Błysk kopyt. Magiczny konik - Sue Bentley

-
Proszę czekać

Prolog

Kaszmir dotknął kopytami bujnej trawy rosnącej na magicznej wyspie i złożył skrzydła pokryte złotymi piórami. Był podekscytowany. Wierzył, że jego siostra wróciła już do domu i jest całkowicie bezpieczna wśród koni ze Stada Błyskawic.

- Nie mogę się doczekać, kiedy ją zobaczę! Przeznaczenie przepadła na tak długo! - zawołał, a jego fiołkowe oczy zabłysły.

Dzień był upalny, dlatego chciało mu się pić. Podszedł do kryształowego potoku i zaspokoił pragnienie. Słońce kryjące się za rosnącą w pobliżu brzozą padało na jego kremową sierść i mieniło się w rozwianej złotej grzywie oraz na ogonie.

Magiczny konik uniósł łeb i spojrzał na las rosnący po przeciwnej stronie potoku. Zaraz za nim dostrzegł łagodnie opadające wzgórza oraz przykryte śniegiem szczyty wysokich gór okolone błyszczącymi, wielokolorowymi chmurami. To im Wyspa Tęczowej Mgły zawdzięczała swoją nazwę.

Nagle drzewa poruszyły się. Pomiędzy nimi pojawił się jakiś niewyraźny kształt. Rozochocony Kaszmir zastrzygł uszami.

- Przeznaczenie?! - zawołał.

Odpowiedziała mu cisza. Zdziwiony zrobił krok do przodu, lecz szybko zatrzymał się zaniepokojony. A jeśli to zasadzka jednego z mrocznych rumaków, które od dawna marzyły o tym, aby skraść magię koniom ze Stada Błyskawic?

Kaszmir poczuł ciarki na swoim jedwabistym grzbiecie. Rozpostarł wspaniałe, złote skrzydła, żeby w każdej chwili móc się rzucić do ucieczki. Nieoczekiwanie spomiędzy drzew wyłonił się starszy, kremowo--złoty koń o mądrym wyrazie pyska. Szedł przez potok w jego stronę!

- Ogień! - zawołał z ulgą w głosie Kaszmir.

Potem pochylił łeb, żeby powitać przywódcę stada.

Ten spoglądał na niego przyjaźnie.

- Cieszę się, że znów cię widzę, mój młody przyjacielu. Czy przyprowadziłeś ze sobą siostrę? - zapytał aksamitnym głosem.

- Nie. Miałem nadzieję, że sama wróciła - odpowiedział ze smutkiem konik. - Rozumiem jednak, że się myliłem.

Ogień spojrzał na niego ponuro.

- Nie sądzę, żeby Przeznaczenie ot tak się tu pojawiła. Powinieneś ją odnaleźć i uspokoić. Wyjaśnić, że znowu mamy zaginiony kamień.

Kamień mocy chronił Stado Błyskawic przed mrocznymi rumakami. Przeznaczenie przypadkowo go zgubiła, ścigając się z Kaszmirem w chmurach. Konik odnalazł świecidełko, ale w tym czasie jego siostra uciekła. Bała się, że ten wybryk ściągnie na nią koszmarne kłopoty.

- A zatem muszę ruszać w drogę - stwierdził Kaszmir. - Mroczne rumaki wciąż na nią czyhają.

Ogień tupnął błyszczącym kopytem. Błysnęło tęczowe światło i tuż przed nim pojawił się przepiękny ognisty opal.

- Podejdź bliżej, Kaszmirze. Zerknij w kamień mocy - zachęcił przywódca stada.

Magiczny konik go posłuchał. Od razu poczuł ciepło w całym ciele. Kamień powiększył się i wystrzeliły z niego promienie tęczowego światła. Konik westchnął, bo zobaczył wśród nich siostrę galopującą po ścieżce ciągnącej się wzdłuż domów z czerwonej cegły. A więc Przeznaczenie wciąż znajdowała się w innym, odległym świecie!

Nagle błysnęło fiołkowe światło i tęczowa mgła otoczyła Kaszmira. Młody konik o kremowej sierści, z rozwianą złotą grzywą i wielkimi skrzydłami nieoczekiwanie zniknął. Na jego miejscu stał teraz niewielki, czarno-biały konik o szerokiej, białej łatce na czarnym pysku.

- Wykorzystaj to przebranie podczas wyprawy do innego świata. No ruszaj, mój młody przyjacielu - ponaglił go Ogień.

- Wkrótce odnajdę Przeznaczenie i sprowadzę ją z powrotem - obiecał Kaszmir.

Na jego srokatej sierści pojawiły się fiołkowe iskierki. Kolejny raz otoczyła go tęczowa chmura. Konik zarżał cicho, kiedy poczuł, jak rośnie w nim moc. Mgła wirowała wokół niego coraz szybciej i szybciej, aż wreszcie go wciągnęła...