dr hab. Rafał T. Prinke
Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu
prof. dr hab. inż. Krzysztof Wisłocki
Politechnika Poznańska
Cyfryzacja bibliotek: początki i teraźniejszość
Wstęp
Czas przemija niezwykle szybko. W naszej pamięci obrazy i zdarzenia wydają się jeszcze żywe i realne, a tymczasem stają się one już fragmentami przeszłości, elementami historii. Nie przypuszczaliśmy, że niektóre zdarzenia i przypadki - wydawałoby się mało istotne - choć traktowane wówczas jako fascynujące przygody intelektualne, staną się w niedalekiej przecież przyszłości ważnymi elementami łańcucha zdarzeń, urastającymi do rangi ciekawych trendów rozwojowych.
Przypadkowy splot wydarzeń, szczęśliwe zetknięcie ludzi mających podobne pomysły, ich zgodne współdziałanie, które trafia na podatny grunt i zrozumienie otoczenia, pozwalają na kształtowanie nowej rzeczywistości badawczej i naukowej.
Pomysły agregacji i przetwarzania różnego rodzaju danych legły u podstaw rozwoju technik komputerowych. Pierwszymi obszarami, w których dostrzeżono ich wielkie możliwości, były nauki ścisłe: matematyczne i techniczne. Chodziło głównie o zwiększenie szybkości wykonywania działań matematycznych, umożliwienie bezbłędnego i powtarzalnego wykonywania skomplikowanych i rozbudowanych algorytmów obliczeniowych. Matematyków i inżynierów nie trzeba było zatem długo przekonywać o przydatności i celowości stosowania komputerów, humaniści przywiązani do analiz tekstów pisanych dostrzegli ogromne możliwości takich technik z pewnym opóźnieniem, ale w ciągu kilku lat grono entuzjastów się bardzo powiększyło. Byliśmy świadkami jednej z takich przemian.
Poznań - inspiracje i początki
Na początku lat 80. zeszłego wieku stanowisko dyrektora Biblioteki Kórnickiej, znanej i wielce zasłużonej placówki Polskiej Akademii Nauk, objął prof. dr hab. Jerzy Wisłocki (1928-2008), historyk prawa, wydawca źródeł historycznych, ówcześnie pracownik Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Adama Mickiewicza. W wyniku złożonych losów wojennych znalazł się po wojnie w Poznaniu wraz z matką, później także bratem-dyrygentem, któremu powierzono rolę współtwórcy Filharmonii Poznańskiej (razem z Tadeuszem Szeligowskim), a także z ojcem, który powrócił z Londynu po służbie w armii gen. Andersa. Jerzy Wisłocki po zakończeniu studiów, jako klasowo obcy i politycznie niepoprawny, nie mógł uzyskać zatrudnienia na Uniwersytecie Poznańskim, lecz za wstawiennictwem swojego opiekuna naukowego rozpoczął pracę w Archiwum Państwowym. Tam też, korzystając ze swoich zainteresowań fotograficznych i uzdolnień technicznych, rozwijanych przy naprawach motocykli i samochodów swoich kolegów, brata, później także własnych, uruchomił Pracownię Mikrofilmową (1947-1953). Wiele lat później, już jako docent na Uniwersytecie i sekretarz Wydawnictwa Naukowego UAM, wykorzystał zdobytą wówczas wiedzę do organizacji nowoczesnej pracowni poligraficznej, niespotykanej wówczas na wyższych uczelniach, wprowadził nowoczesne techniki wydawnicze, fotoskład, tzw. małą poligrafię, wprowadził kolorowe okładki (co stało się wydarzeniem na rynku wydawnictw uczelnianych!), skrócił czas procesu przygotowania publikacji do druku. Już pod koniec lat 70. XX w. wprowadził elementy składu komputerowego, co wielokrotnie przyśpieszyło proces wydawania monografii habilitacyjnych i prac promocyjnych do 3-4 miesięcy oraz znacznie poprawiło ich szatę graficzną.
W związku z kończącą się kadencją dotychczasowego dyrektora Biblioteki Kórnickiej PAN Jerzy Wisłocki przyjął propozycję i objął tę funkcję w 1982 r., którą sprawował do przejścia na emeryturę w 2000 r. (fot. 1)
Fot. 1. Profesor Jerzy Wisłocki przy biurku w gabinecie dyrektora na Zamku w Kórniku (połowa lat 80. XX w.)
Także na początku lat 80. Krzysztof Wisłocki, syn Profesora (fot. 2.), podjął pracę asystenta na Wydziale Maszyn Roboczych i Pojazdów Politechniki Poznańskiej. Tam też spotkał się z potrzebami wykorzystania technik modelowania komputerowego do symulacji procesów cieplnych w tłokowych silnikach spalinowych. Mając już pewną wiedzę w tym zakresie zdobytą w trakcie studiów (1974-1979) na komputerach klasy Odra i Riad (fot. 3.), zaczął stosować techniki komputerowe, początkowo tylko do tworzenia programów symulacyjnych, później także do edycji tekstów naukowych i katalogowania źródeł i danych technicznych.
Fot. 2. Krzysztof Wisłocki, obecnie prof. dr hab. inżynier mechanik
Fot. 3. Sala komputerowa z początku lat 80. XX w.
3. Interdyscyplinarne motywacje
W latach 80. XX w. na uczelnie, szczególnie techniczne, techniki komputerowe wkraczały coraz intensywniej. Początkowo pojawiły się pojedyncze egzemplarze komputerów ZX 80 i ZX 81 (skonstruowany w 1982 r.), później nieco liczniejsze komputery Spectrum i Spectrum Plus, a pod koniec lat 80. pojawiły się już bardziej profesjonalne komputery klasy IBM PC, początkowo typu XT z procesorem Intel 80286 (fot. 4.). Użycie tych urządzeń wymagało poznania kolejnych systemów operacyjnych i języków programowania: Basic, Fortran, Pascal, C++ itd. Pojawiły się także pierwsze interpretery baz danych typu dBase.
a)
b)
c)
Fot. 4. Pierwsze komputery osobiste używane na polskich uczelniach w latach 80. XX w.; a) ZX Spectrum i Spectrum +; b) Atari / Commodore; c) PC XT, później AT
Bezpośrednio po objęciu funkcji dyrektora Biblioteki Kórnickiej prof. Jerzy Wisłocki musiał podjąć intensywne działania nad poprawą fatalnej kondycji finansowej tej placówki (od 1983 r.). Stosunkowo szybką możliwością zwiększenia dochodów własnych Biblioteki stała się działalność wydawnicza, początkowo nastawiona na odbiorców turystycznych; były to faksymile druków XVII- i XIX-wiecznych, foldery turystyczne, broszurowe wydawnictwo Herbów Rycerstwa Polskiego (wg Niesieckiego i Paprockiego) i inne. Inicjatywa ta, wynikająca z ogromnego doświadczenia wydawniczego dyrektora Wisłockiego, umożliwiła znaczną stabilizację finansową jednostki, mimo ograniczonych dotacji budżetowych ze względu na ówczesną sytuację ekonomiczną i społeczną kraju, a także umożliwiła podjęcie inicjatyw remontowych placówki i konserwacji obiektów tam się znajdujących. Coraz intensywniej podejmowano wówczas także wznowienia przerwanego wcześniej wydawania opracowań naukowych oraz nowe inicjatywy wydawnicze, szczególnie tekstów źródłowych.
Tak się złożyło, że w tym samym czasie (lata 1982-85) Krzysztof, syn Jerzego Wisłockiego, podjął prace nad doktoratem, przy których korzystał z komputerów Spectrum, później Amstrad/Schneider, nauczył się obsługi edytora tekstów Chi-Writer oraz samodzielnie opracowywał programy symulacyjne. Początkowo programy te były uruchamiane z kasety magnetofonowej, a ich działanie śledzono na ekranie domowego telewizora. Po doktoracie i powrocie ze stypendium zagranicznego (1986 r.) kontynuował pracę, korzystając z komputerów typu PC (początkowo XT, później AT), na których także poznał działanie baz danych, głównie dBase II.
Profesor Jerzy Wisłocki bardzo się interesował pracą syna, a szczególnie sposobami wykorzystywania komputerów do edycji tekstów oraz katalogowania i przeszukiwania tekstów historycznych. Intensywne dyskusje zaczęły się koncentrować na możliwościach i technikach wyszukiwania określonych informacji w bardzo obszernych zbiorach danych tekstowych. Wprawdzie Krzysztof Wisłocki, jako inżynier mechanik, adiunkt na uczelni technicznej, zajmował się zawodowo procesami i silnikami cieplnymi, jednak interesował się także historią, zabytkami architektury oraz metodologią i nowoczesnymi metodami badawczymi. Fascynacja nowoczesną techniką, która była udziałem jego ojca Jerzego, prowadziła do bardzo szczerego i profesjonalnego wzajemnego zainteresowania swoimi pracami. Ówczesne wielogodzinne rozmowy na te tematy i fascynacja nowymi możliwościami technicznymi dość szybko znalazły swoje praktyczne zastosowanie.
Na początku była genealogia
W środowisku poznańskim doskonale znana i niezmiernie ceniona była postać prof. Włodzimierz Dworzaczka (fot. 5.), historyka, archiwisty, heraldyka i genealoga. Pracując nad herbarzem "Materiały historyczno-genealogiczne do dziejów wielkiej własności w Wielkopolsce", dzięki nadludzko żmudnej pracy, zdołał zgromadzić ponad 250 000 regestów źródłowych zawierających, jeden z najbogatszych zbiorów danych genealogicznych. Całości herbarza nie zdołał ukończyć, ale pozostawił 22 tomy maszynopisu, zawierającego bardzo szczegółowe monografie genealogiczne wielkopolskich rodzin szlacheckich, których nazwiska zaczynały się na litery A-B oraz L-P. Nikt z ówczesnych historyków nie miał wątpliwości co do nieocenionej wartości źródłowej tego zbioru.
Fot. 5. Charakterystyczna postać prof. dr. hab. Włodzimierza Dworzaczka
Jeszcze za życia prof. Dworzaczka dyrektor Wisłocki podjął z nim pierwsze rozmowy na temat zgromadzenia zbiorów jego wypisów w Bibliotece Kórnickiej, jako jednostce naukowej właściwej merytorycznie i mogącej zapewnić odpowiednie ich bezpieczeństwo oraz dostępność dla świata nauki. Choroba i śmierć prof. Dworzaczka we wrześniu 1988 r. uniemożliwiły zakończenie tych negocjacji, jednak po śmierci prof. Wisłocki podjął dalsze rozmowy z żoną profesora, Jolantą Dworzaczkową, także profesorem historii, w efekcie czego całość olbrzymiej spuścizny rękopiśmiennej (wypisy źródłowe i opracowania dotyczące genealogii szlachty wielkopolskiej) znalazły się w posiadaniu Biblioteki Kórnickiej.
Już wcześniej zadawane pytanie, jak wykorzystać naukowo ten bezprecedensowy zbiór historycznych danych źródłowych, wybrzmiało wówczas z całą mocą i zmuszało do podjęcia szybkich i konkretnych działań. Jedną z pierwszych decyzji był zakup, jeszcze w 1988 r., pierwszego komputera PC XT z pamięcią dyskową 20 MB. Urządzenie takie dziś wzbudza jedynie żartobliwy uśmiech, gdyż każdy dzisiejszy smartfon dysponuje większą mocą obliczeniową, jednak wówczas był to przedmiot dumy, obiekt zainteresowania i podziwu wielu prominentnych historyków odwiedzających Bibliotekę Kórnicką.
Fot. 6. Okładka Poradnika Genealoga Amatora autorstwa Rafała T. Prinke
Drugą decyzją stanowiącą kamień milowy w komputerowych badaniach historycznych i genealogicznych było utworzenie w tym samym roku Pracowni Genealogicznej, którą kierował prof. Wisłocki, a tworzyli ją: Adam Bieniaszewski i Jacek Lacke. Wówczas też kolejny zbieg okoliczności sprawił, że zespół ten nawiązał współpracę z Rafałem Prinkem, wtedy jeszcze magistrem, filologiem angielskim pracującym na Akademii Wychowania Fizycznego, założycielem Towarzystwa Genealogiczno-Heraldycznego w Poznaniu (1987), wówczas już znanym autorem programów komputerowych dla danych genealogicznych i publikacji na ten temat, m.in. Poradnika Genealoga Amatora (fot. 6.). Otóż w październiku lub listopadzie 1988 r., krótko po rozpoczęciu wstępnych działań przez Pracownię Genealogiczną, Rafał Prinke spotkał na Starym Rynku w Poznaniu swego kolegę Jerzego Łojkę, znanego mediewistę i specjalistę od heraldyki średniowiecznej, który wiedział już o nowej inicjatywie prof. Wisłockiego, związanej ze spuścizną po prof. Dworzaczku. Zaproponował wspólne odwiedzenie Pracowni w znajdującym się nieopodal Pałacu Działyńskich. Po krótkiej rozmowie z Adamem Bieniaszewskim i pokazaniu swych kompetencji w operowaniu systemem dBase III, a także przedstawieniu zasad komputerowego modelowania danych genealogicznych, Rafał Prinke został zaproszony na rozmowę z prof. Wisłockim. Obok zespołu Pracowni Genealogicznej wziął w niej udział również prof. Ryszard Marciniak, dyrektor biblioteki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Rafał Prinke przyniósł na to spotkanie napisany przez siebie rok wcześniej program w języku dBase do danych genealogicznych, ale ponieważ pracował wówczas na komputerze Amstrad PCW 8512, nie można go było zobaczyć na jedynym w Bibliotece Kórnickiej komputerze PC XT (pomijając już sam system operacyjny, nawet dyskietki obu typów maszyn były wówczas inne). Cała grupa udała się zatem na drugą stronę Starego Rynku, do Muzeum Archeologicznego, mieszczącego się w Pałacu Górków, gdzie Andrzej Prinke, brat Rafała, zajmujący się wdrażaniem technik komputerowych w badaniach archeologicznych, udostępnił kompatybilny komputer Schneider CPC6128. Profesorowie byli pod dużym wrażeniem możliwości programu i po powrocie do Pałacu Działyńskich Jerzy Wisłocki zaproponował Rafałowi Prinkemu współpracę, która ten podjął z początkiem 1989 r.
Początkowo współpraca miała polegać na dostosowaniu jego programu do potrzeb Pracowni Genealogicznej, ale szybko okazało się, że specyfika danych w spuściźnie prof. Dworzaczka wymaga stworzenia zupełnie nowego, bardziej rozbudowanego programu. W ten sposób zaczął powstawać unikatowy w ówczesnym czasie (nie tylko w Polsce) program o nazwie Gens nostra, służący do wprowadzania i przetwarzania danych genealogicznych. Dziesiątki godzin dyskusji nad najlepszymi rozwiązaniami merytorycznymi, ciągłe testowanie nowych rozwiązań, wprowadzanie ulepszeń i rozszerzeń o kolejne moduły do generowania raportów i analiz statystycznych doprowadziły do powstania rzeczywiście dobrego i wszechstronnego (na owe czasy) programu. Jednocześnie dane były cały czas wprowadzane, a kolejne wersje programu podmieniane początkowo co kilka dni, później co tydzień, aż cały system się ustabilizował i wymagał zmiany dopiero przy istotnych wersjach. Globalne zmiany w programie były konieczne przy przejściu na system dBase IV, a szczególnie przy translacji całego kodu na język Clipper, co było konieczne dla stworzenia wersji sieciowej do wprowadzania danych na kilku stanowiskach (w końcowym etapie prac nad spuścizną Dworzaczka praca odbywała się na pięciu komputerach jednocześnie).
Istotną cechą programu Gens nostra, na którą Rafał Prinke kładł od początku szczególny nacisk, była zgodność ze standardami, zapewniająca długowieczność danych. Zaprogramował zatem moduł dający możliwość eksportu danych do formatu GEDCOM, opracowanego i upublicznionego w pierwszej stabilnej wersji (2.4) w 1986 r. przez Genealogical Society of Utah (instytucję Kościoła Mormonów). Była to trafna decyzja, bo format ten stał się niekwestionowanym standardem i jest nadal stosowany we wszystkich programach genealogicznych. Słuszne okazało się również jedno odstępstwo od specyfikacji GEDCOM, a mianowicie zastosowanie kodowania ASCII zamiast wymaganego ANSEL. To ostatnie nie przyjęło się nigdzie poza katalogami bibliotecznymi i wkrótce zostało zarzucone.
Zespół Pracowni Genealogicznej w 1991 r. powiększył się o 2 osoby: Macieja Pietrowicza (obecnie wicedyrektora Archiwum Państwowego) i Janinę Martynę (pracującą nadal w BK), jednak żmudna praca nad identyfikacją osób z poszczególnych regestów i ich powiązaniami posuwała się bardzo powoli, nie dając nadziei na szybkie rezultaty. Po ponad roku pracy, za sugestią Rafała Prinkego, postanowiono najpierw wprowadzić do bazy danych wszystkie opracowane już przez Włodzimierza Dworzaczka spójne genealogie, aby uzyskać bogatą podstawę do identyfikowania i włączania osób z pozostałej części regestów. Praca nad zasobem znacznie przyspieszyła i w ciągu kolejnych dwóch lat zaowocowała unikatową na owe czasy genealogiczną bazą danych zawierającą ponad 50 000 osób powiązanych wzajemnie, co już dawało olbrzymie możliwości badawcze, ale wbrew przewidywaniom nie spowodowało szybszego przetwarzania rodzin nieopracowanych.
W wyniku wielogodzinnych dyskusji Adama Bieniaszewskiego i Rafała Prinkego powstał pomysł digitalizacji (choć termin ten wówczas nie był jeszcze używany!) całości spuścizny prof. Dworzaczka i udostępnienia jej badaczom. Profesora Wisłockiego nie trzeba było długo przekonywać, bo wizja dokonania spektakularnego "nowego otwarcia" i przede wszystkich szybkich efektów od razu mu się spodobała. Wkrótce ogłoszony został w poznańskiej prasie nabór "przepisywaczy komputerowych", na który odpowiedziało kilkadziesiąt osób, a wybrano z nich do dalszej współpracy kilkanaście. Rozpoczęło się przepisywanie (z kserokopii) regestów Dworzaczka i maszynopisu jego herbarza, które trwało ok. pół roku, a przez kolejne miesiące te same osoby wykonywały korektę. Do przepisywania służyły popularne wówczas edytory Chi Writer i TAG, a dostarczane pliki Rafał Prinke konwertował na bieżąco do formatu ASCII z kodowaniem CP852, czyli standardem IBM dla polskich znaków. Następnie łączył je i poddawał dalszej obróbce w programowalnym edytorze Sprint firmy Borland. W ten sposób powstał olbrzymi zasób tekstowy, ponad 500 000 przeliczeniowych stron maszynopisu.
Całe przedsięwzięcie było początkowo finansowane ze środków własnych Biblioteki Kórnickiej PAN, ale prof. Jerzy Wisłocki podjął równolegle starania o pozyskanie dużego projektu naukowego. Grant taki, finansowany przez Komitet Badań Naukowych, pt. Genealogia szlachty wielkopolskiej XV-XX w., został uruchomiony w 1994 r. Przez kolejny rok trwały prace nad tworzeniem ostatecznej wersji pierwszej w Polsce (i jednej z pierwszych na świecie) elektronicznej edycji źródeł historycznych. W 1995 r. opublikowana została pierwsza powszechnie dostępna wersja CD zatytułowanego Teki Dworzaczka (fot 7.). Oprócz regestów i herbarza Włodzimierza Dworzaczka, zawierał on także całą bazę genealogiczną w formacie GEDCOM oraz inwentarze źródeł, ze wskazaniem wykorzystanych przez twórcę zasobu. Interfejs i oprogramowanie użytkownika dla systemu DOS stworzył Rafał Prinke, z wykorzystaniem programów specjalnie licencjonowanych dla Biblioteki Kórnickiej, a okładkę zaprojektował Michał Prinke (fot. 8.). Ta pierwsza wersja została wytłoczona na płytach CD w nakładzie 500 egzemplarzy, a o skali nowości tego wydawnictwa
Fot. 7. Okładki dysków CD z wydawnictwem Teki Dworzaczka; powyżej w wersji DOS z 1995 r., poniżej w wersji Windows z 1998 r.
Fot. 8. Ekran początkowy pierwszej edycji Tek Dworzaczka (1995)
Fot. 9. Dwa przykładowe ekrany interfejsu Tek Dworzaczka (1995) dla systemu operacyjnego DOS
może świadczyć konieczność produkcji we Wrocławiu, gdyż w Poznaniu nie było jeszcze takich nagrywarek. Możliwości przeglądania oraz przeszukiwania regestów i genealogii były bardzo szerokie, pozwalały na zadawanie złożonych zapytań zapisywanie ich wyników w zewnętrznych plikach. Niektórzy z ówczesnych intensywnych użytkowników twierdzą do dziś, że była to najlepsza wersja dla celów badawczych (fot. 9.). Druga edycja tego wydawnictwa, z całkowicie nowym oprogramowaniem (autorstwa Michała Prinkego) dla środowiska Windows i nowym interfejsem użytkownika, została wydana w 1998 r. (okładkę projektował Stanisław Prinke), a w 2004 r. całość została zamieszczona w internecie, z wolnym dostępem dla każdego zainteresowanego, co oczywiście wymagało zupełnie nowego oprogramowania.
Eksploracja zastosowań nowych technologii dla innych obszarów
Rosnące zadania i potrzeby techniczne Pracowni spowodowały konieczność powiększenia bazy sprzętowej: w 1991 r. zakupiono 7 komputerów, 1 skaner, 2 drukarki laserowe oraz 2 kopiarki. W tym samym roku Biblioteka Kórnicka włączyła się aktywnie w prace nowotworzonej polskiej sekcji International Association for History and Computing, współorganizując krajowe seminaria oraz międzynarodową konferencję w Poznaniu w 2001 r. (dyrektorem Biblioteki był już wówczas prof. Stanisław Sierpowski, jednocześnie prezes Polskiej Sekcji AHC). Wcześniej Adam Bieniaszewski i Rafał Prinke prezentowali dokonania Biblioteki Kórnickiej na międzynarodowej konferencji AHC w Moskie (1997). W 1995 r. Biblioteka wydała również kolejne opracowanie źródłowe Herbarz szlachty Prus Królewskich z XVII w. Jana K. Dachnowskiego (oprac. Zdzisław Pentek) - tym razem w wersji drukowanej, ale przygotowując skład komputerowy we własnym zakresie, za pomocą programu Ventura.
W 1998 r. pozyskano do zbiorów Biblioteki Kórnickiej materiały B. Łuszczyńskiego (szlachta małopolska) i Jerzego Łępickiego (szlachta mazowiecka). Powstała wówczas idea wydania materiałów do dziejów parlamentaryzmu polskiego: Elity polityczne Polski XVI-XVIII w. zawierających diariusze sejmowe, akta sejmikowe i kodeksy dyplomatyczne. Materiały te połączono w jeden zespół z wielotomowym opracowaniem Urzędnicy dawnej Rzeczypospolitej redagowanym przez prof. Antoniego Gąsiorowskiego. Część materiałów (w tym szczególnie Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski) zdecydowano się opracować w wersji pełnotekstowej, adnotowanej zgodnie z powstającą wówczas specyfikacją TextEncodingInitiative, wykorzystującą metajęzyk XML do edycji tekstów humanistycznych (Rafał Prinke włączył się w prace międzynarodowego zespołu przygotowującego ten standard, a Bibliotek Kórnicka została formalnym członkiem TEI Consortium). Ze względu na znaczny nakład pracy, jakiego wymaga przygotowanie takich publikacji, dla pozostałych materiałów przewidziano edycję faksymilową, czyli skanowania obrazów stron. W tym celu zakupiony został bardzo wydajny (i bardzo drogi) skaner do mikrofilmów, która nadal pracuje pełna parą, a wówczas był jedynym tego rodzaju urządzeniem w polskich bibliotekach i archiwach. Dane o urzędnikach staropolskich miały być udostępnione w formie bazy danych, co jest dopiero obecnie finalizowane, okazało się bowiem zadaniem szczególnie trudnym.
Zakres prac wykonywanych w Pracowni Genealogicznej zaczął znacznie wykraczać poza źródła genealogiczne. W 1998 r. podjęto zatem decyzję o przekształceniu jej w Centrum Elektronicznych Tekstów Humanistycznych i jednoczesnym zwiększeniu stanu zatrudnienia o 2 osoby. W nowym Centrum podjęto prace nad cyfrową edycją diariusza sejmu grodzieńskiego, mów poselskich i projektów ustaw. Materiały te - opracowane merytorycznie i przygotowane do wydania przez prof. Henryka Olszewskiego - stanowiły tekst o łącznej objętości ok. 145 arkuszy autorskich (czyli ok. trzech tysięcy stron maszynopisu). Największym przedsięwzięciem w ramach tego projektu była publikacja diariuszy Sejmu Wielkiego, co wraz z sejmem grodzieńskim stanowiło bezprecedensowe dokonanie, szczególnie ze względu na wagę obu sejmów dla dziejów Polski. Wymagało to wielu kwerend w archiwach i bibliotekach, ponieważ dokumentacja Sejmu Czteroletniego okazała się bardzo rozproszona i pochodząca z wielu źródeł.
Już w kolejnym roku Centrum przedstawiło na XVI Zjeździe Historyków we Wrocławiu model cyfrowej bazy urzędników staropolskich, co spotkało się z bardzo pochlebnym przyjęciem i stanowiło pewne wydarzenie naukowe Zjazdu. W 1999 r. dokonano cyfryzacji katalogu starodruków i rękopisów Biblioteki Kórnickiej, co stworzyło wówczas jedyny elektroniczny katalog całości tzw. zbiorów specjalnych w Polsce, od początku dostępny w internecie. Techniki cyfryzacji rozwinęły się także w obszarze muzealniczym Biblioteki. W 1999 r. opracowany został i wydany dysk CD zawierający fotograficzną prezentację Zamku w Kórniku w postaci przewodnika po salach muzealnych i po zgromadzonych tam zbiorach (fot. 10.). Współtwórcami koncepcji wydawniczej w tym przypadku byli Krzysztof Wisłocki i Wiesław Polakiewicz. Ciekawostką tego wydawnictwa jest możliwość interaktywnego wirtualnego zwiedzania zamku, jego sal oraz zbiorów, zarówno muzealnych, jak i bibliotecznych. Uruchamiając widok poszczególnych sal muzealnych, można było "rozglądać się" po wnętrzu, przesuwać się w stronę prezentowanych obiektów muzealnych, wskazywać je oraz zapoznawać się z ich opisem (fot. 11.). Była to jedna z pierwszych prezentacji tego typu na polskim rynku.
Fot. 10. Okładka dysku CD zawierającego przewodnik po Zamku Kórnickim i jego zbiorach
Rok później powstał kolejny dysk podobnego typu: Australia i Oceania (fot. 12.), także przy współudziale K. Wisłockiego i W. Polakiewicza. Była to cyfrowa prezentacja historii podróży hrabiego Władysława Zamoyskiego do Australii w latach 1879-1882, zawierająca przywiezione stamtąd fotografie i pamiątki, także zbiór kultowych masek Aborygenów. Wszystkie przedstawione na dysku obiekty znajdują się w zbiorach Biblioteki Kórnickiej.
Fot. 11. Cztery przykładowe ekrany z dysku Zamek w Kórniku: widoki Zamku z klawiszami wyboru obiektu do zwiedzania, Sala Mauretańska z zaznaczonym kierunkiem obserwacji, Sala Jadalna z kierunkiem obserwacji i opisanymi elementami wystroju
Fot. 12. Cztery przykładowe ekrany z dysku Australia i Oceania: menu główne, kalendarium i trasa wyprawy, przywiezione fotografie z życia ludności tubylczej, maski i czaszka ludzka z próbą rekonstrukcji wyglądu osoby zmarłej
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa i masowa digitalizacja zbiorów
Dokonania Biblioteki Kórnickiej PAN pod kierunkiem prof. Jerzego Wisłockiego były w owym czasie pionierskie i przełomowe, ale jedna placówka nie mogła przynieść rewolucji cyfrowej w bibliotekach i naukach humanistycznych. Po okresie poszukiwań, prób, błędów i uczenia się nowego świata cyfrowego nastąpić musiała epoka masowej digitalizacji zasobów bibliotecznych i archiwalnych. W Polsce rozpoczęła się ona w 1999 r., kiedy to dr inż. Cezary Mazurek z Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego (z inspiracji prof. Jana Węglarza) podjął - wraz z zespołem informatyków - pracę nad tworzeniem oprogramowania dLibra do zarządzania bibliotekami cyfrowymi. W 2001 r. powstała koncepcja Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, wspierana przez Poznańską Fundację Bibliotek Naukowych (którą reprezentowali dr inż. Jan Andrzej Nikisch i prof. Mirosław Górny). Biblioteka Kórnicka PAN również włączyła się aktywnie do tych działań, aktywnie popieranych przez będącego już na emeryturze prof. Wisłockiego i jego następcę prof. Sierpowskiego (fot. 13.), który został wybrany przewodniczącym Rady Programowej WBC na inauguracyjnym posiedzeniu 6 lutego 2002 r. W skład Rady wszedł również Rafał Prinke, który na jednym z posiedzeń roboczych zaproponował przyjęcie formatu plików DjVu. Był to format nieco wcześniej opracowany w amerykańskiej firmie AT&T i zupełnie wówczas nieznany w środowisku informatyków, a więc propozycja spotkała się początkowo z mieszanymi reakcjami. Jednak po prezentacji możliwości tego formatu został w pełni zaakceptowany przez twórców dLibry, miał bowiem cechy niezwykle przydatne i niedostępne w tamtym okresie w żadnym innym formacie. Ze względu na niską (w porównaniu z dzisiejszą) przepustowość sieci szczególnie istotna była bardzo mała wielkość plików i możliwość przesyłania pojedynczych stron, a także unikatowe rozwiązanie umieszczania warstwy tekstowej we wskanownym obrazie. Dzięki temu można było przeszukiwać treść książek po wcześniejszym rozpoznaniu tekstu technologią OCR. Podobna funkcjonalność pojawiła się dopiero po wielu latach w plikach PDF.
Fot. 13. Profesorowie Stanisław Sierpowski i Jerzy Wisłocki na stopniach Zamku w Kórniku
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa została uruchomiona i udostępniona użytkownikom internetu 1 października 2002 r. (fot. 14.). Nieco wcześniej - w 2001 r. - na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego pojawiła się Biblioteka Literatury Polskiej w Internecie, przygotowana przez prof. Marka Adamca w ramach projektu pod auspicjami UNESCO, która zawierała pełnotekstowe wersje 100 najważniejszych polskich dzieł literackich. Nieco później, bo w grudniu 2002 r. uruchomiono Polską Bibliotekę Internetową, projekt rządowy, w ramach którego zdigitalizowano 26 200 publikacji, ale sposób ich udostępniania został mocno skrytykowany przez środowisko biblioteczne, zaś środki na dalszy rozwój cofnięte i w rezultacie po dłuższym okresie braku aktywności jej zasoby zostały przekazane do Biblioteki Narodowej. Natomiast oprogramowanie dLibra było rozwijane we współpracy z całym środowiskiem, instalowane w kolejnych bibliotekach i dostosowywane do zmieniających się wymogów technicznych i merytorycznych. Pieczę nad nim sprawuje od szeregu lat mgr inż. Marcin Werla, kierownik Działu Bibliotek Cyfrowych i Platform Wiedzy PCSS. Instytucje korzystające z tego oprogramowania zrzeszyły się w 2007 r. w Federacji Bibliotek Cyfrowych, a dwa lata później włączyły się wspólnie do międzynarodowego konsorcjum Europeana. W 2017 r. sieć polskich bibliotek cyfrowych obejmuje ponad 130 instytucji i 4,2 miliony obiektów (w tym ok. milion z ograniczonym dostępem ze względu na ochronę praw autorskich).
Fot. 14. Strona Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej (wyniki przeszukania dla słowa "genealogia")
Program dLibra był jedną z pierwszych platform dla bibliotek cyfrowych na świecie. Najbardziej znana dzisiaj i najbogatsza w zasoby biblioteka Google Books została również uruchomiona w 2002 r., ale w wersji "tajnej", jako Google Print. Komercyjny projekt Early English Books Online powstał co prawda już w 1998 r., ale rozwijał się powoli i stabilną formę zyskał dopiero w 2003 r. Wszystkie pozostałe platformy tego typu uruchamiane były już później, często wzorując się na funkcjonalności dLibry - prezentowanej na wielu forach i konferencjach międzynarodowych przez Cezarego Mazurka, Marcina Werlę i innych jej współtwórców.
W proces masowej digitalizacji włączyły się też archiwa, a pierwsze inicjatywy pojawiły się również w Poznaniu, kiedy dyrektorem Archiwum Państwowego został wspominany już wielokrotnie Adam Bieniaszewski. Wraz z Rafałem Prinkem przygotowali koncepcję faksymilowej edycji dokumentów przedrozbiorowego Poznania, do której reprodukcje i oprogramowanie wykonał Stanisław Prinke, a całość opublikowana została przez Archiwum w 2003 r. na dwóch płytach CD jako Dokumenty miasta Poznania [1253] 1254-1790. Jego następca i obecny dyrektor Henryk Krystek podjął bardzo intensywne działania w zakresie digitalizacji zbiorów, udostępniając wiele cennych źródeł (jak choćby Kartoteka Mieszkańców Poznania z XIX-XX w.) i zdobywając źródła finansowania kolejnych projektów (szczególnie namawiając samorządy miast wielkopolskich do pokrywania kosztów cyfryzacji całych zespołów akt miejskich). Rezultaty tych przedsięwzięć udostępniane były za pośrednictwem Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, a później również w ogólnopolskim serwisie Szukaj w Archiwach, stworzonym w 2009 r. i nadzorowanym przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych. Obecnie platforma ta udostępnia ponad 23 miliony stron dokumentów archiwalnych, w tym bardzo dużą liczbę ksiąg metrykalnych i Urzędów Stanu Cywilnego, intensywnie wykorzystywanych przez amatorów genealogii. Właśnie z myślą o genealogach powstał (jako projekt ze środków Unii Europejskiej, realizowany w latach 2007-2013, a uruchomiony w czerwcu 2015 r.) osobny portal Genealogia w Archiwach, obejmujący archiwa województwa kujawsko-pomorskiego i zawierający obecnie ponad 3 miliony skanów.
Współczesność i przyszłość
Digitalizacja rozpoczęła się w Polsce od genealogii, a obecnie to właśnie genealodzy są najaktywniejszą grupą korzystających z jej dobrodziejstw. Nie poprzestają też na korzystaniu pasywnym, ale inicjują wspólne przedsięwzięcia, mające na celu ułatwianie przeszukiwania dostępnych już zasobów, szczególnie archiwalnych. Pierwszym tego rodzaju działaniem był Project Poznań, rozpoczęty w 2000 r. z inicjatywy dr. Łukasza Bieleckiego, biochemika i przewodnika turystycznego. Celem, dziś bliskim już realizacji, było zindeksowanie wszystkich zapisów ślubów zawartych w Wielkopolsce w ciągu XIX w. Wówczas dostęp do internetu nie był w Polsce powszechny, a o skanowaniu ksiąg metrykalnych nikt nawet nie marzył. Jednak w akcję szybko włączyli się Amerykanie polskiego pochodzenia, którzy mogli korzystać z metrykaliów na mikrofilmach w sieci bibliotek genealogicznych Kościoła Mormonów, i wkrótce liczba zindeksowanych zapisów zaczęła szybko rosnąć. Obecnie baza zawiera ponad 1,5 miliona zapisów, zbliżając się do 90% szacunkowej liczby wszystkich ślubów. W roku 2006 Jacek Młochowski stworzył (pod egidą Polskiego Towarzystwa Genealogicznego) podobną bazę o nazwie Geneteka, dla indeksowania wszystkich zapisów z polskich ksiąg metrykalnych. Dzięki dostępowi do cyfrowych kopii ksiąg, udział w tym przedsięwzięciu biorą dosłownie rzesze fascynatów genealogii, a liczba zindeksowanych zapisów przekroczyła 20 milionów. W tym samym roku pojawiła się PomGenBaza, założona przez Pomorskie Towarzystwo Genealogiczne (Katarzyna Nalazek, Michał Wysocki), mająca obecnie ponad 4 miliony rekordów, a w 2011 r. Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne "Gniazdo" uruchomiło skonstruowany przez Piotra Skałeckiego serwis BaSIA (fot. 15.), w którym jest obecnie ponad 3,5 miliona zindeksowanych zapisów. Już te najważniejsze przykłady (bo jest też wiele podobnych inicjatyw lokalnych o mniejszym zasięgu) pokazują, jak wielką kulturotwórczą rolę odgrywa digitalizacja archiwów i jak niezwykłe potencjały wyzwala w społeczeństwie.
Podobną rolę, choć nie do tego stopnia "społecznościową" jak genealogia, odgrywają rosnące zasoby elektronicznych kopii książek i czasopism, udostępniane w bibliotekach cyfrowych. Poza służeniem oczywistą i nieocenioną pomocą uczonym humanistom w ich badaniach naukowych są wykorzystywane przez nauczycieli, regionalistów, hobbystów, albo po prostu szukających informacji w internecie dla różnych celów. Dostęp do starych gazet i czasopism, a szczególnie starodruków, uzyskali w ten sposób wszyscy, a nie tylko wąskie grono pracowników nauki, albo mieszkańców dużych ośrodków akademickich z odpowiednio zasobnymi bibliotekami, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Konsekwencje tego skoku cywilizacyjnego są jeszcze trudne do oszacowania i zrozumienia, ale bez wątpienia dokonała się rzecz wielka na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. Może jeszcze nie wszystko w bibliotekach cyfrowych działa idealnie
Fot. 15. Społecznościowy serwis indeksacji ksiąg metrykalnych BaSIA (wyniki przeszukania dla nazwiska "Pławiński" z geolokacją występowania zapisów w parafiach)
w ujęciu globalnym, często trzeba przeszukiwać różne platformy, korzystać z odmiennych interfejsów, ale również w tym zakresie widać coraz dalej idący postęp w agregacji metadanych i wirtualnego łączenia zasobów. Zapewne w przewidywalnym i niezbyt odległym czasie całe dziedzictwo intelektualne i artystyczne ludzkości będzie dostępne dla każdego na biurku i w telefonie. Na naszych oczach spełniają się marzenia uczonych, których wcześniej nawet sobie nie wyobrażali.
Bibliografia:
Bieniaszewski A., Prinke R.T., Doświadczenia z pracy nad elektroniczną edycją "Tek Dworzaczka", [w:] B. Ryszewski (red.), Historia i komputery. Metody komputerowe w badaniach i nauczaniu historii, Toruń 1997.
Gąsiorowski A., Jerzy Wisłocki w mojej pamięci. "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 2009, z. 29.
Krasowski K., Mój nauczyciel i mistrz - Profesor Jerzy Wisłocki (1928-2008), "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 2009, z. 29.
Prinke R.T. A pedigree chart from the Sinclair Spectrum, "Computers in Genealogy" 1988, nr 11.
Prinke R.T., Elektroniczna edycja źródeł do dziejów Polski, "Roczniki Historyczne" 2005, nr 71.
Prinke R.T., Fontes ex machina. Komputerowa analiza źródeł historycznych, "Biblioteka Kórnicka" 2000.
Prinke R.T., Genealogy database program for the Sinclair Spectrum, "Computers in Genealogy" 1987, nr 7.
Prinke R.T.,Historyk dla komputera. Dziesięć lat działalności Association for History and Computing w Polsce, [w:] J. Kiwerska, B. Koszel (red.), Między wielką polityką a narodowym partykularyzmem. Studia ofiarowane prof. Stanisławowi Sierpowskiemu, Instytut Historii UAM, Poznań 2002.
Prinke R.T., Pedigree in the machine: the past and the future of genealogical computing, "History and Computing [Edinburgh University Press]" 2000, nr 2.
Prinke R.T., Printing between the lines on Amstrad PCW, "Computers in Genealogy" 1989, nr 3.
Prinke R.T., Printing tree diagrams from dBase II, "Computers in Genealogy" 1988, nr 12.
Prinke R.T., Profesor Jerzy Wisłocki - pionier komputeryzacji nauk humanistycznych, "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 2009, z. 29.
Prinke R.T., Quo vadis, GEDCOM?, "The New England Computer Genealogist" 1996, nr 6.
Prinke R.T., Techniki, metody i standardy komputerowe w naukach humanistycznych, [w:] B. Ryszewski (red.), Historia i komputery. Metody komputerowe w badaniach i nauczaniu historii, Toruń 1997.
Prinke R.T., What is your data model?, "The Computer Genealogist" 1998, nr 5.
Sierpowski S., Perspektywa biblioteki elektronicznej, "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 2003, z. 26.
Sierpowski S., Jerzy Wisłocki - prawnik, historyk, archiwista, wydawca, bibliotekarz, działacz społeczny, "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 2001, z. 25.
Wisłocki J.. Centrum Elektronicznych Tekstów Humanistycznych, [w:] B. Ryszewski, Historia i komputery. Metody komputerowe w badaniach i nauczaniu historii, Toruń 1997.
Wisłocki J., Bieniaszewski A., Prinke R.T., Spuścizna Włodzimierza Dworzaczka, "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 1996.