Boginie w Potrzasku. Siostry, matki, przyjaciół - Maria Gulczyńska-Baci


Reflow text when sidebars are open.
W pewnym małym, nadmorskim miasteczku we Włoszech, z dala od tak zwanego poważnego świata, jesteśmy świadkami codzienności kobiet z ciekawym bagażem doświadczeń, różniących się podejściem do życia. Te oto Włoszki, jako reprezentantki płci żeńskiej o określonej tożsamości kulturowo-narodowej, zostały ukształtowane przez wychowanie i egzystencję w specyficznym miejscu i w specyficznej rodzinie. Obserwujemy kobiety, których punkt widzenia ugruntował się w patriarchalnej i mafijnej rzeczywistości ich kraju, w którym liczy się wizerunek rodziny pomimo wszystko bogiem silnej. Widzimy luźno interpretowane więzy krwi i tradycyjne podejście do ról żeńskich w społeczeństwie, ale również zagubienie i pogmatwaną interpretację tożsamości potocznie rozumianej słabej płci.
Cztery siostry - wszystkie to piękne kobiety z pozornie silnymi osobowościami, wiedzące, czego chcą od życia, wychowane w domu zatłoczonym krewnymi, ale za zamkniętymi drzwiami, w mieszkaniu z osobnym wejściem - razem, ale osobno. Owdowiała matka - z pozoru typowa włoska mamma, zwana przez rodzinę matką kwoką. Poświęciła się całkowicie bliskim, zajmując się domem i gotując niezliczoną ilość makaronu i warzyw z ogrodu oraz smażąc piadin bez liku. Pochodzi z ubogiej rodziny chłopskiej, wyszła za mąż, jak sama mówi, by mieć dużo dzieci. Jest kobietą samotną, bez krewnych czy przyjaciół wokół, a córki wychowała na podobieństwo niewiast kierujących się dobrem własnym bardziej niż emocjami, z logicznym podejściem do własnego ja. Niczym modelka pozuje do oczekiwań swoich dzieci, które uważają ją za zdziecinniałą ostoję domostwa i zdegradowaną kapłankę domowego ogniska. Lubi swoją rolę niewinnej starszej pani, dopóki jej pasuje, ale gdy traci cierpliwość, nie zawsze potrafi utrzymać wyraz twarzy pokerzystki. Mąż był nieobecny w małżeństwie, przebywał albo w pracy, albo na rybach, więc wychowała starszego syna po freudowsku, na podobieństwo idealnego, wszechobecnego partnera i maminsynka jednocześnie. To jej, zdawałoby się, wystarcza. Młodszego syna traktuje z dystansem, zwłaszcza od kiedy się ożenił i zrobił dzieci. Uważa, że mężczyzna nie jest mężczyzną, dopóki nie jest ojcem. Młodszy syn pełni rolę domowego klauna, po części by mieć święty spokój, a po części, ponieważ tylko ta rola została do wyboru w plejadzie domostwa. Ma być zawsze użyteczny dla matki w wyznaczonych godzinach urzędowych, bez wyjątków, ale może i powinien być głową własnej rodziny. Matka nie traktuje wnuków na równi, ponieważ uważa, że dzieci córek powinny mieć kontakt z nią, a dzieci synów z babcią od strony ich matki.
Rozmowy reżyserowane w pokoju dziennym są kolekcją aforyzmów, które odsłaniają historię osób z dorobkiem rodzinno-kulturowo-narodowym. Kobiety, które z pozoru wydają się być zadowolone z wyhodowanych w sobie cech, ze swoich zachowań aprobowanych i wielbionych w społeczeństwie, boją się nauczyć siebie od nowa i nie akceptują "innych" kobiet.
Daniela - kobieta po pięćdziesiątce, która jest żeńskim odpowiednikiem Daniela, biblijnego proroka, którego imię oznacza "Sędzia Boży". Jako nastolatka zaszła w ciążę i po nieudanym, bo tak było trzeba, małżeństwie z ojcem dziecka została sama z córką Lilianną, którą wychowała ciotka Danieli i teściowie. Jest maniaczką sportu i zdrowego odżywiania, graniczącego z ortoreksją. Od czasu, gdy skończyła pięćdziesiąt lat, zaczytuje się w poradnikach dla kobiet sukcesu. Wszyscy nazywają ją Dania. Pracuje na pół etatu jako asystentka w biurze adwokackim, przez co ma się za ekspertkę od prawa i Sędzinę Bożą na Ziemi. Uwielbia wyszukiwać skomplikowane słowa w internecie i pouczać innych.
Dalebora - kobieta około pięćdziesiątki, o staropolskim imieniu złożonym z członów dale- (oznacza "daleko") i -bora (oznacza "walka"). Nazwała ją tak matka jej matki ku pamięci żołnierzy polskich, którzy w czasie wojny pomagali w domostwie. Jest osobą na dłuższą metę unikającą konfrontacji i udającą samotniczkę z wyboru. Wszyscy nazywają ją Bora. Fascynuje się bogactwem i dobrami materialnymi. Pracuje na pół etatu jako sekretarka u księgowego, co nauczyło ją perfekcyjnej organizacji. Jest matką Dalii, z którą próbuje stworzyć relację na wzór bohaterek jej ulubionego serialu Kochane kłopoty. Rozwodzi się i ma romans bez zobowiązań ze swoim szefem.
Dolores - kobieta między czterdziestką a pięćdziesiątką. Wieczna lolitka i samowystarczalna Barbie. Nie jest najbystrzejszą z sióstr, ale nadrabia cechami organizacyjnymi. Wszyscy nazywają ją Dolka. Pracuje na pół etatu jako sekretarka w szkole - miejscu, z którego sama niewiele wyniosła. Jako jedyna z sióstr jest zamężna. Wychowuje córkę Zosię. Ma obsesję na punkcie bycia (nazywaną) matką i nie toleruje kobiet, które nie mają dzieci.
Danuta - kobieta około trzydziestki, najmłodsza z rodzeństwa. Matka urodziła ją po stracie poprzedniej ciąży, do czego doszło w tym samym czasie, gdy w ciąży była Daniela. Danuta jest więc młodsza od swojej siostrzenicy. To kobieta energiczna i pełna inicjatywy, balansująca na granicy apodyktyzmu. Wszyscy nazywają ją Dan. Po studiach, które ukończyła jako jedyna w rodzinie, dostała pracę za granicą i od lat mieszka poza krajem. Często odwiedza miasto rodzinne, ale rzadko pojawia się w domu.
Lilianna - kobieta w wieku około trzydziestu pięciu lat, córka Danieli z wpadki. Urodziła się, gdy jej matka kończyła szkołę średnią. Jej imię nawiązuje do kwiatu lilii, symbolu nadziei. Nigdy nie wybaczyła rodzicom, że się urodziła i gdy tylko osiągnęła pełnoletność, wyjechała w świat i błąkała się po różnych krajach, pracując dorywczo jako barmanka, call girl, a nawet w sekcie. Obecnie jest instruktorką jogi, która wierzy w siłę nirwany i uśmierzania bólu istnienia. Od czasu do czasu odezwie się do rodziny, ale wraca tylko chwilami, gdy jest deportowana z kraju, w którym nielegalnie przesiaduje.
Dalia - szesnastoletnia córka Dalebory. Jest młodą kobietą interesującą się przede wszystkim swoim wyglądem i zabawą. To stała bywalczyni dyskotek lokalnych, która rzuciła studia po pierwszym tygodniu, by pracować w barze, gdzie spotyka się ze swoimi znajomymi.
Zosia - czteroletnia córka Dolores, bardzo ciche i grzeczne dziecko. Mało mówi, lubi skakać i biegać, ale nikt z nią nie rozmawia. Jest posłuszna, robi, co ma nakazane, bez sprzeciwu, by mieć spokój.
Matka - kobieta w wieku około siedemdziesięciu lat, po przejściach. Wyszła za mąż, bo tak wypadało, a zawsze chciała mieć dużo dzieci, by nie czuć się wyalienowana w środowisku, w którym się wychowała, ale również by jako matka zdobyć pewnego rodzaju władzę poza rozczarowującym związkiem małżeńskim. Na pozór samowystarczalna żona i matka, wychowała swojego najstarszego syna na zastępstwo męża nieobecnego w małżeństwie i w życiu rodzinnym.
Brat 2 - mężczyzna przed pięćdziesiątką, najstarszy syn matki, czuje wobec niej ogromną powinność. Ma poczucie winy, że ojciec nie był obecny przy kolejnych ciążach matki i przy wychowaniu jego brata i sióstr. Zastępuje męża i ojca wszystkim, zawsze gotowy do pomocy. Jest dobrym człowiekiem, ale zagubionym mężczyzną, który nie potrafi powiedzieć "nie".
Żona brata 2 - kobieta w wieku około czterdziestu pięciu lat. Nie jest Włoszką, co utrudnia jej zdobycie akceptacji szwagierek. Kobiety jej nie rozumieją i nie chcą zrozumieć ani wiedzieć czegokolwiek o niej i jej bliskich. Pochodzi z tak zwanej dobrej rodziny, w której dobre wychowanie oznacza przede wszystkim dobre maniery, a kobieta powinna mieć klasę i być duszą towarzystwa. Odkąd wyszła za mąż, stała się zrezygnowana i sarkastyczna. Pomimo wielu prób nie udaje jej się wejść w krąg siostrzany, a nawet zaczyna podejrzewać, że on nie istnieje, zaś szwagierki uważa za szokująco płytkie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji