Zanim Rzymianie postawili stopę na wyspie, czyli krótka retrospekcja z lat 58-56
Cezar i jego żołnierze, po zaciętej walce, opanowali przyczółek na wybrzeżu Brytanii. Natychmiast po tym wzniesiono obóz, a okręty wyciągnięto na plażę. Cezar szykował się do dalszych działań wojennych. Jednak aby zrozumieć, dlaczego Rzymianie znaleźli się w 55 roku po drugiej stronie kanału La Manche, musimy cofnąć się kilka lat, opuścić wyspę i przenieść się na kontynent...
PROLOG WOJNY GALIJSKIEJ
Piastujący urząd konsula w roku 59 Gajusz Juliusz Cezar, wbrew senackiej opozycji z Katonem[2] na czele, doprowadził do tego, że zgromadzenie ludowe przyznało mu, jako prokonsulowi, dwie prowincje: Galię Przedalpejską i wakującą - po niedawnej śmierci namiestnika Kw. Cecyliusza Metellusa Celera - Ilirię. Nadano mu je w zarząd na pięć lat i oddano do dyspozycji trzy legiony. W tej kwestii pomocny okazał się oddany Cezarowi trybun ludowy P. Watyniusz, który wniósł i przeforsował ten wniosek na zgromadzeniu ludowym, który wszedł w życie pod nazwą lex Vatinia de provincia Caesaris. Ponadto senat, pod naciskiem Pompejusza i Krassusa, z którymi Cezara łączył tajny układ polityczny, przyznał mu jeszcze jedną prowincję - Galię Narbońską (zwaną potocznie Prowincją), z prawem zaciągu dodatkowego jednego legionu.
Prowincje prokonsularne Cezara graniczyły z ziemiami barbarzyńców, przede wszystkim z Gallią Comata. Jeśli weźmie się pod uwagę ambicje Cezara, ich położenie było mu jak najbardziej na rękę, a wybór - raczej nieprzypadkowy. Powszechnie było wiadome, że u barbarzyńców wiele się dzieje i że są skorzy do wojny. Informatorami Cezara o sytuacji w Galii byli posłowie Ariowista, wodza Germanów, którzy coraz bardziej umacniali się w Galii. Ariowist skłaniał się do zawarcia przymierza z Rzymem, aby zagwarantować sobie spokój podczas podbijania Galii. Z tego, co Cezarowi mówili jego posłowie, wynikało jasno, że sytuacja wewnętrzna w Galii umożliwia rozpoczęcie działań militarnych. A jakaś większa i zwycięska wojna bardzo pomogłaby mu nie tylko w karierze, lecz także w zaspokojeniu ambicji. Dlatego też przyznanie Cezarowi tych prowincji nie było przypadkowe, a wynikało raczej z realizacji jego planów, w czym pomagali mu jego ówcześni polityczni sojusznicy: Krassus i Pompejusz.
Prowincje prokonsularne Cezara sąsiadowały - nie licząc dzikich górskich plemion iliryjskich - z plemionami Galów[3]. Galowie byli Celtami, którzy zamieszkiwali tereny obecnych Francji, Belgii, Holandii, Szwajcarii i Nadrenii. Rzymianie określali te ziemie mianem Gallia Bracata, czyli "Galia, gdzie nosi się spodnie", czy też Gallia Comata, czyli "Galia długowłosa", w odróżnieniu od podbitej i zromanizowanej części Galii zwanej Gallia Togata, a więc tej "Galii, gdzie nosi się togę". Cezar tak pokrótce opisuje kraj wolnych Galów: "Galia jako całość dzieli się na trzy części. Jedną z nich zamieszkują Belgowie, drugą Akwitanie, a trzecią te plemiona, które we własnym języku noszą nazwę Celtów, w naszym Gallów. Wszystkie one różnią się między sobą mową, obyczajami i zwyczajami. Gallów oddziela od Akwitanów rzeka Garunna, a od Belgów Matrona i Sekwana. Z nich wszystkich najbardziej wojowniczy są Belgowie [...]. Sąsiadują wreszcie z mieszkającymi za Renem Germanami, z którymi nieustannie toczą wojny. [...] Jedna z tych części, o której powiedziano, że była zamieszkana przez Gallów, zaczyna się od rzeki Rodanu, a granicami jej są rzeka Garunna, Ocean i ziemie Belgów. Od strony Sekwanów i Helwetów dosięga do rzeki Ren i ciągnie się na północ i na wschód. Akwitania zaś rozpościera się od rzeki Garunny po góry Pireneje i tę część Oceanu, która oblewa Hiszpanię. Ciągnie się ona w kierunku północno-zachodnim"[4].
Dysponowanie trzema prowincjami z czterema legionami dawało prokonsulowi Cezarowi dość spore możliwości, tym bardziej że w niezawisłej Galii dochodziło do licznych niepokojów. Podzielona na wiele zwaśnionych między sobą plemion, była atakowana od wschodu przez ludy germańskie prowadzone przez Ariowista, które wykorzystały wojnę między plemionami galijskimi Sekwanów i Eduów i zaczęły osiedlać się na ziemiach Galii[5]. Poza tym inne ludy z Germanii napierały na siedziby plemienia Helwetów, którzy zamieszkiwali tereny obecnej Szwajcarii. Helwetowie, zmuszani do ciągłych walk z Germanami, postanowili opuścić swoje ziemie i przenieść się w bardziej przyjazne okolice. Ich wybór padł na posiadłości plemienia Santonów nad Atlantykiem, w zachodniej Galii. Po trzyletnich przygotowaniach byli gotowi do migracji. Dołączyło do nich jeszcze kilka pomniejszych sąsiednich ludów: Bojowie, Tulingowie, Latobrygowie i Raurakowie. Stanowili ogromną masę mężczyzn, dzieci i kobiet w różnym wieku, liczącą - jak twierdzi Cezar - 368 000 głów, z kilkoma tysiącami przeróżnych wozów, na których wieźli swój dobytek i zapas zboża na trzy miesiące, ciągniętych przez tysiące zwierząt pociągowych. Pędzili ze sobą wielotysięczne stada bydła. Ich kolumna marszowa wiła się na wiele dziesiątków kilometrów.
Plan wędrówki Helwetów przewidywał dotarcie do celu jak najkrótszą drogą, a ta prowadziła przez tereny rzymskiej prowincji Galia Narbońska, której namiestnikiem został Gajusz Juliusz Cezar. Zamierzali przekroczyć Rodan po moście w Genewie, w mieście galijskiego ludu Allobrogów, których terytorium znajdowało się w granicach rzymskiej republiki. Helwetowie zwrócili się do Cezara o pozwolenie na pokojowy przemarsz przez prowincję. O czymś takim nie mogło być mowy! Nie był on gotowy do stawienia im czoła, więc przez tydzień zbywał ich rozmowami i równocześnie umacniał brzegi Rodanu oraz gromadził legiony. Gdy już był skłonny do konfrontacji, odmówił Galom. W tej sytuacji Helwetowie postanowili wywalczyć sobie drogę. Rzymianie odparli ich ataki. To zmusiło ich do realizacji planu B. Ich nowa trasa miała wieść przez tereny plemion galijskich. Dzięki współpracy z wpływowym Eduem Dumnoryksem (którego później poznamy nieco bliżej) uzyskali oni możliwość przemarszu przez ziemie Sekwanów. Helwetowie przeszli przez ich terytorium spokojnie, nie wyrządzili po drodze żadnych szkód (chociaż pewne drobne incydenty na pewno zanotowano), a następnie wkroczyli na tereny Eduów.
KILKA SŁÓW O CEZARZE
Cezar nie zamierzał zadowolić się jedynie odparciem ataku Galów na swoją prowincję. Dostrzegał w wędrówce Helwetów możliwość wmieszania się w wewnętrzne sprawy niepodległej Galii, co mogło doprowadzić do jej całkowitego podboju i podporządkowania Rzymowi. Cezar marzył o wielkich czynach wojennych. Ten prawie 44-letni Rzymianin aż kipiał niespełnioną ambicją. Dość obrazowo ukazuje to anegdota przytoczona przez Swetoniusza, gdy Cezar, przebywający w Kadyksie jako kwestor w Hiszpanii Dalszej (Ulterior), "na widok posągu Aleksandra Wielkiego przed świątynią Herkulesa głęboko jęknął i jakby przejął go wstręt do własnej gnuśności na myśl, że niczego godnego pamięci jeszcze nie dokonał w tym wieku, w którym Aleksander miał już świat cały u swych stóp. Natychmiast zażądał odwołania z prowincji [tj. Hiszpanii - przyp. T.R.], aby co rychlej w stolicy zyskać sposobność wybicia się na szerszym polu. Nadto wprawiła go w oszołomienie zjawa senna ostatniej nocy: oto zdało mu się we śnie, że obcował cieleśnie z własną matką. Lecz wieszczkowie obiecali mu wielkie powodzenie w przyszłości, wyjaśniając sen jako wróżbę panowania nad światem: ponieważ matka, którą ujrzał pod sobą, to nic innego jak ziemia, uważana przecież za matkę wszystkich"[6].
Gajusz Juliusz Cezar był, w przeciwieństwie do swojego ojca, który osiągnął tylko godność pretora, znacznie ambitniejszy. Chciał wejść do panteonu wielkich ludzi, aby móc stanąć jak równy z równym z takimi wielkimi postaciami, jak Aleksander Wielki, Scypion Afrykański czy Hannibal. Był wykształconym, inteligentnym, oczytanym, dobrym mówcą ze zdolnościami pisarskimi, który potrafił lawirować w meandrach polityki i prawa. W realizacji ambitnych planów wielką przeszkodą był dla niego brak własnego majątku. Jednakże uratowało mu to życie podczas fali terroru za czasów dyktatury Sulli; i to bez względu na to, że był żonaty z córką przeciwnika politycznego dyktatora Kornelią, a jego ciotka Julia była żoną znienawidzonego przez niego Mariusza, który był przecież jego zawziętym antagonistą. Pomimo wszelkich przeciwności okres sullański udało mu się przetrwać. Powrócił do Rzymu dopiero po śmierci dyktatora. Jego działalność oscylowała wówczas w kręgu obozu popularów, na których czele stał niegdyś jego wuj Mariusz i teść Lucjusz Korneliusz Cynna. W 73 roku Cezar "wkręcił się" do kolegium pontyfików, a dekadę później doprowadził do wyboru swojej osoby, i to pomimo młodego wieku (miał wówczas jakieś 37 lat), na godność najwyższego kapłana (pontifex maximus). W 68 roku jako kwestor trafił do Hiszpanii Dalszej, a w 65 roku został edylem i wówczas związał się z najbogatszym człowiekiem w Rzymie - Markiem Licyniuszem Krassusem. Jego poparcie pomogło Cezarowi objąć w 62 roku urząd pretora, a poręczenie i spłata części jego długów przez tegoż umożliwiły mu wyjazd do Hiszpanii Dalszej, którą otrzymał w zarząd jako propretor. Tam postanowił nieco się "odkuć", a przy okazji okryć chwałą wojenną. Rozpoczął działania zbrojne przeciwko wciąż nieujarzmionym górskim plemionom Luzytanów i Kallaików. Pokonał je w krótkim czasie. Operację poprowadził szybko i zdecydowanie. Ten sposób walk stał się wizytówką Cezara.
Walki prowadzone w Sierra da Estrela i w równie górzystym terenie Luzytanii były jego pierwszą samodzielną kampanią. Miał już na swoim koncie pewne doświadczenie wojenne: prywatną "ekspedycję karną" przeciwko piratom, którzy porwali go podczas rejsu na Rodos[7], lokalne działania w Syrii na czele niewielkiego oddziału podczas wojny Rzymu z królem Pontu Mitrydatesem VI Eupatorem czy walki w trakcie oblężenia Metyleny na Lesbos, gdzie wyróżnił się odwagą, za którą otrzymał wieniec obywatelski[8]. Trzeba sprawiedliwie przyznać, że Cezarowi nie brakowało odwagi, co w przyszłości, jako wódz, niejednokrotnie udowadniał.
Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.
2 Marek Porcjusz Kato Utycki (Marcus Porcius Cato Uticensis 95-46), był stoikiem i konserwatywnym republikaninem, jednym z najbardziej pruderyjnych ludzi swoich czasów. Był także prawnukiem Katona Starszego (234-149), który każde swoje przemówienie, na jakikolwiek temat, kończył zdaniem: Ceterum censeo Carthaginem esse delendam ("A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć"), a czego nie dane mu było doczekać, gdyż zmarło mu się było trzy lata za szybko. W celu odróżnienia od swego pradziadka zwany bywał Katonem Młodszym. Z racji swoich przekonań Kato Młodszy stanie się jednym z zaciekłych przeciwników Cezara z powodu jego zapędów samowładczych i działalności politycznej, które uderzały w ustrój republikański, ukazując coraz większe stadium jego rozkładu. Do tego doszedł także swego rodzaju poniżający dla Katona policzek, gdyż jego przyrodnia siostra Serwilla utrzymywała z Cezarem bardzo bliskie stosunki, o czym on dowiedział się w dość anegdotycznej sytuacji (zob. Plutarch z Cheronei, Katon Młodszy 24; Vitae:Brutus 5); zresztą Cezar utrzymywał z Serwillą dobre relacje do końca swoich dni (Swetoniusz, Boski Juliusz, 50). Już w 62 r. Kato wystąpił przeciwko Cezarowi, sprzeciwiając się jego ustawie o powrocie Pompejusza do Rzymu i przyznaniu mu nadzwyczajnych godności, w dwa lata później uderzył w samego Cezara, sprzeciwiając się jego kandydaturze na urząd konsula, zaś w 59 r. wykrzykiwał stanowcze "nie" jego reformie agrarnej. Nie godził się także na to, aby prokonsulat Cezara rozciągnąć na dwie prowincje, a ten uzyskał dla siebie jeszcze jedną - Galię Narbońską! W 52 r. Katon doznał dotkliwej politycznej i osobistej porażki za sprawą Cezara - nie uzyskał godności konsula na rok 51. Podczas wojny domowej walczył oczywiście przeciwko Cezarowi. W tzw. wojnie afrykańskiej (grudzień 47-czerwiec 46) był wojskowym komendantem Utyki, miasta nad Zatoką Kartagińską. Po klęsce pompejczyków pod Tapsus Katon, aby nie dostać się w ręce Cezara i uzyskać z jego łaski przebaczenie, 12 kwietnia 46 r., popełnił samobójstwo. Dysponujemy trzema wersjami jego śmierci, które przekazali nam Appian z Aleksandrii (Historia rzymska XIV, 98), Plutarch z Cheronei (Cato min. LXVI-LXX) oraz nieznany autor Wojny afrykańskiej (88, 1-5). Od miejsca swojej śmierci uzyskał przydomek Utyceński, który rogłaszany był przez Cycerona i obóz senatorski na złość Cezarowi.
3 Nie jest to miejsce, aby rozwijać temat Celtów, Galów i Galii, tak więc wszystkich zainteresowanych tematem odsyłam do publikacji poświęconych temu zagadnieniu, dostępnych w języku polskim. Są to m.in: B. Cunliffe, Starożytni Celtowie, przeł. E. Klekot, Warszawa 2003; P.B. Ellis, Druidzi, przeł. P. Stalmaszczyk, Warszawa 1998; J. Gąssowski, Mitologia Celtów, Warszawa 1978; B. Gierek, Celtowie, Kraków 1998; A. Grenier, Historia Galów. Narody i cywilizacje, przeł. A. Delahaye, M. Hoffman, Gdańsk-Warszawa 2002; J. Markale, Wercyngetoryks, przeł. H. Olędzka, Warszawa 1988; T.G.E. Powell, Celtowie, przeł. P. Taracha, Warszawa 1999; F. Schlette, Celtowie, przeł. S. Lisicka, B. Wierzbicka, Łódź 1983; D. O. Hóg?in, Celtowie. Dzieje, przeł. M. Zwoliński, Warszawa 2009.
4 Gajusz Juliusz Cezar, Wojna galijska, I, 1, 1-3; 5-7; [w:] Corpus Caesarianum, przeł. i oprac. E. Konik, W. Nowosielska, Wrocław 2003 (dalej tylko numer księgi, rozdział, wers).
5 Szerzej o sytuacji w Galii w tym czasie zob. m.in.: J. Markale, Wercyngetoryks, Warszawa 1988, s. 113-119; M.N. Faszcza, Kampania Cezara przeciwko Ariowistowi (58 r. przed Ch.), Oświęcim 2015, s. 21-24; T. Romanowski, Alezja 52 p.n.e., Warszawa 2006, s. 65-69.
6 Gajusz Swetoniusz Trankwillus, Boski Juliusz, 7, [w:] Żywoty Cezarów, przeł. J. Niemirska-Pliszczyńska, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1987 (dalej Swetoniusz, tytuł, rozdział); podobną anegdotę zamieścił Plutarch z Cheronei, Cezar, 13, [w:] Żywoty sławnych mężów, przeł. T. Sinko, Wrocław 1955 (dalej autor, księga, rozdział).
7 Zob.: Wellejusz Paterkulus, Historia rzymska, II, 41-42, przeł. E. Zwolski, Wrocław-Warszawa 2006; Swetoniusz, Boski Juliusz, 4; Plutarch z Cheronei, Cezar, 1-2.
8 Swetoniusz, Boski Juliusz, 2-3.