5
Blix włożył lateksowe rękawiczki i wszedł ostrożnie po schodach. Jakby bał się, że obudzi kogoś, kto tam śpi. Drzwi do pokoju córki były uchylone. Pchnął je łokciem i stanął w progu.
W pokoju widoczne były ślady walki. Na podłodze leżało zbite lustro. Krzesło było przewrócone. Podręczniki i zawartość kosmetyczki rozrzucone na dywanie. Jedna zasłona była zerwana, druga powiewała w otwartym oknie.
Blix przeszedł przez pokój.
Ładowarka była podłączona do kontaktu. Przewód leżał zwinięty na podłodze obok powieści pod tytułem Enkebyen1.
Blix zatrzymał się przed parapetem, w którym tkwił pocisk.
Cofnął się do drzwi i zawołał do policjantów pracujących na parterze, żeby jeden z techników zabezpieczył dowód.
Ktoś dostaje się do mieszkania, pomyślał, strzela do Kovic, a następnie wbiega na piętro, żeby pozbyć się Iselin.
Ponieważ ją usłyszał?
Czy dlatego, że wiedział, że Iselin jest w domu?
Blix rozejrzał się za miejscami, w których sprawca mógł zostawić po sobie jakiś ślad. Chwilę później zjawił się technik kryminalistyki. Blix kojarzył go z wyglądu, ale nie znał jego nazwiska. Był to wysoki, chudy mężczyzna o gęstej, brązowej brodzie, której najdłuższe kosmyki były zaplecione w cienki warkoczyk.
Blix pokazał mu pocisk i wyjrzał przez okno. Na zewnątrz stało rusztowanie. To po nim uciekła Iselin. Właśnie odnawiano elewację budynku.
Akcja policyjna nabierała rozmachu. Cała ulica błyskała niebieskim światłem. Przez rusztowanie Blix zobaczył, że zjawili się Tine Abelvik, Nicolai Vibe i Petter Falkum z jego własnej jednostki. Obok nich zatrzymał się radiowóz. Abelvik podeszła do niego i przez chwilę rozmawiała z kierowcą.
- Musisz stąd wyjść - zwrócił się do Blixa technik. - Trzeba sprawdzić całą górę. Wiele wskazuje na to, że sprawca tu był.
- Oczywiście - przytaknął śledczy.
Schodząc po schodach, próbował przypomnieć sobie, co wiedział na temat życia osobistego Kovic. Szybko doszedł do wniosku, że prawie nic. Jedyne, co wiedział o jej planach na ten tydzień, to że wzięła wolne za nadgodziny. Wiele razy miał ochotę do niej zadzwonić, ale ostatecznie postanowił, że da jej święty spokój. Nie pamiętał, kiedy sam dostał dzień wolnego, nie mówiąc już o całym tygodniu, i w tym czasie nie był niepokojony telefonami z pracy. To był największy minus tej roboty: człowiek nigdy nie miał czasu tylko dla siebie.
Przed wejściem do kuchni spotkał Abelvik i Falkuma. Na widok Blixa twarz policjantki wykrzywił grymas bólu. Blix poczuł, że jego oczy również zachodzą łzami, kiedy przyciągnął do siebie roztrzęsioną koleżankę i zaczął głaskać ją po plecach.
- To wszystko jest popieprzone - powiedział. - Po prostu popieprzone.
Abelvik w końcu wyswobodziła się z jego objęć i otarła łzy.
- Iselin siedzi na dole w samochodzie - powiedziała, pociągając nosem. - Najpierw zawiozą ją na pogotowie, a potem będzie musiała złożyć zeznania.
Blix zrobił krok w stronę drzwi.
- Jak się czuje?
- Ma ranę na twarzy i rozciętą stopę. Trzeba będzie założyć szwy. Prawdopodobnie skaleczyła się, schodząc po rusztowaniu na bosaka. Przydałby się również rentgen. Zdaje się, że złamała kilka żeber.
- Złamała...?
- Tak. Walczyła z napastnikiem, zanim udało jej się uciec.
Zszokowany Blix przełknął ślinę.
- A tak poza tym? Jakie sprawia wrażenie?
Abelvik zawahała się.
- Pewnie będzie musiała skorzystać z fachowej pomocy, żeby się z tego otrząsnąć - odparła. - Żeby uporządkować myśli.
- Skontaktowałem się z Neumannem. Już kiedyś zgodził się ją przyjąć poza godzinami pracy. Może znajdzie czas, żeby spotkać się z nią jutro.
- Myślę, że tak byłoby najlepiej.
Ruszył w kierunku klatki schodowej.
- Zejdę do niej - powiedział. - Przypilnujesz wszystkiego? Technicy już pracują, ale musimy rozpytać sąsiadów.
Przytaknęła.
Falkum odsunął się na bok, żeby go przepuścić.
- Zajmiemy się tym - odparł i skinął głową w głąb mieszkania. - Zaopiekuj się córką. I daj znać, jeśli będziemy mogli jakoś ci pomóc.
Blix skinął głową w podziękowaniu.
Gdy zszedł na dół, radiowóz z Iselin właśnie odjeżdżał. Widząc niebieskie światła, dziennikarze i gapie rozstąpili się na boki. Blix pobiegł za nim kilka metrów, usiłując go dogonić, ale szybko się poddał i zamiast tego szybkim krokiem ruszył w stronę swojego samochodu.
Nad kamienicą wciąż krążył policyjny śmigłowiec. Nadjechał kolejny radiowóz. Blix dostrzegł z przodu dwóch młodych funkcjonariuszy. Z tylnego miejsca wysiadł Gard Hagen, z liśćmi dębu i złotym haftem na czapce służbowej. Któryś ze stojących najbliżej fotografów zrobił kilka zdjęć. Hagen zauważył Blixa i zapytał:
- Status?
Śledczy zacisnął zęby i potrząsnął głową.
- Nie żyje - wydusił z siebie. - Strzał w głowę z bliskiej odległości.
Hagen chciał coś powiedzieć, ale najpierw musiał przetrawić wiadomość.
- Sprawca?
- Chwilowo brak śladów - odparł Blix i opowiedział o ucieczce Iselin. - Właśnie wiozą ją na SOR. Ja też tam jadę.
Otworzył drzwi samochodu.
- Abelvik i Falkum są na górze - dodał, wykonując ruch głową.
Hagen odpowiedział krótkim skinieniem i odwrócił się. Policjant w mundurze podniósł taśmę i poprowadził go dalej.
Blix usiadł za kierownicą. Położył na niej dłonie i kilka razy głęboko nabrał powietrza, zanim uruchomił silnik. Manewrując jedną ręką, drugą odblokował klawiaturę na komórce i odszukał numer Emmy.
- Blix? - upewniła się, gdy nawiązali połączenie. - Co się dzieje?
Milczał przez kilka sekund.
Potem:
- Ja...
W tle zawyły syreny.
- Jesteś na St. Hanshaugen? - spytała. - Dostałam powiadomienie na komórkę.
- Tak - potwierdził i odchrząknął. - Mam ci coś strasznego do powiedzenia... Kovic nie żyje.
- Co?!
- Kovic nie żyje - powtórzył. - Została zastrzelona z bliskiej odległości. Niecałą godzinę temu.
- Ale...
- Wiem, że ostatnio spędzałyście razem dużo czasu, i dlatego chciałem ci o tym powiedzieć, zanim usłyszysz to od innych.
Milczała przez chwilę.
- Dziękuję... - wyjąkała w końcu. - Kto... czy ktoś został zatrzymany?
- Na razie nie. Iselin była w domu, gdy to się stało. Udało jej się uciec.
- Boże drogi! - zawołała Emma. - Przecież to...
Zatrzymał się na czerwonym świetle. Przełożył telefon do drugiego ucha.
- Kiedy ostatnio z nią rozmawiałaś? - spytał.
- Ja... Wczoraj trenowałyśmy razem - odparła. - Wybrałyśmy się na długą wycieczkę rowerową. Do Tusenfryd i z powrotem.
- Jak się zachowywała?
- Zwyczajnie... zupełnie zwyczajnie.
- A czy w jej zachowaniu było coś, co mogło wskazywać na to, że miała jakieś problemy?
- Nic takiego nie zauważyłam. Śmiałyśmy się i żartowałyśmy jak zawsze. Chociaż... kiedy teraz o tym myślę, może rzeczywiście wydawała się... nieobecna.
- Nieobecna?
- Tak, jakby myślami była gdzie indziej. Nie ciągle, ale od czasu do czasu.
Światło zmieniło się na zielone. Dodał gazu.
- Spytałaś, co ją gryzie?
- Nie. Pomyślałam, że gdyby to było coś ważnego, to podzieliłaby się tym ze mną.
- A miała to w zwyczaju? Dzieliła się informacjami na swój temat?
- Zdarzało się. Chyba byłam pierwszą osobą, której powiedziała, że nie zamierza dłużej spotykać się z tym hydraulikiem.
Blix zmarszczył brwi.
- Z hydraulikiem?
- Tak. Przez jakiś czas spotykała się z hydraulikiem. Chyba nazywał się Jo Inge Fjellvik. Niedawno się rozstali.
Zanotował w myślach, że musi jak najszybciej spotkać się z tym mężczyzną.
- Jak się czuje Iselin? - spytała Emma.
Powtórzył jej to, co usłyszał od Abelvik.
- Właśnie jadę do szpitala - dodał.
- Daj znać, jeśli będę mogła coś dla ciebie zrobić - zaofiarowała się Emma. - Mogę pomóc. Posiedzieć z nią.
- Dzięki za propozycję, ale dziś wieczorem sam jej popilnuję.
- A co z jutrem? Na pewno będziesz musiał iść do pracy.
- O tym jeszcze nie pomyślałem - odparł i westchnął. - Muszę kończyć. Na razie nikomu o tym nie mów. Nie powiadomiliśmy jeszcze matki Kovic.
- Okej - przytaknęła. - Cholera jasna! To... strasznie smutna wiadomość.
- Tak - rzekł, wzdychając.
Powiedzieć to - to nic nie powiedzieć.
Rozłączyli się. W samochodzie zaległa cisza, zanim Blix włączył radiostację. Centrala operacyjna przydzieliła sprawie oddzielny kanał roboczy. Właśnie nadawano komunikat o włamaniu, do którego doszło dzień wcześniej, i o mężczyźnie w kurtce z kapturem, dżinsach i butach wojskowych. Podobno zgłosili się świadkowie. Patrol z psem raportował o znalezionych rękawiczkach w pobliżu szkoły w Ila, a na placu Alexandra Kiellanda agenci zatrzymali mężczyznę znanego policji. Trudno było stwierdzić, co może mieć związek ze sprawą, a co jest wynikiem zakrojonej na szeroką skalę akcji policyjnej.
Blix zabrał ze sobą krótkofalówkę i udał się na szpitalną izbę przyjęć. Podszedł do rejestracji, po czym został skierowany do osłoniętej poczekalni przeznaczonej dla ofiar przemocy i innych pacjentów, którzy zgłaszali się w związku ze sprawami karnymi.
Iselin siedziała na krześle obok narożnego stolika, na którym leżały stare czasopisma. Miała na sobie tylko biały stanik i spodnie od piżamy, a na ramiona narzucony koc.
Wyglądała gorzej, niż się spodziewał.
Wargi miała popękane, a brodę pokrytą ciemną skrzepłą krwią. Jej twarz była cała podrapana, a jedno oko opuchnięte. Rozcięcie na prawym ramieniu zostało opatrzone i zaklejone plastrem. Kilka drobnych ran przestało krwawić. Stopy miała bose i brudne. Bandaż, którym owinięto jej prawą stopę, słabo się trzymał i był przesiąknięty krwią.
Nie zauważyła, że przyszedł. Pustym wzrokiem wpatrywała się w podłogę.
Usiadł obok niej i położył rękę na jej dłoni. Dopiero gdy poczuła ciepło, które od niego biło, podniosła głowę.
- Córeczko - powiedział cicho.
Znowu musiał walczyć, żeby się nie rozpłakać.
Iselin nic nie powiedziała. Blix dotknął jej twarzy, czoła, odgarnął grzywkę, która wchodziła jej do oczu. Iselin była blada i miała zaczerwienione oczy. Przyciągnął ją do siebie.
- Nie żyje? - szepnęła.
- Niestety tak.
Liczył się z tym, że córka wybuchnie płaczem, ale ona w ogóle nie zareagowała na tę wiadomość. Gdy wypuścił Iselin z objęć, miał wrażenie, że jej ciało siedziało na krześle, ale myślami była zupełnie gdzie indziej.
Policjantka stojąca w drzwiach odchrząknęła.
- Czekamy na lekarza - powiedziała. - Technik kryminalistyki jest już w drodze. Ma udokumentować obrażenia i zabezpieczyć ślady.
Spojrzał na nią i skinął głową. Przyjął za pewnik, że wiedziała, kim był. Znowu odwrócił się do córki.
- Iselin - zaczął. - Musimy się dowiedzieć, co widziałaś. Czy możesz opisać sprawcę.
Usiłował nawiązać z nią kontakt wzrokowy. Bezskutecznie.
- Rozmawiałaś dzisiaj z Kovic?
Nie odpowiedziała. Puste spojrzenie. Spierzchnięte wargi. Otworzyły się drzwi i do poczekalni weszła pielęgniarka.
- Iselin Skaar?
Iselin milczała.
- Teraz pójdziemy na rentgen i rezonans magnetyczny - powiedziała pielęgniarka. - Dasz radę iść?
Blix podniósł się z krzesła. Zatrzeszczały mu kolana.
Iselin okryła się szczelniej kocem i wstała.
- Mogę przyprowadzić wózek - zaproponowała pielęgniarka.
Iselin potrząsnęła przecząco głową i ruszyła w jej stronę. Blix poszedł za nią do kolejnej poczekalni. Po chwili zjawiła się jeszcze jedna pielęgniarka i razem zaprowadziły Iselin na badania.
- Iść z tobą? - spytał córkę Blix.
Zaprzeczyła ruchem głowy.
- Może pan tutaj zaczekać - powiedziała jedna z pielęgniarek. - Na końcu korytarza jest automat do kawy.
Blix znalazł krzesło. Nie miał na nic ochoty. Zatrzeszczało policyjne radio. Kilka patroli zgłosiło zajęcie pozycji przed jakimś budynkiem. Czekali na przyjazd oddziału antyterrorystycznego. Reszty meldunku nie usłyszał.
- Zakładam, że to potrwa ze dwie godziny - powiedziała policjantka. - Potem zawieziemy ją do komendy na przesłuchanie.
Zadzwonił telefon. To była Abelvik.
- Mamy podejrzanego - oznajmiła.
- Kto to?
- Martin Hikes, trzydzieści trzy lata. Złodziej. Właśnie włamał się do mieszkania na Iladalen. Ewakuujemy mieszkańców budynku. Atecy przygotowują się do wejścia.
Blix wstał i spojrzał na drzwi, za którymi zniknęła Iselin.
- Już jadę - odparł.
Przypisy:
1 Powieść dla młodzieży Enkebyen (Miasto wdów) napisał Thomas Enger, jeden z autorów Nieobliczalnych.