Wielka moc jest ukryta w słowach.
Odpowiednio dobrane mogą odwrócić to, co złe i przywrócić to, co dobre.
Uleczyć, uzdrowić, przegnać burzę z pola, uchronić przed ogniem i ukąszeniem węża. Przywołać miłość i urodę. Mogą też zaszkodzić.
Zaklęcia, zamowy, szepty, spiski, modlitwy. Magia słowa ma sprawczą moc
zmieniania rzeczywistości.
Są trzy rodzaje rytuałów słownych. Rytuały ochraniające, które
zabezpieczają człowieka przed ingerencją destrukcyjnych ciemnych mocy.
Odczyniające, czyli zamawianie, które polega na odwróceniu zaistniałej
szkody. Stwarzające, czyli zaklinanie, które polega na tworzeniu nowych
jakości i występuje w formie błogosławieństwa (gdy prosi się o skutki
pozytywne) lub klątwy (gdy prosi się o skutki negatywne)1.
Sam termin magia jest dla słowiańskiej kultury ludowej obcy i zewnętrzny. Właściwszym jest posługiwanie się kategorią: słowo -
czynienie - odczynianie. To pokazuje inną triadę wpisującą się w ludowe praktyki magiczne: mówienie, robienie i wiedzę2.
Zamówienia wywodzą się z dawnych słowiańskich modlitw i zaklęć.
Pierwotnie były skierowane głównie do sił i zjawisk przyrody: do Słońca,
Księżyca, Gwiazd, Wody, Wiatru, Ognia, Grzmotu, Deszczu. Oraz do Bogów.
Na początku moc zamówień opierała się na sile ludzkiego słowa, później
autorytecie boskości, którą w nich wywoływano, a następnie na pozycji i ważności osoby, która je wypowiadała. Zamowa jest to leczenie choroby
lub zniszczenie jakiego nieszczęścia za pomocą słowa3. Cała moc
zamówień polegała na dokładnym wypowiedzeniu odpowiednich słów i wykonaniu towarzyszącym im rytuałów i obrzędów. Jeśli którykolwiek z tych elementów zostanie zaniedbany, działanie magiczne okaże się
nieskuteczne4.
W różnych słowiańskich regionach teksty zaklęć miały podobną strukturę:
rozpoczynało się od wprowadzenia, potem następowała główna część, w której wyrażano życzenie lub wykonywano rytuał, a wszystko zamykało się
zakończeniem. Często używano wprowadzenia:
Wstanę jako sługa Boży, błogosławiony, umyję się wodą, rosą, wytrę się
lnianą chusteczką, ręcznikiem, pójdę, z domu do drzwi, z bramy do bramy,
na wschód...
W zakończeniu słowom nadawano dużą siłę i przekonującą moc:
Niech moje słowa będą mocne i trwałe na wieki wieków; nie ma dla moich
słów negocjacji ani nieporozumień; niech twój wyrok, mój, będzie
twardszy niż kamień i żelazo5.
Niektóre utwory są raczej modlitwami, słowami chroniącymi nie tyle od
chorób, co od wszystkiego złego, co może spotkać człowieka w życiu.
Zwykle takie teksty kończą się formułą ochronną:
Kto tę modlitwę przeczyta, ten w ogniu nie spłonie, w wodzie nie utonie,
pod nożem nie będzie, na stryczku nie zawiśnie, pod kulami nie ucierpi,
od strasznej śmierci nie umrze6.
Z czasem tajemnicze formuły stały się dostępne tylko wybranym osobom,
znanym jako znachorzy, szeptuni, szeptunki, szeptuchy, zamawiacze,
zażegnywacze. Po chrystianizacji do zamów zaczęto dodawać
chrześcijańskie elementy i motywy.
Zaklęcia w tradycji ludowej mają wiele nazw: "szepty", "szeptanie",
"słowa", "modlitwy", "modlitewki", "czary", "zaklinania", "zamowy",
"odczarowania". Ich istotą są właściwie dobrane słowa wypowiedziane w odpowiednim czasie i miejscu, często w formie szeptu. Cicho, aby nikt
nie słyszał słów, bo jak mówiły znachorki: "Wówczas rytuał traci moc i spowalnia działanie słów, jeśli ktoś jest obecny podczas jego
wykonywania". Powiadają, że gdyby ujawnić zaklęcie głośno, sam stracisz
zdolność do radosnego mówienia, a będziesz tylko mówić bezsilne
słowa7.
Podczas wypowiadania zaklęcia nie wolno oddychać. Oznacza to, że musi
być ono wypowiedziane jednym tchem. Zakaz oddychania zazwyczaj nie
dotyczy modlitw chrześcijańskich dodawanych na końcu zaklęć - nie trzeba
wstrzymywać oddechu podczas ich wypowiadania. Wstrzymywanie oddechu jest
bezpośrednio związane z innym etapem wypowiadania. Po wypowiedzeniu
formuły magicznej konieczne jest dmuchnięcie na pacjenta (konkretnie na
obszar, który jest chory) lub na zaklęty przedmiot np. na chleb, który
pacjent musi później zjeść. Ale zamówienia można kierować na różne
przedmioty, np. na sól czy wodę. Podczas wypowiadania zaklęcia dla
pacjenta, który jest leczony na odległość, trzeba dmuchać w kierunku, w którym przebywa lub w stronę wiatru. Jeśli chcemy uzyskać ochronę przed
wężami, zanim wejdziemy do lasu, trzeba westchnąć i dmuchnąć w ziemię.
Zazwyczaj robi się to trzy razy, ale czasami nawet dziewięć. Często
podczas wypowiadania zaklęcia następuje kilka serii
dmuchania8.
Powtarzanie zaklęcia podczas wstrzymywania oddechu to konkretny rodzaj
metody magicznej, który ma na celu wzmocnienie mocy słowa. A istotę
zaklęcia stanowi dmuchanie oddechem. Dlatego zaklinacz nie może oddychać
świeżym "niepoświęconym" powietrzem. W przeciwnym razie zaklęcie
przestanie być skuteczne. Co ciekawe, chrześcijańskie modlitwy dodawane
do zaklęć często nie służą wzmocnieniu wykonania zaklęcia. Świadczy o tym fakt, że zaklinacz dmucha po wypowiedzeniu zaklęcia, ale przed
wypowiedzeniem modlitwy. Niektórzy litewscy zaklinacze uważają nawet, że
dodawanie "Amen" na końcu zaklęcia powoduje, że zaklęcie przestaje
działać lub pacjent umrze9.
Ponieważ moc zaklęcia znajduje się w ustach, podczas wykonywania rytuału
słownego używana jest również ślina. Zaklinacz niekiedy oblizuje ranę
lub spluwa po wypowiedzeniu magicznych słów.
Istotną porą dla spełnienia zamowy była północ (trzykrotność wypowiedzi
lub jej zwielokrotnienie wzmagały jej niezwykłą moc) lub tak zwany młody
Księżyc albo pełnia Księżyca10. A także świt albo zmierzch,
przed wschodem lub po zachodzie Słońca. Zaklęcia, których skuteczność
zależy od zmarłych, gdzie wykorzystuje się atrybuty śmierci, takie jak
kości czy zęby były wypowiadane o północy.
Ważną zasadą podczas zamawiania są dwa kierunki: północ i zachód (zachód
Słońca). Jest to związane z funkcją niszczenia. Gdy zaklęcie jest
wypowiadane podczas ruchu (idąc, obracając się, wycierając i tak dalej),
najczęściej wybieranym kierunkiem jest przeciwny do kierunku, w którym
porusza się Słońce.
Litwini uważali czwartek i piątek za szczególne dni do wykonywania
zaklęć. W tradycji słowiańskiej funkcjonował inny podział: na dni
lekkie, czyli białe (wtorek, środa, sobota) i ciężkie, czyli czarne
(poniedziałek, piątek). W niedzielę, jako w dzień święty nie czyniono
żadnych zamów. Nie odczyniano również choroby w poniedziałek i piątek.
Były to dobre dni do rzucania uroku, a nie jego
odczyniania11.
Tajemnica czarownych słów była mocno strzeżona. Dlatego zwykle
przekazywało się ją dopiero u schyłku żywota osobie młodszej i spokrewnionej - wtedy nie traciło się swojej mocy słowa.
Północnorosyjskie uzdrowicielki powtarzały: Nie ucz starszego od
siebie i Nie mów starszemu od siebie, nie będzie siły12. W niektórych rejonach Litwy zaklęcia przekazuje się osobie tej samej płci.
W innych na odwrót: od matki do syna i od ojca do córki. Wiadome jest,
że tylko najstarsze lub najmłodsze dziecko w rodzinie może zaklinać. A jeszcze lepiej, gdy jest jedynym dzieckiem. W Polsce wierzono, że
zamawiania działają najskuteczniej, gdy osoba zamawiająca jest
pierworodną lub najmłodszą w rodzinie i ma ciemne włosy13. Jeżeli
uzdrowicielka przed śmiercią nie chciała przekazać wiedzy nikomu lub
nikt nie odważył się jej przyjąć, to wymawiała zaklęcie na łyżce,
wypuszczała je na wodę, wymawiała na kamieniu, wypluwała, wypłukiwała na
miotełkę14.
Przestrzegano również zasad ochrony zaklęć pisanych. Modlitwy takie
trzymano zawinięte w czyste szmatki. A uzdrowicielka lub uzdrowiciel nie
odważyliby się dotknąć ich bez umycia rąk, bowiem zostałyby w ten sposób
zbrukane, a co za tym idzie, straciłyby swą moc. W tradycyjnej magii
rosyjskiej zalecano, aby zaklęcia czytać bez przerwy, na końcu miesiąca,
na czczo, zamykając komin lub drzwi, aby słowa nie zostały zdmuchnięte
przez wiatr, a podczas jakiejś przeprawy, na przykład przez rzekę,
należało je zakryć czapką15.
Ponieważ umiejętność zaklinania jest darem od Boga, zaklinanie wykonuje
się całkowicie lub częściowo bez wynagrodzenia. Prosząc o zapłatę,
zaklinacz traci swą moc, a jego zaklęcia będą nieskuteczne.
Dopuszczalne są za to dobrowolne dary wdzięczności od
pacjentów16.
W folklorze rosyjskim uważano, że zaklęcia zachowywały swoją moc tylko
do śmierci uzdrowiciela, po jego śmierci ból i choroba mogły powrócić.
Opowiadano, że pacjenci zmarłego uzdrowiciela z Woroneża, który leczył
ich z bólu zęba, zaczęli cierpieć po jego śmierci. Aby uleczyć te
objawy, musieli udać się na cmentarz, wyjąć z grobu kość zmarłego i pocierać nią bolący ząb. Żeby uniknąć takich działań, tworzono specjalne
zaklęcia tuż przed śmiercią, które przestawały działać tylko w przypadku
śmierci pacjenta. Istniało też przekonanie, że zaklęcia stopniowo w ciągu roku traciły moc. Należało je więc powtarzać co roku przed
wschodem Słońca w Wielki Czwartek. Te zaklęcia były czytane na
głos17.
Bałtyjskie i słowiańskie wpływy mocno się mieszały i przenikały. Trudno
orzec, czy na zamowy słowiańskie wpłynęły teksty bałtyjskie, czy na
odwrót. Na pewno w późniejszych czasach motywy chrześcijańskie w modlitwach przeniknęły ze schrystianizowanych terenów słowiańskich. Ale
modlitwa do Bóstw o uzdrowienie, ochronę, wsparcie była przejawem
pierwotnej wiary w moc słowa. Słowa, które jest kreacją, aktem
tworzenia. I choć intencja była wspólna, bałtyjskie i słowiańskie
zaklęcia różniły się długością tekstu. Część polskich, białoruskich i rosyjskich zamów bywa długa. Czasem przybierają formę dialogu. Opowieść
w tych zamówieniach rozwija się na zasadzie analogii. Na przykład:
Jak ta rosa znika, znikła, rozwiała się w powietrzu, tak niech zniknie
ten urok i rozwieje się w powietrzu18.
Litewskie zamowy są zazwyczaj krótkie. Dlatego takie zaklęcie musi być
powtórzone kilka razy. Najczęściej trzy lub dziewięć razy, a czasami
nawet trzy po dziewięć razy19. Kluczowa w magii ludowej jest
trzykrotność mówienia i czynienia. Trójka wiąże się ze sferą sakralną,
jest sumą nieparzystej jedynki i parzystej dwójki, znosi więc
sprzeczności i w kulturze wielu ludów jest uznawana za szczególnie
wybraną, stanowi symbol zasady obejmującej wszystko20. Trójka
dzięki swej sakralnej symbolice nabiera mocy chroniącej przed złem, stąd
jest wykorzystywana jako apotropeion. Pełnione przez nią funkcje
sprawiają, że wykorzystywano ją w medycynie ludowej, aby z zaświatów
pozyskać energię potrzebną do wyleczenia chorego21. Trójka ma
magiczną funkcję w tekstach zamów. Miłość zalecano często zamawiać na
trzy zorze: ranną, wieczorną i ponownie poranną lub też trzykrotnie
wypowiadać cały tekst zamowy. Niekiedy w omawianych tekstach magicznych
występowały i trzy zorze, i trzykrotność wypowiedzi zamówienia, a dodatkowo tę podwójną nieraz trzykrotność dopełniano splunięciem lub
przeskoczeniem wrót domu (oczywiście także trzykrotnym). Wszystko to,
aby wzmocnić działanie zaklęcia. Trzykrotnie też na zakończenie modlitwy
błagalnej wypowiadano Amen, w znaczeniu "niech się tak stanie"22.
Niezwykle szeroki był zakres tematów, w których stosowano zamowy.
Zaklęcia były używane w każdej dziedzinie życia. Bez względu na to, czy
były to tereny bałtyjskie, czy słowiańskie modlono się o to samo. Przede
wszystkim o ochronę. Ponieważ wierzono, że wszelkie nieszczęścia,
choroby i pech są wynikiem działań nieprzychylnych osób i ciemnych mocy,
wiele modlitw chroniło przed urokami.
Urok pochodzi od prasłowiańskiego u-rekti "umówić",
"określić", "oznaczyć", a także "mówieniem zaszkodzić", "wypowiedzieć
magiczną formułę", "rzucić czary". Dlatego pierwotnie urok oznaczał
czary rzucane za pośrednictwem słowa23. Urok można było zadać - w jadle czy napitku, a przede wszystkim pochodził ze złego spojrzenia,
rzuconego na skos lub przez ramię. W Krakowskiem uważano, że urzec
można, gdy na początku zdania lub powitania zadziwi się, mówiąc: "O", na
przykład: "O, jaki ładny!". Powiadają, że uroczne oczy, czyli zadające
urok, niektórzy mają z natury: "na co tylko spojrzą, to albo zachoruje,
albo się zepsuje"24. Urok zwykle pochodzi z zazdrości i zadziwienia. Dlatego nie należy chwalić lub podziwiać ani dzieci, ani
zwierząt, ani roślin. A jeżeli już dojdzie do takiej sytuacji, należy
powiedzieć: "na psa urok"25.
Jeśli ktoś komuś urok zadał, należało go odczynić, bowiem urok rzucony
spojrzeniem lub spowodowany pochwałą może być przyczyną chorób, a nawet
śmierci26. Objawy uroku są rozmaite. Od nagłego bólu głowy
połączonego z zawrotami, ćmieniem w oczach, bólem brzucha i wymiotami,
dreszczami, aż po przygnębienie, niepokój lub smutek:
Gdy urok padnie, urzeczony, który zupełnie był zdrów i czuł się
doskonale, czuje naraz łamanie w skroniach, ucisk na sklepieniu czaszki,
w oczach mu ciemnieje, nudzić go poczyna, ziewa, staje się sennym,
zielenieje i bardzo słabnie. Po tych to cechach wnet przyczynę choroby
poznać można. Szczęściem dla chorego, gdy dostanie wymiotów, gdyż wnet i uroki zelżeją, i ból głowy się zmniejszy. Chory wtedy staje się sennym i łatwo we śnie prześpi całą chorobę. Gorzej jednak, gdy uroki działają
długo, a przyczyny nie da się wyświetlić. Chory traci wtedy apetyt,
blednie, chudnie, coraz częściej cierpi na zawroty głowy, nudności,
wymiotuje, a nawet mdleje27.
Odczyniając urok, należało najpierw postawić diagnozę, czy słabość
pacjenta jest wynikiem zauroczenia, a następnie ustalić sprawcę, czy
jest to kobieta, czy mężczyzna. Następnie wykonywano cały rytuał
odczyniający. Uroki obmywa między innymi moc Wody, dlatego
wykorzystywano do tego wodę zaczerpniętą z rzeki lub ze studni. Jeżeli
była to woda rzeczna, naczynie, do której ją nabierano, musiało być
zwrócone otworem w kierunku jej biegu. Woda studzienna natomiast musiała
być nienapoczęta, czyli nikt wcześniej nie mógł jej nabierać. Czasami
Wodę przynoszono w ustach i przelewano do naczynia. Do tej Wody wrzucano
trzy albo dziewięć węgielków28. W Białobrzegach rytuał
odczyniania wyglądał tak:
Przy pierwszym rzucie spluwają w bok i wymieniają te słowa: "Jeden mi
uroki daje"; przy drugim - spluwają w inną stronę i mówią: "Drugi mi
(uroki) zmawia"; przy trzecim wreszcie, znowu spluwając, lecz w przeciwną stronę, dodają: "Trzeci mnie uzdrawia". Czynność tę powtarzają
po trzykroć. Tak zbierze się w szklance wody dziewięć węgielków, do
których dorzucają następne kruszyny chleba. Przy wrzucaniu okruszyn
stosują kolejno tę samą procedurę, jaką stosowali przy wrzucaniu węgla;
tak samo więc spluwają, takie formuły też wymawiają. Jeżeli toną
okruszyny, dowód to, że uroki rzucił mężczyzna, jeżeli węgle, to
białogłowa. Jeżeli toną i okruszyny, i węgielki, to uważają, czy
pierwszych, czy drugich więcej zatonęło. Z tego stosunku też wnioskują o płci osoby, która rzuciła uroki. Po owem doświadczeniu upijają nieco
wody ze szklanki, a, połknąwszy, spluwają, następnie znowu maczają palce
w wodzie i zmaczanymi "przeciągają" po twarzy od lewej ku prawej
stronie. Powtarzają to trzykrotnie, potem dopiero "obcierają" twarz,
również "na opak" (od lewej ku prawej stronie) "krajem" (rąbkiem,
brzegiem) koszuli, spodniami lub spódnicą. Po obtarciu, wylewają wodę ze
szklanki w tył przez głowę poza siebie. Kończy się procedura i uroki
ustępują niebawem29.
Urok diagnozowano też białkiem kurzym, solą, kamyczkami, pręcikami z miotły brzozowej lub chlebem, wrzucając trzy lub wielokrotność ich do
wody. Jeżeli tonął chleb - urok rzuciła kobieta, jeżeli węgielek -
mężczyzna, jeżeli zatonęły obie rzeczy - urok jest śmiertelny. W okolicach Poznania do wody z węgielkami i skórką chleba wrzucano też
trzy włosia ze szczotki, jeżeli tonęły jako pierwsze - urok pochodził z wiatru, jeżeli chleb - to od mężczyzny, a węgielek - od
kobiety30. Po postawieniu diagnozy należało tą wodą obmyć
urzeczonego pacjenta: od głowy aż po stopy - a uczynić to należy
palcami, wierzchem dłoni, od lewej ku prawej, lub opryskać wodą, którą
odczyniający brał do ust31. Ale sam gest czy rytuał nie wystarczał.
Żeby wypędzić urok, zażegnać go, trzeba wypowiedzieć odpowiednie słowa
zaklęcia. Na Rusi zamawiano urok, czyli prystrtit, mówiąc na przykład:
Prześwięta Bogarodzica "na wozdusi" stała i miłościwego Pana o pomoc
przyzywała. Święty ojcze Mikołaju, przyjdź mi z pomocą do narodzonego,
modlitewnego i chrześcijańskiego sługi Bożego (podać imię) zamawiać
prystrit.
Prystrit, prystrityszcze i uroku, uroczyszcze, pomyślany,
wypowiedziany, nasłany, wietrzny, wodny, ogniowy, dziewiczy,
młodzieńczy, drogowy i szlakowy! Ja cię wyszeptuję, ja cię zamawiam, ja
cię wypędzam z jego (chorego) rąk, z jego nóg, z jego pleców, z jego
czarnych oczu, z jego palców i siedemdziesięciu stawów. Tutaj ci nie
siedzieć, żółtych kości nie łamać, czerwonej krwi nie spijać, serca
nie nękać, świata nie dręczyć! Idź sobie na oczerety, na błota, na
bystre wody, na gniłe kłody; tam sobie pić i hulać i oczerety łamać:
Jużeś tu się dość nastał i świat dręczył! Ja ciebie wypędzam, zdmuchuję,
nie moim duchem, ale Boskim, nie mojemi siłami, lecz Boskiemi, nie ja
pomagam, sam Jezus Chrystus pomaga32.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki