Bruce Lee. Życie - Matthew Polly

Kup ebooka

44.99 zł
40.49 zł (18,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Opowieść o dwóch pogrzebach

Wieczorem 24 lipca 1973 roku pod zakładem pogrzebowym Koulun zaczął się gromadzić tłum żałobników w oczekiwaniu na ceremonię zaplanowaną na następny dzień rano. W miarę jak zbliżała się wyznaczona godzina, dziesiąta przed południem, tłum gęstniał, aż w końcu ponad piętnaście tysięcy mieszkańców Hongkongu stało za policyjnymi barykadami, patrzyło w dół z balkonów albo niebezpiecznie przycupnęło na neonach, z których słynęło miasto, żeby po raz ostatni zerknąć przelotnie na trumnę swojego idola. Pięć dni wcześniej Bruce Lee zmarł w wieku trzydziestu dwóch lat. Do zapanowania nad ciżbą odkomenderowano kilkuset dodatkowych funkcjonariuszy policji. Gliniarze, ubrani w żółtawozielone szorty, koszule z krótkim rękawem, czarne buty, podkolanówki i czapki z daszkiem, wyglądali jak przerośnięci skauci na letniej wycieczce.

W "South China Morning Post" nazwano tę scenę "karnawałem"[1]. Gdy gapie dostrzegali któregoś ze słynnych przyjaciół Bruce'a wchodzącego do zakładu pogrzebowego, klaskali i wiwatowali. Sławy, ukrywające łzy za okularami przeciwsłonecznymi, przybywały jedna za drugą, żeby złożyć hołd człowiekowi, który umieścił hongkońskie kino na mapie świata: Shih Kien, czarny charakter z Wejścia smoka, Nancy Kwan, gwiazda filmu Świat Suzie Wong, Nora Miao, długoletnia partnerka filmowa Lee, piosenkarz pop Samuel Hui, jego przyjaciel z dzieciństwa, a nawet Lo Wei, który reżyserował dwa z filmów Bruce'a. Jedną z nielicznych znanych twarzy, które się tam nie pojawiły, była Betty Ting Pei, w której mieszkaniu zmarł Lee. Ku rozczarowaniu gapiów Betty postanowiła zostać w domu, podobno pod działaniem środków uspokajających. Przysłała jednak wieniec z napisem: "Dla Bruce'a od Ting Pei"[2]. Obok wieńca jakiś zapłakany sześcioletni chłopiec rzucił wiązankę kwiatów z prostą wiadomością: "Od małego fana".

"Dla dziesiątków fanów, którzy czekali przez całą noc, najsmutniejszą chwilą był przyjazd Lindy, żony Lee" - odnotowano w gazecie "The China Mail"[3]. Czarny mercedes zatrzymał się przy krawężniku, Raymond Chow, wspólnik Bruce'a i szef studia filmowego Golden Harvest, otworzył Lindzie drzwi samochodu i podał jej rękę. Linda była ubrana od stóp do głów na biało - chiński kolor żałoby - w biały, sięgający do kolan dwurzędowy płaszcz, białe spodnie i biały golf. Jej jasnobrązowe włosy zostały obcięte na krótko. Oczy ukryła za dużymi okrągłymi okularami przeciwsłonecznymi. Wydawała się niebezpiecznie wychudzona, jakby nie jadła od kilku dni. Wsparta na ramieniu Raymonda, Linda została otoczona przez grupę pracowników Golden Harvest, którzy pomogli jej przecisnąć się przez tłum zgromadzony przed frontowymi drzwiami. "Na zewnątrz panował ogromny ścisk" - powiedziała później Linda. "Przypomniały mi się zdjęcia z pogrzebu Rudolpha Valentino ze starych kronik filmowych"[4].

Pięciuset opłakujących zmarłego VIP-ów stłoczonych w domu pogrzebowym zamilkło, gdy do środka weszła dwudziestoośmioletnia wdowa. W przedniej części zakładu znajdował się ołtarz ze zdjęciem wielkości plakatu filmowego, przedstawiającym Bruce'a w okularach przeciwsłonecznych, otoczony kompozycją ze wstążek i kwiatów oraz z napisem po chińsku: "Gwiazda tonie w morzu sztuki". Przed zdjęciem paliły się trzy kadzidełka i dwie świece. Ściany były pokryte tysiącami pasów białego jedwabiu z wyrazami uznania wykaligrafowanymi chińskimi znakami.

Raymond i Linda skłonili się trzykrotnie przed ołtarzem, a następnie Chow odprowadził wdowę do części zarezerwowanej dla rodziny. Stali tam w skupieniu starszy brat Bruce'a Peter i jego żona Eunice Lam. Ktoś pomógł Lindzie zdjąć długi modny płaszcz i włożyć, zgodnie z chińskim zwyczajem, biały strój żałobny z tkaniny jutowej z kapturem. Dwoje jej dzieci, ośmioletniego Brandona i czteroletnią Shannon, wprowadzono bocznym wejściem i również ubrano w białe stroje z juty. Na głowie Brandona zawiązano białą bandanę. Shannon, zbyt mała, by rozumieć, co się dzieje, bawiła się beztrosko, podczas gdy brat patrzył na nią ze złością.

Chiński zespół zagrał tradycyjny hymn pogrzebowy, który brzmiał jak szkocka pieśń ludowa Auld Lang Syne. Do pomieszczenia wniesiono trumnę z brązu wartą czterdzieści tysięcy dolarów hongkońskich. Wieko było otwarte. Wewnątrz znajdowała się szyba ochronna zasłaniająca ciało zmarłego, żeby nikt nie mógł go dotknąć. Linda ubrała męża w niebieski chiński kostium, który miał na sobie w Wejściu smoka. Lubił go nosić po domu, bo był wygodny[5]. Pod szybą twarz Bruce'a, pomimo mocnego makijażu, była szara i zniekształcona. Przyjaciele przechodzili gęsiego obok otwartej trumny, żeby zobaczyć go po raz ostatni. Fotografowie prasowi rozpychali się między zaproszonymi gośćmi, chcąc uzyskać lepszy kąt widzenia. Wielu po prostu unosiło aparat nad głowę i pstrykało zawzięcie. Gdy Linda podeszła do trumny, wydawała się zatrważająco bliska załamania. Zasłaniając twarz drżącą ręką, zalała się łzami. "To była przerażająca chwila" - wyznała później przyjaciołom[6].

Widząc, że karawan zaczyna odjeżdżać, fani Bruce'a oszaleli z żalu. Trzystu policjantów otaczających zakład pogrzebowy było zmuszonych wziąć się pod ręce i utworzyć kordon, żeby powstrzymywać napierające tłumy. W końcu wezwano posiłki, a sprzed barierek wielokrotnie wyciągano kobiety i dzieci, żeby uchronić je przed zgnieceniem. Starcy szlochali, młode dziewczyny mdlały, wiele osób hospitalizowano z powodu doznanego szoku i drobnych obrażeń. "To rzeczywiście było straszne" - wspomina Peter Lee. Później policjanci wyposażeni w megafony jeszcze godzinami patrolowali ulice, wzywając ludzi do powrotu do domu[7].

Wielu żałobników nie chciało odejść, bo wiedzieli, że to ostatnia okazja, by znaleźć się w pobliżu swojego idola. W hongkońskich tabloidach donoszono ze złością, że Linda zamierza pochować męża w Ameryce, niemal uniemożliwiając przeciętnemu chińskiemu fanowi odwiedzenie jego grobu. W "Oriental Daily" pod nagłówkiem Jutro ciało Lee leci do Ameryki napisano: "Linda obstaje przy swoim, jeśli chodzi o kilka spraw związanych ze śmiercią Lee. Niewątpliwie żywi jakiegoś rodzaju urazę. Od samego początku Linda chciała przetransportować ciało Lee z powrotem do Ameryki w celu przeprowadzenia sekcji zwłok, ale ustąpiła z powodu ograniczeń prawnych. Ciało zostanie jednak przewiezione do Stanów Zjednoczonych i tam pochowane"[8].

Za życia Bruce Lee starał się lawirować między Wschodem a Zachodem. Po śmierci miał tylko jedno ciało, więc jego pochodząca z Zachodu żona musiała się opowiedzieć po którejś ze stron. Wybrała swoje rodzinne miasto. "Postanowiłam pochować Bruce'a w spokoju i zaciszu Seattle" - wyjaśniła Linda. "Myślę, że w Seattle spędziliśmy najszczęśliwsze chwile, więc zamierzałam wrócić tam z dziećmi i zamieszkać"[9]. To właśnie w Seattle Linda dorastała, chodziła do szkoły pomaturalnej i zakochała się w Brusie Lee.

Jej miasto rodzinne miało tę dodatkową zaletę, że było spokojnym miejscem na pogrzeb, w przeciwieństwie do Hongkongu, w którym zapanowało zbiorowe szaleństwo. W Azji Bruce cieszył się większą popularnością od Beatlesów, ale w Ameryce Wejście smoka dopiero miało mieć premierę. Lee był mało znanym aktorem telewizyjnym i po jego śmierci ukazała się jedynie garść krótkich nekrologów, z których kilka zawierało rażące błędy. W "Los Angeles Times" napisano, że Linda jest jego "urodzoną w Szwecji" żoną, i dodano, popełniając haniebną pomyłkę na zasadzie "wszyscy oni wyglądają tak samo", że Bruce był "bohaterem takich filmów jak Niezwyciężony zawodnik "[10] (popularny film kung-fu wyprodukowany przez Shaw Bros., w którym w rzeczywistości zagrał Lieh Lo). Chcąc mieć pewność, że pogrzeb w Seattle będzie przebiegał w spokojnej atmosferze, Linda wysłała telegram do kierownictwa Warner Brothers, nalegając na "cichą i prywatną uroczystość bez żadnego rozgłosu"[11].

Zakupione wcześniej przez Warner Bros. bilety na samolot do Nowego Jorku dla Bruce'a i Lindy w związku z jego gościnnym występem w programie The Tonight Show Starring Johnny Carson zostały zamienione na opłatę za transport ciała Bruce'a i przelot rodziny do Seattle[12]. W czwartek 26 lipca Linda pojechała z dziećmi na hongkońskie lotnisko Kai Tak i wsiadła na pokład samolotu Northwest Orient Airlines, lot numer 4. Towarzyszyli im Andre Morgan, który jako przedstawiciel wytwórni Golden Harvest otrzymał zadanie zorganizowania i opłacenia pogrzebu, Charles Loke, chiński kamerzysta, który rejestrował to wydarzenie na potrzeby filmu dokumentalnego[13], oraz Rebu Hui, najlepsza przyjaciółka Lindy[14]. "Utrzymywała mnie przy zdrowych zmysłach i nie wiem, co bym bez niej zrobiła" - mówi Linda. "W samolocie natychmiast zasnęłam i spałam, jakbym była nieprzytomna: mój mózg wreszcie się wyłączył"[15].

Podczas gdy starszy brat Bruce'a Peter mieszkał w Hongkongu, reszta jego najbliższej rodziny podążyła za nim do Ameryki - młodszy brat Robert, starsze siostry Agnes i Phoebe oraz jego matka Grace Ho. Czekali na lotnisku w Seattle na przylot Lindy i dzieci. Szlochająca Grace uczepiła się Lindy i nie chciała jej puścić.

Andre Morgan spotkał się z dyrektorem zakładu pogrzebowego Butterworth Mortuary przy East Pine Street 300. Omawiali sprawę wyboru miejsca na cmentarzu Lake View[16].

- Czy chce pan, żeby pochowano go razem z jemu podobnymi? - zapytał dyrektor zakładu pogrzebowego.

- Co to znaczy?

Dyrektor wziął głęboki wdech, potoczył wzrokiem z lewej strony na prawą, z prawej na lewą i wreszcie wyszeptał:

- Mamy sektor chiński.

- Och, naprawdę? Proszę mi pokazać.

Chiński cmentarz okazał się niewielkim, odosobnionym terenem w pobliżu szopy na narzędzia. Cmentarz dla białych był, jak mówi Morgan, "duży jak Arlington". Andre zdecydował się na ten drugi, wybierając miejsce pod wysokimi drzewami, z ładnym widokiem na góry. "Kupiłem dwa miejsca obok siebie. Jedno dla Bruce'a, drugie dla Lindy" - wspomina Morgan. "Tamtego popołudnia poszedłem zobaczyć się z Lindą w domu jej matki i powiedziałem: "Mam nadzieję, że nie masz mi za złe zakupu dwóch miejsc""[17].

Pogrzeb w Seattle odbył się w poniedziałek 30 lipca 1973 roku[18]. Inaczej niż w Hongkongu, przed zakładem pogrzebowym czekało najwyżej dwudziestu fanów i tyko dwóch reporterów. W środku zgromadziła się mniej więcej setka krewnych, przyjaciół i dawnych uczniów Bruce'a, wśród których był Jesse Glover. Jako Afroamerykanin dorastający w Seattle w latach pięćdziesiątych Glover, obsesyjnie interesujący się sztukami walki, miał trudności ze znalezieniem kogoś, kto byłby skłonny szkolić czarnoskórego ucznia. Bruce był pierwszym nauczycielem kung-fu w Ameryce, który przyjmował uczniów bez względu na rasę czy pochodzenie etniczne. Przez lata Jesse i Bruce byli sobie bliscy jak bracia. "Nie potrafiłem ukryć emocji, które wypłynęły na powierzchnię - mówi Jesse - i załamałem się, płakałem jak małe dziecko"[19].

Z Los Angeles przyleciała delegacja hollywoodzkich kolegów Bruce'a - Ted Ashley, prezes Warner Bros., James Coburn i Steve McQueen[20]. Wszyscy zdziwili się na widok McQueena, który przeważnie unikał pogrzebów[21]. "Zależało mi na Brusie" - wyjaśnił aktor. "Chciałem pożegnać przyjaciela"[22].

Podczas wygłaszania mowy pogrzebowej Ted Ashley wyraził następującą opinię: "W ciągu trzydziestu pięciu lat pracy w przemyśle filmowym nigdy nie poznałem nikogo, kto chciałby osiągnąć więcej niż Bruce Lee i kto bardziej by się starał, dążąc do perfekcji. Można żałować, że Bruce odszedł akurat wtedy, gdy dopiero zaczynał sobie uświadamiać, że osiągnie sukces. Czuję smutek połączony ze świadomością, że choć być może nie wspiął się po tej drabinie, przynajmniej postawił na niej stopę"[23].

Zamiast tradycyjnej muzyki pogrzebowej Linda postanowiła odtworzyć nagrania ulubionych piosenek Bruce'a: My Way Franka Sinatry, The Impossible Dream Toma Jonesa oraz wersję And When I Die Blood, Sweat & Tears. W swojej mowie pożegnalnej Linda powiedziała, że słowa tej ostatniej piosenki odzwierciedlają filozofię Bruce'a: "Kiedy umrę, kiedy odejdę, na tym świecie urodzi się jedno dziecko, by iść dalej moją drogą".

Linda, która w rodzinnych stronach wyglądała na znacznie mniej wstrząśniętą niż w Hongkongu, mówiła dalej: "Bruce uważał, że jednostka reprezentuje całą ludzkość, niezależnie od tego, czy żyje w krajach Orientu czy gdzie indziej. Uważał, że człowiek usiłuje znaleźć życie na zewnątrz siebie, a nie dostrzega, że życie, którego szuka, jest w nim. Dusza jest zalążkiem ciała człowieka. Dzień śmierci to dzień przebudzenia. Duch nadal żyje". Wyrażając własną opinię, dodała na zakończenie: "Gdy nadejdzie nasz dzień przebudzenia, spotkamy się z nim ponownie"[24].

Po zakończeniu ceremonii żałobnicy podchodzili do otwartej trumny Bruce'a ozdobionej białymi, żółtymi i czerwonymi kwiatami tworzącymi taoistyczny symbol yin-yang. "Gdy zajrzałem do trumny i zobaczyłem bladą imitację tego, co było kiedyś Bruce'em, poczułem dziką złość i potrzebę roztrzaskania czegoś" - wspomina Jesse Glover[25].

Nagrobek Bruce'a został ręcznie wyrzeźbiony w Hongkongu i przetransportowany do Ameryki. Zgodnie z instrukcjami Lindy kamieniarz w górnej części płyty umieścił zdjęcie zmarłego, a poniżej wyrył jego nazwisko w wersji angielskiej oraz chińskimi znakami, a także daty urodzenia i śmierci: 27.11.1940-20.07.1973. Linda zdecydowała również, żeby wyryto w kamieniu napis: "Twórca jeet kune do". U podstawy nagrobka kamieniarz dołączył marmurową rzeźbę otwartej książki. Po lewej stronie znajdował się taoistyczny symbol yin-yang, po prawej zostały wykute słowa: "Twoja inspiracja nadal prowadzi nas w stronę naszego osobistego wyzwolenia".

Trumnę nieśli: Steve McQueen, James Coburn, współpracujący z Bruce'em instruktorzy jeet kune do Taky Kimura i Dan Inosanto, młodszy brat zmarłego Robert Lee oraz Peter Chin, przyjaciel rodziny z Los Angeles. Przy grobie James Coburn wystąpił naprzód i wypowiedział ostatnie słowa: "Żegnaj, bracie. Dzielenie z tobą tej przestrzeni w czasie było zaszczytem. Jako przyjaciel i jako nauczyciel połączyłeś w jedno moje fizyczne, duchowe i psychiczne ja. Dziękuję ci. Niech pokój będzie z tobą"[26]. Następnie rzucił do otwartego grobu białe rękawiczki, których używał, niosąc trumnę, a pozostali poszli za jego przykładem.

Linda wstała i szybko podziękowała wszystkim za przybycie. Matka Bruce'a Grace Ho, w niebieskim płaszczu z guzikami i w ciemnych okularach, była tak zrozpaczona, że dwóch krewnych musiało ją podtrzymać i odprowadzić do wyjścia[27]. Gdy tłum się przerzedził i żałobnicy wrócili do samochodów, ostatnią osobą, która została na miejscu, był Jesse Glover. Kiedy grabarze przyszli zasypać grób, Jesse zabrał im jedną z łopat i przegonił ich. Coś takiego mogło się zdarzyć tylko w Ameryce - czarnoskóry mężczyzna w garniturze, ze łzami spływającymi po twarzy zasypywał grób Chińczyka na cmentarzu przeznaczonym dla białych. "Nie wydawało się właściwe - mówi Jesse - żeby Bruce'a przykryły ręce obcych"[28].

[1] D. Atyeo, F. Dennis, Bruce Lee: King of Kung-Fu, London 1974, s. 76.

[2] Tamże. Inną osobą, która nie przyszła na pogrzeb, była słynna gwiazda filmowa i telewizyjna Pak Yan (Amy Chan). Ona i Bruce chodzili ze sobą, gdy byli nastolatkami. "Ludzie pytaliby: "Dlaczego Pak Yan opłakuje Bruce'a Lee?"" - wyjaśniła aktorka kilka lat później. "Gdybym tylko go tam zobaczyła, nie potrafiłabym zapanować nad sobą. Z całą pewnością bym się rozpłakała. Ludzie zastanawialiby się dlaczego. Zaczęliby odgrzebywać różne rzeczy, a ja nie chciałam rozdrapywać starych ran. Mam dziecko. Po prostu lepiej nie przysparzać sobie kłopotów. Ale zawsze będę pamiętała 20 lipca 1973 roku". (Q. Zhang [Chaplin Chang], Zh. Luo [Roger Lo], Tamen Renshi de Li Xiao Long [Bruce, jakiego znali], Hong Kong 2013, s. 195).

[3] D. Atyeo, F. Dennis, Bruce Lee: King of Kung-Fu, dz. cyt., s. 77.

[4] L. Lee, Bruce Lee: The Man Only I Knew, New York 1975, s. 203. W 1926 roku pogrzeb Rudolpha Valentino, który zmarł w wieku trzydziestu jeden lat, wprawił jego fanów w histeryczny stan zbiorowej żałoby.

[5] L. Lee, The Bruce Lee Story, Santa Clarita 1989, s. 160.

[6] D. Atyeo, F. Dennis, Bruce Lee: King of Kung-Fu, dz. cyt., s. 77.

[7] Tamże.

[8] Xiao Long Yiti Mingri Fei Mei [Jutro ciało Lee leci do Ameryki], "Oriental Daily", July 25, 1973.

[9] L. Lee, The Bruce Lee Story, dz. cyt., s. 162.

[10] Bruce Lee, Hong Kong Film Star, Dies at 32, "Los Angeles Times", July 21, 1973.

[11] D. Friedman, Enter the Dragon: A Photographer's Journey, Los Angeles 2013, s. 239.

[12] R. Clouse, Bruce Lee: The Biography, Burbank 1988, s. 183.

[13] Wywiad z Andre Morganem, 2015. Pierwotnie zamierzano użyć tego materiału filmowego tylko do migawek informacyjnych przeznaczonych dla fanów w Hongkongu, ale Raymond Chow wykorzystał go w pełnometrażowym filmie dokumentalnym Bruce Lee: The Man and the Legend (1973).

[14] Rebu Hui była Amerykanką japońskiego pochodzenia, żoną hongkońskiej gwiazdy pop Samuela Huia. Sam i Bruce przyjaźnili się od podstawówki. Rebu i Linda zbliżyły się do siebie, bo obie były Amerykankami, które wyszły za celebrytów z Hongkongu.

[15] L. Lee, The Bruce Lee Story, dz. cyt., s. 162.

[16] Richard Ma, szef działu Asian Distribution w Warner Bros., rozesłał 24 lipca 1973 roku wewnętrzną notatkę służbową następującej treści: "Pogrzeb Bruce'a jest organizowany przez matkę Lindy mieszkającą w Seattle. Zajmie się nim Michael Schleitweiler z Butterworth Mortuary przy East Pine Street 300 w Seattle. Linda przylatuje do Seattle z dziećmi i ciałem Bruce'a w czwartek 26. o 6.55 rano naszego czasu liniami Northwest, lot 4. Jak rozumiem, chce prywatnej, spokojnej ceremonii. Żadnego rozgłosu" (D. Friedman, Enter the Dragon, dz. cyt., s. 239).

[17] Wywiad z Andre Morganem, 2015.

[18] Artykuły prasowe na temat pogrzebu ukazały się dzień później, 31 lipca 1973.

[19] J. Glover, Bruce Lee: Between Wing Chun and Jeet Kune Do, Seattle 1976, s. 90.

[20] Stirling Silliphant, który był zdruzgotany, ale jednocześnie nadal zły na Bruce'a po ich ostatniej sprzeczce dotyczącej The Silent Flute, nie przyszedł na pogrzeb. Popłynął w tym czasie w rejs swoim jachtem (wywiad z Tianą Silliphant, 2014).

[21] McQueen nie pojawił się na pogrzebie Sharon Tate zamordowanej przez sektę Mansona. Jej mąż, Roman Polański, powiedział, że nigdy nie wybaczy McQueenowi, że nie przyszedł.

[22] M. Uyehara, Bruce Lee: The Incomparable Fighter, Santa Clarita 1988, s. 127.

[23] A.B. Block, The Legend of Bruce Lee, New York 1974, s. 125; Pop Tune's Philosophy Marks Bruce Lee Rites, "Los Angeles Herald-Examiner", July 31, 1973.

[24] Pop Tune's Philosophy Marks Bruce Lee Rites, "Los Angeles Herald-Examiner", dz. cyt.; D. Atyeo, F. Dennis, Bruce Lee: King of Kung-Fu, dz. cyt., s. 79.

[25] J. Glover, Bruce Lee..., dz. cyt., s. 90.

[26] L. Lee, The Bruce Lee Story, dz. cyt., s. 162.

[27] Film dokumentalny Bruce Lee: The Man and the Legend.

[28] J. Glover, Bruce Lee..., dz. cyt., s. 90.

Jeden

Chory człowiek Azji

Na przedmieściach Foshan w południowych Chinach dziesięcioletni Li Hoi Chuen stał boso na gruntowej drodze obok restauracji pokrytej dachem z blachy falistej[1]. Miał na sobie wytarte ubranie odziedziczone po trzech starszych braciach. Gdy przechodnie z miasta szli ulicą, Hoi Chuen zachwalał serwowane w restauracji dania dnia, wyśpiewując po kantońsku: "Przyjaciele, rodacy, chodźcie, chodźcie, chodźcie i spróbujcie naszego świeżego duszonego mostku wołowego, szpinaku wodnego ze sfermentowanym tofu, żabich udek na liściu lotosu, congee ze stuletnim jajkiem i słodko-kwaśnej wieprzowiny". Jego delikatny głos, falujący falset, wznosił się i opadał wraz z każdą pozycją menu. Na tle setek chłopców z chłopskich rodzin zatrudnianych przez restauracje, żeby zachwalali ich menu, sposób śpiewania Hoi Chuena wyróżniał się czymś szczególnym - lekko drwiącą, ironiczną nutą. Tamtego dnia obok restauracji przechodził sławny śpiewak opery kantońskiej. Dostrzegł poczucie humoru w głosie tego małego chłopca i zaproponował mu, by został jego uczniem[2]. Ojciec Bruce'a Lee biegł całą drogę powrotną do swojej małej wioski, żeby przekazać rodzicom tę dobrą nowinę[3].

Był rok 1914[4]. Siły rewolucyjne niedawno obaliły dynastię Cing i ustanowiły republikę konstytucyjną, kładąc kres czterem tysiącom lat panowania cesarzy. Nowy rząd miał słabą władzę, rozmaite frakcje rywalizowały ze sobą o wpływy, w głównych miastach wybuchały powstania ludowe, bandyci grasowali w całym kraju, a chłopstwo walczyło o przeżycie.

W domu państwa Li niedostatek wydawał się szczególnie dotkliwy. Hoi Chuen był czwarty z sześciorga rodzeństwa. Jego ojca Li Jun Biao tak często prześladował pech, że sąsiedzi uważali, iż jest przeklęty[5]. W dzieciństwie wysoka gorączka do tego stopnia uszkodziła mu gardło, że ledwie mógł mówić, toteż wiele osób brało go za głuchoniemego. Usilnie starał się znaleźć wystarczająco dużo pracy, żeby wyżywić rodzinę. Pracował jako strażnik na pół etatu, był również rybakiem i często zabierał ze sobą synów, gdy szedł złowić coś na kolację[6].

Rodzice Hoi Chuena byli zachwyceni, że ich syn zacznie się szkolić na śpiewaka operowego. Oznaczało to o jedną gębę do wykarmienia mniej i ewentualną karierę jednego z ich dzieci. W wyznaczonym dniu Hoi Chuen opuścił dom, żeby rozpocząć naukę - niewiarygodnie bezlitosny cykl zajęć od świtu do zmierzchu obejmujący grę aktorską, śpiew, akrobatykę i trening kung-fu (zapisywanego również jako "gung-fu"). W przeciwieństwie do swojego stateczniejszego europejskiego odpowiednika opera chińska charakteryzowała się ekstrawaganckimi kostiumami, jaskrawym makijażem pokrywającym całą twarz, śpiewaniem falsetem, gimnastyką na poziomie olimpijskim oraz inscenizowanymi walkami zarówno z użyciem broni, jak i gołymi rękami[7].

Po latach nauki Li Hoi Chuen dołączył do starszych aktorów na scenach Foshanu. Specjalizował się w rolach komediowych. W 1928 roku jego trupa operowa postanowiła przenieść się sto kilometrów na południe, do Hongkongu, w poszukiwaniu większej i bogatszej publiczności[8]. Hoi Chuen, zawsze lojalny wobec rodziny, zaprosił kilku ze swoich braci, żeby dołączyli do niego w tej brytyjskiej kolonii, i pomógł im znaleźć zajęcie w charakterze kelnerów i pomocników kelnera. On sam nadal uzupełniał swoją karierę aktorską niepełnoetatową pracą w restauracji.

Ponieważ Hoi Chuen i jego trupa operowa występowali na terenie całej kolonii, ich sława wzrosła do tego stopnia, że zostali poproszeni o wystawienie prywatnego przedstawienia w przypominającym pałac domu zwanym Idlewild, należącym do sir Roberta Hotunga Bosmana, najbogatszego człowieka w Hongkongu. To właśnie tam rodzice Bruce'a, Li Hoi Chuen i Grace Ho, po raz pierwszy spojrzeli na siebie ponad chińskimi podziałami ekonomicznymi, kulturowymi i rasowymi. Rodzina Bruce'a ze strony matki była równie bogata i wpływowa jak rodzina jego ojca uboga i pozbawiona wpływów.

Grace Ho należała do euroazjatyckiego klanu Bosman-Hotung - hongkońskiego odpowiednika rodu Rockefellerów czy Kennedych. Jej dziadkiem był Charles Henri Maurice Bosman. Chociaż wielu ludzi uważało Bosmana za niemieckiego katolika, pradziadek Bruce'a był w rzeczywistości holenderskim Żydem[9]. Urodził się 29 sierpnia 1839 roku w Rotterdamie jako Mozes Hartog Bosman[10].

Mozes jako nastolatek wstąpił do Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej i w 1859 roku przypłynął do Hongkongu. Dorobił się na handlu kulisami. Po zniesieniu afrykańskiego niewolnictwa wysyłał chińskich robotników rolnych do Gujany Holenderskiej do pracy na plantacjach trzciny cukrowej oraz do Kalifornii do pracy przy budowie linii kolejowej Central Pacific[11]. Dzięki sukcesom w interesach mianowano go w 1866 roku konsulem Hongkongu. Ze względu na panujący w tamtych czasach antysemityzm wszystkie jego listy do ministra spraw zagranicznych Holandii nosiły podpis "M Bosman"[12].

Wkrótce po przybyciu do Hongkongu Bosman kupił chińską konkubinę o imieniu Sze Tai. Ta nastolatka wychowała się na wyspie Chongming, w Szanghaju, i pochodziła z dobrej rodziny, o czym świadczyły jej skrępowane stopy[13]. (Dziewczęta z zamożnych rodzin, które nie potrzebowały stóp do pracy, mogły sobie pozwolić na ich krępowanie). Kiedy jednak zmarł jej ojciec, nastały ciężkie czasy dla rodziny i dziewczynę dosłownie sprzedano, żeby spłacić długi. Sze Tai urodziła sześcioro dzieci. Ponieważ ich ojciec pochodził z Holandii, dano im chińskie nazwisko "Ho"[14].

Mozes Hartog Bosman popadł w poważne tarapaty finansowe i w 1869 roku zbankrutował. Porzucił swoją chińską rodzinę, przeniósł się do Kalifornii i zmienił nazwisko na Charles Henri Maurice Bosman. Żeby chronić dzieci, Sze Tai została czwartą konkubiną chińskiego handlarza bydła Kwok Chunga[15]. Nie był on szczególnie zainteresowany utrzymywaniem jej euroazjatyckiego potomstwa, toteż pieniądze, które im dawał, ledwie starczały na jedzenie, ale Sze Tai przekonała go, żeby płacił za dzieci czesne w prestiżowej Central School (obecnie Queen's College), gdzie nauczyły się angielskiego.

Robert Hotung był najstarszym synem z sześciorga dzieci Sze Tai z Bosmanem. Gdy dorósł, został kompradorem (pośrednikiem handlowym) w Jardine Matheson, największym konglomeracie handlowym w Azji Wschodniej. Dorobił się majątku na spedycji, ubezpieczeniach, nieruchomościach i opium. W wieku trzydziestu pięciu lat stryjeczny dziadek Bruce'a Lee był najbogatszym człowiekiem w Hongkongu[16].

Do pomocy w swych rozmaitych interesach Robert Hotung zatrudnił młodszego brata, Ho Kom Tonga, który szybko został drugim najbogatszym człowiekiem w Hongkongu[17]. Dziadek Bruce'a Lee miał dwie wielkie pasje: grę w operze kantońskiej (występował na scenie podczas imprez połączonych ze zbiórką pieniędzy na cele charytatywne) i kobiety[18]. Ho Kom Tong ożenił się w wieku dziewiętnastu lat i wkrótce potem zaczął brać sobie konkubiny, aż ich liczba w Hongkongu doszła w końcu do dwunastu[19]. W domu, który w związku z interesami utrzymywał w Szanghaju, miał trzynastą konkubinę, euroazjatycką damę znaną jako pani Cheung. W Szanghaju miał również potajemną brytyjską kochankę, która w 1911 roku[20] urodziła mu kolejną córkę, jego trzydzieste dziecko. Dziewczynka nazywała się Grace Ho, a po chińsku Ho Oi Yee. Nie ma żadnych danych na temat angielskiej matki Grace Ho, nie wiadomo też, dlaczego zrzekła się córeczki, ale dziewczynka była wychowywana przez panią Cheung jako jej córka[21].

Grace Ho, jak na w połowie angielskie, w jednej czwartej holendersko-żydowskie i w jednej czwartej chińskie (narodowości Han) dziecko w euroazjatyckiej rodzinie należącej do elity kolonialnego Szanghaju, odebrała bardzo europejskie wykształcenie. Zamiast poznawać chińskie znaki, uczyła się angielskiego i francuskiego. Jako nastolatka zainteresowała się zachodnią medycyną w nadziei, że zostanie pielęgniarką. Przeszła również na katolicyzm, w którym niewątpliwie pociągały ją absolutny nacisk na monogamię i potępienie poligamii.

Grace widziała na własne oczy, jakim nieszczęściem było dla jej przybranej matki rywalizowanie z dwunastoma innymi konkubinami o względy jednego mężczyzny. Była zdecydowana prowadzić zupełnie inne życie. "Nie podobały jej się tradycyjne, grzeszne zwyczaje ojca" - mówi Phoebe Lee, starsza siostra Bruce'a[22]. Zamiast zaakceptować zaaranżowane małżeństwo, co było powszechne w wypadku dziewcząt z chińskich i euroazjatyckich rodzin z jej klasy społecznej, osiemnastoletnia Grace uciekła do Hongkongu i zamieszkała u stryja Roberta. W kolonii została bywalczynią salonów, wypełniając sobie czas modnymi spotkaniami towarzyskimi[23]. Była bogata, niezależna i w wieku dwudziestu paru lat samotna - co stanowiło rzadkość w wypadku chińskiej kobiety w tamtych czasach - aż do dnia, w którym do posiadłości Idlewild sir Roberta Hotunga zawitała trupa operowa Li Hoi Chuena.

Sir Robert zorganizował ten występ dla swoich przyjaciół, ale jego bratanica Grace Ho poprosiła, żeby stryj pozwolił jej go obejrzeć. Niewiele wiedziała o tradycyjnych chińskich formach sztuki i chciała po raz pierwszy w życiu zobaczyć operę kantońską, którą uważano za niewyszukaną, wodewilową rozrywkę dla chińskich mas.

Li Hoi Chuen i jego trupa przypłynęli promem pasażerskim Star Ferry z Koulunu na wyspę Hongkong i przywędrowali do Idlewild przy Seymour Road 9 w dzielnicy Mid-Levels[24]. Aktorzy nałożyli na twarze grubą warstwę makijażu, przywdziali ozdobne kostiumy i sprawdzili broń używaną w walkach kung-fu, a następnie wmaszerowali na dziedziniec, żeby zabawiać tę prywatną publiczność należącą do euroazjatyckiej elity.

Grace była zaintrygowana i zachwycona występami, ale im dłużej patrzyła, tym bardziej jej uwagę przyciągał pewien przystojny młody aktor z doskonałym wyczuciem komediowym. "Właśnie podczas tych mniej więcej dziesięciu minut, kiedy tato był na scenie - mówi Robert Lee, młodszy brat Bruce'a - mamę głęboko poruszyła jego technika gry i zaczęła go darzyć uczuciem"[25]. Zakochała się, bo ją rozśmieszył.

W Chinach lat trzydziestych XX wieku było rzeczą niesłychaną, żeby kobieta uganiała się za mężczyzną, ale Grace odszukała Li Hoi Chuena i go oczarowała. Podwójny skandal polegał na tym, że dziewczyna z bogatej rodziny zakochała się w walczącym o uznanie aktorze. Małżeństwo było instytucją finansową, w której zostawało niewiele miejsca na romantyczne uczucia. Zakładano, że Grace wyjdzie za potomka bogatej euroazjatyckiej rodziny, a nie za syna niepiśmiennych chińskich chłopów.

Cały jej klan był przeciwny temu związkowi. Pojawiły się pogróżki. Wywierano naciski. "Ale mama była bardzo niezależna, zdeterminowana i potrafiła się przystosować - mówi Robert - więc w końcu zdecydowała, że chce być z tatą"[26]. Grace była dzieckiem dwóch kultur, a w jej decyzji wyrażał się w miniaturze konflikt między zachodnim indywidualizmem a chińską tradycją, romantyzmem a powinnością wobec rodziny. W tradycyjnej patriarchalnej, poligamicznej kulturze Chin Grace Ho wzięła ślub z miłości. Nie została formalnie wydziedziczona, ale decyzja o wyjściu za mąż bez zgody rodziców doprowadziła do rozłamu i zostawiono ją bez grosza. Z bogatej bywalczyni salonów Grace zmieniła się w żonę chińskiego aktora[27].

Jeśli nawet Grace czegokolwiek żałowała, nigdy o tym nie mówiła. Po romantycznym buncie przeciwko rodzinie zaczęła wieść wygodne życie zwykłej chińskiej żony[28]. Ubierała się prosto, nosząc cheongsam jedynie na specjalne okazje. Uwielbiała robić na drutach i grać w madżonga z przyjaciółkami. Jej osobowość odzwierciedlała chiński ideał kobiety - wenrou (??) - cichej, łagodnej i czułej. "Moja matka była bardzo cierpliwa, bardzo życzliwa, umiała panować nad emocjami" - wspomina Phoebe. "Była niezwykle wytworna, mówiła niewiele, uśmiechała się przez cały dzień, reprezentowała tradycyjny typ kobiety"[29].

Konfucjusz nadał chińskiemu społeczeństwu kształt patriarchalnej rodziny - cesarz uosabiał surowego, lecz łaskawego ojca, a lud jego posłuszne dzieci. Obowiązkiem Li Hoi Chuena jako tego członka rodziny, któremu się powiodło, było wspieranie całego swojego klanu, pełnienie funkcji jego cesarza. Gdy zmarł ojciec Li Hoi Chuena, to on pomagał matce, jak tego oczekiwano po kochającym synu. "Mój ojciec oddawał całe zarobki swojej matce, a moja matka robiła to samo" - mówi Phoebe. "Babcia brała tylko trochę i oddawała wszystko mojemu ojcu. Kiedy próbował oponować, mówiła mu, żeby wziął pieniądze, jakby były od niej"[30]. Gdy niespodziewanie zmarł również jeden ze starszych braci Hoi Chuena, ojciec Bruce'a zabrał wdowę po nim i jej pięcioro dzieci do maleńkiego mieszkania, które zajmował z Grace.

Obowiązkiem Grace jako żony było wspierać męża i zapewniać potomstwo, zwłaszcza męskich spadkobierców. (Popularne chińskie powiedzenie - duo zi duo fu [????] - głosi: "Im więcej synów, tym więcej szczęścia"). Ku wielkiej radości jej męża pierwszym urodzonym przez nią dzieckiem okazał się chłopiec. Niestety zmarł, gdy miał trzy miesiące[31]. Chociaż śmiertelność noworodków była wówczas znacznie wyższa niż obecnie, stratę syna uważano za zły znak, może nawet przekleństwo.

Kiedy Grace była w ósmym miesiącu ciąży z drugim dzieckiem, para adoptowała nowo narodzoną dziewczynkę i nazwała ją Phoebe[32]. Dziwny to był moment na adopcję - Hoi Chuen z trudem utrzymywał matkę i rodzinę zmarłego brata, nie potrzebował zatem więcej gęb do wykarmienia. Jedno możliwe wyjaśnienie jest takie, że Phoebe stanowiła polisę ubezpieczeniową chroniącą przed złym omenem. Przesąd nakazywał, żeby drugim dzieckiem była dziewczynka. Jeśli Grace była w ciąży z chłopcem, znalazłby się on w niebezpieczeństwie, gdyby nie miał starszej siostry[33]. Co bardziej prawdopodobne, Phoebe nie była przypadkową sierotą. Hoi Chuen spłodził ją z inną kobietą, która, wydawszy na świat córkę, zamiast wysoko cenionego syna, oddała mu dziewczynkę na wychowanie[34]. Jeśli chodzi o Phoebe, która jest przeczulona na tym punkcie, twierdzi ona, że z rodzeństwem łączą ją więzy krwi: "Chociaż mamy odmienne osobowości, jesteśmy ze sobą blisko związani. Krew nie woda, nasze geny są takie same!"[35].

Miesiąc po adoptowaniu Phoebe Grace urodziła córkę, nie syna. Dano jej na imię Agnes. "Phoebe jest moją adoptowaną córką" - powiedział Li Hoi Chuen amerykańskim urzędnikom imigracyjnym w 1941 roku. "Jest mniej więcej o czterdzieści dni starsza od mojej własnej córki Agnes"[36].

Po urodzeniu Agnes Grace wkrótce ponownie zaszła w ciążę i 23 października 1939 roku[37] wydała na świat syna, Petera. Natychmiast przekłuto mu ucho. Chociaż Peter miał dwie starsze siostry, nadal uważano, że grozi mu niebezpieczeństwo ze strony mitycznych upiorów, które porywają małych chłopców. Ponieważ pierwszy syn tej pary umarł jako niemowlę, każdego urodzonego później chłopca należało ubierać w dziewczęce stroje, nadać mu dziewczęce przezwisko i przekłuć ucho, żeby zmylić złego ducha polującego na chłopców. Był to pradawny zwyczaj i w tym wypadku spełnił swoją funkcję. Peter miał żyć jeszcze długo, mimo innego demona grasującego po kraju i zabijającego masowo dzieci oraz dorosłych - cesarstwa Japonii[38].

Przez dwa tysiące lat Chiny uważały się za najbardziej zaawansowaną cywilizację na świecie - nazwa kraju, Jong Guo (??), znaczy dosłownie "kraj środka". Przybycie europejskich kolonialistów dysponujących lepszą techniką wojskową do głębi wstrząsnęło chińskim szowinizmem. Gdy rząd dynastii Cing próbował powstrzymać brytyjskich kupców przed importowaniem opium, które powodowało epidemię nałogu, Wielka Brytania wywołała pierwszą wojnę opiumową (1839-1842) i zmiażdżyła opór Chińczyków. Prosząc o pokój, cesarz oddał Brytyjczykom Hongkong - skalistą wyspę zamieszkaną zaledwie przez siedem tysięcy rybaków - i otworzył kilka portów traktatowych. Te ustępstwa, zamiast udobruchać barbarzyńców o długich nosach, ujawniły słabość, która zaostrzyła apetyt zachodnich imperialistów. Wielka Brytania, Francja i Stany Zjednoczone zagarnęły dalsze terytoria, w tym część Szanghaju, najważniejszego w kraju miasta handlowego.

Chiński naród postrzegał utratę Szanghaju na rzecz przybyszów z Zachodu jako dotkliwą zniewagę. Wyznaczyła ona początek okresu, który chińscy patrioci nazywali "stuleciem upokorzenia". W 1899 roku chińscy mistrzowie sztuk walki (zwani bokserami), przekonani, że ich tajemna moc kung-fu może zatrzymać cudzoziemskie kule, wywołali powstanie, gromadząc się w Pekinie pod hasłem: "Wesprzyjcie rząd Cing i wytępcie cudzoziemców". Okazało się jednak, że ich kung-fu nie może powstrzymać lecących z dużą prędkością metalowych pocisków. Bokserzy i wspierająca ich chińska armia zostali zdziesiątkowani przez siedmionarodowy sojusz Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Włoch, Austro-Węgier i Japonii. Porażka kung-fu i rządu, jeśli chodzi o obronę narodu chińskiego, zniweczyła jego wiarę w siebie i przyczyniła się do upadku dynastii Cing w 1912 roku, czego wynikiem były dziesięciolecia chaosu, władzy watażków, wojny domowej. Chiny zaczęto nazywać "chorym człowiekiem Azji".

W przeciwieństwie do Chin, które nie potrafiły wystarczająco szybko przystosować się do nowej sytuacji, Japonia błyskawicznie przyswoiła sobie zachodnią technikę wojskową i politykę imperialną. Naśladując to, co Europejczycy zrobili w obu Amerykach, Afryce i Azji, Japończycy usiłowali wyrzucić wszystkich mieszkańców Zachodu z Azji Wschodniej i skolonizować ją samodzielnie. Za cel obrali "chorego człowieka". Po zagarnięciu terytoriów leżących na peryferiach Chin (Wysp Senkaku, Tajwanu, Korei, Mandżurii) zapoczątkowali 7 lipca 1937 roku zakrojoną na wielką skalę inwazję na kontynentalne Chiny, szybko posuwając się naprzód i zabijając miliony ludzi.

Brytyjska kolonia w Hongkongu zapewniała zasadniczą linię zaopatrzenia w ramach wspierania chińskiego oporu i stanowiła obóz dla uchodźców - liczba mieszkańców wyspy zwiększyła się o sześćdziesiąt procent (ponad sześćset tysięcy)[39]. Po wybuchu wojny między Anglią a Niemcami w 1939 roku Brytyjczycy publicznie trzymali fason, przekonując swych chińskich poddanych, że są bezpieczni, chronieni przez niezwyciężoną brytyjską marynarkę wojenną i wyższość białej rasy. Prywatnie jednak członkowie brytyjskiego rządu zdawali sobie sprawę, iż "nie można się spodziewać, że Hongkong będzie długo stawiać opór" japońskiej inwazji oraz że "akcja opóźniająca jest najlepszą rzeczą, na jaką należy liczyć"[40].

Na tamtym etapie wojny, mając fałszywe poczucie bezpieczeństwa dzięki Pax Britannica, Li Hoi Chuen i Grace Ho podjęli brzemienną w skutki decyzję. Jesienią 1939 roku trupa operowa Hoi Chuena została zaproszona na roczne tournée po Stanach Zjednoczonych. Miało ono na celu zebranie wśród zamorskiej społeczności chińskiej funduszy przeznaczonych na wsparcie wysiłku wojennego[41]. Haczyk polegał na tym, że Hoi Chuen nie mógł zabrać ze sobą całej rodziny, a tylko jedną osobę. Gdy siły japońskie nacierały coraz bliżej Hongkongu, Grace musiała zdecydować, czy powinna pojechać z mężem i zostawić troje maleńkich dzieci (Peter miał wtedy niecałe dwa miesiące) pod opieką teściowej, czy też pozwolić mu wyruszyć samemu w roczną podróż przez pół świata. To teściowa przekonała Grace, żeby towarzyszyła jej synowi. "Moja babka ze strony ojca powiedziała, że mama powinna z nim pojechać, bo w przeciwnym wypadku mógłby go skusić ktoś inny" - mówi Phoebe, tłumiąc śmiech. "Powiedziała mojej matce, żeby się nie martwiła, bo dopóki babcia tu jest, nikt nie zrobi krzywdy tej trójce dzieciaków. Wobec tego mama pojechała z nim. Agnes, Peter i ja zostaliśmy w Hongkongu"[42].

Piętnastego listopada 1939 roku Hoi Chuen złożył wniosek o dwunastomiesięczną nieimigracyjną wizę do Stanów Zjednoczonych. Oświadczył, że powodem przyjazdu do Ameryki jest "tylko praca teatralna", a jako zawód podał "aktor". Grace napisała w swoim wniosku, że jej celem jest "towarzyszenie mężowi". Podała fałszywą informację o zawodzie: "aktorka, garderobiana" . W rzeczywistości była gospodynią domową i matką.

Na nabrzeże hongkońskiego portu przyszła cała rodzina. Hoi Chuen i Grace przez łzy ucałowali dzieci na pożegnanie i weszli po trapie na pokład parowca SS President Coolidge, by wyruszyć w długą podróż do Ameryki[43]. Każde z nich opuszczało wtedy Azję po raz pierwszy.

Ósmego grudnia ???? roku, po trzytygodniowej podróży z przystankiem w Honolulu, SS President Coolidge w końcu wpłynął do Zatoki San Francisco. Hoi Chuen i Grace wpatrywali się z podziwem w zbudowany niedużo wcześniej, dwuletni wówczas, Golden Gate Bridge - najwyższy i najdłuższy wiszący most na świecie. Gdy parowiec powoli przepływał przez zatokę, małżeństwo mogło zobaczyć więzienie federalne na wyspie Alcatraz oraz zorganizowaną na Treasure Island Wystawę Światową 1939, której ozdobą był dwudziestopięciometrowy posąg Pacifiki, bogini Oceanu Spokojnego. SS President Coolidge przybił do Angel Island nazywanej "wyspą Ellis* Zachodu". Chińscy imigranci starający się o stały pobyt w Stanach Zjednoczonych byli tam często przetrzymywani miesiącami. Uchwalona w 1882 roku ustawa wykluczająca Chińczyków (Chinese Exclusion Act), uchylona dopiero w 1943 roku, całkowicie zakazywała imigracji niewykwalifikowanych chińskich robotników. Ponieważ Hoi Chuen i Grace przyjechali na podstawie rocznej wizy przyznawanej pracownikom kultury, odprawiono ich stosunkowo szybko.

Zostali powitani przez przedstawiciela Mandarin Theatre sponsorującego ich wizy, a następnie poprowadzeni ulicami Chinatown. Była to największa chińska enklawa poza Azją i jedyna dzielnica San Francisco, w której Chińczycy mogli być właścicielami nieruchomości. Ten odbudowany po trzęsieniu ziemi z 1906 roku labirynt trzy- i czterokondygnacyjnych ceglanych budynków rozciągający się na przestrzeni dwudziestu czterech kwartałów od dawna stanowił wielką atrakcję turystyczną ze względu na liczne restauracje, szulernie i domy publiczne. Nocny klub Forbidden City (Zakazane Miasto) słynął z egzotycznych orientalnych przedstawień, a lokal Li Po, który zaspokajał potrzeby gejowskiej klienteli, reklamował się jako "przyjemny i nieformalny koktajlbar w Chinatown", gdzie można znaleźć "miłość i namiętność nocą". Na każdym skrzyżowaniu chińscy chłopcy rozprowadzali chińsko- i angielskojęzyczne gazety. Na pierwszej stronie "San Francisco Chronicle" relacjonowano proces miejscowego przywódcy robotników oskarżonego o to, że jest komunistą[44].

Małżonkowie przeszli przez najbardziej ruchliwą część Grant Street w samym sercu Chinatown, żeby odwiedzić miejsce, w którym Hoi Chuen miał pracować przez następny rok, Mandarin Theatre. Teatr został wzniesiony w 1924 roku, wyróżniał się zielono-czerwono-złotym daszkiem nad wejściem i przez dziesięciolecia był najważniejszą instytucją kulturalną, jeśli chodzi o operę (a potem kino) w Chinatown[45]. Jego głównym rywalem był Great China Theatre, mieszczący się zaledwie przecznicę dalej na wschód, przy Jackson Street. Te dwa teatry nieustannie konkurowały ze sobą, starając się sprowadzić z Chin większy talent operowy. Właśnie w ramach tej rywalizacji Mandarin Theatre zaangażował trupę Hoi Chuena, wnosząc w Urzędzie Imigracyjnym kaucję za każdego aktora i płacąc artystom znacznie więcej, niż mogliby zarobić w Hongkongu[46].

Hoi Chuen i Grace zamieszkali w należącym do Mandarin Theatre pensjonacie przy Trenton Street 18[47], w odległości jednej przecznicy od Chinese Hospital, najważniejszej instytucji w dzielnicy. Ta lokalizacja okazała się szczęśliwa. Chinese Hospital był wtedy jedyną placówką medyczną leczącą chińskich pacjentów[48]. W kwietniu Grace zorientowała się, że ponownie jest w ciąży.

Gdy zbliżał się termin porodu, trupa miała zaplanowane występy w Nowym Jorku. Hoi Chuen bardzo niechętnie zostawił w obcym mieście żonę w zaawansowanej ciąży i wyruszył pociągiem w podróż na drugi koniec kraju[49]. Grace ukrywała niepokój za niezmiennym uśmiechem. Kiedy kilka tygodni później zaczęła rodzić, sąsiadki pomogły jej przejść przez ulicę do pobliskiego szpitala.

Zdrowy chłopiec - w pięciu ósmych Chińczyk Han, w jednej czwartej Anglik, w jednej ósmej holenderski Żyd - urodził się o siódmej dwanaście rano 27 listopada 1940 roku[50].

Sąsiedzi zadzwonili do Le Qian Qiu Theatre[51] w nowojorskim Chinatown, żeby zostawić wiadomość dla Hoi Chuena: To chłopiec! Gdy usłyszał dobrą nowinę, uczcił ją wraz z całym zespołem, rozdając kolegom papierosy - to chiński odpowiednik rozdawania cygar przy takiej okazji.

Pierwsze pytanie zadane przez kolegów Hoi Chuenowi brzmiało: "Jakie są jego znaki astrologiczne?". Chiński zodiak przyporządkowuje jedno z dwunastu zwierząt - szczura, bawołu, tygrysa, królika, smoka, węża, konia, kozę, małpę, koguta, psa i świnię - nie tylko do roku urodzenia danej osoby (tak zwane zwierzę zewnętrzne), lecz także do miesiąca (zwierzę wewnętrzne), dnia (zwierzę prawdziwe) i godziny (zwierzę tajne). Z dwunastu znaków narodzin za najpotężniejszy i najpomyślniejszy uważany jest smok. Chińscy cesarze obrali smoka za swój symbol, dzięki czemu kojarzono go z przywództwem i władzą. Wielu chińskich rodziców próbowało zgrać ciążę ze znakami zodiaku, w nadziei, że ich dziecko urodzi się w roku, miesiącu, dniu lub godzinie smoka.

Hoi Chuan z dumą odpowiadał wszystkim, że jego syn urodził się w roku smoka, miesiącu świni, dniu psa i godzinie smoka. Dwa znaki smoka, zwłaszcza jeśli jeden dotyczył roku, uważano za szczególnie pomyślne. Pogratulowała mu cała trupa: "Przeznaczeniem twojego syna jest wielkość".

Tymczasem w San Francisco Grace musiała wybrać amerykańskie imię dla syna, rodowitego obywatela Stanów Zjednoczonych. Gdy Li Hoi Chuen ubiegał się o wizę nieimigracyjną, jego nazwisko zmieniono z "Li" na zangielszczoną wersję "Lee" - Lee Hoi Chuen. Wobec tego w akcie urodzenia chłopca jego nazwisko również zostało zapisane jako "Lee". Ta subtelna zmiana pisowni wyznaczała moment zerwania z przeszłością i nowy początek. Jeśli chodzi o imię, Grace, która tylko trochę mówiła po angielsku, zwróciła się o pomoc do pewnego chińsko-amerykańskiego przyjaciela[52]. Ten skonsultował się z położną, Mary E. Glover[53], która odbierała poród i podpisała akt urodzenia. Kobieta zasugerowała imię Bruce[54].

Grace pod nieobecność męża wybrała dla syna chińskie imię: Li Jun Fan (???). "Li" było nazwiskiem rodowym, "Jun" stanowiło część imienia ojca Hoi Chuena (Li Jun Biao) i oznaczało "wstrząsnąć, pobudzić lub ekscytować", a "Fan" to chiński znak dla San Francisco. Chińskie imię Bruce'a Lee znaczyło więc "Wstrząsnąć i ekscytować San Francisco".

Hoi Chuen wrócił do żony i nowo narodzonego syna najszybciej, jak mógł. Grace żartowała później z przyjaciółkami, że przyjechał, nadal mając twarz pokrytą jaskrawą farbą stosowaną w operze kantońskiej[55]. Hoi Chuen uznał, iż jego ojca prześladował w życiu tak wielki pech, że użycie tego samego znaku "Jun" (?) w imieniu syna sprowadziłoby nieszczęście[56]. Wobec tego zmienił go na nieco inny znak "Jun" (?), oznaczający "odbijać się echem, rozlegać się, rozbrzmiewać". Hoi Chuenowi nie podobało się również imię Bruce, ale ponieważ figurowało w akcie urodzenia, było już za późno na zmianę. "Nie potrafię go wymówić" - narzekał[57].

Li Hoi Chuen przyjechał do Ameryki, żeby pozyskać od zagranicznej społeczności chińskiej fundusze na wsparcie wysiłku wojennego w ojczyźnie. W ramach tej akcji zawarł bliską przyjaźń z kilkoma osobami. Jedną z nich była Esther Eng, nowatorska reżyserka, która specjalizowała się w patriotycznych filmach wojennych. Kręcąc Kobietę ze złotej bramy (Golden Gate Girl), potrzebowała do kilku scen nowo narodzonej dziewczynki i zapytała Hoi Chuena, czy może pożyczyć Bruce'a. Wahał się. Dobrze znając kaprysy życia artystycznego, nie chciał, żeby dzieci poszły w jego ślady, ale jako przywiązany do tradycji Chińczyk głęboko wierzył w guanxi (??), system powiązań, koneksji, osobistych przysług i wzajemności, który łączy i spaja chińskie społeczeństwo. Gdy Hoi Chuen wyjaśniał później, dlaczego zdecydował się "wypożyczyć" syna, powiedział, że Chińczycy muszą sobie wzajemnie pomagać, zwłaszcza za granicą. "Tato bardzo się przejmował odwzajemnianiem przysług wśród przyjaciół" - mówi Robert Lee[58].

Bruce Lee, urodzony między jednym a drugim wywołaniem ojca przed kurtynę, po raz pierwszy miał do czynienia z kamerą filmową, gdy był jeszcze za mały, żeby raczkować. Był to jego pierwszy i ostatni występ w damskim przebraniu. W jednej krótkiej scenie dwumiesięczny Bruce ubrany w koronkowy czepek i dziewczęcą bluzeczkę jest kołysany do snu w wiklinowym łóżeczku. Grace, jego matka, oburzyła się, widząc swoje delikatne dziecko tak odmienione na potrzeby filmu[59]. W innym zbliżeniu ciepło opatulony maleńki Bruce kwili żałośnie z zaciśniętymi powiekami i rozdziawionymi ustami, machając rączkami, a jego pyzate policzki i podwójny podbródek drżą, gdy odgłos płaczu niesie się echem po San Francisco[60].

Ponieważ Bruce był zbyt mały, żeby podróżować, rodzina Li przekroczyła termin ważności wizy o pięć miesięcy. Minęło prawie półtora roku, odkąd Hoi Chuen i Grace widzieli swoje pozostałe dzieci. Nie mogli się doczekać powrotu do domu.

Martwili się jednak, że Bruce może nie dostać zgody na powrót do Stanów Zjednoczonych. Dyskryminujący Chińczyków urzędnicy imigracyjni często odmawiali urodzonym w Ameryce chińskim dzieciom prawa do ponownego wjazdu do kraju, twierdząc, że "się repatriowały" (zrzekły się amerykańskiego obywatelstwa), albo kwestionując wiarygodność ich dokumentów. Hoi Chuen i Grace, chcąc mieć pewność, że nie przydarzy się to ich synowi, wynajęli firmę prawniczą, nomem omen, White & White, przedłożyli dokumenty na dowód urodzin Bruce'a w San Francisco, wystąpili o dokument uprawniający go do powrotu (Citizen's Return Form) i poddali się przesłuchaniu amerykańskich Służb Imigracyjnych i Naturalizacyjnych (U.S. Immigration and Naturalization Services). Do wniosku o pozwolenie na powrót Bruce'a zostało dołączone zdjęcie zdrowego, pyzatego trzymiesięcznego chłopca z odrobiną włosów i przekłutym lewym uchem. Jako powód wyjazdu ze Stanów Zjednoczonych podano "chwilowe odwiedziny za granicą". Owe odwiedziny miały potrwać osiemnaście lat[61].

Wyruszyli z portu w San Francisco 6 kwietnia 1941 roku na pokładzie SS President Pierce, rozpoczynając osiemnastodniową podróż powrotną do Hongkongu[62]. Hoi Chuen niewątpliwie uważał, że pobyt za granicą okazał się sukcesem. Żona urodziła mu drugiego syna - spadkobiercę i następcę. Jako jeden z najsławniejszych aktorów biorących udział w tournée Hoi Chuen pomógł obudzić patriotyczne uczucia w sercach wielu chińskich Amerykanów. "Słysząc, jak mój ojciec śpiewa takie pieśni jak Premier jednoczy sześć królestw, Męczennicy dla królewskiej rodziny Ming i Karmazynowi rycerze, wielu mieszkających za granicą Chińczyków wzruszało się i gotowi byli zgłosić się na ochotnika oraz przekazać datki" - mówi Robert Lee[63].

Każdy najmniejszy przejaw solidarności był bardzo potrzebny, ponieważ Bruce i jego rodzice wracali do ojczyzny, w której sytuacja stale się pogarszała.

Babcia Li, która miała już siedemdziesiąt lat, była przeszczęśliwa, widząc, że jej syn i synowa wrócili bezpiecznie do swojego dawnego mieszkania przy Mau Lam Street. W maleńkim lokalu z dwiema sypialniami i jedną łazienką przez osiemnaście miesięcy troskliwie opiekowała się Phoebe, Agnes i Peterem, a także swoją owdowiałą synową i jej pięciorgiem dzieci. Wszyscy się ucieszyli, mogąc poznać najmłodszego członka rodziny, Bruce'a Jun Fana. Babcia Li nadała mu przezwisko Maleńki Feniks - żeński odpowiednik smoka w chińskiej mitologii - żeby ochronić go przed demonami bawołów i duchami węży, które lubiły krzywdzić małych chłopców. "Chociaż tacie nie bardzo się podobało to dziewczęce imię, zawsze bardzo szanował życzenia swojej matki - mówi Robert Lee - dlatego się z tym pogodził"[64]. Entuzjazm i radość z ponownego spotkania zostały wkrótce stłumione przez straszne wieści z kraju i z zagranicy.

Druga wojna światowa pogrążyła świat w ogniu i krwi. Siły japońskie wdzierały się głęboko w serce Chin, w Europie Luftwaffe, niemieckie lotnictwo, bombardowało brytyjskie miasta, a niemieckie U-Booty zatapiały statki z dostawami z Ameryki. Hongkong został odcięty zarówno od Chin, jak i od Wielkiej Brytanii, bezradny i osamotniony.

Podczas gdy Chińczycy i Brytyjczycy wręcz walczyli o przetrwanie, to samo robił mały Bruce Jun Fan Lee. Pyzaty niemowlak urodzony w chłodnym bezwietrznym powietrzu San Francisco w wilgotnym klimacie Hongkongu czasów wojny opanowanego przez karaluchy zapadł na groźną chorobę. Kolonię pustoszyła epidemia cholery[65]. Bruce Jun Fan tak bardzo osłabł i schudł, iż rodzice obawiali się, że może umrzeć[66]. Ponieważ Grace straciła już jednego syna, nieustannie troszczyła się o swojego niedomagającego chłopca. "Myślę, że go rozpuściłam, bo był taki chory" - powiedziała później[67]. Z powodu tej niemal śmiertelnej choroby, gdy Bruce Lee dorastał, był wątlejszy od innych dzieci. Przed ukończeniem czterech lat nie umiał chodzić, nie potykając się[68].

Ósmego grudnia ???? roku w brytyjskiej kolonii nadszedł w końcu dzień, którego od lat wszyscy się obawiali. Osiem godzin po dokonanym znienacka ataku na Pearl Harbor Japonia najechała Hongkong, wypowiadając wojnę jednocześnie Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii. Siły japońskie przewyższały liczebnie aliancki garnizon złożony z Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Hindusów i niewielkiej grupy chińskich ochotników w stosunku cztery do jednego (Japończycy - pięćdziesiąt dwa tysiące, alianci - czternaście tysięcy)[69].

Tysiące cywilów poniosły śmierć w trakcie walk, które szalały w Koulunie, na południowym cyplu kontynentalnych Chin i naprzeciwko portu na wyspie Hongkong. Do tych, którzy omal nie zginęli, należał ojciec Bruce'a. Jak wielu śpiewaków opery kantońskiej Hoi Chuen był palaczem opium. Gdy dzielił fajkę z innym aktorem w palarni opium w sąsiedztwie, bomba zrzucona z japońskiego samolotu przebiła dach, zmiażdżyła jego przyjaciela leżącego na sąsiednim łóżku i wpadła do piwnicy, pociągając za sobą ciało zabitego. Pocisk jednak nie wybuchł i tylko dlatego Hoi Chuen przeżył[70].

Opanowanie słabo bronionej placówki imperium zajęło Japończykom niecałe trzy tygodnie. Podbój zakończył się 25 grudnia 1941 roku, w dniu znanym odtąd jako "Czarne Boże Narodzenie". Po raz pierwszy w historii brytyjska kolonia poddała się siłom najeźdźców. Uraza, jaką Chińczycy żywili do Brytyjczyków i ich liberalnych rządów kolonialnych, była niczym w porównaniu z przerażeniem po zetknięciu się z totalitarną brutalnością nowych japońskich panów, którzy uznali, że najlepszym sposobem kontrolowania kolonii będzie jej wyludnienie. Każdy, kto nie miał mieszkania albo pracy, został zmuszony do wyjazdu. Ci, którzy zostali, cierpieli pod rządami terroru. Dziesięć tysięcy kobiet padło ofiarą zbiorowych gwałtów[71]. W ciągu trzech lat i ośmiu miesięcy japońskiej okupacji liczba mieszkańców spadła z półtora miliona do sześciuset tysięcy[72]. Jedna trzecia uciekła, głównie do pobliskiej kolonii portugalskiej Makau, jedna trzecia ocalała, utrzymując się przy życiu wszelkimi możliwymi sposobami, a reszta została zagłodzona lub zabita. Japońskie patrole regularnie strzelały do mijanych Chińczyków lub ścinały im głowy, jeśli ci zapomnieli im się ukłonić. Przypadkowych cywilów zabijano w ramach ćwiczeń dżiu-dżitsu, wielokrotnie rzucając nimi gwałtownie o ziemię, aż nie byli w stanie się poruszać, a wtedy dobijano ich bagnetami[73]. W ciągu całej okupacji codziennie zbierano z ulic średnio trzysta ciał - ci, którzy nie zostali zamordowani, zmarli w wyniku chorób lub niedożywienia.

Li Hoi Chuen był jedynym żywicielem rodziny złożonej z trzynastu osób. Gdyby została ona zmuszona do ucieczki do Makau, mało prawdopodobne, że przeżyliby to wszyscy jej członkowie, zwłaszcza najmłodszy Bruce, który ledwie wrócił do zdrowia po niemal śmiertelnej chorobie. Na szczęście dla Hoi Chuena i bliskich na jego utrzymaniu Japończycy mieli słabość do chińskiej opery. Szef japońskiego Ministerstwa Mediów Wakuda Kosuke złożył wszystkim sławnym artystom operowym - w tym Hoi Chuenowi, który był jednym z czterech wielkich "clownów", aktorów komediowych - propozycję, której nie mogli odrzucić. Nie wiadomo, co dokładnie zostało powiedziane. "Tato nigdy z nikim o tym nie rozmawiał" - mówi Robert Lee[74]. "Biorąc jednak pod uwagę japońską taktykę wykorzystywania racjonowania żywności do zastraszania ludzi, możemy sobie tylko wyobrażać, że nie miał innego wyboru" - wyjaśnia Phoebe. "Japończycy zmusili mojego ojca do występowania, ale nie płacili mu pieniędzmi. Płacili mu jednak ryżem, więc mieliśmy ryż na jeden posiłek raz na tydzień. Przez resztę czasu mieliliśmy drobno tapiokę, żeby robić bok-chan (kantońskie naleśniki)"[75].

Japończycy uważali, iż kontynuowanie przedstawień operowych sprawia wrażenie, że w ich tak zwanej Wielkiej Wschodnioazjatyckiej Strefie Wspólnego Dobrobytu[76] panuje pokój, dlatego praca Hoi Chuena w charakterze aktora operowego zapewniała jego rodzinie nieco wyższą pozycję. Grace powiedziała później dzieciom, że kiedy nachodzili ich japońscy żołnierze, wystarczyło, że poinformowała ich, iż mąż jest aktorem chińskiej opery, by zostawili ją w spokoju.

W gęsto zaludnionym przedwojennym Hongkongu najcenniejszym skarbem były nieruchomości. Usuwając jedną trzecią ludności miasta, Japończycy mimowolnie zalali rynek mieszkaniowy dostępnymi lokalami. Nagle nieliczni, tacy jak Hoi Chuen, którzy mieli przyzwoitą pracę i racje żywnościowe, mogli zdecydowanie poprawić swoją sytuację. Mniej więcej po roku japońskiej okupacji przeniósł on swą trzynastoosobową rodzinę do mieszkania o powierzchni trzystu siedemdziesięciu metrów kwadratowych, niezwykle przestronnego jak na hongkońskie warunki[77]. Jego największą zaletą była lokalizacja przy Nathan Road 218 w Koulunie. Znajdowało się dokładnie po drugiej stronie niewielkiego parku w stosunku do japońskiego sztabu okupacyjnego, co sprawiało, że okolica była bezpieczna, wolna od podyktowanych rozpaczą przestępstw popełnianych przez przymierających głodem mieszkańców Hongkongu, którzy próbowali za wszelką cenę przeżyć[78]. W ciągu dwóch następnych lat Hoi Chuen przezornie kupił po obniżonych cenach jeszcze cztery mieszkania pod wynajem.

Nawet w wypadku rodzin, którym się poszczęściło, takich jak rodzina Li, życie było codzienną walką o przetrwanie, wypełnioną niedostatkiem, biedą i upokorzeniem. Wprowadzono restrykcyjną godzinę policyjną, której towarzyszył wymóg zachowania absolutnej ciszy. Pewnej nocy podczas okupacji jedna z ciotek Bruce'a grała w madżonga w mieszkaniu przyjaciółki. Zachowywały się głośno, dlatego japońscy żołnierze wyważyli kopniakiem drzwi i nakazali kobietom, żeby przestały hałasować. Kiedy ciotka zaprotestowała jeszcze głośniej, japoński żołnierz uderzył ją w twarz, zmusił, żeby się ukłoniła, i kazał jej przeprosić sto razy[79].

Doznany podczas okupacji zbiorowy wstyd i utrata twarzy skłoniły wiele osób do wyolbrzymiania stawianego przez siebie oporu, gdy już było po wszystkim. W jednej z najstarszych anegdotek, które rodzina lubiła opowiadać na temat Bruce'a Jun Fana, ten szkrab patriota rzekomo stawał na balkonie i "wyzywająco groził pięścią przelatującym w górze japońskim samolotom"[80]. Z tym napawającym dumą obrazem jest tylko jeden drobny problem: zanim mały Bruce, urodzony 27 listopada 1940 roku, był wystarczająco duży, żeby mógł stanąć i podnieść zaciśniętą dłoń, Japończycy utracili już przewagę w powietrzu nad kolonią na rzecz aliantów[81]. Jeśli Bruce kiedykolwiek pogroził pięścią jakiemuś obcemu samolotowi, była to amerykańska maszyna. "Podczas wojny mieszkałem w Makau" - mówi Marciano Baptista, szkolny kolega Petera, starszego brata Bruce'a. "W czterdziestym trzecim i czterdziestym czwartym amerykańskie samoloty atakowały elektrownie i stacje paliw. I tak wygrażaliśmy im pięściami, bo siały zamęt"[82].

Chociaż alianci panowali w powietrzu przez kilka lat, wyzwolenie Hongkongu musiało zaczekać do ataku na Hiroszimę i Nagasaki oraz na kapitulację Japonii 15 sierpnia 1945 roku. Zarówno chińscy, jak i amerykańscy urzędnicy państwowi spodziewali się, że władza nad Hongkongiem zostanie oddana Chinom, ale Brytyjczycy, którzy uważali przywrócenie rządów kolonialnych za sprawę honoru i konieczność dla swoich interesów handlowych w Azji, czym prędzej posłali tam siły ekspedycyjne Królewskiej Marynarki Wojennej, żeby 30 sierpnia przyjąć japońską kapitulację i zażądać Hongkongu dla siebie.

Z perspektywy czasu było to najlepsze możliwe rozwiązanie dla mieszkańców Hongkongu. Chiny miała wkrótce wyniszczyć wojna domowa między nacjonalistami a komunistami pod wodzą Mao Zedonga, co doprowadziło do jeszcze większego rozdarcia kraju i pogrążenia go na dziesięciolecia w izolacji i chaosie. Hongkończykom natomiast miało się powodzić lepiej, zwłaszcza takim rodzinom jak rodzina Li, która po goryczy trzech lat i ośmiu miesięcy okupacji przeżywała najpomyślniejszy okres w swojej historii.

* Ellis Island - wyspa w pobliżu Manhattanu, na której przez wiele lat funkcjonowało główne centrum przyjmujące imigrantów przybywających do Stanów Zjednoczonych z Europy. Wszystkie przypisy dolne pochodzą od tłumacza.

[1] "Mój ojciec Li Hoi Chuen razem z moim wujkiem Li Man Tianem pojechali z dziadkiem do Foshanu do pracy i terminowali w restauracji w wieku zaledwie dziesięciu lat" (Zh. Li [R. Lee], Li Xiao Long [Bruce Lee, mój brat], Hong Kong 2010, s. 54).

[2] Wywiad z Davidem Tadmanem, 2013.

[3] Jego rodzina mieszkała we wsi Jiangwei w powiecie Shunde, w prowincji Guangdong. Była to jedna z wielu wiosek leżących w pobliżu miasta Foshan (Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 54).

[4] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco. Robert Lee oświadczył, że jego ojciec urodził się w 1902 roku, ale w wystawionym w 1940 roku świadectwie urodzenia Bruce'a Lee podano jako wiek Li Hoi Chuena trzydzieści sześć lat.

[5] Zh. Li, Li Xia Long, dz. cyt., s. 148-150.

[6] "Kiedy mój ojciec był mały, wypływał z morze z moim dziadkiem, a swoim ojcem, żeby łowić ryby" - mówi Phoebe Lee, starsza siostra Bruce'a (wywiad z Phoebe Lee, 2013). Półetatowa praca Li Jun Bao w charakterze ochroniarza dała początek rodzinnej legendzie, jakoby był on mistrzem kung-fu. To najwyraźniej nieprawda (Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 148-150).

[7] B. Logan, Hong Kong Action Cinema, Woodstock 1995, s. 9.

[8] Wniosek Li Hoi Chuena o wizę nieimigracyjną, Muzeum Dziedzictwa Hongkongu.

[9] Przez dziesięciolecia biografowie Bruce'a Lee utrzymywali, że jego matka, Grace Ho, była półkrwi Niemką. Robert Clouse napisał: "Grace przybyła do Hongkongu ze swoją chińską matką i niemieckim ojcem w wieku 19 lat" (Bruce Lee: The Biography, Burbank 1988, s. 9). Zgodził się z nim Bruce Thomas: "Grace była córką Chinki i Niemca" (Bruce Lee: Fighting Spirit, Berkeley 1994, s. 3). Linda Lee napisała: "Grace Lee była półkrwi Niemką i katoliczką" (The Bruce Lee Story, Santa Clarita 1989, s. 20). Nawet młodszy brat Bruce'a Robert stwierdził w swojej książce: "Moja matka była z pochodzenia w połowie Niemką, w jednej czwartej Chinką i w jednej czwartej Angielką" (Li Xiao Long [Bruce Lee, mój brat], Hong Kong 2010, s. 40-41). Na podstawie tych błędnych twierdzeń zakładano, że pradziadek Bruce'a Charles Henri Maurice Bosman musiał być niemieckim katolikiem. W rzeczywistości matka Bruce'a Grace była w połowie Angielką, w jednej czwartej holenderską Żydówką i w jednej czwartej Chinką narodowości Han. Jej ojciec, Ho Kom Tong, był w połowie Chińczykiem i w połowie holenderskim Żydem, a matka Angielką. Grace nawróciła się na katolicyzm jako nastolatka. Nie wiadomo, jakiego wyznania byli jej rodzice, ale jest nieprawdopodobne, żeby którekolwiek z nich było katolikiem.

[10] E.P. Ho, Tracing My Children's Lineage, Hong Kong 2010, s. 26. Ojcem Mozesa Hartoga Bosmana był osiemnastoletni rzeźnik Hartog Mozes Bosman, a matką siedemnastoletnia Anna de Vries. Baza genealogiczna holenderskich Żydów wywodzi rodzinę Bosmanów od Leviego Jacoba Bosmana, który urodził się w Niemczech około 1700 roku.

[11] Tamże, s. 33.

[12] Tamże, s. 26.

[13] Tamże, s. 42.

[14] Tamże, s. 45.

[15] Tamże, s. 46.

[16] Robert Hotung pomógł sfinansować kierowaną przez doktora Sun Yat-sena rewolucję 1911 roku, w wyniku której ustanowiono Republikę Chińską. W 1915 roku otrzymał tytuł szlachecki za wkład finansowy w brytyjski wysiłek wojenny. Robert miał dwie równoprawne żony. Gdy w 1908 roku pojechał z nimi do Ameryki, zostali wydaleni z kraju za poligamię. Tę historię opisano w "The New York Times" pod tytułem Two Wives, to Be Deported: Polygamy No Harm, Says Son of Dutch Father and Chinese Mother (Dwie żony. Do deportacji. Poligamia to nic złego, mówi syn Holendra i Chinki).

[17] Rodzinna plotka głosi, że Ho Kom Tong nie był synem Mozesa Bosmana. Według tych pogłosek Sze Tai miała romans z chińskim biznesmenem, gdy Bosmana nie było w kraju. Powodem podejrzeń jest to, że rysy Ho Kom Tonga są bardziej "chińskie" niż jego braci. Na zdjęciach Robert Hotung wygląda jak członek Izby Lordów, a Ho Kom Tong jak pucołowaty Budda. Problem z tym argumentem polega na tym, że odmienny wygląd wśród euroazjatyckiego rodzeństwa jest zjawiskiem bardzo powszechnym. Bruce Lee znacznie bardziej wygląda na Chińczyka niż jego dwaj bracia Peter i Robert, którzy mają wyraźne rysy euroazjatyckie. Poza tym wydaje się wysoce nieprawdopodobne, by chińska konkubina europejskiego handlarza kulisami go zdradzała, albo, jeśli to robiła i zaszła w ciążę, żeby nie sprzedał jej do burdelu w San Francisco.

[18] Było rzeczą w najwyższym stopniu niezwykłą, żeby człowiek o pozycji Ho Kom Tonga grał na scenie, nawet w ramach akcji charytatywnej. W tamtych czasach aktorstwo uważano za zawód odpowiedni dla klas niższych, tylko niewiele lepszy od prostytucji.

[19] E.P. Ho, Tracing My Children's Lineage, dz. cyt., s. 139.

[20] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco. Robert Lee oświadczył, że jego matka urodziła się w 1907 roku, ale w akcie urodzenia Bruce'a Lee z 1940 roku podano, że Grace Ho miała wtedy dwadzieścia dziewięć lat.

[21]Pozostałym członkom rodziny nie wyjawiono tożsamości biologicznej matki Grace Ho. W bardzo szczegółowej biografii swojej rodziny Eric Peter Ho zakłada, że Grace Ho była córką pani Cheung (E.P. Ho, Tracing My Children's Lineage, dz. cyt., s. 140). Podczas rozmowy z amerykańskimi urzędnikami imigracyjnymi w 1941 roku Grace Ho oświadczyła jednak pod przysięgą, że jej matka była stuprocentową Angielką, bez żadnej domieszki chińskiej krwi (Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco; Ch. Russo, Was Bruce Lee of English Descent?, "Fightland Blog", May 18, 2016).

[22] Wywiad z Phoebe Lee, 2013.

[23] Wywiad z Takkie Yeungiem, 2013.

[24] E.P. Ho, Tracing My Children's Lineage, dz. cyt., s. 111.

[25] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 41.

[26] Tamże.

[27] Wydaje się, że nikt nie zna dokładnej daty ich ślubu, ale Hoi Chuen i Grace pobrali się jednak podczas oficjalnej ceremonii. "Mieli swatkę" - mówi Phoebe Lee. "Mieli dokument podpisany przez świadka ślubu. I mieli certyfikat ślubu" (wywiad z Phoebe Lee, 2013).

[28] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 42.

[29] Wywiad z Phoebe Lee, 2013.

[30] Tamże.

[31] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[32] Gdy Li Hoi Chuen zeznawał przed amerykańskimi urzędnikami imigracyjnymi w 1941 roku, ujawnił, że Phoebe jest adoptowana: "Mam czworo dzieci, dwóch synów i dwie córki. Jedna z moich córek jest adoptowana" (Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco). Podczas wywiadu, który przeprowadziłem z Lindą Lee, potwierdziła ona, że Phoebe jest adoptowana (wywiad z Lindą Lee, 2013).

[33] R. Clouse, Bruce Lee: The Biography, dz. cyt., s. 3-4.

[34] Wywiad z Davidem Tadmanem, 2013.

[35] Wywiad z Phoebe Lee, 2013.

[36] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[37] Tamże.

[38] Peter Lee zmarł 15 sierpnia 2008 roku w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat.

[39] S. Tsang, A Modern History of Hong Kong, London 2010, s. 114.

[40] Tamże, s. 115.

[41] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 25.

[42] Wywiad z Phoebe Lee, 2013.

[43] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[44] T.O'Rourke, Chronicle Covers: Labor Leader Harry Bridges' Big Victory, "San Francisco Chronicle", December 30, 2016.

[45] Zob. zdjęcia Mandarin Theatre, ówczesne i obecne, na: www.reelsf.com/reelsf/the-lady-from-shanghai-mandarin-theatre-1[dostęp: 18 lutego 2019].

[46] Ch. Russo, Striking Distance: Bruce Lee and the Dawn of Martial Arts in America, Lincoln 2016, s. 127.

[47] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[48] Ch. Russo, Striking Distance..., dz. cyt., s. 33.

[49] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco. W napisanej przez siebie biografii brata Robert Lee twierdzi, że jego ojciec w rzeczywistości występował wtedy w San Francisco, nie w Nowym Jorku, i przebiegł kilka przecznic, żeby znaleźć się przy łóżku żony, gdy tylko się dowiedział. Sam Hoi Chuen oświadczył jednak podczas składania zeznań przed amerykańskimi urzędnikami imigracyjnymi: "Miałem angaż w Nowym Jorku w czasie jego narodzin, więc nie wiem, czy zdjęto mu odciski palców w szpitalu, w którym się urodził".

[50] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[51] Od lat dwudziestych do czterdziestych XX wieku w nowojorskim Chinatown istniały trzy chińskie teatry: Le Qian Qiu, Jock Man On i Yong Ni Shang (Opera in a Multicultural World: Coloniality, Culture, Performance, ed. by M.I. Ingraham, J.K. So, R. Moodley, New York 2016, s. 52).

[52] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 26.

[53]W niektórych biografiach Bruce'a Lee Mary Glover jest nazywana lekarką, ale w jego akcie urodzenia figuruje tylko jej nazwisko "Mary E. Glover", bez tytułu "dr". W 1940 roku zdecydowaną większość lekarzy stanowili mężczyźni. Wydaje się mało prawdopodobne, żeby Chinese Hospital zatrudniał jedną z nielicznych w kraju ginekolożek położniczek.

[54] Zh. Li [Paul Li], Li Xiao Long: shenhua zaixian [Lee Mały Smok. Powrót legendy], Hong Kong 1988, s. 1. Nie wiadomo, dlaczego Mary Glover zasugerowała "Bruce". Może po prostu podobało jej się to imię.

[55] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 25-26.

[56]Tamże, s. 26.

[57] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[58] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 69.

[59] T.H. Chwoon, The Orphan: Bruce Lee in His Greatest Movie, s. VII.

[60] Film dokumentalny Kobieta ze złotej bramy.

[61] Akta imigracyjne rodziny Lee, National Archives w San Francisco.

[62] Tamże.

[63] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 25.

[64] Tamże, s. 27.

[65] Tamże, s. 28.

[66] L. Lee, The Bruce Lee Story, dz. cyt., s. 144.

[67] M. Uyehara, Bruce Lee: The Incomparable Fighter, Santa Clarita 1988, s. 7.

[68] Zh. Li, Li Xiao Long: shenhua zaixian, dz. cyt., s. 1.

[69] S. Tsang, A Modern History of Hong Kong, London 2010, s. 121.

[70] L. Lee, Bruce Lee: The Man Only I Knew, New York 1975, s. 34.

[71] "The Economist", June 9, 2012, s. 88.

[72] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 59.

[73] S. Tsang, A Modern History of Hong Kong, dz. cyt., s. 127-128.

[74] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 57.

[75] Wywiad z Phoebe Lee, 2013.

[76] Wielka Wschodnioazjatycka Strefa Wspólnego Dobrobytu była propagandową koncepcją Cesarstwa Japonii powstałą z myślą o krajach azjatyckich okupowanych w latach 1930-1945. Obiecywano utworzenie samowystarczalnego "bloku narodów azjatyckich pod przewodnictwem Japończyków i wolnego od mocarstw zachodnich".

[77] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 137; Ph. Lee i in., Lee Siu Loong: Memories of the Dragon, Hong Kong 2004, s. 17.

[78] R. Clouse, Bruce Lee: The Biography, dz. cyt.,s. 7.

[79] Zh. Li, Li Xiao Long, dz. cyt., s. 58.

[80] L. Lee, The Bruce Lee Story, dz. cyt., s. 22.

[81] Wywiad z Paulem Li, 2013.

[82] Wywiad z o. Marcianem Baptistą, 2013.

Dwa

Miasto boomu

Gdy Hongkong został wyzwolony, wszyscy, których z niego wypędzono, zaczęli masowo napływać z powrotem, wraz z setkami tysięcy uchodźców z nękanych wojną domową Chin. Ci, którzy przybyli jako pierwsi, tłoczyli się we wszelkich dostępnych pomieszczeniach - a każde podzielono na co najmniej dziesięć "przestrzeni do spania" - aż w końcu dla pozostałych nie zostało nic oprócz slumsów na wzgórzach[1]. W ciągu pierwszych pięciu lat liczba ludności wzrosła gwałtownie z sześciuset tysięcy do trzech milionów, a ceny wynajmu osiągnęły niebotyczny poziom. Nagle Li Hoi Chuen był już nie tylko aktorem, lecz także dobrze prosperującym właścicielem nieruchomości.

Posiadanie czterech mieszkań nie uczyniło go potentatem - nie znalazł się wśród jednego procenta najbogatszych jak stryjeczny dziadek Bruce'a Robert Hotung - ale zabezpieczyło jego licznej rodzinie przyszłość finansową. "Moi rodzice właściwie nie byli bogaci, ale nigdy nie musieliśmy się martwić o jedzenie czy ubranie" - powiedział Bruce przyjaciołom w późniejszych latach[2]. W rzeczywistości żyło im się co najmniej komfortowo. Jak na standardy Trzeciego Świata w powojennym Hongkongu jego rodzina była zamożna i mogła sobie pozwolić na najnowsze przedmioty zbytku. "W latach pięćdziesiątych mieliśmy już telewizor, lodówkę, samochód i szofera" - wspomina Phoebe. "Nic nie wiedzieliśmy o klasach społecznych, ale skoro miało się telewizor, musiało się należeć do klasy wyższej"[3]. Oprócz szofera mieli również dwoje mieszkających z nimi służących, a także kota, akwarium pełne złotych rybek oraz pięć wilczarzy irlandzkich[4]. Dzięki połączeniu talentu, sprytu i szczęścia Hoi Chuen wspiął się bardzo wysoko w porównaniu z okresem biedy z dzieciństwa.

Po niedostatkach okupacji dzieci czuły się świetnie w czasach nowo odkrytego dobrobytu. Phoebe i Bruce byli ekstrawertykami uwielbiającymi zabawę, podczas gdy pozostała dwójka rodzeństwa, Peter i Agnes, introwertykami i pilnymi uczniami. "Rzadko się odzywali i zachowywali powagę we wszystkim, co robili" - mówi Phoebe. "Bruce i ja byliśmy inni. Mogliśmy się kłócić przez chwilę, a w następnej już się nie gniewaliśmy. Byliśmy leniwi, ale ja nie aż tak jak on. Gdybyśmy byli zbyt leniwi, nasz ojciec beształby nas i nie dawałby nam jeść"[5].

Słabowitość i choroby, które prześladowały Bruce'a podczas okupacji, po wyzwoleniu przestały mu już dokuczać. Stał się tak nadpobudliwy, że rodzina nadała mu przezwisko "Nigdy Nie Siedzi Spokojnie". Zawsze podskakiwał, gadał, bawił się, biegał. Peter pamięta, że jeśli Bruce był czasem spokojny przez dłuższą chwilę, matka uważała, że pewnie jest chory[6]. "Wydawało się, że ma jakieś zaburzenie, które napełnia go zbyt dużą ilością dodatkowej energii, jak dziki koń, który został spętany" - mówi Robert[7]. Gdy Bruce akurat nie przewracał mebli, wywołując potworny zamęt, kwestionował wszystko, co rodzice kazali mu zrobić, przez co zyskał jeszcze jedno przezwisko: "Dziecko Dlaczego". (Sceptyczna postawa wobec autorytetów towarzyszyła mu przez całe życie. Zirytowany reżyser filmu Wielki szef [1971] nazwał Bruce'a "Smokiem Dlaczego")[8].

Rodzice przekonali się, że jedynym sposobem na uspokojenie Bruce'a - działającym jak "wyłącznik" - było wręczenie mu komiksu[9]. Czytał wtedy w ciszy godzinami. Przed pojawieniem się w Hongkongu telewizji w 1957 roku komiksy i czasopisma w rodzaju "Er tong le yuan" (Raj dla dzieci) były najważniejszą formą rozrywki[10]. Bruce zaczął od komiksów kung-fu, a następnie zainteresował się powieściami o sztukach walki z użyciem miecza i czarów (po chińsku ten gatunek nazywa się wuxia), spędzając znaczną część wolnego czasu w księgarniach. Czytał tak dużo, że zdaniem matki to było powodem jego krótkowzroczności. "Całymi godzinami bez mojej zgody czytał w łóżku komiksy z drobnym drukiem" - wspomina Grace. "Myślę, że to się przyczyniło do jego słabego wzroku"[11]. Bruce zaczął nosić okulary korekcyjne w wieku sześciu lat.

Wszystkie te komiksy i powieści fantasy stworzyły bogate życie wewnętrzne Bruce'a. Czytając, wyobrażał sobie, że jest bohaterem opowieści. Pewnego razu Grace zganiła syna za to, że postępuje samolubnie: "Dziecko, naprawdę do niczego się nie nadajesz. Wygląda na to, że właściwie nie masz żadnych względów dla własnej rodziny". Żeby się bronić, Bruce opowiedział następującą historyjkę: "Gdybyśmy szli kiedyś przez las i natrafilibyśmy na tygrysa, ja bym został, żeby z nim walczyć i pozwolić pozostałym uciec"[12].

Obok wynajmu nieruchomości i pensji aktora scenicznego Hoi Chuen znalazł nowe źródło dochodów: filmy. Przed wojną dyrektorem największej w Chinach wytwórni filmowej, Lianhua, był stryjeczny dziadek Bruce'a Robert Hotung[13]. Siedziba główna firmy mieściła się początkowo w Hongkongu, zanim stało się jasne, że mekką chińskiego przemysłu filmowego jest Szanghaj. Gdy znaczenie tego miasta wzrosło, co zapoczątkowało w latach trzydziestych XX wieku złotą erę chińskiego kina, Hongkong zmienił się w siedzibę regionalnej filii produkującej tanie filmy w lokalnym dialekcie, kantońskim. Inwazja japońska skutecznie zahamowała wszelką produkcję filmową aż do 1945 roku. Jedynym filmem, który powstał w Hongkongu w ciągu trzech lat i ośmiu miesięcy niewoli, jest propagandowy obraz Bitwa o Hongkong (1942). Obsada była w większości japońska, ale wiele gwiazd hongkońskiego kina usilnie namawiano do udziału w jego kręceniu, również ojca Bruce'a. Hoi Chuen wykazał się odwagą, odmawiając. Decyzja ta uratowała jego karierę, bo ci, którzy wystąpili w filmie, zostali po wojnie wciągnięci na czarną listę jako kolaboranci.

Po wyzwoleniu przedłużająca się wojna domowa w kontynentalnych Chinach skłoniła wielu szanghajskich artystów do przeniesienia się do Hongkongu. Początkowe kapanie emigrujących talentów zmieniło się w powódź po zwycięstwie Mao Zedonga w 1949 roku i po decyzji partii komunistycznej, żeby zamknąć rynek, zakazać wszystkich zagranicznych filmów i pozwolić jedynie na produkcję ocenzurowanych przez władzę obrazów propagandowych. W 1950 roku Hongkong stał się Hollywoodem Wschodu, sercem chińskiego świata filmowego.

Hoi Chuen, jako sławny aktor sceniczny i jeden z nielicznych, którzy przetrwali okupację z nienadszarpniętą reputacją, znalazł się w dobrej sytuacji, żeby skorzystać z boomu w produkcji filmowej. Został aktorem charakterystycznym i zagrał w dziesiątkach filmów, często rozśmieszając widzów jako archetyp komika - w roli skąpego bogacza, który dostaje za swoje, czyli chińskiego Scrooge'a. Chociaż jak na dzisiejsze standardy aktorzy filmowi nie byli dobrze opłacani, zarabiali znacznie lepiej niż ci pracujący na scenie. "Pieniądze, które zarabiał, kręcąc film, równały się wtedy mniej więcej połowie ceny mieszkania" - mówi Takkie Yeung, hongkoński reżyser dokumentalnego obrazu The Brilliant Life of Bruce Lee[14].

Mając swój udział w rodzącym się przemyśle filmowym, Hoi Chuen przyjaźnił się ze wszystkimi najważniejszymi aktorami i często zapraszał ich do domu. Zabierał również dzieci na plan. Żadne z nich nie polubiło przypominającego wielki plac zabaw zaplecza studia tak bardzo jak "Nigdy Nie Siedzi Spokojnie". "Bruce wspinał się po drewnianych drabinach, żeby sięgnąć do zawieszonych w górze reflektorów. Baliśmy się, że spadnie. Chciał dotknąć wszystkiego, od kamer po sprzęt dźwiękowy" - wspomina jedna z aktorek, Feng So Po. "Był tak niesforny, że uczyli go gier w rodzaju marynarza, żeby odwrócić jego uwagę"[15].

Gdy Bruce miał sześć lat, reżyser najnowszego filmu jego ojca zobaczył go na planie i był pod tak dużym wrażeniem, że zaproponował mu rolę. Początkowo zarówno Bruce, jak i jego ojciec myśleli, że żartuje. "Bruce miał szeroko otwarte oczy, rozdziawione usta i był szalenie zadowolony" - mówi Grace[16]. Była to jego pierwsza rola - zagrał chłopca, który uciekł z domu, został kieszonkowcem i zginął pod kołami ciężarówki - w kantońskim wyciskaczu łez zatytułowanym Narodziny ludzkości (The Birth of Mankind, 1946). Ten niewart zapamiętania film, który okazał się klapą, jest godny uwagi jedynie ze względu na zaszufladkowanie małego Bruce'a jako hardego, przebiegłego ulicznika o złotym sercu, przypominającego Dickensowskiego Artfula Dodgera[17]. Był to typ postaci, które miał grywać wielokrotnie przez resztę swej kariery dziecięcego aktora.

W następnym filmie, Wealth Is Like a Dream (1948), ponownie został obsadzony w roli zagubionego chłopca pozostawionego po wojnie samemu sobie. Hoi Chuen zagrał jedną z głównych ról, a ludzie odpowiedzialni za promocję, usiłując wykorzystać pokrewieństwo oraz sławę jego ojca, nadali Bruce'owi pseudonim sceniczny Mały Hoi Chuen. W gazetach reklamowano nawet "rolę gościnną cudownego dziecka, Małego Li Hoi Chuena"[18]. Kariera Bruce'a, o czym świadczy nawet ów zdrobniały pseudonim artystyczny, rozpoczęła się w cieniu gwiazdy Hoi Chuena. Syn przez resztę życia był zdecydowany przyćmić ojca.

Pierwsza szansa na zwycięstwo Bruce'a w tej edypowej walce pojawiła się wraz z jego piątym filmem, Dzieciak Czen (My Son A-Chang, znanym również pod tytułem The Kid) w 1950 roku. Był to jak na ówczesne standardy poważny, wysokobudżetowy film, nakręcony na podstawie popularnego komiksu autorstwa Po-Wan Yuena[19]. Jego reżyser, Feng Feng, przesłuchał wielu dziecięcych aktorów, ale uznał, że żaden z nich nie nadaje się do tytułowej roli Czena (A-Changa) - hardego, przebiegłego ulicznika o złotym sercu - zanim nie zobaczył szatańskiej energii Bruce'a w jego poprzednich występach filmowych. Feng osobiście odwiedził dom przy Nathan Road 218, żeby poprosić o błogosławieństwo ojca, ale ku swemu zdumieniu spotkał się z odmową. Istniało ryzyko, że główna rola w ważnym filmie zmieni coś, co było dodatkowym zajęciem, w pełnoetatową pracę, a Hoi Chuen, za co należy mu się uznanie, wcale nie był pewien, czy chce, żeby jego syn poszedł w jego artystyczne ślady. Miał nadzieję, że jego dzieci zostaną dobrze wykształconymi specjalistami z klasy średniej - lekarzami, prawnikami, bankierami. Feng, reżyser, chwalił talent jego syna, mówił o jego przeznaczeniu artysty, a gdy to zawiodło, zaproponował Hoi Chuenowi jedną z głównych ról w filmie - skąpego, bogatego szefa, który w rzeczywistości jest łatwowierną duszą - żeby mógł mieć oko na syna podczas kręcenia zdjęć. "W końcu tato się zgodził - mówi Robert - i ta decyzja miała zmienić życie Bruce'a"[20].

Po wojnie domowej w Chinach środowisko filmowe Hongkongu na początku lat pięćdziesiątych XX wieku było upolitycznione i podzielone ideologicznie między lewicowych sympatyków komunizmu a prawicowych nacjonalistów[21]. Dzieciak Czen stanowi dobitny przykład socjalistycznej propagandy. Bruce jako Czen jest osieroconym chłopcem mieszkającym z wujem, nauczycielem opłacanym tak marnie, że nie stać go, żeby posłać siostrzeńca do szkoły. Hoi Chuen, grający bossa Honga, właściciela fabryki wyzyskującej robotników, zatrudnia wuja Czena w charakterze swojego sekretarza, a chłopcu załatwia miejsce w prywatnej szkole, gdzie ten, jako nowy uczeń, jest prześladowany przez kolegów, wdaje się w bójkę i zostaje niezwłocznie wydalony. Czen przystaje wówczas do gangu byłych weteranów wojennych, których okrutny system kapitalistyczny zmusił do przestępczego życia. "Musimy kraść, żeby przetrwać" - mówi przywódca szajki Lee Szybujące Ostrze.

Gdy nieudana próba obrabowania fabryki bossa Honga kończy się morderstwem, Szybujące Ostrze szlachetnie zgadza się wziąć całą winę na siebie, polecając pozostałym opryszkom uciec i zmienić swoje postępowanie: "Koniec z przestępstwami. Znajdźcie sobie porządne zajęcie. Musicie po prostu ciężko pracować. Dajcie Czenowi moją część pieniędzy, żeby on i jego wuj mogli pracować na roli w wioskach". Film kończy się, gdy Czen i jego wuj, były nauczyciel, radośnie udają się na wieś, żeby zacząć życie od nowa jako chłopi. Film o dwadzieścia pięć lat wyprzedza rewolucję kulturalną, w wyniku której nauczyciele i intelektualiści byli przymusowo przesiedlani na wieś i poddawani reedukacji jako chłopi.

Ale mniejsza o politykę. Występ dziesięcioletniego Bruce'a pokazuje całą gamę emocji i surowy talent. W jednej ze scen zabawnie parodiuje swojego nauczyciela, w innej nadyma się z arogancką pewnością siebie, gwałtownie prostując ramiona i grając na nosie swemu przeciwnikowi - ten gest stał się dla niego charakterystyczny, gdy był już dorosłym aktorem. W starannie zaaranżowanej scenie walki bohater, w którego wcielił się Bruce, bez obaw skacze na plecy podłego brygadzisty z fabryki, a ten go strząsa i bierze gwałtowny zamach. Bruce unika ciosu i uderza swojego dorosłego przeciwnika głową w brzuch niczym szarżujący baran. Gdy jeden z ciosów brygadzisty sięga w końcu celu, mały Bruce rozrywa koszulę, wyciąga nóż zatknięty w spodnie i atakuje mężczyznę, który ucieka w popłochu. Bruce miał później odtworzyć tę scenę w prawdziwym życiu, co przysporzyło mu poważnych kłopotów.

Dla fanów Bruce'a Lee ten film jest godny uwagi przede wszystkim ze względu na nowy ekranowy pseudonim nadany odtwórcy głównej roli. Choć wcześniej był znany jako Mały Hoi Chuen, tym razem w napisach czołowych pojawia się jako Li Long (??), czyli "Smok Li". Ze względu na jego drobną posturę szybko zmieniono to na Li Xiao Long (???), czyli "Mały Smok Li"[22]. Bruce tak bardzo polubił swój nowy pseudonim artystyczny, że upierał się przy używaniu go w życiu prywatnym. Od tego czasu wszyscy przyjaciele nazywali go Małym Smokiem Li, a wielu z nich nie miało pojęcia, że w rzeczywistości nazywa się Li Jun Fan. Jeśli imiona i nazwiska mają magiczną moc, ten film wyznaczył moment, w którym życie osobiste Bruce'a Jun Fana Małego Smoka Li Lee i postać kinowa zaczęły się łączyć, pokrywać się i ze sobą zlewać.

Dzieciak Czen wszedł na ekrany w maju 1950 roku. Okazał się sukcesem kasowym i zyskał przychylność krytyki. Zaczęto snuć plany nakręcenia dalszego ciągu, ale ów projekt został wkrótce storpedowany przez ojca Bruce'a, który nie zgodził się, żeby syn wziął w nim udział. Ogólne obawy Hoi Chuena o to, żeby dzieci nie poszły w jego ślady w postawionym na głowie przemyśle rozrywkowym, stały się bardzo konkretne w wypadku Bruce'a, który zaczynał się buntować i był tak trudny do okiełznania jak postacie, które grał w swoich filmach.

Hoi Chuen zawsze bacznie obserwował najmłodszego syna. Nierzadko zabierał Bruce'a na specjalne wyprawy na ryby albo za kulisy podczas przedstawień scenicznych. Chcąc, żeby się wzmocnił, często - odkąd Bruce skończył siedem lat - brał go ze sobą rano do King's Park, gdzie ćwiczyli razem tai-chi[23]. Ta powolna, medytacyjna postać sztuki walki, która stosuje miękkość do pokonania twardości i bezruch do pokonania szybkości, była pierwszym poznanym przez Bruce'a Lee stylem sztuk walki i testem dla jego cierpliwości. "Tato chciał również wykorzystać tai-chi, żeby okiełznać nadpobudliwość Bruce'a" - mówi Robert[24]. Bruce lubił te szczególne chwile spędzane z ojcem, ale nie lubił tai-chi. "Szybko mi się nudziło" - wyjaśnił później. "Dla dzieciaka to wcale nie było zabawne. Tylko grupa starców"[25]. Poza tym przekonał się, że techniki tai-chi są nieprzydatne do tego, co szybko stało się jego ulubionym zajęciem nadprogramowym - do bijatyk.

Grace, matka Bruce'a, była pobożną katoliczką i przyjaźniła się z wieloma europejskimi i amerykańskimi zakonnicami i księżmi. Pragnąc, żeby jej dzieci zdobyły jak najlepsze wykształcenie, zapisywała je do najlepszych katolickich szkół w kolonii brytyjskiej. "Wysłanie dzieci do dowolnej szkoły parafialnej było dla niej równie łatwe jak wykonanie telefonu" - mówi Robert[26]. Jeśli chodzi o wykształcenie podstawowe, Grace posłała córki do St. Mary's School prowadzonej przez europejskie zakonnice, a synów do Tak Sun, szkoły parafialnej dla chłopców[27].

Kiedy w wieku sześciu lat Bruce poszedł do Tak Sun, znalazł się w zdecydowanie niekorzystnym położeniu. Był fizycznie słabszy i niższy od innych chłopców, a możliwe również, że nadal miał problemy z zachowaniem równowagi spowodowane chorobą z wczesnego dzieciństwa, bo nigdy nie udało mu się nauczyć jeździć na rowerze. Poza tym panicznie bał się wody. "Bruce był już dość niesforny. Nasze siostry pomyślały, że dadzą mu nauczkę, przytrzymując go pod wodą na basenie w parku rozrywki Lai Chi Kok i nie pozwalając mu się wynurzyć" - mówi Robert. "Tak bardzo go to przeraziło, że już nigdy nie ośmielił się pływać". Ponieważ Bruce cierpiał na poważną krótkowzroczność, nosił grube szkła w rogowej oprawie, i miał przekłute ucho, co miało go chronić przed wężowymi demonami porywającymi chłopców. "Nosił kolczyk nawet w szkole, bardzo się narażając na docinki kolegów" - wspomina Robert[28].

Większość cherlawych okularników chowałaby się po kątach, przygnębiona i pogrążona w marzeniach, ale nie Bruce. Podobnie jak postać grana przez niego w filmie Dzieciak Czen był wojowniczy i porywczy. Od razu bił się z każdym, kto mu dokuczał albo przez kogo stracił twarz. Nie miało znaczenia, czy przeciwnicy byli więksi czy mniejsi, wyżsi czy niżsi, starsi czy młodsi od niego. Walczył ze wszystkimi, aż wyrobił sobie taką reputację, że chłopcy przestali się go czepiać.

Chociaż początkowo Bruce tylko się bronił przed zniewagami, szybko zasmakował w walce i wkrótce sam wywoływał bijatyki. Jego reputacja uległa zmianie - najpierw uważano go za kogoś, z kim nie należy zadzierać, potem za chłopca, którego najlepiej unikać. Rodzice zaczęli ostrzegać synów, żeby trzymali się od niego z daleka[29].

"Graliśmy w kulki" - wspomina Anthony Yuk Cheung, jego kolega z trzeciej klasy. "Wziął dużą kulę i zmiażdżył kilka naszych kulek. Poszliśmy w inny róg boiska. Ruszył za nami i zniszczył resztę naszych kulek. Uciekłem, ale mnie dogonił, więc się z nim pobiłem. To było pierwszy raz w moim życiu. Jest takie chińskie powiedzenie: "Jeśli zapędzisz psa w ślepą uliczkę, zawróci i ugryzie""[30].

Nadzwyczaj wyrozumiali katoliccy nauczyciele Bruce'a, których podejście do dyscypliny wyrażało się w przekonaniu, że chłopcy już tacy są, wymyślali różne sposoby, żeby pohamować Małego Smoka. "Był naprawdę upierdliwy dla każdego nauczyciela, zachowywał się tak, jakby diabeł w niego wstąpił" - wspomina brat Henry, jeden z jego nauczycieli. "Prowadziłem walkę z jego nadpobudliwością i wygrałem ją. Strategia była prosta: Bruce był zasadniczo dobrym chłopcem i indywidualistą, jeśli się go rozumiało i właściwie się z nim postępowało. Przypominał przewód pod napięciem nie wiem ilu kilowatów. Wobec tego codziennie rano mój pierwszy krok polegał na tym, żeby zawczasu rozładować tę energię i zmęczyć go, zanim narobi kłopotów. Zlecałem mu wszelkie dziwne zajęcia, jakie przyszły mi do głowy: pootwierać wszystkie okna, pościerać tablice, przynieść dziennik z sekretariatu, pozałatwiać różne sprawy na terenie całej szkoły. Jeśli to nie skutkowało, wysyłałem Bruce'a do dyrektora z notką: "Przysyłam panu Bruce'a, żeby mieć kilka chwil spokoju". Patrząc z perspektywy czasu na to, kim się stał jako mężczyzna, cieszę się, że go nie poskramiałem ani nie tępiłem"[31].

Bruce nienawidził szkoły. Siedzenie bez ruchu w klasie było dla niego rzeczą niemal niewykonalną. Wiercił się i nie potrafił się skupić na lekcjach. Chociaż uwielbiał czytać komiksy i powieści o sztukach walki, gardził podręcznikami i nie chciał do nich zaglądać. Był bystrym dzieckiem, ale dostawał fatalne stopnie, bo nie odrabiał zadań domowych. Sytuację Bruce'a zapewne jeszcze pogarszało to, że jego starszy brat Peter był wzorowym uczniem, osiągał ponadprzeciętne wyniki w nauce i zdawał celująco wszystkie egzaminy. "Tato bardzo lubił Petera, bo był pilny, miał przed sobą wspaniałą przyszłość i, tak jak on sam, był bardzo spokojny" - wspomina Robert[32].

Próbując pomóc krnąbrnemu synowi, Grace zatrudniła prywatnego korepetytora dla Bruce'a. Zachowując się jak posłuszne dziecko, przykładnie wychodził z domu obładowany książkami, żeby pójść na korepetycje. Godzinę czy dwie później korepetytor dzwonił do Grace z pytaniem, gdzie jest Bruce. Kiedy chłopak wracał do domu - w poszarpanym, podartym ubraniu, z nieotwieranymi książkami - przysięgał, że przez cały czas był u korepetytora. "Bruce na ogół spotykał się z kolegami i wdawał się w bójki na ulicy" - wspomina Grace. "Nie wiedział, że korepetytor właśnie dzwonił. Pytałam go, gdzie był, a on odpowiadał, że przed chwilą skończył się uczyć"[33].

Bruce przystał do gangu. A ściślej mówiąc, zorganizował własny. Mały Smok nie słuchał rozkazów - on je wydawał. Jego szkolni koledzy mówią, że miał mniej więcej sześciu "podwładnych" - którzy stosowali się do jego poleceń. Dwaj z nich pozostali wobec niego lojalni do końca jego życia. Wu Ngan był synem głównego służącego w domu państwa Li. Wychowywali się razem i byli jak bracia. Później, już w dorosłym życiu, Wu Ngan został służącym Bruce'a, który nikomu nie ufał bardziej. Drugi to Unicorn Chan, dziecięcy aktor, którego Bruce poznał na planie filmu Narodziny ludzkości (1946). Unicorn miał później pomóc Bruce'owi reaktywować karierę filmową w Hongkongu.

Inaczej niż w filmie Dzieciak Czen, ci chłopcy nie byli ulicznikami. Pochodzili przeważnie z klasy średniej i uczęszczali do prestiżowych szkół parafialnych. Byli rozrabiakami, nie gangsterami. Robili trochę zamieszania, lecz nie popełniali poważnych przestępstw. Nie licząc wdawania się w bijatyki, ich główne zajęcie w czasie wolnym polegało na robieniu psikusów[34]. "Pewnego wieczoru, gdy nasza służąca wyszła z domu, Bruce poprzestawiał

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.