Błąd w scenariuszu - Rau Natalia

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (10,10 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Błąd w scenariuszuPROLOG

Wszystko zaczęło się od błędu - od jednej, fatalnej sekundy zawahania na Poznańskim parkingu, która uruchomiła lawinę nieodwracalnych zdarzeń. To była specyficzna, lepka aura późnego sierpnia; powietrze w jak to w mieście obrośniętym z każdej strony wysokimi budynkami stało w miejscu, pachnąc nagrzanym asfaltem i kurzem. Ania szła w stronę biurowca, czując na karku palące słońce, dokładnie tam, gdzie pod ciemnymi włosami skrywała swój mały tatuaż modliszki. Kiedyś, w tej części życia o której woli mówić inne, taki upał oznaczał duszne mieszkanie i odór nieszczęścia, z którego desperacko próbowała się wyrwać. Wywalczyła sobie ten sierpień i swoją wolność, nie wiedząc, że czerwona sukienka, którą pożyczyła od przyjaciółki, stanie się jej zbroją, a potem przekleństwem. Miała na jeden wieczór stać się Anastazją Wleń - profesjonalistką, kobietą sukcesu, która bez lęku wchodzi w świat wielkiego biznesu. Nie wiedziała jednak, że scenariusz tego wieczoru został napisany przez kogoś, kto potrafił zamienić sierpniowy zachód słońca w najgorszy koszmar.

Dla Aleksa to zlecenie miało być ostatecznym wyjściem z mroku. Przez dekadę jego brat, Dawid, był właścicielem jego życia, przypominając mu o długu wdzięczności za noc sprzed lat, gdy wyciągnął do niego pomocną dłoń po domowej tragedii wtedy jeszcze nie widział że podając mu dłoń jednocześnie podłożył mu nogę. Brat był w jego oczach na ten moment bohaterem, ale niestety okazał się tym z serii czarnych charakterów. Aleks, będący w cieniu był mózgiem operacji budujących karierę brata, musiał spłacić tę ostatnią przysługę: sprowadzić do Gdańska kobietę, która rzekomo zniszczyła Dawidowi życie. Operacja w Poznaniu przebiegła gładko, z niemal chirurgiczną precyzją. Kiedy niósł ją do auta, była zadziwiająco lekka i pachniała słońcem. Dopiero w gdańskim apartamencie, gdy kajdanki szczęknęły o metalową ramę łóżka, a ostre światło lampy wydobyło z mroku twarz porwanej, prawda uderzyła go z siłą fizycznego ciosu. To nie mogła być prawda, życie po raz kolejny sobie z niego zakpiło - pomyłka, która stała się początkiem wojny między lojalnością a rodzącym się uczuciem. Modliszka na jej szyi zdawała się milczącym ostrzeżeniem, że w tej grze to myśliwy może stać się ofiarą.