Bractwo Dusz #1 - Grażyna Adamska

Reflow text when sidebars are open.
"Odyn, Odyn, Odyn" - słyszała we śnie Grace. Znowu znajdowała w ciemnej piwnicy, stała za jakimś ogromnym cieniem, czuła strach. W plecy uderzały ją gałęzie wiązu. Pchały ją do przodu. Ręce się jej trzęsły. Nagle cień zaczął się odwracać, zobaczyła straszne oczy zbliżające się do jej twarzy. Chciała zacząć krzyczeć, gdy nagle poczuła, że ktoś ją obejmuje i usłyszała głos Davida.
- Jestem tutaj - szepnął uspokajająco. Oczy spojrzały na twarz chłopaka i zniknęły, pozostawiając opadające płatki fioletowych kwiatków.
- Fiołki - powiedziała Grace, rozpoznając rośliny.
I podskoczyła na łóżku, budząc się.
Za nią podniósł się David. Dziewczyna oddychała ciężko i spoglądając na chłopaka, spytała:
- Skąd wiedziałeś?
- Zaczęłaś się rzucać na łóżku - odpowiedział.
- Rozpoznałeś te oczy?
David zaprzeczył.
- Ale mamy kolejny trop - dodał.
- Fiołki - potwierdziła dziewczyna.
Położyła się, przytulając mocno do Davida.
- Chyba się ciebie wystraszył - powiedziała, gdy trochę się uspokoiła.
- Ciekawe, że sen powtarza się, gdy jesteśmy na wyspie. Tak jakby Dusza była z nią powiązana - zastanawiał się głośno chłopak.
- Fiolek po angielsku to Violet, imię mojej babci - powiedziała po chwili Grace.
- Myślisz, że ich coś łączyło? - zapytał David.
Grace się podniosła i patrząc poważnie na chłopaka, odpowiedziała:
- Zanim przyjechaliście na wyspę Pana Wu, opowiedział mi on krótką historię swojej wielkiej miłości. Opowiadał, że razem z najlepszym przyjacielem kochali jedną i tę samą kobietę. Potem coś się wydarzyło i on zerwał znajomość i przyjaźń. Poza tym, ciocia Beatrice mówiła, że babcia bardzo się przyjaźniła z Panem Wu i cierpiała, gdy ten zamknął się na swojej wyspie. Powiedziała też, że myślała, że Chang jest moim dziadkiem, bo tylko poprzez więzy krwi można przekazać Energię Uzdrawiania.
- Myślała? To znaczy, że Chińczyk nie jest twoim dziadkiem? - wtrącił David.
- Powiedziała, że na pewno nie, ale jeśli to ona była jego wielką miłością, a tym przyjacielem był... - zawiesiła głos, a chłopak dokończył:
- Odyn. - Po czym stwierdził: - Czyli twoim dziadkiem jest ojciec Diany. - Grace spojrzała na niego z nieciekawą miną, a ten dorzucił jeszcze: - To wyjaśniałoby, dlaczego masz te sny i dlaczego do ciebie się zwróciła jego Dusza.
- Chodź - powiedziała Grace - pojedziemy przepytać ciocię i mamę.
- Co? - wykrzywił się David. - Jest piąta rano. - Po czym przysunął się do dziewczyny i szepnął: - To nasza noc poślubna. - Grace się uśmiechnęła.
- Dobrze - wsunęła się z powrotem w objęcia Davida - ale o siódmej wstajemy i popłyniemy do miasta, ok? - poprosiła. David spojrzał na dziewczynę z błagalną miną, bo nie podobał mu się pomysł wstawania o tak wczesnej porze, i rzucił się plecami na łóżko.
Grace położyła się obok i spoglądając na pierścionek, spytała:
- Skąd wziąłeś wiśniowy agat?
David spojrzał na nią zaskoczony, że wie, co to za kamień, i odpowiedział:
- To pierścionek zaręczynowy mojej mamy.
Grace podniosła się szybko i spojrzała na niego poważnie.
- Twojej mamy?
- Tak - odpowiedział - to pamiątka rodzinna, babcia mi go dała kilka dni temu. Powiedziała, że na pewno przyniesie nam szczęście - dodał.
Grace pocałowała Davida. Nagle usłyszeli szum na korytarzu.
- Chyba ktoś jeszcze się obudził - powiedziała Grace, odsuwając się od Davida i wstając z łóżka, mimo jego oporów, narzuciła na siebie dres.
- Idę coś zjeść - powiedziała, a David patrzył na nią zrezygnowanym wzrokiem. Posłała mu buziaka przy wyjściu i zbiegła po schodach.
Maya i Peter penetrowali lodówkę w kuchni. Grace opowiedziała im o śnie i o wnioskach, do jakich doszli z Davidem. Para patrzyła na nią zaskoczona.
- Jeśli to prawda, to Diana jest twoją ciotką - powiedziała z niewyraźną miną Maya.
- Mnie też się to nie podoba - odpowiedziała Grace.
Do kuchni wszedł Arthur.
- Ludzie, o tej porze się śpi! - powiedział, przeciągając się.
- O ósmej mamy lekcje - wtrącił Peter, po czym skrótowo opowiedzieli mu sen Grace.
- He! - podsumował Arthur - Skurczybyk umie włazić do snów? - Uśmiechnął się chłopak, myśląc o Davidzie. I krzyknął do niego, uchylając drzwi od kuchni:
- Wejdź do mojego snu, na pewno jest dużo przyjemniejszy niż sen Grace.
Wszyscy popatrzyli wesoło, a Maya szepnęła z politowaniem:
- Temu to tylko jedno w głowie. - Arthur puścił do niej oko.
- Uważaj, bo skorzystam z zaproszenia - usłyszeli nagle dobiegający z góry głos Davida. Arthur zawadiacko spojrzał na Grace, potakując głową na znak, że umówił się z kumplem.
Peter, przerywając zabawę słowną, powiedział do dziewczyny:
- Jeśli to, co mówisz, okaże się prawdą, to podpytaj ciocię, czy twoja babcia nie miała jakiegoś tajemniczego schowka na strychu. - Spojrzał na Mayę i dodał: - Ja właśnie w takim miejscu znalazłem Księgę Bractwa mojej babci.
Oboje spojrzeli na Grace. Ta pokiwała twierdząco głową i pobiegła się
szykować do powrotu do miasta.
Wchodząc do domu, Grace miała jeszcze godzinę czasu przed szkołą. Wbiegła do kuchni, gdzie zazwyczaj o tej porze można było spotkać ciocię, i zagadnęła:
- Ciociu, znowu miałam ten sen.
Ciocia spojrzała na nią zaciekawiona. W tym samym czasie weszła do kuchni mama. We trójkę usiadły do stołu, a Grace opowiedziała wszystko dokładnie, nie pomijając swoich wniosków. Kobiety słuchały uważnie, a ciocia, bardzo skupiona, analizowała każde słowo.
- Chcesz przez to powiedzieć, że Odyn był moim ojcem? - zapytała zdziwiona Anna.
Grace spojrzała na nią i wzruszyła ramionami.
- Połączyłam tylko niektóre fakty - odpowiedziała i obie spojrzały na ciocię.
Ta siedziała zamyślona.