Z tomu Krigere uden Vaaben(1943)
.
Śmierć
Spotkałem śmierć, gdy byłem małym chłopcem,
lecz tylko jako ciszę wokół kogoś, kogo kochałem.
Nigdy jako chłód albo cień czający się obok,
którego nikt nie nazywa i się mu nie wymknie.
Nigdy jako chłód obcego przedmiotu.
Sztywniejących mięśni głębię za głębią.
Jakbym trzymając czyjąś zimną dłoń w swojej dłoni,
wpadał i wpadał w chłód bezprzestrzenny.
Teraz ją rozpoznaję, tu i wszędzie wokół.
Stoi w lesie cicha, osnuta świetlistym woalem.
Idzie jak oszałamiająca dal po letnim niebie,
na ustach śpiącego kładzie się żalem.
Czeka, zawsze jakby z boku rzeczy,
cień ukryty wśród drzew, żył, nad urwiskiem.
Wzbogaca o nowe sekundy i więcej bólu.
I zawsze jest przy mnie blisko.
Lecz rozmów ze sobą nie prowadzimy,
ani za dnia, ani gdy gwiazdy chodzą chmarami.
Oboje tylko wiemy, że to drugie jest obok.
Nic więcej nie trzeba. Na pewno się spotkamy.
.
Nadajemy muzykę taneczną nocą
Jestem ognikiem papierosa
i rytmem muzyki jazzowej,
szybkim, lekkim, ale z pogłosem
śmierci.
Jestem przestrzenią podłóg
i restauracji
- echem królującego tam tańca,
wolnego, ale z pobrzmiewającym
rytmem stworzeń,
twardym, gorącym, milczącym.
Jestem powiewem ognia
w waszych nerwach, które się szamocą -
sensem drogi, po której
błądzicie za dnia i nocą.
Jestem sam w sobie rytmem -
wesołym - bez szczęścia -
twardym, gorącym, milczącym.
Nie jestem już rytmem
białych drżeń kielicha kwiatu.
Ani grą rytmów ziemi,
ani pieśnią płynącą przez zboże,
ani rytmem radosnym
nadchodzącej i rozkwitającej
wiosny.
Ani rytmem globu i natury,
dobrym, bliskim, miłym,
wielkim, wiecznym i nieugiętym
- jestem rytmem i refrenem tanecznych melodii
głodu, czasu, śmierci.
.
Strach
Zapal fajkę, postaw kołnierz i idź w noc
pewnymi, pustymi krokami,
mijasz martwe sklepy, w kapelusza dno
deszcz bębni ciężkimi kroplami.
W gąszczu deszczowych kropel się skryj,
w nagłej ciszy na miasta połaci,
gdy gaśnie czerwonych świateł krzyk
nad tym, coś wiecznie tylko tracił.
Nie ma z tym nic wspólnego tamten dźwig,
co się rysuje grubą czarną kreską.
Z twoją tęsknotą nie wiąże się nic.
Deszcz pada głucho, gęsto, ciężko.
Zapal fajkę, postaw kołnierz i idź w noc,
gdzie nikt się nie czai niepostrzeżenie.
I zejdź z drogi, jeśli spotkasz na niej gdzieś
inne na spacerze ciche cienie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki