- Poważny ów przyjaciel mój stał przy mnie w oświeconym z
lekka, ośmiokątnym salonie, kędy muzykę zdala słychać było i
szelest świeżych szat niewieścich.
A do pół widny obraz stary wisiał przed nami, wyobrażający
jako Zbawiciel łamie chleb, między dwoma siedząc uczniami w
gospodzie przydrożnej. - Podobny temu jest obraz z pod
Rembrantowskiego pędzla wyszły - ten wszelako czyli kopią czyli
oryginalnym był utworem? nie zastanawiałem się. Ja milczałem, on mówił, iż życiem znał świat i znał ludzi
i znał osoby, a żywotem i wiekiem znał człowieka i prawdę. A mówił
mi właśnie o istocie czynu odważnego, który niedawno miejsce miał i
ztąd przyszło cieszyć się rozmową o wielkich pięknościach prawdy
żywej i jako bogatym jest dramatem życie tego lichego zlepka, który
doczesny jest co chwila, a wieczny zawsze. I kiedy rozmowa tak się miała, usłyszeliśmy po za nami
jedwabiów szelest i wstążek wiew, a wachlarz musnął po powietrzu w
stronę naszą od rąk pięknej osoby, wieku mniej niż średniego. Ta
zaś, jakoby myląc się, wbiegła do mdło oświeconego salonu gdzie z
nim mówiłem - za nią inne też damy strojne i mężczyzni zjawili się
- i przebiegło to wszystko drzwiami drugiemi jakoby nas nie widząc. Skoro zaś poglądałem za nią, albowiem była piękną i giest
miała wielce szlachetny - on rzekł mi, bynajmniej nie robiąc
tajemnicy "to jest Eulalja" a ja czekałem dalszych słów ufając
wiadomości jego i dałem to uczuć że czekałem, ciekawym będąc kto
jest taka piękna osoba? "Jest to Barbara herbu strzemię dodał - a ja milczałem
jeszcze uporniej - on zaś mówił: "Imię Barbary świętej wniosła ona była na świat, ale że
pod owe czasy romans był sławny do którego Eulalji nazwę Autor
przywiązał - ten romans w listach był - romanse w listach pisywano
dawniej stylem wybornym." To kiedy on mówił i coś więcej, czego dosłyszeć trudno
było, muzyka zabrzmiała bardzo hucznie, ja zaś rzuciłem okiem w
drzwi gdzie jako piękne fale słońcem zachodniem oświecone widać
było tańczących i tańczące. I nie taiłem wcale, owszem powiedziałem mu: szukam
Eulalji, ażeby przypatrzyć się lepiej tak pięknej osobie. - A on
jakoby ciągnąc dalej niczem nieprzerwane opowiadanie: "Edgarda,
rzecze - "albowiem kiedy bierzmowania przyszedł czas i obchód,
wzięła imię Edgardy dla owego Edgarda herbu strzała, który to jest
bardzo znanym młodzieńcem - Barbara zatem, rzecze, jest niezawodnie
jedną z najpiękniejszych i najmilszych w stolicy osób." I dotknąwszy ramienia mego poprowadził mię ku drzwiom a
przy ramie ich marmurowej wyginało się złocenie krzesła na którym
spoczęła Eulalja, odczepiając więdnący kwiat czerwonego lauru od
piersi swoich. Skoro zaś powiedział jej nazwisko moje, skłoniłem się
lekko i mówiliśmy. A rozmowa była: że tak świetnej i hucznej zabawy zaprawdę
przez cały karnawału ciąg nikt nie widział - lecz to właśnie dla
tego wydarzyło się iż post się zbliżał. - Wszakże ile należy w rozmowie pierwszej, mówiłem dosyć z
Eulalją, a kiedy Edgar zbliżywszy się dorzucił słowa swoje,
doczekałem zamknięcia treści i ustąpiłem. I nie myśląc nic, wszedłem do onego mdło oświeconego
ośmiokątnego salonu - poprawny pisarz nazwał by go komnatą - w
salonie tym czy komnacie tej usiadłem, na obraz patrząc
Rembrantowskiego stylu i rozmyślałem o udatności światło-cienia,
tudzież o tem jako on potoczny że nie powiem gminny; wyraz twarzy
pewnego podróżnego, chleby łamiącego, przemienia się i
chrystusowieje. - A potem owe rzeczy które właśnie mówiłem z
Eulalją przyszły mi na pamięć i że kończy się właśnie karnawał
hucznie, gdyż post zbliża się.
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.