Bransoletka - Cyprian Kamil Norwid

Kup ebooka

3.49 zł
2.86 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

- Poważny ów przyjaciel mój stał przy mnie w oświeconym z lekka, ośmiokątnym salonie, kędy muzykę zdala słychać było i szelest świeżych szat niewieścich.

A do pół widny obraz stary wisiał przed nami, wyobrażający jako Zbawiciel łamie chleb, między dwoma siedząc uczniami w gospodzie przydrożnej. - Podobny temu jest obraz z pod Rembrantowskiego pędzla wyszły - ten wszelako czyli kopią czyli oryginalnym był utworem? nie zastanawiałem się. Ja milczałem, on mówił, iż życiem znał świat i znał ludzi i znał osoby, a żywotem i wiekiem znał człowieka i prawdę. A mówił mi właśnie o istocie czynu odważnego, który niedawno miejsce miał i ztąd przyszło cieszyć się rozmową o wielkich pięknościach prawdy żywej i jako bogatym jest dramatem życie tego lichego zlepka, który doczesny jest co chwila, a wieczny zawsze. I kiedy rozmowa tak się miała, usłyszeliśmy po za nami jedwabiów szelest i wstążek wiew, a wachlarz musnął po powietrzu w stronę naszą od rąk pięknej osoby, wieku mniej niż średniego. Ta zaś, jakoby myląc się, wbiegła do mdło oświeconego salonu gdzie z nim mówiłem - za nią inne też damy strojne i mężczyzni zjawili się - i przebiegło to wszystko drzwiami drugiemi jakoby nas nie widząc. Skoro zaś poglądałem za nią, albowiem była piękną i giest miała wielce szlachetny - on rzekł mi, bynajmniej nie robiąc tajemnicy "to jest Eulalja" a ja czekałem dalszych słów ufając wiadomości jego i dałem to uczuć że czekałem, ciekawym będąc kto jest taka piękna osoba? "Jest to Barbara herbu strzemię dodał - a ja milczałem jeszcze uporniej - on zaś mówił: "Imię Barbary świętej wniosła ona była na świat, ale że pod owe czasy romans był sławny do którego Eulalji nazwę Autor przywiązał - ten romans w listach był - romanse w listach pisywano dawniej stylem wybornym." To kiedy on mówił i coś więcej, czego dosłyszeć trudno było, muzyka zabrzmiała bardzo hucznie, ja zaś rzuciłem okiem w drzwi gdzie jako piękne fale słońcem zachodniem oświecone widać było tańczących i tańczące. I nie taiłem wcale, owszem powiedziałem mu: szukam Eulalji, ażeby przypatrzyć się lepiej tak pięknej osobie. - A on jakoby ciągnąc dalej niczem nieprzerwane opowiadanie: "Edgarda, rzecze - "albowiem kiedy bierzmowania przyszedł czas i obchód, wzięła imię Edgardy dla owego Edgarda herbu strzała, który to jest bardzo znanym młodzieńcem - Barbara zatem, rzecze, jest niezawodnie jedną z najpiękniejszych i najmilszych w stolicy osób." I dotknąwszy ramienia mego poprowadził mię ku drzwiom a przy ramie ich marmurowej wyginało się złocenie krzesła na którym spoczęła Eulalja, odczepiając więdnący kwiat czerwonego lauru od piersi swoich. Skoro zaś powiedział jej nazwisko moje, skłoniłem się lekko i mówiliśmy. A rozmowa była: że tak świetnej i hucznej zabawy zaprawdę przez cały karnawału ciąg nikt nie widział - lecz to właśnie dla tego wydarzyło się iż post się zbliżał. - Wszakże ile należy w rozmowie pierwszej, mówiłem dosyć z Eulalją, a kiedy Edgar zbliżywszy się dorzucił słowa swoje, doczekałem zamknięcia treści i ustąpiłem. I nie myśląc nic, wszedłem do onego mdło oświeconego ośmiokątnego salonu - poprawny pisarz nazwał by go komnatą - w salonie tym czy komnacie tej usiadłem, na obraz patrząc Rembrantowskiego stylu i rozmyślałem o udatności światło-cienia, tudzież o tem jako on potoczny że nie powiem gminny; wyraz twarzy pewnego podróżnego, chleby łamiącego, przemienia się i chrystusowieje. - A potem owe rzeczy które właśnie mówiłem z Eulalją przyszły mi na pamięć i że kończy się właśnie karnawał hucznie, gdyż post zbliża się.

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.