Błogosławieni, by błogosławić
Każdy z nas z pewnością bez większych trudności może przypomnieć sobie pewien moment w swoim życiu, kiedy został czymś obdarowany. Ja otrzymałem prawie dwa lata temu sweter od mojej żony, który był wyrazem jej miłości do mnie. Sweter ten do dziś jest moim najbardziej ulubionym ze wszystkich swetrów. Ciepły, wełniany, taki idealny dla mnie. Dostałem go tak po prostu, bez okazji, od najbliższej mi osoby. Otrzymałem go akurat w momencie, gdy kończyła się jesień, a mój dotychczasowy sweter był mocno zniszczony. Nie mówiłem, że przydałby mi się nowy, ale z każdym tygodniem potrzeba była coraz większa. Dostałem go więc w najlepszym czasie. Ostatnio dowiedziałem się, że moja żona kupiła go za namową mojej siostry, która powiedziała, że sweter będzie udanym podarunkiem. Moja żona wybrała kolor, rozmiar i właściwy model, ale inspirację do zakupu znalazła u mojej siostry.
Patrząc na hebrajskie tłumaczenie słowa "błogosławieństwo", odnajdziemy właśnie jego znaczenie jako daru; daru, który otrzymujemy bezinteresownie, nie ze względu na nasze zasługi, ale ze względu na to, że Bóg pragnie nas obdarować, tak po prostu, z miłości. W Bożym Słowie znajdujemy obietnicę, że będzie On błogosławić wszystkich, którzy wierzą w Niego. Zatem nie tylko wierzymy w Boga, ale wierzymy zarazem Bogu, że wszystko, co obiecuje, ma moc wypełnić. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nasza wiara jest tak na dobrą sprawę wiarą w obietnice. Wierzymy bowiem, że żadne słowo, będące Jego Słowem, nie zostało zapisane na marne. Bo przecież warto wierzyć tylko tym, którzy są tej wiary godni, a na bycie wiarygodnym trzeba sobie zapracować. To nie takie proste, gdyż wiarygodny zawsze dotrzymuje danego słowa. Co więcej, za każdym razem mówi prawdę i bez wyjątku wywiązuje się ze złożonych obietnic.
To naprawdę niezwykłe, że kiedy Bóg daje się poznać 75-letniemu Abramowi, najpierw składa mu właśnie kilka ważnych obietnic. Część z nich jest po ludzku nie do pojęcia: miał się stać początkiem wielkiego narodu, jego potomstwo miało być liczne jak gwiazdy na niebie i - pomimo podeszłego wieku - miał się jeszcze doczekać własnego syna. Jednak nasz ojciec wiary, nazwany później Abrahamem, "uwierzył i Pan poczytał mu to za sprawiedliwość". Abram, widząc że Bóg naprawdę jest wiarygodny, uwierzył Jego obietnicom i... rzeczywiście stał się początkiem narodu, dzięki któremu odziedziczyliśmy błogosławieństwo. Odziedziczyliśmy obdarowanie - obdarowanie bycia wierzącymi; obdarowanie, które otrzymuje każdy, kto uzna Boga godnym wiary.
Kluczowym krokiem naszej ziemskiej wędrówki jest zawierzenie, że to, co Bóg mówi, jest prawdą, i że wypełnia dane przez siebie obietnice, podobnie jak to uczynił Abrahamowi. Dlatego ty i ja możemy mówić o sobie: błogosławieni. Możemy kroczyć w obdarowaniu (błogosławieństwie) naszego niebieskiego Ojca. Błogosławieństwo jest zatem pewnym przywilejem, zaszczytem. Być błogosławionym to otrzymać wręcz niezasłużony prezent tylko dlatego, że kroczy się z Bogiem. Podobnie jak ja otrzymałem niegdyś wspaniały sweter od mojej żony, bezinteresownie, z miłości.
Ale Bóg uczynił każdego z nas narzędziami swego wpływu. Pragnął, abyśmy byli tymi, którzy nie tylko będą odbiorcami Jego nauki i wiernymi słuchaczami Słowa, ale także czynnymi uczniami w codzienności.
Trzy lata temu, przebywając na jednej z konferencji, poznałem szczęśliwe, pełne wiary małżeństwo, które - mimo już ponad dwudziestoletniego stażu - spodziewało się kolejnego dziecka. Użyczali mi pokoju na nocleg, więc przez kilka kolejnych dni mogłem przyjrzeć się ich codzienności. Rodzina ta ogromnie poruszyła moje serce. Każdego ranka Darek, mąż Agnieszki, tuż przed śniadaniem kładł rękę na brzuszku swojej żony i wypowiadał słowa błogosławieństwa: "Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem". Byłem zdumiony, gdyż pierwszy raz widziałem zwykłą, a jednak niezwykłą rodzinę, która błogosławiła sobie wzajemnie; która nie tylko żyła w przekonaniu o tym, że Bóg jest, ale praktycznie stosowała to, do czego On zachęca nas poprzez swoje Słowo: "(...) Błogosławcie! Do tego bowiem jesteście powołani, abyście odziedziczyli błogosławieństwo" (1 P 3,9).
Widząc moje zaskoczenie i jeszcze głębsze pragnienie trwania w Bożym błogosławieństwie, Darek podszedł do mnie, wziął mnie na bok i podzielił się ze mną swoją refleksja na temat tego, o czym Bóg mówi w swoim Słowie. Otóż w Księdze Liczb (6,23-27) Pan kieruje do nas następujące zalecenie: "Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił". Bóg daje nam obietnicę: "Wypowiadaj słowa błogosławieństwa nad twoimi bliskimi (innymi słowy: błogosław im, ogłaszaj nad nimi Moje błogosławieństwo), bo wzywając Moje Imię nad nimi, Ja osobiście (!) będę im błogosławił". Bóg zapewnia nas, że kiedy my będziemy błogosławić, On będzie wypełniał to błogosławieństwo dla każdego z naszych bliskich.
Kiedy Bóg błogosławi, po prostu czyni nas szczęśliwymi. Pragnie On uszczęśliwić nasze życie i przemienić je w taki sposób, aby nasza radość była pełna. Błogosławieństwo Pana umacnia nasze domy (Syr 3,9), pomnaża nasz dobytek (Rdz 24,35), czyni nasze życie płodnym (Pwt 7,13), gasi nasze pragnienie (Syr 39,22), poszerza nasze granice (Rdz 26,2). Błogosławieństwo jest wreszcie upominkiem Boga (1 Sm 25,27), które możemy podarować naszym bliskim.
W ten sposób staniemy się osobami realnego wpływu; osobami, które nie tylko są błogosławione, ale też błogosławiące. Wypowiadając błogosławieństwo, będziemy wskazywali: "Panie, błogosław mojego przyjaciela, brata, szwagra, szefa!". A Bóg, jako Ten, który zawsze jest wierny swemu Słowu, za każdym razem będzie przychodził ze swoim ojcowskim błogosławieństwem. Będzie obdarowywał nas i naszych bliskich tym, czego potrzebujemy. Będzie przychodził z obfitością swoich darów, aby wypełnić wszystkie nasze braki.
Moja siostra tylko wskazywała mojej żonie: "Możesz obdarować mojego brata swetrem", ale to Gosia zakupiła odpowiedni, wyszukany prezent. I podobnie jak my wskazujemy Bogu, by błogosławił - to On nas zaopatruje, leczy, wspiera, chroni, umacnia i obdarowuje pokojem. Za darmo, z miłości do nas.
Darkowi urodziła się córka, a po dwóch latach przyszedł na świat jeszcze syn. Dzieci są w pełni zdrowe i szczęśliwe. Noemi wieczorami klęka z rodzicami do modlitwy, a mały Pawełek, choć jeszcze nie mówi, wzrusza wszystkich swoim uśmiechem. Z kolei ja każdego ranka wypowiadam błogosławieństwo nad moją żoną, a potem sam doświadczam Bożego błogosławieństwa wypowiadanego przez nią. Błogosławimy naszych najbliższych, naszą wspólnotę i miejsca pracy. Uczymy się biblijnych błogosławieństw na pamięć. Widzimy, jak Bóg zmienia nasze otoczenie i ludzi, których błogosławimy.
Jesteśmy przekonani, że książka, którą trzymasz w ręce, posłuży ci jako inspiracja do tego, by obdarowywać otaczających cię ludzi tym, co najlepsze: błogosławieństwem samego Boga.
Karol Sobczyk