Bitwy, które zmieniły świat - Praca zbiorowa

Reflow text when sidebars are open.
5stycznia 1066 roku umarł król Anglii Edward Wyznawca. Na łożu śmierci władca wyznaczył następcę - Harolda Godwinsona, potężnego jarla Wessexu, który od jakiegoś czasu i tak rządził krajem. Przygotowania do koronacji były krótkie i już 7 stycznia nowy król Harold II otrzymał z rąk arycybiskupa Stiganda królewskie insygnia. Pośpiech miał swoje przyczyny. Nie wszyscy rodacy akceptowali Harolda, a po koronę Anglii wyciągały się obce ręce.
Najgroźniejszymi pretendentami do tronu byli norweski król Harald Sigurdsson Hardraada (Srogi) oraz książę Normandii Wilhelm, z racji nieprawego pochodzenia noszący przydomek Bastard (Bękart). Obaj w tym samym czasie rozpoczęli przygotowania do inwazji.
Harold doskonale znał plany Hardraady i Wilhelma. Nie zamierzał czekać na wroga z założonymi rękami. Pierwszego uderzenia spodziewał się z południa. Zgromadził więc swą armię nad brzegami kanału, a główny obóz założył na wysokości wyspy Wight. Trzon jego sił stanowiła elitarna gwardia złożona z pieszych, dobrze uzbrojonych "zawodowych" żołnierzy, zwanych huscarlami. Na całym południowym wybrzeżu rozmieścił też posterunki pospolitego ruszenia, zwanego fyrd. Wody kanału patrolowały liczne okręty wojenne.
Lipiec i sierpień minął na daremnych oczekiwaniach. Harold nie mógł dłużej trzymać armii w stanie najwyższej gotowości. Wrócił z huscarlami do Londynu, a całe pospolite ruszenie rozpuścił do domu na żniwa.
Nagle w połowie września z północy kraju doszły wieści o inwazji wikingów Hardraady. Miejscowi jarlowie Edwin i Morcar stawili im czoło koło Fulford Gate w pobliżu Yorku, lecz musieli się wycofać, zostawiając na polu walki ponad tysiąc zabitych. York pokornie otworzył bramy przed zwycięzcami.
Harold natychmiast poderwał swoją armię do marszu na północ i po zaledwie pięciu dniach dotarł do Yorkshire.
25 sierpnia 1066 roku - Dwie wrogie armie spotykają się pod Stamford Bridge. Przez wiele godzin wojska Harolda nie mogą przełamać norweskiego szyku, król ucieka się więc do podstępu - nakazuje pozorowany odwrót, a kiedy Norwegowie rzucają się w pościg za Anglikami, nagle zawraca i uderza na rozluźnione szeregi napastników.
Rozpoczyna się straszliwa walka, Norwegowie walczą już nie o zwycięstwo, ale o życie. Dopiero wieczorem pada ostatecznie ich sztandar, a Hardraada ginie z gardłem przeszytym strzałą.
Klęska Norwegów jest druzgocąca - najechali Wyspę na 300 długich łodziach, a wracają na zaledwie 24. Jednak zwycięska armia także zostaje zdziesiątkowana. Wielu wojowników ginie, jeszcze więcej odnosi dotkliwe rany, pozostali zaś są bardzo zmęczeni.
Początek września - Tymczasem po drugiej stronie kanału La Manche, w zatoce Calvados niedaleko twierdzy Cabourg, do wyjścia w morze szykuje się potężna flota księcia Normandii (według różnych źródeł liczy od 500 do 750 okrętów). Wilhelm, gotowy do inwazji już od kilku tygodni, wciąż pozostaje w porcie. Opóźnienie nie ma jednak nic wspólnego ze strategią, gdyż księciu jest obojętne, czy zmierzy się z Hardraadą czy z Haroldem. Przyczyną jest pogoda - nieprzychylne południowe wiatry oraz wielki sztorm sprawiły, że normańska flota stoi uwięziona w porcie.
Opóźnienie to wychodzi jednak Normanom na dobre. Oczekująca ich armia Harolda rusza na północ dla odparcia Norwegów, pospolite ruszenie stojące na straży wybrzeży rozchodzi się na żniwa, a ta sama burza, która sprawiła kłopot flocie inwazyjnej, zagna angielskie okręty do macierzystych portów, a wiele z nich uszkodzi. Brzegów Anglii nie broni nikt.
28 września - Jest wreszcie odpowiedni wiatr. Wieczorem flota normandzka odbija od brzegów Francji i kieruje się na północ. Następnego dnia około 8.30 pierwsze okręty przybijają do angielskiego brzegu w zatoce Pevensey. Wysiadając z okrętu, książę potyka się i z rozłożonymi rękoma pada na piasek. Obecni uznają to za zły omen, jednak Wilhelm wstaje i pokazując zapiaszczone dłonie, mówi: "Patrzcie, moi panowie, z bożej łaski objąłem w posiadanie Anglię tymi oto rękoma. Teraz jest moja, a co jest moje, należy także do was".
30 września - Armia przenosi się do Hastings, które zajmuje bez walki. Książę rozkazuje zbudować tam wielki obóz. Natychmiast też rozsyła po okolicy zwiadowców oraz zagony dla zdobycia prowiantu.
Mimo że droga do Londynu stoi otworem, Wilhelm postanawia nie ruszać się z Hastings. To nie stolica Anglii jest jego celem, ale jej król. Nawet zdobycie Londynu nie przesądziłoby o losach kampanii. Należy pozbawić Harolda władzy albo życia, a najlepiej jednego i drugiego.
Wilhelm postanawia sprowokować osłabionego starciem z Norwegami przeciwnika do przedwczesnego uderzenia. By tak się stało, rozkazuje swoim ludziom bez litości pustoszyć okolicę.
1 października - Kiedy Harold w swej kwaterze w Yorku świętuje zwycięstwo nad Norwegami, w drzwiach staje wyczerpany i okryty pyłem posłaniec. Przyniesione przezeń wieści sprawiają, że obecni natychmiast trzeźwieją - normandzka flota inwazyjna wylądowała w zatoce Pevensey.
Na wieść o kolejnej inwazji król Harold szybko przystępuje do działania. Podrywa swą wykrwawioną armię do kolejnego forsownego marszu, tym razem na południe. Wierzy, że zaskoczy przeciwnika, tak jak zaskoczył Norwegów pod Stamford Bridge. Zgodnie z oczekiwaniami Wilhelma, wieści o okrucieństwie najeźdźców wobec ludności cywilnej tylko podsycają w królu żądzę walki.
Prowadzeni przez Harolda weterani spod Stamford Bridge docierają do Londynu już 6 października. W stolicy Harold daje wojsku parę dni wytchnienia, wzywa też pospolite ruszenie z południa.
W tym czasie obaj władcy wymieniają posłańców. Harold każe napastnikom wynosić się za morze, na co Wilhelm proponuje mu pokój za cenę zrzeczenia się większej części królestwa.
Tego jest już za wiele. Harold wydaje rozkaz rozpoczęcia operacji zaczepnej. Jego wojska mają się zebrać na wzgórzu Caldbec, leżącym na trakcie z Hastings do Londynu, w odległości około 10 kilometrów od obozu Wilhelma. Punktem orientacyjnym ma być widoczna z daleka samotna stara jabłoń.