Welcome to...
Poznajcie historię Aurelii i Ethana - dwojga ludzi, których los połączył w najtrudniejszych chwilach.
To opowieść o miłości tak silnej, że potrafiła rozpalić nadzieję wśród ciemności, a jednocześnie tak bolesnej, że pozostawiła po sobie blizny. Aurelia, skrywająca swoje wewnętrzne demony, i Ethan, który mimo swoich ran wciąż wierzył w lepsze jutro, odnaleźli siebie nawzajem, ale nie wszystko było takie, jak mogłoby się wydawać.
Czy miłość wystarczy, by uleczyć złamane serce? A może niektóre historie są po to, by nas zmienić, a nie trwać wiecznie? Wejdźcie w świat pełen emocji, tajemnic i trudnych wyborów. Poznajcie ich historię - poruszy wasze serca, a być może nawet je złamie.
***
Miłość potrafi ocalić, ale może też zniszczyć wszystko, co jest dla ciebie ważne. Czasem to, co najpiękniejsze, kryje w sobie największy ból.
"Granica między miłością a bólem jest cieńsza, niż myślisz."
Każda opowieść zaczyna się od wyboru. Każda miłość - od ryzyka. Aurelia nie szukała kłopotów, ale to one znalazły ją w najmniej spodziewanym momencie. Między tajemnicami, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, a uczuciem, które mogło ją ocalić lub zniszczyć, musi znaleźć swoją drogę.
To historia o tym, że nawet złamane serce potrafi bić dalej. Że odwaga nie zawsze oznacza brak strachu - czasem to po prostu umiejętność zrobienia kroku w przód, mimo że każda część ciebie chce uciekać.
" - Hej, Archer! - przywitałam się, gdy rzucił się na mnie w entuzjastycznym uścisku.
- Fajnie, że znowu mnie odbierasz. - Rozejrzał się, a jego spojrzenie spoczęło na Ethanie. - Ale... znowu z nim? - zapytał z wyraźnym zdziwieniem, wskazując na mojego towarzysza.
- A co w tym dziwnego? - Uniosłam brwi, patrząc na brata, którego twarz wyrażała coś pomiędzy zaskoczeniem a rozbawieniem.
- Bo ostatnio kłóciliście się jak kot z psem - wtrąciła Esther, podchodząc do nas z szerokim uśmiechem. - A teraz wyglądacie, jakbyście się przyjaźnili.
Ethan, słysząc te słowa, wydał z siebie przeciągłe westchnięcie, po czym spojrzał na siostrę z udawaną powagą.
- Kot z psem? - powtórzył, kręcąc głową z dezaprobatą. - Raczej kot z lwem. Koty są małe, zadziorne i ciągle miałczą, a lwy... cóż, lwy są królami."
Fragment książki
1. Złamane skrzydła
Siedziałam na zimnym parapecie, a krople uderzające o szybę wydawały ciche, miarowe dźwięki, jakby próbowały uspokoić burzę we mnie. W tej ciszy było coś z magii - niczym cichy rytuał oczyszczenia, który zmywał z duszy ból i żal. Ale tego dnia, zamiast ukojenia, przypominał mi tylko o tym, jak bardzo wszystko się zmieniło.
Ostatnie tygodnie były niczym senny koszmar, z którego nie mogłam się przebudzić. Rodzina, która była moją ostoją, nagle rozpadła się na kawałki. Tata i moja siostra Ashley postanowili opuścić miejsce, które przez całe życie było moim domem, by zacząć nowe życie gdzieś daleko. Inny kontynent, nowe miasto - przyszłość, która nie miała w niej miejsca dla mnie.
Tata wybrał inne życie, inne miejsce - bez nas, beze mnie i bez mamy. To ciągle dudniło mi w głowie, odbijając się echem w każdym zakątku pustego domu. A Ashley, moja starsza siostra, z którą łączyła mnie trudna, pełna napięć relacja, miała zniknąć z mojego świata na dobre. Ashley i ja byłyśmy jak dwa przeciwstawne bieguny, ale właśnie to sprawiało, że była mi najbliższa. Mimo wiecznych kłótni czułam, że nikt nie rozumie mnie tak, jak ona.
Nagle usłyszałam kroki na schodach. Do pokoju weszła mama, trzymając w dłoni mój telefon. Spojrzała na mnie z wyrazem smutku - tak, jakby rozumiała, że dzisiejszy dzień zmienia wszystko.
W głębi serca wiedziałam, że powinnam się pożegnać, ale ciężar złości i żalu przygniatał mnie zbyt mocno, bym mogła się poruszyć.
- Aurie, nawet się z nimi nie pożegnasz? - zapytała cicho, łagodnie.
- Nie - odpowiedziałam krótko, wbijając wzrok w podłogę, zdeterminowana, by nie zdradzić, jak bardzo mnie to boli.
- Aurelia, nie zachowuj się jak obrażalskie dziecko - westchnęła, próbując przemówić do mojego rozsądku. - Wiem, że jest ci ciężko, ale uszanuj wybór ojca. Próbował odnaleźć się w tym wszystkim, a ja nie mam mu tego za złe. Ty też nie powinnaś. Będziesz tego żałować, jeśli teraz tego nie zrobisz.
Zamilkłam, pozwalając jej słowom utkwić głęboko w mojej świadomości. Gdy wyszła z pokoju, wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na drzwi. Każda komórka ciała mówiła mi, że powinnam ich zatrzymać, a jednocześnie wiedziałam, że nie mogę tego zrobić. W końcu zebrałam siły, żeby zejść na dół.
W domu panowała dziwna cisza, przerywana jedynie odgłosami układanych bagaży. Kroki zdawały się ważyć tonę. Każdy kolejny stopień, każde szarpnięcie za barierkę przywoływały tysiące wspomnień, które trzymały mnie w miejscu, każąc zawrócić. Ale szłam dalej.
Kiedy wyszłam na podjazd, zobaczyłam Ashley, stojącą obok samochodu, z cichym smutkiem wymalowanym w jej oczach. Wystarczyło jedno spojrzenie, a wszystkie uczucia, które tak uparcie tłumiłam, wróciły ze zdwojoną siłą.
Nagle ruszyła w moją stronę i objęła mnie mocno, a ja poczułam to samo ciepło, które towarzyszyło mi przez całe dzieciństwo. W jej ramionach znalazłam schronienie i poczułam, jak mury, które zbudowałam wokół siebie, zaczynają kruszyć się z każdym uderzeniem jej serca.
- Będę tęsknić, Ash - wyszeptałam, starając się powstrzymać łzy.
- Ja też, Aurie - odpowiedziała cicho, a w jej głosie brzmiało coś, co sprawiło, że poczułam, iż te słowa znaczą więcej, niż mogłam sobie wyobrazić.
Mój tata, Edward Walter, podszedł bliżej, jego intensywne spojrzenie próbowało nawiązać kontakt ze mną. Był wysokim, postawnym mężczyzną z ciemnymi, niemal czarnymi włosami, które nadawały mu powagi. Jego głęboko osadzone, ciemne oczy, niegdyś pełne ciepła i troski, teraz zdradzały jedynie zmęczenie i smutek. Na twarzy miał wyraźne zmarszczki, świadectwo lat pełnych zarówno radości, jak i trudnych decyzji. Jego szczupła sylwetka, niegdyś pełna energii, teraz zdawała się nieco przygarbiona pod ciężarem odpowiedzialności, którą wziął na swoje barki. Tata zawsze był dla mnie postacią tajemniczą, ale jego obecność dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz, stojąc przede mną, wydawał się mniejszy, jakby to, co przeszedł, odcisnęło na nim trwałe piętno.
Nie mogłam tego znieść. Zamiast pożegnania uniosłam rękę i pokazałam mu środkowy palec. To był mój sposób wyrażenia bólu, który czułam. Jego zaskoczenie wywołało w moim sercu niemal satysfakcję, choć wiedziałam, że to tylko chwilowe.
Kiedy odwróciłam się i ruszyłam z powrotem do domu, łzy, które starałam się powstrzymać, w końcu popłynęły swobodnie. Wiedziałam, że ta chwila będzie mnie prześladować przez długi czas, ale teraz nie mogłam niczego zmienić. Zatrzasnęłam za sobą drzwi, pozostawiając za sobą wspomnienia i uczucia, które już nigdy nie miały być takie same.
Pomimo moich prób ukrycia emocji i pozorowania, że to wszystko mnie nie boli, przekonywałam samą siebie, że życie bez mojej irytującej siostry będzie znacznie łatwiejsze. Nie będę już w cieniu cudownej Ashley Walter, nikt nie będzie nas porównywał na każdym kroku. Ale w rzeczywistości, tego wieczoru moja rozpacz była tak przytłaczająca, że moje łzy i krzyki musiały rozbrzmiewać na ulicach miasta.
Dom, który kiedyś tętnił życiem i radością, teraz wydawał się zimny i obcy.
Każde pomieszczenie wypełniało echo przeszłości, przywołując wspomnienia chwil, które już nigdy nie wrócą. Z podłogi wyjęłam deskę, pod którą schowany był mój stary, biały pamiętnik z misiem i sową, inspirowany światem Harry'ego Pottera. Otworzyłam go i zaczęłam pisać, wylewając na papier cały ból, gniew i smutek. Słowa płynęły bez końca, tworząc mozaikę uczuć, które czekały na moment, by wreszcie ujrzeć światło dzienne.
16 lipca 2012, Castle Combe
Drogi pamiętniczku,
Dziś stało się coś, czego nigdy nie zapomnę. Tata i Ashley wyprowadzili się na inny kontynent, zostawiając mnie w domu pełnym wspomnień, które nagle stały się tak bolesne. Miesiąc temu rodzice się rozwiedli, a teraz tata zabrał mi siostrę. Czuję się, jakby ktoś wyrwał mi kawałek serca, pozostawiając pustkę, której nic nie może wypełnić.
Mama próbowała przekonać mnie do pożegnania się z nimi, ale upierałam się, zamknięta w swoim żalu. Jej słowa "Będziesz tego żałować" teraz odbijają się echem w mojej głowie. Wiedziałam, że ma rację, ale po prostu nie potrafiłam się przemóc.
Kiedy w końcu wyszłam na podjazd i zobaczyłam Ashley, podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Ukrywałam łzy, ale czuję, że od tej chwili nic już nie będzie takie samo. Ashley zawsze była częścią mnie, nawet w naszej cichej rywalizacji. Przepaść, która nas dzieli, nagle wydała się nie do pokonania.
Tata... gdy podszedł bliżej, nie umiałam znieść tego widoku. W moim geście była cała moja złość, ale teraz wiem, że to była tylko chwila ulgi. W sercu wciąż pragnęłam, by było inaczej - by powiedział, że wszystko się ułoży.
Teraz siedzę tutaj, próbując przekonać siebie, że bez Ashley będzie mi łatwiej, że nie będę już w jej cieniu. Ale to puste słowa. Jej brak sprawia, że czuję się jak nigdy dotąd - zagubiona i samotna.
Żegnaj pamiętniczku, to już ostatni wpis tutaj.
Aurelia Walter.