słowa "stalinizm" jako charakterystyki natury systemu politycznego, a nie jako nawiązania do osoby jego twórcy.
12 Norman Naimark, The Russians in Germany. A History of the Soviet Zone of Occupation, 1945-49, Cambridge, Mass. 1995; Martin Myant, Socialism and Democracy in Czechoslovakia, 1945-48, Cambridge 1981; Jo Bloomfield, Passive Revolution. Politics and the Chechoslovak Working Class, 1945-48, New York 1979; Bogdan Denitch, Legitimation of a Revolution. The Yugoslav Case, New Haven 1976; Charles Gati, Hungary and the Soviet Bloc, Durham 1986.
13 Brzezinski, Soviet Bloc, dz. cyt., s. 9.
14 Tadeusz Łepkowski, Myśli o historii Polski i Polaków, "Zeszyty Historyczne" 1984, nr 68, s. 120-129.
15 Jan Kubik, The Power of Symbols against the Symbols of Power. The Rise of Solidarity and the Fall of State Socialism in Poland, University Park, 1994, s. 235-238.
16 Lawrence Goodwyn, Breaking the Barrier. The Rise of Solidarity in Poland, New York 1991; Roman Laba, The Roots of Solidarity. A Political Sociology of Poland's Working-Class Democratization, Princeton 1991; dla porównania patrz: Robert Blobaum, "Solidarność" a tradycje polskiego ruchu robotniczego. Kilka uwag historyka, "Aneks" 1985, nr 39, s. 148-161. Istnieje rzecz jasna także bogata polskojęzyczna literatura dotycząca buntów z 1956 roku i z lat 1970-1971.
17 Patrz: Ronald Grigory Suny, Toward a Social History of the October Revolution, "American Historical Review" 1983, nr 88.1, s. 31-52 oraz debata sygnalizowana przez Sheilę Fitzpatrick w "Russian Review" 1986, 45.4.
18 Szczególne znaczenie mają takie prace jak: William Chase, Workers, Society and the Soviet State. Labor and Life in Moscow, 1918-1929, Urbana 1987; Hiroaki Kuromiya, Stalin's Industrial Revolution. Politics and Workers, 1929-32, Cambridge 1988; Social Dimensions of Soviet Industrialization, red. William G. Rosenberg, Lewis H. Siegelbaum, Bloomingdon 1993; inne prace cytowane są w kolejnych rozdziałach.
19 James Scott, Everyday Forms of Resistance, w: Everyday Forms of Peasant Resistance, red. Forrest Colburn, Armonk 1989, s. 3-33.
20 Patrz: E.P. Thompson, Customs in Common, New York 1991, rozdziały 5 i 6.
21 Patrz: Ira Katznelson, Working-Class Formation. Constructing Cases and Comparisons, w: Working-Class Formation. Nineteenth-Century Patterns in Western Europe and the United States, red. Ira Katznelson i Aristide R. Zolberg, Princeton 1986, s. 3-41.
22 Stanisław Ossowski, Class Structure and the Social Consciousness, przeł. Sheila Patterson, New York 1963, s. 95-96.
23 Konkurencyjne, a zarazem komplementarne podejścia do tego procesu można znaleźć w: Benedict Anderson, Wspólnoty wyobrażone. Rozważania o źródłach i rozprzestrzenianiu się nacjonalizmu, przeł. Stefan Amsterdamski, Kraków 1997; Ernest Gellner, Narody i nacjonalizm, przeł. Teresa Hołówka, Warszawa 1991.
24 Jeśli idzie o kwestie pracy i konfliktów pracowniczych w państwach komunistycznych, patrz: Michael Burawoy, The Politics of Production. Factory Regimes under Capitalism and Socialism, London 1985, rozdział 4.
25 George Kolankiewicz, The Working Class, w: Social Groups in Polish Society, London 1973, s. 91-95.
26 Region ten określano także jako "Meksyk". Jędrzej Chumiński, Czynniki destabilizujące proces osadnictwa we Wrocławiu (1945-1949), "Acta Universitatis Vratislaviensis 1512: Socjologia" 1993, nr 10, s. 64.
27 Joanna Pietrasik zwraca uwagę na to przeoczenie polskich socjologów w tekście Struktura społeczna w Polsce w latach 1944-1949 (przegląd literatury), w: Elity władzy w Polsce a struktura społeczna w latach 1944-1956, red. Przemysław Wójcik, Warszawa 1992, s. 95.
28 Patrz: Norman Naimark, Revolution and Contrrevolution in Eastern Europe, w: The Crisis of Socialism in Europe, red. Christiane Lemke, Gary Marks, Durham 1992, s. 65-67.
29 Zbigniew Landau, Jerzy Tomaszewski, The Polish Economy in the Twentieth Century, London 1985, Ferdynand Zweig, Poland between Two Wars. A Critical Study of Social and Economic Changes, London 1944.
30 Zbigniew Landau, Jerzy Tomaszewski, Robotnicy przemysłowi w Polsce, 1918-1939. Materialne warunki bytu, Warszawa 1971, s. 29. Landau i Tomaszewski podają liczby większe niż te, które można podać na podstawie roczników statystycznych, ponieważ uwzględniają także robotników zatrudnionych w transporcie, robotników rolnych i bezrobotnych robotników.
31 Laura Crago, Nationalism, Religion, Citizenship, and Work in the Development of the Polish Working Class and the Polish Trade Union Movement, 1815-1929. A Comparative Study of Russian Poland's Textile Workers and Upper Silesian Miners and Metalworkers, rozprawa, Yale University 1993, rozdziały 6-8; Łepkowski, Myśli o historii..., dz. cyt., s. 95-101; Janusz Żarnowski, Społeczeństwo Drugiej Rzeczypospolitej, 1918-1939, Warszawa 1973, Feliks Gross, The Polish Worker. A Study of Social Stratum, New York, 1945, s. 130-142.
32 Na temat zakresu poparcia dla komunistów w okresie międzywojennym patrz: R.V. Burks, The Dynamics of Communism in Eastern Europe, Princeton 1961.
33 Ludwik Hass, Aktywność polityczna i organizacyjna klasy robotniczej Drugiej Rzeczypospolitej, "Dzieje Najnowsze" 1983, nr 1-2, s. 19-44; Ludwik Hass, Opcje i preferencje polityczno-społeczne robotników Polski międzywojennej, w: Wokół tradycji kultury robotniczej w Polsce, red. Anna Żarnowska, Warszawa 1986. Na temat polityki okresu międzywojennego patrz: Jerzy Holzer, Mozaika polityczna Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1974, Joseph Rothschild, East Central Europe between the Two World Wars, Seattle 1974, rozdział 2.
34 Zweig, Poland between Two Wars, dz. cyt.; Crago, Nationalism, Religion, Citizenship, and Work, dz. cyt., s. 280. Co więcej, w międzywojennej Polsce robotnicy w przemyśle państwowym, mający lepsze świadczenia i większe bezpieczeństwo zatrudnienia niż w przemyśle prywatnym, uważali się za elitę świata pracy. Poświadczają to liczne wspomnienia zawarte w: Pamiętniki bezrobotnych, Warszawa 1933, wydanie 2: Warszawa 1967. Na temat kapitalistów podczas drugiej wojny światowej patrz: Tomasz Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Warszawa 1973, s. 170-181.
35 Julian K. Janczak, Ludność, w: Łódź. Dzieje miasta, tom I: Do 1918 roku, red. Bohdan Baranowski i Jan Fijałek, Warszawa 1980, s. 210.
36 Władysław Reymont, Ziemia obiecana, 1899.
37 Wacław Piotrowski, Społeczno-przestrzenna struktura miasta Łodzi. Studium ekologiczne, Wrocław 1966. Patrz też: Krystyna Piątkowska, Research in the Chair of Ethnography of the Łódź University, "Ethnologia Polona" 1986, nr 12, s. 225-233; znaczna część pracy została wykonana w ramach prac studentów Katedry Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego. Adam Ginsbert, Łódź. Studium monograficzne, Łódź 1962, s. 140-141.
38 Na temat wojny, oblężenia i wyzwolenia patrz: Marek Ordyłowski, Życie codzienne we Wrocławiu 1945-1948, Wrocław 1991, s. 7-22.
39 K. Małeczyński, M. Morelowski, A. Ptaszycka, Wrocław. Rozwój urbanistyczny, Warszawa 1956.
40 Jan Gross, Polish Society under German Occupation. The Generalgouvernement, 1939-1944, Princeton 1979; Czesław Łuczak, "Kraj Warty" 1939-1945. Studium historyczno-gospodarcze okupacji hitlerowskiej, Poznań 1972; Mirosław Cygański, Z dziejów okupacji hitlerowskiej w Łodzi, Łódź 1965.
41 Feliks Gross, Polish Worker, s. 163-242, Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, dz. cyt., s. 134-161, Władysław Rusiński, Położenie robotników polskich w czasie wojny 1939-1945, na terenie Rzeszy i "obszarów wcielonych", 2 tomy, Poznań 1949, 1955, s. 2, 162-172; Czesław Łuczak, Polscy robotnicy przemysłowi w Trzeciej Rzeszy podczas II wojny światowej, Poznań 1974; Herbert Szurgacz, Przymusowe zatrudnienie Polaków przez hitlerowskiego okupanta w latach 1939-1945. Studium prawno-polityczne, Wrocław 1971.
42 Kazimierz Wyka, Życie na niby, Kraków 1984, s. 145-150; Jan Gross, Social Consequences of War. Preliminaries to the Study of Imposition of Communist Regimes in East-Central Europe, "East European Politics and Societies", wiosna 1989, nr 3, s. 203; Czesław Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, 2 tomy, Warszawa 1970, tom I, s. 247, przypis 32; Czesław Łuczak, Polska klasa robotnicza w latach wojny i okupacji, "Z Pola Walki" 1982, nr 1 i 2, s. 54; Kazimierz Piesiewicz, Social and Demographic Consequences of World War II and the German Occupation in Poland, "Oeconomica Polona" 1983, nr 1, s. 79-82.
43 Franciszek Ryszka, Ideowo-polityczne podstawy przemian, w: Polska Ludowa 1944-1950. Przemiany społeczne, red. F. Ryszka, Wrocław 1974, s. 25, 51. Patrz: Łepkowski, Myśli o historii Polski i Polaków, dz. cyt., s. 112.
44 O co walczymy, w: Kształtowanie się postaw programowych Polskiej Partii Robotniczej w latach 1942-1945 (wybór materiałów i dokumentów), Warszawa 1958, s. 140-169; patrz też: Antony Polonsky, The Beginnings of Communist Rule in Poland, w: The Beginnings of Communist Rule in Poland, red. Antony Polonsky, Bolesław Drukier, London 1980, s. 9-10; Marek Nadolski, Programy przeobrażeń ustrojowych w Polsce komunistów i ugrupowań prokomunistycznych w latach 1941-1948, w: Elity władzy, s. 151-174; O co walczy polski lud, w: Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945, London 1976, s. 3, 361-369; patrz też: Kazimierz Przybysz, Program przeobrażeń ustrojowych w Polsce w myśli politycznej Rady Jedności Narodowej oraz opozycji demokratycznej lat 1945-1947, w: Elity władzy, s. 122-128. Na temat gospodarczych podstaw nacjonalizacji, patrz: Gross, Social Consequences of War, dz. cyt., s. 201-202.
45 Gross, Social Consequences of War, dz. cyt., s. 202.
46 AAN KC PPR 295/V/5, kk. 33-35. Na temat Zagłady w Łodzi patrz: Icchak (Henryk) Rubin, Żydzi w Łodzi pod niemiecką okupacją, 1939-1945, London 1988.
47 Patrz: Naimark, Revolution and Counterrevolution, dz. cyt., s. 68.
48 Cytowane za: Rusiński, Położenie robotników, dz. cyt., tom II s. 85.
49 Wyka, Życie na niby, dz. cyt., s. 148-149; pamiętnik Kazimierza Szymczaka w: Pamiętniki robotników z czasów okupacji, Warszawa 1949, tom I, s. 9, 28-35.
50 Rusiński, Położenie robotników, dz. cyt., tom II, s. 75; OSS Research and Analysis, Postwar Poland, 21-22, US State Department Records, Poland, 1944-49, rolka 1.
51 Łuczak, "Kraj Warty", dz. cyt., Marian Malinowski i in., Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji hitlerowskiej, wrzesień 1939 - styczeń 1945. Zarys historii, Warszawa 1964; Piotr Matuszak, Ruch oporu w przemyśle wojennym okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945, Warszawa 1983.
52 Madajczyk, Polityka III Rzeszy, dz. cyt., tom II, s. 42; W. Sokorski, wstęp do Pamiętników robotników z czasów okupacji, s. 10; Wyka w Życiu na niby, dz. cyt., s. 149-150 przyjmuje bardziej optymistyczną perspektywę.
Początki tej książki sięgają semestru spędzonego w Moskwie ponad dwanaście lat temuI. Zafascynowała mnie wtedy i nie przestała fascynować po powrocie do Stanów (a także później, podczas pobytu w Toronto, gdzie studiowałem historię Rosji pod opieką Roberta Johnsona i Johna Keepa) złożoność i wielość znaczeń, które rosyjskiej rewolucji nadawali ludzie w nią zaangażowani, oraz wyzwanie, jakim było zmierzenie się z historią społeczną i polityczną rewolucyjnej przemiany. I choć w pewnej mierze odszedłem od tamtych dawnych zainteresowań, prace pionierów w dziedzinie społecznej historii Rosji (wliczając w to wielu moich nauczycieli i przyjaciół) wciąż pozostają dla mnie źródłem inspiracji.
Tak właśnie zrodziło się we mnie pragnienie, by zająć się początkami komunistycznego państwa w Polsce, o którym tak wielu pisało jako o odpowiedniku Rosji Radzieckiej.
Stawiam tu czoła wyzwaniu: problem, który tak mnie zafascynował - przyjęcie komunizmu przez polskich robotników i dokonaną przez nich jego reinterpretację - muszę przedstawić szerszej publiczności. Roman Szporluk i William Rosenberg z Uniwersytetu Michigan okazali się wymagającymi krytykami, którzy zmusili mnie do zwrócenia bacznej uwagi na historiograficzne uwikłania mojej pracy. Michaelowi Kennedy'emu i Howardowi Kimeldorfowi jestem wdzięczny za surową lekturę pod kątem teoretycznym. Barbarze Engel, Jeffreyowi Kopsteinowi, Normanowi Naimarkowi, Andrzejowi Korbonskiemu, Fredowi Andersonowi, Robertowi Pois, Henrykowi Szpigielowi, a zwłaszcza Johnowi Connelly'emu i Antony'emu Polonskiemu, którzy czytali manuskrypt przedłożony wydawnictwu Cornell University Press, zawdzięczam wiele bezcennych uwag. Dwaj sumienni redaktorzy czytali wiele moich kolejnych brudnopisów: byli to mój ojciec Michael Kenney oraz Roger Haydon z Cornell University Press.
W czasie moich podróży badawczych polscy przyjaciele chętnie dzielili się ze mną swym czasem i okazywali mi gościnność. Zbieranie materiału nie byłoby możliwe, gdyby nie wsparcie Marka Czaplińskiego i jego rodziny, a także Krystyny i Mariana Ziółkowskich, moich teściów. Wiele koleżanek i kolegów - zbyt wiele osób, by dało się je wszystkie wymienić - dzieliło się ze mną wiedzą i udostępniało mi swoje niepublikowane prace; byli wśród nich Jędrzej Chumiński, Darek Jarosz, Ewa Karpińska, Kazimierz Kloc i Grzegorz Sołtysiak. Ich wiedza naukowa i ich przyjaźń znalazły, mam nadzieję, odzwierciedlenie w niniejszej pracy. Miałem także to szczęście, że mogłem liczyć na wskazówki pionierek i pionierów w dziedzinie badań nad współczesną Polską: Krystyny Kersten, Andrzeja Paczkowskiego, Hanny Świdy-Ziemby, Tomasza Szaroty i Ireny Turnau.
Znaczna część materiałów archiwalnych, z których korzystam w tej książce, została tu opublikowana po raz pierwszy; było to możliwe dzięki pomocy wielu archiwistów i bibliotekarzy. Winien jestem także wdzięczność robotnikom i robotnicom, z którymi (z fachową pomocą Ewy Karpińskiej) przeprowadzałem wywiady w Łodzi i we Wrocławiu. Mam nadzieję, że udało mi się w miarę wiernie przekazać ich pojmowanie własnego życia.
Fragmenty rozdziałów 5 i 6 ukazały się wcześniej jako Remaking the Polish Working Class. Early Stalinist Models of Labor and Leisure w "Slavic Review" (wiosna 1994, numer 53, s. 1-25). Nieco zmieniona wersja tego, co jest obecnie rozdziałem 2, została opublikowana jako Working-Class Community and Resistance in Pre-Stalinist Poland. The Poznański Textile Strike, Łodź, September 1947 w "Social History" (styczeń 1993, numer 18, s. 31-51). Wdzięczny jestem American Association for the Advancement of Slavic Studies, (wydawcy "Slavic Review") oraz wydawnictwu Routledge (wydawcy "Social History") za zgodę na wykorzystanie tych tekstów.
Badania niezbędne do napisania tej książki uzyskały wsparcie dzięki trzem grantom z International Research and Exchanges Board oraz dzięki funduszom pochodzącym z National Endowment for the Humanities i United States Information Agency. Dalsze badania mogłem prowadzić dzięki grantom z Council on Research and Creative Work przy Uniwersytecie Kolorado. Samo pisanie było zaś możliwe przede wszystkim dzięki stypendium autorskiemu z American Council of Learned Societes oraz Joint Committee on Eastern Europe, a także dzięki temu, że wydział historii Uniwersytetu Kolorado przyznał mi semestr urlopu. Moja siostra Moira Kenney wraz z Williamem Seamannem opracowali mapy; Christopher Gerlach, Bartosz Marczuk i Maciej Kamiński pomogli przetworzyć dane.
Jestem wdzięczny mojej żonie, Izabeli Ziółkowskiej-Kenney, za koleżeństwo i za okazane mi wsparcie.
Dwojgu moim przyjaciołom nie udało się ujrzeć tej publikacji w jej ostatecznej postaci. Pragnąłbym zachować pamięć o Tadeuszu Bojanowskim i Kalinie Kloc; im dedykuję niniejszą książkę.
Pragnę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, aby ta książka ukazała się po polsku. Szczególnie dziękuję świetnej tłumaczce Annie Dzierzgowskiej oraz zespołowi redakcyjnemu. Rafał Świątkowski zajął się zbieraniem wszystkich cytatów, które ponad dwadzieścia lat temu zapisałem na dziś muzealnych fiszkach. Hubert Wilk w Warszawie oraz Kamil Śmiechowski w Łodzi zajrzeli do archiwów, by sprawdzić kilka dokumentów. Jestem niezmiernie wdzięczny za dyskusje i debaty na temat historii PRL, w których uczestniczyłem na polskich konferencjach i seminariach lub przy piwie ze znajomymi historykami. Przyjemnie mi na koniec podkreślić, że polskie środowisko naukowe jest twórcze i dynamiczne i trwale wpłynęło na moje myślenie o historii.
Padraic Kenney
Boulder, Kolorado
Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Polski prawie trzydzieści lat temu, to już z myślą o pracy naukowej, której rezultatem jest ta książka. Cieszę się bardzo, że osiemnaście lat po amerykańskim wydaniu wreszcie znajdzie czytelników w języku polskim.
Od samego początku kariery badawczej interesowały mnie doświadczenia zwykłych ludzi w niezwykłych czasach. Ważne jest dla mnie napisanie ich historii w stronie czynnej, a nie biernej. Historycy już wcześniej zaczęli opowiadać na przykład rewolucję hitlerowską czy bolszewicką z perspektywy robotników. A czy można - zastanawiałem się - użyć tych samych metod badawczych do opisu przejęcia przez komunistów władzy w Polsce? Czy da się napisać historię społeczną dotyczącą czasów tak burzliwych jak te w Polsce między wojną a stalinowską dyktaturą?
Chcę podkreślić: nie neguję tego, że komuniści przejęli władzę brutalnie i z pomocą armii radzieckiej. O tym, co się działo w więzieniach, o represjach stosowanych wobec przeciwników, doskonale wiem. Obecnie piszę książkę o więźniach politycznych, czytałem wiele wspomnień osób, które te represje przeżyły. Zarazem jednak wiem, że możemy i powinniśmy znaleźć inną historię, bardzo potrzebną i równie autentyczną. Jest to historia zwykłych ludzi - robotników w dwóch wielkich miastach - którzy odbudowywali dla siebie życie po wojnie. Czasem obok partii politycznych (PPR, PPS i PSL, a potem właściwie tylko PZPR), a czasem w partiach i w innych strukturach władzy.
Motywacją do moich badań była chęć odkrycia autentycznego głosu robotniczego - właśnie dlatego, że ów slogan był tak niezbędny w komunistycznej mitologii. Komuniści zawsze się na głos i duszę robotnika powoływali, ale jak ten głos naprawdę brzmiał? Jak naprawdę wyobrażali sobie robotnicy polscy przemiany gospodarcze, społeczne i polityczne po wojnie? A jakie były skutki, jeśli ich wyobrażenia nie mieściły się w planach władzy komunistycznej?
O tym jest ta książka. Nie zamierzałem napisać o wszystkim, co się wtedy działo w Polsce. Nie zajmowałem się partyzantką antykomunistyczną ani opozycją polityczną, bo choć istotne, to tak różne od dynamiki procesów w zakładach przemysłowych i na ulicach miast. Nie zajmuję się w tej książce problemem tożsamości - klasowej, narodowej, religijnej lub płciowej - w danym społeczeństwie. O tożsamości i dyskursie płci w Polsce Ludowej napisałem kilka tekstów1, pisałem również o spięciach narodowych2, natomiast w niniejszej książce skoncentrowałem się na konflikcie między klasą robotniczą a komunistyczną władzą.
Książka była też pierwszą próbą napisania archiwalnej historii społeczeństwa kraju komunistycznego poza Związkiem Radzieckim - o ile mi wiadomo - w którymkolwiek języku. Po polsku ukazało się wcześniej kilka bardzo ważnych monografii, przede wszystkim Narodziny systemu władzy, 1943-1948 Krystyny Kersten (1985); w tym tekście autorka dużo uwagi poświęca właśnie społeczeństwu. Ale po ukazaniu się mojej pracy nurt historii społeczeństwa bardzo się w Polsce rozwinął. Pionierem w tej dziedzinie jest bez wątpienia Dariusz Jarosz, autor wielu bardzo wnikliwych opracowań, między innymi o chłopach, o fenomenie pogłosek, o mieszkalnictwie3. Także Jędrzej Chumiński - z którym blisko współpracowałem przy zbieraniu danych z fabryk wrocławskich i łódzkich - napisał o robotnikach tego okresu4. Łukasz Kamiński z kolei badał opór w różnych grupach społecznych (robotników, młodzieży, kobiet)5. Każda z tych książek (oraz wiele innych, napisanych przez innych historyków) dodaje coś do obrazu, który tu przedstawię. Mamy już doskonałe monografie o życiu codziennym w kilku głównych polskich miastach - Wrocławiu, Gdańsku i Warszawie6. Wymieniłbym jeszcze jedną książkę - po jej lekturze zobaczyłem ten okres z nowej, niespodziewanej perspektywy: Wielką trwogę Marcina Zaremby7. Historia emocji przedstawiona w tym dziele pozwala wejść do zupełnie zamkniętych zakamarków tamtych tużpowojennych lat. Pokazuje ono, że dużo zostało do napisania o pierwszych latach komunizmu w Polsce.
Materiały do własnej książki zbierałem od września 1989 do czerwca 1990 roku, potem jeszcze w lecie 1993, a więc w okresie, gdy warunki kwerendy zmieniały się niemal z dnia na dzień. Na przykład w marcu 1990 roku Tadeusz Mazowiecki mianował Krzysztofa Kozłowskiego pierwszym od pięćdziesięciu lat niezależnym ministrem spraw wewnętrznych. Nagle pojawiła się szansa, że wpuszczą badaczy do archiwów dotychczas zupełnie niedostępnych. Natychmiast umówiłem się na spotkanie z moim opiekunem naukowym, profesorem Tomaszem Szarotą. Radził mi, abym napisał list do samego wiceministra z prośbą o taki dostęp do akt. Dość szybko otrzymałem zaproszenie od jakiegoś pułkownika na - jak się okazało - przesłuchanie. Przyszedłem na ulicę Rakowiecką, gdzie przyjęło mnie dwoje oficerów. Ten niby milszy stał przy drzwiach, a pani pułkownik (niestety nie pamiętam jej nazwiska) siedziała przy biurku. Długo mnie przesłuchiwali, na przemian zadając pytania. "Ciekawe, dlaczego jest Pan taki dociekliwy" - cierpko zauważyła pani pułkownik. Jej kolega przekonywał mnie, że przecież i tak nic interesującego w ich zbiorach nie znajdę.
Po tygodniu przyszła z ministerstwa odmowa. Wściekły zadzwoniłem do pani pułkownik. Nie dałem za wygraną i przekonywałem, że to są materiały niezbędne do mojej pracy. Nie wiem, czy moje argumenty poskutkowały, czy to tylko sytuacja na Rakowieckiej zmieniała się na lepsze. Parę dni później jako pierwszy historyk ze Stanów - i jeden z niewielu niepartyjnych historyków z któregokolwiek kraju - już otwierałem teczki pełne sprawozdań i raportów bezpieki.
Nie znalazłem tam żadnych sensacji. Historia społeczeństwa nie żyje zresztą tym, kto był zdrajcą, a kto sądził niewinnych. Trzeba było zbierać tysiące drobnych przykładów najbardziej codziennych czynności i wypowiedzi, z zebrań, raportów, donosów, sprawozdań, listów i wspomnień. Zrobiłem kwerendę we wszystkich dostępnych archiwach w Warszawie, Łodzi i Wrocławiu. Kilka z nich już nie istnieje i nie wiem, czy coś z nich ocalało. Gdybym więc przyjechał rok wcześniej, to musiałbym zadowolić się czytaniem gazet partyjnych jako jedynym dostępnym źródłem, ale z kolei rok później może nie napisałbym takiej książki.
To ważne, że książka powstała podczas rewolucji. Owszem, pokojowe manifestacje, wybory i okrągłe stoły Europy Środkowej lat 1989-1990 nie przypominały wydarzeń z lat 1945-1950. Ale pamiętam poranek w listopadzie 1989 roku. W autobusie do archiwum czytałem w "Gazecie Wyborczej", że oto dziś miasto planuje rozebrać pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. Szybko zmieniłem plany, wyskoczyłem z autobusu na najbliższym przystanku i udałem się na plac Dzierżyńskiego (dziś plac Bankowy). Koło pomnika zastałem spory tłum - ludzie metalowymi prętami lub gołymi rękami usiłowali wyrwać kawałki z cokołu. Złapałem brązową literę "Ń", którą dziś mam na ścianie gabinetu. A potem wróciłem do wertowania dokumentów z okresu, gdy zwolennicy metod "Krwawego Feliksa" zdobyli władzę.
Tak jak Polacy (i nie tylko) mają kłopot z nazwaniem wydarzeń roku 1989, podobnie nie jest łatwo nazwać przyjście PPR w latach 1944-1945. W tej książce używam słowa "rewolucja", a właściwie "rewolucje". Bliższa mi jest ta pierwsza rewolucja, opisana w początkowych rozdziałach. Wtedy robotnicy próbowali, nie zawsze świadomie, powołać do życia taką Polskę, jaka wydawała im się właściwa, czyli taką bez biedy, bez wyzysku, bez burżuazji i bez obcych - w której oni sami będą decydować o "swoich" zakładach oraz mieć możność wybierania pracy.
Ta rewolucja 1945 roku się nie udała i chyba nie mogła się udać, pomimo że część tego luźnego programu pokrywała się z programem partii lewicowych. W ciągu czterech następnych lat przyszła druga rewolucja, ta z góry, która ugruntowała władzę PZPR na następne cztery dekady. Jednak mimo tej przegranej oraz mimo naszej świadomości, że to było przedsięwzięcie nierealne i nieosiągalne, powinniśmy poznać konflikt tych dwóch rewolucji, by lepiej zrozumieć, czego szukali ludzie u progu nowej rzeczywistości i jak wyglądał ich aktywny udział w budowaniu Polski, niekoniecznie tej "Ludowej".
Padraic Kenney