Bitwa o Narwik - Jaklin Asbjorn

Reflow text when sidebars are open.
Bitwa o Narwik, która toczyła się wiosną 1940 roku, trwała przez 62 gorzkie dni. Nie było to lokalne starcie żołnierzy norweskich i niemieckich, ale duża międzynarodowa kampania, która miała bezpośredni wpływ na dalszy przebieg II wojny światowej.
Udział w niej wzięło 10 000 norweskich żołnierzy. Zostali zmobilizowani z dużego obszaru, od M?re na południowym zachodzie po Finnmark na północnym wschodzie. Norwescy sklepikarze, rolnicy i rybacy zostali wysłani na wojnę z karabinami Krag-J?rgensen i dobrze radzili sobie w walce z wrogiem.
Oprócz żołnierzy norweskich w walkach uczestniczyło w sumie 25 800 żołnierzy alianckich -14 100 brytyjskich oraz 11 700 francuskich i polskich. Niemieckie siły, liczące niemal 6000 ludzi, co obejmuje też dostarczone posiłki, zostały wyrzucone z Narwiku i spychano je coraz bardziej w stronę granicy szwedzkiej.
Fakt, że walki pod Narwikiem miały bezpośredni wpływ na dalszy przebieg II wojny światowej, wynikał przede wszystkim z tego, że 13 kwietnia niemiecka Kriegsmarine straciła w dużej bitwie morskiej dziesięć swoich niszczycieli. W połączeniu z innymi stratami poniesionymi przez Niemców wiosną 1940 roku na wodach Norwegii spowodowało to konieczność zmiany niemieckich działań wojennych na kontynencie europejskim. Planowana w tym czasie przez Adolfa Hitlera inwazja na Wielką Brytanię musiała zostać przełożona.
W tej książce przedstawiam dokładnie doświadczenia konkretnych osób - żołnierzy i cywilów - dzień po dniu. Uważam, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co oznacza wojna, dopóki nie znajdziemy się "tuż obok" gospodyń domowych, do których domów wpadają odłamki pocisków, albo żołnierzy, słyszących wycie spadających na nich bomb. Miałem dostęp do bogatego materiału źródłowego, w tym wielu wcześniej niepublikowanych pamiętników i wspomnień.
Jednocześnie konieczne jest objaśnienie pełnego obrazu sytuacji i manewrów oddziałów. Tutaj opieram się głównie na raportach wojskowych znajdujących się w norweskim Archiwum Państwowym, uzupełnionych współczesnymi pracami historycznymi.
W stosunku do wcześniejszych przedstawień walk w Narwiku położyłem większy nacisk na sytuację cywilów podczas wojny. Kiedy alianci realizowali w Bjerkvik pierwszą w czasie II wojny światowej operację lądowania, zginęło czternastu mieszkańców wsi. Rodziny w Narwiku znajdowały się najpierw w mieście okupowanym i oblężonym przez Niemców, a później w mieście wyzwolonym, dręczonym bombardowaniami przez Luftwaffe.
Wielu cywilów podjęło wielki i bezinteresowny wysiłek, aby wesprzeć walkę z Niemcami. Kobiety siadały do maszyn do szycia i szyły kombinezony maskujące. Załogi dwustu łodzi rybackich przewoziły żołnierzy i sprzęt dla aliantów, mocno ryzykując własnym życiem. Zwrócenie uwagi na ich działania uznałem za słuszne i sprawiedliwe.
Troms?, czerwiec 2018 roku
Asbj?rn Jaklin
Dywizja - najwyższy poziom dowodzenia w okręgu
Brygada - poziom poniżej dywizji
Pułk - poziom poniżej brygady
Batalion - poziom poniżej pułku, 600-800 ludzi; zwykle dowodzony przez majora
Kompania - poziom poniżej batalionu, który obejmuje zwykle pięć kompanii; dowodzona przez kapitana
Pluton - poziom poniżej kompanii; każda kompania obejmuje trzy lub cztery plutony
Drużyna - najniższy poziom dowodzenia, poniżej plutonu
Patrol - grupa żołnierzy wykonująca zadanie
Oddział - ogólna nazwa jednostki wojskowej
Piechota - zwykli żołnierze poruszający się pieszo
Artyleria - oddział armat
Bateria - pododdział w oddziale armat, odpowiada kompanii
Bateria górska - pododdział artyleryjski z działami przeznaczonymi do prowadzenia wojny w górach
Strzelcy górscy - żołnierze specjalizujący się w prowadzeniu wojny w górach
Oficerowie - stopnie: generał, pułkownik, major, kapitan, porucznik i chorąży
Podoficerowie - stopnie: sierżant, kapral i wicekapral
Dowództwo - wspólne określenie oficerów i podoficerów
Pistolet maszynowy - lekka broń automatyczna pozwalająca strzelać seriami
Karabin maszynowy - cięższa broń automatyczna pozwalająca strzelać seriami
Wielkokalibrowy karabin maszynowy - cięższa broń automatyczna pozwalająca strzelać seriami, zamontowana na podwoziu
Krag-J?rgensen - norweski karabin używany w armii norweskiej
Mauser - niemiecki karabin używany w armii niemieckiej
Logistyka - oddział zaopatrzenia
Granat ręczny - lekki granat rzucany przez żołnierza
Pozycja, stanowisko - przygotowane do walki stanowisko w terenie
DZIEŃ 1.
Narwik, wtorek, 9 kwietnia 1940 roku
Kiedy został wyrwany ze snu, była 4.45. Strzały w pobliżu, duży kaliber. Kapitan Gudleif Holmboe, jeszcze otumaniony snem, usiadł na łóżku w hotelu Royal. Najpierw przeszło mu przez myśl, że to żołnierze przy działkach przeciwlotniczych musieli otworzyć ogień do przelatujących nad miastem wrogich samolotów.
Kiedy trochę otrzeźwiał, zdał sobie sprawę, że tak potężnego huku ochrona przeciwlotnicza nie mogłaby robić. Słyszał ciężką artylerię.
Holmboe wstał z łóżka, otworzył drzwi na korytarz, znalazł schody i pobiegł na górę do kolegi, kapitana Edvarda A. Gundersena, którego pokój znajdował się na drugim piętrze. Wszedł bez ceregieli i zastał dowódcę kompanii wojsk inżynieryjnych na łóżku, obudzonego przez ten sam spektakl. Od kolejnych wybuchów zadrżały szyby.
Wartownia piechoty! Kapitan Gundersen od razu uzyskał połączenie.
W to, o czym mówił wartownik, trudno było uwierzyć. Dwa niemieckie niszczyciele walczyły w porcie z pancernikami Norge i Eidsvold.
Holmboe rzucił się do okna, ale okrętów nie dostrzegł. Na dworze panował półmrok i sypał gęsty śnieg. Zostawił kapitana Gundersena i zbiegł po schodach do swojego lokum. Z pokojów wyglądali zaspani goście. Spiesznie idąc korytarzem, próbował zwięźle przekazać im to, co wiedział.
Kapitana Gudleifa Holmboe z Troms? Niemcy w Narwiku 9 kwietnia 1940 roku dosłownie zaskoczyli w łóżku. Później sam sobie zadawał pytanie: "Jak to się mogło stać, że większość wojska w Narwiku dała się tak zaskoczyć?"Zdjęcie: archiwum prywatne
Zakładając mundur, zauważył, że huki ustały. Minęło kilka minut, zanim wyszedł na ulicę, gdzie usłyszał rozproszone salwy z ręcznych lub wielkokalibrowych karabinów maszynowych. Holmboe ruszył biegiem do Grand Hotelu, gdzie zakwaterowano resztę jego oddziału. Na ulicy przed hotelem natknął się na sierżanta Erlinga Hansena. Razem popędzili do biura, gdzie napełnili magazynki pistoletów Colt, powiadomili resztę oddziału i wydali rozkaz zbiórki w magazynie w Torghallen.
Z pistoletami gotowymi do strzału kapitan Holmboe i sierżant Hansen wybiegli z hotelu do miasta, kierując się w stronę placu i portu.
Holmboe i jego magazyn rezerwowy i zbiorczy numer 17 pozostawali w Narwiku w gotowości od prawie trzech miesięcy. Członkowie jednostki byli specjalistami w zakresie prowadzenia wojskowych magazynów prowiantu i wyposażenia wojskowego.
Oddział sformowano 18 stycznia 1940 roku w ważnym ośrodku mobilizacji Setermoen w regionie Indre Troms. Holmboe, w cywilu armator obsługujący rejsy po Morzu Arktycznym i przedsiębiorca, pochodził z Troms?. Zgodnie z planami formacja miała liczyć dwunastu ludzi. Przybyło dziewięciu. Adiutant z Harstad, porucznik z Oslo, piekarz z Vads? i administratorzy z Hemnesberget, Borkenes, Svolv?r i Troms?. Następnego dnia zostali skierowani do Narwiku1.
Holmboe i jego ludzie otrzymali znakomite pokoje w hotelach Royal i Grand. Nie zwlekając, kapitan przeprowadził inspekcję w magazynie, który zorganizowano w pięknej nowej hali targowej. Szybko zdał sobie sprawę, że w nadchodzących dniach będzie miał pełne ręce roboty, dostarczając świeże mięso, ryby, mleko i inny prowiant wszystkim żołnierzom w Narwiku. Odpowiedzialność za wyżywienie i wyposażenie była ogromna.
W mieście stacjonowała duża liczba żołnierzy i dowódców norweskich sił zbrojnych. 150 ludzi z baterii dział automatycznych, 130-osobowa kompania inżynieryjna wojsk obrony terytorialnej i pierwszy batalion 13 Pułku Piechoty, liczący sobie 800 mężczyzn. Tworzona była mniej więcej 200-osobowa kompania sanitarna. Zarejestrowano 150 gotowych do zadań transportowych koni. Wróg, który chciałby naruszyć neutralność Norwegii i zaatakować Narwik, musiał liczyć się ze starciem z żołnierzami zmobilizowanymi od wielu tygodni.
Kapitan, przedzierając się przez śnieżycę, pobiegł w kierunku placu. Dotarcie do Torghallen, gdzie on i jego ludzie składowali wyposażenie, zajęło mu ledwie dwie minuty. Pośrodku placu, dokładnie przed magazynem, maszerowały w jego stronę grupy odzianych w zielone mundury żołnierzy - niemiecka piechota w znacznej sile. Stalowe hełmy, po dwa-trzy granaty u pasa. Po obu stronach placu Niemcy ustawili stanowiska karabinów maszynowych. Teren został zajęty przez wroga, który maszerował teraz w głąb miasta, w kierunku hotelu Royal i dworca kolejowego.
Jak to się stało, że cała ta niemiecka piechota pojawiła się w samym centrum Narwiku?2
Nie było czasu na spekulacje. Holmboe powiedział sierżantowi Hansenowi, że muszą się natychmiast wycofać do biura w Grand Hotelu. Spokojnie, ale jak najszybciej. Jednocześnie poprosił go o wydanie wszystkim rozkazu: spakować plecaki i przygotować się do natychmiastowej ucieczki z miasta.
Kapitan odwrócił się do Niemców plecami, schował colta do futerału i ruszył z powrotem do hotelu. Nie było nawet jeszcze wpół do szóstej.
W pokoju wyciągnął na podłogę plecak. Sam też musiał się przygotować do szybkiej ucieczki. Gdy się pakował, ktoś załomotał do drzwi.
- Wejść! - powiedział Holmboe i wstał znad plecaka.
Drzwi otworzyły się i do pokoju wszedł niemiecki oficer. Holmboe zauważył za nim jeszcze kilku innych. Ten stojący na przedzie ukłonił się przedstawił:
- Generał Dietl.
Holmboe zrewanżował się, podając swoje nazwisko i stopień.
Niemieckie zdjęcie z podchodzenia do Narwiku 9 kwietnia przy trudnej pogodzie i wysokiej faliZdjęcie: Archiwum Państwowe
Generał oświadczył, że jest szefem niemieckiej dywizji, która przybyła do Nord-Norge w celu zapobieżenia angielskiemu natarciu. Narwik i obóz wojskowy Elveg?rdsmoen były opanowane przez niemieckich żołnierzy. Dodał, że nie przybyli oni po to, by walczyć przeciwko Norwegom, przybyli jako przyjaciele. Na skutek niefortunnego zdarzenia niemiecki oddział floty uwikłał się niestety w walkę z dwoma norweskimi pancernikami - kontynuował. Konieczne było zdławienie oporu. Prowadzone jednak były negocjacje między rządem niemieckim a norweskim rządem i królem. Spodziewano się ich zakończenia w ciągu dnia. Z pewnością dojdą do porozumienia - powiedział Dietl i opuścił pokój.
Oficer, który złożył wizytę Holmboe, był jednym z zaufanych ludzi Adolfa Hitlera. Eduard Dietl szybko zrobił karierę w wojsku, chociaż początki nie były łatwe. Jako dziewiętnastolatek został odrzucony, kiedy usiłował zaciągnąć się do pułku piechoty w Bawarii. Komendant był zdania, że wygląd Dietla - długie, niezgrabne ciało z krzywymi nogami i zbyt wielkimi uszami - nie wyglądało zbyt wojskowo. Młodzieniec dostał jednak kolejną szansę, gdy komendant odszedł na emeryturę. Prywatnie jego wielkimi słabościami były skoki narciarskie i wspinaczka. To właśnie Dietl prowadził niemiecką drużynę narciarską podczas zimowych igrzysk olimpijskich w 1936 roku.
Po przejęciu władzy przez nazistów jego kariera ogromnie przyspieszyła, mimo że brakowało mu formalnego oficerskiego wykształcenia. Znał Adolfa Hitlera od lat 20. XX wieku i od wielu lat był członkiem partii narodowosocjalistycznej. W chwili wejścia do Austrii w roku 1938 został awansowany na pułkownika i dowódcę pułku strzelców alpejskich. Podczas kampanii w Polsce prowadził dywizję strzelców alpejskich w stopniu generała majora. W kwietniu 1940 roku skończył 50 lat3.
Adiutant Dietla, major Kurt Herrmann, wciąż był w pokoju Holmboe. Powiedział, że niemieckie dowództwo potrzebuje całego piętra hotelu. Holmboe natychmiast zaoferował opuszczenie budynku, jednak adiutant zaproponował, by przeniósł się na drugie piętro, gdzie było kilka wolnych pokojów. Dwóch niemieckich żołnierzy skierowano do spakowania jego rzeczy. Adiutant stwierdził, że Holmboe może swobodnie poruszać się po Narwiku, ale że na granicach miasta rozstawiono niemieckie posterunki. Każda próba przejścia przez nie miała być traktowana jako postępowanie nielojalne wobec Wehrmachtu.
A co z magazynem? Czy można tam kontynuować działalność?
Adiutant Herrmann potwierdził, że magazyn może dalej działać jak wcześniej. Wiele setek norweskich żołnierzy już rozbrojono. Potrzebowali zaopatrzenia i najlepiej by było, gdyby otrzymywali je z magazynu Holmboe.
- Mogę pana zapewnić - powiedział adiutant - że w żadnym wypadku nie zamierzamy ruszać pańskiego magazynu ani mieszać się w sprawy norweskiej intendentury, o ile pan i pańscy ludzie pozostaną na posterunkach.
Generał Eduard DietlZdjęcie: AKG Images/NTB scanpix
Holmboe podkreślił, że nie może w żadnej sprawie zająć stanowiska, dopóki nie porozumie się z norweskim szefem sił zbrojnych w Narwiku, pułkownikiem Konradem Sundlo.
Wciąż ze swoim coltem w kaburze kapitan Holmboe zszedł do hotelowej jadalni. Minęła już szósta i serwowano posiłek. Przy stołach siedziały zastępy niemieckich oficerów. Kiedy tylko usiadł i zaczął jeść, wkroczyło dwóch niemieckich żołnierzy z norweskim porucznikiem między nimi. Holmboe rozpoznał go, należał do 13 Pułku Piechoty.
- Proszę pozwolić, by porucznik zjadł ze mną - powiedział Holmboe. Przystano na to. Żołnierze usiedli za stołem, który stał w pobliżu.
Porucznik opowiedział dramatyczną historię. Trzynastemu Pułkowi Piechoty rozkazano nocą wymarsz z obozu Elveg?rdsmoen, ważnego punktu mobilizacji w pobliżu Bjerkvik, do Narwiku, aby wzmocnić obronę miasta. Kompania porucznika dotarła do miasta o brzasku. Żołnierze zostali jednak natychmiast rozbrojeni przy przeprawie promowej, która opanowana została przez siły niemieckie.
Porucznikowi udało się uciec. Chciał przedrzeć się wzdłuż linii kolejowej Ofotbanen w kierunku Bj?rnfjell, ale kiedy próbował przejść przez stację kolejową, znów został pojmany.
W porze obiadowej kapitan Holmboe zdołał wreszcie skontaktować się z szefem sił zbrojnych, pułkownikiem Sundlo. Przebywał on w ratuszu, gdzie uczestniczył w konferencji z niemieckim dowództwem i przedstawicielami gminy. Holmboe wysłał do Sundlo posłańca z prośbą, by wyszedł, i czekał na niego na zewnątrz.
Pułkownik Konrad Sundlo był nie tylko wojskowym, ale również najwyższej klasy politykiem. Od 1933 roku był członkiem Zjednoczenia Narodowego i motorem tworzenia struktur partyjnych w okręgu Ofoten. W ulotkach przeznaczonych dla partyjnych kolegów nazywał rząd Partii Pracy rządem łobuzów, a premiera Johana Nygaardsvolda głupcem. W innych pismach sławił zwycięstwa faszystowskiego generała Franco w hiszpańskiej wojnie domowej. Twierdził również, że Rosjanie wkrótce wzniecą powstanie i powieszą tego Azjatę Stalina. Jeszcze na długo przed wybuchem wojny gazety Partii Pracy - "Fremover" w Narwiku i "Arbeiderbladet" w Oslo - nazywały Sundlo zwolennikiem Franco i nazistowskim pułkownikiem. Domagały się usunięcia go4.
Kiedy Sundlo wyszedł ze spotkania, Holmboe opowiedział o tym, co się stało, o spotkaniu z generałem Dietlem i jego adiutantem. Jak ma się zachować?
Pułkownik Sundlo odpowiedział mniej więcej tak samo, jak adiutant Dietla. Holmboe powinien kontynuować służbę i prowadzić magazyn tak jak zwykle. Poza tym Sundlo polecił Holmboe postępowanie wedle własnego uznania. Dziwna odpowiedź, ta część z własnym uznaniem, w organizacji takiej jak armia, gdzie postępuje się według rozkazów i tylko rozkazów. Zaskoczony Holmboe chciał upewnić się, że dobrze zrozumiał szefa.
- Na wypadek gdybyśmy stracili kontakt ze sobą, czy pułkownik nie ma mi nic innego do powiedzenia?
- Nie - odpowiedział Sundlo5.
Holmboe wyjaśnił, że ma ze sobą wiadomość od kapitana Gundersena z kompanii pionierów Wojsk Obrony Terytorialnej. Gundersen ukrywał się w domu na przedmieściach Narwiku z 70 ludźmi. Prosił o rozkazy - nie wiedział, co ma przedsięwziąć.
- Proszę przekazać również kapitanowi Gundersenowi, że polecam mu, by robił to, co sam uzna za właściwe - odpowiedział Sundlo.
Po przekazaniu tego niekonkretnego rozkazu kapitanowi Gundersenowi Holmboe zebrał swój niewielki oddział. Próbował zorientować ludzi w sytuacji na tyle, na ile był w stanie. Zupełnie nie wierzył w to, że rząd niemiecki i norweski dojdą do jakiegokolwiek porozumienia. Wprost przeciwnie - kraje te znajdowały się w stanie wojny. Z powodu niespodziewanej napaści na Narwik sytuacja stała się trudna. Trzeba było liczyć się z tym, że miasto zostało oddzielone od reszty kraju. Wedle wiedzy Holmboe Niemcy mieli na lądzie w mieście mniej więcej 2000 żołnierzy piechoty, przede wszystkim austriackich strzelców alpejskich, oraz 1500 ludzi w Bjerkvik, gdzie padł obóz Elveg?rdsmoen. Nie zauważył w mieście niemieckiej artylerii. Była to jaśniejsza strona tej sytuacji.
- Nie ma w mojej duszy cienia wątpliwości, że Narwik i Elveg?rdsmoen znów będą norweskie. To wszystko nie potrwa zbyt długo - powiedział Holmboe i dodał, że najważniejszym zadaniem oddziału będzie niedopuszczenie do tego, by wielki magazyn prowiantu dostał się w ręce niemieckie. Dopóki to nie nastąpi, obowiązkiem oddziału będzie pozostanie na miejscu. Jeśli jednak Niemcy nie będą respektować tego, że magazyn prowadzony jest przez Norwegów, żołnierze mają natychmiast spróbować uciec z Narwiku i starać się dotrzeć tam, gdzie będą bardziej przydatni.
Kiedy dzień 9 kwietnia dobiegał końca, Holmboe zdjął swój kapitański mundur i położył się w hotelowym łóżku, tym razem na drugim piętrze.
To był długi dzień. Czuł się fizycznie i psychicznie wyczerpany. A mimo to rzucał się po łóżku; trudno mu się było uspokoić.
Poprzedniego dnia mówili w radiu, że Anglicy postawili miny w Vestfjordzie. Wieczorem 8 kwietnia w radiowych wiadomościach podano, że niemieckie okręty wojenne kierują się na północ. Nieznany statek został rozerwany przez minę lub zatopiony przy Kristiansand. Mimo to nikt nie ogłosił alarmu i do jego oddziału nie dotarły żadne rozkazy zwiększenia gotowości bojowej.
Myśl, która tego wieczoru najbardziej go męczyła, kapitan sformułował w swoim późniejszym raporcie w taki sposób:
"Jak na Boga mogło się to stać, że większość wojskowych w Narwiku została całkowicie zaskoczona, śpiąc w łóżkach?".
1 Opis opiera się na raporcie kapitana Gudleifa Holmboe do intendenta dywizji, napisanym we wrześniu 1940 r. Dostęp: prywatne archiwum Knuta Smistada.
2 Reakcja Holmboe zacytowana na podstawie jego raportu, s. 6.
3 G.-L. Dietl, K. Herrmann, General Dietl, Monachium 1951, s. 11 i 15.
4 A. Petterson, Sm?folk og drivkrefter. Porsanger bygdebok, Porsanger 1994, s. 25.
5 Dialog powtórzony za raportem Holmboe.
PRZED DNIEM 1.
No właśnie, jak na Boga mogło się to stać? Dlaczego niemiecka napaść na Norwegię i Narwik była tak zaskakująca? Czy nie było wielu sygnałów przemawiających za tym, że należy zachować podwyższoną gotowość?
Kiedy we wrześniu 1939 roku wybuchła II wojna światowa, Skandynawia i Norwegia nie bardzo interesowały Adolfa Hitlera. Zajęty był planowaniem ofensywy na zachód, ku Francji, Belgii i Holandii1. Jesienią jedna osoba nieustannie próbowała jednak zwrócić jego uwagę na północ. Wielki admirał Erich Raeder, głównodowodzący niemieckiej marynarki od 1935 roku, pragnął poszerzyć swoje możliwości działania na zachodzie. Chciał mieć oparcie na wybrzeżu Norwegii i poruszył tę kwestię z Führerem 23 września oraz 10 października 1939 roku. Już w 1926 roku istniała krytyczna analiza niemieckiej strategii morskiej w czasie I wojny światowej. Jeden z płynących z niej wniosków mówił właśnie o potrzebie posiadania niemieckich punktów wsparcia wzdłuż norweskiego wybrzeża w wojnie z Wielką Brytanią2.
Raeder uważał, że Niemcy wraz ze swoim sojusznikiem, Związkiem Radzieckim, mogą wywierać presję na Norwegię. Stalin pozwolił niemieckiej marynarce stworzyć bazę na wschód od Murmańska, naturalnego portu, gdzie można było kotwiczyć, bunkrować okręty i ładować zapasy. Zdaniem Raedera Niemcy powinni mieć coś podobnego na wybrzeżu Norwegii.
Admirał Erich Raeder, głównodowodzący niemieckiej marynarki wojennej od 1935 roku, chciał mieć punkty wsparcia wzdłuż norweskiego wybrzeża i wielokrotnie jesienią 1939 roku poruszał tę kwestię z Adolfem Hitlerem. Tu przeprowadzają inspekcję jednostek niemieckiej flotyZdjęcie bez daty: Pda Dena/NTB scanpix
Hitler jednak na początku nie chciał słyszeć o norweskich bazach. Marynarka miała wspierać Wehrmacht w natarciu na zachód, a nie marnować energię na północy.
Bezpośrednim początkiem II wojny światowej była napaść na Polskę 1 września 1939 roku. Tydzień wcześniej radziecki minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow i jego niemiecki kolega Joachim von Ribbentrop podpisali pakt o nieagresji. W tajnym protokole dodatkowym dwa reprezentowane przez nich kraje uzgodniły podział terytorium Polski między siebie wzdłuż Narwi, Wisły i Sanu. Hitler chciał poszerzać swoją przestrzeń życiową - Lebensraum - na wschód. Polska miała po prostu przestać istnieć.
Austrię zaanektowano w 1938 roku, a resztkę Czechosłowacji w marcu 1939 roku. Jak dotąd Hitlerowi udawało się działać bez wojskowej interwencji starych mocarstw - Wielkiej Brytanii i Francji. Odpowiedzią były zaledwie działania dyplomatyczne, negocjacje i protesty.
Polska okazała się inna. Warszawski rząd, zamiast dać się połknąć, postanowił walczyć. Ponadto brytyjski premier Neville Chamberlain postanowił go wesprzeć. Nie wierzył już w twierdzenia, że Hitler może powstrzymać wielką wojnę. Jednocześnie Führer źle oszacował reakcję Brytyjczyków - myślał, że kolejny raz odpuszczą. 3 września 1939 roku Chamberlain ogłosił, że Wielka Brytania i Niemcy są w stanie wojny3.
Admirał Raeder nie pożegnał się ze swoimi norweskimi planami. Zadbał o to, by Hitlera odwiedził Norweg, Vidkun Quisling. Ukończył on Szkołę Wojenną z najwyższą oceną, był attaché wojskowym w Piotrogrodzie i Helsinkach, a także ministrem obrony w rządzie Partii Chłopskiej. Piastował wówczas stanowisko przewodniczącego liczącej sobie sześć lat partii Zjednoczenie Narodowe, która hołdowała zasadzie wodzostwa i nadrzędności rasy nordyckiej.
14 grudnia 1939 roku przed Quislingiem otwarto wysokie drzwi Kancelarii Rzeszy w Berlinie. Przeszedł po marmurowej podłodze, aż dotarł do kanclerza Rzeszy, który natychmiast rozpoczął monolog. Hitler stał na stanowisku, że Norwegia zrobi najlepiej dla siebie i Niemiec, pozostając neutralna. Jednak przy nawet najmniejszym podejrzeniu, że dojdzie do napaści wojsk brytyjskich, Niemcy miały wkroczyć do akcji. Gdyby okazało się to konieczne, wódz wysłałby sześć, dziesięć, szesnaście dywizji, albo nawet jeszcze więcej, aby uprzedzić Brytyjczyków - tak powiedział Quislingowi. Monolog Hitlera był bardzo napastliwy i emocjonalny, głos przechodził niemal w falset4.
Kulawym niemieckim Quisling opowiadał o związku narodów germańskich i planach zamachu stanu w Norwegii. Plany te nie wzbudziły jednak zachwytu Hitlera. Wódz nie miał pewności, czy taka mniejszość polityczna, jak Zjednoczenie Narodowe, była właściwym narzędziem do przejęcia władzy. Obiecał natomiast wsparcie ekonomiczne dla rozbudowy struktur partii Quislinga5.
Quislingowi udało się to, co jak dotąd nie powiodło się Raederowi: zwrócenie uwagi Hitlera na Norwegię. Natychmiast po opuszczeniu przez Norwega Kancelarii Rzeszy Hitler wydał grupie dowódców Wehrmachtu rozkaz rozpoczęcia przygotowywania planów okupacji Norwegii. Ambicją Raedera było zapewnienie baz wzdłuż wybrzeża, Hitler poszedł jednak znacznie dalej. Domagał się planów okupacji całego kraju, na wypadek gdyby Brytyjczycy stali się zagrożeniem6.
Kriegsmarine miała rzucić Wielką Brytanię na kolana, realizując strategiczną ofensywę7.
Wstępne plany napaści, nazwane Studie Nord, obejmowały lądowanie wzdłuż całego wybrzeża Norwegii, od Oslo po Troms?. Dokumenty przedstawiono 20 stycznia 1940 roku. Sztab operacyjny dowództwa Wehrmachtu przyjął plan chłodno. Jego członkowie uważali, że okupacja Norwegii jest zbyt ryzykowna. Raeder jednak nadal naciskał, twierdząc, że Wielka Brytania przejdzie do działań w Skandynawii. Siedem dni później Hitler wydał rozkaz stworzenia specjalnej grupy, która miała przekształcić Studie Nord w szczegółowy plan napaści na Norwegię - o kryptonimie Weserübung.
Zadaniem kierowania pracami nad tym planem obarczono pięćdziesięcioczteroletniego generała Nikolausa von Falkenhorsta. Miał on doświadczenie nabyte w wojnie domowej w Finlandii w 1918 roku po stronie białych. Jako oficer sztabu generalnego Dywizji Bałtyckiej nauczył się prowadzenia działań wojennych na zimnych terenach, więc to właśnie jego wybrano do przeanalizowania napaści na Norwegię.
O sąsiedzie Finlandii Falkenhorst wiedział niewiele. Niezwłocznie po spotkaniu z Hitlerem kupił sobie przewodnik turystyczny: musiał się zorientować, gdzie znajdowały się norweskie porty, ilu jest mieszkańców i w ogóle jakiego to rodzaju kraj. "Nie miałem o niczym pojęcia. Absolutnie nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać" - wyjaśniał później8.
Niemcy nie były osamotnione w tworzeniu planów dotyczących Norwegii. Zarówno Brytyjczycy, jak i Francuzi palili się do działań wojskowych na północy, jeśli nie nawet do okupowania całego kraju.
Brytyjczycy przywiązywali wielką wagę do przejęcia kontroli nad wysyłką rudy ze Szwecji przez Narwik. Ta brytyjska mapa z 1940 roku pokazuje strategiczne czynniki obecne w obszarach północnych: złoża rudy w północnej Szwecji, drogę morską z Narwiku do Niemiec i brytyjskie pola minoweZdjęcie: Mary Evans Picture/NTB scanpix
W 1939 roku stanowisko brytyjskiego ministra ds. marynarki wojennej (pierwszego lorda Admiralicji) piastował Winston Churchill. Tuż po wybuchu wojny zaproponował on gabinetowi wojennemu, by zrobiono coś z przewozami rudy żelaza z północnoszwedzkich złóż linią kolejową Ofotbanen i dalej z portu w Narwiku. Niemieckie drogi importowe należało zablokować w ramach próby zduszenia przemysłu wojennego.
Podczas gdy Wielka Brytania i Francja wydobywały znaczne ilości rudy na własnym terytorium, zaledwie 2,6 miliona ton rudy żelaza potrzebnej do niemieckich fabryk pochodziło z własnych kopalni. Ze Szwecji Niemcy importowały 6 milionów ton, z czego połowa przechodziła przez Narwik. Kontrola nad nabrzeżami tego północnonorweskiego miasteczka była zatem bardzo istotna, zarówno dla Brytyjczyków, jak i Niemców, mimo że głównym celem admirała Raedera było zapewnienie marynarce punktów wsparcia w Norwegii9.
Pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill we wrześniu 1939 roku nie uzyskał aprobaty gabinetu dla działań skierowanych na Narwik. Podjął ten pomysł później, w listopadzie, ale również wtedy propozycja upadła. Sytuacja w Skandynawii stanęła na głowie po napaści Związku Radzieckiego na Finlandię.
Bohaterska walka tego kraju przeciwko przeważającym siłom sowieckim spowodowała dyskusję na temat francuskiego premiera, Édouarda Daladiera. Opozycja silnie krytykowała go za prowadzenie biernej polityki wojennej. Francja nerwowo oczekiwała napaści ze strony agresywnego Adolfa Hitlera, który nie ukrywał pragnienia zemsty za upokorzenie z I wojny światowej.
Daladier poszukiwał możliwości stworzenia nowego frontu, który mógłby odciążyć Francję. Wojna obronna Finlandii dawała możliwość uzasadnienia militarnej reakcji w Skandynawii.
Było to dla francuskiego premiera uniwersalne rozwiązanie: nie tylko Finowie otrzymaliby pomoc w walce z bolszewikami, ale można byłoby również wyprzeć niemieckie okręty podwodne z norweskich wód, a alianci przejęliby kontrolę nad przechodzącą przez Narwik rudą żelaza.
Przy odrobinie szczęścia Niemcy przeszłyby do kontrataku i voila - Francja stworzyłaby front w bezpiecznej odległości od własnych miast i winnic10.
Daladier przedstawił 19 grudnia 1939 roku tę propozycję alianckiej radzie wojennej. Norwegia i Szwecja miały zostać powiadomione, że alianci przejdą przez ich terytorium, by pomóc Finom. Kiedy brytyjski gabinet wojenny roztrząsał tę propozycję kilka dni później, Churchill dał francuskim planom swoje pełne wsparcie. Gdyby Narwik stał się aliancką bazą zaopatrzeniową na potrzeby pomocy dla Finlandii, dawałoby to wyjątkową możliwość przejęcia kontroli nad szwedzką rudą. Churchill rozważał również możliwość zatrzymania niemieckich statków przewożących rudę przez stawianie min na norweskich wodach terytorialnych. Szef sztabu generalnego, generał Edmund Ironside, uważał, że lepsza będzie bezpośrednia okupacja szwedzkich złóż. Wszystko to pod pretekstem udzielenia pomocy Finom.
Premier Neville Chamberlain nie chciał jednak psuć stosunków ze Szwecją, nie chciał też ryzykować wojny ze Związkiem Radzieckim. Niepokoił się również tym, jak neutralne Stany Zjednoczone spojrzą na takie działanie wobec neutralnych krajów. Żadna z propozycji się nie przebiła11.
Wtedy zdarzył się epizod, który przyspieszył wszystkie wojskowe procesy planowania, zarówno w Berlinie, jak i w Londynie oraz Paryżu. Udowodnił on jednocześnie całemu światu, że Norwegia ma problemy z poszanowaniem jej neutralności, o co wszystkie neutralne kraje mają na mocy konwencji haskich dbać przy użyciu odpowiednio dużych sił wojskowych.
Tankowiec Altmark, stanowiący okręt pomocniczy niemieckiej marynarki, płynął z powrotem do Niemiec z 299 brytyjskimi marynarzami jako jeńcami na pokładzie, kiedy 15 lutego 1940 roku został zauważony na norweskich wodach terytorialnych przez trzy brytyjskie samoloty. Niedługo potem pojawiło się sześć brytyjskich niszczycieli. Aby się im wymknąć, Altmark wpłynął do J?ssingfjordu między Egersund a Flekkefjord. Tuż przed północą do akcji dołączył brytyjski niszczyciel Cossack z włączonymi reflektorami. Kapitan Altmarka usiłował uciec, ale jego okręt osiadł na mieliźnie. W krótkiej walce zginęło siedmiu Niemców. Brytyjczycy nie stracili nikogo, weszli na pokład i uwolnili wszystkich jeńców12.
W Berlinie Hitler wpadł we wściekłość. Natychmiast wydał rozkaz przyspieszenia opracowywania planów napaści na Norwegię. W Londynie ministrowi ds. marynarki wojennej Winstonowi Churchillowi przypadła spora część zasługi za udaną akcję, dzięki czemu zyskał większe wpływy. W Paryżu Daladier zauważył nowe możliwości stworzenia frontu w Skandynawii.
Po aferze Altmarka plany wobec Norwegii skonkretyzowały się. Brytyjska brygada piechoty, brygada francuskich strzelców alpejskich oraz polska półbrygada miały zejść na ląd w Narwiku. Alianci spodziewali się, że norweskie wojsko stawi niewielki lub wręcz symboliczny opór. Następnie wojsko miało udać się dalej do Szwecji i rozpocząć okupację złóż rudy w Kirunie, Gällivare, Boden i Lule?. Dodatkowo pięć batalionów miało okupować Stavanger, Bergen i Trondheim, aby zapobiec niemieckiemu kontratakowi. Trzecia grupa miała ruszyć z Trondheim w kierunku południowej Szwecji, ponieważ oczekiwano, że Hitler tam przerzuci swoje siły13.
Presja ze strony Francji była potężna, na szali leżał los rządu Daladiera. W dniu 11 marca 1940 roku plany zostały zaakceptowane przez gabinet wojenny w Londynie. Ani norweski, ani szwedzki rząd nie wydały pozwolenia na te działania, co spowodowało pewne problemy podczas przygotowań.
12 marca 1940 roku żołnierze zaczęli wchodzić na pokłady okrętów, które miały zawieźć ich na północ. Winston Churchill, który od trzech miesięcy pracował energicznie nad tym, by coś zaczęło się dziać, był szczególnie zadowolony z takiego obrotu sprawy.
Wtedy jednak rozpoczęły się rokowania pokojowe między Związkiem Radzieckim a Finlandią. Po spotkaniach w Moskwie wieczorem tego samego dnia, 12 marca 1940 roku, oba kraje postanowiły wprowadzić zawieszenie broni. Spora część uzasadnienia wspólnej północnej kampanii alianckiej legła w gruzach.
"Pierwsze pociągi z zaopatrzeniem nie dotarły dalej niż do Cherbourga, kiedy pokój fińsko-rosyjski rozbił w puch ten pretekst do wkroczenia" - skonstatował francuski generał Marie Émile Antoine Béthouart, który uczestniczył w organizowaniu francusko-brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego. Niecały miesiąc później miał odegrać decydującą rolę w walkach w Narwiku14.
Winston Churchill postanowił mimo to przeprowadzić ekspedycję. Pokój w Moskwie nie oznaczał więc, że gabinet wojenny zrezygnował z myśli o wciągnięciu Norwegii i Szwecji do wojny i zdławieniu niemieckiego transportu rudy15.
Winston Churchill dążył do szybkiej akcji skierowanej na Narwik zarówno przed napaścią, jak i po napaści Niemców. Tu przeprowadza inspekcję 120 członków załogi brytyjskiego niszczyciela Hardy na Horse Guards Parade w Londynie wiosną 1940 roku. Hardy został ostrzelany i podpalony 10 kwietnia 1940 roku pod NarwikiemZdjęcie: Topfoto/NTB scanpix
Ostrożny Neville Chamberlain wykorzystał moskiewski pokój. Przekonał gabinet wojenny do wydania decyzji o rozwiązaniu wszystkich jednostek francuskich, angielskich i polskich, które przygotowywano do kampanii.
Winston Churchill był zrozpaczony. W liście do ministra spraw zagranicznych, lorda Halifaxa, napisał tego samego dnia: "Teraz wszystko legło w gruzach, bo koła obracają się tak powoli, że dotarliśmy za późno"16.
Od przełomu lat 1939/1940 norweski rząd widział przede wszystkim oznaki zachodnich przygotowań do działań wojskowych skierowanych przeciwko Skandynawii. Na to wskazywały zarówno pogłoski, przecieki, jak i konkretne informacje. Podstawowym zagrożeniem była agresywna polityka hitlerowskich Niemiec, skierowana nie bezpośrednio przeciw Norwegii, lecz przeciw pokojowi w Europie. Istniało jednak również drugie zagrożenie. Jeśli zachodnie mocarstwa naruszą neutralność Norwegii, może to wywołać akcję ze strony Niemiec17.
Co jednak z oznakami przygotowywanego niemieckiego ataku w dniach przed 9 kwietnia? Czy nie powinny były zostać zauważone przez norweskie władze?
Historyk Olav Riste analizuje je punkt po punkcie. W 1940 roku Norwegia nie miała jeszcze stworzonej własnej służby wywiadowczej. Przychodzące komunikaty były w dużym stopniu oparte na "pogłoskach", jak to nazywano.
Po południu 5 kwietnia 1940 roku z Berlina dotarły "pogłoski" o wkroczeniu Niemców do Holandii, a być może i do Danii. Istniały również plotki o zajmowaniu przez nich punktów na wybrzeżu południowej Norwegii.
7 kwietnia 1940 roku przekazano meldunek o niemieckim okręcie, który dwa dni wcześniej opuścił Szczecin, biorąc kurs na zachód. Jest to konkretne spostrzeżenie, jednak informacje o tym, że miejsce przeznaczenia ma zostać osiągnięte dopiero 11 kwietnia, osłabia przypuszczenie, że chodzi o Norwegię. Żaden statek nie potrzebuje sześciu dób, by dopłynąć ze Szczecina do norweskiego wybrzeża.
Kolejne meldunki z 7 i 8 kwietnia opisują niemieckie okręty kierujące się na północ przez duńskie wody terytorialne. To również nie wskazuje jednoznacznie na Norwegię. Wszystkie statki, które mają opuścić Bałtyk i przedostać się na Morze Północne, muszą płynąć na północ przez duńskie cieśniny.
Meldunek z Kristiansandu z 8 kwietnia 1940 roku z godziny 17.35 mówił, że stu Niemców w szarych mundurach zeszło na ląd z zatopionego frachtowca Rio de Janeiro. Niemcy poinformowali, że kierują się do Bergen. Było to samo w sobie alarmujące, ale zatopienie to stanowiło odizolowany przypadek. Żadne inne obserwacje nie wskazywały na to, by ten samotny statek był częścią obszerniejszej operacji, jak twierdził Riste.
Brytyjczycy przez długi czas niewłaściwie interpretowali napaść na Norwegię, myśląc, że Niemcy opuszczają Morze Bałtyckie, gdy hitlerowskie okręty spostrzeżono na Morzu Północnym. Dopiero później skierowały się one ku Narwikowi. "Zdecydowanie uznaje się, że celem jest przeprowadzenie operacji przeciwko Narwikowi i że mogą dotrzeć tam przed północą" - tak brzmiał meldunek, który dotarł do norweskiego przedstawicielstwa w Londynie po południu 8 kwietnia 1940 roku18.
Ogromne zaufanie, niemal przesadna wiara w to, że brytyjska flota stanie na wysokości zadania, ułatwia również wyjaśnienie tego, dlaczego niemiecka inwazja była tak wielkim zaskoczeniem. Każdy, kto próbowałby zinterpretować te pojedyncze meldunki, liczyłby się z tym, że siły brytyjskiej marynarki na Morzu Północnym odstraszą niemieckie operacje przeciwko Norwegii. Nawet dobry analityk wojskowy i późniejszy norweski szef obrony Otto Ruge nie mógł sobie wyobrazić czegoś tak śmiałego, jak operacja Weserübung. Ruge stwierdził, że "nikt tu w kraju nie wyobrażał sobie strategicznej napaści o takim zasięgu i przeprowadzonej z taką śmiałością, wzdłuż całego wybrzeża od Oslofjordu po Narwik"19.
Również w Danii, Szwecji i Wielkiej Brytanii nikomu nie przeszła przez myśl tak ogromna i odważna niemiecka napaść. Jak uważa Riste, twierdzenie, że "Halvdan Koht i rząd powinni byli zrozumieć to, czego nikt inny nie rozumiał", jest więc nieuzasadnione.
Jednak brytyjska flota nie stanowiła żadnej gwarancji w obliczu niemieckiego ataku, również tak daleko na północ, jak w Narwiku. Nocą 9 kwietnia dziesięć niemieckich okrętów wojennych wpłynęło z prędkością 27 węzłów do Vestfjordu. Były to niszczyciele Bernd von Arnim, Wolfgang Zenker, Hans Lüdemann, Georg Thiele, Erich Koellner, Hermann Künne, Anton Schmitt, Erich Giese, Diether von Roeder i okręt flagowy, niszczyciel Wilhelm Heidkamp.
Około godziny 3.00 Hans Lüdemann, Anton Schmitt i Diether von Roeder zatrzymują się na końcu Ofotfjordu, by wysadzić żołnierzy. Mają oni za zadanie unieszkodliwienie nadbrzeżnych baterii w Ramnes i Hamnes, które znajdowały się na niemieckich mapach.
Niemieccy żołnierze bez skutku szukają w głębokim śniegu. W Ramnes znajdują wysadzone stanowiska dział, jednak samych dział tam nie ma. Wciąż leżą w magazynie w Narwiku, jeszcze ich nie zamontowano. Plan napaści nie zgadzał się z terenem, nadbrzeżne baterie nie istnieją.
Trzy niszczyciele wpływają do Herjangsfjordu w kierunku Bjerkvik i Elveg?rdsmoen. Pozostała część niemieckich sił kontynuuje rejs w głąb Ofotfjordu w kierunku Narwiku, nie licząc okrętu Erich Giese, który pozostał w tyle.
1 F. Kersaudy, Kappl?pet om Norge. Det allierte felttoget i 1940, Oslo 1990, s. 37.
2 O.-B. Fure, Mellomkrigstid 1920-1940. Norsk utenrikspolitikks historie, Oslo 1996, s. 364.
3 R. Hobson, T. Kristiansen, Total krig, n?ytralitet og politisk splittelse. Norsk forsvarshistorie, t. III: 1905-1940, Bergen 2001, s. 242.
4 H. F. Dahl, Vidkun Quisling. En f?rer for fall, Oslo 1992, s. 42.
5 F. Kersaudy, Kappl?pet om Norge..., dz. cyt., s. 39.
6 O.-B. Fure, Mellomkrigstid 1920-1940..., dz. cyt., s. 365.
7 R. Hobson, T. Kristiansen, Total krig, n?ytralitet og politisk splittelse..., dz. cyt., s. 284.
8 Cyt. za: F. Kersaudy, Kappl?pet om Norge..., dz. cyt., s. 45.
9 M. Tamelander, N. Zetterling, Inwazja na Norwegię 1940, przeł. W. Łygaś, Warszawa 2008, s. 12. Podane masy dotyczą zawartości metalu w rudzie.
10 R. Hobson, T. Kristiansen, Total krig, n?ytralitet og politisk splittelse..., dz. cyt., s. 293.
11 Tamże, s. 20.
12 Norsk krigsleksikon 1940-45, red. H. F. Dahl, G. Hjeltnes, B. N?kleby, J. N. Ringdal, ?. S?rensen, Oslo 1995, s. 21.
13 R. Hobson, T. Kristiansen, Total krig, n?ytralitet og politisk splittelse..., dz. cyt., s. 293, F. Kersaudy, Kappl?pet om Norge..., dz. cyt., s. 27.
14 M. É. A. Béthouart, Operasjonene i Narwik-omr?det, "Morgenbladet" 19-20.11.1951.
15 T. Spurkeland, Skandinavia som krigsteater: Noreg og Sverige i den britiske krigsstrategien fr? 3. september 1939 til 8. april 1940, praca doktorska z filozofii, Uniwersytet w Oslo 2013, Wnioski od s. 599.
16 List Churchilla zacytowany za: F. Kersaudy, Kappl?pet om Norge..., dz. cyt., s. 35.
17 O. Riste, Weserübung. Det perfekte strategiske overfall?, "Forsvarsstudier" nr 4/1990.
18 Tamże, s. 8.
19 Tamże, s. 15.
DZIEŃ 1.
Narwik, wtorek, 9 kwietnia 1940 roku
W ostrym kontraście do rozporządzeń pułkownika Konrada Sundlo szef marynarki we właściwym czasie przygotował się do walki. Komandor porucznik Per Askim otrzymał 8 kwietnia 1940 roku o 6.00 rano meldunek o tym, że Brytyjczycy rozstawili pole minowe w Vestfjordzie. Natychmiast wydał rozkaz przygotowania się do bitwy i rozpalenia pod wszystkimi kotłami1.
Askim już osiem dni wcześniej popłynął z Troms? do Narwiku z pancernikami Norge i Eidsvold. Te dwa okręty stanowiły w chwili rozwiązania unii szwedzko-norweskiej dumę norweskiej marynarki jako nowoczesne i potężne konstrukcje, ale trzydzieści pięć lat później były już technologicznie przestarzałe. Oba posiadały jednak skuteczne działa, co potwierdzono podczas próbnych strzałów w Lyngenfjordzie, gdzie regulowano świeżo zakupione angielskie celowniki.
Askim pochodził z Moss, ukończył najwyższy wydział Szkoły Marynarki Wojennej i był szefem torpedowca, pracował w Ministerstwie Obrony, w Sztabie Admiralicji i Fyrvesenet - administracji latarni morskich. W 1939 roku powrócił do marynarki jako dowódca oddziału pancerników, który wysłano na północ. W dniu 4 kwietnia 1940 roku pełnił obowiązki szefa najbardziej na północ wysuniętej części wojsk marynarki, opatrzonej numerem 3. Poza dwoma pancernikami pod jego rozkazami były okręty podwodne B1 i B3 oraz okręt-matka Lyngen, a także szereg łodzi dozorowych i patrolowych.
Szefem pancernika Eidsvold był pięćdziesięciopięcioletni Odd Isaachsen Willoch, komandor porucznik z Larvik, który ukończył Szkołę Wojenną, studiował technologię radiową w Wielkiej Brytanii i był kapitanem okrętów rozpoznawczych Fridtjof Nansen i Michael Sars.
W Narwiku Askim i Willoch darowali sobie kurtuazyjną wizytę u pułkownika Konrada Sundlo. Przeprowadzili rekonesans na różnych stanowiskach w Ofotfjordzie. Askim udzielił poza tym wywiadu czterem przebywającym w mieście zagranicznym dziennikarzom. Starał się jako oficer marynarki wypowiadać neutralnie i nie zagłębiać się w kwestie polityczne.
Po południu 8 kwietnia do Narwiku przybył niemiecki statek-przetwórnia wielorybów, Jan Wellem. Kapitan statku Senja, który nadzorował port, przeprowadził inspekcję i zameldował, że jednostka przypłynęła z Petsamo. Askim założył, że przetwórnia podczas wojny fińsko-rosyjskiej znajdowała się w porcie fińskim lub rosyjskim. Wieczorem 8 kwietnia utwierdził się w wierze w to, że walka może być nieunikniona. Otrzymał wtedy meldunek, że na zachód od norweskiego wybrzeża zaobserwowano niemieckie okręty wojenne i co najmniej jeden transportowy; kierowały się prawdopodobnie do Narwiku.
"Wysłałem wtedy Eidsvold do wejścia, ale sam zostałem na miejscu, by jak najdłużej utrzymać połączenie telefoniczne" - raportował później. Komunikację zapewniał kabel biegnący wzdłuż rufowej cumy.
O godzinie 3.20 nocą 9 kwietnia Askim ogłosił alarm, wydał rozkaz rzucenia cum i załadowania wszystkich dział pociskami burzącymi. Ostrzegł również okręt Eidsvold, który otrzymał rozkaz utrzymywania nasłuchu radiowego. Powodem było to, że patrolowiec Kelt zameldował o niemieckich niszczycielach, poruszających się z dużą prędkością po Ofotfjordzie.
Szef marynarki na północy, komandor kapitan Per Askim, otrzymał 8 kwietnia 1940 roku o 6.00 rano meldunek o tym, że Brytyjczycy postawili pole minowe w Vestfjordzie. Natychmiast wydał rozkaz przygotowania się do bitwy i rozpalenia pod wszystkimi kotłamiZdjęcie: Gminna kolekcja fotografii w Narwiku/Museum Nord-Narwik
Gdy zwijano kabel, na pokład Norge wszedł funkcjonariusz portu z informacją, że Askim ma zameldować się telefonicznie na lądzie. Komandor porucznik poprosił funkcjonariusza o poinformowanie wszystkich norweskich okrętów o napaści i przyjął wiadomość. Brzmiała ona tak: należy ostrzeliwać okręty niemieckie, a angielskich nie.
Kiedy Askim manewrował Norge, by zająć pozycję bojową przy nabrzeżu przeładunkowym rudy, załodze wydano kamizelki ratunkowe. Zwolniono zabezpieczenia tratw i łodzi ratunkowych. Na sterburcie spuszczono lekkie łodzie i holowano wzdłuż burty. "Byłem przygotowany na storpedowanie" - wyjaśniał Askim.
W śnieżycy zauważył przy wejściu do portu przy Antenes dwa niszczyciele. Nie ośmielił się jednak strzelać - patrolowiec Senja raportował wcześniej o angielskich okrętach w Vestfjordzie. Askim postanowił wysłać sygnał świetlny. Nie odpowiedziano na niego, wydał więc rozkaz wystrzelenia ostrego naboju przed dziób nieznanych jednostek. Zanim wykonanie tego rozkazu stało się możliwe, zniknęły w śnieżycy.
Na pokładzie Eidsvold przy Framnesodden załoga podczas krótkiej przerwy w opadach śniegu zauważyła niemieckie okręty. Komandor porucznik Odd Isaachsen Willoch postąpił zgodnie z procedurami obowiązującymi dla obrony neutralności - oddał strzał ostrzegawczy i zasygnalizował "zatrzymać statek".
Oficerowie niemieckiego okrętu flagowego Wilhelm Heidkamp sygnalizują, że wyślą negocjatora. Gdy dwa pozostałe niszczyciele płyną dalej w kierunku portu, Willoch przyjmuje niemieckiego oficera, komandora podporucznika Heinricha Gerlacha, którego wysłano lekką łodzią. Przeprowadzają krótką rozmowę na pokładzie rufowym. Oficer twierdzi, że Niemcy przybywają jako przyjaciele, by uratować Norwegię przed aliancką inwazją, i domaga się przekazania im pancernika. Willoch odpowiada, że musi poradzić się przełożonego. Niemiec protestuje, ale wraca do swojej łodzi, by poczekać.
Willoch idzie do kabiny radiowej, uzyskuje połączenie z Norge i prosi szefa o rozkazy. Odpowiedź komandora kapitana Askima jest krótka i oczywista. Eidsvold dostaje rozkaz otwarcia ognia.
Willoch odpowiada: "Ruszam do ataku"2!
Gerlach zostaje wezwany i na pokładzie rufowym otrzymuje krótką wiadomość. Schodzi z powrotem do łodzi. Kiedy tylko odpływa od Eidsvold, ku niebu wznosi się niemiecka raca sygnałowa. Jest to uzgodniony sygnał mówiący, że blef o przyjaźni nie powiódł się. Komandor porucznik Willoch biegnie przed siebie, wołając:
"Bijemy się, chłopcy!".
Na mostku okrętu Wilhelm Heidkamp generał Eduard Dietl i komandor Friedrich Bonte widzą, jak działa Eidsvold obracają się w ich kierunku. Bonte zwleka, bo otrzymał rozkaz, by nie strzelać, dopóki Norwegowie nie rozpoczną bitwy. Dietlowi nie podoba się wahanie Bontego i domaga się otwarcia ognia. Kilka sekund później wyrzutnię opuszcza salwa torped. Dwie z nich trafiają w Eidsvold, który przełamuje się na pół i tonie w ciągu piętnastu, może dwudziestu sekund3.
Jeden z tych, co przeżyli, podoficer Leidulf Holstad, opowiadał później, że wrażenie było takie, jakby stał w powietrzu nad przepaścią. Okręt usunął mu się spod nóg i poszedł prosto na dno. Maszty przechylały się ku sobie, ciężkie stalowe płyty fruwały w powietrzu, a do wnętrza wlewały się masy wody4.
Mimo jasnej i wyrażonej woli walki Willocha z żadnego z dział na Eidsvold nie wystrzelono, nie licząc pierwszego strzału ostrzegawczego. Od wystrzelenia przez komandora podporucznika Gerlacha racy do trafienia Eidsvold przez niemieckie torpedy minęły mniej więcej dwie minuty. Było więcej niż dość czasu na użycie dział.
Ustalenie przyczyny, dla której Eidsvold nie otworzył ognia, jest trudne, zwłaszcza że nie przeżył nikt z mostka. Nie było powodu, by czekać na skrócenie odległości od nieprzyjaciela - wprost przeciwnie, okręty były tak blisko siebie, że mogły pojawić się problemy, jeśli lufy dział na Eidsvold trzeba byłoby opuścić tak nisko, że stykałyby się z relingami. Uwzględniając to, co opowiadali pozostali przy życiu świadkowie, mało prawdopodobne jest, by Willoch wahał się wystrzelić pierwszy. Kwatermistrz Henry Backe wyjaśniał później, że słyszał wydanie rozkazu "salwa z baterii na bakburcie" i że rozkaz ten przekazywany był ku dziobowi5.
Pancernik Eidsvold nie oddał ani jednego strzału w kierunku Niemców, chociaż komandor porucznik Odd Isaachsen Willoch chciał walczyć. Wyjaśnieniem może być to, że kilku dział jeszcze nie załadowanoZdjęcie: Muzeum Marynarki Wojennej w Horten
Również Leidulf Holstad, który był szefem wieży tylnego 21-centymetrowego działa, dostał rozkaz otwarcia ognia, ale z przyczyn czysto technicznych nie był w stanie go wykonać, ponieważ Wilhelm Heidkamp właśnie wtedy przemieszczał się od sterburty Eidsvold do bakburty. Zanim podoficer zdążył obrócić działo we właściwym kierunku, torpedy dotarły do celu.
Z wyjaśnienia Holstada wynika, że przygotował swoje działo do strzału. Nie wydano jednak żadnego ogólnego polecenia ładowania. "Holstad dopuszcza możliwość, że kiedy dano rozkaz oddania salwy, dopiero rozpoczęto ładowanie pozostałych dział" - brzmi raport - przy założeniu, że pozostali nie załadowali ich wcześniej, jak on. Holstad nie wiedział tego na pewno, ale jeśli tak było, wyjaśniałoby to w pewnym stopniu opóźnienie. Wydaje się oczywiste, że Willoch wydał rozkaz otwarcia ognia. Jednak z takiego czy innego powodu działa pozostały milczące6.
Gdy huk potężnej eksplozji przetoczył się między górami, załoga Norge zauważa w porcie dwa z niemieckich niszczycieli, przy nabrzeżu dla parowców. Odległość wynosi 800-900 metrów. Godzina 4.45.
Askim wydaje rozkaz otwarcia ognia baterii na sterburcie. Pogoda trochę się poprawiła, jednak są problemy z dostrzeżeniem tego, do czego strzelają. Jeden z oficerów zaleca ostrożność i twierdzi, że w celownikach widać tylko zabudowania na nabrzeżu.
To, że wcale nie chodzi o szopy, staje się jasne, kiedy niemiecki niszczyciel Bernd von Arnim zaczyna strzelać. Norge zdąża pięciokrotnie wystrzelić z działa 210-milimetrowego i ośmiokrotnie z działa 150-milimetrowego. Dowództwo i załoga zachowują spokój i zimną krew; rozkazy są skutecznie wykonywane.
Niemiec odpowiada pociskami i trzema salwami torped, wypuszczając ich łącznie sześć lub siedem. Mimo że Norge stoi niemal w bezruchu burtą do nieprzyjaciela, pierwsze cztery torpedy pudłują. Kolejne dwie trafiają w śródokręcie.
Askim ze starego nawyku zatrzymuje maszynę. Działanie to jednak nic nie daje, bo maszynownia została bezpośrednio trafiona. Komandor porucznik uruchamia syrenę, by wezwać pomoc. Norge przechyla się na sterburtę. Askim próbuje wydostać się ze sterówki na bakburcie. Nie udaje się to - spadający reflektor blokuje drzwi. "Byłem w prawdziwej pułapce na szczury" - opowiadał później oficer.
Być może to ciśnienie wody wypchnęło go za drzwi, a więc poza pułapkę, kiedy sterówka dostała się pod wodę. Gdy dotarł do powierzchni i złapał oddech, Norge znajdował się zaledwie dwadzieścia metrów od niego dnem do góry. Askima uderzyło to, jak powolne obroty śrub przypominają ostatnie skurcze zdychającego zwierzęcia.
Pancernik poszedł na dno w ciągu dziesięciu-piętnastu sekund. Askim chwycił się koi, która razem z kamizelką ratunkową utrzymywała go na powierzchni. Leżał w lodowatym morzu, aż stracił przytomność.
Komandor kapitan powrócił do zmysłów tego samego dnia w szpitalu w Narwiku. Znalazł się wśród tych, którym udało się ujść z życiem. W głębinach zginęło 101 załogantów Norge i 175 z Eidsvold. Ci, którzy twierdzili, że przychodzą jako przyjaciele, w ciągu kilku minut odebrali życie 276 młodym Norwegom7.
Wielu mieszkańców Narwiku na własne oczy obserwowało tę pierwszą bitwę morską w porcie, przynajmniej o tyle, o ile w śnieżycy mogli cokolwiek zobaczyć. Tak czy inaczej wybuchy obudziły całe miasto. Przewoźnik promowy J. R?dtang widział atak z bliska. Nocą 9 kwietnia miał dyżur i był bardzo zajęty przewożeniem ludzi i wiadomości między różnymi statkami towarowymi, które stały w porcie8.
R?dtang właśnie zmierzał do jednostek szwedzkich i holenderskich, kiedy zauważył jednego z niemieckich niszczycieli, znajdującego się niedaleko statku Bodin. R?dtang natychmiast wziął kurs na ląd. Kiedy wpływał do portu, dostrzegł inny niemiecki niszczyciel, który zmierzał w tym samym kierunku. Przewoźnik zacumował łódź przy nabrzeżu promowym i wybiegł na ląd. Jeden z niemieckich okrętów doszedł aż do nabrzeża parowców. Przy burcie roiło się od żołnierzy.
Wybuchy. Strzelanina. Potężna eksplozja przy wejściu do portu. Niemiec dostał w wieżyczkę za systemem torped. Przez jakiś czas wydobywały się stamtąd płomienie.
R?dtang ruszył do biura przewoźników, chwycił słuchawkę i zadzwonił na centralę. Natychmiast dostał połączenie i zapytał:
- Czy to najwyższe dowództwo?
- Tak.
- Niemcy schodzą na ląd na nowym nabrzeżu parowców i na Fagernes!
- Tak? Naprawdę?
- Tak!
- A kto dzwoni?
- Przewoźnik R?dtang.
- Ach tak, czy to Niemcy tak strzelają jak najęci?
Głos był spokojny, oficer nie był szczególnie przejęty. R?dtang poczuł, jak narasta w nim gniew.
- Jasne, do cholery!
- Ale powiedzcie mi, R?dtang, jak ci Niemcy się tu dostali?
Przewoźnik nie wierzył własnym uszom. Zagotowało się w nim. Rzucił słuchawką o ścianę, szarpnął kabel telefonu i przeklął całe wojsko.
Przewoźnik R?dtang nie wymienił w swoim raporcie osoby, z którą rozmawiał. Głównodowodzącym w Narwiku był pułkownik i członek ZN, Konrad Sundlo.
1 Opis opiera się przede wszystkim na raporcie Pera Askima z dnia 20.04.1940 r., zgodnie z jego własnym sprawozdaniem, spisanym w Londynie 9.07.1940 r. Za: wojskowa sprawa karna - Konrad Sundlo, Oddział Historii Wojennej Sił Zbrojnych, seria Yb: Armia, Archiwum Państwowe.
2 Wypowiedzi Willocha z okresu walki zacytowano według sprawozdania Askima, w oparciu o opowieści świadków, którzy przeżyli zatopienie pancernika Eidsvold.
3 M. Tamelander, N. Zetterling, Inwazja na Norwegię 1940, przeł. W. Łygaś, Warszawa 2008, s. 74.
4 Za: T. Hovland, Carl Gustav Fleischer. Storhet og fall, Oslo 2000, s. 68.
5 Raport Henry'ego Backe o storpedowaniu P/S Eidsvold, 23.11.1945, [w:] 3 Okręg Marynarki Wojennej, Oddział Historii Wojennej Sił Zbrojnych, Archiwum Państwowe.
6 Przesłuchanie Leidulfa Holstada, bez daty, [w:] 3 Okręg Marynarki Wojennej, Oddział Historii Wojennej Sił Zbrojnych, Archiwum Państwowe.
7 Różne raporty i prace podają różne liczby dotyczące strat dla pancerników. Te liczby zostały użyte w książce Norges Sj?krig og Eitingerutvalget. Inne książki podają nieco większe straty.
8 Sprawozdanie przewoźnika promowego J. R?dtanga z dnia 28.06.1945 r., za: wojskowa sprawa karna - Konrad Sundlo, dz. cyt.