Wstęp
Wstęp
O bogach Słowian pisało wielu autorów, zarówno dawnych kronikarzy, jak i współczesnych historyków i religioznawców. Niestety wydawać się może, że
im więcej się publikuje na ten temat, tym mniej jest on zrozumiały dla
ogółu odbiorców, jak i kolejnych badaczy podejmujących próby jego
zgłębienia.
Prawda o rodzimym kulcie Słowian jest bowiem owiana tajemnicą, którą
należy wydobyć z przeszłości, oczyścić z propagandowych naleciałości i zakłamań, odnaleźć jej skrawki i ułożyć z nich całość, jak się układa
obrazek z puzzli. To nie lada zadanie, ale jakże kuszące i warte
podjęcia na nowo.
Podział ról i ustalenie hierarchii w słowiańskim kulcie nastręczało
dużych problemów historykom, a wielu autorów, nie rozumiejąc istoty
wiary słowiańskiej i nie doceniając wiedzy, jaką Słowianie mieli o kosmosie i prawach rządzących światem, nazbyt często błędnie opisywało
funkcje i pozycje poszczególnych bogów w słowiańskim panteonie.
Sam też przekonałem się, że to niełatwa sprawa i moje poglądy w tej
materii ewoluowały wraz z poszerzaniem wiedzy z zakresu religioznawstwa,
historii, mitologii, etnografii, lingwistyki, kulturoznawstwa,
archeologii, etnogenetyki, klimatologii, astronomii i innych dziedzin.
Co więcej, myślę, że ten proces poznawczy wciąż powinien trwać, bo
uważam, że zdobywanie wiedzy i rozwój osobisty to jedne z ważniejszych
celów ludzi myślących.
Zakładam więc, że być może za jakiś czas będę musiał skorygować pewne
tezy i idee, jakie zawarłem w tym opracowaniu, jednak już dziś chciałbym
się podzielić z Czytelnikami swoją wiedzą i wnioskami w tym zakresie. W kolejnych publikacjach będę mógł zamieścić nowe ustalenia albo też
dokonać w nich weryfikacji swoich dotychczasowych poglądów na ten temat.
Dlatego nie zwlekając, podjąłem próbę uporządkowania, analizy i rekonstrukcji panteonu słowiańskich bogów i istot mitycznych,
korzystając z dostępnych materiałów źródłowych i literatury przedmiotu
oraz własnych badań i przemyśleń.
Aby podjąć taki wysiłek, należało poznać przede wszystkim system wierzeń
ludów słowiańskich, ich kosmogonię, mitologię, funkcyjność i zależności
między bóstwami. Stanowiło to podstawę do ustalenia zweryfikowanego
wykazu i hierarchii bogów.
Wielu religioznawców podnosiło jednak problem ubóstwa źródeł,
ograniczając się w przypadku historyków wyłącznie do znanych im
materiałów pisanych, dokumentów i kronik. Dopiero Zorian
Dołęga-Chodakowski, Kazimierz Moszyński, a po nich Aleksander Gieysztor
i inni, wysunęli postulat sięgnięcia po źródła etnograficzne, w których
przetrwały elementy dawnej wiary.
Imiona bogów słowiańskich możemy odnaleźć także w nazwach miejscowych.
Wypisałem kilkanaście z nich, pochodzących tylko z terenu mojego
rodzimego województwa świętokrzyskiego, gdzie wokół Łysej Góry mamy
m.in. takie miejscowości jak: Makoszyn, Bieliny, Belno, Zbelutka,
Czarnocin, Radostów, Radostowa, Radoszyce, Radomice, Radlin, Radkowice,
Jasień, Jasieniec, Jasionna, Strawczyn, Skotniki, Marzysz, Morawica,
Marzęcin, Szwarszowice, Włoszczowice, Włochów, Włochy, Wisy i Wistka. Do
nazw z rdzeniami związanymi z etnogenezą Słowian należą m.in.: Lechów,
Lechówek, Sarbice, Samsonów, Mechlin, Tumlin, Serbinów, Węgrzynów,
Oblęgorek, Odrowąż i Zbrza.
Można sobie wyobrazić, ile nazw tego typu znaleźlibyśmy w całej Polsce
czy na terenie Słowiańszczyzny. W tych toponimach dostrzegamy imiona lub
rdzenie teonimów takich jak: Makosz, Wołos, Swaróg, Skotij bóg, Wit,
Rad, Bel, Cern, Jasz, Mora (Marza). Jak widać, zarówno relikty dawnych
wierzeń, jak i ślady pochodzenia różnych plemion zachowały się w toponimach, które warto studiować uważniej. Lingwiści zajmują się tym od
lat, wykonując często mrówczą robotę, ale czasem nie potrafią wielu nazw
poprawnie zinterpretować. Niestety historycy, archeolodzy czy
religioznawcy w swoich badaniach nazbyt rzadko sięgają po tego typu
materiał źródłowy, ograniczając się tylko do wniosków z badań
prowadzonych jedynie w ramach własnych dyscyplin. Stąd w ich raportach
mamy tak wiele braków i niedomówień.
Dość istotnym problemem w ocenie źródeł były tendencyjne opisy autorów.
Dawni kronikarze patrzyli na religię pogańską przez pryzmat
interpretacji chrześcijańskiej, która w słowiańskich bóstwach
widziała wcielenie szatana. Niemieccy autorzy mieli też skłonności do
interpretacji germańskiej, czyli porównywania bóstw słowiańskich do
skandynawskich. Wielu kronikarzy, w tym także polscy, jak Długosz,
Bielski czy Stryjkowski, pisało o słowiańskich bogach, odnosząc ich do
reprezentantów rzymskiego panteonu, co nazywamy interpretacją
klasyczną. Wszystkie tego typu wypaczone obrazy rzeczywistości
trzeba weryfikować z należytą ostrożnością.
Problematyczną sprawą w badaniach nad wierzeniami Słowian są też zbyt
krytyczne podejście, negacja i lekceważenie tematu lub z drugiej
strony hurraoptymizm, bezkrytyczność czy nadkreatywność autorów.
Wielu religioznawców, jak Lelewel, Brückner, Gieysztor czy Szyjewski,
zajmujących się mitologią Słowian, przypisuje wybranym bogom różne cechy
i podaje inne pochodzenie ich imion, a nawet zaprzecza istnieniu wielu z nich, choć są to bogowie poświadczeni w źródłach.
Chyba najwięcej szkody słowiańskiej mitologii wyrządził Brückner,
podważając przekaz Długosza, co wywołało prawdziwą burzę. Mimo
pojedynczych sprzeciwów, jak opinia znakomitego uczonego, jakim był
Karol Potkański1, o którym nie tak dawno (1986) Aleksander
Gieysztor napisał, że był subtelnym sceptykiem i intuicjonistą, opinia o wątpliwościach co do polskiego i słowiańskiego panteonu poszła w świat,
i do tej pory trudno przezwyciężyć ten ugruntowany pogląd. Czas jednak
pokazał, że to właśnie Potkański miał rację.
Inni całkiem niepotrzebnie komplikują sprawę, jak Białczyński czy
Trentowski (a za nim Szyc), tworząc rozbudowane wykazy bogów i bestariusze, wymyślając przy tym związane z nimi pokrętne nazwy i legendy. Często w ich opracowaniach na temat mitologii Słowian występują
ci sami bogowie określani innymi teonimami, choć bardzo zbliżonymi
pojęciowo i fonetycznie jak: Marzanna, Mara, Marza, Morena, Mora,
Semergla, Semrgieł, Zemerzla czy też: Dziewanna, Dziewa, Dziewonia,
Ziewonia, Ziewa, Sieba, Siejba i Siwa. Nie trzeba być tu chyba
geniuszem, by wysnuć wniosek, że z powodów różnic językowych
występujących u plemion słowiańskich to samo bóstwo mogło występować pod
podobnymi, wyżej wymienionymi mianami.
Większym problemem staje się ustalenie tożsamości bóstw o odmiennych
teonimach, ale podobnej funkcjonalności, co może świadczyć o kulcie
jednego boga, ale pod różnymi imionami nadanymi mu przez poszczególne
plemiona. Przykładem może być tutaj chociażby Słońce, które
najprawdopodobniej pod tą nazwą było czczone u Lachów (Polanie,
Mazowszanie, Chrobaci), ale już u Rusinów (Słowianie wschodni) zwano je
Darzbogiem (Dadźbogiem), a Wendowie (Połabianie, Łużyczanie, Rugianie)
nazywali je Swarożycem (synem Swaroga).
To samo dotyczy twórcy Słońca, zwanego w ruskich źródłach Swarogiem,
którego imię u Lachów i Wendów przybrało, zapewne stabuizowaną, formę
On. Sonce, czyli "s on ce" - z On ce (-ce to oczywiście "ciemność"), to
po prostu światło w ciemności. Jego twórcą jest On, czyli boski przejaw
samego Świętowita, naczelnego bóstwa Słowian, który - jak można rozumieć
- przed stworzeniem Słońca oraz innych gwiazd, planet i Pioruna istniał
sobie w ciemności. Miano On jest ukryte także w runach wendyjskich, o których więcej pisałem w swojej książce Runy słowiańskie (2019).
Co ciekawe, Lachowie (Polacy) najgorliwiej czcili akurat Jasza, który
przez wielu autorów (Długosz i inni) uznawany był za ich naczelnego
boga, choć przez samych jego wyznawców traktowany raczej jako jasność,
światłość dającą życie, czyli hierarchicznie podrzędne bóstwo w stosunku
do Świętowita i On (Swaroga). Możliwe, że kult Jasza był dlatego tak
silny, gdyż był on najbliższym przejawem najwyższego boga na Ziemi. W takim rozumieniu to Świętowit był bogiem bogów, panem jasnej (Bel) i ciemnej (Cern) strony życia, a tym samym poprzez swoją siłę sprawczą (On
- Swaroga), również stworzycielem Słońca i innych planet, gwiazd,
Księżyca i życia na Ziemi (cztery pory roku, cztery strony świata). To
jego emanacje rządziły prawami natury personifikowanymi przez ludzi jako
bogowie przyrody. Słońce było źródłem boskiej energii, a jasność (Jasz)
jej życiodajnym efektem, mającym wpływ na ludzkie życie.
Podobnym kultem otaczano Pioruna (Swarożego syna, władcę gromu, prawie
równego Słońcu, którym jednak nie był), uważanego też przez wielu
religioznawców za naczelne bóstwo Słowian. Mając na uwadze
indoeuropejski mit o synu (bożycu), przejmującym władzę po bogu ojcu
(m.in. gr. Zeus i Kronos), niektórzy przyjmowali, że Piorun objął
właśnie rządy po Swarogu, który po ukończeniu procesu stworzenia stał
się bogiem bezczynnym. To on jako młody bóg nieba i światła miał toczyć
bój o Ziemię ze swoim oponentem, bogiem ciemności i zaświatów (Weles,
Nyja, Czarnobóg).
Dość ważki jest również problem nazewniczy związany z ustaleniem płci
bóstw o imionach typu Sieba (Siew, Siwa), co nie jest czymś nowym,
ale wciąż sprawia wiele problemów, w tym także szanowanym uczonym.
Poświęcają oni dużo czasu i miejsca na udowadnianie tego, czy Sieba lub
Kupała była kobietą, czy też nie. Jak wiemy, nie zawsze wyraz z końcówką
-a na końcu oznacza rodzaj żeński. Przykładem mogą być takie
określenia i imiona jak: baca, Jaksa i Mitra, które przecież dotyczą
postaci rodzaju męskiego.
Dlatego historycy i religioznawcy mieli problem z określeniem płci
niektórych słowiańskich bóstw, jak Kupała, Łada, Kolada, Jaryła,
Mokosza, Nyja, Podaga, Kostroma itp. Tworzyli oni też bóstwa partnerskie
(Rod-Rada, Porewit-Porewita, Kupało-Kupała, ewentualnie Kupało-Kostroma
- na wzór znanych w folklorze par Lado-Lada lub Perun-Perperuna) albo
przekonywali o prawidłowości niektórych form, uznając je za lepsze,
prawdziwsze czy wręcz jedynie akceptowalne. Wiemy też, że Słowianie w zależności od miejsca zamieszkania i przynależności plemiennej oraz
językowej różnie zwali to samo bóstwo. Słowianie wschodni wołali np. na
boga piorunów Perun, Bałtowie - Perkun, Litwini - Perkunas, Połabianie -
Perkunust, Lachowie - Pierun.
Inną, trudną sprawą jest mylenie funkcjonalności, łączenie lub
wydzielanie bóstw i tworzenie w ten sposób nazbyt rozbudowanej mitologii
w formach, jakich nie było (np. Usład, Sem i Rgieł), albo też nadmierne
jej zubożanie (podważanie faktu istnienia mitów o takich bogach jak:
Łada, Jasz, Dzidzilela, Perun, Weles itp.). Głoszono więc teorie o tym,
że w Polsce nie mógł istnieć kult Peruna, bo Piorunem zwano jedynie
pospolitą błyskawicę, albo że Czarnoboga nie było, bo Helmold czarnym
bogiem nazwał inne bóstwo, którego imienia nie znał.
Jednym z wielu przykładów funkcjonalnej, wzajemnie się uzupełniającej
pary jest Siew-Siwa, choć większość autorów tego nie dostrzega. Jak
wiemy ze źródeł, mamy poświadczenia wielu zbliżonych do siebie nazw:
Sieba, Siejba, Siwa, Dziewa, Dziwa, Devana, Dziewanna, Żywie, Żywiena,
Zewiena, Ziewonia, Dziewonia, Dziewoja itd. Jedni autorzy uznają
wszystkie takie określenia za imiona jednego bóstwa, a inni z każdej
nazwy tworzą oddzielnego boga lub boginię, jak Trentowski, który
zidentyfikował około trzystu słowiańskich bóstw i postaci mitycznych.
Osobiście w tym konkretnym wypadku wyróżniłem dwa bóstwa, męskie -
Siew (Sieba, Siejba), znane z wizerunków starca lub młodzieńca
siejącego zboże (idole prilwickie, kamienie Hagenowa) i żeńskie -
Siwa (Dziewa, Dziwa, Dziewana, Dziewanna, Dziewoja, Dziwiena, Żywie,
Żywiena, Ziewonia itp.), wspominane w kronikach i literaturze tematu.
Kolejną sprawą nastręczającą trudności badawcze i poznawcze jest właśnie
ta niejednolitość nazw. Jak wcześniej wspomniałem, często jeden bóg
był opisywany w źródłach pod różnymi imionami, zarówno podobnymi
fonetycznie (Marzanna - Marza - Mara - Mora - Morena), jak też o całkiem
odmiennych nazwach (Słońce - Darzbog). Różnice tego typu wynikały
oczywiście z bogactwa języka słowiańskiego, rozbudowanego słownika oraz
różnic językowych powstałych na skutek rozpadu wspólnoty
bałto-słowiańskiej, a później kształtowania się odrębnych tożsamości
rodowych (Wiatycze, Radymicze, Krywicze itp.), plemiennych (Polanie,
Drewlanie, Redarowie, Ranowie itp.) i związkowych (Związek Lugijski,
Lutycki, Wielkie Morawy itp.), tworzących podstawy narodów i państw,
jakie dzisiaj znamy.
Łowmiański zauważa, że bóstwa lucickie i rugijskie mają nazwy
dwuczłonowe i zrozumiałe (np. Jarowit, Świętowit, Radegast), natomiast
imiona bogów Obodrytów i Wagrów są jednoczłonowe i nie bardzo zrozumiałe
(Prowe, Podaga, Krodo, Flins), co może świadczyć o ich archaiczności.
Dość istotną informacją jest istnienie tabu przy zapisywaniu i wymawianiu boskich imion, dlatego Słowianie używali anagramów, wstawek
liter do podstawowych wersji świętych nazw. Przekręcali też ich
brzmienie albo posługiwali się przydomkami, jak np. Święty Pan, Wielka
Matka.
Mamy zatem m.in.:
lustrzane wersje: Dola - Lado, Rad - Dar, Ra - Ar (Jar);
przekręcenia, anagramy: Podaga - Pogoda, Prone - Peron;
dodatki przed samogłoskami na początku imienia: Arowit - Jarowit;
skróty: [Po]Rewit do [Po]Rujewit.
Ze względu na trudności w notowaniu słowiańskich nazw i różnice w pisowni w łacinie, grece, języku niemieckim i innych językach istnieją
też:
wersje lokalne (różne dialekty): Jarowit - Harewit - Garewit;
błędne zapisy: Pisamar - Wizymir, Tjarnoglofi - Czarnogłów;
różne zapisy tego samego imienia: Radagast, Redigast, Radhost,
Radogost, Radagais, Radgoszcz.
Kompletnie zaskakuje używanie przez wielu krytyków argumentu, że owa
różnorodność nazewnicza w zakresie słowiańskich nazw bóstw może
świadczyć o ludowej fantazji oderwanej od rzeczywistości, jakby
zapomnieli, iż to oni starają się analizować wierzenia tego ludu właśnie
na polu czystej teorii, jakże odległej od realiów tamtych czasów.
Współcześni naukowcy próbują też przekonywać, że dysponują obecnie
lepszym warsztatem naukowym niż dawni kronikarze, i że dzięki temu ich
prace mogą być bardziej wiarygodne niż przekazy historyczne. Trudno się
z tym zgodzić, gdyż wiedza w tym zakresie wciąż opiera się na
przekonaniu, że ktoś pisał prawdę lub też ją zakłamywał. W weryfikacji
tego problemu pomaga metoda porównawcza (odniesienie do wierzeń
innych ludów, głównie sąsiednich lub spokrewnionych) i statystyczna
(liczba poświadczeń). Jednak logika generalnie nakazuje nam bardziej
wierzyć historykom (np. Długosz, Helmold, Thietmar), którzy mogli
jeszcze stykać się z żywym kultem pogańskim, stopniowo wypieranym przez
zabiegi misjonarzy i kaznodziejów, aniżeli ich krytykom, jak: A.
Brückner, S. Urbańczyk, H. Łowmiański, J. Strzelczyk, L. Moszyński i D.A. Sikorski, opierającym się często jedynie na ograniczonych źródłach
i własnych analizach.
Spory na temat rozumienia dawnych teonimów to kolejny temat rzeka.
Przy ustalaniu znaczenia boskich imion należy brać pod uwagę, że
prawdopodobnie pochodzą one od słów określających pewne cechy jak:
dobroć, jasność czy mądrość, będące przymiotami boga. Brückner
przypisywał imionom bóstw słowiańskich rodzimą etymologię i konsekwentnie ignorował możliwości wywodzenia ich z innych języków, na
przykład irańskich. Według mnie akurat w tej kwestii miał dużo racji.
Prawie wszystkie znane mi teonimy słowiańskich emanacji boga mają
rodzimy rodowód. Problem w tym, że etymologie imion bogów Słowian
podawane przez Brücknera są wątpliwe, o czym pisali już inni autorzy,
jak choćby Gieysztor, Kolankiewicz czy Szyjewski. Warto jednak wziąć
sobie do serca uwagę Długosza, a za nim Lelewela: "Język może być
źródłem do wyrozumienia bałwochwalstwa"2.
Przykładem tego może być Belbog - biały bóg, bóg światła. Choć możliwe
jest też, że określenie "biały bóg" oznaczało pierwotnie "północny bóg",
gdyż takim kolorem Słowianie oznaczali ten kierunek geograficzny. A mogło być to również nawiązanie do legendarnego pochodzenia
Ario-Słowian, którzy mieli przybyć z położonej na północy Hyperborei.
Jednocześnie słowa "biały" używano jako synonimu dla "wielki", zatem
Biały Bóg to także Wielki Bóg.
W wielu kulturach i religiach jeden bóg ma różne imiona pochodzące od
jego przymiotów, które personifikowane są w formie osobnych bóstw lub
traktowane jako hipostazy tego samego boga jedynego. Znanym przykładem
jest Jezus zwany Chrystusem (bo przyjął chrzest - narodził się jakby na
nowo jako zbawca ludzkości). Występuje on też pod innymi określeniami
jak: Słowo (Logos), Baranek Boży, Światłość Świata, Jutrzenka, Syn Boży,
Zbawiciel. To samo dotyczy jego ojca, Jahwe, zwanego też Jehową, El,
Bogiem Ojcem, oraz jego Ducha Świętego, z którym wraz z Jezusem tworzą
Trójcę Świętą będącą w istocie jednym i tym samym bogiem najwyższym.
Tego typu zależności i różne miana używane dla określania jednego bóstwa
mogły istnieć także w słowiańskich wierzeniach.
Wiele problemów w odczytach i rozumieniu znaczeń nastręczają lingwistom
i religioznawcom obce zapisy słowiańskich teonimów i nazw własnych.
Nie mamy pewności, czy Prone to nazwa odrębnego boga, czy też to
połabski zapis imienia Perun albo literowy błąd w zapisie,
potwierdzonego przez Helmolda boga Prowe. Na Połabszczyźnie, Pomorzu i w Prusach spotykamy wiele innych nazw własnych zakończonych na -e, jak
kapłanów Mike i Kriwe czy siedziby największej staropruskiej świątyni
Romowe. Na jednym z idoli prilwickich mamy też wyryty runiczny napis
Grikke, który może być również imieniem boga lub kapłana. Dlatego zapis
Prone niekoniecznie trzeba traktować jako błąd literowy teonimu Prowe,
być może bowiem jest to archaiczny zapis imienia Peruna w języku
połabskim. Możliwe też, że jest to anagram Prone - Peron (Pieron),
wynikający z powszechnej tabuizacji boskich imion w dawnych czasach,
znanej nie tylko plemionom słowiańskim.
Trudno niektórym odczytać, o jakie bóstwo chodzi zarówno w skandynawskich sagach (Tjarnoglofii, Pisamar), jak też w zapisach
bizantyjskich (greka) i rzymskich (łacina). Wystarczy wskazać u Konstantyna Porfirogenety zapis Sphendosthlabos (?????????????) czyli
Świętosław, albo Genseric (łac. Gaisericus, Geisericus), tj. słowiański
Gęsiorek, z którego zrobiono germańskiego Genzeryka o niewytłumaczalnym
z niemieckiego imieniu. Zwłaszcza ta druga, słowiańska interpretacja
wzbudza ostry sprzeciw akademików, choć nie potrafią lub raczej nie chcą
oni odpowiedzieć na pytanie, jak dawniej zapisano by w łacinie imię
Gęsiorek lub Gęsierzyk. Gęś, jak wiemy, była świętym ptakiem dla
Słowian, przenosiła dusze do Wyraju, a gęślarz to pośrednik między
bogami i ludźmi. Dlatego imiona odnoszące się do gęsi były popularne w całej Słowiańszczyźnie. Spór o słowiańskość Genzeryka oficjalnie wciąż
jest jednak nierozstrzygnięty.
O bogactwie boskich imion u Słowian połabskich (Wendów) i trudności w ich zapisie po łacinie czy niemiecku niech świadczy choćby fakt
posługiwania się nie do końca jasnymi dla nas nazwami w pracy
niemieckiego historyka i religioznawcy Schediusa z XVII wieku. Opisuje
on bogów i herosów Wandalów, Obodrytów i Serbów, często odwołując się do
Saxo Gramatyka i Stredowskiego. Wymienia takie teonimy jak: Radegast,
Rugiewit, Porewit, Porenut, Zebut (Jodut), Flins (Wandalowie), Visilaus
(król Herulów - Stodorzan i Obotrytów), Syeba (królowa Połabian i Herulów; zw. Siwa, Dziwa), Crodo (Sasi), Triglas (Wandalowie i Szczecinianie), Prono (Perone, bóg Słowian i Morawian), Suantewit
(Svatovit u Rugian, Witislav u Morawian), Belbuch i Cernebuch,
Iuterbuch, Provo, Slota Baba, Ciza, Potrimp, Occopirn, Perkun, Perdoit,
Jutrobog, Schwaixtix (Zuicz), Vorskait, Schweibtat, Antymp, Mevit,
Ferglub, Curks, Hennil, Trigla, Puscet, Suitibog (Zuttiber), Pustui,
Auschweit, Marzava, Flynis, Czernobog (Diabolo), Piccolo, Barstuk,
Markopet (Demonib), Coltkis (Kobalis), Podaga.
Te wszystkie problemy związane z imionami słowiańskich bóstw, ich rolą i pozycją w niebiańskiej hierarchii od lat spędzają sen z powiek
religioznawcom i niezależnym badaczom Słowiańszczyzny. W niniejszym
opracowaniu postaram się trochę rozjaśnić te kwestie, a także
przedstawić dość czytelny schemat słowiańskiego panteonu.
Praca obejmuje praktycznie dwie części. W pierwszej przedstawiam znane z literatury, etnografii i innych źródeł opisy słowiańskich bóstw i postaci demonicznych oraz różnego rodzaju straszydeł, często wymyślonych
już w okresie chrześcijaństwa. W drugiej natomiast omawiam kult
bohaterów, którzy często byli deizowani lub oddawano im cześć równą
bogom, będącym głównie personifikacjami sił przyrody.
Mój proces rekonstrukcji słowiańskiego zestawu bogów oraz efekty
kilkuletnich badań doprowadziły mnie do przekonania, że pierwotny kult
plemion protosłowiańskich sprowadzał się do pokornej czci wobec Słońca,
Księżyca (gwiazd, planet, nieba) i Ziemi. Dopiero z czasem zaistniałe
podziały w obrębie prasłowiańskiej wspólnoty, a zmiany
społeczno-kulturowe i ekonomiczno-polityczne przyczyniły się do
tworzenia mniej lub bardziej rozbudowanej hierarchii i układu bóstw
nadrzędnych, podrzędnych i pomocniczych o różnych imionach i funkcjach u Słowian zachodnich, wschodnich i południowych.
Książkę zatytułowałem Bogowie Słowian, gdyż ma ona głównie na celu
przybliżenie Czytelnikom postaci słowiańskich bóstw oraz najważniejszych
bohaterów, często deizowanych lub otaczanych specjalnym kultem. Proces i efekty mojej pracy związanej z rekonstrukcją słowiańskiego panteonu, a także mitologię, obrzędy, symbolikę i inne kwestie związane ze
słowiańskimi wierzeniami omówię w mojej kolejnej publikacji Wiara
Słowian, która ma stanowić dopełnienie niniejszego opracowania.
Mając na uwadze toczące się dyskusje na temat poprawności używania
etnonimu Słowianie czy Sławianie, chciałbym zauważyć, iż według mnie nie
ma to większego znaczenia, gdyż jedno z drugim jest związane, o czym
pisałem z kolei w mojej pracy Rodowód Słowian (2017). Jak wiemy,
czasownik "sławić" znaczy wyrażać swój podziw słowami lub pieśnią.
Poświadczeni historycznie Sławianie (Sclaveni) byli ludźmi używającymi
słów, pieśniarzami przekazującymi wiedzę o swoich bohaterach, zjednując
im tym samym tzw. sławę. Dlatego w swojej pracy używam obu tych określeń
jako równoznacznych i z nikim nie zamierzam kruszyć kopii o to, która z nich jest bardziej poprawna.
Oczywiście skupiam się tu głównie na przedchrześcijańskich wierzeniach
plemion uznawanych przeze mnie za słowiańskie, które skądinąd w pewnym
zakresie przetrwały nawet do naszych czasów. Często także odnoszę się do
podobnych bóstw znanych z innych religii, niekiedy dość silnie
związanych z rodzimym kultem Słowian.
Swoją pracę dedykuję Kazimierzowi Szulcowi, który nie tylko uznawał
idole prilwickie i kamienie mikorzyńskie za wiarygodne świadectwo o słowiańskich bogach, ale także według mnie bardzo trafnie zinterpretował
podstawy słowiańskiej wiary, opierając się na właściwym rozumieniu
naszej mitologii, legend i tradycji ludowej. Przytaczał on liczne
podobieństwa z innych kultur i religii (metoda porównawcza), czym sam
zajmę się szerzej w jednej z moich kolejnych publikacji noszącej tytuł
Kultura dawnych Słowian.
Pozostaje mi żywić nadzieję, że bogowie Słowian staną się nam bliżsi, a dzięki poznaniu panteonu zapomnianych bóstw czczonych przez naszych
przodków zrozumiemy lepiej także ich wierzenia, obyczaje i codzienne
życie, jakie prowadzili przed wiekami.
Być może praca ta będzie też zachętą, by jak największą część tego
dziedzictwa zachować dla potomności i jeżeli nie uczą dziś o słowiańskich bogach w szkole, to przynajmniej niech nasze dzieci
dowiedzą się o nich w rodzinnych domach. Kto wie, czy dzięki temu nie
odżyją oni na nowo. Pamiętajmy o tym, że drzewo bez korzeni to drewno.
Tomasz J. Kosiński
Kielce, sierpień 2019
K. Potkański, Wiadomości Długosza o polskiej mitologii, [w:] tegoż, Pisma pośmiertne, t. 2, Kraków 1924, s. 1-93; A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 1986. [wróć]
J. Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, red. J. Dąbrowski, Warszawa 1961; J. Lelewel, Cześć bałwochwalcza Słowian i Polski, Poznań 1857. [wróć]
Słowiańscy bogowie i demony
Rozdział 1
Słowiańscy bogowie i demony
Jednym z punktów w moim procesie rekonstrukcji słowiańskiego panteonu
było zdobycie i poszerzenie wiedzy na temat słowiańskich bóstw na
podstawie dostępnych materiałów źródłowych i literatury. W tej części
pracy przedstawiam zatem opisy głównych słowiańskich bogów, bóstw
pomocniczych i innych istot mitycznych w interpretacjach wybranych
autorów wraz z moim komentarzem.
Całość tego rozdziału podzieliłem na trzy części:
bogów głównych - o największej liczbie najbardziej wiarygodnych
poświadczeń i istotnej roli;
innych bogów znanych ze źródeł i z literatury - z mniejszą liczbą
poświadczeń i o pomniejszej funkcji lub wątpliwym pochodzeniu;
wybrane bóstwa pomocnicze - o pomniejszej roli lub demonicznym
charakterze oraz mało wiarygodnych potwierdzeniach;
Ważne jest, by wiedzieć, iż dawniej wszelkie istoty boskie i demoniczne
określano jednym słowem "dziw" (psł. dev), nie przypisując im
charakteru dobrych lub złych postaci, gdyż miały one zmienne nastroje i bywały zarówno życzliwe, jak i złośliwe. Dlatego, o czym pisał Helmold,
czczono tak samo bogów białych, jak i ciemnych. Oznacza to, że nasi
przodkowie nie wierzyli w dualizm dobra i zła, a raczej nierozerwalny
związek jasności i ciemności jak w azjatyckiej filozofii ying i yang.
Mając na uwadze analizę dostępnych źródeł, teorii i prac wielu uczonych
z różnych dziedzin (historia, etnografia, religioznawstwo, lingwistyka
itd.) oraz wnioski z moich kilkuletnich badań komparatystycznych i rekonstrukcyjnych, przygotowałem opracowany przeze mnie panteon bogów
słowiańskich i postaci mitycznych.
Jest to efekt moich przemyśleń i posiadanej wiedzy w zakresie dostępnych
źródeł, rozumienia słowiańskiego systemu wierzeń, kosmologii,
funkcjonalności poszczególnych bóstw i innych postaci mitycznych,
zależności między nimi i hierarchii oraz odniesień runicznych.
Jest on w dużym stopniu zgodny z podanym przeze mnie w książce Runy
słowiańskie (2019) słowiańskim panteonem runicznym, ale ma inną formę i dla osób niewtajemniczonych w wendyjskie runy na pewno będzie bardziej
czytelny, choć według mnie możliwe, że nie do końca zrozumiały. Runy
bowiem, co wyjaśniłem w poprzedniej publikacji, stanowiły niezwykle
ważne źródło wiedzy o wierze dawnych Słowian, w tym oczywiście o ich
bogach.
Starałem się ujednolicić cały zestaw, tworząc reprezentację bóstw
właściwą praktycznie dla całej Słowiańszczyzny przedchrześcijańskiej,
uwzględniając jednak różnice związane z pewną odrębnością kulturową i językową, a często też etniczną (Bułgarzy), poszczególnych ludów
związanych wspólnymi wierzeniami.
Z mojej analizy mitologii słowiańskiej wynika, że nasi przodkowie
wierzyli w jednego wszechboga Świętowita, którego siłą sprawczą był
Swarog (On), boski kowal stwarzający trzech głównych bogów: Słońce,
Księżyc i Ziemię. Większość boskich imion to stabuizowane przymioty lub
funkcje tych trzech bóstw, czyli Wielkiej Trójcy. Każdy z tych bogów w zależności od pory roku i dnia (Słońce i Ziemia) lub fazy Księżyca miał
swoje dodatkowe określenia. Można to wyrazić równaniem:
1 + 2 + 3 + 4 = 10
Na początku bowiem był jeden (1) bóg wszechrzeczy, który oddzielił
jasność od ciemności (Bel + Cern), co wyraża liczba 2, stwarzając
Słońce, Księżyc i Ziemię, ujęte w liczbie 3. Każdy z trzech bogów
(Trzygłów) miał cztery oblicza, w zależności od swojej cykliczności i relacji z innymi bogami, co zawiera się w liczbie 4. Suma tych czterech
cyfr daje nam 10, czyli symbol dualizmu świata, w słowiańskim
rozumieniu, czyli 1 - jasność, 0 - brak jasności (ciemność). Dziesięć to
dwie dłonie po pięć palców, prawa - jasna (sacrum) i lewa - ciemna
(profanum), jak to jest do tej pory w hinduizmie. Układ zero-jedynkowy
obowiązuje w informatyce i daje się tym systemem zapisać wszystko.
Nieprzypadkowo był on też kodem Matriksa w znanym filmie braci
Wachowskich.
Oczywiście nie należy uważać tego wnioskowania za jedynie słuszną
teorię, ale raczej za autorską analizę problemu i efekt żmudnej pracy
pasjonata szukającego prawdy w wierze i wiedzy naszych przodków, a tym
samym natchnienia, siły oraz własnej tożsamości.
Poniżej zamieszczam wykres z hierarchią najważniejszych bogów
słowiańskich, choć równie dobrze mógłbym tutaj stwierdzić tylko, że
Słowianie wierzyli w jednego boga Świętowita (za Prokopem i Lelewelem) i że żadnego panteonu nie ma, bo znane w literaturze i źródłach boskie
imiona są tylko jego hipostazami albo przydomkami, wynikającymi z tabuizacji świętych nazw. W sumie mógłbym też narysować wykres jedynie z trójcą bogów: Słońcem, Księżycem i Ziemią oraz jednym naczelnym
wszechbogiem, co też by oddawało istotę starosłowiańskiej religii.
Największym problemem było przyporządkowanie dwóch ważnych bogów:
Trygława (Trzy) i Strzyboga (Potrzy). Trzygłów z nazwy pasował do
przedstawienia słowiańskiej Trójcy. Jednak jego wyobrażenia, czarny koń
jako atrybut, wreszcie przedstawienie trójpostaciowego Welesa (trzy fazy
Księżyca, bez nowiu) na posągu Świętowita ze Zbrucza, nasunęły mi, że
należy go utożsamiać z Księżycem i siłami ciemności. Natomiast Strzybóg
jako pan powietrza, eteru, ducha musiał podlegać Bogowi Stwórcy, gdyż
znajdował się pomiędzy jego dziełami: Słońcem, Księżycem i Ziemią. Ten
układ jest zbieżny z fundamentem chrześcijaństwa, w którym występują:
Bóg Ojciec (u Słowian Świętowit/Swarog/Perun), jego syn Jezus (sł.
Słońce-Jasz/Darzbog), Matka Boska (sł. Mokosz) i Duch Święty (sł.
Strzybóg/Świst/Potrzy). Przy czym kult maryjny powstał dużo później, być
może pod wpływem wiary słowiańskiej. Niewykluczone że zaadaptowano
pogański kult Wielkiej Bogini Matki Ziemi.
Opracowany przeze mnie schemat jest prosty, jak nieskomplikowany był
pierwotny układ słowiańskich bogów i odnosi się on do moich badań nad
mitologią i wierzeniami dawnych Słowian. O całym procesie rekonstrukcji
tego pocztu słowiańskich bogów oraz o innych tematach związanych z wierzeniami dawnych Słowian (jak mitologia, kosmogonia, święta i obrzędy, symbolika itd.) można więcej przeczytać w kolejnej mojej
publikacji pt. Wiara Słowian, która powinna się ukazać na rynku w przyszłym roku.
W książce znalazły się rysunki 33 słowiańskich postaci boskich i demonicznych autorstwa mojej córki Katarzyny Kosińskiej. Ich wyobrażenia
są autorskim dziełem, powstałym jednak na podstawie opisów
poszczególnych dziwów, a także znajomości właściwej im symboliki i funkcjonalności. Część z nich pokrywa się i stanowi zapewne to samo
bóstwo znane pod innymi imionami u różnych plemion, o czym będzie mowa w dalszej części pracy. Niektóre natomiast są wyjątkowe i niepowtarzalne,
znane jedynie na określonym obszarze lub z nielicznych źródeł.
GŁÓWNI BOGOWIE
Prokopiusz pisał, że Słowianie czczą jednego boga, władcę piorunów.
Także Helmold wspominał o jednym bogu w niebie, od którego pochodzą inni
bogowie. Ma on być bogiem bezczynnym, nieingerującym w życie na Ziemi.
Również J. Lelewel przyjmował istnienie monoteizmu u Słowian, a tacy
autorzy jak B. Trentowski czy L. Moszyński widzieli - raczej niesłusznie
- w pogańskich wierzeniach Słowian wyraźne wpływy chrześcijaństwa, a tym
samym wiarę w jednego Boga Najwyższego.
Na podstawie analizy źródeł możemy wyróżnić bóstwo naczelne, którym moim
zdaniem jest Świętowit, jego siłę stwórczą - Swaroga, Boską Trójcę -
Trygława (Słońce, Księżyc, Ziemię lub też niebo, ziemię i zaświaty),
który skupiał w sobie kulty solarny i lunarny oraz cześć oddawaną
Wielkiej Bogini Matce (Ziemi). Te trzy sfery (światy) reprezentowane
były przez związanych z nimi bogów i boginie oraz wiele bóstw
pomocniczych.
Świętowit - Wszechbóg
Znany ze źródeł kronikarskich połabski Swantewit to polski
Świętowit, u plemion czeskich i łużyckich - Svatyvit, a u Serbów
i Chorwatów - Sutvid1. Na Pomorzu czczono bóstwo zwane
Witem, któremu w Arkonie nadano przydomek "swanty". Zwany też był
gdzieniegdzie Jasnochem i Witelubem, u Obodrytów - Wiejaszem, a u Czechów - Witeziem. Innym bogiem tożsamym ze Swantewitem był Wizysław
(Witysław), bóg światła czczony u Morawców i innych Słowian.
W średniowiecznych kronikach ten teonim zapisywano po łacinie:
Suantovit(h)us, Swanteuitus, Suantevit, Szuentevit, Szuenterit,
Suenterit, Svantavit, Svantaviz, Szwenzevit, Zuantevit(h), Zuentevith,
Zvantevith, Szuentevif bądź Sventevith itp.
Jego najbardziej pierwotne imię Svętovitъ powstało od *svęt - mocny,
święty i *vit - pan, władca, zwycięzca, dosł. Mocny/Święty Władca, a to dlatego że słońce każdego poranka wita Ziemię i zwycięża noc.
Swantewit był powszechnie utożsamiany ze słońcem, był jego panem -
Słańcewitem. Można założyć, że pierwotnie słowa "Słance" i "Swante"
znaczyły to samo. Dopiero w późniejszych czasach rozróżniono je na
"słońce" i "święty".
Zatem możemy przyjąć, że imię Świętowit należy tłumaczyć jako Święty Pan
(Wszechbóg), będący Najwyższym Bogiem, któremu podlegały wszystkie
światy i pozostali bogowie oraz wszelkie stworzenie.
Świętowit (rys. Katarzyna Kosińska)
Z kolei jego obiegowe miano "Światowid" to neologizm, umowna nazwa
wymyślona przez Wawrzyńca Surowieckiego2, przyjęta przez
Ludwika Mieczysława Potockiego i powtórzona oraz rozpowszechniona przez
Joachima Lelewela po odkryciu posągu ze Zbrucza o czterech twarzach.
Nazwa "Światowid" powstała wskutek niezrozumienia nazwy łac. Svantovit
(czes. Svatovit), która, jak już wyjaśniono, oznacza "Święty Wit" (Pan),
a nie "Widzący Świat". Miano Światowid przylgnęło jednak do tego boga na
dobre i jest chyba dzisiaj jednym z najbardziej rozpoznawalnych
słowiańskich teonimów.
Warto dodać, że od słowa svet - światło - pochodzi także słowo
"święty" i jego pochodne, jak np. święto, święcić, świątynia, swacić,
swat. Niektórzy wywodzą wyraz święty od *svęt - siła, które podobnie
jak *bog może być zapożyczeniem z irańskiego3. Natomiast
słowo wit - pan, skrót od witeź - zwycięzca, wywodzono z sanskr.
vitti - światło. W słowiańskich językach vit występuje często w formie vid (serbski). Co ciekawe, w językach skandynawskich vit to
biel, jasność (isl. hvitt, norw. hvit, szw. vit). Widzimy tu zatem
korelację znaczeń vit i svet, z którymi można łączyć takie słowa
jak: biel, jasność, światło, pan, gospodarz, co oznacza, że jedno -
Słońce jako największa jasność było panem, dobrym gospodarzem, Belem,
Wielkim Ojcem. Dzięki takiej etymologii określenie Słańcewiti oznaczać
może "moc światła" czy "pana światłości".
Wyraz *svęt oznaczał zatem siłę, słońce, światłość i świętość w dzisiejszym rozumieniu tych słów. Nazwa swante, w znaczeniu "święty",
widnieje m.in. w dokumencie pomorskim z roku 1282, gdzie wspomniana jest
wyspa niedaleko Gryfii, nazwana Swantewostroe, to jest "święty ostrów",
oraz strumień (oryg. aqua) Zwantowitz. Również w spisie miejscowości
rojańskich (rugijskich) z roku 1314 znajduje się wieś Swantegore. Z imion osobowych natomiast znany jest Swantopelk (Swantopołk,
Swantopluk), a w dokumencie księcia Bogusława z roku 1198 wymieniony
jest Swantoborus.
Także i we wschodníolechickiej, tj. polskiej, przestrzeni językowej mamy
liczne nazwy miejscowe z przymiotnikiem "święty", chociaż wielu
historyków uznaje zapewne niesłusznie, że mają one - przez to słowo
właśnie - późniejsze, chrześcijańskie pochodzenie. Chociażby Góra
Witosławska w Górach Świętokrzyskich, jak sama nazwa sugeruje, może być
związana z kultem Swantewita.
Podobnie na terytorium języka litewskiego, w jego ogólnym znaczeniu,
wiele rzek nazywa się świętymi (przykładowo Szwinta uppe na Żmudzi).
Staroprusacy również ogień nazywali "szwente panike", a na Litwie
składano ofiary świętym drzewom4.
Końcówka wit - zwycięski, pan, władca - według Andrzeja Szyjewskiego
odnosiła się na Połabiu do bóstw płodności, gdyż chodziło o zwycięstwo
wiosny nad stanem śmierci, zimy, uśpienia. Teonimy bóstw zawierające
słowo wit wiązano z kultem solarnym. Wiele wskazuje na to, że u Połabian wyróżniano bogów właściwych dla różnych pór roku. Z młodym,
wiosennym słońcem utożsamiano więc Jarowita, letniemu słońcu miał
patronować sam Świętowit, złotym słońcem jesieni rządził Porewit, a zimowym słońcem jaśniejącym w czasie ciemności - Rugiewit.
Warto tu dodać, że samo słowo "słońce" może znaczyć "s łona". Od tego
powstał czasownik "słaniać" dawniej "słanić" oraz "łan". Słońce słani
"ce", czyli ciemność, co oczywiście znaczy, że oświetla noc, dając
światło. Od Świętowita powstało słowo "świt" jako skrót rzeczownikowy
oraz czasownik "świtać" i słowo "świtanie".
Co ciekawe, tylko u Słowian świętość - boska energia - ma ten sam
rodowód co świat (materia) i światło (słońce), gdyż jedynie w językach
słowiańskich istnieje ten sam rdzeń w słowach "świat" i "światło"
(svęt - svet - svetlo). Może to być odzwierciedlenie szczególnej
teorii względności, stworzonej przez Alberta Ein-steina, który
wydedukował sformułowanie równoważności masy i energii, według której
masa obiektu lub układu jest miarą zawartej w nim energii, co ujął we
wzorze E = mc?; czyli w naszym przykładzie energia (świętość) równa się
materii (świat) pomnożonej przez prędkość światła (słońce) do potęgi
drugiej. Innymi słowy, oświetlony świat to dla ludzi najwyższa świętość.
Świętowit (rys. R. Jugo5)
Wcześniej Newton zastanawiał się: "Czy ciała stałe i światło nie są
zamienialne jedno w drugie, i czy ciała nie mogą większości swojej
aktywności otrzymywać od cząstek światła, które wchodzą w ich skład?".
My możemy zapytać zatem, czy aby dawni Słowianie nie byli pierwszymi,
którzy wiedzieli, jak jest naprawdę, wyrażając to w brzmieniu słów i ich
znaczeniu? Może dlatego nazywają się właśnie Słowianami, czyli tymi,
którzy znają znaczenie słów, i Wendami (Wedami), czyli posiadającymi
wiedzę.
Saxo pisał, że Swantewit miał świątynie w różnych miejscach, dlatego
niektórzy uważają, że wszelkie połabskie bóstwa z końcówką -vit to
tylko hipostazy tego boga najwyższego. Swantewit, wymieniany przez
kronikarzy Helmolda i Saxo Gramatyka jako naczelny bóg Rugian, miał
świątynię w Arkonie na Rugii, gdzie trzymano jego świętego białego
konia. Patronował urodzajowi i wojnie. W ręku trzymał róg, który był
wypełniany miodem przy oficjalnych wróżbach obfitości.
Znaki Świętowita
Kto wie, czy to nie od owego wróżebnego rogu Ranowie (Rynowie) przyjęli
także drugi przydomek - Rugianie. Ten etnonim może być też
zgermanizowaną wersją nazwy Rujanie (ruja - płodność). W tym
rozumieniu Świętowit byłby tożsamy z Rujewitem (Rynwitem), naczelnym
bogiem Ranów, pełniącym również funkcję boga urodzaju.
Posąg Swantewita i koń, na którym miał jeździć; rycina z XVIII wieku
Jak podawał Kraszewski, Helmold zapisał: "Ś w i ę t o w i d, bóg ziemi
Rugian, zajął najprzedniejsze miejsce pomiędzy wszystkimi bogami Słowian
[...]. Wszystkie kraje słowiańskie wyznają, że jest on bogiem bogów
[łac. Zuantewith Deus terrae Rugianorum, inter omnia numina Slavorum
primatum obtinuerit]". Oczywiście w oryginalnym tekście mowa jest o Swantewicie, a nie Świętowidzie, jak tłumaczy Kraszewski, który również
przyjął przekręconą formę imienia ustaloną przez Surowieckiego.
Według dziejopisarzy cieszył się on większym poważaniem niż inne bóstwa
rugijskie i pomorskie w XII wieku. W opinii Helmolda i Sakso Gramatyka
był on w jednej osobie bogiem wojny, urodzaju i wróżby. Posąg jego
ponadludzkiej wysokości miał cztery głowy, co interpretowano, że jest
władcą całego świata. Dla mieszkańców Arkony i okolicy był z pewnością
bogiem naczelnym (henoteizm). Pisali o nim także Fryderyk Rudobrody
(1170), Adam Bremeński i inni.
Wizerunek jeźdźca z aureolą na koniu (Świętowita) na kamieniu z Serbii6
Świętowit miał świętego białego konia, którego nocami dosiadał, by
walczyć z mocami ciemności, dlatego rankiem miano widywać zmęczonego
wierzchowca z pianą na pysku i spoconym grzbietem. Z tego też względu
uznawano go za boga wojny i zwycięstwa, którego atrybutami były: miecz,
proporzec, bo-jowe stanice ze znakiem orła i włócznia, a kolorem wojenna
czerwień.
Koń Świętowita był wykorzystywany do wróżb, gdyż przez niego przemawiał
sam bóg, u którego szukano rady w sprawach wojny i pokoju. Jako pan
światła i jasności miał też wiedzę o przyszłości, dlatego mógł
przewidzieć, co się może zdarzyć.
Helmold przyznawał, że słyszał pogłoskę, jakoby Rugianie mieli czcić
przez jakiś czas chrześcijańskiego św. Wita, ale potem wrócili do
pogańskiej wiary. Ślady jego kultu można odnaleźć w postaci Swantewita,
co podchwycił też Saxo Gramatyk. Udowodniono jednak, że plotka o chrześcijańskim pochodzeniu Świętowita została puszczona w świat, aby
uzasadnić pretensje klasztoru w Korwey do rugijskich ziem.
Legendą o pierwotnym nawróceniu Rugian (Rujan, Rojan) zajął się
Schildgen, wykazując w najdrobniejszych szczegółach, że owa opowieść nie
ma żadnej podstawy historycznej7. Mimo to wielu historyków
nadal utrzymuje (np. Leszek Moszyński), że Świętowit to pogańskie bóstwo
wykreowane pod wpływem chrześcijaństwa.
Kraszewski tak się do tego odnosił: "Helmold, który fałszywie utrzymuje,
że Świętowita zrobili poganie ze świętego Wita, co i Saxo Gramatyk
potwierdza, opiera się na podaniu, które jakkolwiek przyjęte przez
Kollara, utrzymać się nie może". Przypominał o tym także Stanisław
Urbańczyk, uznając całą opowieść o chrześcijańskim rodowodzie Świętowita
za ewidentny przykład zakłamanej propagandy ekspansywnego Kościoła
katolickiego.
Znane są także przykłady, że było właśnie odwrotnie, jak w Górach
Wysokich, wsi w województwie świetokrzyskim, gdzie Iwo herbu Odrowąż na
miejscu świątyni Świętowita wybudował w 1217 r. kościół św. Wita.
Saxo Gramatyk pisał o zniszczeniu Arkony i posągu Świętowita, czego miał
być osobistym świadkiem. Miało to miejsce 15 czerwca 1168 roku, kiedy to
święty posąg został obalony przez duńskiego króla Waldemara II i biskupa
Absolona. Tym samym padł ostatni bastion połabsko-pomorskiej, pogańskiej
Słowiańszczyzny. Wielką, drewnianą statuę Swantewita porąbano i spalono.
Duński kronikarz tak ją opisywał: "W świątyni stał ogromny posąg,
wielkością przekraczający wszelki wzrost, godny podziwu dla swoich
czterech głów i tyluż karków; dwie głowy zdawały się spoglądać na
piersi, a dwie na plecy. Zresztą tak z przednich, jak i tylnych głów
jedna patrzyła jakoby w lewo, druga w prawo. Broda ogolona, włosy
podstrzyżone, jakby artysta pilnie się starał naśladować rugijski sposób
pielęgnowania włosów. W prawicy miał róg wykonany z kilku metali, który
kapłan biegły w kulcie raz w roku napełniał winem, ażeby z wyglądu płynu
wywróżyć urodzaj w przyszłym roku. Lewica wygięta była w łuk, opierając
się o bok. Suknia spływała aż do goleni, które, choć zrobione z innego
rodzaju drzew, tak ukrytym spojeniem były połączone z kolanami, że
miejsce spojenia dało się zauważyć tylko przy bardzo pilnej obserwacji.
Stopy dotykały ziemi, podczas gdy ich podstawa ukryta była w ziemi. Obok
widać było uzdę, siodło posągu i liczne oznaki bóstwa, a podziw dla nich
powiększał miecz ogromny, którego pochwie i rękojeści dodawało ceny
oprócz znakomitej płaskorzeźby także zewnętrzne pokrycie srebrem".
Jak pisze Saxo, Arkona leżała na półwyspie, który miejscowa ludność (i za nią kronikarze) wyspą nazywała, bo tylko wąski przesmyk ją z główną
częścią Rugii (Roi) łączy (łac. lnsula Archonensis, quae Wittowa
dicitur - wyspa arkońska, która się Witowa nazywa). Saxo powiada też,
że wieża grodu arkońskiego ozdobiona była orłami, a pomiędzy nimi
zatknięta była stanica, tj. chorągiew Swantowita, odznaczająca się
wielkością i kolorem.
Jak wcześniej wspomniano, Saxo informował, że Świętowit miał świątynie w wielu miejscach, możliwe zatem, że inni znani bogowie połabscy są tylko
jego hipostazami i występują pod przydomkami związanymi z jego
przymiotami. Niewykluczone, że część ze świątyń tego boga znajdowała się
w Gardźcu (niem. Garz), który Saxo Gramatyk nazywa Karentia, a Knytlinga
Saga - Gards. Właściwa forma nazwy tej osady brzmiała najpewniej Gardc
lub Guardec, po polsku Grodziec. Gród ten, otoczony błotami, był stolicą
księcia rujańskiego, a ze źródeł historycznych wiemy, że istniały tam
świątynie: Rujewita, Porewita i Porenuta.
Niszczenie posągu Świętowita w Arkonie przez Duńczyków w 1168 roku; ilustracja z duńskiego wydania "Gesta Danorum", rys. Louis Moe, 1907 rok
Należy też wiedzieć, że miejscowość o podobnej nazwie Graz (słoweń.
Gradec, pol. hist. Grodziec) istniała i nadal istnieje w południowo-wschodniej Austrii, dawnej Styrii, gdzie znaleziono słynne
hełmy z inskrypcjami runicznymi. Możemy przyjąć, że jest to przesłanka
świadcząca o potencjalnej migracji Ranów z tych terenów na północ, co
dotyczyć może również Retów, potencjalnych założycieli Retry -
największej i najbardziej znanej świątyni na Połabiu.
Wyrocznia Swantewita znajdowała się nie tylko w Arkonie (Arkon, Arken)
czy też, jak przypuszczamy, w Gardźcu, ale także w mieście Budece i na
górze Rzyp (Rip) w Czechach, gdzie odprawiano Witeziowe wieszczby
(wróżby), związane z kultem tego boga. Przy wszystkich gontynach
poświęconych Świętowitowi, szczególnie w Arkonie, duchowieństwo
utrzymywało szkoły dla młodzieży.
To Świętowit miał być ojcem bogów, najwyższym bóstwem światłości dającej
życie we Wszechświecie. Stąd też zapewne wzięły się inne synonimiczne
określenia tego samego boga lub jego hipostazy jak Jas (Jasz, Jesse) -
Jasny bóg czy Belbog (biały, jasny bóg).
Świętowit uznawany był przez niektórych za pierwszego pomocnika Bielboga
i główny słup świetlany, w którym przemieszkiwali Bielbog oraz sam Jasz,
wyglądający na świat ze słońca. Uważany był więc za oko boże na niebie,
przed którym nic ukryć się nie zdoła, ale nie za samo słońce, a raczej
za ducha bożego na słońcu.
Taką interpretację przyjmował m.in. Trentowski, który uznawał Świętowita
za manifestację Jasza (Jesse). Miał to być bóg urodzaju, czczony
zwłaszcza w czasie żniw. Dopiero z czasem został bogiem wojny,
towarzyszącej niestety Połabianom, Ranom i innym Słowianom w czasach
chrystianizacji. Na podstawie zapisów kronikarskich o wróżbach przed
jego kąciną w Arkonie autor ten uznaje go też za boga przepowiedni i losu, kojarzonego ze Słońcem. Żoną Świętowita miała być Nocena,
czyli Księżyc. Jego atrybutami miały być: róg, łuk i miecz. Na białym
koniu woził Słońce po niebie. Trentowskiemu znane były dwa niewielkie
(10 cm), drewniane posążki z Pomorza, pochodzące z X wieku, które
uznawał za wyobrażenie tego boga.
Tadeusz Wolański twierdził, że jedno z ważniejszych określeń Peruna to
Słańcewit - pan Słońca, inaczej Suantewit = Swantewit = Świętowit
(od Słońca pochodzi przymiotnik święty). Pan jasności i piorunów, a pan
Słońca to jego zdaniem jedno i to samo. Używanie dwu różnych imion miało
tylko podkreślić szacunek dla Słońca jako źródła życia i światłości.
Można z tym dyskutować, mając na uwadze dość kontrowersyjne poglądy tego
autora, ale nie kto inny jak szanowany powszechnie Gieysztor także
przekonuje, że Świętowit jest tożsamy z Perunem i przytacza na
potwierdzenie swojej tezy litewskie opisy Perkuna o czterech twarzach.
Hanusz natomiast zestawiał słowo "wit" z germańskim Wuotanem, bogiem
wiatru. A Krek zgodnie z poglądem Hanusza wywodzi człon "vit" z indoeuropejskiego pierwiastka *va - wiać i łączy z hinduskimi
bóstwami wiatru Vata i Vaju. Swantowit oznaczałby więc silny wiatr,
czyli boga burzy (kojarzonego raczej ze Strzybogiem), co nijak się ma do
znanych opisów jego wizerunku.
U Rusinów najwyższymi bogami według różnych źródeł i autorów mieli być:
Swaróg, Perun, Rod, a także Wyszeń, odpowiadający fonetycznie i po
części funkcjonalnie hinduskiemu Wisznu, jednemu z najwyższych bogów.
Wis (wisz - wieszcz) to wieszczący bóg. U Słowian mamy równorzędne
końcówki imion -wit, -wist (Jarowit = Ariowist), dlatego ruski Wyszeń,
inaczej Wist, może być łączony ze Świętowitem. Wisła zatem to rzeka boga
Wisza (Wita).
Przy okazji warto dodać, że Warunę, bóstwo firmamentu, Indowie nazywali
czaturanika, tj. czterotwarzowy, ponieważ sklepienie niebieskie rozciąga
się równo na cztery strony. Brahma ma cztery głowy, piątą zerwał mu
Sziwa (Siwah). Przypomina to nam cztery twarze u rujańskiego Porewita i piątą na piersiach, co niekoniecznie trzeba uważać za przypadkową
analogię.
Wizerunek Swantewita pochodzący z pracy niemieckiego uczonego Arnkiela o bogach Germanów i Wendów z końca XVII wieku8
Ciekawe związki dostrzega Czesław Białczyński między nazwami Czterogłów
a Poczwór = potwór. Możliwe, że wyraz "poczwara" powstał w czasach
chrystianizacji od poczwórnego (cztery twarze) boga pogańskich Słowian,
znanego też pod imieniem Świętowita.
Światowid ze Zbrucza według odrysu Lelewela (brak symbolu koła z wpisanym ośmioramiennym krzyżem - Słońcem, znajdującego się w oryginale na pustej przestrzeni z najniższego poziomu czwartej strony, będącego znakiem Dadźboga)
Świętowit kojarzony jest z liczbą 4, gdyż według niektórych relacji
historycznych miał właśnie tyle głów. Dlatego też kamienny posąg,
wyłowiony w 1848 roku z dopływu Dniestru Zbrucza (obecnie Ukraina),
datowany na IX-X wiek, nazwano Światowidem, gdyż wyobrażony na nim
czterotwarzowy bóg miał patrzeć na cztery strony świata. Jednak cztery
strony posągu i głowy to raczej cztery pory roku, a nie kierunki świata,
jak najpierw przypuszczano. A może obie te interpretacje są słuszne, a Świętowit skupia w sobie wiele różnych elementów, podziałów i mocy.
Zdaniem Lelewela: "Słup Bohodzki jest obrazem pór roku i nic więcej, a część dolna jest jedynie słupa przystrojeniem"9. Nie
wiemy, dlaczego autor ten pominął w swoim rysunku symbol solarny
widniejący na czwartej ścianie w najniższej części.
Kraszewski tak pisze o posągu ze Zbrucza: "[...] Światowid ten zgadza
się co do cech głównych z opisem Saxo Grammatyka; zwłaszcza w górnej
swej części; niższa pozostaje zagadkową, choć nie bez znaczenia". Miał
też chyba słuszne uwagi do opisu Lelewela w zakresie pozycjonowania
kierunków odpowiadających porom roku: "Co się tyczy kierunku
odpowiedniego porom roku, naturalniejszym się nam zdaje, poczynając od
wschodu - wiosna; południe - lato; zachód - jesień; północ - zima".
Oczywiście nie zabrakło też posądzeń o mistyfikację, a starano się w to
wplątać zamieszkałego w pobliskich Liczkowcach Tymona Zaborowskiego,
który słynął z zamiłowań literacko-historycznych. Jak widać, wystarczy
mieć trochę ogłady intelektualnej i wiedzy historycznej, a szanowne
środowisko naukowe zrobi z ciebie fałszerza.
Brückner uważa posąg Światowida ze Zbrucza za fałszerstwo tylko dlatego,
że był on kamienny, a nie drewniany, jak ten znany z Arkony, co pokazuje
logikę myślenia tego autora, uważanego jeszcze dziś przez wielu za
autorytet w dziedzinie mitologii słowiańskiej. Jest to tym dziwniejsze,
jeśli weźmiemy pod uwagę jego naiwną tezę, że wszystkie bóstwa połabskie
były zmyślone przez niemieckich misjonarzy.
Niestety taką samą argumentację przyjmował Łowmiański, który opierał
swój osąd na relacji Latopisu kijowskiego z XI wieku, gdzie podano, "bo
to nie są bogowie, lecz drewno", co ma być dowodem, że Słowianie nie
budowali kamiennych posągów, tylko drewniane.
Skupmy się raczej na innych autorach, którzy mają coś mądrzejszego do
powiedzenia na ten temat, jak choćby Paweł Jasienica. Powoływał się on
na opinię dyrektora Muzeum Archeologicznego w Krakowie, uznającego posąg
za bezsprzecznie oryginalny. Badania potwierdziły zdanie profesora i innych uczonych: "Stwierdzono, że posąg był niegdyś polichromowany.
Ślady farb odnaleziono także pod warstewką osadu wapiennego, który
pozostawiły na rzeźbie wody Zbrucza. Żaden fałszerz tego by wykonać nie
potrafił. Światowid jest prawdziwy"10.
Według bardzo przekonującej interpretacji Kazimierza Szulca posąg ze
Zbrucza przedstawia trzech bogów: na górze - Słońce, w środku - Ziemia,
na dole - Księżyc podczas swoich cyklów rocznych i dziennych. Może
dlatego na czwartej stronie posągu w najniższej części nie ma żadnej
postaci, bo Księżyc w nowiu znika. Jest tam za to znak solarny, jako
triumf Słońca, który Lelewel w swoim odrysie nieopatrznie pomija.
Gieysztor uznawał wiarygodność znaleziska, przypominając, że
autentyczność archeologiczną posągu ze Zbrucza potwierdziły analizy
petrograficzne i chemiczne, a wykryte ślady zdobiącej go niegdyś barwy
czerwonej jeszcze bardziej do tego przekonują. Autor ten widzi w posągu
czterolicowego boga Peruna, powołując się na litewskie opisy podobnego
bóstwa Perkuna.
Ukraiński archeolog Rybakow uważa, że cztery twarze Światowida patrzące
na cztery strony świata odnoszą się do podziału horyzontalnego
rzeczywistości. Cztery strony posągu pokryte są płaskorzeźbami ułożonymi
na trzech poziomach, co odnosić się ma do trzech sfer kosmosu: Nieba,
Ziemi, Podziemi. Na poziomie najwyższym są przedstawione cztery różne
bóstwa, na niższym osoby tańczące trzymające się za ręce, a na
najniższym trzy bóstwa chtoniczne, podtrzymujące świat. Według niego
pierwsza kobieca postać z pierścieniem to Łada, patronka małżeństwa.
Drugą postacią jest Makosz z rogiem (wg Gieysztora małżonka Peruna -
Perperuna/Dodola), pozostałe to Perun-Światowid z mieczem i koniem, a czwarta, pozbawiona atrybutów, posługując się panteonem z opisu Nestora,
może być zidentyfikowana jako Stribog - bóg wiatru. Postać z dolnej
części posągu to oczywiście Weles.
Świat środkowy to świat ludzi, bóstwom żeńskim odpowiadają kobiety z wyraźnie zarysowanymi piersiami, a bóstwom męskim - mężczyźni. Natomiast
w najniższej sferze podziemnej widać wąsate postacie z podniesionymi
rękami, jakby podtrzymujące całą konstrukcję. Jedna z nich stoi, a dwie
po obu jej stronach znajdują się w przyklęku. Co istotne, brakuje
czwartej postaci, gdyż jedna ze stron posągu jest w tej części pusta.
Może to oznaczać, że są tylko trzy podpory kosmosu (jak trzy wieloryby w przekazie Afanasjewa). Postać ustawiona frontalnie to władający
podziemiem Weles.
Cała natomiast statua, o fallicznym kształcie, przedstawiać ma boga
Wszechświata - Roda, który symbolizuje ideę płodności.
Jednocześnie Rybakow porównuje Roda do Zeusa, który składał się z trzech
bogów: Heliosa, Hadesa i Posejdona, tak samo Rod tożsamy z niebiańskim
Stribogiem (bóg z trzech) składać się miał ze słonecznego Dażboga,
podziemnego Pierepłuta i nieznanego odpowiednika Posejdona. Jak to się
ma jednak do wyjaśnienia przez tego autora posągu Światowida ze Zbrucza
z czterema postaciami, który ma być Rodem złożonym z czterech innych
bogów, tego już ten ukraiński uczony nie objaśnił.
Nie wiedzieć czemu, Rybakow pominął w swojej interpretacji symbol
ośmioramiennego krzyża wpisanego w koło, które jest wyobrażeniem Słońca.
Prawdopodobnie opierał się on na odrysie Lelewela, na którym go nie
widać. A może to świadczyć, że czwartą postacią nie jest Strzybog, a Dadźbog (Słońce).
Zdaniem Thomasa Inmana kapelusz, pod którym kryją się cztery głowy
Światowida, to symbol nieba11. Janina Rosen-Przeworska wskazuje na
analogie celtyckie, inni badacze porównują posąg do scytyjsko-ałtajskich
bab kamiennych. Byli też i tacy, którzy twierdzili, że posąg należał do
Waregów, a Włodzimierz Szafrański uważa posąg za tracki traktat
teologiczny, "pomnik triumfu boga nieba Gebeleizisa nad chtonicznym
Zalmoksisem"12. Co istotne, u Celtów, Traków, ludów
irańskich i innych nie spotyka się podobnych słupów o czterostronnej
zabudowie.
W latach 1984-1985 dokonano jednak ważnego odkrycia w Miodoborach na
północ od Husiatyna, co raczej definitywnie wykluczyło wersję o oszustwie. Na górze Bogit (Bohod) odkopano krąg kultowy, w którego
wyłożonym kamieniami centrum rozpoznano miejsce po czworokątnym słupie.
Całość założenia otoczona jest wałem z ośmioma ogniskami. Według
odkrywców, B.O. Timoszczuka i I.P. Rusanowej, to stąd ma pochodzić posąg
Światowida. Widoczne są ślady składania ofiar z X-XIII wieku, co
potwierdza funkcje kultowe posągu, a układ jego posadowienia wydaje się
też utwierdzać nas w przekonaniu o jego odniesieniach kosmologicznych.
Miejsce kultowe było czynne od końca X wieku do XIII wieku. Badacze
przypuszczają, że posąg został przewieziony kilka kilometrów dalej i wrzucony do Zbrucza. Woda wymyła go dopiero w 1848 roku.
Według Winicjusza Kossakowskiego odkrycie niedaleko miejsca znalezienia
Światowida sztucznie spłaszczonej góry, na której stały kręgi kamienne i znajdowały się ślady po słupach wapiennych, może potwierdzać to, że
posąg pełnił funkcje kultowe, ale mógł być jednocześnie palem
wskazującym cienie do odmierzania czasu na planie kalendarza
słonecznego. Autor ten przypuszcza, że zapewne znajdowała się tam
Słowiańska Świątynia Czasu13.
Zdaniem Andrzeja Szyjewskiego "być może mamy tu do czynienia z ideą
kolumny świata, wyobrażeniem, podobnie jak w przypadku pomorskiego
Trygława czy saskiego Irminsula, jednocześnie boga i modelu kosmosu.
Zwraca tu uwagę ośmiodzielność otoczenia słupa, w pełni odpowiadająca
ośmiu ogniskom palonym wokół posągu Peruna na wzgórzu Perynia". Także
Adam Łapiński twierdzi, że kompozycja idola wyobraża oś kosmiczną,
zasadę organizującą świat.
Są i tacy, którzy wątpią w to, że zbrucki posąg pochodził ze wzgórza
Bogit, gdyż wgłębienia ziemne w odkrytym tam kręgu kultowym są za małe w stosunku do rozmiaru podstawy postumentu. Nie znaleziono do tej pory
dolnej części fundamentowej posągu, od której został odłamany. Według
mnie są to jednak bardzo słabe przesłanki mające podważyć wiarygodność
znaleziska, gdyż szerokość otworów ziemnych mogła z czasem zmniejszyć
się wskutek naturalnych procesów terenowych, a brak podstawy tylko
potwierdza szybkie burzenie bez wykopywania całej figury z gruntu.
Po potwierdzeniu miejsca pochodzenia posągu Janusz Kotlarczyk
przedstawił jeszcze inną jego interpretację. Uważa, że postać górna to
Słońce dzienne, dolna - Słońce nocne, a żeńska postać pośrodku ma
wyobrażać Jutrzenkę. Miejsce kultowe odkryte w Miodoborach pokazuje nam,
że posąg ustawiony był specjalnie w taki sposób, by wskazywał wschody i zachody Słońca w dni przesileń (21 czerwca i 21 grudnia).Wyobraża on
zatem młode Słońce, wyprowadzane przez Jutrzenkę z Podziemi na
nieboskłon. Górne postacie dzierżą atrybuty tłumaczone przez Kotlarczyka
w odmienny od innych autorów sposób, a mianowicie pierścień ma być
zapowiedzią nieśmiertelności, róg oznacza konieczność posilenia się
napojem nieśmiertelności - miodem, a miecz i koń mają symbolizować
najwyższą moc, dzięki której Słońce pokonuje siły ciemności14.
Nie tak dawno uczeni Słupecki i Zaroff twierdzili, że odnaleźli nieznane
wcześniej źródło Gesta Rerum Anglorum Williama z Malmesbury (około
1090 - około 1143), mówiące m.in. o religii pogańskich Słowian na
Połabiu. Jak się jednak później okazało, "odkryta" Kronika królów
angielskich znana była wcześniej Pettazzoniemu, ale nie została przez
niego doceniona. W każdym razie z tego tekstu źródłowego możemy się
dowiedzieć o kulcie Fortuny u pogańskich Luciców. W dziele angielskiego
zakonnika i kronikarza czytamy, że w listopadzie wyrocznia Fortuna miała
przepowiadać z rogu pogodę, ewentualne susze, a tym samym przyszłoroczne
plony. Czytamy tam też o plemionach połabskich, nazywanych przez autora
Vindelikami i Lucicami15.
W staro-cerkiewno-słowiańskim przekładzie Biblii Fortuna jest łączona z Rodzanicą, a źródła etnograficzne mogą wskazywać też na Dolę (Dodolę),
słowiańską boginię losu.
O silnym kulcie kobiety-bogini wśród Słowian połabskich dowiadujemy się
też z Annales Magdeburgenses, gdzie jest mowa o zniszczeniu w Magdeburgu, mieście zasiedlonym wówczas przez Luciców, świątyni Diany
przez Karola Wielkiego w 814 roku16. Być może chodzi o tę samą
boginię, choć wszystko wskazuje na to, że Fortuna to na pewno jedna z postaci czteroosobowego Światowita z Arkony. W Gesta Danorum Saxo
Gramatyka bowiem znajdujemy podobny opis wróżb z rogu, jak te podane
przez Williama, tyle że dokonywanych właśnie w sanktuarium Świętowita w Arkonie na Rugii w 1168 roku. Kto wie, czy wizerunek Świętowita
arkońskiego nie obejmował właśnie bogini z rogiem, który to atrybut obcy
obserwatorzy mogli przypisać całej postaci o czterech twarzach?
Mając to na uwadze, możemy przyjąć zatem, że posąg Światowida
(Świętowita) ze Zbrucza jest z pewnością oryginalny, gdyż obejmuje w sobie postać bogini z rogiem, co potwierdzają nie tylko stare, ale i nowo odkrywane źródła, o jakich potencjalny fałszerz nie mógł mieć
pojęcia. Tym samym prawdziwość posągu nie powinna budzić wątpliwości,
jest tożsama z wizerunkiem i funkcjonalnością Świętowita arkońskiego, co
tylko potwierdza zbieżność wierzeń Słowian wschodnich i zachodnich.
Światowid ze Zbrucza to wieloaspektowe wyobrażenie systemu słowiańskich
wierzeń, jak również wizualna księga wiedzy na ten temat. Oczywiście bez
podstaw wynikających ze zrozumienia słowiańskiej kosmogonii, zależności
między bóstwami, praw rządzących w przyrodzie, stanowiących bazę
podziału na poszczególne żywioły, pory roku, moce i inne boskie
przejawy, możemy patrzeć na ten posąg jedynie jak na kamienny słup.
Dla dawnych Słowian przesłania tej figury były jasne, bo to były ich
wierzenia i codzienne życie. Dzisiaj, próbując odtworzyć tamten świat,
musimy się wysilić i poznać różne jego aspekty, aby zrozumieć, z pozoru
proste i oczywiste, przekazy zawarte w tego typu boskich wyobrażeniach.
Moim zdaniem większość interpretatorów posągu Światowida (Szulc,
Lelewel, Rybakow, Kotlarczyk) ma po części rację, a każda z przedstawionych przez nich wersji może się odnosić do Świętowita jako
boga bogów, jednoczącego symbolu kosmologicznego, który skupia w sobie
różne podziały, atrybuty, moce i wyobrażenia o świecie.
Poza opisem Swantewita z Arkony u Saxo Gramatyka i znalezionym posągiem
Światowida ze Zbrucza znane są także inne wizerunki Świętowita, m.in.:
Kamienna płaskorzeźba wmurowana w ścianę kościoła w Altenkirchen na
wyspie Rugii, przedstawiająca mężczyznę z wąsami trzymającego na
wysokości piersi róg do picia. Twarz z brodą, głowa nakryta ostro
zakończoną czapką. Mężczyzna ma na sobie obszerną suknię, spod której
wystają krótkie nóżki. Kraszewski za Kuglerem jednak nie uznaje tej
płaskorzeźby za wytwór pogański, a raczej za późniejszą pracę
upamiętniającą kult tego bóstwa na Rugii. Jako starosłowiańskie dzieło
traktował je natomiast Wolański.
Figura Swantewita z prilwickiej kolekcji idoli Jana Potockiego
(T.3f.8), będąca wyobrażeniem postaci z mieczem w ręce i drugą,
brodatą głową na piersi. W lewej ręce postać trzyma róg. Napis:
Suanthuiti.
Lelewel pisał, że zachował się też maleńki posążek Świętowita, zabrany
z Arkony przez Duńczyków i przechowywany w Kopenhadze.
Świętowit woliński, mała drewniana figurka bożka o czterech twarzach.
W Lipnicy Murowanej w województwie małopolskim w kościele stoi
4,5-metrowy słup z czterema obliczami Świętowita.
W Srebrnej Górze (Silberberg) w Austrii, przy granicy czeskiej,
znaleziono idola z czterema twarzami (jedna wytarta na lewym
policzku). Co ciekawe, dwie twarze wpisane są w jedną dużą, pod którą
znajduje się czwarta. Interpretacja takiego wizerunku wydaje się dość
jasna. Bóg Świętowit składa się z trzech niebiańskich bytów i jednego
dolnego (ziemskiego lub podziemnego, a właściwie - zgodnie ze
słowiańską mitologią - to podwodnego). Z tyłu kamiennej głowy idola
znajduje się wykuty krzyż, który z pewnością nie jest w tym przypadku
chrześcijańskim, ale słowiańskim symbolem Świętej Czwórcy.
Czterotwarzowy idol ze Srebrnej Góry (Silberberg) w Austrii, fot. Andrej Pleterski
Swarog - Stwórca
Imię Swaroga może być składem swar + og (żar/ogień), czyli jest to
boski kowal (swarzący, kujący ogień), pan ognia niebiańskiego, a tym
samym twórca Słońca. Chyba że przyjmiemy, iż w jego boskim imieniu są
ukryte jego dzieła, a mianowicie swar + og (stwarzający ogień) to
Słońce, a swa + rog (święty róg) to rogaty, sierpowaty Księżyc.
Przy "rogatej" etymologii jego imienia i zapisie Swaróg możemy go
traktować jako boga stwórcę, a tym samym pana urodzaju, którego symbolem
był tenże róg. Wobec tego wszelkie wyobrażenia z rogiem mogą się odnosić
do Swaroga, ewentualnie Swarożyca (jego synów: Peruna i Darzboga-Słońca). Jak wiadomo, postać z rogiem umieszczano na kamieniach
nagrobnych, co miało zapewnić ponowne odrodzenie. Był to też atrybut
Świętowita, którego Swarog jest mocą twórczą.
Kazimierz Moszyński wywodził jego imię od "swarzyć", czyli gniewać się,
i podawał przykład, jak to pewien chłop po usłyszeniu grzmotu miał
powiedzieć: "Boh swarytsa". Moim zdaniem było raczej na odwrót i słowa
"swarzyć"/"swary" w znaczeniu "kłócić się"/"kłótnie" powstały od
gorącego swaru, dlatego używa się określeń, takich jak "żarliwy spór",
"ognista dyskusja" czy "gorąca kłótnia".
Językoznawcy wskazują też na podobieństwa z awestyjskim hvar - światło
nieba, słońce, a także do sanskr. svaru (swar) - blask, niebo, słońce
czy scyt. sovara - blask, grzmot. Mając na uwadze liczne powiązania
indoaryjsko-słowiańskie możemy przyjąć, że Swarog to bóg nieba i Słońca,
ale nie samo Słońce, tylko jego stworzyciel.
Swarog (rys. Katarzyna Kosińska)
Według Rudego synonimami Swaroga były określenia: Jarog, Rarog,
Tvarog17, Hanusz utożsamiał go z Shafarjkiem, ze Swetichem,
Swieticzem, Zwaigzdze oraz Swayxtixem18, Ingemann - ze
Schwayxtixem (zniemczona wendyjska nazwa Swieticza)19.
Znaki Swaroga
O Swarogu czytamy w Powieści dorocznej. Także Teofilakt z Ochrydy
pisał o Swarogu jako o twórcy ognia.
W Postylli Koźmińczyka z 1405 roku jest wymieniony pośród innych
polskich bogów nieznany Qui, którego można kojarzyć z Kujem, czyli
boskim kowalem, Swarogiem. Od kuja - kowala mamy nazwę Kujawy i taniec
kujawiak z przytupem jak uderzenie młota kowalskiego.
Kujava w mitach indyjskich oznacza postać pokrewną greckiemu Faetonowi.
Jako władca koła słonecznego pali nim ziemię, powodując susze, które
wstrzymują wzrost zbóż i deszcz, a przez to staje się przyczyną głodu u ludzi.
Leeming porównuje Swaroga do rzymskiego Saturna i greckiego Chronosa
(Kronosa), uznając go też za boga czasu20. Podobną funkcję
sprawował Cisłobog, znany z kolekcji idoli prilwickich.
Václav Machek uważał Swaroga za naczelnego boga Słowian, personifikację
Słońca. Według tego autora panteon indoeuropejski był odbiciem ówczesnej
ludzkiej rodziny, którą władał ojciec (Swarog), a obok niego ważne
funkcje spełniała matka (Mokosz) z gromadką dzieci (m.in.
Swarożyc-Dażbog - ziemski ogień). Teonimy, takie jak Švętovit i Jarovit miały być według niego tylko lokalnymi przydomkami Swaroga, a nie imionami osobnych bogów21.
Rudy sądził, że Świętowit, Gerowit, Porewit i Rugiewit są czterema
manifestacjami Swaroga22. Również Łowmiański, idąc za Gieorgijem
Vernadskim, uznaje Swaroga za boga bogów, gdyż w źródłach jest mowa o jego synach: Dadźbogu i Radegaście23.
Według Szyjewskiego wysoka pozycja Swaroga w słowiańskim panteonie
wzięła się głównie z etymologii jego imie-nia wywodzącego się od pie.
*svar - blask solarny, obecnego w sanskryckim określeniu nieba Indry
Svarga (czyli najniższego, atmosferycznego poziomu) oraz awestyjskiego
chwarenah "moc", będące wyrazem boskiej szczęśliwości i władzy,
którego odpowiednikiem miałoby być słowiańskie określenie chwała.
O ile Swarog jest słabo poświadczony w źródłach pisanych i jego imię
przywołuje właściwie tylko jeden z ruskich latopisów, o tyle zarówno u Słowian zachodnich, jak i wschodnich spotykamy Swarożyca, który zdaje
się być potomkiem Swaroga, słowiańskim bożycem (młodym bogiem).
Jego kult w Polsce i na pozostałych terenach Słowiańszczyzny jest
potwierdzony w nazwach miejscowych jak: Swarożyn, Swarzędz, ale też w Meklemburgii, gdzie Schwerin tłumaczy się na Swarzyn.
Na zamku w Dobczycach w województwie małopolskim zidentyfikowano
kamienną maskę Swarożyca, a obok w skansenie słup Świętowita przerobiony
na kapliczkę.
Gieysztor utożsamia Swaroga z Perunem, uważając, że jest to inna
maska tego samego boga. Chyba jednak właściwsze się wydaje porównanie
relacji między Swarogiem a Perunem do greckiego Uranosa (lub Kronosa) i Zeusa. Swarog jako boski kowal odpowiadający za ogień niebiański ukuł
Słońce i potrafi wykuć błyskawice, które jego syn rzucał na Ziemię. Tak
jak Zeus obalił Kronosa, tak Perun zastąpić mógł Swaroga. Jest jego
synem Swarożycem, podobnie jak Darzbog-Słońce.
Eliade pisał, że w religiach agrarnych boga nieba zastępuje bóg burzy i pogody jako naczelny bóg, bo od niego najwięcej zależy i do niego
wznoszone są najczęściej modły. Zgodnie z takim schematem Swaroga
zastąpił gromowładny Perun. Swarog jest bogiem nieba, stwórcą, który
właściwie już dokonał swego dzieła, czasem tylko kuje błyskawice, ale
ich rzucaniem na ziemię zajmuje się młody, pełen temperamentu bóg Perun,
który ingeruje w ziemskie sprawy. To on jest dla ludzi najważniejszym
bogiem, bo bogowie wyższego rzędu praktycznie nie mają kontaktu z mieszkańcami Ziemi. Słowianie zdają sobie sprawę z ich istnienia i okazują cześć starym, najwyższym bogom, ale ich stosunek do nich można
porównać do uznawania przez hindusów Brahmana, który jest bogiem
stwórcą, kompletnie nieingerującym w sprawy ziemskie.
Inne podejście prezentuje Łowmiański, który zauważa, że spis bogów
kniazia Włodzimierza opracowany przez Nikona (redaktor Latopisu Nestora)
pomija Swaroga. Łowmiański tłumaczy to tym, że kult Peruna można
przypisać Antom i Sklawenom, co potwierdza relacja Prokopa o bogu
gromowładnym. Swarog musiał pojawić się wraz z migracją Chorwatów,
Serbów i Obodrytów w VI wieku. Jest to jednak dziwny argument, który ma
świadczyć o późniejszym kulcie Swaroga niż Peruna, ale w ogóle nie
tłumaczy, dlaczego cztery wieki później kniaź Włodzimierz pominął go w swoim panteonie.
Łowmiański uznaje Swaroga za bóstwo naczelne Słowian, powołując się na
potwierdzenia kultu Swarożyca (przyjmuje za Brücknerem, że to tylko
zdrobniałe imię Swaroga) zarówno na Połabiu, jak i u Rusinów
(Dadżbog-Swarożyc). Trudno się z tym zgodzić, gdyż Helmold, mający, jak
wiemy, bezpośredni kontakt z pogańskimi Połabianami, to właśnie
Świętowita uznawał "za boga bogów" wszystkich słowiańskich plemion.
Zdaniem Łowmiańskiego Słowianie nazwali niebo Swarogiem, przejmując tę
nazwę od ludności staroeuropejskiej (Neurów i Wenetów). Słowianie
kultury zarubinieckiej pod wpływem epigonów scytyjskich nad środkowym
Dnieprem zaczęli odnosić również do Swaroga epitet "Perun" odpowiadający
Zeusowi gromowładnemu. Scytowie pozostawali z kolei w tamtych czasach
pod wpływem kultury greckiej. W Polsce i Czechach miał być on czczony aż
do przyjęcia chrztu przez te kraje. W wieku VII druga fala osadnictwa
słowiańskiego z terenu obecnej Polski przyniosła na Bałkany kult Swaroga
oraz Peruna. Boga Perkuna zaczęli też czcić Bałtowie. Na Połabiu Swarog
miał według Łowmiańskiego przetrwać pod zdrobniałym imieniem Swarożyca,
choć przemienił się tam w boga bezczynnego.
No cóż, trudno się zgodzić z niektórymi tezami Łowmiańskiego, który
widocznie nie wiedział (albo celowo ją pomijał) o historycznej roli
Radegasta, zwanego Swarożycem. Poświęcono mu nawet głowę biskupa
chrześcijańskiego Jana, co potwierdza, że był patronem wojny, czyli -
wbrew twierdzeniom Łow-miańskiego - raczej dość aktywnym bóstwem, a wojna w obronie przed chrześcijaństwem wciąż trwała. W takich czasach
potrzebny był silny, aktywny bóg, a nie bóg bezczynny, o jakim pisał
Łowmiański.
Motyw boskiego kowala (najczęściej kuternogi) albo bóstwa gromowego
znany jest na całym świecie. U Mordwinów bóstwo piorunowe zostało
strącone na ziemię, co mogło być powodem kulawości. Ludy ciemnookie lub
ciemnowłose często nazywają takiego boga żółtym, białym lub jasnym.
Przykładowo Turcy mieli kulawe bóstwo, które zwali Saryg-han, czyli
złoty, jasny pan. Fonetyczne i funkcyjne skojarzenie Saryg ze Swarog
chyba jest nieprzypadkowe. Ustalenia wymaga tylko, kto od kogo je
zapożyczył. Chyba że przyjmiemy teorię, iż wiara w tego typu
hefajstosowe bóstwo była uniwersalna i bardzo pradawna i z tego powodu
mogła powstać spontanicznie w różnych miejscach, niezależnie od siebie.
O ile tego typu jasnego, kulawego boga znajdujemy na różnych
kontynentach, o tyle ich imiona się różnią wyraźnie. W przypadku
Saryg-hana i Swaroga mamy zbieżność nazewniczą, zatem można zakładać
pożyczkę. Wygląda to dziwnie, gdyż zapożyczenie staroind. *svar
wydawałoby się bliższe geograficznie Turkom. Jednak Saryg wygląda na
fonetyczne przekręcenie imienia Swarog, który w mitologii słowiańskiej
nie był kulawy. Kulawość może być zatem metaforą odmienności, czyli
zapożyczenia kultu. Weźmy pod uwagę, że Turcy nie są Ariami i bliżej im
do ludów ugrofińskich aniżeli ariosłowiańskich. Jak wiemy z demonologii,
kulawość, czyli kusowatość, była domeną biesów, co może być oznaką
strącenia z niebios. Jest to znany motyw biblijny dotyczący strącanych z nieba aniołów, które zostają diabłami. Kto wie, czy młodsze mity lub
przekształce-nia starych nie nawiązują właśnie do tego wzorca albo też
biblijna symbolika sięga do starszych mitów babilońskich, gdzie mógł
również istnieć motyw kulejącego bóstwa wygnanego z nieba.
Mimo pewnych podobieństw bóstw greckich, scytyjskich i innych ze
słowiańskimi trudno znaleźć podobieństwa nazewnicze bogów nieba (poza
tureckim Saryg-hanem i Swarogiem), które brzmiały odpowiednio: Ormuzd
(Persja), Zeus (Grecja), Apollo (Rzym), Papai (Scytowie), Perun/Perkun
(Słowianie i Bałtowie).
Na podstawie moich badań run słowiańskich temu bogowi przypisana jest
runa O (On). Taką nazwę On miało też biblijne miasto Heliopolis, znane
z kultu Słońca, co może potwierdzać uniwersalistyczny charakter tego
słowa. Swarog - On oznacza stworzyciela. Stąd też "on" jest częstym
rdzeniem różnych słowiańskich imion i wyrazów jak: Samon (samotwórca),
demon (przeciwieństwo stwórcy, niszczyciel), Ladon (twórca ładu). On
może być skrótem od psł. ogn - ogień, sanskr. agni. Odpowiada mu
hinduskie Om - słowo stwórcze, u Trentowskiego w brzmieniu - Halu.
On, Łon, Un, Łun (też jako rdzenie: lo, ło, lon, lun, lin, oj, ol, ot,
yn, ot, at, ta, od, an) to Bóg Ojciec, stwórca, czyli boskie łono. Rdzeń
ten w różnych formach zawierają m.in. takie słowa jak: Slovene,
Słowianie, Babilon, lion, otec, tata, syn,
son, Perun, Marot, Anu. Ojciec to "ot ciec", czyli męski
rodzic odcinający pępowinę (ciec, ciąć, siec), sieczący, srogi.
Natomiast Ona, Łona, Una, Łuna (też jako rdzenie: la, ła, le, ola, oja,
na, ma, ena, ana, anna, ata, ota, oda) to Wielka Bogini Matka, kiedyś
pani Księżyca (Luna), a potem utożsamiana z Ziemią. Rdzeń żeński
zawierają m.in. takie słowa jak: Sclaveni, Sławianie, Luna,
łuna, Dziewanna, Marzanna, Zywiena, Morana,
Lada, Lela, Łaba,
Macierz, macier, maciora, mać (mati) to ta, co "ma cierpieć", rodzić w boleściach. Cier pochodzi od cer, car, cern (czerń). Stąd też i ziarno.
Od cierp jest i sierp, służący do cięcia zboża. Matka ma tkać, czyli
troszczyć się, tulić - matula.
Najpierw było Słońce (męskie On), potem powstała Luna (Księżyc, żeńska
Ona), utożsamiana później z boginią Ziemi. Księżyc wiązano z pierwiastkiem żeńskim zapewne w czasach matriarchatu. Z czasem
przeciwnikiem Słońca nie była już kobieta-księżyc (Luna-Łuna), ale męski
bóg ciemności Weles, który porywa Ziemię na noc i zimę.
Skoro "On" oznaczało tabuizowane określenie boga stwórcy, to nie dziwi
fakt, że na jego przeciwieństwo, czyli boga ciemnych mocy, wołano "Won",
na tej samej zasadzie jak opozycją do Bela jest Wel. Potwierdza to
chociażby powiedzenie: "Paszoł won" - idź do diabła, a "won" po huculsku
to po prostu diabeł. Określenie "won" znaczyło oczywiście w czasach
przedchrześcijańskich "precz", a właściwie "w ogień". Słowo "won"
wygląda na skrót "w ogn", co nam uzmysławia też etymologię "On" jako
skrótu od "ogn" (ogień, sanskr. agni). Pasowałoby nam to idealnie do
Swaroga jako boga ognia niebiańskiego.
Co ciekawe, jeśli przyjmiemy, że war znaczy warzyć, palić, grzać, a sanskr. sawa według Nicolića to słońce, to nazwa miasta Warszawa może
oznaczać po prostu "grzejące słońce"24. Gdy natomiast przyjmiemy,
że war to sanskr. vaari - woda, to otrzymamy grę ognia - słońca i wody. W polskiej tradycji ludowej mogą te dwa żywioły symbolizować Wars
(woda) i Sawa (słońce), co jest o tyle zaskakujące, gdyż to postać męska
ma zazwyczaj charakter solarny i grzeje postać żeńską (Ziemię, Wodę),
która jest związana ze sferą chtoniczną (ziemską, podziemną).
Jednak potwierdzeniem tej ostatniej etymologii jest nie tylko polska
legenda o założeniu obecnej stolicy Polski, ale także mitologia
indyjska, która, jak wiemy, wykazuje wiele związków ze słowiańską Bają.
Bóg Waruna miał bowiem wiele funkcji, a jedną z nich było chronienie
kosmicznych wód, otwierał też niebo, by wypuścić deszcz. Władzę Waruny
podważył Indra (por. do słowiańskiego Peruna), który pokonał Wrytrę,
smoczego złodzieja kosmicznych wód. Według mitologów ma to być odległe
echo wydarzeń, do których doszło w Indiach wraz z najazdem Ariów, a tym
samym zmiany panteonu bogów - wzrost znaczenia Indry, Siwy i Wisznu.
Walka Waruny i Indry o władzę to znana w indoeuropejskiej mitologii gra
żywiołów, ognia i wody.
Możemy na tym przykładzie zrozumieć, dlaczego męski bóg nieba
jednocześnie odpowiada za ogień (Słońce i pioruny) oraz deszcz. To
typowo ludzka symbolika i efekt personifikacji naturalnych elementów
przyrody, a w tym przypadku odniesienie do relacji erotycznych między
kobietą i mężczyzną. Wiecznie Wilgotna Matka Ziemia musi zostać podlana
deszczem (życiodajnym nasieniem Boga Słońca), aby zostać zapłodnioną i by rodzić plony. Woda deszczowa jest zatem żywiołem łączącym Niebo z Ziemią, rozumiana jako boskie płyny ustrojowe, które dają życie.
Z podań ludowych wiemy, że Perun (Jasz) jako bóg nieba i burzy (pioruny
i deszcze) bronił wód z chmur przed smokami, które miały spijać z nich
wodę, powodując suszę, co w sposób oczywisty przypomina hinduski mit o Warunie i Indrze. Zatem Swarog (Wars) odpowiadałby tu w pewnym stopniu
Warunie, a Perun (Sawa) - Indrze, który zastąpił starego boga. To
wskazuje nam, że legenda o Warsie i Sawie (jako kobiecie, a nie młodym
bogu Słońca - Swarożycu, następcy Swaroga) niewłaściwie tłumaczy
nazwę naszej stolicy, gdyż jest oderwana od istoty słowiańskich wierzeń,
boskich zależności, a tym samym sacrum i profanum z tym związanych,
gdyż ma po prostu dość młody rodowód i powstała w czasach, gdy już nie
rozumiano wielu rzeczy.
Grzmot to kucie w boskie kowadło, naprawianie Słońca przez Swaroga.
Wtedy zasłaniają je chmury, pada deszcz, który wylewa się z waru
służącego do schładzania ognia, z jakiego jest ono zbudowane. Pioruny
jako iskry z boskiego kowadła spadają na ziemię.
Żywy ogień rozpalano w święto przesilenia letniego, a także podczas
pomoru jako środek zaradczy. Gaszono wówczas stary ogień i w odpowiedni
sposób rozpalano nowy. Ogień zwano na Rusi swarożycem - swaroziti.
Końcówka -iti, yc znaczyła potomka, syna, coś pochodnego. Dlatego
Swarożyc to syn Swaroga lub ogień pochodzący od niego. Niektórzy
uważają, że może chodzić też o młodego Swaroga, a określenie Swarożyc ma
być tylko pieszczotliwym zdrobnieniem jego imienia, co raczej nie pasuje
do powagi tego boga. Nieznane są też przypadki nazywania ognia
Swarogiem, zawsze był to Swarożyc, zatem trudno przyjąć, że to
równoważne określenia tego samego podmiotu.
S. Marjanić, The Dyadic Goddess and Duotheism, [w:] Nodilo's The Ancient Faith of the Serbs and the Croats, Studia mythologica Slavica, 6, Institute of Slovenian Ethnology, 2003. [wróć]
W. Surowiecki, "Rocznik Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk" VIII i XVII. [wróć]
S. Urbańczyk, Dawni Słowianie. Wiara i kult, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991. [wróć]
A. Brückner, Starożytna Litwa, Ludy i Bogi, Warszawa 1904. [wróć]
"Świętokrzyski Magazyn Kulturalno-Artystyczny Dedal", nr 17, 2008. [wróć]
P.N. Vidusa, Perunovi zapisi, 2014. [wróć]
T. Schildgen, St. Vitus und der slavische Swantovit in iltrer Beziehung zu einander, Monaster 1881. [wróć]
M.T. Arnkiel, Cimbrische Heyden-Religion, t. 1, Hamburg 1691. [wróć]
J. Lelewel, Narody na ziemiach słowiańskich, Poznań 1853. [wróć]
P. Jasienica, Słowiański rodowód, Warszawa 1961. [wróć]
T. Inman, Ancient pagan and modern Christian symbolism, New York 1875. [wróć]
J. Rosen-Przeworska, Spadek po Celtach, Wrocław-Warszawa 1979; W. Szafrański, Prahistoria religii na ziemiach polskich, Wrocław-Warszawa 1987. [wróć]
W. Kossakowski, Polskie runy przemówiły, Białystok 2011. [wróć]
J. Kotlarczyk, W poszukiwaniu genezy wielotwarzowych wyobrażeń Swiatowita, Świętowita, Rujewita i innych, [w:] Wierzenia przedchrześcijańskie na ziemiach polskich, red. M. Kwapiński, H. Paner, Gdańsk 1993. [wróć]
Willelmi Malmesbusiensis Monachi Opera omnia, Patrologia cursus completus: Series Latina, red. J.-P. Migne, v. 179, Paris 1899; L.P. Słupecki, R. Zaroff, William of Malmesbury on Pagan Slavic Oracles: New Sources for Slavic Paganism and its two Interpretations, "Studia Mythologica Slavica", II, 1999; L.P. Słupecki, William z Malmesbury o wyroczniach słowiańskich, "Acta Universitatis Wratislaviensis", nr 2675, "Historia" CLXX, Wrocław 2004; M. Łuczyński, "Fortuna" Williama z Malmesbury (Gesta Rerum Anglorum II 12) - próba nowej interpretacji, [w:] "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego" MCCCXXIII, "Prace Historyczne" 139, 2012. [wróć]
C.H. Meyer, Fontes Historiae Religionis Slavicae, Berolini 1931. [wróć]
S. Rudy, Contributions to Comparative Mythology: Studies in Linguistics and Philology, 1972-1982, Walter de Gruyter 1985. [wróć]
I.J. Hanuš, Die Wissenschaft des Slawischen Mythus im weitesten, den altpreussisch-lithauischen Mythus mitumfassenden Sinne. Nach Quellen bearbeitet, sammt der Literatur der slawisch-preussisch-lithauischen Archäologie und Mythologie, 1842. [wróć]
B.S. Ingemann, Grundtr?k til En Nord-Slavisk og Vendisk Gudel?re [Fundamentals of a North Slavic and Wendish mythology] (in Danish), Copenhagen 1824. [wróć]
D. Leeming, The Oxford Companion to World Mythology, Sydney 2005. [wróć]
V. Machek, Etymologický slovník jazyka českého, Praga 1968. [wróć]
S. Rudy, Contributions to Comparative Mythology... [wróć]
G. Vernadsky, The Origin of Russia, Oxford 1959. [wróć]
P.N. Vidusa, Perunovi zapisi. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki