I
Następny! - krzyknął Karon zniecierpliwiony, gdy kolejny chłop skierował się do wyjścia z sali. Hrabia siedział tam od południa i zrezygnował nawet z obiadu, żeby szybciej zakończyć audiencję. Swoją drogą, później bardzo żałował tej decyzji. Chciał już wrócić do komnaty, położyć się na miękkim łóżku, zatopić w aksamitnej pościeli, wsłuchać się w trzask ognia na kominku i powoli odpłynąć do krainy snu. Ale obowiązek to obowiązek. Wiedział, że musi wysłuchiwać tych ludzi, bo oni potrzebują jego pomocy, a jako poddani na nią zasługują.
W podobnych chwilach, posiadanie własnego lenna bywa bardzo uciążliwe i wydawać by się mogło, że lepiej było nie przyjmować tego zaszczytu tak młodo. Każdy mężczyzna w jego wieku pragnie przygód i zabaw, a nie siedzenia w wielkiej sali, pośród wieśniaków cuchnących krowami, kozami i Bóg wie, czym jeszcze. Jednakże nie mógł odmówić, bo ściągnąłby na siebie nieprzychylne spojrzenia wielu baronów, hrabiów i markizów, a nade wszystko gniew króla. Kilka miesięcy temu wszedł w dorosłość i nie było już odwrotu - musiał robić to, co konieczne, zanim zabrał się za przyjemności.
Jednak lenno to przecież głównie korzyści - można nim władać wedle własnego pomysłu, rozkazywać wszystkim dookoła, a ludzie darzą swojego pana wielkim szacunkiem. Szczególnie, jeśli jest sprawiedliwy, łagodny, nie każe wieszać nikogo za drobne wykroczenia i ściąga niskie podatki. A Karon taki właśnie był i wiedział, że nie powinien narzekać na swój los, gdyż wielu szlachcicom, dużo poważniejsze problemy niż dzień audiencyjny spędzały sen z powiek. On zaś żył spokojnie, z dala od wielkomiejskich intryg, a jego jedynym zmartwieniem pozostawali górscy bandyci, którzy co jakiś czas nawiedzali wioskę.
Hrabia ukończył niedawno dwadzieścia jeden lat, był silnym mężczyzną z charakterem przywódcy, a po śmierci ojca miał odziedziczyć tytuł markiza Medenglaru - północnej, granicznej marchii Królestwa Tevangardu. Była ona bogata w złoża metali i przecinały ją ważne szlaki handlowe. Nic dziwnego, że przyczyniała się do znacznego wzrostu zamożności rodu Białogierów. Urodę Karona można by określić jako zupełnie przeciętną. Miał krótkie, ciemne włosy, zawsze powykręcane we wszystkie strony. Nie odznaczał się dużym wzrostem, ale zadbany zarost i wyrzeźbiona sylwetka dodawały mu powagi, a nawet atrakcyjności. Na co dzień nosił drogie, aksamitne ubrania, którym prosty krój oraz stonowane barwy nadawały wyjątkowo eleganckiego wyglądu, lecz nie raziły prostych ludzi, jakimi się otaczał.
- Jaśnie panie - skłonił się wysoki, czarnowłosy mężczyzna. Był przystojny, odziany w solidny i schludny strój, na który raczej nie mógłby sobie pozwolić żaden z mieszkańców wsi. Jest tu obcy, pomyślał hrabia. - Czy zechcesz poświęcić chwilę, by mnie wysłuchać?
Darmowy fragment