Biblia z Komentarzami Jana Pawła II - Stary Testament - tł. bp Kazimierz Romaniuk, Jan Paweł II

Kup ebooka

39.90 zł
39.84 zł (39,39 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

BIBLIA W RODZINIE

Drodzy Czytelnicy!

Prawie każda rodzina posiada drogie sobie pamiątki po własnych przodkach: obrączki ślubne, cenne obrazy, listy, fotografie. Rodzina Boża - Kościół - szczyci się także cennymi pamiątkami, do których zaliczamy Eucharystię i Pismo Święte.

Pewna księżniczka dostała na urodziny od swego narzeczonego ciężką, choć niezbyt dużą paczkę, o dziwnym okrągłym kształcie. Zaciekawiona, rozpakowała szybko i znalazła w środku... kulę armatnią. Rozczarowana, ze złością rzuciła ją na podłogę. Wtedy pękła zewnętrzna czarna powłoka i ukazała się mniejsza kula w pięknym srebrzystym kolorze. Księżniczka pobiegła i ujęła ją w dłonie. Obracając ją, przypadkowo przycisnęła lekko w pewnym punkcie jej powierzchnię. I oto srebrna otoczka otworzyła się, odsłaniając wspaniałą złotą szkatułkę. Teraz księżniczka łatwo otworzyła złote pudełeczko, w środku którego na miękkiej czarnej materii spoczywał cudowny pierścionek, połyskujący brylantami tworzącymi dwa słowa: Kocham Cię (B. Ferrero).

Pismo Święte jest takim właśnie prezentem od Boga.

Dla wielu ludzi taki podarunek nie jest czymś atrakcyjnym. Może być zbyt trudny, czasem nudny, obfituje w powtórzenia, niektórych może nawet gorszyć. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na ,,rozpakowanie" tego prezentu i uda się mu zdjąć tę pierwszą zewnętrzną "warstwę", to przez skupienie i modlitwę odkryje nowe i zaskakujące rzeczywistości. Odkryje przede wszystkim wspaniałe orędzie Boga skierowane do człowieka: Kocham Cię! Kocham Cię, Człowieku!

Biblia powinna stawać się naszym "przyjacielem" i "domownikiem", powinna znajdować szczególne miejsce w naszej rodzinie, winna znajdować się zawsze pod ręką, gdyż w różnych momentach naszego życia Bóg pragnie stanąć przy nas i do nas przemawiać.

Dobrze wiemy, że życie rodzinne to nie tylko same radosne wydarzenia jak np. chrzest, I Komunia Święta, bierzmowanie, sakrament małżeństwa. Są też i smutne chwile, jak choroba, cierpienie, śmierć, które dotykają członków naszej rodziny. Wtedy jakże potrzebne nam jest światło, aby zrozumieć te bolesne doświadczenia. Tym światłem, blaskiem, nadzieją w te trudne dni jest "Słowo Życia", które możemy odczytać z kart Pisma Świętego.

Wymowne jest tu świadectwo pisarza i poety Romana Brandstaettera, który wspomina: Biblia leżała na biurku mojego dziadka... Nigdy w bibliotece. Zawsze na podręczu. W naszym domu nikt Biblii nigdy nie szukał, nigdy również nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona leży. Wiadomo było, że u dziadka na biurku, u nas na małym stoliku (...). Miejsce, na którym leżała Biblia, było dla mnie miejscem wyróżnionym. Dziadek od wczesnej młodości zapisywał drobnym pismem na wewnętrznych stronach okładek Biblii, a potem na wklejonych do niej arkusikach papieru, przyciętych z pedantyczną dokładnością do rozmiarów Księgi, daty śmierci swoich przodków i najbliższych z rodziny, a na koniec mojej babki. Gdy wpisywał jej imię - stałem właśnie obok niego - zapytałem: Dlaczego zapisujesz w Biblii imiona umarłych? Bo jest księgą żywych - odparł na to, nie przerywając pisania (R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański).

I dlatego zachęcamy Cię, Drogi Czytelniku, do ,,ożywiania" Biblii. Nie bójmy się notować na marginesie tej księgi naszych wzruszeń, które przeżywamy podczas jej czytania (...). Nie bójmy się stawiać znaków zapytania przy tekście, którego nie rozumiemy (...). I wreszcie nie bójmy się podkreślać ołówkiem albo ujmować w nawiasy tych fragmentów, do których (...) pragniemy wielokrotnie powracać (...). I oto nawet nie spostrzeżemy się, jak dzięki naszym podkreśleniom, nawiasom, umownym znakom, uwagom zapisywanym skrupulatnie na kartach Pisma Świętego stanie się ono dziennikiem naszej duszy, zaufanym powiernikiem, którego wtajemniczymy w najtrudniejsze związki łączące nas z Bogiem, ludźmi, ze światem (R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański).

Wydawca

KOMENTARZ DO KSIĘGI RODZAJU

PREHISTORIA BIBLIJNA - 1,1-11,9

Stworzenie świata i człowieka - Rdz 1,1-31

- Niebo mieszkaniem żywego Boga

Gdy w języku biblijnym "niebo" występuje w połączeniu z "ziemią", oznacza część wszechświata. W opisie stworzenia Pismo Święte stwierdza: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" (Rdz 1,1). W sensie metaforycznym niebo pojmowane jest jako mieszkanie Boga, który tym odróżnia się od ludzi (por. Ps 104[103],2n; 115[113b],16; Iz 66,1). Spogląda z wysokości niebios i osądza (por. Ps 113[112],4-9) oraz zstępuje, gdy człowiek Go przywołuje (por. Ps 18[17],7.10; 144[143],5). Jednakże metafora biblijna daje jasno do zrozumienia, że Bóg nie utożsamia się z niebem, nie można też ograniczać Jego obecności do nieba (por. 1 Krl 8,27); jest to prawda.

Niebo przedstawiane jest jako transcendentne mieszkanie żywego Boga, a ponadto jako miejsce, do którego dzięki łasce mogą wstąpić również wierzący, co poświadcza w Starym Testamencie historia Henocha (por. Rdz 5,24) oraz Eliasza (por. 2 Krl 2,11). Niebo staje się zatem figurą życia w Bogu. W tym sensie Jezus mówi o "nagrodzie w niebie" (Mt 5,12) i zachęca do "gromadzenia skarbów w niebie" (Mt 6,20; por. 19,21). (...)

Nowy Testament pogłębia ideę nieba również w odniesieniu do tajemnicy Chrystusa. Aby ukazać, że ofiara Odkupiciela ma wartość doskonałą i ostateczną, List do Hebrajczyków stwierdza, iż Jezus "przeszedł przez niebiosa" (4,14) i "wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej [świątyni], ale do samego nieba" (9,24). Ponadto wierzący, jako umiłowani w sposób szczególny przez Ojca, zmartwychwstają wraz z Chrystusem i stają się obywatelami nieba... Stworzenia doświadczają ojcostwa Boga, bogatego w miłosierdzie, poprzez miłość Syna Bożego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który jako Pan zasiada na niebiosach po prawicy Ojca.

Kiedy zatem po zakończeniu naszej ziemskiej drogi dostępujemy udziału w pełni życia z Ojcem, urzeczywistnia się to przez włączenie w misterium paschalne Chrystusa (...) (Aud. gen., 27.07.1998).

- Duch Święty źródłem życia wszystkich stworzeń

W tradycji chrześcijańskiej Ducha Świętego zawsze łączono z życiem i z darem życia... Wiele komentarzy Księgi Rodzaju widziało Ducha Świętego w wietrze, poruszającym powierzchnię wód (por. Rdz 1,2). Jest On obecny od pierwszego momentu stworzenia, jako pierwszy przejaw miłości Boga Trójjedynego, zawsze też jest obecny w świecie jako Jego siła dająca życie. Ponieważ stworzenie jest zapoczątkowaniem historii zbawienia, Duch Święty jest w pewnym sensie ukrytą mocą, która działa w historii, kierując ją na drogę prawdy i dobra. (...)

W myśli chrześcijańskiej uważany jest On za źródło życia wszystkich stworzeń. Stworzenie jest całkowicie dobrowolnym udzieleniem się miłości Boga, który z nicości powołuje do istnienia wszystkie rzeczy. Wszystko, co zostało stworzone, jest wypełnione tą nieustanną wymianą, która charakteryzuje wewnętrzne życie Trójcy, co znaczy, że jest napełnione Duchem Świętym:

"Duch Pański wypełnił zamieszkaną ziemię" (Mdr 1,7). Obecność Ducha w stworzeniach rodzi we wszystkim, co istnieje, ład, harmonię i współzależność.

Stworzone na obraz Boga istoty ludzkie stają się miejscem przebywania Ducha na nowy sposób, wtedy gdy zostają wyniesione do godności przybranych dzieci Bożych (por. Ga 4,5)... Moce śmierci izolują wzajemnie od siebie narody, społeczeństwa i wspólnoty religijne oraz rodzą podejrzenia i rywalizacje prowadzące do konfliktów. Duch Święty przeciwnie: podtrzymuje ludzi w dążeniu do porozumienia i wzajemnej akceptacji (...) (Adh. ap. Ecclesia in Asia, 15).

- Stworzenie powołane do istnienia pełnym mocy Słowem Stwórcy

"Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się stanie światłość!" I stała się światłość" (Rdz 1,3). Już w tej części pierwszego opowiadania o stworzeniu możemy dostrzec działanie Słowa Bożego, o którym św. Jan powie: "Na początku było Słowo, (...) i Bogiem było Słowo. (...) Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" (J 1,1.3). Św. Paweł powtórzy w hymnie z Listu do Kolosan, że "w Nim [Chrystusie] zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie" (Kol 1,16-17). Jednakże w pierwszym momencie stworzenia pojawia się również w ciemnościach Duch Święty: "Duch Boży unosił się nad wodami" (Rdz 1,2). Zgodnie z tradycją chrześcijańską możemy stwierdzić, że chwała Trójcy Świętej jaśnieje w stworzeniu.

W świetle Objawienia można bowiem dostrzec, że akt stwórczy przynależy w pierwszym rzędzie do "Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności" (Jk 1,17)... W Piśmie Świętym stworzenie związane jest również ze Słowem Bożym, które zostaje wypowiedziane i działa: "Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego. (...) Bo On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć. (...) Na ziemię zsyła swoje orędzie, mknie chyżo Jego słowo" (Ps 33[32],6.9; 147[146-147],15). (...)

Gdzie indziej znów Pismo Święte podkreśla rolę Ducha Bożego w akcie stwórczym: "Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha i odnawiasz oblicze ziemi" (Ps 104[103],30). Tenże Duch przedstawiony jest symbolicznie przez tchnienie ust Bożych. Daje ono człowiekowi życie i świadomość (por. Rdz 2,7) oraz przywraca mu życie poprzez zmartwychwstanie... Dla człowieka wierzącego kontemplacja stworzenia to również wsłuchiwanie się w treść posłania, słuchanie jego tajemniczego i niesłyszalnego głosu, jak mówi "Psalm słońca": "Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza. Dzień dniowi głosi opowieść, a noc nocy przekazuje wiadomość. Nie jest to słowo, nie są to mowy, których by dźwięku nie usłyszano; ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy" (Ps 19[18],2-5). Przyroda staje się zatem Ewangelią mówiącą nam o Bogu: "Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę" (Mdr 13,5). Św. Paweł poucza nas, że "od stworzenia świata niewidzialne Jego [Boga] przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła" (Rz 1,20). Jednakże ta zdolność kontemplacji i poznania, to odkrycie transcendentnej obecności w stworzeniu powinno nas doprowadzić do odkrycia na nowo braterskich więzi z ziemią, z którą jesteśmy złączeni, poczynając od naszego stworzenia (por. Rdz 2,7) (Aud. gen., 26.01.2000).

- Zdumienie człowieka w obliczu ogromu stworzenia

Poetycki styl narracji Księgi Rodzaju dobrze wyraża zdumienie człowieka w obliczu ogromu stworzenia oraz płynące stąd uwielbienie dla Tego, który wszystkie rzeczy wyprowadził z nicości. Stronice te mają głęboką wymowę religijną - są hymnem na cześć Stwórcy wszechświata i ukazują Go jako jedynego Pana, przez co odpierają pojawiające się wciąż na nowo pokusy ubóstwienia samego świata, a zarazem są hymnem opiewającym dobroć rzeczywistości stworzonej, ukształtowanej przez wszechmocną i miłosierną dłoń Boga. "Bóg widział, że były dobre" (por. Rdz 1,10nn). Ten refren, powracający kilkakrotnie w opowiadaniu, rzuca pozytywne światło na wszystko, co znajduje się we wszechświecie, a zarazem wnika w tajemnicę, która pozwala go właściwie zrozumieć i otwiera przed nim możliwość odrodzenia: świat jest dobry w takiej mierze, w jakiej pozostaje złączony ze swoim źródłem, a gdy oszpeci go grzech, staje się na powrót dobry, jeśli z pomocą łaski powraca do Tego, który go stworzył. Jest oczywiste, że ta dialektyka nie dotyczy bezpośrednio rzeczy nieożywionych ani zwierząt, lecz istot ludzkich, które otrzymały niezrównany dar wolności, ale zarazem ponoszą ryzyko z nią związane. Bezpośrednio po opisach stworzenia Biblia celowo uwypukla dramatyczny kontrast między wielkością człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, a jego upadkiem, który rozpoczyna w świecie mroczną historię grzechu i śmierci (por. Rdz 3).

Wszechświat jest dziełem rąk Boga, nosi zatem znamię Jego dobroci. Jest piękny i godny podziwu, zasługuje na to, byśmy się nim cieszyli, ale istnieje też po to, abyśmy go uprawiali i rozwijali. Potrzeba "dokończenia" dzieła Bożego otwiera w świecie przestrzeń dla ludzkiej pracy. "Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował" (Rdz 2,2). Przez ten antropomorficzny opis "pracy" Boga Biblia nie tylko otwiera nam drogę do zrozumienia tajemniczej relacji między Stwórcą a światem stworzonym, ale rzuca też światło na zadanie, jakie człowiek ma do spełnienia wobec świata. "Praca" Boga jest niejako przykładem dla człowieka. Jest on bowiem powołany nie tylko do tego, by mieszkać w świecie, ale by go "budować", stając się w ten sposób "współpracownikiem" Boga (List ap. Dies Domini, 9-10).

- Bóg stworzył człowieka mężczyzną i kobietą

W Księdze Rodzaju dochodzimy do wyodrębnienia ludzkiego rodzicielstwa, a więc także ludzkiej rodziny. Kluczem do tego jest bardzo mocno uwydatniona w tym samym tekście zasada "obrazu" i "podobieństwa" Boga samego (por. Rdz 1,26). Bóg stwarza mocą swego słowa: "Niechaj się stanie" (np. Rdz 1,3). Rzeczą znamienną jest, iż to stwórcze słowo Boga - w przypadku stworzenia człowieka - dopełnione jest zwrotem: "Uczyńmy człowieka

na Nasz obraz, podobnego Nam" (Rdz 1,26). Stwórca jak gdyby wchodził w siebie przed stworzeniem człowieka, szukając wzoru i natchnienia w tajemnicy swojego Bytu, która poniekąd już tutaj objawia się jako Boskie "My". Z tej tajemnicy Bóg wyprowadza stwórczo ludzką istotę. Czytamy: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,27).

Do tych nowych istot Stwórca mówi, błogosławiąc: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28). Księga Rodzaju używa tych samych słów co przy stworzeniu innych istot żyjących: "rozmnażajcie się" - równocześnie jednak ich sens analogiczny jest bardzo wyraźny. Czyż nie jest to właśnie analogia rodzenia i rodzicielstwa, którą trzeba odczytywać poprzez cały kontekst? Żadna z istot żyjących poza człowiekiem nie została stworzona "na obraz i podobieństwo Boga". Ludzkie rodzicielstwo jest biologicznie podobne do prokreacji innych istot żyjących w przyrodzie, ale istotowo jest "podobne" - ono jedno - do Boga samego. Takie właśnie rodzicielstwo stoi u podstaw rodziny jako ludzkiej wspólnoty życia: jako wspólnoty osób zjednoczonych w miłości (communio personarum).

W świetle Nowego Testamentu widać wyraźnie, że odniesienia dla tej wspólnoty, jej pierwowzoru, należy szukać w Bogu samym. Zawiera się on w trynitarnej tajemnicy Jego Życia. Boskie "My" jest przedwiecznym prawzorem dla ludzkiego "my" - tego przede wszystkim, jakie mają stanowić mężczyzna i kobieta, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga samego. Słowa Księgi Rodzaju zawierają prawdę o człowieku, której odpowiada najszerzej rozumiane doświadczenie ludzkości: człowiek jako mężczyzna i kobieta "od początku" - całe życie ludzkiej zbiorowości - wspólnoty, społeczności i społeczeństwa noszą znamię tej pierwotnej dwoistości. Stanowi o niej męskość i kobiecość poszczególnych osób, a każda wspólnota czy społeczność czerpie z tej dwoistości swą szczególną charakterystykę i szczególne bogactwo we wzajemnym dopełnianiu się osób. Zapis Księgi Rodzaju dotyczący dzieła stworzenia zdaje się mówić o tym nade wszystko, gdy stwierdza: "mężczyzną i kobietą stworzył ich" (por. Rdz 1,27). Jest to również pierwsze stwierdzenie jednakowej godności obojga: oboje na równi są osobami. Osobowa konstytucja obojga oraz osobowa godność jest "od początku" wyznacznikiem dobra wspólnego ludzkości w różnych wymiarach i zakresach. Do tego dobra wspólnego wnoszą oboje: mężczyzna i kobieta, właściwy sobie wkład. Dzięki temu dobro wspólne ludzi ma u samych podstaw charakter komunijny i komplementarny zarazem (List Gratissimam sane, 6).

- Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo

"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam" (Rdz 1,26). Pamiętamy wszyscy tę piękną opowieść z Księgi Rodzaju, która ukazuje nam Boga tworzącego najwspanialsze ze swych dzieł. Posłuszny Jego słowu, znika pierwotny chaos; to właśnie słowo Boże porządkuje wszechświat, napełniając go światłem gwiazd i zaludniając wszelkiego rodzaju istotami żywymi. Następnie święty autor, jak gdyby uchylając zasłonę, podsłuchuje - rzec można - intymny dialog Stwórcy, sygnał wskazujący istnienie Bożej Rodziny, którym zamyka swą opowieść: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam" (Rdz 1,26). Ażeby bardziej z bliska prześledzić tę opowieść i aby lepiej zrozumieć jej głęboki sens, zastanówmy się wspólnie nad trzema momentami obecnymi w świętym tekście. Przede wszystkim, Drodzy Bracia, tekst Księgi Rodzaju przedstawia człowieka, ludzkość, nas wszystkich, w myśli Boga, jako przedmiot Jego planów. Uczynieni zostaliśmy według niepowtarzalnego projektu, poczętego w nieskończonej mądrości: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam" (Rdz 1,26). Oto najwyższa przyczyna godności ludzkiej: jesteśmy wyrazem serca Boga Żywego, objawieniem się Jego odwiecznych planów, wedle których Bóg udziela się człowiekowi, czyni nas na swój obraz. Mężczyzna i kobieta, uczynieni na obraz i podobieństwo Boże, od początku pomyślani zostali tak, aby mogli rozwijać w czasie dialog miłości istniejący w sercu Boga i przekazywać Jego stwórcze słowo, źródło życia... Drugi moment - autor Księgi Rodzaju mówi nam o realizacji zamysłu Bożego dotyczącego człowieka: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,27). Instytucja wspólnoty małżeńskiej, zgodnie z planem Bożym, jest więc pierwszym zalążkiem, pierwszym wyrazem powołania człowieka na ziemi. Pierwsza wspólnota ludzka nosi w sobie wezwanie do jedności z Bogiem i do komunii osób. Miłość Boża zatem będzie znajdowała swe odbicie nie w samotności człowieka (por. Rdz 2,19n), ale w jego relacjach międzyosobowych, stając się zaproszeniem do dialogu z Bogiem i z innymi ludźmi. W tym to celu - i tu dochodzimy do trzeciego momentu biblijnej narracji - Stwórca błogosławi mężczyznę i kobietę. W tym błogosławieństwie zawiera się wyraz i znak stwórczej miłości. Miłość tworzy dobro i "raduje się z dobra": "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28). Bóg, udzielając swego błogosławieństwa, zanim jeszcze obiecał parze ludzkiej objęcie ziemi w posiadanie, obdarzył ją płodnością i powierzył jej misję prokreacji i przekazywania ziarna życia, jako owoc i znak małżeńskiej miłości. Na ową płodność miłości, dobro małżonków i potomstwa, trzeba patrzeć w świetle Bożej łaskawości, jako na odbicie obrazu Boga i znak stopniowego wzrastania we wspólnocie życia: "A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało" (Mt 19,6). Opis owego najwspanialszego dnia stworzenia autor zamyka konkluzją: "Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31) (4.07.1986 - Cali, homilia w czasie Mszy św. dla rodzin).

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,26n); powołując go do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości. Bóg jest miłością (1 J 4,8) i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej komunii miłości. Stwarzając człowieka na swój obraz i nieustannie podtrzymując go w istnieniu, Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie, a więc zdolność i odpowiedzialność za miłość i wspólnotę. Miłość jest zatem podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej.

Człowiek jako duch ucieleśniony, czyli dusza, która się wyraża poprzez ciało, i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha, powołany jest do miłości w tej właśnie swojej zjednoczonej całości. Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a ciało uczestniczy w miłości duchowej.

Objawienie chrześcijańskie zna dwa właściwe sposoby urzeczywistnienia powołania osoby ludzkiej - w jej jedności wewnętrznej - do miłości: małżeństwo i dziewictwo. Zarówno jedno, jak i drugie, w formie im właściwej, są konkretnym wypełnieniem najgłębszej prawdy o człowieku, o jego istnieniu "na obraz Boży" (Adh. ap. Familiaris consortio, 11).

- Z aktu stworzenia wypływa równa godność kobiety i mężczyzny

Nauka Kościoła poucza, że zasada równości kobiety i mężczyzny w sferze godności osobistej i podstawowych praw ludzkich musi być w pełni realizowana. Samo Pismo Święte ukazuje nam tę równość. W związku z tym warto zauważyć, że o ile w najstarszej redakcji opisu stworzenia Adama i Ewy (por. Rdz 2,4b-25) kobieta zostaje przez Boga stworzona "z żebra" mężczyzny, to jest postawiona obok niego jako drugie "ja", z którym może on w odróżnieniu od wszelkich innych stworzeń prowadzić partnerski dialog. Tę samą perspektywę przyjmuje inny opis stworzenia (por. Rdz 1,26-28), w którym od razu spotykamy stwierdzenie, że człowiek stworzony na obraz Boga jest "mężczyzną i niewiastą". "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,27). W ten sposób zostaje wyrażona różnica płci, a zwłaszcza ich konieczna komplementarność. Można by powiedzieć, że święty autor pragnie z naciskiem podkreślić, że ostatecznie kobieta w stopniu nie mniejszym niż mężczyzna nosi w sobie podobieństwo do Boga i że została stworzona na obraz Boży w tym, co jest specyficzne dla jej osoby jako kobiety, a nie tylko w tym, co ma wspólnego z mężczyzną. Jest to równość w różnorodności. A więc doskonałość kobiety nie polega na upodobnieniu się do mężczyzny, przyjęciu cech męskich aż do utraty specyficznych cech kobiecych: jej doskonałość, która pozwala jej również zdobyć sukces i względną autonomię, polega na tym, by być kobietą, równą mężczyźnie, lecz inną. W społeczeństwie, a także w Kościele należy uznawać równość i odrębność kobiet.

Różnorodność nie oznacza koniecznej i niemal nie do pokonania opozycji. W tym samym opowiadaniu biblijnym o stworzeniu współpraca mężczyzny i kobiety zostaje przedstawiona jako warunek rozwoju ludzkości i zapanowania nad wszechświatem: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28). (...) W kontekście bardziej ogólnym możemy powiedzieć, że ustanowienie porządku doczesnego powinno być wynikiem współpracy mężczyzny i kobiety.

Z dalszego tekstu Księgi Rodzaju wynika również, że zgodnie z Bożym zamiarem współpraca mężczyzny i kobiety powinna się urzeczywistnić na wyższym poziomie w perspektywie związku między nowym Adamem i nową Ewą. Istotnie, w Protoewangelii zostaje wprowadzona nieprzyjaźń między szatanem i kobietą (por. Rdz 3,15). Jako pierwszy nieprzyjaciel złego, kobieta jest pierwszym sprzymierzeńcem Boga. W świetle Ewangelii w kobiecie tej możemy rozpoznać Dziewicę Maryję. Jednak w tym tekście możemy również odczytać prawdę, która odnosi się do kobiet w ogóle; za sprawą wolnego wyboru Boga została im przydzielona pierwszorzędna rola w Boskim przymierzu. Potwierdzają to postaci tylu świętych kobiet, prawdziwych bohaterek Królestwa Bożego; również w ludzkiej historii i kulturze liczne są dokonania kobiet w służbie dobra (Aud. gen., 22.06.1994).

Jaka jest różnica między "stwórcą" a "twórcą"? Ten, kto stwarza, daje samo istnienie, wydobywa coś z nicości (...) i ten ściśle określony sposób działania jest właściwy wyłącznie Wszechmogącemu. Twórca natomiast wykorzystuje coś, co już istnieje i czemu on nadaje formę i znaczenie. Taki sposób działania jest właściwy człowiekowi jako obrazowi Boga. Biblia bowiem stwierdza, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę "na swój obraz" (por. Rdz 1,27), po czym dodaje, że powierzył im misję panowania nad ziemią (por. Rdz 1,28). Było to w ostatnim dniu stworzenia (por. Rdz 1,28-31). W ciągu poprzednich dni Jahwe stwarzał wszechświat jak gdyby w rytmie kosmicznej ewolucji. Na końcu stworzył człowieka jako najdoskonalszy owoc swego zamysłu. Jemu to poddał widzialny świat niczym ogromne pole, na którym może wyrażać swoje twórcze zdolności.

Bóg powołał zatem człowieka do istnienia, powierzając mu zadanie bycia twórcą. W "twórczości artystycznej" człowiek bardziej niż w jakikolwiek inny sposób objawia się jako "obraz Boży" i wypełnia to zadanie, przede wszystkim kształtując wspaniałą "materię" własnego człowieczeństwa, a z kolei także sprawując twórczą władzę nad otaczającym go światem. Boski Artysta, okazując artyście ludzkiemu łaskawą wyrozumiałość, użycza mu iskry swej transcendentnej mądrości i powołuje go do udziału w swej stwórczej mocy (List do artystów, 4-5).

- Człowiek jest szczytem całego porządku stworzenia w świecie widzialnym

Trzeba, ażebyśmy znaleźli się w orbicie tego biblijnego "początku", w którym objawiona prawda o człowieku jako "obrazie i podobieństwie Boga" stanowi niezmienną podstawę całej chrześcijańskiej antropologii. "Stworzył (...) Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,27). Ten zwięzły tekst zawiera podstawowe prawdy antropologiczne: człowiek jest szczytem całego porządku stworzenia w świecie widzialnym; rodzaj ludzki, który bierze początek w powołaniu do istnienia mężczyzny i kobiety, wieńczy całe dzieło stworzenia; istotami ludzkimi są oboje, w równym stopniu mężczyzna i kobieta, oboje stworzeni na obraz Boga. Ten istotowy dla człowieka obraz - podobieństwo Boże mężczyzny i kobiety jako małżonków i rodziców - zostaje przekazany ich potomkom: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28). Stwórca powierza "panowanie" nad ziemią rodzajowi ludzkiemu, wszystkim ludziom, wszystkim mężczyznom i wszystkim kobietom, którzy swą godność i powołanie czerpią ze wspólnego "początku". (...)

Tekst biblijny daje wystarczające podstawy do stwierdzenia zasadniczej równości mężczyzny i kobiety pod względem człowieczeństwa. Oboje są od początku osobami w odróżnieniu od otaczającego ich świata istot żyjących. Niewiasta jest drugim "ja" we wspólnym człowieczeństwie. Od początku jawią się jako "jedność dwojga", co oznacza wyjście z pierwotnej samotności człowieka, w której nie znajdował on "pomocy do siebie podobnej" (por. Rdz 2,20). Czy chodzi tu tylko o "pomoc" w działaniu, w "czynieniu sobie ziemi poddaną?" (por. Rdz 1,28). Z pewnością chodzi o towarzyszkę życia, z którą mężczyzna jako z żoną może się połączyć, stając się z nią "jednym ciałem" i opuszczając swego "ojca i matkę" (por. Rdz 2,24). Opis biblijny mówi więc o ustanowieniu przez Boga małżeństwa wraz ze stworzeniem mężczyzny i kobiety jako nieodzownego warunku przekazywania życia nowym pokoleniom ludzi, do którego małżeństwo i miłość oblubieńcza ze swej natury są przeznaczone: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28) (List ap. Mulieris dignitatem, 6).

- Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną

"Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28); "Cierń i oset będzie ci ona rodziła (...). W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie" (Rdz 3,18-19). Te dwa stwierdzenia Boga na początku Biblii, na progu historii, wyjaśniają z mocą i prawdą dramat pracy człowieka. Ukazana jest tutaj przede wszystkim intencja Boga powierzenia człowiekowi zadania, aby zrealizował siebie samego, zdobywając swoją pracą prawdziwe panowanie nad światem. Zapowiedziana jest tutaj także porażka jako następstwo grzechu, która miała doprowadzić człowieka do tego, że będzie musiał znosić jako ciężar to, co zostało mu ofiarowane jako dar. Dramat kończy się nie na klęsce człowieka, jakoby praca była dla niego przekleństwem, lecz na zbawczej miłości Boga, który wyciąga rękę ku człowiekowi, aby pomóc mu odzyskać naruszony zamysł. (...)

Człowiek może być sobą i osiągnąć cel swojego życia za pośrednictwem stałego wysiłku w przeobrażaniu siebie i aktywnego oddziaływania na świat, który go otacza: przezwyciężać przeszkody, planować nowe warunki egzystencji, starać się o dobra potrzebne dla ciała i dla ducha, o chleb i kulturę. Ludzkie doświadczenie, podlegające zawodom i deformacjom, otrzymuje ze strony wizji chrześcijańskiej ogromne wsparcie. Uderza nas fakt, że w Biblii Bóg ukazuje się po raz pierwszy światu i oczom człowieka jako Stwórca, to znaczy jako Ten, który z mądrością i dobrocią buduje świat. Sam Bóg ukazuje się jako robotnik, w postaci budowniczego (Rdz 1) albo rzemieślnika (Rdz 2). Daleki od tego, by być zazdrosnym panem swojego stworzenia, Bóg czyni z niego bez zastrzeżeń radosny dar dla człowieka i powierza mu zadanie przedłużania jego aktywności stosownie do nigdy niezakończonego postępu. W ten sposób - a nie przez statyczną i pełną przerażenia rezygnację - człowiek może uświadomić sobie i stwierdzić wobec wszystkich stworzeń, że nosi w sobie pieczęć pochodzenia i przeznaczenia Bożego. Jego praca, każdy rodzaj pracy, staje się w jakiś sposób przedłużeniem i dopełnieniem planu Bożego (24.03.1985, orędzie telewizyjne do robotników).

- Praca zawiera się w tajemnicy Stworzenia

Panie, Boże wszechświata! Pragniemy naprzód rozważyć tajemnicę stworzenia, czyli prawdę o Twojej ojcowskiej hojności. Stworzenie bowiem jest pierwszym i podstawowym obdarowaniem. Wszystko, co istnieje, istnieje dzięki Tobie, który sam jeden "jesteś Istnieniem". Dzięki Tobie, którego imię (jak wiemy z Księgi Wyjścia i świadectwa Mojżesza) jest: "Ten, który JEST" (por. 3,14). Dlatego też tylko Ty - "ten, który JEST" - jesteś Początkiem i Kresem. W Tobie "żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17,28). Stworzenie człowieka jest szczególnym obdarowaniem, albowiem człowiek - mężczyzna i niewiasta - został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, swego Stwórcy. "Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (...). A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,28.31).

Tak oto początek ludzkiej pracy zawiera się w tajemnicy Stworzenia - w owej przedziwnej "pracy" samego Stwórcy. Opis Księgi Rodzaju ukazuje nam Boga Stwórcę na podobieństwo człowieka, który pracuje sześć dni, aby dnia siódmego odpocząć. Praca ludzka łączy w sobie dwa elementy. Jednym jest talent, a drugim trud. Talent jest tym, co każdy człowiek otrzymuje od Stwórcy poprzez swoich rodziców, a także za pośrednictwem innych ludzi, otoczenia, wychowawców, nauczycieli. Przypowieść o talentach, jak czytamy w dzisiejszej Ewangelii, wskazuje, że talent musi być dobrze wykorzystany, nie może być zmarnowany ("zakopany w ziemi"). Aby wykorzystywać talenty, człowiek musi podjąć trud pracy. Ten "trud" to nic innego jak wysiłek rozumu i woli, podejmowany przez każdego człowieka, by przyswoić sobie dar, który darmo otrzymuje od Stwórcy, oraz dziedzictwo przekazane mu przez jego własną kulturę. W ten sposób przez swą pracowitość człowiek rozwija otrzymane "talenty" i pomnaża je; sprawia, że coraz lepiej odpowiadają aktualnym i przyszłym potrzebom. W tej perspektywie historia pracy to dzieje twórczego rozwoju owego ludzkiego "trudu" w świetle nieustannie odnawianej świadomości potrzeb, z natury swej nigdy do końca niezaspokojonych; to także dzieje rozwoju możliwości rodzących się z dziedzictwa "talentów", czyli z dorobku materialnego i wiedzy nagromadzonej w przeszłości.

Dlatego praca nigdy nie jest anonimową siłą, ale dynamicznym wyrazem kultury. Taki właśnie jest pierwotny i podmiotowy sens tego "trudu", którego celem jest panowanie nad ziemią: jest on aktem osoby, "obrazu Bożego", to znaczy podmiotu "zdolnego do stanowienia o sobie i zmierzającego do spełnienia siebie" (Laborem exercens, 6). Praca nie powinna być tylko wydajną produkcją rzeczy, elementem machiny społecznej, ale przede wszystkim humanizacją natury i wzrastaniem człowieka w jego człowieczeństwie, decydującym potwierdzeniem prawdy o człowieku. Ten etyczny fundament pracy - którego realność potwierdza godność osób wykonujących pracę oraz powstałą na drodze wolnego wyboru łączącą ich więź i solidarność - ukazuje bezzasadność wszelkich prób kwestionowania odpowiedzialności człowieka, zredukowanego do roli jednego z wielu trybów machiny, która funkcjonuje według rzekomo nieubłaganych praw materii. Cała mądrość zawarta w sławnej maksymie ora et labora (módl się i pracuj) opiera się na współzależności między "talentami" i "trudem", między suwerenną inicjatywą Boga i wolną współpracą człowieka. Kontemplacja daru i odpowiedzialna, wytrwała praca ubogacają się wzajemnie. Niech praca będzie zawsze przeżyciem syntezy piękna, prawdy i dobra, niech dzięki niej życie staje się coraz bardziej godne człowieka! (20.08.1989 - Oviedo, homilia w czasie Mszy św.)

- Człowiek jest sługą planu ustalonego przez Stwórcę

Człowiek - powołany, aby być płodnym i rozmnażać się, by czynić sobie ziemię poddaną i panować nad wszystkimi istotami niższymi od niego (por. Rdz 1,28) - jest królem i panem nie tylko rzeczy, ale także i przede wszystkim samego siebie, a w pewnym sensie życia, które zostało mu dane i które może przekazywać przez dzieło rodzenia, wypełniane w miłości i z poszanowaniem dla zamysłu Bożego. Nie jest to jednak panowanie absolutne, ale służebne - rzeczywisty odblask jedynego i nieskończonego panowania Boga. Dlatego człowiek powinien je wypełniać z mądrością i miłością, uczestnicząc w niezmierzonej mądrości i miłości Boga. Dokonuje się to przez posłuszeństwo Jego świętemu Prawu: posłuszeństwo wolne i radosne (por. Ps 119[118]), którego źródłem i pokarmem jest świadomość, że przykazania Pańskie są darem łaski, powierzonym człowiekowi tylko i wyłącznie dla jego dobra, aby strzec jego godności osobowej i prowadzić go do szczęścia.

Człowiek nie jest absolutnym władcą i samowolnym sędzią rzeczy, a tym bardziej życia, ale jest sługą planu ustalonego przez Stwórcę - i na tym polega jego niezrównana wielkość. Życie zostaje powierzone człowiekowi jako skarb, którego nie wolno mu roztrwonić, i jako talent do wykorzystania. Człowiek musi się z niego rozliczyć przed swoim Panem (por. Mt 25,14-30; Łk 19,12-27) (Enc. Evangelium vitae, 52).

- Praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi

Źródło przeświadczenia o tym, że praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi, znajduje Kościół już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju. Analiza tych tekstów uświadamia nam, że zostały w nich - przy całym nieraz archaicznym sposobie wyrażania myśli - wypowiedziane zasadnicze prawdy o człowieku, że zostały one wypowiedziane już w kontekście tajemnicy Stworzenia. Są to prawdy, które stanowią o człowieku od początku i równocześnie wytyczają główne linie jego bytowania na ziemi, zarówno w stanie pierwotnej sprawiedliwości, jak też i po złamaniu przez grzech pierwotnego przymierza Stwórcy ze swoim stworzeniem w człowieku. Kiedy człowiek, stworzony "na obraz Boży (...) jako mężczyzna i niewiasta" (por. Rdz 1,27), słyszy słowa: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28) - to chociaż słowa te nie mówiły wprost i wyraźnie o pracy, pośrednio wskazują na nią ponad wszelką wątpliwość jako na działanie, które ma on wykonywać na ziemi. Owszem, ukazują samą jej istotę. Człowiek jest obrazem Boga między innymi dzięki nakazowi otrzymanemu od swojego Stwórcy, by czynił sobie ziemię poddaną, by panował nad nią. W wypełnianiu tego polecenia człowiek, każda istota ludzka, odzwierciedla działanie samego Stwórcy wszechświata.

Praca rozumiana jako działalność "przechodnia" - to znaczy taka, która biorąc początek w ludzkim podmiocie, skierowana jest ku zewnętrznemu przedmiotowi, zakłada swoiste panowanie człowieka nad "ziemią", z kolei zaś panowanie to potwierdza i rozwija. Oczywiście, że przez "ziemię", o której mówi tekst biblijny, należy rozumieć przede wszystkim ten fragment widzialnego wszechświata, którego człowiek jest mieszkańcem, pośrednio jednak można rozumieć cały świat widzialny, o ile może on znaleźć się w zasięgu wpływu człowieka i jego poszukiwań w celu zaspokojenia własnych potrzeb. Prócz tego słowa o "czynieniu sobie ziemi poddaną" mają ogromną nośność. Wskazują na wszystkie zasoby, które ziemia (a pośrednio świat widzialny) kryje w sobie, a które za pomocą świadomego działania człowieka mogą być odkryte i celowo wykorzystywane przez niego. Tak więc owe słowa, zapisane już na samym początku Biblii, nie przestają nigdy być aktualne. Są nimi objęte wszystkie minione epoki cywilizacji i ekonomii, równie dobrze jak cała współczesność oraz przyszłe fazy rozwoju, które może częściowo już się zarysowują, ale w znacznej mierze pozostają przed człowiekiem jako jeszcze nieznane i zakryte (Enc. Laborem exercens, 1-4).

- Prawda o stworzeniu wszystkiego przez Boga

Sam opis dzieła stworzenia zasługuje na to, aby był często odczytywany i rozważany, w liturgii i poza liturgią. Zachodzi w nim ścisła ciągłość, a zarazem wyrazista analogia, gdy chodzi o poszczególne dni. Rozpoczyna się od słów: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię", to znaczy cały widzialny wszechświat. Z kolei opis każdego dnia zaczyna się od słów: "Bóg rzekł: "Niechaj się stanie"", lub też od innego zwrotu analogicznego. W mocy tego słowa Stwórcy: fiat, "Niechaj się stanie", powstaje stopniowo świat widzialny. Ziemia na początku "była bezładem i pustkowiem" (chaos), następnie pod działaniem stwórczego słowa Boga uładziła się, stała się zdatna do życia, stopniowo też napełniła się wielorakimi istotami żyjącymi, roślinami i zwierzętami, pośród których na końcu stworzył Bóg człowieka "na obraz Boży" (Rdz 1,27).

W całości obraz świata, jaki wyszedł spod pióra natchnionego autora, odpowiada ówczesnej kosmologii, w którą została wpisana jako całkowicie oryginalna prawda o stworzeniu wszystkiego przez Boga: prawda objawiona. Tekst biblijny wyraża z jednej strony całkowitą zależność świata widzialnego od Boga, który jako Stwórca ma całkowitą władzę nad wszelkim stworzeniem (tzw. dominium altum), równocześnie jednak uwydatnia wartość wszystkich stworzeń w oczach Boga. Wiadomo, że opis poszczególnych dni stworzenia kończy się zdaniem: "a widział Bóg, że były dobre". Gdy chodzi o dzień szósty po stworzeniu człowieka, będącego ośrodkiem wszechświata, czytamy: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Biblijny opis stworzenia ma charakter ontologiczny: mówi o bycie, i zarazem aksjologiczny: daje świadectwo wartości. Tak więc stwarzając świat ze swej nieskończonej dobroci, Bóg stworzył go dobrym. Taka jest zasadnicza nauka, jaką wydobywamy z kosmogonii biblijnej, przede wszystkim z wstępnego opisu Księgi Rodzaju.

Opis ten, wraz ze wszystkim, co Pismo Święte mówi w różnych miejscach o dziele stworzenia i o Bogu Stworzycielu, pozwala nam uwydatnić następujące elementy: Bóg stworzył świat sam. Potęga stwórcza Boga jest nieprzekazywalna: incommunicabilis. Bóg stworzył świat z własnej woli, bez żadnego zewnętrznego przymusu ani też wewnętrznego zobowiązania. Mógł stworzyć albo nie stworzyć. Mógł stworzyć świat taki albo inny. Świat został stworzony przez Boga w czasie, a więc nie jest odwieczny: ma początek w czasie. Świat stworzony przez Boga jest też stale podtrzymywany przez Stwórcę w istnieniu. Podtrzymywanie to jest poniekąd ciągłym stwarzaniem (conservatio est continua creatio) (Aud. gen., 29.01.1986).

- Każde stworzenie nosi w sobie znamię daru jako najbardziej pierwotne i podstawowe

Mężczyzna i kobieta widzą siebie według tego tekstu jakby wzrokiem samej tajemnicy stworzenia; widzą siebie w ten sposób, zanim "poznają, że są nadzy". Ich wzajemne widzenie jest nie tylko udziałem w "zewnętrznej" widzialności świata, ale ma wewnętrzny wymiar uczestnictwa w widzeniu samego Stwórcy w tym widzeniu, o którym kilkakrotnie mówi opis stworzenia z pierwszego rozdziału: "Widział Bóg, że było dobre (...), że było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Nagość oznacza całą prostotę i pełnię tego widzenia, poprzez które ujawnia się "czysta" wartość człowieka jako mężczyzny i kobiety, "czysta" wartość ciała i płci. Sytuacja, na którą pierwotne objawienie ciała, a w szczególności Księga Rodzaju 2,25, wskazuje tak zwięźle, a zarazem tak sugestywnie, nie zna wewnętrznego pęknięcia i przeciwstawienia pomiędzy tym, co po ludzku osobowe, a tym, co w człowieku stanowi płeć: co męskie i kobiece.

Widząc siebie wzajemnie jakby wzrokiem samej tajemnicy stworzenia, mężczyzna i kobieta widzą siebie tym pełniej i wyraziściej nie tylko samym zmysłem wzroku, czyli oczyma ciała. Widzą bowiem i ogarniają siebie z całym pokojem wewnętrznego wejrzenia, który właśnie stwarza pełnię osobowej intymności. Jeśli "wstyd" niesie z sobą swoiste ograniczenie widzenia oczyma ciała, to dzieje się to przede wszystkim na gruncie przez takie widzenie zachwianej i jakby "zagrożonej" osobowej intymności. Wedle Księgi Rodzaju 2,25 mężczyzna i kobieta "nie doznają wobec siebie wstydu"; widząc i ogarniając siebie z całym pokojem wewnętrznego wejrzenia, "komunikują" w pełni człowieczeństwa, które objawia się w nich jako wzajemnie dopełnione właśnie dlatego, że jest "męskie" i "kobiece". A zarazem "komunikują" na gruncie tej komunii osób, w której poprzez swą kobiecość i męskość stają się wzajemnym darem dla siebie. W ten sposób osiągają we wzajemności szczególne poczucie sensu swego ciała. Pierwotne znaczenie nagości odpowiada takiej prostocie i pełni widzenia, w której poczucie sensu ciała rodzi się jakby w samym sercu ich wspólnoty - komunii. Nazwiemy je "oblubieńczym". Mężczyzna i kobieta w Księdze Rodzaju 2,23-25 wyłaniają się u samego "początku" z takim właśnie poczuciem sensu swego ciała. To zasługuje na pogłębioną analizę.

Jeśli opis stworzenia człowieka w obu swych wersjach, jahwistycznej i kapłańskiej, pozwala nam ustalić pierwotne znaczenie samotności, jedności i nagości, to tym samym pozwala także odnaleźć się na terenie adekwatnej antropologii, która stara się rozumieć i tłumaczyć człowieka w tym, co istotowo ludzkie.

Teksty biblijne zawierają w sobie zasadnicze elementy takiej właśnie antropologii, które odsłaniają się w teologicznym kontekście "obrazu Boga". To pojęcie kryje w sobie sam rdzeń prawdy o człowieku, objawionej poprzez ów "początek", do którego odwołał się Chrystus w rozmowie z faryzeuszami (por. Mt 19,3-9), mówiąc o stworzeniu człowieka jako mężczyzny i kobiety. Trzeba pamiętać, iż wszystkie analizy, jakie tutaj podejmujemy, bodaj pośrednio nawiązują do tych właśnie Jego słów. Człowiek, którego Bóg stworzył "mężczyzną i niewiastą", jest obrazem Bożym wyrażonym w ciele "od początku", przy czym mężczyzna i kobieta stanowią jakby dwa różne sposoby ludzkiego "bycia ciałem" w jedności tego obrazu. (...)

Słowo "stworzył" w ustach Chrystusa zawiera tę samą prawdę, którą odczytujemy w Księdze Rodzaju. Pierwszy opis stworzenia powtarza to słowo wielokrotnie od Księgi Rodzaju 1,1 ("na początku Bóg stworzył niebo i ziemię") aż do 1,27 ("stworzył człowieka na obraz Boży"). Bóg objawia siebie przede wszystkim jako Stwórca. Chrystus odwołuje się do tego podstawowego objawienia zawartego w Księdze Rodzaju. Pojęcie stworzenia ma tam nie tylko swą metafizyczną, ale na wskroś teologiczną głębię. Stwórca to Ten, który "powołuje do istnienia z nicości", który "ustanawia w bycie" świat i człowieka w świecie, dlatego że jest miłością" (1 J 4,8).

Wprawdzie tego wyrażenia "Bóg jest miłością" nie znajdujemy w opisie stworzenia, niemniej opis ów wielokrotnie powtarza "widział Bóg, że było dobre (...), że było bardzo dobre". Poprzez te słowa odsłania się droga do miłości jako Boskiego motywu stworzenia jako jego źródła, z którego ono się wywodzi. Tylko miłość bowiem daje początek dobru i "raduje się dobrem" (1 Kor 13). Dlatego stworzenie jako działanie Boże oznacza nie tylko powołanie do istnienia z nicości i ustanowienia bytu świata i człowieka w świecie, oznacza ono zarazem wedle pierwszego opisu (berešit bara, Rdz 1,1) obdarowanie, i to obdarowanie podstawowe i "radykalne", w którym dar pochodzi z nicości.

Lektura pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju wprowadza nas w tajemnicę stworzenia, czyli zaistnienia świata z woli Boga, który jest wszechmocą i miłością. Wobec tego każde stworzenie nosi w sobie znamię daru jako najbardziej pierwotne i podstawowe. Równocześnie jednak pojęcie "obdarowania" nie może być odniesione do nicości. Wskazuje ono na obdarowującego i obdarowanego oraz na relację, jaka pomiędzy nimi powstaje. Otóż relacja ta wyłania się w opisie stworzenia wraz ze stworzeniem człowieka. O tej to relacji mówi przede wszystkim zwrot "stworzył Bóg człowieka, na obraz Boży go stworzył" (Rdz 1,27). W opisie stworzenia świata widzialnego obdarowanie ma sens tylko ze względu na człowieka. O nim tylko w całym dziele stworzenia należy myśleć jako o obdarowanym: świat widzialny jest stworzony "dla niego" (Aud. gen., 2.01.1980).

Drugie opowiadanie o stworzeniu człowieka - Rdz 2,1-25

- Trójca Święta znajduje się u początków bytu oraz dziejów

Boska Trójca znajduje się bowiem u początków bytu oraz dziejów i jest obecna u ich ostatecznego celu. Stanowi początek i cel historii zbawienia. Pomiędzy dwoma krańcowymi punktami, ogrodem w Eden (por. Rdz 2) a drzewem życia w niebiańskim Jeruzalem (por. Ap 22), zawiera się długa historia, wypełniona mrokiem i światłem, grzechem i łaską. Grzech oddalił nas od blasku Bożego raju; odkupienie prowadzi nas z powrotem do chwały nowego nieba i ziemi nowej, gdzie "(...) śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie" (Ap 21,4).

Pierwszym spojrzeniem w kierunku tego horyzontu jest początek Pisma Świętego, ukazujący moment, w którym stwórcza moc Boża wyprowadza świat z nicości: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" (Rdz 1,1). Spojrzenie pogłębia się w Nowym Testamencie, docierając aż do serca życia Bożego, kiedy na początku swej Ewangelii św. Jan ogłasza: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo" (J 1,1). Jeszcze przed stworzeniem i jako jego fundament objawienie pozwala nam kontemplować tajemnicę jedynego Boga w Trójcy Osób: Ojca i Jego Syna, złączonych w Duchu. Biblijny autor, który spisał kartę o stworzeniu, nie mógł domyślać się głębi tej tajemnicy. Tym bardziej nie był zdolny do czystej refleksji filozoficznej, jako że Trójca Święta przerasta możliwości naszego rozumu i można Ją poznać tylko dzięki objawieniu. Jednakże tajemnica ta, przerastająca nas w sposób nieskończony, jest również rzeczywistością bardzo nam bliską, ponieważ znajduje się u źródeł naszego bytu. W Bogu bowiem "żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17,28). (...)

W głębiach naszego jestestwa, gdzie nie dociera nawet nasze spojrzenie, dzięki łasce jest obecny Ojciec, Syn i Duch Święty, jeden Bóg w trzech Osobach. Tajemnica Trójcy, w żadnym wypadku niebędąca suchą prawdą przekazaną naszemu rozumowi, jest życiem mieszkającym w nas i nas wspierającym (Aud. gen., 19.01.2000).

- Akt stwórczy, stanowiący fundament świata, jest ze swej natury nieustanny

Skoro "praca" Boga, opisana na pierwszych stronicach Księgi Rodzaju, jest przykładem dla człowieka, to jest nim również Boży "odpoczynek". "Odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął" (Rdz 2,2). Także tutaj mamy do czynienia z wizją antropomorficzną, której bogate przesłanie staje się zaczynem płodnej refleksji. "Odpoczynku" Boga nie należy rozumieć powierzchownie jako swego rodzaju "braku działania". Akt stwórczy, stanowiący fundament świata, jest bowiem ze swej natury nieustanny, Bóg zatem nigdy nie przestaje działać, o czym sam Jezus z naciskiem przypomina, mówiąc właśnie o nakazie świętowania szabatu: "Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam" (J 5,17). Odpoczynek Boga w siódmym dniu nie wskazuje zatem na Boga, który przestał "pracować", ale podkreśla doskonałość wykonanej pracy i ma raczej oznaczać, że zatrzymał się On przed dziełem swoich rąk, kierując ku niemu spojrzenie pełne radości i zadowolenia, gdyż było "bardzo dobre" (Rdz 1,31). Jest to więc spojrzenie "kontemplacyjne", które nie zwraca się ku następnym dziełom, lecz pozwala raczej zachwycić się pięknem tego, co już zostało dokonane. Kieruje się ono ku wszystkim rzeczom, ale w szczególny sposób ku człowiekowi, który jest zwieńczeniem stwórczego dzieła. W tym spojrzeniu można już w pewien sposób dostrzec "oblubieńczy" charakter relacji, jaką Bóg pragnie nawiązać ze stworzeniem uczynionym na Jego obraz, powołując je do zawarcia z Nim przymierza miłości. Bóg zrealizuje ten zamysł stopniowo, otwierając perspektywę zbawienia przed całą ludzkością poprzez zbawcze przymierze, zawarte najpierw z Izraelem i doprowadzone do pełni w Chrystusie: właśnie Wcielone Słowo sprawi, zsyłając eschatologiczny dar Ducha Świętego i ustanawiając Kościół jako swoje ciało i oblubienicę, że miłosierdzie i miłość Ojca zostaną ofiarowane całej ludzkości.

W zamyśle Stwórcy porządek stworzenia i porządek zbawienia są od siebie odrębne, ale zarazem wewnętrznie związane. Podkreśla to już Stary Testament, gdy wskazuje, że przykazanie dotyczące "szabatu" wiąże się nie tylko z tajemniczym "odpoczynkiem" Boga po dniach twórczego działania (por. Wj 20,8-11), ale także z wybawieniem, jakie Bóg ofiarował Izraelowi przez wyzwolenie go z niewoli egipskiej (por. Pwt 5,12-15). Bóg, który odpoczywa siódmego dnia, radując się swoim stworzeniem, jest tym samym Bogiem, który objawia swą chwałę, wyzwalając swe dzieci z ucisku faraona. W jednym i w drugim przypadku można by powiedzieć - posługując się obrazem chętnie stosowanym przez Proroków - że Bóg objawia się tu jako oblubieniec wobec swojej oblubienicy (por. Oz 2,16-24; Jr 2,2; Iz 54,4-8). Jak bowiem wskazują niektóre elementy samej tradycji żydowskiej, aby zrozumieć istotę "szabatu", Bożego "odpoczynku", należy uświadomić sobie głęboko oblubieńczy charakter więzi, jaka w Starym i Nowym Testamencie łączy Boga z Jego ludem. Tak na przykład zostaje ona ukazana w przepięknej wizji Ozeasza: "W owym dniu zawrę z nią przymierze, ze zwierzem polnym i ptactwem powietrznym, i z tym, co pełza po ziemi. Łuk, miecz i wojnę wyniszczę z jej kraju, i pozwolę jej żyć bezpiecznie. I poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana" (Oz 2,20-22) (List ap. Dies Domini, 11-12).

- Stworzenie a wewnętrzna struktura człowieka

Uwzględniając wielką zwięzłość tekstu biblijnego, nie można oczywiście rozszerzać zbytnio tej implikacji. Jest jednak rzeczą pewną, że dotykamy tutaj centralnego problemu antropologii. Świadomość ciała wydaje się utożsamiać w tym przypadku z odkryciem złożoności własnej struktury, która według antropologii filozoficznej polega ostatecznie na stosunku między duszą i ciałem. Opowiadanie jahwistyczne wyraża to swoim językiem (czyli właściwą sobie terminologią), mówiąc: "Jahwe Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą" (Rdz 2,7). I właśnie ten człowiek, "istota żywa", odróżnia się w dalszym ciągu od wszystkich innych istot żywych świata widzialnego. Przesłanką tego odróżniania się człowieka jest właśnie fakt, że tylko on jest zdolny "uprawiać ziemię" (por. Rdz 2,5) i "czynić ją sobie poddaną" (por. Rdz 1,28). Można powiedzieć, że świadomość "wyższości", wpisana w definicję człowieczeństwa, powstaje od początku na podstawie praktyki lub typowo ludzkiego postępowania. Ta świadomość pociąga za sobą szczególne dostrzeganie znaczenia własnego ciała, jakie wyłania się właśnie z faktu, że człowiek ma obowiązek "uprawiać ziemię" i "czynić ją sobie poddaną". To wszystko byłoby niemożliwe bez typowo ludzkiej intuicji znaczenia własnego ciała.

Wydaje się więc, że należy mówić przede wszystkim raczej o tym aspekcie niż o problemie antropologicznej złożoności w sensie metafizycznym. Jeżeli pierwotny opis świadomości ludzkiej, podany przez tekst jahwistyczny, zawiera w całości opowiadania także ciało, jeżeli on zawiera niejako pierwsze świadectwo o odkryciu własnej cielesności (a nawet, jak powiedziano, dostrzeżenie znaczenia własnego ciała), to wszystko odsłania się nie na podstawie jakiejś pierwotnej analizy metafizycznej, lecz na podstawie konkretnej podmiotowości człowieka, wystarczająco wyraźnej. Człowiek jest podmiotem nie tylko przez swoją samoświadomość i samostanowienie, lecz także na podstawie własnego ciała. Struktura tego ciała jest taka, że pozwala mu być sprawcą prawdziwie ludzkiego działania. W tym działaniu ciało wyraża osobę. Jest ono zatem, w całej swojej materialności ("ulepił człowieka z prochu ziemi"), jakby przenikliwe i przezroczyste, tak że ukazuje, kim jest człowiek (i kim powinien być) dzięki strukturze swojej świadomości i swojego samostanowienia. Na tym opiera się podstawowe dostrzeganie znaczenia własnego ciała, którego nie można nie odkryć, analizując pierwotną samotność człowieka.

I oto z takim podstawowym zrozumieniem znaczenia własnego ciała człowiek, jako podmiot starego Przymierza ze Stwórcą, zostaje postawiony wobec tajemnicy drzewa poznania. "Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz" (Rdz 2,16-17). Pierwotne znaczenie samotności człowieka opiera się na doświadczeniu istnienia otrzymanego od Stwórcy. Znamieniem tego istnienia ludzkiego jest właśnie podmiotowość, która obejmuje także znaczenie ciała. Czy jednak człowiek, który w swojej pierwotnej świadomości zna wyłącznie doświadczenie istnienia, a więc życia, mógł zrozumieć, co mogłoby znaczyć słowo "umrzesz"? Czy był zdolny dojść do zrozumienia sensu tego słowa poprzez złożoną strukturę życia otrzymanego, kiedy "Jahwe Bóg tchnął w jego nozdrza tchnienie życia"? Trzeba przypuszczać, że to słowo, całkowicie nowe, pojawiło się na horyzoncie świadomości człowieka bez jakiegokolwiek doświadczenia jego rzeczywistości i że jednocześnie to słowo pojawiło się przed nim jako radykalna antyteza tego wszystkiego, w co człowiek został wyposażony.

Człowiek usłyszał po raz pierwszy słowo "umrzesz" bez oswojenia się z nim w jakiś sposób w dotychczasowym doświadczeniu, ale z drugiej strony nie mógł nie łączyć znaczenia śmierci z tym wymiarem życia, którym dotąd się cieszył. Słowa Boga - Jahwe skierowane do człowieka potwierdzały taką zależność w istnieniu, w następstwie której człowiek jest istotą ograniczoną i ze swej natury podatną na nieistnienie. Te słowa stawiały problem śmierci warunkowo: "bo gdy z niego spożyjesz (...), umrzesz". Człowiek, który usłyszał te słowa, winien był odnaleźć ich prawdę w samej wewnętrznej strukturze swojej samotności. I ostatecznie zależało od niego, od jego decyzji i wolnego wyboru, czy ze swoją samotnością wkroczy także w krąg antytezy ujawnionej mu przez Stwórcę razem z drzewem poznania dobra i zła, i w ten sposób swoim uczyni doświadczenie umierania i śmierci. Słuchając słów Boga - Jahwe, człowiek winien był zrozumieć, że drzewo poznania zapuściło korzenie nie tylko w "ogrodzie Eden", lecz także w jego człowieczeństwie. Prócz tego winien był zrozumieć, że to tajemnicze drzewo kryło w sobie wymiar samotności, dotąd nieznany, jakim obdarzył go Stwórca wśród świata istot żyjących, którym on, człowiek, wobec samego Stwórcy, "dał nazwy", aby dojść do zrozumienia, że żadna z nich nie jest do niego podobna.

Kiedy więc podstawowe znaczenie jego ciała zostało już ustalone przez odróżnienie od reszty stworzeń, kiedy przez to samo stało się rzeczą oczywistą, że "niewidzialne" określa człowieka bardziej niż "widzialne", wtedy stanęła przed nim alternatywa, ściśle i bezpośrednio związana przez Boga z drzewem poznania dobra i zła. Alternatywa śmierci i nieśmiertelności, która wyłania się z Rdz 2,17, wychodzi poza istotne znaczenie ciała człowieka, o ile dotyczy eschatologicznego znaczenia nie tylko ciała, lecz samego człowieczeństwa, różnego od wszystkich istot żyjących, od "ciał". Ta alternatywa odnosi się jednak w sposób całkiem szczególny do ciała stworzonego "z prochu ziemi". Aby już nie przedłużać tej analizy, ograniczamy się do stwierdzenia, że alternatywa śmierci i nieśmiertelności wchodzi od początku do definicji człowieka i że "od początku" należy do znaczenia jego samotności wobec samego Boga. To pierwotne znaczenie samotności, przeniknięte alternatywą śmierci i nieśmiertelności, ma także podstawowe znaczenie dla całej teologii ciała.

Tym stwierdzeniem kończymy na teraz nasze rozważanie na temat znaczenia pierwotnej samotności człowieka. To stwierdzenie, które w sposób jasny i zwięzły wyłania się z tekstów Księgi Rodzaju, skłania także do refleksji zarówno nad tekstami, jak i nad człowiekiem, który może ma zbyt skąpą świadomość prawdy odnoszącej się do niego, a która jest zawarta już w pierwszych rozdziałach Biblii (Aud. gen., 31.10.1979).

- Grzech a tajemnica stworzenia

Jeśli się przyjmuje istnienie grzechu, uznaje się równocześnie dogłębną więź człowieka z Bogiem, gdyż poza tą więzią zło grzechu nie ukazuje się w swoim prawdziwym wymiarze, choć oczywiście nie przestaje być obecne w życiu człowieka i w jego dziejach. Grzech tym bardziej zagraża człowiekowi jako mroczna i zgubna rzeczywistość, im mniej jest poznawany i uznawany, im mniej zostaje zidentyfikowany w swej istocie odrzucenia i sprzeciwu wobec Boga. Podmiotem i sprawcą tego wyboru jest oczywiście człowiek, który może postępować wbrew własnemu sumieniu, nawet jeśli czyni to bez wyraźnego odniesienia do Boga. Jednakże ten szaleńczy i zgubny akt nabiera całkowicie negatywnej wymowy tylko na gruncie stosunku człowieka do Boga.

Dlatego też sam "początek" grzechu został w Piśmie Świętym wpisany w tajemnicę stworzenia. Innymi słowy: grzech popełniony na początku ludzkich dziejów tłumaczy się na tle całego stworzenia, czyli obdarowania przez Boga istnieniem. Człowiek w kontekście widzialnego wszechświata zostaje obdarowany istnieniem na poziomie obrazu i podobieństwa Bożego, to znaczy na poziomie bytu rozumnego, obdarzonego umysłem i wolą, a taki poziom stwórczego obdarowania przez Boga tłumaczy bliżej również istotę grzechu od "początku", jako wyboru dokonanego przez człowieka w wyniku złego wykorzystania otrzymanych zdolności. Jest rzeczą oczywistą, iż mowa tu nie o początku dziejów, który już w sposób hipotetyczny jest ukazywany przez naukę, lecz o "początku", który wyłania się ze stronic Pisma Świętego. Ono też odkrywa w owym "początku" źródło moralnego zła, którego ludzkość nieustannie doświadcza i które utożsamia z "grzechem".

Księga Rodzaju w pierwszym opisie stworzenia (Rdz 1,1-28, który jest chronologicznie późniejszy niż opis w Rdz 2,4-15) uwydatnia pierwotną "dobroć" wszystkiego, co stworzone, w szczególności zaś "dobroć" człowieka, którego Bóg stworzył jako "mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,27). Kilkakrotnie w opis stworzenia wplecione jest stwierdzenie: "I widział Bóg, że było dobre" (por. Rdz 1,12.18.21.25), na końcu zaś, po stworzeniu człowieka: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Ponieważ chodzi o istotę stworzoną na obraz Boży, a więc rozumną i wolną, zdanie powyższe wskazuje na "dobroć" właściwą dla takiej istoty wedle planu i zamierzenia Boga - Stwórcy.

Stąd pochodzi prawda wiary nauczana przez Kościół o pierwotnej niewinności człowieka, o pierwotnej jego sprawiedliwości (iustitia originalis), ukazanej w opisie z Księgi Rodzaju, który mówi, że człowiek powstał z rąk Boga i żył z Nim w pełnej zażyłości (por. Rdz 2,8-25). Także w Księdze Koheleta czytamy, że "Bóg uczynił ludzi prawymi" (Koh 7,29). Jeśli Sobór Trydencki uczy, że już pierwszy człowiek, Adam, utracił świętość i sprawiedliwość, w które został wyposażony (Dekret o grzechu pierworodnym, kanon 1), znaczy to, że przed grzechem udziałem człowieka była łaska uświęcająca i to wszystko, co składa się na nadprzyrodzone wyposażenie duchowej istoty człowieka, co stanowi o jego "sprawiedliwości" wobec Boga. Można to wszystko wyrazić w syntetycznym stwierdzeniu, że na początku człowiek pozostawał w przyjaźni z Bogiem.

Stan człowieka przed grzechem jawi się w świetle Pisma Świętego jako stan pierwotnej szczęśliwości, której odpowiada niejako przedstawiony w Księdze Rodzaju obraz Raju. Źródeł tej szczęśliwości należy szukać nade wszystko w przyjaźni z Bogiem przez łaskę uświęcającą oraz w innych darach, które teologia określa jako "pozanaturalne", a które zostały utracone przez grzech. Na gruncie tego całościowego obdarowania człowiek nie tylko pozostawał w przyjaźni i harmonii z Bogiem, ale posiadał i utrzymywał też w sobie samym wewnętrzną równowagę i nie martwił się perspektywą starości i śmierci. "Panowanie" nad światem, jakim Stwórca obdarzył człowieka od początku, realizowało się przede wszystkim w człowieku jako panowanie nad sobą. I właśnie w tym panowaniu nad sobą i równowadze tkwiła "pełnia" bytowania (integritas), polegająca na tym, że człowiek był nieskazitelny i uporządkowany w całym swoim bycie, gdyż był wolny od troistej pożądliwości: od pożądliwości zmysłowej, od żądzy dóbr doczesnych i od afirmacji samego siebie wbrew wszelkim nakazom rozumu. Dlatego panował także porządek w stosunkach z drugim człowiekiem, w owym uszczęśliwiającym obcowaniu i zażyłości, jak w przypadku pierwotnego związku pomiędzy mężczyzną i kobietą, pomiędzy Adamem i Ewą, tworzącymi pierwszą parę, a także pierwszą komórkę ludzkiej społeczności. Wiele mówiące wydaje się pod tym względem jedno krótkie zdanie z Księgi Rodzaju: "Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu" (Rdz 2,25).

Wszystko to, co Objawienie mówi na temat stanu pierwotnej sprawiedliwości i szczęśliwości człowieka stworzonego na obraz Boży, nie zmienia faktu, że człowiek ten jako stworzenie obdarzone wolnością został, podobnie jak inne istoty duchowe, poddany od początku próbie wolności. To samo Objawienie, które ukazuje nam stan pierwotnej sprawiedliwości człowieka przed grzechem, panujący na mocy jego przyjaźni z Bogiem i dający mu szczęście bytowania, mówi równocześnie o zasadniczej próbie, jakiej człowiek został poddany i w której poniósł porażkę.

Księga Rodzaju opisuje tę próbę jako zakaz spożywania owoców z "drzewa poznania dobra i zła". Oto tekst: "Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: "Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz"" (Rdz 2,16-17). W ten sposób Bóg - Stwórca objawia się od początku istocie rozumnej i wolnej jako Bóg Przymierza, a więc przyjaźni i radości, ale także jako źródło dobra, a zatem i rozróżnienia dobra i zła w znaczeniu moralnym. Drzewo poznania dobra i zła jest symbolem nieprzekraczalnej granicy, którą człowiek, jako stworzenie, winien uznawać i przestrzegać. Człowiek zależy od Stwórcy i podlega prawom, na których tenże Stwórca oparł ład stworzonego przez siebie świata: zasadniczy porządek istnienia (ordo rerum); podlega więc także normom moralnym regulującym korzystanie z wolności. Pierwotna próba skierowana jest zatem do wolnej woli człowieka, do jego wolności: czy potwierdzi swoim postępowaniem podstawowy ład stworzenia, a zarazem prawdę o swojej własnej stworzoności? O właściwej sobie, jako stworzeniu, godności Bożego obrazu, ale także o wyznaczonej sobie, jako stworzeniu, granicy? Znamy, niestety, rezultat tej próby: człowiek poniósł porażkę. Mówi nam o tym Objawienie. Jednakże przekazuje ono tę smutną wiadomość w kontekście prawdy Odkupienia, co pozwala nam wpatrywać się z ufnością w naszego miłosiernego Stwórcę i Pana (Aud. gen., 3.09.1986).

- Istota grzechu pierworodnego

Wedle świadectwa początku, jakie odczytujemy w całym Piśmie Świętym i Tradycji, znajdując pierwszy jego (i zarazem najpełniejszy) zapis w Księdze Rodzaju, grzech w swoim pierworodnym kształcie jest rozumiany jako "nieposłuszeństwo", które oznacza wprost i bezpośrednio przekroczenie zakazu Boga (por. Rdz 2,16n). Równocześnie jednak w świetle całego kontekstu staje się jawne, że korzenie tego nieposłuszeństwa sięgają głęboko w całą sytuację ontyczną człowieka. Powołany do istnienia człowiek - mężczyzna i niewiasta - jest stworzeniem. "Obraz Boga", polegający na rozumności i wolności, mówi o wielkości i godności podmiotu ludzkiego, który jest osobą. Równocześnie ten osobowy podmiot jest zawsze tylko stworzeniem; w swoim istnieniu i istocie zależy od Stwórcy. Według Księgi Rodzaju "drzewo poznania dobra i zła" miało wyrażać i stale przypominać człowiekowi "granicę" nieprzekraczalną dla istoty stworzonej. W tym znaczeniu należy rozumieć zakaz Boga: Stwórca zabrania mężczyźnie i niewieście spożywać owoców z drzewa poznania dobra i zła. Słowa namowy, czyli pokusy, sformułowanej w tekście biblijnym, nakłaniają do złamania tego zakazu - czyli do przekroczenia tej "granicy": "Gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg ("jako bogowie") będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5).

"Nieposłuszeństwo" oznacza więc przekroczenie owej granicy, która dla woli i wolności człowieka jako istoty stworzonej pozostaje nieprzekraczalna. Bóg Stwórca jest bowiem jedynym i ostatecznym źródłem ładu moralnego w świecie przez siebie stworzonym. Człowiek nie może sam od siebie stanowić o tym, co jest dobre i złe - nie może "znać dobra i zła, tak jak Bóg". W świecie stworzonym Bóg pozostaje pierwszym i suwerennym źródłem stanowienia o dobru i złu poprzez wewnętrzną prawdę bytu, będącą odbiciem Słowa, które jest współistotnym i odwiecznym Synem Ojca. Stworzony na obraz Boga człowiek zostaje przez Ducha Prawdy obdarowany sumieniem, ażeby obraz wiernie odzwierciedlał swój Pierwowzór, który jest zarazem Mądrością i Prawem odwiecznym, źródłem ładu moralnego w człowieku i w świecie.

"Nieposłuszeństwo" jako wymiar pierworodny grzechu człowieka oznacza odepchnięcie tego źródła, aby samemu stawać się autonomicznym i wyłącznym źródłem stanowienia o tym, co dobre i złe. Duch, który "przenika głębokości Boże", On - który równocześnie jest światłem dla sumienia człowieka i źródłem ładu moralnego - zna najgłębiej ten wymiar grzechu, jaki wpisuje się w tajemnicę ludzkiego początku. On też nie przestaje o nim "przekonywać świata" w relacji do Krzyża Chrystusa na Golgocie (Enc. Dominum et Vivificantem, 36).

- Prawo Boże a wolność człowieka

"Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść" (Rdz 2,17). Czytamy w Księdze Rodzaju: "Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: "Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz"" (Rdz 2,16-17). Poprzez ten obraz Objawienie poucza nas, że władza decydowania o dobru i złu nie należy do człowieka, ale wyłącznie do Boga. Człowiek oczywiście jest wolny od chwili, kiedy może pojąć i przyjąć Boże przykazania. Cieszy się wolnością niezwykle rozległą, może bowiem jeść "z wszelkiego drzewa tego ogrodu". Nie jest to jednak wolność nieograniczona: musi się zatrzymać przed "drzewem poznania dobra i zła", została bowiem powołana, aby przyjąć prawo moralne, które Bóg daje człowiekowi. W rzeczywistości właśnie przez to przyjęcie prawa moralnego ludzka wolność naprawdę i w pełni się urzeczywistnia. "Jeden tylko Dobry" wie bowiem doskonale, co jest dobre dla człowieka, i dlatego z miłości doń dobro to mu nakazuje w przykazaniach.

Prawo Boże nie umniejsza zatem, a tym bardziej nie eliminuje, wolności człowieka, przeciwnie - jest jej gwarancją i sprzyja jej rozwojowi. W zupełnie innym kierunku zmierzają jednak niektóre współczesne tendencje kulturowe, stanowiące podłoże dość licznych nurtów myśli etycznej, które podkreślają rzekomy konflikt między wolnością a prawem. Należą do nich doktryny, które przyznają poszczególnym jednostkom lub grupom społecznym prawo decydowania o tym, co jest dobre, a co złe: według nich ludzka wolność może "stwarzać wartości" i cieszy się pierwszeństwem przed prawdą do tego stopnia, że sama prawda uznana jest za jeden z wytworów wolności. Wolność zatem rościłaby sobie prawo do takiej autonomii moralnej, która w praktyce oznaczałaby zupełną jej suwerenność (Enc. Veritatis splendor, 35).

- Złamanie przymierza z Bogiem w ludzkim sercu

Pożądliwość ciała, a wraz z nią pożądliwość oczu i pycha tego życia, jest "na świecie" i zarazem pochodzi "od świata" nie jako owoc tajemnicy stworzenia, lecz jako owoc drzewa poznania dobra i zła (por. Rdz 2,17) w sercu człowieka. Owocuje w niej nie sam "świat" stworzony przez Boga dla człowieka, świat, o którego podstawowej "dobroci" czytamy tyle razy w Rdz 1: "Widział Bóg, że było dobre (...), że było bardzo dobre". W troistej pożądliwości owocuje natomiast zerwane u początku przymierze ze Stwórcą: z Bogiem - Elohim, i Bogiem - Jahwe. Przymierze to zostało złamane w sercu ludzkim. Musielibyśmy tutaj podjąć bardzo wnikliwą analizę wydarzeń opisanych w Rdz 3,1-6, czego jednak nie czynimy. Odwołujemy się tylko ogólnie do tajemnicy grzechu u początku dziejów człowieka. Dopiero bowiem jako następstwo grzechu, jako owoc złamanego w ludzkim sercu wewnątrz człowieka przymierza z Bogiem, "świat" Księgi Rodzaju stał się "światem" słów Janowych z 1 J 2,15-16: miejscem pożądliwości, a także jej źródłem.

Tak więc ta wypowiedź, która stwierdza, że pożądliwość "nie pochodzi od Ojca, lecz od świata", zdaje się raz jeszcze skierowywać nas w stronę biblijnego "początku". Geneza Janowej "troistej pożądliwości" w nim znajduje swe pierwsze i podstawowe wyjaśnienie. Jest to zaś wyjaśnienie istotne dla naszej teologii ciała. Aby przybliżyć ową ogólnie ważną prawdę o człowieku "historycznym", jaką zawierają w sobie słowa Chrystusa z Kazania na Górze (Mt 5,27-28), wypada nam raz jeszcze powrócić do Księgi Rodzaju, raz jeszcze stanąć "na progu" objawienia człowieka "historycznego". Jest to tym bardziej konieczne, że ów próg historii zbawienia okazuje się równocześnie - stwierdzimy to w kolejnych analizach - progiem autentycznie ludzkich doświadczeń. Odżyją w nim te same podstawowe znaczenia, które udało nam się wydobyć w uprzednich analizach, widząc w nich konstytutywne elementy adekwatnej antropologii, a zarazem głębokie tworzywo teologii ciała. (...)

Wracamy więc raz jeszcze do opisu jahwistycznego, w obrębie którego ten sam człowiek, mężczyzna i kobieta, jawi się naprzód jako człowiek pierwotnej niewinności przed grzechem pierworodnym, a następnie jako ten, który tę niewinność utracił, łamiąc pierwotne przymierze ze swym Stwórcą, Bogiem - Jahwe. Nie zamierzamy tutaj podejmować adekwatnej analizy kuszenia i grzechu, odwołując się do samego tekstu Rdz 3,1-5, do nauki Kościoła na ten temat oraz teologii. Wypada tylko zauważyć, że sam opis biblijny zdaje się szczególnie uwydatniać ów kluczowy moment zakwestionowania daru w sercu człowieka. Człowiek, który zrywa owoc z "drzewa poznania dobra i zła", dokonuje zarazem podstawowego wyboru, dokonuje go wbrew woli Stwórcy, Boga - Jahwe, przyjmując motywację podsuniętą przez kusiciela ("Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło"; dawniejsze tłumaczenie: "będziecie jako bogowie znający dobro i zło"). W tej motywacji zawiera się wyraźne zakwestionowanie daru i miłości, z której bierze początek stworzenie jako obdarowanie. W stosunku do człowieka jest to właśnie obdarowanie "światem", a równocześnie "obrazem Boga", czyli samym człowieczeństwem w całej pierwotnej prawdzie męskiej i kobiecej dwoistości tego "obrazu". Wystarczy się gruntownie wmyślić w cały fragment Rdz 3,1-5, aby zidentyfikować zawartą tam tajemnicę odwrócenia się człowieka "od Ojca" (chociaż w opisie nie spotykamy się z takim imieniem Boga). Kwestionując w swoim sercu sam najgłębszy sens obdarowania, kwestionując miłość jako właściwy motyw stworzenia i pierwotnego przymierza (por. zwłaszcza Rdz 3,5!), człowiek odwraca się od Boga Miłości, od "Ojca", poniekąd odrzuca Go w swoim sercu. Równocześnie więc odrywa swe serce, niejako odcina je od tego, co "pochodzi od Ojca". Pozostaje w nim to, co "pochodzi od świata".

"A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski" (Rdz 3,6). Jest to pierwsze zdanie w opisie jahwistycznym, które odnosi się do "sytuacji" człowieka po grzechu, które wskazuje na nowy stan ludzkiej natury. Czy nie naprowadza ono równocześnie na początek "pożądliwości w sercu człowieka"? Aby dać gruntowniejszą odpowiedź na to pytanie, nie możemy zatrzymać się na tym pierwszym zdaniu. Musimy odczytać do końca cały ów tekst. Jednakże już przy pierwszym zdaniu trzeba przypomnieć to, co w uprzednich analizach zostało powiedziane na temat wstydu jako doświadczenia "granicznego". Księga Rodzaju odwołuje się do tego doświadczenia, aby ukazać granicę pomiędzy stanem pierwotnej niewinności (por. zwłaszcza Rdz 2,25, któremu wiele poświęciliśmy uwagi w poprzednich analizach) a stanem grzeszności człowieka u samego "początku". Skoro Rdz 2,25 podkreśla, że "byli nadzy, [lecz] nie odczuwali wobec siebie wstydu", to Rdz 3,6 mówi wyraźnie o narodzinach wstydu wraz z grzechem. Ów wstyd jest jak gdyby pierwszym źródłem ujawnienia się w człowieku - w obojgu: mężczyźnie i kobiecie - tego, co "nie pochodzi od Ojca, ale od świata" (Aud. gen., 30.04.1980).

- Osobowy charakter bytu ludzkiego

Wmyślając się w całokształt opisu z Księgi Rodzaju (2,18-25) oraz interpretując go w świetle prawdy o obrazie i podobieństwie Bożym (por. Rdz 1,26-27), możemy jeszcze pełniej zrozumieć, na czym polega osobowy charakter bytu ludzkiego, dzięki któremu oboje: mężczyzna i niewiasta, są podobni do Boga. Każdy bowiem człowiek zdolny jest na Boże podobieństwo, jako stworzenie rozumne i wolne, poznać Go i miłować. Czytamy, że człowiek nie może bytować "samotnie" (por. Rdz 2,18). Może bytować tylko jako "jedność dwojga", a zatem - w relacji do drugiego człowieka. Chodzi tu o relację wzajemną: mężczyzny do kobiety oraz kobiety do mężczyzny. Być osobą na obraz i podobieństwo Boga oznacza także bytować w relacji, w odniesieniu do drugiego "ja". Przygotowuje to ostateczne samoobjawienie się Boga Trójjedynego: jedności żyjącej w komunii Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Na początku Biblii jeszcze o tym wprost nie słyszymy. Cały Stary Testament jest nade wszystko objawieniem prawdy o jedyności i jedności Boga. W tę zasadniczą prawdę o Bogu Nowy Testament wprowadzi objawienie niezgłębionej tajemnicy wewnętrznego życia Bożego. Bóg, który pozwala się poznać ludziom przez Chrystusa, jest jednością Trójcy: jednością w komunii. W ten sposób zostaje rzucone nowe światło również na to podobieństwo i obraz Boga w człowieku, o jakim mowa w Księdze Rodzaju. To, że człowiek stworzony jako mężczyzna i kobieta jest obrazem Boga, znaczy nie tylko, iż każdy z nich z osobna jest podobny do Boga, będąc istotą rozumną i wolną. Znaczy to również, że mężczyzna i kobieta, stworzeni jako "jedność dwojga" we wspólnym człowieczeństwie, są wezwani do życia we wspólnocie miłości i do odzwierciedlania w ten sposób w świecie tej komunii miłości, jaka jest w Bogu, komunii, poprzez którą trzy Osoby Boskie miłują się w wewnętrznej tajemnicy jednego życia Bożego. Ojciec, Syn i Duch Święty, jeden Bóg poprzez jedność Bóstwa, bytują jako Osoby w niezgłębionej Boskiej relacji. Tylko w ten sposób staje się zrozumiałą prawda, że Bóg sam w sobie jest miłością (por. 1 J 4,16).

Obraz i podobieństwo Boga w człowieku stworzonym jako mężczyzna i kobieta (w tej analogii, jaką można przyjąć pomiędzy Stwórcą a stworzeniem) oznacza więc także "jedność dwojga" we wspólnym człowieczeństwie. Ta "jedność dwojga", będąca znakiem komunii interpersonalnej, wskazuje na to, że w stworzenie człowieka zostało wpisane również pewne podobieństwo do Boskiej komunii (communio). To podobieństwo zostało wpisane jako właściwość osobowego bytu obojga, mężczyzny i kobiety - równocześnie jako wezwanie i zadanie. W obrazie i podobieństwie Bożym, które rodzaj ludzki nosi w sobie od "początku", tkwi fundament całego ethosu ludzkiego. Ethos ten będzie rozwijany przez Stary i Nowy Testament i jego szczytem jest przykazanie miłości.

W "jedności dwojga" mężczyzna i kobieta są od "początku" wezwani nie tylko do tego, aby bytować "obok" siebie czy nawet "razem z sobą", ale są też wezwani do tego, aby bytować wzajemnie "jedno dla drugiego".

Tak też tłumaczy się znaczenie owej "pomocy", o jakiej mowa w Księdze Rodzaju (2,18-25): "uczynię mu pomoc jemu podobną". Kontekst biblijny pozwala rozumieć to także w ten sposób, że kobieta ma "pomagać" mężczyźnie - a zarazem on ma jej pomagać - przede wszystkim w samym "byciu człowiekiem"; pozwala im niejako stale na nowo odkrywać i potwierdzać integralny sens człowieczeństwa. Łatwo zrozumieć, że na tej podstawowej płaszczyźnie chodzi o "pomoc" obustronną, o "pomoc" wzajemną. Człowieczeństwo oznacza wezwanie do międzyosobowej komunii. Tekst Księgi Rodzaju (2,18-25) wskazuje, iż małżeństwo jest pierwszym i poniekąd podstawowym wymiarem tego wezwania. Ale nie jedynym. Całe dzieje człowieka na ziemi urzeczywistniają się w ramach tego wezwania. Na zasadzie wzajemnego bycia "dla" drugiego, w międzyludzkiej "komunii" osób rozwija się w tych dziejach zamierzona przez Stwórcę integracja w samym człowieczeństwie tego, co "męskie", i tego, co "kobiece". Teksty biblijne, począwszy od Księgi Rodzaju, pozwalają nam stale odnajdować grunt, w którym zakorzenia się prawda o człowieku - grunt trwały i nienaruszalny pośród tylu zmienności bytowania ludzi (List ap. Mulieris dignitatem, 7).

- Człowiek jest duszą ucieleśnioną i ciałem obdarzonym nieśmiertelną duszą

Człowiek stworzony na obraz Boży jest istotą złożoną z duszy i ciała, istotą, która z jednej strony należy do świata zewnętrznego, z drugiej zaś jest w stosunku do niego transcendentna. Jako istota złożona zarówno z ciała, jak i z duszy jest on osobą. Ta prawda o człowieku jest przedmiotem naszej wiary, podobnie jak prawda biblijna o tym, że jest on stworzony na "obraz i podobieństwo" Boga; tę prawdę podaje stale na przestrzeni dziejów Magisterium Kościoła. Prawda o człowieku nie przestaje być na przestrzeni dziejów przedmiotem poznania rozumowego, zarówno na gruncie filozofii, jak też w orbicie wielu nauk szczegółowych: jednym słowem jest ona przedmiotem antropologii.

O tym, że człowiek jest duszą ucieleśnioną, albo mówiąc inaczej, ciałem obdarzonym nieśmiertelną duszą, dowiadujemy się już poniekąd z opisu stworzenia w Księdze Rodzaju, a zwłaszcza z opisu "jahwistycznego", który jest w pewnym sensie "inscenizacją" i posługuje się wyobrażeniami antropomorficznymi. Tak więc czytamy, że "Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą" (Rdz 2,7). Dalszy ciąg tekstu biblijnego pozwala nam wyraźnie zrozumieć, że stworzony w taki sposób człowiek różni się od całego świata widzialnego, a w szczególności od istot zwierzęcych. "Tchnienie życia" sprawiło, że człowiek poznaje te istoty, nadaje im nazwy, a równocześnie rozpoznaje, że jest od nich różny (por. Rdz 2,18-20). Chociaż więc w opisie "jahwistycznym" nie ma mowy o "duszy", to jednak łatwo z tego opisu wywnioskować, iż życie, jakim człowiek został obdarzony w akcie stworzenia, ma naturę, która przerasta zwykły wymiar cielesny (właściwy zwierzętom). Jest obdarzone ponadmaterialnym wymiarem duchowym, w którym zawiera się istotna podstawa "obrazu Bożego", którym według opisu z Księgi Rodzaju 1,27 jest człowiek.

Człowiek jest jednością: kimś jednym, a równocześnie w tej jedności zawiera się dwoistość. Pismo Święte daje świadectwo zarówno owej jedności (osoba), jak też dwoistości (dusza - ciało). Można tu przytoczyć np. Księgę Syracha: "Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci"; a równocześnie: "Dał im [ludziom] wolną wolę, język i oczy, uszy i serce zdolne do myślenia. Napełnił ich wiedzą i rozumem, o złu i dobru ich pouczył" (17,1.6-7). Szczególnie znany jest pod tym względem Psalm 8, który sławi dzieło stworzenia człowieka, zwracając się do Boga w następujących słowach: "czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich, złożyłeś wszystko pod jego stopy" (ww. 5-7).

Podkreśla się często, że tradycja biblijna uwydatnia przede wszystkim osobową jedność człowieka, nie wahając się tej jedności nazywać również "ciałem" dla określenia całego człowieka (por. np. Ps 145[144],21; Jl 3,1; Iz 66,23; J 1,14). Jest to słuszne spostrzeżenie. Niemniej przekonanie o dwoistości człowieka daje o sobie również znać w tradycji biblijnej, i to czasem w sposób bardzo wyrazisty. Ta tradycja odzwierciedla się w słowach Chrystusa: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle" (Mt 10,28) (Aud. gen., 16.04.1986).

Upadek pierwszych ludzi - Rdz 3,1-24

W kontekście dzieła stworzenia oraz obdarowania, poprzez które Stwórca nadał człowiekowi stan pierwotnej świętości i sprawiedliwości, opis pierwszego grzechu, jaki znajdujemy w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju, nabiera pełnej wyrazistości. W interpretacji tego opisu, w centrum którego znajduje się przekroczenie wydanego przez Boga zakazu spożywania "owoców z drzewa poznania dobra i zła", należy uwzględniać, rzecz jasna, starożytny charakter tekstu, a zwłaszcza jego gatunek literacki. Równocześnie jednak, dokonując analizy pierwszej księgi Pisma Świętego zgodnie z wymaganiami naukowymi, trudno nie stwierdzić, że pewnym elementem, jaki najwcześniej wyłania się z tej specyficznej opowieści o grzechu, jest to, że mówi ona o wydarzeniu pierwotnym, czyli o fakcie, jaki wedle Objawienia miał miejsce u początku dziejów człowieka. Fakt ten ma - i jest to następny pewny element - podstawowe i decydujące znaczenie dla stosunków pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także dla "sytuacji" wewnętrznej człowieka samego, dla wzajemnego obcowania ludzi z sobą, wreszcie dla stosunku człowieka do świata.

Fakt, który najbardziej się liczy w wyżej wspomnianym opisie, jest natury moralnej, a jego korzenie tkwią w ludzkiej duszy. Powoduje on podstawową zmianę "sytuacji": człowiek zostaje wytrącony ze stanu pierwotnej sprawiedliwości, ażeby znaleźć się w stanie grzeszności (status naturae lapsae): w stanie natury naznaczonej grzechem i zawierającej w sobie skłonność do grzechu. Odtąd też całe dzieje ludzkości będą obciążone tym stanem. Pierwszy człowiek (mężczyzna i kobieta) otrzymał od Boga łaskę uświęcającą nie tylko dla siebie, ale jako protoplasta ludzkości dla wszystkich swoich potomków. Tak więc wraz z grzechem, który zwrócił go przeciwko Bogu, utracił łaskę (popadł w niełaskę) także w perspektywie dziedzictwa swoich potomków. W tym pozbawieniu łaski przyznanej naturze zawiera się, według nauki Kościoła opartej na Objawieniu, sama istota grzechu pierworodnego, jako dziedzictwa pozostawionego nam przez pierwszych rodziców.

Aby lepiej zrozumieć charakter tego dziedzictwa, należy naprzód poddać analizie opis pierwszego grzechu, jaki zawiera się w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju. Opis ten zaczyna się od rozmowy, jaką kusiciel pod postacią węża prowadzi z niewiastą. Sam ten moment jest całkowicie nowy. Dotychczas Księga Rodzaju nie mówiła niczego o istnieniu w świecie stworzonym innych istot rozumnych i wolnych poza człowiekiem. Opis stworzenia w rozdziałach 1-2 Księgi Rodzaju dotyczy bowiem świata "istot widzialnych". Kusiciel należy do świata "istot niewidzialnych", czysto duchowych, jednakże na czas niniejszej rozmowy przyjmuje widzialną postać. To pierwsze pojawienie się złego ducha w Biblii należy rozumieć w kontekście wszystkiego, co na jego temat znajdujemy w księgach Starego i Nowego Testamentu (była już o tym mowa w dawniejszych katechezach). Szczególnie wymowna jest Apokalipsa (a więc ostatnia księga Pisma Świętego), wedle której zostaje strącony "wielki Smok, Wąż starodawny" (tu wyraźna aluzja do Rdz 3), "który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię" (Ap 12,9). Z tej racji, że "zwodzi całą zamieszkałą ziemię", został on też nazwany gdzie indziej "ojcem kłamstwa" (J 8,44).

Grzech ludzkiego początku - ów pierwotny grzech, o którym czytamy w Rdz 3 - rodzi się więc pod wpływem tej właśnie istoty.

"Wąż starodawny" mówi do niewiasty: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?". Niewiasta odpowiedziała wężowi: "Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli". Wtedy wąż rzekł do niewiasty: "Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,1-5).

Nietrudno w tym tekście dostrzec sprawy istotne i podstawowe, które kryją się pod osłoną treści pozornie błahej. Samo w sobie zjedzenie lub niezjedzenie owocu z jakiegoś drzewa może się łatwo wydać sprawą błahą. Jednakże drzewo "poznania dobra i zła" oznacza sprawę istotną i podstawową dla ludzkiego życia.

Kusiciel wie o tym doskonale, skoro mówi: "gdy spożyjecie owoc (...), będziecie znali dobro i zło tak jak Bóg". Tak więc drzewo to oznacza granicę nieprzekraczalną nie tylko dla człowieka, ale w ogóle dla stworzenia, choćby było ono najdoskonalsze. Stworzenie bowiem jest zawsze tylko stworzeniem, a nie jest Bogiem. Nie może też "tak jak Bóg" znać dobra i zła. On jeden jest źródłem wszelkiego bytu i On jeden jako absolutna Prawda i absolutne Dobro stanowi o tym, co jest dobrem, a co złem. On jeden jest odwiecznym Prawodawcą, źródłem wszelkiego prawa w świecie stworzonym, a w szczególności prawa o naturze ludzkiej (lex naturae). Człowiek, jako stworzenie rozumne, winien poznawać to prawo i nim się kierować we własnym postępowaniu. Nie może sam ustanawiać praw moralnych, sam stanowić o tym, co jest dobre i złe, niezależnie od Stwórcy i co więcej: wbrew Stwórcy. Nie może człowiek ani żadne stworzenie stawiać siebie na miejscu Boga, uważając się za pana porządku moralnego wbrew ontologicznej strukturze dzieła stworzenia, która poprzez podstawowe nakazy sumienia, a więc ludzkiego postępowania, odzwierciedla się w sferze psychoetycznej.

Tak więc odkrywamy w Księdze Rodzaju, pod osłoną pozornie błahego wątku, sprawy istotne i podstawowe dla człowieka, uzależnionego od swej kondycji jako stworzenia. Człowiek, jako istota rozumna, musi kierować się "pierwotną Prawdą", która jest również prawdą jego istnienia. Nie może on rościć sobie prawa do tego, by samemu zająć miejsce owej prawdy lub stawiać się na równi z nią. W chwili gdy zostaje zachwiana ta zasada, zostaje także podważona u podstaw ludzkiego działania "sprawiedliwość" stworzenia wobec Stwórcy. W istocie słowa kusiciela, "ojca kłamstwa", podając w wątpliwość prawdę o więzi z Bogiem, podważają sam stan pierwotnej sprawiedliwości. Ulegając kusicielowi, człowiek popełnia grzech osobisty i zakorzenia stan grzechu pierworodnego w naturze ludzkiej.

Z opowieści biblijnej wynika, że grzech ten nie "poczyna się" w sercu (i sumieniu) człowieka, z jego samorodnej inicjatywy. Staje się on poniekąd odbiciem i konsekwencją grzechu, który już wcześniej zaistniał w świecie istot niewidzialnych. Kusiciel, "wąż starodawny", należy do tego świata. Już wcześniej (in antico) te obdarzone rozumem i wolnością istoty zostały poddane "próbie", w której miały dokonać wyboru na miarę swojej czysto duchowej natury. To w nich zrodziła się "wątpliwość", którą kusiciel - jak mówi trzeci rozdział Księgi Rodzaju - wzbudza w pierwszych rodzicach. Już wcześniej Bóg, który jako Stwórca jest jedynym źródłem obdarowania wszystkich stworzeń, a stworzeń duchowych w szczególności, musiał być postawiony w stan podejrzenia i oskarżenia. Prawda istnienia, prawda bytu, która domaga się podporządkowania stworzenia Temu, który stworzył, została zakwestionowana i wyparta przez pierworodną pychę, która doprowadziła te istoty do uczynienia z własnego ducha źródła i normy wolności. Ci, którzy uznali, że mogą "tak jak Bóg znać dobro i zło", wybrali siebie wbrew Bogu, zamiast zgodnie z prawdą swej stworzoności wybierać siebie "w Bogu": bo "któż jak Bóg!". Człowiek zaś, ulegając namowom kusiciela, stał się uległy wobec zbuntowanych duchów i ich wspólnikiem!

Słowa, które wedle Rdz 3 słyszy pierwszy człowiek w pobliżu "drzewa poznania dobra i zła", kryją w sobie cały ładunek zła, jakie może się zrodzić w wolnej woli stworzenia wobec Tego, który jako Stwórca jest źródłem wszelkiego bytu i dobra, wszelkiego obdarowania, do jakiego zdolna jest absolutnie bezinteresowna i prawdziwie ojcowska Miłość. Właśnie ta obdarowująca Miłość spotyka się z zakwestionowaniem, z zaprzeczeniem, z odrzuceniem. Stworzenie, które chce być "tak jak Bóg", głosi to, co bardzo trafnie wyraził św. Augustyn: "miłość własną, posuniętą aż do pogardy Boga" (por. De civitate Dei, XIV, 28 [PL 41, 436]). Jest to chyba najbardziej przenikliwe określenie tego grzechu, jaki dał o sobie znać u początku dziejów człowieka przez słowo kusiciela. Contemptus Dei: odrzucenie Boga, wzgardzenie Bogiem, nienawiść do tego wszystkiego, kim jest Bóg i co jest z Boga. Nie jest to, niestety, fakt odosobniony, który wydarzył się tylko u zarania dziejów. Jakże często stajemy wobec faktów, gestów, słów, sytuacji życiowych, z których wyziera dziedzictwo pierwszego grzechu! Opis z Księgi Rodzaju wiąże grzech z szatanem. Taka prawda o "wężu starodawnym" zostanie potwierdzona na wielu innych miejscach Biblii.

Jak na tym tle przedstawia się grzech człowieka? Czytamy dalej w Rdz 3: "Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł" (Rdz 3,6). O czym świadczy ten, na swój sposób bardzo precyzyjny, zapis? Świadczy o tym, że pierwszy człowiek postąpił wbrew woli Stwórcy, przyjmując pod wpływem słów kusiciela, że "owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy". Nie widać, ażeby człowiek przyjął w pełni ów ładunek negacji i nienawiści do Boga, jaki zawierał się w słowach "ojca kłamstwa". Przyjął natomiast sugestię posłużenia się rzeczą stworzoną wbrew zakazowi Stwórcy z myślą, że i on, człowiek, może "tak jak Bóg znać dobro i zło".

Wedle słów św. Pawła, pierwszy grzech człowieka jest nade wszystko "nieposłuszeństwem" wobec Boga (por. Rz 5,19). Analiza Rdz 3 i refleksja nad tym zdumiewająco głębokim tekstem ukazuje, w jaki sposób owo "nieposłuszeństwo" może się ukształtować i w jakim kierunku rozwinąć w woli człowieka. Można powiedzieć, że grzech "początku", opisany w Rdz 3, zawiera w sobie poniekąd pierwotny "model" wszelkiego grzechu, do jakiego zdolny jest człowiek (Aud. gen., 10.09.1986).

- Narodziny "człowieka pożądliwości"

Mówiąc o narodzinach "człowieka pożądliwości" na podstawie Księgi Rodzaju, przeanalizowaliśmy dotychczas znaczenie wstydu, który pojawił się wraz z pierwszym grzechem człowieka. Analiza tego wstydu w świetle tekstu jahwistycznego pozwala nam głębiej jeszcze zrozumieć, jakie znaczenie ma on dla całokształtu relacji mężczyzna-kobieta, relacji międzyosobowej. Rdz 3 wskazuje ponad wszelką wątpliwość na to, że ów wstyd pojawił się we wzajemnym odniesieniu mężczyzny do kobiety, że odniesienie to doznało z tego powodu radykalnego przeobrażenia. Ponieważ zaś wstyd narodził się w ich sercach wraz z pożądliwością ciała, analiza tego pierwotnego wstydu pozwala nam równocześnie prześledzić, w jakim stosunku pozostaje pożądliwość do tej komunii osób, danej od początku i zarazem zadanej mężczyźnie i kobiecie przez fakt stworzenia ich "na obraz Boży". Dalszym przeto etapem studium pożądliwości, która "u początku" ujawniła się przez wstyd mężczyzny i kobiety z Księgi Rodzaju 3, jest analiza niedosytu zjednoczenia, komunii osób, jaką miały wyrażać również ich ciała w całej swojej męskości i kobiecości.

Przede wszystkim więc ten wstyd, który wedle opisu biblijnego każe mężczyźnie i kobiecie ukryć przed sobą nawzajem swe ciała, a zwłaszcza to, co stanowi o ich męskiej i kobiecej odrębności, dowodzi, że załamała się w nich owa pierwotna zdolność wzajemnego komunikowania siebie, o czym mówi Księga Rodzaju 2,25.

Radykalna zmiana znaczenia pierwotnej nagości każe się domyślać negatywnych przeobrażeń całego międzyosobowego układu mężczyzna-kobieta. Owo wzajemne komunikowanie w samym człowieczeństwie poprzez ciało, poprzez męskość i kobiecość tego ciała, co tak mocnym akcentem odezwało się w poprzednim fragmencie opisu jahwistycznego (Rdz 2,23-25), w tej chwili zostaje zachwiane. Jak gdyby ciało w swej męskości i kobiecości przestało stanowić "niepodejrzane" tworzywo komunii osób, jak gdyby zostało w swojej pierwotnej funkcji "zakwestionowane" w świadomości mężczyzny i kobiety. Znika owa szczególna prostota i pierwotna "czystość" przeżycia, która umożliwiała im swoistą pełnię wzajemnego komunikowania siebie. Oczywiście, że nie przestali komunikować się wzajemnie za pomocą ciała, jego ruchów, gestów, wyrazu. Natomiast proste i bezpośrednie komunikowanie siebie związane z pierwotnym przeżyciem wzajemnej nagości zanikło. Jakby nieoczekiwanie wyrósł w ich świadomości nieprzekraczalny próg, ograniczający to pierwotne "dawanie siebie" drugiemu w pełnym zawierzeniu wszystkiego, co stanowi o własnej tożsamości, a zarazem odrębności, z jednej strony kobiecej, z drugiej męskiej. Odrębność czy też odmienność płci, męskość i kobiecość, została nagle odczuta i uświadomiona jako element wzajemnego przeciwstawienia osób. O tym wszystkim świadczy ów zwięzły zwrot z Księgi Rodzaju 3,7: "poznali, że są nadzy" i cały jego bezpośredni kontekst w ramach opisu jahwistycznego. To wszystko też należy do analizy pierwotnego wstydu. Księga Rodzaju rysuje nam nie tylko jego genezę w człowieku, ale także pozwala odsłonić poszczególne jego warstwy w obojgu: mężczyźnie i kobiecie (...) (Aud. gen., 4.06.1980).

- Obciążenie dziedzictwem grzechu

Nawiązując tutaj do dokładności opowiadania, jaka była możliwa dla autora tekstu jahwistycznego, dochodzimy do rozważania stopni doświadczenia człowieka "historycznego", obciążonego dziedzictwem grzechu, które jednak metodologicznie wychodzą właśnie od stanu pierwotnej niewinności. Stwierdziliśmy już poprzednio, że w odwołaniu się "do początku" (poddanym tutaj przez nas kolejnym analizom kontekstowym) Chrystus pośrednio ustala ideę ciągłości i więzi między tymi dwoma stanami, jak gdyby pozwalał nam cofnąć się od progu grzeszności "historycznej" człowieka do jego pierwotnej niewinności. Właśnie Rdz 2,25 domaga się w sposób szczególny przekroczenia tego progu. Łatwo też zauważyć, jak ten fragment, razem z tkwiącym w nim znaczeniem pierwotnej nagości, włącza się w całość kontekstu opowiadania jahwistycznego. Rzeczywiście, kilka wersetów dalej ten sam autor pisze: "A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski" (Rdz 3,7). Przysłówek "wtedy" wskazuje na nowy moment i nową sytuację wynikającą z zerwania pierwszego Przymierza; jest to sytuacja, jaka nastąpiła po nieudanej próbie związanej z drzewem poznania dobra i zła, która równocześnie stanowiła pierwszą próbę posłuszeństwa, czyli posłuchu dla Słowa w całej jego prawdzie i przyjęcia Miłości według pełni wymagań Woli stwórczej. Ten nowy moment lub nowa sytuacja pociąga za sobą także nową treść i nową jakość doświadczenia ciała, tak że nie można już powiedzieć: "byli nadzy, [lecz] nie odczuwali wobec siebie wstydu". Wstyd zatem jest doświadczeniem nie tylko pierwotnym, ale "granicznym".

Znamienna dlatego jest różnica sformułowań, jaka dzieli Rdz 2,25 od Rdz 3,7. W pierwszym przypadku: "byli nadzy, [lecz] nie odczuwali wobec siebie wstydu"; w drugim przypadku: "poznali, że są nadzy". Czy to znaczy, że poprzednio "nie poznali, że są nadzy?", że nie wiedzieli o tym i nie widzieli wzajemnie nagości swoich ciał? Znamienna przemiana, o której świadczy tekst biblijny w odniesieniu do doświadczenia wstydu (o którym mówi jeszcze Księga Rodzaju, zwłaszcza w rozdziale 3,10-12), dokonuje się na poziomie głębszym niż czyste i zwykłe posługiwanie się zmysłem wzroku. Analiza porównawcza między Rdz 2,25 i Rdz 3,7 prowadzi z konieczności do wniosku, że tutaj nie chodzi o przejście od "niepoznania" do "poznania", lecz o radykalną zmianę znaczenia pierwotnej nagości kobiety wobec mężczyzny i mężczyzny wobec kobiety. Ona wypływa z ich świadomości jako owoc drzewa znajomości dobra i zła: "Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?" (Rdz 3,11). Ta zmiana odnosi się bezpośrednio do doświadczenia znaczenia własnego ciała wobec Stwórcy i stworzeń. Potwierdzają to następnie słowa mężczyzny: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie: przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się" (Rdz 3,10). Ale w szczególności ta zmiana, którą tekst jahwistyczny szkicuje w sposób tak zwięzły i dramatyczny, odnosi się bezpośrednio, może w sposób najbardziej bezpośredni, do relacji mężczyzna-kobieta, kobiecość-męskość.

Do analizy tej przemiany będziemy musieli powrócić jeszcze w innych częściach naszych dalszych rozważań. Teraz, doszedłszy do tej granicy, która przechodzi przez sferę "początku", do którego odwołał się Chrystus, musimy zapytać, czy można odtworzyć w jakiś sposób pierwotne znaczenie nagości, które w Księdze Rodzaju stanowi najbliższy kontekst nauki o jedności istoty ludzkiej jako mężczyzny i kobiety. Wydaje się to możliwe, jeżeli jako punkt odniesienia przyjmiemy doświadczenie wstydu, tak jak ono w dawnym tekście biblijnym zostało jasno przedstawione jako doświadczenie "graniczne" (Aud. gen., 12.12.1979).

- Pierwsza zapowiedź Mesjasza, Odkupiciela - Rdz 3,15

W IV Modlitwie eucharystycznej (Kanon IV) Kościół przemawia do Boga w słowach następujących: "Wysławiamy Cię, Ojcze Święty, bo jesteś wielki, i w mądrości oraz miłości stworzyłeś wszystkie swoje dzieła. Ty stworzyłeś człowieka na obraz i podobieństwo swoje i powierzyłeś mu cały świat, aby służąc Tobie samemu jako Stwórcy, rządził wszelkim stworzeniem. A gdy człowiek przez nieposłuszeństwo stracił Twoją przyjaźń, nie pozostawiłeś go pod władzą śmierci". Zgodnie z prawdą, którą wyraża ta modlitwa Kościoła, w poprzedniej katechezie ukazaliśmy złożoną treść słów Rdz 3, stanowiących odpowiedź Boga na pierwszy grzech człowieka. Słowa te mówią o walce przeciwko "mocom ciemności", w jaką uwikłany został człowiek z powodu grzechu od początku swych dziejów na ziemi. Równocześnie słowa te świadczą o tym, że Bóg nie pozostawia człowieka samemu sobie. Nie pozostawia go "pod władzą śmierci", nie pozostawia go w "niewoli grzechu" (por. Rz 6,17). Oto bowiem, zwracając się do węża - kusiciela, Bóg przemawia następująco: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" (Rdz 3,15).

Powyższe słowa Księgi Rodzaju bywają określane jako Protoewangelia, pierwsza zapowiedź Mesjasza, Odkupiciela. Słowa te mówią o zbawczym zamierzeniu Boga w stosunku do rodzaju ludzkiego, który po grzechu pierworodnym znalazł się w stanie upadku, który jest nam znany (status naturae lapsae). Przede wszystkim słowa Protoewangelii mówią o tym, co stanowi w zbawczym planie Boga wydarzenie centralne. Do tego wydarzenia nawiązuje przytoczona już IV Modlitwa eucharystyczna, gdy zwraca się do Boga z następującym wyznaniem wiary: "Ojcze Święty, tak umiłowałeś świat, że gdy nadeszła pełnia czasów, zesłałeś nam Jednorodzonego Syna swojego, aby nas zbawił. On to za sprawą Ducha Świętego stał się człowiekiem, narodził się z Maryi Dziewicy i był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu".

Zapowiedź Rdz 3,15 dlatego nosi nazwę Protoewangelii, że znalazła ona potwierdzenie oraz wypełnienie dopiero w Objawieniu Nowego Przymierza: w Ewangelii Chrystusa. W Starym Przymierzu zapowiedź ta stale była przypominana na różne sposoby: w rytach, w symbolice, w modlitwach, w proroctwach, w samych dziejach Izraela jako "Ludu Bożego" idącego ku mesjańskiemu celowi, jednakże zawsze pod osłoną niedoskonałej wiary Starego Testamentu. Wypełnienie zapowiedzi przyjścia Chrystusa przyniesie z sobą pełne objawienie trynitarnej i mesjańskiej treści monoteizmu Izraela. Z kolei Nowy Testament pozwala nam odkryć pełne znaczenie tekstów Starego Testamentu, zgodnie ze słynnym aforyzmem św. Augustyna: in vetere [Testamento] novum latet, in novo vetus patet, to znaczy: "W Starym Testamencie ukryty jest Nowy, w Nowym zaś Stary staje się jasny" (por. Quaestiones in Heptateuchum, II, 73).

Analiza Protoewangelii, wraz z zawartą w niej zapowiedzią i obietnicą, prowadzi do stwierdzenia, że Bóg nie pozostawił człowieka pod władzą grzechu i śmierci. Zechciał przyjść mu z pomocą i go ocalić. Dokonał zaś tego w sposób sobie właściwy, na miarę swojej transcendentnej świętości, a zarazem na miarę takiej "kondescendencji", do której zdolny jest tylko Bóg-Miłość. Już słowa Protoewangelii mówią o tej zbawczej kondescendencji, gdy zapowiadają walkę ("położę nieprzyjaźń!") pomiędzy tym, który reprezentuje "moce ciemności", a Tym, którego Księga Rodzaju nazywa "potomkiem niewiasty" ("potomstwo jej"). Walka ta skończy się zwycięstwem Chrystusa ("zmiażdży ci głowę"), ale będzie to zwycięstwo okupione ofiarą Krzyża ("ty zmiażdżysz mu piętę"). "Tajemnica zmiłowania" rozwieje "tajemnicę grzechu". Ale właśnie ta ofiara Krzyża pozwoli wejść niejako w sam rdzeń grzechu i zrozumieć choć trochę jego mroczną tajemnicę. Daje temu szczególny wyraz św. Paweł w Liście do Rzymian, pisząc:

"Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi" (Rz 5,19). "Jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie" (Rz 5,18).

W Protoewangelii po raz pierwszy jest zapowiedziany Chrystus jako "nowy Adam" (por. 1 Kor 15,45). Co więcej, Jego zwycięstwo nad grzechem, okupione "posłuszeństwem aż do śmierci krzyżowej" (por. Flp 2,8), przyniesie z sobą taką obfitość przebaczenia i zbawiającej łaski, która niepomiernie przewyższy zło pierwszego i wszelkiego grzechu człowieka. "Jeżeli (...) przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa" (Rz 5,15). Tak więc należy stwierdzić, że pozostając na gruncie Protoewangelii, człowiek upadły (status naturae lapsae) zostaje zarazem wprowadzony w perspektywę przyszłego odkupienia (status naturae redemptae).

Pierwsza odpowiedź Boga na grzech człowieka zawarta w Rdz 3 pozwala nam od początku poznać Boga jako nieskończenie sprawiedliwego i miłosiernego zarazem. Jest to już od owej pierwszej zapowiedzi ten Bóg, który tak "umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3,16), który "posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy" (1 J 4,10). Bóg, który "własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał" (Rz 8,32). W tym właśnie potwierdza się, że Bóg, który w swej transcendentnej świętości odrzuca grzech, sprawiedliwie karząc grzesznika, w swym niewysłowionym miłosierdziu ogarnia go równocześnie zbawczą Miłością. Protoewangelia zapowiada owo zbawcze zwycięstwo dobra nad złem, które objawi się w Ewangelii poprzez paschalną tajemnicę ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa.

Jest rzeczą znamienną, że słowa Rdz 3,15: "położę nieprzyjaźń" wysuwają poniekąd na pierwsze miejsce niewiastę: "położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą". Nie: pomiędzy tobą a mężczyzną, ale właśnie niewiastą. Komentatorzy od najdawniejszych czasów podkreślają, że zachodzi tu znamienny paralelizm. Kusiciel, "wąż starodawny", zwrócił się według Rdz 3,4 naprzód do niewiasty i przez nią odniósł swe zwycięstwo. Z kolei więc Bóg, zapowiadając Odkupiciela, ustanawia Niewiastę pierwszą "nieprzyjaciółką" Księcia ciemności. Ona ma być poniekąd pierwszym adresatem ostatecznego Przymierza, w którym moce zła zostaną zwyciężone przez Mesjasza: Jej Syna ("potomstwo jej").

Jest to, powtarzam, szczegół niezmiernie znamienny, jeśli zważyć, że w dziejach Przymierza Bóg zwracał się przede wszystkim do mężczyzn (Noe, Abraham, Mojżesz). W tym wypadku pierwszeństwo zdaje się należeć do Niewiasty, oczywiście ze względu na Jej Potomka, na Chrystusa. Wielu bowiem Ojców i Doktorów Kościoła widzi w niewieście z Protoewangelii Matkę Chrystusa: Maryję. Ona też jako pierwsza ma udział w owym zwycięstwie nad grzechem, jakie odniósł Chrystus. Jest bowiem wolna od grzechu pierworodnego i każdego innego, co zgodnie z Tradycją zaznaczył już Sobór Trydencki, a uroczyście zdefiniował, zwłaszcza gdy chodzi o to, co odnosi się do grzechu pierworodnego, Pius IX, ogłaszając dogmat Niepokalanego Poczęcia (Aud. gen., 17.12.1986).

- Szatan obiecuje człowiekowi wszechmoc i wszechwiedzę Bożą - Rdz 3,5

Mnogość i różnorodność pokus znajduje swoją podstawę w tej potrójnej pożądliwości, o której mówi Pierwszy List św. Jana: "Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata" (1 J 2,15-16). Jak wiadomo, w pojęciu św. Jana "świat", od którego chrześcijanin winien się oddalać, to nie jest stworzenie, dzieło Boże, które zostało powierzone panowaniu człowieka, ale jest to symbol i znak tego wszystkiego, co nas oddziela od Boga lub co chce wykluczyć Boga; to znaczy, że jest przeciwne Królestwu Bożemu. Są zatem trzy aspekty świata, od którego chrześcijanin, aby pozostać wiernym orędziu Jezusowemu, winien trzymać się z dala: pożądania zmysłowe; nadmierne pożądanie dóbr ziemskich, na których człowiek łudzi się, że zdoła zbudować całe swoje życie, i w końcu zarozumiała samowystarczalność w odniesieniu do Boga. Trzem "kuszeniom", z którymi szatan przystąpił do Chrystusa na pustyni, można łatwo przeciwstawić "trzy pożądliwości" już wspomniane; są to trzy wielkie pokusy, którym również chrześcijanin będzie poddany w ciągu swego życia ziemskiego. Ale na podstawie tej potrójnej pokusy odnajdujemy pierwotną i wszystko obejmującą pokusę, skierowaną przez samego szatana do naszych pierwszych rodziców: "Otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5). Szatan obiecuje człowiekowi wszechmoc i wszechwiedzę Bożą, to jest całkowitą samowystarczalność i niezależność. Otóż człowiek nie jest taki, chyba tylko przez swoją możliwość "wybrania" Boga, na którego obraz został stworzony. Ale pierwszy Adam wybrał siebie samego na miejsce Boga; uległ pokusie i odnalazł siebie nędznym, kruchym, słabym, "nagim", "niewolnikiem grzechu" (por. J 8,34). Drugi natomiast Adam, Chrystus, stwierdza na nowo, wbrew szatanowi, podstawową, strukturalną i ontologiczną zależność człowieka od Boga. Człowiek - mówi nam Chrystus - nie zostaje poniżony, raczej wywyższony w swojej godności, ilekroć kłania się, aby oddać cześć Bytowi Nieskończonemu, swemu Stwórcy i Ojcu: "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Mt 4,10) (8.03.1981, homilia w czasie Mszy św. w rzymskiej parafii św. Jana dei Fiorentini).

- Wstyd wzajemny mężczyzny i kobiety jako symptom upadku

Pierwsze zdanie opisu jahwistycznego na ten temat brzmi następująco: "a wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski" (Rdz 3,7). Zdanie to, które mówi o wstydzie wzajemnym mężczyzny i kobiety jako symptomie upadku (status naturae lapsae), należy osadzić w całości tegoż opisu. Wstyd sięga głębiej, zdaje się poruszać w tym momencie same podstawy ich bytowania. "Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Boga Jahwe przechadzającego się po ogrodzie, (...) skryli się przed Bogiem Jahwe wśród drzew ogrodu" (Rdz 3,8). Potrzeba ukrycia się wskazuje na to, że w głębi wstydu, który wzajemnie im się udzielił jako bezpośredni owoc drzewa poznania dobra i zła, dojrzał lęk wobec Boga, lęk, którego przedtem nie znali. "Bóg - Jahwe zawołał na mężczyznę i zapytał go: "Gdzie jesteś?" On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się"" (Rdz 3,9-10). Do istoty wstydu zawsze należy jakiś lęk, jednakże ten pierworodny wstyd w szczególnej mierze odsłania oblicze lęku: "przestraszyłem się, bo jestem nagi". Czujemy, że chodzi tu o coś głębszego niż sam tylko wstyd ciała połączony ze świeżo uświadomioną jego nagością. Mężczyzna usiłuje wstydem swej nagości pokryć właściwe źródło lęku. Poniekąd wskazuje na skutek, aby nie nazwać po imieniu samej przyczyny. I wtedy Bóg - Jahwe czyni to za niego: "Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?" (Rdz 3,11).

Przejmująca jest precyzja tego dialogu, przejmująca precyzja całego opisu. Ujawnia ona powierzchnię ludzkich przeżyć w ten sposób, że odsłania zarazem ich głębię. Wśród tego wszystkiego "nagość" ma nie tylko znaczenie dosłowne, nie tylko odnosi się do ciała i nie tylko ze względu na ciało jest źródłem zawstydzenia. Oto przez "nagość" ujawnia się człowiek pozbawiony uczestnictwa w Darze, człowiek wyobcowany z tej Miłości, która była źródłem pierwotnego obdarowania, źródłem pełnej miary dobra przeznaczonej dla stworzenia. Człowiek ten, wedle formuł teologicznego nauczania Kościoła, został pozbawiony darów nadprzyrodzonych i pozaprzyrodzonych, które należały do jego "wyposażenia" przed grzechem, doznał też uszczerbku w tym, co należy do samej natury, do człowieczeństwa, w pierwotnej pełni "Bożego daru". Trojaka pożądliwość nie odpowiada pełni tego obrazu, ale właśnie owym uszczerbkom, brakom i ograniczeniom, które pojawiły się wraz z grzechem. Pożądliwość tłumaczy się brakiem. Brak zapuszcza jednak swe korzenie w pierwotnej głębi ludzkiego ducha. Jeśli próbujemy to śledzić u samego początku, na progu doświadczeń człowieka "historycznego", musimy wziąć pod uwagę zarówno wszystkie słowa Boga - Jahwe wypowiedziane do niewiasty (Rdz 3,16) i do mężczyzny (Rdz 3,17-19), musimy również poddać analizie stan świadomości obojga, co tekst jahwistyczny wyraźnie nam ułatwia. Już wcześniej zwróciliśmy uwagę na jego literacką specyfikę w tym względzie.

Jaki stan świadomości może wyrażać się w tych słowach: "przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się"? Jakiej prawdzie wewnętrznej słowa te odpowiadają? O jakim poczuciu sensu własnego ciała świadczą? Z pewnością jest to stan głęboko różniący się od pierwotnego. Słowa z Księgi Rodzaju 3,10 świadczą wprost i bezpośrednio o radykalnej wręcz zmianie znaczenia pierwotnej nagości. W stanie pierwotnej niewinności nagość ta, jak stwierdziliśmy już dawniej, nie była wyrazem braku, oznaczała ona pełną akceptację ciała w całej człowieczej, a więc osobowej prawdzie tego ciała. Ciało jako wyraz osoby było pierwszym znakiem obecności człowieka w widzialnym świecie. W świecie tym człowiek potrafił od początku wyodrębnić siebie, jakby "wyosobnić", czyli potwierdzić jako osobę również przez swoje ciało. Nosiło ono na sobie jakby widoczny rys tej transcendencji, mocą której człowiek jako osoba przerasta widzialny świat istot żyjących (animalia). W tym znaczeniu ciało ludzkie było od początku wiernym świadkiem i wrażliwym sprawdzianem pierwotnej "samotności" człowieka w świecie, stając się zarazem przez swą męskość i kobiecość przejrzystym wymiarem wzajemnego obdarowania w komunii osób. W ten sposób ciało ludzkie w tajemnicy stworzenia nosiło na sobie niepowątpiewalne znamię "obrazu Boga", stanowiło też swoiste źródło pewności tego obrazu wyrażonego w całym człowieczeństwie. Pierwotna akceptacja ciała była poniekąd podstawą akceptacji świata widzialnego w jego szczytowym punkcie. Dawała ona z kolei człowiekowi gwarancję panowania nad światem, nad ziemią, którą miał czynić sobie poddaną (por. Rdz 1,28).

Słowa: "przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się" (Rdz 3,10) świadczą o radykalnej zmianie tego układu. Człowiek traci niejako tę pierwotną pewność "obrazu Boga" wyrażoną w swoim ciele. Traci też niejako poczucie prawa do udziału w tej widzialności świata, jaką cieszył się w tajemnicy stworzenia. Prawo to znajdowało swą podstawę w głębi człowieka, w tym, że on sam uczestniczył w Boskim oglądzie świata i swego własnego człowieczeństwa, co dawało mu głęboki pokój i radość przeżywania prawdy i wartości swego ciała, w całej tej prostocie, jaką przejęło ono od Stwórcy: "widział Bóg, że było bardzo dobre" (Rdz 1,31).

Słowa Księgi Rodzaju 3,10: "przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się" mówią o załamaniu się tej pierwotnej akceptacji ciała jako znaku osoby w widzialnym świecie. Wraz z tym zdaje się ulegać zachwianiu akceptacja świata materialnego w relacji do człowieka. Słowa Boga - Jahwe zapowiadają jakby wrogość świata, opór przyrody w stosunku do człowieka i jego zadań, zapowiadają trud, jakiego dozna ludzkie ciało w zetknięciu z poddaną sobie ziemią (por. Rdz 3,17-19: "przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty"). Kresem tego trudu, tego zmagania się człowieka z ziemią, jest śmierć: "bo prochem jesteś i w proch się obrócisz" (Rdz 3,19).

W tym kontekście, a raczej w tej perspektywie, słowa Księgi Rodzaju 3,10: "przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się" zdają się wyrażać jakby poczucie bezbronności człowieka wobec świata, bezbronności całej jego somatycznej struktury wobec procesów przyrody działających z nieuchronną koniecznością. Może więc tkwi w tej przejmującej wypowiedzi jakiś "wstyd kosmiczny", w którym dochodzi do głosu istota stworzona "na obraz Boga", powołana do tego, aby "ziemię czynić sobie poddaną", aby nad nią "panować" (por. Rdz 1,18), a która zarazem u początku swych historycznych doświadczeń, w tak wyraźny sposób poddana zostaje ziemi tą w szczególności "częścią" swej transcendentnej konstytucji, którą stanowi właśnie ciało (Aud. gen., 14.05.1980).

- "Inwazja" grzechu w dziejach ludzkości

Zapis z Księgi Rodzaju jest tutaj źródłem pierwszorzędnym. Widzimy w nim, jak człowiek, "za poduszczeniem Złego (...) ("gdy spożyjecie owoc z tego drzewa (...), tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5), nadużył swej wolności, przeciwstawiając się Bogu i pragnąc osiągnąć swój cel poza Nim" (Gaudium et spes, 13). I oto "otworzyły się oczy" obojgu (tj. mężczyźnie i niewieście) "i poznali, że są nadzy" (Rdz 3,7). A gdy Pan Bóg "zawołał na mężczyznę i zapytał go "gdzie jesteś?", on odpowiedział: "(...) przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się"" (Rdz 3,9-10). Ogromnie wiele mówiąca odpowiedź. Człowiek, który przedtem (w stanie pierwotnej sprawiedliwości) obcował w przyjaźni i w zaufaniu ze Stwórcą w całej prawdzie swojej duchowo-cielesnej istoty, stworzonej na obraz Boga, obecnie utracił podstawę owej przyjaźni i przymierza. Utracił łaskę uczestnictwa w życiu Boga: dobro należenia do Boga w świętości pierwotnego poddania i synostwa. Grzech natychmiast dał znać o sobie w całym istnieniu i zachowaniu mężczyzny i niewiasty, objawiając się wstydem z powodu popełnionego przewinienia i wynikłej stąd sytuacji grzeszników, a następnie bojaźnią wobec Boga. Występujące w tym opisie biblijnym połączenie prawdy objawionej z analizą psychologiczną służy wyrażeniu "stanu" człowieka po upadku.

Mówiliśmy już o tym, że Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu zawiera także prawdę o "inwazji" grzechu w dziejach ludzkości. Grzech stał się powszechnym udziałem człowieka, stał się jego dziedzictwem "od łona matki". "W grzechu poczęła mnie matka" - zawoła Psalmista (Ps 51[50],7). Szczególnym rzecznikiem tej prawdy stał się św. Paweł. W Liście do Rzymian (...) Apostoł pisze: "Wszyscy są pod panowaniem grzechu" (por. Rz 3,9). "I stąd każde usta muszą zamilknąć i cały świat musi się uznać winnym wobec Boga" (Rz 3,19); "byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew" (Ef 2,3). Wszystko to odnosi się do ludzkiej natury pozostawionej samej sobie, bez pomocy łaski - komentują bibliści; do tej natury, której granice wyznaczył grzech pierwszych rodziców, a więc do sytuacji, w jakiej żyjemy my wszyscy, ich potomkowie i dziedzice.

Teksty biblijne mówiące o powszechności grzechu, o jego charakterze dziedzicznym, związanym z "naturą ludzką" tak, jak ją człowiek otrzymuje od rodziców już w samym poczęciu w łonie matki, wprowadzają nas w prawdę wiary katolickiej o grzechu pierworodnym. Prawda ta, przekazywana w nauczaniu Kościoła od początku, stała się przedmiotem wykładu na XVI Synodzie w Kartaginie (418 r.) i Synodzie w Orange w 529 r., głównie przeciw błędom Pelagiusza. Później zaś, w okresie reformacji, została uroczyście sformułowana na Soborze Trydenckim w 1546 r. Dekret Soboru Trydenckiego o grzechu pierworodnym wyraża tę prawdę w takiej postaci, w jakiej jest ona przedmiotem wiary i nauczania Kościoła. Odwołując się do tego Dekretu, podajemy z kolei jej zasadnicze treści.

Nasi pierwsi rodzice (Dekret mówi: primum hominem Adam) w raju ziemskim (a więc w stanie pierwotnej sprawiedliwości i szczęśliwości) zgrzeszyli ciężko, przekraczając Boże przykazanie. Przez swój grzech pierwsi rodzice utracili łaskę uświęcającą, utracili więc świętość i sprawiedliwość, w której byli "postanowieni" od początku, ściągając na siebie gniew Boży. Następstwem tego grzechu stała się śmierć, której my doświadczamy. Należy tu przypomnieć słowa Boga z Rdz 2,17: "ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz". Znaczenie tego zakazu zostało wyjaśnione w poprzednich katechezach. W następstwie grzechu szatan zdołał rozciągnąć swe "panowanie" na człowieka (Aud. gen., 24.09.1986).

- Serce ludzkie przechowuje w sobie równocześnie pożądliwość i wstyd

Serce ludzkie przechowuje w sobie równocześnie pożądliwość i wstyd. Narodziny wstydu kierują nas do tego momentu, w którym człowiek wewnętrzny, "serce", zamykając się na to, co "pochodzi od Ojca", otworzył się na to, co "pochodzi od świata". Narodziny wstydu w sercu ludzkim idą w parze z początkiem pożądliwości, troistej pożądliwości wedle teologii Janowej (por. 1 J 2,16), w szczególności pożądliwości ciała. Człowiek wstydzi się ciała na skutek pożądliwości. I nie tyle wstydzi się ciała, ile właśnie pożądliwości, wstydzi się ciała ze względu na nią. Wstydzi się ciała ze względu na ten stan swojego ducha, któremu teologia i psychologia nadają tę samą nazwę: pożądanie - pożądliwość, chociaż nie całkiem w tym samym znaczeniu. Biblijne i teologiczne znaczenie pożądania - pożądliwości różni się od tego, z jakim spotykamy się w psychologii. Dla tej ostatniej pożądanie wynika z braku lub potrzeby, co wartość pożądana ma zaspokoić. Biblijna pożądliwość, jak wnosimy z Pierwszego Listu św. Jana (1 J 2,16), wskazuje na stan ducha ludzkiego odsuniętego od tej pierwotnej prostoty i pełni wartości, jaką człowiek i świat mają "w wymiarach Boga". Taka właśnie prostota i pełnia wartości ludzkiego ciała w pierwotnym przeżyciu jego męskości i kobiecości, o której mówi Księga Rodzaju 2,23-25, doznała z kolei w "wymiarach świata" radykalnego przeobrażenia. Wówczas to w parze z pożądliwością ciała narodził się wstyd.

Wstyd ma znaczenie podwójne: wskazuje na zagrożenie wartości i równocześnie wartość tę wewnętrznie chroni. Fakt, że serce ludzkie przechowuje w sobie od momentu, kiedy się w nim zrodziła pożądliwość ciała, również wstyd, wskazuje na to, że można i trzeba odwoływać się doń, gdy chodzi o zachowanie wartości, którym pożądliwość odbiera ich pierwotną i pełną miarę. Jeśli o tym pamiętamy, możemy lepiej zrozumieć, dlaczego Chrystus, mówiąc o pożądliwości, odwołuje się do "serca" ludzkiego (Aud. gen., 28.05.1980).

- Zerwanie z Bogiem powoduje podziały wśród ludzi

Zerwanie z Bogiem staje się w sposób dramatyczny podziałem wśród braci. W opisie "pierwszego grzechu" zerwanie z Bogiem niszczy równocześnie nić przyjaźni, która jednoczyła rodzinę ludzką; stąd dalsze stronice Księgi Rodzaju ukazują nam mężczyznę i niewiastę, którzy niemal oskarżają się wzajemnie (por. Rdz 3,12); następnie brat, wrogo usposobiony wobec brata, pozbawia go w końcu życia (por. Rdz 4,2-16). Według opowieści o wieży Babel, skutkiem grzechu jest rozbicie rodziny ludzkiej, które zapoczątkowane zostało już przez pierwszy grzech, a które teraz dochodzi do szczytu w swym wymiarze społecznym.

Kto chce badać tajemnicę grzechu, nie może nie dostrzegać owego powiązania przyczyny i skutku. Grzech, jako zerwanie z Bogiem, jest aktem nieposłuszeństwa stworzenia, które, przynajmniej w sposób pośredni, odrzuca Tego, od którego pochodzi i który utrzymuje je przy życiu; jest to zatem akt samobójczy. Ponieważ przez grzech człowiek odmawia podporządkowania się Bogu, zburzeniu ulega również jego wewnętrzna równowaga, w jego wnętrzu wybuchają sprzeczności i konflikty. Zraniony w ten sposób człowiek niejako nieuchronnie narusza tkankę łączącą go z innymi ludźmi i ze światem stworzonym. Jest to prawo i fakt obiektywny, który potwierdza się bardzo często w psychologii i w życiu duchowym człowieka, jak również w rzeczywistości życia społecznego, gdzie łatwo można dostrzec skutki i oznaki owego wewnętrznego nieładu.

Na tajemnicę grzechu składa się ta podwójna rana, którą grzesznik otwiera w sobie i w stosunkach z bliźnim. Stąd można mówić o grzechu osobistym i społecznym: pod pewnym względem każdy grzech jest osobisty; pod pewnym zaś - każdy grzech jest społeczny, ponieważ pociąga za sobą również skutki społeczne (Adh. ap. Reconciliatio et paenitentia, 15).

- Człowiek uczestniczy w historii ludzkiej grzeszności oraz w historii zbawienia

Symbolicznie można łączyć tę granicę [między grzechem a niewinnością] z drzewem poznania dobra i zła, które w tekście jahwistycznym odgranicza dwie wprost przeciwne sytuacje: sytuację pierwotnej niewinności i sytuację grzechu pierworodnego. Te sytuacje mają swój wymiar w człowieku, w jego wnętrzu, w jego świadomości, sumieniu, wyborze i decyzji, i to wszystko w stosunku do Boga Stwórcy, który w tekście jahwistycznym (Rdz 2 i 3) jest jednocześnie Bogiem Przymierza, najdawniejszego przymierza Stwórcy ze swoim stworzeniem, czyli z człowiekiem. Drzewo poznania dobra i zła, jako wyraz i symbol przymierza z Bogiem złamanego w sercu człowieka, rozgranicza i przeciwstawia dwie sytuacje i dwa stany wprost przeciwne: stan pierwotnej niewinności i stan grzechu pierworodnego, i równocześnie dziedzicznej grzeszności człowieka, która z niego się wywodzi. Jednakże słowa Chrystusa, które odnoszą się do "początku", pozwalają nam znaleźć w człowieku istotną ciągłość i związek między tymi dwoma odmiennymi stanami lub wymiarami istoty ludzkiej. Stan grzechu jest udziałem "człowieka historycznego", zarówno tego, o którym czytamy u św. Mateusza (rozdz. 19), czyli ówczesnego rozmówcy wszystkich czasów historii, i stąd naturalnie także dzisiejszego człowieka. Ten stan jednak, stan "historyczny", właśnie w każdym człowieku, bez żadnego wyjątku, sięga korzeniami do swojej własnej "prehistorii" teologicznej, która jest stanem pierwotnej niewinności. (...)

Kiedy Chrystus, według 19. rozdziału Ewangelii św. Mateusza, odwołuje się do "początku", to tym wyrażeniem nie wskazuje On jedynie na stan pierwotnej niewinności jako na utracony horyzont ludzkiej egzystencji w historii. Słowom, które On wypowiada właśnie swoimi ustami, mamy prawo przypisywać jednocześnie całą wymowę tajemnicy odkupienia. Już bowiem w ramach tekstu jahwistycznego (Rdz 2 i 3) jesteśmy świadkami, jak człowiek, mężczyzna i niewiasta, po zerwaniu pierwotnego przymierza ze swoim Stwórcą otrzymuje pierwszą obietnicę odkupienia w słowach tak zwanej Protoewangelii (por. Rdz 3,15) i zaczyna żyć w teologicznej perspektywie odkupienia. Tak więc człowiek "historyczny" - zarówno rozmówca Chrystusa z tego czasu, o którym mówi Mateusz w rozdziale 19, jak i dzisiejszy człowiek - uczestniczy w tej perspektywie. Uczestniczy nie tylko w historii ludzkiej grzeszności jako dziedziczący i jednocześnie osobowy i niepowtarzalny podmiot tej historii, lecz uczestniczy także w historii zbawienia także tutaj jako jej podmiot i współtwórca. Jest on zatem nie tylko zamknięty, z powodu swojej grzeszności, w odniesieniu do pierwotnej niewinności, lecz równocześnie otwarty w kierunku tajemnicy odkupienia, które dokonało się w Chrystusie i przez Chrystusa. Paweł, autor Listu do Rzymian, wyraża tę perspektywę odkupienia, w której żyje człowiek "historyczny", kiedy pisze: "ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując (...) odkupienia naszego ciała" (Rz 8,23). Nie możemy tracić z oczu tej perspektywy, podążając za słowami Chrystusa, który w swojej rozmowie o nierozerwalności małżeństwa odwołuje się do "początku". Gdyby ten początek wskazywał tylko na stworzenie człowieka jako "mężczyzny i kobiety", gdyby - jak już wspomnieliśmy - prowadził rozmówców tylko przez granicę stanu grzechu człowieka do pierwotnej niewinności, a nie otworzył równocześnie perspektywy "odkupienia ciała", odpowiedź Chrystusa nie byłaby bynajmniej zrozumiana w sposób odpowiedni. Właśnie ta perspektywa odkupienia ciała gwarantuje ciągłość i jedność między dziedzicznym stanem grzechu człowieka i jego pierwotną niewinnością, chociaż ta niewinność została historycznie przez niego utracona w sposób bezpowrotny. Jest także rzeczą oczywistą, że Chrystus ma najwyższe prawo odpowiedzieć na pytanie postawione Mu przez uczonych w Prawie i Przymierzu (jak czytamy w Mt 19 i Mk 10) w perspektywie odkupienia, na której opiera się samo Przymierze (Aud. gen., 26.09.1979).

- Dobra Nowina z Księgi Rodzaju - Rdz 3,15

Pan mówi do węża, przedstawiającego złego ducha: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" (Rdz 3,15).

Słowa te, określane przez Tradycję chrześcijańską od XVI w. jako Protoewangelia, czyli pierwsza Dobra Nowina, pozwalają odgadywać, na czym polega zbawczy zamiar Boży od samych początków ludzkości. Istotnie, zgodnie z przekazem świętego autora, pierwszą reakcją Pana na grzech nie jest ukaranie winnych, lecz otwarcie im perspektywy zbawienia oraz czynne włączenie ich w dzieło zbawienia; okazuje On w ten sposób wielką wspaniałomyślność tym, którzy Go obrazili.

Słowa Protoewangelii ukazują ponadto szczególne przeznaczenie kobiety, która chociaż uległa wężowi-kusicielowi wcześniej niż mężczyzna, stała się później w planach Boga Jego pierwszym sprzymierzeńcem. Ewa sprzymierzyła się z wężem, by doprowadzić mężczyznę do grzechu. Bóg zapowiada, że całkowicie odwróci tę sytuację i sprawi, iż kobieta stanie się nieprzyjacielem węża.

Egzegeci przyznają zgodnie, że - jak mówi oryginał hebrajski Księgi Rodzaju - wężowi ma się przeciwstawić nie bezpośrednio niewiasta, lecz jej potomstwo. Tekst ów podkreśla jednak, że w walce z kusicielem odegra ona ważną rolę: jej potomek okaże się bowiem zwycięzcą węża. Kim jest ta niewiasta? Tekst biblijny nie nazywa jej po imieniu, lecz ukazuje obraz nowej niewiasty, która zgodnie z wolą Bożą zadośćuczyni upadkowi Ewy: jest ona bowiem powołana, by odnowić rolę i godność kobiety i przyczynić się do zmiany losu ludzkości, wspomagając poprzez swe macierzyńskie posłannictwo zwycięstwo Boga nad szatanem. W świetle Nowego Testamentu oraz Tradycji Kościoła wiemy, że zapowiadaną przez Protoewangelię nową niewiastą jest Maryja i rozpoznajemy w "jej potomstwie" Syna, Jezusa, który odnosi zwycięstwo nad władzą szatana w tajemnicy paschalnej.

Widzimy ponadto, że zaprowadzona przez Boga nieprzyjaźń między wężem a niewiastą urzeczywistnia się w Maryi w podwójny sposób. Jako doskonały sprzymierzeniec Boga i nieprzyjaciółka szatana, została całkowicie wyzwolona spod jego władzy przez niepokalane poczęcie, kiedy została poczęta w łasce przez Ducha Świętego i zachowana od wszelkiej zmazy grzechu. Ponadto, włączona w zbawcze dzieło Syna, Maryja została w pełni włączona w walkę przeciw duchowi zła.

Tak więc tytuły Niepokalanego Poczęcia oraz Współpracownicy Odkupiciela, pod jakimi wzywa Maryję wiara Kościoła, wychwalając Jej duchowe piękno i istotny udział w cudownym dziele zbawienia, ukazują krańcową opozycję między wężem a nową Ewą. Egzegeci i teologowie twierdzą, że światło nowej Ewy, Maryi, opromienia z kart Księgi Rodzaju całą ekonomię zbawienia i już w tym tekście dostrzegają więź pomiędzy Maryją a Kościołem. Podkreślamy tu z radością, że pojęcie "niewiasta", mające w Księdze Rodzaju wymowę ogólną, pozwala wiązać z Dziewicą z Nazaretu i z Jej rolą w dziele zbawienia inne kobiety, przede wszystkim te, które zgodnie z planem Bożym powołane są do podjęcia walki ze złym duchem.

Kobiety, które mogłyby, podobnie jak Ewa, ulec pokusom szatana, z solidarności Maryi czerpią siły potrzebne do pokonania nieprzyjaciela, stając się w ten sposób pierwszymi sprzymierzeńcami Boga na drodze zbawienia.

To tajemnicze przymierze Boga z kobietami wyraża się na różne sposoby również w naszych czasach: w gorliwości kobiet oddających się modlitwie osobistej i kultowi liturgicznemu, w posłudze katechetycznej i świadectwach miłości, w licznych powołaniach żeńskich do życia konsekrowanego, w religijnym wychowaniu w rodzinie.

Wszystkie te znaki świadczą o urzeczywistnieniu się przepowiedni Protoewangelii w sposób bardzo konkretny. Sugerując bowiem rozszerzenie znaczenia słowa "niewiasta" w obrębie widzialnych granic Kościoła i poza nimi, ukazuje ona, że niepowtarzalnego powołania Maryi nie można oddzielić od powołania ludzkości, a zwłaszcza od powołania każdej kobiety, czerpiącej wzór z posłannictwa Maryi, nazwanej pierwszym Sprzymierzeńcem Boga w walce z szatanem i złem (Aud. gen., 24.01.1996).

- Odczytanie "tajemnicy grzechu" - Rdz 3,16

Nie sposób odczytać "tajemnicy grzechu" bez odniesienia do całej prawdy o "obrazie i podobieństwie" Boga, która stoi u podstaw biblijnej antropologii. Prawda ta ukazuje stworzenie człowieka jako szczególne obdarowanie ze strony Stwórcy, w którym zawierają się nie tylko podstawa i źródło istotnej godności człowieka - mężczyzny i kobiety - w stworzonym świecie, ale także "początek" powołania obojga do uczestniczenia w wewnętrznym życiu Boga samego. W świetle Objawienia stworzenie oznacza zarazem początek dziejów zbawienia. W ten właśnie początek grzech wpisuje się i kształtuje jako kontrast i zaprzeczenie.

W sensie paradoksalnym można powiedzieć, iż grzech przedstawiony w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju jest potwierdzeniem prawdy o obrazie i podobieństwie Boga w człowieku, o ile prawda ta oznacza wolność, czyli wolną wolę, której człowiek może użyć, wybierając dobro, ale może też nadużyć, wybierając - wbrew woli Boga - zło. W znaczeniu istotowym jednakże grzech jest zaprzeczeniem tego, kim Bóg jest - jako Stwórca - w stosunku do człowieka oraz tego, czego Bóg od początku i odwiecznie chce dla człowieka. Stwarzając mężczyznę i kobietę na swój obraz i podobieństwo, Bóg chce dla nich pełni dobra, czyli szczęśliwości nadprzyrodzonej, płynącej z uczestniczenia w Jego własnym życiu. Popełniając grzech, człowiek odrzuca ten dar, równocześnie zaś sam chce stać się jak Bóg, znając dobro i zło (por. Rdz 3,5), czyli stanowiąc o dobru i złu niezależnie od Boga, swego Stwórcy. Grzech początku ma swą ludzką "miarę", wewnętrzną miarę w wolnej woli człowieka, równocześnie zaś nosi w sobie pewien rys "diaboliczny", co w Księdze Rodzaju (3,1-5) zostało wyraźnie uwydatnione. Grzech sprawia rozbicie tej pierwotnej jedności, jaką człowiek cieszył się w stanie sprawiedliwości pierwotnej: jedność z Bogiem jako źródło jedności wewnątrz własnego "ja" oraz we wzajemnym odniesieniu mężczyzny i kobiety (communio personarum), wreszcie w stosunku do świata zewnętrznego, do przyrody.

Biblijny opis pierwotnego grzechu w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju w pewien sposób "rozdziela role", jakie w nim odegrali kobieta i mężczyzna. Do tego jeszcze później nawiążą niektóre teksty biblijne, jak np. Pawłowy Pierwszy List do Tymoteusza:

"Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo" (2,13-14). Nie ulega jednakże wątpliwości, iż - niezależnie od tego "rozdziału ról" w biblijnym opisie - ów pierwszy grzech jest grzechem człowieka, którego Bóg stworzył mężczyzną i niewiastą. Jest też grzechem "pierwszych rodziców", z czym łączy się jego charakter dziedziczny. W tym znaczeniu nazywamy go "grzechem pierworodnym".

Grzech ten - jak powiedziano - nie może być właściwie zrozumiany bez odniesienia do tajemnicy stworzenia człowieka - mężczyzny i kobiety - na obraz i podobieństwo Boga. Poprzez takie odniesienie można zrozumieć również tajemnicę owego "niepodobieństwa" do Boga, jakie polega na grzechu i jakie przejawia się w złu obecnym w dziejach świata, tego "niepodobieństwa" do Boga, który "jeden tylko jest Dobry" (Mt 19,17) i jest pełnią dobra. Jeśli to "niepodobieństwo" grzechu do Boga, samej Świętości, zakłada "podobieństwo" w zakresie wolności, wolnej woli, to rzec można, iż z tej właśnie racji "niepodobieństwo" zawarte w grzechu jest tym bardziej dramatyczne i tym bardziej bolesne. Trzeba też przyjąć, że Bóg jako Stwórca i Ojciec zostaje tutaj dotknięty, "obrażony" i oczywiście: obrażony w samym sercu tego obdarowania, jakie przynależy do odwiecznego zamysłu w stosunku do człowieka.

Równocześnie jednak i człowiek - mężczyzna i kobieta - zostaje dotknięty złem tego grzechu, którego jest sprawcą. Zapis biblijny z trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju ukazuje to w słowach, które jasno opisują nową sytuację człowieka w świecie stworzonym. Ukazuje perspektywę "trudu", z jakim mężczyzna będzie zdobywał środki do życia (por. Rdz 3,17-19), a także wielkiego "bólu", w jakim kobieta będzie rodziła swe dzieci (por. Rdz 3,16). Wszystko to jest potem naznaczone koniecznością śmierci, która stanowi kres życia ludzkiego na ziemi. W taki sposób człowiek wróci do ziemi, z której został wzięty jako proch: "prochem jesteś i w proch się obrócisz" (Rdz 3,19). (...)

Skoro człowiek jest już z samej swej osobowej natury obrazem i podobieństwem Boga, zatem jego wielkość i jego godność urzeczywistniają się w przymierzu z Bogiem, w zjednoczeniu z Nim, w dążeniu do tej podstawowej jedności, jaka należy do wewnętrznej "logiki" samej tajemnicy Stworzenia. Jedność ta odpowiada dogłębnej prawdziwości wszystkich stworzeń obdarzonych rozumem, a w szczególności człowieka, który pośród stworzeń widzialnego świata został od "początku" wyniesiony poprzez odwieczne wybranie ze strony Boga w Jezusie: "w Chrystusie (...) wybrał nas przed założeniem świata (...) z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa według postanowienia swej woli" (Ef 1,3-5). Całość nauczania biblijnego pozwala stwierdzić, że to przeznaczenie odnosi się do wszystkich ludzi, do mężczyzn i kobiet, każdego i każdej bez wyjątku (List ap. Mulieris dignitatem, 8-9).

Kiedy w opisie biblijnym czytamy wypowiedziane do kobiety słowa: "ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą" (Rdz 3,16), wówczas odkrywamy załamanie się i stałe zagrożenie tej właśnie "jedności dwojga", która odpowiada godności obrazu i podobieństwa Bożego w obojgu. Takie zagrożenie dotyczy jednak bardziej kobiety. Do bycia bowiem "bezinteresownym darem", co oznacza żyć "dla" drugiego, dołącza się "panowanie": "on będzie panował nad tobą". Owo panowanie wskazuje na zakłócenie i zachwianie tej podstawowej równości, jaką w "jedności dwojga" posiadają mężczyzna i kobieta - i to przede wszystkim na niekorzyść kobiety; tymczasem tylko równość wynikająca z osobowej godności obojga może nadawać wzajemnym odniesieniom charakter prawdziwej communio personarum. Jeśli naruszenie tej równości, która jest zarazem darem i prawem pochodzącym od samego Boga Stwórcy, niesie z sobą upośledzenie kobiety, to równocześnie pomniejsza ono także prawdziwą godność mężczyzny. Dotykamy w tym miejscu niezwykle wrażliwego punktu w wymiarze tego ethosu, który został pierwotnie wpisany przez Stwórcę już w sam fakt stworzenia obojga na swój obraz i podobieństwo.

Przytoczone wyrażenie z Księgi Rodzaju (3,16) ma ogromną nośność znaczeniową. Wskazuje ono na wzajemne odniesienie mężczyzny i kobiety w małżeństwie. Chodzi tu o pragnienie zrodzone w klimacie miłości oblubieńczej, która sprawia, że "bezinteresowny dar z siebie" ze strony kobiety winien znaleźć odpowiedź i dopełnienie w analogicznym "darze" ze strony mężczyzny. Tylko na tej zasadzie oboje, a w szczególności kobieta, mogą "odnajdywać siebie" jako prawdziwa "jedność dwojga" wedle godności osoby. Zjednoczenie małżeńskie domaga się poszanowania i doskonalenia prawdziwej podmiotowości osobowej obojga. Nie może kobieta stawać się "przedmiotem" męskiego "panowania" i "posiadania". Ale słowa biblijnego tekstu odnoszą się bezpośrednio do grzechu pierworodnego i jego trwałych następstw w mężczyźnie i kobiecie. Człowiek obarczony dziedziczną grzesznością nosi w sobie trwałe "zarzewie grzechu", czyli skłonność do naruszania tego porządku moralnego, który odpowiada samej rozumnej naturze i osobowej godności człowieka. Skłonność ta wyraża się w troistej pożądliwości, którą tekst apostolski określa jako pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę tego życia (por. 1 J 2,16). Przytoczone poprzednio słowa z Księgi Rodzaju wskazują na to, w jaki sposób ta troista pożądliwość jako "zarzewie grzechu" będzie ciążyć nad wzajemnym odniesieniem mężczyzny i kobiety.

Te same słowa odnoszą się bezpośrednio do małżeństwa, pośrednio jednak sięgają do różnych zakresów współżycia społecznego: do sytuacji, w których kobieta jest upośledzana czy dyskryminowana ze względu na to, że jest kobietą. Objawiona prawda o stworzeniu człowieka mężczyzną i kobietą stanowi zasadniczy argument przeciwko wszelkim takim sytuacjom, które jako obiektywnie krzywdzące, czyli niesprawiedliwe, zawierają i wyrażają to dziedzictwo grzechu, jakie noszą w sobie wszyscy ludzie. Księgi Pisma Świętego potwierdzają na różnych miejscach istnienie takich sytuacji jako faktów i równocześnie głoszą potrzebę nawracania się, czyli oczyszczania od zła i wyzwalania od grzechu: od tego, co krzywdzi drugiego, co "pomniejsza" człowieka, nie tylko krzywdzonego, lecz także tego, który zadaje krzywdę. Takie jest niezmienne orędzie objawionego słowa Bożego. W tym wyraża się biblijny ethos od początku do końca.

Za naszych czasów sprawa "praw kobiety" nabrała nowego znaczenia w szerokim kontekście praw osoby ludzkiej. Naświetlając ten stale deklarowany i na różne sposoby przypominany program, orędzie biblijne i ewangeliczne strzeże prawdy o "jedności dwojga", czyli o tej godności i o tym powołaniu, jakie wynikają ze swoistej odmienności i "oryginalności" osobowej mężczyzny i kobiety. Dlatego też słuszny sprzeciw kobiecy wobec tego, co wyrażają biblijne słowa "on będzie panował nad tobą" (Rdz 3,16), nie może prowadzić pod żadnym warunkiem do "maskulinizacji" kobiet. W imię wyzwolenia się od "panowania" mężczyzny kobieta nie może dążyć do tego, by - wbrew swojej kobiecej "oryginalności" - przyswajać sobie męskie atrybuty. Zachodzi uzasadniona obawa, że na tej drodze kobieta nie "spełni siebie", może natomiast zatracić i wypaczyć to, co stanowi o jej istotnym bogactwie. A jest to bogactwo ogromne. Okrzyk pierwszego mężczyzny w biblijnym opisie na widok stworzonej kobiety jest okrzykiem podziwu i zachwytu, który przechodzi w całe dzieje człowieka na ziemi (List ap. Mulieris dignitatem, 10).

- Grzech pierwszych rodziców - "upadek natury ludzkiej"

Credo populi Dei [Wyznanie wiary Ludu Bożego Pawła VI] mówi w związku z grzechem pierwszych rodziców o "upadłej naturze ludzkiej". Aby zrozumieć sens tego wyrażenia, wypada tutaj odtworzyć pierwszy obraz tego upadku, tak jak zarysowuje się on poprzez opis Księgi Rodzaju (Rdz 3). Przedstawia on także, we właściwym Księdze Rodzaju antropomorficznym ujęciu interwencji Boga, karę zesłaną przez Niego na Adama i Ewę. Oto po grzechu Pan mówi do niewiasty: "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą" (Rdz 3,16). "Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: "Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść, przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz"" (Rdz 3,17-19).

Słowa powyższe odnoszą się do sytuacji człowieka w świecie, są to zaś słowa mocne i surowe. Autor biblijny bez wahania przypisuje Bogu słowa wyroku. Pociąga on za sobą "przekleństwo ziemi": stworzenie widzialne stało się dla człowieka obce i oporne. Św. Paweł wyrazi to jako "poddanie stworzenia marności" ze względu na grzech człowieka. Dlatego też "całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia", aż "zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia" (por. Rz 8,19-22). To "zepsucie" stworzenia ma swój wpływ na losy człowieka w widzialnym świecie. Praca, przez którą człowiek zdobywa dla siebie środki utrzymania, spełniana jest w "pocie czoła", a więc wiąże się z trudem. Cała egzystencja człowieka jest nacechowana tym trudem i cierpieniem, i to już poczynając od urodzenia, któremu towarzyszą bóle kobiety rodzącej i samego dziecka, które - choć nieświadome - kwili i płacze.

W końcu całe bytowanie człowieka na ziemi poddane jest perspektywie śmierci, która wedle Objawienia wyraźnie związana jest z grzechem pierworodnym. Sam grzech jest synonimem duchowej śmierci, skoro człowiek stracił przez grzech łaskę uświęcającą, źródło życia nadprzyrodzonego. Oprócz tego znakiem i konsekwencją grzechu pierworodnego jest śmierć ciała, która stała się odtąd udziałem wszystkich ludzi. Człowiek stworzony został przez Boga dla nieśmiertelności, śmierć jawiąca się jako tragiczne przejście do ciemności stanowi następstwo grzechu, wynikające poniekąd z jego wewnętrznej logiki, ale przede wszystkim będące karą Bożą. Taka jest nauka Objawienia i taka jest wiara Kościoła: gdyby nie było grzechu, kres życia ziemskiego nie byłby tak dramatyczny. Człowiek został też stworzony przez Boga dla szczęśliwości, a szczęśliwość ta w ramach ziemskiego bytowania miała oznaczać wolność od cierpień przynajmniej w znaczeniu możliwej wolności od cierpień: posse non pati, podobnie jak wolność od śmierci w znaczeniu posse non mori. Jak widać ze słów Boga, przytoczonych w Księdze Rodzaju (Rdz 3,16-19), i z tylu innych tekstów Biblii oraz Tradycji, wraz z grzechem pierworodnym wolność ta przestała być udziałem człowieka. Życie jego na ziemi zostało poddane cierpieniu oraz konieczności śmierci.

Uczy Credo populi Dei, że natura ludzka po grzechu pierworodnym nie jest już "tą naturą, jaką posiadali pierwsi rodzice". Jest ona "upadła" (lapsa), ponieważ pozbawiona daru łaski uświęcającej, a także innych darów, które w stanie pierwotnej sprawiedliwości stanowiły o doskonałości (integritas) tejże natury. Chodzi tutaj nie tylko o nieśmiertelność i niecierpiętliwość, które zostały utracone z powodu grzechu. Chodzi też o wewnętrzne dyspozycje rozumu i woli, a więc zwyczajne energie rozumu i woli. W konsekwencji grzechu pierworodnego cały człowiek, z duszą i z ciałem secundum animam et corpus, jak precyzuje Synod w Orange (529 r.), a za nim Dekret trydencki, uległ "zepsuciu": in deterius commutatum fuisse.

We władzach duchowych człowieka owo "zepsucie" zaznacza się jako przyćmienie zdolności rozumu do poznawania prawdy oraz osłabienie wolnej woli, która stała się skłonniejsza do ulegania zmysłom, a także w większym stopniu narażona na oddziaływanie fałszywych obrazów dobra, wypracowanych przez rozum pozostający pod wpływem namiętności. Jest to jednakże, wedle nauki Kościoła, zepsucie wyłącznie względne, nie bezwzględne, niewpisane w istotę ludzkich zdolności. Człowiek więc również po grzechu pierworodnym może poznawać rozumem podstawowe prawdy naturalne, prawdy religijne i zasady moralne. Może również spełniać dobre uczynki. Tak więc należy mówić raczej o zaciemnieniu umysłu, o osłabieniu woli, o "zranieniu" duchowych zdolności, np. w dziedzinie życia uczuciowego, niż o całkowitej utracie ich podstawowych możliwości, także w odniesieniu do poznania i miłowania Boga. Dekret trydencki wyraźnie podkreśla tę prawdę o zasadniczej prawości natury ludzkiej, występując przeciwko twierdzeniom Lutra (które później podjęli janseniści). Głosi on, że człowiek na skutek grzechu Adama nie utracił wolnej woli (liberum arbitrium (...) non amissum et extinctum) (Sobór Trydencki, Dekret o grzechu pierworodnym, kanon 5 [Denz., 1515]). Może więc spełniać czyny posiadające prawdziwą wartość moralną, dobre lub złe, co jest możliwe tylko na gruncie wolności woli ludzkiej. Jednakże człowiek, pozostający w stanie upadku, nie potrafi sam, bez pomocy Chrystusa, kierować się ku nadprzyrodzonym dobrom, które stanowią jego pełną realizację i jego zbawienie.

Jeśli chodzi o większą skłonność woli ludzkiej do zła niż do dobra, to skłonność ta łączy się z istnieniem w człowieku po grzechu pierworodnym "zarzewia grzechu" (fomes peccati), od którego natura ludzka w stanie pierwotnej doskonałości (integritas) była wolna. To "zarzewie grzechu" Sobór Trydencki nazywa też "pożądliwością" (concupiscentia), dodając, że pozostaje ono również w człowieku usprawiedliwionym przez Chrystusa, a więc po chrzcie św. Dekret trydencki wyraźnie podkreśla, że "pożądliwość" sama w sobie nie jest jeszcze grzechem, lecz ex peccato est et ad peccatum inclinat (Dekret o grzechu pierworodnym, kanon 5). Pożądliwość więc jako następstwo grzechu pierworodnego jest źródłem skłonności do grzechów osobistych, popełnianych przez człowieka w wyniku złego korzystania z posiadanych zdolności (grzechy te noszą nazwę aktualnych, w odróżnieniu od grzechu pierworodnego). Owa skłonność pozostaje w człowieku również po chrzcie św. W tym znaczeniu każdy nosi w sobie "zarzewie grzechu".

W ten sposób nauka wiary katolickiej określa i charakteryzuje stan upadłej natury ludzkiej (natura lapsa), który przedstawiliśmy na podstawie Pisma Świętego i całej Tradycji. W wyraźny sposób podaje ją Tridentinum oraz Credo Pawła VI. Przypomnijmy jednak raz jeszcze, że wedle tej nauki, opartej na Objawieniu, natura ludzka jest nie tylko "upadła"; jest ona równocześnie "odkupiona" w Jezusie Chrystusie: "Gdzie (...) wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5,20). W takim właśnie świetle należy rozważać grzech pierworodny i jego następstwa (Aud. gen., 8.10.1986).

- Zjawisko wstydu

Ze zdumiewającą precyzją opisane jest w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju zjawisko wstydu, który narodził się w pierwszym człowieku wraz z grzechem pierworodnym. Dogłębna refleksja nad tym tekstem pozwala nam wnioskować, iż ów wstyd, który we wzajemnym odniesieniu mężczyzny i kobiety wyparł bezwzględne zawierzenie związane z wcześniejszym stanem pierwotnej niewinności, ma swój głębszy wymiar.

Wypada w związku z tym odczytać do końca rozdział 3, nie zatrzymując się na samym wierszu 7 ani też na późniejszych wierszach 10-11, które zawierają świadectwo pierwotnego doświadczenia wstydu. Oto w dalszym ciągu tego samego opisu urywa się dialog Boga - Jahwe z mężczyzną i kobietą, a zaczyna się Jego monolog. Jahwe zwraca się do niewiasty i mówi naprzód o bólach rodzenia, które odtąd będą jej udziałem: "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci" (Rdz 3,16). Do tego zaś dołączony jest zwrot, który w następujący sposób charakteryzuje przyszłą relację obojga, mężczyzny i kobiety: "ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą" (Rdz 3,16).

Słowa powyższe, podobnie jak poprzednio słowa Księgi Rodzaju 2,24, mają charakter perspektywiczny. Lapidarne sformułowanie Księgi Rodzaju 3,16 zdaje się dotykać całego splotu faktów, które jakoś ujawniły się już w pierwotnym doświadczeniu wstydu, a które będą ujawniały się sukcesywnie w całym wewnętrznym doświadczeniu człowieka "historycznego". Historia też przyniesie z sobą stałe potwierdzenie słów zawartych w Księdze Rodzaju 3,16 - historia ludzkich sumień i ludzkich serc.

Słowa wypowiedziane na początku zdają się mówić o swoistym "upośledzeniu" kobiety w stosunku do mężczyzny. Raczej nie ma podstaw do tego, aby rozumieć je jako upośledzenie społeczne, brak równości w tej dziedzinie. Bezpośrednio natomiast zwrot: "ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą" mówi o innej formie nierówności, którą kobieta odczuje jako brak pełnej jedności właśnie w szerokim kontekście tego zjednoczenia z mężczyzną, do jakiego zostali oboje wezwani w Księdze Rodzaju 2,24. Słowa Boga - Jahwe: "ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą" (Rdz 3,16) nie dotyczą jednak tego wyłącznie momentu jedności mężczyzny i kobiety, kiedy oboje "łączą się z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (por. Rdz 2,24), pozostają natomiast w szerokim i nawet pośrednim tylko związku z małżeńskim zjednoczeniem obojga.

Po raz pierwszy mężczyzna jest tutaj określony jako "mąż". W pełnym kontekście opisu jahwistycznego słowa te mówią nade wszystko o naruszeniu, o jakiejś podstawowej utracie pierwotnej wspólnoty komunii osób, która miała wzajemnie uszczęśliwiać mężczyznę i kobietę przez odnajdywanie prostej i czystej jedności w człowieczeństwie, przez wzajemne komunikowanie siebie, czyli przeżywanie daru osoby wyrażonego duszą i ciałem, męskością i kobiecością ("ciało z mojego ciała": Rdz 2,23), wreszcie przez poddanie tej jedności błogosławieństwu rodzicielstwa: "prokreacji".

Wydaje się więc, że w słowach, jakie Bóg - Jahwe wypowiada do kobiety, znajdujemy jakby głębszy rezonans wstydu, jaki oboje zaczęli odczuwać po zerwaniu pierwotnego przymierza z Bogiem. Znajdujemy również pełniejsze tego wstydu uzasadnienie. W sposób bardzo dyskretny, niemniej dostatecznie czytelny i wyrazisty, Księga Rodzaju 3,16 mówi o tym, w jaki sposób owo pierwotne uszczęśliwiające małżeńskie zjednoczenie osób będzie zniekształcone w sercu człowieka pożądliwości. Słowa odnoszą się bezpośrednio do kobiety, ale i do mężczyzny, a raczej równocześnie do obojga.

Już wcześniej analiza Księgi Rodzaju 3,7 wskazała na to, że w nowej sytuacji, po złamaniu pierwotnego przymierza z Bogiem, mężczyzna i kobieta znaleźli się naprzeciw siebie bardziej rozdzieleni czy wręcz przeciwstawieni sobie przez swoją męskość i kobiecość niż zjednoczeni. Gdy opis jahwistyczny wspomina o tym odruchu, który kazał obojgu osłonić swoje ciała, wówczas wskazuje na sytuację, kiedy człowiek, będąc mężczyzną lub kobietą (przedtem był raczej mężczyzną i kobietą), poczuł się bardziej wyobcowany z ciała jako źródła pierwotnej jedności w człowieczeństwie ("ciało z mego ciała") i bardziej przeciwstawiony drugiemu człowiekowi przez ciało i płeć. Przeciwstawienie to nie niszczy ani nie wyklucza zamierzonej przez Stwórcę jedności małżeńskiej (por. Rdz 2,24) ani jej skutków rodzicielskich, jednak urzeczywistnienie tej jedności przenosi niejako w inny profil. Jest to profil, który nada jej człowiek pożądliwości. O tym właśnie mówi Księga Rodzaju 3,16. Kobieta, która "ku swemu mężowi kieruje własne pragnienia" (por. Rdz 3,16), mężczyzna, który odpowiada na te pragnienia tak, jak czytamy: "będzie panował nad tobą", to niewątpliwie ta sama para ludzka, to samo małżeństwo z Księgi Rodzaju 2,24, owszem: ta sama wspólnota osób, jednakże inna zarazem. Nie tylko wezwana do zjednoczenia i jedności, ale także zagrożona niedosytem tej jedności i tego zjednoczenia, które nie przestaje pociągać mężczyzny i kobiety właśnie dlatego, że są osobami, odwiecznie wezwanymi do bytowania w komunii, "in communione". Wstyd "seksualny" w świetle opisu biblijnego ma swoje głębsze znaczenie. Jest ono związane właśnie z tym niedosytem spełnienia w małżeńskiej "jedności ciała" (por. Rdz 2,24), wzajemnej komunii osób.

Wszystko to zdaje się z różnych stron potwierdzać, że u podstaw wstydu, jaki stał się udziałem człowieka "historycznego", znajduje się właśnie trojaka pożądliwość; o niej mówi Pierwszy List św. Jana 2,16. I to nie sama tylko pożądliwość ciała, ale równocześnie "pożądliwość oczu i pycha tego życia". Czyż nie na tę ostatnią wskazuje ów zwrot o "panowaniu" ("on będzie panował nad tobą"), o jakim słyszymy w Księdze Rodzaju 3,16? Czyż panowanie "nad" drugim, mężczyzny nad kobietą, nie zmienia zasadniczo komunijnej struktury międzyosobowej relacji? Czyż nie przenosi ono w wymiar tej struktury czegoś, co jest właściwe odniesieniu człowieka do przedmiotu, poniekąd do rzeczy, za czym zdaje się stać pożądliwość oczu? Są to pytania zrodzone z refleksji nad słowami Boga - Jahwe z Księgi Rodzaju 3,16. Słowa powyższe wypowiedziane u progu ziemskiej historii człowieka, po grzechu pierworodnym otwierają przed nami nie tylko zewnętrzną sytuację mężczyzny i kobiety, ale pozwalają też sięgnąć do wnętrza, do ukrytych tajników ich "serca" (Aud. gen., 18.06.1980).

- Ewa-Maryja - Rdz 3,20

Słowa Protoewangelii, odczytane na nowo w świetle Nowego Testamentu, w sposób wystarczający wyrażają posłannictwo niewiasty w zbawczym zmaganiu się Odkupiciela ze sprawcą zła w dziejach człowieka. Zestawienie Ewa-Maryja powraca stale w dziejach refleksji nad otrzymanym w Objawieniu Bożym depozytem wiary i jest jednym z tematów często podejmowanych przez Ojców, pisarzy kościelnych i teologów. Zwykle na pierwszy plan wychodzi w tym porównaniu różnica, przeciwstawienie. Ewa jako "matka wszystkich żyjących" (por. Rdz 3,20) jest świadkiem biblijnego "początku", w którym zawiera się prawda o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga i prawda o grzechu pierworodnym. Maryja jest świadkiem nowego "początku" i "nowego stworzenia" (por. 2 Kor 5,17). Więcej, Ona sama, jako pierwsza odkupiona w dziejach zbawienia, jest "nowym stworzeniem": jest "łaski pełna". Trudno jest pojąć, dlaczego słowa Protoewangelii tak mocno uwydatniają "niewiastę", jeśli się nie przyjmie, że w Niej ma swój początek nowe i ostateczne Przymierze Boga z ludzkością, Przymierze w odkupieńczej Krwi Chrystusa. Zostaje ono naprzód zawarte z "niewiastą" przy zwiastowaniu w Nazarecie. Jest to całkowita nowość Ewangelii: kiedy indziej, w Starym Testamencie, Bóg, interweniując w dzieje swojego Ludu, zwracał się do niektórych kobiet, jak np. do matki Samuela i Samsona, ale zawierając swoje Przymierze z ludzkością, zwracał się do mężczyzn: do Noego, Abrahama, Mojżesza. U początku Nowego Przymierza, które ma być wieczne i nieodwołalne, stoi niewiasta, Dziewica z Nazaretu. Chodzi tu o znamienny znak, iż w Chrystusie Jezusie "nie ma już mężczyzny ani kobiety" (Ga 3,28). W Nim to przeciwstawienie wzajemne pomiędzy mężczyzną a kobietą - jako dziedzictwo grzechu pierworodnego - zostaje zasadniczo przezwyciężone. "Wszyscy bowiem - napisze Apostoł - jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" (Ga 3,28).

Słowa te mówią o tej pierwotnej "jedności dwojga", która wiąże się ze stworzeniem człowieka, jako mężczyzny i kobiety, na obraz i podobieństwo Boga, na wzór tej najdoskonalszej komunii Osób, jaką jest sam Bóg. Słowa Pawłowe stwierdzają, że tajemnica Odkupienia człowieka w Jezusie Chrystusie, Synu Maryi, podejmuje i odnawia to, co w tajemnicy Stworzenia odpowiadało odwiecznemu zamysłowi Boga Stwórcy. Właśnie dlatego w dniu stworzenia człowieka mężczyzną i kobietą "Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Odkupienie przywraca u samego niejako korzenia to dobro, które zostało w sposób zasadniczy "pomniejszone" przez grzech i przez jego dziedzictwo w dziejach człowieka.

"Niewiasta" z Protoewangelii jest wpisana w perspektywę Odkupienia. Zestawienie Ewa-Maryja można odczytać również i w ten sposób, że Maryja podejmuje w sobie samej i ogarnia tę tajemnicę "niewiasty", której początek stanowi Ewa - "matka wszystkich żyjących" (por. Rdz 3,20), przede wszystkim - podejmuje ją i ogarnia w głębi tajemnicy Chrystusa - "nowego i ostatniego Adama" (por. 1 Kor 15,45), który podjął w swojej osobie naturę pierwszego Adama. Wszakże istota nowego Przymierza polega na tym, że Syn Boży współistotny Ojcu Przedwiecznemu staje się człowiekiem, przyjmuje człowieczeństwo do jedności Boskiej Osoby Słowa. Ten, który dokonuje Odkupienia, jest równocześnie prawdziwym człowiekiem. Tajemnica Odkupienia świata zakłada, że Bóg-Syn przyjął człowieczeństwo jako dziedzictwo Adama, stając się podobnym do niego i do każdego człowieka we wszystkim "z wyjątkiem grzechu" (Hbr 4,15). (...)

We wszystkich pokoleniach, w tradycji wiary oraz chrześcijańskiej refleksji nad wiarą zestawienie Adam-Chrystus idzie często w parze z tamtym zestawieniem Ewa-Maryja. Jeśli Maryja jest określana również jako "nowa Ewa", to jakie mogą być znaczenia tej analogii? Z pewnością są wielorakie. Wypada zwłaszcza zatrzymać się na tym znaczeniu, które widzi w Maryi pełne odkrycie wszystkiego, co zawarte jest w biblijnym słowie "niewiasta": odkrycie na miarę tajemnicy Odkupienia. Maryja oznacza niejako przekroczenie owej granicy, o jakiej mówią słowa Księgi Rodzaju (3,16), i powrót w kierunku tego "początku", w którym odnajdujemy "niewiastę" taką, jaka była zamierzona w dziele stworzenia, a więc w odwiecznej myśli Boga, w łonie Przenajświętszej Trójcy. Maryja jest "nowym początkiem" godności i powołania kobiety, wszystkich kobiet i każdej.

Kluczem do zrozumienia tego mogą być w sposób szczególny słowa, jakie Ewangelista wkłada w usta Maryi po zwiastowaniu, w czasie nawiedzenia Elżbiety: "wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny" (Łk 1,49). Słowa te odnoszą się z pewnością do poczęcia Syna, który jest "Synem Najwyższego" (Łk 1,32), "Świętym" Bożym; zarazem jednak słowa te mogą oznaczać również odkrycie własnego kobiecego człowieczeństwa. "Wielkie rzeczy uczynił mi": jest to odkrycie całego tego bogactwa, całego osobowego zasobu kobiecości, całej odwiecznej oryginalności "niewiasty" - takiej, jaką Bóg chciał: osoby dla niej samej, która równocześnie odnajduje siebie "poprzez bezinteresowny dar z siebie samej".

Odkrycie to łączy się z jasną świadomością daru, obdarowania przez Boga. Grzech już u samego "początku" zaciemnił tę świadomość, poniekąd ją stłumił, jak na to wskazują słowa pierwszego kuszenia ze strony "ojca kłamstwa" (por. Rdz 9,1-5). Przy nadejściu "pełni czasu" (por. Ga 4,4), gdy zaczyna się wypełniać w dziejach ludzkości tajemnica Odkupienia, świadomość ta wybucha z całą siłą w słowach biblijnej "niewiasty" z Nazaretu. W Maryi Ewa odkrywa na nowo, jaka jest prawdziwa godność kobiety, kobiecego człowieczeństwa. Odkrycie to winno stale docierać do serca każdej kobiety oraz kształtować jej powołanie i życie (List ap. Mulieris dignitatem, 11).

Człowiek stworzony do małżeństwa

Księga Rodzaju stwierdza, iż mężczyzna i kobieta zostali stworzeni do małżeństwa: "mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24). W ten sposób otwiera się wielka, stwórcza perspektywa istnienia człowieka, które stale odnawia się drogą "prokreacji", "samoodtwarzania". Perspektywa ta zostaje głęboko osadzona w świadomości człowieczeństwa, a także w szczególnym poczuciu oblubieńczego sensu ciała, w jego męskości i kobiecości. Mężczyzna i kobieta w tajemnicy stworzenia są dla siebie wzajemnym darem. Pierwotna niewinność ujawnia i oznacza zarazem doskonały etos daru.

Zwróciliśmy już na to uwagę w poprzednim rozważaniu. Poprzez etos daru zostaje przynajmniej zarysowany problem "przedmiotowości" człowieka, który na obraz i podobieństwo Boże jest podmiotem. W opisie stworzenia (zwłaszcza Rdz 2,23-25) "niewiasta" z pewnością nie jest tylko "przedmiotem" dla mężczyzny, choć stają oni przed sobą w całej pełni swojej przedmiotowości, jako stworzenia, jako "kość z mojej kości i ciało z mojego ciała", jako mężczyzna i kobieta, oboje nadzy. Tylko nagość, która czyni kobietę "przedmiotem" dla mężczyzny i odwrotnie, tylko taka nagość jest źródłem zawstydzenia. Skoro zaś "nie odczuwali wobec siebie wstydu", to znaczy, że kobieta dla mężczyzny nie była takim "przedmiotem", ani też on dla niej. Wewnętrzna niewinność jako "czystość serca" niejako uniemożliwia jakiekolwiek zepchnięcie "drugiego" na pozycję tylko przedmiotu. Skoro "nie odczuwali wstydu", to znaczy, że byli zjednoczeni świadomością daru, że mieli wzajemne poczucie oblubieńczego sensu swoich ciał, w którym wyraża się wolność daru i wciąż dochodzi do głosu całe wewnętrzne bogactwo osoby jako podmiotu. Takie zaś wzajemne przenikanie się osobowych ludzkich "ja", mężczyzny i kobiety, zdaje się podmiotowo wykluczać jakiekolwiek "zepchnięcie" w przedmiot. Tak odsłania się podmiotowy profil miłości, o której można zarazem powiedzieć, że jest najgłębiej "przedmiotowa", gdyż żywi się wzajemnie samą "przedmiotowością" daru.

Mężczyzna i kobieta po grzechu pierworodnym utracą łaskę pierwotnej niewinności. Odkrycie oblubieńczego sensu ciała przestanie być dla nich prostą oczywistością objawienia i łaski. A jednak pozostanie ono nadal zadane człowiekowi poprzez etos daru zapisany na dnie ludzkiego serca jakby dalekie echo pierwotnej niewinności. Z niego kształtować się będzie ludzka miłość w swojej wewnętrznej prawdzie, w swym podmiotowym autentyzmie. Z niego też człowiek, również przez zasłonę wstydu, będzie stale odkrywał siebie jako stróża tajemnicy podmiotu, owej wolności daru, broniąc jej przed jakimkolwiek zepchnięciem na pozycję "bycia tylko przedmiotem".

Na razie jednakże znajdujemy się jakby przed progiem ziemskiej historii człowieka. Mężczyzna i kobieta nie przekroczyli jeszcze tego progu w kierunku poznania dobra i zła. Są ogarnięci samą tajemnicą stworzenia, a głębia tej tajemnicy, ukryta w sercu człowieka, jest niewinnością, jest sprawiedliwością, jest miłością, jest łaską. "Widział Bóg, że było (...) bardzo dobre" (Rdz 1,18). Człowiek poczyna się w świecie widzialnym jako najwyższy punkt Bożego obdarowania, niosąc w sobie samym ów wewnętrzny wymiar, który jest wymiarem daru. W tym wymiarze przynosi na świat swe szczególne podobieństwo do Boga. Podobieństwo to przekracza i obejmuje również jego "widzialność" w świecie, jego cielesność, jego męskość lub kobiecość, jego nagość. Refleksem tego podobieństwa jest owo pierwotne poczucie oblubieńczego sensu ciała przeniknięte tajemnicą pierwotnej niewinności.

W taki sposób, w tym wymiarze, konstytuuje się ów najpierwotniejszy sakrament, rozumiany jako znak przenoszący skutecznie w widzialność świata niewidzialną tajemnicę ukrytą w Bogu. Jest to tajemnica prawdy, miłości, tajemnica życia Bożego, w której człowiek otrzymuje realne uczestnictwo. Pierwotna niewinność urzeczywistnia sam początek tego uczestnictwa w dziejach człowieka i ona też jest źródłem pierwotnej szczęśliwości. Sakrament jako znak widzialny konstytuuje się poprzez człowieka jako "ciało", poprzez jego "widzialną" męskość i kobiecość. Ciało bowiem, i tylko ono, zdolne jest uczynić widzialnym to, co niewidzialne, duchowe i Boże. Ono zostało stworzone po to, aby przenosić w widzialną rzeczywistość świata ukrytą odwiecznie w Bogu tajemnicę i aby być jej znakiem.

Tak więc w człowieku stworzonym na obraz Boży została objawiona sama niejako sakramentalność stworzenia, sakramentalność świata. Człowiek bowiem przez swoją widzialność, przez swoją męskość i kobiecość staje się znakiem widzialnym owej ekonomii prawdy i miłości, której źródło jest w Bogu samym, ekonomii objawionej już w tajemnicy stworzenia. Na tym szerokim tle rozumiemy w pełni słowa ustanawiające sakrament małżeństwa wypowiedziane w Księdze Rodzaju 2,24 ("mężczyzna opuszcza swojego ojca i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem"). Na tym szerokim tle rozumiemy też, iż słowa Księgi Rodzaju 2,25 ("mężczyzna i jego żona byli nadzy, [lecz] nie odczuwali wobec siebie wstydu") poprzez całą głębię swego antropologicznego znaczenia wypowiadają zarazem wejście świętości wraz z człowiekiem w widzialny świat, który dla człowieka został stworzony. Sakrament świata i sakrament człowieka w świecie pochodzi z Bożego źródła świętości i równocześnie dla świętości jest ustanowiony. Pierwotna niewinność, związana z poczuciem oblubieńczego sensu ciała, jest równocześnie tą świętością, która pozwala człowiekowi tak głęboko ujawnić się ze swoim ciałem, i to właśnie przez "bezinteresowny dar" z siebie samego. Świadomość daru warunkuje w tym wypadku "sakrament ciała": człowiek czuje się w swoim ciele "jako mężczyzna i kobieta" podmiotem świętości.

Z takim poczuciem sensu swego ciała człowiek, to znaczy mężczyzna i kobieta, wchodzi w świat jako podmiot prawdy i miłości. Można powiedzieć, iż Księga Rodzaju 2,23-25 opisuje jakby pierwsze świętowanie człowieczeństwa w całej pierwotnej pełni poczucia oblubieńczego sensu ciała, świętowanie człowieczeństwa płynące z Bożych źródeł prawdy i miłości w samej tajemnicy stworzenia. A chociaż wkrótce nad tym pierwotnym świętowaniem rozpostrze się horyzont grzechu i śmierci (Rdz 3), to jednak już stąd, z tajemnicy stworzenia, czerpiemy pierwszą nadzieję tego, że owocem tej Boskiej ekonomii prawdy i miłości, jaka się objawiła "u początku" człowieka, stanie się nie śmierć, ale życie, i nie samo zniszczenie ciała człowieka stworzonego "na obraz Boży", lecz "wezwanie do chwały" (por. Rz 8,30) (Aud. gen., 20.02.1980).

- Ustanowienie małżeństwa

Ustanowienie małżeństwa, wedle słów Księgi Rodzaju (2,24), wyraża nie tylko zapoczątkowanie podstawowej ludzkiej wspólnoty, która poprzez właściwą sobie moc "prokreacji" ("bądźcie płodni i rozmnażajcie się"; Rdz 1,28) służy kontynuowaniu kreacji, przedłużaniu dzieła stworzenia; wyraża ono równocześnie zbawczą inicjatywę Stwórcy, odpowiadającą odwiecznemu wybraniu człowieka, o jakim mówi List do Efezjan. Owa zbawcza inicjatywa pochodzi od Boga - Stworzyciela, a jej nadprzyrodzona skuteczność utożsamia się z samym aktem stworzenia człowieka w stanie pierwotnej niewinności. W stanie tym od razu w akcie stworzenia człowieka zaowocowało odwieczne jego wybranie w Chrystusie - w ten sposób należy przyjąć, że cały ów pierwotny sakrament stworzenia ma swoją skuteczność od "Umiłowanego" (por. Ef 1,6, gdzie mowa o "łasce, którą obdarzył nas w Umiłowanym"). Jeśli zaś chodzi o małżeństwo, to można wnioskować, że ustanowione w kontekście całego sakramentu stworzenia, czyli w stanie pierwotnej niewinności, miało ono służyć nie tylko przedłużaniu dzieła stworzenia (czyli prokreacji), ale także przenoszeniu na dalsze pokolenia ludzi samego sakramentu stworzenia, czyli nadprzyrodzonych owoców odwiecznego wybrania człowieka przez Ojca w Przedwiecznym Synu: owoców, jakimi człowiek został obdarowany przez Boga w samym akcie stworzenia. List do Efezjan zdaje się uprawniać nas do takiego rozumienia Księgi Rodzaju i zawartej tam prawdy o "początku" człowieka i małżeństwa (Aud. gen., 6.10.1982).

- Błogosławieństwo prokreacji

Życie "według Ducha" wyraża się przeto również w owym wzajemnym "poznaniu" (por. Rdz 4,1), w którym małżonkowie, stając się "jednym ciałem", poddają swoją kobiecość i męskość błogosławieństwu prokreacji: "mężczyzna "poznał" swoją żonę Ewę. A ona poczęła i urodziła (...), i rzekła: "Urodziłam mężczyznę z pomocą Jahwe"" (por. Rdz 4,1). "Życie wedle Ducha" wyraża się również i tutaj w świadomości obdarowania, któremu odpowiada rodzicielska godność samych małżonków: wyraża się w głębokim poczuciu świętości życia (sacrum), któremu oboje dają początek, uczestnicząc, tak samo jak pierwsi rodzice, w mocach tajemnicy stworzenia. W świetle owej nadziei, jaka łączy się z tajemnicą odkupienia ciała (Rz 8,19-23), to nowe ludzkie życie, nowy człowiek, poczęty i narodzony z małżeńskiego zjednoczenia swego ojca i matki, otwiera się ku "pierwszym darom Ducha" (Rz 8,23), "by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych" (Rz 8,21). A jeśli "całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia", to bólom rodzącej matki towarzyszy szczególna nadzieja: jest to nadzieja "objawienia się synów Bożych" (Rz 8,19), której cząstkę przynosi z sobą na świat każdy nowo narodzony człowiek.

Nadzieja ta, która jest "w świecie", przenikając - jak uczy św. Paweł - całe poniekąd stworzenie, równocześnie nie jest "ze świata". Co więcej: musi ona zmagać się w sercu człowieka z tym, co jest "ze świata", z tym, co jest "na świecie". "Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca, lecz od świata" (1 J 2,16). Małżeństwo, jako sakrament najpierwotniejszy, a zarazem jako sakrament zrodzony z tajemnicy odkupienia ciała z oblubieńczej miłości Chrystusa i Kościoła, "pochodzi od Ojca". Nie jest "ze świata", ale "od Ojca". I stąd też małżeństwo jako sakrament stanowi podstawę nadziei dla człowieka: dla mężczyzny i kobiety, dla rodziców i dzieci, dla ludzkich pokoleń. O ile bowiem "świat przemija, a z nim jego pożądliwość", ten, "kto wypełnia wolę Bożą, trwa na wieki" (1 J 2,17). Z małżeństwem jako sakramentem łączy się sam początek człowieka w świecie, jest weń jednak wpisana również jego przyszłość, i to nie tylko w wymiarach historycznych, ale także eschatologicznych.

Do tego odnoszą się słowa, w których Chrystus odwołuje się do zmartwychwstania ciał, słowa zapisane przez wszystkich trzech Synoptyków (por. Mt 22,23-32; Mk 12,16-27; Łk 20,34-39): "Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jako aniołowie Boży w niebie" - tak Mateusz i podobnie Marek. Łukasz: "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania". Poddaliśmy te teksty uprzednio szczegółowej analizie.

Chrystus stwierdza, że małżeństwo - sakrament początku człowieka w doczesnym świecie widzialnym - nie należy do eschatologicznej rzeczywistości "świata przyszłego". Równocześnie jednak człowiek, powołany do uczestniczenia w tej eschatologicznej przyszłości przez zmartwychwstanie ciała, jest tym samym człowiekiem: mężczyzną i kobietą, którego "początek" w doczesnym świecie widzialnym łączy się z małżeństwem jako najpierwotniejszym sakramentem samej tajemnicy stworzenia. Co więcej: każdy z ludzi powołanych do uczestniczenia w rzeczywistości przyszłego zmartwychwstania powołanie to przynosi z sobą na świat przez to, że w tym doczesnym, widzialnym świecie ma swój początek za sprawą małżeństwa swych rodziców. Tak więc słowa Chrystusa, które wyłączają samo małżeństwo z rzeczywistości "świata przyszłego", równocześnie pośrednio odsłaniają znaczenie tego sakramentu dla uczestnictwa synów i córek ludzkich w przyszłym zmartwychwstaniu.

Małżeństwo, które jest sakramentem najpierwotniejszym, małżeństwo, jako sakrament zrodzony poniekąd na nowo w oblubieńczej miłości Chrystusa i Kościoła, nie należy do "odkupienia ciała" w wymiarze nadziei eschatologicznej (por. Rz 8,23). Równocześnie to samo małżeństwo dane człowiekowi jako łaska, jako "dar" od Boga przeznaczony właśnie dla małżonków i równocześnie zadany im w słowach Chrystusa jako etos: to sakramentalne małżeństwo wypełnia się i urzeczywistnia w perspektywie nadziei eschatologicznej. Dla "odkupienia ciała" w wymiarze tej nadziei ma ono znaczenie istotne. Pochodzi bowiem "od Ojca", Jemu zawdzięcza swój początek w świecie. A jeśli ten "świat przemija", jeżeli wraz z nim przemija również pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, która "pochodzi od świata", to małżeństwo, jako sakrament, nieodmiennie służy temu, ażeby człowiek, jako mężczyzna i kobieta, przezwyciężając pożądliwość, wypełniał wolę Ojca. Kto zaś "wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki" (por. 1 J 2,17).

W tym rozumieniu małżeństwo jako sakrament nosi w sobie również zaczątek eschatologicznej przyszłości człowieka: perspektywę "odkupienia ciała" w wymiarze eschatologicznej nadziei, której odpowiadają słowa Chrystusa o zmartwychwstaniu: "przy zmartwychwstaniu (...) ani nie będą się żenić, ani za mąż wychodzić" (por. Mt 22,30), zarazem jednak ci, którzy "będąc uczestnikami zmartwychwstania (...) są równi aniołom i są dziećmi Bożymi", swój początek w doczesnym świecie widzialnym zawdzięczają małżeństwu i rodzicielstwu mężczyzny i kobiety. Małżeństwo jako sakrament "początku", jako sakrament doczesności człowieka historycznego, spełnia w ten sposób niezastąpioną posługę wobec jego pozadoczesnej przyszłości: wobec tajemnicy "odkupienia ciała" w wymiarze nadziei eschatologicznej (Aud. gen., 1.12.1982).

- Mężczyzna zbliżył się do swej żony

W 4 rozdziale Księgi Rodzaju, a więc ciągle jeszcze w obrębie tekstu jahwistycznego, czytamy: "Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: "Otrzymałam mężczyznę od Pana". A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata" (Rdz 4,1-2). Jeśli ten pierwszy fakt zrodzenia człowieka na ziemi wiążemy z "poznaniem", to z uwagi na charakter dawniejszych przekładów dosłownych, w których "zbliżenie" małżeńskie było określane właśnie jako "poznanie". W rzeczywistości przekład współczesny brzmi: "mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy", podczas gdy dawniejsze przekłady miały: "poznał swą żonę", co zresztą zdaje się ściśle odpowiadać znaczeniu użytego tutaj słowa semickiego jada. Można w tym widzieć ubóstwo archaicznego języka, któremu brakowało wielu wyrażeń na określenie zróżnicowanych faktów. Niemniej pozostaje rzeczą znamienną, iż sytuacja, w której mężczyzna i jego żona łączą się z sobą tak ściśle, że stają się "jednym ciałem", została określona jako "poznanie". W ten sposób bowiem z ubóstwa języka zdaje się jakby wyłaniać swoista głębia znaczenia, która właśnie jest konsekwencją wszystkich dotąd rozpatrywanych znaczeń.

Wydaje się, że jest to również ważne ze względu na "archetyp" naszego myślenia o człowieku, który jest ciałem, o jego męskości i o jego kobiecości, a więc o jego płciowości. Tak bowiem przez użyty w Księdze Rodzaju 4,1-2 i często używany w Biblii wyraz "poznanie" współżycie małżeńskie mężczyzny i kobiety, to, że stają się oni przez dwoistość swojej płci "jednym ciałem", zostało niejako wprowadzone w wymiar właściwy dla osób. Księga Rodzaju 4,1-2 mówi tylko o "poznaniu" kobiety przez mężczyznę, jakby wskazując na jego przede wszystkim aktywność. Można jednakże mówić o wzajemności tego "poznania", w którym mężczyzna i kobieta uczestniczą przez swoje ciało i płeć. Dodajmy, że szereg dalszych tekstów biblijnych, choćby w tym samym rozdziale Księgi Rodzaju (por. np. 4,17; 4,25), również przemawia tym językiem. Aż do słów wypowiedzianych przy zwiastowaniu przez Maryję z Nazaretu: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża" (Łk 1,34; dawniejsze tłumaczenie).

Tak więc wraz z tym biblijnym "poznał", które po raz pierwszy pojawia się w Księdze Rodzaju 4,1-2, stajemy z jednej strony wobec bezpośredniej wymowy ludzkiej intencjonalności (bo ona właściwa jest "poznaniu"), a z drugiej strony wobec całej realności zjednoczenia małżeńskiego, tego współżycia, w którym mężczyzna i kobieta stają się "jednym ciałem". Biblia, która może z racji ubóstwa języka mówi tutaj o "poznaniu", wskazuje jakby na głębszą istotę realności samego współżycia małżeńskiego. Leży ona na przedłużeniu tych znaczeń, które staramy się analizować od początku w niniejszym studium; leży w istotnym dla człowieka poczuciu sensu swojego ciała. W Księdze Rodzaju 4,1, stając się "jednym ciałem", mężczyzna i kobieta w szczególny sposób "doświadczają sensu swojego ciała". Są oni wówczas jakby jednym podmiotem aktu i przeżycia, a przecież w tej jedności pozostają dwoma realnie odrębnymi podmiotami. To zaś już jakoś uprawnia do stwierdzenia, że "mężczyzna poznaje swoją żonę" czy też że oboje nawzajem "się poznają". Chodzi o to, że wówczas odsłaniają się "poznaniu": kobieta jest "dana" mężczyźnie, a on jej, ponieważ ciało i płeć wchodzi bezpośrednio w samą strukturę i treść tego "poznania". Tak więc realność małżeńskiego zjednoczenia, w którym mężczyzna i kobieta stają się "jednym ciałem", zawiera w sobie nowe, w pewnym sensie definitywne odkrycie sensu ludzkiego ciała w konstytutywnej dla niego męskości i kobiecości. Czy temu odkryciu czynimy zadość, mówiąc w tym przypadku tylko o "współżyciu płciowym"? Wszak mężczyzna ani kobieta nie są tylko przedmiotem biernie określonym przez swoje ciało i płeć i w ten sposób "przyrodniczo" zdeterminowanym. Owszem, właśnie przez fakt bycia mężczyzną lub kobietą są oni sobą i są "dani" sobie nawzajem jako jedyny i niepowtarzalny podmiot, jako "ja", jako osoba. Płeć stanowi nie tylko o somatycznej indywidualności człowieka, ale równocześnie określa jego osobową tożsamość i zarazem osobową konkretność. I właśnie w tej osobowej tożsamości i konkretności, jako niepowtarzalne "ja" kobiece lub męskie, zostaje człowiek "poznany" wówczas, gdy spełniają się słowa Księgi Rodzaju 2,24: "dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swojego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem".

"Poznanie", o jakim mówi Księga Rodzaju 4,1-2 i wszystkie teksty biblijne, dosięga niejako samych intymnych korzeni tej tożsamości i konkretności, jaką mężczyzna i kobieta zawdzięczają swojej płci. Konkretność ta oznacza jednak zarazem jedyność i niepowtarzalność osoby.

Warto się istotnie zastanowić nad wymową tego tekstu biblijnego, tego jednego słowa "poznał", które przy pozornym braku precyzji terminologicznej pozwala nam zatrzymać się przy tej głębi, przy tym wymiarze, których współczesne, czasem bardzo precyzyjne, terminy właśnie nas pozbawiają (Aud. gen., 5.03.1980).

- Zjednoczenie małżeńskie

Owo zjednoczenie małżeńskie w rozdziale 4 (w. 1) Księgi Rodzaju zostało określone jako "poznanie": "Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła (...) i rzekła: "Otrzymałam mężczyznę od Pana"" (Rdz 4,1). Staraliśmy się już w poprzednich rozważaniach naświetlić, jaka treść zawiera się w owym biblijnym "poznaniu". Poznając w ten sposób, człowiek - mężczyzna i niewiasta - nie tylko nadaje nazwę "człowiek" na podobieństwo owych nazw, jakie nadał innym istotom żyjącym (animalia), które przez to niejako wziął w swe posiadanie, ale poznając w tym znaczeniu, o jakim mówi Księga Rodzaju 4,1 (i inne miejsca Biblii), człowiek - mężczyzna i niewiasta - urzeczywistnia to, co nazwa "człowiek" wyraża: urzeczywistnia człowieczeństwo w nowym człowieku. Poniekąd więc urzeczywistnia siebie, to znaczy człowieka, osobę.

I w ten sposób zamyka się ów biblijny cykl "poznania - rodzenia". Cykl poznania ukonstytuowany przez zjednoczenie osób w miłości, która pozwala im się łączyć z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Księga Rodzaju uświadamia nam pełną prawdę tego cyklu. Człowiek, mężczyzna i kobieta, przez biblijne "poznanie" poczyna i rodzi nowego podobnego sobie, któremu może nadać nazwę "człowiek" (urodziłam człowieka!), przez to samo niejako bierze w posiadanie samo człowieczeństwo, bierze je w posiadanie na nowo. Inaczej jednak, niż wziął w posiadanie wszystkie istoty żyjące (animalia), nadając im nazwy. Wówczas bowiem on, człowiek, stał się ich panem, zaczął wypełniać treść podstawowego mandatu Stwórcy: "abyście ziemię (...) uczynili sobie poddaną" (Rdz 1,28).

Natomiast pierwsza część tego samego mandatu: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię" (Rdz 1,28), kryje w sobie inną treść, na inną też wskazuje prawidłowość. Mężczyzna i kobieta w tym "poznaniu" dającym początek nowej, podobnej do siebie istocie, o której mogą wspólnie powiedzieć: "kość z moich kości i ciało z mego ciała!" (por. Rdz 2,23), zostają niejako wspólnie porwani, wspólnie wzięci w posiadanie przez człowieczeństwo, jakie w tym zjednoczeniu, w tym "poznaniu" wzajemnym chcą sami na nowo wyrazić, na nowo wziąć w posiadanie, wyprowadzając je z siebie, ze swego człowieczeństwa, z przedziwnej męskiej - kobiecej dojrzałości swoich ciał, a wreszcie przez cały ciąg ludzkich poczęć i narodzin od początku, z samej tajemnicy Stworzenia.

W tym sensie można owo biblijne "poznanie" tłumaczyć również jako "posiadanie". Czy można w nim widzieć także jakiś biblijny odpowiednik "etosu"? Zdaje się, że te dwa kręgi myślowe, te dwa języki, biblijny i platoński, tylko z wielką ostrożnością można wzajemnie tłumaczyć jeden na drugi. Wydaje się natomiast, że w objawieniu pierwotnym nie jest obecna myśl o posiadaniu kobiety przez mężczyznę czy vice versa, o posiadaniu na sposób przedmiotu. Wiadomo jednak skądinąd, iż na gruncie grzeszności człowieka po grzechu pierworodnym mężczyzna i kobieta z trudem będą musieli odbudować wzajemny sens bezinteresownego daru. Stanie się to tematem późniejszej naszej analizy.

Objawienie ciała zawarte w Księdze Rodzaju, a w szczególności w rozdziale 3, ukazuje z całą przejmującą oczywistością, iż ów tak głęboko ugruntowany w potencjalności ludzkiego ciała cykl poznania - rodzenia poddany został po grzechu prawu cierpienia i prawu śmierci. Bóg mówi do niewiasty: "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła" (Rdz 3,16). Horyzont śmierci otwiera się nad człowiekiem wraz z ujawnieniem się rodzicielskiego sensu ciała w akcie wzajemnego "poznania" małżonków. Oto pierwszy człowiek - mężczyzna - daje swej żonie imię Ewa, "bo ona stała się matką wszystkich żyjących" (Rdz 3,20), wówczas gdy już usłyszał słowa wyroku, które określają całą perspektywę ludzkiego bytowania "wewnątrz" poznania dobra i zła. Tę perspektywę wyrażają słowa: "Wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz" (Rdz 3,19).

Radykalny charakter tego wyroku potwierdza oczywistość doświadczeń całej ziemskiej historii człowieka. Horyzont śmierci rozpościera się nad całą perspektywą ludzkiego życia na ziemi - życia, które zostało włączone w ów pierwotny, biblijny cykl "poznania - rodzenia". Człowiek, który naruszył przymierze ze swoim Stwórcą, zrywając owoc z drzewa poznania dobra i zła, zostaje przez Boga oddzielony od drzewa życia (por. Rdz 3,21): "niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki". W ten sposób życie, dane człowiekowi w tajemnicy stworzenia, dane i nieodebrane, tylko ograniczone granicą poczęć, urodzin i śmierci, a także obciążone perspektywą dziedzicznej grzeszności, zostaje mu niejako na nowo zadane w tym samym wciąż powracającym cyklu. Zdanie: "mężczyzna poznał swoją żonę (...), a ona poczęła i urodziła" jest jakby pieczęcią wyciśniętą w pierwotnym objawieniu ciała na samym "początku" dziejów człowieka na ziemi. Dzieje te kształtują się w swym najbardziej podstawowym wymiarze, kształtują się wciąż na nowo, wciąż niejako "od początku" przez to samo "poznanie - rodzenie", o jakim mówi Księga Rodzaju.

I tak też każdy człowiek nosi w sobie tajemnicę swojego "początku", najściślej zespoloną z poczuciem rodzicielskiego sensu ciała. Księga Rodzaju 4,1-2 zdaje się milczeć co do stosunku, jaki zachodzi pomiędzy rodzicielskim a oblubieńczym znaczeniem ciała. Chyba jeszcze nie czas i nie miejsce na to, ażeby rozjaśniać ów stosunek, choć w dalszej analizie wydaje się to nieodzowne. Będzie wówczas trzeba postawić na nowo pytania związane z pojawieniem się u człowieka wstydu ciała, wstydu męskości i kobiecości, którego przedtem nie doświadczał. Jednakże to w tej chwili schodzi jakby na dalszy plan. Na pierwszym planie pozostaje fakt, że "mężczyzna poznał swą żonę (...), a ona poczęła i urodziła". To jest właśnie próg historii człowieka. To jest jej "początek" na ziemi. Na tym progu człowiek, jako mężczyzna i kobieta, staje z poczuciem rodzicielskiego sensu swego ciała: męskość kryje w sobie znaczenie ojcostwa, kobiecość - macierzyństwa. W imię tego znaczenia Chrystus udzieli kiedyś stanowczej odpowiedzi na pytania stawiane przez faryzeuszów (Mt 13; Mk 10). My zaś, wmyślając się w prostą treść tej odpowiedzi, staramy się równocześnie odsłonić cały kontekst owego "początku", do którego odwołał się Chrystus. W nim zapuszcza korzenie teologia ciała.

Poczucie sensu ciała, również poczucie rodzicielskiego sensu ciała, styka się w człowieku ze świadomością śmierci, nosi w sobie niejako jej nieuchronny horyzont. A jednak stale powraca w dziejach człowieka cykl "poznania - rodzenia", w którym życie wciąż się na nowo zmaga z nieodwracalną koniecznością śmierci, wciąż na nowo wyrasta ponad jej perspektywą. Jakby racją tej nieustępliwości życia, która objawia się w "rodzeniu", było wciąż to samo "poznanie", gdzie człowiek przekracza samotność swej istoty i wciąż się na nowo zdobywa na jej afirmację w "drugim". Oboje zaś, mężczyzna i kobieta, w nowym człowieku. W tej zaś afirmacji owo biblijne "poznanie" zdaje się nabierać jeszcze większego wymiaru. Zdaje się włączać w owo "widzenie" samego Boga, którym kończy się pierwszy opis stworzenia człowieka "na obraz Boga", stworzenia go "mężczyzną i niewiastą": "widział Bóg, że było dobre (...), że było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Człowiek, który przez wszystkie doświadczenia swego życia, przez cierpienia, zawody na sobie samym, przez całą swą grzeszność, wreszcie przez nieuchronną perspektywę śmierci stawia wciąż na nowo u początku "rodzenia" "poznanie", zdaje się uczestniczyć w tym pierwszym "widzeniu" samego Boga, Boga Stwórcy: "Widział, że było bardzo dobre". I wciąż na nowo potwierdza prawdę tych słów (Aud. gen., 26.03.1980).

- Stwórczy udział Boga w ludzkim rodzicielstwie

Pierwsi rodzice przekazują wszystkim ludzkim rodzicom - również po grzechu, wraz z owocem drzewa poznania dobra i zła, niejako u progu wszystkich "historycznych" doświadczeń - podstawową prawdę o rodzeniu się człowieka: obraz Boga wedle praw ciała. W tym to zrodzonym z kobiety - rodzicielki za sprawą mężczyzny - rodzica nowym człowieku odtwarza się ten sam za każdym razem "obraz Boga", który ukonstytuował samo człowieczeństwo pierwszego człowieka: "Na obraz Boży go stworzył, stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1,27).

Chociaż zachodzą głębokie różnice pomiędzy stanem pierwotnej niewinności a stanem dziedzicznej grzeszności człowieka, ów obraz Boży stanowi podstawę ciągłości i spójni. Poznanie, o jakim mówi Księga Rodzaju 4,1, jest aktem, który zarazem konstytuuje byt, czyli w zjednoczeniu ze Stwórcą ustanawia nowego człowieka w samym jego istnieniu. Pierwszy człowiek w swej transcendentnej samotności objął w posiadanie stworzony dla siebie widzialny świat, poznając i nadając imiona istotom żyjącym (animalia). Ten sam "człowiek", jako mężczyzna i niewiasta, poznający siebie wzajemnie w tej szczególnej wspólnocie - komunii osób, w której mężczyzna i kobieta łączą się z sobą tak ściśle, iż stają się jednym ciałem, konstytuuje człowieczeństwo, to znaczy potwierdza i odnawia istnienie człowieka jako obrazu Boga. Za każdym razem oboje, mężczyzna i kobieta, obraz ten przejmują z tajemnicy stworzenia i przekazują "z pomocą Jahwe". Słowa Księgi Rodzaju, które są świadectwem pierwszych narodzin człowieka na ziemi, zawierają równocześnie to wszystko, co można i trzeba powiedzieć o godności ludzkiego rodzicielstwa (Aud. gen., 12.03.1980).

Kain i Abel - Rdz 4,1-14

- Rozszerzanie się rzeczywistości grzechu

W Księdze Rodzaju czytamy o tym, jak owe dary zostały utracone z powodu grzechu. Morderstwo popełnione przez Kaina na Ablu (por. Rdz 4), a zwłaszcza budowa wieży Babel (por. Rdz 11) pokazują, jak rozszerzała się i pomnażała rzeczywistość grzechu. Zapominając o Bogu, ludzie starali się wznieść wieżę własnymi siłami, w rezultacie tylko po to, aby doprowadzić do wzajemnego braku zrozumienia i do rozłamu. Wieża Babel jest pierwszym z licznych epizodów Starego Testamentu, które ukazują skutki podejmowanych przez ludzi niefortunnych prób osiągnięcia sukcesu na własną rękę - bez zwracania się do Boga, który ich stworzył (9.06.1989 - Uppsala, homilia w czasie Mszy św.).

- Serce jest tym wymiarem człowieczeństwa, z którym bezpośrednio łączy się poczucie sensu ludzkiego ciała

Jest to ten człowiek historyczny, który u "początku" swych ziemskich dziejów znalazł się "wewnątrz" poznania dobra i zła, łamiąc pierwotne Przymierze ze swym Stwórcą. Jest to ten człowiek - mężczyzna, który "poznał swoją żonę" (kobietę) i wielokrotnie "poznawał", a ona "poczynała i rodziła" (por. Rdz 4,1-2), zgodnie z postanowieniem Stwórcy sięgającym jeszcze stanu pierwotnej niewinności (por. Rdz 1,28 oraz 2,24). Do tego właśnie człowieka zwraca się Chrystus w Kazaniu na Górze, w szczególności w słowach Mt 5,27-28. Zwraca się do człowieka określonego momentu historii, a równocześnie do wszystkich ludzi objętych tą samą historią człowieka. Zwraca się, jak już stwierdziliśmy, do człowieka "wewnętrznego". Słowa Chrystusa mają wyraźną zawartość antropologiczną, dotykają poniekąd tych znaczeń odwiecznych, przez które buduje się "adekwatna" antropologia. Przez swoją etyczną treść słowa te zarazem budują taką antropologię, domagają się niejako, aby człowiek wszedł w swój pełny obraz. Człowiek, który jest "ciałem", który jako mężczyzna odnosi się przez swoje ciało i płeć do kobiety (na to bowiem wskazuje również zwrot "nie cudzołóż"), winien w świetle tych słów Chrystusa odnaleźć się w swoim wnętrzu, w swoim "sercu". (...) Wówczas też w sposób szczególny kobieta jest poznawczo "dana" mężczyźnie, a on jej.

Jeśli mamy utrzymać ciągłość w stosunku do dotychczasowych analiz (zwłaszcza tych ostatnich, które ujmują człowieka w wymiarze daru), wypada zauważyć, że wedle Księgi Rodzaju datum i donum idą z sobą w parze. Jednakże Księga Rodzaju 4,1-2 akcentuje nade wszystko datum. (...) "Serce" jest tym wymiarem człowieczeństwa, z którym bezpośrednio łączy się poczucie sensu ludzkiego ciała i ład tego poczucia. Chodzi tutaj zarówno o ów sens, który w dawniejszych analizach nazwaliśmy "oblubieńczym", jak też o ten, który nazwaliśmy "rodzicielskim". O jaki zaś chodzi ład?

Cały obecny rozdział naszych rozważań ma stanowić odpowiedź na to właśnie pytanie, odpowiedź sięgającą nie tylko racji etycznych, ale także antropologicznych, pozostają one bowiem w ścisłym wzajemnym związku. Na razie wypada ustalić wstępne znaczenie tekstu Mt 5,27-28, znaczenie użytych w nim wyrażeń oraz ich wzajemny stosunek.

Cudzołóstwo, do którego odnosi się wprost i bezpośrednio przykazanie "nie cudzołóż", oznacza naruszenie tej jedności, przez którą mężczyzna i kobieta tylko jako małżonkowie mogą się z sobą łączyć tak ściśle, że stają się "jednym ciałem" (Rdz 2,24). Cudzołoży mężczyzna, jeśli łączy się w taki sposób z kobietą, która nie jest jego małżonką, żoną. Cudzołoży też kobieta, jeśli łączy się w taki sposób z mężczyzną, który nie jest jej mężem. Należy wnosić, że owo "cudzołóstwo w sercu", którego dopuszcza się mężczyzna, gdy "pożądliwie patrzy na kobietę", oznacza ściśle określony akt wewnętrzny. Jest to pożądanie skierowane w tym wypadku przez mężczyznę w stronę kobiety, która nie jest jego żoną, a zmierzające do tego, aby złączyć się z nią tak jak z własną żoną, czyli - używając raz jeszcze słów Rdz 2,24 - "tak ściśle, że stają się jednym ciałem".

Pożądanie takie jako akt wewnętrzny wyzwala się przez zmysł wzroku, przychodzi wraz z patrzeniem, tak jak w wypadku Dawida i Batszeby (por. 2 Sm 11,2), używając przykładu biblijnego. Związek pożądania ze zmysłem wzroku został szczególnie uwydatniony w słowach Chrystusa (por. Mt 5,27-28) (Aud. gen., 23.04.1980).

- Następstwo grzechu Adama - powszechne zepsucie ludzkości

Pismo Święte w ślad za opisem grzechu pierwszych rodziców opisuje w dalszych rozdziałach Księgi Rodzaju, jak też w dalszych księgach Biblii, prawdziwą "inwazję" grzechu, który zalewa świat jako następstwo grzechu Adama, doprowadzając do powszechnego zepsucia ludzkości.

Tak więc już w Rdz 4 czytamy o bratobójstwie dokonanym przez Kaina na młodszym od niego synu Adama i Ewy - Ablu (por. Rdz 4,3-15). Już w Rdz 6 jest mowa o powszechnym zepsuciu spowodowanym przez grzech: "Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe" (Rdz 6,5). A następnie: "Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie" (Rdz 6,12). Księga Rodzaju nie waha się w tym kontekście powiedzieć nawet: Bóg "żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się" (Rdz 6,6). Wedle tej samej Księgi Rodzaju następstwem owego powszechnego zepsucia przez grzech jest potop za czasów Noego (Rdz 7-9). W Księdze Rodzaju wspomniana jest również budowa wieży Babel (por. Rdz 11,1-9), która stała się wbrew zamierzeniom budujących okazją do rozproszenia ludzi oraz pomieszania języków. Oznacza to, że żaden zewnętrzny znak ani konwencja czysto doczesna nie wystarcza do zrealizowania jedności pomiędzy ludźmi, jeśli brakuje zakorzenienia się w Bogu. W związku z tym trzeba zauważyć, że w ciągu dziejów człowieka grzech przejawia się nie tylko jako wyraźne działanie "przeciw" Bogu. Nieraz jest to działanie "bez Boga": tak jakby Bóg nie istniał. Jest to przekonanie, że można Go ignorować, że można się bez Niego obejść, hołdując jedynie mocy człowieka, która w ludzkim mniemaniu jest nieograniczona. W tym sensie "wieża Babel" stanowić może ostrzeżenie dla współczesnych ludzi. Również dlatego przypomniałem o niej w adhortacji apostolskiej Reconciliatio et paenitentia (Adh. ap. Reconciliatio et paenitentia, 13-15).

Świadectwo powszechnej grzeszności ludzi, tak wyraziste już w Księdze Rodzaju, na różne sposoby daje o sobie znać w wielu miejscach Biblii. Grzech idzie zawsze w parze z odwróceniem się człowieka od Boga. Szczególnie wymowne są na ten temat słowa św. Pawła w Liście do Rzymian: "A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. (...) Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. (...) Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią" (Rz 1,28-31.25-27.32). Można powiedzieć: jest to dosadny opis "sytuacji grzechu" w czasach, w których narodził się Kościół, w czasach, w których św. Paweł pisał i działał razem z innymi Apostołami. W świecie tym nie brakowało z pewnością cennych wartości, były one jednak bardzo często skażone przez wielorakie oddziaływanie grzechu. Chrześcijaństwo odważnie i stanowczo stawiło czoło tej sytuacji, skłaniając swoich zwolenników do radykalnej, płynącej z nawrócenia serca przemiany obyczajów, która znamiennym piętnem naznaczyła tworzące się i rozwijające pod jej wpływem kultury i społeczności. Dziedzictwo to żyje do dnia dzisiejszego w szerokich kręgach społeczeństw, zwłaszcza pośród niektórych narodów. (...)

Nie czas po temu, by przeprowadzać tutaj analizę historyczną lub czynić statystyczne porównania w celu wykazania, w jak dużym stopniu tekst soborowy - pośród wielu innych oskarżycielskich wypowiedzi nie tylko Pasterzy Kościoła, ale również uczonych oraz ekspertów katolickich i niekatolickich - opisuje "sytuację grzechu" we współczesnym świecie. Jest jednak pewne, że pomijając rozmiary tych zjawisk, już sama ich obecność jest bolesnym potwierdzeniem owego "skażenia" natury ludzkiej, o której mówi Biblia, a także Magisterium Kościoła (...).

W tej chwili poprzestaniemy na stwierdzeniu dwóch rzeczy. Po pierwsze, Objawienie Boże i będące jego autentyczną interpretacją Magisterium Kościoła niezmiennie i systematycznie mówią o powszechności grzechu w dziejach człowieka. Po drugie, ten powtarzający się z pokolenia na pokolenie stan grzeszności, dostrzegalny "od zewnątrz" w dziejach człowieka ze względu na groźne zjawiska patologii etycznej występujące w życiu osobistym i społecznym, jest łatwiej rozpoznawalny i wywołuje większe wrażenie wtedy, gdy zwraca się do "wnętrza" człowieka. (...)

Tak więc Pismo Święte każe szukać korzeni grzechu w ludzkim wnętrzu, w sumieniu i w sercu człowieka. Równocześnie zaś widzi grzech jako zło dziedziczne. Myśl tę zdaje się wyrażać Psalm 51, według którego człowiek "poczęty" w grzechu woła do Boga:

"Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste" (Ps 51[50],12). Zarówno powszechność grzechu, jak i jego charakter dziedziczny, poniekąd "wrodzony", jest przedmiotem stale się powtarzających wypowiedzi Pisma Świętego. Tak więc w Psalmie 14 czytamy: "Wszyscy razem zbłądzili, stali się nikczemni: nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego" (Ps 14[13],3).

W tym kontekście trzeba też rozumieć to, co Chrystus mówi o "zatwardziałości serc" (por. Mt 19,8). U św. Pawła owa "zatwardziałość serca" ujawni się bardziej jeszcze jako słabość moralna, więcej, jako pewnego rodzaju niezdolność do czynienia dobrze. Oto jego słowa: "ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę" (Rz 7,14-15); "łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie" (Rz 7,18); "gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło" (Rz 7,21). Niejednokrotnie już zwracano uwagę na analogię, jaka zachodzi pomiędzy tymi słowami św. Pawła a słowami rzymskiego poety, a więc poganina: Video meliora proboque, deteriora sequor (Owidiusz, Metamorfozy, 7, 20). W obydwu wypadkach (a także w wielu innych tekstach z dziedziny duchowości i z literatury powszechnej) można dostrzec jeden z najbardziej niepokojących aspektów ludzkiego doświadczenia, który jest wytłumaczalny jedynie w świetle prawdy objawionej o grzechu pierworodnym.

Współczesne nauczanie Kościoła, jakie wyraziło się w szczególności poprzez Sobór Watykański II, w pełni odzwierciedla prawdę objawioną, gdy mówi o świecie, "który z miłości Stwórcy powołany do bytu i zachowywany, popadł (...) w niewolę grzechu" (Gaudium et spes, 2). W tej samej konstytucji duszpasterskiej czytamy: "W ciągu (...) całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta, zaczęta ongiś u początku świata, trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana.

Wplątany w nią człowiek wciąż musi się trudzić, by trwać w dobrym, i nie będzie mu dane bez wielkiej pracy oraz pomocy łaski Bożej osiągnąć jedności w samym sobie" (tamże, 37) (Aud. gen., 17.09.1986).

- Bratobójstwo - Rdz 4,8

"Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go" (Rdz 4,8): u korzeni przemocy skierowanej przeciw życiu. "Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było (...). Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą" (Mdr 1,13-14; 2,23-24).

Ewangelia życia, ogłoszona na początku wraz z aktem stworzenia człowieka na obraz Boży, przeznaczonego do życia pełnego i doskonałego (por. Rdz 2,7; Mdr 9,2-3), zostaje podważona przez bolesne doświadczenie śmierci, która wchodzi na świat i rzuca cień absurdu na całą egzystencję człowieka. Śmierć pojawia się na skutek zawiści diabła (por. Rdz 3,1.4-5) i grzechu pierwszych rodziców (por. Rdz 2,17; 3,17-19). Wchodzi na świat przemocą poprzez zabójstwo Abla, który ginie z ręki swego brata Kaina: "gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go" (Rdz 4,8).

To pierwsze zabójstwo jest opisane w sposób niezwykle wymowny na kartach Księgi Rodzaju, przez co nabiera znaczenia paradygmatu: te stronice są na nowo zapisywane nieprzerwanie i każdego dnia, z zatrważającą jednostajnością, w księdze dziejów ludzkości.

Przeczytajmy jeszcze raz tę biblijną opowieść, która mimo swej archaiczności i niezwykłej prostoty zawiera w sobie wyjątkowo bogatą naukę.

"Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć.

Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. Pan zapytał Kaina: "Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować".

Rzekł Kain do Abla, brata swego: "Chodźmy na pole". A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go.

Wtedy Bóg zapytał Kaina: "Gdzie jest brat twój, Abel?" On odpowiedział: "Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?" Rzekł Bóg: "Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie. Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już ona więcej plonu. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!"

Kain rzekł do Pana: "Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść. Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli, i mam się ukrywać przed tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!" Ale Pan mu powiedział: "O, nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie!" Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił, ktokolwiek go spotka. Po czym Kain odszedł od Pana i zamieszkał w kraju Nod, na wschód od Edenu" (Rdz 4,2-16).

Kain jest bardzo "smutny" i ma "ponurą twarz", ponieważ "Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę" (Rdz 4,4). Tekst biblijny nie wyjaśnia, dlaczego Bogu bardziej się podoba ofiara Abla niż Kaina; bardzo jasno wskazuje jednak, że Bóg, choć wybiera ofiarę Abla, nie przerywa dialogu z Kainem. Karci go, przypominając mu o jego wolności wobec zła: zło nie jest bynajmniej nieuniknionym przeznaczeniem człowieka. (...)

Brat zabija brata. Podobnie jak w pierwszym bratobójstwie, tak i w każdym zabójstwie człowieka zostaje podeptana więź pokrewieństwa "duchowego", która łączy ludzi w jedną wielką rodzinę, jako że wszyscy mają udział w tym samym podstawowym dobru: w równej godności osobowej. Nierzadko zostaje podeptane także pokrewieństwo "ciała i krwi", na przykład kiedy zagrożenia życia powstają w relacjach między rodzicami a dziećmi, jak to się dzieje w przypadku przerywania ciąży, albo gdy w szerszym środowisku rodziny czy krewnych dopuszcza się lub zaleca stosowanie eutanazji.

U korzeni wszelkiej przemocy skierowanej przeciw bliźniemu leży ustępstwo na rzecz "logiki" Złego, to znaczy tego, który "od początku był zabójcą" (por. J 8,44), jak przypomina nam Apostoł Jan: "Taka bowiem jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali. Nie tak, jak Kain, który pochodził od Złego i zabił swego brata" (1 J 3,11-12). Tak więc zabójstwo brata od zarania historii jest smutnym świadectwem tego, z jak przerażającą szybkością szerzy się zło: do buntu człowieka przeciw Bogu w rajskim ogrodzie dołącza się śmiertelna walka człowieka przeciw człowiekowi.

Po zbrodni Bóg wkracza, aby pomścić zabitego. Kain, zapytany o los Abla, zamiast zawstydzić się przed Bogiem i prosić o przebaczenie, z zuchwałością omija pytanie: "Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?" (Rdz 4,9). "Nie wiem": Kain próbuje kłamstwem zakryć zbrodnię. Czyniono tak często w przeszłości i czyni się nadal, posługując się różnymi ideologiami dla usprawiedliwienia i zamaskowania najokropniejszych przestępstw przeciw osobie. "Czyż jestem stróżem brata mego?": Kain nie chce myśleć o bracie i odrzuca odpowiedzialność, którą każdy człowiek ponosi za bliźniego. Mimo woli przychodzą tu na myśl współczesne tendencje, prowadzące do uwolnienia człowieka od odpowiedzialności za bliźnich, wyrażające się między innymi zanikiem solidarności z najsłabszymi członkami społeczeństwa, jak starcy, chorzy, imigranci i dzieci, oraz obojętnością często występującą w relacjach między narodami, nawet wówczas, gdy w grę wchodzą wartości fundamentalne, takie jak życie, wolność i pokój.

Ale Bóg nie może pozwolić, aby zbrodnia pozostała bezkarna: krew zabitego woła do Niego z ziemi, na której została przelana, i domaga się, aby wymierzył sprawiedliwość (por. Rdz 37,26; Iz 26,21; Ez 24,7-8). Z tego tekstu Kościół zaczerpnął określenie "grzechy wołające o pomstę do nieba" i włączył do tej kategorii przede wszystkim dobrowolne zabójstwo człowieka. Dla Żydów, podobnie jak dla wielu innych narodów w starożytności, krew jest nośnikiem życia, więcej - "krew jest życiem" (por. Pwt 12,23), życie zaś, zwłaszcza ludzkie, należy wyłącznie do Boga: kto podnosi rękę na życie człowieka, podnosi niejako rękę na samego Boga.

Kain zostaje przeklęty przez Boga, ale również przez ziemię, która odmówi mu swoich plonów (por. Rdz 4,11-12). Zostaje też ukarany: będzie mieszkał na stepie i na pustyni. Zabójcza przemoc całkowicie odmienia środowisko życia człowieka. Ziemia, która "w ogrodzie Eden" (Rdz 2,15) była krainą obfitości, życzliwych relacji między ludźmi i przyjaźni z Bogiem, staje się "krajem Nod" (por. Rdz 4,16) - miejscem "nędzy", samotności i oddalenia od Boga. Kain będzie "tułaczem i zbiegiem na ziemi" (Rdz 4,14): niepewność i niestałość losu staną się jego udziałem na zawsze (Enc. Evangelium vitae, 7-9).

- Odwieczny plan Boży - dzieło odkupienia

Odwieczny plan Boży zmierza do ukształtowania ludzkiej wspólnoty na fundamencie dzieła odkupienia, które wyzwala ludzi od podziału i rozproszenia przez grzech. Biblia ukazuje nam grzech jako źródło wrogości i przemocy, co potwierdza się już w bratobójstwie Kaina (por. Rdz 4,8), a także jako źródło rozbicia ludów, którego negatywne aspekty ukazane są metaforycznie w historii wieży Babel.

Z tego stanu Bóg zamierzył wyzwolić ludzkość przez Chrystusa. Echo tej zbawczej woli rozbrzmiewa w znanym przemówieniu Kajfasza przed Sanhedrynem, o którym Ewangelista Jan pisze: "Jako najwyższy kapłan w owym roku, wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, ale nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci zgromadzić w jedno" (J 11,51-52). Kajfasz wypowiedział te słowa po to, by skłonić Najwyższą Radę do skazania Chrystusa na śmierć ze względu na rzekome ryzyko polityczne, jakie stanowił On dla narodu zagrożonego przez Rzymian okupujących Palestynę. Ale Jan wiedział dobrze, że Jezus przyszedł, aby zgładzić grzechy świata i zbawić ludzi (por. J 1,29), i dlatego nie wahał się przypisać tym słowom znaczenia proroctwa, objawienia zamysłu Bożego. Było bowiem zamierzeniem Bożym, aby Chrystus przez swoją odkupieńczą ofiarę, której szczyt stanowiła śmierć na krzyżu, stał się źródłem nowej jedności ludzi powołanych w Nim w Chrystusie do odzyskania godności przybranych synów Boga. W tej ofierze, na tym krzyżu ma swój odwieczny początek Kościół jako wspólnota zbawienia (Aud. gen., 31.07.1991).

- "Czyż jestem stróżem brata mego?" - Rdz 4,9

"Czyż jestem stróżem brata mego?" (Rdz 4,9): wynaturzone pojęcie wolności. Aby właściwie ująć opisaną tu sytuację, trzeba nie tylko przyjrzeć się samym zjawiskom niszczącym życie, które się na nią składają, ale odkryć też różnorakie przyczyny, które ją kształtują. Zadane przez Boga pytanie: "Cóżeś uczynił?" (Rdz 4,10) zdaje się jakoby wezwaniem skierowanym do Kaina, aby wyszedł poza materialną rzeczywistość swojego zbrodniczego czynu i dostrzegł całą jego grozę w motywacjach, które dały mu początek, i w konsekwencjach, które zeń wynikają.

Decyzje wymierzone przeciw życiu rodzą się czasem z trudnych czy wręcz dramatycznych doświadczeń głębokiego cierpienia, samotności, całkowitego braku perspektyw ekonomicznych, depresji i lęku o przyszłość. Tego rodzaju okoliczności mogą także znacznie złagodzić odpowiedzialność subiektywną, a w konsekwencji także winę tych, którzy podejmują takie decyzje, ze swej natury zbrodnicze. Niemniej problem ten wykracza dzisiaj poza sytuacje osobiste, chociaż ich znaczenia pominąć nie można. Występuje on bowiem także na płaszczyźnie kulturowej, społecznej i politycznej, gdzie ujawnia się jego aspekt najbardziej szkodliwy i niepokojący, a mianowicie tendencja - coraz bardziej rozpowszechniona - do interpretowania wymienionych tu przestępstw przeciw życiu jako uprawnionych przejawów wolności osobistej, które należy uznawać i chronić jako autentyczne prawa jednostki.

W ten sposób dokonuje się tragiczny w skutkach zwrot w długim procesie historycznym, który doprowadziwszy do odkrycia idei "praw człowieka" - jako wrodzonych praw każdej osoby, uprzednich wobec konstytucji i prawodawstwa jakiegokolwiek państwa - popada dziś w zaskakującą sprzeczność: właśnie w epoce, w której uroczyście proklamuje się nienaruszalne prawa osoby i publicznie deklaruje wartość życia, samo prawo do życia jest w praktyce łamane i deptane, zwłaszcza w najbardziej znaczących dla człowieka momentach jego istnienia, jakimi są narodziny i śmierć.

(...) różne deklaracje praw człowieka oraz liczne inicjatywy, które się do nich odwołują, wskazują na pogłębianie się w całym świecie wrażliwości moralnej, bardziej skłonnej uznać wartość i godność każdej ludzkiej istoty jako takiej, bez względu na jej rasę, narodowość, religię czy poglądy polityczne i pochodzenie społeczne. Właśnie w ten sposób można interpretować odpowiedź Kaina na pytanie Boga: "Gdzie jest brat twój, Abel?": "Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?" (Rdz 4,9). Tak, każdy człowiek jest "stróżem swego brata", ponieważ Bóg powierza człowieka człowiekowi. I właśnie w perspektywie tego zawierzenia Bóg obdarza każdego człowieka wolnością, w której istotne znaczenie ma wymiar relacyjny. Wolność jest wielkim darem Stwórcy, jako że ma służyć osobie i jej spełnieniu, które dokonuje się przez dar z siebie i otwarcie się na drugiego człowieka. Natomiast absolutyzacja wolności w indywidualistycznym ujęciu prowadzi do ogołocenia jej z pierwotnej treści oraz do przekreślenia jej najgłębszego powołania i godności (Enc. Evangelium vitae, 18-19).

- Bóg upomina się o życie Abla

"Cóżeś uczynił?" (Rdz 4,10): osłabienie wartości życia. Bóg powiedział do Kaina: "Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!" (Rdz 4,10). Krew wylana przez ludzi nie przestaje wołać, z pokolenia na pokolenie, i wołanie to przybiera wciąż nowe brzmienia i akcenty.

Pytanie Boga: "Cóżeś uczynił?", od którego Kain nie może się uchylić, jest skierowane także do współczesnego człowieka, aby uświadomił sobie ogrom i powagę zamachów na życie, których piętno nadal ciąży nad dziejami ludzkości; aby poszukiwał różnorakich przyczyn, które leżą u podstaw tych zamachów i je pomnażają; aby z najgłębszą powagą zastanowił się nad konsekwencjami, jakie z zamachów tych wynikają dla istnienia osób i narodów.

Niektóre zagrożenia pochodzą z samej natury, ale narastają z winy człowieka, który okazuje beztroskę i dopuszcza się zaniedbań, chociaż nierzadko mógłby im zapobiec; inne są skutkiem przemocy, nienawiści, sprzecznych interesów, które skłaniają ludzi do agresji wobec innych, czego przejawem są zabójstwa, wojny, masowe mordy i ludobójstwo.

Jakże nie wspomnieć tu o przemocy wymierzonej przeciw życiu milionów istot ludzkich, zwłaszcza dzieci, zmuszonych znosić nędzę, niedożywienie i głód z powodu niesprawiedliwego podziału ziemi pomiędzy poszczególne narody i klasy społeczne? O przemocy nieodłącznie związanej nie tylko z wojną, ale także z gorszącym handlem bronią, który przyczynia się do zaostrzenia licznych konfliktów zbrojnych, nękających świat? O zasiewie śmierci, jaki dokonuje się przez bezmyślne naruszanie równowagi ekologicznej, przez zbrodniczy handel narkotykami i przez propagowanie wzorców zachowań w dziedzinie życia płciowego, które nie tylko są moralnie nie do przyjęcia, ale rodzą także poważne niebezpieczeństwa dla życia? Nie sposób sporządzić pełnej listy różnorakich zagrożeń życia ludzkiego, tak wiele jawnych i ukrytych form przybierają one w naszych czasach! (Enc. Evangelium vitae, 10).

- "Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!" - Rdz 4,10

"Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!" (Rdz 4,10). Nie tylko krew Abla, pierwszej niewinnej ofiary zabójstwa, woła głośno do Boga, który jest źródłem i obrońcą życia. Także krew każdego innego człowieka zabitego po Ablu jest głosem wznoszącym się do Pana. W sposób absolutnie jedyny i wyjątkowy woła do Boga krew Chrystusa, którego proroczą zapowiedzią jest postać niewinnego Abla, jak przypomina autor Listu do Hebrajczyków: "Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, (...) do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla" (12,22.24).

Jest to krew pokropienia. Jej symbolem i proroczym znakiem była krew ofiar Starego Przymierza, poprzez które Bóg ukazywał ludziom, że pragnie przekazać im swoje życie, oczyszczając ich i uświęcając (por. Wj 24,8; Kpł 17,11). Otóż wszystko to spełnia się i urzeczywistnia w Chrystusie: Jego krew jest krwią pokropienia, która dokonuje odkupienia, oczyszcza i zbawia; jest to krew Pośrednika Nowego Przymierza, "za wielu (...) wylana na odpuszczenie grzechów" (Mt 26,28). Krew płynąca z przebitego boku Chrystusa na krzyżu (por. J 19,34) "przemawia mocniej niż krew Abla": ta krew wyraża bowiem i domaga się głębszej "sprawiedliwości", przede wszystkim jednak błaga o miłosierdzie, oręduje przed obliczem Ojca za braćmi (por. Hbr 7,25), jest źródłem doskonałego odkupienia i darem nowego życia.

Krew Chrystusa objawia, jak wielka jest miłość Ojca, a zarazem ukazuje, jak cenny jest człowiek w oczach Boga i jak ogromna jest wartość jego życia. Przypomina nam o tym Apostoł Piotr: "Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy" (1 P 1,18-19). (...)

Krew Chrystusa objawia też człowiekowi, że jego wielkość, a zatem jego powołanie, polega na bezinteresownym darze z siebie. Właśnie dlatego, że krew Jezusa została wylana jako dar życia, nie jest już znakiem śmierci i ostatecznej rozłąki z braćmi, ale narzędziem komunii udzielającej wszystkim życia w obfitości. Kto pije tę krew w sakramencie Eucharystii i trwa w Jezusie (por. J 6,56), zostaje włączony w dynamikę Jego miłości i ofiary z własnego życia, aby mógł wypełnić pierwotne powołanie do miłości, właściwe każdemu człowiekowi (por. Rdz 1,27; 2,18-24).

Z krwi Chrystusa wszyscy ludzie czerpią również moc do działania w obronie życia. Ta właśnie krew jest najmocniejszym znakiem nadziei, a wręcz fundamentem absolutnej pewności co do tego, że zgodnie z Bożym zamysłem życie zwycięży. "A śmierci już odtąd nie będzie" - woła donośny głos wychodzący od tronu Bożego w niebiańskim Jeruzalem (Ap 21,4). Zaś św. Paweł zapewnia nas, że dzisiejsze zwycięstwo nad grzechem jest znakiem i zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią, kiedy to sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? (1 Kor 15,54-55) (Enc. Evangelium vitae, 25).

- "Kultura życia" a "kultura śmierci"

Poszukując najgłębszych korzeni walki między "kulturą życia" a "kulturą śmierci", nie możemy uznać za jej jedyną przyczynę wspomnianej wyżej, wynaturzonej idei wolności. Trzeba dojść do sedna dramatu, jaki przeżywa współczesny człowiek: jest nim osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka, zjawisko typowe w kontekście społecznym i kulturowym zdominowanym przez sekularyzm, którego wpływy przenikają nawet do wnętrza wspólnot chrześcijańskich i wystawiają je na próbę. Kto poddaje się oddziaływaniu tej atmosfery, łatwo może się znaleźć w zamkniętym kole, które wciąga go niczym straszliwy wir: tracąc wrażliwość na Boga, traci się także wrażliwość na człowieka, jego godność i życie; z drugiej strony, systematyczne łamanie prawa moralnego, zwłaszcza w poważnej materii poszanowania życia ludzkiego i jego godności, prowadzi stopniowo do swoistego osłabienia zdolności odczuwania ożywczej i zbawczej obecności Boga.

Raz jeszcze możemy się tu odwołać do historii zabójstwa Abla przez jego brata. Po przekleństwie nałożonym przez Boga na Kaina tak zwraca się on do Pana: "Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść. Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli, i mam się ukrywać przed tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!" (Rdz 4,13-14). Kain uważa, że nigdy nie uzyska Bożego przebaczenia za swój grzech i że jego nieuniknionym przeznaczeniem jest "ukrywanie się" przed Bogiem. Jeśli Kain potrafi wyznać, że jego wina jest "zbyt wielka", to dlatego, że uświadamia sobie, że znajduje się przed obliczem Boga i przed Jego sprawiedliwym sądem. W istocie bowiem tylko człowiek stojący przed Panem może uznać swój grzech i dostrzec cały jego ciężar. Doświadczył tego Dawid, który "uczyniwszy, co złe jest przed Bogiem", i wysłuchawszy nagany proroka Natana (por. 2 Sm

11-12), woła: "Uznaję (...) moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną. Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą" (Ps 51[50],5-6) (Enc. Evangelium vitae, 21).

- Pismo Święte zachowuje bardzo pozytywną wizję wartości życia

Pismo Święte zachowuje bardzo pozytywną wizję wartości życia. Człowiek niezmiennie jest stworzony "na obraz Boży" (por. Rdz 1,26), a każdy wiek ma swoje zalety i zadania. Słowo Boże mówi wręcz z wielkim poważaniem o podeszłym wieku, tak że długowieczność jest postrzegana jako znak Bożej łaskawości (por. Rdz 11,10-32). W przypadku Abrahama - którego starość ukazana zostaje jako przywilej - ta łaskawość przybiera postać obietnicy:

"Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi" (Rdz 12,2-3). Jego żona Sara jest świadoma swojej fizycznej starości, ale właśnie ta niemoc przekwitłego już ciała pozwala jej doświadczyć mocy Boga, który przezwycięża ludzką słabość.

Stary jest Mojżesz, gdy Bóg powierza mu misję wyprowadzenia ludu wybranego z Egiptu. Z mandatu Bożego dokonuje wielkich dzieł w służbie Izraela nie w latach młodości, ale w podeszłym wieku. Spośród innych postaci starców chciałbym wymienić Tobiasza, który z pokorą i odwagą stara się przestrzegać prawa Bożego, wspomagać potrzebujących i cierpliwie znosić ślepotę aż do chwili, gdy doznaje uzdrowienia za sprawą Anioła posłanego przez Boga (por. Tb 1-2); na koniec wspomnijmy Eleazara, którego męczeństwo jest świadectwem niezwykłej ofiarności i męstwa (por. 2 Mch 6,18-31) (List do ludzi w podeszłym wieku, 6).

Opowiadanie o potopie i budowie wieży

Babel - Rdz 6,1-9,17; 11,1-9

- Potop następstwem upadku moralnego ludzkości - Rdz 6,5-8

Duch, który przenika głębokości Boże, został nazwany przez Jezusa w mowie pożegnalnej w Wieczerniku Parakletem. Jest On bowiem "wzywany" od początku, ażeby "przekonywał świat o grzechu". Jest do tego definitywnie wezwany Krzyżem Chrystusa. Przekonywać o grzechu - to znaczy: wykazywać zło, jakie się w nim zawiera. To znaczy: objawiać mysterium iniquitatis. Zła grzechu nie sposób dosięgnąć w całej jego bolesnej rzeczywistości, nie "przenikając głębokości Bożych". Od początku ponura tajemnica grzechu zaistniała w świecie na gruncie odniesienia stworzonej wolności do Stwórcy. Zaistniała jako akt woli stworzenia, człowieka, przeciwny woli Boga: zbawczej woli Boga. Co więcej, zaistniała wbrew prawdzie, na gruncie kłamstwa, definitywnie już "osądzonego", które to kłamstwo postawiło w stan oskarżenia, w stan permanentnego podejrzenia, samą stwórczą i zbawczą Miłość. Człowiek poszedł za "ojcem kłamstwa" - przeciw Ojcu Życia i Duchowi Prawdy.

Czyż więc "przekonywać o grzechu" - nie musi równocześnie znaczyć: objawiać cierpienie? Objawiać ból, niepojęty i niewyrażalny, jaki z powodu grzechu w jego antropomorficznej wizji Księga święta zda się dostrzegać w "głębokościach Bożych", w samym niejako sercu nieogarnionej Trójcy? Kościół, czerpiąc natchnienie z Objawienia, wierzy i wyznaje, że grzech jest obrazą Boga. Co odpowiada tej "obrazie" w niezgłębionym życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego, temu odrzuceniu Ducha, który jest Miłością oraz Darem? Pojęcie Boga, jako Bytu absolutnie doskonałego, wyłącza z pewnością wszelki ból pochodzący z braku czy zranienia; jednakże w "głębokościach Bożych" jest miłość ojcowska, która w języku biblijnym wobec grzechu człowieka posuwa się aż do słów: "żal mi, żem stworzył człowieka" (por. Rdz 6,7). "Kiedy (...) Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi (...) żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się (...). Pan rzekł: "(...) żal mi, że ich stworzyłem"" (Rdz 6,5-7). Najczęściej jednak Pismo Święte mówi nam o Ojcu, który współczuje człowiekowi, dzieląc jakby jego ból. Ostatecznie ów niezgłębiony i niewypowiedziany "ból" Ojca zrodzi nade wszystko całą przedziwną ekonomię miłości odkupieńczej w Jezusie Chrystusie, ażeby - poprzez mysterium pietatis - Miłość mogła się okazać potężniejsza od grzechu w dziejach człowieka. Ażeby zwyciężył "Dar"! (Enc. Dominum et Vivificantem, 39).

- Noe po potopie - symbol gołębicy

Wymowny jest starożytny komentarz judaistyczny do fragmentu Księgi Rodzaju (por. 1,2), opisujący Ducha, który unosi się z matczyną czułością nad pierwotnymi wodami: "Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód niczym gołębica unosząca się nad swymi pisklętami bez dotykania ich" (Talmud, Hagigah 15a). Duch Święty zstępuje na Jezusa jako moc pełna miłości. Właśnie w nawiązaniu do chrztu Jezusa Katechizm Kościoła Katolickiego poucza: "Duch, którego Jezus posiada w pełni od chwili swego poczęcia, przychodzi "spocząć" na Nim. Jezus będzie Jego źródłem dla całej ludzkości" (n. 536) (Aud. gen., 12.04.2000).

- "Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię"

Życie człowieka pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu. Dlatego Bóg jest jedynym Panem tego życia: człowiek nie może nim rozporządzać. Bóg sam przypomina o tym Noemu po potopie: "Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego - o życie brata" (Rdz 9,5). Autor tekstu biblijnego stara się w tym miejscu podkreślić, że fundamentem świętości życia jest Bóg i Jego działanie stwórcze: "bo człowiek został stworzony na obraz Boga" (Rdz 9,6).

Życie i śmierć człowieka są zatem w ręku Boga, w Jego mocy: "w Jego ręku - tchnienie życia i dusza każdego człowieka", woła Hiob (12,10). "To Pan daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza" (1 Sm 2,6). Tylko Bóg może powiedzieć: "Ja zabijam i Ja sam ożywiam" (Pwt 32,39).

Ta władza sprawowana przez Boga nie jest jednak zagrażającą samowolą, ale opiekuńczą i pełną miłości troską, którą otacza On swoje stworzenia. To prawda, że życie człowieka jest w ręku Boga, ale prawdą jest też, że są to ręce miłujące, podobne dłoniom matki, która tuli, karmi i pielęgnuje swoje dziecko: "wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza" (Ps 131[130],2; por. Iz 49,15; 66,12-13; Oz 11,4). Tak więc Izrael nie patrzy na dzieje narodów i ludzi jako na owoc czystego przypadku albo ślepego losu, ale widzi w nich realizację zamysłu miłości, zgodnie z którym Bóg gromadzi wszystkie moce życia i przeciwstawia je siłom zła zrodzonym z grzechu: "Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było" (Mdr 1,13-14).

Z prawdy o świętości życia wynika zasada jego nienaruszalności, wpisana od początku w serce człowieka, w jego sumienie. Pytanie: "Cóżeś uczynił?" (Rdz 4,10), które Bóg zadał Kainowi, gdy ten zabił swego brata Abla, wyraża doświadczenie każdego człowieka: głos przemawiający w głębi jego sumienia przypomina mu zawsze o nienaruszalności życia - własnego i innych - jako rzeczywistości, która do niego nie należy, bo jest własnością i darem Boga, Stwórcy i Ojca.

Przykazanie mówiące o nienaruszalności ludzkiego życia rozbrzmiewa pośród "dziesięciu słów" przymierza synajskiego (por. Wj 34,28). Zakazuje przede wszystkim zabójstwa: "Nie będziesz zabijał" (Wj 20,13); "nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego" (Wj 23,7); ale zabrania także - jak to precyzuje późniejsze prawodawstwo Izraela - zranienia w jakikolwiek sposób ciała bliźniego (por. Wj 21,12-27). Trzeba oczywiście przyznać, że w Starym Testamencie ta wrażliwość na wartość życia, choć już tak wyraźna, nie ma jeszcze owej subtelności, wyrażonej w Kazaniu na Górze, czego świadectwem są niektóre aspekty prawodawstwa wówczas obowiązującego, które przewidywało dotkliwe kary cielesne, a nawet karę śmierci. Lecz to ogólne przesłanie, które zostanie udoskonalone przez Nowy Testament, jest stanowczym wezwaniem do uszanowania zasady nienaruszalności życia fizycznego i integralności osobistej, zaś jego punktem kulminacyjnym jest pozytywne przykazanie, które każe poczuwać się do odpowiedzialności za bliźniego jak za siebie samego: "będziesz miłował bliźniego jak siebie samego" (Kpł 19,18).

Przykazanie "nie zabijaj", zawarte w pozytywnym przykazaniu miłości bliźniego i przez nie pogłębione, zostaje potwierdzone w całej swej mocy przez Pana Jezusa. Na pytanie bogatego młodzieńca: "Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?", Jezus odpowiada: "jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania" (Mt 19,16.17). I jako pierwsze z nich wy mienia przykazanie "nie zabijaj" (w. 18). W Kazaniu na Górze Jezus żąda od swoich uczniów sprawiedliwości doskonalszej niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy, także w dziedzinie poszanowania życia: "Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi" (Mt 5,21-22).

Przez swoje słowa i czyny Jezus jeszcze wyraźniej ukazuje pozytywne wymogi przykazania dotyczącego nienaruszalności życia. Można je odnaleźć już w Starym Testamencie, którego prawodawstwo starało się chronić życie w chwilach słabości i zagrożenia, otaczając opieką cudzoziemców, wdowy, sieroty, chorych, wszelkiego rodzaju ubogich oraz życie nienarodzonych (por. Wj 21,22; 22,20-26). Dzięki Jezusowi te pozytywne wymogi zyskują nową żywotność i rozmach, ukazując cały swój zasięg i głębię: obejmują nie tylko troskę o życie brata (krewnego, członka tego samego narodu czy cudzoziemca mieszkającego w kraju Izraela), ale także odpowiedzialność za obcych, a nawet miłość nieprzyjaciół.

Żaden człowiek nie jest obcy dla tego, kto powinien być bliźnim wszystkich potrzebujących i poczuwać się do odpowiedzialności za ich życie, jak naucza wymowna i przekonująca przypowieść o dobrym Samarytaninie (por. Łk 10,25-37). Nawet wróg przestaje być wrogiem dla tego, kto ma obowiązek go kochać (por. Mt 5,38-48; Łk 6,27-35) i "czynić mu dobro" (por. Łk 6,27.33.35), zaspokajając gorliwie i bezinteresownie jego życiowe potrzeby (por. Łk 6,34-35). Szczytem tej miłości jest modlitwa za nieprzyjaciół, która współbrzmi z przewidującą miłością Boga: "A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych" (Mt 5,44-45; por. Łk 6,28.35).

Tak więc najgłębszym wymiarem Bożego przykazania, chroniącego życie człowieka, jest wymóg okazywania czci i miłości każdej osobie i jej życiu. Takie pouczenie kieruje do chrześcijan Rzymu Apostoł Paweł, nawiązując do słów Jezusa (por. Mt 19,17-18): "Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa" (Rz 13,9-10) (Enc. Evangelium vitae, 39-40).

- Powszechność i niezmienność norm moralnych

Więź między wiarą a moralnością ujawnia w pełni swój blask w bezwarunkowym poszanowaniu niezaprzeczalnych wymogów wypływających z osobowej godności każdego człowieka, wymogów chronionych przez normy moralne, które zakazują bez wyjątku dokonywania czynów wewnętrznie złych. Powszechność i niezmienność normy moralnej ujawnia, a zarazem stoi na straży godności osobowej, to znaczy nienaruszalności człowieka, na którego obliczu jaśnieje blask Boży (por. Rdz 9,5-6).

Konieczność odrzucenia teorii etycznych "teologicznych" - "konsekwencjalizmu" i "proporcjonalizmu" - które zaprzeczają istnieniu norm moralnych negatywnych, odnoszących się do określonych sposobów postępowania i obowiązujących bez wyjątków, znajduje szczególnie wyraziste potwierdzenie w chrześcijańskim męczeństwie, które zawsze było i nadal jest obecne w życiu Kościoła (Enc. Veritatis splendor, 90).

- Boży obraz w człowieku

Prawda o człowieku stworzonym "na obraz Boży" powtarza się w różnych miejscach Pisma Świętego, zarówno w Księdze Rodzaju ("człowiek został stworzony na obraz Boga": Rdz 9,6), jak i w innych księgach mądrościowych. W Księdze Mądrości jest powiedziane: "dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności" (2,23). W Księdze Syracha czytamy: "Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci. (...) Przyodział ich w moc podobną swojej i uczynił ich na swój obraz" (17,1.3). Tak więc ten człowiek stworzony "dla nieśmiertelności", również po grzechu, również poddany śmierci, nie przestaje być obrazem Boga. Nosi w sobie odblask Bożej mocy, związanej z władzą poznawania i wolną wolą. Jest autonomicznym podmiotem, źródłem swoich czynów, ale nie przestaje nosić w sobie istotnych cech zależności od Boga, swojego Stwórcy (przygodność ontologiczna).

Po stworzeniu człowieka mężczyzną i niewiastą Stwórca im błogosławił, mówiąc: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami (...), nad ptactwem (...) i nad wszystkimi zwierzętami" (Rdz 1,28). Stworzenie na obraz Boga stanowi podstawę panowania nad innymi stworzeniami w świecie widzialnym, które zostały powołane do istnienia ze względu na człowieka i "dla niego". To panowanie, o jakim mowa w Księdze Rodzaju 1,28, ma być udziałem wszystkich ludzi, którym mężczyzna i kobieta dadzą życie. Mówi o tym również opis jahwistyczny (Rdz 2,24), do którego jeszcze powrócimy. Przekazując życie swojemu potomstwu, mężczyzna i kobieta pozwalają mu dziedziczyć "obraz Boży", który stał się udziałem człowieka w akcie stworzenia w sposób nieodwracalny. (...)

Poprzez stworzenie na obraz Boży człowiek jest równocześnie wezwany do tego, aby stał się wśród stworzeń widzialnego świata wyrazicielem chwały Boga, poniekąd słowem Jego chwały. Tutaj nauka o człowieku, zawarta na pierwszych stronicach Biblii (Rdz 1), spotyka się z nowotestamentowym objawieniem prawdy o Chrystusie jako Słowie przedwiecznym, które jest "obrazem Boga niewidzialnego", a zarazem "Pierworodnym wobec każdego stworzenia" (Kol 1,15). Człowiek stworzony na obraz Boga zostaje, według planu Bożego, w sposób szczególny odniesiony do Słowa, Przedwiecznego obrazu Ojca, które w pełni czasów stanie się ciałem. Adam - pisze św. Paweł - "jest typem Tego, który miał przyjść" (Rz 5,14). Albowiem Bóg - Stwórca "tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by stali się na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi" (Rz 8,29).

Tak więc prawda o człowieku stworzonym na obraz Boga nie tylko wyznacza miejsce człowieka w całym porządku stworzenia, ale równocześnie mówi już o jego związku z porządkiem zbawienia w Chrystusie, który jest odwiecznym i współistotnym "obrazem Boga" (2 Kor 4,4): obrazem Ojca. Stworzenie człowieka na obraz Boga świadczy od samego początku Księgi Rodzaju o jego wezwaniu. Wezwanie to objawia się w pełni wraz z przyjściem Chrystusa. Wtedy to "za sprawą Ducha Świętego" otworzy się pełna perspektywa upodobnienia do obrazu współistotnego Bogu, którym jest Chrystus (por. 2 Kor 3,18). I tak "obraz" z Księgi Rodzaju (1,27) osiągnie pełnię swego objawionego znaczenia (Aud. gen., 9.04.1986).

- Bóg zawiera przymierze z całą ludzkością po potopie - Rdz 9,9

"Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię" (Rdz 9,9-11). Przymierze to ma wielkie znaczenie w ramach Starego Testamentu. Bóg, który jest Stwórcą człowieka i wszystkich istot żyjących, sprowadził na ziemię potop, ażeby niejako unicestwić to, co sam stworzył. Przyczyną tej karzącej decyzji Stwórcy był grzech, który po upadku pierwszych rodziców szeroko się rozplenił na ziemi, jednakże wody potopu oszczędziły Noego i jego rodzinę oraz wszystkie zwierzęta, które on zabrał z sobą do arki. Dzięki temu ocalał człowiek i inne stworzenia żyjące, które przetrwały czas karzącego gniewu Stwórcy i po potopie stały się początkiem nowego przymierza Boga ze stworzeniem. Znakiem widomym tego przymierza była tęcza. Mówi Bóg: "Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami" (Rdz 9,13-15) (16.02.1997, Msza św. w rzymskim kościele św. Andrzeja Avellino).

- Wieża Babel, rozproszenie narodów - Rdz 11,1-9

Nie można wreszcie pominąć innego, typowego dla współczesnej ludzkości zjawiska, jakim jest występujące z niespotykaną w historii intensywnością nasilenie się konfliktów. Codziennie zadają one ludzkości dotkliwe rany i naruszają jej równowagę. Zjawisko to, wielorakie w swoich przejawach, nie ma nic ze słusznego pluralizmu idei i działań i objawia się w bolesnych starciach pomiędzy osobami, grupami, kategoriami osób, narodami i blokami państw. Te starcia przybierają formy przemocy, terroryzmu i wojny. Współczesna ludzkość, chcąc udowodnić swą "wszechmoc", powtarza bezrozumne doświadczenie wieży Babel (por. Rdz 11,1-9), ale czyni to w daleko większej skali, angażując różne swoje komponenty, siejąc zamęt, walkę, rozkład i ucisk. Wywołuje to w rodzinie ludzkiej dramatyczne wstrząsy i rozdarcie.

Z drugiej strony, nic nie zdoła stłumić dążenia jednostek i ludów do bezcennego dobra, jakim jest pokój w sprawiedliwości. Ewangeliczne błogosławieństwo: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój" (Mt 5,9), znajduje wśród współczesnych ludzi nowy i wymowny oddźwięk: całe ludy żyją dziś, cierpią i działają w imię pokoju i sprawiedliwości. Coraz więcej osób i grup ludzkich obiera drogę społecznego zaangażowania, aby się urzeczywistniło pragnienie pokoju. Spotykamy tu wielu ludzi świeckich, wspaniałomyślnie zaangażowanych w życie społeczne i polityczne, prowadzących wieloraką działalność zarówno w ramach instytucji, jak i wolontariatu, a także w służeniu najmniejszym (Adh. ap. Christifideles laici, 6).

DZIEJE ABRAHAMA - 12,1-25,18

Powołanie Abrahama - Rdz 12,1-8

"Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" (Wj 20,2). Synaj był drugim etapem wielkiej pielgrzymki wiary, która rozpoczęła się w momencie, gdy Bóg powiedział do Abrahama: "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę" (Rdz 12,1). Prawo i Przymierze są pieczęcią obietnicy złożonej Abrahamowi. Poprzez Dekalog i prawo moralne wpisane w ludzkie serce (por. Rz 2,15) Bóg rzuca radykalne wyzwanie wolności każdego człowieka. Odpowiedzieć na Boży głos rozbrzmiewający w głębi naszego sumienia i wybrać dobro - oto najdoskonalsze zastosowanie ludzkiej wolności. W istocie rzeczy jest to równoznaczne z dokonaniem wyboru między życiem a śmiercią (por. Pwt 30,15). Idąc ścieżką Przymierza z Bogiem, który jest święty, ludzie stali się dziedzicami i świadkami obietnicy, obietnicy prawdziwego wyzwolenia i pełni życia. Zmartwychwstanie Jezusa jest ostatecznym przypieczętowaniem wszystkich Bożych obietnic, miejscem narodzin nowej, zmartwychwstałej ludzkości, rękojmią historii naznaczonej przez mesjańskie dary pokoju i duchowej radości. U zarania nowego tysiąclecia chrześcijanie mogą i powinni patrzeć w przyszłość z niezachwianą ufnością w chwalebną moc Zmartwychwstałego, którą On czyni wszystko nowe (por. Ap 21,5). On jest Tym, który wyzwala całe stworzenie z niewoli marności (por. Rz 8,20). Przez swoje zmartwychwstanie otwiera drogę do wielkiego odpoczynku szabatu, do Ósmego Dnia, gdy pielgrzymowanie ludzkości dobiegnie kresu, a Bóg będzie wszystkim we wszystkich (por. 1 Kor 15,28) (26.03.2000 - Jerozolima, homilia w czasie Mszy św.).

- Wiara Abrahama odpowiedzią na Boże wybranie

Abraham został wezwany przez Boga, aby wyruszył w drogę: "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca (...). Uczynię bowiem z ciebie wielki naród" (Rdz 12,1-2). Droga Abrahama jest to droga poprzez pokolenia: od rodziny, od swojej rodziny do narodu. Bóg wybrał ten naród. Wybrał go już w Abrahamie. Wiara Abrahama była odpowiedzią na to Boże wybranie. Miała ona być przekazywana z pokolenia na pokolenie jako odpowiedź na wezwanie Boga: pielgrzymowanie w wierze. Kierunek pielgrzymki - naprzód Abrahama, potem Mojżesza wraz z ludem - to Ziemia Obiecana. Pielgrzymowanie ma swój wymiar przestrzenny. Jest osadzone w pierwotnej tradycji nomadów, ludów pasterskich. Poprzez to wszystko jednak przebija inny wymiar: Abraham idzie za głosem Boga, który go wzywa. Pielgrzymuje w kierunku, który Bóg mu wskazuje (por. Rdz 12,4). W ten sposób ten, który jest "ojcem naszej wiary", stanowi zapowiedź Tego, który jest tej wiary Wypełnieniem: "Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14,6) (19.06.1993 - Macerata, Msza św. na rozpoczęcie pielgrzymki do Loreto).

- Historia zbawienia przenika dzieje ludzkości od początku

Cały plan Objawienia realizuje się w procesie historii zbawienia, która przenika dzieje ludzkości od początku. "Bóg, przez Słowo stwarzając wszystko i zachowując (por. J 1,3), daje ludziom poprzez rzeczy stworzone trwałe świadectwo o sobie (por. Rz 1,19-20); a chcąc otworzyć drogę do zbawienia nadziemskiego, objawił ponadto siebie samego pierwszym rodzicom zaraz na początku" (Dei Verbum, 2). Tak więc ponad "świadectwo stworzeń", które przemawia od początku do człowieka, skierowując jego umysł do niewidzialnego Stwórcy, od samego również początku trwa w dziejach człowieka samoobjawianie się Boga, które szuka właściwej dla siebie odpowiedzi w ludzkim "wierzę". Objawienie to nie zostało przerwane przez grzech pierwszych ludzi. Albowiem Bóg "po (...) upadku wzbudził w nich nadzieję zbawienia przez obietnicę odkupienia (por. Rdz 3,15); i bez przerwy troszczył się o rodzaj ludzki, aby wszystkim, którzy przez wytrwanie w dobrym szukają zbawienia, dać żywot wieczny (por. Rz 2,6-7).

W swoim czasie znów powołał Abrahama, by uczynić zeń naród wielki (por. Rdz 12,2), który to naród po patriarchach pouczał przez Mojżesza i Proroków, by uznawał Jego samego jako Boga żywego i prawdziwego, troskliwego Ojca i Sędziego sprawiedliwego, oraz by oczekiwał obiecanego Zbawiciela. I tak poprzez wieki przygotowywał drogę Ewangelii" (Dei Verbum, 3). Wiara, jako odpowiedź człowieka na słowo Bożego Objawienia, wchodzi w definitywną fazę wraz z przyjściem Chrystusa wówczas, gdy "na koniec" Bóg "przemówił do nas przez Syna" (por. Hbr 1,1-2) (Aud. gen., 3.04.1985).

- Przymierze i Prawo nadane od Boga żyją na wieki

Jakkolwiek wydawało się to niemożliwe, Sara urodziła Izaaka, a Abraham otrzymał ziemię, zaś przez Abrahama i jego potomstwo obietnica stała się błogosławieństwem dla "ludów całej ziemi" (por. Rdz 12,3; 18,18). Obietnica została przypieczętowana, gdy Bóg przemówił do Mojżesza na górze Synaj. To, co dokonało się między Mojżeszem i Bogiem na świętej górze, nadało całej późniejszej historii zbawienia kształt Przymierza miłości między Bogiem a człowiekiem - Przymierza, które domaga się posłuszeństwa, ale przyrzeka wyzwolenie. Dziesięcioro Przykazań, które na Synaju zostały wykute w kamieniu, ale od początku stworzenia są wpisane w serce człowieka, to Boża pedagogia miłości, wskazująca jedyną niezawodną drogę do zaspokojenia naszego najgłębszego pragnienia: niepowstrzymanego dążenia ludzkiego ducha do dobra, prawdy i harmonii. Lud błąkał się przez czterdzieści lat, zanim dotarł do tego kraju. Mojżesz, który "poznał Pana twarzą w twarz" (Pwt 34,10), miał umrzeć na górze Nebo i zostać pochowany "w dolinie krainy Moabu (...), a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień" (Pwt 34,5-6). Ale Przymierze i Prawo, które otrzymał od Boga, żyją na wieki (21.03.2000 - Amman, homilia w czasie Mszy św.).

- Bóg wybrał sobie i ukształtował lud, by objawić i ziścić swój plan miłości

Stary Testament świadczy, że Bóg wybrał sobie i ukształtował lud, by objawić i ziścić swój plan miłości. Równocześnie jednak Bóg jest Stworzycielem i Ojcem wszystkich ludzi, o wszystkich się troszczy, na wszystkich rozciąga swe błogosławieństwo (por. Rdz 12,3) i ze wszystkimi zawarł przymierze (por. Rdz 9,1-17). Izrael doświadcza Boga osobowego i Zbawiciela (por. Pwt 4,37; 7,6-8; Iz 43,1-7) i staje się Jego świadkiem i rzecznikiem pośród narodów. W ciągu swych dziejów Izrael uświadamia sobie, że jego wybranie ma znaczenie uniwersalne (...).

W orędziu ewangelicznym Kościół daje siłę, która wyzwala i tworzy postęp właśnie dlatego, że prowadzi do nawrócenia serca i umysłu, do uznania godności każdej osoby, usposabia do solidarności, zaangażowania w posługę braciom, włącza człowieka w Boży plan, którym jest budowanie Królestwa pokoju i sprawiedliwości już w tym życiu. Jest to biblijna perspektywa "nowego nieba i nowej ziemi" (por. Iz 65,17; 2 P 3,13; Ap 21,1), która wprowadziła w historię bodziec i cel dla postępu ludzkości. Rozwój człowieka pochodzi od Boga, od wzoru, którym jest Jezus, Człowiek-Bóg, i winien prowadzić do Boga. Oto dlaczego pomiędzy ewangelicznym przepowiadaniem i rozwojem człowieka zachodzi ścisły związek (Enc. Redemptoris missio, 58-59).

- Przymierze, które Bóg zawarł z Izraelem, jest otwarte na całą ludzkość

Stare Przymierze, jak wiadomo, ograniczało się do jednego, przez Boga wybranego ludu: do Izraela. Jednakże i w Starym Testamencie nie brak wypowiedzi wskazujących na przyszły uniwersalizm. Jest o nim mowa w obietnicy, jaką Bóg uczynił Abramowi: "Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi" (Rdz 12,3). Obietnica ta zostaje wielokrotnie odnowiona i rozciągnięta na "wszystkie ludy ziemi" (Rdz 18,18). Inne teksty wyjaśniają i dodają, że to powszechne błogosławieństwo będzie przekazane dzięki potomstwu Abrahama (por. Rdz 22,18), Izaaka (por. Rdz 26,4) i Jakuba (por. Rdz 28,4). Podobną perspektywę, choć w innych słowach, ukazują prorocy, zwłaszcza Księga Izajasza: "Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: "Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich" (...). On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów" (2,2-4). "Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win (...). Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody" (Iz 25,6-7). Od Deutero-Izajasza pochodzą słowa odnoszące się do Sługi Jahwe: "Ja, Pan, (...) ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów" (42,6). Znamienna jest także Księga Jonasza, opisująca misję proroka w Niniwie, poza zasięgiem Izraela (por. 3,1-4.11) (Aud. gen., 13.11.1991).

- Melchizedek - Rdz 14,17-19

Spójność i jedność znajduje swój pierwowzór (jakby prefigurę i antycypację) w postaci Melchizedeka, współczesnego Abrahamowi tajemniczego króla Szalemu. Czytamy w Księdze Rodzaju, że Melchizedek, wychodząc na spotkanie Abrahama, "wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: "Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi"" (Rdz 14,18-19). Postać Melchizedeka, króla-kapłana, weszła do tradycji mesjańskiej, jak o tym świadczy nade wszystko Psalm 110[109], Psalm mesjański par excellence. W Psalmie tym Bóg Jahwe zwraca się do "Pana mego" (czyli do Mesjasza) ze słowami: ""Siądź po mojej prawicy, aż Twych wrogów położę jako podnóżek pod Twoje stopy". Twoje potężne berło niech Pan rozciągnie z Syjonu: "Panuj wśród swych nieprzyjaciół"" (Ps 110[109],1-2). Do powyższych słów, które nie mogą budzić żadnej wątpliwości, gdy chodzi o królewski charakter Tego, do którego zwraca się Jahwe, dołącza się z kolei zapowiedź: "Pan przysiągł i żal Mu nie będzie: "Tyś Kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka"" (Ps 110[109],4). Tak więc Ten, do którego zwraca się Bóg Jahwe, zapraszając Go "na swoją prawicę", ma być zarazem królem i kapłanem "na wzór Melchizedeka" (Aud. gen., 18.02.1987).

Przymierze Boga z Abrahamem - Rdz 15,1-7

Macierzyństwo jest darem Bożym. "Otrzymałam mężczyznę od Pana" (Rdz 4,1) - mówi Ewa, gdy przychodzi na świat Kain, jej syn pierworodny. Za pomocą tych słów Księga Rodzaju określa pierwsze macierzyństwo ludzkich dziejów jako łaskę i radość, których źródłem jest dobroć Stwórcy. Podobnie zostają przedstawione narodziny Izaaka u początków narodu wybranego. Pozbawionemu potomstwa i już staremu Abramowi Bóg obiecuje potomstwo liczne jak gwiazdy na niebie (por. Rdz 15,5). Obietnicę tę patriarcha przyjmuje z wiarą, która pozwala człowiekowi odkryć zamiar Boży: "Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę" (Rdz 15,6). Obietnica ta zostaje potwierdzona słowami wypowiedzianymi przez Pana przy okazji zawarcia Przymierza z Abramem: "Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów" (Rdz 17,4).

Nadzwyczajne i tajemnicze wydarzenia podkreślają, że macierzyństwo Sary jest przede wszystkim owocem miłosierdzia Boga obdarzającego życiem w sposób przekraczający wszelkie ludzkie przewidywania: "Błogosławiąc jej, dam ci i z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami" (Rdz 17,16).

Macierzyństwo zostaje ukazane jako decydujący dar Pana: patriarcha i jego żona otrzymają nowe imię, by zaznaczyć tym nieoczekiwaną i wspaniałą zmianę, jakiej Bóg dokona w ich życiu. Odwiedziny trzech tajemniczych postaci, w których Ojcowie Kościoła dopatrywali się zapowiedzi Trójcy Świętej, są dla Abrahama konkretnym potwierdzeniem spełnienia się obietnicy: "Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy, dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie" (Rdz 18,1-2). Abraham wysuwa zastrzeżenia: "Czyż człowiekowi stuletniemu może się urodzić syn? Albo czy dziewięćdziesięcioletnia Sara może zostać matką?" (Rdz 17,17; por. 18,11-13). Boski gość odpowiada: "Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna" (Rdz 18,14; por. Łk 1,37).

Opowiadanie uwypukla efekt Boskich nawiedzin, które pozwalają zaowocować jedności małżeńskiej, bezpłodnej aż do tego momentu. Zawierzając obietnicy, Abraham zostaje ojcem wbrew wszelkiej nadziei oraz "ojcem w wierze", ponieważ z jego wiary "wywodzi się" wiara narodu wybranego. W Biblii spotykamy również inne opowiadania o kobietach uleczonych z bezpłodności i uszczęśliwionych przez Boga darem macierzyństwa. Są to często sytuacje pełne udręki, które przemieniają się w doświadczenie radości dzięki interwencji Boga wysłuchującego przenikniętej strapieniem modlitwy osoby po ludzku pozbawionej nadziei. I tak na przykład Rachela, "widząc, że nie może dać Jakubowi potomstwa, zazdrościła swej siostrze i rzekła do męża: "Spraw, abym miała dzieci; bo inaczej przyjdzie mi umrzeć!" Jakub rozgniewał się na Rachelę i odparł: "Czyż to ja, a nie Bóg, odmawiam ci potomstwa?"" (Rdz 30,1-2).

Tekst biblijny dodaje jednak od razu, że "Bóg zlitował się i nad Rachelą; wysłuchał ją Bóg i otworzył jej łono. (...) poczęła i urodziła syna" (Rdz 30,22-23). Syn ten, Józef, odegra bardzo ważną rolę w dziejach Izraela po przenosinach do Egiptu. W tym, jak i w innych opowiadaniach biblijnych początkowy temat bezpłodności kobiety służy uwydatnieniu cudownej interwencji Boga w tych szczególnych przypadkach, ale jednocześnie pozwala zrozumieć wymiar bezinteresowności związany z każdym macierzyństwem.

Podobny przebieg wypadków znajdujemy w przekazie o narodzeniu Samsona. Żonie Manoacha, która nigdy nie mogła urodzić dziecka, Anioł Pana mówi: "Otoś teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna" (Sdz 13,3). Nieoczekiwane i cudowne poczęcie jest zapowiedzią wielkich rzeczy, których Pan dokona za pośrednictwem Samsona. W wypadku Anny, matki Samuela, podkreślona zostaje szczególna rola modlitwy. Anna przeżywa upokorzenie, jakim jest niepłodność, podtrzymuje ją jednak na duchu wielka ufność złożona w Bogu, do którego zwraca się nieustannie, by pomógł jej pokonać tę próbę. Pewnego dnia, udając się do świątyni, złożyła obietnicę: "Panie Zastępów! Jeżeli (...) nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia" (1 Sm 1,11).

Jej modlitwa została wysłuchana: "Pan wspomniał na nią. (...) poczęła i po upływie dni urodziła syna i nazwała go imieniem Samuel" (1 Sm 1,19-20). Wypełniając obietnicę, Anna ofiarowała swego syna Panu: "O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu" (1 Sm 1,27-28). Podarowany przez Boga Annie, a następnie oddany przez Annę Bogu, mały Samuel staje się żywym węzłem jedności między Anną a Bogiem. Narodziny Samuela stanowią więc ogromną radość i stają się okazją do wyrażenia wdzięczności. W Pierwszej Księdze Samuela znajdujemy hymn, tak zwany Magnificat Anny, który zdaje się antycypować hymn Maryi: "Raduje się me serce w Panu, moc moja wzrasta dzięki Panu" (1 Sm 2,1).

Łaska macierzyństwa, której Bóg udziela Annie ze względu na jej nieustanną modlitwę, budzi w niej nową ofiarność. Poświęcenie Samuela jest pełną wdzięczności odpowiedzią matki, która dostrzegając w swym dziecku owoc Bożego miłosierdzia, odwzajemnia się darem, powierzając Panu tak bardzo oczekiwanego syna. Na podstawie przypomnianych przez nas relacji o nadzwyczajnych przypadkach macierzyństwa z łatwością można dostrzec, jak ważne miejsce Biblia przypisuje matkom w posłannictwie ich dzieci. W wypadku Samuela Anna odgrywa rolę zasadniczą, ponieważ postanawia ofiarować go Panu. Podobnie decydującą rolę spełnia inna matka, Rebeka, która sprawia, że Jakub otrzymuje dziedzictwo (Rdz 27). Tę matczyną interwencję opisaną przez Biblię można interpretować jako znak wybrania na narzędzie suwerennego planu Bożego. To On wybiera młodszego syna, Jakuba, jako tego, który przyjmuje błogosławieństwo i ojcowskie dziedzictwo, a więc staje się pasterzem i przewodnikiem swego ludu. To On dzięki bezinteresownej i mądrej decyzji ustala i kieruje przeznaczeniem każdego człowieka (Mdr 10,10-12).

Biblijne orędzie na temat macierzyństwa ukazuje ważne i zawsze aktualne aspekty: podkreśla jego darmowość, objawiającą się zwłaszcza w wypadku kobiet bezpłodnych, szczególne przymierze Boga z kobietą oraz specjalny związek istniejący między przeznaczeniem matki i jej dziecka. Jednocześnie interwencja Boga, który w ważnych momentach dziejów swego narodu obdarza płodnością niektóre kobiety bezdzietne, otwiera nas na wiarę w interwencję Boga, który kiedy nadejdzie pełnia czasu, uczyni płodną Dziewicę dla wcielenia swego Syna (Aud. gen., 6.03.1996).

- Ofiara Abrahama jest zapowiedzią Chrystusowej ofiary

"Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność. (...) Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: "Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat"" (Rdz 15,7.18). Zanim jeszcze Mojżesz usłyszy na górze Synaj te słowa: "Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" (Wj 20,2), Abraham usłyszał inne orędzie: "Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego". Kiedy szukamy pierwszego początku przymierza Boga z człowiekiem, musimy skierować się myślą ku temu miejscu, które tak ważną rolę odegrało w historii Ludu Bożego. I dlatego kiedy sięgamy sercem do początków przymierza Boga z ludzkością, wzrok nasz kieruje się ku Abrahamowi, ku temu miejscu, gdzie usłyszał on wezwanie Boga i na to wezwanie odpowiedział posłuszeństwem wiary. Razem z nami także Żydzi i muzułmanie widzą w Abrahamie wzór bezwarunkowego poddania się woli Bożej. Tak pisze autor Listu do Hebrajczyków: "Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie" (11,8). Oto Abraham, którego nazywa Apostoł "ojcem naszej wiary" (por. Rz 4,11-16), uwierzył Bogu, zaufał wzywającemu go. Uwierzył obietnicy. Bóg powiedział do Abrahama: "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. (...) Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi" (Rdz 12,1-3). Czy chodzi tutaj tylko o zamierzenie, jedno z tych, które wyznaczyły szlak tylu wędrówek w epoce, kiedy podstawową formą życia ekonomicznego było pasterstwo? Prawdopodobnie tak, ale z pewnością chodzi nie tylko o to. W dziejach Abrahama, które oznaczają początek historii zbawienia, możemy się już dosłuchać innego znaczenia wezwania i obietnicy. Ziemia, do której wyrusza człowiek prowadzony wezwaniem Bożym, nie należy wyłącznie do ziemskiej geografii. Abraham, który uwierzył Bożemu wezwaniu, jest tym, który wyrusza w drogę ku Ziemi Obiecanej, nienależącej do tej ziemi.

Czytamy w Liście do Hebrajczyków: "Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo" (11,17-18). Oto punkt szczytowy wiary Abrahama. Wystawia Abrahama na próbę ten Bóg, któremu on uwierzył, ten Bóg, od którego otrzymał obietnicę sięgającą w daleką przyszłość: "Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo" (Hbr 11,18). Oto jednak ma złożyć w ofierze Bogu swojego jedynego syna - tego właśnie Izaaka, z którym wiąże całą nadzieję, zgodnie zresztą z Bożą obietnicą. Jakże ma się spełnić dana mu przez Boga obietnica rozlicznego potomstwa, jeżeli syn jedyny, Izaak, zostanie złożony w ofierze? Z tej próby, dramatycznej próby wiary, Abraham wychodzi zwycięsko przez wiarę.

"Pomyślał bowiem - pisze autor Listu do Hebrajczyków - iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych" (por. 11,19). W chwili po ludzku biorąc tragicznej, kiedy już gotów jest zadać śmiertelny cios swemu synowi, Abraham nie przestaje wierzyć. Owszem, jego wiara w Bożą obietnicę dosięga w tym momencie szczytu.

"Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych". Tak myślał ten, po ludzku biorąc, straszliwie doświadczony ojciec. I jego wiara, jego całkowite zawierzenie Bogu nie zawiodło go. Napisane jest: "i dlatego odzyskał go" (Hbr 11,19). Odzyskał Izaaka dlatego, że tak do końca i bezwzględnie zawierzył Bogu. Autor listu jeszcze więcej tutaj zdaje się wyrażać: oto całe Abrahamowe doświadczenie jawi się mu jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Ten człowiek, który stanął u początku naszej wiary, wszedł jak gdyby w odwieczny Boży zamysł. Wedle tradycji, to miejsce, na którym Abraham miał złożyć na ofiarę swojego syna, jest tym samym miejscem, na którym inny ojciec - Ojciec Przedwieczny - miał przyjąć ofiarę swojego jednorodzonego Syna, Jezusa Chrystusa. Ofiara Abrahama jawi się zatem jako prorocza zapowiedź Chrystusowej ofiary. "Tak bowiem Bóg umiłował świat - pisze św. Jan - że Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3,16). Patriarcha Abraham, ojciec naszej wiary, choć sam o tym nie wie, wprowadza niejako wszystkich wierzących na szlak tego odwiecznego Bożego zamierzenia, w którym urzeczywistnia się odkupienie świata.

Kiedyś Chrystus powiedział: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem" (J 8,58). Słowa te wzbudziły zdumienie i sprzeciw słuchaczy: "Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?" (J 8,57). Ci, którzy tak reagowali, myśleli po ludzku i dlatego sprzeciwiali się słowom Chrystusa.

"Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz?" (J 8,53). Jezus odpowiedział: "Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał [go] i ucieszył się" (J 8,56). Oto powołanie Abrahama wydaje się skierowane całkowicie w stronę tego dnia, o którym mówi Chrystus. Rachuby ludzkie tu się załamują. Trzeba przyłożyć Bożą miarę. Dopiero wówczas możemy zrozumieć właściwe znaczenie posłuszeństwa Abrahama, który "wbrew nadziei uwierzył nadziei" (Rz 4,18), że stanie się ojcem wielu narodów, a dzisiaj z pewnością wraz z nami raduje się tym, że Boża obietnica wypełnia się poprzez stulecia, z pokolenia na pokolenie. A że wbrew nadziei uwierzył nadziei, "poczytano mu to za sprawiedliwość" (Rz 4,22), nie tylko ze względu na niego, ale ze względu na nas wszystkich, którzy jesteśmy jego potomkami w wierze. Oto "wierzymy w Tego, co wskrzesił z martwych Jezusa, Pana naszego" (Rz 4,24) - wydanego za nasze grzechy i wskrzeszonego z martwych dla naszego usprawiedliwienia (por. Rz 4,25). O tym jeszcze Abraham nie wiedział, ale ku temu szedł, przez posłuszeństwo wiary, kierując się w stronę wszystkich Bożych obietnic, ufając, że wszystkie będą spełnione. A wśród wszystkich obietnic, która jest większa od tej, jaka spełniła się przez tajemnicę paschalną Chrystusa? Naprawdę w wierze Abrahama Wszechmocny zawarł wieczne przymierze z rodzajem ludzkim. Ostatecznym spełnieniem tego przymierza jest Jezus Chrystus, współistotny Ojcu jednorodzony Syn, który stał się Człowiekiem, ażeby przez uniżenie krzyża i chwałę zmartwychwstania wprowadzić nas do tej ziemi zbawienia, którą od początku obiecał ludzkości Bóg bogaty w miłosierdzie.

Niezrównanym wzorem odkupionego ludu, zmierzającego ku wypełnieniu tej uniwersalnej obietnicy, jest Maryja, Ta, która "uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana" (por. Łk 1,45). Jako Córa Abrahama w wierze, a nie tylko według ciała, Maryja miała osobisty udział w jego doświadczeniu. Także Ona, jak Abraham, zgodziła się na złożenie w ofierze Syna, jednakże od Abrahama nie zażądano ostatecznie oddania Izaaka, natomiast Chrystus wypił kielich cierpienia do ostatniej kropli. Maryja zaś uczestniczyła bezpośrednio w cierpieniu Syna, stojąc pod krzyżem z wiarą i nadzieją (por. J 19,25). Był to kres długiego oczekiwania. Ukształtowana przez rozważanie ksiąg prorockich, Maryja przeczuwała, co Ją czeka, a wychwalając miłosierdzie Boga, wiernego swojemu ludowi z pokolenia na pokolenie, wyrażała swoją zgodę na Jego plan zbawienia; wypowiadała zwłaszcza swoje "tak" wobec centralnego wydarzenia, jakie przewidywał ten plan - wobec ofiary Dziecka, które nosiła w łonie. Tak jak Abraham godziła się na ofiarę Syna. Dzisiaj my łączymy nasz głos z Jej głosem i razem z Nią, dziewiczą Córą Syjonu, wyznajemy, że Pan Bóg wspomniał na swoje miłosierdzie, "jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki" (Łk 1,55) (23.02.2000 - Watykan, Liturgia Słowa ku czci św. Abrahama).

- Obrzezanie znakiem przymierza

Ponieważ obrzezanie syna jest pierwszym obowiązkiem religijnym ojca, Józef poprzez ten obrzęd (por. Łk 2,21) dopełnia wobec Jezusa powinności, która jest jednocześnie jego prawem. Zasada głosząca, że wszystkie obrzędy Starego Testamentu są cieniem rzeczywistości (por. Hbr 9,9n; 10,1), pozwala nam zrozumieć, dlaczego Jezus im się poddał. Podobnie jak inne obrzędy, także obrzezanie znajduje w Jezusie swe "wypełnienie". Przymierze Boga z Abrahamem, którego znakiem było obrzezanie (por. Rdz 17,13), osiąga w Jezusie pełen skutek i ukoronowanie, to On bowiem jest owym "tak" wszystkich pradawnych obietnic (por. 2 Kor 1,20) (Adh. ap. Redemptoris custos, 11).

- Abraham i Maryja - ludzie zawierzenia Bogu

Maryja bardziej niż ktokolwiek inny może nas nauczyć, co znaczy żyć wiarą "naszego ojca". Pod wieloma względami Maryja jest oczywiście inna od Abrahama; ale w głębszym sensie "przyjaciel Boży" (por. Iz 41,8) i młoda niewiasta z Nazaretu są do siebie bardzo podobni. Oboje - Abraham i Maryja - otrzymują od Boga wspaniałą obietnicę. Abraham miał się stać ojcem syna, z którego wziął początek później wielki naród. Maryja ma zostać Matką Syna, który będzie Mesjaszem, Pomazańcem Bożym. "Oto poczniesz i porodzisz Syna - mówi Gabriel. - (...) Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida (...), a Jego panowaniu nie będzie końca" (Łk 1,31-33). Zarówno dla Abrahama, jak i dla Maryi Boża obietnica pojawia się jako coś zupełnie nieoczekiwanego. Bóg przerywa codzienny bieg ich życia, zakłócając jego ustalony rytm i działając wbrew ich normalnym oczekiwaniom. Zarówno Abrahamowi, jak i Maryi obietnica wydaje się nierealna. Sara, żona Abrahama, była bezpłodna, a Maryja nie ma jeszcze męża: "Jakże się to stanie - pyta - skoro nie znam męża?" (Łk 1,34).

Podobnie jak Abraham, Maryja zostaje wezwana, aby powiedzieć "tak" wobec czegoś, co nie zdarzyło się nigdy przedtem. Sara jest pierwszą z opisanych w Piśmie Świętym bezpłodnych żon, które stają się brzemienne dzięki mocy Bożej, podobnie jak Elżbieta będzie ostatnią. Gabriel mówi o Elżbiecie, aby upewnić Maryję: "A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna" (Łk 1,36). Jak Abraham, tak również Maryja musi kroczyć w ciemności i może jedynie ufać Temu, który Ją powołał. Ale nawet Jej pytanie: "Jakże się to stanie?" zdaje się oznaczać, że Maryja gotowa jest powiedzieć "tak" mimo lęków i niepewności. Maryja nie pyta, czy obietnica może być spełniona, ale tylko, jak zostanie spełniona. Nie jesteśmy zatem zaskoczeni, gdy ostatecznie wypowiada swoje fiat: "Oto Ja, służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!" (Łk 1,38). Przez te słowa Maryja ukazuje, że jest prawdziwą córą Abrahama, staje się Matką Chrystusa i Matką wszystkich wierzących.

Aby wniknąć głębiej w tajemnicę, powróćmy myślą do tego momentu wędrówki. Abraham otrzymał obietnicę, gdy przyjął w swojej siedzibie trzech tajemniczych gości (por. Rdz 18,1-15) i oddał im cześć należną Bogu: tres vidit et unum adoravit. To tajemnicze spotkanie jest zapowiedzią zwiastowania, kiedy to Maryja zostaje mocą Bożą włączona w komunię z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Dzięki fiat Maryi, wypowiedzianemu w Nazarecie, Wcielenie stało się wspaniałym spełnieniem spotkania Abrahama z Bogiem. Tak więc idąc śladami Abrahama, dotarliśmy do Nazaretu, aby wyśpiewać pochwałę Niewiasty, "dzięki której światłość wzeszła nad ziemią" (hymn Ave Regina Caelorum) (25.03.2000 - Nazaret, homilia w czasie Mszy św. w bazylice Zwiastowania).

- Ofiara z Izaaka - Rdz 22,1-18

Księga Rodzaju podaje słowa skierowane przez Boga do Abrahama: "Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę" (Rdz 22,2). Próba Abrahama. "Bóg wystawił Abrahama na próbę" (Rdz 22,1). Była to próba jego wiary. Na wskazanym miejscu Abraham zbudował ołtarz, ułożył na nim drwa, a na drwach położył swego syna Izaaka: syna jednorodzonego. Syna obietnicy. Syna nadziei. Abraham był gotów złożyć go w całopalnej ofierze Bogu, wylać jego krew i spalić jego ciało na stosie. W decydującej chwili otrzymał zakaz od Boga: "Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś mi nawet twego jedynego syna" (Rdz 22,12). W pobliskich zaroślach Abraham znalazł baranka i złożył go w ofierze na przygotowanym ołtarzu. Dokonała się próba wiary. Próba wielka. Próba ciężka. Stosowna do wielkiej obietnicy. Bóg odnowił swoją obietnicę wobec Abrahama po poddaniu go próbie: "Dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza" (Rdz 22,17). Potomstwo nie tyle wedle ciała, ile wedle ducha. Potomkami Abrahama w wierze są w pewnym sensie wyznawcy trzech wielkich religii monoteistycznych świata: judaizmu, chrześcijaństwa, islamu. "Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu" (Rdz 22,18). Potomkowie wiary Abrahama wierzą, że Bóg ma władzę doświadczać człowieka. Ma prawo do ofiary jego ducha (7.03.1982, homilia w czasie Mszy św. w rzymskiej parafii Niepokalanego Poczęcia NMP).

- Abraham nie waha się ani chwili - Rdz 22,12

Abraham miał syna, Izaaka, który narodził mu się w późnej starości. Był to syn obiecany przez Boga. I oto pewnego dnia Abraham otrzymuje od Boga polecenie, ażeby tego syna złożył w ofierze. Sędziwy patriarcha staje wobec perspektywy największej ofiary, jaką może sobie wyobrazić ojciec. Niemniej nie waha się ani chwili. Przygotowuje wszystko, co potrzebne, i razem z Izaakiem wyruszają w drogę do wyznaczonego miejsca. Tam buduje ołtarz, układa na nim drwa, a związawszy Izaaka, sięga po nóż, ażeby zabić swego syna na ofiarę. Dopiero wtedy zostaje powstrzymany rozkazem z wysokości: "Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna" (Rdz 22,12). Wstrząsające jest to wydarzenie, w którym wiara Abrahama, jego zawierzenie Bogu dosięgnęło szczytu. Zaiste, słusznie nazywa go św. Paweł "ojcem wszystkich wierzących" (por. Rz 4,11.17). Do wiary Abrahama nawiązuje religia żydowska i chrześcijańska. Także w Koranie występuje postać Abrahama. Wiara ojca wierzących jest zwierciadłem, w którym odbija się tajemnica Boga - tajemnica miłości jednoczącej Ojca i Syna (23.02.1997, Msza św. w rzymskim kościele św. Krzyża).

- Ofiara Abrahama jest wyobrażeniem i zapowiedzią tajemnicy Krzyża

W ofierze Abrahama znajdujemy "figurę", czyli wyobrażenie i zapowiedź, w pewnym sensie dalekie nakreślenie konturów tej niezgłębionej tajemnicy Krzyża. Ofiara Abrahama jest tylko próbą wiary dla tego, którego Apostoł nazwał "ojcem naszej wiary" (por. Rz 4,11). Abraham, dzięki wierze, otrzymał potomka i dziedzica w osobie Izaaka. A jednak dzięki swej wierze - opierając się na niezłomnym posłuszeństwie wobec Boga - był gotów złożyć w ofierze Bogu tego pierworodnego i jedynego syna. W tych granicach Abraham-ojciec wykazuje pewne podobieństwo do Boga-Ojca, a Izaak-syn jest obrazem Chrystusa-Syna. Jednakże tylko w tych granicach. W zakresie próby posłuszeństwa i szczerości intencji. W rzeczywistości, ostatecznie, Bóg nie pozwala Abrahamowi złożyć w ofierze Izaaka. "Nie podnoś ręki na chłopca - mówi - i nie czyń mu nic złego. Teraz poznałem, że boisz się Boga" (bać się Boga znaczy mieć wiarę), "bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna" (Rdz 22,12). Zamiast swojego syna Abraham składa w ofierze baranka. Natomiast swojego własnego Syna "Bóg nie oszczędził, ale Go wydał za nas wszystkich". Tak głosi św. Paweł, pisząc do Rzymian. I na tym tle stawia szereg podstawowych pytań. Przede wszystkim: "Jeżeli Bóg jest z nami, któż przeciwko nam?" (Rz 8,31). A wydając własnego Syna, Bóg pokazuje, że jest z nami. Pokazuje, że jest gotów przebaczyć nam wszystko: "Jeżeli daje nam Syna w ofierze, jakże miałby nam wraz z Nim i wszystkiego nie darować?" (Rz 8,32).

Bóg - Ojciec Syna Ukrzyżowanego - jest Bogiem "bogatym w miłosierdzie" (Ef 2,4). Jest równocześnie Bogiem najsprawiedliwszym, który osobiście wziął na siebie problem usprawiedliwienia człowieka, człowieka grzesznego. Dlatego Apostoł pyta: "Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia?" (Rz 8,33). Wiadomo, że jeżeli On sam usprawiedliwia, to znaczy, że nie chce oskarżać. Chce zbawić. Nie chce potępić. "Któż może wydać wyrok potępienia?" - pyta Apostoł. "Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?" (Rz 8,34) (3.03.1985, homilia w czasie Mszy św. w rzymskiej parafii św. Tarsycjusza).

- Wizja drabiny ze snu Jakuba wyraża pragnienie życia w komunii z Bogiem - Rdz 28,10-17

Jakub miał sen, w którym ujrzał "drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół" (Rdz 28,12). Sen Jakuba wyraża głębokie pragnienie każdego człowieka przychodzącego na świat, pragnienie, by żyć w komunii z Bogiem, przedwiecznym i niewysłowionym, z Absolutem. W tej niezwykłej wizji Jakuba na szczycie drabiny stał Bóg i mówił: "Ja jestem Pan, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka" (Rdz 28,13). Bóg nie tylko przeszłych, ale i wszystkich przyszłych pokoleń. Bóg Jakuba i jego "potomstwa". Owo "potomstwo" rozprzestrzeni się "na zachód i na wschód", na wszystkie plemiona ziemi, które przez Niego będą błogosławione (por. tamże, 14). Głos Pana płynący z nieba daje Jakubowi pokrzepiającą i nieodwołalną obietnicę: "Ja jestem z tobą" (tamże, 15). Ta tajemnicza obecność, to bezinteresowne przymierze, w którym wyraża się zasadniczy udział Boga w losach człowieka, są podstawą dziejów ludzkości. W wizji Jakuba anioły Boże wchodzą w górę i schodzą w dół. To prorocy, święci zwiastunowie prawdy, świadkowie komunii z Bogiem. Ale ów "sen" spełnił się także w Maryi. Ona jest jakby drabiną łączącą niebo i ziemię. Obraz Maryi jako "drabiny" występuje także w liturgii. W należącym do tradycji bizantyjskiej hymnie akathistos, który już od niemal tysiąca lat śpiewany jest także tu, w tym kościele, Archanioł Gabriel woła: "Bądź pozdrowiona, drabino sięgająca nieba, skąd zstąpił Bóg; bądź pozdrowiony, pomoście tych, których prowadzisz z ziemi do nieba". W Maryi dokonało się wcielenie Słowa Bożego. Przecież to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia Bóg zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego, w łonie Maryi Dziewicy stał się człowiekiem. Stał się Emmanuelem, "Bogiem z nami". Tym, który przynosi nam odkupienie i pojednanie; tym, który wprowadza nas w komunię z Bogiem i pozostanie z nami już na zawsze. Hymn mówi także o drodze człowieka ku Bogu i nazywając Maryję "pomostem, który prowadzi z ziemi do nieba", nawiązuje nie tylko do Jej macierzyńskiego wstawiennictwa, ale także do tego, że Słowo Boże, które w Niej przyjęło "ciało i krew", równocześnie przybrało postać samej ludzkości, przeznaczając ją do "deifikacji", do przemienienia, przekształcając "nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała" (Flp 3,21). Tak więc rola Maryi łączy się ściśle z dziejami zbawienia i z dziejami każdego, kto wierzy w Słowo wcielone. Dlatego liturgia bizantyjska tak śpiewa: "Prawdziwie godne to i sprawiedliwe wysławiać Ciebie, Bogarodzico, zawsze chwalebną i nieskalaną, i Matkę naszego Boga" (7.09.1987, homilia w czasie Mszy św. w Grottaferrata).

- Proroczy sen Jakuba jest spełnieniem obietnicy danej Abrahamowi, centrum tej obietnicy jest Chrystus

Oto Jakub, syn Izaaka, wnuk Abrahama, ogląda we śnie przedziwną drabinę. Drabina ta, oparta na ziemi, dosięga swym wierzchołkiem nieba. Święty patriarcha widzi aniołów Bożych, którzy zstępują i wstępują po drabinie. I słyszy we śnie słowa, w których Bóg jego ojców - Abrahama i Izaaka - ponawia i potwierdza Przymierze, jakie zawarł z ojcem narodu wybranego: "(...) przez ciebie i przez twych potomków" (Rdz 28,14). W tych słowach Bóg oddaje Jakubowi oraz jego potomstwu obiecaną ziemię, zapowiada, że potomstwo to będzie liczne jak proch ziemi, że rozprzestrzeni się na wszystkie strony świata, a wszystkie plemiona ziemi otrzymają błogosławieństwo. Nadchodzi świt i Jakub budzi się ze snu, ze świadomością tego, co się stało: "Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem" (Rdz 28,16), i zdjęty trwogą dodaje: "O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama do nieba!" (Rdz 28,17). Na pamiątkę otrzymanego objawienia Jakub bierze kamień, na którym spoczywała jego głowa w ciągu nocy, i na jego powierzchni rozlewa oliwę.

Można powiedzieć, Drodzy Bracia i Siostry, że dokonuje namaszczenia ołtarza, tak jak dzisiaj biskup namaszcza ołtarz w kościele. Namaszczenie mówi o obecności i działalności Ducha Świętego. To w mocy tego działania liturgicznego urzeczywistnia się ta "przedziwna wymiana", obcowanie między niebem a ziemią. Ta sama wymiana, którą we śnie Jakuba reprezentują aniołowie Boży zstępujący i wstępujący po drabinie ustawionej między niebem i ziemią. Admirabile commercium, "przedziwna wymiana": wymiana modlitwy, oczekiwania, obietnicy i spełnienia. A spełnieniem tym jest Jezus Chrystus. W Nim bowiem jest do końca zawarte owo admirabile commercium, o którym mówi antyfona na dzień Nowego Roku: "O admirabile commercium, Creator generis humani animatum corpus sumens, ex Virgine nasci dignatus est". Sen Jakuba jest proroczy, ogląda on w nim bowiem spełnienie obietnicy danej Abrahamowi. Centrum tej obietnicy jest Chrystus jako kapłan i jako żertwa ofiarna. Przez Niego bowiem prawdziwi czciciele Boga oddają cześć Ojcu "w Duchu i prawdzie" (J 4,23). Czyż zresztą Chrystus nie mówił o sobie jako o świątyni? Czyż nie powiedział: "Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo" (J 2,19)? Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały jest zatem ostatecznym spełnieniem proroctwa, które otrzymał Jakub. Jest nie tylko kapłanem i żertwą, jest równocześnie Świątynią i Ołtarzem.

Ku tej żywej świadomości wiary przybliża nas rozmowa Chrystusa z Samarytanką zapisana w Ewangelii. Ta kobieta, której Jezus odsłonił prawdę o jej życiu, mówi: "Panie, widzę, że jesteś prorokiem". I dodaje: "Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga". Jezus jej odpowiada: "Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca (...). Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie" (J 4,19-24). Te słowa Jezusa, wypowiedziane do Samarytanki, są nowym objawieniem dla teologii świątyni. Tajemnica świątyni i ołtarza wypełnia się w Chrystusie, poza kultem Starego Przymierza, ponieważ Chrystus jest "świątynią Ducha i prawdy", którą sam ustanowił przez swoje wcielenie, przez swą paschalną tajemnicę, przez dar Ducha Świętego. Można powiedzieć, że taką świątynią jest poniekąd każdy człowiek. Świadom tej podstawowej prawdy, św. Paweł pisał: "Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?" (1 Kor 3,16). Taką świątynią, za sprawą Chrystusa, jest cały świat. Duch bowiem tchnie, kędy chce, i wydobywa ze wszystkiego, co stworzone, nieustający hymn uwielbienia dla Boga Stwórcy i Ojca (12.11.1995, homilia w czasie Mszy św. w rzymskim kościele św. św. Michała i Magnusa).

DZIEJE JÓZEFA I JEGO BRACI - 37,1-50,26

- W Józefie zamieszkuje Duch Boży jako duch mądrości

Już w historii patriarchów widać, jak jakaś wyższa siła ich prowadzi, kieruje ich krokami i sprawami, realizując plan, który dotyczy ich "potomstwa". Jednym z nich jest Józef, w którym Duch Boży zamieszkuje jako duch mądrości, co odkrywa faraon; pyta on swych dworzan: "Czyż będziemy mogli znaleźć podobnego mu człowieka, który miałby tak jak on ducha Bożego?" (Rdz 41,38). Duch Boży udziela Józefowi umiejętności zarządzania państwem i realizowania nadzwyczajnej funkcji nie tylko dla dobra własnej rodziny ze wszystkimi jej rozgałęzieniami, ale dla całych przyszłych dziejów Izraela.

Również w Mojżeszu, pośredniku między Jahwe i ludem, działa Duch Boży, wspierając go i prowadząc w czasie wyjścia, dzięki któremu Izrael zdobędzie ojczyznę i stanie się ludem niepodległym, zdolnym do realizacji swojej mesjańskiej misji. Gdy wśród rodzin przebywających na pustyni powstaje niezadowolenie, Mojżesz skarży się przed Bogiem, że nie jest w stanie "sam dłużej udźwignąć troski o ten lud" (Lb 11,14). Wtedy Bóg każe mu wybrać siedemdziesięciu mężów, którzy utworzą w tych wędrujących plemionach pierwszą strukturę władzy. Mówi Bóg: "wezmę z ducha, który jest w tobie, i dam im, i będą razem z tobą dźwigać ciężar ludu, a ty go sam już więcej nie będziesz musiał dźwigać" (Lb 11,17). Gdy siedemdziesięciu starszych zebrało się wokół Namiotu Spotkania, Pan "wziął z ducha, który był w nim, i przekazał go owym siedemdziesięciu starszym" (Lb 11,25).

Mojżesz u schyłku życia pragnie zostawić społeczności przywódcę, by "nie była jak stado bez pasterza" (Lb 27,17). Wtedy Pan wskazuje mu Jozuego, "męża, w którym prawdziwie mieszka Duch" (Lb 27,18). Jozue "pełen był ducha mądrości, gdyż Mojżesz włożył na niego ręce" (Pwt 34,9). Są to typowe przypadki obecności i działania Ducha Świętego w "pasterzach" ludu. Dar ducha otrzymują niekiedy i ci, którzy nie będąc wodzami, zostają w wyjątkowych momentach i okolicznościach wezwani przez Boga do spełnienia szczególnie ważnej posługi. Na przykład przed podjęciem budowy Namiotu Spotkania lub Arki Przymierza Bóg mówi do Mojżesza: "Oto wybrałem Besaleela (...). I napełniłem go duchem Bożym, mądrością i rozumem, i umiejętnością wykonywania wszelkiego rodzaju prac" (Wj 31,2-3; por. 35,31). Co więcej, dotyczy to także pomocników Besaleela, o których Bóg mówi: "Napełniłem umysł wszystkich rękodzielników mądrością, aby mogli wykonać to, co ci rozkazałem: Namiot Spotkania, Arkę Świadectwa" (Wj 31,6-7).

Księga Sędziów opiewa czyny mężów, którzy pierwotnie pełnią bohaterską rolę "wybawicieli", a później, to jest w okresie przechodzenia od struktury plemiennej do monarchii, zostają zarządcami miast i okręgów. Znaczenie czasownika safat - "sądzić", przyjęte w językach semickich spokrewnionych z hebrajskim, wskazuje na to, iż należy uważać ich nie tylko za przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, lecz także za przywódców swoich ludów. Zostają oni powołani przez Boga, który udzielając im swojego ducha (tchnienie - ruah), odpowiada na zanoszone doń w krytycznych momentach błagania ludu. W wielu miejscach księgi ich pojawienie się i zwycięskie czyny są uznane za dar Ducha. Tak jest w przypadku Otniela, jednego z pierwszych wielkich sędziów, którego dzieje zostały zapisane w księdze: "Wołali więc Izraelici do Pana i Pan sprawił, że powstał wśród Izraelitów wybawiciel, który ich wyswobodził - Otniel (...). Był nad nim duch Pana i on sprawował sądy nad Izraelem" (Sdz 3,9-10).

W odniesieniu do Gedeona autor księgi kładzie nacisk na moc działania Bożego: "Duch Pana ogarnął Gedeona" (Sdz 6,34). Także o Jeftem jest powiedziane: "Duch Pana był nad Jeftem" (Sdz 11,29). We wszystkich tych przypadkach Duch Boży daje nadzwyczajną siłę, odwagę decyzji, czasem zdolności - strategiczne dary, dzięki którym człowiek potrafi sprostać powierzonej mu misji wybawiciela i przywódcy ludu.

W przełomowym momencie przejścia od panowania sędziów do władzy królów, w którym spełnia się życzenie Izraelitów pragnących "króla, aby nami rządził, tak jak to jest u innych narodów" (1 Sm 8,5), stary sędzia i wybawiciel Samuel zatroszczy się o to, by Izrael nie utracił poczucia przynależności do Boga jako lud wybrany i by został zachowany podstawowy element teokracji, czyli uznanie praw Boga nad ludem. Namaszczenie króla jako ryt nadania mu władzy jest znakiem Boskiej inwestytury, to znaczy podporządkowania władzy politycznej celom religijnym i mesjańskim. W tym sensie Samuel po namaszczeniu Saula i przepowiedzeniu mu spotkania w Gibea z gromadą natchnionych proroków mówi do niego: "Ciebie też opanuje duch Pański i będziesz prorokował wraz z nimi, i staniesz się innym człowiekiem" (1 Sm 10,6). "Gdy tylko [Saul] odwrócił się i miał odejść od Samuela, Bóg zmienił jego serce na inne (...) i opanował go duch Boży. Prorokował też wśród nich" (1 Sm 10,9-10). A gdy przyszedł czas, by ruszyć do boju, "opanował wtedy Saula Duch Boży" (1 Sm 11,6). Wypełniła się w nim obietnica Samuela co do Boskiej opieki i przymierza: "Bóg będzie z tobą" (1 Sm 10,7). Gdy Duch Boży opuścił Saula i opętał go duch zły (por. 1 Sm 16,14), na scenie pojawia się Dawid. Jego też namaścił stary Samuel i "od tego dnia duch Pański opanował Dawida" (1 Sm 16,13).

Dawid znacznie bardziej niż Saul ucieleśnia ideał króla - pomazańca Bożego, będącego obrazem przyszłego Króla - Mesjasza, prawdziwego wybawcy i zbawiciela swojego ludu. Choć żaden z następców Dawida nie zdoła dorównać mu wielkością jako król mesjański, a niektórzy nawet wystąpią przeciwko przymierzu Jahwe z Izraelem, ideał Króla - Mesjasza nie wygaśnie i będzie nabierał coraz bardziej realnych kształtów w oczekiwaniach ludu podsycanych przez zapowiedzi proroków. Zwłaszcza Izajasz podkreśla związek zachodzący między duchem Bożym i Mesjaszem: spocznie na nim Duch Pański (por. Iz 11,2). Duch męstwa, ale przede wszystkim duch mądrości: "duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej" (Iz 11,2-4) będzie prowadził Mesjasza, by działał sprawiedliwie na rzecz biednych, pokornych, uciśnionych.

Mesjasz otrzyma więc pełnię świętego Ducha Bożego (por. Iz 42,1; 61,1n; 63,10-13; Ps 51[50],13; Mdr 1,5; 9,17), pełnię Bożego "tchnienia" (ruah), które jest obecne w całych dziejach biblijnych. Ten Duch, który unosi się nad wodami przed stworzeniem (por. Rdz 1,2), który ożywia wszystkie istoty (por. Ps 104[103],29-30; 33[32],6; Rdz 2,7; Ez 37,5-6.9-10), pobudza do działania sędziów (por. Sdz 3,10; 6,34; 11,29) i królów (por. 1 Sm 11,6), uzdalnia rzemieślników do pracy dla sanktuarium (por. Wj 31,3; 35,31), napełnia mądrością Józefa (por. Rdz 41,38), inspiruje Mojżesza i proroków (por. Lb 11,17.25-26; 24,2; 1 Sm 10,6-10; 19,20), a także Dawida (por. 1 Sm 16,13; 2 Sm 23,2); ten sam Duch spocznie na Mesjaszu w obfitości swych darów (por. Iz 11,2) i przysposobi Go do spełnienia misji sprawiedliwości i pokoju. A Ten, na którym spocznie Duch Pana, "przyniesie narodom Prawo" (Iz 42,1), "nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi" (42,4).

W jaki sposób "zaprowadzi Prawo" i wyzwoli ludzi z uciśnienia? Czy siłą oręża, jak sędziowie natchnieni Duchem, a wiele wieków po nich Machabeusze? Stary Testament nie dawał jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. W pewnych miejscach zapowiada użycie przemocy, jak na przykład w tekście Izajasza: "Zdeptałem ludy w moim rozgniewaniu, starłem je w mojej zapalczywości, sprawiłem, że krew ich spłynęła na ziemię" (Iz 63,6). Gdzie indziej głosi kres wszelkich konfliktów: "Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny" (Iz 2,4).

Odpowiedź miała być objawiona poprzez sposób, w jaki Duch Święty prowadził Jezusa w realizacji Jego misji. Wiemy z Ewangelii, że Duch Święty kazał Jezusowi odrzucić wszelki oręż i wszelkie ludzkie ambicje i dojść do Boskiego zwycięstwa poprzez wielkoduszną klęskę, przelanie własnej krwi dla uwolnienia nas z grzechów. Tak objawiło się ostateczne kierownictwo Ducha Świętego (Aud. gen., 17.01.1990).

KOMENTARZ DO KSIĘGI WYJŚCIA

UCISK IZRAELITÓW W EGIPCIE

- Faraon narzuca przemocą na masową skalę politykę planowania urodzin dla Izraelitów

Faraon starożytnego Egiptu, przerażony obecnością i stale rosnącą liczebnością synów Izraela, prześladował ich na wszelkie sposoby i wydał rozkaz zabicia każdego noworodka płci męskiej urodzonego z kobiety hebrajskiej (por. Wj 1,7-22). W ten sam sposób postępuje i dziś wielu możnych tego świata. Oni także są przerażeni obecnym tempem przyrostu ludności i obawiają się, że narody najbardziej płodne i najuboższe stanowią zagrożenie dla dobrobytu i bezpieczeństwa ich krajów. W konsekwencji, zamiast podjąć próbę rozwiązania tych poważnych problemów w duchu poszanowania godności osób i rodzin oraz nienaruszalnego prawa każdego człowieka do życia, wolą propagować albo narzucać wszelkimi środkami na skalę masową politykę planowania urodzin. Nawet wówczas, gdy proponują pomoc gospodarczą, uzależniają ją wbrew sprawiedliwości od akceptacji polityki antynatalistycznej (Enc. Evangelium vitae, 16).

- Bóg wierny przymierzu zawartemu z Abrahamem powołuje Mojżesza, by przez niego wyzwolić lud

Ród Abrahama stał się "ludem synów Izraela" (Wj 1,9). Przeżywali oni jednak upokarzające doświadczenie niewoli. Wierny swemu przymierzu zawartemu z Abrahamem, Bóg powołał Mojżesza i rzekł mu: "Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego (...). Zstąpiłem, aby go wyrwać (...). Idź przeto teraz, (...) wyprowadź mój lud (...) z Egiptu" (Wj 3,7-10).

Tak więc Bóg powołał Mojżesza, ażeby wyprowadził ten lud z Egiptu. Mojżesz był jednak tylko wykonawcą planu Boga samego, narzędziem Jego mocy, ponieważ według Pisma Świętego Bóg sam wyprowadza z niewoli egipskiej Izraela. "Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu", czytamy w Księdze proroka Ozeasza (11,1). Jest więc Izrael ludem Bożego wybrania: "Pan wybrał was i znalazł w was upodobanie nie dlatego, że liczebnie przewyższacie wszystkie narody, gdyż ze wszystkich narodów jesteście najmniejszym, lecz ponieważ Pan was umiłował i chce dochować przysięgi danej waszym przodkom" (Pwt 7,7-8). Nie jakieś ludzkie właściwości Izraela stanowią o tym, że jest on Ludem Bożym, ale sama tylko Boża inicjatywa.

Boża inicjatywa, ów suwerenny wybór Jahwe, przybiera postać przymierza. Tak było już w stosunku do Abrahama. Tak dzieje się po uwolnieniu Izraela z niewoli egipskiej. Pośrednikiem tego przymierza u stóp góry Synaj jest Mojżesz: "Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: "Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy". Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela". Potem złożono ofiarę całopalną i Mojżesz skropił ołtarz krwią ofiarną. Z kolei "wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi", odbierając raz jeszcze od zgromadzonych zapewnienie posłuszeństwa słowom Boga. Na koniec tą samą krwią ofiarną pokropił lud (por. Wj 24,3-8).

W Księdze Powtórzonego Prawa wyjaśnione zostaje znaczenie tego wydarzenia: "Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, żeś ty dziś obiecał być ludem stanowiącym szczególną Jego własność" (Pwt 26,17-18). Przymierze z Bogiem jest dla Izraela szczególnym "wywyższeniem". Staje się on w ten sposób "ludem świętym dla Pana, Boga swego" (por. Pwt 26,19). Oznacza to szczególną przynależność do Boga. Co więcej, należy mówić o przynależności wzajemnej: "a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem" (Jr 7,23). Takie jest Boże rozporządzenie. Bóg sam wiąże się tym przymierzem. Wszystkie niewierności ze strony ludu, jakie następowały na poszczególnych etapach jego dziejów, nie naruszyły wierności przymierzu ze strony Boga. W pewnym sensie można powiedzieć, że torują one drogę do przymierza nowego, zapowiedzianego w Księdze proroka Jeremiasza: "przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach (...). Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu" (Jr 31,33).

W mocy Bożej inicjatywy przymierza lud staje się Ludem Bożym, a jako Boży jest święty, czyli poświęcony Bogu i Jahwe: "Ty bowiem jesteś narodem poświęconym Panu, Bogu twojemu" (Pwt 7,6; por. Pwt 26,19). Tym poświęceniem tłumaczą się inne jeszcze słowa z Księgi Wyjścia: "będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym" (Wj 19,6). A chociaż w ciągu swych dziejów lud ten popełnia wiele grzechów, nie przestaje być ludem Boga. Dlatego powołując się na wierność Jahwe dla swego przymierza, Mojżesz zwraca się do Niego z taką przejmującą prośbą: "nie zatracaj ludu swego, własności swojej", jak czytamy już w Księdze Powtórzonego Prawa (9,26).

Bóg też nie przestaje się zwracać do wybranego ludu ze swym słowem. Przemawia do niego wielokrotnie przez proroków. Przykazaniem naczelnym pozostaje zawsze przykazanie miłości Boga nade wszystko: "Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił" (Pwt 6,5). Z tym przykazaniem związane jest przykazanie miłości bliźniego: "Ja jestem Pan! Nie będziesz uciskał bliźniego (...). Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego" (Kpł 19,12-13.18) (Aud. gen., 30.10.1991).

- Słuszny opór wobec niesprawiedliwego rozporządzenia władz

Już w Starym Testamencie znajdujemy wymowny przykład oporu wobec niesprawiedliwego rozporządzenia władz - i to właśnie takiego, które było wymierzone przeciw życiu. Żydowskie położne sprzeciwiły się faraonowi, który nakazał zabijać wszystkie nowo narodzone dzieci płci męskiej: "nie wykonały rozkazu króla egipskiego, pozostawiając przy życiu [nowo narodzonych] chłopców" (Wj 1,17). Trzeba jednak zwrócić uwagę na głęboki motyw takiej postawy: "położne bały się Boga" (tamże). Właśnie z posłuszeństwa Bogu - któremu należy się bojaźń, wyrażająca uznanie Jego absolutnej i najwyższej władzy - człowiek czerpie moc i odwagę, aby przeciwstawiać się niesprawiedliwym ludzkim prawom. Jest to moc i odwaga tego, kto gotów jest nawet iść do więzienia lub zginąć od miecza, gdyż jest przekonany, że "tu się okazuje wytrwałość i wiara świętych" (Ap 13,10) (Enc. Evangelium vitae, 73).

WYDARZENIA ZWIĄZANE Z WYJŚCIEM Z NIEWOLI

- Powołanie Mojżesza - Wj 3,1-15

Z fragmentu Księgi Wyjścia dowiadujemy się, w jaki sposób Pan działa w każdym z powołanych (Wj 3,1-6; 9-12). Najpierw pomaga powołanemu w uświadomieniu sobie Jego obecności - pojawia się płonący krzew. Kiedy zaczynamy okazywać zainteresowanie, woła nas po imieniu. A kiedy nasza odpowiedź się konkretyzuje i tak jak Mojżesz mówimy: "Oto jestem" (Wj 3,4), wówczas On jaśniej objawia zarówno samego siebie, jak i swoją miłosierną miłość do potrzebującego ludu. Stopniowo pozwala nam odkryć praktyczny sposób, w jaki będziemy mogli Mu służyć: "Ja was poślę". Wtedy właśnie ogarnia nas lęk i zaczynają dręczyć wątpliwości, które utrudniają podjęcie decyzji. I wtedy też potrzebne są nam uspokajające słowa naszego Pana: "Ja będę z tobą" (Wj 3,12). Powtarzam te słowa ze szczególnym osobistym przekonaniem. Usłyszenie ich miało dla mnie ogromne znaczenie. "Jestem z tobą. Nie lękaj się". Każde powołanie jest głębokim osobistym doświadczeniem prawdy tych słów: "Ja będę z tobą". Widzimy więc, że każde powołanie do apostolatu rodzi się ze znajomości słowa Bożego i wiąże się w praktyce z misją głoszenia tego słowa innym. Ci "inni" mogą być ludźmi, którzy już znają język objawionego słowa, ale mogą to być również ludzie, którzy jeszcze go nie znają. Tak bywa w wypadku powołań misyjnych. Niektórzy nie znają słowa Bożego, bo go jeszcze nie słyszeli. Inni zaś o nim zapomnieli lub porzucili to, co kiedyś usłyszeli. Niezależnie od tego, jak wielkie trudności mogą się pojawić, Apostoł wie, że nigdy nie jest sam: "Ja zawsze będę z tobą". Modlę się codziennie, aby na całym świecie młodzi katolicy usłyszeli wezwanie Chrystusa i aby odpowiedzieli na nie słowami Psalmu responsoryjnego: "Pan częścią dziedzictwa mego (...). / Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, / nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy" (Ps 16[15],5.8) (13.01.1995, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Bóg: światłość, która płonie, ale nie spala - Wj 3,2

Jaki jest Bóg? Nie można tego powiedzieć. Tego naprawdę ludzie nigdy nie mogą powiedzieć. Bóg: światłość, która płonie, ale nie spala. Tego samego doświadczył Mojżesz, gdy ujrzał Boga w krzewie gorejącym; Bóg powiedział mu wtedy, że boleje nad zniewoleniem swojego ludu, i postanowił go wyzwolić za pośrednictwem Mojżesza: "Ja będę z tobą" (por. Wj 3,2-12). Ci, którzy przyjmują tę obecność, stają się przybytkiem, a w konsekwencji "krzewem gorejącym" Najwyższego (13.05.2000, Fatima, Msza Święta beatyfikacyjna Franciszka i Hiacynty).

- Nasze spotkanie z Bogiem Żywym - Wj 3,5

"Miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą" (Wj 3,5). Te słowa usłyszał Mojżesz z pośrodka krzewu płonącego. Stało się to wówczas, gdy pasąc owce, przybliżył się do Góry Bożej Horeb. Krzew, z pośrodka którego Mojżesz usłyszał głos i słowa, płonął ogniem i nie spalał się. Więc Mojżesz pyta sam siebie: Dlaczego się nie spala? i przybliża się do przedziwnego zjawiska: co znaczy ów ogień, który nie niszczy krzewu, a równocześnie płonie i rozświeca? Odpowiedź przyszła z samego wnętrza tego niezwykłego zjawiska. Odpowiedź ponadludzka: "Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą" (tamże, w. 5). Dlaczego jest święte to miejsce? - Jest święte, gdyż jest miejscem obecności Boga. Miejscem objawienia się Boga: Teofanii. "Jest Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba" (tamże, w. 6). Mojżesz zasłania twarz: lęka się spojrzeć w ogień, w którym objawia mu się żywy Bóg.

Drodzy Bracia i Siostry, chcę zapytać was o wasze spotkanie z Bogiem Żywym. Zdaje się czasem, że świat dzisiejszy Go przesłania lub chce, żebyśmy o Nim zapomnieli. Wyłaniająca się z tego pustynia duchowa kontrastuje z niedawnymi jeszcze czasami, gdy obecność Boga przejawiała się zarówno w życiu społecznym, jak i w rozlicznych instytucjach religijnych. I słyszycie, jak mówią: "Gdzie jest twój Bóg?" (Ps 42,4). Jednakże serce ludzkie nie przyzwyczaja się do nieobecności Boga. Cierpi wskutek oddalenia od Boga, tak samo jak współplemieńcy Mojżesza. Ale Bóg jest zawsze niedaleko od każdego z nas (por. Dz 17,27). Jest obecny w sposób tajemniczy, jak nieuchwytny ogień, jak łagodny, przelotny powiew, którego nie widać (por. 1 Krl 19,12-13). Daje nam znak. Wzywa nas po imieniu, aby powierzyć nam misję. Na próżno też próbuje się zastąpić Boga. Nic nie wypełni próżni, jaką stwarza Jego nieobecność. Ani dostatek materialny, który nie syci serca, ani permisywistyczne i łatwe życie, które nie zaspokaja pragnienia szczęścia; ani pogoń za sukcesem czy władzą dla nich samych; ani nawet możliwości techniczne, które pozwalają zmieniać świat, lecz nie przynoszą prawdziwej odpowiedzi na pytanie o istotę tajemnicy naszego losu. Wszystko to może być przez jakiś czas pociągające, ale zostawia posmak złudzenia i puste serce, jeśli człowiek oddalił się od krzewu gorejącego.

I wówczas w tej jakby próżni może się pojawić głód duchowości, dążenie do Absolutu, pragnienie Boga Żywego (Ps 42,3). W sposób paradoksalny czas "nieobecności Boga" może stać się czasem ponownego odkrywania Boga, jakby zbliżaniem się do góry Horeb. Owszem, Bóg nadal daje nam znak poprzez naszą osobistą historię i historię naszego świata, jak Mojżeszowi dał znak poprzez cierpienia jego ludu. Któż z nas nie doświadczył kiedyś tego poczucia jasności i pokoju: Bóg wkroczył w moje życie! Może to być doświadczenie nagłe lub owoc powolnego dojrzewania. Wiele jest sytuacji, w których, jak pytanie, jawi się przed nami ta tajemnicza obecność: cudowne wydarzenie narodzin dziecka, początek prawdziwej miłości, znalezienie się wobec śmierci kogoś bliskiego, wobec jakiejś klęski czy tajemnicy zła, współczucie dla cudzego nieszczęścia, wdzięczność z powodu uniknięcia śmierci w wypadku czy wyzdrowienia z choroby, tworzenie dzieła sztuki, kontemplacja przyrody, spotkanie z osobą, w której mieszka Bóg, uczestnictwo we wspólnocie modlitewnej: są to właśnie iskry oświetlające drogę do Boga, są to te wydarzenia, które otwierają drzwi ku Bogu. Ale objawienie przychodzi od Boga z samego środka Krzewu Ognistego. To właśnie Jego Słowo, czytane i rozważane w modlitwie, to właśnie święte dzieje Ludu Bożego pozwalają odczytać sens tych znaków, poznać Imię i Twarz Boga Żywego, odkryć, że On przerasta wszelkie doświadczenie, wszelkie stworzenie.

Bóg objawia się Mojżeszowi, aby dać mu posłannictwo. Ma wyprowadzić Izraela z niewoli egipskich faraonów. Mojżesz doświadcza obecności Boga. Wie, że jest to Bóg ojców - ale wobec otrzymanego posłannictwa stawia pytanie: "gdy mnie zapytają, jakie jest Twoje Imię, cóż im mam odpowiedzieć?" (por. tamże, w. 13). Pytanie o Imię jest pytaniem zasadniczym. Mojżesz pyta o Istotę Boga - o to, co stanowi Jego niepowtarzalną Rzeczywistość, "Jestem, Który jestem" (tamże, w. 14) - otrzymuje odpowiedź. Istotą Boga jest być. Istnieć. Wszystko, co istnieje, cały wszechświat, ma swój początek w Nim. Istnieje dlatego, że On dał mu istnienie. (...) My, którzy jesteśmy dlatego tylko, że On Jest, jesteśmy i przemijamy - gdy On Jeden nie przemija. On Jeden jest Samym Istnieniem. Więc mówimy słowami Psalmu: "Wielki jest Pan [Bóg] - Ten, który Jest, i godzien wielkiej chwały - Oddajcie chwałę Jego imienia... oddajcie pokłon..." (Ps 96[95],4.8.9), tak, jak oddał pokłon Mojżesz, kiedy "zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga" (Wj 3,6). Oddajcie pokłon, ludzie współcześni! Znacie nieporównanie lepiej tajniki stworzeń niż Mojżesz! Czyż one nie mówią jeszcze więcej o Bogu? Oddajcie pokłon! Odczytajcie do końca świadectwo stworzeń! Bóg jest ponad wszelkim stworzeniem. Jest absolutną transcendencją. W tym miejscu, w którym kończy się świadectwo stworzeń - jak przy krzaku na zboczach góry Horeb - zaczyna się Słowo Boga. Słowo: "Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi..." (J 1,2-4). I oto: "Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. (...) Wszystkim (...) którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy (...) z Boga się narodzili" (tamże, w. 14.12-13). Oto Bóg, który jest ponad wszelkim stworzeniem. Jest absolutną transcendencją. Oto Bóg, który stał się stworzeniem. Człowiekiem. Słowo stało się ciałem. W Nim ludzie narodzeni z ludzi rodzą się z Boga. Stają się dziećmi Bożego przybrania, stają się synami w Synu (11.09.1984 - Montreal, beatyfikacja s. Marie-Léonie Paradis).

- Bóg Jahwe objawia siebie nade wszystko jako Bóg Przymierza

Dzisiaj wypada nam raz jeszcze pójść na to miejsce, u podnóża góry Horeb, gdzie Mojżesz, pasąc owce, usłyszał ze środka gorejącego krzewu głos, który mówił: "Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą". I dalej mówił głos:

"Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba" (Wj 3,5-6). Bóg ojców posyła Mojżesza, aby wyzwolił Jego lud z niewoli egipskiej. Wiemy, że otrzymawszy to posłannictwo, Mojżesz pyta Boga o Jego imię. I wtedy otrzymuje odpowiedź: "Jestem, który Jestem". W tradycji egzegetycznej, teologicznej i doktrynalnej Kościoła, którą zdaje się potwierdzać również Paweł VI w Credo populi Dei (1968 r.), odpowiedź ta łączy się z objawieniem Boga jako Esse. W świetle historii zbawienia dana przez Boga odpowiedź: "Jestem, który Jestem" odsłania Jego bardziej bogaty i dokładny obraz. Posyłając Mojżesza w mocy tego Imienia, Bóg - Jahwe objawia siebie nade wszystko jako Boga Przymierza: "Jestem tu jako Bóg pragnący przymierza i zbawienia", Bóg, który was miłuje i zbawia. Ten sposób rozumienia wskazuje na Boga jako Esse, na Boga - Osobę, który objawia siebie osobom i jako takie je traktuje. Ten Bóg, stwarzając świat, zdecydował się niejako wyjść ze swojej "samotności", aby "udzielić" samego siebie, otwierając się ku światu, a w szczególności ku ludziom stworzonym na Jego obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,26). W imieniu "Jestem, który Jestem" (Jahwe) zdaje się dominować nade wszystko prawda, że Bóg jest Istotą - Osobą, która zna ludzi, miłuje ich i przyciąga do siebie: jest Bogiem Przymierza.

W rozmowie z Mojżeszem ten Bóg przygotowuje niejako nowy etap Przymierza z ludźmi, a zarazem nowy etap dziejów zbawienia.

Inicjatywa Boga Przymierza konstytuuje bowiem dzieje zbawienia poprzez wiele etapów, jak to podkreśla IV Modlitwa eucharystyczna w słowach: "wielokrotnie zawierałeś przymierze z ludźmi". Rozmawiając z Mojżeszem u stóp góry Horeb, Bóg - Jahwe przedstawia się jako "Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba", a przez to samo powołuje się na Przymierze zawarte uprzednio z Abrahamem (por. Rdz 17,1-14) i jego potomkami, czyli z patriarchami tego rodu, który dał początek ludowi wybranemu. Stąd Jakub otrzymuje imię "Izrael", które stało się imieniem owego ludu: Ludu Bożego.

Jednakże inicjatywy Boga Przymierza sięgają jeszcze dalej w przeszłość przed Abrahamem. Księga Rodzaju wspomina o przymierzu z Noem po potopie (por. Rdz 9,1-17). Można również mówić o przymierzu pierwotnym przed grzechem pierworodnym (por. Rdz 2,15-17). Można więc stwierdzić, że od początku inicjatywy Boga Przymierza konstytuują się dzieje człowieka w perspektywie zbawienia. Perspektywa zbawienia to wspólnota życia z Bogiem bez końca, czego symbolem było rajskie "drzewo życia" (por. Rdz 2,9). Wszystkie przymierza zawierane po grzechu pierworodnym potwierdzają ze strony Boga tę samą perspektywę, tę samą wolę zbawienia. Bóg Przymierza to Bóg "udzielający siebie" w tajemniczy sposób człowiekowi: Bóg Objawienia i równocześnie Bóg łaski, a więc nie tylko Bóg dający człowiekowi poznać siebie, ale równocześnie Bóg czyniący go uczestnikiem Bożej natury (2 P 1,4).

Objawienie Bożego Imienia u stóp góry Horeb miało przygotować ten etap Przymierza, które Bóg ojców zawarł ze swym Ludem na Synaju. W Przymierzu tym uwydatnia się w sposób szczególnie mocny i wyrazisty charakter monoteistyczny tej religii, która na Przymierzu opiera swoje Credo: "Wierzę w jednego Boga!". Bóg jest jeden. Jeden jedyny. Oto słowa z Księgi Wyjścia: "Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!" (20,2-3). W Deuteronomium znajdujemy podstawową formułę starotestamentowego Credo, wyrażoną w słowach: "Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym" (Pwt 6,4; por. 4,39-40). Izajasz nada temu monoteistycznemu Credo Starego Testamentu wspaniały wyraz prorocki: "Wy jesteście moimi świadkami - wyrocznia Pana - i moimi sługami, których wybrałem, abyście mogli poznać i uwierzyć Mi, oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję. Boga utworzonego przede Mną nie było ani po Mnie nie będzie. Ja, Pan, tylko Ja istnieję i poza Mną nie ma żadnego zbawcy. (...) Wy jesteście świadkami moimi - wyrocznia Pana - że Ja jestem Bogiem, owszem, od wieczności Nim jestem" (Iz 43,10-13). "Nawróćcie się do Mnie, by się zbawić, wszystkie krańce świata, bo Ja jestem Bogiem, i nikt inny!" (Iz 45,22).

Ta prawda o Bogu jedynym stanowi podstawowy depozyt obu Testamentów. W Nowym Przymierzu daje temu wyraz np. św. Paweł w słowach: "Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich" (Ef 4,6). Ten sam Paweł, który z nie mniejszą od Starego Testamentu żarliwością zwalczał pogańskie wielobóstwo (por. Rz 1,23; Ga 3,8), równocześnie z taką samą stanowczością głosił, że ten Jeden prawdziwy Bóg "jest Bogiem wszystkich, zarówno obrzezanych, jak i nieobrzezanych, zarówno Żydów, jak i pogan" (por. Rz 3,29-30). Objawienie jedynego prawdziwego Boga, dane w Starym Przymierzu Izraelowi, ludowi wybranemu, było skierowane do całej ludzkości, która właśnie w monoteizmie miała znaleźć wyraz swojego przekonania o tym, co może być po prostu wynikiem rozumowania ludzkiego: Bóg jako Istota doskonała, nieskończona, samoistna może być tylko jeden. W Nowym Przymierzu, za sprawą Jezusa Chrystusa, prawda objawiona w Starym Testamencie stała się wiarą Kościoła powszechnego, który wyznaje: "Wierzę w jednego Boga". Ten właśnie: jedyny prawdziwy Bóg jest Bogiem Przymierza (Aud. gen., 25.09.1985).

- Bóg wkraczający w historię jest czuły i zatroskany o sprawiedliwych, którzy do Niego się zwracają - Wj 3,7

Credo Bożego Izraela (por. Pwt 26,5-9; Joz 24,1-13) obwieszcza Boskie działanie na przestrzeni ludzkich dziejów: nasz Pan nie jest władcą nieczułym, otoczonym świetlistą aureolą i ukrytym za pozłacaną zasłoną niebios. Widzi nędzę swego ludu w Egipcie, słyszy jego skargi i zstępuje, aby go wyzwolić (por. Wj 3,7-8). Spróbujemy teraz ukazać tę obecność Boga w dziejach w świetle objawienia trynitarnego, wprawdzie urzeczywistnionego w pełni w Nowym Testamencie, jednakże w pewnej mierze już zapowiedzianego i zarysowującego się w Starym. Zaczniemy zatem od Ojca, którego cechy charakterystyczne możemy dojrzeć już w działaniu Boga wkraczającego w historię jako ojciec czuły i zatroskany o sprawiedliwych, którzy do Niego się zwracają. Jest On "ojcem dla sierot i dla wdów opiekunem" (Ps 68[67],6); jest również ojcem dla zbuntowanego i grzesznego ludu. (...)

Bóg Ojciec wcale nie jest obojętny na nasz los. Co więcej, nie waha się nawet posłać swego Jednorodzonego Syna, by wszedł w centrum historii, co potwierdza sam Chrystus w nocnej rozmowie z Nikodemem: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony" (J 3,16-17). Syn wkracza w czas i przestrzeń, stając się ich żywym i ożywiającym centrum, nadającym ostateczny sens przemijającym dziejom i ocalającym je od rozproszenia i pospolitości. W stronę krzyża zwłaszcza, będącego źródłem zbawienia i życia wiecznego, zmierza cała ludzkość ze swymi radościami i łzami, ze swą trudną historią dobra i zła: "A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie" (J 12,32). List do Hebrajczyków zapowie we wstrząsających słowach niezmienną obecność Chrystusa w dziejach: "Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki" (Hbr 13,8). (...)

Duch Boży nie tylko odsłania sens dziejów, lecz również dodaje siły do współpracy z Bożym planem, który się w nich urzeczywistnia. W świetle Ojca, Syna i Ducha Świętego historia nie jawi się już jako sekwencja wydarzeń, które znajdują kres w otchłani śmierci, lecz staje się terenem użyźnionym przez ziarna wieczności, drogą prowadzącą do wzniosłego celu, gdzie "Bóg będzie wszystkim we wszystkich" (por. 1 Kor 15,28). Jubileusz, przywołujący na pamięć "rok miłosierdzia", zapowiedziany przez Izajasza i zapoczątkowany przez Chrystusa, ma być objawieniem tego ziarna i tej chwały, aby wszyscy, umocnieni obecnością i pomocą Bożą, czekali z nadzieją na nowy świat, jeszcze autentyczniej chrześcijański i ludzki.

Każdy z nas zatem, gdy nieudolnie próbuje mówić o tajemnicy Trójcy Świętej, działającej w naszych dziejach, niech naśladuje św. Grzegorza z Nazjanzu, teologa i poetę, autora pieśni pełnej uwielbienia i zachwytu: "Chwała Bogu Ojcu i Synowi, Królowi wszechświata. Chwała Duchowi Świętemu, godnemu chwały i w pełni świętemu. Trójca Święta jest jednym Bogiem, który stworzył i napełnił każdą rzecz (...), ożywiając każdą rzecz swym Duchem, aby każde stworzenie wychwalało swego mądrego Stwórcę, jedynego sprawcę życia i trwania. Bardziej zaś niż wszelkie inne stworzenia, niech stworzenie rozumne sławi Go zawsze jako wielkiego Króla i dobrego Ojca" (Poezje dogmatyczne, XXI, Hymnus alias: PG 37,510-511) (Aud. gen., 9.02.2000).

- Mojżesz usłyszał Boga mówiącego: "Ja będę z tobą" - Wj 3,12

"Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28,20). Ta Obietnica była echem obietnicy wcześniej danej przez Boga: Mojżesz usłyszał Boga mówiącego: "Ja będę z tobą" (Wj 3,12). Ta obietnica została mu dana po to właśnie, by mógł doprowadzić Lud Boży do wolności. Jeremiasz, drżący ze strachu przed wielkością prorockiego zadania, został uspokojony przez Boga: "Jestem z Tobą, by cię chronić" (Jr 1,8). Paweł Apostoł też usłyszał uspokajające słowa: ,.Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo jestem z tobą" (Dz 18,9) (28.05.1982, spotkanie z biskupami z Wielkiej Brytanii).

- "Jestem": Imię Boga - Wj 3,14

"Jestem": Imię Boga. Tak odpowiedział głos z krzaka gorejącego Mojżeszowi, gdy ten pytał Boga o imię. "JESTEM, KTÓRY JESTEM" (Wj 3,14). Z tym Imieniem posłał Jahwe Mojżesza do Izraela zniewolonego w Egipcie i do faraona-ciemiężyciela: "JESTEM posyła mnie do was" (por. Wj 3,14). W tym Imieniu wyprowadził Bóg swój lud wybrany z niewoli, aby zawrzeć z nim Przymierze: "Jam jest Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną!" (por. Wj 20,2-3). "Jestem" - to Imię jest fundamentem Starego Przymierza.

Stanowi ono również fundament Przymierza Nowego. Jezus Chrystus mówi do Żydów: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,30). "Zanim Abraham stał się, JA JESTEM" (J 8,58). "Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM" (J 8,28). Pośrodku naszego czuwania stanął krzyż. Wnieśliście ten krzyż i ustawili w środku. W tym krzyżu objawiło się do końca Boskie "Jestem" Nowego i Wiecznego Przymierza. "Tak (...) Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby [człowiek] nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Krzyż - zapis tej niepojętej miłości. Krzyż - znak objawiający, że "Bóg jest miłością" (1 J 4,8). Kiedy zbliżał się wieczór przed paschalnym szabatem, zdjęto Jezusa z krzyża i złożono w grobie. Trzeciego dnia stanął pośród swych uczniów Zmartwychwstały, aby im, "zatrwożonym i wylękłym", powiedzieć: "Pokój wam! (...) to Ja jestem" (por. Łk 24,36-37.39). A odchodząc do Ojca, jeszcze zapewnił: "Jestem z wami (...), aż do skończenia świata" (Mt 28,20). Boskie "Jestem": "Jestem" Przymierza - "Jestem" paschalnej tajemnicy - "Jestem" Eucharystii.

Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ażeby istnieć i mówić do swego Stwórcy: "jestem". W tym ludzkim "jestem" jest cała prawda istnienia i sumienia. "Jestem" wobec Ciebie, który "Jesteś". Bóg pyta pierwszego człowieka: "Gdzie jesteś?". Adam odpowiada: "Skryłem się przed Tobą" (por. Rdz 3,9-10). Jakby starał się nie być wobec Boga. Nie możesz ukryć się, nie możesz nie być wobec Tego, który cię stworzył, który sprawił, że "jesteś". Wobec Tego, który cię "zna i przenika" (por. Rz 8,27) (14.08.1991 - Częstochowa, Apel Jasnogórski).

- Bóg żąda, aby zawierzyć Jego zamiarom

Historia ludu Abrahama toczyła się przez setki lat, dotykając wielu miejsc na Bliskim Wschodzie. Centralne znaczenie zachowują wydarzenia związane z Wyjściem z Egiptu, kiedy to lud Izraela po bolesnym doświadczeniu niewoli wyruszył pod wodzą Mojżesza do Ziemi swojej wolności. Kolejne etapy tej wędrówki są wyznaczone przez trzy momenty, związane z górskimi szczytami, pełnymi tajemniczego znaczenia. Na pierwszym etapie główną rolę odgrywa przede wszystkim góra Horeb, jak brzmi jedna z biblijnych nazw Synaju, gdzie Mojżeszowi zostało objawione imię Boga - znak Jego tajemnicy i Jego czynnej obecności zbawczej: "JESTEM, KTÓRY JESTEM" (Wj 3,14). Także od Mojżesza, w nie mniejszym stopniu niż od Abrahama, Bóg zażądał, aby zawierzył Jego zamiarom i stanął na czele swego ludu. W ten sposób rozpoczęła się dramatyczna historia wyzwolenia, która miała pozostać na trwałe w pamięci Izraela jako fundamentalne doświadczenie wiary.

Na szlaku wędrówki przez pustynię znów Synaj stał się miejscem, gdzie zostało zawarte przymierze między Jahwe a Jego ludem. Góra ta jest zatem związana z darem Dekalogu - dziesięciu "słów", które zobowiązywały Izraela do życia w pełni zgodnego z wolą Boga. W rzeczywistości "słowa" te zawierały w sobie fundamentalne zasady powszechnego prawa moralnego, wpisanego w serce każdego człowieka, jednakże Izrael otrzymał je w momencie zawarcia przymierza wzajemnej wierności, w którym lud zobowiązywał się miłować Boga, pomny wielkich dzieł dokonanych przez Niego w Egipcie, Bóg zaś przyrzekał mu na zawsze swą przychylność: "Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli" (Wj 20,2). Pan Bóg i lud złożyli sobie wzajemne przyrzeczenie. Po wizji płonącego krzewu góra Horeb, jako miejsce "imienia" i "zamysłu" Bożego, była przede wszystkim "górą wiary", teraz zaś stawała się dla ludu pielgrzymującego przez pustynię miejscem spotkania i wzajemnej umowy, a zatem w pewnym sensie "górą miłości". Ileż razy w ciągu następnych stuleci prorocy mieli wyrzucać niewierność ludowi Przymierza, przedstawiając ją jako swoistą niewierność "małżeńską", prawdziwą zdradę ludu-oblubienicy wobec Boga-Oblubieńca (por. Jr 2,2; Ez 16,1-43).

Na ostatnim etapie wędrówki przez pustynię naszą uwagę przyciąga jeszcze jedno wzniesienie - góra Nebo, z której Mojżesz mógł zobaczyć Ziemię Obiecaną (por. Pwt 32,49), nie zaznając radości wejścia do niej, ale mając pewność, że do niej dotarł. Jego spojrzenie ze szczytu Nebo jest symbolem nadziei. Stojąc na tej górze, Mojżesz mógł się przekonać, że Bóg dotrzymał swoich obietnic. Raz jeszcze jednak musiał ufnie zawierzyć Bożej wszechmocy, że objawiony wcześniej zamysł zostanie wypełniony do końca.

Prawdopodobnie nie będzie możliwe, abym podczas mej pielgrzymki dotarł do wszystkich tych miejsc. Ale chciałbym przynajmniej, jeśli tak spodoba się Bogu, nawiedzić Ur, rodzinne miasto Abrahama, a potem udać się do sławnego klasztoru św. Katarzyny na Synaju, w pobliżu owej góry Przymierza, która w pewien sposób kryje w sobie całe misterium Wyjścia - odwieczny wzorzec nowego Wyjścia, które urzeczywistni się w pełni na Golgocie (List o pielgrzymowaniu do miejsc związanych z historią zbawienia, 6).

- Chrystus mówi "Ja Jestem", podobnie jak kiedyś mówił Bóg do Mojżesza u stóp góry Horeb

Chrystus mówi "Ja Jestem", podobnie jak kiedyś mówił Bóg do Mojżesza u stóp góry Horeb, wówczas gdy Mojżesz pytał Go o Imię. "Jestem, który Jestem" (Wj 3,14). Słowa Chrystusa: "pierwej niż Abraham się stał, Ja jestem" wywołały gwałtowną reakcję słuchaczy, którzy "usiłowali (...) Go zabić, bo (...) Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu" (J 5,18). I rzeczywiście Jezus nie tylko mówił: "Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam" (J 5,17), ale co więcej: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,30). Podczas ostatnich, dramatycznych dni swojego życia Jezus, postawiony przed trybunałem Sanhedrynu, słyszy zasadnicze pytanie - oskarżenie z ust najwyższego kapłana: "Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?", i odpowiada: "Tak. Ja Nim jestem" (Mt 26,63-64). Tragedia dobiega końca, Jezus zostaje skazany na śmierć. Chrystus, który objawił Ojca i objawił siebie jako Jego Syna, poniósł śmierć dlatego, że do końca dawał świadectwo prawdzie o swoim Bożym synostwie. Z sercem pełnym miłości pragniemy także dziś wyznać Mu naszą wiarę słowami Piotra Apostoła: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16,16) (Aud. gen., 30.10.1985).

- Jezus w odniesieniu do swojej osoby używa zwrotu, jakim Bóg nazwał siebie wobec Mojżesza

Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem. Jest Bogiem - Synem współistotnym Ojcu (i Duchowi Świętemu). Kiedy w Ewangelii używa w odniesieniu do swojej osoby zwrotu "JA JESTEM", to znajdujemy w tym echo imienia, jakim Bóg nazwał siebie wobec Mojżesza (por. Wj 3,14). Ponieważ Chrystus stosuje do siebie to samo "JA JESTEM" (J 13,19), wypada przypomnieć, że imię to oznaczało Boga nie tylko jako Absolut ("Samoistnienie Istnienia"), ale jako Tego, który zawarł Przymierze z Abrahamem oraz jego potomstwem i który w imię tego Przymierza posyła Mojżesza, aby wybawił Izraela (czyli potomków Abrahama) z niewoli egipskiej. Tak więc owo "JA JESTEM" ma zarazem znaczenie soteriologiczne, mówi o Bogu Przymierza, który jest z człowiekiem (podobnie jak z Izraelem), aby go zbawić. Pośrednio mówi o Emmanuelu (por. Iz 7,14), "Bogu z nami" (...).

Bóg Starego Przymierza przedstawiał siebie w nauczaniu proroków również jako Oblubieńca Izraela, swojego Ludu. "Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię Pan Zastępów. Odkupicielem twoim Święty Izraela" (Iz 54,5; por. również Oz 2,21-22). Wiadomo, że Jezus wielokrotnie nawiązuje do tego podobieństwa w swym nauczaniu (por. Mk 2,19-20 i par.; Mt 25,1- 12; Łk 12,36; również J 3,27-29), a zostanie ono w pełni rozwinięte w listach św. Pawła, który przedstawia Chrystusa jako Oblubieńca swego Kościoła (por. Ef 5,25-29).

Wszystkie te i podobne wyrażenia nabierają w nauczaniu Jezusa pełnego znaczenia, gdy odczytujemy je w całym kontekście tego, co Chrystus czynił i mówił. W niniejszym cyklu katechez należy je także stale wiązać, jako poszczególne "jednostki tematyczne", z całokształtem rozważań o Bogu-Człowieku. Chrystus: prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek. "Jestem" jako imię Boga wskazuje na Bożą Istotę, której właściwościami i atrybutami są: Prawda, Światłość, Życie, ale również to, co się wyraża przez podobieństwa Dobrego Pasterza i Oblubieńca. Ten bowiem, który powiedział o sobie: "JESTEM, KTÓRY JESTEM" (Wj 3,14), przedstawił się równocześnie jako Bóg Przymierza, jako Stworzyciel i Odkupiciel zarazem, jako Emmanuel: Bóg, który zbawia. To wszystko w Jezusie Chrystusie znajduje swe potwierdzenie: swe wcielenie (Aud. gen., 9.09.1987).

- Bóg, który kocha, nie jest kimś odległym, lecz Bogiem wkraczającym w historię

Gdy [Bóg] wyjawia Mojżeszowi swe imię, czyni to, aby mu zagwarantować swą pełną miłości opiekę podczas zbawczego wydarzenia Wyjścia, opiekę, która trwać będzie zawsze (por. Wj 3,15). Słowami proroków będzie On stale przypominał swemu ludowi ów gest miłości. Czytamy na przykład u Jeremiasza: "To mówi Pan: "Znajdzie łaskę na pustyni naród ocalały od miecza; Izrael pójdzie do miejsca swego odpoczynku. Pan się mu ukaże z daleka: Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość"" (Jr 31,2-3).

Miłość ta pełna jest czułości (por. Oz 11,8n; Jr 11,20) i zwykle pokazuje się ją, używając obrazu ojca, a niekiedy opisuje się ją również za pomocą metafory oblubieńczej: "poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie" (Oz 2,21; por. ww. 18-25). Mimo że lud niejednokrotnie sprzeniewierza się zawartemu przymierzu, Bóg gotów jest wciąż ofiarowywać swą miłość, stwarzając w człowieku nowe serce, uzdolniające go do przyjęcia bez zastrzeżeń przekazanego mu prawa, jak czytamy u proroka Jeremiasza: "Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu" (Jr 31,33). Czytamy również u Ezechiela: "dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała" (Ez 36,26) (Aud. gen., 6.10.1999).

- Bóg jest Ojcem troszczącym się o swoje dzieci

Wiemy, że już w Starym Testamencie występuje koncepcja Boga jako Ojca troszczącego się o swoje dzieci, które często sprawiają Mu zawód (Wj 4,22; Pwt 8,5; Ps 103[102],13; Syr 51,10; Iz 1,2; 63,16; Oz 11,1-4). Dlatego też ton oskarżenia nie jest chłodny, lecz pełen emocji: "Więc tak chcesz odpłacić Panu, ludu głupi i bezrozumny? Czyż nie On jest twoim Ojcem i Stwórcą, który cię uczynił i dał ci życie?" (Pwt 32,6). Istnieje bowiem zasadnicza różnica między buntem przeciw nieubłaganemu władcy a sprzeciwieniem się kochającemu ojcu.

By sformułować konkretne oskarżenie i doprowadzić do nawrócenia zrodzonego ze szczerości serca, Mojżesz odwołuje się do pamięci: "Wspomnij na dni, które przeminęły, rozważ lata poprzednich pokoleń" (Pwt 32,7). Wiara biblijna jest bowiem "pamiątką", czyli odkrywaniem odwiecznego działania Bożego na przestrzeni dziejów; jest skutecznym uobecnianiem zbawienia, które Pan darował i wciąż ofiaruje człowiekowi. Wielki grzech niewierności łączy się zatem z "utratą pamięci", zacierającą wspomnienie Bożej obecności w nas oraz w dziejach.

Podstawowym wydarzeniem, o którym nie można zapomnieć, jest przejście przez pustynię po wyjściu z Egiptu. Stanowi ono zasadniczy temat Księgi Powtórzonego Prawa i całego Pięcioksięgu. Teksty te przypominają trudną i dramatyczną wędrówkę po pustyni synajskiej, "na pustkowiu, wśród dzikiego wycia" (Pwt 32,10), jak mówią sugestywne słowa o głębokim zabarwieniu emocjonalnym. Jednakże Bóg pochyla się tam nad swym ludem z zaskakującą czułością i łagodnością. W obrazie Jego ojcostwa pojawia się również w sposób aluzyjny symbol macierzyństwa, jakim jest orzeł: "Opiekował się nim i pouczał, strzegł jak źrenicy oka. Jak orzeł, który krąży nad gniazdem, by z niego wywabić swe pisklęta, i bierze je na skrzydła rozpostarte, niosąc je na samym sobie" (ww. 10-11). Przejście przez pustynny step staje się spokojną i pogodną wędrówką dzięki ochronnemu płaszczowi Bożej miłości. Pieśń mówi również o Synaju, gdzie Izrael został sprzymierzeńcem Pana, Jego "własnością" i "wyłącznym dziedzictwem", czyli rzeczywistością najcenniejszą (por. Pwt 32,9; Wj 19,5). Pieśń Mojżesza staje się w ten sposób zbiorowym rachunkiem sumienia, potrzebnym, aby nareszcie odpowiedzią na Boże dobrodziejstwa była wierność, a nie grzech (Aud. gen., 19.06.2000).

- Izrael jest synem Boga, to synostwo jest zapowiedzią Jezusa Syna Najwyższego - Wj 4,22-23

W tym znaczeniu również cały lud nazywa się "synem", jak np. w słowach Jahwe skierowanych do Mojżesza: "wtedy powiesz do faraona: "Synem moim pierworodnym jest Izrael. (...) Wypuść mojego syna, aby Mi cześć oddawał"" (Wj 4,22-23; por. również Oz 11,1; Jr 31,9). Jeżeli więc król bywa nazywany w Starym Przymierzu "synem Bożym", to dlatego, że w teokracji izraelskiej jest on szczególnym reprezentantem Boga. Świadczy o tym na przykład Psalm 2, który nawiązuje do intronizacji króla: "Powiedział do mnie: "Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem"" (Ps 2,7). Czytamy też w Psalmie 89: "On [Dawid] będzie wołał do Mnie: "Ty jesteś moim Ojcem (...)". A Ja go ustanowię pierworodnym, największym wśród królów ziemi" (Ps 89[88],27-28). Z kolei prorok Natan mówi o potomku Dawida: "Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił" (2 Sm 7,14). Choć Stary Testament używa wyrażenia "syn Boży" w znaczeniu analogicznym i przenośnym, to poprzez to znaczenie zdaje się jakby przebijać inne, które jednak nie jest dostatecznie wyraźne. Tak w przytoczonym Psalmie 2 Bóg mówi do króla: "Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem" (Ps 2,7), a także w Psalmie 110[109]3: "Z łona jutrzenki jak rosę Cię zrodziłem".

Przedstawione tło biblijno-mesjańskie pozwala zdać sobie sprawę, że sposób postępowania, a zwłaszcza sposób wyrażania się Jezusa wskazuje na świadomość zupełnie nowej rzeczywistości. Według Ewangelii synoptycznych Jezus nigdy nie nazywa siebie wprost Synem Bożym (podobnie jak nie nazywa siebie Mesjaszem), natomiast na różne sposoby daje do zrozumienia, że jest Synem Bożym, i to nie w znaczeniu analogicznym ani przenośnym, ale rzeczywistym.

Tak więc Jezus wyraźnie podkreśla wyłączność swego synowskiego stosunku do Boga. Nigdy nie mówi "nasz Ojciec", ale tylko "mój Ojciec" lub "mój Ojciec, wasz Ojciec". Stwierdza otwarcie: "Wszystko przekazał Mi Ojciec mój" (Mt 11,27). Owa wyłączność synowskiego stosunku do Boga szczególnie uwydatnia się w modlitwie, gdy Chrystus zwraca się do Boga jako do Ojca, używając aramejskiego słowa Abba, a słowo to wskazuje na szczególną bliskość synowską i stanowi też w ustach Jezusa wyraz bezgranicznego oddania Ojcu i Jego woli: "Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie!" (Mk 14,36). Natomiast gdzie indziej używa Jezus zwrotu "Ojciec wasz", np. "Ojciec wasz jest miłosierny" (Łk 6,36); "Ojciec wasz, który jest w niebie" (Mk 11,25). Podkreśla w ten sposób swoistość własnego odniesienia do Ojca, pragnąc równocześnie, aby to Boże ojcostwo udzieliło się za Jego sprawą innym. Wyrazem tego jest modlitwa "Ojcze nasz", której Jezus nauczył swoich Apostołów i wyznawców.

Prawda o Chrystusie jako o Synu Bożym zajmuje centralne miejsce w całym Nowym Testamencie. Świadczą o tym wyraźnie Ewangelie, zwłaszcza zaś Ewangelia Janowa, oraz pisma apostolskie, zwłaszcza listy Apostoła Pawła. W niniejszej katechezie skoncentrujemy się tylko na pewnych wypowiedziach, szczególnie znamiennych, które niejako torują drogę objawieniu prawdy o Chrystusie jako Synu Bożym oraz przybliżają do właściwego zrozumienia tego synostwa.

Jest rzeczą doniosłą, że przekonanie o synostwie Bożym Jezusa jest potwierdzone głosem z nieba przy chrzcie w Jordanie (por. Mk 1,11) oraz na górze przemienienia (por. Mk 9,7). W obydwu przypadkach Ewangeliści mówią, że to Ojciec ogłasza Jezusa swym "Synem umiłowanym" (por. Mt 3,17; Łk 3,22). Ale jest ono również potwierdzone głosem demonów, złych duchów. "Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży" (Mk 1,24). "Czego chcesz ode mnie (...), Synu Boga Najwyższego?" (Mk 5,7).

Gdy oddajemy głos ludziom, na szczególne wyróżnienie zasługuje wyznanie Szymona Piotra w pobliżu Cezarei Filipowej: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16,16). Wyznanie to zostało w sposób niezwykle uroczysty potwierdzone przez Jezusa: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie" (Mt 16,17). Wyznanie to nie jest faktem oderwanym. W tejże samej Ewangelii Mateuszowej czytamy, że na widok Jezusa, który chodził po falach jeziora Genezaret, uciszając wiatr i ratując z topieli Piotra, Apostołowie upadli przed swym Mistrzem, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym" (Mt 14,33).

Tak więc to wszystko, co Jezus czynił oraz czego nauczał, rodziło wśród Apostołów przeświadczenie, że jest On nie tylko Mesjaszem, ale prawdziwym Synem Bożym. I Jezus potwierdzał to przeświadczenie. To właśnie zaczynało budzić wśród przeciwników Jezusa i Jego nauki zarzut bluźnierstwa. Szczególnie dramatyczne są rozmowy, jakie na ten temat znajdujemy w Ewangelii Janowej, w której czytamy, że Żydzi "usiłowali (...) Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu" (J 5,18).

Wiadomo, że ta sama sprawa znalazła się w centrum procesu, jaki w końcu został wytoczony Jezusowi przed Sanhedrynem. Na pytanie arcykapłana Kajfasza: "Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?" Jezus odpowiada po prostu: "Tyś powiedział", czyli: "Tak, Ja Nim jestem" (Mt 26,63-64). A chociaż przed Piłatem głównym motywem oskarżenia było to, że Jezus głosił, iż jest królem, to przecież i tam Żydzi powtórzyli ów podstawowy zarzut: "My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym" (J 19,7).

Tak więc można powiedzieć, że ostatecznie Jezus umierał na krzyżu za prawdę o swoim Bożym synostwie. A chociaż napis na krzyżu głosił: "Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski", jako urzędowy tytuł winy Ukrzyżowanego, to przecież - jak mówi św. Mateusz - "Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: "(...) jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!"" (Mt 27,39-40), a także: "Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: "Jestem Synem Bożym"" (Mt 27,43).

Ta prawda znalazła się w centrum całego wydarzenia na Kalwarii. Dawniej bywała ona treścią wyznania, przeświadczenia, świadectwa Apostołów, tu stała się treścią szyderstwa. A jednak nawet i tu setnik rzymski, który patrzył na agonię Jezusa i słyszał słowa, jakimi z krzyża zwracał się do Ojca, gdy Jezus skonał, dał jeszcze jedno zadziwiające świadectwo - właśnie on, poganin, dał świadectwo Boskiej tożsamości Jezusa: "Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym" (Mk 15,39).

Słowa rzymskiego setnika, stwierdzające zasadniczą prawdę Ewangelii i całego Nowego Testamentu, kierują naszą uwagę ku innym słowom, tym, które Anioł wypowiedział przy zwiastowaniu do Maryi: "Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego" (Łk 1,31-32). A gdy Maryja pyta: "Jakże się to stanie (...)?", zwiastun daje Jej następującą odpowiedź: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym" (Łk 1,34-35).

Jezus miał świadomość, że jest Synem Bożym w znaczeniu dosłownym, że jest rzeczywistym Synem Boga. W tym znaczeniu "Boga nazywał swoim Ojcem" (J 5,18). W tym też znaczeniu nie zawahał się powiedzieć swoim przeciwnikom i oskarżycielom: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM" (J 8,58). Prawda o synostwie Bożym Jezusa Chrystusa wyraża się w owym "Ja Jestem", które to "Jestem" wyprzedza nie tylko czas Abrahama, ale wszelki czas i wszelkie stworzone istnienie. Powie św. Jan na końcu swej Ewangelii: "Te zaś [znaki] zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego" (J 20,31) (Aud. gen., 13.05.1987).

- W Izraelu dojrzewa obraz Bożego ojcostwa, kształtowany przez zbawcze interwencje Boga

W Izraelu dojrzewa bardziej specyficzny obraz Bożego ojcostwa, kształtowany przez zbawcze interwencje Boga. Wybawiając Izraela z niewoli egipskiej, Bóg powołuje go do przymierza z sobą, a nawet do tego, by uważał się za pierworodnego syna. W ten sposób Bóg pokazuje, że jest jego ojcem w sposób szczególny, jak wynika ze słów skierowanych do Mojżesza: "A ty wtedy powiesz do faraona: "To mówi Pan: Synem moim pierworodnym jest Izrael"" (Wj 4,22). W chwilach rozpaczy ten naród-syn będzie miał przywilej przyzywać tym samym mianem Ojca niebieskiego, aby znów odnowił cud "wyjścia": "Panie, zlituj się nad narodem, który jest nazwany Twoim imieniem, nad Izraelem, którego przyrównałeś do pierworodnego" (Syr 36,11). Ze względu na tę sytuację Izrael zobowiązany jest do przestrzegania prawa odróżniającego go od innych narodów, ponieważ ma dawać świadectwo Bożego ojcostwa, którego zaznaje w sposób szczególny. Podkreśla to Księga Powtórzonego Prawa w kontekście zobowiązań wynikających z przymierza: "Wy jesteście dziećmi Pana, Boga waszego. (...) bo wy jesteście ludem poświęconym Panu, Bogu swemu: was wybrał Pan, byście się stali ludem będącym Jego wyłączną własnością spośród wszystkich narodów, które są na ziemi" (Pwt 14,1-2).

Nie zachowując Bożego prawa, Izrael postępuje niezgodnie ze swą kondycją syna i zasługuje na upomnienia ze strony Ojca niebieskiego: "Gardzisz Skałą, co ciebie zrodziła, zapomniałeś o Bogu, który cię zrodził" (Pwt 32,18). Ten status syna jest udziałem wszystkich członków narodu izraelskiego, ale w sposób szczególny odnosi się do potomka i następcy Dawida, zgodnie ze sławną przepowiednią Natana, w której Bóg wypowiada słowa: "Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem" (2 Sm 7,14; 1 Krn 17,13). Opierając się na tej przepowiedni, tradycja mesjańska głosi Boże synostwo Mesjasza. Do króla mesjańskiego Bóg kieruje słowa: "Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem" (Ps 2,7; por. 110[109],3).

Wyrazem ojcostwa Bożego wobec Izraela jest głęboka, trwała i współczująca miłość. Okazuje się, że pomimo niewierności ludu i związanych z nią gróźb kary Bóg nie jest zdolny wyrzec się swej miłości. Wyraża to w słowach pełnych czułości, nawet wówczas gdy musi ubolewać nad brakiem wzajemności ze strony swych synów: "A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. (...) Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, i jak opuścić ciebie, Izraelu? (...) Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności" (Oz 11,3-4.8; por. Jr 31,20). Nawet napomnienie staje się wyrazem szczególnego upodobania i miłości, jak wyjaśnia Księga Przysłów: "Upomnieniem Pańskim nie gardź, mój synu, nie odrzucaj ze wstrętem strofowań. Bowiem karci Pan, kogo miłuje, jak ojciec syna, którego lubi" (Prz 3,11-12).

Ojcostwo tak bardzo Boże, a jednocześnie wyrażające się w sposób tak bardzo "ludzki", zawiera w sobie również cechy, które zwykle przypisujemy miłości macierzyńskiej. Obrazy Starego Testamentu, w których Bóg przyrównuje się do matki, są niezwykle wymowne, chociaż występują rzadko. Czytamy na przykład w Księdze Izajasza: "Mówił Syjon: "Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał". Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie" (Iz 49,14-15). A w innym miejscu: "Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę" (Iz 66,13).

Tak więc w postawie Boga wobec Izraela dostrzegamy również rysy macierzyńskie, wyrażające Jego czułość i wyrozumiałość (por. KKK 239). Miłość, którą Bóg tak obficie darzy swój lud, sprawia, że stary Tobiasz woła z radością: "Wysławiajcie Go, synowie Izraela, przed narodami, ponieważ On was rozproszył między nimi. I tam okazywał wam swoją wielkość, wynoście Go pochwałami przed wszystkim, co żyje, ponieważ On sam jest Panem i Bogiem naszym, On sam Ojcem naszym i Bogiem po wszystkie wieki" (Tb 13,3-4) (Aud. gen., 20.01.1999).

- Hymn zwycięstwa po przejściu Morza Czerwonego - Wj 15,1-18

Pieśń Wj 15,1-4.8-13.17-18 - hymn zwycięstwa po przejściu Morza Czerwonego. Ten hymn zwycięstwa (por. Wj 15,1-18), który znajduje się w Jutrzni z soboty pierwszego tygodnia, przypomina kluczowy moment historii zbawienia: wydarzenie Wyjścia, kiedy to Bóg ocalił Izraela w sytuacji z ludzkiego punktu widzenia rozpaczliwej. Fakty te są znane: Żydów idących do Ziemi Obiecanej po długiej niewoli w Egipcie dościga wojsko faraona i nic by ich nie uratowało przed zagładą, gdyby nie gest potężnej prawicy Pana. Hymn precyzyjnie opisuje arogancję i cel uzbrojonego nieprzyjaciela: "Będę ścigał, dopadnę, rozdzielę łupy" (Wj 15,9). Cóż jednak może nawet największe wojsko w obliczu Bożej wszechmocy? Bóg rozkazuje morzu, by otworzyło przejście napadniętemu ludowi i zamknęło je przed napastnikami: "Lecz Tyś posłał swój wicher i przykryło ich morze, zatonęli jak ołów wśród gwałtownych wirów" (Wj 15,10). Są to obrazy bardzo sugestywne. Ukazują, jak wielki jest Bóg, a jednocześnie wyrażają zdumienie ludu, który niemal nie wierzy swym oczom i jednogłośnie intonuje pełną wzruszenia pieśń: "Pan jest moją mocą i źródłem męstwa! Jemu zawdzięczam moje ocalenie. On Bogiem moim, uwielbiać Go będę, On Bogiem mego ojca, będę Go wywyższał" (Wj 15,2).

Pieśń mówi nie tylko o wyzwoleniu; ukazuje także jego pozytywny cel, którym jest wejście do mieszkania Boga, by żyć z Nim w komunii: "Ty zaś wiodłeś swą łaską lud oswobodzony i doprowadziłeś go Twoją mocą do swego mieszkania świętego" (Wj 15,13). Odczytane w ten sposób wydarzenie nie tylko było podstawą przymierza między Bogiem i Jego ludem, lecz stało się "symbolem" całej historii zbawienia. Jeszcze wiele razy Izrael doświadczy podobnych sytuacji i Wyjście znów się powtórzy. Wydarzenie to w sposób szczególny zapowiada wielkie wyzwolenie, które Chrystus urzeczywistni przez swoją śmierć i zmartwychwstanie.

Dlatego też omawiany przez nas hymn nieprzypadkowo znalazł się w liturgii Wigilii Paschalnej, by poprzez swoje sugestywne obrazy zilustrować to, co dokonało się w Chrystusie. W Nim zostaliśmy ocaleni nie przed ciemiężycielem w ludzkiej postaci, lecz przed niewolą szatana i grzechu, zagrażającą od samego początku przeznaczeniu ludzkości. Wraz z Nim ludzkość na nowo wchodzi na drogę prowadzącą do Ojca.

Wyzwolenie to, zrealizowane już w misterium i obecne w chrzcie jako ziarno życia, przeznaczone, by wzrastać, osiągnie swą pełnię przy końcu czasów, kiedy Chrystus powróci w chwale i "przekaże królowanie Bogu i Ojcu" (1 Kor 15,24). Liturgia Godzin, poprzedzając omawianą przez nas pieśń cytatem z Apokalipsy: "Ci, co zwyciężyli Bestię, śpiewają pieśń Mojżesza, sługi Bożego" (por. Ap 15,2-3), zachęca, byśmy patrzyli na ten ostateczny, eschatologiczny horyzont. Przy końcu czasów w sposób pełny urzeczywistni się dla wszystkich zbawionych to, co wydarzenie Wyjścia zapowiadało, a Pascha Chrystusa dokonała w sposób definitywny, ale otwarty ku przyszłości. Nasze zbawienie jest bowiem rzeczywiste i pełne, lecz znajduje się pomiędzy "już" i "jeszcze nie" ziemskiej drogi, jak przypomina nam Apostoł Paweł: "W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni" (Rz 8,24).

"Zaśpiewam na cześć Pana, który okrył się sławą" (Wj 15,1). Każąc nam powtarzać te słowa starożytnego hymnu, Liturgia Jutrzni zaprasza nas, byśmy patrzyli na swój dzień na tle wielkiej panoramy dziejów zbawienia. W ten sposób chrześcijanie pojmują upływ czasu. Przemijające dni to nie tragiczna konieczność, lecz zamiar zarysowujący się stopniowo, który nasze oczy powinny nauczyć się odczytywać niczym znaki wodne na papierze.

Na tę historiozbawczą perspektywę byli szczególnie uwrażliwieni Ojcowie Kościoła, którzy z upodobaniem odczytywali znaczące fakty ze Starego Testamentu - od potopu w czasach Noego po powołanie Abrahama, od wyzwolenia poprzez Wyjście aż po powrót Żydów z niewoli babilońskiej - jako "zapowiedzi" przyszłych wydarzeń i przyznawali tym faktom wartość "archetypiczną": wyróżniały je pewne zasadnicze cechy charakterystyczne, które w jakiejś mierze miały się powtarzać przez całe ludzkie dzieje.

Zresztą już prorocy odczytywali wydarzenia z historii zbawienia, ukazując ich zawsze aktualny sens i mówiąc, że ich pełne urzeczywistnienie nastąpi w przyszłości. I tak, rozważając tajemnicę przymierza zawartego przez Boga z Izraelem, zaczynają oni mówić o "nowym przymierzu" (Jr 31,31; por. Ez 36,26-37), w którym prawo Boże będzie wpisane w serce człowieka. Nietrudno dostrzec w tym proroctwie nowe przymierze zawarte w krwi Chrystusa i zrealizowane dzięki darowi Ducha. Wypowiadając słowa tego hymnu zwycięstwa z okresu starożytnego Wyjścia w świetle Wyjścia paschalnego, wierni mogą przeżywać radość z tego, że są Kościołem pielgrzymującym w czasie ku niebieskiemu Jeruzalem.

Jest to zatem zachęta, byśmy z wciąż nowym zachwytem kontemplowali to, co Bóg postanowił dla swego ludu: "Wprowadziłeś ich i osadziłeś na górze Twojego dziedzictwa, w miejscu, któreś uczynił swoim mieszkaniem, w świątyni zbudowanej Twoimi rękami" (Wj 15,17). Hymn zwycięstwa nie wyraża tryumfu człowieka, lecz tryumf Boga. Nie jest to pieśń wojenna, lecz pieśń miłości. Pozwalając naszym dniom rozbrzmiewać tą wzruszającą pieśnią chwały starożytnych Żydów, idziemy po drogach świata niepozbawionych zasadzek, zagrożeń, cierpienia i jesteśmy pewni, że ogarnia nas miłosierne spojrzenie Boga: nic nie może się oprzeć potędze Jego miłości (Aud. gen., 21.11.2001).

- Bóg zostaje obwołany "królem", gdyż w cudowny sposób wyzwolił swój lud

Aby w pełni zrozumieć misję Jezusa, trzeba sięgnąć do orędzia Starego Testamentu, które głosi zbawczą królewskość Pana. W pieśni Mojżesza (Wj 15,1-18) Pan zostaje obwołany "królem", gdyż w cudowny sposób wyzwolił swój lud i wiodąc go mocą i miłością, doprowadził do komunii z sobą i braćmi. Również prastary Psalm 29[28] daje świadectwo tej wiary, gdy przedstawia Pana w Jego królewskiej mocy, którą ogarnia On całe stworzenie, głosząc swemu ludowi siłę, błogosławieństwo i pokój (por. Ps 29[28],11). Tematyka zbawienia przenika do głębi wiarę w Pana - "króla" przede wszystkim w scenie powołania Izajasza. "Król", którego Prorok widzi oczyma wiary, "siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie" (Iz 6,1), to Bóg, który w tajemnicy transcendentnej świętości i miłosiernej dobroci objawia się swemu ludowi jako źródło miłości, która oczyszcza, przebacza i zbawia: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały" (Iz 6,3).

Właśnie dzięki tej wierze w zbawczą królewskość Pana monarchia nie osiągnęła w ludzie przymierza takiej autonomii jak w innych narodach. Król jest tu wybierany jako pomazaniec Boży, a więc narzędzie, poprzez które sam Bóg sprawuje władzę nad Izraelem (por. 1 Sm 12,12-15). "Bóg króluje" - głoszą nieustannie Psalmy (por. 5,3; 9,5; 29[28],10; 93[92],1; 97[96],1-4; 146[145],10).

W obliczu bolesnego poczucia ludzkich ograniczeń i grzechu prorocy głoszą nowe przymierze, na mocy którego sam Pan obejmie zbawcze królowanie nad swym odnowionym ludem (por. Jr 31,31-34; Ez 34,7-16; 36,24-28). W tym kontekście rozpoczyna się oczekiwanie na nowego Dawida, którego Pan powoła do życia i uczyni narzędziem wyjścia, wyzwolenia i zbawienia (por. Ez 34,23-25; Jr 23,5-6). Od tej chwili postać Mesjasza występuje w ścisłym powiązaniu z początkiem królowania Bożego nad całym światem. Choć po okresie wygnania przestaje istnieć w Izraelu instytucja monarchii, to równocześnie coraz bardziej pogłębia się wiara w królowanie Boga nad swym ludem, które rozszerzy się "aż po krańce ziemi". Najwymowniejszym świadectwem tej nadziei są Psalmy opiewające Pana - Króla (por. Ps 96[95]; 99[98]) (Aud. gen., 18.03.1987).

- Pan jest moją mocą i źródłem męstwa! - Wj 15,2

"Pan jest moją mocą i źródłem męstwa! Jemu zawdzięczam moje ocalenie" (Wj 15,2): życie jest zawsze dobrem. Pełnia ewangelicznego orędzia o życiu została w rzeczywistości przygotowana już w Starym Testamencie. Zwłaszcza historia wyjścia z Egiptu, stanowiąca podstawę wiary Starego Testamentu, pozwala Izraelowi odkryć, jak cenne jest jego życie w oczach Boga. Kiedy wydaje się, że naród jest już skazany na zagładę, gdyż wszystkim nowo narodzonym dzieciom płci męskiej grozi śmierć (por. Wj 1,15-22), Bóg objawia się mu jako wybawca, zdolny zapewnić przyszłość ludowi pozbawionemu nadziei. W ten sposób rodzi się w Izraelu szczególna świadomość: jego życie nie jest zdane na łaskę faraona, który może samowolnie nim rozporządzać; przeciwnie, jest ono otoczone czułą i wielką miłością Boga.

Wyprowadzenie z niewoli oznacza obdarzenie narodu tożsamością i uznanie jego nieprzemijającej godności, daje też początek nowej historii, w której odkrywanie Boga idzie w parze z odkrywaniem siebie. Wyjście z Egiptu jest doświadczeniem konstytutywnym i wzorcowym. Poucza ono Izraela, że za każdym razem, gdy jego istnienie jest zagrożone, wystarczy mu uciec się do Boga z odnowioną ufnością, aby uzyskać od Niego skuteczną pomoc: "Ukształtowałem ciebie, jesteś moim sługą. Izraelu, nie pójdziesz u Mnie w niepamięć" (Iz 44,21).

Tak więc Izrael, uświadamiając sobie wartość swojego istnienia jako narodu, coraz wyraźniej dostrzega też sens i wartość życia jako takiego. Ten kierunek refleksji rozwijają zwłaszcza księgi "mądrościowe", wychodząc od codziennego doświadczenia "kruchości" życia oraz od stwierdzenia niebezpieczeństw, jakie mu zagrażają. Sprzeczności egzystencji stanowią wyzwanie dla wiary i domagają się odpowiedzi z jej strony. (...)

"Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię" (Łk 7,22). Tymi słowami proroka Izajasza (35,5-6; 61,1) Jezus ukazuje sens swojej misji: w ten sposób wszyscy, którzy cierpią z powodu jakiegoś "pomniejszenia" swojej egzystencji, mogą usłyszeć od Niego dobrą nowinę o tym, że Bóg się nimi interesuje, i przekonują się, iż także ich życie jest darem zazdrośnie strzeżonym w rękach Ojca (por. Mt 6,25-34).

Właśnie do "ubogich" skierowane jest przede wszystkim przepowiadanie i działalność Jezusa. Rzeszom chorych i zepchniętych na margines, którzy za Nim chodzą i Go szukają (por. Mt 4,23-25), Jego słowa i czyny objawiają, jak wielką wartość ma ich życie i na jak mocnej podstawie jest oparte ich oczekiwanie zbawienia.

Podobnie dzieje się od samego początku misji Kościoła. Głosząc Jezusa jako Tego, który "przeszedł dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, dlatego że Bóg był z Nim" (por. Dz 10,38), Kościół wie, że jest zwiastunem orędzia zbawienia, którego nowość jawi się w całej pełni właśnie w sytuacjach poniżenia i ubóstwa ludzkiego życia. To orędzie ogłasza Piotr, gdy uzdrawia chromego, którego kładziono każdego dnia przy wejściu do świątyni jerozolimskiej, w bramie zwanej "Piękną", aby prosił o jałmużnę: "Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź" (Dz 3,6). Przez wiarę w Jezusa, "Dawcę życia" (Dz 3,15), życie wzgardzone i zdane na łaskę innych odnajduje swoją tożsamość i pełną godność.

Słowa i czyny Jezusa i Jego Kościoła nie dotyczą jedynie tych, którzy doświadczają chorób, cierpień i różnych form odrzucenia przez społeczeństwo. W głębszym znaczeniu dotyczą samego sensu życia każdego człowieka w jego wymiarze moralnym i duchowym. Tylko człowiek, który uznaje, że jego życie jest dotknięte chorobą grzechu, może odnaleźć prawdę i autentyczność swojego istnienia przez spotkanie z Jezusem Zbawicielem, w myśl Jego własnych słów: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników" (Łk 5,31-32).

Ten natomiast, kto sądzi - jak bogaty rolnik z ewangelicznej przypowieści - że potrafi zapewnić sobie życie wyłącznie przez gromadzenie dóbr materialnych, w rzeczywistości oszukuje samego siebie: życie wymyka się mu i rychło zostanie mu odebrane, on zaś nigdy nie pojmie jego prawdziwego sensu: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie, komu więc przypadnie to, coś przygotował?" (Łk 12,20) (Enc. Evangelium vitae, 31-32).

- Prorokini Miriam, siostra Aarona, śpiewała; śpiewajmy pieśń chwały na cześć Pana

Po opisie przejścia przez Morze Czerwone święty tekst mówi, że natchniona kobieta występuje z inicjatywą, by uroczyście obchodzić to wydarzenie: "Miriam prorokini, siostra Aarona, wzięła bębenek do ręki, a wszystkie kobiety szły za nią w pląsach i uderzały w bębenki. A Miriam przyśpiewywała im: "Śpiewajmy pieśń chwały na cześć Pana, bo swą potęgę okazał, gdy konie i jeźdźców ich pogrążył w morzu"" (Wj 15,20-21).

Ukazanie kobiecej przedsiębiorczości w szczególnej sytuacji, jaką są uroczyste obchody ważnego wydarzenia, stanowi podkreślenie nie tylko doniosłej roli kobiety, lecz również właściwą jej zdolność oddawania chwały i dziękowania Bogu. Jeszcze ważniejszą inicjatywę podejmuje w czasach sędziów prorokini Debora. Po wydaniu dowódcy wojska polecenia, by zgromadził ludzi i podjął walkę, swoją obecnością zapewnia zwycięstwo wojska izraelskiego i zapowiada, że inna kobieta, Jael, zabije wodza nieprzyjaciół.

Prócz tego, aby uczcić wielkie zwycięstwo, Debora intonuje długą pieśń, w której wychwala czyn Jael: "Niech Jael będzie błogosławiona wśród niewiast, (...) wśród niewiast żyjących w namiotach niech będzie błogosławiona" (Sdz 5,24). Pochwała ta powraca echem w Nowym Testamencie, w słowach, które w momencie nawiedzenia Elżbieta kieruje do Maryi: "Błogosławiona jesteś między niewiastami" (Łk 1,42). Istotna rola kobiet w ocaleniu ludu, ujawniająca się w postaciach Debory i Jael, zostaje przypomniana w wydarzeniach związanych z inną jeszcze prorokinią, która nazywała się Chulda i żyła w czasach króla Jozjasza.

W odpowiedzi na pytanie zadane przez kapłana Chilkiasza wypowiada ona przepowiednie, które mówią, że król obawiający się Bożego gniewu będzie potraktowany z łaskawością. Chulda staje się w ten sposób zwiastunką miłosierdzia i pokoju (por. 2 Krl 22,14-20) (Aud. gen., 27.03.1996).

- Izrael mógł czerpać wodę ze skały w swojej drodze do Ziemi Obiecanej, z Serca Chrystusowego wypływa woda zbawiająca tych, którzy podjęli swoją drogę wiary

"Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda" (Wj 17,6). Długa wędrówka Żydów na pustyni stanowi bezpośredni kontekst Księgi Wyjścia. Jedną z większych trudności, jakie przedstawiała wędrówka przez pustynię tak licznego ludu, który prowadził z sobą trzody i bydło, był z pewnością brak wody. Jest dlatego rzeczą zrozumiałą, że w dniach, kiedy głód i pragnienie dawały się odczuć w sposób bardziej ostry, Izraelici opłakiwali Egipt i szemrali przeciw Mojżeszowi. Bóg, który w wieloraki sposób okazał swoją szczególną życzliwość wobec tego ludu, wymaga teraz wiary, absolutnego zdania się na Niego, odrzucenia swoich ludzkich zabezpieczeń. I właśnie w chwili, kiedy on nie może już liczyć na własne środki, jest wyczerpany i załamany, a naokoło nie ma nic innego jak nagie skały, jałowe oraz suche i bez życia, Bóg interweniuje, jest obecny i sprawia, że z tej skały wypływa obficie woda, która daje życie. To właśnie z tej skały zwartej Żydzi mogli czerpać wodę w swojej drodze do Ziemi Obiecanej, jak z Serca Chrystusowego, spragnionego na krzyżu, będzie wypływała woda zbawiająca tych, którzy podjęli swoją drogę wiary. Ze względu na to podobieństwo św. Paweł utożsamia skałę z samym Chrystusem, nową świątynią i źródłem, które gasi pragnienie w życiu wiecznym (por. 1 Kor 10,4). Oto jak moc Boża okazuje się w tajemnicy wody żywej, która tryska dla wieczności, ponieważ jest to odradzająca woda łaski objawiająca prawdę.

Jak w czasie Wyjścia, również dzisiaj ludzie odczuwają pragnienie tej zbawiającej i wyzwalającej wody, która pochodzi od Chrystusa, i Kościół, w odpowiedzi, niestrudzenie głosi Go wszystkim narodom wszystkich czasów. On jest istotnie obecny w świecie, "aby pomagać ludziom wierzyć, że Jezus jest Synem Bożym, ażeby przez wiarę mieli życie w Jego imieniu, aby ich wychowywać i pouczać w tym życiu i w ten sposób budować Ciało Chrystusa. Kościół nie przestał poświęcać temu celowi swoich sił" (Catechesi tradendae, 1). O wodzie, która tryska na życie wieczne, mówi Chrystus do Samarytanki przy studni w Sychar. Zmęczony drogą siedział na krawędzi studni. Uczniowie poszli sami do miasta, aby poczynić zakupy. Jezus prosi Samarytankę, która przyszła zaczerpnąć wody, aby Mu dała pić. To ją zdziwiło. Jak może On, Żyd, prosić o coś Samarytankę? Od wieków Żydzi i Samarytanie żyli w nieprzejednanej nieprzyjaźni. Jezus zatem okazuje się wyższy nad ten przesąd, jak również wobec opinii żydowskiej, według której uważano za niegodne nauczyciela rozmawiać publicznie z kobietą. Dla Niego nie ma znaczenia różnica narodowości ani rasy, ani różnica między mężczyzną i kobietą. Od wody naturalnej, elementu materialnego, o którą Jezus najpierw prosi kobietę, przenosi rozmowę na płaszczyznę objawienia, na wodę rzeczywiście żywą.

Wyrażenie aqua viva w języku proroków wskazuje na dobra zbawienia czasu mesjańskiego (por. Iz 12,3; 49,10; Jr 2,13; 17,13). Ale kobieta, nie mogąc zrozumieć tego języka, myśli o cudownej wodzie, która usuwa pragnienie ciała, dzięki której nie będzie więcej trzeba czerpać. W ten sposób Jezus obudził w niej pragnienie Jego daru: "Rzekła do Niego niewiasta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać" (J 4,14). Jezus objawia wtedy kobiecie, że On we własnej osobie jest źródłem tej wody żywej. I wykazuje, jak droga wiary w Niego przechodzi przez uznanie Jego Boskiej misji, ujawniając swoją znajomość proroczą, właściwą wysłańcowi Bożemu. Miała pięciu mężów, a z szóstym żyje nielegalnie. Kobieta zaczyna się zastanawiać: tego rodzaju znajomość serc nie jest znajomością zwykłego człowieka, i ze wzruszeniem wypowiada akt wiary: "Panie, widzę, że jesteś prorokiem"' (J 4,19). I potem pójdzie, aby oznajmić mieszkańcom swojego miasta, że spotkała Mesjasza i wzywa ich, aby wyszli i zobaczyli Jezusa (por. J 4,29). W tym zdumiewającym urywku ewangelicznym, który osiąga wysoki szczyt piękna formy i głębi doktrynalnej, znajdują się rysy pedagogiczne interesujące każdego wychowawcę wiary.

Ze strony Jezusa dokonuje się osobiste objawienie, wychodzące z konkretnej sytuacji, aby dojść do idealnego sprawdzenia życia: owego widzenia w świetle prawdy, ponieważ tylko w prawdzie można uskutecznić spotkanie z Chrystusem, który jest uosobieniem tej prawdy. To właśnie wtedy, kiedy Samarytanka zwraca się do Jezusa ze słowami: "Daj mi tej wody" (J 4,15), wtedy On nie zwleka ze wskazaniem drogi, która do niej prowadzi. Jest to droga prawdy wewnętrznej, droga nawrócenia i dobrych uczynków.

"Idź, zawołaj swego męża" (J 4,16), mówi Pan do kobiety: jest to wezwanie do zbadania swego sumienia, do wglądnięcia w głębię serca, do obudzenia w nim najgłębszych oczekiwań, które próbuje ukrywać pod wykrętną odpowiedzią. Ukazuje tej kobiecie potrzebę osiągnięcia zbawienia, przeprowadzając z nią prawdziwy i odpowiedni "rachunek sumienia" i pomagając jej nazwać po imieniu grzechy swojego życia. Dlatego Pan przynagla: "Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem" (J 4,17-18). W ten sposób kobieta nie tylko uznaje swój stan grzechu, ale otrzymuje pomoc w nazwaniu po imieniu grzechów swego życia.

Św. Augustyn w swojej godnej podziwu mowie tak wyraża udrękę wewnętrzną tej kobiety: "Najpierw kierowały tobą zmysły ciała; potem osiągnęłaś wiek, w którym winno się używać rozumu, a nie zdobyłaś mądrości; raczej zbłądziłaś; dlatego, po tych pięciu mężach, ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. A jeśli nie był mężem, to czym był, jeśli nie cudzołożnikiem? A więc zawołaj, ale nie cudzołożnika, zawołaj twego męża, ażebyś mogła mnie zrozumieć umysłem, a błąd nie powinien powodować w tobie fałszywej opinii o Mnie... Precz zatem z cudzołożnikiem, który ciebie deprawuje, i idź zawołać twego męża. Zawołaj go i wróć tutaj z nim, a zrozumiesz Mnie" (św. Augustyn, In Ioannis Evangelium Tractatus, XV, 22). W tej sytuacji Jezus nagle przenosi się poza bezpośrednią odpowiedź, aby stwierdzić wyższość zachowanego prawdziwego kultu i nowej formy uwielbienia, które tkwi w sercu raczej niż w ofiarach, adoracji wywołanej przez Ducha, dokładnie uwielbienia "w Duchu i prawdzie" (J 4,24). Uwielbiać w Duchu znaczy poddać się wpływowi działania Bożego, to jest daru życia, którego sprawcą jest Duch, i zwracać uwagę na życie nadprzyrodzone, którym cieszą się chrześcijanie i które jest nieodzownym warunkiem, aby być "prawdziwym" wielbicielem. Uwielbiać w prawdzie znaczy wejść w porządek objawienia Słowa: tego objawienia, dla którego dane jest działanie Ducha prawdy. Nowym miejscem uwielbienia jest świątynia duchowa, to jest Chrystus-Prawda, pod wpływem światła Ducha prawdy (22.03.1981, homilia w czasie Mszy Świętej w rzymskiej parafii św. św. Apostołów Piotra i Pawła przy via Ostiense).

- Bóg wybrał Izraela z bezinteresownej miłości

Czytamy więc: "Teraz, jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. (...) będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym" (Wj 19,5-6). Z kolei w Księdze Powtórzonego Prawa znajdujemy powtórzenie i potwierdzenie tego, co głosi Bóg w Księdze Wyjścia: "Ty bowiem [Izraelu] jesteś narodem poświęconym Panu, Bogu twojemu. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, byś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem będącym Jego szczególną własnością" (Pwt 7,6; podobnie 26,18).

Takie wybranie ze strony Boga płynie całkowicie i wyłącznie z Jego miłości, miłości bezinteresownej. Czytamy: "Pan wybrał was i znalazł upodobanie w was nie dlatego, że liczebnie przewyższacie wszystkie narody, gdyż ze wszystkich narodów jesteście najmniejszym, lecz ponieważ Pan was umiłował i chce dochować przysięgi danej waszym przodkom. Wyprowadził was mocną ręką i wybawił was z domu niewoli" (Pwt 7,7-8). To samo Księga Wyjścia wyraża w sposób bardziej obrazowy: "Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie" (Wj 19,4).

Bóg działa z bezinteresownej miłości. Ta miłość wiąże Izraela z Bogiem Jahwe w sposób szczególny i wyjątkowy. Przez tę miłość stał się Bożą własnością. Taka miłość zobowiązuje też Izraela do miłości wzajemnej: "Będziesz miłował Pana, Boga twojego" (Pwt 6,5) jest wyrazem takiej wzajemności.

Tak przeto w Przymierzu rodzi się lud, który jest Ludem Boga. Być "własnością" Boga Jahwe to znaczy być Mu "poświęconym", być "ludem świętym". Przez Mojżesza Bóg Jahwe mówi do swego ludu, "do całej społeczności Izraelitów (...): Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!" (Kpł 19,2). Wraz z wyborem Bóg udziela się swemu ludowi w tym, co Mu najbardziej właściwe: w swojej świętości, wymagając w zamian świętości w życiu Izraela. Jako lud "Poświęcony" Bogu Izrael ma być "ludem kapłańskim": "Wy (...) będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego" (Iz 61,6) (Aud. gen., 16.08.1989).

- Zgromadzenie Jahwe

Stary Testament wspomina o zgromadzeniach różnego typu. Kiedy jednak mówi o społeczności Izraela, uwypukla charakter religijny czy wręcz teokratyczny ludu wybranego i zwołanego, wyraźnie podkreślając jego przynależność do jedynego Boga. Dlatego nazywa cały lud Izraela qehal Jahweh, gdyż jest on "szczególną własnością Jahwe pośród wszystkich narodów" (Wj 19,5). Jest to przynależność i relacja z Bogiem, jedyna w swoim rodzaju: jej fundament stanowi Przymierze zawarte z Bogiem i ludem w momencie jego powołania, które Pismo Święte nazywa właśnie "dniem zgromadzenia" (jom haqqahal, Pwt 9,10; 10,4). Świadomość tej przynależności obecna jest w całej historii Izraela i trwa mimo powtarzających się zdrad, kryzysów i klęsk. Stajemy tu wobec prawdy teologicznej zawartej w dziejach, do której mogą się odwoływać prorocy w momentach kryzysu nadziei. Tak właśnie w końcowym okresie wygnania przemawia do ludu w imieniu Boga Deutero-Izajasz: "Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś moim" (Iz 43,1). Zapowiada w ten sposób, że wierny Staremu Przymierzu, wyzwoli niebawem swój lud.

To przymierze z Bogiem, będące konsekwencją wybrania, nadaje religijny charakter całemu ludowi Izraela oraz transcendentną celowość jego historii, choć jego ziemskie losy są na przemian pomyślne i tragiczne: rozumiemy zatem, dlaczego w języku biblijnym Izrael nazywany jest "społecznością Bożą" (qehal Elohim, por. Ne 13,1, a częściej qehal Jahweh, por. Pwt 23,2-4.9). Jest to wyraz zawsze żywej świadomości wybrania, którego on sam dokonał: "Będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, (...) będziecie mi królestwem kapłanów i ludem świętym" (Wj 19,5-6) (Aud. gen., 20.07.1991).

- Bóg sam konsekrował osoby i rzeczy, przekazując im w jakiś sposób własną świętość

Według Starego Testamentu Bóg sam konsekrował osoby i rzeczy, przekazując im w jakiś sposób własną świętość. Nie trzeba tego rozumieć w tym znaczeniu, jakoby Bóg wewnętrznie uświęcał osoby, a tym bardziej rzeczy, lecz w tym sensie, że przyjmował je na własność i przeznaczał do bezpośredniej służby sobie. Przedmioty "święte" były przeznaczone do kultu Bożego i dlatego można było ich używać tylko w obrębie świątyni i dla potrzeb kultu, a nie dla celów świeckich. Na tym polegała sakralność przypisywana rzeczom, których nie mogły dotykać ręce niepoświęcone (jak na przykład stało się z Arką Przymierza lub kielichami świątyni jerozolimskiej, sprofanowanymi przez Antiocha Epifanesa, o czym czytamy w 1 Mch 1,22). Ze swej strony naród izraelski był "święty" jako "własność Pana" (segullah - osobisty skarb władcy) i dlatego miał charakter sakralny (por. Wj 19,5; Pwt 7,6; Ps 135,4). By porozumiewać się z tym segullah, Bóg wybierał sobie "rzeczników", "mężów Bożych", "proroków", którzy mieli przemawiać w Jego imieniu. Uświęcał ich (moralnie) poprzez więź zaufania i szczególnej przyjaźni, jaką z nimi utrzymywał, i dlatego niektóre z tych osób zyskały miano "przyjaciół Bożych" (por. Mdr 7,27; Iz 41,8; Jk 2,23).

Nie istniała jednak żadna osoba ani środek lub narzędzie instytucjonalne, które dzięki własnej wewnętrznej mocy mogłoby przekazywać świętość Boga nawet ludziom najbardziej do tego predysponowanym. Na tym miała polegać wielka nowość chrześcijańskiego chrztu, dzięki któremu wierzący mają "serce prawe" (por. Hbr 10,22) i zostają wewnętrznie "obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego" (1 Kor 6,11) (Aud. gen., 26.10.1994).

DZIESIĘCIORO PRZYKAZAŃ - Wj 20,1-6

- Bóg daje się poznać człowiekowi jako źródło prawa moralnego

Bóg daje się poznać człowiekowi jako źródło prawa moralnego i w tym znaczeniu jako sama Świętość już przed grzechem pierworodnym wobec pierwszych rodziców (por. Rdz 2,16), a później wobec ludu wybranego, przede wszystkim w Przymierzu synajskim (por. Wj 20,1-20). Prawo moralne objawione przez Boga w Starym Przymierzu, a przede wszystkim w Ewangelii, w nauczaniu Chrystusa, stopniowo, ale wyraźnie zmierza do ukazania centralnego i nadrzędnego znaczenia miłości. Przykazanie: "Będziesz miłował" (Pwt 6,5; Kpł 19,18; Mk 12,30-31 i par.) wskazuje równocześnie na to, że świętość Boga polega na miłości. To wszystko, co zostało powiedziane w katechezie pt. Bóg jest Miłością, odnosi się równocześnie do świętości Boga naszego Objawienia.

Bóg jest świętością, dlatego że "jest miłością" (1 J 4,8.16). Poprzez miłość jest absolutnie oddzielony od zła moralnego, od grzechu, gdyż jest istotowo, absolutnie i transcendentnie utożsamiony ze źródłem dobra moralnego, którym jest On sam. Miłość bowiem to właśnie oznacza: pragnąć dobra, przylgnąć do dobra. Z owego odwiecznego pragnienia dobra płynie nieskończona dobroć Boga w stosunku do stworzeń, a w szczególności w stosunku do człowieka. Z miłości płynie Jego łaskawość, Jego gotowość obdarzania i przebaczania, która m.in. znalazła tak wspaniały wyraz w podanej przez Łukasza przypowieści Jezusa o synu marnotrawnym (por. Łk 15,11-32). Miłość wyraża się w Bożej Opatrzności, poprzez którą kontynuuje On i podtrzymuje zarazem dzieło stworzenia.

W szczególny jednak sposób miłość wyraża się w dziele Odkupienia i usprawiedliwienia człowieka, któremu Bóg ofiarowuje własną sprawiedliwość w tajemnicy Chrystusowego krzyża, o czym tak dosadnie mówi Paweł Apostoł (por. listy do Rzymian i Galatów). Tak więc miłość, która istotowo stanowi o świętości Boga, prowadzi też poprzez Odkupienie i usprawiedliwienie człowieka do jego uświęcenia mocami Ducha Świętego. W ten sposób na drodze zbawczej ekonomii Bóg sam jako trynitarna Świętość (trzykroć Święty) bierze niejako na siebie inicjatywę zrealizowania dla nas i w nas tego, co wyraził w słowach: "Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz" (Kpł 19,2).

Do tego Boga, który jest Świętością jako Miłość, człowiek zwraca się z najgłębszą ufnością. Jemu zawierza to wszystko, co odpowiada wewnętrznej tajemnicy samego człowieczeństwa, tajemnicy ludzkiego "serca": "Miłuję Cię, Panie, Mocy moja, Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu, Boże mój, skało moja, na którą się chronię, tarczo moja, mocy zbawienia mego" (Ps18[17],2-3). Zbawienie człowieka jest związane najściślej ze świętością Boga, gdyż jest związane z Jego odwieczną, nieskończoną Miłością (Aud. gen., 18.12.1985).

- Dekalog jako moralny fundament Nowego Przymierza we Krwi Chrystusa

"Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej (...). Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!" (por. Wj 20,2-3). Wybrał Bóg miejsce na pustyni: górę Synaj - i wybrał lud, któremu objawił siebie jako wybawcę z niewoli egipskiej - i wybrał człowieka, któremu powierzył swe przykazania: Mojżesza. Dziesięć prostych słów. Dekalog. Pierwsze wśród nich brzmi właśnie tak: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną". (...)

"Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną". To pierwsze słowo Dekalogu, pierwsze przykazanie, od którego zależą wszystkie dalsze przykazania. Całe prawo Boże - wypisane niegdyś na kamiennych tablicach, a równocześnie wypisane odwiecznie w sercach ludzkich. Tak, że i ci, co nie znają Dekalogu, znają jego istotną treść. Bóg głosi prawo moralne nie tylko słowami Przymierza - Starego Przymierza z góry Synaj i Chrystusowej Ewangelii - głosi je samą wewnętrzną prawdą tego rozumnego stworzenia, jakim jest człowiek.

To Boże prawo moralne jest dane człowiekowi i dane równocześnie dla człowieka: dla jego dobra. Czyż nie tak jest? Czyż nie dla człowieka jest każde z tych przykazań z góry Synaj: - "Nie zabijaj - nie cudzołóż - nie mów fałszywego świadectwa - czcij ojca i matkę" (por. Wj 20,13-14.16.12). Chrystus ogarnia to wszystko jednym przykazaniem miłości, które jest dwoiste: "Będziesz miłował Pana Boga swego ponad wszystko - będziesz miłował człowieka, bliźniego twego jak siebie samego" (por. Mt 22,37).

W ten sposób Dekalog - dziedzictwo Starego Przymierza Boga z Izraelem - został potwierdzony w Ewangelii jako moralny fundament Przymierza Nowego we Krwi Chrystusa. Ten moralny fundament jest od Boga, zakorzenia się w Jego stwórczej, ojcowskiej mądrości i Opatrzności. Równocześnie ten moralny fundament Przymierza z Bogiem jest dla człowieka, dla jego dobra prawdziwego. Jeśli człowiek burzy ten fundament, szkodzi sobie: burzy ład życia i współżycia ludzkiego w każdym wymiarze. Zaczynając od wspólnoty najmniejszej, jaką jest rodzina, i idąc poprzez naród aż do tej ogólnoludzkiej społeczności, na którą składają się miliardy ludzkich istnień. Jak bardzo prawo moralne - przykazania Boże - jest dla człowieka, na to wskazuje w sposób szczególnie wymowny sam Jezus Chrystus (w dzisiejszej perykopie ewangelicznej), kiedy mówi do zdumionych, a nawet zgorszonych stróżów litery Prawa: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu" (Mk 2,27).

Tak. "Syn Człowieczy jest panem szabatu" (Mk 2,28). On też jest Panem i gwarantem tego Przymierza Boga z człowiekiem, które jest Stare, Nowe i Wieczne. Syn Człowieczy. Jezus Chrystus. W Nim dopełniło się nowe stworzenie. "Bóg, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem" (tak mówi Księga Rodzaju o dziele stworzenia, por. 1,3) - "zabłysnął w naszych sercach (...) na obliczu Chrystusa" (2 Kor 4,6). Bóg jedyny, prawdziwy i nieobjęty dał nam poznać siebie, swoją niezgłębioną tajemnicę, w Jezusie Chrystusie. On - Chrystus - jest widzialnym obrazem niewidzialnego Boga. Jest Synem współistotnym, który stał się człowiekiem - Synem Człowieczym - rodząc się z Dziewicy Maryi za sprawą Ducha Świętego. On - "Bóg z Boga, Światłość ze Światłości" (Credo), "zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej" (2 Kor 4,6). Niegdyś tu, nad Bałtykiem, ta sama jasność zabłysła w sercach ludzi u początku naszego tysiąclecia. Dziś błyszczy w waszych sercach (1.06.1991, Koszalin, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Dziesięć Przykazań Bóg zaszczepił w naszych sercach

"Z Egiptu wezwałem Syna mego" - tak mówi Bóg, który wywiódł swój naród z domu niewoli (por. Wj 20,2), ażeby zawrzeć z nim przymierze na górze Synaj. Pamiątką tego wyzwolenia pozostało na zawsze święto Paschy. Upamiętnia ono to wydarzenie, które pozostaje obecne w pamięci Ludu Bożego. Kiedy Izraelici pod wodzą Mojżesza wyruszali w długą wędrówkę, nie przypuszczali, że aż czterdzieści lat będzie trwało ich pielgrzymowanie przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Sam Mojżesz, który wyprowadzał Izraela z Egiptu i prowadził go przez cały ten czas, nie wszedł do Ziemi Obiecanej. Patrzył tylko na nią przed śmiercią z góry Nebo, przekazując dalsze prowadzenie swemu następcy, Jozuemu. (...)

Oto wyruszamy, prowadzeni słowami Księgi Wyjścia: opuszczając nasz dom niewoli, idziemy w stronę góry Synaj, gdzie Bóg zawarł swoje przymierze z domem Jakuba przez Mojżesza, w którego ręce złożył tablice Dekalogu. Jakże jest piękne to przymierze! Pokazuje nam, że Bóg nie przestaje zwracać się do człowieka, aby udzielać mu swego życia w obfitości. Stawia nas w obecności Boga i jest wyrazem głębokiej miłości, jaką On darzy swój lud. Wzywa człowieka, aby zwrócił się ku Bogu, aby pozwolił się dotknąć przez Jego miłość i zaspokoił pragnienie szczęścia, które nosi w sobie. Jeżeli w duchu przyjmiemy te same tablice dziesięciu przykazań, będziemy w pełni żyli prawem, które Bóg zaszczepił w naszych sercach, i będziemy mieli udział w zbawieniu, które zostało nam objawione przez Przymierze, zawarte na górze Synaj między Bogiem a Jego ludem, i które Syn Boży ofiarowuje nam przez odkupienie (25.02.2000, Kair, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Dekalog dany Izraelowi na górze Synaj został ofiarowany wszystkim ludziom

Dekalog, prawo Boże dane Izraelowi za pośrednictwem Mojżesza na górze Synaj; dane wszystkim ludziom. Znamy te przykazania. Wielu powtarza je codziennie w modlitwach. Dałoby niebo, aby czynili to wszyscy. Jest to bardzo dobry zwyczaj.

Powtórzmy je teraz, tak jak są zapisane w Księdze Wyjścia, aby utwierdzić i odnowić to, co pamiętamy. Przykazania zostały dane w czasie wyjścia Izraela z Egiptu, dzięki działaniu Bożemu; dlatego pierwsze słowa przypominają ten epizod.

"Ja jestem Pan, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli".

"Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie".

"Nie będziesz wzywał imienia Boga twego, Pana, do czczych rzeczy".

"Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić...", tutaj mówimy:

"Pamiętaj, abyś dzień święty święcił".

"Czcij ojca twego i matkę twoją..."

"Nie będziesz zabijał".

"Nie będziesz cudzołożył".

"Nie będziesz kradł".

"Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek".

"Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego" (Wj 20,2-3.7-8.17).

Ostatnie przykazanie wypowiadamy w dwóch formułach. Pierwsza: nie pożądaj żony drugich, i druga: nie pożądaj rzeczy drugich. Czy te wszystkie przykazania zostały wyryte tylko na dwóch tablicach, które otrzymał Mojżesz, a Izrael przechowywał jako rzecz najświętszą w Arce Przymierza? Nie tylko. Te przykazania są równocześnie wypisane w sercu, w sumieniu każdego człowieka. Dlaczego Bóg dał nam swojego Syna Jednorodzonego, jak przypomina dzisiejsza liturgia w śpiewie przed Ewangelią? Ażeby nie zatarły się wyryte w ludzkich sumieniach Boże przykazania; ażeby człowiek znał i praktykował te przykazania, i tak miał "życie wieczne". Młodzieńcowi, który zapytał Jezusa: "Co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?", Nauczyciel odpowiedział: "Zachowaj przykazania". (...) Jezus wyliczył te same przykazania, które w Starym Przymierzu otrzymał Mojżesz na górze Synaj (por. Mt 19,16-22). Jezus Chrystus wie, "co się kryje w człowieku"; wie, że w jego sercu są wypisane przykazania Ojca.

W Ewangelii Chrystus okazuje się surowy wobec tych, którzy naruszają przykazanie kultu i uwielbienia należnego samemu Bogu: przykazanie wypisane bardziej w sumieniu niż w zwykłym prawie. Rzeczywiście, ci handlarze i bankierzy byli może w porządku wobec prawa ludzkiego, ale Chrystus jest Tym, który wie, "co się kryje w człowieku", i jednocześnie pożera Go gorliwość o dom Boży (por. J 2,17). Prowadząc człowieka drogą przykazań, On uczy go nie tylko wypełniania prawa Bożego, lecz także coraz lepszego rozumienia i coraz głębszego umiłowania tego prawa. W mierze, w jakiej człowiek rozumie Boże przykazania, zdaje sobie sprawę, ile im zawdzięcza w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. One są naprawdę drogą dla człowieka; są dla człowieka.

"Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę, świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości. Jego słuszne nakazy radują serce, jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy. Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki, sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne. Cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze, słodsze od miodu płynącego z plastra" (Ps 19[18],8-11). Warto by zatrzymać się dłużej nad tymi wersetami psalmu. Zobaczymy wtedy lepiej, jaka to droga prowadzi do umiłowania Bożych przykazań, zwłaszcza największego przykazania ewangelicznego, do tej mocy i do tej miłości Bożej, jaką stał się dla nas Chrystus Ukrzyżowany. Czy krzyż nie jest najwyższym sumieniem ludzkości? Czyż nie jest on głosem Boga, który przemawia potężniej niż same sumienia ludzkie? Głosem, który przemawia w sposób szczególny, kiedy różne "ludzkie miary" osłabiają to sumienie i je przytłumiają? Ma zatem rację Apostoł, kiedy woła: "My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego (...) moc i mądrość Bożą". Za pomocą zastanawiania się nad prawem Bożym, nad sumieniem ludzkim i nad krzyżem Chrystusa dzisiejsza liturgia wielkopostna przygotowuje nas do tajemnicy paschalnej. Po wypędzeniu kupców i bankierów niektórzy Żydzi zwrócili się do Jezusa z tym pytaniem: "Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: "Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo". Powiedzieli do Niego Żydzi: "Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?" On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus" (J 2,18-22) (14.03.1982, homilia w czasie Mszy Świętej w rzymskiej parafii Chrystusa Ukrzyżowanego a Bravetta).

- Wezwanie do nawrócenia znajduje w Dekalogu swój obiektywny fundament

Dekalog: dziesięcioro przykazań ogłoszonych i nadanych synom i córkom Izraela u stóp góry Synaj. Jest to Prawo Boże, określające podstawowe zasady postępowania człowieka, główne normy moralności, w zależności od których czyny ludzkie nabierają charakteru dobra lub zła moralnego. Przestrzeganie tych norm, tych przykazań wyciska na naszych czynach znak dobra: czyni człowieka dobrym. Naruszenie, przekroczenie ich wyciska na naszych czynach znak zła: czyni człowieka złym. To dobro i to zło odnosi się do człowieka w samym jego człowieczeństwie. Dzięki dobru moralnemu człowiek, jako człowiek, staje się dobry. Wskutek zła moralnego człowiek, jako człowiek, staje się zły. Chodzi więc o problem podstawowy z punktu widzenia istotnej wartości człowieka. Prawo moralne pozostaje ściśle związane właśnie z tą wartością. Związane, można powiedzieć, z godnością człowieka i równocześnie z godnością wszelkiego współżycia ludzi między sobą. Prawo moralne ma znaczenie równocześnie osobiste i społeczne. Bóg jest Tym, który ogłasza to Prawo: Dekalog ukazuje w ten sposób Jego Opatrzność, Jego ojcowskie zatroskanie o podstawowe dobro człowieka. On jest Bogiem, który wywiódł synów Izraela z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Przypominamy sobie Dekalog w czasie Wielkiego Postu, ponieważ jest to okres, w którym Jezus Chrystus interpeluje w sposób szczególny ludzkie sumienie. Już na początku tych dni wielkopostnych słyszymy wezwanie do nawrócenia, do pojednania się z Bogiem. To wezwanie znajduje w Dekalogu swój obiektywny fundament. Nawrócić się znaczy zerwać ze złem, zerwać z grzechem, umocnić się na nowo w tym, co dobre, i skonsolidować w nim swoje postępowanie.

Wiemy, że Jezus Chrystus potwierdził w pełni Boże przykazania z góry Synaj. Polecił ludziom je zachowywać. Powiedział, że zachowanie przykazań jest podstawowym warunkiem pojednania z Bogiem, podstawowym warunkiem osiągnięcia zbawienia wiecznego. Dlatego liturgia obwieszcza: "Panie, Ty masz słowa życia wiecznego"! "Prawo Pańskie jest doskonałe (...) Jego słuszne nakazy radują serce (...) sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne. Cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze" (Ps 19,8-11). Okres Wielkiego Postu jest czasem, w którym powinniśmy powrócić do przykazań Bożych. W ich świetle powinniśmy badać swoje sumienia, aby nie powiększała się na nich warstwa grzechu i niegodziwości. Jezus Chrystus na nowo potwierdza Prawo Boże Starego Przymierza, ogłoszone na Synaju. Ale jednocześnie misja, z jaką On zwraca się do ludzkości, idzie jeszcze dalej. "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Wiara w Chrystusa jest jeszcze czymś więcej niż czystym posłuszeństwem Prawu, choćby ono było podyktowane szczerą "bojaźnią Pańską" (por. Ps 112[111]). Wierzyć w Boga znaczy stanąć w obliczu samej Miłości, jaką Bóg umiłował świat. Miłość Boga wyraża się w fakcie, że On dał swego Syna Jednorodzonego. Dlatego cały porządek moralny Nowego Przymierza osiąga swój szczyt i swoje centrum w przykazaniu miłości. Wypełniamy wolę Bożą, zachowując wszystkie przykazania Boże, ale Bogu, który objawił siebie w Chrystusie jako Miłość, możemy odpowiedzieć jedynie miłością. Dlatego nasz wielkopostny rachunek sumienia winien koncentrować się na wymaganiach miłości Boga i bliźniego. Jest to równocześnie główna droga nawrócenia, którego Chrystus od nas oczekuje. Chodzi o nawrócenie stałe i ciągłe. Jak trzeba zawsze się modlić, tak powinniśmy również zawsze się nawracać (10.03.1985, homilia w czasie Mszy Świętej w rzymskiej parafii Naszej Pani di Bonaria a Ostia Lido).

- Dwie góry - Synaj i Góra Błogosławieństw - tworzą mapę naszego chrześcijańskiego życia

Bóg rozmawiał z Mojżeszem i dał mu Prawo, "napisane palcem Bożym" (Wj 31,18) na kamiennych tablicach. Te dwie góry - Synaj i Góra Błogosławieństw - tworzą mapę naszego chrześcijańskiego życia i ukazują całokształt naszych zobowiązań wobec Boga i bliźniego. Prawo i Błogosławieństwa razem wytyczają szlak naśladowania Chrystusa oraz królewską drogę do duchowej dojrzałości i wolności.

Dziesięć Przykazań z Synaju zdaje się mieć wymowę negatywną: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną; (...) nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa" (por. Wj 20,3.13-16). W rzeczywistości jednak mają one sens w najwyższym stopniu pozytywny. Nie ograniczają się bowiem do nazywania zła po imieniu, ale prowadzą do prawa miłości, które jest pierwszym i największym przykazaniem: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. (...) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mt 22,37.39). Sam Jezus stwierdza, że nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić (por. Mt 5,17). Jego orędzie jest nowe, nie niszczy jednak tego, co już istniało, lecz pozwala temu dziedzictwu ujawnić cały swój potencjał. Jezus naucza, że droga miłości prowadzi do całkowitego wypełnienia Prawa (por. Ga 5,14). I tej niezwykle doniosłej prawdy nauczał tutaj, na tym galilejskim wzgórzu.

"Błogosławieni jesteście - mówi Jezus - wy wszyscy ubodzy w duchu, cisi i miłosierni, którzy się smucicie, którzy pragniecie sprawiedliwości, którzy jesteście czystego serca, wprowadzacie pokój i cierpicie prześladowania! Błogosławieni jesteście!" Te słowa Jezusa mogą się jednak wydawać dziwne. Dziwne jest, że Jezus wychwala tych, których świat zwykł uważać za słabych. Jezus mówi do nich: "Błogosławieni jesteście wy, którzy zdajecie się przegrywać, bo w rzeczywistości zwyciężacie: Królestwo niebieskie należy do was!". Te słowa, wypowiedziane przez Tego, który jest "cichy i pokornego serca" (por. Mt 11,29), są wyzwaniem, domagają się głębokiej i trwałej metanoi ducha, wielkiej przemiany serca (24.03.2000, Korazim, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Bóg oczekuje prawdziwej odpowiedzi od ludu, który szczególnie umiłował

W starożytnym Izraelu podstawowe przykazanie miłości Boga włączone było w odmawianą codziennie modlitwę: "Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu" (Pwt 6,4-7).

Podstawą tego nakazu bezgranicznego miłowania Boga jest miłość, jaką sam Bóg darzy człowieka. Oczekuje On prawdziwej odpowiedzi miłości od ludu, który szczególnie umiłował. Jest Bogiem zazdrosnym (por. Wj 20,5), nieznoszącym bałwochwalstwa, które jest nieustanną pokusą dla Jego ludu. Stąd przykazanie: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!" (Wj 20,3). Stopniowo Izrael uświadamia sobie, że oprócz głębokiej czci i niepodzielnego uwielbienia powinien okazywać Bogu uczucia synowskie, a nawet oblubieńcze. W tym sensie należy rozumieć Pieśń nad Pieśniami, odczytując piękno ludzkiej miłości jako obraz oblubieńczego dialogu między Bogiem a Jego ludem.

Księga Powtórzonego Prawa wymienia dwie istotne cechy tej miłości. Po pierwsze, człowiek nigdy nie byłby do niej zdolny, gdyby Bóg nie udzielił mu potrzebnej siły przez "obrzezanie serca" (por. Pwt 30,6), które usuwa wszelkie przywiązanie do grzechu. Po drugie, miłość ta nie sprowadza się bynajmniej do uczucia, ale wyraża się przez "chodzenie drogami Bożymi" oraz wypełnianie "Jego poleceń, praw i nakazów" (por. Pwt 30,16). Oto warunek osiągnięcia "życia i szczęścia", natomiast zwrócenie serca do obcych bogów przynosi "śmierć i nieszczęście" (por. Pwt 30,15).

Przykazanie z Księgi Powtórzonego Prawa znajdujemy w niezmienionej formie w nauczaniu Jezusa, który nazywa je "największym i pierwszym przykazaniem", wiążąc je ściśle z przykazaniem miłości bliźniego (por. Mt 22,34-40). Przypominając to przykazanie w jego starotestamentalnym brzmieniu, Jezus ukazuje, że w tym względzie Objawienie osiągnęło już pełnię.

Zarazem jednak sens tego przykazania osiąga swoją pełnię właśnie w osobie Jezusa. W Nim bowiem urzeczywistnia się w najwyższym stopniu miłość człowieka do Boga. Odtąd kochać Boga z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił znaczy kochać tego Boga, który się objawił w Chrystusie oraz kochać Go, uczestnicząc w miłości samego Chrystusa, rozlanej w nas "przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5).

Miłość stanowi istotę "nowego przykazania", ogłoszonego przez Jezusa. Wyraża bowiem ducha wszystkich przykazań, których zachowanie zostaje raz jeszcze nakazane, co więcej, staje się jasnym dowodem miłości do Boga: "miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań" (1 J 5,3). Miłość ta, będąca zarazem miłością do Jezusa, stanowi warunek zyskania miłości Ojca: "Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie" (J 14,21).

Miłość do Boga, możliwa dzięki darowi Ducha Świętego, opiera się zatem na pośrednictwie Jezusa, jak On sam stwierdza w modlitwie arcykapłańskiej: "Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich" (J 17,26). Pośrednictwo to przyjmuje konkretny kształt przede wszystkim w darze, jaki złożył On ze swego życia, a który z jednej strony świadczy o największej miłości, z drugiej zaś wymaga zachowywania tego, co Jezus przykazuje: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję" (J 15,13-14). Miłość chrześcijańska czerpie ze źródła miłości, którym jest Jezus, Syn Boży ofiarowany za nas. Zdolność miłowania tak, jak miłuje Bóg, ofiarowana jest każdemu chrześcijaninowi jako owoc paschalnego misterium śmierci i zmartwychwstania (Aud. gen., 13.10.1999).

- Fundamentalne znaczenie ma pierwsze przykazanie, które uroczyście stwierdza jedyność Boga

Księga Wyjścia, mówiąc o przykazaniach nadanych Izraelowi, rozwija w szczególny sposób trzy pierwsze - tak zwane przykazania "pierwszej tablicy": "Ja jestem Pan, twój Bóg. (...) Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremnie. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!" (por. Wj 20,2.7-8). Fundamentalne znaczenie ma pierwsze przykazanie, które uroczyście stwierdza jedyność Boga: oprócz Niego nie ma żadnych innych bogów. W Prawie nadanym Mojżeszowi objawia się Bóg niewidzialny, którego nie może godnie przedstawić żaden wizerunek uczyniony ludzkimi rękoma. Przez wcielenie Słowa Bóg stał się człowiekiem, niewidzialny Bóg stał się widzialny, i od tej pory ludzkość może kontemplować Jego chwałę. Sprawa artystycznych wizerunków Boga została starannie zbadana przez II Sobór Nicejski. Stwierdzono wówczas, że skoro niewidzialny Bóg przez wcielenie stał się człowiekiem, chrześcijanie mogą przedstawiać Go w dziełach sztuki. Z pierwszym przykazaniem związane jest drugie, które nie tylko potępia nadużywanie imienia Bożego, ale przestrzega też przed bałwochwalstwem, rozpowszechnionym w religiach pogańskich. Również w przypadku trzeciego przykazania: "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" (por. Wj 20,8), przepis jest wyraźnie sprecyzowany, a jego uzasadnieniem i pierwotnym wzorcem jest odpoczynek, którego przykład dał Bóg, gdy zakończył dzieło stworzenia. W sposób syntetyczny są natomiast wyrażone przykazania tak zwanej "drugiej tablicy". Słowa wypowiedziane przez Boga w Starym Testamencie znajdują ostateczne wypełnienie w Chrystusie, Wcielonym Słowie Bożym. W Starym Przymierzu wyrazem stwórczej mocy Boga w sferze moralności był Dekalog. Natomiast w Nowym Przymierzu pełnym urzeczywistnieniem tej mocy stał się Chrystus, a więc nie prawo pisane, ale sama Osoba Zbawiciela. Tę prawdę wyraża bardzo trafnie św. Paweł w Liście do Galatów i w Liście do Rzymian. Usprawiedliwieniu przez zachowywanie prawa przeciwstawia usprawiedliwienie przez wiarę w Chrystusa (2.03.1997, homilia w czasie Mszy Świętej w rzymskim kościele św. Juliana Męczennika).

- Dekalog to "dziesięć słów" stanowiących filary życia moralnego

Tak więc nakaz świętowania szabatu, który w pierwszym Przymierzu przygotowuje niedzielę nowego i wiecznego Przymierza, sięga korzeniami do samej istoty Bożego zamysłu. Właśnie dlatego nie został umieszczony wśród zwykłych przepisów kultowych, jak wiele innych nakazów, ale jest częścią Dekalogu - "dziesięciu słów" stanowiących filary życia moralnego, zaszczepionego w sercu każdego człowieka. Rozpatrując to przykazanie jako element fundamentalnych struktur etyki, Izrael, a później Kościół ukazują, że nie uważają go za jeden z wielu przepisów dyscyplinarnych, regulujących wspólnotową praktykę religijną, ale za istotny i nieodzowny Znak relacji z Bogiem, której zapowiedź i propozycja jest zawarta w Objawieniu biblijnym. Również dzisiaj chrześcijanie powinni na nowo spojrzeć na to przykazanie w tej właśnie perspektywie. Choć istnieje także pewna naturalna zbieżność między nim a ludzką potrzebą odpoczynku, należy szukać jego głębokiego sensu w świetle wiary, aby go nie spłycić ani nie zafałszować.

Tak więc dzień odpoczynku zawdzięcza swój charakter przede wszystkim temu, że Bóg go "pobłogosławił" i "uświęcił", to znaczy oddzielił od pozostałych dni, aby był pośród nich "dniem Pańskim". Aby w pełni zrozumieć sens tego "uświęcenia" szabatu, jaki przedstawia pierwszy biblijny opis stworzenia, trzeba przyjrzeć się całości tego tekstu, z którego wynika wyraźnie, że każda bez wyjątku rzeczywistość winna być podporządkowana Bogu. Do Niego należą czas i przestrzeń. On nie jest Bogiem jednego tylko dnia, ale wszystkich dni człowieka. Jeśli zatem Bóg "uświęca" siódmy dzień szczególnym błogosławieństwem, tak że staje się on "Jego dniem" w pełnym tego słowa znaczeniu, to należy to rozumieć właśnie w kontekście tej głębokiej dynamiki dialogu przymierza, a w istocie rzeczy dialogu "oblubieńczego". Jest to dialog miłości, który nigdy nie ustaje, ale mimo to nie jest monotonny, dokonuje się on bowiem w różnych tonacjach miłości - od jej przejawów powszednich i pośrednich aż po najgłębsze, których Pismo Święte oraz liczni mistycy nie wahają się opisywać za pomocą obrazów miłości oblubieńczej.

W rzeczywistości całe życie człowieka i cały ludzki czas powinien być przeżywany jako akt uwielbienia i dziękczynienia składanego Stwórcy. Jednakże więź człowieka z Bogiem musi się wyrażać także w chwilach szczególnej modlitwy, aby stawać się głębokim dialogiem, ogarniającym wszystkie wymiary osoby. "Dzień Pański" jest dniem najpełniej wyrażającym tę więź; w tym dniu człowiek wznosi swój głos do Boga, stając się rzecznikiem całego stworzenia. Właśnie dlatego jest to także dzień odpoczynku: przerwanie codziennego rytmu zajęć, nieraz bardzo uciążliwego, jest znakiem "nowości" i "oderwania", a tym samym wyraża uznanie zależności człowieka i kosmosu od Boga. Wszystko należy do Boga! Dzień Pański wciąż na nowo potwierdza tę prawdę. Do tego właśnie nawiązuje bardzo obrazowa interpretacja "szabatu" jako swego rodzaju "architektury sakralnej" - czasu, który charakteryzuje objawienie biblijne. Dzień ten przypomina bowiem, że wszechświat i historia należą do Boga, a człowiek nie może wypełniać swojej misji współpracownika Stwórcy w świecie, jeżeli wciąż na nowo nie uświadamia sobie tej prawdy (List ap. Dies Domini, 13-15).

- Szczególne miejsce należy przyznać ludziom starszym

Podczas gdy w niektórych kulturach osoba w podeszłym wieku pozostaje włączona w życie rodzinne i odgrywa w nim czynną i ważną rolę, w innych kulturach człowiek stary jest postrzegany jako bezużyteczny ciężar i bywa pozostawiany samemu sobie: w takim kontekście łatwo może się zrodzić pokusa zastosowania eutanazji.

Spychanie ludzi starych na margines albo wręcz ich odrzucanie jest niedopuszczalne. Ich obecność w rodzinie, a przynajmniej utrzymanie ścisłego kontaktu z nimi, gdyby ze względu na ciasnotę mieszkaniową lub z innych przyczyn ta obecność nie była możliwa, ma fundamentalne znaczenie w kształtowaniu klimatu wzajemnej wymiany i wzbogacającego dialogu między różnymi pokoleniami. Konieczne jest zatem zachowanie swoistej "umowy" między pokoleniami - lub jej przywrócenie, jeżeli została zarzucona - na mocy której rodzice w podeszłym wieku, bliscy już kresu swojej wędrówki, mogą oczekiwać od dzieci opieki i solidarności, jaką sami okazali dzieciom na początku ich życia: wymaga tego posłuszeństwo Bożemu przykazaniu o oddawaniu czci należnej ojcu i matce (por. Wj 20,12; Kpł 19,3). Ale to nie wszystko. Człowiek stary jest nie tylko "przedmiotem" troski, opieki i służby. On sam może także wnieść cenny wkład w Ewangelię życia. Może i powinien wykorzystywać bogate doświadczenie, jakie zdobył w ciągu lat swego życia, aby przekazywać mądrość, świadczyć o nadziei i miłości (Enc. Evangelium vitae, 94).

- Czcij ojca twego i matkę twoją

Kościół przypomina, że w Biblii przedstawia się osobę starszą jako człowieka mądrego, wydającego trafne sądy, obdarzonego umiejętnością rozeznania i udzielania rad (por. Syr 25,4-6). Dlatego też natchnieni autorzy zalecają nawiedzanie starszych, jak czytamy zwłaszcza w Księdze Mądrości Syracha: "Stań na zgromadzeniu starszych: a [jeśli] kto jest mądry, przyłącz się do niego!" (Syr 6,34). Kościół powtarza również podwójną przestrogę: "Nie uwłaczaj człowiekowi w jego starości, albowiem i z nas niektórzy się zestarzeją" (Syr 8,6). "Nie odsuwaj od siebie opowiadania starców, albowiem i oni nauczyli się go od swoich ojców" (Syr 8,9). Kościół patrzy z podziwem na tradycję Izraela, która zalecała nowym pokoleniom słuchanie starszych: "ojcowie nasi - głosi Psalm - nam opowiedzieli o czynie, którego za ich dni dokonałeś" (Ps 44[43],2). Również Ewangelia przedstawia stare przykazanie Prawa: "Czcij ojca twego i matkę twoją" (Wj 20,12; Pwt 5,16) i Jezus zwraca na nie szczególną uwagę, sprzeciwiając się próbom uchylenia go (por. Mk 7,9-13). W swej tradycji Magisterium i posługi pasterskiej Kościół zawsze nauczał i domagał się szacunku i czci dla rodziców, nakazując w razie potrzeby spieszyć im z pomocą materialną. Ta zachęta do okazywania szacunku i do niesienia pomocy materialnej starszym rodzicom zachowuje całą swą aktualność również i w naszej epoce. Dziś bardziej niż kiedykolwiek klimat solidarności wspólnotowej, który powinien panować w Kościele, wzywa do praktykowania w dawnej i nowej formie synowskiej miłości, aby w sposób konkretny wypełnić ten obowiązek (Aud. gen., 7.09.1994).

- Czwarte przykazanie Dekalogu dotyczy rodziny, jej wewnętrznej spoistości...

Czwarte przykazanie Dekalogu dotyczy rodziny, jej wewnętrznej spoistości, rzec można - solidarności. Werbalnie przykazanie to nie mówi o rodzinie, faktycznie jednak właśnie o niej mówi. Jakoby Boży Prawodawca nie znalazł innego słowa dla wyrażenia komunii pokoleń, jak właśnie to słowo: "Czcij" (Wj 20,12). Słowo to wyraża w inny jeszcze sposób, czym jest rodzina. Nie chodzi o jakieś "sztuczne" wyniesienie rodziny, chodzi o sformułowanie oddające jej podmiotowość oraz wszystkie prawa, jakie z tej podmiotowości rodziny wynikają. Rodzina jest wspólnotą szczególnie intensywnych wzajemnych odniesień: pomiędzy małżonkami, pomiędzy rodzicami a dziećmi oraz między pokoleniami. Trzeba wspólnotę tę szczególnie zabezpieczyć. Dlatego nie znajduje wyrażenia lepszego niż właśnie to: "Czcij".

"Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie" (Wj 20,12). Przykazanie to następuje po trzech fundamentalnych przykazaniach, które dotyczą stosunku człowieka i ludu Izraela do Boga: "Shema, Izrael", "Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym" (Pwt 6,4). "Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!" (Wj 20,3). Przykazanie pierwsze i największe, które jest zarazem przykazaniem miłości Boga "nade wszystko", "z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił" (Pwt 6,5; por. Mt 22,37). Znaczące jest, że czwarte przykazanie wpisuje się w ten kontekst: "Czcij ojca i matkę", gdyż są oni dla ciebie niejako zastępcami Pana Boga - są tymi, którzy dali ci życie, a przez to wprowadzili cię w cały krąg ludzkiego bytowania: rodu, narodu, kultury. Są twoimi pierwszymi - po Bogu - dobroczyńcami. Jeśli Bóg sam jest dobry, jest samym Dobrem, to oni mają największy udział w tej Jego najwyższej dobroci. A więc: czcij twoich rodziców! Jest tu pewna analogia z czcią należną Bogu.

Czwarte przykazanie jest szczególnie blisko związane z przykazaniem miłości. Pomiędzy "czcij" a "miłuj" zachodzi bardzo bliski związek znaczeniowy. U swych podstaw cześć odpowiada cnocie sprawiedliwości. W istocie rzeczy nie można jednak pomyśleć o czci bez miłości, i to zarazem Boga i bliźniego. Chodzi wszakże o "bliźnich" w znaczeniu najbliższym i najściślejszym, a więc o rodziców i dzieci. Czy układ międzyosobowy wskazany czwartym przykazaniem jest jednostronny? Czy zobowiązuje tylko do czci rodziców? Dosłownie biorąc - tak. Pośrednio jednak możemy mówić o "czci" należnej dzieciom od rodziców. "Czcij" to znaczy uznawaj! Kieruj się wewnętrzną afirmacją osoby, przede wszystkim oczywiście ojca i matki, ale również wszystkich innych członków rodziny. Cześć jest postawą zasadniczo bezinteresowną. Rzec by można, iż jest "bezinteresownym darem osoby dla osoby" i w tym spotyka się z miłością. Jeżeli czwarte przykazanie wymaga tej czci dla ojców i matek, wymaga jej także ze względu na dobro rodziny - to równocześnie, ze względu na to samo dobro, stawia też wymagania rodzicom. Rodzice - zdaje się im przypominać Boże przykazanie - postępujcie tak, aby zasłużyć na cześć (i miłość) ze strony waszych dzieci! Nie pozostawiajcie Bożego wymagania czci dla was w "moralnej próżni"! Chodzi więc ostatecznie o cześć, która jest wzajemna. Przykazanie "czcij ojca i matkę" pośrednio mówi rodzicom: Czcijcie wasze dzieci, synów i córki tak, jak one na to zasługują. Zasługują zaś dlatego, że są, oraz dlatego, że są tym, kim są - i to od pierwszej chwili poczęcia. Przykazanie to pozostaje nie tylko wyrazem wewnętrznej więzi rodziny, ale ukazuje również zasadę ich wewnętrznej spójni.

Przykazanie mówi w dalszym ciągu: "abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie". To "abyś" może nasuwać skojarzenie wręcz "utylitarystyczne": czcij ze względu na przyszłą długowieczność. Skojarzenie takie jednak nie może pomniejszyć istotnego znaczenia słowa "czcij". Słowo to mówi o postawie bezinteresownej. Czcić nie może oznaczać: "przewiduj korzyści". Natomiast trudno nie uznać, iż z postawą wzajemnej wspólnoty łączy się także pożytek wielorakiej natury. "Cześć" jest także pożyteczna, tak jak "pożyteczne" jest każde prawdziwe dobro.

Rodzina - jest to naprzód dobro "bycia razem": bycie razem stanowi istotne dobro małżeństwa (stąd jego nierozerwalność) oraz wspólnoty rodzinnej. Dobro to można również określić jako dobro podmiotowości. Osoba jest podmiotem i rodzina jest podmiotem, ponieważ tworzą ją osoby, w których jest ona "zapodmiotowana". Wypada powiedzieć więcej jeszcze: rodzina jest podmiotem bardziej niż jakakolwiek inna społeczność. Jest podmiotem bardziej niż naród, niż państwo, niż społeczeństwo - nie mówiąc już o różnych formach międzynarodowych organizacji. Wszystkie te społeczności, zwłaszcza naród, o tyle mają własną podmiotowość, o ile otrzymują ją od ludzkich osób, a także ich rodzin. Uwagi te nie mają znaczenia tylko "teoretycznego". Nie są też tutaj wypowiedziane po to, aby "podnieść" w opinii rodzinę. Chodzi raczej o jeden jeszcze sposób wyrażenia tego, czym rodzina po prostu jest. Wskazuje na to również czwarte przykazanie.

Z kolei trzeba ukazywać ważność tego przykazania również dla nowożytnego systemu praw człowieka. Prawa przemawiają językiem prawniczym. Bóg natomiast mówi: "czcij". Otóż wypada zauważyć, że wszystkie "prawa człowieka" mogą być kruche i nieskuteczne, jeżeli u podstaw zabraknie tego "czcij". Jeżeli zabraknie "czci", inaczej mówiąc: afirmacji człowieka dlatego, że jest człowiekiem, że jest "tym człowiekiem", wówczas same prawa nie wystarczą.

Nie będzie więc przesadą powiedzieć, iż życie narodów, państwa, organizacji międzynarodowych "przebiega" przez rodzinę. Że "opiera się" ono także na czwartym przykazaniu Dekalogu. Epoce, w której żyjemy - przy wszystkich i licznych deklaracjach typu prawnego - grozi w jakiejś mierze "wyobcowanie". Jest to poniekąd owoc przesłanek "oświeceniowych", zgodnie z którymi człowiek jest "bardziej" człowiekiem, jeśli jest "tylko" człowiekiem. Otóż trudno nie stwierdzić, iż epoce naszej grozi wyobcowanie z tego wszystkiego, co na różne sposoby należy do pełnego bogactwa człowieka. Odnosi się to również do rodziny. Afirmacja osoby w znacznej bowiem mierze wiąże się z rodziną. Wiąże się także z czwartym przykazaniem. Rodzina w Bożej myśli jest pierwszą szkołą człowieczeństwa w każdej postaci: bądź człowiekiem! Jest w tym zawarty imperatyw: bądź człowiekiem jako syn twojej ojczyzny, jako obywatel twojego państwa, jako - w znaczeniu nowożytnym - obywatel świata. Bóg, który dał ludzkości czwarte przykazanie, jest to Bóg "przyjazny" człowiekowi ( filanthropos, jak mówili Grecy). Stwórca wszechrzeczy jest Bogiem miłości i życia. Pragnie On, aby człowiek miał życie i aby miał je w obfitości, jak mówi Chrystus (por. J 10,10) - może przede wszystkim - dzięki rodzinie.

Wypada tu dodać, iż cywilizacja miłości na pierwszym miejscu łączy się z rodziną. Cywilizacja miłości wydaje się wielu ludziom jeszcze jedną utopią. Przecież nie można od nikogo wymagać miłości, nie można jej nikomu narzucać. Miłość może być tylko wolnym wyborem ludzi. Mogą ją przyjąć lub odrzucić.

Tak z pewnością jest. A jednak Chrystus pozostawił nam przykazanie miłości, podobnie jak Bóg na górze Synaj powiedział do człowieka: "Czcij ojca twego i matkę twoją". Znaczy to, że miłość nie jest utopią. Jest ludziom zadana jako powinność możliwa do zrealizowania dzięki łasce Bożej. Jest zadana mężczyźnie i kobiecie w Sakramencie Małżeństwa także jako zasada "powinności". Staje się ona dla nich źródłem powinności wzajemnej - naprzód powinności małżeńskiej, z kolei rodzicielskiej. W Sakramencie Małżeństwa małżonkowie wzajemnie się sobie oddają i wzajemnie przyjmują, oświadczając gotowość przyjęcia i wychowania potomstwa. Są to niewątpliwie zręby ludzkiej cywilizacji, której niepodobna określić inaczej niż jako "cywilizację miłości".

Rodzina jest wyrazem takiej miłości. Jest jej zaczynem. Można powiedzieć, iż poprzez rodzinę przepływa główny nurt cywilizacji miłości. Jeżeli cywilizacja ta nie ma pozostać utopią, w takim razie w rodzinie powinna szukać swych "społecznych podstaw".

Stąd pochodzą te głosy, które przez usta Ojców Kościoła odzywały się w tradycji chrześcijańskiej. Głosy te mówiły o "Kościele domowym", o "małym Kościele". Dotyczyły więc cywilizacji miłości jako możliwego ustroju życia i współżycia ludzi. "Być razem" na sposób rodziny. Być wzajemnie dla siebie. Stwarzać wspólnotową przestrzeń afirmacji każdej osoby, każdego człowieka dla niego samego, to znaczy dlatego, że jest "tym właśnie" człowiekiem. Bywa to człowiek czasem ułomny, niedorozwinięty, taki, jakiego tak zwane "postępowe" społeczeństwo wolałoby nie mieć. Rodzina też może się stawać podobna do tego społeczeństwa. Może się stawać "postępowa" w tym, że ludzi starych, kalekich i chorych po prostu pospiesznie się pozbywa. Dzieje się tak z powodu braku wiary w Boga, w tego Boga, dla którego "wszyscy (...) żyją" (Łk 20,38). Żyją, ponieważ są powołani w Nim do pełni Życia.

Tak, cywilizacja miłości jest możliwa i nie jest utopią. Ale możliwa jest tylko poprzez stałe i żywe odniesienie do "Boga i Ojca, Pana naszego Jezusa Chrystusa, od którego pochodzi wszelkie na świecie rodzicielstwo" (por. Ef 3,14-15), od którego pochodzi każda ludzka rodzina (List Gratissimam sane, 15).

- Nie będziesz zabijał!

Bóg mówi: "Nie będziesz zabijał!" (Wj 20,13). Przykazanie to jest zarazem fundamentalną zasadą i normą kodeksu moralności, wpisanego w sumienie każdego człowieka. Miarą cywilizacji - miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury - jest jej stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne, naukowe. Kościół, wierny misji otrzymanej od Chrystusa, mimo słabości i niewierności wielu swych synów i córek, konsekwentnie wnosił w dzieje ludzkości wielką prawdę o miłości bliźniego, łagodził podziały społeczne, przekraczał różnice etniczne oraz rasowe, pochylał się nad chorymi i nad sierotami, nad ludźmi starymi, niepełnosprawnymi, bezdomnymi. Uczył słowem i przykładem, że nikogo nie można wykluczyć z wielkiej rodziny ludzkiej, że nikogo nie wolno wyrzucać na margines społeczeństwa. Jeżeli Kościół broni życia nienarodzonych, to dlatego, że pochyla się także z miłością i troską nad każdą kobietą, która ma rodzić! Ze szczególną miłością i troską! (...) (4.06.1997, Kalisz, homilia w czasie Mszy Świętej odprawionej przed sanktuarium św. Józefa).

- Wartość życia

Istnieje bowiem w naszej epoce narastające zagrożenie wartości życia. Zagrożenie to, które szczególnie daje o sobie znać w społeczeństwach technicznego postępu, materialnej cywilizacji i dobrobytu, stawia pod znakiem zapytania samą humanistyczną prawdziwość tego postępu. Odbieranie ludzkiego życia wskazuje zawsze na to, że człowiek zwątpił w wartość swego istnienia. Że zniszczył w sobie, w swojej świadomości, sumieniu i woli tę wartość pierwszą i podstawową. Bóg mówi: "Nie zabijaj!" (Wj 20,13). A przykazanie to jest zarazem podstawową zasadą i normą kodeksu moralności wypisanego w sumieniu każdego człowieka. Jeśli przyzna się prawo obywatelstwa zabijaniu człowieka wówczas, kiedy on jeszcze jest w łonie matki - wkracza się przez to samo na drogę nieobliczalnych konsekwencji natury moralnej. Jeśli wolno odebrać życie istocie ludzkiej wówczas, kiedy ona jest najsłabsza, całkowicie zdana na matkę, na rodziców, na środowisko ludzkich sumień, wówczas zabija się nie tylko niewinnego człowieka, ale sumienia. I nie wiadomo, jak szeroko i jak szybko rozchodzi się krąg tego zniszczenia sumień - sumień, na których opiera się przede wszystkim humanistyczny sens kultury i postępu człowieka. Jeśli przyjmiemy prawo do odbierania daru życia nienarodzonemu, czy potrafimy z kolei obronić prawo do życia człowieka w każdej innej sytuacji? Czy potrafimy zatrzymać proces zniszczenia ludzkich sumień? (26.04.1981, homilia w czasie Mszy Świętej w Bergamo).

- Nie cudzołóż

Przykazanie "Nie cudzołóż" ma formę zakazu, wykluczającego w sposób kategoryczny określone zło moralne. Wiadomo, że to samo Prawo (Dekalog), obok zakazu "Nie cudzołóż", zawiera również zakaz "Nie pożądaj żony bliźniego twego" (Wj 20,14.17; Pwt 5,18.21). Chrystus nie sprowadza jednego zakazu do drugiego. Chociaż mówi o "pożądaniu", zmierza do głębszego wyjaśnienia "cudzołóstwa". Znamienne jest to, iż po przytoczeniu zakazu "Nie cudzołóż", jako znanego słuchaczom, w dalszym ciągu swej wypowiedzi zmienia jej styl, jej strukturę logiczną z normatywnej na opisowo-stwierdzającą. Kiedy mówi: "kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa", opisuje fakt wewnętrzny, którego rzeczywistość słuchacze łatwo mogą wywołać w swej świadomości. Równocześnie poprzez fakt w ten sposób opisany i zakwalifikowany wskazuje na to, jak należy rozumieć i stosować w praktyce przykazanie "Nie cudzołóż", aby prowadziło ono do tej "sprawiedliwości", jaką zamierzył Prawodawca.

W ten sposób dochodzimy do owego zwrotu "scudzołożył w sercu", który w całej wypowiedzi wydaje się kluczowy dla zrozumienia jej właściwego sensu etycznego, równocześnie zaś jest głównym źródłem ujawnienia tych wartości, które są istotne dla kształtu nowego etosu: dla etosu Kazania na Górze. Jak często w Ewangelii, także tutaj nie zachodzi to bez pewnego paradoksu. Jak bowiem może się dokonać "cudzołóstwo" bez "cudzołożenia", to znaczy bez zewnętrznych działań, które pozwalają zidentyfikować czyn zakazany Prawem? Widzieliśmy, jak wiele wysiłków włożyła kazuistyka "uczonych w Piśmie" w sprawę tej identyfikacji. Ale nawet niezależnie od owej kazuistyki wydaje się oczywiste, że cudzołóstwo można zidentyfikować tylko "w ciele", wtedy mianowicie, gdy oboje, mężczyzna i kobieta, którzy "łączą się z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24), nie są prawowitymi małżonkami: mężem i żoną. Jaki zatem sens może mieć "cudzołóstwo w sercu"? Czy wyrażenie to nie jest tylko przenośnią, której Nauczyciel użył w tym celu, ażeby mocniej uwydatnić grzeszność pożądania?

Jeślibyśmy przyjęli taką wykładnię semantyczną całej wypowiedzi Mt 5,27-28, wówczas należy gruntownie zastanowić się nad tym, jakie wynikałyby z niej wnioski natury etycznej, czyli wnioski co do etycznej prawidłowości i nieprawidłowości postępowania. Cudzołóstwo ma miejsce wówczas, gdy kobieta i mężczyzna, którzy "łączą się z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (por. Rdz 2,24), czyli w sposób właściwy dla małżonków, nie są prawowitymi małżonkami. Identyfikacja cudzołóstwa jako grzechu "w ciele" pozostaje ściśle i wyłącznie związana z aktem zewnętrznym (współżycie małżeńskie), odniesionym do społecznie również uznanego stanu działających osób. W danym wypadku ten stan jest niewłaściwy, nieuprawniający do takiego aktu (stąd właśnie nazwa "cudzołóstwo").

Przechodząc do drugiego członu Chrystusowej wypowiedzi (to znaczy tego, w którym zaczyna się zarysowywać kształt nowego etosu), należałoby zwrot: "każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę" zrozumieć w wyłącznym odniesieniu do osób wedle społecznie uznanego ich stanu, wedle tego, czy są małżonkami, czy też nie. Tutaj zaczyna się teren możliwych znaków zapytania. O ile bowiem nie może budzić żadnych wątpliwości fakt, iż Chrystus wskazuje na grzeszność wewnętrznego aktu pożądania, które wyraża się w spojrzeniu na każdą kobietę, która nie jest własną żoną patrzącego w ten sposób mężczyzny, o tyle możemy, a nawet musimy pytać, czy tym samym zwrotem po prostu akceptuje czy też aprobuje takie spojrzenie, taki wewnętrzny akt pożądania, skierowany w stronę kobiety, która jest własną żoną patrzącego w ten sposób mężczyzny. Za odpowiedzią twierdzącą na to pytanie zdaje się przemawiać następująca przesłanka logiczna: tylko taki (w danym wypadku) mężczyzna może dopuścić się "cudzołóstwa w sercu", który jest możliwym podmiotem "cudzołóstwa w ciele". Ponieważ tym podmiotem nie może być mężczyzna - małżonek w stosunku do swej prawowitej żony, zatem owo "cudzołóstwo w sercu" może być winą każdego innego mężczyzny, natomiast nie może odnosić się do niego. On jeden nie może się go dopuścić w stosunku do swej żony. On jeden ma przeto wyłączne prawo "pożądać", "pożądliwie patrzeć" na kobietę, która jest jego żoną, i nigdy nie może być mowy o tym, ażeby poprzez taki akt wewnętrzny zasługiwał na oskarżenie o to, że ją "scudzołożył w sercu". Jeśli z tytułu małżeństwa ma prawo do tego, aby "łączyć się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem", a taki akt nigdy nie może być nazwany "cudzołóstwem", to analogicznie nie może również być określony jako "cudzołożenie w sercu" ów akt wewnętrzny pożądania, o którym mowa w Kazaniu na Górze.

Cała powyższa wykładnia słów Chrystusa z Mt 5,27-28 zdaje się odpowiadać logice Dekalogu, w którym obok przykazania "Nie cudzołóż" (VI) występuje również przykazanie "Nie pożądaj żony bliźniego twego" (IX). Prócz tego rozumowanie, jakie zostało przytoczone na jej poparcie, ma wszystkie cechy obiektywnej poprawności i ścisłości. Niemniej pozostaje uzasadniona wątpliwość, czy rozumowanie to uwzględnia wszystkie aspekty objawienia i teologii ciała, z którymi musimy liczyć się zwłaszcza przy rozumieniu słów Chrystusa. Zauważyliśmy już uprzednio, jaki jest "ciężar gatunkowy" jednego zwrotu, jak bogate są implikacje antropologiczne i teologiczne jednego zdania, w którym Chrystus odwołuje się do "początku" (por. Mt 19,8). Implikacje antropologiczne i teologiczne tej wypowiedzi z Kazania na Górze, w której odwołuje się On do serca ludzkiego, nadają jej również właściwy "ciężar gatunkowy", a zarazem stanowią o spójności tej wypowiedzi z całokształtem nauczania ewangelicznego. I dlatego musimy przyjąć, iż przedstawiona powyżej wykładnia, przy całej swojej obiektywnej poprawności i logicznej ścisłości, domaga się jednak pewnego poszerzenia, a nade wszystko pogłębienia. Musimy pamiętać, że owo odwołanie się do serca ludzkiego, wyrażone paradoksalnym poniekąd zwrotem z Mt 5,27-28, pochodzi od Tego, który "wiedział, co jest w człowieku" (J 2,25). A jeśli słowa Jego stanowią potwierdzenie przykazań Dekalogu (i to nie tylko szóstego, ale także dziewiątego), to równocześnie są one wyrazem owej wiedzy o człowieku, która - jak to już gdzie indziej zauważyliśmy - pozwala nam łączyć świadomość jego grzeszności z perspektywą "odkupienia ciała" (Rdz 8,23). Ta właśnie "wiedza" stoi u podstaw nowego etosu, jaki wyłania się ze słów Kazania na Górze.

Biorąc to wszystko pod uwagę, wnioskujemy, że tak jak w rozumieniu "cudzołóstwa w ciele" Chrystus poddaje krytyce błędne i jednostronne rozumienie cudzołóstwa, jakie było konsekwencją odstępstwa od monogamii (czyli małżeństwa jako przymierza osób), tak też w rozumieniu owego "cudzołóstwa w sercu" bierze pod uwagę nie tylko sam stan faktyczno-prawny odnośnego mężczyzny i kobiety. Moralną ocenę "pożądania" uzależnia Chrystus przede wszystkim od samej osobowej godności mężczyzny i kobiety, co ma swoje znaczenie zarówno wówczas, gdy nie są oni związani małżeństwem, jak też poniekąd bardziej jeszcze wtedy, gdy są dla siebie małżonkami: żoną i mężem (Aud. gen., 1.10.1980).

- Nie kradnij

Kiedy słyszymy: "Nie kradnij", to rozumiemy, że jest rzeczą moralnie złą przywłaszczać sobie cudzą własność. Ta prosta oczywistość Dekalogu wypisana jest zarazem w świadomości moralnej, czyli w sumieniu człowieka. Siódme przykazanie uwydatnia prawo osoby ludzkiej do posiadania rzeczy jako dóbr. Chodzi jednak nade wszystko o osoby, o rzeczy ze względu na osoby. Człowiek bowiem potrzebuje rzeczy jako środków do życia. Człowiek dlatego otrzymał od Stwórcy władzę nad rzeczami: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" (por. Rdz 1,28). Winien posługiwać się nimi w sposób ludzki. Ma zdolność ich przetwarzania wedle swoich potrzeb. Ma więc także i prawo posiadania ich celem przetwarzania. Dobra materialne służą nie tylko używaniu, ale także wytwarzaniu nowych dóbr. Człowiek ma do tego prawo, a nawet moralny obowiązek wytwarzania nowych dóbr dla siebie i dla drugich tak, aby całe społeczeństwo stawało się zasobniejsze - aby mogło bytować w sposób bardziej godny ludzkich istot.

Są to stwierdzenia zaledwie elementarne. Natomiast zagadnienie związane mniej lub bardziej pośrednio z siódmym przykazaniem Dekalogu domaga się gruntownego podjęcia pod kątem wychodzenia z kryzysu, który jest nie tylko ekonomiczny, ale także etyczny. Jest to wielkie zadanie całego współczesnego pokolenia. Przed stu laty ukazała się pierwsza tak zwana encyklika "społeczna" papieża Leona XIII Rerum novarum. Po stu latach stała się ona na nowo tematem, albowiem poruszone w niej zagadnienia pracy, własności, prawa posiadania środków produkcji w relacji do uniwersalnego prawa używania dóbr, którymi Stwórca obdarował wszystkich ludzi, są sprawami podstawowymi dla życia i moralności nie tylko poszczególnych osób i wspólnot, zwłaszcza rodzin, ale także całych społeczeństw i narodów, a ostatecznie całej kilkumiliardowej rodziny ludzkiej. Jest zadaniem szczególnie doniosłym dla naszego narodu i społeczeństwa, ażeby przezwyciężając następstwa ustroju, który okazał się ekonomicznie niewydolny, a etycznie szkodliwy, budować w ramach nowego ustroju sprawiedliwy ład, w którym ludzkie talenty nie będą się marnowały, a całość życia społeczno-ekonomicznego odzyska potrzebną równowagę. Obyśmy tylko w swoich dążeniach do ukształtowania nowej gospodarki, nowych układów ekonomicznych nie próbowali iść drogami na skróty, z pominięciem drogowskazów moralnych. "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16,26).

Jeżeli w realizowaniu tej reformy gospodarczej będą skrupulatnie przestrzegane zasady sprawiedliwości; jeśli każdy będzie się liczył nie tylko z interesem własnym, ale również z interesem społecznym; jeśli w działaniach gospodarczych nie zabraknie troski o najuboższych i najbardziej potrzebujących - wówczas Pan Bóg z pewnością pobłogosławi wysiłkom i nie tylko Polska dopracuje się dobrobytu, ale i atmosfera wzajemnych stosunków międzyludzkich stanie się zdrowsza i bardziej ludzka. (...)

Kościół o tym pamięta. Leon XIII o tym pamiętał przed stu laty, pisząc Rerum novarum, i my o tym pamiętamy po stu latach. Produkowanie dóbr. Człowiek jako ten, który wytwarza, który siebie bogaci, nie żyje tylko dla siebie, nie produkuje dla siebie, ma bogacić społeczeństwo - nad tym czuwa władza społeczna, nad tym powinno czuwać państwo, a więc przesuwa się ten punkt w strukturze społeczeństwa, organizacji społeczeństwa, przesuwa się ten punkt, w którym trzeba nawiązywać do przykazania "Nie kradnij". "Nie kradnij" to nie znaczy nie posiadaj, "nie kradnij" to nie znaczy nie wytwarzaj nowych dóbr, służąc innym, chociażby jako warsztat pracy. "Nie kradnij" to znaczy nie nadużywaj tej twojej władzy nad własnością, nie nadużywaj tak, że inni przez to stają się nędzarzami, i to też jest prawda, i my tę prawdę przypominamy również na Zachodzie. I my wciąż mówimy tym bogatym społeczeństwom kapitalistycznym: a kto weźmie odpowiedzialność za Trzeci Świat? Dlaczego Trzeci Świat? Przypatrzcie się dobrze, zrewidujcie wasz system; system wolnego rynku, system własności prywatnej, produkcji prywatnej. Bardzo dobrze, ale dlaczego ten system własności prywatnej, posiadania dóbr na własność i wytwarzania tych dóbr - prywatnego, z inicjatywy ludzkiej osoby czy ludzkich wspólnot, dlaczego on nie służy temu, co jest pierwszorzędnym prawem Bożym, prawem natury, mianowicie powszechnemu używaniu tych dóbr? Dlaczego tylu ludzi żyje w nędzy i ginie z głodu? W tych bogatych krajach również, nie mówiąc już o krajach Trzeciego Świata, bo te może jeszcze są w drodze (5.06.1991, Białystok, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Nie mów fałszywego świadectwa

Ósme przykazanie Dekalogu w szczególny sposób wiąże się z prawdą, która obowiązuje człowieka w obcowaniu z innymi ludźmi i w całym życiu społecznym: "Nie mów fałszywego świadectwa". Tym przykazaniem Bóg Przymierza szczególnie daje poznać, że człowiek jest stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Dlatego właśnie całe ludzkie postępowanie poddane jest wymogom prawdy. Prawda jest dobrem, a kłamstwo, fałsz, zakłamanie jest złem. Doświadczamy tego w różnych wymiarach i w różnych układach. Przypatrzmy się znaczeniu prawdy w naszym życiu publicznym. (...)

Wolność publicznego wyrażenia swoich poglądów jest wielkim dobrem społecznym, ale nie zapewnia ona wolności słowa. Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych - dla tych na przykład, którzy różnią się narodowością, religią albo poglądami. Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią, ale tylko po to, by zwyciężać w dyskusji i obronić swoje - może właśnie błędne - stanowisko.

Słowa mogą czasem wyrażać prawdę w sposób dla niej samej poniżający. Może się zdarzyć, że człowiek mówi jakąś prawdę po to, żeby uzasadnić swoje kłamstwo. Wielki zamęt wprowadza człowiek w nasz ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać na służbę kłamstwa. Wielu ludziom trudniej wtedy rozpoznać, że ten świat jest Boży. Prawda zostaje poniżona także wówczas, gdy nie ma w niej miłości do niej samej i do człowieka. W ogóle nie da się zachować ósmego przykazania - przynajmniej w wymiarze społecznym - jeśli brakować będzie życzliwości, wzajemnego zaufania i szacunku wobec tych wszystkich odmienności, które ubogacają nasze życie społeczne. Każdy podstęp wobec drugiego człowieka, każda skłonność do używania osoby ludzkiej w charakterze narzędzia, każde używanie słów po to, aby wpływać na innych swoim zagubieniem moralnym, swoim wewnętrznym nieporządkiem - wprowadza w życie społeczne atmosferę kłamstwa. Przez wiele lat doświadczaliśmy w wymiarze społecznym, że publicznie nie mówiono prawdy - i nie dopuszczano do jej mówienia. Istnieje przeto wielka potrzeba odkłamania naszego życia w różnych zakresach. Trzeba przywrócić niezastąpione niczym miejsce cnocie prawdomówności. Trzeba, by ona kształtowała życie rodzin, środowisk, społeczeństwa, środków przekazu, kultury, polityki i ekonomii.

Jeszcze raz wróćmy do tego przykazania w jego brzmieniu synajskim, w jego brzmieniu ewangelicznym. "Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu". Wydaje się, że jest to pewna sytuacja ściśle określona. Na przykład taka, w jakiej znalazł się Chrystus wobec sądu, gdzie powiedział: "Daj świadectwo o złym. Jeżeli źle powiedziałem, daj świadectwo o złym. A jeżeli nie, dlaczego Mnie bijesz?". Człowiek, świadek, sądzi. "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu". Nie mów fałszywego świadectwa przeciw temu bliźniemu twemu, którym jest Jezus z Nazaretu. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw żadnemu twemu bliźniemu, żadnemu człowiekowi. Zarazem to przykazanie stwierdza, że prawda jest dobrem dla człowieka, jest dobrem dla człowieka w odniesieniach międzyludzkich, jest dobrem dla człowieka w odniesieniach szerszych, społecznych. Jest dobrem. Drugi człowiek ma prawo do prawdy. Człowiek ma prawo do prawdy. Czasem człowiek nie ma prawa do pewnej prawdy, dlatego my patrzymy z podziwem na ludzi, którzy wobec przemocy - na przykład w czasie okupacji - potrafili nie wydać, nie powiedzieć prawdy, ponieważ do tej prawdy nie miał prawa ten, który jej żądał, który ją wymuszał przemocą.

Jednakże to przykazanie w takim brzmieniu ma zasięg szerszy. Nie chodzi tylko o sytuację oskarżonego wobec trybunału, nie chodzi tylko o sytuację świadka, który mówi nieprawdę. Chodzi o sytuacje wielorakie, w których słowo ludzkie daje złe świadectwo. "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu". Wciąż się w różnych wymiarach odbywa ten sąd nad słowem człowieka, nad słowem, które on mówi. Jeżeli nie jest słowem prawdy, jeżeli daje fałszywe świadectwo, odbywa się ten sąd. Bo ludzie słyszą, niekoniecznie tylko w sądzie. Całe ludzkie bytowanie jest jakimś wielkim trybunałem. Ludzie słuchają, ludzie słyszą i albo dociera do nich prawda, albo też nie. Zwłaszcza w naszym społeczeństwie nowożytnym, gdzie tak bardzo spotęgowały się sposoby mówienia, metody mówienia, wszystkie tak zwane środki przekazu myśli. To przecież spotęgowana ludzka mowa. Spotęgowana mowa, która albo daje świadectwo prawdzie, albo też przeciwnie. My zresztą znamy to z naszego doświadczenia i przez wiele lat byliśmy przed tym dość dobrze zabezpieczeni. Więc jest szczególna odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada, bo one mają moc świadectwa: albo świadczą o prawdzie, albo są dla człowieka dobrem, albo też nie świadczą o prawdzie, są jej zaprzeczeniem i wtedy są dla człowieka złem, chociaż mogą być tak podawane, tak preparowane, ażeby robić wrażenie, że są dobrem. To się nazywa manipulacja. Więc również i to zwięzłe przykazanie Dekalogu otwiera człowieka, otwiera ludzkie społeczeństwa na cały szereg różnych wymiarów egzystencjalnych. Bo człowiek bytuje w pewien sposób w związku ze świadectwem, jakie otrzymuje i jakie przyjmuje. Chrystus był bardzo na to wrażliwy. Chrystus bardzo nas przestrzegał przed tym. "Nie sądźcie, ażebyście nie byli sądzeni". To są właśnie takie wymowne słowa, które wskazują, jak delikatny, jak odpowiedzialny jest ten rejon prawdy i nieprawdy w życiu ludzkim, jak on wiele może kosztować.

Przecież wiemy, że istnieje chociażby taka zwyczajna, potoczna obmowa. Niby mówi się prawdę, ale się szkodzi drugiemu człowiekowi. A więc przykazanie jest precyzyjne, kiedy mówi o świadectwie przeciw bliźniemu twemu. Istnieją różne formy zniesławiania człowieka, czasem typu propagandy szeptanej, a czasem bardzo jawne. Istnieje wreszcie oszczerstwo, to znaczy: mówi się o człowieku drugim źle i nieprawdę. To jest szczególna postać niszczenia prawdy, szczególna postać przekraczania tego przykazania, które zobowiązuje nas do dawania świadectwa. Chrystus zobowiązał uczniów do dawania świadectwa: "Będziecie moimi świadkami". Będziecie świadkami prawdy. To świadectwo będzie was kosztować, tak jak kosztowało mnie. Przecież pamiętamy, że na tym ostatecznym, dramatycznym także i po ludzku trybunale Chrystus przed Piłatem, zapytany, czy jest królem, odpowiedział: "Jam się po to narodził i po to przyszedłem na świat, ażeby dać świadectwo prawdzie". A jeżeli czytamy Ewangelię, jeżeli ją wciąż czytamy i wciąż nad nią myślimy, to uświadamiamy sobie, że ta sprawa między prawdą a kłamstwem, między świadectwem prawdy, świadkami prawdy a ojcem kłamstwa, jest jakąś sprawą pierworodną i podstawową. Człowiek jest wolny, człowiek jest wolny także, ażeby mówić nieprawdę. Ale nie jest naprawdę wolny, jeżeli nie mówi prawdy. Chrystus daje na to jasną odpowiedź: "Prawda was wyzwoli". Życie ludzkie jest więc także dążeniem do wolności przez prawdę. To jest bardzo ważne w epoce, którą przeżywamy. Bo zachłystujemy się wolnością, wolnością słowa i różnymi innymi wolnościami, które z tym się wiążą. Zachłystujemy się tą wolnością, której przedtem nam odmawiano, tak jak zresztą i wolności religijnej, choć w Polsce nie było pod tym względem najgorzej. Ale równocześnie zapominamy o tym wymiarze podstawowym, że nie ma prawdziwej wolności bez prawdy. Tylko prawda czyni wolnymi.

Przed czterema laty mówiłem, że czeka nas praca nad pracą. Dziś czeka nas wielka praca nad mową, jaką się posługujemy. Ogromna praca. Nasze słowo musi być wolne, musi wyrażać naszą wewnętrzną wolność. Nie można stosować środków przemocy, ażeby człowiekowi narzucać jakieś tezy. Te środki przemocy mogą być takie, jakie znamy z przeszłości, ale w dzisiejszym świecie także i środki przekazu mogą stać się środkami przemocy, jeżeli stoi za nimi jakaś inna przemoc, niekoniecznie ta przemoc fizyczna. Jakaś inna przemoc, jakaś inna potęga. Słowo ludzkie jest i powinno być narzędziem prawdy. "Prawda was wyzwoli" - powiedział Chrystus (J 8,32). Tak - "prawda was wyzwoli". To jest dopowiedzenie ósmego przykazania. Starajmy się odnaleźć pełne znaczenie i wartość prawdy: prawda, która wyzwala - wolność przez prawdę. Nigdy poza prawdą. Poza prawdą wolność nie jest wolnością. Jest pozorem. Jest nawet zniewoleniem.

A od tej prawdy, jaką czyni człowiek, jaką stara się kształtować swe życie i współżycie z innymi, prowadzi droga do Prawdy, którą jest Chrystus. Prowadzi ta droga do wolności, do której Chrystus nas wyswobodził. To jest perspektywa naszych czasów. Pomiędzy wolnością, do której Chrystus nas wyzwolił i stale wyzwala, a odejściem od Chrystusa w imię tak często bardzo głośno propagowanej wolności. Wolność, do której Chrystus nas wyzwolił, to jedna droga. Druga droga to wolność od Chrystusa. Bo często się tutaj stosuje takie słowa pozorne, mówi się: "klerykalizm", "antyklerykalizm", a na dnie chodzi o to jedno: wolność, do której Chrystus nas wyzwolił, czy też wolność od Chrystusa? (6.06.1991, Olsztyn, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Nie pożądaj żony bliźniego

Dekalog, oprócz przykazania "nie cudzołóż", zna również przykazanie "nie pożądaj żony bliźniego" (por. Wj 20,17; Pwt 5,21). Chrystus w swej wypowiedzi z Kazania na Górze poniekąd łączy jedno z drugim: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa". Nie tyle jednak chodzi o rozróżnienie zakresu tych dwu przykazań Dekalogu, ile o ukazanie wymiaru wewnętrznego działania, do którego odnoszą się również słowa "nie cudzołóż". Działanie to ma swą widzialną postać "uczynku ciała", uczynku, w którym uczestniczą mężczyzna i kobieta wbrew prawu małżeńskiej wyłączności. Kazuistyka ksiąg Starego Testamentu, nastawiona na tropienie wszystkiego, co wedle zewnętrznych kryteriów stanowiło taki "uczynek ciała", nastawiona na zwalczanie "cudzołóstwa", równocześnie otwiera dla tego cudzołóstwa różne legalne furtki. W ten sposób na gruncie wielorakiego kompromisu "przez wzgląd na zatwardziałość serc" (Mt 19,8), zamierzony przez Prawodawcę sens przykazania uległ wypaczeniu. Zatrzymywano się przy legalistycznym przestrzeganiu formuły, która nie "obfitowała" wewnętrzną sprawiedliwością serc. Chrystus przenosi ciężar zagadnienia w inny wymiar, kiedy mówi: "kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (według dawnych przekładów: "już ją scudzołożył w sercu swoim", która to formuła wydaje się poniekąd trafniejsza).

Tak więc Chrystus odwołuje się do człowieka wewnętrznego. Czyni to wielokrotnie i przy różnych okazjach. Tutaj zdaje się to szczególnie wyraziste i wymowne nie tylko ze względu na kształt ewangelicznego etosu, ale także ze względu na sposób widzenia człowieka. Nie tylko więc racja etyczna, ale także racja antropologiczna przemawia za tym, abyśmy zatrzymali się nieco dłużej przy tekście Mt 5,27-28, zawierającym słowa Chrystusa z Kazania na Górze (Aud. gen., 16.04.1980).

- Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest

W przykazaniu: "Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest" (podobnie jak w przykazaniu poprzednim) dotykamy bowiem wnętrza serca ludzkiego. "Pożądanie" nie jest zewnętrznym uczynkiem. "Pożądanie" jest tym, czym żyje ludzkie serce. "Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest" - mówi Bóg w synajskim Przymierzu z Mojżeszem. Bezpośrednio chodzi tu o dopełnienie tego, co zawiera się w siódmym przykazaniu: "Nie kradnij", chodzi o rzecz, która jest cudzą własnością. Do tego przykazanie Dekalogu odnosi się wprost i bezpośrednio.

Równocześnie jednak przykazanie to wskazuje na taką hierarchię wartości, w której "rzeczy", czyli dobra materialne, zajmują miejsce nadrzędne. Pożądanie "rzeczy" opanowuje tak serce ludzkie, że nie ma w nim już niejako miejsca na dobra wyższe, duchowe. Człowiek staje się poniekąd niewolnikiem posiadania i używania, nie bacząc nawet na własną godność, nie bacząc na bliźniego, na dobro społeczeństwa, na samego Boga. Jest to pożądanie zwodnicze. Chrystus mówi: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16,26).

W momencie kiedy Polacy podejmują swoją reformę gospodarczą, przykazanie: "Nie pożądaj żadnej rzeczy twojego bliźniego" nabiera szczególnego znaczenia. Rozumie się samo przez się, że w różnych naszych działaniach i zabiegach kierujemy się motywacjami ekonomicznymi. Prawidłowo rozwijająca się gospodarka prowadzi zarówno do wzbogacania się poszczególnych ludzi, jak i do ogólnego podniesienia społecznego dostatku. Wiele biedy można w ten sposób usunąć, również w wymiarze społecznym.

Ale zarazem nigdy nie zapominajmy o tym, Drodzy Bracia i Siostry, że pieniądz, bogactwo i różne wygody tego świata przemijają, a zatem nie mogą być naszym celem ostatecznym. Osoba ludzka jest ważniejsza niż rzeczy, a dusza jest ważniejsza niż ciało, toteż nigdy i nikomu nie wolno dążyć do dóbr materialnych z pogwałceniem prawa moralnego, z pogwałceniem praw drugiego człowieka. Dlatego serdecznie życzę wam wszystkim, aby nikt z was i nigdy nie próbował się bogacić kosztem bliźniego. Ponadto życzę wam, Drodzy Moi Rodacy, żebyście w swoich dążeniach do polepszenia bytu materialnego nie zagubili zwyczajnej ludzkiej wrażliwości na cudzą biedę. I bardzo też uważajmy, żebyśmy się nie stali społeczeństwem, w którym wszyscy wszystkim czegoś zazdroszczą. Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu "uczciwość": uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w słowie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w zakładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwość, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju. Niech w nowych warunkach słowo to nabiera nowego, dojrzałego znaczenia.

Nie osiągniemy szczęścia ani nawet zwyczajnej stabilizacji, nie licząc się z prawem Bożym. Dlatego całym sercem zaufajmy Bogu, że Jego przykazania są słuszne i że ich przestrzeganie zabezpiecza człowieka i przynosi mu radość i pokój już na tej ziemi. Słyszałem wielokrotnie, także i podczas tego pielgrzymowania po Polsce, słowa: "Trudna jest ta wolność, którą mamy". Wolność jest trudna. Wolność jest trudna, trzeba się jej uczyć, trzeba się uczyć być prawdziwie wolnym, trzeba się uczyć być wolnym tak, ażeby nasza wolność nie stawała się naszą własną niewolą, zniewoleniem wewnętrznym, ani też nie stawała się przyczyną zniewolenia innych. Ta sprawa bardzo ciąży nad dziedziną światowej ekonomii (7.06.1991, Płock, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Wydarzenie Pięćdziesiątnicy jako objawienie się Boga podobne jest do objawienia na górze Synaj

Ważne jest przede wszystkim uchwycenie związku między żydowskim świętem Pięćdziesiątnicy a pierwszą Pięćdziesiątnicą chrześcijańską. Na początku Pięćdziesiątnica była świętem siedmiu tygodni (por. Tb 2,1), Świętem Żniw (Wj 23,16), kiedy składano Bogu ofiarę z pierwocin zboża (por. Lb 28,26; Pwt 16,9). Później święto nabrało nowego znaczenia: stało się świętem przymierza, które Bóg zawarł ze swoim ludem na Synaju, kiedy przekazał Izraelowi swe prawo.

Św. Łukasz opisuje wydarzenie Pięćdziesiątnicy jako teofanię, objawienie się Boga podobne do objawienia na górze Synaj (por. Wj 19,16-25): głośny szum, gwałtowny wicher, ogniste języki. Przesłanie jest jasne: Pięćdziesiątnica to nowy Synaj, Duch Święty to nowe przymierze, to dar nowego prawa. Bardzo wnikliwie opisuje ten związek św. Augustyn: "Bracia, jest to wielka i wspaniała tajemnica: zwróćcie uwagę, że w dniu Pięćdziesiątnicy (Żydzi) otrzymali prawo napisane palcem Bożym i w tym samym dniu Pięćdziesiątnicy zstąpił Duch Święty" (Serm. 158, 4). Natomiast jeden z Ojców Wschodu, Sewerian z Gabali, zauważa: "Było rzeczą słuszną, aby w tym samym dniu, w którym zostało przekazane stare prawo, została też dana łaska Ducha Świętego" (Cat. in Act. Apost. 2, 1).

W ten sposób wypełnia się obietnica złożona ojcom. Czytamy u proroka Jeremiasza: "Takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach - wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu" (Jr 31,33). A u proroka Ezechiela: "dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali" (Ez 36,26-27).

Z faktu, że Duch Święty jest "nowym przymierzem", wynika, iż działanie trzeciej Osoby Trójcy Świętej polega na uobecnianiu Zmartwychwstałego Pana, a wraz z Nim Boga Ojca. Duch bowiem spełnia swoje zbawcze dzieło przez to, że przybliża nam obecność Boga. Na tym polega nowe i odwieczne przymierze: odtąd Bóg stał się osiągalny dla każdego z nas. Wszyscy, "od najmniejszego do największego" (por. Jr 31,34), obdarzeni są w pewnym sensie bezpośrednim poznaniem Pana, jak czytamy w Pierwszym Liście św. Jana: "Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim. Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem. Toteż trwajcie w nim tak, jak was nauczył" (1 J 2,27). W ten sposób spełnia się obietnica, jaką Jezus złożył swoim uczniom podczas Ostatniej Wieczerzy: "Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem" (J 14,26). Dzięki Duchowi Świętemu spotykamy się z Panem w codziennym życiu dzieci Bożych, w przyjaznym "twarzą w twarz", w doświadczeniu Boga jako Ojca, Brata, Przyjaciela i Oblubieńca. Oto jest Pięćdziesiątnica. Oto jest Nowe Przymierze (Aud. gen., 17.06.1997).

- Przymierze pod górą Synaj zawiera w sobie jako treść konstytutywną Dekalog

Przymierze zawarte z Ludem wybranym pod górą Synaj (por. Wj 24,3-8) zawiera w sobie jako treść konstytutywną Przykazania: Dekalog (por. Wj 20; Pwt 5). Przykazania te stanowią podstawowe i nienaruszalne zasady postępowania każdego człowieka w stosunku do Boga i do stworzeń, przede wszystkim w stosunku do innych ludzi.

Kiedy Chrystus w przeddzień swojej Męki mówi o "grzechu", o jakim Duch Święty ma "przekonać świat", tłumaczy istotę tego grzechu w słowach: "bo nie wierzą we Mnie" (por. J 16,8-9). Owo "nieuwierzenie" Bogu jest poniekąd pierwszą i podstawową postacią grzechu, jakiego dopuszcza się człowiek w stosunku do Boga Przymierza. Jest to ta postać, która ujawniła się już w grzechu pierworodnym, o jakim mowa w Rdz 3. Z kolei do niej odnosiło się też na pierwszym miejscu Przymierze Synajskie: "Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie" (Wj 20,2-3) (Aud. gen., 29.10.1986).

- Przymierze z Bogiem

Mówiliśmy już o tym, że Pięćdziesiątnica była Świętem Żniw (por. Wj 23,16), które potem obchodzono jako przypomnienie i niejako ponowienie Przymierza, które Bóg zawarł z Izraelem po wyzwoleniu z niewoli egipskiej. W Księdze Wyjścia czytamy, że Mojżesz "wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: "Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni". Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: "Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów"" (Wj 24,7-8).

Przymierze synajskie zostało zawarte pomiędzy Bogiem - Panem, i Izraelem - ludem. Wcześniejsze od niego są, wedle tekstów biblijnych, Przymierze z patriarchą Noem oraz z Abrahamem. Przymierze zawarte z Noem po potopie biblijnym zawierało zapowiedź i zamiar przymierza Boga z całą ludzkością: "Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami (...), z wszelkim zwierzęciem na ziemi" (Rdz 9,9-10). A więc nie tylko z samą ludzkością, ale zarazem z całym stworzeniem, które człowieka otacza w widzialnym świecie. Przymierze z Abrahamem miało inny charakter. Bóg wybiera jednego człowieka i zawiera z nim przymierze ze względu na jego potomstwo: "Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało z pokolenia w pokolenie jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa" (Rdz 17,7). Przymierze z Abrahamem jest wstępem do przymierza z ludem, z Izraelem z uwagi na Mesjasza, którego miał wydać ten właśnie lud wybrany w tym celu przez Boga.

Przymierze z Abrahamem nie nadawało Prawa. Prawo Boże zostało nadane dopiero w Przymierzu synajskim. Bóg obiecał je Mojżeszowi, wezwawszy go przedtem na górę: "Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego Przymierza, będziecie szczególną moją własnością, pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. (...) Takie to słowa powiedz Izraelitom" (Wj 19,5-6). Gdy Mojżesz przedstawił obietnicę Boga starszym ludu, "wtedy cały lud jednogłośnie powiedział: "Uczynimy wszystko, co Pan nakazał". Mojżesz przekazał Panu słowa ludu" (Wj 19,8). (...)

Ten biblijny opis przygotowania Przymierza i pośrednictwa Mojżesza eksponuje postać tego wielkiego przywódcy i prawodawcy Izraela, ukazując Boską genezę kodeksu, który dał on ludowi, ale równocześnie dając do zrozumienia, że przymierze na górze Synaj zawierało zobowiązanie obu stron: Bóg Jahwe wybrał lud izraelski na swą szczególną własność, królestwo kapłanów i lud święty (por. Wj 19,6), pod warunkiem że będzie on przestrzegał Jego Prawa zawartego w Dekalogu (por. Wj 20,1n) oraz innych przepisów i norm, do czego ze swej strony zobowiązał się Izrael.

Dzieje Starego Przymierza wykazują, że zobowiązanie to wielekroć było niedotrzymywane. U Proroków więc pojawiają się wyrzuty, czynione Izraelowi z powodu jego niewierności, i interpretacja tragicznych wydarzeń jego dziejów jako kary Bożej. Przepowiadają oni dalsze kary, ale równocześnie zapowiadają inne Przymierze. Czytamy u Jeremiasza: "Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy zawrę z domem Izraela [i z domem judzkim] nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali" (Jr 31,31-32). Stąd też to nowe przyszłe przymierze zostanie ukonstytuowane w sposób bardziej wewnętrzny. Czytamy: "Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach - wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem" (Jr 31,33). Ta nowa inicjatywa Boża ma objąć nade wszystko człowieka "wewnętrznego": Prawo Boże "umieszczone" w głębi ludzkiego "jestestwa" (ludzkiego "ja"). To znaczy także: "wypisane na sercu". Prawo, z którym człowiek wewnętrznie się utożsamia. Wtedy dopiero Bóg prawdziwie jest "jego" Bogiem.

Według proroka Izajasza Prawo Nowego Przymierza zostanie ustanowione w ludzkiej duszy za sprawą Ducha Bożego. Duch Pański spocznie na różdżce z pnia Jessego (por. Iz 11,2), czyli na Mesjaszu. W Nim wypełnią się słowa proroka: "Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił" (Iz 61,1). Mesjasz, prowadzony przez Ducha Bożego, wypełni Przymierze, uczyni je "nowym" i "wiecznym". O tym mówią prorocze słowa Izajasza zawieszone w mrocznej przyszłości dziejów: "Co do Mnie, takie jest przymierze moje z nimi, mówi Pan: "Duch mój, który jest nad tobą, i słowa moje, które włożyłem ci w usta, nie zejdą z twych własnych ust ani z ust twoich dzieci, ani z ust potomków twoich synów, odtąd i na zawsze - mówi Pan"" (Iz 59,21) (Aud. gen., 2.08.1989).

- Bóg jednał się ze swoim ludem, Izraelem, za pośrednictwem Mojżesza

Bóg jednał się ze swoim ludem, Izraelem, za pośrednictwem Mojżesza. Owocem tego pojednania było Stare Przymierze z góry Synaj, a znakiem jego krew zwierząt ofiarnych. "Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami" (Wj 24,8), oświadczył Mojżesz, pokropiwszy tą krwią cały lud. Nowe i wieczne Przymierze, jakie Bóg zawarł z ludzkością w Jezusie Chrystusie, znajdzie swój sakramentalny wyraz w Eucharystii. Ceną Przymierza jest Ciało i Krew Chrystusa złożone w ofierze krzyża, w której "Bóg jednał z sobą świat", jak głosi św. Paweł (por. 2 Kor 5,19). Równocześnie ofiarując nam to pojednanie jako błogosławiony dar - Bóg zadaje je nam, ludziom. Przede wszystkim: czyni je dla nas możliwym za sprawą sakramentu pojednania. A równocześnie nieustannie szuka naszych ludzkich serc i sumień, aby stawały się one podatne na pojednanie: na pojednanie z Bogiem, równocześnie zaś na pojednanie z ludźmi, na pojednanie wzajemne. "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" - mówi Jezus (J 15,12) (30.06.1985, homilia w czasie Mszy Świętej na zakończenie diecezjalnego kongresu eucharystycznego w Teramo).

- Krew Przymierza - Krew Chrystusa

Przymierze Boga z Izraelem wieńczy ofiara całopalna. Ofiarując zwierzęta, ofiarnik wylewa ich krew. Potem tą samą krwią kropi ołtarz i lud zgromadzony: "Oto krew Przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów" (Wj 24,8). Wiadomo, że u podstaw tamtego Przymierza stało słowo Bożego Prawa: słowo Dekalogu. Kiedy Chrystus przyszedł, zamknął tradycję tamtych ofiar "z kozłów i cielców" (Hbr 9,12). Natomiast podjął i zachował krew jako znak całopalnej ofiary. Tak więc On, "arcykapłan dóbr przyszłych (...) wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego". Wszedł, "zdobywszy wieczne odkupienie (...) przez własną swą krew" (por. Hbr 9,11-12).

Krew Chrystusa jest znakiem Nowego Przymierza. Jest to przymierze "w Duchu i prawdzie". "Przez Ducha wiecznego złożył [Chrystus] Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę" (Hbr 9,14). Była to ofiara z Jego Ciała i Krwi. Ta Ofiara stoi w samym centrum drogi, po której pokolenia ludzkie - naznaczone godnością Bożego podobieństwa, a zarazem obciążone dziedzictwem grzechu - przybliżają się do Boga Żywego (30.05.1991, homilia w czasie Mszy Świętej w uroczystość Bożego Ciała w Rzymie).

- Stare Przymierze zawarte przez krew kozłów i cielców

Stare Przymierze było zawarte przez krew. Była to "krew kozłów i cielców", jak czytamy w Liście do Hebrajczyków (9,13). Krwią cielców ofiarnych Mojżesz skropił lud, mówiąc: "Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami" (Wj 24,8). Nowe Przymierze jest inne. Krew kozłów i cielców mogła oznaczać pojednanie z Bogiem, ale nie mogła go sprawiać i urzeczywistniać. I dlatego Chrystus "nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego" (Hbr 9,12). Nie przez przybytek ręką ludzką uczyniony, lecz poprzez świątynię swego Ciała, przez Człowieczeństwo Syna Bożego. A w ten sposób wchodząc - jako Kapłan, jedyny Kapłan Nowego i Wiecznego Przymierza z Bogiem - niósł w swej Ofierze "wieczne odkupienie" (Hbr 9,12). Do tej właśnie Ofiary Chrystus przygotowuje Apostołów i Kościół podczas Ostatniej Wieczerzy. Stąd Jego słowa o Ciele i Krwi, która za wielu będzie wylana. W Ostatniej Wieczerzy była już zawarta rzeczywistość Ofiary Krzyżowej. Eucharystia jest sakramentem tej Ofiary. Jest sakramentem wiecznego odkupienia w Ciele i Krwi Chrystusa. Ile razy wracamy do Wieczernika, sprawując ten przedziwny sakrament naszej wiary, "głosimy śmierć Twoją, Chryste, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, oczekujemy Twego przyjścia w chwale" (z liturgii Mszy Świętej). Eucharystia jest sakramentem tej drogi, którą przeszedł Chrystus od Ojca ku nam i którą wraca do Ojca, prowadząc nas z sobą jako uczestników wiecznego Odkupienia. Ilekroć gromadzimy się na uczestnictwo w Chrystusowej Eucharystii, podejmujemy wraz z Nim tę drogę. Jest to droga Ofiary, która pieczętuje nowe i wieczne Przymierze Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem. Już Stare Przymierze, zawarte przez Mojżesza w znaku ofiarnej krwi, łączyło się z posłuszeństwem wobec słów Boga Jahwe, wobec Jego przykazań. Mojżesz bowiem "wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi" (Wj 24,7). Zebrani zaś oświadczyli: "Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni" (tamże). Wówczas Mojżesz powiedział: "Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów" (tamże, w. 8). Były to słowa Bożych przykazań. Dekalog. Krew miała pozostać znakiem wewnętrznego posłuszeństwa sumień.

O ileż bardziej w Przymierzu Eucharystii! "O ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę. O ileż bardziej ta Ofiara oczyszcza sumienia z martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu Żywemu" (por. Hbr 9,14). Krew Chrystusa pozostaje na zawsze znakiem skutecznym nawrócenia ludzkich sumień. Pozostaje znakiem posłuszeństwa Bogu Żywemu. Znakiem służby, a służyć Bogu Żywemu to znaczy królować. I to jest właśnie życie, nowe Życie, które rodzi się z Chrystusowej Ofiary w każdym z nas. Eucharystia wzywa nas nieustannie do tego odrodzenia. "Martwe uczynki" mają ustąpić miejsca czynom żywej wiary. Są to zaś uczynki miłości, które pozwalają nam uczestniczyć w życiu Boga samego. Bo Bóg jest Miłością. "Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pańskiego" (Ps 116[115],13).

Eucharystia i życie... Nie można bowiem imienia Pańskiego wzywać nadaremnie. Nie można nadaremnie słuchać nowego przykazania, które jest dla nas skarbnicą nowego życia: "abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 15,12). Na czym polega nowość tego przykazania? Otóż jest ono najwznioślejszym wezwaniem nowego przymierza, którego prawo jest wypisane w sercu (por. Jr 31,33); jego nowość polega na tym, że będąc zewnętrznym przykazaniem, jest przede wszystkim otrzymanym od Chrystusa darem życia z Nim i w Nim. Chleb eucharystyczny jest darem Chrystusowego Ciała. My mamy naśladować Chrystusa, który samego siebie ofiarował Ojcu i braciom. Tego właśnie wymaga od nas miłość. Musimy więc przeżywać nasze oddanie Bogu poprzez praktykowanie cnoty pobożności, którą ożywiają i pogłębiają osobista modlitwa i uczestnictwo w kulcie liturgicznym. Temu oddaniu musimy także dawać wyraz w pracy, starając się, by ofiara naszego trudu przemieniała rzeczywistość materialną w tworzywo Królestwa (por. Gaudium et spes, 38). Musimy przeżywać je w rodzinie, wzrastając we wzajemnej miłości, którą Bóg uczynił czystą i świętą, oraz wykształcając w sobie postawę odpowiedzialnego otwarcia na życie. Jak widać, wszystkie te obowiązki moralne codziennego życia, wymagające gruntownej odnowy sumienia, wynikają z Eucharystii, z Krwi i Ofiary Chrystusa, i w niej mają swój bardzo precyzyjny punkt odniesienia (5.06.1988, Piacenza, homilia w czasie Mszy Świętej).

MOJŻESZ NA GÓRZE SYNAJ

- Obłok ujawnia obecność Boga

Obłok ujawnia obecność Boga, jednocześnie zakrywając Go przed ludzkim wzrokiem (por. Wj 24,15-18). W Starym Testamencie czytamy, że Pan zstąpił do Mojżesza w obłoku: "A Pan zstąpił w obłoku i mówił z nim" (Lb 11,25). W momencie przemienienia Jezusa obłok raz jeszcze stał się świadectwem obecności Boga (por. Mt 17,1-8). Chrystus przyjdzie ponownie "z obłokami" (Ap 1,7), a wybrani będą porwani w powietrze "na obłoki naprzeciw Pana" (1 Tes 4,17). Chrystus został uniesiony przez obłok sprzed oczu Apostołów. Chrystus, który zmartwychwstał trzeciego dnia, triumfuje nad śmiercią. Teraz, gdy wstąpił do Ojca, odszedł, aby przygotować miejsce dla wybranych, którzy na wieki będą mieć udział w pełni nowego życia w niebie. Chrystus opuścił świat, ale przyjdzie ponownie przy końcu czasów (por. Dz 1,11) (6.05.1989, Lilongwe, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Pustynia jest nie tylko miejscem spotkania z Bogiem, jest także miejscem kuszenia i duchowej walki

Lud Izraela w czasie swojej czterdziestoletniej wędrówki przez pustynię był wielokrotnie kuszony i wiele razy ulegał pokusom (por. Wj 32,1-6; Lb 14,1-4; 21,4-5; 25,1-3; Ps 78[77],17; 1 Kor 10,7-10). Jezus, udając się na pustynię, włącza się niejako w historyczne doświadczenie swojego ludu. Ale w przeciwieństwie do ludu Izraela w chwili rozpoczęcia swej działalności mesjańskiej jest przede wszystkim posłuszny Duchowi Świętemu, który przemawiając w głębi Jego duszy, wskazuje Mu tę drogę ostatecznego przygotowania do misji. Dla Jezusa jest to czas samotności i duchowej próby, którą przechodzi zwycięsko z pomocą słowa Bożego i modlitwy.

W tradycji biblijnej i w myśleniu Izraelitów liczba "czterdziestu dni" kojarzyła się łatwo z innymi wydarzeniami z dalekiej przeszłości, brzemiennymi w znaczenie dla dziejów zbawienia: czterdzieści dni trwał potop (por. Rdz 7,4.17); czterdzieści dni Mojżesz przebywał na górze (por. Wj 24,18); czterdzieści dni szedł Eliasz mocą cudownego pożywienia, którym się posilał (por. 1 Krl 19,8). Według Ewangelistów, Jezus pod działaniem Ducha Świętego dostosowuje czas swojego przebywania na pustyni do tej tradycyjnej i niemal świętej liczby (por. Mt 4,1; Łk 4,1). Przez tyle samo dni będzie się później ukazywał Apostołom w okresie między zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem (por. Dz 1,3). (...)

Ewangeliści wprowadzają do swojej narracji pewne reminiscencje historyczne i nawiązują zarówno do analogicznych przypadków kuszenia ludu Izraela podczas czterdziestoletniej wędrówki przez pustynię (poszukiwanie pożywienia: por. Pwt 8,3; Wj 16; żądanie Bożej opieki dla własnej satysfakcji: por. Pwt 6,16; Wj 17,1-7; bałwochwalstwo: por. Pwt 6,14; Wj 32,1-6), jak i do różnych wydarzeń z życia Mojżesza. Ale cały epizod stanowi też integralną część życia Jezusa ze względu - można powiedzieć - na swoją biograficzną i teologiczną logikę. Jezus, choć sam wolny od grzechu, mógł poznać zewnętrzne pokusy zła (por. Mt 16,23) i dobrze się stało, że tego doświadczył, ażeby stać się nowym Adamem, naszym wodzem, naszym miłosiernym Odkupicielem (por. Mt 26,36-46; Hbr 2,10.17-18; 4,15; 5,2.7-9).

Istotą wszystkich pokus była perspektywa mesjanizmu politycznego, prowadzącego do ziemskiej chwały; była to idea bardzo powszechna i głęboko zakorzeniona w duszy ludu Izraela. Diabeł usiłuje skłonić Jezusa do przyjęcia tej fałszywej perspektywy, gdyż jest przeciwnikiem planu Boga, Jego prawa, Jego ekonomii zbawienia, a więc samego Chrystusa, o czym świadczy Ewangelia i inne pisma Nowego Testamentu (por. Mt 13,39; J 8,44; 13,2; Dz 10,38; Ef 6,11; 1 J 3,8n.). Gdyby także Chrystus uległ pokusie, królestwo szatana, szczycącego się panowaniem nad światem (por. Łk 4,5-6), odniosłoby w dziejach ostateczne zwycięstwo. Stąd moment walki na pustyni jest decydujący. (...)

Wszystko to przypomina nam o wartości pustyni jako miejsca szczególnego doświadczenia Boga: pustynia była takim miejscem dla Mojżesza (por. Wj 24,18) i dla Eliasza (por. 1 Krl 19,8), i jest nim przede wszystkim dla Jezusa, który zostaje na nią "wyprowadzony" przez Ducha Świętego i jest gotów przeżyć to samo doświadczenie: doświadczenie zjednoczenia z Bogiem Ojcem (por. Oz 2,16) wbrew mocom przeciwnym Bogu. To Jego doświadczenie jest przykładem, jest lekcją, która ukazuje nam, jak potrzebna jest pokuta nie Jezusowi, który był bez grzechu, ale nam wszystkim. Jezus sam pewnego dnia przypomni swoim uczniom o potrzebie modlitwy i postu dla wypędzenia duchów nieczystych (por. k 9,29); zaś udręczony samotną modlitwą w Ogrójcu poleci Apostołom: "czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe" (Mk 14,38) (Aud. gen., 21.07.1990).

TABLICE PRZYMIERZA

- Bóg objawia się tajemniczymi drogami

Bóg objawia się tajemniczymi drogami - na przykład przez płomień, który nie spala - a Jego logika jest wyzwaniem dla wszystkiego, co wiemy i czego się spodziewamy. Bóg jest jednocześnie bliski i daleki, jest w świecie, ale nie ze świata. Jest Bogiem, który wychodzi nam na spotkanie, ale którego nie można posiąść. On jest "JESTEM, KTÓRY JESTEM" - imieniem, które nie jest imieniem! JESTEM, KTÓRY JESTEM - Boży bezmiar, w którym istota i istnienie są jednym! Bóg, który jest samym istnieniem! Czyż w obliczu takiej tajemnicy nie musimy "zdjąć sandałów", jak On nam nakazuje, i wielbić Go na tej świętej ziemi? Tutaj, na górze Synaj, prawda o tym, "kim jest Bóg", stała się fundamentem i rękojmią Przymierza. Mojżesz wchodzi w "świetlistą ciemność" (Życie Mojżesza, II, 164) i tam otrzymuje Prawo "napisane palcem Bożym" (Wj 31,18). Ale co to za Prawo? Jest to Prawo życia i wolności! Nad Morzem Czerwonym lud doświadczył wielkiego wyzwolenia. Ujrzał moc i wierność Boga; odkrył, że jest On Bogiem, który naprawdę wyzwala swój lud, tak jak przyrzekł. Teraz jednak na wyżynach Synaju ten sam Bóg potwierdza swą miłość pieczęcią Przymierza, którego nigdy nie odwoła. Jeżeli lud będzie posłuszny Jego Prawu, zazna wolności na wieki. Wyjście i Przymierze nie należą tylko do przeszłości: są na zawsze przeznaczeniem całego Ludu Bożego!

Wszczepione w samo serce naszej religii, spotkanie Boga i Mojżesza na tej górze kryje w sobie tajemnicę wyzwalającego posłuszeństwa, które osiąga pełnię w doskonałym posłuszeństwie Chrystusa, okazanym przez wcielenie i śmierć na krzyżu (por. Flp 2,8; Hbr 5,8-9). My także będziemy prawdziwie wolni, jeśli nauczymy się być posłuszni tak jak Jezus (por. Hbr 5,8). Dziesięcioro Przykazań to nie wymysł tyrańskiego Władcy, narzucony nam arbitralnie. Przykazania zostały wyryte w kamieniu, ale przede wszystkim zostały zapisane w ludzkim sercu jako uniwersalne prawo moralne, zachowujące moc w każdym czasie i miejscu. Dzisiaj, tak jak zawsze, Dziesięć Słów Prawa to jedyny autentyczny fundament życia jednostek, społeczeństw i narodów. Dzisiaj, tak jak zawsze, jest to jedyna przyszłość ludzkiej rodziny. Przykazania chronią człowieka przed niszczącą siłą egoizmu, nienawiści i fałszu. Demaskują wszystkie fałszywe bóstwa, które go zniewalają: miłość własną, która odrzuca Boga, żądzę władzy i przyjemności, która niszczy porządek sprawiedliwości, poniża ludzką godność nas samych i naszego bliźniego. Jeżeli odwrócimy się od tych fałszywych bóstw i pójdziemy za Bogiem, który wyzwala swój lud i zawsze jest z nim, wówczas "zajaśniejemy chwałą" (Życie Mojżesza, II, 230), opromienieni Bożą światłością jak Mojżesz powracający po czterdziestu dniach spędzonych na górze!

Zachowywać przykazania znaczy być wiernym Bogu, ale także być wiernym nam samym, naszej prawdziwej naturze i naszym najgłębszym dążeniom. Wiatr, który także dzisiaj wieje z Synaju, przypomina nam, że Bóg pragnie być czczony za wzrost i przez wzrost swoich stworzeń: Gloria Dei homo vivens. W tym znaczeniu wiatr ten przynosi naglące wezwanie do dialogu między wyznawcami wielkich religii monoteistycznych, służących ludzkiej rodzinie. Podpowiada nam, że w Bogu możemy znaleźć miejsce naszego spotkania: w Bogu Wszechmocnym i Wszechmiłosiernym, Stwórcy wszechświata i Panu historii, który u kresu naszego ziemskiego życia osądzi nas wedle swej doskonałej sprawiedliwości (26.02.2000, góra Synaj, homilia w czasie Mszy Świętej).

- Mojżesz uzyskuje przebaczenie dla ludu dzięki modlitwie

Aby osiągnąć stan doskonałej nieskazitelności, potrzebne jest czasem wstawiennictwo lub pośrednictwo jakiejś osoby. Na przykład Mojżesz uzyskuje przebaczenie dla ludu dzięki modlitwie, w której odwołuje się do zbawczego dzieła dokonanego przez Boga w przeszłości i prosi Go o wierność przysiędze złożonej ojcom (por. Wj 32,30.11-13). Postać Sługi Pańskiego, ukazaną w Księdze Izajasza, wyróżnia także funkcja wstawiania się i pokuty za wielu; pod koniec swoich cierpień "ujrzy światło" i "usprawiedliwi wielu", dźwigając ich nieprawości (por. Iz 52,13; 53,12, zwłaszcza 53,11).

Na tle Starego Testamentu można uznać Psalm 51[50] za syntezę procesu powracania do pierwotnej nieskazitelności: grzesznik wyznaje i uznaje własną winę (w. 6), usilnie prosi o oczyszczenie lub "obmycie" (w. 4.9.12.16), by móc głosić chwałę Bożą (w. 17).

W Nowym Testamencie Chrystus ukazany jest jako Ten, który się wstawia i przyjmuje na siebie funkcje najwyższego kapłana w dniu przebłagania (por. Hbr 5,7; 7,25). Kapłaństwo nabiera jednak w Nim nowego i ostatecznego kształtu. Tylko jeden raz wchodzi On do niebieskiej świątyni, by wstawiać się za nami przed obliczem Boga (por. Hbr 9,23-26, zwłaszcza 24). Jest On Kapłanem, a jednocześnie "ofiarą przebłagalną" za grzechy całego świata (por. 1 J 2,2). Jako Ten, który się wstawia i dokonuje za nas zadośćuczynienia, Jezus objawi się w pełni przy końcu naszego życia, ofiarowując swe miłosierdzie, ale także osądzając tych, którzy odrzucają miłość i przebaczenie Ojca.

Ofiarowanie miłosierdzia nie zwalnia z obowiązku, byśmy przed obliczem Pana stawili się czyści i nieskazitelni, bogaci w miłość, którą św. Paweł nazywa "więzią doskonałości" (Kol 3,14). Gdy podczas naszego ziemskiego życia odpowiadamy na ewangeliczne wezwanie, byśmy byli doskonali jak Ojciec niebieski (por. Mt 5,48), to tym samym wypełniamy powołanie do wzrastania w miłości, abyśmy byli niezłomni i nienaganni wobec Boga Ojca, "na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi" (1 Tes 3,13). Z drugiej strony jesteśmy wezwani do "oczyszczenia się z wszelkich brudów ciała i ducha" (por. 2 Kor 7,1; por. 1 J 3,3), ponieważ spotkanie z Bogiem wymaga absolutnej czystości. Trzeba usunąć wszelkie ślady przywiązania do zła i naprawić wszelkie zniekształcenia duszy. Oczyszczenie musi być całkowite i to właśnie wyraża nauka Kościoła o czyśćcu. Termin ten nie oznacza miejsca, lecz formę życia. Ci, którzy po śmierci żyją w stanie oczyszczenia, trwają już w miłości Chrystusa, uwalniającego ich od resztek niedoskonałości (por. Powszechny Sobór Florencki, Decretum pro Graecis).

Należy uściślić, że stan oczyszczenia nie jest przedłużeniem sytuacji ziemskiej, tak jakby po śmierci istniała jeszcze dodatkowa możliwość zmiany własnego losu. Nauczanie Kościoła w tym zakresie jest jednoznaczne i zostało potwierdzone przez Sobór Watykański II, który głosi: "A ponieważ nie znamy dnia ani godziny, musimy, w myśl upomnienia Pańskiego, czuwać ustawicznie, abyśmy zakończywszy jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota (por. Hbr 9,27), zasłużyli wejść razem z Panem na gody weselne i być zaliczeni do błogosławionych (por. Mt 25,31-46), i aby nie kazano nam, jak sługom złym i leniwym (por. Mt 25,26), pójść w ogień wieczny (por. Mt 25,41), w ciemności zewnętrzne, gdzie "będzie płacz i zgrzytanie zębów" (Mt 22,13 i 25,30)" (Lumen gentium, 48) (Aud. gen., 4.08.1998).

- Bóg Izraela jest Bogiem patriarchów, Bogiem, który ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzewie, by wyzwolić Izraela i uczynić go Ludem Przymierza

Temat jedynego Boga wspólnego wszystkim ludom szukającym zbawienia stopniowo rozwija się w Piśmie Świętym i osiąga szczyt objawienia w Chrystusie. Bóg Izraela, którego symbolem jest święty Tetragram, jest Bogiem patriarchów, Bogiem, który ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzewie (por. Wj 3), by wyzwolić Izraela i uczynić go Ludem Przymierza. Księga Jozuego opowiada o decyzji, jaką w Sychem podjęło wielkie zgromadzenie ludu, wybierając Boga, który okazał się wobec niego życzliwy i pełen troski, oraz odrzucając wszystkich innych bogów (por. Joz 24). W świadomości religijnej Starego Testamentu powyższy wybór nabiera coraz wyraźniejszej formy rygorystycznego i uniwersalnego monoteizmu. Jeśli Pan Bóg Izraela nie jest Bogiem pośród wielu innych, lecz jedynym prawdziwym Bogiem, oznacza to, że przez Niego muszą zostać zbawione wszystkie narody "aż do krańców ziemi" (Iz 49,6). Powszechna wola zbawcza przemienia dzieje ludzkie w wielkie pielgrzymowanie narodów w kierunku jednego centrum, Jeruzalem, choć nie niweluje różnic etniczno-kulturowych między nimi (por. Ap 7,9). Prorok Izajasz w sposób sugestywny ukazuje tę perspektywę, posługując się obrazem drogi wiodącej z Egiptu do Asyrii i podkreślając, że Boże błogosławieństwo łączy Izrael, Egipt i Asyrię (por. Iz 19,23-25). Każdy naród, zachowując w pełni swą tożsamość, powołany jest do coraz głębszego nawrócenia się do jedynego Boga objawionego Izraelowi.

To "uniwersalistyczne" natchnienie, obecne w Starym Testamencie, zostaje pełniej wyrażone w Nowym Testamencie, który objawia nam, że Bóg "pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy" (1 Tm 2,4). Przekonanie, że Bóg rzeczywiście przygotowuje ludzi do zbawienia, stanowi podstawę dialogu chrześcijan z wierzącymi różnych wyznań. Sobór określił postawę Kościoła wobec religii niechrześcijańskich następującymi słowami: "Kościół katolicki (...) ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś, i obowiązany jest głosić bez przerwy, Chrystusa, który jest "drogą, prawdą i życiem" (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał" (Nostra aetate, 2).

W ubiegłych latach niektórzy przeciwstawiali dialog z wyznawcami różnych religii przepowiadaniu, które jest głównym obowiązkiem zbawczej misji Kościoła. W rzeczywistości dialog międzyreligijny stanowi integralną część ewangelizacyjnej misji Kościoła (por. KKK, 856). Jak wielokrotnie podkreślałem, ma on dla Kościoła znaczenie podstawowe, jest wyrazem jego zbawczej misji, jest dialogiem zbawienia (por. Insegnamenti VII/1 [1984], s. 595-599). Prowadzenie dialogu międzyreligijnego nie jest zatem rezygnacją z przepowiadania, lecz odpowiedzią na Boże wezwanie, aby wymiana i dzielenie się dobrami prowadziły do dawania świadectwa o własnej wizji religijnej, do lepszego poznania swoich stanowisk i do porozumienia w kwestii niektórych podstawowych wartości.

Odwołanie się do wspólnego "ojcostwa" Bożego nie ma więc być bliżej nieokreśloną ideą uniwersalistyczną, lecz winno być przeżywane przez chrześcijan z pełną świadomością zbawczego dialogu, który dokonuje się dzięki pośrednictwu Jezusa i działaniu Jego Ducha. W ten sposób, na przykład przejmując z takich religii jak muzułmańska zdecydowane przekonanie, że istnieje Absolut osobowy i transcendentny wobec wszechświata i człowieka, możemy z naszej strony złożyć świadectwo o Bogu w tajemnicy Jego trynitarnego życia, wyjaśniając, że trójosobowość nie pomniejsza Boskiej jedności, lecz ją określa. Podobnie z religijnych nurtów prowadzących do monistycznych wizji rzeczywistości ostatecznej, pojmowanej jako byt niezróżnicowany, w którym wszystko się zawiera, chrześcijaństwo przejmuje apel o uszanowanie najgłębszego sensu Bożej tajemnicy, abstrahując od wszelkich ludzkich słów i pojęć. Świadczy jednak bez wahania o osobowej transcendencji Boga, głosząc równocześnie Jego powszechne i pełne miłości ojcostwo, objawiające się w całej pełni w tajemnicy ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna. Oby Wielki Jubileusz stał się dla wszystkich ludzi wierzących dogodną okazją do lepszego wzajemnego poznania, by mogli szanować się i miłować w dialogu, który będzie dla wszystkich spotkaniem zbawienia! (Aud. gen., 21.04.1998).

KSIĘGA KAPŁAŃSKA

OFIARY 1,1-5,26

Ofiary całopalenia: 1,1-17

1

1 Jahwe wezwał do siebie Mojżesza i tak przemówił do niego z Namiotu Spotkania: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im: Jeśli ktoś z was zechce złożyć ofiarę na cześć Jahwe z jakiegoś zwierzęcia domowego, niech poświęci na to cielca, albo jakieś mniejsze zwierzę.

3 Jeżeli ktoś chce złożyć ofiarę całopalenia z dużego bydła, musi złożyć samca, wolnego od jakiejkol­wiek skazy. Ofiarę powinno się zło­żyć przed wejściem do Namiotu Spotkania, aby ofiarujący znalazł łaskę u Jahwe. 4 Ofiarodawca wi­nien położyć rękę na głowie ofiary, która zostanie przyjęta dla jego dobra, na przebłaganie za jego grze­chy. 5 Młody cielec powinien być następnie zabity przed Jahwe, a ka­płani, synowie Aarona, ofiarują krew, rozlewając ją dokoła ołtarza, który znajduje się przed wejściem do Namiotu Spotkania. 6 Potem na­leży ściągnąć z ofiary skórę, a mięso podzielić na części. 7 Następnie synowie Aarona przyniosą na ołtarz ogień i nałożą nań drew. 8 Kapłani, synowie Aarona, poćwiartowane mięso razem z głową i tłuszczem położą na drwach ułożonych na og­niu, palącym się na ołtarzu. 9 Wnęt­rzności i nogi należy obmyć w wo­dzie, a kapłan potem spali wszystko na ołtarzu. Taka ma być ofiara cało­palenia, czyli ofiara spalana w og­niu na miłą woń dla Jahwe.

10 Jeśli ktoś chce złożyć na ofia­rę całopalenia jakieś mniejsze zwie­rzę, niech weźmie baranka albo koźlątko, wybierając samca bez żadnej skazy. 11 Niech go zabije po stronie północnej ołtarza przed Jahwe. Krew ofiary kapłani, syno­wie Aarona, wyleją dokoła ołtarza. 12 Niech potem podzielą mięso na części, a kapłan położy wszystko, razem z głową i tłuszczem, na palą­ce się drwa na ołtarzu. 13 Wnętrz­ności i nogi niech obmyją w wodzie. Kapłan to wszystko również ofia­ruje i spali w ogniu płonącym na ołtarzu. Taka ma być ofiara cało­palenia, czyli ofiara spalana w og­niu na miłą woń dla Jahwe.

14 Jeśli ktoś składa ofiarę cało­palenia z ptaków, niech weźmie synogarlicę albo młodego gołąbka. 15 Do ołtarza powinien przynieść ptaka sam kapłan, który oderwa­wszy ptakowi główkę, spali ją w og­niu na ołtarzu, a krwią, która wyp­łynie z ptaka, pokropi boki ołtarza. 16 Potem usunie wole ptaka razem z całą jego zawartością i wyrzuci je poza ołtarz, na stronę wschodnią, tam gdzie znajdują się naczynia na popiół. 17 Wreszcie naderwie się ptakowi skrzydła, nie odrywając ich jednak całkowicie, a kapłan spali ptaka w ogniu na ołtarzu. Taka ma być ofiara całopalenia, ofiara spala­na w ogniu na miłą woń dla Jahwe.

Ofiary pokarmowe: 2,1-16

2

1 Jeśli ktoś składa tak zwaną ofiarę suchą, niech weźmie naj­czystszej mąki, poleje ją oliwą i do­da trochę kadzidła. 2 Mąkę tak przyprawioną należy przynieść do kapłanów, synów Aarona, a kapłan weźmie jedną garść mąki zmie­szanej z oliwą i kadzidłem i spali ją w ogniu na ołtarzu jako pamiątkę ofiary spalanej w ogniu na miłą woń dla Jahwe. 3 To, co zostanie z ofiary suchej, będzie przeznaczone dla Aarona i jego synów jako cząstka najświętsza spośród ofiar spala­nych dla Jahwe w ogniu.

4 Kiedy będziesz składał ofiarę suchą z tego, co zostało upieczone w piecu, przyniesiesz ciastka z naj­czystszej mąki, bez kwasu, przy­prawione oliwą, albo placki cienkie, bez kwasu, skropione oliwą. 5 Kiedy będziesz składał ofiarę z pokarmów w postaci placków smażonych na patelni, to placki te powinny być z najczystszej mąki zmieszanej z oliwą, bez użycia kwasu. 6 Podzie­lisz placki na drobne części i skro­pisz oliwą. Taka winna być ofiara z pokarmów. 7 Kiedy będziesz skła­dał ofiarę z pokarmów w postaci ciasta przygotowanego w rondlu, to użyj na to ciasto z najczystszej mąki z oliwą. 8 Przyniesiesz tak przyrzą­dzoną ofiarę z pokarmów przezna­czoną dla Jahwe i przedłożysz ją kapłanowi, który złoży ją na ołta­rzu. 9 Kapłan oddzieli to, co ma być ofiarowane na pamiątkę, i spali na ołtarzu, na woń miłą dla Jahwe. 10 To, co pozostanie z tej ofiary, będzie przekazane Aaronowi i jego synom. 11 Wszystkie ofiary z pokar­mów, składane przez was dla Jah­we, powinny być przygotowane bez użycia kwasu, gdyż nie wolno wam spalać w ofierze na cześć Jahwe niczego, co by zawierało kwas albo miód. 12 [Ofiary z pokarmów] mo­żecie składać na cześć Jahwe jako dar z pierwszych plonów. Wtedy jednak nie należy ich umieszczać na ołtarzu jako ofiary miłej woni.

13 Wszystko, co składa się na ofiarę z pokarmów, powinno być posolo­ne. Nigdy nie może zabraknąć soli przymierza twojego Boga w ofiarach z pokarmów. Wszystkie twoje dary ofiarne będą przygotowane przy użyciu soli. 14 Kiedy będziesz miał składać na cześć Jahwe ofiarę pier­wocin, weźmiesz najlepsze kłosy i uprażysz [wykruszone z nich ziar­no] na ogniu albo weźmiesz kaszę ze świeżego ziarna i złożysz jako ofiarę z pokarmów w postaci pierw­szych plonów. 15 Polejesz to oliwą i dorzucisz kadzidła. Taka powinna być ofiara z pokarmów. 16 Kapłan spali na pamiątkę część kaszy i oli­wy oraz wszystko kadzidło. Taka powinna być ofiara złożona w ogniu na cześć Jahwe.

Ofiary biesiadne: 3,1-17

3

1 Jeśli ktoś składa ofiarę biesiadną z dużego bydła, może wy­brać samca lub samicę, byleby bez żadnej skazy, i złoży je na cześć Jahwe. 2 Ofiarodawca położy ręce na głowie zwierzęcia, po czym zabije je przy wejściu do Namiotu Spot­kania, a kapłani, synowie Aarona, wyleją krew dokoła, po wszystkich bokach ołtarza. 3 Z tej ofiary pojed­nania przeznaczy na ofiarę cało­pal­ną dla Jahwe: tłuszcz pokrywający wnętrzności oraz tłuszcz, który jest nad nimi; 4 obie nerki razem z tłu­szczem, którym są pokryte, oraz wszy­stek tłuszcz z okolic lędźwi; wreszcie całą tłuszczową powłokę wątrobę, którą oddzieli koło nerek. 5 Synowie Aarona spalą to wszystko na ołtarzu jako ofiarę całopalenia, w ogniu, którym płoną drwa na ołtarzu. Taka powinna być ofiara całopalenia, spalana w ogniu na woń miłą dla Jahwe.

6 Jeżeli ktoś składa ofiarę bie­siadną z mniejszego zwierzęcia, może wybrać samca lub samicę, byleby bez żadnej skazy. 7 Jeżeli postanowił ofiarować baranka, niech złoży go przed Jahwe. 8 Niech położy ręce na głowie zwierzęcia i zabije je przed wejściem do Namio­tu Spotkania, a synowie Aarona wyleją krew na wszystkie ściany ołtarza. 9 Z tej ofiary pojednania przeznaczy na ofiarę całopalenia dla Jahwe: cały tłuszcz z ogona i ogon, odcięty u nasady, tłuszcz pokrywający wnętrzności i tłuszcz, który jest nad nimi; 10 obie nerki razem z tłuszczem, którym są pok­ryte, oraz wszystek tłuszcz z okolic lędźwi; wreszcie całą tłuszczową powłokę wątroby, którą oddzieli koło nerek. 11 Kapłan spali to wszy­stko na ołtarzu. Taka będzie potra­wa dla ognia, czyli ofiara spalana w ogniu dla Jahwe.

12 Jeśli ktoś postanowił ofiaro­wać koźlątko, niech złoży je przed Jahwe. 13 Niech położy swoje ręce na głowie zwierzęcia i zabije je przed wejściem do Namiotu Spotkania, a synowie Aarona wyleją krew na ściany ołta­rza. 14 Z tej ofiary przez­naczy na ofiarę całopalną dla Jah­we: tłuszcz pokry­wający wnętrz­ności i tłuszcz, który jest nad nimi; 15 obie nerki razem z tłuszczem, którym są pokryte, oraz wszystek tłuszcz z okolic lędźwi, wreszcie całą tłuszczową powłokę wątroby, którą oddzieli koło nerek. 16 Kapłan spali to wszystko na ołta­rzu; taka będzie potrawa dla ognia, czyli ofia­ra spalona w ogniu na woń miłą. 17 Tłuszcz wszystek będzie dla Pana. Jest to prawo odwieczne dla wszy­stkich pokoleń i na każdym miej­scu, gdzie tylko zamieszkacie. Sami nigdy nie będziecie spożywać ani tłuszczu, ani krwi.

Ofiara przebłagalna za grzechy kapłana: 4,1-12

4

1 Jahwe tak mówił do Mojżesza: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Jeżeli ktoś dopu­ści się przez nieuwagę jakiegoś wykroczenia przeciwko któremuś z przykazań Jahwe i uczyni coś ta­kiego, czego nie wolno czynić, 3 to - jeśli jest już namaszczonym kap­łanem i tym samym jego wina spada na cały lud - jako ofiarę na prze­błaganie za grzech, którego się dopuścił, złoży dla Jahwe cielca młodego, bez żadnej skazy. 4 Przy­prowadzi cielca w pobliże wejścia do Namiotu Spotkania, przed Jah­we, położy rękę na głowie cielca i zabije go na oczach Jahwe. 5 A kapłan, taki który już otrzymał na­maszczenie, weźmie trochę krwi cielca i wniesie ją do Namiotu Spot­kania. 6 Potem umoczy palec we krwi i miejsce naprzeciw zasłony przybytku pokropi siedem razy w obliczu Jahwe. 7 Następnie po­maże krwią rogi wystające z ołtarza wonnego kadzenia, który znajduje się przed Jahwe w Namiocie Spot­kania, a resztę krwi cielca wyleje u stóp ołtarza całopalenia, który znajduje się przy wejściu do Namio­tu Spotkania. 8 Potem oddzieli wszystek tłuszcz z cielca składa­nego jako ofiara przebłagalna za grzech, to znaczy tłuszcz pokry­wający wnętrzności i tłuszcz, który jest nad nimi; 9 obie nerki razem z tłuszczem, którym są pokryte, oraz wszystek tłuszcz z okolic lędź­wi; wreszcie całą tłuszczową pow­łokę wątroby, którą oddzieli koło nerek. 10 Zbierze to wszystko - tak jak się postępuje z cielcem składa­nym na ofiarę pojednania - i spali na ołtarzu całopalenia. 11 Nato­miast skórę z cielca, wszystko mię­so, głowę, nogi oraz wnętrzności wraz z ich zawartością, 12 wszystko to z całego cielca należy wynieść poza obóz, na miejsce czyste, tam gdzie gromadzi się popiół, i spalić na ognisku z drew, na wysypisku popiołu.

Ofiary przebłagalne za grzechy społeczności: 4,13-21

13 Jeżeli występku dopuściło się całe zgromadzenie Izraela i ludzie nadal nie wiedzą, że uczynili coś takiego, czego Jahwe zabronił czy­nić, i stali się przez to winnymi, 14 to gdy popełnione wykroczenie wyjdzie na jaw, całe zgromadzenie złoży jako ofiarę przebłagalną mło­dego cielca. Powinno się go przypro­wadzić przed Namiot Spotkania, 15 gdzie starsi zgromadzenia izraels­kiego położą ręce na głowie cielca przed Jahwe. 16 A kapłan, taki który już otrzymał namaszczenie, weźmie trochę krwi cielca i wniesie ją do Namiotu Spotkania. 17 Potem umo­czy palec we krwi i miejsce naprze­ciw zasłony przybytku pokropi sie­dem razy w obliczu Jahwe. 18 Nas­tępnie pomaże krwią rogi wystające z ołtarza, który znajduje się przed Jahwe w Namiocie Spotkania, a re­sztę krwi cielca wyleje u stóp ołtarza całopalenia, który znajduje się przy wejściu do Namiotu Spot­kania. 19 Potem oddzieli wszystek tłuszcz z cielca i spali go na ołtarzu. 20 Całą ofiarę złoży tak, jak się ofiaruje cielca jako przebłaganie za grzech, którego dopuścił się nama­szczony kapłan; wszystko należy zrobić tak samo. Kapłan dokona nad nim obrzędu przebłagania i wina będzie odpuszczona. 21 [Mię­so] cielca należy wynieść poza obóz i spalić, tak jak [mięso] pierwszego cielca. Taka powinna być ofiara za grzech popełniony przez całe zgro­madzenie Izraela.

Ofiary przebłagalne za grzechy naczelnika rodu: 4,22-26

22 Jeżeli przestępstwa dopuści się naczelnik jakiegoś rodu, czyniąc przez nieuwagę coś takiego, czego Jahwe, jego Bóg, nie pozwolił czy­nić, 23 to gdy poczuje się winnym, to znaczy gdy pozna swój wystę­pek, powinien złożyć w ofierze jednego kozła bez skazy. 24 Powinien położyć rękę na głowie kozła, a następnie zabić go tam, gdzie zabija się zwie­rzęta przeznaczone na ofiary cało­palenia dla Jahwe. Jest to ofiara przebłagalna za grzechy. 25 Kapłan [zaś] umoczy palec we krwi ofiary za grzechy, pomaże nią rogi wysta­jące z ołtarza całopalenia, a resztę krwi wyleje u stóp tego ołtarza. 26 Potem spali wszystek tłuszcz na ołtarzu, tak jak spala się tłuszcz przy składaniu ofiary pojednania. Tak powinien postąpić kapłan skła­dający ofiarę przebłagania za grzechy. I będzie wybaczony naczelni­kowi rodu ten grzech.

Ofiary przebłagalne za grzechy zwykłych ludzi: 4,27-35

27 Jeżeli jakiś człowiek spośród mieszkańców tej ziemi dopuści się przez nieuwagę jakiegoś przestęp­stwa, czyniąc coś takiego, czego Jahwe nie pozwolił czynić, i stał się przez to winnym, 28 to gdy poczuje się winnym, powinien złożyć jako ofiarę za popełniony grzech kozę bez żadnej skazy. 29 Powinien poło­żyć rękę na głowie ofiary za grzech, a potem zabić ją tam, gdzie składa się ofiary całopalenia. 30 Następnie kapłan umoczy swój palec we krwi ofiary i pomaże krwią rogi wysta­jące z ołtarza całopalenia, a resztę krwi wyleje u stóp ołtarza. 31 Wresz­cie [składający ofiarę] zbierze wszy­stek tłuszcz, tak jak się to czyni przy składaniu ofiar pojednania, a kapłan spali go na ołtarzu jako woń miłą dla Jahwe. W taki to spo­sób kapłan dokona ofiary przebła­gania za człowieka, któremu zosta­nie odpuszczony jego grzech. 32 Je­żeli jako ofiarę przebłagal­ną za grzechy składa się ofiarę z owiec, należy przyprowadzić samicę bez żadnej skazy. 33 Ofiarujący położy rękę na głowie ofiary za grzechy, a potem ją zabije jako ofiarę prze­błagalną tam, gdzie składa się ofiary całopalenia. 34 Następnie kapłan umoczy palec we krwi ofiary i pomaże nią rogi wystające z ołta­rza całopalenia, a resztę krwi wyleje u stóp tego ołtarza. 35 Wreszcie [składający ofiarę] zbierze wszystek tłuszcz, tak jak zbiera się tłuszcz baranka przy składaniu ofiary pojednania, i kapłan spali go na ołtarzu na ofiarach spalanych w ogniu na cześć Jahwe. W ten to sposób kapłan dokona przebła­ga­nia za człowieka, za grzech przez niego popełniony. A grzech zostanie mu odpuszczony.

Ofiary przebłagalne za niektóre wykroczenia: 5,1-13

5

1 Jeżeli ktoś zgrzeszył przez to, że słyszał jakieś głośno wypo­wiedziane przekleństwo i jest tego świadkiem, bo albo słyszał to [na własne uszy], albo wiedział o tym, a jednak to ukrył, biorąc tym sa­mym winę na siebie; 2 albo jeśli ktoś przez nieuwagę dotknie rzeczy nie­czystej, na przykład padliny jakie­goś nieczystego zwierzęcia dzikiego, albo padliny nieczystego zwierzęcia domowego, albo padliny jakiegoś nieczystego płaza, i przez to również sam stanie się nieczystym i winnym przestępstwa, choć o tym nie wie; 3 albo jeśli ktoś, nieświadomy tego, dotknie jakiejś nieczystości ludz­kiej, przez którą sam stałby się zbrukanym, i jeśli później zauważy, że dopuścił się w ten sposób przes­tępstwa; 4 albo jeśli ktoś, postę­pując lekkomyślnie, zaklina się na czyjąś korzyść lub niekorzyść lub, jak to czasem bywa, twierdzi coś pod nierozważną przysięgą, czego z początku nie zauważa, lecz potem uświadamia sobie, że zgrzeszył przez coś takiego - 5 jeżeli więc ktoś spostrzeże, że dopuścił się jednego z tych trzech wykroczeń, to niech wyzna, przez co zgrzeszył, 6 a potem niech złoży dla Jahwe jako ofiarę prze­błagania za grzech, którego się dopuścił, samicę spośród jakichś drobniejszych zwierząt, na przykład owcę lub kozę, a kapłan dokona ob­rzędu przebłagania za jego grzech. 7 Jeśli nie byłoby go stać na owcę [lub kozę], to niech przyniesie na ofiarę przebłagania Jahwe za swój grzech dwie synogarlice albo dwa młode gołąbki: jednego [ptaka] jako ofiarę za­dośćuczynienia za grzech, drugiego jako ofiarę całopalenia. 8 Przyniesie je do kapłana, który złoży najpierw ofiarę przebłagalną za grzech. Kapłan naderwie pta­ko­wi głowę, nie odrywając jej jednak całkowicie. 9 Krwią ofiary pokropi boki ołtarza, a resztę krwi, jaka wycieknie z ofiary, wyleje u stopni ołtarza. Będzie to ofiara przebłaga­nia za grzech. 10 Drugiego ptaka zło­ży jako ofiarę całopalenia, według przepisów składania tej ofiary. W ten sposób kapłan dokona obrzę­du przebłagania za grzech i temu, który się grzechu dopuścił, grzech ów będzie odpuszczony.

11 A jeżeli kogoś nie stać nawet na parę synogarlic lub dwa młode gołąbki, niech przyniesie jako ofiarę przebłagania za swój grzech jedną dziesiątą efy czystej mąki. Niech jednak nie wlewa do mąki oliwy i nie wkłada do niej kadzidła, bo ma to być ofiara przebłagania za grzech. 12 Przyniesie [mąkę] kapła­nowi, który weźmie jedną garść mąki na pamiątkę i każe ją spalić na ołtarzu, na ofiarach całopalenia, spalanych na cześć Jahwe. Będzie to przebłagalnia za grzech. 13 W ten sposób kapłan dokona obrzędu przebłagania za grzech i temu, który się dopuścił jednego z trzech wyżej wymienionych wykroczeń, będzie ono odpuszczone. To, co zos­tanie z ofiary przebłagania, należy do kapłana, tak jak w przypadku ofiar z pokarmów.

Ofiary przebłagalne za wykroczenia przeciwko przepisom sakralnym: 5,14-19

14 Potem mówił Jahwe do Moj­żesza tak: 15 Jeżeli ktoś dopuści się nieuczciwości i sprzeniewierzy się, nieświadomy tego, prawu przez to, że zatrzyma sobie jakąś rzecz już ofiarowaną dla Jahwe, to złoży jako ofiarę zadośćuczynienia dla Jahwe jednego baranka bez żadnej skazy, wziętego prosto z trzody; jego war­tość należy ustalić w syklach sreb­ra według wartości sykla świątyn­nego. 16 Jeżeli [przy tej sposobności] jakąś szkodę poniósł sam przyby­tek, zadośćuczynienie powinno być większe o jedną piątą; część tę na­leży oddać kapłanowi. W ten sposób kapłan dokona obrzędu przebła­gania, składając jako ofiarę zadość­uczynienia jednego baranka. I temu, który się dopuścił wykro­czenia, będzie ono darowane. 17 Je­żeli ktoś zgrzeszy, czyniąc przez nieuwagę coś takiego, czego Jahwe nie pozwala czynić, i stanie się przez to winnym przestępstwa, 18 to złoży jako ofiarę zadośćuczynienia jednego baranka bez skazy, wzię­tego prosto z trzody, w zależnoś­ci od jego oceny. Kapłan dokona ob­rzędu przebłagania za grzech, który został popełniony przez nieuwagę, bez świadomości grzeszącego. I grzech ten zostanie mu darowany. 19 Jest to ofiara zadośćuczynienia. Człowiek, który dopuścił się wykro­czenia, był z pewnością winien w oczach Jahwe.

Ofiary przebłagalne za wykroczenia przeciw bliźniemu: 5, 20-26

20 Jahwe tak też mówił do Moj­żesza: 21 Jeżeli ktoś dopuścił się nieuczciwości wobec Jahwe przez to, że okłamał bliźniego co do rze­czy, którą przyjął na przechowanie albo wziął w zastaw, albo po prostu ukradł, albo siłą zabrał bliźniemu; 22 albo jeśli się zaparł tego, że posia­daną rzecz znalazł, składając przy tym fałszywą przysięgę dotyczącą czegokolwiek, czym człowiek może zgrzeszyć; 23 jeśli więc ktoś dopuścił się takiego wykroczenia i je sobie później uświadomił, zwróci rzecz ukradzioną albo zabraną siłą, zos­tawioną mu na przechowanie albo znalezioną, 24 albo każdą inną, któ­rą zagarnął na własność, posługu­jąc się fałszywą przysięgą. Zwróci nie tylko wszystko[co bezprawnie sobie przy­właszczył], ale nad to jed­ną piątą wartości. Zwróci wszystko właścicielowi tego samego dnia, kiedy będzie składana ofiara za­dośćuczynienia. 25 Przyprowadzi do kapłana jako ofiarę zadość­uczy­nienia dla Jahwe jednego baranka, bez skazy, wziętego prosto z trzody, w zależności od jego oceny war­tości. 26 Kapłan dokona obrzędu przebłagania w obliczu Jahwe i grzech, którego popełnienia czuje się winnym [składając ofiarę], zostanie mu wybaczony.

PRZEPISY O OFIARACH OBOWIĄZUJĄCE KAPŁANA 6,1-7,38

Ofiary całopalenia: 6,1-6

6

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Wydaj Aaronowi i jego synom takie oto zarządzenie: Oto prawo dotyczące ofiary cało­pa­lenia. Ofiara całopalna powinna się palić na palenisku ołtarzowym całą noc, aż do rana powinien pło­nąć ogień na ołtarzu. 3 Każdego ranka kapłan, ubrawszy się w szatę z bi­sioru i w białe spodnie nałożone bezpośrednio na ciało, zbierze po­piół powstały ze spalenia ofiary w ogniu na ołtarzu i zsypie go obok ołtarza. 4 Następnie zmieni szaty i wyniesie popiół poza obóz, na miejsce czyste. 5 Ogień na ołtarzu powinien zawsze płonąć; nigdy nie może wygasnąć. Kapłan będzie na nim zapalał każdego ranka drwa, będzie na nim układał ofiarę cało­palenia i będzie spalał tłuszcz z ofiar pojednania. 6 Płomień wiecz­ny powinien na ołtarzu płonąć i nigdy nie gasnąć.

Ofiary z pokarmów: 6,7-11

7 A oto prawo odnoszące się do ofiary z pokarmów: Synowie Aaro­na będą ją składać na cześć Jahwe przed ołtarzem. 8 Kapłan weźmie jedną garść mąki zmieszanej z oliwą i kadzidłem, przeznaczonym do ofiary, i spali to wszystko na ołtarzu jako woń miłą na pamiątkę dla Jahwe. 9 Resztę z tego, co pozo­stanie z ofiary pokarmowej, spożyją Aaron i jego synowie. Będą to spo­żywać bez żadnego kwasu, na miejscu świętym, na dziedzińcu otaczającym Namiot Spotkania. 10 [Ciasto] będą piekli bez żadnego kwasu. Tę część sam przezna­czy­łem dla nich z ofiar spalanych na ogniu. Są to ofiary najświętsze, tak jak ofiara przebłagania albo ofiara zadośćuczynienia. 11 Będzie z tego spożywał każdy mężczyzna spośród synów Aarona. Niniejsze prawo o ofiarach spalanych dla Jahwe na ogniu jest wieczne i ma obowią­zy­wać wszystkie przyszłe pokolenia. Każdy, kto zetknie się [z tymi ofia­rami], będzie święty.

Ofiara przy poświęcaniu kapłana: 6,12-16

12 Jahwe tak mówił do Mojże­sza: 13 A oto ofiary, jakie Aaron i jego synowie złożą na cześć Jahwe w dniu ich namaszczenia: przez­naczą na to jedną dziesiątą efy najczystszej mąki jako ofiarę wie­czystą, połowę jej złożą rano, a dru­gą połowę wieczorem. 14 Powinno się ją przyrządzić na patelni z oliwą. Kiedy będzie gotowa, przyniesiesz ją i będziesz składał w darze po kawałku, jako ofiarę podzieloną, na woń miłą dla Jahwe. 15 Taką samą ofiarę złoży kapłan, który, jako jeden z synów Aarona, otrzyma w na­stępstwie po nim namaszcze­nie. Takie jest prawo odwieczne: cała ofiara z pokarmu powinna być spalona dla Jahwe. 16 Każda ofiara z pokarmu, składana przez kapła­na, powinna być w całości oddana Jahwe; niczego nie powinno się z niej spożywać.

Ofiary przebłagalne: 6,17-23

17 Potem Jahwe tak przemówił do Mojżesza: 18 Zwróć się do Aarona i jego synów i powiedz im tak: Oto o ofiarach przebłagania za grzechy. Zwierzę przeznaczone dla Jahwe jako ofiara przebłagalna za grzechy powinno być zabite w tym samym miejscu, gdzie zabija się zwierzę na ofiarę całopalenia, bo jest ono czymś bardzo świętym. 19 Kapłan, który składa ofiarę przebłagalną za grzechy, może z niej spożywać. Powinno się spożywać ofiarę na miejscu świętym, na dziedzińcu Namiotu Spotkania. 20 Ten, kto dot­knie mięsa tej ofiary, będzie święty. Jeżeli krew z ofiary pryśnie gdzieś na szaty, to plamy z krwi należy spłukać w miejscu świętym. 21 Jeże­li mięso było gotowane w naczyniu glinianym, należy to naczynie zni­szczyć; jeżeli zaś było gotowane w naczyniu miedzianym, powinno ono być starannie wyczyszczone i wymyte wodą. 22 Każdy mężczyzna z rodu kapłańskiego będzie mógł spożywać z tej ofiary. Jest to rzecz bardzo święta. 23 Jednakże nie wol­no spożywać z ofiary przebłagalnej, z której krew powinno się zanieść do Namiotu Spotkania, aby obrzęd przebłagania dokonał się w przy­bytku. Ta ofiara powinna być w ca­łości spalona w ogniu.

Ofiary zadośćuczynienia: 7,1-10

7

1 A oto prawo o ofiarach zadośćuczynienia, które też są bardzo święte. 2 Zwierzę, które ma być złożone na ofiarę zadośćuczynienia, powinno być zabite tam, gdzie za­bija się ofiarę całopalenia. Krew należy rozlać dokoła ołtarza. 3 Po­winno się ofiarować wszystek tłuszcz, tłuszcz ogonowy, tłuszcz pokrywający wnętrzności, 4 obyd­wie nerki z tłuszczem, którym są pokryte i który sięga aż do lędźwi, oraz całą tłuszczową powłokę wątroby, odciętą tuż przy nerkach. 5 Kapłan spali to wszystko na ołta­rzu jako ofiarę całopalenia dla Jahwe. Jest to ofiara zadośćuczy­nienia. 6 Każdy mężczyzna przy­należący do rodu kapłańskiego będzie mógł spożywać z tej ofiary. Będzie ją spożywał na miejscu świętym, bo jest to rzecz bardzo święta. 7 Prawo dotyczące ofiar zadośćuczynienia jest takie samo, jak przepisy dotyczące ofiary prze­błagalnej za grzechy. Do obydwu stosuje się to samo prawo. Mięso z ofiary należy do kapłana, który dokonał obrzędu przebłaga­nia. 8 Kapłan, który składa ofiarę cało­palenia w czyimkolwiek imieniu, otrzyma skórę ofiarowanego zwie­rzęcia. 9 Do kapłana, który doko­nuje obrzędu ofiarniczego, należy również ofiara z potraw, zarówno pieczona w piecu, jak i przygo­to­wana w rondlu albo na patelni. 10 Natomiast wszystko, co składa się na tę ofiarę, gdy jest przypra­wione oliwą, jak i to, co suche, przeznacza się dla wszystkich sy­nów Aarona, po równej części dla każdego.

Ofiary biesiadne: 7,11-21

11 A oto prawo dotyczące ofiar pojednania składanych dla Jahwe. 12 Jeżeli ktoś, powodowany wdzię­cznością, składa tę ofiarę jako dziękczynienie, niech przygotuje także placki niekwaszone z oliwą, ciastka, również niekwaszone i skropione oliwą, oraz najczystszą mąkę zmieszaną z oliwą. 13 Należy do tego dodać ciastka zakwaszone i złożyć razem z ofiarami pojedna­nia i wdzięczności. 14 Z każdego rodzaju darów ofiarowanych dla Jahwe należy oddzielić część i prze­znaczyć dla kapłana, który dokonywał obrzędu pokropienia krwią z ofiary pojednania. 15 Mięso z ofiary wdzięczności i ofiary pojed­nania powinno być spożyte w tym dniu, w którym zostało ofiarowane. Nic nie powinno zostać do dnia nas­tępnego. 16 Jeśli ofiara jest skła­dana dla wypełnienia jakiegoś ślu­bowania albo bez żadnych zobo­wiązań, to znaczy całkiem dobro­wolnie, to należy ją spożywać w dniu, w którym była złożona, ale jeśli coś zostanie, można to spożyć dnia następnego. 17 Gdyby jednak coś z mięsa ofiary miało pozostać aż na trzeci dzień, należy to spalić. 18 Jeśli bowiem ktoś jeszcze trze­ciego dnia będzie spożywał mięso z ofiary pojednania, to ofiara w ogóle nie będzie przyjęta; nie bę­dzie policzona temu, który ją złożył; mięso to jest rzeczą odrażającą i każdy, kto by je spożywał, dopuś­ciłby się przestępstwa.

19 Mięso, które zetknęło się z czymś nieczystym, nie powinno być spożywane w ogóle. Należy je spalić. Mięso z ofiar pojednania może spożywać każdy. 20 Gdyby ktoś będący w stanie nieczystości spożywał mięso z ofiary pojednania złożonej dla Jahwe, niech zostanie wyłączony ze swojej społeczności. 21 Kto by się zetknął z jakąś nieczys­tością u ludzi czy u zwierząt, albo z jakąś nieczystą rzeczą, albo spo­żywałby z mięsa z ofiary pojednania należącej do Jahwe, również będzie wyłączony ze swojej spo­łeczności.

Zakaz spożywania tłuszczu i krwi: 7,22-27

22 I mówił Jahwe do Mojżesza: 23 Zwróć się do synów Izraela i po­wiedz im tak: Nie będziecie spoży­wać tłuszczu z cielca, z owcy ani z kozy. 24 Tłuszczu ze zwierzęcia padłego albo rozszarpanego przez jakieś dzikie zwierzę można używać do różnych celów, ale spożywać go nie wolno pod żadną postacią. 25 Każdy, kto by spożywał tłuszcz ze zwierząt składanych na ofiarę całopalną dla Jahwe, zostanie wyłączony ze swo­jej społeczności. 26 Gdziekolwiek byście mieszkali, nie wolno wam spożywać ani krwi ptaków, ani krwi zwierząt czworonożnych. 27 Kto by zaś spożywał jakąkolwiek krew, zostanie wyłączo­ny ze swojej społe­czności.

Ofiary całopalenia: 7,28-38

28 I mówił Jahwe do Mojżesza: Zwróć się do synów Izraela i po­wiedz im tak: 29 Kto zamierza złożyć dla Jahwe ofiarę pojednania, niech przedłoży Jahwe swój dar, przez­naczony na ofiarę pojednania. 30 We własnych rękach przyniesie to wszystko, co zamierza spalić na ofiarę dla Jahwe: przyniesie więc tłuszcz z mostka i cały mostek na tak zwaną ofiarę kołysania przed Jahwe. 31 Kapłan spali tłuszcz na ołtarzu, a mostek zostanie przeka­zany Aaronowi i jego synom. 32 Kap­łanowi oddacie również prawą łopatkę jako część przekazaną z waszych ofiar pojednania. 33 Pra­wą łopatkę otrzyma ten z synów Aarona, który będzie składał w ofie­rze krew i tłuszcz ofiar pojednania. 34 Wyłączam bowiem z ofiar pojed­nania, składanych przez synów Izraela, tak zwany mostek do koły­sania i tak zwaną łopatkę podnie­sienia i oddaję je kapłanowi Aaro­nowi i jego synom jako daninę wieczystą od synów Izraela. 35 Jest to, wynikające z namaszczenia Aarona i jego synów, prawo do ofiar spalanych dla Jahwe, obowiązu­jące od dnia zgłoszenia się ich na służbę kapłańską u Jahwe. 36 Jah­we zarządził, aby synowie Izraela przekazywali im to od dnia ich namaszczenia. Ma to być danina, którą powinni składać ich potom­kowie po wszystkie czasy.

37 Takie oto jest prawo ofiar całopalenia, ofiar z pokarmów, ofiar przebłagania za grzechy, ofiar za­dośćuczynienia, ofiar ustanowie­nia [kapłanów], a także ofiar pojed­nania. 38 Prawa te przekazał Jahwe Mojżeszowi na górze Synaj wtedy, kiedy polecił synom Izraela składać, jeszcze w czasie wędrówki przez pustynię Synaj, ofiary na cześć Jahwe.

KODEKS KAPŁAŃSKI 8,1-10,20

Ustanowienie kapłanów: 8,1-36

8

1 I mówił Jahwe do Mojżesza: 2 Weź Aarona razem z jego sy­nami, ich szaty, olej do nama­sz­czeń, cielca na ofiarę, przebłagania za grzechy, dwa barany i kosz chleba niekwaszonego. 3 Następnie zwołaj całe zgromadzenie Izraela koło wejścia do Namiotu Spot­kania. 4 Mojżesz uczynił to, co mu nakazał Jahwe. Kiedy zgromadzono się już koło wejścia do Namiotu Spotkania, 5 Mojżesz powiedział do całego zgromadzenia: Oto, co pole­cił uczynić Jahwe. 6 Następnie kazał Mojżesz podejść bliżej Aaro­nowi i jego synom i obmył ich wodą. 7 Potem nałożył na Aarona szatę, przepasał go pasem, przyodział w wierzchnią szatę i przypiął mu efod. 8 Nałożył mu także pektorał, a do pektorału włożył urim i tum­mim. 9 Wreszcie założywszy mu na głowę tiarę, na jej przedzie zawiesił święty dia­dem, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. 10 Po­tem wziął Mojżesz olej namasz­cze­nia, namaścił przybytek i wszystkie przedmioty znajdujące się wewną­trz niego. I poświęcił je. 11 Pokropił siedem razy ołtarz, który też nama­ścił razem z wszystkimi jego przy­borami oraz z naczyniem na obmy­cia, aby je następnie poświęcić. 12 Potem wylał olej namaszczenia na głowę Aarona, namaścił go i poś­więcił. 13 Następnie kazał zbliżyć się do siebie synom Aarona, nałożył na nich szaty, przepasał ich pasem, włożył im mitry, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Moj­żeszowi. 14 Nas­tępnie kazał Mojżesz przyprowadzić cielca na ofiarę przebłagania za grzechy, a Aaron i jego synowie położyli ręce na głowie cielca, przez­naczonego na ofiarę przebłagalną za grzechy. 15 Moj­żesz zabił cielca, wziął jego krew i palcem pomazał dokoła wystające ze stołu rogi, i w ten sposób oczyścił ołtarz. Resz­tę krwi wylał u stóp ołtarza i go poświęcił, dokonując na nim obrzę­du przebłagania. 16 Potem zebrał wszystek tłuszcz, który otacza wnętrzności, tłuszczową powłokę wątroby oraz obydwie nerki razem z ich tłuszczem i wszystko to spalił na ołtarzu. 17 Natomiast cielca, jego skórę, mięso oraz całą zawartość wnętrzności spalono poza obozem, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. 18 Potem kazał przy­nieść barana na ofiarę całopalenia, a kiedy Aaron oraz jego synowie po­łożyli ręce na głowie barana, 19 za­bito go. Krew barana rozlał Mojżesz dokoła ołtarza. 20 Potem podzielono mięso barana na części, a Mojżesz spalił jego głowę, mięso podzielone na części i tłuszcz. 21 Następnie op­łukano w wodzie jego wnętrzności i nogi, a Mojżesz spalił to wszystko, całą resztę barana, na ołtarzu. Była to ofiara całopalenia o miłej woni, ofiara strawiona przez ogień na cześć Jahwe, zgodnie z tym, co Jah­we nakazał Mojżeszowi. 22 Potem [Mojżesz] kazał dostarczyć drugiego barana, tak zwanego barana usta­nowienia. Kiedy Aaron i jego syno­wie położyli ręce na głowie barana, 23 Mojżesz zabił go, potem wziął trochę jego krwi i pomazał nią zewnętrzną część prawego ucha Aarona oraz kciuk jego prawej ręki i duży palec prawej nogi. 24 Nas­tępnie kazał podejść do siebie sy­nom Aarona, pomazał krwią zew­nętrzną część ich prawych uszu, kciuki prawych rąk i duże palce ich prawych nóg. Resztę krwi rozlał do­koła ołtarza.

25 Potem wziął tłuszcz, tłuszcz ogonowy, wszystek tłuszcz okrywa­jący wnętrzności, tłuszczową powłokę wątroby, obydwie nerki ra­zem z tłuszczem, którym są pokry­te, oraz prawą łopatkę. 26 Z kosza wypełnione­go przaśnym chlebem, stojącego przed Jahwe, wziął jeden chleb przaśny, jeden chleb przypra­wiony oliwą oraz jeden placek. Wszystko położył na tłuszczu i na prawej łopatce, 27 a gdy później ułożono wszystko na rękach Aaro­na i na rękach jego synów, Aaron dokonał obrzędu kołysania na ofia­rę dla Jahwe. 28 Mojżesz przyjął wszystko z ich rąk i spalił na ołta­rzu, po złożeniu na ofierze całopa­lenia. Była to ofiara ustanowienia, woń miła, ofiara strawiona przez ogień dla Jahwe.

29 Potem wziął Mojżesz tak zwa­nego barana ustanowienia i doko­nał obrzędu kołysania dla Jahwe. Była to część przeznaczona dla Moj­żesza, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. 30 Następnie wziął Mojżesz olej namaszczenia oraz krew, która stała na ołtarzu, i pokropił Aarona i jego szaty oraz jego synów i ich szaty. W ten sposób poświęcił Aarona oraz jego szaty, a razem z nim także jego synów i ich szaty. 31 Powiedział Mojżesz do Aarona i jego synów: Ugotujcie mięso przy wejściu do Namiotu Spotkania i tam je spożyjcie razem z chlebem przaśnym, który znaj­duje się w tak zwanym koszu usta­nowienia. Tak bowiem postano­wiłem, mówiąc: Będą je pożywali Aaron i jego synowie. 32 To zaś, co zostanie z mięsa i chleba, spalcie w ogniu. 33 Przez siedem dni nie będziecie odchodzić od Namiotu Spotkania, aż wypełnią się dni wa­szego ustanowienia. A obrzęd waszego ustanowienia będzie trwał siedem dni. 34 To, co się dziś doko­nuje, Jahwe kazał czynić przez siedem dni, aby przebłagać [Jahwe] za was. 35 Przez siedem dni i siedem nocy będziecie pozostawać przy wejściu do Namiotu Spotkania, przestrzegając dokładnie nakazów Jahwe, aby uniknąć śmierci. Taki otrzymałem nakaz. 36 Aaron i jego synowie uczynili wszystko, co im Jahwe nakazał przez Mojżesza.

Ofiara przy poświęcaniu arcykapłana: 9,1-24

9

1 Ósmego dnia Mojżesz przywołał do siebie Aarona razem z jego synami oraz starszych ludu. 2 I powiedział do Aarona: Weź jed­nego młodego cielca na ofiarę prze­błagania za grzechy i jednego ba­ranka na ofiarę całopalenia obydwa [zwierzęta] mają być bez skazy - i złóż z nich ofiarę w obliczu Jahwe. 3 Zwrócisz się do synów Izraela i powiesz im tak: Weźcie jednego kozła na ofiarę przebła­galną za grzechy oraz jednego cielca i baranka - obydwa bez skazy, nie mające więcej niż jeden rok - na ofiarę całopalenia; 4 nadto jednego cielca oraz barana na ofiarę pojed­nania i złóżcie je w obliczu Jahwe; i wreszcie ofiarę z pokarmów, przy­prawioną oliwą. Dziś bowiem ukaże się wam Jahwe. 5 I przyprowadzili w pobliże wejścia do Namiotu Spot­kania wszystko, co Mojżesz naka­zał. Potem wszyscy zgromadzeni zbliżyli się i stanęli przed Jahwe. 6 Wtedy Mojżesz powiedział: Róbcie wszystko, cokolwiek nakaże wam Jahwe, wtedy objawi się wam Jego chwała. 7 Aaronowi zaś wydał Moj­żesz takie polecenie: Podejdź do ołtarza i złóż swoją ofiarę prze­błagania za grzechy oraz ofiarę całopalenia. Przebłagaj [Jahwe] za siebie i za cały lud. Złóż także ofiarę w imieniu ludu i dokonaj obrzędu przebłagania za lud, tak jak na­kazał Jahwe.

8 Zbliżył się tedy Aaron do ołta­rza i zabił cielca na ofiarę przebła­galną za samego siebie. 9 Kiedy synowie jego podali mu krew, umo­czył Aaron palec, pomazał nim wystające z ołtarza rogi, a resztę krwi wylał u stóp ołtarza. 10 Potem kazał spalić na ołtarzu wszystek tłuszcz, obydwie nerki i tłuszczową powłokę wątroby jako ofiarę prze­błagania za grzechy, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. 11 Na­tomiast mięso i skórę spalili w ogniu poza obozem. 12 Następnie zabił [Aaron] ofiarę przeznaczoną na całopalenie, a synowie Aarona wzięli krew i rozlali ją dokoła ołta­rza. 13 Podali ofiarę podzieloną już na części, razem z głową, a on to wszystko spalił na ołtarzu. 14 Potem opłukał w wodzie wnętrzności i nogi i spalił je na ołtarzu ponad ofiarą całopale­nia.

15 Przystąpił z kolei do składania ofiary za lud. Wziął kozła przezna­czonego na ofiarę przebłagania za grzechy ludu, zabił go i ofiarował na przebłaganie, tak jak to uczynił z pierwszą ofiarą. 16 Przeszedł nas­tępnie do ofiary całopalenia i złożył ją według przepisanego obrzędu. 17 Potem złożył ofiarę z pokarmów, biorąc całą garść [potraw] i spalając na ołtarzu, poza ofiarą poranną. 18 Wreszcie zabił cielca i baranka na ofiarę pojednania za lud. Syno­wie Aarona podali mu krew, którą on rozlał dokoła ołtarza. 19 Tłuste części cielca i baranka, tłuszcz ogo­nowy, tłuszcz pokrywający wnętrz­ności, obydwie nerki i tłuszczową powłokę wątroby 20 położyli na mos­tku, a on wszystko to spalił na ołta­rzu. 21 Potem Aaron dokonał obrzędu kołysania przed Jahwe mostkami i prawymi łopatkami, składając w ten sposób ofiarę koły­sania, jak to nakazał Mojżesz.

22 Wtedy Aaron wyciągnął ręce w stronę ludu i pobłogosławił go. I wrócił, złożywszy ofiarę prze­błagania za grzechy, ofiarę cało­palenia oraz ofiarę pojednania. 23 Mojżesz i Aaron weszli następnie do Namiotu Spotkania. Wychodząc zaś stamtąd znów pobłogosławili lud. Wtedy chwała Jahwe ukazała się całemu ludowi, 24 a ogień sprzed oblicza Jahwe strawił ofiarę całopa­lenia i wszystek tłuszcz na ołtarzu. Widząc to wszyscy zaczęli wznosić radosne okrzyki i padać na twarz.

Kary za wykroczenia przeciwko przepisom dotyczącym ofiar: 10,1-5

10

1 Synowie Aarona, Nadab i Abihu, wzięli, każdy swoją, kadzielnice, rozpalili je, nałożyli kadzidła, [a ponadto] przynieśli do Jahwe jeszcze inny ogień, co nie było im wcale nakazane. 2 Wybuchł wtedy potężny ogień od Jahwe i strawił ich: zginęli na oczach Jahwe. 3 Mojżesz powiedział do Aarona: To jest właśnie to, o czym mówił Jahwe: Będę uświęcony w tych, którzy się zbliżają do Mnie, i chwały dostąpię wobec całego ludu. I zamilkł Aaron. 4 Potem za­wołał Mojżesz Miszaela i Elsafana, synów Uzzjela, który był krewnym Aarona, i powiedział im: Przybliżcie się sami, ale swoich braci usuńcie daleko poza obóz. 5 Podeszli więc i zdjąwszy z nich szaty, usunęli ich poza obóz, jak to nakazał Moj­żesz.

Służba w przybytku: 10,6-20

6 Wtedy powiedział Mojżesz do Aarona i do jego synów Eleazara i Itamara: Nie wolno wam [z tego powodu] ani targać włosów na gło­wach, ani rozdzie­rać waszych szat, abyście sami nie zasłużyli na śmierć i aby Jahwe nie zapłonął gniewem przeciwko całemu zgro­madzeniu. Niech raczej cały dom Izraela ubolewa nad ogniem wznie­conym przez Jahwe. 7 Wy sami nie oddalajcie się od wejścia do Namio­tu Spotkania, abyście też nie zas­łużyli na karę śmierci, bo przecież macie na sobie olej, którym zosta­liście namaszczeni przez Jahwe. I zrobili, jak nakazał im Mojżesz.

8 I mówił Jahwe do Aarona tak: 9 Gdy będziecie mieli wejść do Na­miotu Spotkania, powstrzymasz się, ty i twoi synowie, od spożywa­nia wina oraz wszelkich napojów oszałamiających, żebyście nie zasłużyli na karę śmierci. Jest to prawo dane na wieki wszystkim waszym potomkom, 10 abyście potrafili odróżniać rzeczy święte od nieświętych, czyste od nieczystych 11 i abyście mogli nauczać synów Izraela wszystkich praw, które im Jahwe przekazał przez Mojżesza. 12 I powiedział Mojżesz do Aarona, Eleazara i Itamara, dwóch pozosta­łych jeszcze przy nim synów: Weźcie z tego, co zostało po ofiarach spa­lonych w ogniu dla Jahwe, i jedzcie - ale bez chleba kwaszonego - przy samym ołtarzu, bo jest to rzecz bardzo święta. 13 Będziecie jeść z ofiar na miejscu świętym - jest to prawo twoje oraz twoich synów, prawo do ofiar spalonych w ogniu dla Jahwe. Taki nakaz miałem wam przekazać. 14 Będziecie jeść na miejscu czystym, ty i twoi synowie, i twoje córki razem z tobą, mostek, który był poddany obrzędowi koły­sania, oraz łopatkę, poddawaną obrzędowi podnoszenia. Te części są wam przyznane na mocy prawa do ofiar składanych przez synów Izraela, jakie przysługuje tobie i twoim synom. 15 Będą oni przyno­sili na ofiarę, oprócz tłuszczu, który ma potem spłonąć na ogniu, łopat­kę, którą się podnosi, oraz mostek, który się kołysze, aby był kołysany przed Jahwe. Są one przeznaczone dla ciebie i dla twoich synów na mocy prawa danego ci przez Jahwe na wieki.

16 Mojżesz rozglądał się dokoła za kozłem złożonym na ofiarę prze­błagania i oto okazało się, że kozioł został spalony. Rozgniewał się tedy Mojżesz na Eleazara i Itamara, synów pozostających jeszcze przy Aaronie, i rzekł do nich: 17 Dlaczego nie spożyliście na miejscu świętym ofiary przebłagalnej za grzechy? Jest to rzecz bardzo święta i Jahwe zlecił ją wam, abyście mogli zmazać winę całej społeczności i dokonali wobec Jahwe obrzędu przebła­ga­nia. 18 Tymczasem krew ofiary nie została wniesiona do wnętrza przy­bytku. Powinniście byli spożyć ofiarę w świętym miejscu, tak jak wam nakazałem. 19 Wtedy Aaron powiedział do Mojżesza: Oto złożyli dziś przed Jahwe ofiarę przebła­gania za grzechy i ofiarę cało­pa­lenia. Czy jednak po tym, co mi się przydarzyło, znajdę łaskę w oczach Jahwe, jeśli będę jadł z ofiary prze­błagalnej za grzechy? 20 Mojżesz, usłyszawszy te słowa, uznał je za dobrą odpowiedź.

Zwierzęta czyste i nieczyste: 11,1-47

11

1 Następnie rzekł Jahwe do Mojżesza i Aarona: 2 Po­wiedzcie synom Izraela tak: Oto zwierzęta, które wolno wam spożywać spośród innych zwierząt, jakie są na ziemi. 3 Wolno wam spo­żywać mięso ze wszystkich zwierząt o rozdzielonych kopytach, czyli pa­rzysto­kopytnych, i przeżuwających. 4 Ale spośród przeżu­wających i tych o rozdzielonych kopytach nie wolno wam spożywać zwierząt nastę­pu­jących: wielbłąda, który przeżuwa, ale nie ma rozdzielonych kopyt i dlatego powinien być dla was zwie­rzęciem nieczystym; 5 świstaka, który też wprawdzie przeżuwa, ale nie ma rozdzielonych kopyt - niech uchodzi wśród was też za zwierzę nieczyste; 6 zająca, który przeżuwa, ale nie ma rozdzielonych kopyt - też niech uchodzi wśród was za zwierzę nieczyste; 7 świni, która ma rozdzielone kopyta, ale nie prze­żuwa i powinna uchodzić wśród was za nieczystą. 8 I dlatego nie tylko nie będziecie jeść ich mięsa, ale także nie dotkniecie ich, gdy już będą nieżywe. Będą dla was nie­czyste.

9 A oto, co wam wolno spożywać spośród zwierząt żyjących w wo­dzie: wszystkie zwierzęta mające płetwy i łuski, żyjące czy to w mo­rzach, czy w rzekach. 10 Z odrazą zaś będziecie się odnosili do wszy­stkich istot, które nie mają płetw ani łusek, a żyją w morzach albo w rzekach wśród wszystkiego, co się tam porusza, i wśród wszyst­kich istot żywych, które tam są. 11 Niech będą dla was obrzydliwoś­cią. Nie będziecie spożywać ich mięsa, a gdy padną, będą w was budzić odrazę. 12 Wszystko, co żyje w wodzie, a nie ma płetw i łusek, będzie dla was rzeczą obrzydliwą.

13 Spośród ptaków będą budziły w was odrazę i nie będziecie jeść ich mięsa, bo jest obrzydliwe: orzeł, czarny sęp, orzeł morski, 14 kanie i wszystkie gatunki sokołów; 15 wszystkie gatunki kruków; 16 strusie, sowy, mewy i wszelkie gatunki jastrzębi; 17 puszczyki, kor­morany, ibisy; 18 łabędzie, pelikany, ścierwniki, 19 bociany, wszelkiego gatunku czaple, dudki i nietoperze.

20 Podobnie odrazę powinny w was budzić wszelkie skrzydlate i czworonożne owady. 21 Jednakże wolno wam będzie spożywać te owady skrzydlate czworonożne, których tylne nogi są dłuższe od przednich, co ma im ułatwiać ska­kanie po ziemi. 22 Oto owady, które wolno wam będzie spożywać: wszy­stkie gatunki szarańczy, wszystkie gatunki soleam, wszystkie gatunki chargol i wszystkie gatunki chagab. 23 Wszystkie inne owady skrzydlate czworonożne powinny w was bu­dzić odrazę. 24 Zwie­rzęta te czynią człowieka nieczystym. Kto by dot­knął ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. 25 Kto by zaś wziął ze sobą coś z owej padliny, powi­nien wyprać swoje ubranie, a sam zostanie nieczysty do wieczora.

26 Każde zwierzę, które ma kopyta, ale nie podzielone parzy­ście, i które nie przeżuwa, będzie uchodzić wśród was za nieczyste. Kto by go dotykał, stanie się nie­czysty. 27 Spośród zaś zwierząt czworo­nożnych za nieczyste bę­dziecie uważać te wszystkie, które chodzą na łapach [a nie na kopy­tach]. Kto by dotknął ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. 28 Kto by zaś wziął ze sobą coś z owej padliny, powinien wyprać swoje ubranie, a sam pozostanie nie­czysty aż do wieczora. Zwierzęta te będą wśród was uchodziły za nieczyste.

29 Spośród drobnych zwierząt, które pełzają po ziemi, za nieczyste będziecie uważali następujące: krety, myszy i wszelkie gatunki jaszczurek, 30 gekko, żółwie i sala­mandry, skolopendry i kameleony. 31 Wymienione tu płazy będziecie uważali za nieczyste. Kto by dot­knął ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora.

32 Jeżeli któryś z tych płazów spadnie nieżywy na coś, to dojdzie do zbrukania tego, co by to było: jakiś przedmiot z drewna, szata, skóra, worek lub jakieś narzędzie pracy. Należy to obmyć w wodzie, ale nieczyste pozostanie aż do wieczora. Potem znów stanie się czyste. 33 Gdyby któreś z takich zwierząt wpadło do jakiegoś glinia­nego naczynia, to nieczyste stanie się wszystko, co jest w tym naczy­niu. Naczynie należy zniszczyć. 34 Gdyby do przygotowania jakiejś potrawy użyto wody z tego naczy­nia, cała potrawa będzie nieczysta. Nieczysty staje się też napój, który by do picia podano w takim na­czy­niu. 35 Będzie nieczyste także wszy­stko, na co spadnie cokolwiek z martwych ciał tych zwierząt; jeśli to piec albo naczynie z pokrywą, należy je zniszczyć. Będą bowiem nieczyste i za takie je mieć bę­dziecie. 36 Ale źródła wody i cysterny ze zgromadzoną w nich wodą pozo­staną czyste. Każdy, kto zetknie się z padliną, stanie się nieczysty. 37 Jeśli zaś coś z padliny spadnie na ziarno przeznaczone do zasiewu, to zasiew zostanie jednak czysty. 38 Gdyby jednak do tego ziarna wla­no wody i wtedy wpadłoby do niego coś z padliny, będziecie uważali ziarno za nieczyste.

39 Jeśli padnie któreś ze zwie­rząt służących za pożywienie, to ten, kto dotknie padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. 40 Kto by spożywał coś z tego mięsa, powi­nien wyprać swoje ubranie, a sam zostanie nieczysty aż do wieczora. Kto by przenosił padlinę, też wypie­rze swoje ubranie i pozostanie nie­czysty aż do wieczora.

41 Niech budzi w was odrazę wszelki płaz pełzający po ziemi. Nigdy nie będziecie go spożywać. 42 W ogóle nie będziecie spożywać żadnych istot pełzających po ziemi, ani tych, które się posuwają po ziemi na brzuchu, ani tych, które poruszają się na czterech łapach, ani tych, które posługują się więk­szą liczbą nóg. Powinny w was budzić odrazę. 43 I nie czyńcie odra­żającymi samych siebie przez doty­kanie owych płazów czołgających się po ziemi. Nie stawajcie się z ich powodu nieczyści. Moglibyście się bowiem stać z ich powodu nieczy­ści. 44 Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. Będziecie się starali uświęcić siebie i będziecie święci, ponieważ Ja jestem święty. I nie dopuszczajcie do tego, aby czyniły was nieczys­tymi wszystkie owe płazy czołgające się po ziemi. 45 Ja, Jahwe, wypro­wadziłem was bowiem z Egiptu, aby być waszym Bogiem. Powinniście być święci, ponieważ Ja jestem święty.

46 Takie jest zatem prawo, które dotyczy zwierząt czworonożnych, ptaków oraz wszystkich istot poru­szających się w wodzie i pełzających po ziemi. 47 Zostało ono wydane, abyście rozróżniali to, co jest czys­te, od tego, co nieczyste; zwierzęta, które można jeść, od zwierząt, których jeść nie wolno.

Oczyszczanie położnic: 12,1-8

12

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Jeżeli kobieta pocznie i porodzi syna, będzie nieczysta przez siedem dni; będzie tak samo nieczysta jak w dniach miesięcznego krwawienia. 3 Ósmego dnia dziecko powinno zostać obrzezane. 4 Natomiast nie­wiasta jeszcze przez trzy­dzieści trzy dni powinna pozostać [w domu] dla oczyszczenia krwi: nie wolno jej w tym czasie dotykać żadnej rzeczy świętej ani chodzić do świątyni, aż do zakończenia czasu jej oczysz­czenia. 5 Jeżeli wyda na świat córkę, będzie nieczysta przez dwa tygod­nie, podobnie jak jest nieczysta w dniach miesięcznego krwawienia, a okres oczyszczenia jej krwi będzie trwał sześćdziesiąt sześć dni. 6 Kie­dy zaś skończy się czas jej oczysz­czenia po urodzeniu syna lub córki, przyjdzie do wejścia Namiotu Spot­kania i złoży na ręce kapłana jako ofiarę całopalenia baranka, mają­cego nie więcej niż jeden rok, oraz gołąbka albo jedną synogarlicę jako ofiarę przebłagania za grzechy. 7 Kapłan ofiaruje te dary wobec Jahwe i dokona obrzędu przebłaga­nia, a niewiasta stanie się czysta po swoim upływie krwi.

Takie jest prawo dotyczące nie­wiasty, która wydała na świat syna lub córkę. 8 Jeśli nie stać jej na baranka, niech weźmie dwie syno­garlice albo dwa gołąbki i przez­naczy jednego [ptaka] na ofiarę całopalenia, a drugiego na ofiarę przebłagania za grzechy. Kapłan dokona za nią obrzędu przebła­ga­nia i będzie czysta.

Przepisy dotyczące trądu: 13,1-46

13

1 Jahwe przemówił do Mojżesza i Aarona w te słowa: 2 Jeżeli na czyjejś skórze pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, co okaże się potem zarazą trądu na skórze, to należy takiego człowieka przyprowadzić do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów, którzy również są kapłanami. 3 Kapłan zbada dokład­nie chore miejsce na skórze. Jeżeli owłosienie skóry w tym miejscu stało się już białe, a schorzenie sięga w głąb pod skórę, to jest to schorzenie spowodowane trądem i kapłan, zbadawszy tego człowieka, powinien go uznać za nieczystego. 4 Jeżeli nie widać, żeby schorzenie skóry sięgało w głąb pod skórę, a owłosienie w tym miejscu nie sta­ło się białe, to kapłan tylko odoso­bni chorego na siedem dni. 5 Siód­mego dnia kapłan ponownie zbada chorego; jeżeli stwierdzi, że choroba nie poczyniła postępu i że schorzałe miejsce na skórze nie powiększyło się, to pozostawi go w odosobnieniu przez następne siedem dni. 6 I znów siódmego dnia zbada go kapłan. Jeżeli plama na skórze poszarzała i nie powiększyła się, kapłan uzna tego człowieka za czystego, gdyż była to zwykła wysypka. Chory wypierze swoje szaty i będzie czysty. 7 Jeżeli jednak owa wysypka roz­przestrzeni się już po stwierdzeniu przez kapłana, że człowiek ten był czysty, to powinien on ponownie pokazać się kapłanowi. 8 Kapłan przeprowadzi ponowne badanie i jeśliby się okazało, że schorzenie rozprzestrzeniło się na skórze, kap­łan uzna go za nieczystego, gdyż chodzi tu o trąd.

9 Jeżeli ktoś zachoruje na trąd, powinno się przy­prowadzić go do kapłana, który zbada chorego. 10 Jeśli na ciele są widoczne białe nabrzmienia i od tego białe stało się również w tym miejscu owłosienie skóry, a w nabrzmieniu jest wido­czne jeszcze żywe ciało, 11 to ma się do czynienia z trądem już zasta­rza­łym. Kapłan uzna [takiego człowie­ka] za nieczystego, ale nie będzie go już skazywał na odosobnienie. 12 Jeśli jednak trąd się rozprzes­trzeni po skórze i z czasem pokryje całe ciało chorego, od głowy aż po stopy, co kapłan będzie mógł stwierdzić na własne oczy, 13 to zba­da go jeszcze raz i jeśli rzeczywiście całe ciało było kiedyś pokryte trą­dem [ale już nie jest], uzna za czys­tego takiego człowieka: cały stał się biały, a więc jest czysty. 14 Jeśli jednak ponownie dostrzeże się na jego ciele żywe rany, natychmiast zostanie on uznany za nieczystego. 15 Zobaczywszy owe żywe rany, kap­łan uzna go za nieczystego. Żywe ciało jest nieczyste. To [znów] oznaka trądu. 16 Kiedy zaś żywe rany zaczną się zmieniać, i pobie­leją, chory powinien zgłosić się do kapłana. 17 Kapłan ponownie go zbada i jeśli się okaże, że miejsce chore stało się już białe, to kapłan wyda orzeczenie, że jest czysty.

18 Jeżeli ktoś miał wrzody na skórze na całym ciele i wrzody te zostały już wyleczone, 19 ale pozo­stały po nich nabrzmienia białe albo plamy czerwone, to człowiek taki powinien zgłosić się do kap­łana, który go zbada. 20 Jeśli w miej­scu plamy ciało jest nieco zapadłe i owłosienie na nim jest białe, kapłan uzna takiego człowieka za nieczystego. Chodzi bowiem o trąd, który ujawnił się na dawnym wrzo­dzie. 21 Jeśli jednak kapłan stwier­dzi, że włosy pokrywające plamę nie są białe, że ciało w tym miejscu nie jest zapadnięte, a tylko nieco bledsze, to każe odosobnić takiego człowieka na siedem dni. 22 Jeśli w tym czasie plama się powiększy, kapłan uzna go za nieczystego. Jest to bowiem objaw trądu. 23 Jeżeli zaś, przeciwnie, plama się nie powiększy i pozostanie niezmienio­na, to znaczy, że chodzi tu o bliznę po wrzodzie. Kapłan uzna takiego człowieka za czystego.

24 Jeżeli ktoś doznał kiedyś ja­kiegoś oparzenia skóry przez ogień i po jakimś czasie na tej bliźnie po oparzeniu utworzyła się plama biała lub czerwienieją­ca, to taki człowiek powinien udać się do kap­łana, aby go zbadał. 25 Jeśli owło­sienie stało się białe w tym miejscu, a ciało nieco się zapadło, to są to oznaki trądu, które ujawniły się na bliźnie po oparzeniu. Kapłan uzna takiego człowieka za nieczystego, gdyż jest on trędowaty. 26 Jeśli jed­nak kapłan stwierdzi, że owłosienie w tym miejscu nie jest białe, ciało nie jest zapadnięte, a tylko nieco bledsze, to każe odosobnić takiego człowieka na siedem dni. 27 Siód­mego dnia kapłan zbada go ponow­nie i jeśli się okaże, że biała plama się powiększyła, kapłan uzna go za nieczystego, bo jest trędowaty. 28 Jeżeli zaś, przeciwnie, plama pozostała taka sama, nie powięk­szyła się wcale, a ciało stało się tylko nieco bledsze, to jest to nabrz­mienie po dawnym oparzeniu. Kapłan uzna takiego człowieka za czystego, gdyż chodzi tu o zwykłą bliznę po oparzeniu.

29 Jeżeli jakiś mężczyzna lub jakaś kobieta będzie odczuwać ból głowy albo brody, to niech kapłan zbada chore miejsce. 30 Jeżeli się okaże, że ciało w tym miejscu nieco się zapadło, a owłosienie pożółkło i się przerzedziło, to kapłan uzna takiego człowieka za nieczystego. Chodzi bowiem o grzybicę, czyli trąd głowy albo brody. 31 Jeżeli kap­łan stwierdzi, że miejsce dotknięte grzybicą nie jest zbyt zapadłe, choć jego owłosienie nie jest już ciemne, każe odosobnić człowieka z grzy­bicą na siedem dni. 32 Siódmego dnia zbada ponownie chore miej­sce. Jeżeli grzybica się nie rozprz­estrzeniła, owłosienie na tym miej­scu nie żółknie i miejsce [dawniej] chore nie wydaje się bardziej zapad­nięte, 33 to niech chory na grzybicę ogoli się, ale niech nie goli miejsca chorego, a kapłan poleci go odoso­bnić po raz drugi na siedem dni. 34 Siódmego dnia znów obejrzy miejsce pokryte grzybicą. Jeżeli grzybica się nie rozprzestrzeniła i miejsce chore nie wydaje się bardziej zapadłe, kapłan uzna takiego człowieka za czystego. Powinien on tylko wyprać swoje szaty i będzie czysty. 35 Jeżeli jednak już po stwierdzeniu przez kapłana, że [człowiek ten] jest czysty, grzybica ponownie się uka­że, 36 to powinien jeszcze raz zbadać go kapłan: jeżeli grzybica się roz­przestrzeniła, kapłan nie ma już potrzeby badać, czy pożółkło owło­sienie w tym miejscu - człowiek jest nieczysty. 37 Jeśli jednak będzie mu się zdawało, że grzybica nie poczy­niła postępu i znów zaczęły się ukazywać ciemne włosy w tym miejscu, to dowód, że grzybica zos­tała wyleczona. Człowiek jest czysty i za takiego powinien go uznać kapłan.

38 Jeżeli na skórze jakiegoś męż­czyzny lub jakiejś kobiety ukażą się białe plamy, powinien je zbadać kapłan. 39 Jeżeli plamy na skórze są białawe, to chodzi o rodzaj pok­rzywki, która się ukazała na skórze. Taki człowiek jest czysty.

40 Jeśli jakiś mężczyzna straci włosy na głowie, to jest łysy, ale czysty. 41 Jeżeli wypadły mu włosy z przodu, jest łysy nad czołem, ale czysty. 42 Jeśli jednak na części głowy pozbawionej włosów, z przo­du albo z tyłu, są widoczne czerwo­nawe nabrzmienia, to znak, że na miejscach, skąd wypadły włosy, z przodu lub z tyłu, pojawił się trąd. 43 Kapłan zbada [owe nabrzmienia] i jeśli się okaże, że są one czerwo­nawe, i to z przodu lub z tyłu głowy na miejscach pozbawionych wło­sów, i mają wygląd trądu, 44 to czło­wiek ten jest trędowaty i jako taki, również nieczysty. Kapłan uzna go za nieczystego. Trąd umiej­scowił się na głowie. 45 Człowiek dotknięty trądem porozdziera swoje szaty, zmierzwi włosy, zasłoni sobie brodę i będzie wołał: Nieczysty, nie­czysty! 46 Jak długo będzie trwała choroba, tak długo będzie nie­czys­ty. Jest nie­czysty. Będzie mieszkał sam, z dala od zbiorowiska ludz­kiego.

Trąd na tkaninach i skórach: 13,47-59

47 Jeżeli na jakimś ubraniu odkryje się ślady trądu, i to nieza­leżnie od tego, czy ubranie jest z lnu, czy z wełny, 48 a ślady trądu znajdują się na wątku czy na osno­wie lnu albo wełny, na skórze czy na rzeczy wykonanej ze skóry, 49 i jeśli ślady te odbijają się zielon­ka­wym lub czerwonawym zabarwie­niem na ubraniu, na skórze, na wątku albo na osnowie czy wreszcie na rzeczach wykonanych ze skóry, to mamy do czynienia z trądem. Sprawę należy przedłożyć kapła­nowi. 50 Kapłan, zbadawszy dokład­nie rzeczy poplamione, każe je odłożyć na siedem dni w miejsce odosobnione. 51 Siódmego dnia ponownie im się przyjrzy. Jeżeli ślady rozprzestrzeniły się na ubra­niu, na wątku albo na osnowie, na skórze albo na jakiejkolwiek rzeczy wykonanej ze skóry, to mamy do czynienia z trądem złośliwym. Wszystkie te rzeczy są nieczyste. 52 Należy spalić ubranie, wątek z lnu lub z wełny, wszelkie rzeczy wykonane ze skóry noszące ślady trądu. Jest to trąd złośliwy. Rzeczy poplamione należy spalić w ogniu. 53 Jeśli jednak kapłan stwierdzi, że ślady trądu nie rozszerzyły się na ubraniu, na wątku albo na osno­wie, albo na jakiejkolwiek rzeczy zrobionej ze skóry, 54 to każe wyprać rzeczy splamione i odłożyć po raz drugi na siedem dni, 55 a siódmego dnia po ich wypraniu kapłan prze­prowadzi ponowne badania. Jeżeli plamy nie zniknęły, to choćby nie zaszły na nich żadne zmiany, choć­by one same się nie powiększyły, to rzecz jest nieczysta. Powinna być spalona w ogniu, niezależnie od tego, czy trąd przeżarł już to miejsce na wskroś, czy nie. 56 Jeśli jednak kapłan stwierdzi, że plama w sie­dem dni po upraniu szat nieco wyb­lakła, to usunie to miejsce z ubra­nia, ze skóry, z wątku albo z osno­wy. 57 Ale jeśli plama znów się ukaże na ubraniu, na wątku albo na osnowie, albo na jakiejkolwiek rzeczy zrobionej ze skóry, to mamy do czynienia z trądem. Należy spalić miejsca skażone trądem. 58 Nato­miast gdy ubranie, wątek albo osnowa, albo jakakolwiek rzecz zro­biona ze skóry po pierwszym wy­praniu nie będą już ujawniały żad­nych plam, zostaną ponownie uprane i będzie się je uważało za czyste.

59 Takie jest prawo dotyczące trądu, którego ślady znalazły się na ubraniu z wełny albo ze lnu, na wątku albo na osnowie, albo na jakimkolwiek przedmiocie wykona­nym ze skóry. Prawo to pozwala określić, kiedy rzeczy owe są czyste, a kiedy nieczyste.

Obrzędy oczyszczenia po uleczeniu z trądu: 14,1-32

14

1 Przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: 2 Oto prawo dotyczące oczyszczenia trę­dowatych. Należy przyprowa­dzić trędowatego do kapłana, 3 a kapłan, wyszedłszy z obozu, zbada trędo­watego. Jeżeli chory został już wyleczony z trądu, 4 kapłan poleci, żeby ten, który ma być oczyszczony, złożył w ofierze dwa żywe ptaki, czyste, kawałek drewna cedrowego, trochę karmazynu i hizopu. 5 Kap­łan każe zabić jednego z dwóch ptaków nad specjalnym naczyniem glinianym, wypełnionym świeżą wodą. 6 Potem, wziąwszy żywego ptaka, drewno cedrowe, karmazyn i hizop, umoczy wszystko to, z ży­wym ptakiem włącznie, we krwi ptaka zabitego nad naczyniem ze świeżą wodą. 7 Następnie tą samą krwią pokropi siedem razy tego, który ma być oczyszczony z trądu, po czym uzna go za czystego, a ży­wego ptaka wypuści na wolność. 8 Ten zaś, który został oczyszczony, upierze swoje ubranie, dokładnie się ogoli i wykąpie w wodzie. I bę­dzie czysty. Od tego czasu będzie już mógł wejść do obozowiska, ale przez siedem dni jeszcze będzie pozostawał poza swoim namiotem. 9 Siódmego dnia dokładnie się ogoli, to znaczy zgoli swoje włosy, brodę, usunie brwi i wszelki zarost, i wy­pierze swoje ubranie.

10 Ósmego dnia weźmie dwa baranki bez żadnej skazy, jedną owieczkę mającą nie więcej niż rok, również bez skazy, trzy dziesiąte efy czystej mąki zmieszanej z oliwą na ofiarę pokarmową oraz jeden log oliwy. 11 Kapłan mający dokonać obrzędu oczyszczenia przedstawi Bogu człowieka, który będzie oczy­sz­czony, oraz wszystko, co ze sobą przyniósł i zostawił przed wejściem do Namiotu Spotkania. 12 Kapłan weźmie jednego z dwóch baranków i złoży go na ofiarę zadośćuczy­nie­nia. Ofiaruje także log oliwy, doko­nując następnie obrzędu kołysania przed Jahwe. 13 Ofiaruje baranka tam, gdzie zwykło się składać ofiary przebłagania za grzechy oraz ofiary całopalenia, to znaczy w miejscu świętym, gdyż zarówno przy ofia­rach zadośćuczynienia, jak i przy ofiarach przebłagania za grzechy to, co składa się w ofierze, należy do kapłana. Jest to rzecz bardzo świę­ta. 14 Kapłan, wziąwszy krew z ofia­ry zadość­uczynienia, pomaże nią zewnętrzną część prawego ucha człowieka, który ma być oczysz­czony, kciuk jego prawej ręki i wielki palec jego prawej nogi. 15 Potem weźmie nieco z jednego logu oliwy i wyleje w zagłębienie swojej lewej dłoni. 16 Następnie umoczy jeden palec prawej ręki w oliwie, znajdującej się w zag­łę­bieniu ręki lewej, i dokona siedmiu pokropień wobec Jahwe. 17 Resztą oliwy, która została w ręce, kapłan pomaże zewnętrzną część prawego ucha oczyszczanego, kciuk jego prawej ręki i duży palec jego prawej nogi w tych miejscach, gdzie już została nałożona krew z ofiary zadośćuczynienia. 18 Tym, co jesz­cze pozostanie na ręku, kapłan pomaże głowę oczyszczanego i do­kona obrzędu przebłagania za niego wobec Jahwe.

19 Potem kapłan złoży ofiarę przebłagania za grzechy w imieniu człowieka, który jest poddawany obrzędowi oczyszczenia. 20 Wresz­cie, zabiwszy ofiarę przeznaczoną na całopalenie, złoży ją na ołtarzu całopalenia razem z ofiarą z pokar­mów. W ten sposób dokona przeb­łagania za tego człowieka, a on sta­nie się czysty.

21 Jeżeli [człowiek chory] jest ubogi i jego możliwości są bardzo ograniczone, niech weźmie tylko jednego baranka, który zostanie złożony na ofiarę za­dość­uczynienia, na ofiarę kołysania, żeby dokonać przebłagania za niego. Weźmie też tylko jedną dziesiątą efy czystej mąki zmieszanej z oliwą na ofiarę pokarmową oraz jeden log oliwy. 22 Ponadto niech weźmie dwie syno­garlice albo dwa gołąbki, według swoich możliwości, jednego [ptaka] na ofiarę przebłagalną za grzechy i jednego na ofiarę całopale­nia. 23 Ósmego dnia niech to wszystko przyniesie do kapłana na swoje oczyszczenie, złoży przy wejściu do Namiotu Spotkania, wobec Jahwe. 24 Kapłan weźmie baranka przezna­czonego na ofiarę za­dość­uczynienia oraz jeden log oliwy i dokona obrzę­du kołysania przed Jahwe. 25 Złoży­wszy baranka na ofiarę zadość­uczynienia, kapłan weźmie nieco krwi z ofiary zadośćuczynienia i pomaże nią zewnętrzną część prawego ucha człowieka oczysz­czanego, kciuk prawej ręki i wielki palec prawej nogi. 26 Potem wyleje nieco oliwy w zagłębienie lewej ręki. 27 Palcem swej prawej ręki, umo­czonym w oliwie, która jest na jego lewej ręce, dokona siedmiu pokro­pień przed Jahwe. 28 Następnie oliwą ze swej ręki pomaże zewnęt­rzną część prawego ucha człowieka oczyszczanego, kciuk jego prawej ręki i duży palec jego prawej nogi w tych miejscach, które zostały już pomazane krwią ofiary zadośćuczy­nienia. 29 Tym, co jeszcze pozosta­nie mu z oliwy na ręce, kapłan po­maże głowę oczyszczanego, aby dokonać za niego obrzędu przebła­gania przed Jahwe. 30 Potem złoży w ofierze jedną synogarlicę albo jednego gołąbka z tych, które czło­wiek oczyszczany był w stanie na­być. 31 Jedną na ofiarę przebłagalną za grzechy, drugą na ofiarę całopa­lenia razem z ofiarą z pokarmów. W ten sposób dokona kapłan obrzę­du przebłagania za tego człowieka, który został poddany oczyszczeniu wobec Jahwe.

32 Takie oto jest prawo doty­czące obrzędu oczyszczenia trędo­watego, którego możliwości są ograniczone.

Trąd na domach: 14,33-57

33 Jahwe przemówił do Mojżesza i Aarona w te słowa: 34 Kiedy wej­dziecie do kraju kananejskiego, który wam daję w posiadanie, a Ja dotknę plagą trądu jeden z tych domów, do których będziecie mieli wejść, 35 wtedy właściciel domu pójdzie i doniesie o tym kapłanowi, mówiąc: Zobaczyłem coś jakby ślad trądu w moim domu. 36 Kapłan, zanim przystąpi do zbadania owych śladów, każe opróżnić cały dom, żeby nic z tego, co jest wewnątrz, nie stało się nieczyste. Potem wej­dzie, żeby zbadać cały dom. 37 Nas­tępnie obejrzy kapłan ślady zarazy. Jeżeli ślady, znajdujące się na ścia­nach domu, są barwy zielonkawej lub czerwonawej i wydaje się, że już powstały w murze pewne zagłę­bienia, 38 kapłan wyjdzie z domu aż przed jego drzwi i każe na siedem dni dom zamknąć. 39 Siódmego dnia wróci i jeśli stwierdzi, że plamy na ścianach domu się powiększyły, 40 każe usunąć część muru, na któ­rych wystąpiły plamy, i wyrzucić je poza miasto, na miejsce nieczyste. 41 Następnie poleci zeskrobać wierz­chnią warstwę [ścian] od wewnęt­rznej strony domu i to, co się uzbie­rało, wyrzucić, poza osiedle, na miejsce nieczyste. 42 Po­wstałe uby­tki należy zamurować nowymi kamieniami i przygotować nową zaprawę do obrzucenia całego domu. 43 Jeżeli ślady zarazy pojawią się, mimo usunięcia części muru, zeskrobania ścian i [nowego] otyn­kowania domu, kapłan znów przyj­dzie, ponownie obejrzy cały dom. 44 Jeżeli ślady zarazy na ścianach domu powiększyły się, ma się do czynienia z trądem złośliwym w tym domu. Dom jest nieczysty. 45 Należy go zburzyć, niszcząc kamienie, drewno i zaprawę murarską i wszystko to wywieźć poza osiedle, na miejsce nieczyste. 46 Kto by wszedł do domu w tym okresie, a więc od chwili jego zamknięcia, stanie się nieczysty aż do wieczora. 47 Kto by zaś spał w takim domu, powinien wyprać swoje ubranie; kto by jadł w tym domu, również powinien wyprać swoje szaty.

48 Jeśli jednak kapłan, wróciw­szy do domu, stwierdzi, że ślady zarazy na ścianach domu, po no­wym otynkowaniu domu, nie powiększyły się, to uzna dom za czysty, bo zaraza ustąpiła. 49 Dla oczyszczenia domu weźmie dwa ptaki, nieco drewna cedrowego, tro­chę karmazynu i hizopu. 50 Potem złoży w ofierze jednego z ptaków nad naczyniem glinianym, napeł­nionym świeżą wodą. 51 Następnie weź­mie drewno cedrowe, hizop i kar­mazyn oraz żywego ptaka i wszy­stko to zanurzy we krwi ptaka, już złożonego w ofierze, i w świeżej wodzie. Potem pokropi dom siedem razy. 52 Oczyści go wtedy za pomocą krwi ptaka, wody świeżej, ptaka żywego, drewna cedrowego, hizopu i karmazynu. 53 W końcu ptaka żywego wypuści na wolność poza osiedlem, w polu. I tak dokona się ofiara przebłagania za dom, który od tego czasu będzie czysty.

54 Oto prawa dotyczące wszel­kiego rodzaju trądu, grzybicy, 55 śladów trądu na ubraniu i w do­mu, 56 nabrzmień, wysypek i plam. 57 Pozwalają [owe prawa] stwierdzić, kiedy jakaś rzecz jest nieczysta, a kiedy czysta. Takie jest prawo do­tyczące trądu.

Mężczyźni: 15,1-18

15

1 Jahwe przemówił do Mojżesza i Aarona w te słowa: 2 Zwróćcie się do synów Izraela i powiedzcie im tak: Jeżeli czło­wiek cierpi na jakieś wysięki ze swego ciała, to tym samym jest nieczysty. 3 Nieczystość owych wysięków nie zależy od tego, czy ciało wydala je na zewnątrz, czy zatrzymuje je wewnątrz siebie. W obu przypad­kach mamy do czynienia z nieczy­stością. 4 Każde łóżko, na którym spał człowiek cierpiący na wysięki, będzie uważane za nieczyste; nie­czysty będzie również każdy przed­miot, na którym ten [człowiek] usiądzie. 5 Kto by dotknął takiego łóżka, powinien wyprać swoje ubra­nie i wykąpać się w wodzie. Nie­czysty pozostanie do wieczora. 6 Kto by usiadł tam, gdzie siedział czło­wiek cierpiący na wysięki, powinien wyprać swoje ubranie i wykąpać się w wodzie. Nieczysty pozostanie do wieczora. 7 Kto by dotknął ciała człowieka cierpiącego na wysięki, wypierze swoje ubranie i wykąpie się w wodzie. Nieczysty pozostanie do wieczora. 8 Gdyby człowiek cier­piący na wysięki opluł kogoś, to ów opluty wypierze swoje ubranie i wykąpie się w wodzie. Nieczysty pozostanie do wieczora. 9 Każde siodło, w którym siedział człowiek cierpiący na wysięki, będzie nieczy­ste. 10 Każdy, kto dotknąłby się rzeczy, która znajdowała się pod człowiekiem cierpiącym na wysięki, będzie nieczysty aż do wieczora. Ktokolwiek wziąłby taką rzecz do ręki, wypierze swoje ubranie i wy­kąpie się w wodzie. Nieczysty pozo­stanie do wieczora. 11 Każdy, kogo by dotknął człowiek cierpiący na wysięki, a potem nie umyłby swoich rąk w wodzie, powinien uprać swoje ubranie i wykąpać się w wodzie. Nieczysty pozostanie aż do wie­czo­ra. 12 Wszelkie naczynie gliniane, którego dotknął człowiek cierpiący na wysięki, zostanie rozbite, a na­czynie drewniane zostanie obmyte w wodzie.

13 Ten, kto cierpiał na wysięki, powinien być poddany obrzędowi oczyszczenia. Czas oczyszczenia ma trwać siedem dni. Powinien wtedy wyprać swoje ubranie, wyką­pać się w świeżej wodzie i będzie czysty. 14 Ósmego dnia, wziąwszy ze sobą dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, powinien stawić się przed Jahwe, koło wejścia do Na­miotu Spotkania, i przekazać przy­niesione ofiary kapłanowi. 15 Kap­łan złoży jednego [ptaka] jako ofiarę przebłagania za grzechy, a drugiego na ofiarę całopalenia i dokona, z po­wodu choroby wysięków, obrzędu prze­bła­gania wobec Jahwe.

16 Mężczyzna, który miał upływ nasienia, umyje całe swoje ciało w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. 17 Wszystkie części ubra­nia oraz skóry splamione nasie­niem zostaną wypłukane w wodzie i pozostaną nieczyste aż do wie­czora.

18 Jeżeli mężczyzna obcował z jakąś kobietą i doszło do wypływu nasienia, to oboje, mężczyzna i ko­bieta, wykąpią się w wodzie, ale pozostaną nieczyści aż do wieczora.

Kobiety: 15,19-33

19 Jeżeli kobieta ma swój upływ, to znaczy krwawienie miesięczne, będzie uznana za nieczystą przez siedem dni. Kto by jej dotknął w tym czasie, będzie nieczysty aż do wieczora. 20 Na czymkolwiek [ta kobieta] położy się w okresie swojej nieczystości, będzie nieczyste, po­dobnie jak wszystko, na czymkol­wiek usiądzie [w tym czasie], będzie nieczyste. 21 Kto by dotknął jej łóżka, będzie musiał wyprać swoje ubranie i wykąpać się w wodzie. Nieczysty pozostanie do wieczora. 22 Kto by usiadł tam, gdzie ona sie­działa, wypierze swoje ubranie i wy­kąpie się w wodzie. Nieczysty pozo­stanie do wieczora. 23 Również do wieczora będzie nieczysty ten, kto by dotknął jakiegoś przedmiotu, który znajdował się na jej łóżku albo tam, gdzie ona siedziała. 24 Jeżeli jakiś mężczyzna obcuje z taką ko­bietą i pobrudzi się jej nieczystoś­cią, pozostanie nieczysty przez siedem dni i nieczyste będzie też miejsce, na którym będzie w tym czasie spał.

25 Jeżeli kobieta krwawi przez wiele dni, poza zwykłym okresem jej krwawienia, albo jeśli upływ krwi przeciągnie się poza okres jej nieczystości, będzie nieczysta przez cały czas upływu krwi, podobnie jak w okresie zwykłego krwawienia mie­sięcznego. 26 Każde miejsce, na którym się położy przez czas tego krwawienia, będzie uznawane za tak samo nieczyste, jak w okresie krwawienia mie­sięcz­nego. 27 Kto by tych miejsc dotknął, będzie nieczysty. Powinien wyprać swoje ubranie i wykąpać się w wodzie. Nieczystym pozostanie do wieczora.

28 Po ustaniu jej upływu krwi będzie czysta, ale nie wcześniej niż po siedmiu dniach. 29 Ósmego dnia weźmie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie i wręczy je kapłanowi koło wejścia do Namiotu Spot­kania. 30 Kapłan złoży [ptaki] na ofiarę, jednego na ofiarę przebła­gania za grzechy, drugiego na ofiarę całopalenia. Potem dokona obrzędu przebłagania za grzechy wobec Jahwe z powodu upływu krwi, któ­ry uczynił ją nieczystą.

31 Nakażecie synom Izraela, aby się oczyszczali ze swych nieczys­tości. W przeciwnym razie zasłużą sobie na karę śmierci z powodu swych nieczystości, którymi zbru­kaliby mój przybytek, znajdujący się pośród nich.

32 Takie oto jest prawo dotyczą­ce wszelkich wysięków, nieczys­tości spowodowanej upływem na­sienia 33 albo miesięcznego krwawienia niewiasty. Prawo to obowiązuje wszystkie osoby, zarów­no mężczyzn, jak i kobiety, cier­piące na owe wysięki, a ponadto mężczyzn obcujących z kobietą nie­czystą.

DZIEŃ PRZEBŁAGANIA 16,1-34

16

1 Jahwe przemówił do Mojżesza po śmierci dwóch synów Aaronowych, którzy zginęli, zbliżywszy się przed oblicze Jahwe. 2 Jahwe rzekł do Mojżesza: Powiedz twojemu bratu Aaronowi, żeby nie wchodził, kiedy zechce, do przy­byt­ku, za zasłonę, [i nie stawał] przed samą przebłagalnią, znajdującą się nad arką. W przeciwnym razie może umrzeć, bo Ja się ukazuję w obłoku nad przebłagalnią. 3 A oto, w jaki sposób Aaron będzie wcho­dził do przybytku. Weźmie ze sobą młodego cielca na ofiarę przebła­galną za grzechy i jednego barana na ofiarę całopalenia. 4 Wdzieje na siebie suknię lnianą i włoży spod­nie, także lniane; przepasze się lnianym pasem, na głowę zaś włoży tiarę lnianą. Taki jest strój kap­łań­ski, który [Aaron] włoży na siebie, wykąpawszy się uprzednio w wo­dzie. 5 Zgromadzenie synów Izraela przekaże mu dwa kozły na ofiarę przebłagania za grzechy i jednego barana na ofiarę całopalenia. 6 Aaron złoży swego cielca jako ofiarę za własne grzechy i dokona obrzędu przebłagania za siebie samego i za cały swój dom. 7 Potem weźmie dwa kozły i przyprowadzi je do Jahwe, koło wejścia do Namiotu Spotkania. 8 Następnie rzuci Aaron losy nad kozłami, przezna­czając jednego kozła dla Jahwe, a drugiego dla Azazela. 9 Kozła, który według losowania przypadł dla Jahwe, zło­ży na ofiarę przebłagalną za grze­chy, 10 natomiast kozła, który wed­ług losowania przypadł Azazelowi, przyprowadzi żywego przed Jahwe, aby po dokonaniu obrzędu przebła­gania, wypędzić go na pustynię dla Azazela. 11 Tak więc złoży Aaron cielca jako ofiarę za własne grzechy i dokona obrzędu przebłagania za siebie samego i za cały swój dom. Zabiwszy zatem owego cielca na ofiarę, 12 weźmie kadzielnicę pełną rozpalonych węgli z ołtarza, który jest przed Jahwe, oraz dwie pełne garście wonnego kadzidła w pro­szku. Wniósłszy to wszystko poza zasłonę, 13 wysypie kadzidło na ogień przed Jahwe, aby obłok dymu okrył przebłagalnię, która jest nad Miejscem Świadectwa, chroniąc [Aarona] przed niechybną śmiercią. 14 Potem weźmie krew cielca, zwilży nią swój palec i pokropi nią wscho­dni bok przebłagalni. Następnie palcem umoczonym we krwi pokro­pi siedem razy przód przebłagalni. 15 Potem, zabiwszy kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy ludu, krew z niego wniesie poza zasłonę i pos­ługując się nią tak jak krwią za­bi­tego cielca, dokona jednego pokro­pienia ponad przebłagalnią i sied­miu pokropień przed przebłagalnią. 16 W ten sposób dokona obrzędu przebłagania za cały przybytek, który został znieważony przez nie­czystość synów Izraela, oraz za wszystkie wykroczenia, których się oni dopuścili. To samo uczyni za Namiot Spotkania, który znajduje się razem z nimi pośród ich nie­czystości. 17 Niech nie będzie nikogo w Namiocie Spotkania, gdy będzie tam wchodził kapłan, żeby dokonać obrzędu przebłagania. Niech nikt tam nie wchodzi, dopóki on z Miej­sca Świętego nie wyjdzie. Kapłan dokona obrzędu przebłagania za siebie samego, za swój dom i za całe zgromadzenie synów Izraela. 18 Wy­chodząc z Miejsca Świętego, skie­ruje się w stronę ołtarza, który jest przed Jahwe, i dokona obrzędu przebłagania nad ołtarzem: Weź­mie krew cielca oraz kozła i pomaże nią rogi, wystające dokoła z ołtarza. 19 Potem umoczonym we krwi pal­cem dokona siedmiu pokropień; w ten sposób uświęci [ołtarz], oczyści go od nieczystości spowodo­wanych przez synów Izraela.

20 Kiedy Aaron skończy obrzęd przebłagania za przybytek, za Na­miot Spotkania i za ołtarz, weźmie żywego kozła, 21 położy swoje obie ręce na głowie żywego kozła i wyli­czy wszystkie występki synów Izraela i wszystkie grzechy, których się dopuścili. Wszystko to włoży na głowę kozła, który następnie zosta­nie wypędzony na pustynię przez człowieka przygotowanego do tego zadania. 22 Kozioł zabierze ze sobą wszystkie ich występki i poniesie na pustynię, gdy człowiek wypuści tam kozła. 23 Wtedy Aaron wejdzie do Namiotu Spotkania, zdejmie lniane szaty, które włożył na siebie przed wejściem do przybytku, i zostawi je tam, 24 obmyje swoje ciało w wodzie w Miejscu Świętym i przywdzieje swoje zwykłe ubranie. 25 Potem, wyszedłszy, złoży jedną ofiarę cało­palenia za siebie i drugą za lud, dokona obrzędu przebłagania za siebie i za lud i każe spalić na ołtarzu tłuszcz ofiary za grzechy.

26 Ten, kto wyprowadził kozła przeznaczonego dla Azazela, wypie­rze swoje ubranie i obmyje w wodzie ciało; potem dopiero wróci do obo­zowiska. 27 Poza obozowisko rów­nież należy wynieść mięso cielca, złożonego za grzechy, oraz kozła, także ofiarowanego za grzechy. Ich krew była wniesiona do przybytku i użyta do obrzędu przebłagania, natomiast skóra i mięso, razem z zawartością jelit, powinny być spalone w ogniu. 28 Ten, kto będzie je spalał, wypierze potem swoje ubranie, a ciało obmyje wodą; po­tem dopiero wróci do obozowiska.

29 A oto inne dla was prawo na wieki. W siódmym miesiącu, dzie­siątego dnia tego miesiąca, nało­życie na siebie post i powstrzymacie się od wszelkich prac, zarówno wy, tubylcy, jak i cu­dzoziemcy mieszka­jący wśród was. 30 Tego dnia bo­wiem będzie się dokonywać obrzęd przebłagania za was, żeby was oczyścić i żebyście byli czyści, wy wszyscy, od waszych grzechów przed Jahwe. 31 Będzie to dla was szabat, dzień odpoczynku, i w dniu tym zadacie sobie umart­wienie. Jest to postanowienie na wieki. 32 Obrzędu przebłagania w przysz­łości będzie dokonywał kapłan, który otrzymał namasz­czenie i zos­tał powołany do pełnie­nia funkcji kapłańskich na miejsce swojego ojca. Będzie on wtedy ubrany w szaty lniane, czyli w strój święty. 33 Będzie dokonywał obrzę­du przebła­gania za przybytek świę­tości, będzie składał ofiarę przeb­łagania za Namiot Spotkania i za ołtarz całopalenia; wreszcie będzie doko­nywał przebłagania za kapła­nów i za cały lud zgromadzony. 34 Będzie to dla was postanowienie na zaw­sze: obrzęd przebłagania powinien się do­konywać jeden raz każdego roku za wszystkich synów Izraela z powodu ich grzechów. Uczyniono więc tak, jak Jahwe roz­kazał Mojże­szowi.

KODEKS ŚWIĘTOŚCI 17,1-26,46

Ubój zwierząt i spożywanie krwi: 17,1-16

17

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do Aarona i jego synów, a także do wszystkich synów Izraela, i powiedz im tak: Oto, co rozkazał Jahwe. 3 Jeżeli ktoś spośród synów Izraela zabije cielca, owcę albo kozę - obo­jętnie, czy w obozie, czy poza obo­zem - 4 i nie przyniesie [zabitego zwierzęcia] przed wejście do Namio­tu Spotkania, aby złożyć je w ofierze dla Jahwe przed Jego przybytkiem, będzie winien krwi. Ponieważ czło­wiek ten rozlał krew, zostanie wyłą­czony ze społeczności swego ludu. 5 Dlatego to synowie Izraela, za­miast składać swoje ofiary na polu, będą je przyprowadzać do kapłana przed Jahwe, przed Namiot Spotka­nia, i przekazywać dla Jahwe jako dary pojednania. 6 Kapłan rozleje krew na ołtarzu Jahwe, przed wejś­ciem do Namiotu Spotkania, i spali tłuszcz na woń miłą dla Jahwe. 7 Nie wolno im [synom Izraela] już składać ofiar demonom, z którymi dotychczas cudzołożyli. Będzie to dla nich prawo wieczne, przekazy­wane z pokolenia na pokolenie.

8 Powiesz im także: Jeżeli któryś z synów Izraela albo jakiś cudzo­ziemiec mieszkający pośród nich będzie składał całopalenie albo jakąś inną ofiarę 9 i nie dostarczy daru ofiarnego przed wejście do Na­miotu Spotkania, aby złożyć ofiarę dla Jahwe, to człowiek ten będzie wyłączony ze swego ludu.

10 Jeżeli któryś z synów Izraela albo jakiś cudzoziemiec mieszka­jący pośród nich będzie spożywał krew jakiegokolwiek zwierzęcia, zasłuży sobie na to, że Ja zwrócę swoje oblicze przeciw temu, kto spożywa krew, i wyłączę go z jego ludu. 11 W krwi bowiem znajduje się życie ciała. Dlatego dałem ją wam ze względu na ołtarz, aby posłużyła wam dla przebłaga­nia za życie wasze, gdyż dzięki pierwiastkowi życia krew może powodować przeb­łaganie. 12 Dlatego tak oto powie­działem synom Izraela: Nikomu z was nie wolno spożywać krwi. Także cudzoziemcy mieszka­jący pośród was nie mogą spożywać krwi. 13 Jeżeli któryś z synów Izraela albo jakiś cudzoziemiec mieszka­jący pośród nich upoluje coś nada­jącego się do zjedzenia, jakieś zwie­rzę lub ptaka, to niech z niego spuści krew i zakopie ją w ziemi, 14 bo krew jest życiem każdego ciała. W niej znajduje się źródło życia. Dlatego powiedziałem synom Izraela: Nie wolno wam spożywać żadnej krwi, bo krew jest życiem każdego ciała. Kto by spożywał krew, będzie wyłączony ze swojej spo­łeczności.

15 Kto by - spośród tubylców lub cudzoziemców - spożywał mię­so z padliny lub zwierzęcia rozszar­panego przez dzikie bestie, niech wypierze swoje ubranie i wykąpie się w wodzie. Nieczysty zostanie do wieczora. Potem będzie czysty. 16 Jeżeli nie wypierze ubrania i nie obmyje swego ciała, dopuści się przestępstwa.

MAŁŻEŃSTWO I RODZINA 18,1-30

Wprowadzenie: 18,1-5

18

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: 3 Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. Nie będziecie czynić tego, co czyni się [po dzień dzisiejszy] w Egipcie, gdzie i wy mieszkaliście kiedyś. Nie bę­dziecie też czynić tego, co czyni się w Kanaanie, do którego was prowa­dzę. Nie wolno wam stosować się do ich obyczajów. 4 Macie prze­strze­gać moich nakazów i zachowywać moje prawa. Macie je zachowywać. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. 5 Bę­dziecie zachowywać moje prawa i prze­strzegać moich nakazów. Każdy, kto według nich będzie pos­tępował, dzięki nim żyć będzie.

Zakaz małżeństw między krewnymi: 18,6-18

6 Nikt z was nie powinien się zbliżać do kobiety, która jest jego bliską krewną, aby odkryć przed nią swoją nagość: Ja jestem Jahwe. 7 Nie będziesz odsłaniał nagości twojego ojca ani twojej matki. Jest to twoja matka - nie wolno ci odkrywać jej nagości. 8 Nie będziesz odsłaniał nagości żony twego ojca, bo właściwie jest to nagość twego ojca. 9 Nie będziesz odkrywał na­gości twojej siostry, córki twojej matki albo córki twego ojca, nieza­leżnie od tego, czy urodziła się ona w domu rodzinnym, czy poza do­mem. Nie wolno ci odkrywać jej nagości. 10 Nie wolno ci odkrywać nagości córki twojego syna ani cór­ki twojej córki, bo to właściwie twoja nagość. 11 Nie wolno ci odkry­wać nagości córki żony twego ojca, urodzonej z twego ojca, bo jest ona twoją siostrą. 12 Nie wolno ci odkry­wać nagości siostry twego ojca, bo właściwie jest to ciało twego ojca. 13 Nie wolno ci odkrywać nagości siostry twojej matki, bo właściwie jest to ciało twojej matki. 14 Nie będziesz odkrywał nagości brata twego ojca, zbliżając się do jego żony. Jest ona przecież twoją ciot­ką. 15 Nie będziesz odkrywał nagości twojej synowej. Jest to przecież żona twojego syna. Nie wolno ci odkrywać jej nagości. 16 Nie bę­dziesz odkrywał nagości żony twego brata; jest to bowiem nagość two­jego brata. 17 Nie będziesz odkrywał nagości jakiejkolwiek kobiety i brał jej córkę. Nie będziesz też brał córki swego syna ani córki twojej córki, żeby odsłonić ich nagość. Są one twoimi bliskimi krewnymi, dlatego byłoby to zbrodnią. 18 Nie będziesz również zbliżał się do siostry twojej żony, aby czynić z niej rywalkę [własnej żony], odkrywając jej na­gość razem z nagością żony, jeszcze za życia swej żony.

Inne nadużycia: 18,19-23

19 Nie będziesz się zbliżał do kobiety, aby odkryć jej nagość, w okresie jej miesięcznego krwawie­nia. 20 Nie będziesz miał nic wspól­nego z żoną twojego bliźniego, [co sprawiłoby], że razem z nią stałbyś się nieczysty.

21 Nie dasz żadnego ze swych dzieci, żeby było przeprowadzane przez ogień na cześć Moloha, i nie bę­dziesz w ten sposób bezcześcił imie­nia twego Boga. Ja jestem Jahwe.

22 Nie będziesz obcował z męż­czyzną, tak jak obcuje się z kobietą, bo to jest rzecz odrażająca. 23 Nie będziesz obcował ze zwierzęciem, bo to by ściągnęło na ciebie nieczys­tość. Kobieta również nie będzie się zbliżać do zwierzęcia, żeby z nim obcować, bo to jest rzecz sromotna.

Postanowienia końcowe: 18,24-30

24 Nie brukajcie się z żadną z tych rzeczy, bo to właśnie przez nie zbru­kały się narody, które Ja będę teraz wypędzał przed wami. 25 Cały kraj został zbrukany; ukarzę go za jego niegodziwości, a on wyrzuci z siebie swoich mieszkańców. 26 Wy zaś będziecie prze­strzegać moich praw i nakazów i nie będziecie się do­puszczać żadnej z tych niegodzi­wości, ani wy, tubylcy, ani cudzo­ziemcy, którzy mieszkają pośród was. 27 Tego wszystkiego dopusz­czali się dotychczasowi mieszkańcy tej krainy, którzy żyli tu przed wami, i zbrukali tym swoją ziemię. 28 Was już nie wyrzuci z siebie ten kraj za to, żeście go splugawili, tak jak wydalił z siebie narody, które tu były przed wami. 29 Wszyscy zaś, którzy będą się dopuszczać takich rzeczy, zostaną wyłączeni ze spo­łeczności swojego narodu. 30 Bę­dziecie tedy zachowywać moje przy­kazania, aby uniknąć wszystkich owych niegodziwości, których dopuszczano się przed wami, aby nie ulec splugawieniu przez nie. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

Świętość życia codziennego: 19,1-37

19

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do całego zgromadzenia Izraela i po­wiedz im tak: Bądźcie święci, bo i Ja jestem święty, Ja, Jahwe, wasz Bóg.

3 Niech każdy z was okazuje bo­jaźń matce i ojcu i niech zachowuje moje szabaty. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. 4 Nie zwracajcie się ku idolom i nie odlewajcie sobie boż­ków z metalu. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

5 Gdy będziecie składać dla Jahwe ofiarę pojednania, czyńcie to tak, aby pozyskać jego życzliwość. 6 Mięso ze zwierzęcia składanego w ofierze spożyjecie w dniu złożenia ofiary albo dnia następnego. To, co zostanie aż do trzeciego dnia, po­winno być spalone w ogniu. 7 Kto by zaś spożywał to mięso jeszcze dnia trzeciego, dopuściłby się rze­czy odrażającej, a taka ofiara w ogóle nie byłaby przyjęta. 8 Ten, kto zechce ją spożywać, na siebie samego bierze winę, bo bezcześci to, co zostało poświęcone dla Jah­we. Taki człowiek zostanie wyłą­czony ze społeczności swego ludu.

9 Kiedy będziecie mieli żniwa w waszym kraju, nie ścinajcie wszy­stkiego aż do samych krańców wa­szego pola i nie zabierajcie kłosów, które zostają na polu. 10 Nie bę­dziesz też ogałacał do ostatniego grona winnych krzewów ani nie będziesz zbierał jagód, które spadły na ziemię. Zostawisz to dla ubogich i cudzoziemców. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

11 Nie będziecie kraść, nie bę­dziecie oszukiwać jedni drugich ani nawzajem się okłamywać. 12 Nie będziecie fałszywie przysięgać na moje imię, bo w ten sposób zhań­bilibyście imię swojego Boga. Ja jestem Jahwe.

13 Nie będziesz uciskał twojego bliźniego i nie będziesz go wyzys­kiwał. Zapłaty robotnikowi najem­nemu nie będziesz zatrzymywał aż do następnego dnia. 14 Nie będziesz złorzeczył głuchemu, a przed niewi­domym nie będziesz kładł niczego, przez co mógłby się przewrócić, gdyż będziesz się kierował bojaźnią twojego Boga. Ja jestem Jahwe.

15 Przy wydawaniu wyroków bę­dziesz się strzegł wszelkiej niespra­wiedliwości: nie będziesz stronniczo łagodny dla ubogich i nie będziesz miał względów na bogaczy. Bę­dziesz sądził sprawiedliwie twojego bliźniego. 16 Nie będziesz rzucał oszczerstw na twoich bliźnich. Nie będziesz także występował jako świadek przeciwko krwi twego bliź­niego. Ja jestem Jahwe.

17 W sercu swoim nie będziesz żywił nienawiści do swego brata, ale upomnisz twojego bliźniego, aby cię nie obciążył grzech z jego powodu. 18 Nie będziesz się mścił i nie bę­dziesz nosił w sercu urazy do żad­nego spośród synów twego narodu. Będziesz miłował bliźniego twego jak siebie samego. Ja jestem Jahwe.

19 Będziecie zachowywać moje prawa. Nie będziesz doprowadzał do zbliżenia dwóch różnych ga­tunków zwierząt ani nie będziesz obsiewał twego pola dwoma różny­mi gatunkami nasienia, ani nie będziesz nosił ubrania utkanego z dwóch gatunków nici.

20 Jeżeli jakiś mężczyzna współ­żyje z kobietą, która jest niewolnicą i zarazem narzeczoną już innego mężczyzny, a nie została jeszcze wykupiona ani obdarzona wol­nością, oboje zostaną ukarani, ale nie skazani na śmierć, gdyż niewol­nica nie była jeszcze obdarzona wolnością. 21 Za swój grzech przy­prowadzi mężczyzna w pobliże wejścia do Namiotu Spotkania jed­nego barana jako ofiarę zadość­uczynienia dla Jahwe. 22 Kapłan dokona obrzędu przebłagania w ob­liczu Jahwe, składając barana w ofierze zadość­uczynienia za grzech, którego dopuścił się [ów mężczyzna]. I będzie mu odpusz­czony grzech, którego się dopuścił.

23 Kiedy już wejdziecie do ziemi [wam obiecanej] i zaczniecie tam uprawiać wszystkie rodzaje drzew rodzących owoce, będziecie uważali te owoce za nieobrzezane. Przez trzy lata będą uchodziły wśród was za nieobrzezane. Nie będziecie ich spożywali. 24 Wszystkie owoce zeb­rane w roku czwartym zostaną złożone jako ofiara na cześć dla Jahwe. 25 Dopiero w piątym roku będziecie spożywać owoce i odtąd drzewa będą już przynosiły wam korzyści. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

26 Nie wolno wam spożywać niczego z krwią. Nie będziecie zaj­mowali się ani wróżbiarstwem, ani czarami. 27 Włosów waszych na głowie nie będziecie strzygli w ksz­tałt koła, nie będziecie też golili bokobrodów. 28 Nie będziecie robili żadnych nacięć na waszym ciele, dając w ten sposób wyraz żałobie po zmarłych, i nie będziecie malo­wali żadnych znaków na własnym ciele. Ja jestem Jahwe.

29 Nie dopuszczajcie do pohań­bienia waszych córek, zezwalając im na uprawianie nierządu, bo cały kraj wydacie na pastwę nierządu i napełnicie go zbrodniami. 30 Bę­dziecie zachowywać moje szabaty i szanować mój przybytek. Ja jes­tem Jahwe. 31 Nie miejcie nic wspól­nego z tymi, którzy wywołują duchy albo wróżą. Nie szukajcie u nich porad, żebyście nie popadli w nie­czystość z ich powodu.

32 Przed [człowiekiem] o białej głowie wstaniesz na znak szacunku i uszanujesz osobę starca. Będziesz okazywał bojaźń wobec twojego Boga. Ja jestem Jahwe.

33 Jeżeli jakiś cudzoziemiec osiądzie w waszym kraju, razem z wami, nie będziecie go uciskali. 34 Cu­dzoziemca, który osiadł wśród was, będziecie traktowali jak jed­nego spośród was. Będziecie go miłować jak siebie samych, bo sami byliście kiedyś cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

35 Strzeżcie się niesprawiedli­wości, czy to przy wydawaniu wyro­ków, czy to przy mierzeniu albo ważeniu, albo porównywaniu. 36 Wagi będziecie mieli ustawione uczciwe, odważniki sprawiedliwe, sprawiedliwe efy i hiny. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was wy­wiódł z ziemi egipskiej.

37 Będziecie zachowywać wszys­tkie moje prawa i nakazy i postępo­wać według nich. Ja jestem Jahwe.

Stosowanie kary śmierci: 20,1-27

20

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Tak po­wiesz synom Izraela: Kto by spoś­ród synów Izraela albo spośród cudzoziemców mieszkających w Izraelu złożył swoje własne dziecko Molochowi na ofiarę, będzie ukarany śmiercią. Zostanie uka­mienowany przez miej­scową lud­ność. 3 A ja zwrócę przeciwko niemu moje oblicze i wyłączę go spośród jego ludu za to, że wydał jedno ze swych dzieci Molochowi, przez co zhańbił mój przybytek i zbezcześcił moje święte imię. 4 Gdyby miesz­kańcy kraju pobłażliwie przy­mknęli oczy na [zbrodnię] człowieka skła­dającego własne dziecko na ofiarę Molochowi i nie ukarali go śmier­cią, 5 to Ja sam zwrócę oblicze prze­ciwko temu człowiekowi i całej jego rodzinie i wyłączę go spośród jego ludu razem z tymi wszystkimi, którzy podobnie jak on cudzołożą, uprawiając nierząd z Molochem.

6 Przeciwko każdemu, kto by zwracał się po radę do tych, co wy­wołują duchy albo wróżą, upra­wiając w ten sposób nierząd, Ja zwrócę moje oblicze i wyłączę go spośród jego ludu. 7 Będziecie się uświęcać i osiągniecie świętość. Ja bowiem jestem Jahwe, wasz Bóg. 8 Będziecie przestrzegać moich praw i według nich postępować. Ja jestem Jahwe, który was uświęca.

9 Kto by złorzeczył swemu ojcu lub swojej matce, zostanie ukarany śmiercią. Złorzeczyć swemu ojcu lub swojej matce - to ściągnąć na siebie własną krew.

10 Jeżeli mężczyzna dopuści się cudzołóstwa z kobietą zamężną, żoną swego bliźniego, to oboje zos­taną ukarani śmiercią: mężczyzna cudzołożnik i kobieta cudzołożnica.

11 Jeżeli mężczyzna obcuje z żoną swojego ojca i w ten sposób odkrywa nagość swego ojca, oboje zostaną ukarani śmiercią: sami ściągnęli na siebie własną krew. 12 Jeżeli mężczyzna obcuje ze swoją synową, oboje zostaną ukarani śmiercią, gdyż dopuścili się rzeczy haniebnej: sami ściągnęli na siebie własną krew. 13 Jeżeli mężczyzna obcuje z męż­czyzną, tak jak obcuje się z kobietą, obaj dopuszczają się rzeczy obrzydliwej i obaj zostaną ukarani śmiercią: sami ściągnęli na siebie własną krew. 14 Jeżeli męż­czyzna bierze sobie za żonę jakąś dziewczynę i zarazem jej matkę, do­puszcza się zbrodni. Powinno się wszystkich skazać na spalenie: jego i obydwie kobiety, żeby nie powta­rzały się więcej takie występki wśród was. 15 Jeżeli mężczyzna obcuje ze zwierzę­ciem, zostanie ukarany śmiercią. Powinno się zabić także zwierzę. 16 Jeżeli kobieta zbliży się do zwierzęcia, żeby z nim obcować cieleśnie, zabijecie i kobie­tę, i zwie­rzę. Oboje zostaną zgła­dzeni, gdyż sami ściągnęli na siebie własną krew. 17 Jeżeli mężczyzna zbliży się do swojej siostry, córki swojego ojca albo córki swojej mat­ki, i będzie patrzył na jej nagość, dopuszczą się czynu karygodnego. Na oczach [wszystkich] synów Izra­ela zostaną wyłączeni spo­śród ludu, dlatego że on odkrył nagość swojej siostry. Musi ponieść karę za swoje przewinienie.

18 Jeżeli mężczyzna obcuje z ko­bietą w okresie jej miesięcznego krwawienia, odkrywa jej nagość i tym samym odsłania jej krwawie­nie, a ona odsłania upływ własnej krwi, to oboje powinni być za to wyłączeni ze społeczności swego ludu.

19 Nie będziesz odkrywał nago­ści siostry twojej matki ani siostry twego ojca, bo byłoby to odkrywanie własnego ciała. Tacy poniosą karę za swoje przewinienia. 20 Jeżeli mężczyzna obcuje z własną ciotką, to tym samym odkrywa nagość swojego wuja; oboje też poniosą karę za swoje przewinienie: umrą bezpotomnie. 21 Jeżeli mężczyzna obcuje z żoną swego brata, to dopu­szcza się grzechu nieczystości, bo odkrywa nagość swego brata; oboje też umrą bezpotomnie.

22 Będziecie przestrzegać wszy­stkich moich praw i nakazów i wed­ług nich będziecie postępować, ażeby nie wyrzucił was z siebie kraj, w którym z mojej woli macie zamie­szkać. 23 Nie będziecie też postę­pować według zwyczajów zachowy­wanych przez ludy, które sprzed was usunę, gdyż nie znajduję w nich upodobania. 24 Już wam po­wiedziałem: Do was będzie należeć ta ziemia, Ja dam ją wam w posia­danie. Jest to kraina płynąca mle­kiem i miodem. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was oddzielił od innych narodów.

25 Będziecie odróżniali zwierzęta czyste od nieczystych, ptaki czyste od nieczystych i nie będziecie się dopuszczali rzeczy niegodziwych z powodu zwierząt, ptaków i wszys­tkiego, co rusza się na ziemi, a co powinniście uważać, według moich pouczeń za nieczyste.

26 Będziecie dla mnie święci, bo i Ja jestem święty. Ja, Jahwe, który was oddzieliłem od innych narodów po to, żebyście należeli do Mnie.

27 Każdy mężczyzna i każda kobieta, wywołujący duchy albo uprawiający wróżby, zasługują na karę śmierci. Powinno się ich uka­mienować. Krew ich zstąpi na nich.

Świętość kapłanów: 21,1-24

21

1 Jahwe rzekł do Mojżesza: Zwróć się do kapłanów, sy­nów Aarona, i powiedz im tak: Niech każdy z was się strzeże, żeby nie stał się nieczysty pośród swego ludu z powodu [zwłok] jakiego­kol­wiek zmarłego, 2 chyba że chodzi­łoby o bliskich krewnych, a miano­wicie o rodzoną matkę, ojca, włas­nego syna czy córkę albo brata czy 3 siostrę, dziewicę, żyjącą razem z nim, bo jeszcze niezamężną. W tych przypadkach wolno mu narażać się na nieczystość. 4 Nie wolno mu jednak narażać się na nieczystość z powodu siostry, poś­lubionej przywódcy innego rodu; zhańbiłby bowiem samego siebie.

5 Kapłani nie powinni strzyc sobie zbyt krótko włosów na głowie ani golić bokobrodów, ani robić żadnych nacięć na własnym ciele. 6 Będą święci wobec swego Boga, nie będą bezcześcić imienia Bożego, gdyż do nich należy składanie na cześć Jahwe ofiar spalanych w ogniu, będących jakby pokar­mem Boga. Niech więc będą święci.

7 Nie wolno im brać za żonę kobiety rozpustnej albo zhańbionej; nie będą się też żenić z kobietami porzuconymi przez innych mężów, gdyż kapłan powinien być poświę­cony swemu Bogu. 8 Będziesz go uważał za świętego, gdyż dostarcza on pokarmu swemu Bogu. Będzie święty dla ciebie, gdyż święty jes­tem również Ja, Jahwe, który was uświęcam.

9 Jeżeli córka jakiegoś kapłana hańbi się uprawiając nierząd, to hańbi ona tym samym swego ojca. Powinna być spalona w ogniu.

10 Arcykapłan, ten, który jest ponad swymi braćmi, na którego głowę został wylany olej namasz­czenia i który został ustanowiony, żeby przywdziewać święte szaty, nie powinien rozpuszczać włosów ani rozdzierać swoich szat [na znak żałoby]. 11 Nie powinien też dotykać ciała żadnego zmarłego; nie wolno mu narażać się na nieczystość, nawet z powodu ciała własnego ojca czy matki. 12 Niech nie wychodzi z przybytku i nie bezcześci przybyt­ku Bożego, gdyż olej namaszczenia widnieje na nim niby diadem. Ja jestem Jahwe.

13 Za żonę [kapłan] powinien wziąć sobie kobietę dziewicę. 14 Nie wolno mu żenić się ani z wdową, ani z kobietą odrzuconą przez męża, ani z kobietą zhańbioną, ani z rozpustną, lecz weźmie sobie za żonę dziewicę spośród swego ludu. 15 Nie wolno mu przyczyniać się do zniesławienia swego potomstwa. Ja bowiem jestem Jahwe, który je uświęca.

16 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 17 Powiedz Aaronowi tak: Nikt z tego pokolenia, żaden z twoich potomków, jeśli jest dot­knięty jakąś ułomnością, nie może się zbliżać, aby składać w ofierze pokarm twojego Boga. 18 Żaden bowiem człowiek ułomny na ciele nie powinien się zbliżać [do ołtarza]: ani ślepy, ani kulawy, ani okale­czony na twarzy albo ciele; 19 ani człowiek ze złamaną nogą albo ręką; 20 ani garbaty, ani chory umysłowo, ani mający bielmo na oku, ani cierpiący na świerzb, ani pokryty liszajami, ani mężczyzna o zgniecionych jądrach. 21 Żaden człowiek z kapłańskiego pokolenia Aarona, jeśli jest dotknięty jakąś ułomnością, nie może się zbliżyć [do ołtarza], żeby złożyć na ogniu ofiarę dla Jahwe. Jest bowiem ułomny. Niech się zatem nie zbliża, żeby ofiarować pokarm swemu Bogu. 22 Jednakże wolno mu spożywać z tego, co zostało złożone na ofiarę jako pokarm Boga, zarówno z rze­czy bardzo świętych, jak i świętych. 23 Nie będzie jednak wchodził poza zasłonę i nie będzie zbliżał się do ołtarza, gdyż jest ułomny. Nie będzie bezcześcił moich przyby­tków, bo Ja jestem Jahwe, który je uświęcam.

24 Wszystko to powtórzył Moj­żesz Aaronowi, jego synom i wszys­tkim synom Izraela.

Świętość darów i ofiar: 22,1-33

22

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Aaronowi i jego synom wydaj nakaz, żeby się powstrzymali od [przy­właszczania sobie] rzeczy świętych, ofiaro­wa­nych dla Mnie przez synów Izraela, i żeby nie bezcześcili imienia mojego. 3 Ja jestem Jahwe. Powiedz im to. Jeśliby ktoś z tego pokolenia i spośród twoich potomków, będąc obciążony jakąś nieczystością, dotykał rzeczy świętych, ofiarowa­nych przez synów Izraela dla Jahwe, to zostanie odrzucony od mego oblicza. Ja jestem Jahwe.

4 Każdy mężczyzna z rodu Aarona, cierpiący na trąd lub jakieś wysięki, powstrzyma się od spoży­wania rzeczy świętych dopóty, dopóki nie stanie się znów czystym. To samo odnosi się do tych, którzy dotknęli osoby zbrukanej wskutek zetknięcia się ze zwłokami; do tych, którzy mieli wypływ nasienia; 5 do tych, którzy dotykali jakiegoś płaza i przez to stali się nieczyści albo jakiegoś nieczystego człowieka i przez to zbrukali się jego nie­czys­tością. 6 Kto by się dopuścił które­goś z tych wykroczeń, będzie nie­czysty aż do wieczora i nie wolno mu będzie spożywać rzeczy świę­tych. Jeśli jednak obmyje swoje ciało w wodzie, 7 to po zachodzie słońca znów będzie czysty i będzie mógł spożywać rzeczy święte, gdyż jest to jego pokarm. 8 Nie wolno mu jednak spożywać niczego z padliny albo ze zwierzęcia rozszarpanego przez dzikie bestie, żeby nie stał się nieczysty. Ja jestem Jahwe. 9 Niech przestrzegają moich nakazów, żeby ich nie obciążyły grzechy i żeby nie musieli być ukarani śmiercią za to, że zbezcześcili rzeczy święte. Ja jestem Jahwe, który ich uświęcam.

10 Żadnemu człowiekowi spoza pokolenia kapłańskie­go nie wolno spożywać rzeczy świętych. Nie wolno również spożywać rzeczy świętych tym, którzy mieszkają u jakiegoś kapłana lub są u niego najemnymi robotnikami. 11 Ale niewolnik, kupiony przez kapłana za pewną sumę pieniędzy, może je spożywać. To samo odnosi się do tych, którzy się urodzili w jego domu: mogą żywić się jego strawą. 12 Córka ka­płana, stawszy się żoną kogoś innego z rodu, nie może spożywać tego, co zostało z rzeczy świętych. 13 Jeśli jednak córka kap­łana owdowieje albo zostanie odrzucona przez swojego męża, a nie ma dzieci, to wróciwszy do domu swego ojca, u którego spę­dziła całą młodość, może się żywić tym samym, co i jej ojciec. Nikt jednak spoza tego pokolenia nie może tak postępować.

14 Jeżeli ktoś przez nieuwagę spożyje coś z rzeczy świętych, zwróci kapłanowi wartość rzeczy świętej, dodając jedną piątą tej wartości. 15 Kapłani nie powinni bezcześcić rzeczy świętych synów Izraela, czyli tego, co zostało złożo­ne w ofierze dla Jahwe, 16 i obciążać się wykroczeniami przeciwko wska­zaniom co do spożywania rzeczy świętych. Ja bowiem jestem Jahwe, który ich uświęcam.

17 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 18 Zwróć się do Aarona, jego synów i do wszystkich synów Izraela i powiedz im tak: Jeśli ktoś spośród synów Izraela albo z przy­byszów mieszkających w Izraelu chciałby złożyć ofiarę, do której zobowiązał się jakimś ślubem albo którą składa zupełnie dobrowolnie, bez szczególnego powodu, i posta­nowił złożyć coś w ofierze cało­palenia dla Jahwe, 19 to żeby ofiara ta została przyjęta, powinno to być zwierzę płci męskiej, bez żadnej skazy, cielec, owca lub koza. 20 Nie będziecie składali w ofierze niczego, co ma jakieś braki, bo taka ofiara nie będzie przyjęta. 21 Jeśli człowiek składa coś z dużych albo małych zwierząt jako ofiarę pojednania, bądź to dla wypełnienia złożonego ślubu, bądź bez specjalnego powo­du, dobrowolnie, to zwierzę ofiaro­wane, aby było przyjęte, musi być najprzedniejszej jakości, wolne od wszelkich braków. 22 Nigdy nie będziecie składali w ofierze dla Jahwe zwierzęcia ślepego, okale­czonego, owrzodzonego opuch­nię­tego, parszywego. Czegoś takiego nie ważcie się składać w ofierze dla Jahwe. Nie wolno wam spalać w ogniu na ołtarzu takiej ofiary dla Jahwe. 23 Natomiast wolno złożyć w ofierze dobrowolnej cielca albo owcę mające jedną nogę nieco dłuż­szą lub nieco krótszą. Nie będzie jednak przyjęta taka ofiara, jeśli się ją składa dla wypełnienia jakiegoś ślubu. 24 Nie wolno składać w ofie­rze dla Jahwe zwierzęcia o jądrach zgniecionych, rozdartych, wyrwa­nych albo wyciętych. Nigdy nie będziecie robili takich rzeczy w waszym kraju. 25 Także z rąk cudzoziemców nie będziecie przyj­mowali takich ofiar jako pokarmu dla waszego Boga. Są one bowiem niewłaściwej jakości i mają braki. Takie ofiary nie przyniosą wam żadnej korzyści.

26 I rzekł Jahwe do Mojżesza: 27 Młode cielę, owca albo koza po przyjściu na świat powinny pozos­tawać przez siedem dni przy matce. Od dnia ósmego poczynając, przez dni następne będzie można je przyj­mować jako ofiary na spalenie w ogniu dla Jahwe. 28 Nie będziecie składali tego samego dnia w ofierze krowy lub owcy razem z ich małymi. 29 Kiedy będziecie składać ofiarę dziękczynną dla Jahwe, powin­niście postępować tak, aby ta ofiara została przyjęta. 30 W tym celu ofiara powinna być spożyta w dniu jej złożenia. Niczego nie będziecie pozostawiali z niej do rana. Ja jestem Jahwe.

31 Będziecie przestrzegać moich nakazów i według nich postępować: Ja jestem Jahwe. 32 Nie będziecie bezcześcić mojego świętego imie­nia, a Ja będę uświęcony pośrodku synów Izraela. Ja jestem Jahwe, który was uświęca 33 i który was wyprowadził z ziemi egipskiej, aby być waszym Bogiem. Ja jestem Jahwe.

CZASY ŚWIĘTE 23,1-44

Wprowadzenie: 23,1-2

23

1 Jahwe przemówił do Mojżesza tymi słowami: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Oto uroczystości Jahwe, na których obchody będziecie zwoły­wali święte zgromadzenia. Są to moje uroczystości.

Szabat: 23,3

3 Przez sześć dni będziesz pra­cować, lecz siódmego dnia winien być obchodzony szabat, dzień cał­kowitego odpoczynku. Na ten dzień będziecie zwoływać święte zgroma­dzenie. Nie będziecie tego dnia wykonywać żadnych prac. Jest to odpoczynek poświęcony dla Jahwe wszędzie, gdzie tylko wypadnie wam mieszkać.

Pascha i święto Przaśników: 23,4-8

4 A oto uroczystości Jahwe, święte zgromadzenia, które zwoły­wać będziecie na te dni. 5 Pierw­szego miesiąca, czternastego dnia tego miesiąca, od zmierzchu poczy­nając, obchodzić będziecie Paschę na cześć Jahwe. 6 Dnia piętnastego tego miesiąca wypada święto Przaś­ników na cześć Jahwe. Przez sie­dem dni będziecie jeść chleb tylko przaśny. 7 Pierwszego dnia zwołacie święte zgromadzenie: powstrzy­macie się w tym dniu od wszelkich prac służebnych. 8 Przez siedem dni będziecie składać dla Jahwe ofiary całopalne. Siódmego dnia zwołacie święte zgromadzenie: powstrzy­macie się w tym dniu od wszelkich prac służebnych.

Święto Pierwocin: 23,9-14

9 I dalej mówił Jahwe do Moj­żesza: 10 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Kiedy już wej­dziecie do kraju, który wam daję, i będziecie tam przeprowadzali żniwa, przynieście kapłanowi jeden snop jako pierwociny waszego plonu. 11 Kapłan dokona obrzędu kołysania tym snopem przed Jahwe, by pozyskać jego życzliwość dla was. Obrzędu kołysania dokona nazajutrz po szabacie. 12 Tego samego dnia, w którym będziecie dokonywać obrzędu kołysania, złożycie również baranka, mającego nie więcej niż rok, bez żadnych braków, na ofiarę całopalenia dla Jahwe. 13 Wraz z nim przyniesiecie ofiarę pokarmową z dwóch dziesią­tych efy najczystszej mąki zmie­szanej z oliwą i spalicie ją w ogniu na woń przyjemną dla Jahwe. [Złożycie również] ofiarę płynną z wina, w ilości jednej czwartej hinu. 14 Do tego dnia, dokładnie: do chwili złożenia darów waszemu Bogu, powstrzymacie się od spoży­wania chleba, a także prażonego ziarna i kaszy. Jest to prawo dane na wieki wszystkim waszym potom­kom, gdziekolwiek by mieszkali.

Święto Tygodni: 23,15-22

15 Odliczycie następnie od pierwszego dnia po szabacie, czyli od chwili złożenia snopa przezna­czonego do obrzędu kołysania, sie­dem pełnych tygodni 16 i nazajutrz po siódmym szabacie, czyli pięt­nastego dnia, złożycie dla Jahwe nową ofiarę pokarmową. 17 Z wa­szych domów przyniesiecie po dwa chleby przeznaczone do obrzędu kołysania. Powinny one być upie­czone z dwóch dziesiątych efy naj­czystszej mąki, z dodatkiem kwasu. Będą to pierwociny dla Jahwe. 18 Razem z tymi chlebami złożycie na ofiarę całopale­nia dla Jahwe siedem baranków nie mających więcej niż rok, wolnych od wszelkiej skazy, jednego młode­go cielca i dwa duże barany, a do tego jeszcze zwykłe ofiary, pokarmową oraz płynną. Będzie to ofiara spalona na ogniu jako woń miła dla Jahwe. 19 Zło­życie również jednego kozła na ofiarę prze­błagania za grzechy i dwa baranki, nie mające więcej niż jeden rok, jako ofiarę pojednania. 20 Kapłan dokona obrzędu kołysa­nia przed Jahwe ofiarami razem z chlebami pierwocin i z dwoma barankami. Zostaną złożone w ofie­rze dla Jahwe, mięso zaś z nich będzie należeć do kapłana. 21 Na ten dzień ogłosicie święto, zwołacie święte zgromadzenie i powstrzy­macie się tego dnia od wszelkich prac służebnych. Jest to prawo dane na wieki wszystkim waszym potomkom, gdziekolwiek by miesz­kali.

22 Kiedy będziecie przeprowa­dzali żniwa w waszym kraju, nie koście wszystkiego do ostatniego źdźbła na krańcach waszego pola i nie zbierajcie kłosów, które zostały na polu po żniwach; zostawcie je dla ubogich i cudzoziemców. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

Święto Nowego Roku: 23,23-25

23 I dalej przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: 24 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Siódmego miesiąca, pierwszego dnia tego miesiąca, zarządzicie uro­czysty odpoczynek, trąbienie w róg i święte zgromadzenie. 25 Powstrzy­macie się w tym dniu od wszelkich prac służebnych i złożycie na cześć Jahwe ofiary spalane w ogniu.

Dzień Przebłagania: 23,26-32

26 I dalej mówił Jahwe do Moj­żesza: 27 Dziesiątego dnia siódmego miesiąca będziecie obchodzić dzień przebłagania. Zwołacie na ten dzień święte zgromadzenie, będziecie się umartwiać i złożycie na cześć Jah­we ofiary spalane w ogniu. 28 Pow­strzymacie się tego dnia od wszel­kiej pracy, bo będzie to dzień prze­błagania; w tym dniu ma za was wszystkich zostać przebłagany Jahwe, wasz Bóg. 29 Kto by sobie nie zadał w tym dniu jakiegoś umartwienia, zostanie wyłączony ze swego ludu. 30 Kto by się oddawał w tym dniu jakimkolwiek pracom, zostanie przeze Mnie wyłączony z tego ludu. 31 Nie będziecie więc wykonywać tego dnia żadnych prac. Jest to prawo dane na wieki wszystkim waszym potomkom, gdziekolwiek by mieszkali. 32 Będzie to dla was szabat, odpoczynek całkowity i czas umartwienia. Dzie­wiątego dnia tego miesiąca wieczo­rem - od wieczora aż do wieczora dnia następnego - będziecie obcho­dzić wasz szabat.

Święto Namiotów: 23,33-36

33 Jahwe mówił do Mojżesza te słowa: 34 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Piętnastego dnia tegoż siódmego miesiąca przypada trwające siedem dni święto Namio­tów na cześć Jahwe. 35 Pierwszego dnia zostanie zwołane święte zgro­madzenie. Powstrzymacie się tego dnia od wszelkich zajęć. 36 Przez siedem dni będziecie składać Jah­we ofiary spalane w ogniu. Ósmego dnia zgromadzicie się na świętym zebraniu i złożycie na cześć Jahwe ofiary spalane w ogniu. Będzie to uroczystość zamknięcia obchodów. W dniu tym powstrzymacie się od wszelkich prac służebnych.

Postanowienia końcowe: 23,37-44

37 Takie są święta [obchodzone na cześć] Jahwe, które będziecie ogłaszać, aby zbierać się na świę­tych zgromadzeniach, składać dla Jahwe ofiary spalane w ogniu, cało­palenia i ofiary pokarmowe, ofiary krwawe i ofiary płynne, każdą z nich we własnym dniu, 38 nieza­leżnie od szabatów [obchodzonych na cześć] Jahwe, niezależnie od wa­szych darów, nie­zależnie od wa­szych ślubów, niezależnie od wszy­stkich ofiar dobrowolnych, jakie składacie dla Jahwe. 39 Piętnastego dnia siódmego miesiąca, gdy zbie­rzecie plony ziemi, również zacz­niecie obchodzić trwające siedem dni święto [na cześć] Jahwe. Pier­wszy i ósmy dzień niech będą dniami uroczystego odpoczynku. 40 Pierwszego dnia weźmiecie owoce z najpiękniejszych drzew, gałązki z palm, z innych gęstych drzew oraz z wierzb nadrzecznych i przez sie­dem dni będziecie radowali się przed Jahwe, waszym Bogiem. 41 Będziecie obchodzić to święto na cześć Jahwe każdego roku przez siedem dni. Jest to prawo dane na wieki wszystkim waszym potom­kom. Będziecie to święto obchodzili w siódmym miesiącu. 42 Przez sie­dem owych dni będziecie mieszkać pod namiotami pokrytymi liśćmi: wszyscy z urodzenia synowie Izra­ela powinni pozostawać pod namio­tami, 43 aby wasi potomkowie się dowiedzieli, że pod namiotami ka­załem kiedyś zamieszkać synom Izraela, gdy wyprowadziłem ich z Egiptu. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

44 I przekazał Mojżesz synom Izraela wszystko o świętach Jahwe.

INNE PRZEPISY 24,1-23

Świecznik i chleby pokładne: 24,1-9

24

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Wydaj polecenie synom Izraela, żeby ci przynieśli czystej oliwy, wyciśnię­tej z oliwek, do świecznika, na usta­wiczne podtrzymywanie zapalo­nych świateł. 3 Poza zasłoną, znaj­dującą się przed Miejscem Świa­dectwa, wewnątrz Namiotu Spotka­nia, Aaron przygotuje [lampy], żeby płonęły przed Jahwe nieprzerwanie, od wieczora do rana. Jest to prawo dane na wieki wszystkim waszym potomkom. 4 Umieścisz światła na szczerozłotym świeczniku, aby pło­nęły nieprzerwanie przed Jahwe. 5 Weźmiesz najczystszą mąkę i upieczesz dwanaście placków. Na każdy placek zużyjesz dwie dzie­siąte efy [mąki]. 6 Ułożysz je w dwa stosy na stole ze złota przed Jahwe. 7 Obydwa stosy posypiesz czystym kadzidłem. Będą one służyć za pamiątkę pokarmu, spalanego w ogniu dla Jahwe. 8 Każdego szabatu będziecie zmieniać ten pokarm przed Jahwe jako ustawicznie na nowo składany dar od synów Izra­ela: jest to przymierze na wieki. 9 Chleby te będą należały do Aarona i jego synów, którzy będą je spoży­wać na Miejscu Świętym, bo to jest dla nich rzecz bardzo święta wśród ofiar spalanych w ogniu dla Jahwe. Jest to prawo na wieki.

Kary za różne wykroczenia: 24,10-23

10 Syn pewnej kobiety izraelskiej - ale ojcem jego był Egipcjanin - przyszedł do obozu Izraelitów. Doszło [po pewnym czasie] do spo­ru w obozie między synem owej Izraelitki a jednym z Izraelitów. 11 Syn Izraelitki zaczął bluźnić imieniu świętemu i złorzeczyć. Przyprowadzono go tedy do Mojże­sza. Matka [owego bluźniercy] nazywała się Szelomit i była córką Dibriego z pokolenia Dana. 12 Osa­dzony pod strażą czekał, aż Mojżesz zawyrokuje - w imieniu Jahwe - na co sobie zasłużył. 13 A Jahwe tak powiedział do Mojżesza: 14 [Naj­pierw] wyprowadźcie tego bluź­niercę z obozu; potem wszyscy, którzy słyszeli, jak bluźnił, niech położą swoje ręce na jego głowie, następnie niech będzie ukamieno­wany przez całe zgromadzenie. 15 A ty tak przemówisz do synów Izraela: Każdy, kto złorzeczy swojemu Bogu, poniesie karę za swój grzech; 16 ten zaś, kto bluźni imieniu Jahwe, ma być ukarany śmiercią: ukamienuje go całe zgromadzenie. Niezależnie od tego, czy jest tubyl­cem, czy cudzoziemcem, jeśli bluź­nił imieniu świętemu, musi umrzeć.

17 Kto zabije drugiego człowieka, sam zostanie ukarany śmiercią. 18 Kto by zabił cudze zwierzę, musi za nie oddać własne: życie za życie. 19 Kto by wyrządził szkodę na ciele bliźniemu, otrzyma taką samą za­płatę: 20 złamanie za złamanie, oko za oko ząb za ząb; należy uczynić mu to samo, co on uczynił bliźnie­mu. 21 Kto zabije cudze zwierzę, odda własne; kto zabije człowieka, sam również poniesie śmierć. 22 Będzie was wszystkich obowią­zywać takie samo prawo, zarówno cudzoziemców jak i tubylców, bo ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

23 Gdy Mojżesz skończył mówić do synów Izraela, oni wyprowadzili z obozu bluźniercę i ukamienowali go. Synowie Izraela postąpili zgod­nie z tym, co Jahwe nakazał Mojże­szowi.

ROK SZABATOWY I ROK JUBILEUSZOWY 25,1-55

Wstęp: 25,1

25

1 Jahwe przemówił do Mojżesza na górze Synaj w te słowa:

Rok szabatowy: 25,2-7

2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Kiedy już wej­dziecie do krainy, którą Ja wam daję, cała ziemia będzie odpoczy­wać; będzie to wielki szabat na cześć Jahwe. 3 Przez sześć lat będziesz obsiewał swoje pola, przez sześć lat również będziesz podcinał swoją winnicę i zbierał wszelkie plony. 4 Lecz przez cały rok siódmy będzie trwał szabat, uroczysty odpoczynek dla całej ziemi, szabat na cześć Jahwe. Nie będziesz w tym czasie obsiewał swoich pól ani podcinał winnic. 5 Nie będziesz w tym czasie zbierał ani tego, co samo wyrośnie z ziemi, ani tego, co wykiełkowało z ziaren, które pozo­stały po żniwach, ani tego, co poja­wiło się na krzewach winnych nie podcinanych. Będzie to bowiem rok odpoczynku dla ziemi. 6 To, co wyda ziemia w roku szabatowym, może posłużyć tylko jako pożywienie dla ciebie, dla twoich sług i służebnic, dla robotników najemnych oraz dla cudzoziemców, którzy będą z tobą mieszkać. 7 Tym również będziesz karmił wszelkie bydło i zwierzęta, znajdujące się w waszym kraju.

Rok jubileuszowy: 25,8-31

8 Naliczysz siedem szabatów w każdym roku i tak przez siedem lat. Tak więc owe siedmioszabatowe lata wyniosą w sumie czterdzieści dziewięć lat. 9 Dziesiątego dnia siódmego miesiąca każesz odezwać się trąbie. W dniu Przebłagania wydasz polecenie, żeby głos trąby rozległ się po całym waszym kraju. 10 Będziecie obchodzić uroczyście rok pięćdziesiąty i ogłosicie go rokiem wolności w całym waszym kraju dla wszystkich jego miesz­kańców. Będzie to dla was jubile­usz. Każdy wróci do swojej włas­ności, każdy przyjdzie znów do swojej rodziny. 11 W roku pięćdzie­siątym obchodzić będziecie swój jubileusz. Nie będziecie w tym roku ani obsiewać swoich pól, ani zbie­rać tego, co ziemia zrodzi sama z siebie, ani tego, co ukaże się na szczepach winnych nie podcina­nych. Będzie to czas świętego jubi­leuszu dla was. 12 Będziecie się ży­wić tylko tym, co urodzi się [samo] na waszych polach. 13 Na święty rok jubileuszowy każdy z was wróci do swojej posiadłości.

14 Jeżeli ktoś będzie coś sprze­dawał bliźniemu albo coś od niego kupował, nie wyrządzajcie sobie nawzajem żadnej krzywdy. 15 Kupu­jąc coś u twego bliźniego, będziesz miał na względzie liczbę lat, jakie upłynęły od czasu ostatniego jubi­leuszu, a on sprzedając ci będzie miał na względzie liczbę lat zbioru. 16 Im więcej lat pozostanie [do jubi­leuszu], tym więcej będziesz musiał zapłacić, im mniej lat upłynęło od ostatnich zbiorów, tym bardziej sprze­dający obniży cenę. Sprze­dający bowiem musi mieć na wzglę­dzie sumę lat zbioru. 17 Niech nikt nie dopuszcza się żadnej nieucz­ciwości wobec swego brata. Będziesz się bał twego Boga, bo Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. 18 Będzie­cie postępować według moich praw, będziecie przestrzegać moich naka­zów i żyć według nich, a nic nie będzie wam zagrażać w waszym kraju. 19 Ziemia będzie wydawać plony, a wy będziecie jeść do syta i żyć w bezpieczeń­stwie.

20 Gdybyście się zaczęli niepo­koić, mówiąc: co będziemy jedli przez cały rok siódmy, skoro nie będziemy w owym czasie ani obsie­wać pól, ani zbierać plonów, 21 to [Ja oświadczam, że] ześlę na was specjalne błogosławieństwo w roku szóstym i zbierzecie wtedy plony wystarczające na trzy lata. 22 W ós­mym roku zaczniecie już ponownie obsiewać wasze pola, a żywić się będziecie jeszcze starymi zbiorami, i tak będzie aż do roku dziewiątego; aż do czasu nowych zbiorów żyć będziecie starymi zapasami.

23 Ziemi nie będzie się sprze­dawać nikomu na wieczystą włas­ność, bo ziemia jest moja, a wy powinniście się czuć jak przybysze i osadnicy. 24 Dla całego kraju, w którym zamieszkacie, ustano­wicie prawo dające wam możność wykupu ziemi. 25 I tak, jeśli twój brat, popadłszy w biedę, sprzeda jakąś część swoich gruntów, to jego przedstawiciel, najbliższy krewny, przyjdzie i wykupi to, co jego brat sprzedał. 26 Jeżeli sprzedający nie ma nikogo, kto by mógł być jego przedstawicielem, a on sam po jakimś czasie znalazłby pewne środki na wykup ziemi, 27 to mając na względzie czas, jaki upłynął od sprzedaży, zwróci pierwszemu na­bywcy nadwyżkę i weźmie na nowo w posiadanie swoją własność. 28 Jeżeli zaś nie będzie miał z czego zapłacić należności za ziemię, to ziemia pozostanie w rękach pierw­szego nabywcy aż do roku jubile­uszowego. Z okazji jubileuszu zos­tanie zwolniona i przejdzie w posia­danie pierwotnego właściciela.

29 Jeżeli ktoś sprzedaje budynek mieszkalny znajdują­cy się w obrę­bie murów otaczających miasto, to on sam - aż do końca roku, w któ­rym go sprzedał - będzie miał prawo ponownego wykupu tego bu­dynku. Prawo to wygasa dopiero po upływie pełnego roku. 30 Jeśli jed­nak dom znajdujący się wewnątrz miasta otoczonego murami nie zostanie wykupiony przed upływem pełnego roku, będzie stanowił na zawsze własność pierwszego na­bywcy i jego potomków. Prawa własności [do tego domu] nie utraci on również w roku jubileuszowym. 31 Natomiast budynki znajdujące się w miastach nie otoczonych murem mają być traktowane tak jak ziemia, na której są zbudowane: można je wykupywać i podlegają one prawu uwolnienia w roku jubi­leuszowym.

Przepisy dla lewitów: 25,32-34

32 Co się tyczy miast lewickich oraz domów miejskich, które znaj­dują się w tych miastach, to kapła­nom będzie przysługiwać na wieki prawo ich wykupu. 33 Jeżeli ktoś kupi od kapłana jakiś dom znajdu­jący się w mieście danym na włas­ność kapłanom, to w roku jubile­uszowym dom ten wróci do kap­łanów, bo wszystkie domy, które znajdują się w miastach kapłań­skich, należą do kapłanów przeby­wających pośród synów Izraela. 34 Pola położone w pobliżu miast kapłańskich nie będą sprzedawane w ogóle, gdyż stanowią na zawsze własność kapłanów.

Obowiązek wspomagania ubogich: 25,35-38

35 Jeżeli twój brat znajdzie się w biedzie i nie będzie już miał siły do pracy u ciebie, nie będziesz go wypędzał; niech pozostanie przy tobie, nawet gdyby był przybyszem albo osadnikiem. 36 Nie będziesz ani pobierał od niego procentów, ani [dopuszczał się na nim] lichwy, ale będziesz się bał twojego Boga i poz­wolisz twojemu bratu zamieszkać z tobą. 37 Nie będziesz mu pożyczał na procent swoich pieniędzy, a tego, co potrzebne do życia, będziesz mu dostarczał nie po to, by na nim po lichwiarsku zarabiać. 38 Ja jestem Jahwe, twój Bóg, który was wyprowadził z Egiptu, aby dać wam ziemię kananejską i aby się okazać waszym Bogiem.

Niewolnicy izraelscy: 25,39-43

39 Jeżeli twój brat mieszkający obok popadnie w biedę i będzie zmuszony zaprzedać się tobie, to nie będziesz go traktował w pracy jak niewolnika. 40 Będzie ci jak robotnik najemny albo jak osadnik. Pozostanie u ciebie na służbie tylko do roku jubileuszowego. 41 W roku jubileuszowym będzie mógł swo­bodnie odejść od ciebie, on sam oraz jego dzieci, i wróci do swojej rodziny, aby wziąć na nowo w po­siadanie własność swoich ojców. 42 Są to bowiem moi słudzy, których wyprowadziłem z ziemi egipskiej, i nie wolno ich sprzedawać tak, jak sprzedaje się niewolników. 43 Mając nad nimi władzę, nie będziesz im okazywał surowości, ale będziesz się bał twego Boga.

Obcy niewolnicy: 25,44-46

44 Sługi i niewolników, będą­cych twoją własnością, będziesz sobie brał spośród narodów, które cię otaczają. U nich będziecie naby­wać dla siebie niewolników i sługi. 45 Tam będziecie mogli również nabywać [niewolników] spomiędzy synów osadników, którzy zostali u was, i spośród dzieci już u was uro­dzonych. Nabyci będą stanowić waszą własność. 46 Zostawicie ich następnie w spadku waszym dzie­ciom, również w posiadanie na wła­sność. Zostaną waszymi niewol­ni­kami po wieczne czasy. Ale wasi bracia, synowie Izraela, nie będą jed­ni do drugich odnosić się z suro­wością.

Wykup niewolników izraelskich: 25,47-54

47 Jeżeli jakiś cudzoziemiec albo osadnik, żyjący wśród was, dorobi się większego majątku, natomiast twój brat mieszkający obok niego popadnie w biedę i będzie zmu­szony zaprzedać się na własność cudzoziemcowi, osadnikowi albo potomkowi cudzoziemca, 48 to w stosunku do niego będzie przy­sługiwało, gdy już zostanie sprze­dany, prawo wykupu. Będzie go mógł wykupić jeden z jego braci 49 albo wuj czy syn jego wuja będzie mógł go wykupić, albo będzie go mógł wykupić ktoś inny z naj­bliższych krewnych, albo on sam będzie mógł złożyć okup za siebie, gdy zgromadzi odpowiednie środki. 50 Wspólnie z tym, który go wykupił, policzy lata, poczynając od dnia, w którym został sprzedany, aż do roku jubileuszowego. Wysokość zapłaty wyznaczy się wed­ług liczby lat, traktując dni jego pracy jak dni pracy robotnika najemnego. 51 Jeżeli [do roku jubileuszowego] pozostaje jeszcze wiele lat, uiści należność stosownie do liczby owych lat, uwzględniając sumę, za jaką go kiedyś kupiono. 52 Jeżeli do roku jubileuszowego pozostaje już niewiele lat, policzy owe lata i odpo­wiednio do nich wypłaci sumę okupu. 53 Będzie w tym czasie trak­towany jak robotnik najęty na jeden rok, a jego pan nie będzie dla niego zbyt surowy na waszych oczach. 54 Jeżeli nie zostanie wyku­piony w żaden z tych sposobów, to w roku jubileuszowym odzyska wol­ność - on sam, a z nim jego dzieci.

Stwierdzenie końcowe: 25,55

55 Synowie Izraela są bowiem mo­imi sługami. Są oni moimi słu­gami, których wyprowadziłem z zie­mi egip­skiej. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWA I PRZEKLEŃSTWA 26,1-46

Wskazania ogólne: 26,1-2

26

1 Nie będziecie sobie czynili żadnych bożków, nie będziecie wznosili posągów ani stel świętych. Nie będziecie też układali na waszej ziemi kamieni z różnymi podobiznami, by następnie składać im pokłony. Bo Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. 2 Będziecie przestrzegać moich szabatów i okazywać cześć dla mojego przybytku. Ja jestem Jahwe.

Błogosławieństwa: 26,3-13

3 Jeżeli będziecie przestrzegać moich praw i za­chowywać moje przykazania postępując zgodnie z nimi, 4 to będę zsyłał deszcz w swoim czasie; ziemia będzie wtedy wydawać obfite plony, a drze­wa polne swe owoce. 5 Młócenie zboża trwać będzie aż do wino­brania, a winobranie przeciągnie się aż do czasu siewów. Chleba będziecie mieli pod dostatkiem i żyć będziecie bezpiecznie w waszym kraju. 6 Ja wam zapewnię pokój w waszym kraju, tak że na spo­czynek udawać się będziecie nie doznając przed nikim lęku. Znikną z waszego kraju dzikie zwierzęta i nikt nie będzie z mieczem prze­mierzał waszej ziemi. 7 To wy ścigać będziecie waszych wrogów i oni będą padać od waszego miecza. 8 Pięciu spośród was ruszy w pościg za setką, a stu spośród was będzie gonić za dziesięcioma tysiącami nieprzyjaciół. I wy­giną wasi wro­gowie od waszego miecza. 9 Zwrócę się ku wam, obdarzę was płod­nością i rozmnożę was, i zawrę z wami przymierze. 10 Będziecie się żywić zapasami żywności, groma­dzonymi od dawna, i będziecie musieli zużywać to, co zostało, aby zrobić miejsce na nowe zbiory. 11 Każę wznieść pośród was mój przybytek i nie będę już żywił do was żadnej niechęci. 12 Będę prze­bywał wśród was i będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem. 13 Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was wyprowadził z ziemi egipskiej, abyście już nie byli nie­wolnikami. To Ja uwolniłem was od ciążącego wam jarzma i pozwoliłem chodzić z podniesioną głową.

Przekleństwa: 26,14-38

14 Jeżeli Mnie jednak nie będzie­cie słuchać i nie będziecie żyć wed­ług moich nakazów, 15 jeżeli będzie­cie lekceważyć moje prawa i nie zechcecie wprowa­dzać w życie moich wskazań, i nie okażecie się wierni przymierzu, które z wami za­warłem, 16 oto, co Ja wam uczynię: będziecie żyć w ustawicznym lęku; schnąć z przerażenia; będzie was trawić gorączka. Wszystko to stanie się powodem waszej ślepoty, która was dotknie, i wyczerpania. Siać będziecie na próżno, gdyż wasi wro­gowie będą spożywać wasze plony. 17 Przeciwko wam zwrócę moje oblicze i pobiją was wasi wrogowie. Zapanują nad wami ci, którzy was nienawidzą, a wy będziecie uciekać nawet wtedy, gdy nikt nie będzie ruszał za wami w pościg.

18 Jeżeli nawet po tym wszyst­kim nie będziecie Mnie słuchać, ześlę na was siedmiokroć większe kary za wasze grzechy. 19 Zetrę w proch waszą dumną potęgę i sprawię, że niebo będzie jakby z żelaza, a ziemia podobna do brązu. 20 Na darmo będziecie podej­mować wasze wysiłki: ziemia i tak nic wam nie będzie rodzić ani drze­wa wydawać owoców. 21 Jeżeli i mimo to będziecie przeciwko Mnie i nie zechcecie mnie słuchać, ześlę na was jeszcze siedem razy większą karę za wasze grzechy. 22 Wypusz­czę na was dzikie zwierzęta, które pożrą wasze dzieci, rozszarpią wasze bydło i przetrzebią was tak, że drogi waszego kraju staną się puste.

23 Jeżeli nie nawrócicie się mimo tych kar i będziecie ciągle występowali przeciwko Mnie, 24 to i Ja ruszę przeciwko wam i ześlę na was siedem razy większą karę za wasze grzechy. 25 Ześlę na was miecz, którym dokonam pomsty za złamane przymierze. Będziecie szu­kać schronienia w waszych mias­tach, ale Ja ześlę na was zarazę, a nadto zostaniecie wydani w ręce waszych wrogów. 26 Pozbawię was pieców do wypiekania chleba, tak że dziesięć kobiet piec będzie w jed­nym piecu. Chleb będzie się wydzie­lać na wagę i nigdy nie będziecie go jeść do syta.

27 Jeżeli i po tym nie będziecie Mnie słuchać i będziecie nadal występować przeciwko Mnie, 28 to ruszę na was z całym gniewem i ześlę na was znów siedem razy większą karę za wasze grzechy. 29 [Dojdzie do tego, że] będziecie jeść ciała waszych synów, jeść będziecie ciała waszych córek. 30 Zniszczę wysoko położone miejsca waszego kultu, porozwalam stele wzniesione na cześć słońca, ciała wasze poroz­rzucam między trupami waszych niecnych bożków, a moje serce odwróci się od was z odrazą. 31 Wa­sze miasta zamienię w pustynię, zburzę wasze świątynie i nie będę już nigdy wdychał wonności wa­szych ofiar. 32 Spustoszę wasz kraj, a mieszkający tam wasi wrogowie też będą przerażeni. 33 I rozproszę was między narodami i dobędę miecza na was; kraj wasz zostanie spustoszony, niczym pustynia staną się wasze miasta. 34 Wtedy dopiero ziemia zacznie obchodzić wszystkie swoje szabaty - i tak będzie przez cały czas owego spus­toszenia, a także waszego prze­bywania w kraju waszych nieprzy­jaciół. 35 Ilekroć [ziemia] będzie pustoszona, tylekroć będzie zazna­wać odpocznienia, którego nie zażywała podczas dni szabatowych, kiedyście ją zamieszkiwali.

36 Ci, którzy pozostaną przy życiu, będą żyć w ustawicznym lęku w krainie swoich nieprzyjaciół: podmuch wiatru poruszającego liściem sprawi, że będą się rzucali do ucieczki. Będą uciekać przed nim jak przed ostrym mieczem i padać będą [ze zmęczenia], choć nikt nie będzie ich ścigał. 37 Będą się potykać jeden o drugiego, ucie­kając jakby przed mieczem, choć nikt nie będzie ich ścigał. Żadną miarą nie potraficie stawić czoło waszym wrogom. 38 Wyginiecie pośród narodów, pochłonie was kraina waszych wrogów.

Przebaczenie dla pokutujących: 26,39-45

39 Ci zaś, którzy ocaleją, sami się unicestwią z powodu swych nie­prawości w krainie swoich wrogów. Wyginą z powodu nieprawości własnych ojców, którzy jeszcze będą z nimi. 40 Dopiero wtedy zaczną się przyznawać do swojej nieprawości oraz do występków swych ojców; będą się przyznawać do wykroczeń, jakich dopuszczali się przeciwko Mnie. Uznają, że ponieważ występowali przeciw Mnie, 41 Ja byłem zmuszony wystą­pić przeciwko nim i wprowadzić ich do kraju ich nieprzyjaciół. Jeśli jednak ich nieobrzezane serce się ukorzy, jeśli uznają słuszność kar zesłanych za ich grzechy, 42 wspo­mnę na przymierze, jakie zawarłem z Jakubem. Wspomnę też na przy­mierze zawarte z Izaakiem oraz na przymierze ustanowione z Abraha­mem, wspomnę także na cały kraj. 43 [Przedtem jednak] opuszczą kraj, który odtąd cieszyć się będzie swymi szabatami, bo będzie pusto­szony, gdy oni żyć będą z dala i sami poddadzą się wszelkim karom za swe występki, gdyż nie przestrzegali moich nakazów, a serce ich od­wracało się z odrazą od moich postanowień. 44 Ale nawet wtedy, kiedy znajdą się w krainie swych nieprzyjaciół, nie odrzucę ich całkowicie i nie będę się aż tak odwracał od nich, żeby wyginęli od nieprzyjaciół i żeby moje przymierze z nimi zostało całkowicie zniwe­czone. Ja jestem Jahwe, ich Bóg. 45 Wspomnę dla ich dobra na przy­mierze zawarte z ich ojcami i na to, że ich wyprowadziłem z ziemi egip­skiej na oczach narodów pogań­skich, aby stać się ich Bogiem. Ja jestem Jahwe.

Zakończenie: 26,46

46 Takie są postanowienia, na­kazy i prawa, które Jahwe ustano­wił między sobą a synami Izraela na górze Synaj przez posługę Mojżesza.

ŚLUBY I DZIESIĘCINY PIENIĘŻNE 27,1-34

27

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Jeżeli ktoś chce wypełnić ślub poświęcenia dla Jahwe jakiejś osoby, może tego dokonać według twojej oceny. 3 Jeżeli przedmiotem twojej oceny jest człowiek w wieku od dwudziestu do sześćdziesięciu lat, to ocenisz go na pięćdziesiąt sykli srebra, licząc według wagi sykla świątynnego. 4 Jeżeli jest to kobieta, ocenisz ją na trzydzieści sykli. 5 Co do osób w wieku do dwu­dziestu lat, twoja ocena będzie następująca: dwadzieścia sykli za chłopca i dziesięć sykli za dziew­czynę. 6 Co do wieku od jednego miesiąca do pięciu lat, twoja ocena będzie taka: pięć sykli srebra za chłopca i trzy sykle srebra za dziew­czynkę. 7 Co do osób w wieku od sześćdziesięciu lat i więcej, twoja ocena będzie następująca: od piętnastu sykli wzwyż za mężczyznę i od dziesięciu sykli za kobietę. 8 Jeżeli ktoś, kto uczynił ślub, jest zbyt ubogi, aby mógł wypłacić sumę przez ciebie wskazaną, niech się zgłosi do kapłana, który dokona własnej oceny. Kapłan będzie oce­niał według możliwości material­nych tego, kto złożył ślub.

9 Jeżeli ślub dotyczy zwierzęcia, jakie składa się w darze dla Jahwe, to wszystko, co złożyło się dla Jah­we, jest święte. 10 Niczego nie wolno zmieniać i nie wolno zastępować ofiary dobrej gorszą ani gorszej do­brą, a jeżeli już dojdzie do zamia­ny jednego zwierzęcia na drugie, oby­dwa będą święte. 11 Jeżeli się stwierdzi, że jakieś zwierzę jest nie­czyste i nie można go złożyć na ofiarę dla Jahwe, należy pokazać to zwierzę kapłanowi, 12 a kapłan oceni, czy jest dobre, czy złe. Należy się liczyć z tą oceną kapłana. 13 Je­żeli chciałoby się takie zwierzę wy­kupić, należy dodać jedną piątą do jego wartości według podanej wyceny.

14 Jeżeli ktoś poświęca swój dom, oddając go na własność dla Jahwe, kapłan dokona oceny tego domu, stwierdzając, czy jest w do­brym, czy w złym stanie, i z tą oceną kapłana należy się liczyć. 15 Jeżeli ten, kto poświęcił swój dom, zech­ciałby go jednak potem wykupić, to doda do wyznaczonej ceny domu jedną piątą jego wartości i dom znów stanie się jego własnością.

16 Jeżeli ktoś poświęca dla Jahwe część pola, które jest jego własnością, to przy wycenie tego pola należy wziąć pod uwagę ilość ziarna potrzebnego do jego obsia­nia, licząc po pięćdziesiąt sykli srebra za jeden chomer jęczmienia siewnego. 17 Ta wycena zachowuje swoją moc tylko wtedy, gdy daro­wizny pola dokonuje się w roku jubileuszowym. 18 Jeżeli darowizny dokonano już po roku jubileuszo­wym, to przy wycenie pola kapłan weźmie pod uwagę ilość lat, które pozostają do następnego jubile­uszu, i każe odpowiednio pomniej­szyć już dokonaną wycenę. 19 Jeżeli ten, kto złożył dar ze swego pola, chciałby je z czasem jednak wyku­pić, doda jedną piątą ceny uprzed­nio wyznaczonej i pole znów stanie się jego własnością. 20 Jeżeli nie wykupi pola albo sprzeda je komuś innemu, to pole to nie może już być [przez niego] wykupione. 21 Gdy sta­nie się wolne z racji roku jubile­uszowego, zostanie oddane na własność dla Jahwe jako pole, które było już podarowane na mocy ślubu: będzie należeć do kapłana. 22 Jeżeli ktoś uczyni darowiznę dla Jahwe z pola, które zostało nabyte, a nie otrzymane w spadku, 23 to kapłan oznaczy wartość tego pola według swojej oceny sięgającej aż do roku jubileuszowego, a ofiaro­dawca jeszcze tego dnia uiści określoną należność jako rzecz już złożoną w darze dla Jahwe. 24 Gdy nadejdzie rok jubileuszowy, pole wróci znów do tego, od którego zos­tało kupione i u którego stanowiło część ojcowizny.

25 Wszystkie wyceny powinny być dokonywane według wartości sykla przybytku. Na jeden sykl składa się dwadzieścia gerów.

26 Nikt nie może czynić daro­wizny ze swoich pierworodnych zwierząt, które jako pierworodne, już i tak należą do Jahwe - czy to cielec, czy owca, wszystkie należą do Jahwe. 27 Jeśli chodzi o zwierzę nieczyste, należy je wykupić za cenę właściwie wyznaczoną, doda­jąc do niej jedną piątą całej war­tości. Gdyby zwierzę nie zostało wykupione, powinno być sprzedane za ustaloną cenę. 28 Cokolwiek zostanie poświęcone dla Jahwe jako cherem, czy byłby to człowiek albo jakieś pole, stanowiące dotąd część jego ojcowizny, nie może być ani sprzedane, ani wykupione. Wszystko, co zostało przekazane jako cherem dla Jahwe, należy do Niego. 29 Z ludzi oddanych jako cherem dla Jahwe też nikt nie może być wykupiony. Musi być skazany na śmierć. 30 Wszelka dziesiąta część, czy to z tego, co urosło z ziar­na rzuconego w ziemię, czy to z tego, co wydały drzewa jako owoce, należy do Jahwe. 31 Gdyby ktoś chciał coś wykupić z owej dzie­siątej części, doda do jej wartości jeszcze jedną piątą. 32 Jeżeli chodzi o dziesięciny ze zwierząt, zarówno dużych, jak drobnych, oraz z tego wszystkiego, co przechodzi pod laską, to każde co dziesiąte zwierzę będzie poświęcone dla Jahwe. 33 Nie będzie się rozróżniać między tym, co dobre, a tym, co złe, nie będzie się też niczego zamieniać. A gdyby ktoś dokonał zamiany, to zarówno zwierzę już dane jak i to, którym się je zastępuje, będą uznane za święte i nie będzie można ich wykupić.

34 Takie są zarządzenia, które Jahwe dał Mojżeszowi na górze Synaj dla synów Izraela.

1,3 "Ofiarę całopalenia" - czyli taką, w któ­rej cała żertwa ofiarna miała być spalona na ołtarzu. Należy ona do ofiar najstarszych w dziejach Izraela i ma zazwyczaj charakter dziękczynny.

1,9 "Ofiara spalana" - spalanie ofiary oznaczało jej swoistą spirytualizację: człowiek nie dzieli się z Bogiem zwykłym, materialnym pokarmem, lecz jego znacznie subtelniejszą postacią.

2,1 "Ofiarę suchą" - niektórzy tłumaczą "ofiarę z pokarmów" czy "pokarmową", będącą zazwyczaj uzupełnieniem ofiary całopalenia. Jest to ofiara typowa dla ludów prowadzących już osiadły tryb życia.

2,13 "Soli przymierza" - por. Lb 18,19. Od dawna przypisywano soli właściwości oczy­szczające. Por. Ez 16,4; 2 Krl 2,20.

3,1 "Ofiarę pojednania" - ofiara najczę­ściej składana przez Izraelitów i najlepiej wyra­żająca wspólnotowy charakter poszczególnych ro­dów, a także ich powiązania na co dzień z Bogiem.

3,17 "Nie będziecie spożywać: - człowiek nie może żywić się tym, co zostało przeznaczone dla Pana jako dawcy życia.

4,4 "Położy rękę" - położenie ręki na żer­twie ofiarnej było znakiem jakby utożsamienia jej ze składającym ofiarę, czyli winnym. Kapłan jest w tym przypadku rzecznikiem całego ludu.

4,12 "Wynieść poza obóz" - tak jak kiedy indziej wyprowadzało się poza miasto kozła ofiarnego. Por. Kpł 16,21-22.

6,2 "Powinien płonąć ogień na ołtarzu" - stale palący się ogień ma symbolizować ciągłość kultu Boga.

7,20 "Zostanie wyłączony ze swojej spo­łeczności" - czyli praktycznie skazany na za­gładę, zwłaszcza gdy ma się na uwadze koczow­niczy tryb życia. Wyłączony ze społeczności nie mógł już, rzecz jasna, liczyć na żaden udział w błogosławieństwie przyrzeczonym potomkom Abrahama.

8,1-36 Wskazania zawarte w tym tzw. Kodeksie Kapłańskim pochodzą chyba dopiero z czasów po powrocie z niewoli babilońskiej. Z Sdz 17n. wynika bowiem, że prawie wszystkie funkcje kapłańskie spełniali także lewici. Wia­domo też, że lewitami czy kapłanami nie byli ani Samuel, ani Dawid, ani Salomon, a jednak byli dopuszczeni do składania ofiar (zob. 2 Sm 6,17n.; 1 Krl 8,62n.). Ponadto wiadomo, że Dawid ustanowił kapłanami swoich synów, choć nie pochodzili z pokolenia Lewiego (zob. 2 Sm 8,18; 20,26).

10,6 "Targać [...] włosów", "rozdzierać [...] szat" - oznaki żałoby albo wielkiego oburzenia.

10,19 Ta nie dość jasna odpowiedź Aarona znaczy, być może, że arcykapłan czuje się, na równi z całym ludem, winnym różnych wykro­czeń. Dlatego Aaron uważał, że nie jest godny spożywać mięsa z kozła ofiarnego.

11,1-47 Ogólnie można powiedzieć, że za nieczyste uznano te zwierzęta, które poganie składali swoim bogom w ofierze, oraz te, które budziły odrazę u ówczesnych Izraelitów.

11,6 "Zająca, który przeżuwa" - oczywista pomyłka, wynikająca z powierzchowności obserwacji: zając robi wrażenie przeżuwają­cego, bo ciągle porusza pyszczkiem.

11,36 "Źródła [...] wody" - woda sama z siebie ma własności oczyszczające i oży­wiające, nic więc nie może jej zbrukać.

13,1-46 Mianem trądu są tu objęte, jak się wydaje, różne choroby skórne.

16,8 "Dla Azazela" - prawdopodobnie de­mon, który w przekonaniu dawnych mieszkań­ców Kanaanu, a także Hebrajczyków, przeby­wał na pustyniach, pozbawionych przez Boga wszelkiej roślinności.

16,11 "Jako ofiarę" - nie była to jednak ofiara składana demonowi Azazelowi; kozioł ofiarny unosi ze sobą spośród Izraelitów grze­chy i wykroczenia ludzkie tam, gdzie ma swoje królestwo Azazel, będący uosobieniem zła.

17,4 "Przed wejście do Namiotu Spotka­nia" - przy zabijaniu zwierząt jest przelewana krew, która jest, jak wiadomo, siedliskiem życia. Ponieważ zaś tylko Bóg jest panem życia, przeto wyłącznie w Jego obecności można było pozbawiać życia zwierzęta przeznaczone na ofiary.

18,16 "Żony twego brata" - wyjąwszy przypadek tzw. prawa lewiratu (por. Pwt 25,5-10).

18,21 "Przeprowadzane przez ogień" - czyli spalone w ogniu. Chodzi tu o ofiary z włas­nych dzieci, składane przez Kananejczyków bożkowi Molochowi. Izraelici składali również tego rodzaju ofiary w dolinie Hinnon w czasach religijnego odstępstwa (por. 2 Krl 16,3; 21,6; 23,10; Jr 7,31; 19,5; 32,35). Prawo Mojżeszowe od początku bardzo surowo potępiało tego ro­dzaju praktyki: Kpł 20,2-5; Pwt 12,31.

19,19 Najprawdopodobniej aluzja do pogańskich praktyk magicznych.

19,23 "Owoce za nieobrzezane" - analogia do praktykowanego przez Izraelitów obrzezania, które uchodziło za oznakę dojrzałości każdego mężczyzny. Owoce zbierane z drzew zbyt mło­dych uważano za nieobrzezane, czyli nie w pełni dojrzałe, jak jeszcze nie obrzezani mężczyźni.

21,4 Tekst niejasny, tłumaczenie przy­puszczalne.

21,7 "Z kobietami porzuconymi" - które zostały porzucone prawdopodobnie ze względu na jakieś braki fizyczne. Otóż kapłan, biorąc taką kobietę za żonę, staje się z nią jakby jed­nym ciałem, a przez to naraża się na niebezpie­czeństwo, że i jego ciało nie będzie uchodzić za doskonałe.

21,21 "Pokarm swego Boga" - nie w tym sensie jednak, jakoby Bóg miał spożywać coś materialnego lub w ogóle potrzebował odżywiać się jak człowiek.

23,24 Jest to dzień nowiu księżycowego, obchodzony uroczyście jako święto zarówno przez pierwotnych mieszkańców Kanaanu, jak i przez Izraelitów (por. 1 Sm 20,5.25; Iz 1,13; Am 8,5).

24,17 "Kto zabije" - dosł.: "kto uderzy", lecz przewidziana za to uderzenie kara każe się domyślać, że chodzi o cios śmiertelny.

25,10 "Będzie to dla was jubileusz" - od hebr. jobel: zatrąbić na alarm, zagrać na rogu (por. Iz 23,12).

26,26 "Pieców do wypiekania chleba" - dosł.: "połamię podpory do podtrzymywania chleba" - stąd przypuszczają niektórzy, że chodzi o coś w rodzaju żerdzi, na których zawieszano wzdłuż ściany już upieczone chleby.

KSIĘGA LICZB

Z KODEKSU KAPŁAŃSKIEGO 1,1-10,10

Pierwszy spis mężczyzn zdolnych do walki: 1,1-54

1

1 Było to na pustyni Synaj, w Namiocie Spot­kania, pierw­szego dnia drugiego miesiąca, dru­giego roku po wyjściu z ziemi egip­skiej. Jahwe powiedział wtedy do Mojżesza tak: 2 Dokonajcie spisu całego zgromadzenia synów Izraela według ich rodów i pokoleń, licząc imiona wszystkich mężczyzn. 3 Po­czynając od lat dwudziestu wzwyż, spiszecie, ty i Aaron, wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni w Izraelu, formując ich w od­działy. 4 Będzie z wami zawsze jeden człowiek z każdego pokolenia, przywódca swojego rodu. 5 A oto imiona tych, którzy będą z wami: z pokolenia Rubena - Elisur, syn Szedeura; 6 z pokolenia Symeona - Szelumiel, syn Suriszaddaja; 7 z pokolenia Judy - Nachszon, syn Amminadaba; 8 z pokolenia Issa­chara - Netaneel, syn Suara; 9 z pokolenia Zabulona - Eliab, syn Chelona. 10 Spośród synów Józefa: z pokolenia Efraima - Eliszama, syn Ammihuda; z pokolenia Ma­nassesa - Gamliel, syn Pedahsura; 11 z pokolenia Beniamina - Abidan, syn Gideoniego; 12 z pokolenia Dana - Achijezer, syn Ammiszaddaja; 13 z pokolenia Asera - Pagiel, syn Okrana; 14 z pokolenia Gada - Eliasef, syn Deuela; 15 z pokolenia Neftalego - Achira, syn Enana. 16 Ci wszyscy zostali wezwani ze zgromadzenia, aby stanęli na czele rodów ich ojców i byli przywódcami tysięcy Izraelitów.

17 Mojżesz i Aaron, wziąwszy ze sobą ludzi, którzy zostali wezwani po imieniu, 18 zwołali całe zgroma­dzenie na pierwszy dzień drugiego miesiąca. Wszyscy, po­czynając od lat dwudziestu wzwyż, zostali zapi­sani według swych rodów i pokoleń, każdy pod swoim imieniem. 19 Do­konał Mojżesz tego spisu na Pustyni Synajskiej, dokładnie tak, jak mu nakazał Jahwe.

20 Najpierw zostali spisani sy­nowie Rubena, pierworodnego Izraela, oraz wszyscy ich potom­ko­wie, według poszczególnych rodów, każdy pod własnym imieniem, wszyscy mężczyźni od dwudzies­tego roku wzwyż, zdolni do nosze­nia broni. 21 Było ich razem z całego pokolenia Rubena czterdzieści sześć tysięcy pięciuset.

22 Następnie [zostali spisani] synowie Symeona oraz ich potom­kowie, według poszczególnych rodzin i domów, każdy pod włas­nym imie­niem, wszyscy męż­czyźni od dwudziestego roku wzwyż, zdolni do noszenia broni. 23 Było ich razem z całego pokolenia Symeona pięć­dziesiąt dziewięć tysięcy trzystu.

24 Potem [zostali spisani] synowie Gada oraz ich potomkowie, według poszczególnych rodzin i domów, każdy pod własnym imie­niem, wszyscy mężczyźni od dwudziestego roku wzwyż, zdolni do noszenia broni. 25 Było ich razem z całego pokolenia Gada czter­dzieści pięć tysięcy sześciuset pięćdziesięciu.

26 Następnie [zostali spisani] synowie Judy oraz ich potomkowie, według ich rodów, każdy pod włas­nym imieniem, wszyscy mężczyźni od dwudziestego roku wzwyż, zdolni do noszenia broni. 27 Było ich razem z całego pokolenia Judy siedemdziesiąt cztery tysiące sześciuset.

28 Potem [zostali spisani] syno­wie Issachara oraz ich potomkowie, według ich rodzin i domów, każdy pod własnym imieniem, wszyscy mężczyźni od dwudziestego roku wzwyż, zdolni do noszenia broni. 29 Było ich razem z całego pokolenia Issachara pięćdziesiąt cztery tysiące czterystu.

30 Następnie [zostali spisani] synowie Zabulona oraz ich potom­kowie, według poszczególnych rodzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni. 31 Było ich razem z całego pokolenia Zabulona pięćdziesiąt siedem tysięcy czterystu.

32 Potem [zostali spisani] synowie Józefa. Najpierw synowie Efraima oraz ich potomkowie, według poszczególnych rodzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy męż­czyźni zdolni do noszenia broni. 33 Było ich razem z całego pokolenia Efraima czterdzieści tysięcy pię­ciuset.

34 Następnie [zostali spisani] synowie Manassesa oraz ich potomkowie, według poszczegól­nych rodzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy mężczyźni zdolni do nosze­nia broni. 35 Było ich razem z całego pokolenia Manassesa trzydzieści dwa tysiące dwustu.

36 Potem [zostali spisani] syno­wie Beniamina oraz ich potom­ko­wie, według poszczególnych rodzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy męż­czyźni zdolni do noszenia broni. 37 Było ich wszystkich z całego pokolenia Beniamina trzy­dzieści pięć tysięcy czterystu.

38 Następnie [zostali spisani] synowie Dana oraz ich potom­ko­wie, według poszczególnych rodzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy męż­czyźni zdolni do noszenia broni. 39 Było ich wszystkich z całego pokolenia Dana sześćdziesiąt dwa tysiące siedmiuset.

40 Potem [zostali spisani] syno­wie Asera oraz ich potomkowie, według poszczególnych rodzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy męż­czyźni zdolni do noszenia broni. 41 Było ich wszystkich z całego pokolenia Asera czterdzieści jeden tysięcy pięciuset.

42 I wreszcie [zostali spisani] synowie Neftalego oraz ich potom­kowie, według poszczególnych ro­dzin i domów, licząc ich imiona od lat dwudziestu wzwyż, wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni. 43 Było ich wszystkich z całego pokolenia Neftalego pięć­dziesiąt trzy tysiące czterystu.

44 Oto ci wszyscy, którzy zostali spisani przez Mojżesza i Aarona oraz przywódców Izraela: było ich dwunastu, jeden przywódca na czele każdego pokolenia. 45 Wszys­tkich synów Izraela, których spisa­no, według ich rodzin i domów, w wieku od dwudziestego roku wzwyż, mężczyzn zdolnych do noszenia broni w Izraelu, 46 było sześćset trzy tysiące pięciuset pięćdziesięciu. 47 Lewici, z całym ich pokoleniem, nie zostali spisani razem z wszystkimi.

48 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 49 Nie będziesz doko­nywał spisu pokolenia Lewiego i nie będziesz liczył synów Izraela z tego rodu. 50 Oddaj im w opiekę Przy­bytek Świadectwa razem z wszys­tkimi jego sprzętami i ze wszystkim, co znajduje się wewnątrz niego. Oni będą przenosić przybytek razem ze sprzętami, spełniać posługę koło przybytku i będą zawsze przebywać w jego pobliżu. 51 Kiedy przybytek trzeba będzie przenieść na inne miejsce, lewici go rozbiorą; gdy będzie miał się gdzieś zatrzymać, złożą go ponownie. Gdyby się zbliżył do przybytku ktoś obcy, poniesie śmierć. 52 Synowie Izraela będą pozostawali w swoich obozowis­kach, każdy na swoim miejscu, blisko chorągwi, według swych od­działów. 53 Natomiast lewici rozbiją swoje namioty wokół Przybytku Świadectwa [i będą pilnować], żebym już nie musiał wybuchać gniewem przeciw zgromadzeniu synów Izraela. Lewici będą mieli pieczę nad Przybytkiem Świa­dectwa.

54 I postąpili synowie Izraela tak, jak Jahwe nakazał przez Moj­żesza. Tak wszystko uczynili.

Rozmieszczenie pokoleń w obozach: 2,1-34

2

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Synowie Izraela będą obozowali blisko cho­rągwi według oznaczeń swoich rodów. Rozbiją swoje obozowisko wokół Namiotu Spotkania. 3 Od przodu, po stronie wschodniej, będzie się znajdować obozowisko Judy razem z wszystkimi jego oddziała­mi. Przywódcą synów Judy jest Nach­szon, syn Amminadaba. 4 Oddziały jego liczą, według przeprowa­dzo­nego spisu wszystkich mężczyzn, siedemdziesiąt cztery tysiące sześciuset ludzi. 5 Po obydwu stronach [obozowiska Judy] będzie obozować pokolenie Issachara. Przywódcą synów Issachara jest Netaneel, syn Suara. 6 Oddziały jego liczą, według przeprowadzo­nego spisu wszystkich mężczyzn, pięćdziesiąt cztery tysiące czterystu ludzi. 7 Potem pokolenie Zabulona. Przywódcą synów Zabulona jest Eliab, syn Chelona. 8 Oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, pięć­dziesiąt siedem tysięcy czterystu ludzi. 9 Wszystkie oddziały Judy, według przeprowadzonego spisu mężczyzn, liczą sto osiemdziesiąt sześć tysięcy czterystu ludzi, ufor­mowanych w zastępy. Oni zawsze ruszają w drogę jako pierwsi.

10 Od południowej strony [Na­miotu Spotkania] zostanie umiesz­czona chorągiew obozu Rubena z je­go oddziałami. Przywódcą synów Rubena jest Elisur, syn Szedeura. 11 Oddziały jego liczą, według prze­prowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, czterdzieści sześć tysięcy pięciuset ludzi. 12 Po obydwu stro­nach [obozowiska Rubena] będzie obozo­wać pokolenie Symeona. Przywódcą synów Symeona jest Szelumiel, syn Suriszaddaja. 13 Od­działy jego liczą, według przepro­wa­dzonego spisu wszystkich męż­czyzn, pięćdziesiąt dziewięć tysięcy trzystu ludzi. 14 Potem pokolenie Gada. przywódcą synów Gada jest Eliasaf, syn Deuela. 15 Oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, czter­dzieści pięć tysięcy sześciuset pięć­dziesięciu ludzi. 16 Łącznie we wszystkich oddziałach z pokolenia Rubena było, według przeprowa­dzonego spisu wszystkich męż­czyzn, sto pięćdziesiąt jeden tysięcy czterystu pięćdziesięciu ludzi, uformowanych w zastępy. Oni ruszają w drogę jako drudzy.

17 Potem będzie szedł Namiot Spotkania. W pośrodku innych obozowisk - obóz lewitów, wszyscy według kolejności rozbijania na­miotów, każdy pod swoją cho­rą­gwią.

18 Od zachodniej strony [Na­miotu Spotkania] będzie się znajdowała chorągiew Efraima razem z wszystkimi oddziałami [tego pokolenia]. Przywódcą synów Efraima jest Eliszama, syn Ammi­huda. 19 Od­działy jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszyst­kich mężczyzn, czterdzieści tysięcy pięciuset ludzi. 20 Po obydwu stro­nach [chorągwi Efraima] - poko­lenie Manassesa. Przywódcą synów Manassesa jest Gamliel, syn Pedahsura. 21 Oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, trzydzieści dwa tysiące dwustu ludzi. 22 Potem pokolenie Beniamina. Przywódcą synów Beniamina jest Abidan, syn Gideoniego. 23 Oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, trzydzieści pięć tysięcy czterystu ludzi. 24 Łącz­nie obóz Efraima, według przepro­wadzonego spisu wszystkich męż­czyzn, liczy sto osiem tysięcy stu ludzi, uformowanych w zastępy. Ruszają w drogę na trzecim miejscu.

25 Od północnej strony [Na­miotu Spotkania] będzie chorągiew obozu Dana razem z wszystkimi jego oddziałami. Przywódcą synów Dana jest Achijezer, syn Ammi­szaddaja. 26 Oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, sześćdziesiąt dwa tysiące siedmiuset ludzi. 27 Po obydwu stronach [chorągwi Dana] - pokolenie Asera. Przywódcą synów Asera jest Pagiel, syn Okrana. 28 oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, czterdzieści jeden tysięcy pięciuset ludzi. 29 Potem pokolenie Neftalego. Przy­wódcą synów Neftalego jest Achira, syn Enana. 30 Oddziały jego liczą, według przeprowadzonego spisu wszystkich mężczyzn, pięćdziesiąt trzy tysiące czterystu ludzi. 31 Łącz­nie oddziały obozu Dana, według przeprowadzonego spisu wszyst­kich męż­czyzn, liczą sto pięć­dziesiąt siedem tysięcy sześciuset ludzi, uformowanych w zastępy. Według miejsca ich chorągwi wyru­szają w drogę jako ostatni.

32 Tylu zatem było synów Izraela, objętych spisem według ich rodów. W sumie wszystkich męż­czyzn, podzielonych na poszcze­gólne obozy według od­działów, było sześćset trzy tysiące pięćset pięć­dziesięciu. 33 Lewici, zgodnie z pole­ceniem wydanym przez Jahwe Mojżeszowi, nie zostali objęci tym spisem razem z wszystkimi synami Izraela. 34 Synowie Izraela uczynili wszystko tak, jak Jahwe nakazał Mojżeszowi. Spisu dokonali według poszczególnych chorągwi i tak też udają się w drogę poszczególne rodziny z każdego pokolenia.

Pokolenie Lewiego: 3,1-4,49

3

1 A oto potomkowie Aarona i Mojżesza z tego czasu, kiedy Jahwe przemawiał do Mojżesza na górze Synaj. 2 Synami Aarona byli: Nadab, pierworodny, a dalej Abihu, Eleazar oraz Itamar. 3 Tak nazywali się synowie Aarona, kapłani, którzy otrzymali namaszczenie i zostali powołani do sprawowania służby kapłańskiej. 4 Nadab i Abihu po­marli na pustyni Synaj na oczach Jahwe, gdy ofiarowali Mu ogień niezgodny z przepisami. Nie pozo­stawili po sobie synów. Eleazar oraz Itamar spełniali posługę kapłańską przy boku swego ojca, Aarona.

5 Jahwe przemówił do Mojżesza tak: 6 Powiedz, aby zbliżyli się tu synowie pokolenia Lewiego; niech staną przed kapłanem Aaronem i niech mu służą. 7 Będą odpowie­dzialni za wszystko, co zostało zle­cone jemu samemu i całemu zgro­ma­dzeniu w zwią­zku z Namiotem Spotkania i w sprawie służby w przybytku. 8 Do nich będzie nale­żeć troska o wszystkie sprzęty w Namiocie Spotkania i o wypeł­nia­nie wszystkiego, co zostało zlecone synom Izraela. W ten sposób będą pełnić służbę w przybytku. Powie­rzysz lewitów Aaronowi i jego potomkom. 9 Spośród synów Izraela oni jedni będą mu całkowicie po­wierzeni. 10 Powołasz Aarona i jego synów do pełnienia ich posług kapłańskich. Ktokolwiek inny zbliży się do przybytku, zostanie ukarany śmier­cią.

11 Mówił Jahwe do Mojżesza tak: 12 Oto wziąłem lewitów spośród synów Izraela zamiast wszystkiego, co jako pierworodne wyszło z łona matki; lewici należą więc do Mnie. 13 Wszystko bowiem, co pierwo­rodne, należy do Mnie. Kiedy porażałem śmiercią wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej, wtedy przeznaczyłem dla siebie wszystko, co pierworodne w Izra­elu, tak spośród ludzi, jak i spośród zwierząt. Wszystko, co pierwo­rodne, należy do Mnie. Ja jestem Jahwe.

14 I dalej mówił Jahwe do Moj­żesza na pustyni Synaj tak: 15 Prze­prowadź spis wszystkich synów z pokolenia Lewiego, według ich rodów i domów. Spis niech obejmie wszystkich męż­czyzn, poczynając od tych, któ­rzy ukoń­czyli jeden miesiąc życia, i star­szych. 16 Zgod­nie z poleceniem Jahwe Mojżesz przeprowadził spis dokładnie według tego, co zostało mu nak­azane.

17 A oto imiona synów Lewiego: Gerszon, Kehat i Merari. 18 Potem imiona synów Gerszona według ich rodzin: Libni i Szimei. 19 Następnie synowie Kehata według ich rodzin: Amram, Jishar, Chebron i Uzzjel. 20 Wreszcie synowie Merariego według ich rodzin: Machli i Muszi. Takie oto są rody pokolenia Lewiego według ich rodzin.

21 Od Gerszona wywodzą się rody Libniego i Szimeiego. Są to rodziny Gerszonitów. 22 Było ich wszystkich, według przeprowadzo­nego spisu samych mężczyzn w wieku od jednego miesiąca wzwyż, siedem tysięcy pięciuset. 23 Rodziny Gerszonitów miały swoje obozowisko za przybytkiem, od strony zachodniej. 24 Głową rodu Gerszonitów był Eliasaf, syn Laela. 25 Co się tyczy Namiotu Spotkania, to do synów Gerszona należała troska o przybytek i Namiot Spot­kania, o jego pokrycie, o zasłonę, która znajduje się przy wejściu do Namiotu Spotkania, 26 o zasłony otaczające dziedziniec, o całe oto­czenie przybytku i ołtarza oraz o wszystkie sznury potrzebne do służby świątynnej.

27 Od Kehata wywodzą się rody Amramitów, Jisharytów, Chebro­nitów i Uzzjelitów. Są to rodziny Kehatytów. 28 Było ich wszystkich, według przeprowadzonego spisu samych mężczyzn w wieku od jed­nego miesiąca wzwyż, osiem tysięcy sześciuset, zobowiązanych do opie­kowania się przybytkiem. 29 Ro­dziny Kehatytów miały swoje obo­zowisko po stronie południowej przybytku. 30 Głową rodu Keha­ty­tów był Elisafan, syn Uzzjela. 31 Im zlecono troskę o Arkę Przymierza, o stół na chleby pokładne, o świecz­nik, o ołtarze, o wszystkie przybory niezbęd­ne do sprawowania kultu świątynnego oraz o zasłonę, a także całą obsługę. 32 Przełożonym nad wszystkimi przywódcami rodów lewickich był Eleazar, syn kapłana Aarona. Miał on pod swoją opieką tych wszystkich, którzy winni byli czuwać nad całym przybytkiem.

33 Od Merariego wywodzą się rody Machlitów i Muszytów. Są to rodziny Merarytów. 34 Było ich wszystkich, według przeprowadzo­nego spisu samych mężczyzn w wieku od jednego miesiąca wzwyż, sześć tysięcy dwustu. 35 Głową rodów, wywodzących się od Merariego, był Suriel, syn Abichaila. Mieli oni swoje obozo­wisko po stronie północnej przy­bytku. 36 Merarytom została zlecona troska o deski przybytku, o wszystkie belkowania poprze­czne, o słupy z cokołami, o wszy­stkie przybory świątynne, o całą posługę świątynną, 37 o kolumny wyznaczające cały dziedziniec, o co­koły przy kolumnach, o kołki i o sznury.

38 Mojżesz i Aaron ze swymi synami obozowali po stronie wschodniej, czyli przed przednią stroną przybytku, koło Namiotu Spotkania. Im była zlecona, w imie­niu wszystkich synów Izraela, troska o przybytek. Gdyby ktoś z obcych zbliżył się do przybytku, musiałby umrzeć.

39 Wszystkich lewitów pod­danych spisowi, którego Mojżesz dokonał na rozkaz Jahwe, według ich rodów, było - samych mężczyzn w wieku od jednego miesiąca wzwyż - dwadzieścia dwa tysiące.

40 Jahwe powiedział do Mojże­sza: Przeprowadź spis wszystkich pierworodnych synów Izraela w wieku od jednego miesiąca wzwyż. Policz ich według ich imion. 41 Zamiast wszystkich pierworod­nych synów Izraela poświęcisz dla mnie lewitów, a pierworodne spoś­ród bydła lewitów zamiast wszyst­kiego, co pierworodne z bydła wszy­stkich synów Izraela. Bo Ja jestem Jahwe.

42 I przeprowadził Mojżesz spis wszystkich pierworodnych synów Izraela, dokładnie według wskazań otrzymanych od Jahwe. 43 Wszyst­kich pierworodnych płci męskiej, obliczonych według ich imion w wieku od jednego miesiąca wzwyż i poddanych temu spisowi, było dwadzieścia dwa tysiące dwustu siedemdziesięciu trzech. 44 Jahwe powiedział do Mojżesza tak: 45 Weź lewitów zamiast wszystkich pierwo­rodnych synów Izraela, a bydło lewitów zamiast ich bydła. Lewici będą należeć do Mnie. Ja jestem Jahwe. 46 Aby wykupić owych dwustu sie­demdziesięciu trzech pierworodnych spośród synów Izraela, których jest więcej niż wszystkich lewitów, 47 pobierzesz po pięć sykli za każdą głowę. Będziesz je przeliczał według sykla świątyn­nego, który liczy dwadzieścia gerów. 48 Oddasz te pieniądze Aaro­nowi i jego synom jako wykup za tych [pierworodnych], którzy prze­wyższają liczbę lewitów. 49 Mojżesz wziął pieniądze złożone na okup za tych, którzy przewyższają liczbę pierworodnych wykupionych przez lewitów. 50 Wziął pieniądze pierworodnych synów Izraela, tysiąc trzysta sześćdziesiąt pięć sykli, licząc według sykla świątyn­nego. 51 I oddał Mojżesz pieniądze złożone na okup Aaronowi i jego synom zgodnie z poleceniem Jahwe, dokładnie tak, jak Jahwe nakazał Mojżeszowi.

4

1 Jahwe przemówił do Mojżesza i Aarona w te słowa: 2 Odlicz spośród wszystkich potomków Lewiego synów Kehata, według ich rodzin i domów, 3 poczynając od trzydziestego roku życia do pięć­dziesiątego i obejmując spisem tych, którzy mogliby być powołani do posługiwania, czyli do pełnienia określonych posług, w Namiocie Spotkania. 4 A oto, na czym będzie polegać służba synów Kehata w Namiocie Spotkania: na nich będzie spoczywać troska o rzeczy najświętsze. 5 Kiedy będzie się zwijać obóz, Aaron i jego synowie zdejmą zasłonę i owiną w nią całą Arkę Świadectwa. 6 Z wierzchu nakryją arkę skórami delfinów, a na to wszystko narzucą pokro­wiec z purpury fioletowej. Wreszcie włożą drążki [do przenoszenia arki]. 7 Stół na chleby pokładne okryją tkaniną z purpury fioletowej i pos­tawią na nim misy, puchary, patery i dzbany do ofiar płynnych. Będzie się tam również znajdował chleb ustawicznej ofiary. 8 Na to wszystko narzucą najpierw tkaninę karma­zynową, a potem skóry delfinów, a wreszcie założą drążki [do przeno­szenia stołu]. 9 Następnie wezmą tkaninę z purpury fioletowej i okryją nią świecznik, lampy, noży­ce [do przycinania knotów], naczy­nia na popiół i wszystkie naczynia na oliwę, potrzebne do obsługi [świe­cznika]. 10 Potem, złożywszy świecznik, a wraz z nim wszystkie te przybory, na pokryciu ze skór delfinów, umieszczą go na noszach. 11 Na ołtarzu ze szczerego złota roz­ciągną nakrycie z purpury fiole­to­wej, przykryją go skórami delfinów i umieszczą drążki [do przenoszenia ołtarza]. 12 Wezmą następnie wszystkie przybory używane przy posłudze świą­tynnej, owiną je naj­pierw w tkaninę z purpury fioleto­wej, a potem w skóry delfinów i umieszczą na noszach. 13 Usuną popiół z ołtarza i rozłożą na nim tkaninę z purpury szkarłatnej. 14 Poukładają na ołtarzu wszystkie przybory potrzebne do jego obsługi, takie jak popielnice, widełki, ło­patki, kropielnice; narzucą na to skóry z delfinów i założą drążki do przenoszenia ołtarza. 15 Kiedy Aaron i jego synowie skończą okry­wać przybytek oraz wszystkie znajdujące się w nim przedmioty i kiedy już cały obóz zostanie zwi­nięty, wtedy przystąpią synowie Kehata, żeby wszystko przenieść. Nie wolno im jednak dotknąć żad­nej rzeczy świętej, bo to by sprowa­dziło na nich śmierć. A oto, co z Na­miotu Spotkania będą mieli do przeniesienia synowie Kehata. 16 Eleazar, syn Aarona, kapłan, będzie miał w swojej pieczy oliwę do świecznika, wonne kadzidło, po­karmy na usta­wiczną z nich ofiarę, a także oliwę do namaszczeń. On też będzie się opiekował całym przy­bytkiem i wszystkim, co znajduje się w przybytku, oraz Miejscem Świętym i całym jego wyposaże­niem.

17 I przemówił Jahwe do Mojże­sza i Aarona w te słowa: 18 Nie do­puśćcie do tego, żeby wśród lewitów zabrakło z czasem rodzin z poko­lenia Kehata. 19 Tak ich traktujcie, żeby przetrwali, a nie wyginęli wskutek zbliżania się do rzeczy najświętszych. Aaron i jego synowie przyjdą i wskażą każdemu, co ma czynić i co nieść. 20 Natomiast oni sami, by nie narazić się na śmierć, nawet na chwilę nie wejdą do przy­bytku, żeby zobaczyć rzeczy naj­świętsze.

21 I przemówił Jahwe do Mojże­sza w te słowa: 22 Policz także synów Gerszona według ich domów i ro­dzin. 23 Niech spis obejmie wszys­tkich, od trzydziestego do pięćdzie­siątego roku życia, nadających się do pełnienia służby lub wykony­wania pewnych czynności w Na­miocie Spotkania. 24 A oto obowią­zki rodzin z pokolenia Gerszona, czyli to, co mają robić i co nosić. 25 Będą nosić wszystkie tkaniny przybytku i Namiotu Spotkania, ich okrycie i pokrowiec ze skór del­finów, który rozkłada się na samym wierzchu, zasłonę zawieszaną przy wejściu do Namiotu Spotkania, 26 tkaniny okalające dziedziniec, zasłonę zawieszaną przy wejściu na dziedziniec otaczający przybytek i ołtarz, wszystkie sznury i przed­mioty potrzebne do pełnienia służby świątynnej. Poza tym będą pełnić wszelką służbę, która jest dla nich przewidziana. 27 Swoją posługę synowie Gerszona spełniać będą pod nadzorem Aarona i jego synów, którzy powiedzą, co należy wyko­nać i co przenieść. Ich pieczy zos­taną powierzone te wszystkie rzeczy, które mają być noszone. 28 Tak ma wyglądać posługa rodzin synów Gerszona wokół Namiotu Spotkania. Będą pełnić swoją służbę pod okiem kapłana Itamara, syna Aarona.

29 Dokonasz też spisu synów Merariego według ich rodzin i domów. 30 Spisem obejmiesz wszystkich, od trzydziestego do pięćdziesiątego roku życia, nada­ją­cych się do pełnienia służby lub wykonywania pewnych czynności w Namiocie Spotkania. 31 A oto, co będzie należeć do ich obowiązków i co będą nosić, zgodnie z całym ich posługiwaniem w Namiocie Spot­kania. Będą nosić deski przybytku, 32 belki poprzeczne, słupy z coko­łami, kolumny tworzące dziedziniec z cokołami, paliki namiotu, sznury, wszystkie przybory i wszystko, co potrzebne do pełnienia ich służby. Zrobisz wykaz nazw przedmiotów, które będą im powierzone do nosze­nia. 33 Tak ma wyglądać posługi­wanie rodzin synów Merariego - wszystko, co odnosi się do Namiotu Spotkania i co powinno być wyko­nywane pod nadzorem kapłana Itamara, syna Aarona.

34 Mojżesz, Aaron i przywódcy całego zgromadzenia dokonali spisu synów Kehata, według ich rodzin i domów, 35 od trzydziestego do pięćdziesiątego roku życia, wszystkich nadających się do peł­nienia służby lub wykonywania pewnych czynności w Namiocie Spotkania. 36 Wszystkich, spisa­nych według ich rodzin, było dwa tysiące siedmiuset pięćdziesięciu mężczyzn. 37 Wszyscy spisani należeli do rodu Kehatytów i pełnili służbę w Namiocie Spotkania. Mojżesz i Aaron przeprowadzili spis dokładnie według polecenia, które Jahwe wydał Mojżeszowi.

38 A oto spis synów Gerszona, według ich rodzin i domów, 39 [obej­mujący mężczyzn w wieku] od trzy­dziestego do pięćdziesiątego roku życia, na­dających się do pełnienia służby lub wykonywania pewnych czynności w Namiocie Spotkania. 40 Spisanych, według ich rodzin i domów, było dwa tysiące sześciu­set trzydziestu mężczyzn. 41 Wszy­scy spisani należeli do rodzin z pokolenia Gerszona i pełnili służbę w Namiocie Spotkania. Spisu dokonali Mojżesz i Aaron na polecenie Jahwe.

42 A oto spis synów Merariego, według ich rodzin i domów, 43 [obej­mujący mężczyzn w wieku] od trzy­dziestego do pięćdziesiątego roku życia, na­dających się do pełnienia służby lub wykonywania pewnych czynności w Namiocie Spotkania. 44 Spisanych było, według ich ro­dzin i domów, trzy tysiące dwustu mężczyzn. 45 Wszyscy spisani nale­żeli do rodów z pokolenia Mera­riego. Mojżesz i Aaron dokonali ich spisu dokładnie według polecenia, które Jahwe wydał Mojżeszowi.

46 Wszystkich lewitów, których Mojżesz, Aaron i przywódcy Izraela objęli spisem, według ich rodzin i domów, mężczyzn w wieku od trzydziestego do pięćdziesiątego roku życia, 47 zdolnych do wykony­wania pewnych czynności związa­nych z po­sługą przy Namiocie Spot­kania i [jego] przenoszeniem, 48 było osiem tysięcy pięciuset osiem­dziesięciu. 49 Spisu dokonano na polecenie Jahwe za po­średnictwem Mojżesza i każdemu wyznaczono zarówno to, co miał robić, jak i to, co miał przenosić. Zostali więc spi­sani tak, jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi.

Pouczenia dla nieczystych: 5,1-4

5

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Wydaj polecenie synom Izraela, aby wyprowadzono z obozu wszystkich, którzy są chorzy na trąd, cierpią na jakie­kolwiek wysięki albo stali się nie­czyści przez dotknięcie zwłok. 3 Ludzi tego rodzaju, zarówno męż­czyzn, jak i kobiety, usuniecie z obozu, ażeby nie zanieczyszczali miejsca, pośrodku którego Ja mam swoje mieszkanie. 4 I uczynili tak synowie Izraela, i usunęli ich z obozu. Wszystko zrobili synowie Izraela tak, jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi.

Zwrot cudzej własności: 5,5-10

5 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: Powiedz synom Izraela: 6 Gdyby ktoś, mężczyzna lub ko­bieta, dopuścił się wykroczenia także przeciw Jahwe, popełniając jeden z tych grzechów, których zwy­kli dopuszczać się ludzie i został uznany za winnego, 7 to powinien wyznać swój grzech i zwrócić rzecz nabytą w sposób nieuczciwy, do­da­jąc nadto jedną piątą jej wartości. Zwróci wszystko temu, wobec kogo dopuścił się nieuczciwości. 8 A jeśli pokrzywdzony nie miałby krewnego i nie byłoby komu zwrócić nieucz­ciwie zdobytej rzeczy, to należy ją poświęcić dla Jahwe. Należy wszys­tko oddać ka­płanowi, z wyjątkiem barana, którego zwykło się składać jako ofiarę przebłagalną za grze­sz­nika. 9 Wszystko, co synowie Izraela ofiarują jako rzecz świętą i składają na ręce kapłana, należy do kap­ła­na. 10 Rzeczy składane przez kogo­kolwiek w ofierze należą do kap­łana. Co ktoś składa na ręce kapła­na, staje się własnością kapłana.

Ofiara wynagradzająca za posądzenia: 5,11-31

11 Następnie przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: 12 Jeżeli jakaś kobieta zamężna od­wróci się od swego męża i okaże się względem niego niewierna, 13 obcu­jąc z innym mężczyzną, ale jej mąż się o tym nie dowiedział, a kobieta zbrukała się potajemnie, bez żad­nych świadków, mogących przeciw niej zeznawać, i bez przychwycenia jej na tym czynie, 14 to wówczas jej mąż, gdy jest powodowany zazdro­ścią o żonę, która rzeczywiście była mu niewierna, albo gdy pozostaje pod wpływem zazdrości, choć jego żona nie dopuściła się zdrady, 15 po­winien przyprowadzić swoją żonę do kapłana i złożyć w jej imieniu ofiarę z jednej dziesiątej efy mąki jęczmien­nej. Nie poleje jednak mąki oliwą ani nie włoży do niej kadzidła, bo jest to ofiara zazdrości albo ina­czej: ofiara pamięci, która ma przypominać sprzeniewierzenie się [kobiety]. 16 Kapłan poleci kobiecie przybliżyć się do ołtarza i stanąć przed Jahwe. 17 Potem weźmie kapłan trochę poświęconej wody w naczynie gliniane i wsypie do niej nieco pyłu zebranego z podłogi przybytku. 18 Każąc kobiecie stać przed Jahwe, kapłan odkryje jej włosy, a na rękach położy to, co było złożone na ofiarę pamięci. Jest to ofiara zazdrości. Na swojej dłoni kapłan będzie miał trochę gorzkiej wody, niosącej ze sobą przekleń­stwo. 19 Następnie zaprzysięgnie kapłan kobietę, mówiąc jej tak: Jeżeli nie obcował z tobą żaden mężczyzna, jeżeli ty, pozostając pod władzą twego męża, nie odwróciłaś się od niego, aby się splamić obco­waniem z innym, to bądź zacho­wana od zgubnego działania gorz­kiej wody, która sprowadza prze­kleństwo. 20 Jeśli jednak, zos­tając pod władzą męża, odwróciłaś się od niego i zbrukałaś się z innym i jeśli ów inny rzeczywiście obcował z tobą, to 21 [tu kapłan zaprzy­się­gnie kobietę przysięgą przekleń­stwa i powie jej:] niech Jahwe ześle na ciebie przekleństwo pośród twe­go ludu i niech sprawi, aby zwiot­czały twoje biodra, a puchlina zstą­piła na twoje łono. 22 Woda nio­sąca przekleństwo niech przeniknie do twoich wnętrzności i niech spro­wa­dzi puchlinę na twoje łono i zwiot­czenie na twoje biodra. A nie­wiasta odpowie: Amen! Amen! 23 Potem wypisze kapłan na zwoju te zaklę­cia, a następnie zmyje je gorzką wodą. 24 Wreszcie wyda pole­cenie, żeby kobieta wypiła gorzką wodę przy­noszącą przekleństwo, a gorz­ka woda przynosząca prze­kleństwo przeniknie do jej wnętrz­ności, spra­wiając ból dokuczliwy. 25 Weźmie wtedy kapłan z rąk ko­biety ofiarę zazdrości, dokona obrzędu kołysa­nia przed Jahwe i zbliży się z nią do ołtarza. 26 Potem weźmie z tej ofiary garść jako pa­miątkę i spali na ołtarzu, i poleci, żeby kobieta wypiła wodę.

27 Gdy tylko kobieta zacznie pić wodę przynoszącą przekleństwo, to jeśli była rzeczywiście nieczysta i sprzeniewierzyła się swojemu mę­żowi, woda przeniknie do jej wnęt­rzności, wywołując dokuczliwy ból: jej łono spuchnie, a biodra zwiot­czeją. I stanie się owa kobieta prze­kleństwem wśród swego naro­du. 28 Ale jeżeli się okaże, że kobieta nie była zbrukana, lecz czysta, nic jej się nie stanie i będzie mogła rodzić dzieci.

29 Takie jest prawo zazdrości odnoszące się zarówno do kobiety, która pozostając pod władzą swego męża, odwraca się od niego i po­pada w nieczystość, 30 jak i do męż­czyzny, który staje się zazdrosny o swoją żonę. Niech sprowadzi swoją żonę przed Jahwe, a kapłan postąpi z nią dokładnie według tego prawa. 31 Mężczyzna będzie uwol­niony od wszelkiej winy, odpowie­dzialnością zaś będzie obciążona kobieta.

Ślub nazireatu: 6,1-21

6

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Jeżeli jakiś mężczyzna lub kobieta pragną - przez jakiekolwiek przyrzeczenie lub przez ślub nazireatu - poświę­cić się dla Jahwe, 3 to niech pow­s­trzymają się od wina i wszelkich napojów osza­łamiających, a także od spożywania octu sporządzo­nego z wina oraz soku z winnych jagód. Nie będą też jeść winogron, ani świeżych, ani suszonych. 4 Przez cały czas trwania ślubu nazireatu nie będą spożywali niczego, co jest sporządzone z wina, począwszy od winogron jeszcze niedojrzałych aż do wytłoczyn z winogron. 5 Przez cały czas trwania ślubu nazireatu nie będą się strzygli. Aż do zakoń­czenia czasu ich poświęcenia się dla Jahwe będą święci i nie będą obcinali swych włosów. 6 Przez cały czas ich poświęcenia się dla Jahwe nie zbliżą się do żadnych zwłok. 7 Nie splamią się ciałem ani zmar­łego ojca, ani matki, ani brata, ani siostry, bo na swoich głowach nosić będą znak swego oddania się Bogu.

8 Stan poświęcenia się dla Jahwe będzie trwał przez cały czas ślubu nazireatu. 9 Gdyby w tym czasie ktoś nagle zmarł obok tego, który złożył ślub, i wskutek tego jego poświęcona głowa uległaby zbrukaniu, to ostrzyże się on w dniu swego oczyszczenia. Siód­mego dnia ogoli głowę. 10 Natomiast dnia ósmego złoży na ręce kapłana przed wejściem do Namiotu Spot­kania dwie synogarlice albo dwa gołąbki. 11 Jednego z ptaków kapłan złoży na ofiarę za grzechy, drugiego na ofiarę całopalenia. Dokona też obrzędu przebłagania za grzech, którego się dopuścił ów człowiek z powodu ciała zmarłego. W dniu tym jego głowa znów zostanie poświęcona. 12 Ponownie poświęci dla Jahwe wszystkie dni swojego ślubu nazireatu i złoży w ofierze zadośćuczynienia jednego baran­ka, mającego nie więcej niż rok. Okresu minionego nie liczy się, gdyż ówczesny ślub nazireatu zos­tał zbrukany.

13 Takie jest tedy prawo nazi­reatu. Gdy skończy się czas czy­jegoś nazireatu, powinno się spro­wadzić takiego człowieka przed wejście do Namiotu Spotkania. 14 Tam złoży dla Jahwe następującą ofiarę: baranka mającego nie więcej niż rok, bez żadnej skazy, przezna­czonego na spalenie; owcę mającą nie więcej niż rok, bez żad­nej skazy, jako ofiarę prze­błagalną; dorosłego barana, bez żadnej ska­zy, na ofiarę pojednania; 15 nadto kosz przaś­nych placków z naj­czys­tszej mąki zmieszanej z oliwą, ciastka nie­kwa­szone skropione oliwą oraz ofiarę z potraw i napojów. 16 Kapłan złoży to wszystko przed Jahwe jako ofiarę przebłagalną za grzechy i ofiarę całopalenia. 17 Potem jako ofiarę pojednania dla Jahwe złoży barana oraz kosz z przaśnymi plackami. Złoży także ofiarę z pokarmów i pły­nów. 18 Przy wejściu do Namiotu Spotkania człowiek, któremu koń­czy się ślub nazireatu, ostrzyże swoją poświęconą głowę. Włosy, które ostrzygł, pozbiera i włoży na ogień pod ofiarę pojednania. 19 Po­tem, kiedy mięso już będzie ugoto­wane, weźmie kapłan łopatkę bara­na, jeden placek przaśny z kosza i jedno niekwaszone ciastko, położy to wszystko na rękach człowieka, któremu skończył się już ślub nazi­reatu i który ostrzygł swoją poświę­coną głowę, 20 po czym dokona obrzędu kołysania przed obliczem Jahwe. Jest to rzecz święta i należy do kapłana, podobnie jak mostek, który był też kołysany, i udziec złożony na ofiarę. Od tej chwili człowiek, który złożył ślub nazire­atu, będzie już mógł pić wino.

21 Takie jest prawo nazireatu; odnosi się ono do tych, którzy zło­żyli taki ślub, oraz do darów ofiaro­wanych dla Jahwe przy ślubie nazi­reatu, niezależnie od tego, co nadto byliby w stanie zrobić. Będą przes­trzegali prawa swego nazireatu dokładnie według tego, do czego zobowiązali się ślubem.

Błogosławieństwo kapłańskie: 6,22-27

22 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 23 Powiedz do Aarona i jego synów tak: Błogosławiąc synów Izraela, będziecie im mówić:

24 Niech Jahwe ci błogosławi i niech cię strzeże!

25 Niech oblicze Jahwe zajaś­nieje nad tobą, a łaska Jego niech zstąpi na ciebie!

26 Niech Jahwe zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy swoim pokojem!

27 W ten sposób sprowadzą moje imię na synów Izraela, a Ja będą im błogosławił.

Ofiary składane przez przywódców Izraela: 7,1-88

7

1 Kiedy Mojżesz zakończył budowę przybytku, namaścił go i poświęcił wraz z wszystkimi znaj­dującymi się w nim przedmiotami oraz [namaścił i poświęcił] ołtarz z wszystkimi jego przyborami, 2 wtedy przywódcy Izraela i głowy poszczególnych rodów złożyli swoje ofiary. Stali oni na czele pokoleń i przewodzili tym, których podda­wano spisowi. 3 A oto, co przynieśli na ofiarę dla Jahwe: sześć krytych wozów i dwanaście wołów, czyli po jednym wozie od dwu przywódców i po jednym wole od każdego przy­wódcy. I złożyli te dary przed wej­ściem do przybytku. 4 A Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 5 Przyjmij od nich te dary. Niech będą używane przy obsłudze Na­miotu Spotkania. Przekażesz je lewitom, każdemu stosownie do potrzeb jego posługiwania. 6 Wziął więc Mojżesz wozy oraz woły i prze­kazał je lewitom. 7 Dał dwa wozy i cztery woły synom Gerszona, sto­sownie do potrzeb ich posługiwa­nia. 8 Dał cztery wozy i osiem wołów synom Merariego, stosownie do potrzeb ich posługiwania pod kie­rownictwem kapłana Itamara, syna Aarona. 9 Natomiast nic nie dał synom Kehata, którzy mieli trosz­czyć się o rzeczy najświętsze i prze­nosić je na własnych ramionach.

10 Przywódcy [rodów] przynieśli również swoje dary na poświęcenie ołtarza. Przynieśli je w dniu nama­szczenia ołtarza. Przywódcy [rodów] złożyli owe dary przed ołtarzem. 11 Powiedział też Jahwe do Moj­żesza: Niech każdego dnia jeden z przywódców złoży ofiarę na poś­więcenie ołtarza.

12 Jako pierwszy złożył dnia pierwszego swoją ofiarę Nachszon, syn Amminadaba z pokolenia Judy. 13 Przyniósł on takie oto dary: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedem­dziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnione mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z pokarmów. 14 Ponadto puchar złoty wagi dzie­sięciu sykli, pełen wonności; 15 jed­nego młodego cielca, jednego bara­na i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 16 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 17 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Nachszona, syna Ammina­daba.

18 Jako drugi przyniósł dnia drugiego swoje dary przywódca rodu Issachara, Netaneel, syn Suara. 19 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedem­dziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnione mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z pokarmów. 20 Ponadto puchar złoty wagi dzie­sięciu sykli, pełen wonności; 21 jed­nego młodego cielca, jednego barana i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 22 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 23 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Netaneela, syna Suara.

24 Trzeciego dnia przybył przy­wódca Zabulonitów, Eliab, syn Chelona. 25 Oto, co złożył on w da­rze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnione mąką zmie­szaną z oliwą, na ofiarę z pokar­mów. 26 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 27 jednego młodego cielca, jednego barana i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 28 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 29 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Eliaba, syna Chelona.

30 Czwartego dnia przyszedł przywódca Rubenitów, Elisur, syn Szedeura. 31 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnione mąką zmie­szaną z oliwą, na ofiarę z pokar­mów. 32 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 33 jednego młodego cielca, jednego barana i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 34 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 35 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Elisura, syna Szedeura.

36 Piątego dnia przyszedł przy­wódca Symeonitów, Szelumiel, syn Suriszaddaja. 37 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnio­ne mąką zmie­szaną z oliwą, na ofiarę z pokar­mów. 38 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 39 jednego młodego cielca, jednego barana i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 40 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 41 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Szelumiela, syna Suriszad­daja.

42 Szóstego dnia przyszedł przy­wódca Gadytów, Eliasaf, syn Deuela. 43 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi sie­demdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnione mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z pokarmów. 44 Ponadto puchar złoty wagi dzie­sięciu sykli, pełen wonności; 45 jed­nego młodego cielca, jednego bara­na i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 46 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 47 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Eliasafa, syna Deuela.

48 Siódmego dnia przyszedł przywódca Efraimitów, Eliszama, syn Ammihuda. 49 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnione mąką zmie­szaną z oliwą, na ofiarę z pokar­mów. 50 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 51 jednego młodego cielca, jednego barana i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 52 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 53 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Eliszamę, syna Ammihuda.

54 Ósmego dnia przyszedł przy­wódca Manassytów, Gamliel, syn Pedahsura. 55 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnio­ne mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z po­karmów. 56 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen won­ności; 57 jednego młodego cielca, jednego barana i jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 58 jed­nego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 59 i wreszcie dwa woły, pięć baranów, pięć kozłów i pięć jednorocznych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Gamliela, syna Pedahsura.

60 Dziewiątego dnia przyszedł przywódca Beniaminitów, Abidan, syn Gideoniego. 61 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były napełnio­ne mąką zmie­szaną z oliwą, na ofiarę z pokar­mów. 62 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 63 jednego młodego cielca, jednego barana, jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 64 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 65 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Abidana, syna Gideoniego.

66 Dziesiątego dnia przyszedł przywódca Danitów, Achezer, syn Ammiszaddaja. 67 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedemdziesięciu sykli, licząc wed­ług sykli świątynnych; misa i waza były napełnio­ne mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z pokarmów. 68 Ponadto puchar złoty wagi dzie­sięciu sykli, pełen wonności; 69 jednego młodego cielca, jednego barana, jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 70 jednego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 71 i wreszcie dwa woły, pięć bara­nów, pięć kozłów i pięć jednorocz­nych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Achiezera, syna Ammiszad­daja.

72 Jedenastego dnia przyszedł przywódca Aserytów, Pagiel, syn Okrana. 73 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedem­dziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były na­pełnione mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z pokarmów. 74 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 75 jednego młodego cielca, jednego barana, jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 76 jed­nego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 77 i wreszcie dwa woły, pięć baranów, pięć kozłów i pięć jednorocznych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Pagiela, syna Okrana.

78 Dwunastego dnia przyszedł przywódca Neftalitów, Achira, syn Enana. 79 Oto, co złożył on w darze: misę srebrną ważącą sto trzydzieści sykli i wazę srebrną wagi siedem­dziesięciu sykli, licząc według sykli świątynnych; misa i waza były na­pełnione mąką zmieszaną z oliwą, na ofiarę z pokarmów. 80 Ponadto puchar złoty wagi dziesięciu sykli, pełen wonności; 81 jednego młodego cielca, jednego barana, jedno jagnię roczne na ofiarę całopalenia; 82 jed­nego kozła na ofiarę przebłagalną za grzechy 83 i wreszcie dwa woły, pięć baranów, pięć kozłów i pięć jednorocznych jagniąt na ofiarę pojednania. Takie były dary ofiarne złożone przez Achirę, syna Enana.

84 Takie to ofiary złożyli przy­wódcy Izraela w związku z poświę­ceniem ołtarza w dniu jego namasz­czenia. W sumie było dwanaście srebrnych mis, dwanaście sre­brnych waz i dwanaście złotych pucharów. 85 Każ­da misa srebrna ważyła sto trzydzieści sykli, a każda waza srebrna - siedemdziesiąt sykli. Wszystkie przedmioty ze srebra ważyły razem dwa tysiące czterysta sykli, licząc według sykli świątynnych. 86 Było poza tym dwanaście pucharów ze złota, napełnionych wonnościami; każdy z nich ważył dziesięć sykli, licząc według sykli świątynnych. Wszyst­kie puchary złote ważyły razem sto dwadzieścia sykli. 87 Na ofiary cało­palenia złożono łącznie: dwanaście mło­dych cielców, dwanaście bara­nów i dwanaście rocznych jagniąt, wraz z należącymi do nich darami na ofiary z pokarmów, oraz dwa­naście kozłów na ofiarę przebła­galną za grzechy. 88 Na ofiary pojed­nania natomiast złożono łącznie: dwadzieścia cztery woły, sześć­dziesiąt baranów, sześćdziesiąt kozłów i sześć­dziesiąt rocznych jagniąt. Tyle było darów ofiarnych, które złożono z okazji poświęcenia ołtarza, po jego namaszczeniu.

Spotkanie Jahwe z Mojżeszem: 7,89

89 Kiedy Mojżesz wszedł do Na­miotu Spotkania, żeby rozmawiać z Jahwe, usłyszał głos, który docho­dził do niego znad przebłagalni, umieszczonej nad Arką Świadec­twa, między dwoma cherubinami. Głos przemawiał [do niego].

Obsługa świecznika: 8,1-4

8

1 I przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do Aarona i powiedz mu: Gdy będziesz umieszczał lampy na świeczniku, to zrób tak, żeby siedem lamp oświetlało przednią część świecz­nika. 3 Aaron tak uczynił: umieścił lampy na przedniej części świecz­nika, tak jak Jahwe polecił Mojże­szowi. 4 Świecznik był wykonany z kutego złota; kuta była część od podstawy aż do kwiatów. Został sporządzony dokładnie według wzoru, jaki Jahwe pokazał Mojże­szowi.

Przeznaczenie i służba lewitów: 8,5-26

5 I dalej mówił Jahwe do Mojże­sza tymi słowami: 6 Wyłącz spośród synów Izraela lewitów i poddaj ich oczyszczeniu. 7 Oczyszczenia doko­nasz w taki sposób: pokropisz ich wodą przebłagania, każesz im dok­ładnie ogolić całe ciało i dokładnie wyprać ubrania. W ten sposób niech dokonają oczyszczenia. 8 Po­tem niech złożą ofiarę całopalenia z cielca, a mąkę zmieszaną z oliwą - jako ofiarę z potraw. Ty zaś weź­miesz drugiego cielca i złożysz go na ofiarę prze­błagalną za grzechy. 9 Następnie każesz lewitom przyjść do Namiotu Spotkania i zwołasz tam zgromadzenie wszystkich synów Izraela. 10 Potem polecisz lewitom stanąć przed Jahwe, a synowie Izraela położą na nich swoje ręce. 11 I złoży Aaron lewitów - jako ofiarę kołysania dla Jahwe - w imieniu synów Izraela, przezna­czając ich na służbę dla Jahwe. 12 Potem lewici położą swoje ręce na głowach cielców, a ty ofiarujesz jed­nego z nich na przebłaganie za grze­chy, a drugiego jako całopalenie dla Jahwe, aby dokonać w ten sposób obrzędu przebłagania za grzechy lewitów.

13 Przed Aaronem i jego synami każesz stanąć lewitom i poświęcisz ich w ofierze kołysania dla Jahwe. 14 Wyłączysz spośród synów Izraela wszystkich lewitów i będą oni nale­żeć do Mnie.

15 Potem przyjdą lewici i będą pełnić swoją służbę w Namiocie Spotkania. W ten sposób dokonasz ich oczyszczenia, a także złożenia ich w ofierze kołysania. 16 Zostaną bowiem całkowicie Mi oddani spośród synów Izraela. Wziąłem ich dla siebie zamiast wszystkiego, co jako pierworodne otwiera łono matki, w miejsce wszystkich pier­worodnych synów Izraela. 17 Bo wszystko, co pierworodne w Izra­elu, tak spośród ludzi, jak i spośród zwierząt, należy do Mnie. Przez­naczyłem to dla siebie wtedy, kiedy dokonywałem zagłady wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej. 18 Wziąłem dla siebie lewitów za­miast pierworodnych synów Izra­ela. 19 Wyłączyłem ich całkowicie spośród synów Izraela i przeka­załem Aaronowi oraz jego synom. W imieniu wszystkich synów Izraela mają oni pełnić służbę w Na­miocie Spotkania, dokonując prze­błagania za grzechy synów Izraela, aby synowie Izraela nie byli nękani żadnymi plagami, gdy będą się zbli­żać do przybytku.

20 Mojżesz, Aaron i wszyscy zebrani razem synowie Izraela postąpili z lewitami dokładnie tak, jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi. Tak postąpili z nimi synowie Izraela. 21 Poddali się więc lewici oczyszczeniu i wyparli swoje szaty. Aaron złożył ich w ofierze kołysania przed obliczem Jahwe i dokonał za nich obrzędu przebłagania, żeby ich oczyścić. 22 Po tym wszystkim lewici przyszli pełnić swoją służbę w Na­miocie Spotkania w obecności Aarona i jego synów. Wszystko stało się z lewitami dokładnie tak, jak to Jahwe polecił Mojżeszowi.

23 Potem powiedział Jahwe do Mojżesza: 24 A oto obowiązki lewi­tów: Od dwudziestego piątego roku życia każdy lewita zacznie pełnić służbę w Namiocie Spotkania, sprawując powierzoną mu funkcję. 25 Po ukończeniu pięćdziesiątego roku życia przestanie pełnić swoje posługiwanie i [święte] służby. 26 Od tego czasu będzie już tylko służył pomocą swoim braciom w Namiocie Spotkania, czuwając, aby wszystko było wykonywane, jak należy, ale sam nie będzie już pełnił żadnej służby. Będziesz prze­strzegał tych wskazań, dotyczących posługiwa­nia lewitów.

Przepisy dotyczące Paschy: 9,1-14

9

1 W pierwszym miesiącu drugiego roku po wyjściu z Egiptu Jahwe przemówił do Mojżesza na pustyni Synaj. 2 Powiedział tak: Niech synowie Izraela obchodzą Paschę w określonym czasie. 3 Będziecie obchodzić Paschę zawsze o tym samym czasie, to jest dnia czternastego obecnego mie­siąca, o zmierzchu. Jest to czas [Paschy] ustalony raz na zawsze. Będziecie obchodzić to święto zgod­nie z wszystkimi jego prawami i zaleceniami. 4 Wydał tedy Mojżesz polecenie synom Izraela, żeby obchodzili Paschę. 5 Obchodzili więc święto Paschy dnia czternas­tego pierwszego miesiąca o zmierz­chu na pustyni Synaj. Czynili syno­wie Izraela wszystko dokładnie tak, jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi.

6 Byli tam jednak ludzie, którzy z powodu zetknięcia się ze zwło­kami byli nieczyści i nie mogli tego dnia obchodzić Paschy. Przyszli tedy owego dnia do Mojżesza oraz Aarona i tak powiedzieli Mojże­szowi: 7 Staliśmy się nieczyści wskutek zetknięcia się ze zwłokami. Dlaczego jednak nie mielibyśmy ucze­stniczyć w składaniu ofiary dla Jahwe tego dnia, razem z resztą synów w Izraelu? 8 Mojżesz zaś im odpowiedział: Poczekajcie! Zoba­czymy, co powie wam Jahwe. 9 Jahwe przemówił do Mojżesza tymi słowami: 10 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Gdyby ktoś spośród was lub spośród waszych potomków stał się nieczysty wsku­tek zetknięcia się ze zwłokami albo gdyby się znajdował w podróży, z dala od domu, będzie mógł rów­nież obchodzić Paschę na cześć Jahwe. 11 Tacy niech obchodzą Paschę w drugim miesiącu, czter­nastego dnia tego miesiąca, o zmierzchu. Niech spożywają przy tym chleby tylko przaśne i gorzkie zioła. 12 Niech nie zostawiają nic do dnia następnego i niech nie łamią kości [baranka]. Będą obchodzić Paschę zgodnie z wszystkimi prze­pisami dotyczącymi tego święta. 13 Gdyby ktoś nie obchodził święta Paschy, choćby nie był wtedy nie­czysty ani nie znajdował się w dale­kiej podróży, niech będzie wyłą­czony spośród swego ludu. Będzie odpowiadał za to, że nie złożył ofiary dla Jahwe w dniu ustalonym. 14 Jeżeli jakiś cudzoziemiec miesz­kający z wami obchodzi Paschę na cześć Jahwe, to niech przestrzega wszystkich przepisów paschalnych. To samo prawo dotyczące Paschy obowiązuje zarówno was, jak i cudzoziemców.

Obłok nad namiotem: 9,15-23

15 Kiedy tylko skończono budo­wać przybytek, obłok okrył ów Na­miot Świadectwa. Od wieczora aż do rana unosiło się nad przybyt­kiem coś na kształt ognia. 16 I pow­tarzało się to ciągle: [w dzień] obłok pokrywał przybytek, a w nocy wy­glądał, jakby [był] z ognia. 17 Kiedy obłok unosił się znad namiotu, synowie Izraela zwijali obozowisko 18 i na polecenie Jahwe znów je roz­bijali. Pozostawali na jednym miejscu tak długo, jak długo obłok unosił się nad przybytkiem.

19 Jeżeli zdarzyło się, że obłok pozostawał dłużej nad przybytkiem, synowie Izraela okazywali posłu­szeństwo Jahwe i nie ruszali się z miejsca. 20 Tak też było, gdy obłok zatrzymywał się nad przybytkiem tylko na kilka dni: na polecenie Jahwe rozbijali obozowisko i na polecenie Jahwe je zwijali. 21 Jeżeli obłok zatrzymywał się nad przybyt­kiem tylko na krótki czas, od wie­czora do rana, i rano znikał, zwija­no obozowisko. Jeżeli obłok znikał dopiero po jednym dniu i jednej nocy, to wtedy zwijali obozowisko. 22 Jeżeli obłok pozostawał nad przybytkiem przez wiele dni albo przez cały miesiąc, albo nawet przez rok, to tak długo pozostawali syno­wie Izraela na miejscu, nie zwijając obozowiska. Gdy tylko obłok zaczy­nał znikać, zwijali swoje obozo­wisko. 23 Na polecenie Jahwe rozbi­jali obóz i zwijali go również tylko na polecenie Jahwe. Przestrzegali dokładnie nakazów Jahwe, zgodnie z tym, co przekazywał od Jahwe Mojżesz.

Przepisy o trąbach: 10,1-10

10

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Każ sobie zrobić dwie srebrne trąby; niech będą wykonane ze srebra kutego. Będą one służyły do zwoływania zgromadzenia i oznajmiały czas zwijania obozowiska. 3 Kiedy zosta­nie dany znak trąbami, całe zgromadzenie zbierze się koło ciebie przy wejściu do Namiotu Spot­kania. 4 Kiedy odezwie się głos tylko jednej trąby, zbierze się wokół cie­bie jedynie starszyzna i przywódcy oddziałów izraelskich. 5 Gdy odezwie się przeciągły głos trąb, zaczną zwijać obóz ci, którzy obozo­wali po stronie wschodniej. 6 Kiedy zaś odezwie się drugi przeciągły głos trąb, zaczną zwijać swoje obo­zowisko ci, którzy znajdują się po stronie południowej. Na ich wy­marsz będzie się trąbić przeciągle. 7 Będziecie też trąbić - ale nie prze­ciągle - w celu zwołania zgroma­dzenia. 8 Trąbić będą tylko kapłani, synowie Aarona. Niech to będzie prawo dla was i dla waszych potom­ków na wieki. 9 Gdy będziecie ruszali na wojnę przeciwko nieprzy­jacielowi, który zaatakuje wasz kraj, będziecie dąć w trąby prze­ciągle, aby wspomniał na was Jahwe, wasz Bóg, i abyście zostali uwolnieni od waszych nieprzy­jaciół. 10 Za dni waszej radości, z okazji świąt i pełni księżyca również niech zabrzmią trąby, gdy będziecie składać ofiary całopalenia i pojednania. One to będą o was przypominały Bogu waszemu. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg. OD SYNAJU DO JORDANU 10,11-36,13

Wymarsz na Synaj: 10,11-36

11 W drugim roku, dwudziestego dnia drugiego miesiąca obłok uniósł się znad Przybytku Świa­dectwa. 12 Ruszyli tedy synowie Izraela w dalszą drogę, opuszczając pustynię Synaj. Obłok zatrzymał się ponownie na pustyni Paran.

13 Znaleźli się w drodze po raz pierwszy zgodnie z poleceniem, które Jahwe przekazał przez Moj­żesza. 14 Jako pierwsza szła chorą­giew obozowiska synów Judy podzielonego na oddziały, którym przewodził Nachszon, syn Ammina­daba. 15 Oddzia­łom z pokolenia synów Issachara przewodził Neta­neel, syn Suara, 16 a oddziałami z pokolenia synów Zabulona dowo­dził Eliab, syn Chelona. 17 Przy­by­tek rozebrano. Synowie Gerszona i synowie Merariego ruszyli, niosąc przybytek. 18 Jako druga szła cho­rągiew obozowiska synów Rubena, podzielona na oddziały, którym przewodził Elisur, syn Szedeura. 19 Oddziałom z pokolenia synów Symeona prze­wodził Szelumiel, syn Suriszaddaja, 20 a oddziałami z po­kolenia synów Gada dowodził syn Deuela. 21 Ruszyli też Kehatyci, niosąc święte przedmioty, podczas gdy inni, czekając na ich przybycie, już wznosili przybytek. 22 Potem szła chorągiew obozowiska synów Efraima, podzielona na oddziały, którym przewodził Eliszama, syn Ammihuda. 23 Oddziałom z poko­lenia synów Manassesa przewodził Gamliel, syn Pedahsura, 24 a od­działami z pokolenia Beniamina dowodził Abidan, syn Gideoniego. 25 Następnie szła chorągiew obozo­wiska synów Dana, podzielona na oddziały, które tworzyły straż tylną całego obozu. Oddziałami Dana do­wodził Achiezer, syn Ammiszad­daja. 26 Od­działom z pokolenia synów Asera przewodził Pagiel, syn Okrana, 27 a oddziały synów Nefta­lego prowadził Achira, syn Enana. 28 W takim porządku ruszyli syno­wie Izraela, podzieleni na poszcze­gólne oddziały. Tak wyruszyli w drogę.

29 Mojżesz powiedział do Cho­baba, syna Reuela, Madianity, swojego teścia: Idziemy do kraju, o któ­rym Jahwe powiedział, że da go nam w posiadanie. Chodź z nami! Uczynimy wiele dobrego dla ciebie, gdyż Jahwe obiecał czynić dobrze Izraelowi. A Chobab odpo­wiedział: 30 Nie pójdę z tobą. Wra­cam do mojego kraju i do mojej rodziny. 31 Ale Mojżesz nastawał, mówiąc: Proszę cię, nie opuszczaj nas. Ponieważ znasz dobrze oko­lice, w które się udajemy, aby rozbić obozowisko na pustyni, będziesz nam służył za przewodnika. 32 Jeżeli pójdziesz z nami, podzie­limy się z tobą dobrami, które nam przyobiecał Jahwe.

33 I tak wyruszyli spod góry Jahwe. Szli przez trzy dni, mając przed sobą ciągle Arkę Przymierza - przymierza zawartego z Jahwe - i szukali miejsca, na którym mog­liby zatrzymać się na odpoczynek. 34 Obłok Jahwe był nad nimi w ciągu dnia, gdy opuszczali obozo­wisko. 35 Kiedy arka ruszała w dal­szą drogę, Mojżesz mówił: Podnieś się, o Jahwe, i niech się rozpierz­chną Twoi wrogowie. Niech znikną sprzed Twojego oblicza wszyscy, którzy Cię nienawidzą. 36 A kiedy arka się zatrzymywała, mówił: Wróć, o Jahwe, do niezliczonych zastępów Izraela!

Mojżesz i starsi ludu: 11,1-35

11

1 Ludzie zaczęli szemrać przeciw Jahwe z powodu rzekomego zła, jakie ich spot­kało. Słysząc to Jahwe zapłonął gniewem i ogarnął ich Jego ogień, i strawił doszczętnie całe ich obozowisko. 2 Zaczął tedy lud wołać do Mojżesza. Prosił przeto Mojżesz Jahwe i ogień wygasł. 3 I nazwano to miejsce Ta­beera, gdyż tam właśnie zapłonął przeciw nim płomień Jahwe.

4 Całe pospólstwo znajdujące się pośród Izraelitów było wyraźnie rozdrażnione, a i sami Izraelici zaczęli płakać i wołać: Kto nam da mięsa do jedzenia? 5 Jeszcze pamię­tamy ryby, które jedliśmy za darmo w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. 6 A teraz skurczyły się już nam żołądki! Niczego z tych rzeczy nie mamy! Nasze oczy patrzą tylko na mannę.

7 Manna zaś przypominała wyglądem ziarna kolendry, a w ko­lorze była podobna do żywicy. 8 Lu­dzie rozchodzili się, by zbierać mannę, którą następnie mełli w żarnach lub tłukli w moździe­rzach, po czym gotowali ją w naczy­niach lub robili z niej placki. Sma­kowała jak ciasto z oliwą. 9 Kiedy nocą rosa pokrywała ziemię, spa­dała również manna.

10 I usłyszał Mojżesz, jak ludzie płakali, każdy w swojej rodzinie, u wejścia do namiotów. Zapłonął tedy Jahwe wielkim gniewem, 11 a Mojżesz posmutniał bardzo i powiedział do Niego: Czemuż to tak srodze obchodzisz się ze swoim sługą i czemuż to ja nie znalazłem łaski w Twoich oczach i muszę dźwigać sam odpowiedzialność za cały ten naród? 12 Czyż to ja począ­łem ten lud w moim łonie? Czy to ja go zrodziłem, żebyś miał mi mówić: Noś go na swoim łonie, tak jak piastunka nosi powierzone jej niemowlę, i zanieś aż do ziemi, którą poprzysiągłem dać waszym ojcom? 13 Skądże ja wezmę mięsa, żeby obdzielić nim cały ten lud? Płaczą wszak dokoła mnie i wołają: Daj nam mięsa do jedzenia! 14 Ja nie mogę sam o własnych siłach dźwigać troski o cały ten lud. Jest to ciężar ponad moje siły. 15 Jeśli masz tak ze mną postępować, raczej zabij mnie, proszę, jeśli znalazłem łaskę w Twoich oczach, żebym nie patrzył już więcej na moją udrękę.

16 Jahwe powiedział do Mojże­sza: Zwołaj tu siedem­dziesięciu mężów spośród starszyzny izrael­skiej, tych, których znasz jako star­szych i przełożonych ludu. Niech się zbiorą koło Namiotu Pojed­nania, i ty bądź z nimi. 17 Ja sam zstąpię i będę rozmawiał z tobą. Ducha, który spoczywa na tobie, wezmę i przeniosę na nich, aby mogli dźwigać wspólnie z tobą ciężar troski o cały lud; abyś już nie był skazany jedynie na własne siły. 18 Ty zaś wydasz całemu ludowi takie polecenie: Oczyśćcie się na jutro! Otrzymacie mięso do jedze­nia, skoro już tak bardzo lamen­towaliście wobec samego Jahwe, mówiąc: Kto nam da mięsa do jedzenia? W Egipcie dobrze nam było! Otóż Jahwe da wam mięsa i będziecie mogli najeść się [do syta]. 19 I będziecie mieć to mięso nie przez jeden dzień, nie przez dwa ani przez pięć, ani przez dziesięć, ani przez dwadzieścia dni, 20 lecz przez cały miesiąc, tak że aż wam nosem wyjdzie i wzbudzi w was wstręt za to, że odrzuciliście Jahwe, który jest pośród was, i lamentowa­liście przed Nim i pytali: A po cóż wyszliśmy z tego Egiptu?

21 I powiedział Mojżesz: Lud, który jest ze mną, liczy sześćset tysięcy dorosłych mężczyzn, a Ty mówisz: Dam im mięsa, które będą jedli do syta przez cały miesiąc. 22 Czyż będzie można zabić dla nich tyle owiec i wołów, żeby wszyscy najedli się do syta? Czyż wyłowi się wszystkie ryby z morza, żeby dla wszystkich starczyło? 23 A Jahwe odpowiedział Mojżeszowi: Czyż ręka Jahwe jest zbyt krótka, żeby ich dosięgnąć? Zobaczysz za chwilę, czy stanie się to, co powiedziałem, czy też nie.

24 Wyszedł Mojżesz i przekazał ludowi słowa Jahwe. Zgromadził też siedemdziesięciu starszych ludu i ustawił ich wokół namiotu. 25 I zstąpił Jahwe wśród obłoków, i przemawiał do Mojżesza, a potem wziął znad Mojżesza ducha i prze­kazał go siedemdziesięciu star­szym. A skoro tylko spoczął na nich duch, zaczęli prorokować. Ale później już się to nie powtórzyło. 26 W obozie zostali dwaj mężowie: jeden nazywał się Eldad, a drugi Medad. Na nich również spoczął duch. Znajdowali się oni, co prawda, między spisanymi, ale nie przyszli do namiotu. Prorokowali w obozie. 27 Przybiegł tedy do Moj­żesza pewien młodzieniec i doniósł o tym, mówiąc: Eldad i Medad pro­rokują w obozie. 28 Wtedy odezwał się Jozue, syn Nuna, sługa Mojże­sza od pierwszych lat swojej mło­dości: Mojżeszu, panie mój, zabroń im tego! 29 Mojżesz jednak odpo­wie­dział: Czy jesteś zazdrosny o mnie? Obyż cały lud Jahwe stał się Jego prorokiem, obyż Jahwe na wszyst­kich wylał swego ducha! 30 I odszedł Mojżesz do obozu, on sam i starsi Izraela.

31 I powiał, z woli Jahwe, silny wiatr od morza, niosąc ze sobą stada przepiórek, które spadły na obozowisko i okoliczne tereny, na odległość około jednego dnia drogi w jednym kierunku i na odległość około jednego dnia drogi w drugim kierunku od obozu. Ziemia była nimi pokryta warstwą grubą na dwa łokcie. 32 Przez cały ten dzień, przez całą noc i w ciągu dnia nas­tępnego ludzie wychodzili i zbierali przepiórki. Ten, który zebrał naj­mniej, przyniósł ze sobą dziesięć chomerów. Zebrane przepiórki rozkładano wszędzie wokół obozu. 33 Ale jeszcze czuli między zębami mięso przepiórek, jeszcze nie zdołali przeł­knąć os­tatnich kęsów, kiedy Jahwe wybuchnął gniewem i dot­knął cały lud bolesną plagą. 34 Dla­tego nazwano to miejsce Kibrot-Hattaawa, gdyż tam pogrzebano ludzi, którymi zawładnęło pożąda­nie. 35 Z Kibrot-Hattaawa wyru­szono w kierunku Chaserot, gdzie też rozbito obóz.

Miriam i Aaron: 12,1-16

12

1 Miriam i Aaron mieli za złe Mojżeszowi, że wziął sobie za żonę pewną Kuszytkę. Rzeczy­wiście bowiem wziął sobie za żonę pewną Kuszytkę. 2 Mówili: Czyż Jahwe prze­mawiał tylko do Moj­żesza? Czyż nie przemawiał także i przez nas? I usłyszał to Jahwe. 3 Tymczasem Mojżesz był człowie­kiem bardzo skromnym, skrom­niejszym niż wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek żyli na ziemi. 4 I po­wiedział Jahwe do Mojżesza, Aarona i Miriam: Wyjdźcie wszyscy troje i udajcie się w stronę Namiotu Spotkania. I wyszli wszyscy troje. 5 A Jahwe zstąpił w obłoku i zatrzy­mał się przy wejściu do namiotu. Potem wezwał do siebie Aarona i Miriam. Gdy podeszli oboje, 6 po­wiedział:

Posłuchajcie moich słów: / Jeśli jest wśród was jakiś prorok Boży, / to Ja objawię mu się w widzeniu / i przez sny do niego przemówię.

7 Inaczej jest ze sługą moim, Moj­żeszem. Uznany on jest za wiernego w całym moim domu. 8 Rozmawiam z nim twarzą w twarz, i to wprost, a nie w przypo­wieściach; on zaś może się wpatrywać w oblicze Jahwe. I jak wy macie odwagę wys­tępować przeciwko mojemu słudze, Mojżeszowi? 9 I zapłonął Jahwe gniewem przeciwko nim, i odszedł stam­tąd.

10 Obłok uniósł się także znad namiotu, a Miriam stała się biała od trądu jak śnieg. Kiedy Aaron zwrócił się ku Miriam, zobaczył, że cała była pokryta trądem. 11 Wtedy rzekł Aaron do Mojżesza: Panie mój, proszę cię usilnie, nie poczytuj nam tego grzechu, którego dopuściliśmy się lekkomyślnie. 12 Nie pozwól, aby była ona jak dziecko, które się wydobywa z łona matki martwe, z ciałem na pół zepsutym. 13 Zaczął tedy Mojżesz tak wołać do Jahwe: O Boże mój, błagam Cię, ulecz ją! 14 Rzekł tedy Jahwe do Mojżesza: Gdyby jej ojciec splunął jej w twarz, to czyż nie byłaby okryta hańbą co najmniej przez siedem dni? Niech więc pozostanie przez siedem dni poza obozem, a potem znów będzie mogła wrócić. 15 Wydalono tedy Miriam na siedem dni z obozu, a lud nie opuszczał tego miejsca aż do powrotu Miriam. 16 Potem wyru­szył lud z Chaserot i rozbito na­mioty na pustyni Paran.

Zwiadowcy w Kanaanie: 13,1-14,45

13

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Wyślij ludzi, żeby dokonali rozpoznania w krainie kananejskiej, którą daję synom Izraela. Wyślecie na zwiad po jednym człowieku z każdego pokolenia. Wysłannikami niech będą przywódcy poszczególnych pokoleń. 3 Wysłał ich więc Mojżesz z pustyni Paran, tak jak nakazał Jahwe. Wszyscy wysłannicy byli przywódcami synów Izraela. 4 Oto ich imiona: z pokolenia Rubena - Szammua, syn Zakkura; 5 z poko­lenia Symeona - Szafat, syn Chor­iego; 6 z pokolenia Judy - Kaleb, syn Jefunnego; 7 z pokolenia Issa­chara - Jigeal, syn Józefa; 8 z poko­lenia Efraima - Ozeasz, syn Nuna; 9 z pokolenia Beniamina - Palti, syn Rafu; 10 z pokolenia Zabulona - Gaddiel, syn Sodiego; 11 z pokolenia Józefa i Manassesa - Gaddi, syn Susiego; 12 z pokolenia Dana - Ammiel, syn Gemalliego; 13 z poko­lenia Asera - Setur, syn Miszaela; 14 z pokolenia Neftalego - Nachbi, syn Wafsiego; 15 z pokolenia Gada - Geuel, syn Makiego. 16 Takie były imiona tych, których Mojżesz wys­łał na zwiad do ziemi kananejskiej. Ozeaszowi, synowi Nuna, nadał też Mojżesz imię Jozue.

17 Wysłał ich tedy Mojżesz na zwiad do ziemi kananejskiej. I po­wiedział im tak: Idźcie przez Negeb, potem przez góry. 18 Przyglądajcie się dokładnie całej krainie, abyście mogli stwierdzić, jaka jest i jacy są ludzie, którzy tam mieszkają: czy są silni, czy słabi, bardzo liczni czy nieliczni; 19 jaka jest ziemia, którą zamieszkują: dobra czy zła; jakie są ich miasta: bez murów obronnych czy obwarowane; 20 ziemia czy jest urodzajna, czy nie, pokryta drze­wami czy nie? Nie bójcie się, przy­nieście coś z owoców tej ziemi, A był to czas dojrzewania pierw­szych winogron.

21 Poszli więc i oglądali staran­nie cały kraj, od pustyni Synaj aż do Rechob, leżącego przy drodze do Chamat. 22 Przemierzyli Negeb i doszli aż do Hebronu, gdzie miesz­kali Achiman, Szeszaj i Talmaj, synowie Anaka. Hebron był zbudo­wany siedem lat wcześniej niż Soan w Egipcie. 23 Kiedy przybyli w dolinę Eszkol, wycięli jedną gałąź winnego krzewu razem z winnymi jagodami, umocowali ją do specjalnego drąż­ka i nieśli we dwóch. Wzięli też kilka owoców granatu i parę fig. 24 Dolinie tej nadano nazwę Eszkol, bo tam sy­nowie Izraela odcięli gałąź wino­gron.

25 Po czterdziestu dniach wrócili z rozpoznawania kraju. 26 Udali się na pustynię Paran, do Kadesz, gdzie spotkali Mojżesza i Aarona oraz całe zgromadzenie synów Izraela. Przed nimi oraz przed całym zgromadzeniem złożyli spra­wozdanie z wyprawy i pokazali im przyniesione owoce ziemi. 27 I po­wiedzieli Mojżeszowi: Byliśmy w krainie, do której nas wysłałeś. Jest to ziemia rzeczywiście mlekiem i miodem płynąca. Oto niektóre jej owoce. 28 Ale naród tam mieszka­jący jest potężny, a miasta są dobrze obwarowane i bardzo wiel­kie. Spotkaliśmy tam również synów Anaka. 29 W okolicach Negeb mieszkają Amalekici, w górach - Chetyci, Jebuzyci i Amoryci, a Kananejczycy nad brzegiem morza i wzdłuż Jordanu. 30 Kaleb polecił ludowi zaprzestać narzekań na Mojżesza. Mówił przy tym: Wstańmy, uderzmy na ten kraj, którym możemy zawładnąć.

31 Ale ci, którzy byli tam razem z nim, powiedzieli: Nie możemy zaatakować tego ludu, bo jest on silniejszy od nas. 32 I zaczęli opo­wiadać wszystkim synom Izraela o kraju, który na własne oczy oglą­dali. Mówili tak: Kraj, któryśmy przemierzyli wzdłuż i wszerz, aby go dobrze poznać, to kraj pożerający swoich mieszkańców. Ludzie, których tam spot­kaliśmy, są wyso­kiego wzrostu. 33 Widzieliśmy tam olbrzymów, potomków Anaka, pochodzącego z owej rasy olbrzy­mów. W porównaniu z nimi my sami - i w naszych oczach, i według ich oceny - bylibyśmy jak szarań­cza.

14

1 I wszyscy zgromadzeni podnieśli głos, wołając do­nośnie i lamentując przez całą noc. 2 Wszyscy synowie Izraela szemrali przeciw Mojżeszowi i Aaronowi, a całe zgromadzenie mówiło do nich: Szkoda, że nie pomarliśmy w krainie egipskiej albo nie wygi­nęliśmy na tej pustyni. 3 Po cóż pro­wadził nas Jahwe do tego kraju? Żebyśmy tu mieli wszyscy paść od miecza, a nasze dzieci i żony żeby stały się ich łupem. Czy nie byłoby lepiej dla nas wrócić do Egiptu? 4 I mówili jedni do drugich: Wybie­rzmy sobie wodza i wracajmy do Egiptu!

5 Wtedy Mojżesz i Aaron padli na twarze przed całym zgromadze­niem synów Izraela, 6 a Jozue, syn Nuna, oraz Kaleb, syn Jefunnego, dwaj spośród tych, którzy poszli na zwiad do ziemi kananejskiej, rozdarli swoje szaty 7 i tak zaczęli mówić do całego zgromadzenia synów Izraela: Kraj, któryśmy przemierzyli w czasie naszego zwiadu, jest wspaniały. 8 Jeżeli Jahwe okaże nam swoją łaskawość, to wprowadzi nas do tej krainy i da nam ją na własność. Jest to kraj płynący mlekiem i miodem. 9 Tylko nie buntujcie się przeciw Jahwe i nie bójcie się mieszkańców tego kraju, gdyż staną się naszym łu­pem. Już zabrakło im tego, co stanowiło ich obronę, natomiast naszą obroną jest Jahwe. Nie lękajcie się ich tedy. 10 Kiedy całe zgromadzenie mówiło o tym, żeby ich ukamienować, chwała Jahwe objawiła się nad Namiotem Spot­kania wobec wszystkich synów Izraela. 11 Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Jak długo jeszcze ten naród będzie Mnie znieważał? Jak długo jeszcze nie będzie Mi wierzył, mimo tylu cudów, których doko­nałem na jego oczach? 12 Ześlę nań zarazę i wyniszczę go. A ty staniesz się ojcem narodu większego i potęż­niejszego niż oni. 13 Po­wiedział tedy Mojżesz do Jahwe: Egipcjanie wie­dzą już, że to Ty mocą swoją wypro­wadziłeś ich z Egiptu. Donieśli o tym już także mieszkańcom tego kraju. 14 Wszyscy teraz wiedzą, że Ty, Jahwe, jesteś w pośrodku tego ludu, że okazujesz mu swoje ob­licze, że Twój obłok utrzymuje się nad nimi i że ty idziesz przed nimi za dnia jako słup z obłoku, a nocą - jako słup ognisty. 15 Jeżeli wytra­cisz ten lud co do jednego, to na­rody, które o Tobie słyszały, po­wiedzą: 16 Jahwe nie potrafił wprowadzić tego ludu do ziemi, którą im poprzysiągł, i dlatego wytracił ich na pustyni. 17 Niech więc teraz objawi się wielka moc Pana zgodnie z tym, co powie­działeś: 18 Jahwe jest nieskory do gniewu, ale bogaty w dobroć, niepo­mny na niegodziwości i grzechy. Nie traktuje jednak grzesznika jak nie­winnego, a dzieci karze za występki ich ojców, aż do trzeciego i czwar­tego pokolenia. 19 Wybacz temu ludowi jego niegodziwości według wielkiego miłosierdzia Twego, tak jak przebaczałeś mu od wyjścia z Egiptu aż dotąd. 20 Jahwe powie­dział: Przebaczam na Twoją prośbę. 21 Ale Ja żyję i chwała Jahwe wypełni całą ziemię. 22 Wszyscy, którzy widzieli moją chwałę i cuda zdziałane przeze Mnie w Egipcie i na pustyni, wszyscy ci, którzy kusili Mnie już dziesięć razy, a nie słuchali mojego głosu, 23 nie zoba­czą kraju, który Ja poprzy­siągłem ich ojcom. Żaden z tych, którzy Mną wzgardzili, nie zobaczy tej krainy. 24 Tylko sługa mój Kaleb, ożywiony innym duchem i wiernie przywiązany do Mnie, wejdzie do kraju, ku któremu wyruszył, a jego potomkowie wezmą go w posia­danie. 25 Amalekici i Kananejczycy mieszkają w dolinie. Jutro zawró­ci­cie i udacie się w kierunku pustyni drogą wiodącą nad Morze Czer­wone.

26 Jahwe mówił do Mojżesza i Aarona tak: 27 Jak długo jeszcze będę znosił to przewrotne zgroma­dzenie, które tak szemrze przeciw Mnie? Doszły do Mnie szemrania synów Izraela, występujących przeciw Mnie. 28 Powiedz im: Żyję Ja, mówi Jahwe! Postąpię z wami tak, jak się tego domagaliście ode Mnie. 29 Wasze trupy zaścielą pus­tynię. Żaden z was, którzyście zostali poddani spisowi, licząc od dwudziestego roku życia wzwyż, wy szemrzący przeciw Mnie, 30 nie wej­dzie do krainy, w której poprzysią­głem was osiedlić. Nie spotka to jedynie Kaleba, syna Jefunnego, i Jozuego, syna Nuna. 31 Natomiast wasze małe dzieci, te, o których mówiliście, że staną się łupem [waszych wrogów], tam wprowa­dzę i one dopiero zobaczą kraj, którym wyście wzgardzili. 32 A waszymi trupami będzie zasłana pustynia, 33 synowie wasi zaś będą się błąkali ze swymi stadami przez czterdzieści lat po pustyni i dopóty będą się ugi­nać pod ciężarem waszej niena­wiści, dopóki i wasze trupy nie roz­padną się na pustyni. 34 Jak przez czterdzieści dni przeprowadzaliście zwiad w [przyobiecanym wam] kraju - ile dni, tyle lat - tak przez czterdzieści lat będziecie cierpieć za wasze winy i przekonacie się sami, co to znaczy być daleko ode Mnie. 35 Ja Jahwe, Ja wam to powiedzia­łem. Oto, co uczynię temu zgroma­dzeniu przewrotnemu, które przeciw Mnie wystąpiło: pochłonie ich ta pustynia, zginą na niej.

36 Ludzie, których wysłał Moj­żesz na zwiad do ziemi kananejskiej i którzy po powrocie stamtąd na­mawiali do buntu przeciwko niemu całe zgromadzenie [fałszywie] przedstawiając ów kraj, 37 ci wszy­scy, którzy tak mówili o tym kraju, rażeni plagą skonali nagle na oczach Jahwe. 38 Jedynie Jozue, syn Nuna, i Kaleb, syn Jefunnego, ocaleli spośród tych, co byli na zwiadzie w ziemi [kananejskiej].

39 Mojżesz przekazał te słowa wszystkim synom Izraela, czym zasmucił bardzo cały naród.  40 Wsta­­wszy wczesnym rankiem, wyruszyli na szczyt góry, mówiąc: Pójdziemy do ziemi, o której mówił Jahwe, bośmy naprawdę zgrzeszyli. 41 Ale Mojżesz powiedział: Dlaczego łamiecie nakaz Jahwe? To się wam nie uda! 42 Nie idźcie tam, bo nie ma już wśród was Jahwe. Nie do­prowadzajcie do tego, żeby was wyniszczyli wasi nieprzyjaciele. 43 Czekają tam na was Amalekici i Kananejczycy. Wszyscy zginiecie od miecza, bo odwróciliście się od Jahwe. Jahwe nie będzie już z wami. 44 Oni jednak uparli się, żeby iść na szczyt góry. Tylko Arka Przymierza Pana i Mojżesz nie opuścili obozu. 45 Wówczas miesz­kający w tych górach Amalekici i Kananejczycy zstąpili na dół, roz­gromili ich i rozproszyli po całym kraju, aż do miejscowości Chorma.

Ofiary i posługa kapłanów: 15,1-41

15

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Kiedy wejdziecie do kraju, w którym pozostaniecie, gdyż Ja wam go daję, 3 i kiedy już złożycie na cześć Jahwe ofiarę trawioną przez ogień, czyli ofiarę całopalenia, albo ofiarę w związku z wypełnieniem jakiegoś ślubu, albo jakąkolwiek ofiarę dobrowolną, albo wreszcie ofiarę z okazji waszych świąt, aby przez spalenie cielców lub owiec zgoto­wać woń miłą dla Jahwe, 4 wówczas ten, kto będzie składał ofiarę dla Jahwe, niech przyniesie - jako dar na ofiarę z pokarmów - jedną dzie­siątą efy mąki zmieszanej z jedną czwartą hinu oliwy. 5 Jako ofiarę z płynów winno się złożyć - przy ofierze całopalenia lub ofierze pojednania - jedną czwartą hinu wina do każdego baranka. 6 Przy ofierze z barana należy złożyć jako ofiarę z pokarmów dwie dziesiąte czystej mąki zmieszanej z jedną trzecią hinu oliwy. 7 Przy ofierze z płynów powinno się złożyć jedną trzecią hinu wina jako woń miłą dla Jahwe. 8 Gdy będziesz składał mło­dego cielca, czy to na ofiarę całopa­lenia, czy to jako ofiarę w związku z wypełnieniem ślubu, czy wreszcie jako ofiarę pojednania dla Jahwe, 9 wówczas razem z cielcem złożysz jako ofiarę z pokarmów trzy dzie­siąte [efy] najczystszej mąki zmieszanej z połową hinu oliwy, 10 a jako ofiarę z płynów - pół hinu wina. Będzie to razem [z cielcem] ofiara strawiona przez ogień na woń miłą dla Jahwe.

11 Tak należy postępować przy składaniu ofiary z każdego cielca, barana, jagnięcia albo koźlęcia. 12 Tak macie uczynić przy każdej sztuce, stosownie do liczby zwierząt składanych na ofiarę. 13 Tak będzie postępował każdy z was, gdy będzie spalał ofiarę na woń miłą dla Jahwe. 14 Podobnie zachowa się każdy mieszkający z wami cudzo­ziemiec lub jakikolwiek inny czło­wiek od wielu pokoleń mieszkający wśród was, gdy będzie chciał złożyć ofiarę jako woń miłą dla Jahwe. 15 To samo prawo obowiązuje w tym przypadku zarówno was, jak i ob­cych, którzy wśród was przebywają. Prawo to zostało ustanowione na zawsze dla wszystkich waszych potomków, tak dla cudzoziemców, jak i dla was, wobec Jahwe. 16 Jed­ne i te same reguły obowiązują was i cudzoziemców, którzy wśród was żyją.

17 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 18 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: 19 Kiedy już przybędziecie do kraju, ku któ­remu was prowadzę, i kiedy już zaczniecie się żywić chlebem tej ziemi, złożycie ofiarę dla Jahwe. 20 Jako pierwociny ciasta złożycie w darze okrągły placek. Ofiarujecie go jako szczególny dar klepiska. 21 Jako pierwociny z waszych po­karmów będziecie składać ofiarę dla Jahwe wy i wasi potomkowie.

22 Jeżeli dopuścicie się jakiegoś wykroczenia przez nieuwagę, łamiąc któreś z przykazań danych Moj­żeszowi przez Jahwe 23 [albo sprzeniewierzając się] czemukol­wiek, co zostało zlecone Mojżeszowi przez Jahwe od dnia, w którym Jahwe dał swoje przykazania, przez wszystkie wasze pokolenia, jeżeli więc ktoś wykroczył przez nieuwagę 24 i nikt ze zgromadzenia nie spos­trzegł tego, to całe zgromadzenie złoży młodego cielca jako ofiarę całopalenia na woń miłą dla Jahwe razem z ofiarą z potraw i z ofiarą z płynów, zgodnie z przepisami, oraz jednego kozła na ofiarę prze­błagania za grzechy. 25 Kapłan dokona obrzędu przebłagania za grzechy całego zgromadzenia synów Izraela i grzechy ich będą im przebaczone, bo były to wykro­cze­nia, których dopuszczono się przez nieuwagę. Złożą oni też swoje ofiary: ofiarę strawioną przez ogień na cześć Jahwe, ofiarę prze­błagania Jahwe za grzechy, czyli za wykro­czenia, których dopuścili się przez nieuwagę. 26 I tak zostanie uniewin­nione całe zgromadzenie synów Izraela oraz wszyscy cudzoziemcy żyjący wśród was, bo lud dopuścił się tych wykroczeń przez nieuwagę.

27 Jeżeli wykroczenia przez nie­uwagę dopuścił się pojedynczy czło­wiek, to złoży ofiarę z jednego koźlęcia rocznego na przebłaganie za grzech. 28 Kapłan dokona obrzę­du przebłagania Jahwe za wykro­czenie tego, który zbłądził przez nieuwagę. Po dokonaniu przebła­gania człowiek ten będzie wolny od winy. 29 To samo prawo, dotyczące popełnienia jakiegoś zła przez nie­uwagę, odnosi się do każdego zarówno spośród synów Izraela, jak i spośród cudzoziemców, żyjących między wami. 30 Gdyby zaś ktoś z was lub jakiś cudzoziemiec z całą świadomością dopuścił się zła, powinien być wyłączony spośród swego ludu. 31 Pogardził on bowiem słowem Jahwe i złamał Jego przy­kazanie: zostanie wyłączony [ze swojej społeczności] i poniesie odpo­wiedzialność za swoją winę.

32 Gdy synowie Izraela znaj­dowali się na pustyni, spotkali tam pewnego człowieka, który zbierał drwa w dzień szabatu. 33 Ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, przyprowadzili go do Mojżesza oraz Aarona i postawili przed całym zgromadzeniem. 34 Oddano go pod straż, bo jeszcze nie zdecydowano, co należy z nim uczynić. 35 A Jahwe powiedział do Mojżesza: Człowiek ten musi umrzeć. Całe zgroma­dze­nie wyprowadzi go za obóz i uka­mienuje. 36 Tak więc wszyscy zgro­madzeni wyprowadzili go z obozu i ukamienowali. Poniósł śmierć zgodnie z poleceniem, jakie Mojżesz otrzymał od Jahwe.

37 Powiedział Jahwe do Mojże­sza: 38 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im, żeby sobie robili, oni sami oraz ich potomkowie, frędzle na brzegach szat. Wszystkie frędzle powinny być wykonane ze sznurka z purpury fioletowej. 39 Będziecie nosić owe frędzle po to, żebyście, patrząc na nie, mogli sobie przypo­minać wszystkie moje przykazania i wpro­wadzać je w życie, a nie pod­dawać się pożądliwościom waszych serc i oczu, wiodących was ku nie­prawości. 40 Będziecie więc przypo­minali sobie wszystkie moje przy­kazania i wprowadzali je w życie, dzięki czemu będziecie święci w oczach waszego Boga. 41 Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was wyprowadził z ziemi egipskiej, aby być waszym Bogiem. Ja jestem Jahwe, wasz Bóg.

Bunt Koracha, Datana i Abirama: 16,1-17,28*

16

1 Korach, syn Jishara, syna Kehata, syna Lewiego, zawarł przymierze z Datanem i Abiramem, synami Eliaba, oraz z Onem, synem Peleta, syna Rubena. 2 Razem powstali przeciw Mojżeszowi, mając po swojej stronie dwustu pięćdziesięciu ludzi spośród synów Izraela, przywódców zgromadzenia, członków rady i ludzi powszechnie szanowanych. 3 Oni to wystąpili przeciwko Moj­żeszowi i Aaronowi, mówiąc: Dosyć już tego! Całe zgromadzenie jest święte, wszyscy są święci i Jahwe jest pośród nich. Dlaczegóż to wy wynosicie się ponad całe zgro­madzenie Jahwe? 4 Kiedy Mojżesz to usłyszał, upadł na twarz, 5 po czym przemówił do Koracha i jego ludzi w te słowa: Jutro Jahwe pokaże ci, kto rzeczywiście należy do Niego, kto jest naprawdę święty i kto może zbliżyć się do Niego. 6 Zróbcie tak: Korach i jego ludzie niech wezmą kadzielnice, 7 a jutro niech rozpalą węgle i nałożą won­ności przed Jahwe. Ten, którego Jahwe wybierze, okaże się świętym. Dosyć już tego, synowie Lewiego.

8 Ponadto powiedział Mojżesz do Koracha: Posłu­chajcież, synowie Lewiego: 9 Czy mało wam tego, że Bóg Izraela oddzielił was od reszty Izraela, pozwalając wam zbliżyć się do siebie, abyście mogli pełnić służbę w przybytku Jahwe i stojąc przed całym zgromadzeniem, pełnić w jego imieniu służbę? 10 On to sprawił, że możesz się zbliżać do Niego, ty i wszyscy twoi bracia, synowie Lewiego, razem z tobą. A wy domagacie się jeszcze god­ności ka­płańskiej! 11 To w tym celu ty i ci twoi ludzie występujecie przeciw Jahwe! A Aaron, kimże on jest, że szemrzecie przeciwko niemu?

12 Kazał też Mojżesz przywołać do siebie Datana i Abirama, synów Eliaba, ale oni oświadczyli, że nie przyjdą. 13 Mówili przy tym: Czyż nie dosyć, że nas wyprowadziłeś z kraju płynącego mlekiem i miodem, byśmy wyginęli na pustyni, a teraz jeszcze chcesz panować nad nami? 14 Przecież kraj, do którego nas przywiodłeś, nie opływa w mleko i miód! Nie dałeś nam w posiadanie terenów pokrytych winnicami! Myślisz, że ludzie nie widzą tego wszystkiego? Nie przyjdziemy!

15 Wtedy Mojżesz, rozgniewa­wszy się bardzo, powiedział do Jahwe: Nie zważaj, proszę, na ich ofiary. Żadnemu z nich nie wziąłem nawet jednego osła, nikomu nie wyrządziłem najmniejszej krzywdy. 16 Do Koracha zaś Mojżesz powie­dział: Jutro staniesz przed Jahwe, ty sam, wszyscy twoi ludzie, ty i oni wspólnie z Aaronem. 17 Niech każdy z was weźmie jedną kadzielnicę i nałoży kadzidła, i niech każdy z was przyniesie swoją kadzielnicę przed Jahwe, razem dwieście pięć­dziesiąt kadzielnic. Także ty i Aaron przynieście swoje kadzielnice. 18 Wzięli więc każdy swoją kadziel­nicę, nałożyli węgli, wsypali kadzi­dła i stanęli, wraz z Mojżeszem i Aaronem, przy wejściu do Namio­tu Spotkania. 19 Korach zwołał także, przy wejściu do Namiotu Spotkania, zgromadzenie prze­ciwko Mojżeszowi i Aaronowi. I wtedy to ukazała się całemu zgro­madzeniu chwała Jahwe.

20 I przemówił Jahwe do Mojże­sza i Aarona w te słowa: 21 Odłączcie się od tego zgromadzenia, a Ja unicestwię je w jednej chwili. 22 Wtedy Mojżesz i Aaron upadli na twarze i zaczęli prosić, mówiąc: O Boże, Boże, od którego zależy życie każdej istoty! Przecież zgrze­szył tylko jeden człowiek, a Ty zapłonąłeś gniewem przeciwko całemu zgromadzeniu! 23 Rzekł tedy Jahwe do Mojżesza: 24 Zwróć się do całego zgromadzenia i wszystkim powiedz tak: Odłączcie się wyraźnie od tych, co otaczają namiot Kora­cha, Datana i Abirama.

25 Wstał więc Mojżesz i poszedł do Datana i Abirama. Za nim poszli też starsi Izraela. 26 I przemówił Mojżesz do zgromadzenia w te słowa: Odsuńcie się od namiotów tych ludzi przewrotnych i nie dotykajcie niczego, co do nich należy. W przeciwnym bowiem razie zginiecie na skutek ich grzechów. 27 Odsunęli się więc wszyscy od namiotów Koracha, Datana i Abirama. Wtedy wyszli również na zewnątrz Datan i Abiram i stanęli przy wejściach razem ze swoimi żonami, starszymi dziećmi i nie­mowlętami. 28 Mojżesz powiedział: Zaraz przekonacie się, że Jahwe posłał mnie, żebym to wszystko uczynił, i że niczego nie robię od samego siebie. 29 Jeżeli ci ludzie umrą tak, jak umierają wszyscy ludzie, i jeśli ich los jest taki, jak los wszystkich ludzi, będzie to oznaczało, że nie zostałem posłany przez Jahwe. 30 Jeśli jednak Jahwe uczyni rzecz niezwykłą, jeśli ziemia rozstąpi się i pochłonie w swoich czeluściach ich samych oraz cały ich dobytek, jeśli tak znajdą się w miejscu przebywania umarłych, to przekonacie się, że ci ludzie odstąpili od Jahwe.

31 Zaledwie skończył mówić te słowa, rozstąpiła się pod nimi zie­mia. 32 Otwarły się czeluści ziem­skie i pochłonęły ich samych oraz całe ich rodziny razem z wszystkimi ludźmi Koracha i z całym ich dobyt­kiem. 33 Żywcem znaleźli się w otch­łani zmarłych, oni sami i wszystko, co do nich należało. Potem ziemia znów zamknęła się nad nimi i tak zniknęli spośród swego ludu. 34 Wszyscy zaś Izraelici, którzy koło nich byli, uciekli, słysząc ich przej­mujące krzyki. I wołali: Uciekajmy, bo inaczej ziemia nas pochłonie! 35 Potem wybuchł ogień zesłany przez Jahwe i pochłonął dwustu pięćdziesięciu ludzi, którzy składali ofiarę kadzenia.

17

1 I przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: 2 Nakaż Eleazarowi, synowi Aarona, kap­łanowi, wziąć z miejsca, gdzie płonął ogień, kadzielnice i usunąć je daleko poza ogień, gdyż są to rzeczy poświęcone. 3 Kadzielnice tych ludzi, którzy swoje występki opłacili własnym życiem, należy przekuć na cienkie blachy i zużyć na pokrycie ołtarza całopalenia. Były już bowiem poświęcone samemu Jahwe i stały się święte. Będą służyły za znaki [ostrzeżenia] dla synów Izraela. 4 Wziął więc kapłan Eleazar kadzielnice mie­dziane, przyniesione przez tych, którzy zginęli w ogniu, i przekuł je na cienkie blachy do obicia ołtarza. 5 Są one znakami przypomnienia dla synów Izraela, żeby nikt spoza rodu Aarona nie ważył się składać kadzidła przed Jahwe, gdyż w prze­ciwnym razie spotka go los taki, jak Koracha i jego ludzi, zgodnie z tym, co Jahwe powiedział Mojżeszowi.

6 Następnego dnia całe zgroma­dzenie synów Izraela szemrało przeciw Mojżeszowi i Aaronowi, mówiąc: To za waszą sprawą uległ zagładzie lud Jahwe. 7 Ponieważ zgromadzeni zbliżali się coraz bar­dziej, Mojżesz i Aaron ruszyli w kie­runku Namiotu Spotkania. Obłok [zaś] okrył namiot i ukazała się chwała Boża. 8 Mojżesz i Aaron stanęli przed Namiotem Spotkania, 9 a Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 10 Oddalcie się od tego zgromadzenia, a Ja unicestwię je w jednej chwili. Wtedy oni upadli na twarze, 11 a Mojżesz powiedział do Aarona: Weź kadzielnicę, nałóż węgli z ołtarza, nasyp kadzidła i udaj się szybko przed zgroma­dzenie, aby dokonać za wszystkich nich obrzędu przebłaga­nia, gdyż gniew wyruszył sprzed oblicza Jahwe i nadciąga zagłada. 12 Wziął więc Aaron kadzielnicę, tak jak polecił mu Mojżesz, i przebiegł przez sam środek zgromadzenia, kiedy zagłada zaczęła już spadać na wszystkich. Nałożywszy kadzidła, dokonał obrzędu przebłagania za cały lud. 13 Następnie stanął pomię­dzy już martwymi a jeszcze żyją­cymi i plaga się zatrzymała. 14 Czternaście tysięcy siedmiuset ludzi zginęło, nie licząc tych, którzy polegli z powodu Koracha. 15 Potem Aaron wrócił do Mojżesza i stanął przy wejściu do Namiotu Spot­kania. Ustała też [śmiercionośna] plaga.

16 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 17 Zwróć się do synów Izraela i pozbieraj od nich laski, tak żeby na każde pokolenie wypadała jedna laska, czyli razem dwanaście lasek od przywódców dwunastu pokoleń. Na każdej lasce niech będzie wypisane imię [przywódcy pokolenia].

18 Na lasce Lewiego niech będzie wypisane imię Aarona, bo tylko jedna laska może wypaść na każ­dego przywódcę pokolenia. 19 Zło­żysz laski w Namiocie Spotkania przed Arką Świadectwa, tam gdzie Ja spotykam się z wami. 20 Oddzielę od reszty tego męża, którego laska zakwitnie. Wtedy też położę kres szemraniom, jakie podnoszą prze­ciwko wam synowie Izraela. 21 Moj­żesz przemówił do synów Izraela, po czym wszyscy przywódcy oddali mu swoje laski stosownie do liczby pokoleń, czyli dwanaście lasek. Laska Aarona znajdowała się w samym środku innych lasek. 22 I położył Mojżesz wszystkie laski przed Jahwe w Namiocie Spot­kania.

23 Następnego dnia, gdy Mojżesz wrócił do Namiotu Spotkania, zauważył, że laska Aarona, przypa­dająca na pokolenie Lewiego, oży­wiła się: wypuściła pąki, zakwitła i wydała owoce migdału. 24 Wziął wtedy Mojżesz wszystkie laski sprzed [oblicza] Jahwe i odniósł je synom Izraela, a kiedy je zobaczyli, każdy wziął swoją laskę. 25 I powie­dział Jahwe do Mojżesza: Umieść laskę Aarona przed Arką Świadec­twa, aby była znakiem ostrzeżenia dla synów buntu, iżby przestali szemrać w mojej obecności i nie musieli ulec zagładzie. 26 I tak uczynił Mojżesz; wszystko zrobił dokładnie tak, jak mu nakazał Jahwe. 27 Wtedy synowie Izraela powiedzieli do Mojżesza: Giniemy, jesteśmy zgubieni, wszyscy jes­teśmy zgubieni! 28 Ktokolwiek zbliży się do przybytku Jahwe, musi umrzeć. Czy wszystkich nas musi spotkać zagłada?

Posługi i wynagradzanie kapłanów i lewitów: 18,1-32

18

1 Jahwe powiedział do Aarona: Ty i twoi synowie, cały dom twojego ojca razem z tobą, będziecie odpowiedzialni za wszyst­kie wykroczenia przeciwko przybyt­kowi. Ty i twoi synowie wspólnie z tobą będziecie też odpowiedzialni za całe wasze kapłaństwo. 2 Niech przyjdą również do przybytku inni twoi bracia z pokolenia Lewiego, czyli z domu twego ojca, niech się do ciebie przyłączą i wspierają ciebie i twoich synów, gdy będziecie pełnić waszą służbę przed wejściem do Namiotu Spotkania. 3 Oni to oto­czą należytą troską i ciebie samego, i cały namiot. Nie wolno im będzie jednak dotykać ani przedmiotów do sprawowania kultu w przybytku, ani ołtarza, żeby ich za to nie spot­kała kara śmierci, zresztą zarówno ich, jak i was. 4 Niech się przyłączą do ciebie i niech mają w swojej opiece Namiot Spotkania i wszys­tko, co się tam dokonuje. Niech nikt z obcych nie przyłącza się do was. 5 Wy sami zajmiecie się posługiwa­niem w przybytku i wokół ołtarza, żeby już Jahwe nie gniewał się na synów Izraela. 6 Odłączyłem przeto braci waszych, lewitów, spośród synów Izraela. Poświęceni w ten sposób dla Jahwe, zostaną wam przekazani w darze, do obsługi Namiotu Spotkania. 7 Ty i twoi synowie razem z tobą będziecie obejmowali waszą kapłańską pos­ługą wszystko to, co dotyczy ołtarza i co się znajduje poza zasłoną. Wszystkie te obowiązki będą nale­żały do was. Wam jako dar spec­jalny przekazuję posługę kapłań­ską. Gdyby do niej przy­stępował ktoś spośród obcych, poniesie śmierć.

8 Jahwe powiedział do Aarona: Oto Ja daję ci to wszystko, co prze­kazuje się dla Mnie, oraz to wszys­tko, co zostało poświęcone [dla Mnie] przez synów Izraela. Daję ci to z racji namaszczenia, jakie otrzy­małeś ty i twoi synowie na mocy prawa ustanowionego na wieki. 9 Oto, co będzie należeć do ciebie z rzeczy świętych, poza tym, co powinno być strawione przez ogień: wszystkie dary ofiarne, to znaczy wszystko, co składa się na ofiary z pokarmów, na ofiary przebłagalne za grzechy oraz na wszystkie skła­dane dla Mnie ofiary pojednania. Wszystko to jako rzeczy najświętsze będzie należeć do ciebie i do twoich synów. 10 Wolno wam będzie spoży­wać je na miejscu poświęconym, ale spożywać je mogą tylko mężczy­źni. Będą to święte potrawy. 11 Po­nadto będą do ciebie należeć wszys­tkie dary składane przez synów Izraela jako ofiary kołysania. Na mocy prawa ustanowionego na wieki przekazuję je tobie, twoim synom i twoim córkom. Każdy z twojego domu może je spożywać, byle by był czysty. 12 Prze­kazuję ci również najlepszą część oliwy, wina gronowego i zboża, czyli wszystko to, co składa się jako ofiarę z pierwocin dla Jahwe. 13 Dla ciebie będą pierwsze owoce ziemi, złożone przez nich na ofiarę dla Jahwe. Kto­kolwiek będzie czysty w twoim domu, może z nich spożywać. 14 Dla ciebie będzie także wszystko, co tylko Izraelici obłożą klątwą. 15 Nad­to dla ciebie przeznacza się także wszystko, co pierworodne i jako takie jest ofiarowane dla Jahwe zarówno spośród ludzi, jak i spośród zwierząt, jednakże pod warunkiem, że dokonasz wykupu pierworodnych spośród ludzi i zło­żysz okup za pierworodne spośród zwierząt nieczystych. 16 Zwierzęta zaś, które będą miały już co naj­mniej miesiąc, niech będą objęte okupem, którego wysokość wyzna­czysz w następujący sposób: pięć sykli srebra, licząc według sykla świątynnego, czyli po dwadzieścia ger za sykl. 17 Nie będziesz jednak składał okupu za pierworodne cielca ani owcy, ani kozy: są one już święte. Rozlejesz ich krew na ołtarzu i spalisz ich tłuszcz w ogniu na woń miłą dla Jahwe. 18 Mięso z nich, jak na przykład mostek składany na ofiarę kołysania oraz prawa łopatka, będzie przekazane tobie. 19 Wszystko, co będzie zło­żone z rzeczy poświęconych, co synowie Izraela ofiarują dla Jahwe, wszystko to oddaję tobie, twoim synom i córkom. Jest to przymierze soli mające trwać na wieki, ustano­wione wobec Jahwe dla ciebie i dla twoich potomków.

20 I powiedział Jahwe do Aarona: Nie będziesz miał żadnego dziedzictwa w ich kraju i nie będzie wśród nich żadnej cząstki dla ciebie. To Ja jestem twoją cząstką i twoim dziedzictwem pośród synów Izraela. 21 Lewitom za prace, które będą wykonywać, za ich posługi­wanie w Namiocie Spotkania, przekazuję jako dziedzictwo wszys­tkie dziesięciny składane przez synów Izraela. 22 Pozostali synowie Izraela nie będą mogli się zbliżać do Namiotu Spotkania. W przeciwnym razie dopuszczą się przestępstwa i będą musieli ponieść karę śmierci. 23 Wszelkie posługi w Namiocie Spotkania będą pełnić lewici, bio­rąc na siebie odpowiedzialność za własne przewinienia. Na mocy prawa, ustanowionego na zawsze dla wszystkich waszych potomków, nie będą oni mieli żadnego dzie­dzictwa pośród synów Izraela. 24 Natomiast przeznaczam dla le­witów jako ich dziedzictwo wszelką dziesięcinę składaną przez synów Izraela dla Jahwe. Dlatego powie­działem im: Nie będą mieć dzie­dzictwa wśród synów Izraela.

25 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 26 Zwrócisz się do le­witów i powiesz im tak: Gdy otrzy­macie od synów Izraela dziesięcinę, którą Ja przekazuję wam z ich własności na wasze dziedzictwo, złożycie jedną dziesiątą z całej dziesięciny jako ofiarę dla Jahwe. 27 Danina, którą złożycie, będzie potraktowana tak, jakbyście ofiaro­wali zboże z waszego klepiska albo młode wino z prasy [do wyciskania winnych jagód]. 28 W ten sposób wy również będziecie składać ofiarę dla Jahwe ze wszystkich dziesięcin, jakie otrzymacie od synów Izraela. Ofiara, którą przeznaczycie dla Jahwe, będzie przez was przeka­zana na ręce kapłana Aarona. 29 Z wszystkiego, co tylko otrzymacie, będziecie składali ofiarę dla Jahwe: będziecie zawsze wybierać cząstkę najlepszą i najświętszą ze wszyst­kiego. 30 Powiesz im także: Gdy złożycie w ofierze część najlepszą, to dziesięciny składane lewitom będą traktowane tak samo, jak dary po­chodzące z klepiska albo z prasy [do wyciskania winnych jagód]. 31 Na każdym miejscu będziecie mogli z tego spożywać wy i wasze rodziny. Jest to bowiem wasza zapłata za posługę sprawo­waną przez was w Namiocie Spotkania. 32 Będziecie wolni od wszelkiej winy i nie pomrzecie, jeśli złożycie z tego, co będzie wam dane, cząstkę najlepszą; nie będzie wam też poczytane za zbezczeszczenie ofiar skła­danych przez synów Izraela.

Woda do oczyszczeń: 19,1-22

19

1 Jahwe przemówił do Mojżesza i Aarona w te słowa: 2 Oto przepisy prawa, które Jahwe ustanowił, nakazując: Powiedz synom Izraela, żeby ci przypro­wadzili krowę czerwonej maści, bez żadnych plam czy braków fizycz­nych, taką, która jeszcze nie miała na sobie jarzma. 3 Przekażcie ją kapłanowi Eleazarowi, który też wyprowadzi ją z obozowiska i każe zabić w swojej obecności. 4 Kapłan Eleazar weźmie krew z zabitej krowy, umoczy w niej palec i doko­na siedmiu pokropień od strony wejścia do Namiotu Spotkania. 5 Potem w obecności kapłana spali się krowę; spalić należy jej skórę, mięso i krew oraz zawartość jelit. 6 Potem weźmie kapłan nieco drzewa cedrowego, hizopu i kar­mazynu i wrzuci to wszystko na ogień, w którym spala się krowa. 7 Następnie wypierze swoje szaty i wykąpie się w wodzie. Wróciwszy do obozu, pozostanie nieczysty aż do wieczora. 8 Ten, który się zajmo­wał spalaniem krowy, wypierze również swoje ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. 9 Ktoś spośród czystych zbierze popiół ze spalonej krowy i wyrzuci go poza obóz, na miejsce czyste, gdzie powinien być zacho­wany aż do czasu zwołania najbliż­szego zgromadzenia synów Izraela i użyty do sporządzenia wody oczy­szczenia. Jest to ofiara prze­błagania za grzechy. 10 Ten, kto będzie zbierał popiół z krowy, upie­rze swoje ubranie, ale pozostanie nieczysty aż do wieczora. Prawo to, ustanowione na zawsze, będzie obowiązywać zarówno synów Izra­ela, jak i cudzoziemców, którzy mieszkają wśród nich.

11 Ten, kto dotknie się zmarłego, jakichkolwiek zwłok ludzkich, będzie nieczysty przez siedem dni. 12 Obmyje się w tej wodzie dnia trzeciego oraz siódmego i będzie czysty. Jeśli jednak się nie obmyje dnia trzeciego i siódmego, nie będzie czysty. 13 Kto dotknie się zwłok, czyli ciała człowieka zmar­łego, a nie podda się oczyszczeniu, uczyni nieczystym także przybytek Jahwe. Taki człowiek musi być wyłączony ze społeczności Izraela. Ponieważ nie spłynęła po nim woda oczyszczenia, jest nieczysty. Jego nieczystość nadal pozostaje na nim.

14 A oto inne prawo: Jeśli jakiś człowiek umrze w namiocie, to przez siedem dni będzie nieczyste wszystko, cokolwiek się tam znajduje, i każdy, kto w tym czasie wejdzie do namiotu. 15 Nieczyste będą też wszelkie znajdujące się tam naczynia, jeśli nie mają przy­mocowanego nakrycia.

16 Nieczysty będzie przez siedem dni ten, kto dotknąłby się na polu ciała człowieka poległego od miecza czy naturalnie zmarłego albo kości ludzkich, albo jakiegoś grobu.

17 Chcąc oczyścić kogoś, kto stał się nieczysty, należy wziąć trochę popiołu ofiary spalonej na przebłaganie za grzechy i wsypać do naczynia napełnionego świeżą wodą. 18 Człowiek nie zbrukany żadną nieczystością weźmie hizop, umoczy go w wodzie i pokropi na­miot, wszystkie znajdujące się w nim przedmioty i osoby, a zwła­szcza tego, który dotknął się kości człowieka zabitego czy zmarłego śmiercią naturalną, albo ludzkiego grobu. 19 Człowiek nie zbrukany żadną nieczystością trzeciego oraz siódmego dnia pokropi nieczystego i siódmego dnia będzie on już wolny od grzechu [nieczystości]. Nieczysty wypierze swoje ubranie i wykąpie się w wodzie. Wieczorem będzie już czysty. 20 Człowiek, który stał się nieczysty, a nie poddał się obrzę­dowi oczyszczenia, powinien być usunięty spośród zgromadzenia, gdyż sprowadza nieczystość na przybytek Pana. Ponieważ nie spły­nęła po nim woda oczyszczenia, pozostaje nadal nieczysty. 21 Będzie to dla nich prawo po wszystkie czasy. Ten, kto dokona pokropienia wodą oczyszczającą, upierze swoje ubranie, a ten, kto zetknie się z samą wodą oczyszczenia, pozo­stanie nieczysty do wieczora. 22 Wszystko, czego dotknie się czło­wiek nieczysty, stanie się nieczyste, ten zaś, którego dotknie nieczysty, będzie nieczysty do wieczora.

Cudowne wydobycie wody ze skały oraz śmierć Miriam i Aarona: 20,1-29

20

1 Całe zgromadzenie synów Izraela przy­było w pierw­szym miesiącu na pustynię Sin. Rozbili namioty w Kadesz, gdzie zmarła i została pochowana Miriam.

2 Ponieważ nie było na tym miej­scu wody dla całego zgromadzenia, zaczęto występować przeciwko Moj­żeszowi i Aaronowi. 3 Ludzie narzekali na Mojżesza, mówiąc: A czemuż to nie zginęliśmy i my, kiedy nasi bracia ginęli na oczach Jahwe? 4 Po co wy­prowadziliście całe zgromadzenie Jahwe na tę pustynię, gdzie i my wyginiemy, i cały nasz dobytek? 5 Po co nas wy­prowadziliście z Egiptu i przywied­liście w te zgubne okolice? Nie ma tu gdzie siać zboża, nie ma tu drzew figowych ani winnic, ani drzew granatowych, ani nawet wody do picia! 6 Mojżesz i Aaron odeszli zatem od całego zgromadzenia i zbliżyli się do wejścia do Namiotu Spotkania. Upadli na twarze i wtedy objawiła im się chwała Jahwe.

7 A Jahwe przemówił do Moj­żesza w te słowa: 8 Weź do ręki twoją laskę i zwołajcie, wspólnie z Aaronem, całe zgromadzenie. Na oczach zebranych przemówcie do skały, aby wytrysnęła z niej woda. I sprawisz, że wytryśnie ze skały woda, i napije się do woli całe zgro­madzenie i wszystko jego bydło. 9 I wziął Mojżesz laskę, która była przed Jahwe, tak jak mu nakazał Jahwe. 10 Potem polecili, Mojżesz i Aaron, stanąć całemu zgroma­dzeniu twarzą do skały, a następnie Mojżesz powiedział tak: Pos­łuchajcie, wy, buntownicy! Czy sądzicie, że nie uda się nam wydobyć dla was wody z tej skały? 11 Potem podniósł rękę i dwa razy uderzył laską w skałę. I popłynęła woda obficie. Napili się wszyscy ludzie i bydło.

12 A Jahwe powiedział do Moj­żesza i Aarona : Ponieważ nie wierzyliście we mnie i nie uznaliście mojej świętości na oczach synów Izraela, nie będzie wam dane wpro­wadzić tego zgromadzenia do kraju, który mu daję. 13 Są to wody spod Meriba, gdzie synowie Izraela zbun­towali się przeciw Jahwe i gdzie On okazał wobec nich swoją świętość.

14 Z Kadesz wysłał Mojżesz swoich ludzi do króla Edomu, do­nosząc mu co następuje: Tak oto mówi brat twój, Izrael: Znasz wszystkie utrapienia, jakie wypadło nam znosić. 15 Nasi ojcowie zawę­drowali kiedyś do Egiptu i pozo­stawaliśmy tam przez czas dość długi. Ale Egipcjanie uciskali nas i naszych ojców. 16 Zaczęliśmy więc wołać o pomoc do Jahwe i On nas wysłuchał: posłał swojego anioła i wy­prowadził nas z Egiptu. I tak oto znaleźliśmy się w Kadesz, miej­scowości położonej na granicy twego kraju. 17 Pozwól nam, jeśli łaska, przejść przez twój kraj. Nie zniszczymy ci ani pól uprawnych, ani winnic, ani nawet nie będziemy czerpali wody z [waszych] studni. Będziemy się trzymali dokładnie królewskiego szlaku, nie zbaczając ani na prawo, ani na lewo, dopóki nie wyjdziemy z waszego kraju. 18 Lecz Edom odpowiedział: Nie wolno ci wchodzić do mojego kraju; jeżeli mnie nie usłuchasz, wyjdę ci na spotkanie z mieczem. 19 Odrzekli na to synowie Izraela: Będziemy się trzymali wiernie szlaku królew­skiego, a gdyby się zdarzyło, że z waszych studni zaczerpiemy wody dla nas i dla naszego bydła, zap­łacimy według wyznaczonej ceny. Nie chodzi nam o nic więcej, tylko o przejście przez wasz kraj. 20 Lecz [król Edomu] odpowiedział: Nie przejdziesz! I wyszedł Edom na ich spotkanie, wiodąc ze sobą wielu ludzi dobrze uzbrojonych. 21 I tak Edom nie pozwolił Izraelitom przejść przez swoją krainę. Musieli więc Izraelici wycofać się stamtąd.

22 Całe zgromadzenie synów Izraela wyruszyło z Kadesz i przy­było pod górę Hor. 23 Tam, u stóp góry Hor, na granicy krainy Edomu, powiedział Jahwe do Mojżesza i Aarona: 24 Aaron odejdzie do swoich ojców; nie będzie mu dane wejść do ziemi, którą przekazuję synom Izraela, dlatego że przy wodach Meriba buntowaliście się przeciw moim rozkazom. 25 Weź Aarona oraz jego syna Eleazara i wprowadź ich na górę Hor. 26 Zdej­miesz tam z Aarona jego szaty i przyodziejesz w nie jego syna Elea­zara. Tam też Aaron zostanie przygarnięty [przez ojców] i umrze. 27 I uczynił Mojżesz wszystko tak, jak mu nakazał Jahwe: w obec­ności całego zgromadzenia weszli na górę Hor, 28 po czym Mojżesz, zdjąwszy szaty z Aarona przyodział w nie Eleazara, jego syna. Zmarł Aaron na szczycie góry Hor, a Moj­żesz i Eleazar wrócili z góry. 29 I wi­działo całe zgromadzenie, że Aaron zmarł. Cały dom Izraela opłakiwał Aarona przez trzydzieści dni.

Wąż miedziany: 21,1-35

21

1 Król Aradu, Kananejczyk, mieszkający w Negebie, dowiedział się, że drogą od strony Atarim nadciągają Izraelici. Stanął więc do walki z Izraelitami i wielu z nich wziął do niewoli. 2 Wtedy Izraelici poprzysięgli Jahwe, mówiąc: Jeżeli wydasz ten lud w nasze ręce, wszystkie ich miasta obłożymy klątwą. 3 I wysłuchał Jahwe wołania Izraelitów, i wydał w ich ręce Kananejczyków. Zostali też obłożeni klątwą, oni sami oraz ich miasta, a miejscowość ta zos­tała nazwana Chorma.

4 Spod góry Hor ruszyli [Izra­elici] drogą w stronę Morza Czerwo­nego, żeby ominąć krainę Edomu. W czasie tej drogi ludzie zaczęli już tracić cierpliwość. 5 Dały się słyszeć szemrania przeciw Bogu i przeciw Mojżeszowi. Mówiono: Po coście nas wyprowadzili z Egiptu? Żebyś­my wyginęli na pustyni? Nie ma tu ani chleba, ani wody, a to marne jedzenie, którym się żywimy, już nam zbrzydło. 6 Wtedy Jahwe zesłał na cały lud węże jadowite, które kąsały ludzi, tak że zginęło bardzo wielu Izraelitów. 7 Przyszli tedy ludzie do Mojżesza i powiedzieli: Zgrzeszyliśmy, bo szemraliśmy przeciw Jahwe i przeciw tobie. Poproś Jahwe, żeby jednak oddalił od nas węże. Zaczął tedy Mojżesz modlić się za lud. 8 I wtedy Jahwe powiedział do Mojżesza: Każ zrobić węża jadowitego i zawieś go na słupie. Każdy, kto po ukąszeniu spojrzy na tego węża, będzie oca­lony. 9 Kazał więc Mojżesz wykonać węża miedzianego i powiesić go na słupie. Każdy, kto po ukąszeniu przez węża spojrzał na węża mie­dzianego, pozostawał przy życiu.

10 Potem odeszli stamtąd syno­wie Izraela i rozbili swoje namioty koło Obot. 11 Po wyjściu z Obot zatrzymali się pod Ijje Haabarim, na pustyni rozciągają­cej się na wschód od Moabu. 12 Stamtąd wyruszyli i rozbili namioty w dolinie Zared. 13 Po wyjściu z Zared kolejny obóz założyli po drugiej stronie rzeki Arnon, płynącej przez pusty­nię, a mającej swe źródło na ziemi Amorytów. Rzeka Arnon stanowi granicę pomiędzy Moabitami i Amorytami. 14 Dlatego mowa jest w Księdze Wojen Jahwe o Waheb w Sufa, o rwącym potoku Arnon, 15 pochyłości ciągnącej się wzdłuż strumyków aż do miasta Ar, poło­żonego nad samą granicą Moabu. 16 Stamtąd poszli do Beer. Tam właśnie znajduje się owa studnia, o której Jahwe mówił do Mojżesza: Zwołaj tu cały lud, a Ja dam mu wody. 17 I wtedy to Izraelici wyśpie­wali pieśń:

Niech wytryśnie strumień! / Niech zabrzmi o nim pieśń!

18Oto studnia, którą kopali książęta / i drążyli przywódcy ludu, / używając berła i laski.

19 Z pustyni udali się do Mattany, a z Mattany do Nachaliel, stamtąd zaś do Bamot. 20 Z Bamot poszli w kierunku doliny ciągnącej się przez ziemię Moabu, obok góry Pisga wznoszącej się na pustyni. 21 Do Sichona, króla Amorytów, wysłali Izraelici swoich ludzi, którzy powiedzieli tak: 22 Pozwól nam przejść przez twój kraj. Nie będzie­my zbaczali z drogi ani w pola, ani w winnice, a nawet nie będziemy pili wody z waszych studzien. Będziemy się trzymali dokładnie szlaku królewskiego, dopóki nie przejdziemy waszej ziemi. 23 Ale Sichon nie pozwolił Izraelitom przejść przez swój kraj. Zebrał wszystkich swoich ludzi i ruszył w stronę pustyni na spotkanie z Izraelitami. Przybył w okolice Jahsa i zaatakował Izraelitów. 24 Lecz Izraelici pokonali go ost­rzami swoich mieczy i wzięli w po­siadanie jego kraj, od rzeki Arnon aż do Jabbok i do krańców ziemi Ammonitów - bo Jazer znajduje się na granicy krainy Ammonitów. 25 Zajęli tedy Izraelici wszystkie miasta i osiedlili się także w mias­tach Amorytów oraz w Cheszbonie i we wszystkich okolicznych miej­scowościach. 26 Cheszbon był sto­licą Sichona, króla Amorytów. To on prowadził kiedyś wojnę z po­przednim królem Moabu i zagarnął jego kraj aż po rzekę Arnon. 27 Dla­tego mówią poeci:

Idźcie do Cheszbonu! / Miasto Sichona niech będzie odbudowane i umocnione.

28 Bo wyszedł ogień z Cheszbonu, / płomień z miasta Sichona / strawił Ar-Moab i pochłonął wzniesienie Arnon.

29 Tobie zaś, Moabie, biada! / Stracony jesteś, ludu Kemosza! / Wydał na stracenie swoich zbiegłych synów / i swoje córki zostawił w niewoli / u Sichona, króla Amorytów.

30 Aż do Dibonu wyniszczył Cheszbon niemowlęta / i aż do Nofach - niewiasty, a mężczyzn aż do Medeby.

31 I osiedlili się Izraelici w krai­nie Amorytów. 32 Potem wysłał Mojżesz swoich ludzi, aby dok­ładnie obejrzeli miasto Jazer. I zdobyli je wraz z okolicznymi miastami, i wypędzili wszystkich mieszkających tam Amorytów.

33 Następnie, zmieniając kieru­nek marszu, ruszyli w stronę Baszanu. Ale Og, król Baszanu, zebrał cały swój lud i wyszedł na ich spotkanie, aby zaatakować ich pod Edrei. 34 Jahwe jednak rzekł do Mojżesza: Nie bój się go! Ja wydam w twoje ręce jego samego, cały jego lud i całą jego krainę. Postąpisz z nim tak jak ongiś z Sichonem, królem Amorytów, który mieszkał w Cheszbonie. 35 Tak więc pobili jego synów i całe wojsko, nie zosta­wiając nikogo przy życiu, kraj zaś cały wzięli w posiadanie.

Balaam wysłannik Jahwe: 22,1-24,25

22

1 Następnie ruszyli synowie Izraela w dalszą drogę i roz­bili swoje namioty na równinie Moabu, z drugiej strony Jordanu, naprzeciw Jerycha. 2 A Balak, syn Sippora, widział wszystko, co Izra­elici uczynili Amorytom. 3 Moabici przelękli się tedy bardzo Izraelitów, których było wielu. Na widok Izra­elitów ogarnęło ich przerażenie. 4 I mówili Moabici do Madianitów: Przecież to mrowie pochłonie wszy­stko, co nas otacza, tak jak wół po­żera wszystko, co rośnie na polach. Królem Moabu był wtedy Balak, syn Sippora. 5 On to posłał swoich ludzi do Balaama, syna Beora. Balaam mieszkał w Petor, nad Rzeką, pośród synów swojego ludu. Wysłannicy Balaka powiedzieli: Oto nadciągnął z Egiptu jakiś lud, pokrył [jak szarańcza] całą ziemię, usadowił się naprzeciw nas. 6 Przyjdź, proszę cię, i rzuć mi klątwę na ten lud, bo jest o wiele potężniejszy niż ja. Może w ten sposób będę mógł stawić mu czoło i wypędzić go z mojego kraju. Wiem bowiem, że ten, kogo ty błogo­sławisz, jest błogosławiony, a ten, na kogo rzucisz klątwę, pozostaje przeklęty. 7 Ruszyli tedy razem w drogę starsi Moabu ze starszymi Madianu, zaopatrzeni w dary, które miały być złożone wróżbicie. Po przybyciu do Balaama powtórzyli mu słowa Balaka. 8 Rzekł na to Balaam: Pozostańcie tu na noc, a [rano] udzielę wam odpowiedzi zgodnie z tym, co powie mi Jahwe. I zostali przywódcy moabiccy u Balaama.

9 A Bóg przyszedł do Balaama i rzekł: Co to za ludzie są u ciebie? 10 Balaam odpowiedział Bogu: Przy­słał ich do mnie Balak, syn Sippora, król moabicki, z takim oto oświad­czeniem: 11 Nadciągnął z Egiptu jakiś lud, pokrył [jak szarańcza] całą ziemię. Przyjdź, proszę cię, i rzuć mi klątwę na ten lud; może wtedy będę mógł stawić mu czoło i wypędzić go z mojego kraju. 12 Ale Bóg powiedział do Balaama: Nie pójdziesz z nimi i nie będziesz rzucał żadnego przekleństwa na ten lud, dlatego że jest on błogosła­wiony.

13 Wstawszy tedy rano, Balaam powiedział do wysłanników Balaka: Wracajcie sami do waszego kraju, gdyż Jahwe nie pozwala mi iść z wami. 14 Powstali tedy przywódcy moabiccy, wrócili do Balaka i oznaj­mili mu, że Balaam nie zgodził się przyjść z nimi.

15 Wtedy Balak znów posłał swoich przywódców, w większej liczbie i dostojniejszych niż za pierwszym razem. 16 Przybywszy do Balaama, powiedzieli mu: Tak mówi Balak, syn Sippora: Nie wzbraniaj się, proszę cię, przyjść do mnie! 17 Złożę ci za to najcenniejsze dary i zrobię wszystko, cokolwiek mi każesz. Przyjdź tylko, proszę cię, i rzuć klątwę na ten lud. 18 Lecz Balaam taką dał odpowiedź sługom Balaka: Nawet gdyby Balak chciał oddać cały swój dom wypełniony srebrem i złotem, też nie mógłbym przekroczyć nakazu Bożego, i to w rzeczy zarówno najmniejszej, jak i dużej. 19 Ale proszę was, pozo­stańcie u mnie przez noc, żebym mógł się dowiedzieć, co tym razem powie mi Jahwe. 20 Nocą przyszedł Bóg do Balaama i powiedział mu: Skoro ludzie ci przyszli specjalnie po to, żeby cię wezwać do siebie, to wstań i idź z nimi. Będziesz jednak robił tylko to, co Ja ci każę. 21 Wstał tedy wczesnym rankiem Balaam i osiodławszy swoją oślicę, ruszył w drogę razem z przywódcami moabickimi.

22 Lecz to, że ruszył w drogę, rozgniewało Jahwe. Anioł Jahwe wyszedł tedy naprzeciw, żeby zagro­dzić im drogę. Balaam jechał na oślicy, towarzyszyli mu dwaj słu­dzy. 23 I oto oślica zobaczyła anioła Jahwe stojącego na drodze z mie­czem w ręku. Kiedy zboczyła z drogi i skręciła na pole, Balaam biciem chciał ją zmusić do powrotu na drogę. 24 Wtedy anioł Jahwe stanął na wąskiej dróżce wiodącej między dwiema winnicami ogrodzonymi murem. 25 Zobaczywszy anioła Jahwe, oślica skręciła i zbliżyła się tak bardzo do muru, że Balaam ocierał sobie o mur nogę. Znów więc zaczął ją bić. 26 Tymczasem anioł Jahwe odszedł jeszcze dalej i zat­rzymał się w miejscu tak zwężo­nym, że nie było gdzie ustąpić mu z drogi, ani z lewej, ani z prawej strony. 27 Oślica, widząc anioła Jahwe, padła pod siedzącym na niej Balaamem. Rozgniewał się więc Balaam i znów zaczął ją bić kijem.

28 Ale Jahwe sprawił, że oślica tak przemówiła do Balaama: Cóż ci zrobiłam, że bijesz mnie już po raz trzeci? 29 Balaam odpowiedział oślicy: To dlatego, że kpisz sobie ze mnie. Gdybym miał pod ręką miecz, zabiłbym cię natychmiast. 30 Rzekła tedy oślica do Balaama: Czyż nie jestem tą twoją oślicą, której dosia­dasz ciągle aż dotąd? Czy kiedykol­wiek tak się zachowywałam wobec ciebie? A on od­po­wiedział: Rzeczy­wiście, nie!

31 I otworzył Jahwe oczy Balaa­ma, i zobaczył Balaam anioła Jahwe stojącego na drodze z wycią­gniętym mieczem. Skłonił się, a potem upadł na twarz. 32 Anioł Jahwe zaś powiedział mu: Dlaczego biłeś aż trzy razy twoją oślicę? Ja specjalnie wyszedłem, by stanąć ci w poprzek drogi, gdyż w moich oczach droga, którą kroczysz, wie­dzie cię na zatracenie. 33 Oślica mnie ujrzała i dlatego trzykrotnie schodziła mi z drogi. Gdyby mi nie zeszła z drogi, musiałbym cię zabić, ją zostawiając przy życiu. 34 Wtedy powiedział Balaam do anioła Jah­we: Zgrzeszyłem! Nie wiedziałem, że to Ty stawałeś na drodze przede mną. Teraz, skoro już wiem, że moja wyprawa jest nie po Twojej myśli, poniecham dalszej drogi. 35 Na to rzekł anioł Jahwe: Idź z tymi ludźmi, ale powiesz im tylko to, co Ja ci rozkażę. Poszedł więc Balaam z ludźmi Balaka.

36 Kiedy Balak dowiedział się, że zmierza ku niemu Balaam, wy­szedł mu na spotkanie aż do Ir-Moab, miejscowości położonej nad rzeką Arnon, stanowiącą granicę kraju. I powiedział Balak do Balaama: 37 Czyż nie prosiłem cię już uprzednio, żebyś przybył? Dla­czegoś nie chciał przyjść do mnie? Czyż nie stać mnie na to, bym ci hojnie zapłacił? 38 Na to rzekł Balaam do Balaka: Oto teraz przy­byłem do ciebie. Ale czy mógłbym coś powiedzieć? Powiem ci tylko to, co Bóg włożył w moje usta. 39 Potem Balaam i Balak ruszyli w dalszą drogę i przybyli do Kiriat-Chusot. 40 Balak złożył ofiarę z wołów i owiec. Część mięsa z ofiar prze­kazał Balaamowi i jego ludziom. 41 Następnego dnia rano Balak wziął ze sobą Balaama i zaprowa­dził go do Bamot-Baal, skąd Ba­laam mógł zobaczyć krańce obo­zowiska ludu izraelskiego.

23

1 Wtedy powiedział Balaam do Balaka: Zbuduj mi tu siedem ołtarzy i przygotuj siedem cielców i siedem baranów. 2 I uczy­nił Balak to, co mu nakazał Balaam; po czym Balak i Balaam złożyli na każdym ołtarzu jednego cielca i jednego barana. 3 Powiedział też Balaam do Balaka: Pozostań przy swojej ofierze całopalenia, a ja odejdę na chwilę. Może wyjdzie mi na spotkanie Jahwe? Opowiem ci o wszystkim, cokolwiek mi ukaże. I odszedł w stronę wzgórza, pozba­wionego wszelkich zarośli.

4 I wyszedł Bóg na spotkanie Balaama, a on powie­dział: Zbudo­wałem siedem ołtarzy i na każdym z nich złożyłem ofiarę z cielca i ba­rana. 5 Wtedy Jahwe włożył w usta Balaama swoje słowa i powiedział: Wróć do Balaka i przemów do niego. 6 Powrócił więc Balaam do Balaka i zobaczył go stojącego z wszystkimi przywódcami Moabu przy swej ofie­rze. 7 Balaam tak zaczął mówić:

Balak sprowadził mnie z Aramu, / król Moabu ściągnął mnie ze wzgórz wschodnich [mówiąc]: / Przyjdź i rzuć mi klątwę na Jakuba, / przyjdź i zgrom Izraela!

8 Jakże ja mogę rzucić klątwę, skoro Bóg tego nie czyni? / Jakże ja mogę gromić tego, kogo Jahwe nie gromi?

9 Widzę go bowiem ze skalistych szczytów, / dostrzegam go z pagórkowatych wzniesień. / Jest to lud, który żyje samotnie / i nie jest policzony między inne narody.

10 Któż zdoła zliczyć mnóstwo synów Jakuba? / Kto zdoła policzyć choćby jedną czwartą Izraela? / Raczej niech zginę śmiercią sprawiedliwych, / niech mój koniec będzie podobny do ich końca.

11 I powiedział Balak do Bala­ama: A cóżeś ty zrobił? Przecież prosiłem cię, żebyś rzucił klątwę na moich wrogów, a ty ich pobłogosła­wiłeś. 12 Lecz on odpo­wiedział: Czyż nie miałem pamiętać, żeby powie­dzieć to tylko, co Jahwe włożył w moje usta?

13 Rzekł na to Balak: Chodź ze mną na takie miejsce, z którego będziesz mógł widzieć ten lud. Zobaczysz tylko jego cząstkę, nie całość. Z tamtego miejsca rzucisz nań klątwę. 14 I zaprowadził go [Balaama] na Pole Czat, na szczyt góry Pisga, a potem, zbudowawszy tam siedem ołtarzy, na każdym z nich złożył w ofierze jednego cielca i jednego barana. 15 Powiedział Balaam do Balaka: Pozostań tu przy twojej ofierze całopalenia, a ja pójdę tam, na spotkanie z Bogiem. 16 I przyszedł Jahwe na spotkanie z Balaamem, i włożył w jego usta swoje słowa i powiedział: Wróć do Balaka i przemów do niego. 17 Wró­cił tedy i zobaczył Balaka stojącego razem ze wszystkimi przywódcami Moabu przy swojej ofierze cało­palenia. I zapytał Balak: Cóż powie­dział Jahwe? 18 A Balaam odrzekł na to:

Powstań Balaku i posłuchaj, / nadstaw swoich uszu, synu Sippora:

19 Bóg nie jest jak człowiek, który kłamie, / ani jak syn ludzki, który zmienia zdanie. / Czyż On mówi coś, a potem tego nie czyni? / Czy On zapowiada coś, a później tego nie wypełnia?

20 Otóż ja otrzymałem polecenie, abym błogosławił. / On sam pobłogosławił, ja tego nie odwołam.

21 On nie dostrzegł żadnej nieprawości w Jakubie, / nie widzi też żadnej przewrotności w Izraelu. / Jahwe, ich Bóg, jest z nimi, / a oni czczą Go jak własnego króla.

22 Sam Bóg wyprowadził ich z Egiptu, / a Jego moc jest dla nich jak siła bawołu.

23 A skoro nie ma czarowników u Jakuba / ani wróżbiarzy u Izraela, / w swoim czasie zostanie oznajmione zarówno Jakubowi, / jak i Izraelowi to, co Bóg zamierza uczynić.

24 Oto naród podnoszący się jak lwica, / szykujący się jak lew do ataku. / Nie spocznie, dopóki nie pożre swojej zdobyczy / i nie wypije do ostatka krwi swoich ofiar.

25 Powiedział tedy Balak do Balaama: Nie rzucaj już na ten naród klątwy, ale mu też nie błogo­sław. 26 Lecz Balaam odpowiedział Balakowi: Czyż nie po­wie­działem ci, że będę robił tylko to, co mi rozkaże Jahwe?

27 Rzekł wtedy Balak do Bala­ama: Chodź, zaprowadzę cię na inne miejsce. Może zechce przyz­wolić Bóg, byś mi stamtąd rzucił klątwę na ten naród? 28 I zapro­wa­dził Balak Balaama na sam szczyt góry Peor, wznoszącej się nad całą pustynią. 29 I rzekł Balaam do Balaka: Zbuduj mi tu siedem ołta­rzy, następnie przygotuj siedem młodych cielców oraz siedem bara­nów. 30 Uczynił tedy Balak to, co mu nakazał Balaam. Wówczas złożył Balaam na każdym ołtarzu ofiarę z jednego cielca i jednego barana.

24

1 I przekonał się Balaam, że Jahwe spo­dobało się udzie­lić błogosławieństwa Izraelowi. Nie udał się już więc, jak to czynił innym razem, szukać porady u wróżbitów, lecz zwrócił swoje ob­licze w stronę pustyni. 2 Pod­niós­łszy oczy, zobaczył obozowisko Izra­ela, podzielone według poszczegól­nych pokoleń. Duch Boży zstąpił na niego, 3 a on przemówił w te słowa:

Oto wyrocznia Balaama, syna Beora, / wyrocznia męża o zamkniętych oczach.

4 Wyrocznia tego, który słucha Bożego słowa, / przypatruje się Wszechmocnemu, / a kiedy pada, otwierają się jego oczy.

5 O, jak piękne są twoje namioty, Jakubie, / [jak wspaniałe] twoje przybytki, Izraelu!

6 Rozciągają się niczym rozległe doliny, / i jak ogrody nad brzegami strumieni, / jak gaje aloesu, zasadzone przez Jahwe, / jak cedry rosnące nad wodami.

7 Z jego zbiorników płynie woda, / ich zasiewy rosną nad obfitymi wodami. / Ich król potężniejszy jest niż Agag, / królestwo jego widoczne z daleka.

8 Wyprowadził go Bóg z Egiptu, / obdarzył go siłą bawołu. / Unicestwia narody, które nań nastają, / miażdży ich kości, / przeszywa swoimi strzałami.

9 Zgiął kolana, jak lew się przyczaił, / jak lwica [do skoku]. Któż odważy się jej dotknąć? / Niech będzie błogosławiony, kto cię błogosławi, / niech będzie przeklęty, kto by ci złorzeczył.

10 Rozgniewał się Balak na Balaama, klasnął mocno w dłonie i rzekł do niego: Wezwałem cię tu, żebyś rzucił klątwę na moich wro­gów, tymczasem ty ich pobłogosła­wiłeś, i to aż trzy razy! 11 Uchodź zatem stąd, wracaj do siebie. Powie­działem przedtem, że obdarzę cię obfitą zapłatą, ale teraz Jahwe cię tej zapłaty pozbawia. 12 Na to rzekł Balaam do Balaka: Czyż ja nie po­wiedziałem tym, których przysłałeś do mnie: 13 Choćby mi Balak dawał cały swój dom wypełniony srebrem i złotem, nie odważę się złamać przykazania Jahwe, czyniąc samo­wolnie coś złego lub dobrego? Pow­tórzę to tylko, co mi powie Jahwe. 14 A teraz już wracam do mojego ludu. Przybliż się tylko jeszcze, bo chcę ci powiedzieć, co moi ludzie uczynią kiedyś twojemu narodowi.

15 Im przemówił Balaam w te słowa:

Oto wyrocznia Balaama, syna Beora; / wyrocznia męża o zamkniętych oczach,

16 wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, / który ma udział w wiedzy Naj­wyższego / i przypatruje się Wszechmocnemu, / a kiedy pada, otwierają się jego oczy.

17 Widzę Go, lecz jakby jeszcze nie teraz, / wpatruję się w Niego, lecz jakby z daleka. / Oto gwiazda wschodzi z Jakuba, / z Izraela berło się podnosi. / Zetrze on z obydwu stron Moab / i wyniszczy wszystkich synów Seta.

18 Weźmie w posiadanie krainę Edomu, / zawładnie Seirem, swoim wrogiem. / Sam zaś Izrael umocni się w swojej władzy.

19 Wyjdzie władca z Jakuba / i wyniszczy to, co zostało po miastach Edomu.

20 Zobaczywszy Amalekitów, Balaam powiedział:

Amalekici są pierwszymi wśród narodów, / ale spotka ich całkowita zagłada.

21 Potem ujrzał Kenitów i tak rzekł do nich: / Mocno zbudowane są wasze domy, / jak gniazda dobrze osadzone w skale.

22 Ale wszystko to też zmierza ku zagładzie. / Niewiele upłynie czasu, gdy Aszszur weźmie go w nie­wolę.

23 I dalej mówił Balaam:

Biada nam, bo któż się ostanie, / kiedy Bóg zacznie to czynić? / Nadpłyną bowiem okręty z Kittim,

24 zaczną nękać Aszszur i uciskać Eber, / ale w końcu i one same ulegną zagładzie.

25 Powstał potem Balaam i ru­szył w drogę powrotną do siebie. Wrócił też do siebie i Balak.

Pinchas kapłan: 25,1-18

25

1 Kiedy Izraelici przebywali w Szittim, mężczyźni izrael­scy zaczęli uprawiać nierząd z ko­bietami moabickimi, 2 które też zachęcały Izraelitów do składania ofiar na cześć bogów moabickich. Ucztował tedy lud i kłaniał się owym bogom. 3 Upodobali sobie Izraelici w Baal-Peorze, przez co ściągnęli na siebie gniew Jahwe. 4 Rzekł Jahwe do Mojżesza: Zbierz wszystkich przywódców ludu i każ ich powiesić w obliczu Jahwe, zwra­cając ich twarzą w stronę słońca. Może odwróci się wówczas od Izra­ela płomień gniewu Jahwe. 5 Rzekł tedy Mojżesz do sędziów Izraela: Niech każdy z was wyda wyrok śmierci na tego spośród ludu, kto sobie upodobał w Baal-Peorze.

6 W tym czasie jeden z Izraelitów sprowadził do swoich braci pewną Madianitkę, co widząc Mojżesz i wszyscy synowie Izraela zaczęli la­mentować, stojąc koło wejścia do Na­miotu Spotkania. 7 Zobaczył to także Pinchas, kapłan syn Elea­zara, syna Aarona, wstał, wyszedł spośród zgro­madzonych, wziął do ręki włócznię 8 i wszedł za owym Izraelitą do wnęt­rza namiotu, i przebił włócznią ich oboje, Izraelitę i ową kobietę, godząc ją w samo łono. I tak ustała wśród synów Izra­ela ta plaga, 9 z powodu której mu­siało zginąć dwadzieścia cztery tysiące ludzi.

10 Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: 11 Kapłan Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, odwrócił mój gniew od synów Izraela przez to, że okazał wśród nich żarliwość w moich sprawach. Postanowiłem więc w mojej trosce o nich nie wy­niszczać [wszystkich] synów Izra­ela. 12 Dlatego powiedz im: Zawie­ram z nim przymierze pokoju. 13 Będzie to dla niego i dla całego jego potomstwa, które po nim przyj­dzie, przymierze wiecznego kapłań­stwa, dlatego że był on szczerze zatroskany o swego Boga, a nadto dokonał przebłagania za grzechy synów Izraela.

14 Człowiek, który został zabity razem z Madianitką, nazywał się Zimri; był on synem Salu i jednym z dostojników pewnego rodu z po­kolenia Symeona. 15 Natomiast kobieta madianicka, która została zgładzona, nazywała się Kozbi; była ona córką Sura, przywódcy jed­nego z rodów madianickich.

16 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 17 Uważajcie Madia­nitów za swoich wrogów i starajcie się ich wyniszczyć, 18 bo są oni rze­czywiście waszymi wrogami i szko­dzą wam podstępnie, posługując się w tym celu Peorem oraz swą siostrą Kozbi, która była córką jednego z przywódców Madianu i musiała zginąć wtedy, kiedy słusz­na kara spadła na Peora.

Drugi spis ludności: 25,19-26,65

19 Po tym wydarzeniu

26

1 powiedział Jahwe do Mojżesza i kapłana Eleazara, syna Aarona: 2 Przeprowadźcie spis wszystkich zgromadzonych tu synów Izraela według ich rodzin, w wieku od dwudziestu lat wzwyż, zdolnych do noszenia broni. 3 Tak więc Mojżesz i Eleazar, kapłan, znalazłszy się na równinie moa­bickiej w pobliżu Jordanu naprze­ciw Jerycha, tak przemówili: 4 Przeprowadźcie spis wszystkich mężczyzn w wieku od dwudziestu lat wzwyż, jak to nakazał Jahwe przez Mojżesza synom Izraela, kiedy ich wyprowadził z Egiptu. 5 Ruben był pierworodnym synem Izraela. Od niego wywodzą się Henoch i cały ród Henoitów; od Pallu wywodzi się ród Palluitów, 6 a od Chersona - ród Chersonitów, od Karmiego zaś ród Karmitów. 7 Takie są rody Rubenitów. Wszyst­kich ich razem było czter­dzieści trzy tysiące siedemset trzydzieści osób. 8 Synem Pallu był Eliab, 9 synami Eliaba zaś - Nemuel, Datan i Abi­ram. To właśnie ludzie z rodu Data­na i Abirama, członkowie rady, zbuntowali się przeciwko Mojże­szowi i Aaronowi, tworząc bandy Koracha, występującego przeciw Jahwe. 10 Ale rozwarła się ziemia i pochłonęła ich razem z Korachem, powodując zagładę tych ludzi. Płomienie ognia strawiły dwustu pięćdziesięciu ludzi. To, co ich spot­kało, posłużyło za przykład dla reszty. 11 Jednak synowie Koracha ocaleli.

12 A oto synowie Symeona i po­chodzące od nich rody: od Nemuela wywodzi się ród Nemuelitów, a od Jamina - ród Jaminitów, od Jakina zaś - ród Jakinitów. 13 Od Zeracha wywodzi się ród Zerachitów, a od Saula ród Saulitów. 14 To są rody Symeonitów - razem dwadzieścia dwa tysiące dwieście osób.

15 A oto synowie Gada i pocho­dzące od nich rody: od Sefona wywodzi się ród Sefonitów, od Chaggiego - ród Chaggitów, od Szuniego zaś - ród Szunitów. 16 Od Ozniego wywodzi się ród Oznitów, od Eriego - ród Eritów, 17 od Aroda zaś - ród Arodytów, a wreszcie od Areliego - ród Arelitów. 18 Są to rody Gadytów - łącznie czterdzieści tysięcy pięciuset spisanych.

19 Synami Judy byli Er i Onan. Er i Onan zmarli na ziemi kana­nejskiej. 20 A oto potomkowie Judy według ich rodów. Od Szeli wywodzi się ród Szelanitów, Od Peresa - ród Peresytów, od Zeracha zaś - ród Zerachitów. 21 A oto synowie Pere­sa: od Chersona wywodzi się ród Chersonitów, a od Chamula - ród Chamulitów. 22 To są rody pocho­dzące od Judy, a liczące w sumie siedemdziesiąt sześć tysięcy pięciu­set spisanych.

23 A oto synowie Issachara i wy­wodzące się od nich rody: od Toli pochodzi ród Tolaitów, od Puwy - ród Puwitów, 24 od Jaszuba - ród Jaszubitów, od Szimrona zaś - ród Szimronitów. 25 Te są rody pocho­dzące od Issachara i liczące łącznie sześćdziesiąt cztery tysiące trzystu spisanych.

26 A oto synowie Zabulana i wywodzące się od nich rody: od Sereda pochodzi ród Seredytów, od Elona - ród Elonitów, od Jachleela zaś - ród Jachleelitów. 27 Te są rody, które pochodzą od Zabulona i liczą razem sześćdziesiąt tysięcy pięciuset spisanych.

28 Od Józefa pochodzą dwaj jego synowie, Manasses i Efraim z ca­łymi ich rodami. 29 Od Manassesa wywodzi Makir i cały ród Mary­kitów. Makir był ojcem Gileada, od którego pochodzi ród Gileadytów. 30 Synami Gileada byli: Jezer, od którego pochodzi ród Jezerytów; Chelek, od którego wywodzi się ród Chelekitów; 31 Asriel, od którego pochodzi ród Asrielitów; Sychem, od którego wywodzi się ród Syche­mitów; 32 Szemida, od którego pochodzi ród Szemidaitów, i wresz­cie Chefer, od którego wywodzi się ród Cheferytów. 33 Syn Chefera, Selofchad, nie miał w ogóle synów, tylko córki. Oto imiona córek Selof­chada: Machla, Noa, Chogla, Milka i Tirsa. 34 Takie są rody wywodzące się od Manassesa i liczące w sumie pięćdziesiąt dwa tysiące siedmiuset spisanych.

35 A oto synowie Efraima i wy­wodzące się od nich rody: od Szute­lacha pochodzi ród Szutelachitów, od Bekera - ród Bekerytów, od Ta­chana - ród Tachanitów. 36 Synem Szutelacha był Eran, od którego pochodzi ród Eranitów. 37 Takie są rody Efraimitów. Liczą one łącznie trzydzieści dwa tysiące pięciuset spisanych. Są to równocześnie po­tomkowie Józefa, według ich poszczególnych rodów.

38 A oto synowie Beniamina i pochodzące od nich rody: od Beli pochodzi ród Belaitów, od Aszbela - ród Aszbelitów, a od Achirama - ród Achiramitów. 39 Od Szefufama wywodzi się ród Szefufamitów, od Chufama - ród Chufamitów. 40 Sy­nami Beli byli Ard i Naaman; od Arda pochodzi ród Ardytów, a od Naamana - ród Naamanitów. 41 Takie są rody wywodzące się od Beniamina, a ich liczba wynosi w sumie czterdzieści pięć tysięcy sześciuset spisanych.

42 A oto synowie Dana i pocho­dzące od nich rody: od Szuchama pochodzi ród Szuchamitów. Są to potomkowie Dana według ich posz­czególnych rodów. 43 Razem wszyst­kich spisanych Szuchamitów było sześćdziesiąt cztery tysiące czte­rystu.

44 A oto synowie Asera i pocho­dzące od nich rody: od Jimny pochodzi ród Jimnanitów, od Jiszwiego - ród Jiszwitów, od Berii - ród Beriaitów. 45 Natomiast od synów Berii wywodzą się nastę­pujące rody: od Chebera - ród Cheberytów, a od Malkiela ród Malkielitów. 46 Córka Asera miała na imię Sarah. 47 Takie są rody Ase­rytów. Wszystkich ich, według przeprowadzonego spisu, było pięćdziesiąt trzy tysiące czterystu.

48 A oto synowie Neftalego i po­chodzące od nich rody: od Jach­seela pochodzi ród Jachseelitów, od Guniego ród Gunitów, 49 a od Jesera ród Jeserytów, i wreszcie od Szillema ród Szillemitów. 50 Te są rody Neftalego. Wszystkich ich według przeprowadzonego spisu, czterdzieści pięć tysięcy czterystu.

51 Natomiast wszystkich spisa­nych Izraelitów sześćset jeden tysięcy siedmiuset trzydziestu.

52 Potem powiedział Jahwe do Mojżesza: 53 Cały kraj ma być po­dzielony pomiędzy tych wszystkich jako ich dziedzictwo według liczby głów w poszczególnych rodach. 54 Rodom liczniejszym przydzielisz rozleglejsze dziedzictwo, mniej licznym - mniejsze. Każdy ród otrzyma dziedzictwo stosownie do liczby spisanych. 55 Podziału całego kraju dokona się za pomocą ciąg­nienia losów. Będą otrzymywać każdy swoją część według [liczby] imion w poszczególnych rodach. 56 I tak za pomocą losowania całość dziedzictwa zostanie podzielona zarówno między najliczniejsze, jak i mniej liczne rody.

57 A oto poddane spisowi rody lewickie: od Gerszona wywodzi się ród Gerszonitów, od Kehata - ród Kehatytów, a od Merariego - ród Merarytów. 58 Do rodów lewickich należą także Libnici, Chebronici, Muszyci i Korachici. Kehat był ojcem Amrama. 59 Żona Amrama nazywała się Jokebed. Była ona córką Lewiego i przyszła na świat w Egipcie. Urodziła Amramowi Aarona, Mojżesza i Miriam, ich siostrę. 60 Natomiast Aaronowi urodzili się: Nadab, Abihu, Eleazar i Itamar. 61 Jednakże Nadab i Abihu zginęli, gdy przynieśli przed Jahwe inny [niż należy] ogień [ofiarny].

62 Wszystkich mężczyzn pod­danych spisowi [z pokolenia Lewie­go], w wieku od jednego miesiąca wzwyż, było dwadzieścia trzy tysią­ce. Nie byli oni objęci powszechnym spisem synów Izraela, bo nie była też dla nich przewidziana żadna cząstka w dziedzictwie, przeznaczo­nym dla całego Izraela.

63 Tylu było mężczyzn podczas spisu, którym Moj­żesz i Eleazar, kapłan, objęli wszystkich synów Izraela, gdy znajdowali się na rów­ninie moabickiej, nad brzegiem Jordanu, naprzeciw Jerycha. 64 Wśród nich nie było żadnego z tych Izraelitów, których spisali Mojżesz i Aaron na pustyni Synaj. 65 Jahwe bowiem powiedział o nich: Wszyscy wyginą na pustyni; nie pozostanie z nich nikt oprócz Kaleba, syna Jefunnego, i Jozuego, syna Nuna.

Prawo dziedziczenia: 27,1-11

27

1 Następnie przyszły córki Selofchada, syna Chefera, syna Gileada, syna Makira, syna Manassesa, syna Józefa. Były to: Machla, Noa, Chogla, Milka i Tirsa. 2 Podeszły do Mojżesza i w obec­ności kapłana Eleazara oraz przeło­żonych całego zgromadzenia, znajdującego się przed wejściem do Namiotu Spotkania, powiedziały: 3 Ojciec nasz zmarł na pustyni. Nie należał do tych, co się zbuntowali przeciw Jahwe; nie był wśród zwo­lenników Koracha. Zginął z powodu własnych grzechów, nie pozo­stawiwszy po sobie syna. 4 Ale dlaczego imię naszego ojca ma być wymazane z naszego rodu wskutek tego, że nie miał synów? Przydziel i nam jakąś cząstkę wśród braci na­szego ojca. 5 I przedstawił Mojżesz ich sprawę Bogu. 6 Na to rzekł Jah­we do Mojżesza: 7 Córki Selofchada proszą o rzecz godziwą. Przydzielisz im dziedzictwo pośród braci ich ojca i przekażesz im jego cząstkę. 8 I powiesz tak synom Izraela: Jeśli jakiś mężczyzna umrze, nie pozo­stawiając po sobie synów, wszystko dziedzi­czą po nim jego córki, 9 a jeśli nie miałby i córek, przekażcie to, co po nim zostało, na jego braci. 10 A gdyby on sam nie miał braci, niech dziedzictwo po nim przy­padnie braciom jego ojca. 11 Gdyby się wreszcie okazało, że ojciec nie ma braci, przekażcie wszystko, co pozostało po zmarłym, najbliższym krewnym rodziny. Jest to postano­wienie, które będzie obowiązywać synów Izraela jako prawo przeka­zane Mojżeszowi przez Jahwe.

Powołanie Jozuego: 27,12-23

12 Jahwe powiedział do Moj­żesza: Wejdź na wzgórze Abarim i popatrz na kraj, który Ja daję synom Izraela. 13 A gdy zobaczysz tę krainę, [umrzesz i] zostaniesz przyłączony, ty również, do twojego ludu, podobnie jak został przyłą­czony Aaron, twój brat, 14 gdyż pod­czas buntu całego zgromadzenia na Pustyni Synajskiej obaj nie posłu­chaliście wydanego przeze Mnie nakazu, aby było uświęcone moje imię przez cudowne otrzymanie wody. Było to koło wód Meriba, niedaleko Kadesz na pustyni.

15 I przemówił Mojżesz do Jahwe w te słowa: 16 Niech Jahwe, Bóg wszystkiego, co duchowe i cielesne, ustanowi nad całym zgromadze­niem jednego czło­wieka, 17 który by szedł na przedzie, wychodził i wcho­dził przed wszystkimi, wyprowadzał i wpro­wadzał wszystkich; tak żeby całe zgromadzenie Jahwe nie było jak owce bez pasterza. 18 Na to odrzekł Jahwe do Mojżesza: Weź Jozuego, syna Nuna, męża, w któ­rym mieszka duch [Pana], i połóż na niego twoją rękę. 19 Przedstawisz go kapłanowi Eleazarowi i całemu zgromadzeniu i na ich oczach wpro­wadzisz go na urząd. 20 Jemu prze­każesz część twojej władzy i pole­cisz, żeby całe zgromadzenie synów Izraela było mu posłuszne. 21 On zaś niech się zbliży do kapłana Eleazara, który zasięgnie w jego sprawie rady za pomocą urim i tummim. Na rozkaz Jozuego będą wychodzić i wracać razem z nim wszyscy synowie Izraela, to jest całe zgromadzenie. 22 I uczynił Mojżesz wszystko tak, jak mu nakazał Jah­we: wziął Jozuego, przedstawił go kapłanowi Eleazarowi i całemu zgromadzeniu. 23 I położywszy nań swoje ręce, wprowadził go na urząd, tak jak to Jahwe polecił Mojże­szowi.

Ofiary i święta: 28,1-30,1

28

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Wydaj synom Izraela takie polecenie: Będziecie pamiętali o tym, żeby w oznaczonym czasie składać Mi ofiary, mój pokarm spalany w ogniu na woń miłą dla Mnie. 3 Oto jakie powinny być ofiary całopalenia składane dla Jahwe: każdego dnia jako wieczną ofiarę składać będzie­cie dwa roczne baranki bez żadnej skazy. 4 Jednego baranka składać będziecie na ofiarę rano, drugiego zaś o zmierzchu. 5 Jako ofiarę z pokarmów składać będziecie jedną dziesiątą efy najczystszej mąki zmieszanej z jedną czwartą hinu oliwy wy­ciśniętej z oliwek. 6 Jest to ofiara, która ma trwać na wieki, a która została złożona [po raz pierwszy] na górze Synaj na woń miłą, całopalenie ofiarowane dla Jahwe. 7 Do tego powinna być dodana ofiara z płynów, po jednej czwartej hinu na każdego baranka. Ofiarę płynną z najczystszego wina będziesz składał dla Jahwe na miej­scu świętym. 8 Ofiarę z drugiego baranka będziesz składał o zmie­rzchu. Samo ofiarowanie [tego baranka] ma się odbywać tak jak ofiara [baranka] porannego, łącznie z ofiarą z pokarmów: ma to być ofiara całopalenia na woń miłą dla Jahwe. 9 W każdy szabat będziecie składać w ofierze dwoje rocznych jagniąt bez żadnej skazy oraz jako ofiarę z pokarmów dwie dziesiąte efy mąki najczystszej, zmieszanej z oliwą. Do tego powinna być doda­na ofiara z płynów. 10 Będzie to całopalenie szabatowe, składane, oprócz całopalenia nieustannego, razem z ofiarą z płynów.

11 Na początku każdego mie­siąca będziecie składać jako ofiarę całopalenia dla Jahwe dwa młode cielce, jednego barana i siedmioro jednorocznych jagniąt bez żadnej skazy. 12 Na każdego cielca niech przypadnie jako ofiara z pokarmów po trzy dziesiąte [efy] najczystszej mąki zmieszanej z oliwą, 13 do każ­dego zaś jagnięcia dołączycie jako ofiarę z pokarmów po jednej dzie­siątej [efy] najczystszej mąki zmie­szanej z oliwą. Jest to ofiara miłej woni, dar spalany w ogniu dla Jah­we. 14 Jako ofiarę z płynów niech składają wino, po jednej połowie hinu na każdego młodego cielca, po jednej trzeciej hinu na każdego barana i po jednej czwartej hinu na każde jagnię. Taką ofiarę cało­palenia będziecie składać na począ­tku każdego miesiąca, co miesiąc, przez wszystkie miesiące całego roku.

15 Oprócz ofiary nieustannej cało­palenia i ofiary z pokarmów bę­dziecie składać dla Jahwe jed­nego kozła na ofiarę przebłagania za grzechy.

16 Czternastego dnia miesiąca, w pierwszym miesiącu roku, będziecie obchodzić Paschę Jahwe. 17 Samo święto będzie wypadać dnia piętnastego tegoż miesiąca. Przez siedem dni [licząc od dnia Paschy], będziecie jeść chleb tylko niekwa­szony. 18 Na dzień pierwszy zwołacie święte zgromadzenie; powstrzy­macie się też od wszelkich prac służebnych. 19 A oto, co złożycie na ofiarę całopalenia dla Jahwe: dwa młode cielce, jednego barana i sied­mioro rocznych jagniąt bez żadnej skazy. 20 Do tego dodacie jako ofiarę z pokarmów najczystszą mąkę zmieszaną z oliwą w ilościach następujących: trzy dziesiąte efy na każdego cielca, dwie dziesiąte na barana 21 i po jednej dziesiątej efy na każde spośród siedmiorga jagniąt. 22 Złożycie też jednego kozła jako ofiarę za grzechy, żeby doko­nać przebłagania za siebie samych. 23 Złożycie tę ofiarę oprócz codzien­nego całopalenia jako ofiary nie­ustającej na wieki. 24 Bę­dziecie to czynili codziennie przez siedem dni. Jest to pokarm ofiarny, trawiony przez ogień na woń miłą dla Jahwe. Będziecie składać tę ofiarę nieza­leżnie od całopalenia porannego, które jest ofiarą nieustanną, i połą­czonej z nim ofiary z pokarmów. 25 Na dzień siódmy zwołacie święte zgromadzenie: powstrzymacie się wtedy od wszelkiej pracy służeb­nej. 26 W dniu pierwocin, kiedy będziecie składać dla Jahwe ofiary z pierw­szych owoców nowych zbiorów, czyli na święto Tygodni, będziecie również zwoływać święte zgroma­dzenie i powstrzymacie się od wszelkich prac służebnych. 27 Jako ofiarę całopalenia na woń miłą dla Jahwe złożycie dwa młode cielce, jednego barana i siedmioro rocz­nych jagniąt 28 oraz najczystszą mąkę zmieszaną z oliwą jako ofiarę z pokarmów w następujących ilościach: po trzy dziesiąte efy na każdego cielca, 29 po dwie dziesiąte na każdego barana i po jednej dzie­siątej na każde z siedmiorga jag­niąt. 30 Złożycie również jednego kozła, aby dokonać przebłagania za wasze własne grzechy. Uczynicie to niezależnie od ofiary całopalenia, składanej nieustannie, i połączonej z nim ofiary z pokarmów. Dary składane w ofierze powinny być wolne od wszelkich braków. 31 Do nich dodawać będziecie ofiary z płynów.

29

1 Siódmego dnia pierwszego miesiąca zwołacie święte zgromadzenie. powstrzymacie się też na ten czas od wszelkich prac służebnych. Będzie to dla was dzień donośnego trąbienia. 2 Jako ofiarę całopalenia na woń miłą dla Jahwe złożycie jednego młodego cielca, jednego barana i siedmioro rocz­nych jagniąt, wolnych od wszelkiej skazy. 3 Jako ofiarę z pokarmów dołączycie do tego najczystszą mąkę zmieszaną z oliwą, w nas­tępujących ilościach: po trzy dziesiąte efy na każdego cielca, 4 po dwie dziesiąte na barana i po jednej dziesiątej na każde z siedmiorga jagniąt. 5 Złożycie również jednego kozła, aby dokonać przebłagania za wasze własne grzechy. 6 Uczynicie to niezależnie od comiesięcznej ofiary całopalenia i połączonej z nią ofiary z pokarmów i niezależnie od nieustannego całopalenia i zwią­zanych z nim ofiar z pokar­mów, składanych według przepi­sanych nakazów. Są to ofiary spa­lane w ogniu na woń miłą dla Jahwe.

7 Dziesiątego dnia siódmego miesiąca zwołacie święte zgroma­dzenie i zaczniecie odprawiać pokutę. Powstrzymacie się również od wszelkiej pracy służebnej. 8 Jako ofiarę całopalenia na woń miłą dla Jahwe złożycie jednego cielca, jed­nego barana i siedmioro rocznych jagniąt bez skazy. 9 Jako ofiarę z pokarmów dołączycie najczystszą mąkę zmieszaną z oliwą, w nastę­pujących ilościach: po trzy dziesiąte efy na każdego cielca, po dwie dziesiąte na barana 10 i po jednej dziesiątej na każde z siedmiorga jagniąt. 11 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę za grzechy, niezależnie od ofiary przebłagalnej za grzechy, od nieustannego cało­palenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów.

12 Dnia piętnastego siódmego miesiąca zwołacie święte zgroma­dzenie. Powstrzymacie się tego dnia od wszelkich prac służebnych. Będziecie obchodzili przez siedem dni uroczystości na cześć Jahwe. 13 Jako ofiarę całopalenia na woń miłą dla Jahwe złożycie trzynaście młodych cielców, dwa barany i czternaścioro jagniąt bez żadnej skazy. 14 Jako ofiarę z pokarmów dołączycie najczystszą mąkę zmieszaną z oliwą w ilościach następujących: po trzy dziesiąte efy na każdego z trzynastu cielców, po dwie dziesiąte na każdego z dwu baranów 15 i po jednej dziesiątej na każde z czternaściorga jagniąt. 16 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebłagania za grzechy, niezależnie od ofiary całopalenia i związanych z nim ofiar z pokar­mów oraz płynów.

17 Dnia drugiego złożycie ofiarę z dwunastu cielców, dwóch bara­nów i czternaściorga rocznych jag­niąt bez skazy. 18 Dołączycie do tego ofiary z pokarmów i płynów, w iloś­ciach zgodnych z prawem, na każ­dego cielca, barana i jagnię. 19 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebłagalną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego całopalenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów.

20 Trzeciego dnia złożycie ofiarę z jedenastu cielców, dwóch bara­nów i czternaściorga rocznych jagniąt bez skazy. 21 Dołączycie do tego ofiary z pokarmów i z płynów, w ilościach zgodnych z prawem, na każdego cielca, barana i jagnię. 22 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebłagalną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego cało­palenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów.

23 Czwartego dnia złożycie ofiarę z dziesięciu cielców, dwóch bara­nów i czternaściorga rocznych jag­niąt bez skazy. 24 Dołączycie do tego ofiary z pokarmów i z płynów, w ilościach zgodnych z prawem, na każdego cielca, barana i jagnię. 25 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebłagalną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego całopalenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów.

26 Piątego dnia złożycie ofiarę z dziewięciu cielców, dwóch bara­nów i czternaściorga rocznych jag­niąt bez skazy. 27 Dołączycie do tego ofiary z pokarmów i płynów, w iloś­ciach zgodnych z prawem, na każ­dego cielca, barana i jagnię. 28 Zło­życie również jednego kozła jako ofiarę przebłagalną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego całopalenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów. 29 Szóstego dnia złożycie ofiarę z ośmiu cielców, dwóch baranów i czternaściorga rocznych jagniąt bez skazy. 30 Dołączycie do tego ofiary z pokarmów i z płynów, w ilościach zgodnych z prawem, na każdego cielca, barana i jagnię. 31 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebłagalną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego całopalenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów.

32 Dnia siódmego złożycie ofiarę z siedmiu cielców, dwóch baranów i czternaściorga rocznych jagniąt bez skazy. 33 Dołączycie do tego ofiary z pokarmów i z płynów, w ilościach zgodnych z prawem, na każdego cielca, barana i jagnię. 34 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebłagalną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego całopalenia i związanych z nim ofiar z pokarmów oraz płynów.

35 Dnia ósmego zwołacie święte zgromadzenie i powstrzymacie się tego dnia od wszelkich prac służe­bnych. 36 Złożycie też, jako ofiarę całopalenia strawioną przez ogień na woń miłą dla Jahwe, jednego cielca, jednego barana i siedmioro rocznych jagniąt bez skazy. 37 Dołą­czycie do tego ofiary z pokarmów i płynów, w ilościach zgodnych z pra­wem, na każdego cielca, bara­na i jagnię. 38 Złożycie również jednego kozła jako ofiarę przebła­galną za grzechy, niezależnie od ofiary nieustannego całopalenia i związanych z nim ofiar z pokar­mów oraz płynów.

39 Takie oto są ofiary, które bę­dziecie składać dla Jahwe podczas waszych świąt, niezależnie od ślubów i ofiar składanych z własnej chęci: całopaleń, ofiar z pokarmów, ofiar z płynów tudzież ofiar pojed­nania.

30

1 I przekazał Mojżesz synom Izraela wszystko to, co mu nakazał Jahwe.

Śluby: 30,2-17

2 Mówił tedy Mojżesz tak do przywódców pokoleń izraelskich: Oto, co wam nakazuje Jahwe: 3 Jeśli jakiś człowiek złoży ślub Bogu i przysięgą sam się zobowiąże do spełnienia jakiegoś czynu, to nie wolno mu złamać takiego słowa. Musi wykonać wszystko, do czego zobowiązał się własnymi ustami.

4 Jeśli jakaś kobieta, będąc jesz­cze młodą dziewczyną, i pozostając w domu swojego ojca, złoży Bogu jakiś ślub i zobowiąże się przysięgą do spełnienia czegoś, 5 a potem ojciec jej dowie się o ślubie i zobo­wiązaniu, jakie na siebie przyjęła, ale nic jej o tym nie mówi, to ważne są zarówno wszystkie śluby, jakie złożyła, jak i zobowiązania, które na siebie przyjęła. 6 Jeśli jednak ojciec, dowiedziawszy się o wszystkim, wyrazi swoje niezadowolenie, nie­ważne są zarówno wszystkie śluby, jak i zobowiązania, które na siebie przyjęła. Jahwe nie uzna jej tego za winę, bo ojciec się sprzeciwił. 7 Jeżeli jakaś kobieta wyjdzie za mąż i zaczną jej ciążyć śluby albo przyrzeczenia, które nierozważnie wypowiedziała, zobowiązując się do spełnienia czegoś, a jej mąż, dowie­dziawszy się o tym, nic nie mówi, 8 to ważne są zarówno śluby, jak i zobowiązania, jakie na siebie przy­jęła. 9 Ale jeśli mąż, dowiedziawszy się o wszystkim, wyraża swoje niezadowolenie, to nieważne stają się zarówno śluby, trudne dla niej do zachowania, jak i przyrzeczenia, które nierozważnie wypowiedziała, zobowią­zując się do spełnienia cze­goś. Jahwe też wszystko jej wyba­czy.

10 Jeżeli jakaś wdowa albo ko­bieta odrzucona [przez męża] złoży ślub, to obowiązuje ją to, co sobie sama nałożyła. 11 Jeżeli kobieta złoży jakiś ślub albo zobowiąże się do spełnienia czegoś przysięgą już w domu swojego męża, 12 a jej mąż, dowiedziawszy się o tym, nic nie mówi i nie wyraża z tego powodu swojego niezadowolenia, to ważne są wszystkie śluby, jakie złożyła, oraz zobowiązania, które sama na siebie przyjęła. 13 Jeśli jednak mąż, dowiedziawszy się o tym, nie wyrazi swojej zgody, przestaje być ważne wszystko, co wyszło z ust kobiety, zarówno wszystkie śluby, jak i przy­rzeczenia. Zostały unieważnione przez męża. Jahwe też jej to wyba­czy. 14 Mąż może albo potwierdzić, albo unieważnić ślub, którym żona zobowiązała się do czegoś. 15 Jeśli mąż przez jeden dzień i drugi nic nie mówi, to tym samym potwier­dza zarówno śluby, jak i zobowią­zania, które ciążą na żonie. Potwierdza je już przez samo to, że nie wypowiedział się o nich tego samego dnia, w którym się dowie­dział, iż zostały złożone. 16 Jeśli zaś unieważnia je już nieco po czasie, w którym się o nich dowiedział, bie­rze na siebie całą winę swojej żony.

17 Takim to prawem, przekaza­nym Mojżeszowi, określił Jahwe stosunek męża do żony i ojca do córki, która pozostawała jeszcze, jako młoda, w domu swego ojca.

Wojna z Madianitami: 31,1-54

31

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Pomścij synów Izraela na Madianitach, bo potem [umrzesz i] zostaniesz przy­łączony do twoich przodków. 3 I rzekł Mojżesz do ludu: Część spośród was, mężowie, niech się uzbroi i niech rusza na wojnę przeciw Madianitom, aby dokonać zemsty Jahwe nad Madianem. 4 Wyprawicie na wojnę po tysiąc ludzi z każdego pokolenia. Niech wszystkie pokolenia izraelskie uczestniczą w wojnie. 5 Wybrano więc spośród tysięcy Izraelitów po tysiąc ludzi z każdego pokolenia, czyli dwanaście tysięcy ludzi uzbro­jonych na wojnę. 6 Wysłał tedy Mojżesz do walki po tysiąc ludzi z każdego pokolenia, ich oraz Pinchasa, syna kapłana Eleazara, który zabrał ze sobą święte naczy­nia i trąby wojenne. 7 Uderzyli na Madianitów, zgodnie z nakazem wydanym Mojżeszowi przez Jahwe, i wybili wszystkich mężczyzn. 8 Prócz tych, których pozabijali w walce, zgładzili następujących królów Madianu: Ewiego, Rekema, Sura, Chura i Rebę. Wszyscy byli królami Madianu. Zginął od miecza również Balaam, syn Beora. 9 Po­nadto synowie Izraela wzięli do niewoli kobiety madianickie razem z ich małymi dziećmi, zabrali jako łup wojenny wszystko ich bydło, stada owiec i cały ich dobytek. 10 Puścili z ogniem wszystkie ich miasta i obozowiska, w których mieszkali [Madianici]. 11 Zabrawszy całą zdobycz i wszystko, co zdołali złupić, zarówno spośród ludzi, jak i zwierząt, 12 sprowadzili jeńców i wszystkie łupy przekazali Mojże­szowi, kapłanowi Eleazarowi i ca­łemu Izraelowi, zgromadzonemu w obozowiskach na równinach Moabu, nad Jordanem w pobliżu Jerycha.

13 Mojżesz, kapłan Eleazar i wszyscy przywódcy zgromadzenia wyszli z obozu na ich spotkanie. 14 I rozgniewał się Mojżesz na przy­wódców wojskowych, czyli tych, którzy wracali z walki na czele oddziałów, liczących po tysiąc i po stu ludzi.

15 Czynił im taką oto wymówkę: Zostawiliście więc przy życiu wszy­stkie kobiety? 16 A to właśnie one, idąc za namową Balaama, sprowa­dziły synów Izraela na drogę nie­wierności wobec Jahwe w związku z pamiętną sprawą Peora. I zesłał wtedy Jahwe nieszczęście na całe zgromadzenie Izraela. 17 Musicie teraz pozbawić życia wszystkie małe dzieci płci męskiej oraz wszys­tkie kobiety brzemienne. 18 Nato­miast wszystkie młode kobiety, które jeszcze nie były brzemienne, pozostawicie przy życiu dla was samych. 19 Będziecie przebywać poza obozem przez siedem dni. Gdyby któryś z was zabił kogoś [z wrogów] albo zetknął się z jakimiś zwłokami, powinien poddać się oczyszczeniu trzeciego i siódmego dnia, on sam i jego jeńcy. 20 Będzie­cie musieli również poddać oczysz­czeniu wasze szaty, wszystkie przedmioty ze skóry, wszystkie tka­niny z sierści koziej oraz drewniane narzędzia.

21 I powiedział kapłan Eleazar do wojowników, którzy stoczyli [zwycięską] bitwę: Oto, co nakazuje prawo dane przez Jahwe Mojże­szowi: 22 złoto, srebro, miedź, że­lazo, cynę, ołów 23 i wszelkie przed­mioty ogniotrwałe wrzucicie do ognia i poddacie je w ten sposób oczyszczeniu. W każdym razie obmyjecie je jeszcze potem wodą oczyszczającą. Czego zaś nie będzie można oczyścić w ogniu, to obmy­jcie wodą oczyszczającą. 24 Siód­mego dnia wypierzecie wasze szaty i będziecie czyści. Wtedy już będzie­cie mogli wrócić do obozowiska.

25 Jahwe zaś tak przemówił do Mojżesza: 26 Ty oraz Eleazar, kap­łan, i wszyscy obecni na tym zgro­madzeniu przywódcy rodów sporządźcie spis tego, co zostało zdobyte, zarówno ludzi, jak i zwie­rząt. 27 Wszelką zdobycz podzielcie między wojowników, którzy brali udział w wojnie, oraz wszystkich zgromadzonych. 28 Wojownicy owi będą jednak mieli obowiązek zapła­cenia daniny dla Jahwe w nastę­pującej wielkości: za każde pięćset osób jedną sztukę z wołów, osłów i owiec. 29 Podzielicie całość łupu na dwie części i jedną z nich przeka­żecie kapłanowi Eleazarowi jako ofiarę przeznaczoną dla Jahwe. 30 Natomiast z części przeznaczonej dla synów Izraela oddzielisz jedną pięćdziesiątą część spośród ludzi, wołów, osłów, owiec oraz innych zwierząt i przekażesz lewitom, którzy mają pieczę nad przybyt­kiem Jahwe.

31 Mojżesz i kapłan Eleazar uczynili wszystko tak, jak Jahwe nakazał Mojżeszowi. 32 Na całość łupów, które wojownicy zdobyli, składało się: sześćset siedemdzie­siąt pięć tysięcy owiec, 33 siedem­dziesiąt dwa tysiące wołów, 34 sześćdziesiąt jeden tysięcy osłów 35 oraz trzydzieści dwa tysiące kobiet, które jeszcze nie obcowały z mężczyznami. 36 Połowa [łupów], przeznaczona dla tych, co byli na wojnie, wynosiła trzysta trzydzieści siedem tysięcy pięćset owiec. 37 Jako daninę dla Jahwe złożono sześćset siedemdziesiąt pięć sztuk owiec. 38 Nadto: trzydzieści sześć tysięcy wołów, z czego dla Jahwe złożono siedemdziesiąt dwie sztuki. 39 Następnie trzydzieści tysięcy pięćset osłów, z czego dla Jahwe ofiarowano sześćdziesiąt jeden sztuk. 40 I wreszcie szesnaście tysięcy osób, z czego trzydzieści dwie osoby przypadły jako danina dla Jahwe. 41 Mojżesz przekazał Eleazarowi, kapłanowi, daninę przeznaczoną dla Jahwe, tak jak to Jahwe polecił Mojżeszowi.

42 Połowa łupów przeznaczona dla synów Izraela i oddzielona od tego, co miało być dane wojowni­kom, wynosiła 43 trzysta trzydzieści siedem tysięcy pięćset owiec, 44 trzydzieści sześć tysięcy wołów, 45 trzydzieści tysięcy pięćset osłów 46 i szesnaście tysięcy osób. 47 Z tej połowy, przypadającej na synów Izraela, oddzielił Mojżesz jedną pięćdziesiątą i - zgodnie z tym, co mu polecił Jahwe - przekazał lewi­tom, którzy mają pieczę nad przy­bytkiem Jahwe.

48 Dowódcy oddziałów liczących po tysiąc wojowników oraz setnicy przyszli do Mojżesza 49 i powiedzieli: Słudzy twoi przeprowadzili spis wszystkich wojowników, jacy pozo­stawali pod naszymi rozkazami, i okazało się, że nie brakuje ani jed­nego spośród naszych ludzi. 50 I dla­tego składamy w ofierze dla Jahwe wszystkie przedmioty złote, jakie każdy z nas znalazł, a więc: bran­solety, naramienniki, pierścienie, kolczyki i naszyjniki. Niech to będzie ofiara złożona dla Jahwe na przebłaganie za nasze grzechy. 51 Mojżesz i kapłan Eleazar przyjęli od nich owo złoto i wszystkie drogo­cenne przedmioty. 52 Wszystkiego złota, które przyniesiono dla Jahwe od dowódców od­działów złożonych z tysiąca ludzi i od setników, było szesnaście tysięcy siedemset pięć­dziesiąt sykli. 53 Wszyscy wojownicy zatrzymali nadto dla siebie swój własny łup. 54 Mojżesz i kapłan Eleazar, przyjąwszy złoto od dowód­ców oddziałów złożonych z tysiąca ludzi, a także od setników, zanieśli je do Namiotu Spotkania i pozosta­wili przed Jahwe jako pamiątkę od synów Izraela.

Przydzielanie ziemi pokoleniom wschodnio-jordańskim: 32,1-42

32

1 Synowie Rubena i synowie Gada mieli bardzo wielkie stada. Ponieważ okolice Jezer i Gileadu nadawały się bardzo do wypasania ich trzód, 2 przyszli synowie Gada i synowie Rubena do Mojżesza i kapłana Eleazara, i do przełożonych całego zgromadzenia i tak powiedzieli: 3 Atarot, Dibon, Jazer i Nimra, Cheszbon, Eleale, Sibma, Nebo i Beon 4 to krainy, które Jahwe wziął w posiadanie dla całego zgromadzenia Izraelitów. Są to okolice bardzo przydatne do wypasania trzód, a twoi słudzy mają właśnie liczne trzody. 5 Dodali nadto: Jeżeli znaleźliśmy łaskę w twoich oczach, spraw, żeby te krainy znalazły się w naszym posia­daniu. Nie zmuszaj nas do przepra­wiania się na drugą stronę Jorda­nu. 6 I powiedział Mojżesz synom Gada i synom Rubena: 7 To wasi bracia pójdą na wojnę, a wy mieli­byście tu pozostać? Czemu chcecie doprowadzić do tego, żeby synowie Izraela nie mieli odwagi wziąć w posiadanie ziemi, którą im daje sam Jahwe? 8 Tak samo postępo­wali wasi ojcowie, kiedy spod Kadesz-Barnea wysłałem ich na zwiad do owego kraju. 9 Dotarli do doliny Eszkol, zbadali cały kraj, ale odebrali synom Izraela odwagę wejścia do krainy, którą im dawał Jahwe. 10 Rozgniewał się wtedy Jahwe na nich i oświadczył im: 11 Wszyscy ci, którzy wyszli z Egiptu w wieku od dwudziestu lat wzwyż, nie będą oglądać kraju, który Ja pod przysięgą obiecałem dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. nie przestrzegali bowiem wiernie moich nakazów, 12 z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego Kenizzyty, i Jozuego, syna Nuna; ci dwaj bowiem przestrzegali wiernie naka­zów Jahwe. 13 Zapłonął wtedy Jah­we gniewem przeciw Izraelowi i sprawił, że przez czterdzieści lat musieli błąkać się po pustyni, aż wyginęło całe owo pokolenie, które się dopuściło zła w oczach Jahwe. 14 A teraz oto wy chcecie iść śladami waszych ojców jako ich grzeszni potomkowie, żeby jeszcze bardziej nasilił się gniew Jahwe przeciw Izraelowi. 15 Jeżeli bowiem nie będziecie Go słuchać, sprawi On, że Izrael będzie nadal pozostawał na pustyni, a wy staniecie się przy­czyną zguby całego narodu.

16 Przyszli tedy do Mojżesza i po­wiedzieli: Zbudujemy tu zagrody dla naszych trzód i osiedla dla na­szych dzieci. 17 Ale sami chcemy ruszyć niezwłocznie w dalszą drogę na czele Izraelitów, aż zaprowa­dzimy ich do krainy, którą mają wziąć w posiadanie. Nasze dzieci pozostaną na ten czas w obwaro­wanych osiedlach, chroniąc się w ten sposób przed miesz­kańcami tego kraju. 18 Nie będziemy wracali do naszych domów dopóty, dopóki każdy spośród synów Izraela nie weźmie w posiadanie swego dzie­dzictwa. 19 My sami zaś nie będzie­my brali dla siebie nic po drugiej stronie Jordanu ani w okolicach dalej położonych, bo część dla nas znajduje się z tej strony, to jest na wschód od Jordanu. 20 Na to rzekł im Mojżesz: Jeżeli będziecie postępowali w taki sposób, że uzbroicie się wszyscy, aby walczyć dla Jahwe, 21 jeśli wszyscy uzbro­jeni wśród was wojownicy przepra­wią się przez Jor­dan na oczach Jahwe, a On usunie wszystkich swoich wrogów sprzed swego oblicza, 22 jeśli powrócicie do siebie dopiero po zdobyciu całego kraju w obliczu Jahwe, będziecie wolni od wszelkiej winy wobec Jahwe i wobec całego Izraela, a ten kraj stanie się waszą własnością na oczach Jahwe. 23 Jeżeli jednak nie postąpicie w ten sposób, zgrzeszy­cie przeciw Jahwe, i wiedzcie, że wasz grzech zwróci się przeciwko wam samym. 24 Budujcie zatem osiedla dla waszych dzieci i zagrody dla waszych trzód i wprowadzajcie w życie słowa, które wyszły z wa­szych ust. 25 Synowie Gada i syno­wie Rubena rzekli na to Mojżeszowi: Twoi słudzy uczynią wszystko, co im rozkazuje ich pan. 26 Nasze dzie­ci, kobiety i trzody, i cały nasz dobytek zostaną tu, w osiedlach Gileadu, 27 twoi słudzy zaś, wszyscy mężczyźni uzbrojeni do walki, pójdą przed Jahwe, żeby walczyć, jak na­kazał nasz pan.

28 Wydał tedy Mojżesz odpo­wiednie polecenie kapłanowi Eleazarowi, Jozuemu, synowi Nuna, i przywódcom poszczegól­nych rodów, tworzących pokolenia synów Izraela. 29 Powiedział im tak: Jeżeli synowie Gada i synowie Rubena, wszyscy zdolni do walki mężczyźni przeprawią się razem z wami na drugą stronę Jordanu i jeżeli ziemia ta zostanie przez was zdobyta, dajcie im w posiadanie krainę Gileadu. 30 Lecz gdyby nie chcieli chwycić za broń i pójść z wami, osiedlicie ich pośród was na ziemi kananejskiej. 31 Odpowie­dzieli wtedy synowie Gada oraz synowie Rubena: Uczynimy wszys­tko, co tylko Jahwe powiedział do twoich sług. 32 Pójdziemy uzbrojeni przed Jahwe do ziemi kananejskiej, a przy­padające nam dziedzictwo pozostanie dla nas po tej stronie Jordanu. 33 Synom Gada i synom Rubena oraz połowie pokolenia Manassesa, syna Józefa, przydzielił Mojżesz królestwo Sichona, króla Amorytów, oraz królestwo Oga, króla Baszanu - ziemię, wszystkie znajdujące się na niej osiedla z ota­czającymi je terenami oraz osiedla z najbliższych okolic.

34 Synowie Gada zbudowali Dibon, Atarot i Aroer 35 oraz Atrot-Szofan, Jazer i Jogboha, 36 nas­tęp­nie Bet-Nimra i Bet-Haran, miasta obronne. Sporządzili też zagrody dla swych trzód. 37 Natomiast syno­wie Rubena zbudowali Cheszbon, Eleale i Kiriataim 38 oraz Nebo, Baal-Meon - potem zmieniono ich nazwy - i Sibma. Nadali też własne nazwy miastom, które odbudowali.

39 Synowie Makira, syna Ma­nassesa, ruszyli w stronę Gileadu, zdobyli go, wypędzając zeń Amo­rytów. 40 Mojżesz przekazał Gilead synowi Manassesa, Makirowi, który się tam osiedlił. 41 Jair, syn Manassesa, poszedł, zdobył tam­tejsze osiedla i nadał im nową nazwę: Osiedla Jaira. 42 Poszedł wreszcie Nobach, zdobył Kenat razem z okolicznymi osiedlami i od własnego imienia nadał im nazwę Nobach.

Etapy wymarszu: 33,1-49

33

1 A oto miejsca poszczególnych postojów synów Izraela po ich wyjściu z Egiptu, gdy wszystkimi oddziałami dowodzili Mojżesz i Aaron. 2 Mojżesz sporzą­dził listę miejscowości, z których wyruszali, według ich obozowisk, zgodnie z poleceniem Jahwe. Oto lista obozowisk, z których ruszano w dalszą drogę. 3 Piętnaste­go dnia pierwszego miesiąca opuścili Ramses. Na oczach wszystkich Egipcjan, z wyciągniętymi ku górze rękami, wychodzili synowie Izraela następnego dnia po święcie Paschy. 4 W tym czasie Egipcjanie grzebali tych, których dotknęła wśród nich ręka Jahwe - wszystkich swoich pierworodnych. Dokonał również Jahwe sądu nad poganami.

5 Po wyjściu z Ramses pierwsze obozowisko rozbili Izraelici w Suk­kot. 6 Potem wyruszyli z Sukkot i zatrzymali się w Etam, położonym już na skraju pustyni. 7 Po wyjściu z Etam skręcili w stronę Pi-Hachirot, leżącego niedaleko Baal-Sefon, i rozbili obozowisko naprze­ciw Migdol. 8 Potem wyruszyli spod Pi-Hachirot, przeszli przez środek morza, kierując się w stronę pus­tyni. Trzy dni wędrowali przez pustynię Etam, po czym rozbili obozowisko w Mara. 9 Opuściwszy Mara, dotarli do Elim, gdzie było dwanaście źródeł i siedemdziesiąt drzew palmowych. I tam rozbili kolejny obóz. 10 Po wyjściu z Elim następny obóz rozbili nad morzem Czerwonym, 11 po czym, wyru­szy­wszy znad Morza Czerwonego, zatrzymali się na pustyni Sin. 12 Opuścili pustynię Sin i rozbili namioty w miejscowości Dofka. 13 Po wyjściu z Dofka zatrzymali się w Alusz, 14 po czym, wyruszywszy z Alusz, zatrzymali się w Refidim, gdzie nie było, niestety, wcale wody do picia. 15 Po wyjściu z Refidim znów zatrzymali się na pustyni Synaj. 16 Wyruszyli z pustyni Synaj i rozbili namioty w Kibrot-Hattaawa. 17 Następnie wyruszyli z Kibrot-Hattaawa i zatrzymali się w Chaserot. 18 Wyruszyli z Chaserot i rozbili namioty w Ritma, 19 po czym, opuściwszy Ritma, zatrzy­mali się w Rimmon-Peres. 20 Wy­ruszyli z Rimmon-Peres i rozbili obóz w Libnie, 21 a po wyjściu z Libny zatrzymali się w Rissa. 22 Wyruszyli z Rissa i rozbili namioty w Kehelata, 23 po czym, wyszedłszy z Kehelata, rozbili obóz w górach Szafer. 24 Następnie wyru­szyli z gór Szafer i zatrzymali się w Charada, 25 po wyjściu zaś z Charada rozbili obóz w Makelot. 26 Wyruszyli z Makelot i zatrzymali się w Tachat, 27 a po wyjściu z Ta­chat rozbili obóz w Terach. 28 Potem wyruszyli z Terach i zatrzymali się w Mitka, 29 a po wyjściu z Mitka rozbili obóz w Chaszmona. 30 Wyru­szyli z Chaszmona i zatrzymali się w Moserot, 31 a po wyjściu z Mose­rot rozbili obóz w Bene-Jaakan. 32 Wyszedłszy z Bene-Jaakan zatrzymali się w Chor-Haggidgad, 33 a po wyjściu z Chor-Haggidgad rozbili obóz w Jotbata. 34 Wyruszyli następnie z Jotbata i zatrzymali się w Abrona, 35 a po wyjściu z Abrona rozbili obóz w Esjon-Geber. 36 Wy­szedłszy z Esjon-Geber zatrzymali się na pustyni Sin, czyli w Kadesz, 37 po wyjściu zaś z Kadesz rozbili obóz na górze Hor, znajdującej się już na samych krańcach ziemi Edom.

38 Według polecenia Jahwe kap­łan Aaron wstąpił na górę Hor i tam zmarł. Było to pierwszego dnia pią­tego miesiąca, roku czterdziestego od wyjścia synów Izraela z Egiptu. 39 W chwili śmierci na górze Hor Aaron miał sto dwadzieścia trzy lata.

40 Wtedy to król Aradu, Kana­nejczyk, mieszkający w Negeb, na południu Kanaanu, dowiedział się o przybyciu synów Izraela.

41 Tymczasem oni wyruszyli spod góry Hor i rozbili namioty w Salmona, 42 a opuściwszy Salmo­na, zatrzymali się w Punon. 43 Po wyjściu z Punon rozbili namioty w Obot, 44 a wyszedłszy z Obot, zatrzymali się w Ijje-Haabarim, już na granicy Moabu. 45 Wyruszyli z Ijje-Haabarim i rozbili obóz w Dibon-Gad, 46 po czym wyszed­łszy z Dibon-Gad zatrzymali się w Almon-Diblataim. 47 Po wyjściu z Almon-Diblataim rozbili namioty w górach Abarim, naprzeciw Nebo. 48 Potem wyruszyli z gór Abarim i zatrzymali się na równinie moabickiej, nad brzegiem Jordanu, niedaleko Jerycha. 49 Ich namioty rozciągały się wzdłuż Jordanu na równinie moabickiej od Bet-Hajeszimot aż do Abel-Szittim.

Zasady podziału ziemi kananejskiej: 33,50-34,29

50 Gdy znajdowali się na rów­ninie moabickiej, nad brzegiem Jordanu, niedaleko Jerycha, Jah­we tak przemówił do Mojżesza: 51 Powiedz synom Izraela: Gdy prze­prawicie się przez Jordan i wkro­czycie już do ziemi kananejskiej, 52 zaczniecie usuwać wszystkich mieszkańców tego kraju; będziecie rozbijać wszystkie ich posągi wykute w kamieniu i wszystkie podobizny odlewane z brązu i znisz­czycie wszystkie ich miejsca mod­litwy położone na wyżynach. 53 Bę­dziecie brać [stopniowo] w posia­danie cały kraj, osiedlając się w nim, bo ja dałem wam tę krainę w posiadanie. 54 Rzucając losy, roz­dzielicie cały kraj między poszcze­gólne rody. Rodom najliczniejszym przydzielicie najwięcej ziemi, mniej zaś rodom mniej licznym. Każdy otrzyma to, co mu przypadnie wed­ług losowania. Poszczególne poko­lenia wezmą w posiadanie to, co na nie przypadnie. 55 Lecz jeśli nie będziecie usuwać mieszkańców kraju, ci, których pozostawicie, okażą się jakby cierniami w wa­szych oczach i jakby kolcami raniącymi wasze ciało. Będą was też traktować jak wrogów w tym kraju, który będzie wam dany na zamieszkanie. 56 Wtedy i ja sam postąpię z wami tak, jak postano­wiłem postąpić z nimi.

34

1 I przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: Wydaj synom Izraela taki oto rozkaz: 2 Kie­dy wkroczycie do ziemi kananej­skiej, przypadnie wam do podziału cały Kanaan w następujących gra­nicach: 3 Od południa zajmiecie pustynię Sin aż do Edomu. Granica południowa będzie się ciągnąć od południowych krańców Morza Sło­nego na wschód, 4 potem będzie biegła w kierunku południowym poprzez Wzgórze Skorpionów i pus­tynię Sin aż - dalej na południe - do Kadesz-Barnea. Stamtąd przez Chasar-Addar do Asmon. 5 Od Asmon granica poprowadzi w kie­runku Potoku Egipskiego i zakoń­czy się przy morzu. 6 Od zachodu granicą będzie Wielkie Morze. Tak daleko będziecie sięgać na zachód. 7 Granica północna ciągnąć się będzie od Wielkiego Morza 8 poprzez górę Hor aż do Wejścia do Chamat, a stamtąd - do miejscowości Sedad. 9 Dalej granica będzie biegła przez Zifron i zakończy się w Chasar-Enan. Tak będzie wyglą­dała granica północna. 10 Granicę wschodnią przeprowadzicie od Chasar-Enan do Szefam, 11 nas­tępnie od Szefam w stronę Haribla, położonej na wschód od Ain, 12 potem skierujecie się wzdłuż łańcucha górskiego ciągnącego się nad morzem, zaczynając od jeziora Kinneret, w kierunku wschodnim. Wreszcie pobiegnie granica wzdłuż Jordanu, dochodząc aż do Morza Słonego. Tak będą wyglądały gra­nice danej wam krainy.

13 I wydał Mojżesz rozkaz synom Izraela, mówiąc: Oto tam znajduje się ziemia, którą rozdzielicie losami między siebie. Jahwe rozkazał wy­dać ją dzie­więciu całym pokoleniom i połowie dziesiątego. 14 Dwa bo­wiem pokolenia: Rubenici razem z wszystkimi ich rodami oraz Gadyci z ich wszystkimi rodami już otrzymały swoje dziedzictwo. Podo­bnie część swoją otrzymała połowa pokolenia Manassesa. 15 Te dwa i pół pokolenia otrzymało swoją część po drugiej stronie Jordanu, od strony wschodniej, naprzeciw Jerycha, na wschodzie.

16 I przemówił Jahwe do Mojże­sza w te słowa: 17 A oto imiona mężów, którzy dokonają podziału ziemi: kapłan Eleazar i Jozue, syn Nuna. 18 Ponadto do rozdzielenia kraju weźmiecie z każdego pokole­nia po jednym przywódcy. 19 Oto imiona tych mężów: z pokolenia Judy - Kaleb, syn Jefunnego; 20 z pokolenia Symeona - Samuel, syn Ammihuda; 21 z pokolenia Beniamina - Elidad, syn Kislona; 22 z pokolenia Dana - przywódca Bukki, syn Jogliego; 23 dla potom­ków Józefa: z pokolenia Manassesa - Channiel, syn Efoda, 24 a z po­kolenia Efraima - przywódca Kemuel, syn Sziftana; 25 z pokolenia Zabulona - Elisafan, syn Parnaka; 26 z pokolenia Issachara - Paltiel, syn Azzana; 27 z pokolenia Asera - Achiud, syn Szelomiego; 28 z poko­lenia Neftalego - Pedahel, syn Ammihuda. 29 Oto ci, którym Jahwe polecił podzielić ziemię kananejską pomiędzy synów Izraela.

Lewici i miasta schronienia: 35,1-34

35

1 Gdy znajdowali się na równinie moabickiej, w pobliżu Jordanu, naprzeciw Jerycha, prze­mówił Jahwe do Mojżesza: 2 Po­wiedz synom Izraela, żeby z części im przydzielonych odstąpili nie­które miasta na zamieszkanie lewitom. Przyznajcie lewitom ponadto pastwiska położone wokół ich miast. 3 Miasta będą służyły im samym jako miejsca zamieszkania, natomiast pastwiska będą przez­naczone dla ich bydła, na roz­mieszczenie wszelkiego innego dobytku i dla po­zostałych zwierząt. 4 Przeznaczone dla lewitów pas­twiska wokół miast będą się roz­ciągały na zewnątrz miasta, poza jego murami, pierścieniem o sze­rokości tysiąca łokci. 5 Odmierzycie na zewnątrz miasta dwa tysiące łokci od strony wschodniej, dwa tysiące łokci od strony południowej, dwa tysiące łokci od strony zachodniej i dwa tysiące łokci od strony północnej. Miasto będzie się znajdować w środku pastwisk. Tak będą wyglądały pastwiska otacza­jące ich miasta. 6 Wśród miast, które dacie lewitom, niech będzie sześć tak zwanych miast schro­nienia, przeznaczonych na to, by mogli w nich znaleźć schronienie ci, którzy dopuścili się jakiegoś zabój­stwa. Ponadto dacie im jeszcze czterdzieści dwa inne miasta. 7 Tak więc w sumie dacie lewitom czter­dzieści osiem miast razem z otacza­jącymi je pastwiskami. 8 Odłączając owe miasta od dziedzictwa synów Izraela, weźmiecie więcej od tych pokoleń, które mają więcej, a mniej od tych, które mają mniej. Każdy odstąpi na rzecz lewitów tyle ze swych miast, na ile będzie pozwa­lała wielkość jego dziedzictwa.

9 Potem tak powiedział Jahwe do Mojżesza: Zwróć się do synów Izraela i powiedz im: 10 Kiedy się przeprawicie przez Jordan i wej­dziecie już do ziemi kananejskiej, 11 wybierzecie sobie miasta, które przeznaczycie na miasta schro­nienia, aby mógł w nich znaleźć schronienie każdy, kto nieumyślnie do­puściłby się jakiegoś zabójstwa. 12 W tych miastach będziecie szu­kać schronienia przed wszelką zemstą krwi, nie zezwalając na to, aby oskarżony o zabójstwo poniósł śmierć, zanim jeszcze zostanie pod­dany osądowi całego zgromadzenia. 13 Z miast, które macie oddać, sześć przeznaczycie na miasta schronie­nia. 14 Niech to będą trzy miasta położone z drugiej strony Jordanu, trzy leżące na ziemi kananejskiej. 15 Będą to tak zwane miasta schro­nienia.

16 Dopuszcza się [świadomie] morderstwa ten, kto uderzy dru­giego jakimś przedmiotem metalo­wym i uderzony wskutek tego umrze. Mordercę należy ukarać śmiercią. 17 Zabójcą jest również ten, kto uderzy drugiego kamie­niem i spowoduje śmierć. Zabójca powinien być także ukarany śmiercią. 18 Zabójstwo popełnia również ten, kto uderzy drugiego jakimś przedmiotem drewnianym tak, że spowoduje śmierć. Zabójca powinien być ukarany śmiercią.

19 Zabójcę pozbawi życia mści­ciel krwi; gdziekolwiek go spotka, ma prawo go zabić.

20 Kto by, powodowany niena­wiścią, ugodził drugiego albo zaata­kował go tak, że tamten by potem zmarł, 21 albo gdyby w swej złości własnymi rękami zadał tyle ciosów, iż pobity zmarłby w ich następ­st­wie, to dopuszcza się morderstwa. Mściciel krwi ma prawo go zabić, gdy tylko go spotka.

22 Gdyby jednak ktoś nieumyś­lnie ugodził drugiego albo gdyby zrzucił na niego jakiś przedmiot, ale nie w żadnym złym zamiarze, 23 albo gdyby rzucił w jego stronę przez nie­uwagę jakimś kamieniem i spowo­dowałby przez to śmierć ugodzo­nego, nie czując się przy tym jego wrogiem ani nie pragnąc dlań niczego złego, 24 to sprawę, do której doszło między zabójcą a mścicielem krwi, rozpatrzy całe zgromadzenie. 25 Zgromadzenie powinno uwolnić zabójcę z rąk mściciela i pozwolić mu znaleźć ocalenie w mieście schronienia, do którego zbiegł. Tam wolno mu będzie przebywać aż do śmierci naj­wyższego kapłana, namaszczonego świętym olejem. 26 Jeśli przed czasem opuści teren miasta schronienia i ucieknie, 27 to mściciel krwi nie będzie winien śmierci, jeśli spotkawszy zabójcę, zabije go poza granicami miasta schronienia. 28 Zabójca bowiem powinien pozostawać w mieście schronienia aż do śmierci najwyż­szego kapłana. Dopiero wtedy za­bójca będzie mógł wrócić do krainy, w której znajduje się jego dom. 29 Niech te wskazania będą prawem dla was i dla wszystkich przyszłych pokoleń, gdzie tylko będziecie mieszkać.

30 Jeśli ktoś dopuści się zabój­stwa, to zabójcę można pozbawić życia tylko na podstawie zeznania świad­ków. Jednakże nie wystarcza zeznanie jednego świadka, aby można było skazać kogoś na śmierć. 31 Nie wolno wam godzić się na żaden wykup zabójcy, którego przestępstwo zasługuje na karę śmierci. Musi ponieść śmierć. 32 Nie wolno wam też przyj­mować okupu, w zamian za który ten, kto prze­bywa w mieście schronienia, mógłby wyjść stamtąd i wró­cić do swojego domu jeszcze przed śmier­cią naj­wyższego kapłana. 33 Nie będziecie dopuszczali do bezcze­szczenia kraju, w którym wypadnie wam żyć. Krew zawsze bezcześci ziemię i nie można jej oczyścić ze zbrukania spowodowanego rozle­wem krwi w ża­den inny sposób, jak tylko przez krew tego, który jest sprawcą rozlewu krwi. 34 Nie będzie­cie tedy brukać ziemi, na której mieszkacie i na której również Ja mam wśród was moje mieszkanie. Ja jestem Jahwe; Ja mieszkam wśród synów Izraela.

Dalsze przepisy prawa dziedziczenia: 36,1-13

36

1 Przyszli przywódcy rodów z pokoleń izraelskich Gilea­dytów, którzy pochodzili od Makira, syna Manassesa, wywo­dzącego się z pokoleń potomków Józefa, i przedstawili Mojżeszowi oraz przywódcom poszczególnych rodów izraelskich następującą sprawę: 2 Mówili tak: Tobie, panu naszemu, rozkazał Jahwe kraj ten podzielić pomiędzy synów Izraela przez ciąg­nienie losów. Pan nasz otrzymał również od Jahwe polecenie prze­kazania dziedzictwa brata naszego, Selofchada, jego córkom. 3 Jeżeli zaś córki owe zostaną poślubione przez synów innych pokoleń izrael­skich, to ich dziedzictwo zostanie oddzielone od dziedzictwa naszych ojców i zostanie przyłączone do dziedzictwa pokoleń, do których należą ich mężowie, i w ten sposób część przypadająca na nas ulegnie pomniejszeniu. 4 Kiedy zaś nadej­dzie dla synów Izraela rok jubile­uszowy, dziedzictwo córek Izraela będzie na zawsze przyłączone do części pokolenia, z którego pocho­dzą ich mężowie, i tak część przy­padająca na nie odpadnie na zawsze od dziedzictwa należącego kiedyś do pokolenia naszych ojców.

5 Wtedy Mojżesz, wykonując polecenie Jahwe, wydał synom Izraela taki oto rozkaz, mówiąc: Przedstawiciel pokolenia synów Józefa dobrze mówi. 6 A oto zarzą­dzenie Jahwe w sprawie córek Selofchada: Mogą wychodzić za mąż, za kogo zechcą, byleby tylko ich mężowie wywodzili się z rodów należących do pokolenia ich ojców. 7 Wówczas dziedzictwo synów Izraela nie będzie przechodzić z jed­nego pokolenia na drugie, a posz­czególni synowie Izraela będą przy­wiązani na zawsze do dziedzictwa przy­padającego na pokolenie jego ojców, każdy do swojego. 8 Tak więc każda kobieta mająca jakąś cząs­tkę w dziedzictwie całego pokolenia izraelskiego będzie wychodzić za mąż za mężczyznę wywodzącego się z pokolenia jej ojca, aby w ten spo­sób poszczególni Izraelici nie utra­cili nic z dziedzictwa swoich ojców. 9 W żadnym przypadku dziedzictwo jednego pokolenia nie może prze­chodzić na inne pokolenie. Poszcze­gólne pokolenia synów Izraela będą powiązane z dziedzictwem, każde ze swoim.

10 Córki Selofchada postąpiły tak, jak im nakazał Jahwe przez Mojżesza. 11 Machla, Chogla, Milka i Noa poślubiły swoich stryjecznych braci. 12 Ich mężowie pochodzili z pokolenia Manassesa, syna Józefa. W ten sposób dziedzictwo ich pozostało przy pokoleniu, z któ­rego wywodził się ród ich ojca.

13 Takie oto są pouczenia i pra­wa dane Mojżeszowi przez Jahwe dla synów Izraela, gdy znajdowali się na równinie moabickiej w pob­liżu Jordanu, naprzeciw Jerycha.

1,46 Zdaniem egzegetów liczba ta - jeśli weźmie się pod uwagę liczbę Izraelitów wy­pro­wa­dzonych z Egiptu (por. Sdz 5,8) - jest wyolbrzymiona. Łącznie wszystkich Izraelitów musiałoby być wtedy około dwóch i pół miliona.

3,2 "Itamar" - od tego Itamara pochodził, poprzez Achimeleka, także Abiatar, kapłan z czasów króla Dawida. Por. 1 Krn 24, 3n.; 2 Sm 20,25.

3,9 "Całkowicie powierzeni" - dosł.: "oddani" - znani, głównie z czasów po niewoli, niżsi słudzy świątynni. Por. Ezd. 2,43.

5,2 "Dotknięcie zwłok" - prawdopodobnie dlatego, żeby się przeciwstawić pogańskiemu kultowi ciał zmarłych.

5,3 Na znak wyrzeczenia się życia zbyt łatwego i radosnego (por. Jr 35,5-8).

6,5 "Nie będą obcinali swych włosów" - po to, być może, żeby przez oddanie się Bogu pozwolić działać wszystkim Jego siłom wi­talnym w całym organizmie człowieka (por. Rdz 49,26; Pwt 33,16).

6,6 "Do żadnych zwłok" - żeby się ustrzec od wszelkich związków z pogańskim kultem ciał zmarłych, oddając się do wyłącznej dyspozycji Bogu.

6,13 "Takie jest (...) prawo nazireatu" - istniała także praktyka związania przez matki tym ślubem własnych dzieci. Oto kilka przykładów: Samson (Sdz 13,5 - 7.14; 16,17), Samuel (1 Sm 1,11), Jan Chrzciciel (Łk 1,15). Nazir - znaczy: "poświęcony Bogu".

8,10 "Położą na nich [lewitach] swoje ręce" - niektórzy zauważają w tym miejscu, że lewici, potraktowani tu jako żertwa ofiarna, są pierworodnymi całego Izraela. Por. 3,12n.; Wj 13,11.

10,5 "Głos trąb" - dosł.: "okrzyki wo­jenne", choć zarazem i religijne. Por. 31,6; Joz 6,5.20; Am 1,14; 2,2; So 1,16.

11,3 "Tabeera" - czyli, wedle propono­wanej tu przez autora natchnionego etymologii, "miejsce pożaru", choć dosłownie nazwa ta znaczy: "miejsce pastwiska".

11,25 "Już się to nie powtórzyło" - czyli posia­dali tylko przejściowo dar prorokowania.

12,1 "Kuszytkę" - czyli Seforę (por. Wj 2,21). Nie istniał jeszcze wtedy tak surowy zakaz zawierania związków małżeńskich z cudzoziemkami.

15,40 Widocznie nie służyły owe frędzle już temu celowi w czasach Jezusa, skoro Zbawiciel wypowiada się o nich niezbyt pochlebnie. Por. Mt 23,5.

16,1 - 17,28 Większość egzegetów uważa, że mamy tu do czynienia z dwoma nałożonymi na siebie opowiadaniami. Jedno z nich, zaczerpnięte z tradycji jahwistycznej albo elohistycznej, mówi o buncie Datana i Abirama (ww. 1b. 2. 12-15. 25-34), drugie, oparte na tradycji kapłańskiej, przedstawia spory Kehatytów z Aaronidami (ww. 1a. 2b-11. 16-24. 27a. 35).

16,1 Przekład hipotetyczny, zdanie chyba niedokończone.

16,33 "W otchłani zmarłych" - dosł.: "w szeolu". Jest to termin niewiadomego pocho­dzenia, ale w Biblii najczęściej oznacza "głębokość ziemi" (por. Pwt 32,22; Iz 14,9), dokąd zstępują zmarli (Rdz 37,35; 1 Sm 2,6), gdzie sprawiedliwi przebywają razem z bezbożnymi (por. Ps 89 [88], 49; Ez 32,17-32) i gdzie Bóg nie odbiera żadnej chwały.

17,17 "Pozbieraj od nich laski" - inni tłumaczą: "gałęzie" lub "odrośla" (por. Iz 11,1).

18,1 "Twojego ojca" - tzn. Lewiego.

18,8 "Co zostało poświęcone [dla Mnie]" - dosł.: "co zostało Mi zwrócone", bo to Jahwe jest ostatecznie właścicielem każdej żertwy ofiar­nej.

18,30 "Powiesz im" - tzn. lewitom.

19,2 "Krowę czerwonej maści" - być może ma to jakiś związek z czerwienią krwi, używanej podczas obrzędów oczyszczających.

20,12 "Ponieważ nie wierzyliście we Mnie" - dotychczas nie wiadomo, w czym konkretnie przejawiła się owa niewiara Mojżesza i Aarona.

21,6 "Węże jadowite" - dosł.: "węże palące" - hebr. saraph to "palić się", "płonąć"' stąd nazwa "serafiny" (Iz 6,2-6).

21,9 "Pozostawał przy życiu" - ale nie dzięki magicznym skutkom spojrzenia w stronę węża, lecz dzięki aktowi wiary we wszechmoc Boga (por. Mdr 16,6n.10). Według świętego Jana Ewangelisty (3,14) wąż miedziany jest typem Jezusa Chrystusa, zawieszonego na krzyżu.

21,14 Nic więcej o tej księdze nie wiadomo.

21,20 Tekst niepewny, przekład hipotetyczny.

21,21-35 Nieco odmienną relację o Sichonie i Ogu podaje Pwt 2,24--3,13 oraz Sdz 11,19-22.

22,22 "Rozgniewało Jahwe" - nie z powodu samego udania się w drogę, lecz z powodu motywów podjęcia tej decyzji, czyli nadziei łatwego wzbogacenia się. Por. Pwt 23,5n.; Joz 24,10; 2 P 2,15n.

22,33 Cała opowieść o mądrej oślicy ma wyraźnie na celu skompromitowanie wróżbitów pogańskich: daleko im w ich rzekomej mądrości do przysłowiowo niemądrej oślicy. Por. 2 P 2,16.

23,22-23 Tekst niejasny, może późniejszy dodatek.

24,8 Tłumaczenie przypuszczalne.

24,17 "Gwiazda (...) z Jakuba" - zapowiedź narodzin najpierw Dawida, a potem - Mesjasza. Por. Iz 14,12; Mt 2,2.

24,22 Tekst niepewny, tłumaczenie przypuszczalne.

31,16 Inaczej niż w 22,5. Być może chodzi tu o połączenie dwóch różnych tradycji albo o nową relację opracowaną na podstawie rozdz. 22-24 oraz 25,1-8.

31,18 "Pozostawicie przy życiu" - w charakterze niewolnic lub konkubin. Por. Pwt 21,10-14; Sdz 21,10-14.

34,3 "Morza Słonego" - tzn. Morze Śródziemne.

34,12 "Jeziora Kinneret" - tzn. jeziora Genezaret.

35,12 "Przed wszelką zemstą krwi" - dosł.: "przed mścicielem krwi". Ów mściciel (po hebr. goel) to - najogólniej rzecz biorąc - postać tajemnicza, mająca za zadanie bronić praw swoich bliskich lub poddanych. To on czuwa, aby jego podopiecznych nie pozbawiono ziemi oraz innych dóbr materialnych. Por. Kpł 25,23-25; Rt 4,3n. Prorocy nazywają niekiedy takim opiekunem samego Jahwe, sprawującego pieczę nad całym Izraelem. Por. Iz 41,14; Jr 50,34; Ps 19,15.

KSIĘGA RODZAJU

O POCZĄTKACH ŚWIATA I CZŁOWIEKA 1,1-11,9

Stworzenie wszechrzeczy i człowieka: 1,1-2,4a*

1

1 Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. 2 Ziemia była [na początku] bezładna i pusta: ciem­ności zalegały bezmiar przestrzeni i [tyl­ko] Duch Boży unosił się nad wodami.

3 Powiedział tedy Bóg: Niech się stanie światło! I stało się światło. 4 I widział Bóg, że światło było do­bre. Wtedy oddzielił Bóg światło od ciemności. 5 I nazwał Bóg światło dniem, a ciemność - nocą. I tak Bóg oddzielił wieczór od poranka. Był to dzień pierwszy.

6 Potem powiedział Bóg: Trzeba utworzyć sklepienie pośrodku wód, by [w ten sposób] oddzieliły się je­d­ne wody od drugich. 7 I uczynił Bóg to sklepienie, i oddzielił wody znaj­dujące się w górze od wód, któ­re były na dole. A gdy się to dokona­ło, 8 naz­wał Bóg sklepienie niebem. I tak up­łynął wieczór i poranek dnia drugiego.

9 I powiedział Bóg: Niech się zbiorą na jedno miejsce wody, które są w górze, żeby mogła się ukazać sucha przestrzeń! I tak się stało. 10 I nazwał Bóg suchą przestrzeń ziemią, a zebrane na innym miejscu wody - morzem. I widział Bóg, że tak było dobrze. 11 I powiedział Bóg: niech ziemia zazieleni się różnymi roślinami: trawami rodzącymi na­siona, drzewami wydającymi, wed­ług swego gatunku, różnorod­ne owoce z nasionami wewnątrz! I tak się stało. 12 Ziemia zazieleniła się różną roślinnością: trawami rodzą­cymi nasiona i drzewami wydają­cymi, zgodnie ze swym gatunkiem, różnorodne owoce z nasionami wewnątrz. I widział Bóg, że tak było dobrze. 13 I tak upłynął wieczór i po­ranek dnia trzeciego.

14 I powiedział Bóg: Niech poja­wią się na niebie światła, żeby od­dzielały dzień od nocy, wyznaczały pory roku, poszczególne dni i lata! 15 Niech poprzez nie światłość po­chodząca z nieba oświeca całą zie­mię! I tak się stało. 16 Stworzył Bóg dwa duże ciała świecące: jedno wię­ksze, żeby świeciło za dnia, i drugie mniejsze, żeby rozpraszało mroki nocy. Nadto uczynił Bóg również gwiazdy, 17 które umieścił na skle­pieniu niebieskim, żeby oświetlały ziemię; 18 żeby określały dzień i noc, oddzielając światło od ciem­ności. I widział Bóg, że tak było dobrze. 19 I tak upłynął wieczór i poranek dnia czwartego.

20 I powiedział Bóg: Niech istoty żywe, pływające i pełzające, poja­wiają się w wodach, a ptactwo po­wietrzne niech zacznie latać nad ziemią, pod sklepieniem nieba! 21 I tak się stało. Stworzył Bóg wiel­kie potwory morskie według ich róż­nych rodzajów oraz wszelkie ży­we istoty pływające, od których za­roiły się wody, a także mnóstwo skrzyd­latych ptaków. I widział Bóg, że tak było dobrze. 22 I pobłogosła­wił je tymi słowami: Bądźcie płodne i rozmna­żajcie się, napełniając wody mor­skie, ptactwo powietrzne zaś niech się rozmnaża na ziemi! 23 I tak upły­nął wieczór i poranek dnia piątego.

24 Potem powiedział Bóg: Niech się pojawią na ziemi różne istoty ży­we według swego gatunku, a więc bydło, płazy i [wszelkie] dzikie zwie­rzęta! I stało się tak. 25 Stworzył Bóg różne rodzaje dzikich zwierząt, byd­ła i płazów naziemnych. I widział Bóg, że tak było dobrze.

26 Na koniec powiedział Bóg: Stwórzmy człowieka na wzór i po­dobieństwo nasze, aby mógł pano­wać nad istotami, które żyją w wo­dzie, i nad ptactwem, które lata w powietrzu, nad zwierzętami na­peł­niającymi ziemię i nad płazami, które się po niej czołgają. 27 I tak stworzył Bóg człowieka na obraz swój, stworzył go na swoje własne podobieństwo - stworzył mężczyz­nę i niewiastę. 28 I pobłogosławił im, mówiąc: Bądźcie płodni i rozmna­żajcie się; zaludniajcie ziemię i bie­rzcie ją w posiadanie! Dla was są ryby w morzu, ptaki w powietrzu i wszelka istota żywa, która się po­rusza na ziemi. 29 Powiedział Bóg także: Dla was są też wszelkie roś­liny rodzące ziarno, gdziekolwiek są na całej ziemi, oraz wszelkie drze­wa, w których owocach są nasiona. Niech wam służą za pożywienie. 30 Wszelkie zaś zwierzęta polne, ptaki latające w powietrzu, płazy czołgające się po ziemi i dające oz­naki życia niech się żywią zielonymi roślinami. I tak też było. 31 I widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek dnia szóstego.

2

1 W ten sposób zostało dokonane dzieło stworzenia nieba i ziemi, i wszystkiego, co je wypeł­nia. 2 Dopełniwszy w dniu szóstym dzieła, nad którym się trudził, dnia siódmego odpoczywał Bóg po wszy­stkim, czego dokonał. 3 Pobłogosła­wił też Bóg dzień siódmy i ustanowił go świętym na pamiątkę swojego odpoczynku po całym trudzie stwa­rzania.

4 Taka oto jest historia począt­ków nieba i ziemi od chwili ich stworzenia.

Raj: 2,4b-25*

Po stworzeniu przez Jahwe zie­mi i nieba 5 nie było jeszcze żadnego drzewa ani żadnej trawy na ziemi. Jahwe nie zsyłał bowiem jeszcze na ziemię deszczu i nie było nikogo, kto by uprawiał ziemię 6 i rozpro­wadzał kanałami wodę tryskającą z ziemi, żeby wszystko nawodnić.

7 Wtedy to utworzył Jahwe czło­wieka z gliny i tchnął w jego nozdrza tchnienie własnego życia. I w ten spo­sób stał się człowiek istotą żywą.

8 Potem, założywszy w Eden, na wschodzie, ogród, umieścił w nim Jahwe człowieka, którego sam ule­pił z gliny. 9 I sprawił Jahwe, że ogród wypełnił się pięknymi drze­wami, rodzącymi smakowite owoce. W środku zaś ogrodu wyrosło po­nadto drzewo życia oraz drzewo poznania dobra i zła.

10 Była tam też rzeka nawadnia­jąca cały ogród i rozdzielająca się potem na cztery różne strumienie. 11 Pierwszy z nich nazywał się Pi­szon i okrążał całą krainę Chawila, bogatą w pokłady złota, 12 szcze­gól­nie cennego, a ponadto obfitującą w wonną żywicę i czerwony kamień. 13 Drugi nazywał się Gichon i okrą­żał cały kraj Kusz, 14 a trzeci - o nazwie Chiddekel - płynął na wschód od Aszszuru. Nazwa stru­mienia czwartego: Perat.

15 Tak więc umieścił Jahwe czło­wieka w ogrodzie Eden, żeby go uprawiał i strzegł. 16 Wówczas też Jahwe tak nakazał człowiekowi: Możesz spożywać owoce, według swego upodobania, ze wszystkich drzew tego ogrodu. 17 Nie wolno ci jeść jedynie z drzewa poznania do­bra i zła. Jeśli bowiem zjesz owoc z tego drzewa, nieuchronnie um­rzesz.

18 A potem powiedział Jahwe: Mężczyźnie nie jest dobrze być sa­me­mu; dam mu pomoc podobną do niego.

19 Przedtem jednak Jahwe, ule­piwszy z gliny zwie­rzę­ta żyjące na ziemi i ptaki latające w powietrzu, zgromadził je przed mężczyzną, aby dowiedzieć się, jaką każdemu z nich da on nazwę. Ale mężczyzna każde zwierzę nazwał tak samo: istota żyjąca. 20 Taką nazwę nadał mężczyzna wszystkim rodza­jom bydła, ptakom żyjącym w po­wietrzu i wszelkim zwierzętom polnym. Nie znalazł jednak żadnej istoty, która, jako podobna do męż­czyzny, mo­głaby mu być pomocna.

21 Wtedy to Jahwe sprawił, że mężczyzna zapadł w głęboki sen, i w czasie tego snu wyjął z jego boku jedno żebro, a wolne po nim miejsce wypełnił ciałem. 22 A potem żebro, wyjęte z boku mężczyzny, prze­mie­nił w niewiastę. Gdy następnie przyprowadził ją do mężczyzny, 23 ten powiedział:

Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała. Będzie się nazywać "niewiasta", gdyż zos­tała wzięta z mężczyzny.

24 Dlatego mężczyzna opuszcza ojca i matkę i łączy się z niewiastą tak ściśle, że odtąd stanowią jedno ciało.

25 Oboje, mężczyzna i niewiasta, by­li nadzy, ale nie odczuwali z tego powodu wstydu.

Upadek człowieka: 3,1-24

3

1 Ze wszystkich zwierząt żyjących na ziemi, stworzonych przez Jahwe, najbardziej przebie­gły był wąż. To właśnie on zapytał niewiastę: Czy to prawda, że Bóg polecił wam, żebyście nie jedli owo­ców z żadnego drzewa w tym ogro­dzie? 2 A niewiasta odpowiedziała wężowi: Nie! Możemy jeść owoce z drzew w tym ogrodzie. 3 Tylko o owocach z drzewa, które rośnie w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam ich spożywać ani nawet dotykać tego drzewa. W przeciwnym bowiem razie pom­rzecie. 4 Na to rzekł wąż do niewias­ty: Na pewno nie pomrzecie. 5 Ale Bóg wie, że gdybyście zaczęli spoży­wać owoce z tego drzewa, otworzy­łyby się wam oczy i tak jak Bóg zna­libyście dobro i zło. 6 I wtedy nie­wiasta zobaczyła [po raz pierwszy], że owoce tego drzewa są dobre do jedzenia, miłe dla oczu, i budzą pragnienie zdobycia wiedzy. Zer­wała przeto owoc z niego, skoszto­wała go sama i dała mężczyźnie, który był z nią. I on też zjadł.

7 I natychmiast obojgu otwo­rzyły się oczy, i dostrzegli, że są nadzy; sięgnęli zatem po gałązki figowe i zrobili sobie z nich prze­paski. 8 Potem mężczyzna i kobieta, słysząc kroki Jahwe, który przecha­dzał się w ogrodzie podczas orzeź­wiającego chłodu, skryli się przed Nim wśród drzew. 9 Ale Jahwe sam odezwał się do mężczyzny, pytając: Gdzie jesteś? 10 A on odpowiedział: Usłyszałem Twoje kroki w ogrodzie i przeraziłem się, bo jestem nagi. I dlatego się ukryłem. 11 Rzekł Bóg: A któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może jadłeś owoce z drzewa, z którego nie wolno ci było jeść? 12 Odpowiedział mężczyzna: To nie­wiasta, którą umieściłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa. I zjad­łem. 13 Wtedy rzekł Jahwe do nie­wiasty: Dlaczego to uczyniłaś? A niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie skusił i dlatego zja­dłam.

14 Rzekł Jahwe do węża: / Ponieważ się tego dopuś­ci­łeś, / będziesz przeklęty wśród innych zwierząt, / oswojonych i dzikich. / Będziesz się czołgał na brzuchu, / a pył ziemi będzie ci służył za pokarm przez wszystkie / dni twojego życia.

15 Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewias­t­ę, / między potomstwo twoje a potomstwo jej: / ono zmiażdży ci głowę, / a ty ugodzisz je w piętę.

16 Do niewiasty zaś powiedział: / Będziesz musiała znosić wiele cierpień / i trudy twojej brzemienności. / W bólu będziesz rodziła potomstwo. / Będziesz pożądała swego męża, / a on będzie nad tobą panował.

17 Do mężczyzny zaś [Bóg] powiedział: / Tak więc usłuchałeś twojej żony i zjadłeś [owoc] z drzewa, / o którym powiedziałem, że nie wolno ci z niego spożywać. / Dlatego też z twojego powodu niech będzie przeklęta ziemia. / Przez wszystkie dni twego życia będziesz się trudził, / by dała ci poży­wienie.

18 Ona zaś będzie ci rodzić ciernie i osty, / a ty przecież masz się żywić tym, co z niej wyrośnie.

19 W pocie czoła będziesz się mozolił, / aby zdobyć pożywienie, / póki nie wrócisz do ziemi, / z której zostałeś wzięty. Z prochu bowiem jesteś / i w proch się przemienisz.

20 Mężczyzna nadał swojej żonie imię Ewa, ponieważ stała się matką wszy­stkiego, co żyje. 21 Sporządził też Jahwe odzienie ze skóry dla męż­czyzny i kobiety, i tak okrył ich na­gość. 22 Potem powiedział Jahwe: Tak więc stał się człowiek taki jak My. Teraz już zna zło i dobro. Niech więc przynajmniej nie wyciąga już rę­ki po owoc z drzewa życia łudząc się, że gdy go spożyje, będzie żył na wieki.

23 I wydalił Jahwe człowieka z ogrodu Eden, aby odtąd uprawiał ziemię, z której został uczyniony. 24 Po usunięciu człowieka [z ogrodu] postawił Bóg przed nim cherubów z mieczami o połyskujących ost­rzach, aby strzegły dostępu do drze­wa życia.

 

Kain i Abel: 4,1-16

4

1 I zbliżył się mężczyzna do swojej żony, Ewy, a ona poczęła i urodziła Kaina. I rzekła: Z po­mocą Jahwe urodziłam człowieka. 2 A po­tem urodziła jeszcze Abla, brata Kaina. Abel był pasterzem owiec, a Kain uprawiał ziemię.

3 Po pewnym czasie Kain skła­dał ofiarę dla Jahwe z płodów ziemi; 4 także Abel przygotował ofiarę z najprzedniejszych sztuk swojej trzody i z ich tłuszczu. Otóż, Jahwe wejrzał łaskawie tylko na Abla i jego ofiarę, 5 nie zaś na Kaina i na to, co on składał w ofierze. Bardzo to Kaina zasmuciło i chodził ze spusz­czoną głową. 6 Wtedy zapytał Jahwe Kaina: Dlaczego jesteś taki smutny i chodzisz ze spuszczoną głową? 7 Gdybyś postępował sprawiedliwie, nie miałbyś powodu chodzić ze spuszczoną głową. [Pamiętaj] jed­nak: Jeśli nie będziesz postępował uczciwie, to grzech zaraz pojawi się u bramy [twojego domu] i będzie czyhał na ciebie. A to przecież ty masz nad nim panować.

8 Rzekł wtedy Kain do swego brata Abla: Chodźmy [razem] na pole. A kiedy już byli na polu, Kain rzucił się na Abla i zabił go. 9 I zaraz zapytał Jahwe Kai­na: gdzie jest twój brat Abel? A on odpowiedział: Nie wiem! Czyż jestem stróżem mego brata? 10 Powie­dział mu tedy Bóg: Cóżeś uczynił? Krew twojego brata woła z ziemi do Mnie! 11 Będziesz odtąd przeklęty na tej ziemi, która już się rozwarła, aby wchłonąć przelaną przez ciebie krew twego brata. 12 Choć będziesz nadal upra­wiał tę ziemię, ona nie wyda ci już plonu. Będziesz się czuł jak tułacz i zbieg na tej ziemi. 13 Rzekł tedy Kain do Jahwe: Ta kara jest zbyt wielka, abym mógł ją znieść. 14 Sko­ro mnie wypędzasz z tej ziemi, skoro mam się ukrywać przed Tobą jako tułacz i zbieg, to [znaczy, że] każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić. 15 Ale Jahwe po­wiedział: O, nie! Ktokolwiek zabiłby Kaina będzie pomszczony siedmio­krotnie. I wycisnął Jahwe na Kainie specjalne znamię, aby nikt, ktokol­wiek go spotka, nie odważył się go zabić. 16 Potem odszedł Kain od Jahwe i osiadł w kraju Nod, na ws­chód od Edenu.

 

Potomkowie Kaina: 4,17-24

17 Kain zbliżył się do swojej żony, która poczęła i urodziła Heno­cha. Gdy później Kain zbudował miasto, nazwał je, na cześć swego syna, Henoch. 18 Henoch z kolei miał syna Irada, a Irad - Mechu­jaela, Mechujael - Metuszaela, a Metuszael - Lameka.

19 Lamek miał dwie żony. Jedna nazywała się Ada, a druga - Silla. 20 Z Ady przyszedł na świat Jabala, który stał się praojcem wszystkich tych, którzy mieszkają pod namio­tami, i wszystkich pasterzy. 21 Jego brat zaś miał na imię Jubal i od niego to wywodzą się wszyscy ci, którzy grają na cytrze i flecie. 22 Na­tomiast Silla była matką Tubal-Kaina, kowala, który z miedzi i z że­laza wykonywał wszel­kie narzędzia. A siostra Tubal-Kaina nazywała się Naama. 23 Lamek powiedział raz do swoich żon:

Posłuchajcie mnie, Ado i Sillo! / Nadstawcie uszu na moje słowa, żony Lameka! / Gotów byłbym zabić człowieka dorosłego, gdyby mnie zranił, / a nawet dziecko, gdyby nabiło mi sińca!

24 Jeżeli Kain ma być pomszczony siedem razy, / to, Lamek [będzie pomszczony] siedemdziesiąt siedem razy!

 

Potomkowie Seta: 4,25-5,32

25 I znów zbliżył się Adam do swojej żony, która urodziła mu syna. Dała synowi na imię Set, mó­wiąc:

Obdarzył mnie Bóg jeszcze jednym synem, / w zamian za Abla, którego zabił Kain.

26 Także Setowi urodził się syn. Otrzymał imię Enosz. Wtedy też za­częto wzywać imienia Jahwe.

5

1 A oto dzieje potomków Adama. Stwarzając człowieka, Bóg stworzył go na swoje po­dobieństwo. 2 Stworzył mężczyznę i nie­­wiastę. Pobłogosławił ich i nazwał "ludźmi" w chwili, gdy ich stwarzał.

3 Kiedy Adam miał sto trzy­dzieści lat, urodził mu się syn, bar­dzo do niego podobny. I dał synowi na imię Set. 4 Po przyjściu na świat Seta Adam żył jeszcze osiemset lat, stając się ojcem wielu synów i có­rek. 5 Łącznie przeżył Adam dzie­więćset trzydzieści lat. Potem umarł.

6 Setowi, kiedy miał sto pięć lat, urodził się Enosz. 7 Po przyjściu na świat Enosza Set żył jeszcze osiem­set siedem lat, stając się ojcem wie­lu synów i córek. 8 Łącznie przeżył Set dziewięćset dwanaście lat. Po­tem umarł.

9 Enoszowi, kiedy miał dzie­więćdziesiąt lat, urodził się Kenan. 10 Po przyjściu na świat Kenana Enosz żył jeszcze osiemset pięt­naście lat, stając się ojcem wielu sy­nów i córek. 11 W sumie przeżył Eno­sz dziewięćset pięć lat. Potem umarł.

12 Kenanowi, kiedy miał siedem­dziesiąt lat, urodził się Mahalaleel. 13 Po przyjściu na świat Mahalaleela Kenan żył jeszcze osiemset czter­dzie­ści lat, stając się ojcem wielu sy­nów i córek. 14 Łącznie przeżył Ke­nan dziewięćset dziesięć lat. Potem umarł.

15 Mahalaleelowi, kiedy miał sześćdziesiąt pięć lat, urodził się Je­red. 16 A po przyjściu na świat Jere­da Mahalaleel żył jeszcze osiemset trzydzieści lat, stając się ojcem wielu synów i córek. 17 Łącz­nie przeżył Ma­halaleel osiemset dziewięćdzie­siąt pięć lat. Potem umarł.

18 Jeredowi, kiedy miał sto sześćdziesiąt dwa lata, urodził się Henoch. 19 A po przyjściu na świat Henocha Jered żył jeszcze osiemset lat, stając się ojcem wielu synów i córek. 20 Łącznie przeżył Jered dziewięćset sześćdziesiąt dwa lata. Potem umarł.

21 Henochowi, kiedy miał sześć­dziesiąt pięć lat, urodził się Metu­szelach. 22 A po przyjściu na świat Metuszelacha Henoch żył w przy­jaźni z Bogiem jeszcze przez lat trzy­sta, stając się ojcem wielu synów i córek. 23 Łącznie przeżył Henoch trzysta sześćdziesiąt pięć lat. 24 Ży­jąc w przyjaźni z Bogiem, [pewnego dnia] zniknął; Bóg go zabrał [do sie­bie].

25 Matuszelachowi, kiedy miał lat sto osiemdziesiąt siedem, uro­dził się Lamek. 26 A po przyjściu na świat Lameka Metuszelach żył jeszcze siedemset osiem­dziesiąt dwa lata, stając się ojcem wielu sy­nów i córek. 27 Łącznie przeżył Me­tuszelach dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat. Potem umarł.

28 Lamekowi, kiedy miał sto osiemdziesiąt dwa lata, urodził się syn. 29 Dając mu na imię Noe, [La­mek] powiedział: Niech nam będzie pociechą w naszej pracy i umę­czeniu na tej ziemi przeklętej przez Jahwe. 30 A po przyjściu na świat Noego Lamek żył jeszcze pięćset dzie­więćdziesiąt pięć lat, stając się ojcem wielu synów i córek. 31 Łącz­nie przeżył Lamek siedemset sie­de­m­dziesiąt siedem lat. Potem umarł.

32 A Noemu, gdy miał już pięćset lat, urodzili się trzej synowie: Sem, Cham i Jafet.

 

Zepsucie moralne ludzkości: 6,1-7

6

1 W miarę jak ludzie rozmnażali się na ziemi, przybywało im także córek. 2 Gdy synowie Boży spostrzegli, że córki ludzkie są piękne, brali je sobie za żony - te wszystkie, które im się podobały. 3 Wtedy to Jahwe powiedział: Duch mój nie może pozostać w człowieku na zawsze, bo człowiek jest istotą cielesną. Będzie żył najwyżej sto dwadzieścia lat. 4 Pojawili się też na ziemi w tym czasie mężczyźni-giganci. Zostali oni zrodzeni, gdy synowie Boży zbliżyli się do córek ludzkich. Byli to dawni mocarze, sławni w owych czasach.

5 Jahwe jednak widział, jak nie­godziwie żyli ludzie na ziemi, jak bardzo przewrotne były ich myśli i pragnienia. 6 [Doszło do tego, iż Jahwe] żałował, że stworzył czło­wie­ka. Smucił się bardzo 7 i wreszcie powiedział: Ludzi, których stworzy­łem, zgładzę z powierzchni ziemi, [zresztą nie tylko] ludzi, [lecz także] zwierzęta pełzające i ptaki, co żyją w powietrzu. Żałuję, że to wszystko stworzyłem.

 

Noe - mężem upodobania Bożego: 6,8-7,5

8 Tylko Noe znajdował upodoba­nie w oczach Jahwe.

9 A oto dzieje Noego. Noe był człowiekiem prawym. Spośród współczesnych mu wyróżniał się nienagannością [postępowania] i [tym, że] żył w przyjaźni z Bogiem. 10 Miał trzech synów: Sema, Cha­ma, Jafeta. 11 Ziemia w oczach Bo­żych była [wówczas] pełna zepsu­cia, [bo] ludzie dopuszczali się wszel­kich nieprawości.

12 Bóg widząc, że ziemia została zbrukana, a wszyscy ludzie na zie­mi żyją niegodziwie, 13 powiedział do Noego: Postanowiłem zniszczyć wszystkie istoty żywe, bo to z ich powodu jest na ziemi tyle przeciw mnie wykroczeń. Zniszczę wszystko razem z ziemią. 14 Ty zaś zbuduj sobie arkę z drewna żywicznego, zrób w arce przegrody, a całość po­kryj smołą, wewnątrz i zewnątrz. 15 A oto, jaka powinna być arka: niech ma trzysta łokci długości, pięćdziesiąt łokci szerokości i trzy­dzieści łokci wysokości. 16 Dach arki prześwitujący niech będzie na łokieć wysoki. Wejście do arki zrób z boku. Niech będą w niej trzy prze­działy: najniższy, średni i wysoki. 17 Ja zaś sprowadzę na ziemię wody potopu i wytracę wszystko, co żyje pod niebem; wyginie wszystko, co się rusza na ziemi. 18 Z tobą zaś za­wrę przymierze. Wejdziesz do arki ze swoimi synami, z żoną i z żonami swoich synów. 19 Ponadto wpro­wa­dzisz do arki spośród wszystkich istot żywych po parze, samca i sa­micę, aby ich uchronić od zagłady. 20 Tak więc weźmiesz z każdego gatunku ptaków, bydła i płazów po jednej parze. Niech wejdą razem z tobą do arki, aby ocalały. 21 Za­bierz też ze sobą [zapasy] różnej żywności, z wszystkiego, co nadaje się do jedzenia. Miej to w pobliżu siebie, by służyło dla ciebie i dla zwierząt. 22 I uczynił Noe wszystko tak, jak mu Bóg nakazał.

7

1 Potem Jahwe rzekł do Noego: Wejdź z całą swoją rodziną do arki. Wiem już, że z twego pokolenia tylko ty jesteś wobec mnie spra­wiedliwy. 2 Ze zwierząt czystych weź ze sobą po siedem samców i siedem samic [z każdego gatunku], zaś ze zwierząt nieczystych [z każdego gatunku] tylko po jednym samcu i jednej samicy. 3 Podobnie z pta­ków czystych weź po siedem sam­ców i siedem samic, aby w ten spo­sób zapewnić przetrwanie ich gatunków na całej ziemi. 4 Ja zaś za siedem dni sprowadzę na ziemię ulewę, która nie ustanie przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, tak iż w końcu ulegnie zagładzie wszystko, co istnieje na ziemi i co ja stworzyłem. 5 I uczynił Noe wszystko tak, jak mu Bóg nakazał.

 

Potop: 7,6-8,22

6 Kiedy Noe ukończył sześćset lat, rozpoczął się potop. 7 Schronił się tedy Noe do arki z synami, z żo­ną i żonami swoich synów, aby się w ten sposób uratować przed woda­mi potopu. 8 Zgodnie z poleceniem Boga weszło też do arki po jednej parze, to znaczy samiec i samica, 9 ze zwierząt czystych i nieczystych, z ptaków i ze wszystkiego, co żyło na ziemi. 10 Po siedmiu dniach [od wejścia Noego do arki] wody potopu zaczęły zalewać ziemię. 11 Kiedy zaś Noe wkroczył w sześćsetny rok ży­cia, w drugim miesiącu tego roku, siedemnastego dnia miesiąca, po­płynęła woda wszystkimi strumie­niami z niebieskiej otchłani i pod jej ciężarem ustąpiły wszystkie za­wory nieba. 12 Ulewa trwała przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy.

13 Tego dnia właśnie weszli do arki Noe oraz jego synowie, Sem, Cham, i Jafet, żona Noego i trzy żony jego synów. 14 Wprowadzono też wszystkie gatunki zwierząt, bydła, płazów czołgających się po ziemi i ptaków, co żyją w powietrzu. 15 Po jednej parze weszły do arki gatunki wszystkich istot żywych. 16 I tak weszły samiec i samica, po parze z każdego gatunku istot ży­wych, zgodnie z rozkazem wyda­nym przez Boga Noemu. Wtedy Bóg zamknął [za nimi wejście do arki].

17 Potop utrzymywał się na zie­mi przez czterdzieści dni. Wody tak wezbrały, że podniosły arkę wysoko ponad ziemię. 18 W miarę jak przy­bywało wody i poziom jej podnosił się coraz wyżej ponad ziemię, arka zaczęła pływać po powierzchni wód. 19 Wody ciągle się podnosiły na zie­mi, tak że zniknęły w końcu pod nimi wszystkie, nawet najwyższe góry, jakie były na ziemi. 20 Poziom wód wynosił piętnaście łokci ponad wierzchołkami gór, tak że zakry­wały one wszystko. 21 Wraz ze wszystkimi ludźmi wyginęło też wszystko, co poruszało się na ziemi, więc i ptaki, bydło i inne zwierzęta, i wszystkie istoty żywe, których było takie mnóstwo na ziemi. 22 Uległy zagładzie wszystkie stworzenia, których nozdrza wydawały orzeź­wiające tchnienie życia; wszystko, co było na lądzie, wyginęło. 23 Wy­tracił Bóg wszystko, co istniało na ziemi: ludzi, bydło, płazy czołgające się po ziemi i ptactwo żyjące w po­wietrzu. Wszystko zniknęło dosz­czętnie z powierzchni ziemi. Ocalał tylko Noe i to, co było z nim w arce. 24 A wody przybierały na ziemi przez sto pięćdziesiąt dni.

8

1 Wspomniawszy na Noego, na wszystkie zwierzęta dzikie i do­mowe, pozostające razem z Noem w arce, zesłał Bóg silny wiatr na zie­mię. I wkrótce wody opadły. 2 Stru­mienie z niebieskiej otchłani prze­stały padać, zamknęły się górne zawory i ustała ulewa. 3 Wody po­częły spływać z ziemi i ustąpiły zu­pełnie po stu pięćdziesięciu dniach. 4 W siódmym miesiącu, siedemnas­tego dnia tego miesiąca, arka osia­dła na górze Ararat. 5 Wody nadal ustępowały, ich poziom opadał aż do dziesiątego miesiąca. Pierwszego dnia dziesiątego miesiąca wyłoniły się wierzchołki gór.

6 Po czterdziestu dniach Noe otworzył jedno z okien, które zrobił w arce, i wypuścił kruka, żeby się przekonać, czy wody rzeczywiście ustąpiły. 7 Ale kruk wyleciał i zaraz powrócił, gdyż wody jeszcze niezu­pełnie spłynęły z ziemi. 8 Potem wypuścił Noe gołębicę, żeby zbadać, czy wody już całkowicie opadły. 9 Ale gołębica, nie mając gdzie usiąść, wróciła do arki. Było jeszcze dużo wody na całej ziemi. [Noe] wyciągnął rękę, chwycił gołębicę i ponownie umieścił ją w arce. 10 Po kolejnych siedmiu dniach znów wy­puścił gołębicę z arki. 11 Pod wieczór gołębica wróciła i miała w dziobie gałązkę oliwki. Noe zrozumiał, że wody już wyschły na ziemi. 12 Od­czekał kolejne siedem dni i znów wypuścił gołębicę. Tym razem już nie powróciła.

13 Kiedy Noe rozpoczął sześćset pierwszy rok życia, pierwszego dnia pierwszego miesiąca wody już cał­kowicie ustąpiły z ziemi. Zdjął Noe dach arki i oto okazało się, że po­wierzchnia ziemi jest już całkiem sucha. 14 Dnia dwudziestego siód­mego drugiego miesiąca cała ziemia była wolna od wód [potopu]. 15 I po­wiedział Bóg do Noego: 16 Wyjdź z arki ze swoją żoną, z synami i z żo­nami swoich synów. 17 Niech też opuszczą arkę razem z tobą wszelkie istoty żywe: ptaki, zwie­rzęta, płazy czołgające się po ziemi. Niech napełnią ziemię, niech będą płodne i niech się rozmnażają. 18 Wyszedł zatem z arki Noe razem z synami i z żoną, i z żonami swoich synów. 19 Opuściły też arkę wszys­tkie gatunki istot żywych: bydło i wszystkie ptaki, i wszystkie płazy czołgające się po ziemi. 20 Wtedy Noe zbudował ołtarz dla Pana i zło­żył na nim ofiarę całopalenia z wszel­kiego rodzaju zwierząt czys­tych i z czystych ptaków. 21 Upodo­bawszy sobie w miłej woni ofiar, Bóg postanowił: Nie będę już zsyłał przekleństwa na ziemię z powodu człowieka, który od wczesnej mło­dości skłania się swoim ludzkim sercem ku złemu. Nie będę już ka­rał, tak jak to uczyniłem [zsyłając wody potopu], żadnej istoty żywej.

22 Jak długo będzie istniała ziemia, / zawsze będą zasiewy i żniwa, zimno i ciepło, / lato i zima, dnie i noce.

 

Przymierze Boga z Noem: 9,1-17

9

1 Błogosławił Bóg Noego razem z jego synami, mówiąc: Bądźcie płodni, rozmnażajcie się i napeł­niajcie ziemię! 2 Niech się was boją i drżą przed wami wszystkie dzikie zwierzęta, bydło i ptaki żyjące w po­wietrzu. Wszystko, co czołga się po ziemi, i wszystkie ryby pływające w wodzie są dla was. 3 Wszystko, co się rusza i żyje, będzie wam słu­żyć za pożywienie. Wszystko to wam daję, tak jak już darowałem wam wszystkie zielone rośliny. 4 Pa­miętajcie jednak, że nie wolno wam spożywać mięsa razem z krwią, któ­ra je ożywia. 5 Z krwi waszej, czyli z waszego życia, będziecie musieli zdać rachunek przede Mną. Będę żądał zapłaty za każdą istotę żywą; człowiek będzie musiał odpowiadać za życie innego człowieka, brat - za własnego brata. 6 Kto dopuści się przelania krwi innego człowieka, musi je opłacić przelaniem krwi własnej, bo Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. 7 Wy zaś bądźcie płodni i rozmnażajcie się. Niech was będzie mnóstwo na zie­mi, która ma być wam poddana.

8 I powiedział Bóg do Noego i jego synów: 9 Pragnę zawrzeć przy­mierze z wami i z waszym potoms­twem; 10 z wszelkimi istotami żywymi, które są wśród was: z pta­kami, z bydłem i ze zwierzętami ży­jącymi w lesie, i z wszystkimi stwo­rzeniami, jakie wyszły z arki. 11 Za­wieram moje przymierze z wami. Wody potopu nie unicestwią już żadnej istoty żywej i nigdy już nie będą niszczyć ziemi. 12 Powiedział Bóg rów­nież: Oto znak przymierza, które zawieram z wami i z wszelką istotą żywą przebywającą wśród was, po wszystkie pokolenia. 13 Kła­dę łuk barwny na obłokach i on bę­dzie świadczył o przymierzu, jakie zostało zawarte między Mną i całą ziemią. 14 Kiedy sprowadzę obłoki nad ziemię i ukaże się łuk barwny, 15 wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami oraz z wsze­lką istotą żywą, obdarzoną ciałem. I nie wrócą już nigdy wody potopu, niosącego zagładę wszystkiemu, co żyje. 16 Na obłokach będzie widniał łuk barwny, a Ja będę nań spoglą­dał, aby przypomnieć sobie wieczne przymierze zawarte przeze Mnie, Boga, z wszelką istotą żywą, obda­rzoną ciałem na tej ziemi. 17 I po­wiedział Bóg do Noego: Oto jest znak przymierza, jakie zawarłem z wszelką istotą żywą, obdarzoną ciałem, na ziemi.

 

Przekleństwo dla Kanaana, błogosławieństwo dla Sema: 9,18-29

18 Oto trzej synowie Noego, któ­rzy wyszli z arki: Sem, Cham i Jafet. Cham stał się ojcem wszystkich po­tomków Kanaana. 19 Ci trzej byli synami Noego i oni też dali początek wszystkim ludziom na całej ziemi. 20 Noe, zajmując się uprawą roli, za­czął także uprawiać winorośl. 21 Pewnego razu upił się winem, zdjął szaty i położył się nagi w swo­im namiocie. 22 Cham, praojciec potomków Kanaana, zobaczył na­giego ojca i opowiedział o tym swo­im dwu braciom znajdującym się na zewnątrz. 23 Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz, zarzucili go sobie na ramiona i podszedłszy tyłem, okryli nim nagiego ojca. Potem odwrócili się jeszcze raz i stwierdzili, że ojciec nie był nagi. 24 Kiedy Noe wytrzeź­wiał i dowiedział się, jak zachował się najmłodszy z synów, 25 powie­dział:

Niech będzie przeklęty Kanaan. / Będzie on sługą sług pośród swoich braci!

26 A potem dodał: / Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg Sema, / a Kanaan niech będzie jego [Sema] sługą!

27 Niech Bóg uczyni wielkim Jafeta! / Niech Jafet zamieszka w namiotach Sema, / a Kanaan niech będzie jego sługą.

28 Po potopie Noe żył jeszcze trzysta pięćdziesiąt lat. 29 W sumie przeżył Noe dziewięćset pięćdziesiąt lat. Potem umarł.

 

Potomkowie Noego: 10,1-32

10

1 A oto rodowód potomków Noego. Jego synami byli: Sem, Cham i Jafet. Po potopie każ­demu z nich urodzili się synowie. 2 Synami Jafeta byli: Gomer, Ma­gog, Madej, Jawan, Tubal, Meszek i Tiras. 3 Synami Gomera byli: Asz­kanaz, Rifat i Togarma. 4 Synami Jawana byli: Elisza, Tarszisz oraz ci, co później zamieszkali wyspy Cypr i Rodos. 5 Od nich wywodzą się ludy rozsiane na wyspach w tamtej okolicy, każdy o wła­s­nym języku, z własnymi rodzinami, two­rzącymi oddzielne narody.

6 Od synów Chama wywodzą się [mieszkańcy] Etiopii, Egiptu, Put i Kanaanu. 7 Synami Etiopii byli: Se­ba, Chawila, Sabta, Rama i Sab­teka. Synami Ramy zaś byli Saba i Dedan. 8 Z Etiopii wywodzi się również Nimrod, który z czasem stał się wielką potęgą na ziemi. 9 W oczach Pana wyróżnił się on zwłaszcza jako myśliwy. Utarło się nawet powiedzenie: Jak Nimrod, wielki łowca w oczach Pana. 10 Po­czątkowo jego królestwo rozciągało się na Babel, Erek, Akkad i Kalne w krainie zwanej Szinear. 11 Stamtąd przeniósł się później do Aszszur i zbudował Niniwę, Recho­bot-Ir i Kalach oraz 12 Resan, duże miasto, położone między Niniwą a Kalach. 13 Z Egiptu wywodzą się mieszkańcy krain zwanych Lud, Anam, Lechab, Naftuch, 14 Patrus, Kasluch i Kaftor, skąd wyszli Fili­styni. 15 Synami Kanaan byli Sy­don i Chet jako pierworodni. 16 [Nas­tępnie założyciele rodów] Jebuzy­tów, Amorytów, Girgaszy­tów, 17 Chiwwitów, Arkitów, Si­nitów, 18 Arwadytów, Semarytów i Chama­tytów. Z czasem wszystkie rody kananejskie uległy rozprosze­niu. 19 Granica posiadłości kana­nej­skich biegła od Sydonu w kie­runku Gera­ry aż do Gazy, a potem w stronę Sodomy, Gomory, Admy i Seboimu aż do Leszy. 20 Wszyscy mieszkańcy tych okolic są potom­kami Chama i dzielą się na różne szczepy, języki, kraje i narody.

21 Miał również swoich synów Sem, ojciec wszystkich Hebrajczy­ków i starszy brat Jafeta. 22 Oto sy­nowie Sema: Elam, Aszszur, Arpa­chszad, Lud i Aram. 23 Synami Arama byli: Us, Chul, Geter i Masz. 24 Arpachszad był ojcem Szelacha, a Szelach - Ebera. 25 Eber zaś miał dwóch synów. Jednemu było na imię Peleg [co znaczy: podział], bo za jego czasów doszło do podziału ludz­kości, a jego brat nazywał się Joktan. 26 Synami Joktana byli: Almodad, Sze­lef, Chasarmawet, Jerach, 27 Hadoram, Uzal, Dikla, 28 O­bal, Abimael, Saba, 29 Ofir, Cha­wila oraz Jobab. Wszyscy oni byli synami Joktana, 30 a ziemie przez nich zamieszkane ciągnęły się od Meszy na wschód w kierunku Se­faru aż do wyżyny wschodniej. 31 Są to potomkowie Sema według po­działu na rodziny, języki, zamiesz­kiwane przez nich krainy i ludy, jakie tworzą.

32 Oto potomkowie Noego wed­ług podziału na rodziny, języki, za­mieszkiwane przez nich krainy i lu­dy, jakie tworzą. Z nich wywodzą się wszystkie narody rozsiane po całej ziemi po potopie.

 

Wieża Babel: 11,1-9

11

1 Ludzie zamieszkujący całą ziemię mieli [początkowo] jeden tylko język i po­sługiwali się tymi samymi słowami. 2 Wyruszyw­szy ze wschodu, dotarli do rozległej równiny w krainie zwanej Szinear i tam się osiedlili. 3 I tak zaczęli mó­wić między sobą: Chodźmy, naro­bimy cegieł z gliny i wypalimy je w ogniu. Cegły miały im służyć za materiał budowlany, a smoła za za­prawę wiążącą kamienie. 4 Potem powiedzieli: Chodźmy, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierz­chołek będzie sięgał samego nieba. W ten sposób staniemy się sławni, a imię nasze nigdy nie zaginie na całej ziemi. 5 Lecz oto Bóg zstąpił na ziemię, żeby zobaczyć miasto i wieżę, budowane przez ludzi. 6 I powiedział: Wszyscy ci stanowią jeden lud i posługują się wspólnym językiem. I to jest główny powód ich wspólnego działania. Na przyszłość przeto wszystko, co tylko zamierzą, wyda się im możliwe. 7 Chodźmy i pomieszajmy ich język tak, aby je­den nie rozumiał już mowy drugie­go. 8 I rozproszył ich Bóg po całej zie­mi, i zaprzestali budowy swego miasta. 9 Dlatego też miejsce owo na­zy­wa się Babel, gdyż Bóg pomie­szał języki [wszystkich mieszkań­ców], a ich samych rozproszył po całej ziemi.

 

DZIEJE PATRIARCHÓW: 11,10-36,43

Przodkowie Abrahama: 11,10-32

10 A oto lista potomków Sema: Kiedy Sem miał sto lat, urodził mu się, w dwa lata po potopie, Arpach­szad. 11 Po przyjściu na świat Arpa­chszada Sem żył jeszcze pięćset lat mając wielu synów i wiele córek.

12 Kiedy Arpachszad miał trzy­dzieści pięć lat, urodził mu się Sze­lach. 13 Po przyjściu na świat Szela­cha Arpachszad żył jeszcze czte­rys­ta trzy lata, stając się ojcem wielu synów i córek.

14 Kiedy Szelach miał trzydzieści lat, urodził mu się Eber. 15 Po przyj­ściu na świat Ebera Szelach żył jeszcze czterysta trzy lata, stając się ojcem wielu synów i córek.

16 Kiedy Eber miał trzydzieści cztery lata, urodził mu się Peleg. 17 Po przyjściu na świat Pelega Eber żył jeszcze czterysta trzydzieści lat, stając się ojcem wielu synów i córek.

18 Kiedy Peleg miał trzydzieści lat, urodził mu się Reu. 19 Po przyj­ściu na świat Reu Peleg żył jeszcze dwieście dziewięć lat, stając się oj­cem wielu synów i córek.

20 Kiedy Reu miał trzydzieści dwa lata, urodził mu się Serug. 21 Po przyjściu na świat Seruga Reu żył jeszcze dwieście siedem lat, sta­jąc się ojcem wielu synów i córek.

22 Kiedy Serug miał trzydzieści lat, urodził mu się Nachor. 23 Po przyjściu na świat Nachora Serug żył jeszcze dwieście lat, stając się ojcem wielu synów i córek.

24 Kiedy Nachor miał dwadzieś­cia dziewięć lat, urodził mu się Te­rach. 25 Po przyjściu na świat Tera­cha Nachor żył jeszcze sto dziewięt­naście lat, stając się ojcem wielu synów i córek.

26 Kiedy Terach miał siedem­dziesiąt lat, urodzili mu się: Abram, Nachor i Charan.

27 A oto lista potomków Tera­cha. Terach był ojcem Abrama, Na­chora i Charana. Charan zaś był ojcem Lota. 28 Charan zmarł w obecności swojego ojca Teracha na swojej ziemi ojczystej, w Ur w Chaldei. 29 Abram i Nachor pob­rali sobie żony. Żona Abrama nazy­wała się Saraj, a żona Nachora - Milka. Ta ostatnia była córką Cha­rana, ojca jej, Milki, i Jiski. 30 Saraj była bezpłodna i nie miała potom­stwa. 31 Potem Terach zabrał ze sobą Abrama, swego syna, i Lota, syna Charana, to znaczy syna swo­jego syna, Saraj, swoją synową, żonę Abrama, jego syna, i wyruszył z Ur w Chaldei, by udać się do Ka­naanu. Przybyli do Charanu i tam osiedli. 32 Terach przeżył dwieście pięć lat. Umarł w Charanie.

 

Powołanie Abrama i jego wędrówka do Kanaanu: 12,1-9

12

1 Powiedział Bóg do Abrama: Wyjdź ze swojego kraju, ze swojej ojczyzny, z ojczyzny twego ojca, i udaj się do krainy, którą Ja ci wskażę. 2 Sprawię, że dasz począ­tek wielkiemu narodowi, a Ja będę ci błogosławił. Twoje imię będzie wielkie, a ty sam będziesz się cieszył moim błogosławieństwem. 3 Będę błogosławił tym wszystkim, którzy będą błogosławić tobie, a przekleń­stwo moje spadnie na wszystkich, którzy tobie będą złorzeczyli. Ze względu na ciebie błogosławie­ństwa dostąpią wszystkie pokole­nia ziemi.

4 Ruszył tedy w drogę Abram zgodnie z Bożym poleceniem. Towa­rzyszył mu Lot. Abram, kiedy opu­szczał Charan, miał już siedem­dziesiąt pięć lat. 5 Zabrał Abram w drogę swoją żonę Saraj, bratanka Lota oraz całą swoją majętność, wraz z niewolnikami i sługami, któ­rych zdołał nabyć w Charanie. Postanowili udać się do krainy ka­nanejskiej. I przybyli do Kanaanu.

6 I dotarł Abram do okolic Sy­chem, do terebintu More. Kraj ten zamieszkiwali wówczas Kananej­czycy. 7 [Pewnego dnia] ukazał się Abramowi Jahwe i powiedział: Kra­inę tę oddam w posiadanie twoim potomkom. I zbudował Abram na tym miejscu ołtarz dla Jahwe, który mu się tu ukazał. 8 Potem udał się stamtąd w okolice górzyste na wschód od Betel i rozbił swój na­miot na miejscu, po którego za­chodniej stronie znajdowało się Be­tel, a po stronie wschodniej - Aj. Tam też zbudował ołtarz dla Pana i wezwał imienia Pańskiego. 9 Nas­tępnie wyruszył Abram, zatrzy­mu­jąc się co pewien czas, w stronę Negebu.

 

Abram i Saraj w Egipcie: 12,10-20

10 A kiedy kraj ten nawiedziła klęska głodu, udał się Abram do Egiptu z zamiarem pozostania tam przez jakiś czas, gdyż w Kanaanie brak pożywienia stawał się bardzo dotkliwy. 11 Kiedy się już zbliżali do granic Egiptu, powiedział [Abram] do swojej żony Saraj: Wiem, że jesteś piękną kobietą. 12 Gdy zoba­czą cię Egipcjanie, zapewne powie­dzą: To jego [Abrama] żona. I zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. 13 Powiedz zatem, że jesteś moją siostrą. Wtedy i mnie nic się nie stanie dzięki tobie, i tak uratuję moje życie.

14 Kiedy Abram przybył do Egip­tu, Egipcjanie spostrzegli, że żona Abrama jest rzeczywiście bardzo piękna. 15 Zauważyli to przede wszystkim urzędnicy faraona i do­nieśli o tym faraonowi. Wkrótce też zabrano Saraj na dwór faraona. 16 Ze względu na nią traktowano dobrze również Abrama: otrzymał on [wiele] owiec, wołów, niewol­ni­ków i niewolnic oraz oślic i wiel­błądów. 17 Ale Jahwe zesłał dotkliwe kary na faraona i cały jego dom z powodu zabrania Saraj, żony Abrama. 18 Polecił przeto faraon przywołać Abrama i zapytał go: Cóżeś mi uczynił? Czemuś mi nie powiedział, że jest ona twoją żoną? 19 Dlaczego twierdziłeś, że jest twoją siostrą, co mnie skłoniło, by wziąć ją sobie za żonę? Masz teraz twoją żonę z powrotem. Zabierz ją sobie i idź stąd. 20 I roz­kazał faraon swoim urzędnikom, żeby wydalili [z Egip­tu] Abrama razem z jego żoną i ca­łym dobytkiem.

 

Abraham i Lot: 13,1-18

13

1 Tak więc wyruszył Abram ze swoją żoną, z całym do­bytkiem - towarzyszył mu także Lot - z Egiptu w stronę Negebu. 2 Po­siadał już wtedy Abram wiele bydła, srebra i złota. 3 Przenosił się z jed­nego miejsca na drugie, i tak oto od Negebu doszedł do Betel, [dok­ładniej mówiąc] do tego miejsca, na którym przedtem rozbił swe na­mio­ty, między Betel i Aj, 4 gdzie uprzed­nio zbudował ołtarz dla Jahwe, wzywając jego imienia.

5 Lot, który wyruszył z Abra­mem, posiadał także wiele owiec, wołów i namiotów. 6 Ale kraina [do której dotarli] była za mała, żeby mogli osiedlić się tam obaj; mieli bowiem zbyt liczne trzody. Nie mogli zatem pozostać razem. 7 Wkrótce doszło zresztą do sporów między pasterzami Abrama i Lota. [Ponadto] kraj zamieszkiwali jeszcze wtedy Kananejczycy i Peryz­zyci. 8 Powiedział tedy Abram do Lota: Nie powinno być żadnych waśni ani między mną i tobą, ani między twoimi i moimi pasterzami. Jesteśmy przecież braćmi. 9 Cały ten kraj jest przeznaczony dla cie­bie. Odłącz się więc ode mnie. Jeśli ty zechcesz udać się w lewo, ja pój­dę w prawo; jeśli ty udasz się w pra­wo, ja wyruszę w lewo. 10 Wtedy Lot, rozejrzawszy się, zobaczył, że oko­lice położone wzdłuż Jordanu obfi­tują w wodę. Do czasu zniszczenia przez Jahwe Sodomy i Gomory cała ta kraina, aż do Soaru, była niczym piękny ogród Jahwe, jak ziemia egipska. 11 Wybrał tedy Lot dla sie­bie całą dolinę Jordanu i wyruszył na wschód. I tak się rozłączyli. 12 Abram pozostał w Kanaanie, a Lot osiadł we [wspomnianej] kra­inie, rozbijając swoje namioty aż po Sodomę. 13 Mieszkańcy Sodomy dopuszczali się wielu nieprawości, ciężko grzesząc przeciw Jahwe.

14 Kiedy już Lot odłączył się od Abrama, powiedział do Abrama Jahwe: Podnieś oczy z miejsca, na którym jesteś, i rozejrzyj się na pół­noc i na południe, na wschód i na zachód. 15 Cały ten kraj, który przed sobą widzisz, oddaję na zawsze w posiadanie tobie i twojemu po­tomstwu. 16 I uczynię twoje potom­stwo tak liczne jak ziarna piasku na ziemi. 17 Ruszaj tedy i przemierz cały ten kraj wzdłuż i wszerz; tobie go oddaję. 18 Wyruszył więc Abram razem ze swymi namiotami dalej i zatrzymał się pośród dębów w oko­licy Hebronu. I zbudował tam ołtarz dla Jahwe.

 

Abram i Melchizedek: 14,1-24

14

1 Królowie: Amrafel z Szinearu, Ariok z Ellasaru, Kedo­rlaomer z Elamu i Tidal z Goim 2 rozpoczęli wojnę z królami: Berą z Sodomy, Birszą z Gomory, Szina­bem z Admy, Szemeeberem z Sebo­imu oraz z królem krainy Beli, która obecnie nazywa się Soar. 3 Ci os­tatni królowie zawarli ze sobą przy­mierze w dolinie Siddim, gdzie obecnie znajduje się Morze Słone. 4 Wszyscy oni przez dwanaście lat byli podwładnymi Kedorlaomera, któremu jednak z początkiem roku trzynastego wszyscy wypowiedzieli posłuszeństwo. 5 [Następnego, to znaczy] czternastego roku nadcią­gnął Kedorlaomer razem ze sprzy­mierzonymi władcami. Wspólnie pokonali Refaitów w Aszterot-Karnaim, rozgromili Zuzytów w Cham, Emitów na równinie Kiria­taim, 6 a Chorytów w ich górzystym kraju zwanym Seir. I tak doszli aż do El, które leżało na skraju pus­tyni Paran. 7 Potem, zawróciwszy stamtąd, doszli do En-Miszpat, czyli do Kadesz, rozgramiając po drodze Amalekitów na całej ich ziemi oraz Amorytów mieszka­ją­cych w Chasason-Tamar. 8 Wtedy królowie Sodomy i Gomory, Admy, Seboimu i Beli, czyli Soaru, wyszli naprzeciw i przygotowali się w do­linie Siddim do odparcia ataku: 9 Kedorlaomera, króla Elamu, Tidala, króla Goim, Amrafela, króla Szinearu, i Arioka, króla Ellasaru. Razem stanęło do walki czterech królów przeciwko pięciu.

10 Dolina Siddim była pełna zagłębień, z których wydobywano smołę. Do tych to właśnie dołów po­wpadali uciekający królowie Sod­omy i Gomory, a pozostałym udało się uciec w góry. 11 Zwycięzcy zabrali cały sprzęt [królów] Sod­omy i Gomo­ry, a także wszystkie ich zapasy ży­wności, i odeszli. 12 Upro­wadzili również Lota, bratanka Abrama, wraz z całym jego dobyt­kiem. Lot był też mieszkańcem Sod­omy.

13 Pewien zbieg przybył i doniósł o tym wszystkim Hebrajczykowi Abramowi, który mieszkał wte­dy w pobliżu dębów pewnego Amoryty imieniem Mamre. Był on bratem Eszkola i Anera, sprzy­mierzeńców Abrama. 14 Dowiedziawszy się o uprowadzeniu swego krewnego, Abram dobrał sobie trzystu osiem­nastu najbardziej wypróbowanych strażników swego domu i ruszył w pościg aż do Dan. 15 Podzielił swoich ludzi na [małe] oddziały, a gdy na­deszła noc, uderzył na nieprzy­jaciół, zadając im klęskę. A potem ścigał ich aż do Choby, położonej na zachód od Damaszku. 16 Odzys­kał całe złupione mienie, odbił swo­jego krewnego Lota i cały jego doby­tek, razem z kobietami i pozostały­mi ludźmi. 17 Kiedy Abram wracał po zwycięstwie nad Kedorlaomerem i sprzymierzonymi z nim królami, wyszedł mu na spotkanie aż ku do­linie Szawe, czyli Królewskiej, król Sodomy.

18 Melchizedek zaś, król Szalem, wyszedł mu naprzeciw, niosąc ze sobą chleb i wino. Będąc kapłanem Boga Najwyższego, 19 błogosławił on Abramowi i mówił:

Niech spłynie na Abrama błogosławieństwo od Boga Najwyższego, / Stwórcy nieba i ziemi.

20 Niech będzie uwielbiony Bóg Najwyższy / za to, że wydał w twoje ręce wszystkich wrogów twoich. / Wtedy Abram złożył w ofierze dzie­siątą część wszystkiego, co po­siadał.

21 Tymczasem król Sodomy po­wiedział do Abrama: Zwróć mi jedynie ludzi, resztę możesz sobie za­trzymać. 22 Wtedy Abram oświad­czył królowi Sodomy: [Przysięgam] wznosząc ręce do Jahwe, Boga Naj­wyższego, 23 że ani jednej nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego, co należy do ciebie, nie wezmę. Dla­tego nie będziesz mógł powiedzieć: To ja wzbo­gaciłem Abrama. 24 Żą­dam tylko zwrotu tego, co po­szło na wyżywienie moich ludzi, i przyz­nania części zdobytego łupu tym, którzy mi towarzyszyli, to jest Ane­rowi, Eszkolowi i Mamremu. Niech otrzymają to, co na nich przypada.

 

Przymierze Boga z Abrahamem: 15,1-21

15

1 Po tych wydarzeniach miał Abram widzenie, podczas którego Jahwe powie­dział: Nie bój się, Abramie! Ja jestem twoim ob­rońcą. Otrzymasz bardzo wielką zapłatę. 2 Wtedy odpowiedział Ab­ram: O Panie, Jahwe! A czymże mnie obdarzysz? Nie zostawiając potomka, zbliżam się do kresu mo­jego życia. Cały mój majątek dosta­nie w spadku Eliezer z Damaszku. 3 I dodał: Nie dałeś mi żadnego po­tomka i dlatego sługa mój będzie moim dziedzicem. 4 A na to odpo­wiedział mu Pan: Nie, nie on będzie twoim spad­kobiercą. Odziedziczy po tobie wszystko ten, który się z ciebie narodzi. 5 Potem wyprowa­dził Abrama na zewnątrz i powie­dział: Podnieś swe oczy ku górze, spojrzyj na gwiazdy i policz je wszy­stkie, jeśli zdołasz. I rzekł: Tak liczne jak te gwiazdy będzie twoje potomstwo.

6 Uwierzył Abram Panu, a Pan poczytał mu to za sprawiedliwość. 7 I powiedział do Abrama: Ja jestem Jahwe, który cię wywiódł z Ur w Chaldei, aby ci dać ten oto kraj na własność. 8 Abram zaś odpowie­dział: O Panie, o Jahwe, po czymże poznam, że otrzymuję ten kraj na własność? 9 A Pan na to: Sprowadź mi tu trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana oraz przynieś synogarlicę i gołębicę. 10 Przyprowadził więc Abram te zwierzęta i porozcinał je na połowy, układając jedną naprzeciw drugiej. Tylko ptaków nie dzielił na połowy. 11 A kiedy do rozłożonego mięsa za­częły się zlatywać ptaki drapieżne, Abram je odpędzał.

12 Po zachodzie słońca zapadł Abram w głęboki sen. I nagle ogar­nęło go wielkie przerażenie. Znalazł się jakby w gęstej ciemności. 13 Wte­dy powiedział do niego Bóg: Musisz wiedzieć, że twoi potomkowie znaj­dą się jak obcy w krainie, która nie będzie do nich należeć. Przez czte­rysta lat będą tam znosić udręki jak niewolnicy. 14 Ale w końcu staną się sędziami swoich ciemiężycieli i opuszczą ich kraj z wielkim dobyt­kiem. 15 A ty odejdziesz w spokoju tam, gdzie przebywają twoi przod­kowie. 16 Dopiero czwarte pokolenie spośród twoich potomków znów tu powróci, gdy dopełni się miara nie­godziwoś­ci Amorytów.

17 Gdy słońce już całkiem zaszło i wszystko ogarnęły ciemności, coś na kształt rozpalonego pieca lub płonącej pochodni zaczęło się prze­suwać między połowami zabitych zwierząt. 18 Wtedy to zawarł Bóg z Abramem przymierze, wypowia­dając takie oto słowa: Twoim po­tomkom dam cały ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do Wielkiej Rzeki, zwanej też Eufratem: 19 ziemię Kenitów, Kenizzytów, Kadmonitów, 20 Chetytów, Peryzzytów, Refaitów, 21 Amorytów, Kananejczyków, Gir­gaszytów i Jebuzytów.

 

Narodziny Izmaela: 16, 1-16

16

1 Saraj, żona Abrama, była bezpłodna, lecz miała nie­wolnicę egipską imieniem Hagar. 2 Rzekła tedy Saraj do Abrama: Po­nieważ Jahwe zamknął moje łono, zbliż się do mojej niewolnicy. Może przez nią dam ci potomka. I posłu­chał Abram tej rady. 3 Przypro­wadziła więc Saraj, żona Abrama, swoją egipską niewolnicę Hagar i dała ją za żonę Abramowi. A stało się to wtedy, gdy Abram już dziesięć lat przebywał w Kanaanie. 4 Zbliżył się Abram do Hagar i ta stała się brzemienna. Kiedy Hagar spostrze­gła, że jest brzemienna, przestała okazywać należny szacunek swojej pani. 5 Wtedy Saraj powiedziała do Abrama: To twoja wina, że doznaję takiej krzywdy. Sama dałam ci moją własną niewolnicę. Tymcza­sem ona, skoro tylko spostrzegła, że jest brzemienna, zaczęła mnie lek­ceważyć. Niech więc sam Jahwe rozsądzi teraz naszą sprawę. 6 Na to rzekł Abram: Oto masz, bierz so­bie swoją niewolnicę. Niech pozo­stanie w twoich rękach. Rób sobie z nią, co chcesz. Od tego czasu Sa­raj zaczęła traktować Hagar tak surowo, że ta od niej uciekła.

7 I oto anioł Jahwe spotkał Ha­gar na pustyni, koło pewnego źród­ła, przy drodze wiodącej do Szur. 8 I zapytał ją: Hagar, niewolnico Saraj, skąd przychodzisz i dokąd idziesz? A ona odpowiedziała: Ucie­kłam od mojej pani, Saraj. 9 Wtedy powiedział do niej anioł Jahwe: Wracaj do swojej pani i staraj się być jej posłuszna we wszystkim! 10 Ponadto anioł Jahwe dodał: Twoi potomkowie będą tak liczni, że nikt nie zdoła ich porachować. 11 I wre­szcie powiedział anioł Jahwe: Jes­teś brzemienna i porodzisz syna, któremu nadasz imię Izmael, to znaczy: Jahwe słyszy - bo wysłu­chał cię Jahwe, gdy byłaś w ucisku.

12 Będzie [twój syn] niczym dziko żyjące zwierzę. / Będzie walczył z wszystkimi, a wszyscy z nim; / i wszystkim jego braciom obrzydnie jego oblicze.

13 Wtedy [Hagar] tak odezwała się do Jahwe: Bóg [jest] wszystko­widzący, to znaczy: Bóg, który wej­rzał na mnie. Po czym dodała: Czyż nie patrzyłam tu na Tego, który wejrzał na mnie? 14 Dlatego źródło, przy którym znajdowała się Hagar, nazwano Studnią Lachaj-Roj [Stu­dnia Boga Żywego, który wejrzał na mnie]. Studnia ta znajduje się mię­dzy Kadesz i Bered.

15 I urodziła Hagar Abramowi syna, i nadał Abram synowi naro­dzonemu z Hagar imię Izmael. 16 Ab­ram miał osiemdziesiąt lat, gdy Hagar wydała na świat Izmaela.

 

Obrzezanie jako znak przymierza: 17,1-27

17

1 Kiedy Abram miał już dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ukazał mu się we śnie Jahwe i po­wiedział: Ja jestem Bóg Wszech­mocny. Chodź zawsze drogą, którą ci wskażę, i bądź sprawiedliwy. 2 Chcę bowiem zawrzeć z tobą przy­mierze i obdarzyć cię bardzo licz­nym potomstwem. 3 Abram upadł na twarz, a Bóg tak mówił do niego dalej: 4 Oto przymierze, które z tobą zawieram: Będziesz ojcem bardzo wielu narodów. 5 Odtąd nie bę­dziesz się już nazywał Abram. Będziesz się teraz nazywał Abra­ham, to znaczy: Ojciec wielu, gdyż postanowiłem, abyś był ojcem bardzo wielu narodów. 6 Uczynię cię bardzo płodnym i z ciebie wezmą początek liczne narody; od ciebie też będą się wywodzić liczni kró­lowie. 7 Przymierze, które dziś za­wieram z tobą i z twoim potoms­twem, będzie trwało z pokolenia na pokolenie; będzie przymierzem wiecznym. Będę Bogiem dla ciebie i dla wszystkich twoich potomków.

8 Tobie i twojemu potomstwu daję cały Kanaan, tę krainę, w któ­rej obecnie przebywasz jako cudzo­ziemiec; będzie ona po wszystkie czasy własnością [twoich potom­ków], a Ja będę ich Bogiem. 9 Po­nadto powiedział Bóg do Abra­hama: Niech to przymierze będzie starannie zachowywane przez cie­bie i przez wszystkie następne po­kolenia. 10 Przymierze zawarte między Mną i tobą oraz wszystkimi twoimi potomkami polega także na tym, że każda istota ludzka płci męskiej ma być obrzezana. 11 Bę­dziecie usuwali część napletka na znak przymierza, które zawie­ram z wami. 12 Wszystkie wasze dzieci płci męskiej powinny być obrzezane ósmego dnia po urodze­niu. I tak ma być po wszystkie po­kolenia. Doty­czy to także niewolników urodzo­nych w waszych domach lub naby­tych za pieniądze oraz wszystkich obcych, którzy nawet nie będą waszymi potomkami. 13 Mają być obrzezani zarówno ci, którzy się urodzą w waszych domach, jak i ci, którzy zostaną nabyci za pieniądze. Oto moje przymierze, którego znak będziecie nosić na własnym ciele. Jest to przymierze wieczne. 14 Nie­obrzezani, czyli ci wszyscy, którym nie usunięto części napletka, niech będą wyłączeni z waszej społecz­ności. W przeciwnym razie nie było­by uszanowane moje przymierze.

15 Nadto powiedział Jahwe do Abrahama: Twojej żony odtąd już nie będziesz nazywał Saraj, lecz Sa­ra, to znaczy: pani. 16 Ześlę na nią moje błogosławieństwo i sprawię, że porodzi ci syna. Ześlę na nią błogo­sławieństwo tak obfite, że stanie się ona matką licznych narodów. Wła­dcy różnych narodów z niej się będą wywodzić.

17 Usłyszawszy to wszystko, Ab­raham upadł na twarz i zaczął się śmiać, mówiąc: Czy stuletni męż­czyzna może jeszcze mieć dzie­ci? Czy Sara, mając dziewięć­dzie­siąt lat, może jeszcze wydać na świat po­tomstwo? 18 I dodał: Oby przynaj­mniej Izmael przetrwał przed Two­im obliczem! 19 A Jahwe na to: Otóż nie! Sara, twoja żona, porodzi ci syna, któremu nadasz imię Izaak. Z nim również zawrę przymierze wieczne, sięgające wszystkich jego potomków. 20 Ale wysłu­cham cię także w tym, co do­tyczy Izmaela. Ześ­lę na niego moje błogosławień­stwo, uczynię go bar­dzo płodnym i obdarzę licznym potomstwem. Od niego będzie się wywodzić dwunas­tu władców, a on sam da początek wielkiemu naro­dowi. 21 Ale moje przymierze zawrę z Izaakiem, któ­rego porodzi ci Sara na przyszły rok o tej porze. 22 To po­wiedziawszy, opuś­cił Jahwe Abra­hama i zniknął w górze.

23 Wziął tedy Abraham swojego syna Izmaela, wszystkich narodzo­nych w jego domu oraz nabytych za pieniądze, wszystkich domowni­ków płci męskiej i jeszcze tego sa­mego dnia, kiedy mu to Jahwe na­kazał, obrzezał wszystkich. 24 Sam Abraham, gdy poddawał się obrze­zaniu, miał dziewięćdziesiąt dzie­więć lat. 25 Jego syn Izmael miał wtedy trzynaście lat. 26 Abraham i jego syn Izmael zostali obrzezani tego samego dnia. 27 Razem z nim zostali obrzezani wszyscy domow­nicy, zarówno ci, którzy narodzili się w domu, jak też ci, którzy zostali spośród obcych nabyci za pieniądze.

 

Nawiedziny Abrahama przez Jahwe: 18,1-33

18

1 Kiedy Abraham siedział - a była to najbardziej gorąca pora dnia - u wejścia do namiotu pod dębami Mamre, ukazała mu się postać Jahwe. 2 Abraham, pod­niósłszy głowę, ujrzał naprzeciw siebie trzech mężczyzn. Gdy tylko ich zobaczył, wstał i wyszedł na ich spotkanie. Następnie, upadłszy na twarz, 3 powiedział: O mój Panie, jeśli znalazłem u Ciebie nieco łas­kawości, racz nie omijać Twojego sługi! 4 Przyniosę trochę wody, abyście mogli obmyć wasze nogi, a potem wypocząć nieco w cieniu drzewa. 5 Ja sam pójdę tymczasem przynieść chleba; posilicie się co­kolwiek i ruszycie w dalszą drogę. Przecież po to chyba wybraliście drogę koło waszego sługi? A oni odpowiedzieli: Dobrze, zrób tak, jak mówisz. 6 Wrócił więc Abraham szybko do namiotu, w którym była Sara, i zawołał: Weź zaraz trzy mia­ry najlepszej mąki, zaczyń ciasto i upiecz podpłomyki. 7 Sam zaś poś­pieszył do swojej trzody, wybrał tłu­ste, dorodne cielę i nakazał słudze, aby szybko przyrządził z niego po­trawę. 8 Potem wziął masło, mleko i potrawę z cielęcia uprzednio przy­gotowaną i dał im do jedzenia. Pod­czas gdy oni się posilali, Abraham czekał pod drzewem. 9 W pewnym momencie zapytali go: Gdzie jest twoja żona, Sara? A on odpowie­dział: Tam, w namiocie. 10 Wtedy Jahwe oświadczył: Za rok o tej sa­mej porze, znów zjawię się u ciebie, a wtedy twoja żona Sara porodzi syna. Słowa te słyszała również Sara, która znajdowała się u wej­ścia do namiotu, stojąc za plecami Abrahama. 11 Abraham i Sara byli już starzy, bardzo podeszli w la­tach. Sara od dawna już nie mie­wała tego, co zwykło regularnie [co miesiąc] przydarzać się kobietom. 12 I Sara uśmiechała się na to wszy­stko, i myślała sobie: Przecież jes­tem już taka stara i zupełnie prze­kwitła! Miałażbym teraz jeszcze doznać rozkoszy miłości? Mój mąż też już jest przecież starym człowie­kiem. 13 Wtedy powiedział Jahwe do Abrahama: Dlaczego Sara śmieje się ironicznie i pyta siebie: Czy na­prawdę, mimo że jestem taka stara, będę mogła jeszcze urodzić dziec­ko? 14 Czyż dla Jahwe jest coś niemożliwe? Na przyszły rok o tej samej porze znów zjawię się u ciebie i wtedy to Sara porodzi ci syna.

15 A Sara zaprzeczyła, mówiąc: Ja wcale się nie śmiałam. Ogarnęło ją bowiem przerażenie. Lecz On odpo­wiedział: A jednak się śmiałaś. 16 Potem ludzie ci powstali i skierowali się w stronę Sodomy. Podniósł się z miejsca także Abra­ham, żeby ich odprowadzić. 17 A Ja­hwe jakby pytał samego siebie: Czy rzeczywiście powinienem zatajać przed Abrahamem to, co zamie­rzam uczynić? 18 Przecież ma się on stać ojcem wielkiego, potężnego narodu i poprzez niego błogosła­wieństwo zstąpi na wszystkie ludy ziemi. 19 Przecież to on właśnie z mojej woli ma pokazywać swoim synom i całemu rodowi, jak należy trzymać się drogi Jahwe i jak czynić to, co dobre i prawe, aby Jahwe mógł wypełnić obietnice dane Abra­hamowi. 20 Powiedział zatem Jah­we: Skarga na Sodomę i Gomorę rozbrzmiewa głośno, bo ich wystę­pki są bardzo ciężkie. 21 Pójdę i zo­baczę, czy rzeczywiście postępują tak, jak się słyszy. Sam zobaczę. 22 Ruszyli tedy owi ludzie z tamtego miejsca i poszli do Sod­omy, nato­miast Abraham stał nadal przed Jahwe.

23 W końcu przybliżył się jeszcze bardziej [do Jahwe] i zapytał: Czy razem z bezbożnymi zamierzasz wytracić także sprawiedliwych? 24 Może znajdzie się w tym mieście choć pięćdziesięciu sprawiedli­wych? Czy postanowiłeś ich także wygubić? Czy nie zechcesz ocalić całego miasta ze względu na owych sprawiedliwych? 25 Chyba nie do­puścisz do tego, żeby sprawiedli­wych spotkał taki sam los jak bez­bożnych. Nie może się stać przecież to samo sprawiedliwym co i bezboż­nym. Nie możesz do tego dopuścić, bo czyż Ten, który jest sędzią całej ziemi, może być niesprawiedliwy? 26 Rzekł wtedy Jahwe: Jeśli znajdzie się w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, to ze względu na nich oszczędzę całe miasto. 27 Od­powiedział na to Abraham: Niech mi będzie wolno jeszcze raz prze­mówić do Ciebie, o Panie, choć jes­tem tylko prochem i pyłem. 28 Być może, iż do pięćdziesięciu spra­wiedliwych zabraknie pięciu. Czy z powodu braku tych pięciu znisz­czysz całe miasto? Nie - odpowie­dział. - Nie zniszczę owego miasta, jeśli znajdzie się w nim przy­naj­mniej czterdziestu pięciu sprawied­liwych. 29 Ale [Abraham] nastawał dalej, mówiąc: Być może, iż znajdzie się tam tylko czterdziestu sprawie­dliwych. Odpowiedział Jahwe: Wówczas także, ze względu na tych czterdziestu, nie dokonam znisz­czenia. 30 Ale on mówił dalej: Panie, racz nie gniewać się, że jestem tak natrętny: Jeśliby się okazało, że sprawiedliwych jest tylko trzydzies­tu? Także wtedy - odpowiedział Jahwe - kiedy znajdę przynajmniej trzydziestu, nie unicestwię tego miasta. 31 Wybacz, Panie, że ośmie­lę się jeszcze zapytać: A jeśli się okaże, że jest tam tylko dwudzies­tu? To i ze względu na tych dwu­dziestu nie obrócę go w perzynę - od­powiedział Jahwe. 32 Ale Abra­ham pytał dalej: O Panie mój, racz się nie gniewać, że jeszcze raz zapy­tam: A jeśli się okaże, że będzie ich tam tylko dziesięciu? To i ze wzglę­du na owych dziesięciu nie doko­nam zniszczenia - odpowiedział Jahwe. 33 Skoń­czywszy tę rozmowę z Abrahamem, Jahwe odszedł, a Abraham wrócił do siebie.

 

Sąd nad Sodomą i Gomorą. Ocalenie Lota: 19,1-29

19

1 Obaj aniołowie przybyli wieczorem do Sodomy. Lot znajdował się akurat przy bramie prowadzącej do miasta. Skoro tylko zobaczył aniołów, podniósł się, podszedł do nich i upadł na twarz. 2 Potem powiedział: Zechciejcie, moi panowie, wejść do domu swego sługi. Zostańcie też na noc, ob­my­jcie sobie nogi i dopiero rano ru­sz­cie w dalszą drogę. Lecz oni odpo­wiedzieli: Nie, chcemy spędzić noc na wolnym powietrzu. 3 Ale on nas­tawał tak długo, aż w końcu zgodzili się i weszli do jego domu. Przygo­tował im posiłek, polecając uprzed­nio upiec przaśne chleby. I posilili się. 4 Zanim udali się na spoczynek, mieszkańcy miasta, głównie męż­czyźni sodomscy, młodzi i starzy, przybyli ze wszystkich stron i oto­czyli dom. 5 Zaczęli wołać do Lota, pytając: Gdzie są ci ludzie, co przy­byli do ciebie dziś wieczorem? Niech wyjdą, chcemy zabawić się z nimi. 6 Wyszedł więc Lot na zewnątrz, ale zamknął za sobą drzwi, 7 i powie­dział: Moi bracia, tylko nie czyńcie im nic złego. 8 Posłuchajcie! Mam dwie córki, których nie tknął jesz­cze żaden mężczyzna. Gotów jes­tem przyprowadzić je do was. Bę­dziecie mogli robić z nimi, co się wam podoba, bylebyście tylko tych ludzi zostawili w spokoju, bo prze­cież właśnie pod moim dachem szukali schronienia. 9 Ale oni zawo­łali: Idź precz! I dodali: Przyszedł tu taki przybłęda i chce być naszym sędzią. Możemy cię potraktować jeszcze gorzej niż ich. I jedni rzucili się na niego, to znaczy na Lota, a inni zaczęli już wyłamywać drzwi [do domu]. 10 Wtedy to owi dwaj przybysze wyciąg­nę­li ręce [przez uchylone drzwi], wciągnęli Lota do środka i drzwi zaryglowali. 11 Za­razem sprawili, że znajdujący się na zewnątrz domu nagle poślepli - wszyscy, młodzi i starzy. Na próżno się więc trudzili, chcąc znaleźć ja­kieś wejście do domu.

12 Wtedy powiedzieli owi dwaj mężowie do Lota: Jeśli masz w tym mieście zięciów, synów, córki lub jeszcze kogoś bliskiego, to niech wszyscy czym prędzej stąd ucho­dzą. 13 Mamy bowiem zniszczyć całkowicie to miasto, gdyż bardzo bolesne są skargi, które na jego mieszkańców dochodzą do Jahwe. Posłał nas zatem Jahwe, byśmy to miasto zrównali z ziemią. 14 Wy­szedł więc Lot na zewnątrz, przy­wołał do siebie wszystkich swoich zięciów, którzy mieli poślubić jego córki, i powiedział: Zabierajcie się, opuszczajcie to miejsce, gdyż Jah­we postanowił zniszczyć całe miasto. Ale jego zięciowie sądzili, że sobie z nich żartuje.

15 O wschodzie słońca aniołowie zaczęli przynaglać Lota, mówiąc: Pośpiesz się, zabieraj żonę i obie córki, te, które są z tobą, abyście i wy nie zginęli z powodu złych mie­szkańców tego miasta. 16 A kiedy się ociągał, owi mężowie chwycili za ręce jego, żonę i obie córki, bo Jah­we naprawdę chciał okazać mu li­tość. I tak wyprowadzili go jako pierwszego na zewnątrz poza mia­sto. 17 Gdy już znaleźli się poza mia­stem, powiedział jeden z aniołów: Uważaj, chodzi o twoje życie! Nie spoglądaj za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy. Ukryj się w górach, w przeciwnym razie zgi­niesz. 18 Ale Lot powiedział: Ach nie, Panie mój! Przecież sługa Twój znalazł łaskę u Ciebie, 19 przecież zechciałeś uratować mi życie. Nie mogę uciekać w góry, bo naraził­bym na niebezpieczeństwo swe życie, tak że w końcu i mnie dosię­gnęłaby śmierć i zagłada. 20 Jest tu w pobliżu miasto, nieduże, tam chciałbym się schronić. Prawda, że jest małe? Chciałbym tam zostać. 21 Dobrze - odpowiedział. - Zrobię jeszcze i to dla ciebie: nie zniszczę miasta, o którym mówisz. 22 Tylko uciekaj tam czym prędzej. Nie będę nic czynił, dopóki się tam nie schro­nisz. Miasto to dlatego zostało naz­wane Soar, co znaczy: malutkie.

23 Kiedy słońce już całe wzeszło, a Lot dotarł do Soar, 24 zesłał Jahwe z góry, od siebie, na Sodomę i Go­morę deszcz siarki i ognia. 25 Znisz­czył doszczętnie obydwa miasta oraz całą okolicę, [wytracił] wszyst­kich mieszkańców tych miast i wy­tępił wszystko, co rosło na ziemi. 26 A żona Lota, gdy tylko spojrzała za siebie, zamieniła się w słup soli.

27 Wczesnym rankiem udał się Abraham na to miejsce, na którym stał niedawno przed obliczem Jah­we. 28 Popatrzył w stronę Sod­omy i Gomory, a potem rozejrzał się po okolicy, na wszystkie strony, i oto co zobaczył: gęsty dym unosił się ponad całą ziemią jakby z ognistego pieca do wytapiania metali. 29 Kiedy Bóg obracał w perzynę okoliczne miasta, miał wzgląd na Abrahama i pozwolił ocalić życie Lotowi, gdy skazywał na zagładę miasta, w któ­rych Lot przebywał.

 

Grzech córek Lota oraz początki Moabitów i Ammonitów: 19,30-38

30 Potem wyszedł Lot z Soar i ra­zem ze swymi dwiema córkami uk­rywał się w górach. Bał się bowiem pozostawać w Soar, wolał zamie­szkać ze swymi obydwiema cór­kami w grocie skalnej. 31 Wtedy to powiedziała pewnego dnia starsza córka do młodszej: Nasz ojciec jest już, co prawda, stary, ale nie ma tu żadnego innego mężczyzny, który by, jak to w świecie bywa, zbliżył się do nas. 32 Chodź, dajmy ojcu wina, tak żeby się upił, a po­tem położymy się przy nim, by otrzymać potomstwo od niego, na­szego ojca. 33 Tak więc wieczorem podały ojcu wino, po czym starsza córka przyszła i położyła się obok niego, a on nawet nie zauważył, kie­dy się przy nim kładła i kiedy wsta­ła. 34 Następnego dnia rzekła star­sza córka do młodszej: Spałam wczoraj z moim ojcem. Dajmy ojcu także dziś wieczorem wina, żebyś i ty mogła zbliżyć się do niego. W ten sposób obie będziemy miały potomstwo z naszego ojca. 35 Upoiły więc i tego wieczoru swego ojca winem, po czym młodsza siostra położyła się obok niego, a on nawet nie zauważył, kiedy się przy nim kładła i kiedy wstała. 36 I tak obyd­wie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca. 37 Starsza urodziła syna i nadała mu imię Mo­ab. Dał on początek Moabitom żyją­cym po dzień dzisiejszy. 38 Młodsza wydała na świat również syna, któ­re­mu nadała imię Ben-Ammi. Dał on początek istniejącym po dzień dzisiejszy Ammonitom.

 

Abraham w Gerarze: 20,1-18

20

1 Potem Abraham wyruszył w kierunku Negebu i osied­lił się jako cudzoziemiec w Gerarze, położonej między Kadesz a Szur. 2 O swojej żonie, Sarze, mówił wszy­stkim, że jest jego siostrą, przez co też sprawił, że Abimelek, król Ge­rary, wysłał swoich ludzi i kazał im przyprowadzić do siebie Sarę. 3 Lecz nocą ukazał się Abimelekowi we śnie Bóg i powiedział: Będziesz musiał umrzeć z powodu kobiety, którą sprowadziłeś do siebie; jest ona bowiem zamężna. 4 Ale Abime­lek, który wtedy jeszcze nie zbliżył się do Sary, zapytał: Panie mój, czy nie zawahasz się zesłać kary nawet na ludzi niewinnych? 5 Czyż on nie mówił mi, że jest tylko jego siostrą [a nie żoną]? Ona sama też oświad­czyła, że jest on jej bratem. [Biorąc ją] czyniłem to w szczerości serca i z czystymi rękami. 6 Wtedy, znów we śnie, powiedział Bóg do niego: Ja też wiem, że uczyniłeś to w szczerości serca. Dlatego nie poz­woliłem, abyś dopuścił się niespra­wiedliwości, powstrzymałem cię przed zbliżeniem się do niej. 7 Teraz jednakże odeślij tę kobietę z pow­rotem do jej męża, który jest proro­kiem. On będzie wstawiał się za tobą, żebyś pozostał przy życiu. Je­żeli jej nie zwrócisz, wiedz, że śmierć nie ominie ani ciebie, ani ni­kogo z twoich bliskich.

8 Przebudziwszy się rano, Abi­melek kazał zwołać wszystkich i opowiedział im, co mu się przyda­rzyło. Wtedy wszystkich ogarnęło wielkie przerażenie. 9 Przywołał więc Abimelek Abrahama i zapytał go: Cóżeś to nam uczynił? Czymże zawiniłem wobec ciebie tak bardzo, że chciałeś doprowadzić mnie i cały mój naród do tak wielkiej zbrodni? Uczyniłeś mi coś takiego, czego nie godzi się czynić. 10 Nadto Abimelek pytał Abrahama: Co chciałeś osią­gnąć, postępując w ten sposób? 11 Na to odpowiedział Abraham: Pomyślałem sobie, że może wcho­dzę do kraju, w którym nie żywi się żadnej bojaźni Boga. Bałem się, że zostanę zabity z powodu mojej żony. 12 Z drugiej strony naprawdę jest ona moją siostrą, bo jest córką mojego ojca, tylko że z innej matki; dlatego też mogła zostać moją żoną. 13 Kiedy Bóg kazał mi wyruszyć z domu mojego ojca w nieznane, powiedziałem do niej: Wyświad­czysz mi wielkie dobrodziejstwo, gdy będziesz mówić, gdzie tylko się znajdziemy, że jestem twoim bra­tem.

14 Wtedy Abimelek kazał przy­prowadzić wiele owiec, wołów, nie­wolników oraz niewolnic i wszystko to przekazał w darze Abrahamowi. Zwrócił mu także jego żonę, Sarę. 15 Oświadczył przy tym: Mój kraj stoi przed tobą otworem! Możesz osiąść na stałe, gdzie ci się tylko spodoba. 16 Do Sary zaś powiedział: Daję twojemu bratu tysiąc sztuk srebra. Niech to będzie zasłona dla oczu tych, którzy są z tobą, i dla wszystkich pozostałych; niech wiedzą, że jesteś bez winy. 17 Na usilne prośby Abrahama uzdrowił Bóg Abimeleka oraz jego żonę i nie­wolnicę, tak że znów mogły mieć potomstwo. 18 Przedtem bowiem zamknął Bóg, ze względu na zabra­nie Sary, żony Abrahama, wszyst­kie łona w domu Abimeleka.

 

Narodziny Izaaka: 21,1-8

21

1 Jahwe wejrzał wreszcie łaskawie na Sarę, tak jak zapowiedział, i uczynił jej tak, jak przyobiecał. 2 Sara stała się brze­mienna, a potem urodziła Abraha­mowi syna. Doszło do tego mimo podeszłego wieku Sary, i to w czasie z góry określonym przez Jahwe. 3 Synowi, którego porodziła Sara, Abraham nadał imię Izaak. 4 Ósme­go dnia po przyjściu na świat Izaak, zgodnie z poleceniem Bożym, został obrzezany przez Abrahama. 5 Abra­ham miał sto lat, kiedy mu się uro­dził jego syn, Izaak. 6 A Sara powie­działa: Bóg sprawił, że się uśmie­chałam, ale każdy, kto o tym usły­szy, też będzie się śmiał z mego powodu. 7 Któż ośmieliłby się - pytała dalej - powiedzieć Abraha­mowi, że Sara własnymi piersiami będzie jeszcze karmić dzieci? A jed­nak teraz oto, mimo jego wieku, jeszcze dałam mu syna. 8 Dziecko zaś rosło i z czasem zostało odłączo­ne od piersi. W tym dniu, w którym Izaak przestał być karmiony pier­sią, Abraham wyprawił wielką ucztę.

 

Dzieje Izmaela i Hagar: 21,9-21

9 Kiedy Sara pewnego dnia zau­ważyła, że syn, którego urodziła Abrahamowi Hagar, niewolnica egipska, wyśmiewa się [z Izaaka], 10 powiedziała do Abrahama: Wy­rzuć tę niewolnicę i jej syna. Syn tej niewolnicy nie może być na rów­ni z moim synem Izaakiem dziedzi­cem [tego wszystkiego, co posia­damy]. 11 Słowa te bardzo zabolały Abrahama, bo przecież chodziło o jego syna. 12 Ale Bóg powiedział do Abrahama: Nie miej za złe Sarze tego, co powiedziała o tym chłopcu i o twojej niewolnicy. [Co więcej] usłuchaj tego, co mówi Sara, bo rzeczywiście tylko od Izaaka weź­mie nazwę całe twoje potomstwo. 13 Ale ów chłopiec zrodzony z nie­wolnicy da również początek wiel­kim narodom, bo on także jest two­im potomkiem.

14 Abraham, wstawszy wczes­nym rankiem, wziął chleb i bukłak z wodą i dał Hagar. Założył jej to na ramiona i wydalił ją razem z dziec­kiem. Poszła tedy i błąkała się po pustyni w okolicach Beer-Szeby. 15 A kiedy skończyła się woda w bu­kłaku, ułożyła dziecko pod jakimś krzewem, 16 a sama odeszła na odległość strzału z łuku, mówiąc: Przynajmniej nie będę patrzeć na śmierć mojego dziecka. I tak sie­dząc w pobliżu [dziecka], zaczęła głośno płakać. 17 I usły­szał Bóg krzyk dziecka, a anioł Boży zawołał z nieba do Hagar: Cóż ci to, Hagar? Nie lękaj się! Głos twego dziecka dotarł z miejsca, na którym się ono znajduje, do Boga. 18 Wstań, weź swego syna i trzymaj go mocno za rękę. A Ja uczynię go kiedyś ojcem wielkiego narodu. 19 I otworzył jej oczy, a ona zobaczyła studnię. Podeszła do niej, napełniła bukłak wodą i dała pić chłopcu.

20 Bóg był z chłopcem, który rósł, pozostając na pustyni, i z cza­sem stał się łucznikiem. 21 Mieszkał na pustyni Paran. Jego matka sprowadziła mu żonę z ziemi egip­skiej.

 

Przymierze Abrahama z Abimelekiem: 21,22-34

22 W owym czasie Abimelek w obecności dowódcy swoich wojsk, Pikola, powiedział do Abrahama: Bóg jest z tobą we wszystkim, co czynisz. 23 Przysięgnij mi więc teraz na twego Boga, że nie dopuścisz się żadnej zdrady ani wobec mnie, ani wobec moich synów i wnuków, lecz że zarówno wobec mnie samego, jak i wobec tego kraju, w którym żyjesz, okażesz się tak życzliwy, jak ja wobec ciebie. 24 Odpowiedział Abraham: Dobrze, złożę taką przy­sięgę.

25 Ze swojej strony zaś Abraham przedstawił Abimelekowi sprawę studni, którą przywłaszczyli sobie słudzy Abimeleka. 26 A oto odpo­wiedź, jakiej udzielił mu Abimelek: Nie wiem, kto to zrobił. Dotychczas nic mi o tym nie mówiłeś. Dopiero dziś dowiaduję się o tym po raz pierwszy. 27 Abraham kazał spro­wadzić owce i woły i dał je Abime­lekowi. W ten sposób zawarli ze sobą przymierze. 28 Jednakże od całej trzody Abraham odłączył i zos­tawił sobie siedem młodych owiec. 29 Wtedy Abimelek zapytał Abra­hama: A co ma być z tymi siedmio­ma owcami, które oddzieliłeś od re­szty? 30 Tych siedem owiec - odpo­wiedział Abraham - otrzymasz ode mnie na dowód, że to ja wykopałem ową studnię. 31 Dlatego miejsco­wość ta nazywa się Beer-Szeba [to znaczy: studnia siedmiu albo: stud­nia przysięgi], bo tam obaj złożyli przysięgę. 32 Po zawarciu przymie­rza w Beer-Szebie Abimelek i do­wódca jego wojsk, Pikol, wyruszyli w drogę powrotną do kraju Filisty­nów. 33 Abraham zaś posadził w Beer-Szebie drzewo tamarysz­kowe. Tam też modlił się do Jahwe, nazywając Go Bogiem Wiekuistym. 34 W kraju Filistynów pozostawał Abraham jako cudzoziemiec przez dłuższy czas.

 

Ofiara Abrahama: 22,1-19

22

1 Po tych wydarzeniach Bóg poddał Abrahama pewnej próbie. Powiedział do niego: Abra­hamie! A on odpowiedział: Jestem, Panie! 2 Wtedy rzekł Bóg: Weź twego jedynego i tak bardzo umiłowanego przez ciebie syna, Izaaka, udaj się do krainy Moria i tam, na wzgórzu, które ci wskażę, złóż go w ofierze.

3 Wstał więc Abraham bardzo wczesnym rankiem, osiodłał osła, zabrał ze sobą dwóch służebnych chłopców oraz syna Izaaka, narąbał drew do spalenia ofiary i udał się w drogę do miejsca, które Bóg mu miał wskazać. 4 W trzecim dniu, rozglądając się uważnie, zobaczył owo miejsce. 5 Wtedy powiedział do chłopców służebnych: Zostańcie tu przy ośle. Ja pójdę z moim synem dalej, żeby się pomodlić; potem wrócimy do was.

6 Wziął Abraham drwa przygo­towane do spalenia ofiary, włożył je na swego syna Izaaka i ruszył z nim w drogę, mając w ręku zapaloną głownię i nóż. 7 Po jakimś czasie odezwał się Izaak: Ojcze! A on odpo­wiedział: Słucham, synu. Wtedy Izaak powiedział: Widzę tu ogień i drwa. A gdzie jest baranek na ofiarę całopalenia? 8 Odpowiedział Abraham: Bóg sam upatrzy sobie, synu mój, baranka ofiarnego. I szli razem dalej.

9 Kiedy już przyszli na miejsce, które Bóg wskazał, zbudował Abra­ham ołtarz, ułożył na nim drwa, związał swego syna Izaaka i położył go na drwach przygotowanych na ołtarzu. 10 A kiedy już wyciągnął rękę i brał nóż, aby zabić własnego syna, 11 zawołał do niego anioł Pań­ski z nieba: Abrahamie, Abrahamie! A on odpowiedział: Jestem, Panie! 12 [Anioł] rzekł: Nie podnoś ręki na własnego syna, nie czyń mu nic złego! Wiem już, że lękasz się Boga; nie zawahałeś się bowiem oddać na ofiarę swego jedynego syna. 13 Kiedy Abraham rozejrzał się dokoła, zo­baczył barana, który zaplątał się rogami w gałęziach. Podszedł do niego, przyprowadził go i złożył jako ofiarę całopalenia zamiast włas­nego syna. 14 I nadał Abraham temu miejscu nazwę: Jahwe Widzi, zgodnie z tym, co się jeszcze dziś powtarza: Jahwe ukazuje się na górze.

15 Wtedy anioł Pański ponownie odezwał się z nieba w te słowa: 16 Przysięgam na siebie samego, Ja, wyrocznia Jahwe: ponieważ doko­nałeś czynu, który świadczy, że nie zawahałeś się złożyć w ofierze swe­go jedynego syna, 17 ześlę na ciebie obfite bło­gosławieństwo i dam ci tak licznych potomków jak gwiazdy na niebie albo jak piasek nad brze­giem morza. Twoi potomkowie opa­nują bramy [miast] twoich wrogów. 18 Przez twe potomstwo będą błogo­sławione wszystkie narody ziemi, a to dlatego, że usłuchałeś mojego głosu.

19 Po tym wszystkim wrócił Abraham do swoich służebnych chłopców. Ruszyli razem w drogę w stro­nę Beer-Szeby, gdzie Abra­ham nadal mieszkał.

 

Potomkowie Nachora: 22,20-24

20 Po tych wydarzeniach donie­siono Abrahamowi, że Milka, żona jego brata, Nachora, wydała na świat synów: 21 Usa, który był pier­worodnym, Buza, jego brata, oraz Kemuela, od którego wywodzą się Aramejczycy, 22 Keseda, Chazo, Pildasza, Jidlafa i Betuela, 23 przy­szłego ojca Rebeki. Tak więc ośmiu synów urodziła Milka Nachorowi, bratu Abrahama. 24 Poza nią Na­chor miał jedną nałożnicę imieniem Reuma, która wydała na świat Te­bacha, Gachama, Tachasza i Ma­akę.

 

Śmierć i pogrzeb Sary: 23,1-20

23

1 Sara umierając miała lat sto dwadzieścia siedem; tak sędziwego wieku dożyła Sara. 2 Umarła w Kiriat-Arba, to znaczy w dzisiejszym Hebronie, w Kana­anie. Przybył wtedy Abraham, by wziąć udział w obrzędzie żałobnym i opłakiwać zmarłą. 3 Potem, pows­tawszy, odszedł od ciała zmarłej i tak przemówił do [zebranych] Chetytów: 4 Jestem wśród was cudzoziemcem i przybyszem. Dajcie mi na własność jeden grób, abym miał gdzie grzebać moich zmarłych. 5 Wtedy odpowiedzieli Chetyci Abra­hamowi: 6 Posłuchaj nas, o pa­nie! Uznajemy cię za człowieka szczególnie wyróżnionego przez Boga. Możesz tedy pochować twoją zmarłą na miejscu najbardziej zasz­czytnym wśród naszych grobów. Nikt z nas nie ośmieliłby się odmó­wić ci miejsca w naszych grobach, byś mógł pochować twoją zmarłą. 7 Wtedy Abraham powstał, skłonił się głęboko przed chetyckimi wład­cami kraju 8 i przemówił do nich w te słowa: Skoro się zgadzacie, aby moja zmarła tu się znalazła i tu zos­tała pochowana, to niech mi wolno będzie prosić, by Efron, syn Socha­ra, 9 odstąpił mi grotę Makpela, znajdującą się na samym krańcu jego pola. Niech mi ją sprzeda za godziwą zapłatę, żebym posiadał wśród was grób na własność. 10 Efron siedział wśród Chetytów. Zabrał ów Chetyta, Efron, głos i tak, żeby wszyscy Chetyci znajdujący się u bramy miejskiej mogli go usły­szeć, odpowiedział Abrahamowi: 11 Nie, panie mój! Posłuchaj mnie! Daję ci za darmo pole i grotę, która się na nim znajduje. Przekazuję ci to na własność w obecności synów mego narodu. Pogrzeb [w niej spo­kojnie] swoją zmarłą! 12 Skłonił się więc głęboko Abraham wszystkim obecnym tam mieszkańcom krainy 13 i powie­dział do Efrona, na tyle jednak głośno, żeby wszyscy [zeb­rani tam] mieszkańcy kraju mogli go usły­szeć: Posłuchaj, proszę! Chciał­bym zapłacić za pole. Przyj­mij ode mnie pieniądze, bym mógł spokojnie pochować moją zmarłą. 14 Na to Efron [rzekł] do Abrahama: 15 Panie mój, posłuchaj! Pole to jest warte czterysta sztuk srebra. Czy znaczy to coś dla mnie i dla ciebie? Spokojnie pogrzeb [na nim] twoją zmarłą!

16 Wysłuchawszy Efrona, Abra­ham odważył wymienionych w obecności Chetytów czterysta srebrnych sykli, jakie były wtedy w obiegu. 17 W ten sposób posia­dłość Efrona w Makpeli [położonej] niedaleko Mamre, to jest pole wraz ze znajdującą się na nim grotą oraz drzewa rosnące wzdłuż granicy tego pola, 18 przeszła na własność Abra­hama, czego świadkami byli zeb­ra­ni [tam]wówczas Chetyci i wszyscy, którzy wchodzili do bramy miasta.

19 I pochował Abraham swoją żonę Sarę w grocie na polu Mak­pela, niedaleko Mamre, czyli Heb­ronu, w kraju Kananejczyków. 20 Od tego czasu pole i znajdująca się na nim grota, należąca ongiś do Chetytów, przeszły na własność Abrahama jako miejsce przezna­czone na chowanie zmarłych.

 

Dzieje Izaaka i Rebeki: 24,1-67

24

1 Abraham był już stary i dożywał wieku bardzo sędzi­wego, a Bóg darzył go wielkim bło­gosławieństwem. 2 Pewnego dnia rzekł Abraham do pierwszego za­rządcy swych dóbr i najstarszego domu: Połóż mi rękę pod biodro 3 i poprzysięgnij na Jahwe, Boga nieba i ziemi, że dla mego syna Iza­aka nie będziesz szukał żony wśród kobiet kananejskich, między któ­rymi mieszkam. 4 Udasz się raczej do mojego ojczystego kraju i tam poszukasz żony dla mojego syna Izaaka. 5 Lecz sługa ów odpowie­dział: A jeśli wybrana kobieta nie zechce przyjść ze mną do tego kra­ju, to czy wolno mi będzie twego syna zaprowadzić do kraju, z któ­rego pochodzisz? 6 Nie waż się - odpo­wiedział Abraham - wracać tam z moim synem! 7 Jahwe, Bóg niebios, Ten, który mnie wywiódł z domu mojego ojca i z mojego rodzinnego kraju, Ten, który mi oświadczył i poprzysiągł, że moje­mu potomstwu da ten kraj na własność, pośle przed tobą swojego anioła i tak sprowadzisz mi stam­tąd żonę dla mojego syna. 8 A gdyby wybrana kobieta nie zgodziła się przyjść z tobą, możesz się czuć zwolniony od zachowania przy­się­gi, którą mi złożyłeś. Ale mojemu synowi w żadnym wypadku nie możesz pozwolić, żeby tam się udał. 9 Wtedy sługa położył swoją rękę pod biodro swojego pana, Abraha­ma, i przysiągł uczynić tak, jak mu pan kazał.

10 Zabrał tedy ów sługa ze sobą dziesięć wielbłądów oraz najrozma­itsze kosztowności ze skarbca swe­go pana i wyruszył w drogę ku Mezopotamii, do miasta, w którym mieszkał Nachor. 11 [Kiedy tam do­tarł] rozsiodłał wielbłądy przy stud­ni przed wejściem do miasta. Był już wieczór, a właśnie o tej porze kobiety przychodziły z miasta, żeby zaczerpnąć wody. 12 Mówił więc [ów sługa]: Jahwe, Boże pana mojego, Abrahama! Obym mógł spotkać dziś tę, której szukam! Okaż swoją łaskawość panu mojemu, Abraha­mowi. 13 Oto stoję przy studni, do której przyjdą dziewczęta mieszka­jące w tym mieście, aby zaczerpnąć wody. 14 Niechże dziewczyna, do której powiem: Daj mi napić się wody z twojego dzbana! - i która odpowie: Ależ napij się: chętnie też napoję twoje wielbłądy! - będzie tą właśnie, którą przeznaczasz dla sługi twojego, Izaaka! Po tym poz­nam, że jesteś łaskaw dla mojego pana. 15 Zaledwie skończył to mó­wić, oto nadeszła, z dzbanem na ramieniu Rebeka, córka Betuela, syna Milki, żony Nachora, brata Abrahama. 16 Dziewczyna była bar­dzo piękna. Będąc dziewicą, nie ob­cowała dotąd z żadnym mężczyzną. Zbliżyła się do studni, napełniła swój dzban wodą i zamierzała odejść. 17 Wtedy podbiegł do niej szybko ów sługa i powiedział: Daj mi napić się trochę wody z twojego dzbana! 18 Ależ napij się, panie mój! - odpowiedziała, wyciągając swój dzban ku jego rękom i dając mu pić. 19 A gdy on już się napił, powie­działa: Bardzo chętnie zaczerpnę też wody dla twoich wielbłądów, żeby i one się napiły, ile zechcą. 20 Szybko wylała wodę do [stojącego tam] koryta i jeszcze raz podbiegła do studni napełnić dzban. W ten sposób naniosła wody dla wszys­tkich wielbłądów. 21 Sługa Abraha­ma patrzył na nią nic nie mówiąc; chciał się przekonać, czy już teraz Jahwe pozwoli mu osiągnąć cel jego podróży, czy też jeszcze nie. 22 Kiedy już wielbłądy napiły się, ile chciały, wziął sługa złoty kolczyk do wkła­dania w nozdrza, który ważył pół sykla, oraz dwie złote bransolety, ważące razem dziesięć sykli, 23 i za­pytał: Czyją ty jesteś córką? Po­wiedz mi, czy w domu twojego ojca znalazłoby się dla nas miejsce na nocleg? 24 A ona odpowiedziała mu: Jestem córką Betuela, syna Milki i Nachora. 25 I dodała: Jest u nas pod dostatkiem słomy i paszy [dla wiel­błądów]; znajdzie się też miejsce na nocleg. 26 Wtedy skłonił się nisko ów sługa, upadł na twarz przed Jahwe 27 i powiedział: Niech będzie uwielbiony Jahwe, Bóg pana mo­jego, Abrahama, za to, że nie omie­szkał okazać łaskawości i wierności mojemu panu i przyprowadził mnie prosto do domu krewnych mojego pana.

28 Dziewczyna pobiegła i opo­wiedziała w domu swojej matce wszystko, co jej się przydarzyło. 29 A miała Rebeka brata imieniem Laban. 30 Ten, zobaczywszy u swojej siostry kolczyk w nozdrzach oraz bransolety na ramionach, udał się niezwłocznie do mężczyzny, który został przy studni. Poza tym słyszał też to wszystko, co mówiła jego sio­stra Rebeka, że mianowicie tak i tak powiedział ów mężczyzna. Zbliżył się zatem do mężczyzny, który ra­zem ze swymi wielbłądami pozosta­wał koło studni, 31 i po­wiedział: Pójdź ze mną, o ty, błogosławiony przez Jahwe! Czemu stoisz na dwo­rze? Już przygotowałem dla ciebie mój dom i miejsce dla wielbłądów. 32 Po­szedł więc ów mężczyzna do domu [Labana]. Rozjuczono wiel­błądy, dano im słomy i obroku, dla niego samego zaś oraz dla ludzi, którzy mu towarzyszyli, przyniesio­no wody do obmycia nóg.

33 Gdy zaś poproszono sługę Abrahama do jedzenia, powiedział: Nie będę jadł, dopóki nie przedsta­wię mojej prośby. Odpowiedzieli tedy: Mów! 34 Wtedy on tak zaczął mówić: Jestem sługą Abrahama. 35 Jahwe darzy mojego pana obficie swoim błogo­sławieństwem, tak że doszedł on do wielkiego bogactwa. Ma liczne stada owiec i wołów, dużo srebra i złota, niewolników i nie­wolnic, wielbłądów i osłów. 36 Sara, żona mojego pana, już w podeszłym wieku urodziła mojemu panu syna, któremu przeka­zał on całą swoją majętność. 37 Mój pan postawił przede mną, pod przysięgą, nastę­pujące zadanie: Dla mojego syna nie wolno ci szukać żony wśród ko­biet kananejskich, a więc w kraju, w którym mieszkam. 38 Masz raczej udać się do mojego kraju ojczystego i tam poszukać żony dla mojego syna. 39 Od­powie­działem mojemu panu: A jeśli wybrana kobieta nie zechce przyjść ze mną tu, do tego kraju? 40 On rzekł na to: Jahwe, którego drogami chodzę, wyśle przed tobą swego anioła, abyś osią­gnął cel twojej podróży. Masz spro­wadzić dla mojego syna żonę z mo­jego rodu, z rodziny mojego ojca. 41 Przestanie cię natomiast zobo­wiązywać przysięga, którą mi złoży­łeś, gdy przybędziesz do moich krewnych, a oni nie dadzą ci żadnej kobiety. W takim przypadku bę­dziesz zwolniony z przysięgi, którą mi złożyłeś. 42 Tak więc przyszedłem dzisiaj na to miejsce, w okolice stu­dni, i tak mówiłem: Jahwe, Boże pana mojego, Abrahama, spraw, żeby podróż, w którą się udałem, osiągnęła swój cel. 43 Oto tak stoję na tym miejscu, w pobliżu studni. Daj, żeby przyszła z miasta po wodę jakaś dziewczyna, której mógłbym powiedzieć: Pozwól mi napić się trochę wody z twego dzbana. 44 Jeśli zaś ona odpowie: Ależ napij się! Chętnie przyniosę wody również dla twoich wiel­błądów! - to właśnie ona okaże się tą kobietą, którą Jahwe przeznaczył dla syna mojego pana. 45 Zaledwie skończyłem mówić tak do siebie w duchu, przy­szła właśnie Rebeka z dzbanem na ramieniu; zbliżyła się do studni i napełniła dzban wodą. I powiedziałem: Daj mi się napić! 46 A ona postawiła szybko dzban i powiedziała: Ależ pij! Chęt­nie napoję także twoje wielbłądy. Wtedy się napiłem, a ona dała pić także wielbłądom. 47 A kiedy zapy­tałem ją, czyją jest córką, odpowie­działa, że jest córką Betuela, syna Nachora, którego matką była Milka. Wtedy włożyłem w jej no­z­drza kolczyk, a na ramiona - bra­n­­solety. 48 Potem skłoniłem się głę­bo­ko, rzuciłem się na twarz przed Jahwe i uwielbiłem Go, Boga mo­jego pana, Abrahama, Tego, który mnie przyprowadził tu drogą prostą i pozwolił znaleźć dla syna mojego pana córkę jego brata. 49 A teraz powiedzcie mi: Czy jesteście skłon­ni okazać łaskawość i zaufanie mo­jemu panu? Jeśli nie, to powiedzcie mi to, bym mógł udać się gdzie indziej [na poszukiwanie].

50 Na to odpowiedzieli Laban i Betuel: Sprawa wyszła od Pana i nie do nas należy powiedzieć ci "tak" lub "nie". 51 Oto stoi przed tobą Rebeka. Bierz ją i ruszaj w dro­gę. Zgodnie z tym, co zarządził Pan, niech zostanie żoną syna twojego pana. 52 Gdy sługa Abrahama usły­szał te słowa, upadł na twarz przed Jahwe. 53 Potem przyniósł kosztow­ności ze srebra i złota oraz suknie i wszystko ofiarował Rebece. Jej braciom i matce również wręczył cenne dary. 54 On sam oraz ludzie, którzy mu towarzyszyli, kiedy się najedli i napili, poszli spać. Gdy wstali rano, po­wiedział ów sługa: Pozwólcie mi teraz wrócić do mo­jego pana. 55 Wówczas brat Rebeki oraz jej matka powiedzieli: Dziew­czyna musi jeszcze jakiś czas pozo­stać z nami - około dziesięciu dni - a potem uda się w drogę [do was]. 56 Ale on odpowiedział: Nie zatrzy­mujcie mnie, skoro Jahwe sam pozwolił mi osiągnąć cel mojej podróży. Pozwólcie mi zaraz ruszyć w drogę powrotną do mojego pana. 57 Wtedy oni odpowiedzieli: Zawo­łajmy dziewczynę i zapytajmy ją samą. 58 Przywołali Rebekę i zapy­tali ją: Czy chcesz udać się w drogę z tym człowiekiem? A ona odpowie­działa: Tak! 59 Wyprawili więc swoją siostrę Rebekę oraz jej piastunkę w drogę razem ze sługą Abrahama i ludźmi, którzy mu towarzyszyli. 60 Błogosławili Rebece mówiąc: / Siostro nasza, / obyś się stała matką tysięcy i dziesiątek tysięcy [dzieci]! / Niech twoi potomkowie zawładną / bramami [miast] swych nieprzyjaciół.

61 Rebeka zabrała ze sobą także niewolnice. [Wszystkie] wsiadły na wielbłądy i ruszyły w drogę, podą­żając za owym sługą. Tak więc, wziąwszy ze sobą Rebekę, udał się ów sługa w drogę powrotną.

62 A Izaak przybył tymczasem z okolic studni Lachaj-Roj i za­mie­szkiwał w Negebie. 63 Pewnego dnia, pod wieczór, wyszedł Izaak na dwór, żeby jeszcze coś zrobić na polu. Nagle, podniósł oczy, zobaczył nad­ciągające wielbłądy. 64 W tym czasie również Rebeka podniosła oczy i zo­baczyła Iza­aka. Zsiadła zaraz z wiel­błąda 65 i zapytała owego sługę: Kto to jest ten człowiek, który zbliża się do nas przez pole? A ów sługa odpo­wiedział: To jest mój pan. Wtedy ona chwyciła welon i zasłoniła sobie twarz.

66 Gdy sługa opowiedział Iza­akowi o wszystkim, czego dokonał, 67 Izaak zaprowadził Rebekę do na­miotu swojej matki, Sary. Potem wziął ją do siebie i była jego żoną. I kochał ją bardzo, bo była mu po­ciechą po utracie matki.

 

Potomkowie Abrahama: 25,1-6

25

1 Abraham miał jeszcze drugą żonę, imieniem Ketura. 2 Ona to urodziła mu Zimrana, Jok­szana, Medana, Midiana, Jiszbaka i Szuacha. 3 Jokszan był ojcem Saby i Dedana. Synami Dedana byli: Aszurim, Letuszim i Leumim, 4 synami Midiana zaś byli: Efa, Efer, Henoch, Abida i Eldaa. Wszyscy oni wywodzili się od Ketury. 5 Abraham całą swoją majętność przekazał Izaakowi, 6 synów zaś narodzonych z nałożnic obdarował upominkami i kazał im, by jeszcze za jego życia odłączyli się od Izaaka i ruszyli na wschód, do krainy położonej na wschodzie, daleko od jego syna Izaaka.

 

Śmierć i pogrzeb Abrahama: 25,7-11

7 Abraham dożył stu siedem­dziesięciu pięciu lat. 8 Gasł, umierał w bardzo pogodnej starości, pode­szły w latach, nasycony dniami swego życia. Odszedł w zaświaty do swoich. 9 Jego synowie, Izaak i Iz­mael, pochowali go niedaleko Mamre, w grocie Makpela, leżącej na polu Efrona, syna Sochara, Che­tyty, 10 na tym właśnie polu, które Abraham nabył od Chetytów. Tam został pochowany obok swej żony, Sary. 11 Po śmierci Abrahama Bóg szczególnym błogosławieństwem darzył jego syna Izaaka, który za­mieszkał w pobliżu studni Lachaj-Roj.

 

Potomkowie Izmaela: 25,12-18

12 A oto dzieje Izmaela, syna Abrahama. Samego Izmaela uro­dziła Abrahamowi Hagar, Egipcjan­ka, niewolnica Sary. 13 Synami Izmaela, według ich imion i kolej­ności przychodzenia na świat, byli: Nebajot, pierworodny Izmaela, Ke­dar, Adbeel, Mibsam, 14 Miszma, Duma, Massa, 15 Chadad, Tema, Jetur, Nafisz i Kedma. 16 Tak się nazywali synowie Izmaela, takie były też nazwy miejscowości, w któ­rych oni osiedli jako naczelnicy dwunastu pokoleń. 17 Izmael, scho­dząc z tego świata, miał sto trzy­dzieści siedem lat. Umarł, odcho­dząc w zaświaty do swoich. 18 Zie­mie przez niego zamieszkane rozciągały się od Chawila aż do Szur, leżącego naprzeciw Egiptu, przy drodze do Aszszur. Zajmował te ziemie mimo sprzeciwu braci.

 

Narodziny Ezawa i Jakuba: 25,19-28

19 A oto dzieje Izaaka, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka. 20 Izaak miał czterdzieści lat, kiedy wziął za żonę Rebekę, która była córką Betuela, Aramej­czyka z Paddan-Aram, a siostrą Labana, również Aramejczyka. 21 Izaak modlił się do Jahwe za swo­ją żonę, ponieważ była bezpłodna. I Jahwe dał się ubłagać. Kiedy już Rebeka stała się brzemienna, 22 za­częli w jej łonie walczyć ze sobą dwaj synowie. Wtedy ona pomyś­lała sobie: Co to ma znaczyć, że się tak dzieje? I poszła prosić o radę Jahwe. 23 A Jahwe tak jej powie­dział:

W twoim ciele są dwa narody, / dwa odrębne pokolenia dzielą się już w twoim łonie; / jeden będzie górował nad drugim, / starszy będzie sługą młod­szego.

24 Kiedy nadszedł czas porodu, okazało się, że w jej łonie były bliź­nięta. 25 Ten, który jako pierwszy przyszedł na świat, był rudy i cały pokryty włosami jakby jakimś płaszczem. Nadano mu imię Ezaw. 26 Potem ujrzał światło dzienne jego brat, trzymając za piętę Ezawa. Nazwano go Jakub. Izaak miał sześćdziesiąt lat, gdy oni się uro­dzili.

27 Gdy nieco podrośli, Ezaw stał się myśliwym, rozmiłowanym w rozległych przestrzeniach, pod­czas gdy Jakub był raczej nieśmiały i chętnie przeby­wał w namiocie. 28 Izaak miłował bardziej Ezawa, bo lubił potrawy przygotowane z upo­lowanej przez niego zwierzyny, Rebeka natomiast bardziej kochała Jakuba.

 

Prawo pierworodztwa: 25,29-34

29 Pewnego razu Jakub przy­gotowywał jakiś posiłek, kiedy Ezaw bardzo zmęczony wrócił z pola. 30 Po­wiedział Ezaw do Jakuba: Daj mi trochę tej czerwonej, właśnie tej czerwonej potrawy. Jestem bardzo znużony. Dlatego nazwano go Edom [czerwony]. 31 A Jakub odpo­wiedział: Tak, ale sprzedaj mi od razu twoje prawo pierworodztwa. 32 Na to Ezaw: Przecież ja umieram z głodu, co mi teraz pomoże pierwo­rodztwo? 33 Odpowiedział Jakub: Złóż mi tu zaraz przysięgę! Złożył mu więc Ezaw ową przysięgę i sprzedał Jakubowi prawo pierwo­rodztwa. 34 Wtedy Jakub dał Eza­wowi chleb i potrawę z soczewicy; a on najadł się i napił, i udał się w swoją stronę. Ale nic mu już nie zostało z prawa pierworodztwa.

 

Izaak w Gerarze: 26, 1-22

26

1 A w kraju zapanował tymczasem wielki głód, już dru­gi po tym, który był za czasów Abra­hama. [Chcąc uniknąć klęski głodu] udał się Izaak do Abimeleka, króla filistyńskie­go w Gerarze. 2 Ukazał mu się bowiem Jahwe i po­wiedział: Nie idź do Egiptu! Pozostań w tym kraju, który ci wskażę. 3 Zamieszkasz w tym kraju jako cudzoziemiec, ale Ja będę cię darzył moim bło­gosławieństwem. Zresztą tobie i twoim potomkom daję na własność te ziemie, wypeł­niając w ten sposób przymierze, które zawarłem z ojcem twoim, Abrahamem. 4 Potomstwo twoje zaś uczynię tak liczne jak gwiazdy na niebie i dam mu w posiadanie wszy­stkie owe krainy. Przez twoich potomków błogosławieństwo spły­nie na wszystkie narody ziemi. 5 A wszy­stko dlatego, że Abraham był posłuszny wszystkim moim poleceniom i rozkazom, wszystkim moim prawom i pouczeniom. 6 I tak Izaak pozostał w Gerarze.

7 A kiedy mieszkańcy tej miej­scowości wypytywali się o kobietę, która była jego żoną, on odpowia­dał: To moja siostra. Bał się bowiem powiedzieć, że to jego żona, bo myś­lał sobie tak: Tutejsi mężczyźni mogą mnie pozbawić życia z powo­du Rebeki. Rebeka była bardzo piękna. 8 Kiedy Izaak już dłuższy czas tam mieszkał, Abimelek, wyg­lądając pewnego razu przez okno, zobaczył, jak Izaak okazywał miłość swojej żonie Rebece. 9 Wtedy wez­wał Abimelek do siebie Izaaka i po­wiedział: Przecież ona jest twoją żoną! Jakże mogłeś mówić, że to twoja siostra? Izaak odpowiedział: Pomyślałem sobie, że mógłbym z jej powodu postradać życie. 10 Powie­dział tedy Abimelek: Cóż nam uczy­niłeś? Gdyby tak któryś z moich ludzi zbliżył się do twojej żony, cała wina spadłaby na nas. 11 Wówczas ogłosił Abimelek wobec całego narodu: Ktokolwiek tknie tego czło­wieka albo jego żonę, zostanie uka­rany śmiercią.

12 Izaak obsiał swoje pola i zeb­rał w owym roku plony stokrotne. Jahwe darzył go swoim błogosła­wieństwem. 13 I tak stawał się Izaak coraz zamożniejszy, aż dorobił się ogromnego majątku. 14 Posiadał wiele owiec, wołów i dużo służby; z tego też powodu znienawidzili go Filistyni. 15 Najpierw zasypali mu ziemią wszystkie studnie, wyko­pane jeszcze przez sługi jego ojca, Abrahama, 16 a potem Abimelek powiedział do Izaaka: Odejdź stąd, bo jesteś już o wiele bogatszy od nas. 17 Izaak wyprowa­dził się więc stamtąd i rozbił swoje namioty w dolinie Gerary, i tam osiadł. 18 Studnie, wykopane tam za cza­sów jego ojca, Abrahama, a po jego śmierci zasypane przez Filistynów, kazał Izaak oczyścić i przywrócić im te same nazwy, które nadał im Abraham. 19 W cza­sie owych prac przy oczyszczaniu studni słudzy Izaaka natrafili na źródło z żywą wodą. 20 Wybuchł wtedy spór pomiędzy pasterzami Izaaka a pas­terzami Gerary. Ci ostatni utrzymy­wali, że źródło należy do nich. Nadano temu źródłu miano Esek, to znaczy: spór, bo sprzeczano się o nie. 21 Kiedy zaś została wykopana następna studnia i o nią również toczył się spór, nazwano ją Sitna, to znaczy: kłótnia. 22 Wtedy ruszył [Izaak] nieco dalej i wykopał jeszcze jedną studnię. Ta już nie była przedmiotem niezgody. Została nazwana Rechobot [to znaczy: dalekość]; mówiono przy tym: Teraz dał Jahwe rozległą przestrzeń, że­byśmy się swobodnie rozmnażali w tym kraju.

 

Izaak w Beer-Szebie: 26,23-35

23 Stamtąd wyruszył Izaak w stronę Beer-Szeby. 24 Zaraz pier­wszej nocy ukazał mu się we śnie Jahwe i powiedział: Ja jestem Bo­giem ojca twojego, Abrahama. Nie bój się, bo Ja jestem przy tobie. Będę cię darzył moim błogosła­wieństwem i rozmnożę twoje po­tomstwo ze względu na sługę mo­jego, Abrahama. 25 I zbudował Izaak ołtarz tam i wzywał imienia Pana. Tam też rozbił namiot. Słudzy zaś Izaaka wykopali studnię.

26 Pewnego dnia przyszedł Abi­melek z Gerary. To­warzyszył mu Achuzat, jeden z jego przyjaciół, oraz dowódca oddziałów wojsko­wych, Pikol. 27 Zapytał ich Izaak: Co was do mnie sprowadza? Przecież okazaliście mi tyle wrogości i po­leciliście mi opuścić wasz kraj. 28 A oni odpowiedzieli: Stwierdzi­liśmy z całą pewnością, że Pan jest z tobą, i pomyśleliśmy, iż powin­niśmy zawrzeć z tobą przymierze. Chcemy dojść z tobą do porozu­mienia. 29 Nie powinieneś nam wyrządzać żadnej krzywdy, bo my nie skrzywdziliśmy cię w niczym; przeciwnie, wyświadczyliśmy ci dobro i pozwoliliśmy ci odejść w spokoju. Jesteś naprawdę błogo­sławiony przez Jahwe. 30 Wtedy Izaak przygotował im posiłek i jedli razem i pili. 31 Nazajutrz rano, pow­stawszy, zawarli ze sobą przy­mierze. Izaak pożegnał ich i tak rozstali się w zgodzie.

32 Jeszcze tego samego dnia przyszli słudzy Izaaka i opowiedzieli mu wszystko o studni, którą wyko­pali, a zwłaszcza o tym, że znaleźli wodę. 33 Nazwano tę studnię Szi­bea, to znaczy: przysięga. Dlatego też i cała tamta okolica nazywa się po dzień dzisiejszy Beer-Szeba [to znaczy: studnia przymierza].

34 Kiedy Ezaw miał czterdzieści lat, pojął za żony Jehudit, która była córką Chetyty Beeriego, oraz Bosmat, córkę Chetyty Elona. 35 Stały się one powodem wielkiego strapienia dla Izaaka i Rebeki.

 

Podstęp Jakuba: 27,1-40

27

1 Kiedy Izaak zestarzał się i poblakły jego oczy, tak że już niczego nie mógł zoba­czyć, wezwał do siebie starszego syna, Ezawa, i powiedział: Synu mój! A on odpowiedział: Oto ja! 2 Wtedy Izaak rzekł: Widzisz, zestarzałem się już. Nie wiem, kiedy umrę. 3 Weź teraz swoje przybory myśliwskie, swój kołczan i łuk, idź w pole i staraj się upolować coś dla mnie. 4 Potem przygotuj mi posiłek wedle mojego upodobania, żebym ci mógł pobło­gosławić, zanim umrę.

5 Rebeka podsłuchała rozmowę Izaaka z jego synem Ezawem. Kiedy Ezaw wyszedł w pole, aby coś upo­lować, 6 powiedziała do swego syna Jakuba: Słyszałam, jak ojciec twój, Izaak, prosił twego brata, Ezawa, 7 żeby mu coś upolował i przygoto­wał z tego smaczny posiłek, za co miał jeszcze przed śmiercią obda­rzyć go szczególnym błogosławień­stwem od Jahwe. 8 I dodała: Słu­chaj teraz uważnie, synu mój, co ci powiem. 9 Idź do najbliższej trzody i przynieś mi stamtąd dwa dorodne koźlątka. Sporządzę z nich smacz­ną potrawę dla twego ojca, taką jaką lubi, 10 a ty zaniesiesz mu ją i uzyskasz w ten sposób, zanim umrze, jego błogosławieństwo. 11 Wtedy Jakub odpo­wiedział swojej matce, Rebece: Ale przecież mój brat, Ezaw, jest cały pokryty włosa­mi, a moja skóra jest gładka. 12 Jeśli dotknie mnie mój ojciec [choćby przypadkiem], pomyśli, że drwię sobie z niego, i w ten sposób mogę ściągnąć na siebie przekleństwo zamiast otrzymać jego błogosła­wieństwo. 13 Lecz matka odpowie­działa: Wtedy niech owo przekleń­stwo spadnie na mnie. Posłuchaj mnie tylko i idź, i przynieś mi te koźlęta. 14 Poszedł więc i przyniósł je matce, która przygotowała z nich smaczną potrawę, zgodnie z upodo­baniami ojca. 15 Potem Rebeka wzięła ubranie Ezawa, swego star­szego syna, najlepsze, jakie miała w domu, i kazała Jakubowi się w nie przyodziać, 16 skórą koźląt zaś sama owinęła jego ręce i nie owło­sioną szyję. 17 Dała wreszcie Jaku­bowi przygotowaną przez siebie smaczną potrawę i chleb.

18 Przyszedłszy do swego ojca, Jakub powiedział: Ojcze mój! A on rzekł: Słucham. Któryś ty jest, mój synu? 19 Jakub odpowiedział: Ja jestem Ezaw, twój pierworodny. Zrobiłem tak, jak mi kazałeś. Pod­nieś się, spożyj potrawę, którą ci przygotowałem z tego, co upolo­wa­łem, a potem daj mi swoje błogosła­wieństwo. 20 Wtedy Izaak powiedział do swego syna: Jak się to stało, że tak szybko coś upolowałeś? A on odparł: Jahwe, twój Bóg, to sprawił. 21 Rzekł więc Izaak do Jakuba: Podejdź tu bliżej! Chcę cię dotknąć, mój synu, by się przekonać, czy ty rzeczywiście jesteś moim synem Ezawem, czy nie. 22 Zbliżył się Jakub do swego ojca Izaaka, który dotknąwszy go, powiedział: Głos jest, co prawda, głosem Jakuba, ale ręce są rękami Ezawa. 23 I nie roz­poznał go, bo ręce Jakuba były po­kryte włosem, tak jak ręce Ezawa. Przeto dał mu swe błogosławień­stwo. 24 Ale jeszcze przedtem zapytał: Czy ty rzeczywiście jesteś synem moim Ezawem? A Jakub odpowiedział: Tak! Jestem nim. 25 Rzekł więc Izaak: Podaj mi to, co przygotowałeś do zjedzenia z upolo­wanej zwierzyny; posilę się, a potem udzielę ci błogosławieństwa. Jakub podał potrawę, którą Izaak spożył; potem dał mu napić się wina. 26 A teraz - powiedział ojciec, Izaak - podejdź tu bliżej, synu mój, i po­całuj mnie. 27 Jakub podszedł więc i ucałował go. Izaak rozpoznał za­pach jego szat i dał mu swe błogo­sławieństwo, mówiąc:

Oto woń mojego syna, jak / zapach pola błogosła­wionego / przez Jahwe.

28 Niech Bóg zsyła ci rosę z nieba, / a z ziemi darzy do sytości / zbożem i obfitością moszczu winnego!

29 Niechaj ci służą ludy, / niech ci pokłon oddają narody. / Panem bądź dla twoich braci, / a synowie twojej matki niech cię czcią otaczają. / Niech będzie przeklęty każdy, kto by ci złorzeczył, / a błogosławio­ny każdy, kto ci będzie błogosławił.

30 Zaledwie Izaak wypowiedział ostatnie słowa swego błogosławień­stwa, a Jakub odszedł od swego ojca - wrócił z polowania brat Ja­kuba, Ezaw. 31 I on też przygotował smaczny posiłek, przyniósł ojcu i po­wiedział: Ojcze mój, podnieś się i posil się tym, co upolował twój syn, a potem udziel mi swego błogo­sławieństwa. 32 Wtedy zapytał go jego ojciec, Izaak: Kto ty jesteś? A on odpowiedział: Ja jestem Ezaw, twój syn pierworodny. 33 Na to aż zadrżał Izaak z przerażenia i zapy­tał: A kim był ten, który przyniósł mi już potrawę z tego, co upolował? Najadłem się już do syta, zanim ty przyszedłeś, i dałem mu swoje bło­gosławieństwo. I to błogosła­wieństwo już przy nim pozostanie. 34 Gdy to usłyszał Ezaw, rozgory­czony do głębi zawołał głośno do ojca: Ojcze, daj i mnie twoje błogo­sławieństwo! 35 Lecz ojciec odpo­wie­dział: Twój brat wkradł się podstęp­nie i zabrał już błogosławieństwo przeznaczone dla ciebie. 36 Na to rzekł Ezaw: Czyż na darmo dano mu imię Jakub, to znaczy: oszust? Podszedł mnie już dwa razy: pozba­wił mnie prawa pierworodztwa, a teraz zabrał także błogosławień­stwo, które było przeznaczone dla mnie. Potem zapytał: Czy nie zachowałeś i dla mnie błogosła­wieństwa? 37 Na to rzekł Izaak do Ezawa: Uczyniłem go już panem nad tobą, a wszyscy jego bracia mają mu służyć. Zapewniłem mu także obfitość ziarna i moszczu winnego. Cóż mogę jeszcze uczynić dla ciebie, mój synu? 38 Odpowie­dział Ezaw: Ojcze, czyżbyś miał tylko jedno błogo­sławieństwo? Po­błogosław także i mnie, ojcze! To powiedziawszy Ezaw wybuchnął głośnym płaczem. 39 Wtedy wypo­wiedział Izaak te słowa:

Ziemia, na której zamieszkasz, nie będzie żyzna, / nie będzie na nią spadać rosa z nieba.

40 Będziesz żył z miecza, służąc twemu bratu, / ale dojdzie do tego, że się otrząśniesz / i uwolnisz twoją szyję od jego jarzma.

 

Ucieczka Jakuba do Charanu: 27,41-28,22

41 Tak więc zapłonął Ezaw nie­nawiścią do Jakuba z powodu bło­gosławieństwa, którego ich ojciec udzielił Jakubowi. W końcu Ezaw postanowił, że gdy nadejdą dni ża­łoby po śmierci ojca, zabije swego brata, Jakuba. 42 Kiedy doniesiono Rebece o tym, co postanowił jej starszy syn, Ezaw, kazała przywo­łać Jakuba, swego młodszego syna, i tak mu po­wiedziała: Twój brat, Ezaw, chce się zemścić na tobie i pozbawić cię życia. 43 Posłuchaj więc mnie teraz uważnie, mój synu! Przygotuj się szybko do drogi i ucieknij do mojego brata Labana, który mieszka w Charanie. 44 Pozo­stań tam przez jakiś czas, aż się trochę uspokoi brat twój w swoim gniewie. 45 Kiedy już ochłonie brat twój z gniewu na ciebie i zapomni [o krzywdzie], którą mu wyrzą­dzi­łeś, wtedy znów sprowadzę cię stamtąd. Czemuż miałabym utra­cić was obydwu jednego dnia?

46 Do Izaaka zaś Rebeka powie­działa: Już dłużej nie wytrzymam z tymi Chetytkami. Jeżeli jeszcze i Jakub weźmie sobie za żonę Che­tytkę, mieszkankę tej ziemi, to po cóż miałabym jeszcze żyć?

28

1 Zawołał więc Izaak Jakuba, pobłogosła­wił go i wy­dał mu takie oto polecenie: Nigdy nie bierz sobie za żonę żadnej Kana­nejki! 2 Udaj się w drogę, udaj się do Paddan-Aram, do rodziny Betu­ela, ojca twej matki, i stamtąd spro­wadź sobie żonę spośród córek Labana, brata twojej matki! 3 Bóg wszechmocny będzie ci bło­gosławił, uczyni cię płodnym i rozmnoży two­je potomstwo bardzo. Staniesz się ojcem wielu narodów. 4 Na ciebie i na twoje potomstwo rozciągnę bło­gosławieństwo dane Abrahamowi. Obejmiesz w posiadanie, na włas­ność, kraj obiecany Abrahamowi, kraj, w którym żyjesz jako cudzo­ziemiec. 5 Potem Jakub, żegnany przez Izaaka, udał się do Paddan-Aram, gdzie mieszkał Laban, syn Chetyty Betuela, brat Rebeki, mat­ki Jakuba i Ezawa.

6 A Ezaw wiedział, że Izaak pobłogosławił Jakuba i że posłał go do Paddan-Aram, żeby stamtąd sprowadził sobie żonę. [Słyszał, jak Izaak mówił]: Nigdy nie bierz sobie za żonę żadnej Kananejki. 7 [Wie­dział też], że Jakub usłuchał ojca i matki i udał się do Paddan-Aram. 8 Wiedząc już, że niewiasty kana­nejskie nie podobają się Izaakowi, jego ojcu, 9 poszedł Ezaw do Izma­elitów i - oprócz żon, które już po­siadał - wziął sobie jeszcze za żonę Machalat, siostrę Nebajota, jedną z córek Izmaela, syna Abrahama.

10 Kiedy Jakub wyruszył z Beer-Szeby i zmierzał w kierunku Chara­nu, 11 zatrzymał się w pewnym miejscu, żeby przenocować, bo słońce już zaszło. Położył sobie pod głowę kamień, który tam znalazł, i zasnął. 12 Nagle zobaczył we śnie drabinę opartą na ziemi, a swym górnym końcem sięgającą samego nieba. Aniołowie Boży wchodzili po tej drabinie i po niej zstępowali. 13 Na samej górze drabiny znaj­dował się Jahwe, który mówił: Ja jestem Jahwe, Bóg twojego ojca, Abrahama, Bóg Izaaka. Ziemia, na której w tej chwili odpoczywasz, będzie należeć do ciebie i do twojego potomstwa. 14 Twoi potomkowie będą tak liczni jak ziarnka pyłu zie­mi, ty zaś rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe. Przez ciebie i przez twoje potomstwo wszystkie pokolenia zie­mi otrzymają błogosławień­stwo. 15 Ja jestem z tobą! Ja będę cię strzegł, do­kądkolwiek się udasz, i sprowadzę cię z powrotem do tego kraju. Nie opuszczę cię, dopóki nie spełni się to, co ci obiecuję. 16 Wtedy przebudził się Jakub ze swego snu i powiedział: Zaprawdę, Jahwe przebywa na tym miejscu, o czym nie wiedziałem. 17 Ogarnął go lęk i tak sobie powiedział: Miejsce to budzi przerażenie. To nic innego, tylko dom Boży i brama niebios! 18 Wstawszy wczesnym rankiem, wziął kamień, który miał pod głową, ustawił go jako stelę [czyli ołtarz ofiarny] i wylał nań oliwę. 19 I nadał temu miejscu nazwę Betel, to zna­czy: dom Boga. Przedtem miejsco­wość ta nazywała się Luz. 20 Nastę­pnie złożył Jakub taki oto ślub: Jeżeli Jahwe będzie przy mnie w czasie podróży, którą odbywam, jeżeli będzie mnie karmił i przy­odziewał, 21 jeżeli po tym wszystkim wrócę cało do domu mojego ojca, a Jahwe okaże się moim Bogiem, 22 to kamień, który tu postawiłem jako ołtarz ofiarny, będzie zacząt­kiem domu Boga. Z wszystkiego zaś, czym mnie obdarzysz, dziesiątą część będę Ci składał w ofierze.

 

Rodzina Jakuba: 29,1-30,24

29

1 Powstał więc Jakub i ruszył w dalszą drogę ku kra­inie synów Wschodu. 2 Pewnego dnia zobaczył w polu studnię, a w pobliżu niej trzy stada owiec. Ze studni czerpano wodę dla stad. Studnia była nakryta wielkim ka­mieniem. 3 Przypędzano do niej zwierzęta, podnoszono kamień i je pojono. Potem znów kładziono kamień na miejsce i tak zakrywano studnię. 4 Jakub [przyszedłszy do tej studni] zapytał znajdujących się tam ludzi: Moi bracia, skąd jesteście? A oni odpowiedzieli: Z Charanu. 5 Powiedział do nich: Czy znacie Labana, syna Nachora? A oni odpowiedzieli: Tak, znamy go. 6 Wówczas on pytał dalej: A jak mu się powodzi? Oni odpowiedzieli: Wiedzie mu się dobrze. Ale otóż jego córka Rachel zbliża się ze swoją trzodą. 7 [Jakub] zauważył: Jest przecież jeszcze pełnia dnia, nie pora jeszcze na spędzanie stad [z pastwiska]. Napójcie więc zwie­rzęta i niech się pasą dalej. 8 Lecz oni odrzekli: Nie możemy rozpocząć pojenia, dopóki wszystkie trzody nie znajdą się przy studni. Wtedy dopiero można będzie odsunąć ka­mień nakrywający studnię i rozpo­cząć pojenie.

9 Gdy on jeszcze tak z nimi roz­mawiał, Rachel, która była pas­terką, przyprowadziła trzodę swego ojca do samej studni. 10 Kiedy Ja­kub przyjrzał się [do­kładnie] Ra­cheli, córce Labana, brata swojej matki, i trzodzie Labana, podszedł do studni, odsunął kamień i napoił stado Labana. 11 Potem pocałował Rachelę i głośno zapłakał. 12 W koń­cu powiedział Racheli, że jest krew­nym jej ojca, synem Rebeki. Po­biegła więc Rachel i opowiedziała wszystko swemu ojcu. 13 Kiedy Laban usłyszał o Jakubie, synu ro­dzonej siostry, wybiegł mu naprze­ciw, wziął go w ramiona, ucałował i zaprowadził do własnego domu. Wtedy też Jakub opowiedział o wszystkim. 14 [Gdy skończył], rzekł Laban: Jesteś rzeczywiście kością moją i ciałem moim.

Jakub przebywał u Labana już ponad miesiąc 15 [i oto pewnego razu] powiedział do niego Laban: Czyż dlatego tylko, że jesteś moim krewnym, miałbyś mi służyć za darmo? Powiedz mi, jaką chciałbyś zapłatę. 16 Laban miał dwie córki. Starsza nazywała się Lea, a młod­sza Rachel. 17 Oczy Lei były pozba­wione blasku, natomiast Rachel miała piękną postać i bardzo miłą twarz. 18 Jakub pokochał Rachelę i dlatego powiedział: Za Rachelę, twoją młodszą córkę, gotów jestem służyć u ciebie przez siedem lat. 19 Na to odpowiedział Laban: Wolę oddać ją tobie zamiast komu inne­mu. Zostań więc u mnie. 20 I tak służył Jakub u Labana za Rachelę przez siedem lat, które upłynęły mu niczym siedem krótkich dni. Tak bardzo bowiem miłował Rachelę. 21 Ale gdy umówiony czas upłynął, powiedział do Labana: Daj mi twoją córkę za żonę. Już przecież upłynął wyznaczony czas. Pragnę się z nią połączyć. 22 Laban zatem, zwoław­szy wszystkich mężczyzn owej miej­scowości, wyprawił wielką ucztę. 23 A kiedy zapadł wieczór, przywołał do siebie swoją córkę Leę, zaprowa­dził ją do Jakuba, a ten zbliżył się do niej. 24 Swojej córce Lei dał Laban za służącą niewolnicę Zilpę. 25 Obu­dziwszy się rano, Jakub zauważył, że oto ma obok siebie Leę. I powie­dział do Labana: A cóż ty mi uczy­niłeś? Czyż nie Rachelę wysłużyłem sobie u ciebie? Dlaczego mnie oszu­kałeś? 26 A Laban odpowiedział: Nie ma tu u nas takiego zwyczaju, żeby młodszą córkę wydawać za mąż przed starszą. 27 Jeśli z tą pozosta­niesz przez tydzień, a potem przez następne siedem lat będziesz mi służył, to i tę drugą moją córkę otrzymasz za żonę. 28 Jakub zgodził się na to. Spędził tydzień z Leą, a potem dał mu wreszcie Laban za żonę swoją córkę Rachelę, 29 która też otrzymała jako służącą niewol­nicę Bilhę. 30 Jakub zbliżył się do Racheli i darzył ją zawsze miłością większą niż Leę. [Ale] pozostał jeszcze przez siedem lat na służbie u Labana.

31 Kiedy Lea została odrzucona, Jahwe wejrzał na nią i otworzył jej łono, tymczasem Rachel okazała się bezpłodna. 32 Lea stała się też wkrótce brzemienna i urodziła syna, któremu nadała imię Ruben, to znaczy: zobaczcie, oto syn! I mó­wiła sobie: Wejrzał Jahwe na moje poniżenie. Teraz już mąż mój będzie mnie miłował. 33 Potem jeszcze raz stała się brzemienna i znów uro­dziła syna. Wtedy powiedziała: Jahwe dowiedział się, że zostałam odrzucona, i dlatego otrzymałam od Niego jeszcze i ten dar. I nadała mu imię Symeon, to znaczy: ten, który słucha. 34 A potem po raz trzeci sta­ła się brzemienna. I znów urodziła syna. I tak powiedziała: Teraz już na pewno mój mąż przywiąże się do mnie, bo przecież urodziłam mu aż trzech synów. I nazwała tego syna Lewi. 35 I po raz czwarty stała się brzemienna i znów urodziła syna. I powiedziała: Teraz będę wielbić Jahwe. I nadała synowi imię Juda, to znaczy: wdzię­czność. Potem nie miała już dzieci.

30

1 Rachel widząc, że nie może zrodzić Jakubowi żadnego potomstwa, zapłonęła zawiścią wo­bec swojej siostry i tak po­wiedziała do Jakuba: Zrób coś, żebym miała synów, bo inaczej przyjdzie mi zgi­nąć. 2 Rozgniewał się tedy Jakub na Rachelę i powiedział: Czy to ja odmawiam ci potomstwa? Czy nie raczej sam Bóg? 3 Na to rzekła Ra­chel: Mam tu niewolnicę Bilhę. Zbliż się do niej! Niech urodzi na moich kolanach, żebym przynaj­mniej w ten sposób miała od ciebie potomstwo. 4 I oddała mu Bilhę, swoją niewolnicę, za żonę, a Jakub zbliżył się do niej. 5 I stała się Bilha brzemienna, a potem urodziła Ja­kubowi syna. 6 Wtedy powiedziała Rachel: Oto Bóg okazał się i wobec mnie sprawiedliwy! Wysłuchał mo­jego wołania i dał mi syna. Dlatego nadała mu imię Dan, to znaczy: sędzia. 7 Bilha, niewolnica Racheli, po raz drugi stała się brzemienna i urodziła Jakubowi drugiego syna. 8 Wtedy powiedziała Rachel: Zos­tałam skazana na niezwykłe zma­gania z moją siostrą. Ale ją poko­nałam. Dlatego nadała mu imię Neftali, to znaczy: wojownik.

9 Podobnie też Lea, gdy po pew­nym czasie przestała rodzić, przy­wołała swoją niewolnicę Zilpę i dała ją za żonę Jakubowi. 10 I tak oto Zilpa, niewolnica Lei, urodziła Jakubowi syna, 11 Wtedy zawołała Lea: Co za szczęście! I nadano mu imię Gad, to znaczy: szczęście. 12 A kiedy Zilpa, niewolnica Lei, uro­dziła Jakubowi drugiego syna, 13 Lea powiedziała: To na szczęście dla mnie! Od tej pory inne niewiasty będą mnie nazywać szczęśliwą. I nadano mu imię Aser, to znaczy: dziecko szczęścia.

14 Pewnego razu - a był to czas żęcia pszenicy - wyszedł Ruben na pole i znalazł owoce mandragory. Wziął je i przyniósł swojej matce, Lei. Wtedy Rachel powiedziała do Lei: Daj mi kilka tych mandragor, które przyniósł ci twój syn. 15 A Lea na to: Mało ci tego, że zabrałaś mi męża? Chcesz mnie pozbawić także i mandragor, które dostałam od mego syna? Odpowiedziała Rachel: To zróbmy tak! Niech [Jakub] pój­dzie do ciebie jeszcze na tę noc, za owe mandragory twojego syna. 16 Kiedy Jakub wracał wieczorem z pola, wybiegła mu naprzeciw Lea i powiedziała: Masz przyjść dzisiaj do mnie. Za­płaciłam za to man­dragorami mojego syna. I spał z nią [Jakub] tej nocy. 17 I uczynił Bóg zadość pragnieniom Lei: stała się brzemienna i urodziła Jakubowi piątego syna. 18 Powiedziała więc Lea: Oto jak wynagrodził mnie Bóg za to, że odstąpiłam mojemu mężo­wi moją własną niewolnicę. A syno­wi nadała imię Issachar, to znaczy: nagroda. 19 Potem Lea jeszcze raz stała się brzemienna i urodziła Ja­kubowi szóstego syna. 20 Wtedy powiedziała: Bóg zatroszczył się o piękny podarek dla mnie. Teraz już mąż mój chyba wreszcie pozo­stanie ze mną, bo przecież urodzi­łam mu aż sześciu synów. [Ostat­niemu spośród owych synów] na­dała imię Zabulon, to znaczy: pozostań. 21 Wreszcie wydała na świat także córkę i nazwała ją Dina. 22 Ale Bóg ulitował się także nad Rachelą; wysłuchał ją i otworzył jej łono. 23 Stała się brzemienna i poro­dziła syna. 24 Nadała mu imię Józef, to znaczy: ten, który dorzuca, i po­wiedziała: Obyż Jahwe dodał mi jeszcze jednego syna.

 

Nowy układ Jakuba z Labanem: 30,25-43

25 Kiedy Rachel urodziła Józefa, powiedział Jakub do Labana: Poz­wól mi już odejść. Pragnę wrócić do mego ojczystego kraju. 26 Niech mi wolno będzie zabrać moje żony i dzieci, za które u ciebie służyłem, i spokojnie odejść. Wiesz przecież, że wiernie ci służyłem. 27 Na to Laban rzekł: Widzę, że dzięki tobie i na mnie zsyłał Jahwe swoje błogo­sławieństwo. 28 I dodał: Sam wyz­nacz sobie zapłatę, a ja ci ją dam. 29 Wtedy powiedział Jakub: Wiesz, jak ci służyłem i jak się troszczyłem o stada, które zostały mi powie­rzo­ne. 30 To niewiele, co posiadałeś, nim tu przyby­łem, bardzo się roz­rosło, a Jahwe każdy mój krok da­rzył swoim błogosławieństwem. Czyż nie wypada, żebym teraz po­myślał trochę i o własnym do­mu? 31 Na to powiedział Laban: Cóż więc mam ci dać? Jakub odrzekł: Nic nie musisz mi dawać! Jedno tylko zrób dla mnie, a nadal będę pasł twoje owce i pilnował ich. 32 Kiedy będę dziś chodził między twoimi stada­mi, pozwól mi odłączyć wszystkie sztuki białe w czarne cętki, białe w czarne łaty oraz czarne w białe cętki spośród młodych koźląt. Niech one będą dla mnie zapłatą. 33 Moja uczciwość okaże ci się w peł­ni już niebawem, kiedy przyjdziesz, aby osobiście zobaczyć to, co wyb­rałem na zapłatę. Będziesz mógł uważać za skradzione wszystkie sztuki, które by nie były czarne w białe cętki albo białe w czarne łaty spośród jagniąt. 34 Odpowiedział Laban: Dobrze, niech będzie tak, jak mówisz.

35 Ale jeszcze tego samego dnia wybrał [Laban] wszystkie kozy czarne w białe cętki oraz czarne w białe łaty, a także wszystkie kozy białe w czarne cętki i czarne w białe łaty, poza tym wszystkie, które miały choć trochę sierści białej; a spośród owiec wszystkie, które miały choć trochę czarnej sierści. Wszystkie tak wybrane zwierzęta przekazał swoim synom. 36 Potem oddalił się od Jakuba na odległość trzech dni wędrówki. I tak pasł Ja­kub nadal pozostałe trzody Labana. 37 Wtedy nazbierał Jakub świeżych gałązek topoli, drzewa migdałowego oraz platanu. Zdjął z nich korę, ale tak, że były na nich widoczne okrą­głe, białe prążki. 38 Obłupione z kory gałązki powtykał wokół koryt z wo­dą do pojenia zwierząt. Idąc do owych koryt z wodą, zwierzęta mu­siały przechodzić koło tych gałązek. Tam też zwykle się parzyły. 39 Ich potomstwo było pokryte sierścią w prążki, w cętki i łaty. 40 Jakub po­dzielił owce w ten sposób, że w trzo­dach Labana białe owce pędził przed prążkowanymi i całkiem czarnymi. Stada zaś przewidziane dla siebie zostawiał na stronie, nie łącząc ich ze stadami Labana. 41 Ile­kroć widział, że parzyły się sztuki szczególnie dorodne, wsadzał obłu­pione z kory gałązki wokół koryt z wodą, tak żeby zwierzęta miały je przed oczyma, gdy zbliżały się do siebie. 42 Kiedy zaś widział, że miały się parzyć słabsze sztuki, nie wty­kał w ziemię przed nimi gałązek [wskutek czego rodziły się sztuki tylko mocne]. W ten sposób stadom Labana przybywało owiec słabych, wszystkie zaś co dorodniejsze dos­tawały się Jakubowi. 43 I tak Jakub stał się po pewnym czasie człowie­kiem bardzo bogatym, posiadał licz­ne stada owiec i kóz, wiele służeb­nic i sług, wielbłądów i osłów.

 

Rozstanie się Jakuba z Labanem: 31,1-32,1

31

1 Pewnego razu podsłuchał Jakub, jak synowie Labana uskarżali się, że on, Jakub, zabrał wszystko, co posiadał ich ojciec, i że kosztem ich ojca dorobił się tak wielkiego majątku. 2 Zauważył też Jakub, że i sam Laban nie był dla niego już tak łaskaw jak kiedyś. 3 Wtedy powiedział Jahwe do Ja­kuba: Wracaj do krainy twoich ojców i do twoich najbliższych. Ja jestem z tobą. 4 Jakub, będąc wów­czas na pastwisku ze swoją trzodą, kazał wezwać do siebie Rachelę i Leę 5 i tak im powiedział: Po ob­liczu waszego ojca widzę, że nie jest mi już tak łaskaw jak kiedyś. Ale Bóg mojego ojca jest zawsze ze mną. 6 Same dobrze wiecie, że wszystkie swoje siły poświęcałem w służbie u waszego ojca. 7 Lecz on ciągle mnie oszukiwał i dziesięć razy zmieniał mi zapłatę. Sam Bóg wreszcie wkroczył, aby mnie chro­nić przed dalszymi krzywdami. 8 I tak gdy [ojciec wasz] powiedział, że owce w prążki będą moją zapłatą, wszystkie, które się rodziły, były prążkowane; gdy zaś przyrzekł mi jako zapłatę owce w cętki, wszystkie się rodziły cętkowane. 9 W ten spo­sób wydzielił Bóg część owiec waszego ojca i mnie je przekazał. 10 W czasie gdy zwierzęta miały się parzyć, widziałem we śnie, że wszy­stkie samice były prążkowane, w cętki i łaciate. 11 Wtedy anioł Pań­ski mawiał do mnie we śnie: Jaku­bie! A ja odpowiadałem: Oto jestem, Panie! 12 A On na to: Popatrz, wszy­stkie samce, które mają się zbliżyć do samic, są w prążki, w cętki albo w łaty. Wszystko to dlatego, że wi­działem, jakich krzywd doznawałeś ze strony Labana. 13 Ja jestem Bogiem z Be­tel, z tego miejsca, gdzie ty wylałeś oliwę na kamien­nym ołtarzu i złożyłeś mi śluby. A teraz wyruszaj w drogę! Wyjdź z tego kraju i wracaj do swojej ziemi ojczystej. 14 Gdy [Jakub] skończył, powiedziały do niego Rachel i Lea: Czy przysługuje nam jeszcze prawo do udziału w majątku naszego ojca albo w spuś­ciźnie po nim? 15 Czyż nie traktował nas jak cudzoziemki? Przecież wziął za nas pieniądze i to, co nam przysługiwało, obrócił na własną korzyść. 16 Czyż wszystko to, co Bóg odjął naszemu ojcu, nie powinno należeć się nam i naszym synom? Tak więc czyń teraz spokoj­nie to wszystko, co ci Bóg rozkazał. 17 Wybrał się tedy Jakub w drogę, wsadził swoich synów i żony na wielbłądy, 18 zabrał wszystkie swoje stada - cały swój dobytek z czasów pobytu w Paddan-Aram - i ruszył w kierunku Kanaanu, do krainy swojego ojca, Izaaka.

19 A kiedy [jeszcze przedtem] Laban poszedł strzyc owce, Rachel skradła posążki bóstw domowych. 20 Jakub zaś nie dał Aramejczykowi Labanowi niczym po sobie poznać, że zamierzał uciec. 21 Tak więc uciekł z całym swoim dobytkiem. Przeprawił się najpierw przez rzekę [Eufrat], a potem ruszył w stronę wyżyny Gileadu. 22 Dopiero trze­ciego dnia powiadomiono Labana, że Jakub uciekł. 23 Zebrał więc La­ban swoich braci i ruszył w pościg. Siódmego dnia, gdy dotarli do wyży­ny Gileadu, byli już bardzo blisko Jakuba. 24 Lecz wtedy ukazał się Aramejczykowi Labanowi we śnie sam Bóg i powiedział: Nie waż się występować z roszczeniem o co­kolwiek do Jakuba!

25 Gdy tylko rozbił Jakub swoje namioty na wyżynie Gileadu, nad­ciągnął Laban. 26 I powiedział do Jakuba: Cóżeś ty zrobił? Oszukałeś mnie i uprowadziłeś mi córki, jakby branki wojenne. 27 Dlaczego odje­chałeś tak po kryjomu, oszukując mnie i nic nie mówiąc? Przecież i tak puściłbym cię z radością i odje­chałbyś wśród śpiewów, bicia w bę­bny i muzyki harf. 28 Nie pozwoliłeś mi nawet na pożegnanie ucałować moich córek oraz [ich] synów. Pos­tąpiłeś naprawdę nierozsądnie. 29 Byłbym gotów uczynić wam teraz wszystko, co najgorsze, ale Bóg wa­szego ojca powiedział mi wczoraj w nocy, żebym się nie ważył wystą­pić nawet z najmniejszym roszcze­niem o cokolwiek do Jakuba. 30 [Os­tatecznie rozumiem, że] nękała cię bardzo tęsknota za ojczystym kra­jem, dlatego ruszyłeś w drogę. Ale dlaczego skradłeś mi posążki moich bóstw rodzinnych? 31 Na to Jakub odpowiedział Labanowi: Bałem się, że możesz mi zabrać córki. 32 Ale teraz niech zginie ten, u kogo znaj­dziesz twoje posążki. Na oczach naszych przeszukaj cały nasz doby­tek i zabierz to, co uznasz za swoje. [Niestety], Jakub nie wiedział, że to właśnie Rachel skradła posążki bożków.

33 Laban przeszukał namiot Jakuba, Lei i dwóch niewolnic, ale niczego nie znalazł. Z namiotu Lei przeszedł do namiotu Racheli. 34 Ale Rachel przedtem jeszcze wzięła po­sążki, skryła je pod siodłem na wiel­błądzie i sama usiadła na nich. La­ban przeszukał cały namiot i też ni­czego nie znalazł. 35 Wtedy Rachel powiedziała: Panie mój, nie gniewaj się na mnie, że nie schodzę z wiel­błą­da, ale nie mogę wstać, bo aku­rat teraz przytrafiła mi się przypad­łość kobieca. Tymczasem Laban szu­kał dalej, ale nie znalazł posąż­ków.

36 W końcu Jakub rozgniewał się i zniecierpliwiony powiedział do Labana: A cóż to za przestępstwo popełniłem? Czy dopuściłem się czegoś złego, że tak mnie ścigasz? 37 Przetrząsnąłeś wszystkie moje rzeczy i czy znalazłeś między nimi coś swojego? Rozłóż to wszystko tu, przed moimi i twoimi braćmi. Niech sami rozsądzą, kto z nas ma rację. 38 Służyłem ci przez dwadzieścia lat. W tym czasie twoim owcom i kozom nie zdarzały się poronienia. Nie żywiłem się baranami z twojej trzody. 39 Nie przynosiłem ci do domu sztuk rozszarpanych przez dzikie zwierzęta; oddawałem za nie własne sztuki. Jeśli ci coś zginęło za dnia albo w nocy, zaraz u mnie wszczynałeś poszukiwania. 40 By­wało tak, że za dnia dokuczał mi upał, a nocą, trzęsąc się z zimna, nie mogłem zmrużyć oka. 41 Dwa­dzieścia lat służyłem w twoim domu: czternaście za twoje obie córki i sześć lat za trzodę. A ty w tym czasie dziesięć razy zmieniałeś mi zapłatę. 42 Gdyby Bóg mojego ojca, Bóg Abrahama, Bóg, przed którym drżał Izaak, nie wstawił się za mną, to zapewne jeszcze i teraz odprawiłbyś mnie z pustymi ręka­mi. Lecz Bóg wejrzał na moją nędzę i na trud moich rąk. On sam wydał wczoraj rozkazy. 43 A Laban tak odpowiedział Jakubowi: Córki są moje, [ich] synowie też; do mnie należą te stada i wszystko co tu widzisz. Lecz cóż ja mogę uczynić? 44 Chodźmy, zawrzyjmy ze sobą przymierze; niech ono będzie dowo­dem zgody między mną a tobą. 45 Wziął tedy Jakub kamień, posta­wił go jakby ołtarz 46 i powiedział do tych, co z nim byli: Naznoście tu kamieni! Nazbierali więc wiele kamieni, ułożyli z nich coś na ksz­tałt kopca i zasiedli tam do wspól­nego posiłku. 47 Miejscu temu La­ban nadał nazwę: Jegar Sahaduta, a Jakub - Galed. 48 Ten kopiec z kamieni - powiedział Laban - niech będzie od dziś znakiem przy­mierza między mną i tobą. Dlatego i sam kopiec nazwano Galed [to znaczy: Wzgórze Świadectwa] 49 i Mispa [to znaczy: Wieża Straż­nika]; powiedziano bowiem sobie: Niech Jahwe strzeże i mnie, i ciebie, kiedy się już rozstaniemy. 50 Gdybyś pewnego dnia zaczął źle traktować moje córki albo wziął oprócz nich jeszcze inne kobiety za żony, to choćby nikt z ludzi nie był tego świadkiem, pamiętaj, że Bóg będzie świadkiem między mną a tobą. 51 Ponadto powiedział Laban do Jakuba: Ten kopiec z kamieni i ten kamień ustawiony jakby ołtarz niech będą dla nas świadkami. 52 Ten kopiec i ołtarz z kamieni niech będą świadkami, że ani ja nie będę szedł obok nich, by coś złego uczynić tobie, ani ty nie będziesz przechodził obok nich z myślą, by mnie uczynić coś złego. 53 Bóg Abrahama i Bóg Nachora, i Bóg ich przodków niech będzie naszym sędzią. Wtedy Jakub złożył też przysięgę na Tego, przed którym drżał jego ojciec, Izaak. 54 A potem złożył Jakub na górze ofiarę z za­bi­tego zwierzęcia i zaprosił wszyst­kich swoich do wspólnego posiłku. Posiliwszy się, spędzili resztę nocy na tym wzgórzu.

32

1 Wczesnym rankiem Laban ucałował swoich wnuków i swoje córki i ruszył w drogę pow­rotną do swego domu.

 

Wysłannicy Jakuba u Ezawa: 32,2-22

2 Wyruszył też i Jakub w dalszą drogę. Aż oto w pewnym momencie spotkali go dwaj aniołowie Boży. 3 Zobaczywszy ich, [Jakub] zawołał: Jest to dar Boży. I nazwano to miej­sce Machanaim.

4 Stąd też wyprawił Jakub pos­łów do swojego brata, do Edomu, 5 z takim oto poleceniem: Powie­dzcie mojemu panu, Ezawowi, tak: To mówi sługa twój, Jakub. Prze­bywałem u Labana i dlatego aż do­tąd byłem tu nieobecny. 6 Zdołałem się dorobić wołów i osłów, trzody [owiec i kóz], sług i służebnic. Chciałbym cię o tym wszystkim powiadomić, panie mój, żebyś był dla mnie łaskaw.

7 Ale wysłannicy Jakuba wrócili i powiedzieli: Szliśmy do twego brata, Ezawa, lecz [dowiedzieliśmy się, że] on idzie, i to z czterystu ludź­mi, właśnie na twoje spotkanie. 8 Na wieść o tym Jakub przeraził się tak bardzo, że aż serce zaczęło mu bić żywiej. Potem podzielił wszystkich ludzi, których miał przy sobie, a także owce, woły i wielbłądy na dwa obozy. 9 I myślał sobie tak: Jeśli Ezaw uderzy na jeden obóz i zagarnie go, to zostanie przynaj­mniej drugi. 10 A potem tak zaczął się modlić: Boże ojca mojego, Abra­hama, Boże ojca mojego, Izaaka, Jahwe, który kazałeś mi wrócić do mego ojczystego kraju, gdzie mia­łem doznać wiele dobra! 11 Nie czuję się godzien tej łaskawości, którą okazujesz ustawicznie Twojemu słudze. Przecież przeprawiłem się kiedyś przez Jor­dan z jedną laską w ręku, a oto teraz mam aż dwa obozy. 12 Racz mnie wziąć w obronę przed surowością mojego brata, Ezawa. Lękam się bardzo, że kiedy tu przyjdzie, może zabić i mnie, i wszystkie matki z dziećmi. 13 A przecież Ty powiedziałeś, że będziesz mi okazywał wszelką łaskawość i że potomstwo moje uczynisz tak liczne jak nadmorski piasek, którego nikt nie jest w sta­nie porachować.

14 I spędził Jakub całą noc na tym miejscu. A gdy nastał ranek, przygotował dla swojego brata, Ezawa, taki oto podarek: 15 dwieście kóz i dwadzieścia kozłów, dwieście owiec i dwadzieścia baranów, 16 trzydzieści dojnych wielbłądzic razem z ich mło­dymi, czterdzieści krów, dziesięć wołów, dwadzieścia oślic i dziesięć ośląt. 17 Każde z tych stad powierzył jednemu ze swych sług i kazał im iść przed sobą, w pewnych odstępach stado od sta­da. 18 Ponadto pierwszemu słudze powiedział tak: Kiedy spotka cię mój brat, Ezaw, i zapyta, czyim jes­teś sługą, dokąd idziesz oraz czyje jest to stado, które pędzisz, 19 to odpowiedz, że służysz u Jakuba i że przyprowadzasz stado w darze dla twego pana, Ezawa, i że Jakub też już jest w drodze. 20 Takie samo polecenie wydał Jakub drugiemu, trzeciemu i wszystkim pozostałym sługom, którzy mieli pędzić stada. Wszyscy mieli tak samo mówić Eza­wowi przy pierwszym spotkaniu z nim. 21 I mieli dodawać: Sługa twój, Jakub, idzie tuż za nami. Myślał bowiem Jakub: Może go ułagodzę przysłanym wcześniej da­rem i w ten sposób, gdy mnie na­potka, może daruje mi życie. 22 Pos­łał więc dary naprzód, a sam posta­nowił spędzić noc w obozowisku.

 

Walka Jakuba z aniołem: 32,23-33

23 Ale jeszcze tej samej nocy wstał, zabrał ze sobą swoje obie żony, ich dwie niewolnice oraz jede­naścioro dzieci i przeprawił się przez bród na rzece Jabbok. 24 A gdy się wszyscy przedostali na drugi brzeg, wtedy przeniósł też tam cały swój dobytek. 25 Potem Jakub zos­tał sam. I ktoś zaczął się z nim zma­gać aż do wschodu słońca. 26 Ów ktoś, nie mogąc pokonać Jakuba, w pewnym momencie ugodził go w staw biodrowy. I wyskoczyła Jakubowi kość ze stawu podczas dalszej walki. 27 W końcu ów ktoś zawołał: Puść mnie, bo już świta! A Jakub na to: Nie puszczę cię, do­póki mnie nie pobłogosławisz. 28 Wtedy tamten zapytał: Jak się nazywasz? A on odpowiedział: Ja­kub. 29 Tamten zaś rzekł: Od tej pory już nie będziesz się nazywał Jakub, tylko Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i odniosłeś zwycięstwo. 30 Wtedy rzekł Jakub: Powiedz mi teraz, jak ty się nazy­wasz? Ale [nieznajomy] odrzekł: Dlaczego mnie pytasz, jak się nazy­wam? [Potem nic nie mówiąc] pob­łogosławił go na tym samym miej­scu. 31 Miejscu temu nadał Jakub nazwę: Penuel, mówiąc: Choć widziałem Boga twarzą w twarz, jednak ocaliłem moje życie.

32 O wschodzie słońca prze­chodził Jakub przez Penuel, uty­kając na jedną nogę. 33 Po dzień dzisiejszy Izraelici nie jadają ścię­gna, które znajduje się przy stawie biodrowym, gdyż Jakub został ugo­dzony w staw biodrowy, tam gdzie jest owo ścięgno.

 

Pojednanie się Jakuba z Ezawem: 33,1-20

33

1 W pewnej chwili Jakub podniósł oczy i zobaczył, że Ezaw nadciąga ze swymi czterystu ludźmi. Rozdzielił więc dzieci mię­dzy Leę i Rachelę oraz dwie ich nie­wolnice. 2 Niewolnicom z dziećmi kazał iść na samym przodzie, po­tem szła Lea ze swymi dziećmi, a na samym końcu Rachel i Józef. 3 Na czele zaś wszystkich kroczył Jakub. Gdy zbliżał się do brata, pokłonił mu się aż siedem razy do samej ziemi. 4 Tymczasem Ezaw sam pospieszył na jego spotkanie i uściskał go, ucałował, i obaj się rozpłakali. Zobaczywszy kobiety i dzieci, Ezaw zapytał: 5 Kim są dla ciebie te [kobiety i dzieci]? A Jakub odpowiedział: Są to dzieci, którymi Bóg w swojej łaskawości obdarzył twojego sługę.

6 Wtedy podeszły [do Ezawa] nie­wolnice ze swymi dziećmi i po­kłoniły mu się. 7 Potem zbliżyła się do niego Lea z dziećmi i pokłoniła mu się, a w końcu Józef z Rachelą także oddali mu pokłon. 8 A Ezaw spytał: A co z tymi stadami? Na to Jakub: [Są dla ciebie], żeby sobie zjednać twoją łaskawość, panie mój. 9 Lecz Ezaw odpowiedział: Ależ ja mam dosyć wszystkiego. Zacho­waj to, co jest twoje, dla siebie. 10 Ale Jakub rzekł: O nie! Jeśli jesteś mi życzliwy, przyjmij, proszę, ten dar ode mnie. [Muszę bowiem wyz­nać, że] gdy cię spotkałem, zdawało mi się, że widzę oblicze istoty nad­ziemskiej. A ty okazałeś mi tyle dobroci. 11 Zechciej więc przyjąć dar, który jest przeznaczony dla ciebie. Bóg był dla mnie łaskaw i mam wszystko, co mi potrzebne. I tak długo nalegał, aż [Ezaw] przy­jął [podarek].

12 Potem Ezaw powiedział: Chodźmy, ruszajmy w drogę. Pójdę razem z tobą. 13 Ale Jakub na to: Panie mój, wiadomo ci, że moje dzieci są słabe. Owce i krowy zaś mam dojne i jeśli je będę pędził bez przerwy choćby jeden dzień, padnie mi cała trzoda. 14 Idź lepiej przede mną, sługą twoim, ja zaś będę się posuwał powoli za tobą, jak będzie mogła nadążyć moja trzoda, którą pędzę, a także ile będą miały sił dzieci. I tak dotrę do ciebie, panie mój, do Seiru. 15 Wtedy Ezaw zapy­tał: A może ci przynajmniej zosta­wić do pomocy kilku moich ludzi? 16 Lecz Jakub odpowiedział: Ależ to zbyteczne! Obyś tylko ty, panie mój, zachował dla mnie swoją życzli­wość.

Udał się zatem Ezaw jeszcze tego samego dnia w drogę powrotną do Seiru, 17 a Jakub wyruszył do Sukkot, gdzie też zbudował sobie dom, a dla swych trzód zrobił sza­łasy. Dlatego nadano tej miejsco­wości nazwę Sukkot. 18 W swej drodze powrotnej z Paddan-Aram dotarł Jakub szczęśliwie aż do Sychem w Kanaanie. 19 Osiadł w pobliżu tego miasta, nabywszy od synów Chamora za sto kesitów pole, na którym rozbił namioty. 20 Tam też zbudował ołtarz, na któ­rym składał ofiary swemu Bogu, to jest Bogu Izraela.

 

Zemsta synów Jakuba na Sychemie: 34,1-31

34

1 Dina, córka Jakuba, którą urodziła mu Lea, wyszła pewnego dnia, by spotkać się z innymi dziewczętami tej okolicy. 2 I oto zobaczył ją Sychem, syn Cha­mora Chiwwity, bardzo zamożnego. Porwał ją Sychem i zgwałcił. 3 Ale darzył też Dinę, córkę Jakuba, wiel­ką miłością i przemawiał do niej bardzo czule. 4 W końcu poprosił Sychem swego ojca, Chamora, aby wziął mu tę dziewczynę za żonę.

5 Jakub dowiedziawszy się, że Sychem zhańbił jego córkę Dinę, na razie nic o tym nie mówił swoim, którzy pilnowali owiec na pastwis­ku. Czekał na ich powrót. 6 Tymcza­sem Chamor, ojciec Sychema, przy­szedł do Jakuba, żeby z nim poroz­mawiać. 7 Kiedy synowie Jakuba wrócili z pastwiska i dowiedzieli się o wszystkim, zasmucili się bardzo, a potem zapłonęli gniewem, gdyż dopuszczono się [względem ich sio­stry] czynu, który uchodził wśród Izraelitów za zbrodnię; zgwałcenie córki Jakuba było zbro­dnią.

8 Ale Chamor tak się tłumaczył: Mój syn Sychem całym sercem pokochał twoją córkę. Zechciej więc dać mu ją za żonę. 9 Moglibyście spowinowacić się z nami, dając nam wasze córki za żony, a nasze biorąc dla siebie. 10 Zamieszkacie u nas i cały kraj będzie stał przed wami otworem. Możecie się tu osie­dlić, poruszać swobodnie po całym kraju, nabywać na własność tę zie­mię. 11 Potem sam Sychem tak się odezwał do ojca i do braci dziewczy­ny: 12 Możecie zażądać choćby naj­większej zapłaty i najwspanialszego podarunku; dam wszystko, czego zechcecie, tylko pozwólcie mi wziąć dziewczynę za żonę.

13 W swojej odpowiedzi synowie Jakuba, zwracając się do Sychema i jego ojca, Chamora, świadomi tego, że została zhańbiona ich sio­stra Dina, uciekli się do podstępu. 14 Odpowiedzieli więc tak: Nie możemy się zgodzić, aby nasza siostra została żoną człowieka nie obrzezanego. Byłaby to dla nas hańba. 15 Spełnimy waszą prośbę tylko pod tym warunkiem, że wszy­scy wasi mężczyźni poddadzą się obrzezaniu. 16 Tylko wtedy damy wam nasze córki za żony, a my weź­miemy sobie za żony wasze córki, zamieszkamy razem z wami i bę­dziemy się czuli jednym ludem. 17 Jeżeli jednak nie usłuchacie naszej prośby i nie poddacie się ob­rzezaniu, będziemy musieli odejść stąd razem z naszą dziewczyną. 18 Chamor i jego syn Sychem usłu­chali ich. 19 Młodzieniec nie wahał się ani przez chwilę, by uczynić to, co mu radzono, ponieważ bardzo kochał córkę Jakuba. Jego właśnie szanowano najbardziej w całej ro­dzinie ojca.

20 Chamor i jego syn Sychem poszli zatem do bramy miasta i tak przemówili do jego mieszkańców: 21 Ludzie ci są naszymi przyja­ciółmi. Będą mieszkali w tej okolicy, będą sobie nabywali na własność ziemię, której starczy tu dla wszy­stkich. My będziemy brali sobie za żony ich córki, a oni nasze. 22 Jed­nakże zgadzają się oni zamieszkać wśród nas i zbliżyć do nas tylko pod warunkiem, że wszyscy nasi męż­czyźni poddadzą się obrzezaniu, tak jak to jest u nich we zwyczaju. 23 W ten sposób wszystkie ich sta­da, cały ich dobytek, łącznie z byd­łem, staną się naszą własnością. Jeśli tylko spełnimy ich żądanie, na pewno pozostaną z nami. 24 I tak wszyscy, którzy przechodzili przez bramę miasta, usłuchali rady Cha­mora oraz jego syna Sychema i dali się obrzezać.

25 Wskutek tego po trzech dniach zaczęli chorować. Wtedy właśnie, chwyciwszy za miecze, wtargnęli do miasta dwaj bracia Diny, synowie Jakuba, Symeon i Lewi. Wymordowali wszystkich mężczyzn, 26 zabili także Chamora i jego syna Sychema, po czym, za­brawszy z domu Sychema siostrę, powrócili do siebie. 27 Potem syno­wie Jakuba obchodzili domy po­mordowanych i spustoszyli całe miasto, w którym została zhań­biona ich siostra. 28 Uprowadzili wszystkie stada owiec, bydło, jakie tylko było, i osły oraz wszystko, co znajdowało się w mieście i na polach. 29 Zabrali cały ich dobytek, dzieci i kobiety, a także wszystko, co znaleźli w ich domostwach.

30 Wtedy jednak powiedział Jakub do Symeona i Lewiego: Spro­wadziliście na mnie kłopot nie lada. Przecież teraz znienawidzą mnie wszyscy mieszkańcy w tym kraju, Kananejczycy i Peryzzyci. Ja należę do małego plemienia. Jeśli oni się połączą i zaatakują mnie, poniosę klęskę, ja i cała moja rodzina. 31 Lecz oni odpowiedzieli: Więc co, mieliśmy dopuścić, żeby nasza sio­stra została potraktowana jak nie­rządnica?

 

Jakub w Betel i w Mamre: 35,1-15

35

1 I rzekł Bóg do Jakuba: Przenieś się do Betel i tam zamieszkaj. Zbuduj też ołtarz na cześć Boga, który ci się ukazał, kie­dy uciekałeś przed twoim bratem, Ezawem. 2 Wydał więc Jakub swo­im domownikom i wszystkim, którzy z nim byli, takie oto pole­cenie: Zostawcie tu wszystkie podobizny obcych bogów, obmyjcie się i zmieńcie wasze szaty! 3 Ru­szamy w drogę do Betel, gdzie wzniesiemy ołtarz na cześć Boga, który mnie wysłuchał za dni mojego ucisku i wspomagał mnie, dokąd­kolwiek się udawałem. 4 Oddali zatem Jakubowi wszystkie podo­bizny obcych bożków, jakie mieli u siebie, a nadto kolczyki z uszu. Wszystko to zakopał Jakub pod dębem niedaleko Sychem. 5 Potem ruszyli w drogę. Na mieszkańców zaś okolicznych osiedli padł taki wielki strach, że nikt nie odważył się ścigać synów Jakuba. 6 I tak dotarł Jakub z ludźmi, którzy mu towarzyszyli, do Luz, zwanego obecnie Betel, w Kanaanie. 7 Tam zbudował ołtarz, a całej miejsco­wości nadał nazwę El-Betel, bo tam właśnie, kiedy uciekał przed swoim bratem, ukazał mu się Bóg. 8 Tam też zmarła Debora, pias­tunka Rebeki. Pochowano ją pod dębem w pobliżu Betel. Dąb ten otrzymał wtedy nazwę: Dąb Płaczu.

9 Pewnego razu Bóg znów się objawił Jakubowi, po raz drugi już po jego powrocie z Paddan-Aram, i pobłogosławił mu. 10 Powiedział przy tym: Masz na imię Jakub, ale odtąd już nie będziesz się nazywał Jakub, lecz Izrael. I nadał mu imię Izrael. 11 Potem powiedział Bóg do niego: Ja jestem Bóg Wszech­mocny. Bądź płodny i rozmnażaj się! Ty dasz początek jednemu lu­dowi i licznym narodom; z ciebie powstaną liczni królowie. 12 Kraj, który dałem Abrahamowi oraz Iza­akowi, przekazuję tobie; daję go twojemu potomstwu. 13 Po czym Bóg oddalił się od tego miejsca, z którego przemawiał.

14 A Jakub na miejscu, gdzie rozmawiał z Bogiem, ustawił ka­mień pamiątkowy i złożył na nim ofiarę z wina. 15 Miejscu, z którego Bóg przemawiał do niego, nadał Jakub nazwę Betel.

 

Narodziny Beniamina i śmierć Racheli: 35,16-20

16 Potem ruszyli z Betel w dalszą drogę. Byli już niedaleko Efrata, kiedy Rachel zaczęła rodzić. Poród był ciężki. 17 Cierpiąc bardzo, usły­szała, jak kobieta położna powie­działa do niej: Nie lękaj się już ni­czego. Znowu masz syna. 18 A ona, gdy uchodziło z niej życie - bo jednak musiała umrzeć - nadała mu imię Benoni; ale jego ojciec naz­wał go Beniamin. 19 Kiedy Rachel zmarła, pochowano ją przy drodze do Efrata, które dziś nazywa się Betlejem. 20 Przy jej grobie postawił Jakub kamień pamiątkowy, który stoi tam po dzień dzisiejszy.

 

Synowie Jakuba i śmierć Izaaka: 35,21-29

21 Potem Izrael wyruszył znów w drogę i zatrzymał się poza gra­nicami Migdal-Eder. 22 Właśnie gdy przebywał w tych okolicach, przy­szedł tam pewnego dnia Ruben i zbliżył się do Bilhy, drugiej żony swojego ojca, o czym dowiedział się Izrael. 23 Jakub miał w sumie dwu­nastu synów. Synami Lei byli: Ru­ben, pierworodny syn Jakuba, Sy­meon, Lewi, Juda, Issachar i Zabu­lon. 24 Synami Racheli byli Józef i Beniamin. 25 Synami Bilhy, nie­wolnicy Racheli, byli Dan i Neftali, 26 wreszcie synami Zilpy, niewolnicy Lei, byli Gad i Aser. Wszyscy ci syno­wie Jakuba urodzili się w Paddan-Arm.

27 Potem przybył Jakub do ojca swojego, Izaaka, który mieszkał w Mamre - inaczej zwanym Kiriat-Arba albo Hebron - czyli tam, gdzie mieszkał kiedyś Abraham, a potem także Izaak. 28 Izaak miał sto osiem­dziesiąt lat, 29 kiedy umierał. Umarł, odszedł do swoich ojców, dożywszy późnej starości i lat sędzi­wych. Pochowali go jego synowie, Ezaw i Jakub.

 

Potomkowie Ezawa: 36,1-43*

36

1 A oto potomkowie Ezawa, czyli Edomu. 2 Ezaw wziął sobie za żony następujące kobiety kananejskie: Adę, córkę Chetyty Elona, Oholibamę, córkę Any, syna Chiwwity Sibeona, 3 oraz Basmat, Izmaelitkę, siostrę Nebajota. 4 Ada urodziła Ezawowi Elifaza, Basmat - Reuela, 5 a Oholibama - Jeusza, Jalama i Koracha. Ci synowie Eza­wa urodzili mu się w Kanaanie.

6 Pewnego dnia Ezaw wziął swoje żony, synów i córki, wszyst­kich swoich domowników i cały do­bytek, złożony z bydła oraz pozosta­łych zwierząt, których się dorobił w Kanaanie, i wyruszył do innego kraju, daleko od swojego brata, Ja­kuba. 7 Ich stada były bowiem zbyt wielkie, aby mogli razem mieszkać. Kraj, w którym żyli, nie mógł za­pewnić dość pożywienia dla ich bydła i owiec. 8 Dlatego udał się Ezaw w stronę wyżyn Seiru. Ezaw - to inaczej Edom.

9 A oto lista potomków Ezawa, kiedy się znalazł na wyżynach Seiru jako praojciec Edomitów. 10 Synami Ezawa byli: Elifaz, syn Ady, żony Ezawa; Reuel, syn Basmat, także żony Ezawa. 11 Synami Elifaza byli Teman, Omar, Sefo, Gatam i Kenaz. 12 Timna zaś, druga żona Elifaza, syna Ezawa, urodziła Amaleka. Taka więc jest lista potomków Ady, żony Ezawa. 13 Synami zaś Reuela byli: Nachat, Zerach, Szamma i Mizza. Byli to synowie Basmat, żony Ezawa. 14 Synami zaś, których Ezawowi urodziła jego żona Oholi­bama, córka Any, a wnuczka Sibe­ona, byli: Jeusz, Jalam i Korach.

15 A oto przywódcy szczepów pochodzących od Ezawa, czyli synowie Elifaza, pierworodnego syna Ezawa: Teman, Omar, Sefo, Kenaz, 16 Korach, Gatam i Amalek. Byli oni przywódcami szczepów Elifaza w Edomie; nazywano ich też synami Ady.

17 A oto przywódcy szczepów, synowie Reuela, syna Ezawa: Nachat, Zerach, Szamma i Mizza. Są to przywódcy szczepów zamiesz­kujących w Edomie, synowie Re­uela i Basmat, żony Ezawa.

18 A oto synowie Oholibamy, żony Ezawa, także przywódcy szczepów: Jeusz, Jalam i Korach. Są to przywódcy szczepów, synowie Oholibamy, żony Ezawa, córki Any.

19 [Inaczej mówiąc] są to potom­kowie Ezawa i przywódcy tamtej­szych szczepów. Z nich składa się Edom.

20 A oto synowie Seira, Choryty, pierwotni mieszkań­cy tego kraju: Lotan, Szobal, Sibeon, Ana, 21 Di­szon, Eser i Diszan. Są to synowie Seira, przywódcy szczepów choryc­kich w Edomie. 22 Synami Lotana są Chori i Hemam, a siostrą Lotana - Timna. 23 A oto synowie Szobala: Alwan, Manachat, Ebal, Szefo i Onam. 24 Synami zaś Sibeona są: Ajja i Ana; właśnie ten Ana, który znalazł gorące źródła na pustyni, gdzie pilnował osłów swojego ojca, Sibeona. 25 Dziećmi Any byli: Diszon i Oholibama, córka Any. 26 A synami Diszona byli: Chemdan, Eszban, Jitran i Cheran, 27 synowie Esera zaś - Bilhan, Zaawan i Akan. 28 Diszan miał dwu synów: Usa i Arana.

29 A oto przywódcy szczepów choryckich: Lotan, Szobal, Sibeon, Ana, 30 Diszon, Eser i Diszan. Są to Choryci, a zarazem przywódcy szczepów choryckich, zamieszka­łych w Seirze.

31 A oto królowie, którzy pano­wali w Edomie do czasu objęcia tam rządów przez pierwszego króla izra­elskiego. 32 Królem Edomu, miesz­kającym w mieście Dinhaba, był najpierw Bela, syn Beora, 33 a po śmierci Beli został królem Jobab, syn Zeracha z Bosry. 34 Po śmierci Jobaba królem został Chuszam, pochodzący z kraju Temanitów. 35 Następcą Chuszama po jego śmierci został król Hadad, syn Be­dada. On to pokonał Madianitów na równinie Moabu. Jego stolicą było miasto Awit. 36 Po śmierci Ha­dada rządy po nim objął król Samla z Masreki, 37 a gdy umarł Samla, wstąpił na tron królewski Szaul z Rechobot, położonego nad rzeką. 38 Po śmierci Szaula królem został Baal-Chanan, syn Akbora, 39 a po jego śmierci - Hadar. Jego stolicą było miasto Pau, a jego żona, córka Matredy z Me-Zahab, miała na imię Mehetabeel.

40 A oto lista imion przywódców szczepów Ezawa, według nazw szczepów i miejscowości nazwa­nych od ich imion: Timna, Alwa, Jetet, 41 Oholibama, Ela, Pinon, 42 Kenaz, Teman, Mibsar, 43 Magdiel i Iram. Są to przywódcy szczepów edomickich, według obszarów, któ­re zajmowali. Tyle o Ezawie, ojcu Edomitów.

DZIEJE POTOMKÓW JAKUBA: 37,1-50,26

Józef i jego bracia: 37,1-36

37

1 Jakub zamieszkał w Kanaanie, czyli w tym samym kraju, w którym kiedyś osiadł jego ojciec. 2 A oto dzieje potomków Ja­kuba. Józef jeszcze jako siedem­nastoletni chłopiec, wraz ze swymi braćmi, synami żon jego ojca, Bilhy i Zilpy, pasł trzody i donosił też ojcu o złym postępowaniu swoich braci. 3 Izrael kochał Józefa najbardziej ze wszystkich swoich synów, może dlatego, że urodził się on, gdy Ja­kub był już w podeszłym wieku. Sprawił mu też piękną szatę z dłu­gimi rękawami. 4 I wtedy to bracia Józefa, widząc, że ojciec kocha go bardziej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli z nim już zamienić żadnego życzliwego słowa.

5 Pewnego dnia miał Józef sen. Gdy opowiedział o tym śnie swoim braciom, ci znienawidzili go jeszcze bardziej. 6 Tak bowiem mówił do nich: Po­słuchajcie, co mi się śniło. 7 Wiązaliśmy razem snopy na polu. W pewnej chwili mój snop się pod­niósł i pozostał tak, w pozycji sto­jącej. Tymczasem wasze snopy oto­czyły mój snop i zaczęły się nisko przed nim kłaniać. 8 Powiedzieli na to jego bracia: Czy ma to oznaczać, że chcesz być naszym królem albo rządzić nami niczym jakiś władca? I nienawidzili go coraz bardziej z po­wodu jego snów i tego, co im powie­dział.

9 Miał też jeszcze inny sen. Opowiedział o nim również swoim braciom. Mówił tak: Śniło mi się ponadto, że słońce, księżyc i jede­naście gwiazd składały przede mną głęboki ukłon. 10 Gdy opowiedział o tym swojemu ojcu i swoim braciom, ojciec skarcił go tymi słowami: Cóż to ma oznaczać ten sen? Czy mamy wszyscy, to znaczy ja, twoja matka i twoi bracia, przychodzić i kłaniać ci się aż do ziemi? 11 Bracia pałali do niego coraz większą nienawiścią, ale i ojciec zapamiętał sobie dobrze całą sprawę.

12 Gdy pewnego razu jego bracia udali się z trzodami swego ojca na pastwiska w okolice Sychem, 13 Izrael rzekł do Józefa: Twoi bracia znajdują się z trzodami na pas­twisku koło Sychem. Chcę, żebyś do nich poszedł. A on odpowiedział: Jestem gotów. 14 Wówczas dodał ojciec: Idź tam, zobacz, jak się czują twoi bracia, czy z trzodami wszy­stko w porządku, a gdy wrócisz, opowiesz mi o wszys­tkim. I wyp­rawił go z doliny Hebronu w drogę, i tak [Józef] dotarł w okolice Sy­chem.

15 Tam, gdy błąkał się po polach, spotkał go pewien człowiek i zapy­tał: Czego tu szukasz? 16 A on odpo­wiedział: Szukam moich braci. Powiedz mi, gdzie oni pasą swoje trzody? 17 Wtedy odpowiedział ów człowiek: Już powędrowali stąd dalej. Słyszałem sam, jak mówili: Chodźmy do Dotain. Poszedł więc Józef śladem swoich braci i znalazł ich w Dotain.

18 Zobaczyli go z daleka i zanim zbliżył się do nich, postanowili go zgładzić. 19 Mówili między sobą tak: Patrzcie, idzie ten od widzeń sen­nych. 20 Skończmy z nim teraz, wrzućmy jego ciało do którejś z tych studni, a potem powiemy, że roz­szarpało go jakieś dzikie zwierzę. Zobaczymy, co będzie wtedy z jego snami.

21 Usłyszał o tym Ruben i posta­nowił go ocalić z rąk braci. Powie­dział więc: Nie dopuszczajmy się tego morderstwa! 22 I dodał: Nie dopuszczajcie się żadnego rozlewu krwi. Możecie go ostatecznie wrzu­cić do którejś studni tu na pustko­wiu, ale nie podnoście na niego ręki. Chciał bowiem za wszelką cenę wyrwać go z ich rąk i odpro­wadzić z powrotem do ojca.

23 Kiedy zatem Józef przybył do swoich braci, oni zdarli z niego szaty - płaszcz z długimi rękawami, który miał na sobie - 24 skrępowali go i wrzucili do jednej ze studni. Studnia była pusta, bez wody.

25 Potem zasiedli do posiłku. I oto nagle zobaczyli karawanę kup­ców izmaelickich, nadciągających od strony Gileadu. Ich wielbłądy były obładowane korzeniami, żywi­cą i różnymi wonnościami, które wieźli do Egiptu. 26 Wtedy to Juda rzekł do swoich braci: Co nam przy­jdzie z tego, że zabijemy naszego brata i zdołamy nawet ukryć naszą zbrodnię? 27 Chodźmy raczej i sprzedajmy go Izmaelitom. Nie podnośmy na niego ręki, bo to jed­nak nasz brat, nasza wspólna krew. I zgodzili się na to pozostali bracia.

28 Kiedy więc mieli już przecho­dzić tamtędy kupcy madianiccy, [bracia] wydobyli Józefa ze studni i sprzedali go za dwadzieścia sztuk srebra Izmaelitom, a ci zabrali go ze sobą do Egiptu.

29 Gdy nieco później przyszedł do studni Ruben i nie znalazł już tam Józefa, rozdarł swoje szaty 30 i powiedział do braci: Tak więc nie ma już chłopca! Cóż tedy teraz ja mam czynić? 31 Wzięli przeto szatę Józefa, zabili młodego kozła i zanurzyli ją w krwi zwierzęcia, 32 a potem posłali ją, ową szatę z długimi rękawami, ojcu, oznaj­miając, że znaleźli ją przypadkiem i że chcieliby się dowiedzieć, czy jest to szata jego syna. 33 Gdy on zoba­czył szatę, powiedział: Jest to szata mojego syna. I dodał: Pewnie jakieś dzikie zwierzę go rozszarpało. Jakiś drapieżnik pożarł Józefa. 34 I rozdarł Jakub własne szaty, wdział na sie­bie suknię żałobną i opłakiwał przez wiele dni śmierć swojego syna. 35 Próbowali go jakoś pocieszyć jego synowie i córki, ale on, nie przes­tając rozpaczać, powiedział: W tym smutku chcę już pójść do mojego syna, do Szeolu. Tak opłakiwał go ojciec. 36 Tymczasem Madianici, przybywszy do Egiptu, sprzedali Józefa urzędnikowi faraona Potifa­rowi, przywódcy straży dworskiej.

 

Dzieje Judy i Tamar: 38,1-30

38

1 Pewnego razu Juda odłączył się od braci i udał się ku nizinom do niejakiego Chiry, zamieszkałego w mieście Adullam. 2 Tam spotkał córkę Kananejczyka imieniem Szua. Wziął ją za żonę i zamieszkał u niej. 3 Po pewnym czasie stała się ona brzemienna i urodziła mu syna, któremu nada­ła imię Er. 4 I po raz drugi stała się brzemienna, i znów urodziła syna, któremu nadała imię Onan. 5 Potem urodziła jeszcze jednego syna i naz­wała go Szela. Mieszkała wtedy w Kezib.

6 Dla swego pierworodnego syna, Era, wziął Juda za żonę nie­wiastę imieniem Tamar. 7 Ponieważ jednak Er, pierworodny syn Judy, sprzeniewierzył się Jahwe, został ukarany przez Niego śmiercią. 8 Wtedy powiedział Juda do Onana: Idź do żony twego brata i dopełnij obowiązku szwagra, wzbudzając mu w ten sposób potomstwo. 9 Ale on wiedział, że takie potomstwo nigdy nie będzie należeć do niego. Dlatego też, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, starał się jej nie zapłodnić, żeby ostatecznie nie dać swemu bratu potomstwa. 10 Czy­niąc więc tak, sprzeniewierzał się Jahwe i dlatego został ukarany przez Niego śmiercią. 11 Powiedział wtedy Juda do swojej synowej Ta­mar: Pozostań jako wdowa w domu twojego ojca, aż dorośnie mój syn Szela. Myślał sobie bowiem: Nie mogę przecież pozwolić, żeby i on zginął podobnie jak jego bracia. Poszła tedy Tamar i zamieszkała w domu swego ojca.

12 I tak upłynęło wiele lat. Tym­czasem zmarła córka Szuy, żona Judy. Kiedy skończył się czas żało­by, wyruszył Juda ze swoim przyja­cielem Chirą z Adullam do Timny, gdzie strzyżono jego owce. 13 Donie­siono też zaraz Tamar, że jej teść udaje się do Timny, gdzie strzyżono jego owce. 14 Zdjęła wtedy swoje szaty wdowie, założyła na głowę welon i zakrywszy twarz, usiadła przy bramie do Enajim, które leży koło drogi wiodącej do Timny. Zau­ważyła bowiem, co prawda, że Szela już dorósł, ale też wiedziała, że nie ona zostanie jego żoną.

15 Juda [przyszedłszy tam] wziął ją za zwykłą nierządnicę; miała bo­wiem zakrytą twarz. 16 Zboczył z drogi, podszedł do niej i powie­dział: Pozwól, że zbliżę się do ciebie. Nie wiedział, że to jego synowa. A ona odpowiedziała: Co mi dasz za to, że zbliżysz się do mnie? 17 Przyślę ci koźlątko z mego stada. Rzekła mu na to: Musisz mi jednak dać coś w zastaw, żebym była pew­na, że przyjdziesz. 18 Wtedy on zapy­tał: A cóż mam ci dać w zastaw? A ona na to: Daj mi twój pierścień z pieczęcią oraz sznur i laskę, którą masz w ręku. I dał jej to wszystko. Potem zbliżył się do niej, a ona stała się brzemienna. 19 Wstawszy z miej­sca, wróciła do siebie, zdjęła zasło­nę z twarzy i znów przebrała się w szaty wdowie.

20 Tymczasem Juda posłał przez swego przyjaciela z Adullam koź­lątko, aby wykupić z rąk kobiety pozostawiony jej zastaw. Ale nie było jej w domu. 21 Zapytał więc mieszkających tam ludzi, gdzie może być ta nierządnica, która sia­dywała przy drodze w Enajim. Lecz oni odpowiedzieli: Nie było tu żadnej nierządnicy. 22 Wrócił zatem ów człowiek do Judy i powiedział: Nie znalazłem jej, a mieszkający tam ludzie mówili, że nie było u nich w ogóle żadnej nierządnicy. 23 Wtedy Juda powiedział: Niech sobie zatrzyma wszystko, bylebyś­my się tylko nie narazili na pośmie­wisko, że ja posłałem jej koźlątko, a ty jej nie znalazłeś.

24 Po trzech miesiącach donie­siono Judzie, że jego synowa Tamar uprawiała nierząd i stała się brze­mienna. Wówczas rozkazał wypro­wadzić ją poza miasto i spalić. 25 Kiedy już wyprowadzono ją za miasto, przesłała swojemu teściowi wiadomość, że stała się brzemienna za sprawą człowieka, który wydał na nią wyrok śmierci. Kazała też dodać: Zobacz, przyjrzyj się, do ko­go należy ten pierścień z pieczęcią, sznur i laska. 26 Juda dokładnie wszystko obejrzał i powiedział: Ona słusznie wyraża swój sprzeciw, bo nie chciałem jej dać za żonę moje­mu synowi Szeli. Potem nigdy już nie zbliżał się do niej Juda.

27 Kiedy nadszedł czas porodu, okazało się, że [Tamar] nosi w swym łonie bliźnięta. 28 Gdy zaś zaczęła już rodzić, ukazała się najpierw rączka pierwszego dziecka. Położna chwyciła za tę rączkę i obwiązała ją czerwoną tasiemką, mówiąc: To jako pierwsze przychodzi na świat. 29 Ale w tym momencie dziecko [ma­jące się już urodzić] cofnęło rączkę i jako pier­wszy ukazał się jego brat. Powiedziała więc położna: Dlaczego przebiłeś się przez przejście? Dla­tego dano mu na imię Peres [to zna­czy: przejście]. 30 Dopiero potem na­rodził się jego brat, mający czer­woną tasiemkę na ręce. Nadano mu imię Zerach [to znaczy: czerwień błyszcząca].

 

Pobyt Józefa w Egipcie: 39,1-20a

39

1 A Józef został przywiedziony do Egiptu. Izmaelici, którzy go tam ze sobą przyprowa­dzili, sprzedali go urzędnikowi dwo­ru faraona, pewnemu Egipcjani­nowi imieniem Potifar, który był dowódcą straży przybocznej. 2 Jah­we otaczał Józefa opieką i dlatego wiodło mu się dobrze. Pozostawał w domu swojego egipskiego pana, 3 który widział, że Jahwe był z Józe­fem i że wszystko, do czego się on zabrał, doprowadzał szczęśliwie do końca. 4 Polubił więc Potifar Józefa, który stał się z czasem jego osobis­tym sługą. Zlecił mu też zarząd nad całym swoim domem i powierzył jego pieczy wszystko, co posiadał. 5 Od czasu, gdy Potifar ustanowił Józefa zarządcą swego domu i całej swej majętności, Jahwe darzył bło­gosławieństwem, ze względu na Józefa, dom Egipcjanina. Błogosła­wieństwo spoczywało na wszyst­kim, co do niego należało: na całym jego domu i na wszystkich jego po­lach. 6 Potifar pozostawił w rękach Józefa całą swoją majętność i do­póki Józef tam był, troszczył się tylko o to, aby się [jak najlepiej] na­jeść. A Józef był mężczyzną bardzo pięknym.

7 Po pewnym czasie zwróciła na Józefa uwagę żona Potifara i za­częła go namawiać, aby poszedł z nią do sypialni. 8 Lecz on nie zgo­dził się, mówiąc do żony swego pana: Wiesz dobrze, że pan mój, odkąd przebywam w jego domu, jest o wszystko spokojny, bo całą swoją majętność powierzył mojej pieczy. 9 On sam nie czuje się w tym domu większy ode mnie i niczego nie zatrzymuje tylko dla siebie, prócz ciebie jednej, gdyż ty jesteś jego żoną. Jakżeż więc mógłbym do­puścić się tak wielkiej niesprawie­dliwoś­ci [względem niego] i grzechu wobec Boga? 10 I chociaż nakłaniała go dzień po dniu, aby zechciał pójść z nią do sypialni i zrobić, co ona ze­chce, on jej nie ulegał. 11 Aż oto pew­nego dnia, gdy wszedł Józef do domu i zamierzał rozpocząć swoją zwykłą pracę, a w domu nie było nikogo, dopadła go, 12 chwyciła za szaty i zawołała: Chodź ze mną do sypialni. Ale on wyrwał się i uciekł, zostawiając w jej rękach swoje odzienie. 13 Gdy zobaczyła, że pozo­stawił w jej rękach część ubrania i uciekł, 14 zwołała domowników, krzycząc: Popatrzcie, sprowadzono do naszego domu tego Hebrajczyka, a on pozwala sobie na takie zuch­walstwo! Przyszedł do mnie i chciał mnie zgwałcić, ale ja głośno zaczę­łam wzywać pomocy. 15 Kiedy usły­szał, że zaczęłam krzyczeć i wzywać pomocy, zostawił w moich rękach część swojego ubrania i uciekł z do­mu. 16 Zatrzymała ową część ubra­nia u siebie aż do powrotu jego pana, 17 któremu też opowiedziała całą tę historię - jak to sługa, Heb­rajczyk, którego sprowadzono do ich domu, przyszedł do niej z zuch­wałą propozycją, 18 ale gdy ona za­częła głośno wołać o pomoc, pozo­stawił w jej rękach część swojego ubrania i uciekł z domu.

19 Kiedy pan Józefa usłyszał opowieść żony o tym, czego rzeko­mo dopuścił się ów sługa, zapłonął gniewem, 20 po czym kazał pochwy­cić Józefa i wtrącić do więzienia, w którym przebywali już inni więź­niowie królewscy.

 

Dzieje uwięzionego Józefa: 39,20b-40,23

I tak oto znalazł się Józef w wię­zieniu. 21 Ale Jahwe miał Józefa w opiece. On też sprawił, że naczel­nik więzienia zaczął okazywać Józefowi wiele życzliwości. 22 Usta­nowił go przełożonym wszystkich więźniów i wszystko, co było do zrobienia w więzieniu, czyniono za jego wiedzą. 23 Sam naczelnik wię­zienia nie musiał się już martwić o nic, co zlecił Józefowi, bo Jahwe był z nim, i cokolwiek Józef podej­mował, Jahwe pozwalał mu dopro­wadzić to szczęśliwie do końca.

40

1 Po jakimś czasie pewnych przestępstw dopuścili się wobec swego pana, króla Egiptu, zarządca jadalni i nadworny pie­karz. 2 Faraon rozgniewał się na swoich obydwu urzędników, to jest na przełożonego służby stołowej i na głównego piekarza, 3 oddał ich w ręce przełożone­go służby dwor­skiej i kazał wtrącić do więzienia, w którym już przebywał Józef. 4 Przełożony służby dworskiej oddał ich pod władzę Józefa, aby miał o nich staranie. Kiedy już prze­bywali jakiś czas w więzieniu, 5 za­częli miewać, każdy z nich, widze­nia senne. Zarządca jadalni oraz główny piekarz króla egipskiego, obaj przebywający w więzieniu, mieli tej samej nocy sen, który dla każdego z nich miał okazać się bar­dzo znaczący. 6 Gdy Józef przyszedł do nich rano, zauważył, że dręczy ich niepokój. 7 Zapytał więc urzęd­ników faraona, którzy przebywali razem w domowym więzieniu swego pana: Czemu to jesteście dziś tak bardzo zatroskani? 8 A oni odpowie­dzieli: Mieliśmy sen, ale nikt nie potrafi nam wytłumaczyć, jakie jest jego znaczenie. Na to Józef: Czyż tłumaczenie snów nie jest sprawą Boga? Ale opowiedzcie mi wasz sen.

9 Wtedy opowiedział swój sen przełożony służby stołowej. Mówił tak: Widziałem we śnie krzew winny, 10 z którego wyrastały trzy gałęzie. Na krzewie pojawiły się najpierw pąki, potem kwiaty, wreszcie całe grona dojrzałych jagód winnych. 11 Ja zaś miałem w ręku puchar faraona, zrywałem winne jagody, wyciskałem je do pucharu faraona, po czym na­pełniony puchar poda­łem faraonowi. 12 Powiedział mu na to Józef: Znaczenie snu jest takie: Trzy gałęzie - to trzy dni. 13 Za trzy dni faraon przywróci cię do łask i obejmiesz znów swój dawny urząd. Będziesz podawał faraonowi puchar, tak jak to czyniłeś, kiedy byłeś przełożonym służby stołowej. 14 A kiedy będzie ci się znów dobrze wiodło, wspomnij mnie. Zechciej wyświadczyć mi tylko jedno dobro­dziej­stwo: opowiedz o tym wszyst­kim, co zaszło, faraonowi i postaraj się wydostać mnie z tego miejsca. 15 Uprowadzono mnie bowiem z kraju Hebrajczyków przemocą, a tu też nie uczyniłem nic takiego, za co miałbym przebywać w tym więzieniu.

16 Kiedy główny piekarz dworski się przekonał, że Józef tak pomyśl­nie wytłumaczył znaczenie snu, powiedział: Ja też miałem sen: Niosłem na głowie trzy kosze pełne pięknego pieczywa. 17 W koszu, który był na wierzchu, znajdowało się pieczywo wybierane zazwyczaj dla stołu faraona. Ale oto przyle­ciały ptaki i porwały wszystko z tego kosza. 18 Od­powiedział na to Józef: Znaczenie snu jest takie: Trzy ko­sze - to trzy dni. 19 Za trzy dni faraon każe cię ściąć i powiesić na drzewie, a ptaki będą roz­szarpywać twoje ciało.

20 Po trzech dniach wypadły urodziny faraona. Z tej okazji urzą­dził faraon wielką ucztę dla swoich dworzan. Wtedy to, w obecności wszystkich zaproszonych, kazał sprowadzić z więzienia przełożo­nego służby stołowej i głównego piekarza. 21 Przełożony służby sto­łowej wrócił na swój dawny urząd i znów mógł podawać faraonowi puchary z napojami. 22 Natomiast głównego piekarza kazał faraon powiesić. Wszystko stało się dok­ładnie tak, jak przepowiedział Józef. 23 Tymczasem przełożony służby stołowej nie pomyślał o Józefie, puszczając całą jego spra­wę w niepamięć.

 

Znaczenie snu faraona: 41,1-36

41

1 W dwa lata później sam faraon miał taki oto sen: Znaj­dował się nad brzegiem Nilu 2 i wi­dział, jak z rzeki wychodziło siedem pięknych, dobrze odżywionych krów, które zaczęły paść się na przybrzeżnej trawie. 3 A po nich wy­szło z Nilu siedem innych krów, ale te wyglądały bardzo nędznie i były chude. Zatrzymały się one obok stada [krów] już pasącego się nad brzegiem Nilu, 4 po czym te źle wy­glądające krowy pożarły siedem pięknych, dobrze odżywionych. I w tym momencie przebudził się faraon. 5 Potem ponownie zasnął i miał drugie widzenie senne. Oto zobaczył siedem pięknych, dorod­nych kłosów, wyrastających z jed­nej łodygi. 6 Po nich zaczęło wyła­niać się siedem innych kłosów, ale te były bez ziaren i wysuszone wschodnim wiatrem. 7 Kłosy piękne i dorodne zostały wchłonięte przez owych siedem kłosów pozbawio­nych ziarna i wysuszonych. I znów przebudził się faraon. Taki był [ten drugi] sen.

8 Rano czuł się bardzo nieswojo. Polecił sprowadzić do siebie wszy­stkich wróżbitów i mędrców z ca­łego Egiptu. Gdy przybyli, opowie­dział im o swoich snach, ale nikt z obecnych tam nie mógł mu powie­dzieć, co mogłyby owe sny ozna­czać. 9 Wtedy to przełożony służby stołowej powiedział do faraona: Muszę dziś wyznać moje przewi­nienie. 10 Kiedy faraon rozgniewał się na swoje sługi, wtrącił do lochu w domu naczelnika straży przy­bocznej mnie i głó­wnego piekarza. 11 Mieliśmy tam obaj tej samej nocy sny, które dla każdego z nas miały inne znaczenie. 12 Był z nami w wię­zieniu pewien Hebrajczyk, nie­wol­nik naczelnika straży przybocznej. Opo­wie­dzieliśmy mu nasze sny, a on wyłożył nam ich znaczenie. W obydwu przypadkach jego prze­powiednia się sprawdziła. 13 Stało się wszystko tak, jak nam przepo­wiedział: mnie przywrócono mój dawny urząd, tego drugiego zaś powieszono.

14 Wtedy faraon kazał przypro­wadzić Józefa. Natychmiast wypu­szczono go z więzienia, a on dopro­wadził do porządku swoje włosy, przywdział nowe szaty i przyszedł do faraona. 15 Powiedział więc faraon do Józefa: Miałem pewien sen, ale nikt nie potrafi mi wytłu­maczyć jego znaczenia. Słyszałem o tobie, że wystarczy ci opowiedzieć jakiś sen, a ty już potrafisz powie­dzieć, co on znaczy. 16 A Józef na to: To nie ja, lecz jedynie Bóg jest w stanie dać ci, o faraonie, pomyś­lną odpowiedź.

17 Zaczął tedy faraon opowiadać Józefowi: Śniło mi się, że stałem nad brzegiem Nilu 18 i widziałem, jak wychodziło z niego siedem pięk­nych, dobrze od­żywionych krów, które zaczęły paść się na przybrzeż­nej trawie. 19 A po nich wyszło z Nilu siedem innych krów, ale te wyglą­dały bardzo nędznie i były chude. W całym Egipcie nigdy nie widzia­łem bydła tak wynędzniałego. 20 Źle wyglądające, chude krowy pożarły siedem pierwszych, tłustych krów. 21 Znikły one w ich wnętrznościach, ale nie można było poznać, że się tam znalazły; te, które je pożarły, nadal wyglądały tak nędznie jak przedtem. I wtedy się przebudziłem. 22 Potem miałem jeszcze inny sen. Oto zobaczyłem siedem pięknych, dorodnych kłosów, wyrastających z jednej łodygi. 23 Po nich zaczęło się wyłaniać siedem innych kłosów, ale te były bez ziaren i wysuszone wschodnim wiatrem. 24 Kłosy pięk­ne i dorodne zostały wchłonięte przez owych siedem kłosów pozba­wionych ziarna i wysuszonych. Opowiedziałem to wszystko wróż­bitom, ale żaden z nich nie potrafił powiedzieć, co mogłyby owe sny oznaczać.

25 Na to rzekł Józef do faraona: Te dwa sny faraona oznaczają jedno i to samo. Bóg przepowiedział w ten sposób faraonowi to, co za­mierza uczynić. 26 Siedem pięknych krów - to siedem lat; siedem dorod­nych kłosów - to także siedem lat. Chodzi o jeden i ten sam sen. 27 Sie­dem chudych i wygłodzonych krów, które ukazały się później, to także siedem lat; podobnie pozbawione ziarna i wysuszone wschodnim wiatrem kłosy w liczbie siedmiu - to siedem lat klęski głodowej. 28 Właś­nie to miałem na myśli, gdy mówiłem, że Bóg przepowiedział faraonowi to, co zamierza uczynić. 29 Nadejdzie najpierw siedem lat wielkiego dobrobytu w całym Egip­cie. 30 Potem nastanie siedem lat dotkliwego głodu, tak że w całym Egipcie zupełnie zapomni się o owym dobrobycie, a głód będzie wyniszczał kraj do ostatnich granic. 31 Z powodu długotrwałego głodu zniknie wszelki ślad po dawnym dobrobycie. Głód bardzo da się lu­dziom we znaki. 32 A to, że faraon miał aż dwa podobne sny, oznacza, iż postanowienie Boże jest niewzru­szone i już niebawem zacznie się urze­czywistniać. 33 Niech więc teraz faraon upatrzy sobie jakiegoś mądrego i przezornego męża i usta­nowi go rządcą nad całym Egiptem. 34 Powinien też faraon ustanowić specjalnych pełnomocników i roze­słać ich po całym kraju, żeby jedną piątą corocznych zbiorów z całego kraju przez siedem lat urodzaju gromadzili na zapas. 35 Pełnomoc­nicy owi winni bardzo starannie gromadzić podczas siedmiu lat uro­dzajnych wszelkie zboże przezna­czone na chleb; niech nim rozpo­rządzają tylko według poleceń faraona, zabezpieczając utrzyma­nie dla miast i strzegąc w nich jego zapasów. 36 Nagromadzone tak zapasy zboża będą stanowić zabez­pieczenie na siedem lat klęski gło­dowej, która nawiedzi Egipt. W ten sposób może uda się uratować kraj przed głodową zagładą.

 

Wywyższenie Józefa: 41,37-57

37 Wszystko to, co powiedział Józef, podobało się zarówno farao­nowi, jak i jego dworzanom. 38 Zapy­tał więc faraon: Czy znajdziemy kogoś, kto mógłby mu dorównać? Kogoś takiego, w kim mieszkałby duch Boży? 39 A potem rzekł do Józefa: Ponieważ Bóg obdarzył cię taką mądrością, nie znajdujemy nikogo, kto byłby równie jak ty mą­dry i przezorny. 40 Ciebie więc usta­nawiam zarządcą całego mojego domu i twojemu słowu będzie pos­łuszny cały naród. I tylko ja, jako że zasiadam na tronie, będę prze­wyższał ciebie. 41 Poza tym powie­dział faraon do Józefa: Daję ci wła­dzę nad całym Egiptem. 42 I zdjął faraon ze swojej ręki pierścień z pieczęcią, i włożył go na palec Józefowi. Przyodział go też w pła­szcz purpurowy, a na jego szyi za­wiesił złoty łańcuch. 43 Kazał także obwieźć go w swoim drugim powo­zie [po całej ziemi egipskiej]. Gdy powóz się zbliżał, wołano: Na kolana! Tak ustanowił go zarządcą całego Egiptu. 44 Nadto powiedział faraon do Józefa: Ja jestem fara­onem, ale bez twojej woli nikt nie może ruszyć ani ręką, ani nogą w całym Egipcie. 45 Nadał faraon Józefowi imię Safnat Paneach, a za żonę dał mu niejaką Asenat, córkę Poti Fera, kapłana z On. Tak to stał się Józef panem całego Egiptu.

46 Miał Józef wtedy, gdy stanął przed faraonem, lat trzydzieści. Pożegnawszy się z faraonem, ruszył w drogę i przemierzył cały Egipt. 47 Przez siedem lat urodzaju groma­dzono w kraju wielkie zapasy. 48 Jó­zef wydał rozkaz, aby przez owych siedem lat, kiedy to był nadmiar urodzaju, gromadzić zboże na chleb i przechowywać w miastach. Tak więc w każ­dym mieście groma­dzono zboże ze wszystkich okolicz­nych pól. 49 Zebrał Józef ilości zboża tak ogromne jak piasku nad brze­giem morza; w końcu zaprzestano obliczać jego ilość, bo nie było spo­sobu, żeby wszystko jakoś zmierzyć lub zważyć.

50 Na rok przed nastaniem klęs­ki głodu urodziło się Józefowi dwu synów. Wydała ich na świat Asenat, córka Poti Fera, który był kapłanem w On. 51 Pierworodnemu nadał Józef imię Manasses [to znaczy: zapomniany], bo mówił sobie: Bóg pozwolił mi zapomnieć o wszyst­kich moich troskach i o utrapie­niach całego mojego domu. 52 Dru­giego syna nazwał Efraim [to zna­czy: owocodajny], bo mówił: Bóg pozwolił mi być płodnym w kraju mojego utrapienia.

53 Lecz oto dobiegł końca okres siedmiu lat dobrobytu w Egipcie. 54 Zaczął się, zgodnie z przepowied­nią Józefa, siedmioletni okres klęs­ki głodu. Głód ogarnął wszystkie sąsiednie krainy, ale w całym Egip­cie ciągle jeszcze było chleba pod dostatkiem. 55 Lecz kiedy głód dał się odczuć już także i w Egipcie, lu­dzie zaczęli domagać się od faraona chleba. Wtedy faraon powiedział Egipcjanom: Idźcie do Józefa i zrób­cie, co wam rozkaże. 56 Kiedy głód ogarnął już cały kraj, otworzył Józef wszystkie spichrze i zaczął sprze­dawać Egipcjanom zboże. Ale głód był w Egipcie coraz większy. 57 Tym­czasem z całego świata śpieszono do Egiptu, aby kupić u Józefa zbo­że. Głód coraz dotkliwszy nękał całą ziemię.

 

Pierwsza podróż braci Józefa do Egiptu: 42,1-38

42

1 Kiedy Jakub dowiedział się, że w Egipcie można kupić zboża, powiedział do swoich synów: Czemu tak patrzycie na siebie bezradnie? 2 Potem dodał: Słyszałem, że w Egipcie można jeszcze kupić zboża. Udajcie się tam i kupcie dla nas zboża, żebyśmy się uratowali, a nie pomarli z głodu. 3 Wyruszyło tedy dziesięciu braci Józefa, aby kupić zboża w Egipcie. 4 Natomiast Beniamina, brata Józe­fa, nie posłał Jakub razem z jego braćmi, gdyż się bał, że może mu się stać coś złego. 5 Tak więc syno­wie Izraela przybyli [do Egiptu] - podobnie jak wielu innych, którzy się tam udawali - aby kupić zboża, gdyż głód panował również w Kana­anie. 6 Józef zaś był zarządcą całego kraju i to od niego właśnie zależała sprzedaż zboża wszystkim ludziom. Przybyli więc do niego jego bracia i pokłonili się mu do samej ziemi. 7 A Józef, zobaczywszy swoich braci, natychmiast ich rozpoznał, ale udał, że ich nie zna, i potrakto­wał ich nawet nieco surowiej [niż innych], pytając: Skąd przycho­dzicie? A oni odpowiedzieli: Przy­chodzimy z Kanaanu, żeby kupić zboża. 8 Józef rozpoznał swoich bra­ci, ale oni go nie poznali. 9 Przypo­mniał sobie Józef również swoje sny o własnych braciach i po­wiedział im: Jesteście szpiegami i przy­szliście tu, żeby zobaczyć, gdzie są miejsca najmniej strzeżone w tym kraju. 10 Na to oni: Ależ nie, panie! Słudzy twoi przybyli, żeby kupić nieco zboża na chleb. 11 Wszyscy my jesteśmy synami tego samego ojca. Jesteśmy uczciwymi ludźmi, a nie żadnymi szpiegami. 12 Ale on im odpowiedział: Nieprawda! Przyby­liście, żeby zobaczyć, gdzie są mie­jsca najsłabiej strzeżone w tym kraju. 13 Na to oni: Było nas, twoich sług, dwunastu synów jednego i tego samego ojca, mieszkającego w Kanaanie. Najmłodszy pozostał w domu z ojcem, a jednego już nie ma. 14 Ale Józef znów im powiedział: A ja jeszcze raz wam powtarzam, że jesteście szpiegami. 15 Na życie faraona, poddam was pewnej pró­bie. Nie wyjdziecie stąd, dopóki nie pojawi się tu wasz najmłodszy brat. 16 Wyślijcie tedy jednego z was po niego. Powinien on tu sprowadzić waszego brata. Tymczasem reszta pozostanie w więzieniu. W ten spo­sób się przekonamy, czy to, coście mówili, jest prawdą. Jeśli nie, to, na życie faraona, jesteście szpie­gami. 17 I kazał zamknąć ich na trzy dni w więzieniu.

18 Po upływie trzech dni powie­dział do nich: Jeśli chcecie zostać przy życiu - a ja też żyję bojaźnią Boga! - to tak postąpcie: 19 Jeżeli jesteście uczciwi, niech jeden z was pozostanie w więzieniu, a inni niech pójdą i dostarczą do domu zaku­pione zboże, żeby choć trochę złago­dzić głód, który nęka wasze rodziny. 20 Ale waszego najmłodszego brata musicie mi tu przyprowadzić, abym się przekonał, że mówiliście praw­dę, i abyście nie musieli marnie zginąć.

I tak zrobili. 21 Mówili przy tym między sobą: Dopuściliśmy się nie­sprawiedliwości wobec naszego brata. Patrzyliśmy, jak drżał o swoje życie, błagając nas o litość, ale myśmy go nie słuchali. Dlatego przyszło na nas to utrapienie. 22 Wtedy odezwał się Ruben: A czy ja wam nie mówiłem, żebyście nie czynili nic złego temu chłopcu? Lecz wy nie usłu­chaliście mnie. Słusznie więc żąda się teraz zapłaty za jego krew. 23 [Mówiąc to] nie po­dejrzewali, że Józef wszystko rozu­mie, bo dotychczas w rozmowie z nimi posługiwał się tłumaczem. 24 Tymczasem Józef, oddaliwszy się nieco, zapłakał. Wrócił jednak do nich i prowadząc dalej rozmowę, oddzielił od nich Symeona i na oczach wszystkich kazał go zwią­zać. 25 Wreszcie wydał rozkaz, żeby ich worki napełniono zbożem, ale żeby też do każdego worka włożono z powrotem pieniądze, którymi za­płacili za zboże; polecił również, żeby dano im tyle żywnoś­ci, ile trze­ba było na drogę. I tak uczyniono. 26 Oni zaś załadowali zboże na osły i ruszyli w drogę. 27 A kiedy po ja­kimś czasie jeden z nich sięgnął do worka, żeby na postoju nabrać obroku dla swojego osła, i znalazł pieniądze - leżały bowiem w worku na samym wierzchu - 28 zawołał do braci: Zwrócono mi moje pieniądze! Patrzcie, są tu w moim worku. Wszystkich ogarnęło zdumienie i trzęsąc się z przerażenia, zaczęli mówić jeden do drugiego: A cóż to nam Bóg uczynił? 29 [W końcu] wró­cili do swego ojca Jakuba do Kana­anu i opowiedzieli o wszystkim, co się im przydarzyło. 30 Mówili: Wład­ca owego kraju potraktował nas surowo i uznał za szpiegów. 31 Pow­tarzaliśmy wiele razy, że jesteśmy uczciwymi ludźmi, a nie żadnymi szpiegami. 32 Mó­wiliśmy też, że było nas dwunastu braci, synów jed­nego i tego samego ojca, że jednego już nie ma i że najmłodszy pozostał z ojcem w Kanaanie. 33 Lecz ten człowiek, zarządca całego kraju, powiedział: Chcę się przekonać, czy rzeczywiście jesteście uczciwymi ludźmi. Zostawcie więc jednego z was u mnie, a reszta niech zabie­rze zboże potrzebne do wyżywie­nia waszych rodzin i dostarczy do wa­szego kraju. 34 Potem niech wszyscy wrócą i sprowadzą tu naj­młodszego brata. W ten sposób przekonam się, że nie jesteście szpiegami, lecz uczciwymi ludźmi. Dopiero wtedy uwolnię waszego brata i będziecie mogli poruszać się swobodnie po tym kraju. 35 A kiedy zaczęli opróż­niać swoje worki, okazało się, że każdy miał w worku sakiewkę z pie­niędzmi. Widząc to, zatrwożyli się bardzo oni sami, a z nimi także ich ojciec. 36 Jakub, ich ojciec, powie­dział do nich: Pozbawiacie mnie moich dzieci. Nie ma już Józefa, nie ma Symeona, a teraz chcecie mi zabrać jeszcze i Beniamina. Niczego nie chcecie mi oszczędzić! 37 Wtedy tak odezwał się do swego ojca Ruben: Będziesz mógł pozbawić mnie moich obydwu synów, jeśli ci go tu nie sprowadzę. Zaufaj mi! Ja naprawdę przywiodę go tu z powro­tem. 38 Lecz on odpowiedział: Nie, mój syn nie powróci z wami. Jego brat już bowiem nie żyje, tylko on jeden mi pozostał. Jeśli przydarzy mu się jakieś nieszczęście w dro­dze, którą będziecie szli, to z waszej winy ja, starzec siwowłosy, zejdę do grobu ze smutku.

 

Druga podróż braci Józefa do Egiptu: 43,1-45,28

43

1 Głód dawał się bardzo we znaki w całym kraju. 2 Za­pasy zboża sprowadzone z E­giptu szybko się wyczerpały. Wtedy po­wiedział do nich ojciec: Idźcie jeszcze raz [do Egiptu], kupcie znów trochę zboża na chleb. 3 Na to rzekł Juda: Władca ów surowo nam zakazał pokazy­wać mu się na oczy bez naszego brata. 4 Jeśli jesteś gotów posłać z nami naszego brata, to zaraz wyruszymy, żeby znów za­kupić zboża na chleb. 5 Ale jeśli się nie zgodzisz go puścić, nie udamy się w drogę. Bo władca ów powie­dział wyraźnie: Bez waszego brata nie pokazujcie mi się na oczy. 6 Wtedy Izrael zapytał: Czemu to narobiliście mi takich kłopotów, mówiąc temu władcy, że macie jesz­cze jednego brata? 7 Bo ten człowiek - odpowiedzieli - wypytywał się bardzo dokładnie o nas samych i o całą naszą rodzinę. Pytał wyraź­nie, czy żyje jeszcze nasz ojciec i czy mamy jeszcze jakiegoś brata. Odpo­wiedzieliśmy mu tak, jak rzeczy­wiście jest. Czyż mogliśmy przewi­dzieć, że każe nam sprowadzić na­szego brata? 8 Wtedy Juda się zaofiarował, że sam będzie się opie­kował bratem podczas całej podró­ży: Wybierzemy się i ruszymy razem w drogę, i w ten sposób uratujemy siebie i pozostaniemy przy życiu, my i nasze dzieci. 9 Ja będę odpo­wiadał za jego bezpieczeństwo. Będziesz miał prawo domagać się go z powrotem ode mnie. Jeśli nie sprowadzę ci go tu [z powrotem] i nie postawię przed tobą, będziesz miał prawo nigdy nie darować mi mojej winy. 10 Gdybyśmy nie zwle­kali z całą tą sprawą tak długo, już dwa razy wrócilibyśmy z drogi.

11 Wtedy powiedział mu jego ojciec, Izrael: Skoro już tak musi być, to tak zróbcie: Zabierzcie w wa­sze worki to, co najcenniejsze w na­szym kraju, i zanieście jako dar dla tego władcy. Weźcie trochę wonnej żywicy, trochę miodu, nieco pach­nących korzeni, olejków, owoców, pistacji oraz migdałów. 12 Zabierzcie też ze sobą pieniędzy dwa razy tyle, ile trzeba na zakup zboża, żebyście mogli zwrócić to, co wam włożono uprzednio, być może przez pomył­kę, do waszych worków. 13 Tak więc bierzcie waszego brata i ruszajcie w drogę do owego władcy. 14 Niech Bóg Wszechmocny sprawi, żebyście znaleźli miłosierdzie u tego czło­wieka i uzyskali wolność dla zatrzy­manego brata oraz dla Beniamina. A co do mnie, skoro muszę być poz­bawiony wszystkich moich dzieci, to trudno, niech już tak będzie!

15 Zabrali tedy podarki, podwój­ną sumę pieniędzy oraz Beniamina i tak przygotowani ruszyli w drogę do Egiptu. Kiedy dotarli do Józefa 16 i kiedy Józef zobaczył wśród nich Beniamina, powiedział do zarządcy swego domu: Wprowadź tych ludzi do domu, każ zabić jakieś zwierzę i przyrządź z niego posiłek. Wszyscy ci ludzie zostaną ze mną na wspól­nym posiłku południowym. 17 Za­rządca domu uczynił tak, jak mu Józef nakazał, i wprowadził ludzi do jego domu. 18 A ich ogarnął lęk właśnie dlatego, że zostali wprowa­dzeni do domu Józefa. Myśleli bo­wiem: Zapewne chodzi o pieniądze, które zna­leźliśmy w naszych wor­kach ze zbożem po powrocie do na­szego kraju z pierwszej wyprawy. Pewnie teraz rzucą się na nas, powalą nas na ziemię i za­trzymają jako niewolników razem z całym naszym dobytkiem. 19 Zbliżyli się więc do zarządcy domu Józefa i pró­bowali nawiązać z nim rozmowę. 20 Mówili tak: Panie nasz! Byliśmy tu już kiedyś, żeby kupić zboża na chleb. 21 Kiedyśmy jednak zatrzy­mali się w gospodzie i zaczęli otwie­rać nasze worki, każdy z nas znalazł na samym wierzchu pewną sumę pieniędzy, dokładnie taką samą, jaką zapłacił za zboże. Własnymi rękami oddajemy teraz te pieniądze z powrotem. 22 Mamy ze sobą prócz tego więcej pieniędzy, żeby móc znów zakupić zboża na chleb. Nie wiemy, kto włożył tamte pieniądze do naszych worków. 23 Lecz on od­powiedział: Bądźcie spokojni, nie bójcie się! To wasz Bóg, Bóg wa­szego ojca, powkładał je do waszych worków. Wasze pieniądze dotarły do moich rąk. Potem przyprowadził do nich Symeona. 24 Gdy zostali wprowadzeni do domu Józefa, [za­rządca] podał im wody do umycia nóg i kazał nakarmić ich osły. 25 Nim jeszcze Józef nadszedł około południa, wyłożyli swoje podarki. Potem dowiedzieli się, że mają tam zostać na wspólnym posiłku.

26 Gdy wszedł do domu Józef, wręczyli mu podarki, które ze sobą przywieźli, i pokłonili mu się aż do ziemi. 27 Dowiedziawszy się, co u nich słychać, zapytał: A czy dob­rze się czuje wasz stary ojciec, o którym opowiadaliście? Czy jeszcze żyje? 28 Odpowiedzieli mu: Twój sługa, ojciec nasz, czuje się dobrze, dotąd żyje. I znów skłonili się aż do samej ziemi. 29 Potem [Józef] spojrzawszy na swojego brata Beniamina, syna także jego matki, zapytał: Czy to jest ten wasz najmłodszy brat, o którym mi opo­wiadaliście? I zaraz dodał: Łaska Boża niech będzie z tobą, mój synu! 30 I wyszedł Józef szybko, bo nie mógł już opanować wzruszenia na widok brata; był bliski płaczu. Zam­knął się tedy we własnej komnacie, by się tam swobodnie wypłakać. 31 Potem otarł starannie twarz, wrócił, opanował się i polecił, żeby wnoszono jedzenie. 32 Przyniesiono więc potrawy, oddzielnie dla niego, oddzielnie dla nich i oddzielnie także dla Egipcjan zasiadających z nimi do stołu. Egipcjanom nie wolno bowiem było zasiadać do stołu razem z Hebrajczykami, gdyż byłaby to dla Egipcjan rzecz nie do przyjęcia. 33 Józef kazał im zająć miejsca przed sobą, i to w taki spo­sób, że pierworodny zasiadł na pierwszym miejscu, a najmłodszy - na ostatnim. Zdziwieni tym, spo­glądali z niepokojem jeden na dru­giego. 34 Potem polecił postawić przed nimi dania z własnego stołu. Potrawy zaniesione Beniaminowi pięciokrotnie przewyższały ilością to, co podawano innym. I pili z nim w radosnym nastroju.

44

1 Potem wydał Józef zarządcy swego domu takie polecenie: Nasyp w worki tych ludzi tyle zboża na chleb, ile tylko będą mogli unieść, a na sam wierzch włóż każdemu do worka z powro­tem pieniądze. 2 Do worka zaś naj­młodszego z nich włóż puchar, ten srebrny, razem z pieniędzmi, które dał on za zboże. Zrobił więc tak, jak Józef mu rozkazał. 3 Rankiem, kie­dy zaczęło się rozwidniać, wyprawił ich wszystkich razem z ich osłami w drogę. 4 Ale nie zdołali jeszcze oddalić się bardzo od miasta, kiedy Józef powiedział do zarządcy swo­jego domu: Ruszaj w drogę za tymi ludźmi, a gdy ich dopędzisz, powie­dz tak: Dlaczego odpłaciliście mi złem za dobro, kradnąc puchar ze srebra? 5 Jest to puchar, z którego pije mój pan i którego używa do wróżenia. Dopuściliście się wiel­kiego zła. 6 Zarządca domu dopędził ich i powiedział wszystko tak, jak mu polecono. 7 A oni na to: Jakże pan nasz może coś takiego mówić? Nigdy słudzy twoi, o panie, nie mog­liby uczynić czegoś podobnego. 8 Popatrz, przecież te pieniądze, które zna­leźliśmy w naszych wor­kach ze zbożem, sami przynieś­liśmy na powrót z Kanaanu. Jakżeż mogliś­my wobec tego kraść w domu twojego pana złoto lub srebro? 9 Niech umrze ten spośród twoich sług, u którego znajdzie się puchar! Nam wszystkim nie pozostanie też wtedy nic innego, jak stać się nie­wolnikami naszego pana. 10 Dobrze - odpowiedział. - Niech się stanie, jak mówicie. U kogo znajdziemy pu­char, ten będzie moim niewolni­kiem. Reszta zaś pozostanie już wolna od wszelkiej kary. 11 Każdy zatem złożył czym prędzej swój wo­rek na ziemię i otworzył go, 12 a on przeszukiwał wszystkie, za­czynając od worka, który należał do najstar­szego. Zatrzymał się przy najmłod­szym. I właśnie w worku Beniamina znalazł puchar.

13 Rozdarli wszyscy swoje szaty, po czym załadowali znów wszystko na osły i powrócili do miasta. 14 Kie­dy Juda i jego bracia weszli do do­mu Józefa, on jeszcze tam był. Upadli więc przed nim na ziemię, 15 a Józef powiedział do nich: Cóżeś­cie to zrobili? Czyż nie wiedzieliście, że posiadam dar jasnowidzenia? 16 A na to Juda: Cóż my możemy teraz po­wiedzieć naszemu panu? Co możemy przedłożyć na nasze usprawie­dliwienie? Sam Bóg wyjawił winę twoich sług. Słusznie więc staliśmy się niewolnikami naszego pana, my wszyscy, a zwła­szcza ten, u którego został znale­ziony puchar. 17 Ale Józef odpowie­dział: Na to nie mogę się zgodzić w żadnym wypadku. Moim niewol­nikiem będzie tylko ten, u którego puchar został znaleziony. Wszyscy pozostali spokojnie wra­cajcie do waszego ojca.

18 Wtedy wystąpił Juda i powie­dział: Panie mój, pozwól słudze twemu wyznać coś otwarcie i nie pogniewaj się na mnie, bo przecież ty jesteś jak sam faraon. 19 Pytał mój pan swoje sługi, czy mają ojca lub braci. 20 Odpowiedzieliśmy naszemu panu, że mamy ojca, już staruszka, i małego brata, który się urodził, gdy ojciec był już w pode­szłym wieku. [Brat ten] miał jeszcze jednego brata, który już jednak umarł. Tylko on jeden więc pozostał z tej samej matki i dlatego jego ojciec bardzo go miłuje. 21 Ale ty zażądałeś od nas, żebyśmy go tu sprowadzili; byś mógł zobaczyć go na własne oczy. 22 Wtedy powie­dzie­liśmy do naszego pana: Chłopiec nie może opuścić swego ojca. Jeśli odejdzie od ojca, to ojciec umrze. 23 Ale ty powiedziałeś do twoich sług: Bez waszego najmłodszego brata nawet nie macie co pokazy­wać mi się na oczy. 24 Kiedyśmy wrócili do twojego sługi, naszego ojca, opowiedzieliśmy mu o wszys­tkim, co nam polecił nasz pan. 25 A kiedy ojciec nasz powiedział: Kupcie jeszcze raz trochę zboża na chleb, 26 odrzekliśmy: Nie możemy się tam udać inaczej niż tylko z na­szym najmłodszym bratem. Nie możemy się owemu człowiekowi nawet pokazać na oczy bez naszego najmłodszego brata. 27 Na to od­rzekł nasz ojciec, twój sługa: Wie­cie, że moja żona urodziła mi dwóch synów. 28 Jeden odszedł ode mnie [i nie powrócił], a ja dawno już sobie powiedziałem, że z pewnością zos­tał rozszarpany [przez dzikie zwie­rzęta]. Nie widziałem go już nigdy więcej. 29 Teraz zabieracie mi jeszcze i tego. A jeśli przydarzy mu się jakieś nieszczęście, to z waszej winy ja, starzec siwowłosy, zejdę do grobu ze smutku. 30 Jeżeli więc ja teraz wrócę do twojego sługi, moje­go ojca, nie przyprowadzając ze sobą chłopca, do którego tak przyl­gnął on całym swoim sercem, 31 i jeżeli on zobaczy, że nie ma [przy mnie] chłopca, to na pewno wyzio­nie ducha. W ten sposób twoi słu­dzy sprawią, że ich ojciec, starzec siwowłosy, zejdzie do grobu ze smutku. 32 Ja, twój sługa, wziąłem na siebie odpowiedzialność za chłopca wobec ojca. Po­wiedziałem mianowicie: Jeśli nie sprowadzę ci go tu z powrotem, wina wobec ojca ciążyć będzie na mnie po wszystkie dni mojego życia. 33 Dlatego niech raczej ja, sługa twój, pozostanę jako niewolnik zamiast chłopca, które­mu niech będzie wolno wrócić do domu z braćmi. 34 Jakże bowiem miałbym stanąć przed ojcem, nie mając obok siebie chłopca? Nie mógłbym patrzeć na nieszczęście, które miałby przeżywać mój ojciec.

45

1 Józef nie mógł już dłużej opanować wzruszenia, a nie chcąc go okazać sto­jącym wokół niego, zawołał: Niech wszyscy stąd odejdą. Nie było więc już nikogo [z obcych], kiedy Józef pozwolił wresz­cie poznać się swoim braciom. 2 Zaczął tak głośno szlochać, że aż Egipcjanie słyszeli. Dowiedziano się o tym również na dworze faraona. 3 W końcu powiedział Józef do swo­ich braci: Ja jestem Józef. Czy żyje jeszcze mój ojciec? Ale jego bracia nie byli w stanie wypowiedzieć nawet jednego słowa, tak bardzo się przerazili. 4 Rzekł tedy Józef do swo­ich braci: Podejdźcie wreszcie bliżej. Kiedy się zbliżyli, powiedział: Ja jestem Józef, wasz brat, którego sprzedaliście do Egiptu. 5 Ale nie martwcie się już więcej i nie trapcie się tym, żeście mnie sprzedali. Bóg mnie tu przysłał przed wami, żeby wam uratować życie. 6 Już dwa lata klęska głodu nęka cały kraj. Upły­nie jeszcze pięć lat, zanim można będzie zacząć orać i zbierać plony. 7 Bóg posłał mnie przed wami, aby przynajmniej część spośród was uratować w waszym kraju i pomóc wam doczekać powszechnego oca­lenia. 8 Tak więc nie wyście mnie tu wysłali, ale Bóg. On to uczynił mnie jakby ojcem samego faraona, zarządcą jego domu, a nawet wład­cą całego Egiptu. 9 Wracajcie szyb­ko do mojego ojca i powiedzcie mu tak: Twój syn Józef to ci ma do prze­kazania: Bóg uczynił mnie władcą całego Egiptu. Przybywaj co rychlej do mnie, nie zatrzymując się nig­dzie! 10 Będziesz mógł osiąść w zie­mi Goszen, blisko mnie. Możesz ze sobą zabrać swoich synów razem z ich dziećmi, stadami owiec, kozłów i bydła oraz cały dobytek, który do ciebie należy. 11 Tam [w ziemi Go­szen] będę miał pieczę nad tobą; klęska głodu będzie bowiem trwała jeszcze pięć lat. W ten sposób ani ty z całą rodziną, ani cały twój doby­tek nie poniesiecie żadnej szkody. 12 Tak więc wy sami, a także mój brat Beniamin, widzicie teraz na własne oczy, że ja z wami rozma­wiam. 13 Opowiedzcie mojemu ojcu o wysokim urzędzie, jaki piastuję w Egipcie, i o wszystkim, coście tu widzieli. Pośpieszcie się też, żeby co prędzej sprowadzić tu mojego ojca. 14 Potem rzucił się na szyję swojemu bratu Beniaminowi i zaczął płakać. Płakał również Beniamin, ściskając swojego brata. 15 Płacząc, ucałował Józef wszystkich braci, po czym za­częła się długa rozmowa.

16 Tymczasem wśród dworzan faraona rozeszła się wiadomość, że przybyli bracia Józefa. Cieszył się z tego faraon i jego słudzy. 17 Potem rzekł faraon do Józefa: Wydaj two­im braciom następujące polecenie: Zróbcie tak: Załadujcie worki na wasze zwierzęta i ruszajcie z powro­tem do Kanaanu. 18 Zabierzcie stamtąd waszego ojca z całą rodzi­ną i przyjdźcie do mnie. Oddam wam najlepsze pola w Egipcie. Będziecie korzystali z najlepszych owoców tego kraju. 19 Powiesz im prócz tego: Zróbcie również tak: Zabierzcie z Egiptu wozy dla wa­szych dzieci i żon; niech wsiądzie też na wóz wasz ojciec i przybywa z wami. 20 Niech wam nie będzie żal mienia, które będziecie musieli zos­tawić. Do was będzie należeć wszy­stko, co najcenniejsze w Egipcie.

21 Tak też postąpili synowie Izraela. Z polecenia faraona przeka­zał im Józef wozy i zaopatrzenie na całą drogę. 22 Ponadto każdemu po­darował odświętne szaty, a Benia­minowi - trzysta srebrników i pięć szat świątecznych. 23 Swojemu ojcu posłał dziesięć osłów obładowanych wszystkim, co najcenniejsze w Egipcie, oraz dziesięć oślic dźwi­gających worki pełne zboża i chle­ba, i wszystko, co mogłoby mu być potrzebne w czasie podróży. 24 I po­żegnał się z braćmi. Kiedy już wyru­szali w drogę, powiedział im jeszcze: A tylko nie kłóćcie się podczas drogi!

25 Wyruszyli tedy z Egiptu i przyszli do swego ojca, Jakuba. 26 Powiedzieli mu przede wszystkim, że Józef żyje i że zarządza całym Egiptem. Ale Jakuba nie poruszyła ta wiadomość i wcale im nie wierzył. 27 Gdy mu jednak powtórzyli to wszystko, co im powiedział Józef, gdy następnie zobaczył na własne oczy wozy, przysłane przez Józefa, aby jego, Jakuba, zabrać nimi do Egiptu, żywiej zaczęło bić serce Jakuba, ich ojca. 28 Powiedział więc Izrael: Wystarczy! Wiem, że żyje jeszcze mój syn Józef. Pragnę udać się tam i zobaczyć go, nim umrę.

 

Rodzina Jakuba w Egipcie: 46,1-47,12

46

1 Ruszył tedy Izrael w drogę z całym swoim dobytkiem. Dotarł do Beer-Szeby, gdzie złożył ofiarę ku czci Boga swego ojca, Iza­aka. 2 W czasie pewnego widzenia nocnego rzekł Bóg do Izraela: Jaku­bie, Jakubie! A on od­powiedział: Oto jestem! 3 Mówił Bóg: Ja jestem Bogiem twojego ojca. Nie lękaj się, idź do Egiptu. Uczynię cię tam ojcem wielkiego narodu. 4 Ja sam pójdę z tobą do Egiptu i wyprowa­dzę cię stamtąd, a Józef zamknie ci oczy.

5 Potem opuścił Jakub Beer-Szebę. Synowie Izraela umieścili ojca, jego dzieci i żony na wozach, które przysłał faraon, by się nimi wyprawili w drogę. 6 Zabrali ze sobą bydło i wszystko, czego zdołali się dorobić w Kanaanie, i udali się do Egiptu Jakub i cała jego rodzina. 7 Prowadził ze sobą do Egiptu całe swoje potomstwo, wszystkich sy­nów i wnuków, córki i wnuczki.

8 A oto imiona synów Izraela, czyli synów Jakuba, którzy przybyli do Egiptu: Ruben, pierworodny syn Jakuba. 9 Synowie Rubena: He­noch, Pallu, Chesron i Karmi. 10 Synowie Symeona: Jemuel, Ja­min, Ohad, Jakim, Sochar i Szaul, syn Kananejki. 11 Synowie Lewiego: Gerszon, Kehat i Merari. 12 Synowie Judy: Er, Onan, Szela, Peres i Ze­rach; lecz Er i Onan zmarli jeszcze w Kanaanie. Synowie Peresa: Ches­ron i Chamul. 13 [Nadto] synowie Issachara: Tola, Puwwa, Hiob i Szimron. 14 Synowie Zabulona: Sered, Elon i Jachleel. 15 Wszys­tkich tych synów urodziła Jaku­bowi w Paddan-Aram Lea. Prócz tego miał Jakub córkę Dinę, rów­nież zrodzoną przez Leę. Wszyst­kich razem synów i córek było trzy­dzieścioro troje.

16 Synowie Gada: Sifion, Chaggi, Szuni, Esbon, Eri, Arodi i Areli. 17 Synowie Asera: Jimna, Jiszwa, Jiszwi,Beria. Ich siostrą była Serach. Synami Berii byli: Cheber i Malkiel. 18 Były to dzieci Zilpy, którą Laban dał jako niewol­nicę swojej córce Lei. Zilpa urodziła Jakubowi wszystkich razem szes­naścioro dzieci.

19 Synowie Racheli, żony Jaku­ba: Józef i Beniamin. 20 W Egipcie przyszli Józefowi na świat synowie Manasses i Efraim, których uro­dziła mu Asenat, córka Poti Fera, kapłana z On. 21 Synowie Benia­mina: Bela, Beker, Aszbel, Gera, Naaman, Echi, Rosz, Muppim, Chuppim i Ard. 22 Wszystkie te dzieci - razem czternaścioro - uro­dziła Jakubowi Rachel.

23 Synem Dana był Chuszim, 24 a synami Neftalego - Jachseel, Guni, Jeser i Szillem. 25 Byli to synowie Bilhy, którą Laban dał jako niewolnicę swojej córce Racheli. Bilha urodziła Jakubowi łącznie siedmioro dzieci.

26 Wszystkich osób, które dotar­ły do Egiptu, a wy­wodziły się od Jakuba, było - nie licząc żon synów Jakuba - sześćdziesiąt sześć. 27 Do­chodzi do tego dwóch synów Józefa, którzy urodzili się już w Egipcie. Wszystkich razem, którzy - wywo­dząc się z domu Jakuba - przybyli do Egiptu, było siedemdziesiąt osób.

28 Jakub wysłał przed sobą do Goszen Judę, aby uprzedził Józefa o jego przybyciu. Potem wszyscy nadciągnęli do Goszen. 29 Józef kazał przygotować do drogi swój wóz i ruszył w kierunku Goszen na spotkanie ze swoim ojcem, Izra­elem. A kiedy się z nim spotkał, rzucił mu się na szyję i długo pła­kał. 30 A Izrael powiedział do Józefa: Teraz już mogę umrzeć, skoro znów dane mi było oglądać twoje oblicze i wiem, że jesteś przy życiu. 31 A Jó­zef tak odezwał się do swoich braci i do wszystkich domowników swo­jego ojca: Pójdę i doniosę faraonowi, że oto przyszli do mnie moi bracia i wszyscy żyjący w Kanaanie domo­wnicy mojego ojca. 32 Ludzie ci są pasterzami, hodowcami trzód. Sprowadzili tu ze sobą wszystkie, jakie tylko mieli, trzody owiec, kóz i bydła. 33 Faraon z pewnością każe was przywołać i zapyta, czym się zajmujecie. 34 Wtedy powiedzcie: Słudzy twoi byli od młodości i są nadal pasterzami. Tym też trudnili się już nasi ojcowie. I tylko wtedy będziecie mogli osiąść na stałe w Goszen. Egipcjanie bowiem czują odrazę do wszystkich pasterzy.

47

1 Poszedł tedy Józef do faraona i tak mu powiedział: Mój ojciec i moi bracia wraz z trzo­dami owiec, kóz i bydła i z całym swoim dobytkiem przybyli tu z Ka­naanu. Obecnie znajdują się w Go­szen. 2 Spośród swoich braci wybrał pięciu i przyprowadził ich do fara­ona. 3 A faraon natychmiast zapytał braci Józefa, czym się zajmują. Na to oni: Pasterzami owiec i kóz są twoi słudzy. Tym samym zajmowali się już nasi ojcowie. 4 I dalej tak mówili do faraona: Przybyliśmy tu i pragnęlibyśmy tu osiąść jako cudzoziemcy. W Kanaanie zabrakło już pastwisk dla trzód sług twoich, bo dotkliwa klęska głodu nawie­dziła nasz kraj. Dlatego słudzy twoi chcieliby osiąść w Goszen. 5 Wtedy powiedział faraon do Józefa: Tak więc przyszli do ciebie twój ojciec i bracia. 6 Egipt stoi dla was otwo­rem. Pozwól twemu ojcu i braciom osiedlić się w najlepszej części tego kraju! Mogą osiąść w ziemi Goszen. A jeśli kilku z nich uznasz za dziel­nych ludzi, możesz im powierzyć troskę o moje trzody.

7 Potem przyprowadził Józef swego ojca i przedstawił go farao­nowi. Jakub pozdrowił faraona życzeniem błogosławieństwa, 8 a fa­raon tak przemówił do Jakuba: Ile masz lat? 9 Jakub odpowiedział na to faraonowi: Moje pielgrzymowa­nie trwa na ziemi sto trzydzieści lat. Niezbyt długie, ale pełne nieszczęść były lata mojego pielgrzymowania; nie dorównują one liczbą dni piel­grzy­mowaniu mojego ojca. 10 Poże­gnał Jakub faraona, życząc mu błogosławieństwa. 11 Potem Józef osiedlił swojego ojca i braci; wska­zał im tereny do zajęcia w Egipcie, w najżyźniejszej części tego kraju, to jest w krainie Ramzesa, zgodnie z poleceniem faraona. 12 Józef zao­patrywał swego ojca i swoich braci oraz wszystkich ich domowników w taką ilość chleba, jaka była pot­rzebna - stosownie do liczby dzieci.

 

Rządy Józefa w Egipcie: 47,13-26

13 W całym kraju nie było już żadnego pożywienia i głód bardzo dawał się [wszystkim] we znaki. Egipt i Kanaan były udręczone klęs­ką głodu do ostatecznoś­ci. 14 Wszel­kie pieniądze, które uzyskano ze sprzedaży zboża w Egipcie i w Ka­naanie, gromadził Józef i przeka­zywał do pałacu faraona. 15 W koń­cu zabrakło ludziom pieniędzy w Egipcie i w Kanaanie. Śpieszyli tedy do Józefa wszyscy Egipcjanie i mówili: Daj nam chleba! Czyż mamy konać na twoich oczach? Nie mamy już pieniędzy. 16 A Józef mówił do nich: Przypędźcie tu swoje bydło, a ja dam wam za nie chleba, skoro już nie macie pieniędzy. 17 Tak więc przypędzali do Józefa swoje stada, a on sprzedawał im chleb za konie, za stada owiec, kóz, wołów i osłów. I tak dostarczał owego roku ludziom chleba w za­mian za ich żywy dobytek. 18 Rok ten dobiegł końca, a w następnym roku przyszli i powiedzieli do niego: Nie zamierzamy ukrywać, że dawno już skończy­ły się nam pieniądze, a cały nasz żywy dobytek znalazł się w posiadaniu naszego pana. Nie pozostało już - jak pan nasz widzi to dobrze - nic prócz nas samych i naszych pól. 19 Dlaczegóż mamy ginąć na twoich oczach my sami i nasze pola? Bierz nas i nasze pola w zamian za chleb. My sami razem z naszymi polami chcemy być poży­teczni dla faraona. Daj nam tylko tyle ziarna, ile potrzeba do zasie­wów, a to wystarczy nam do przetr­wania i nasze pola nie będą leżały odłogiem. 20 Wykupił więc Józef dla faraona wszelką ziemię uprawną w całym Egipcie. Egipcjanie bowiem sprzedawali wszystkie swoje pola, gdyż zmuszał ich do tego głód. W ten sposób cały kraj stał się włas­nością faraona. 21 Wszystkich mie­szkańców zaś, od jednego krańca Egiptu do drugiego, [Józef] uczynił jego niewolnikami. 22 Nie wyku­py­wał tylko ziemi należącej do kap­łanów, gdyż kapłani mieli prawo do utrzymywania się z zasiłków fara­ona. Otrzymywali stałe zaopatrze­nie, które im zapewniał faraon. Dlatego nie potrzebowali sprzeda­wać swoich pól.

23 Wtedy powiedział Józef do całego ludu: Popatrzcie, nabyłem już dla faraona was samych i wasze pola. Macie tu ziarno, obsiewajcie wasze pola! 24 Ze zbiorów oddacie kiedyś jedną piątą faraonowi, ale cztery części pozostaną dla was na kolejne zasiewy i na chleb dla was oraz dla wszystkich waszych domo­wników i waszych dzieci. 25 Na to oni odrzekli: Uratowałeś nam życie. Jeśli znaleźliśmy łaskę w oczach naszego pana, to niech nam wolno będzie pozostać sługami faraona. 26 I tak ustanowił Józef prawo, obo­wiązujące w Egipcie aż do dnia dzi­siejszego, na mocy którego z każ­dego uprawianego pola piąta część zbiorów należy się faraonowi. Tylko uprawne pola kapłanów nie stano­wią własności faraona.

 

Ostatnia wola Jakuba: 47,27-48,22

27 Osiedli zatem Izraelici w Egip­cie, w ziemi Goszen. Zadomowili się tam, a że byli płodni, przybywało ich coraz więcej. 28 Jakub żył w Egipcie jeszcze siedemnaście lat, a gdy umierał, wszystkie dni jego życia wynosiły sto czterdzieści sie­dem lat. 29 A kiedy nadszedł czas jego śmierci, zawołał swojego syna Józefa i powiedział do niego: Jeżeli mi dobrze życzysz, to połóż mi rękę pod biodro na znak, że będziesz mi wierny i uszanujesz moją wiarę! Proszę cię, żebym nie został pocho­wany w Egipcie. 30 Kiedy umrę, za­bierz moje ciało z Egiptu i pochowaj je pomiędzy grobami moich ojców. A on powiedział: Zrobię wszystko tak, jak tego pragniesz. 31 Wtedy rzekł Jakub: Złóż mi na to przy­sięgę! I złożył mu tę przysięgę. Wtedy Izrael osunął się na wezgło­wie swego łoża.

48

1 Po jakimś czasie doniesiono Józefowi, że jego ojciec, Jakub, zachorował. Wziął tedy Józef ze sobą swoich obydwu synów, Manassesa i Efraima, 2 i kazał donieść Jakubowi: Przy­szedł do ciebie twój syn Józef. Izrael zebrał siły i podniósł się na łożu. 3 Wtedy powiedział Jakub do Józe­fa: Bóg Wszechmocny ukazał mi się w Luz, w Kanaanie, i zostawił mi swoje błogosławieństwo. 4 Powie­dział do mnie tak: Uczynię cię płod­nym i rozmnożę twoje potomstwo, i sprawię, że staniesz się ojcem bar­dzo wielu narodów, a ten kraj dam twojemu potomstwu na wieczną własność. 5 Dlatego obaj twoi syno­wie urodzeni w Egipcie są moimi potomkami. Efraim i Manasses są tak samo moimi [synami] jak Ruben i Symeon. 6 Natomiast całe potomstwo, które po nich za twoją sprawą przyszło na świat, będzie należeć do ciebie. Będą się nazy­wać według imion ich braci, zgod­nie z przypadającą im częścią ich dziedzictwa. 7 Kiedy wyruszałem z Paddan-Aram, w drodze zmarła mi, jeszcze w Kanaanie, Rachel. Byliśmy już bardzo niedaleko od Efrata. Pochowałem ją tam, przy drodze do Efrata, które nazywa się dziś Betlejem.

8 A zobaczywszy synów Józefa, Izrael zapytał: Kim są ci? 9 Na to rzekł do swego ojca Józef: To są synowie, którymi mnie Bóg obda­rzył. Wtedy powiedział Izrael: Niech przyjdą tu, to ich pobłogosławię. 10 Oczy Izraela poblakły już ze sta­rości i widział bardzo źle. Przywołał do siebie synów Józefa, ucałował ich i uściskał. 11 Potem powiedział Izrael do Józefa: Nie wierzyłem już, że będzie mi dane jeszcze kiedy­kolwiek ciebie oglądać, a oto Bóg sprawił, że patrzę teraz nawet na twoje potomstwo. 12 Józef kazał im powstać - bo klęczeli [przed Jaku­bem] - a oni [wstali i] pokłonili się aż do ziemi. 13 Potem polecił Józef stanąć Efraimowi po swojej prawej, a po lewej stronie Izraela, Manas­sesowi zaś po swojej lewej, a po pra­wej stronie Izraela, i tak przypro­wadził ich do niego. 14 Izrael wycią­gnął prawą rękę i położył ją na głowie Efraima, chociaż ten był młodszy, a lewą rękę wyciągnął i krzyżując z prawą, położył na głowie Manassesa, choć Manasses był pierworodnym. 15 I błogosławił Józefa, mówiąc:

Bóg, przed którym kroczyli / swoimi drogami nasi ojcowie, Abraham i Izaak, / Bóg, który był od początku i jest / aż do dzisiaj moim stróżem,

16 Anioł, który mnie ratował od wszelkich nieszczęść - / niech błogosławi tych młodzieńców! / Niech przez nich dalej trwa imię moje, / a także imiona moich ojców, Abrahama i Izaaka! / Niech się zaroi od nich jak od ryb w wodzie!

17 Kiedy Józef zobaczył, że jego ojciec położył swoją prawą rękę na głowie Efraima, obruszył się, poch­wycił rękę ojca, usiłując ją zabrać znad głowy Efraima i położyć na głowie Manassesa. 18 Powiedział przy tym do Izraela: Nie tak, ojcze! Ten drugi jest pierworodnym; połóż swoją prawą rękę na jego głowie! 19 Ale jego ojciec nie chciał tego uczynić. Powie­dział: Wiem, mój synu, wiem; on, ten właśnie stanie się ojcem całego narodu, on też bę­dzie wielki. Lecz jego młodszy brat będzie jeszcze większy niż on, a jego potomkowie dadzą początek mnós­twu narodów. 20 I tego dnia powta­rzał nad nimi swoje błogosławień­stwo, mówiąc:

W imię twoje Izrael będzie / udzielał błogosławień­stwa i tak będzie mówił: / Niech Bóg uczyni ci tak jak / Efraimowi i Manassesowi.

21 Tak więc sam Izrael wysunął Efraima przed Manassesa. Potem powiedział do Józefa: Oto ja muszę już umierać, ale Bóg będzie z wami i sprowadzi was na powrót do kraju waszych ojców. 22 Tobie daję o jedną wyżynę więcej niż twoim braciom. Daję ci to, co za pomocą mojego mie­cza i łuku wydarłem z rąk Amo­rytów.

 

Błogosławieństwa Jakuba: 49,1-27

49

1 Jakub przywołał do siebie swoich synów i powiedział do nich tak: Zbierzcie się tu razem. Chcę wam powiedzieć, co was cze­ka w przyszłości.

2 Zejdźcie się razem, synowie Jakuba, / i posłuchajcie Izraela, / posłuchajcie ojca waszego!

3 Ruben, mój pierworodny! / Tyś moją mocą i pierwszym owocem mojej męskiej siły, / większy od innych dumą, większy mocą,

4 gotujący się jak [wrząca] woda. / Ale nie będziesz pierwszy, / bo wszedłeś do łoża swojego ojca / i zbezcześciłeś wtedy moje łoże.

5 Symeon i Lewi, bracia! / Ich miecze są narzędziami gwałtu.

6 Nie mogę przynależeć do ich grona, / nie przylgnę sercem do ich knowań. / Bo w swoim gniewie mordowali ludzi, / a dla zwykłej swawoli / ranili nierozumnie zwierzęta.

7 Niech będzie przeklęty ich gniew, / bo tak bardzo gwałtowny! / [Niech będzie przeklęta] ich gwał­towność, / co wiedzie do okrucieństwa! / Podzielę ich w Jakubie, / rozproszę w Izraelu.

8 Judo, będą cię wysławiać twoi bracia, / gdyż twoją ręką trzymasz / za kark twoich wrogów, / a synowie twojego ojca / na twarz przed tobą padają.

9 Judo, lwie młody! / Dzięki zdobytym łupom / stałeś się potężny, mój synu. / Czai się, jest gotowy zawsze do skoku jak lew, / jak [rozdrażniona] lwica. / Któż się odważy / jeszcze go drażnić?

10 Berła nikt Judy nie pozbawi, / nikt nie zabierze laski pasterskiej / spomiędzy jego kolan, / dopóki nie przyjdzie ten, / do którego ona należy / i któremu będą poddane w posłuszeństwie narody.

11 Przywiąże on mocno / w winnicy swoje juczne zwierzę, / swojego osła u winnych latorośli. / Swoje szaty będzie prał w winie, / swój płaszcz - we krwi winnych jagód.

12 Od wina będą mu błyszczeć oczy, / białe będą jak mleko jego zęby.

13 Zabulon osiadł nad brzegiem morza, / tam gdzie dobijają okręty, / a jego krańce sięgają Sydonu.

14 Issachar, jak osioł o silnych kościach, / wyleguje się zadufany w moc swoją.

15 Już się przekonał, jak błogi jest spokój, / jak życzliwy mu kraj cały. / Ale i on ugnie się pod brzemieniem / i będzie jak niewolnik zmuszany do pracy.

16 Dan będzie sędzią dla swojego narodu / jako jeden ze szczepów izraelskich.

17 Będzie on jak wąż czyhający na drodze, / jak żmija jadowita na ścieżce, / która kąsa pęciny konia / i sprawia, że jeździec spada na ziemię.

18 Tylko na Twoją pomoc / czekam, o Panie.

19 Gad będzie celem napaści zbójów, / ale on będzie atakował ich pięty.

20 Aser wsławił się tłustością pokarmów, / od niego pochodzą królewskie przysmaki.

21 Neftali jest jak łania na wolności, / potrafi wypo­wiadać pełne wdzięku słowa.

22 Józef, latorośl już owocująca, / jak drzewo nad źródłem / wydające owoce albo jak pęd winorośli / pnący się po murze.

23 Prześladują go i nękają, / i mierzą w niego strza­łami.

24 Jego łuk jest mocno napięty, / ramiona wyciągnięte i dłonie. / Siła jego pochodzi z mocy Jakuba, / od Jakuba wywodzi się pasterz, skała Izraela,

25 od Boga twojego ojca. / On będzie cię wspierał. / Bóg Wszechmocny będzie ci błogosławił / błogo­­sła­wieństwem z niebios wysokich, / błogosławień­stwem z otchłani głębokich, / błogosławieństwem piersi i łona.

26 Błogosławieństwo od twego ojca przewyższa / błogosławieństwo najstarszych pagórków / i pragnienia odwiecznych wzniesień. / Niech takie błogosławieństwo / zstąpi na głowę Józefa, / na głowę najgodniejszego / pośród jego braci.

27 Beniamin jest jak wilk drapieżny; / rozszarpuje swą zdobycz co ranka, / a wieczorem rozdziela / to, co upolował.

 

Śmierć i pogrzeb Jakuba: 49,28-50,13

28 Wszyscy wyliczeni tu - to przywódcy dwunastu szczepów izraelskich. Tak mówił do nich ojciec ich, gdy im błogosławił. Przy­chodzili do niego, a on każdego obdarzał stosownym błogosławień­stwem. 29 Ponadto wydał im nastę­pujące polecenie: Odcho­dzę, aby połączyć się z moimi przodkami. Pochowajcie mnie obok moich ojców w jaskini, która znajduje się na polu Chetyty Efrona, 30 w pie­czarze na polu Makpela, niedaleko Mamre w Kanaanie. Pieczarę tę, ra­zem z całym polem, kupił Abraham od Efrona Chetyty jako grób na włas­ność i przezna­czył na cho­wa­nie swoich zmarłych. 31 Pochowano już tam Abrahama i jego żonę Sarę oraz Izaaka i jego żonę Rebekę; pochowano tam także Leę. 32 Całe pole, razem ze znajdującą się na nim jaskinią, kupione od Chetytów, przeszło na naszą własność.

33 Wydawszy takie polecenie swoim synom, Jakub podciągnął swoje nogi na łoże i wkrótce skonał, odchodząc w ten sposób do swoich przodków.

50

1 Wtedy Józef pochylił się nad swoim ojcem, płakał i całował go. 2 Potem wydał polece­nie lekarzom, którzy pozostawali pod jego władzą, aby zabalsamo­wali [ciało] jego ojca. Lekarze zaczęli tedy balsamować Izraela. 3 Po­trze­bowali na to czterdziestu pełnych dni - tak długo trwało balsamo­wanie; natomiast opłakiwano śmierć Jakuba w Egipcie aż przez siedemdziesiąt dni. 4 A kiedy już minęły dni żałoby, powiedział Józef do ludzi z otoczenia faraona: Jeżeli jesteście mi życzliwi, to zechciejcie przekazać faraonowi następującą sprawę: 5 Mój ojciec kazał mi naj­pierw złożyć przysięgę, a potem po­wiedział: Ja już wkrótce umrę. Pochowacie mnie w grobie, który sobie już przygotowałem w Ka­na­anie; tam mnie pochowacie! Chciał­bym więc się tam teraz udać i po­chować mego ojca. Potem wrócę tu znowu. 6 Odpowiedział faraon: Idź i pochowaj twojego ojca, tak jak mu to poprzysiągłeś.

7 Wyruszył więc Józef, aby pog­rzebać swego ojca. Towarzyszyli mu wszyscy dworzanie faraona, starsi jego dworu i cała starszyzna egip­ska; 8 ponadto wszyscy domownicy Józefa, jego bracia, a także wszyscy domownicy jego ojca. W Goszen zostały tylko dzieci, owce, kozy i bydło. 9 Wozy i jeźdźcy również ruszyli w drogę, tak że utworzyła się wielka karawana. 10 Kiedy przy­byli do Goren-Haatad, położonego po drugiej stronie Jordanu, odpra­wili tam bardzo uroczysty obrzęd żałobny. Opłakiwanie zmarłego ojca trwało siedem dni. 11 Miesz­kańcy tamtejszych okolic, Kananej­czycy, przypatrując się uroczys­tościom żałobnym w Goren-Haatad, mówili: Prawdziwie nie­zwykła jest ta żałoba Egipcjan. Dlatego miejscowości tej nadano nazwę Abel-Misraim [to znaczy: smutek egipski]. Znajduje się ona po drugiej stronie Jordanu.

12 Synowie Jakuba uczynili za­tem ze swoim ojcem tak, jak sobie życzył. 13 Przenieśli go do Kanaanu i pochowali w grocie leżącej w oko­licach Mamre na polu Makpela, kupionym na własność przez Abra­hama od Chetyty Efrona i przez­naczonym na chowanie zmarłych.

 

Ostatnie lata i śmierć Józefa: 50,14-26

14 Pochowawszy ojca, Józef wrócił do Egiptu, a z nim jego bracia oraz wszyscy, którzy brali udział w pogrzebie Jakuba.

15 A po śmierci ojca bracia Józefa zaczęli mówić między sobą: Oby tylko Józef nie okazał się teraz mściwy wobec nas i nie zechciał nam odpłacić złem za zło, które myśmy mu wyrządzili. 16 Dlatego też przekazali Józefowi taką wiado­mość: Twój ojciec, zanim umarł, wydał nam takie polecenie: 17 Po­wiedzcie Józefowi: Przebacz twoim braciom ich przestępstwa i winy. Rzeczywiście dopuścili się wielkiego zła wobec ciebie. Ale przebacz winy sługom Boga twojego ojca! Gdy Józef to usłyszał, nie mógł się pows­trzymać od płaczu. 18 Wtedy jego bracia sami przyszli do niego, upa­dli przed nim na twarz i powie­dzieli: Oto jesteśmy tu i pragniemy zostać twoimi niewolnikami. 19 Ale Józef odpowiedział im: Nie bójcie się! Czyż ja mam zastępować wam Boga? 20 Wy mieliście, co prawda, wobec mnie złe zamiary, ale Bóg od początku chciał przez wasze postę­powanie doprowadzić do dobra, które dziś wszyscy widzimy: oto ocalał wielki naród. 21 Tak więc nie bójcie się. Będę miał w opiece was i wasze dzieci. Tak ich pocieszał, przemawiając do nich bardzo ser­decznie.

22 Józef pozostawał nadal w Egip­cie, a z nim wszyscy domow­nicy jego ojca. Dożył stu dziesięciu lat, 23 oglądał synów i wnuków Efra­ima. Również na kolanach Józefa rodziły się dzieci Makira, syna Manassesa. 24 Pewnego dnia powie­dział Józef do swoich braci: Ja już wkrótce umrę, ale Bóg wejrzy na was i wywiedzie was z tego kraju, a zaprowadzi do krainy, którą po­przysiągł dać w posiadanie Abraha­mowi, Izaakowi i Jakubowi. 25 Potem kazał im złożyć przysięgę, że gdy Bóg wejrzy na nich, zabiorą stąd jego kości. 26 Umarł Józef mając sto dziesięć lat. Ciało jego zabalsamowano i złożono do grobo­wca w Egipcie.

1,1-2,4a Jest to tzw. pierwszy, oparty głównie na tradycji kapłańskiej, opis stworzenia świata i człowieka. Teologiczne myśli prze­wodnie tego opisu wydają się następujące: 1° Wszystko, co istnieje, Bogu zawdzięcza swoje istnienie. Podważa się w ten sposób jedno z twierdzeń starożytnych filozofów o prawiecz­ności głównych elementów materialnego świata (woda, ogień, powietrze) albo różnych bóstw, które przez specyficzne akty rodzenia dały po­czątek wszystkiemu, co istnieje. 2° Człowiek jest obowiązany część danego mu do dyspozycji czasu poświęcać wyłącznie sprawom religijnym (kultowi). 3° Wszystko, co wyszło z rąk Boga, jest dobre. 4° Wśród wszystkich stworzeń szcze­gólną doskonałością odznacza się człowiek, powołany do życia jako obraz i podobieństwo Boga. "Stworzył" - użyty tu czasownik hebraj­ski (bara) nigdy nie występuje w połączeniu z jakąś materią, z której coś się tworzy, lecz zawsze określa powoływanie czegoś do istnienia z niczego. Na tę nicość wskazują również wyra­żenia "bezład", "pustkowie", "ciemność".

1,6 "Sklepienie pośrodku wód" - wyraz ówczesnych przekonań kosmogonicznych, a nie twierdzenie z zakresu nauk przyrodniczych.

1,26 "Stwórzmy" (l. mn.) - aluzja 1° albo do całego dworu niebieskiego, stanowiącego otoczenie Boga (por. Ps 8,6; Hbr 2,7), 2° albo do liczby mnogiej imienia Boga - Elohim, wyra­żającej majestat i wewnętrzne bogactwo Boga. Niektórzy Ojcowie Kościoła dostrzegali tu pier­wszą zapowiedź nauki biblijnej o trzech oso­bach Trójcy Świętej. "Obraz i podobieństwo" - istota tego podobieństwa sprowadza się nie tyle do wolności woli i rozumności człowieka (tak sądzi wielu Ojców Kościoła), ile raczej do moż­ności sprawowania przez niego władzy nad stwo­rzeniami, danymi mu do dyspozycji.

2,2 "Odpoczywał Bóg" - przez co usta­nowił święty dla każdego Izraelity dzień sza­batu.

2,4b-25 Drugi, pochodzący z tradycji jah­wistycznej, opis stworzenia świata i człowieka zwraca szczególną uwagę na niezwykłe miejsce człowieka wśród innych stworzeń. Żadną miarą nie może człowiek uchodzić za rezultat pro­cesów ewolucyjnych, dokonujących się w świe­cie pozaludzkim. Jeszcze wyraźniej niż w pier­wszym opisie - mniej obrazowym i konkretnym niż ten drugi - człowiek zostaje tu przed­sta­wiony jako pan świata, roślin i zwierząt.

2,7-14 Ani sam ogród Eden - dosł.: "rów­nina", "step" - ani wyliczone tu dwa pierwsze strumienie nie dadzą się geograficznie zloka­li­zować. Ogród pełen zieleni i obfitujący w świeżą wodę to obraz doczesnego szczęścia, którym został obdarzony człowiek. Natomiast kraina Kusz to odpowiednik mniej więcej dzisiejszego Sudanu, łącznie z częścią Etiopii, a rzeki Chid­dekel i Perat to, według powszechnego mnie­mania, Eufrat i Tygrys. "Aszszur" - nazwa stolicy państwa asyryjskiego.

2,17 "Nie wolno ci" - w ten sposób wyrażał Bóg swoją suwerenną władzę nad człowiekiem. Niepodporządkowanie się temu poleceniu bę­dzie stanowić istotę każdego grzechu, uważa­nego za bunt człowieka przeciwko Bogu.

2,21-23 Ten obrazowy opis stworzenia pierwszej niewiasty ma podkreślić jej szcze­gólną bliskość z mężczyzną. "Wzięta z męż­czyzny" - mężczyzna to po hebrajsku isz, ko­bieta zaś - iszsza.

2,24 "Jedno ciało" - monogamiczność pierwszego związku dwojga ludzi.

3,1 "Najbardziej przebiegły" - wąż nie jest jednak partnerem, lecz jedynie stworzeniem Boga. Wąż jest w Biblii najpierw uosobieniem mocy przeciwnych Bogu, a dopiero w księgach chronologicznie późniejszych nazywa się go po prostu szatanem, diabłem, złym duchem. Zob. Hi 1,6; Mdr 2,24; J 8,44; Ap 12,9; 20,2.

3,7 "Otworzyły się oczy" - inaczej: uświa­domili sobie zło, którego się dopuścili.

3,15 "Ono zmiażdży ci głowę" - ta zapo­wiedź ostatecznego zwycięstwa potomka nie­wiasty nad potomstwem węża sprawia, że po­wyższy tekst nazywa się protoewangelią, czyli pierwszą dobrą nowiną. Wulgata zmienia - chociaż nie jest to filologicznie uzasadnione - zaimek osobowy "ono" na "ona", co pozwala odnosić do Matki Bożej zwycięstwo niewiasty nad szatanem.

3,16 "Trudy twojej brzemienności" - kara, która dotknie niewiastę, dotyczy jej naturalnego powołania: matki-rodzicielki. To swoje posłan­nictwo będzie musiała pełnić doznając bólu, choć z drugiej strony będzie odczuwać pociąg do swojego męża.

3,17-19 Praca, do której był powołany przede wszystkim mężczyzna, stanie się bardzo trudna ze względu na opory, jakie zacznie czło­wiekowi stawiać ziemia. Jednakże przekleństwo nie dotknie ani mężczyzny, ani niewiasty. Przeklęty został tylko wąż i ziemia. Ludzie, któ­rym dzięki łaskawości Bożej została przyobie­cana nieśmiertelność, wskutek niepodporząd­kowania się woli Bożej zostali pozbawieni tej łaski.

3,22 "Taki jak My" - por. 3,4-5, gdzie wąż, kusząc niewiastę, mówi: "(...) tak jak Bóg zna­libyście dobro i zło".

3,24 "Postawił Bóg (...) cherubów z mie­czami" - w wielu starożytnych opowiadaniach ogień oraz istoty nadziemskie strzegą miejsc, które powinny pozostać niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Por. także Wj 25,18n.

4,7 "Grzech" - dosł.: "demon".

4,9 Kolejny etap w procesie dzielenia, któ­rego sprawcą jest grzech. Najpierw człowiek odszedł od Boga - dosł.: "skryli się przed Nim [Jahwe]" (3,8); następnie pierwszy człowiek nie chciał mieć nic wspólnego z pierwszą niewiastą: "To niewiasta (...) dała mi owoc" (3,12), teraz dochodzi do dysharmonii między człowiekiem a całym światem rzeczy stworzonych: "Ona będzie ci rodzić ciernie i osty" (3,18).

4,16 "Nod" - prawdopodobnie od czasow­nika nad - "być niespokojnym", "błąkać się bez celu".

4,17 "Poczęła i urodziła" - niekoniecznie w znaczeniu dosłownym. Terminy takie, jak "rodzenie", "syn", "ojciec", w opisach tego rodzaju, a zwłaszcza we wszystkich genea­logiach, mają sens bardziej ogólny: pocho­dzenie, potomstwo. Cała opowieść o Kainie i Ablu, być może, miała na celu wyjaśnienie początków rodu tzw. Kainitów.

4,24 "Siedemdziesiąt siedem razy" - obrazowe przedstawienie dalszych etapów dzie­lenia się ludzkości, skażonej pierwszym grze­chem.

4,25 "Adam" - dosł.: "człowiek"; od tego momentu termin ten jest używany jako imię własne.

5,5 "Dziewięćset trzydzieści lat" - zaczer­pnięty być może z rodowodów babilońskich zwyczaj przypisywania wybitnym osobistoś­ciom nieprzeciętnej, symbolicznej długowiecz­ności jest charakterystyczny dla najpóźniej­szych warstw redakcyjnych Pięcioksięgu. Warto jednak zauważyć, że z biegiem czasu - zapewne na skutek zgubnego wpływu pierw­szego grzechu - czas życia wielkich proto­plas­tów ludzkości ulega wyraźnemu skróceniu (por. Rdz 6,3). Długowieczność jest bowiem wyrazem błogosławieństwa Bożego. Por. Iz 65,20; Prz 10,27.

5,24 "Bóg go zabrał" - wyjątkowość postaci Henocha; aż dwukrotna wzmianka o jego przyjaźni z Bogiem, sprawiła, że w związku z jego osobą powstało kilka utworów apokryficznych. Por. o nim Syr 44,16; 49,14 oraz Jud 14-15.

6,1n. "Synowie Boży" - albo aluzja do potomków zrodzonych z małżeństw mężczyzn setyckich z kobietami wywodzącymi się z odrzuconej linii Kainitów, albo trochę niezwykłe określenie mężczyzn w ogóle czy upadłych aniołów (por. Hi 1,6; 2,1; 38,7; Dn 3,92).

6,6 "Żałował, że stworzył człowieka" - antropomorfizm wyrażający wielkość moral­nego zepsucia ludzi; zdaniem innych pewna forma przestrogi Bożej, skierowanej do ludzi z zamiarem sprowadzenia ich na drogę spra­wiedliwości.

6,17 "Wody potopu" - opis tej katastrofy (jej zasięg wyraźnie koreluje z powszechnością moralnego zepsucia całej ludzkości) wykazuje wiele podobieństw do opisu potopu w babi­lońskim eposie Gilgamesz, z tą jednak zasad­niczą różnicą, że w tym ostatnim utworze brak jakiejkolwiek wzmianki o winie człowieka. Według natchnionych pisarzy Nowego Testa­mentu potop jest dla ocalałej części ludzkości typem sakramentu chrztu (por. np. 1 P 3,18-21; 2 P 2,5-9), dla wszystkich zaś ludzi - zapowiedzią sądu ostatecznego (por. Mt 24,37-39; Łk 17,26-30; Hbr 11,7). Pewne niekon­sekwencje i niejasności w opisie potopu (por. np. 7,2n.8; 7,17-24) według nowszej egzegezy tłumaczy się tym, że - być może, ostatni - reda­ktor Pięcioksięgu zestawił tu obok siebie tra­dycję jahwistyczną i kapłańską, nie troszcząc się o ich zharmonizowanie, zwłaszcza treś­ciowe.

9,2 Człowiek znów staje się panem wszys­tkich stworzeń, które jednak przestają być mu całkowicie uległe. Spokój i pierwotne rajskie szczęście będą się już pojawiać tylko w proroc­kich zapowiedziach przyszłego dobrobytu.

9,9 Wszystkie pozostałe przymierza staro­testamentowe - np. z Abrahamem (Rdz 17), z Mojżeszem (Wj 19,5) - nie będą już tak pow­szechne, jeśli chodzi o ich zasięg, choć każde z nich pozostanie wyrazem zbawczej inicjatywy Boga.

10,1 W tym pierwszym, tak obszernym rodowodzie biblijnym chodzi nie tylko o dok­ładne przedstawienie więzów krwi między poszczególnymi rodami, ile raczej o wykazanie, że cała ludzkość, poprzez sprawiedliwego Noego, wywodzi się od pierwszej pary ludzkiej stworzonej przez samego Boga. Cała ta lista potomków Noego pochodzi najprawdopodobniej z tradycji kapłańskiej, choć są w niej widoczne także wpływy jahwisty.

10,26-29 Niewykluczone, że wiersze te stanowiły początkowo glosę marginalną, która z czasem, przez nieuwagę skrybów, została włączona do samego tekstu.

11,1-9 Całe opowiadanie o wieży Babel - to kolejny etap zgubnego oddziaływania pierw­szego grzechu, który coraz bardziej dzieli ludzi, mających przecież, według pierwotnych zamia­rów Boga, stanowić jedną rodzinę. Nadszedł czas, że już nie mogą się ze sobą porozumieć. Stało się tak między innymi dlatego, że brak im jednego, zrozumiałego dla wszystkich języ­ka. "Babel" - pochodzi najprawdopodobniej od słowa balal - "pomieszał".

12,2-3 Powołanie Abrahama to kolejna inicjatywa Boga, pragnącego ponownie przy­ciągnąć do siebie człowieka, i zarazem świa­dectwo niewyczerpanego miłosierdzia i dobroci Bożej.

12,4 "Ruszył tedy w drogę" - Abraham w chwili, gdy uwierzył słowom Boga, który go powołał, stał się ojcem wiary wszystkich ludzi (por. Rz 4,1-24; Ga 3,7n.14.16.29).

12,10-20 Zob. także Rdz 20 oraz 26,1-11. Opowiadanie ma na celu zwrócenie uwagi z jednej strony na piękno czysto fizyczne, zwła­szcza kobiet z rodu Abrahama, a z drugiej na niezwykłą roztropność samego pa­tri­ar­chy. Pozytywny, pomyślny koniec całego wydarzenia ma świadczyć o względach, jakimi Bóg darzy Abrahama i jego żonę.

13,13 Jakby wprowadzenie do opowieści przedstawionej we fragmencie 19,4-11. De­cyzja Lota, aby pozostać w pobliżu Sodomy, już rzuca pewne światło na zasady moralne, któ­rymi będzie się on kierował w swoim przyszłym życiu.

14,1 Imiona wyliczonych tu królów nie są znane z żadnych dokumentów pozabiblijnych. Nie ma też podstaw do utożsamiania Amrafela z Hammurabim. Opowiadanie ma niewątpliwie na celu ukazanie męstwa, mądrości i umiejęt­ności wojennych Abrahama.

14,5-6 O tych ludach zob. Pwt 2,10-12.

14,18 Szalem to według wszelkiego praw­dopodobieństwa Jerozolima (por. Ps 76,3). Melchizedek, władca tego miasta, w jednej osobie król i kapłan, uchodzi od czasów najdaw­niejszych za typ Mesjasza (por. Ps 110,4). Typologię tę rozwija w sposób szczególnie wyraźny Hbr 7. "Chleb i wino" - dar złożony przez Melchizedeka - jest, zwłaszcza w litera­turze patrystycznej, typem Eucharystii.

15,2 Tekst zepsuty, przekład niepewny.

15,6 "I uwierzył Abram" - była to naj­cięższa próba, jakiej Bóg poddał wiarę pa­tri­ar­chy.

15,7 Zazwyczaj obie strony zawierające przymierze przechodziły między połowami żertwy ofiarnej. Zob. np. Jr 34,18. W tym przy­padku przechodzi tylko Bóg - w postaci ognis­tego słupa - bo przymierze ma charakter jedno­stronnego zobowiązania.

16,2 Zwyczaj mający swoje potwierdzenie także w kodeksie Hammurabiego. Potomstwo zrodzone z niewolnicy cieszyło się takimi samymi prawami jak dzieci z pełnoprawnego małżeństwa. Zob. Rdz 21,1-21; 30,1-6.9-13.

16,7 "Anioł Jahwe" - dosł.: "wysłannik Jahwe". W tym przypadku prawdopodobnie sam Jahwe (por. w. 13), ale nie brak tekstów, w których "anioł Jahwe" albo "anioł Boży" jest po prostu wykonawcą woli Bożej (por. np. Wj 33,2n.; 2Sm 24,16; Dn 13,55.59).

17,1-2 "Bóg Wszechmocny" - po hebr. El-Szaddaj - imię Boga pojawiające się, poza Pięcioksięgiem, tylko w księdze Hioba, szcze­gólnie częste w tradycji kapłańskiej. Przekład dosłowny powinien brzmieć: Bóg ze Wzgórza lub Wysokości". "Przymierze" - zawiera takie same obietnice ze strony Boga jak poprzednie (por. Rdz 15), różni się jednak tym, że Bóg nak­łada na Abrahama obowiązek troski o przes­trzeganie sprawiedliwości.

17,5 "Abraham" - według przekonań ludzi starożytnego Wschodu imię człowieka określa, w pewnym sensie, jego naturę oraz życiowe posłannictwo. Zmieniając więc imię człowieka, Bóg zmienia także sens jego istnienia. Imię Abraham znaczy "Ojciec wielu" (ab hamon).

17,10 Zabieg obrzezania - o jego istocie mówi w. 11 - stosowany po dzień dzisiejszy u wielu ludów wschodnich i będący znakiem wprowadzenia w życie rodzinno-klanowe, u Izraelitów miał znaczenie przede wszystkim religijne. Był to znak cielesny, pamiątka przy­mierza, przypieczętowanego krwią także czło­wieka. Dopiero w księgach nieco późniejszych - zwłaszcza u proroków - mówi się o obo­wiąz­kach moralnych, które człowiek bierze na sie­bie, poddając się obrzezaniu (por. Jr 4,4). Szcze­gólne znaczenie Izraelici zaczęli przywiązywać do tego obrzędu od czasu niewoli babilońskiej (por. 1 Mch 1,63; 2 Mch 6,10). Nowy Tes­tament, mając na uwadze te obowiązki, będzie mówił o obrzezaniu serca (por. Rz 2,28n.; 1 Kor 7,19; Ga 5,6; 6,15; Kol 3,11), choć wyrażenia: "obrze­zajcie wszyscy wasze serca" jako pierwszy użył prorok Jeremiasz (4,4).

17,17 "Zaczął się śmiać" - po hebr. jizchak, co jest wyraźną aluzją do imienia Iza­aka. Podobnie zachowa się nieco później Sara (por. 18,12) oraz Izmael (21,9).

17,19 "Imię Izaak" - prawdopodobnie skrót od Yshq-El, co można również przetłu­maczyć: "Niech Bóg się uśmiechnie", czy: "Niech Bóg okaże swoją łaskawość".

18,2 "Trzech mężczyzn" - którzy, poczy­nając od 19,1, są nazywani po prostu aniołami. We wzmiance o tych trzech mężczyznach nie­którzy Ojcowie Kościoła dopatrują się aluzji do trzech osób Trójcy Świętej. "Upadłszy na twarz" - dosł.: "pokłoniwszy się do samej ziemi", na znak szacunku, jaki zwykło się na Wschodzie okazywać przybyszom, gościom, a więc nieko­niecznie dlatego, że Abraham od razu rozpoznał w trzech przybyszach wysłanników samego Boga - do czego zresztą w końcu dojdzie, ale po upływie pewnego czasu (por. ww. 13n.).

18,12 "Uśmiechała się" - por. 17,17. Nie wiadomo, czy uśmiech ten był wyrazem całko­witej niewiary w słowa dopiero co usłyszane, czy też właśnie wiary i płynącej stąd radości.

18,23 "Razem z bezbożnymi (...) wytracić także sprawiedliwych" - wielki, poruszany często na kartach Biblii (por. Pwt 24,16; Jr 31,29n.; Ez 14,13n.18) problem odpowie­dzialności zbiorowej. W swej odpowiedzi Bóg podkreśla zbawczą rolę sprawiedliwych w świe­cie bezbożnych. Ci ostatni mogą czasem liczyć na ocalenie dzięki sprawiedliwym. Sprawa sta­nie się bardziej oczywista, gdy będą szerzej znane Deutero-Izajaszowe poematy o Słudze cierpiącym, a zwłaszcza gdy Jezus Chrystus zacznie się utożsamiać z owym Sługą cierpią­cym.

19,5 "Zabawić się z nimi" z innych aluzji biblijnych (por. Kpł 18,22; 20,13; Rz 1,26; 1Kor 6,9) wynika, że chodziło o występki mające cha­rakter zboczeń seksualnych.

19,8 "Gotów jestem przyprowadzić je do was" - dowód na to, z jak wielkim szacunkiem odnosili się Izraelici do gości podejmowanych we własnym domu.

19,25 "Zniszczył doszczętnie" - istnieją także archeologiczne dowody na zniszczenie okolic dolnego biegu Jordanu i Morza Martwego wskutek wstrząsów tektonicznych. W pow­szechnym przekonaniu katastrofa ta była wyra­zem zagniewania Boga na rozpustnych miesz­kańców Sodomy i Gomory i tak też o tym wyda­rzeniu mówi zarówno Stary (Pwt 29,22; Mdr 10,6n.; Iz 1,9; 13,19), jak i Nowy Tes­tament (Mt 10,15; 11,23n.; Łk 10,12; 17,28n.; 2 P 2,6; Jud 7; Ap 11,8).

19,36 Już ST wyraźnie potę­pia grzech kazirodztwa. Por. Kpł 18,6-18; Pwt 27,20.

19,37n. Dzieje Moabitów i Ammonitów, ws­kutek takiego zachowania się obydwu córek Lota, zostały więc napiętnowane od samego początku.

20,7 "Prorokiem" - czyli mężem powoła­nym do wypełniania specjalnych poruczeń Bożych, co zapewniało mu pewien rodzaj niety­kalności (por. Pwt 34,10; Lb 11,2; 21,7; Ps 105,15).

21,6 Por. Rdz 17,17.

21,9 Por. Rdz 17,17.

21,31 Hebr. słowo szeba znaczy: "siedem" lub "przysięga".

22,2 "Kraina Moria" - według tradycji patrystycznej dokładnie na tym miejscu zbudo­wano potem świątynię jerozolimską.

22,12 "Nie podnoś ręki na własnego syna" - słowa te zwykło się traktować jako formalny zakaz składania ofiar z ludzi (por. także Kpł 18,21; 20,2-5). Wszyscy pierworodni natomiast podlegają - według Prawa Mojżeszowego - wykupowi (por. Wj 13,13).

22,14 "Jahwe ukazuje się" - być może alu­zja do przyszłego ukazywania się Boga w świą­tyni.

23,10 "U bramy miejskiej" - gdzie roz­są­dzano sprawy sporne, omawiano różne proble­my dotyczące życia publicznego miasta i całego narodu.

24,2 "Połóż mi rękę pod biodro" - ów­czesny ceremoniał składania przysięgi, podczas którego przysięgający dotykał najbardziej wi­talnych części ludzkiego ciała.

24,10 "Ku Mezopotamii" - dosł.: "do Aram-Naharaim", czyli w okolice Charamu, skąd wywodzili się przodkowie Abrahama.

24,65 "Zasłoniła sobie twarz" - zwyczaj praktykowany po dzień dzisiejszy u wielu ludów Wschodu.

25,22 "Prosić o radę" - o różnych sposo­bach szukania rady u Jahwe zob. Wj 33,7; 1Sm 14,41. Jest to zazwyczaj związane z konie­cznością udania się na miejsce rzekomych objawień Boga.

25,23 "Odrębne pokolenia dzielą się" - o przyszłych walkach Edomitów, czyli potom­ków Ezawa, z Izraelitami, tj. potomkami Jakuba, zob. Lb 20,23; 2 Sm 8,13nn.; 2 Krl 8,20-22.

27,33 "To błogosławieństwo już przy nim pozostanie" - por. opis usunięcia pierwszych ludzi z raju; dane im zaraz po stworzeniu błogosławieństwo też nie zostało cofnięte; podobnie zresztą rzecz się ma z przekleństwem.

27,40 Według niektórych zdanie to zostało dodane po odzyskaniu przez Edomitów wol­ności. Por. 2 Krl 8,20-22.

28,12 Wielu Ojców Kościoła - idąc zresztą za Filonem - w drabinie owej widzi symbol opatrzności Bożej oddziałującej na ludzi przez aniołów. Zdaniem innych jest to zapowiedź tajemnicy wcielenia przedwiecznego Słowa.

28,18 Kamień tak ustawiony był znakiem obecności w tym miejscu samego Boga. Wylanie na ten kamień oliwy było jakby jego namasz­czeniem, co wskazuje na podobne znaczenie, jakie nadaje się wszystkim ołtarzom.

29,25 "Rano (...) zauważył" - oblubienica miała zakrytą twarz aż do nocy po zaślubinach. Por. Rdz 24,65b.

29,27 "Pozostaniesz (...) przez tydzień" - przez cały tydzień trwały gody weselne. Por. Sdz 14,10; Tb 8,20; 10,7.

30,3 "Na moich kolanach" - matka adop­tująca dziecko brała je natychmiast po uro­dzeniu na kolana, co miało oznaczać, że od momentu jego narodzenia uważa je za swoje własne dziecko. Por. Rdz 50,23.

30,14 "Mandragory" - nazwa rośliny wy­wodzi się od tego samego rdzenia co słowo "miłość". Stąd, być może, zrodziło się prześ­wiadczenie, że spożycie owoców mandragory potęguje miłość, prowadzącą w następstwie do zrodzenia potomstwa.

30,32-43 Chcąc właściwie zrozumieć istotę tego dziwnego zabiegu Jakuba, trzeba pamiętać, że w Kanaanie stosunkowo rzadko rodziły się czarne barany oraz łaciate czy pstre owce lub koźlęta. Różnobarwne gałązki, kła­dzione przed parzącymi się zwierzętami, miały - jak sądzono - spowodować mieszanie się ich maści.

31,15 "Obrócił na własną korzyść" - wedle powszechnie przyjętego zwyczaju zapłata dana przez narzeczonego ojcu narzeczonej powinna potem przypaść - przynajmniej w części - także narzeczonej. Otóż Laban wszystko, co uzyskał od Jakuba dzięki jego służbie, zagarnął dla siebie.

31,19 "Bóstw domowych" - zdaje się, że ich posiadanie dawało prawo do dziedziczenia dóbr znajdujących się w domu. Dlatego to zapewne zostały one skradzione i dlatego też tak starannie ich poszukiwano.

31,39 "Sztuk rozszarpanych" - pasterz, przynosząc swemu panu resztki rozszarpanego zwierzęcia, był zwalniany od odpowiedzialności za poniesioną stratę. Por. Wj 22,12; Am 3,12.

31,42 "Bóg, przed którym drżał Izaak" - to niezwykłe określenie Boga pojawia się jeszcze tylko jeden raz w całej Biblii: Rdz 31,53.

31,44 Tekst zepsuty, przekład niepewny.

32,4-14a Por. 32,14b-22. To samo zdarzenie opowiedziane według dwu różnych tradycji: jahwistycznej i elohistycznej. Dla obydwu tradycji wspólna jest pełna pokory i prostoty postawa Jakuba wobec Ezawa, zgodnie zresztą z tym, co już znacznie wcześniej było powiedziane o ich charakterach. Por. 27,41-45; 25,27; 27,40.

32,10-13 Tekst zdaniem niektórych egzegetów dodany nieco później.

32,23-33 Cała opowieść ma na celu nie tylko przedstawienie w sposób obrazowy etymologii nazw: Penuel ("twarzą w twarz z Bogiem") oraz Izrael ("Bóg walczy" albo "oby Bóg okazał się mocny"), lecz także, a może przede wszystkim, ukazanie kolejnego rysu duchowej sylwetki Jakuba: przywiązanie tego patriarchy do Boga oraz troski Jakuba o uzyskanie błogosławieństwa Bożego. Wielu pisarzy ascetycznych przedstawia postać Jakuba skutecznie zmagającego się z Bogiem jako wzór do naśladowania dla tych wszystkich, którzy przechodzą różne zmagania duchowe. Por. także Oz 12,4n.; Mdr 10,12.

32,31 "Ocaliłem moje życie" - wyróżnienie to szczególne; istniało bowiem przeświadczenie, że każdy, kto ogląda Boga, musi zginąć. Zob. Wj 33,20.

32,33 "Nie jadają ścięgna" - choć w żad­nym z przepisów rytualnych zakaz tego rodzaju nie istnieje.

33,10 "Widzę oblicze istoty nadziemskiej" - zob. 32,31 w związku z nazwą Penuel.

34,1-31 Nawet wśród dzisiejszych Bedu­inów zgwałcenie kobiety jest uważane za takie samo przestępstwo jak świadome morderstwo i domaga się zemsty krwi. Zob. 2 Sm 13.

35,2 "Wszystkie podobizny obcych bogów" - a więc nie tylko bóstwa domowe zabrane kiedyś podstępnie przez Rachelę (por. Rdz 31,19.34); chodzi tu o wyrzeczenie się wszelkich form kultu obcych bogów (por. Joz 24,14n).

35,18 "Beniamin" - znaczy "syn mojej prawicy" albo "syn dobrej wróżby".

36 Uważa się dość powszechnie, że cały rozdz. 36 jest zlepkiem różnych tradycji - a może dokumentów - bez żadnej troski o ich wzajemne zharmonizowanie. Stąd trudności, takie jak na przykład ta, że Basmat jest żoną Reuela i równocześnie żoną Ezawa, ojca Reuela (zob. ww. 10.13.17).

36,6-8 Nie czyniąc najmniejszych aluzji do nieporozumień, do jakich doszło pomiędzy Jakubem i Ezawem, tradycja kapłańska - z nią właśnie mamy tu do czynienia - przedstawia rozstanie się Jakuba z Ezawem w sposób rów­nie pokojowy jak ongiś rozejście się Abrahama z Lotem.

37,1-36 Dzieje Józefa to namacalny przykład rządów opatrzności Bożej nad świa­tem, opieka zaś okazana w sposób wprost cu­downy Izraelitom w Egipcie - to zapowiedź przyszłego odkupienia całej ludzkości. Sam Józef w literaturze patrystycznej jest nieraz uważany za typ Jezusa Chrystusa.

37,10 "Twoja matka" - matką Józefa, jak wiadomo, była Rachel, która według Rdz 35,19, już nie żyła. Chodzi tu prawdopodobnie o tra­dycję, przesuwającą śmierć Racheli na czas nieco późniejszy.

37,12-36 Opowiadanie oparte na dwu tradycjach, elohistycznej i jahwistycznej. Wed­ług pierwszej, bracia postanawiają zabić Józefa, lecz wskutek perswazji Rubena wrzucają go do studni, skąd Ruben zamierzał go po kryjomu wydobyć i tak ocalić. Pojawienie się jednak karawany kupców madianickich pokrzyżowało plany Rubena. Według tradycji drugiej, bracia również postanawiają zabić Józefa, lecz w ob­ronę bierze go Juda, który proponuje raczej sprzedać skazańca przeciągającej tamtędy karawanie kupców izmaelickich.

37,26 "Ukryć naszą zbrodnię" - istniało przekonanie, że jeśli ciało ofiary ukryje się w ziemi (por. Ez 24,7), to jej krew nie będzie wołać o pomstę do nieba (por. Rdz 4,10).

38,8 "Dopełnij obowiązku szwagra" - dzieje się to na zasadzie tzw. prawa lewiratu (levir po łac. znaczy: szwagier). Zob. w związku z tym Pwt 25,5-10.

38,9 Te i inne praktyki tego rodzaju nazy­wają się, właśnie od imienia Onana, ona­niz­mem i były zawsze - por. 38,10 - uważane za sprzeniewierzanie się prawu.

38,14 Zob. Rdz 38,26 oraz Rt 4,12, gdzie uczynek Tamar spotkał się z dość wyraźną aprobatą, chyba głównie dlatego, że kierowała nią nie żądza rozpusty, lecz szczere pragnienie posiadania potomka, i to takiego, który był­by z krwi jej zmarłego męża.

41,8 "Wróżbitów i mędrców" - o mnóstwie wróżbitów, mędrców i czarnoksiężników w Egipcie zob. Wj 7,11.22; 8,3; 1 Krl 5,10; Iz 19,11-13. Musieli oni jednak zawsze uznać siebie za pokonanych we wszelkich konfron­ta­cjach z "widzącymi" Jahwe. Por. Wj 7-8; Dn 2.

41,43 "Na kolana" - albo "uwaga" itp.

42,27 "Leżały (...) na samym wierzchu" - por. 43,21.

42,37 "Odezwał się (...) Ruben" - według tradycji jahwistycznej z propozyją tą wystąpił nie Ruben, lecz Juda. Por. 43,8n.

43,29 "Czy to jest ten" - Józef chyba nigdy nie widział dotychczas Beniamina. Niewyklu­czone, że Beniamin urodził się dopiero po sprze­daniu Józefa do Egiptu. Zob. Rdz 35,16.

44,5 "Używa do wróżenia" - wróżono z kropel płynu, ściślej: z  układania się kropel owego płynu w pewne kształty na dnie kielicha albo innego naczynia.

44,16 "Słusznie (...) staliśmy się niewol­nikami" - możliwe, że całe wydarzenie bracia Józefa uznali za wyraz gniewu Bożego z powodu ich dawnej zbrodni, o której na pewno ciągle pamiętali.

44,21 "Zobaczyć go na własne oczy" - dosł.: "by mogło spocząć na nim moje wejrze­nie", co było wyrazem łaskawości. Por. Jr 39,12; 40,4; Ps 33,18; 34,17.

45,5n. Teologiczna interpretacja losów Józefa.

45,24 "Nie kłóćcie się" - inni: "nie mart­wcie się", "nie bądźcie niespokojni".

46,1 "Dotarł do Beer-Szeby" - według tradycji elohistycznej właśnie z Beer-Szeby dopiero wyruszył w dalszą drogę.

46,34 "Czują odrazę do wszystkich pas­terzy" - stwierdzenie wyrwane prawdopodobnie z kontekstu, gdyż nie harmonizujące z radą pozostania na stałe w Goszen. Być może wzmianka o pasterzach stanowi konkretną aluzję do Hyksosów, którzy też trudnili się pas­terstwem, a równocześnie byli znienawidzeni przez Egipcjan.

47,29 "Połóż mi rękę pod biodro" - cere­moniał składania przysięgi lub przyrzeczenia. Por 24,2.

48,12 "Kazał im powstać" - dosł.: "usunął ich spomiędzy kolan Jakuba"; zajęcie takiej pozycji należało do obrzędu adopcji. Por. Rdz 16,2; 30,3. Pokłon aż do ziemi wyrażał zarówno hołd, jak i usilną prośbę o błogosławieństwo.

48,22 "O jedną wyżynę więcej" - dosł.: "o jedną szekem", co oznacza ramię, ale także miasto Sychem oraz jego okolice. Jakub dzieli więc Ziemię Obiecaną, zauważają niektórzy, tak jak ojciec rodziny baranka lub koźlę podczas uroczystego posiłku. Ramię, czyli łopatka, nale­żało się zawsze osobie najgodniejszej. Por. 1 Sm 9,23n.

49,2-27 Tekst ten, chociaż zazwyczaj jest opatrzony tytułem: "Bło­gosławieństwa Jaku­ba", w gruncie rzeczy zawiera także przestrogi i przekleństwa, a przede wszystkim proroctwa dotyczące przyszłych losów poszczególnych pokoleń. Żadna z trzech tradycji Pięcioksięgu nie może uchodzić za źródło tego tekstu, który, według wszelkiego prawdopodobieństwa, należy do ostatniej warstwy redakcyjnej Księgi Rodzaju. Katalog pokoleń izraelskich oraz ich rozmieszczenie geograficzne wydają się póź­niejsze niż analogiczny wykaz w Sdz 5, ale chyba wcześniejsze niż tzw. błogosławieństwa Mojżesza (por. Pwt 33). Tekst powstawał chyba wtedy, kiedy rolę szczególnie znaczącą odgry­wały pokolenia Judy, Efraima i Manassesa.

49,10 Tradycja zarówno żydowska, jak i chrześcijańska widzą w tym proroctwie sens mesjański, odnosząc go, poprzez osobę króla Dawida, do samego Mesjasza.

49,22 Tekst niejasny.

49,24b Tekst niejasny.

50,23 "Na kolanach Józefa" - wyrażenie obrazowe, nawiązujące do obrzędu adopcji. Zob. Rdz 30,3.

WYKAZ SKRÓTÓW I OZNACZEŃ

Ab - Księga Abdiasza

Ag - Księga Aggeusza

Am - Księga Amosa

Ap - Apokalipsa św. Jana

Ba - Księga Barucha

Dn - Księga Daniela

Dz - Dzieje Apostolskie

Ef - Św. Pawła List do Efezjan

Est - Księga Estery

Ez - Księga Ezechiela

Ezd - Księga Ezdrasza

Flm - Św. Pawła List do Filemona

Flp - Św. Pawła List do Filipian

Ga - Św. Pawła List do Galatów

Ha - Księga Habakuka

Hbr - List do Hebrajczyków

Hi - Księga Hioba

Iz - Księga Izajasza

J - Ewangelia według św. Jana

1 J - 1 List św. Jana

2 J - 2 List św. Jana

3 J - 3 List św. Jana

Jdt - Księga Judyty

Jk - List św. Jakuba

Jl - Księga Joela

Jon - Księga Jonasza

Joz - Księga Jozuego

Jr - Księga Jeremiasza

Jud - List św. Judy

Koh - Księga Koheleta (Eklezjastesa)

Kol - Św. Pawła List do Kolosan

1 Kor - Św. Pawła 1 List do Koryntian

2 Kor - Św. Pawła 2 List do Koryntian

Kpł - Księga Kapłańska

1 Krl - 1 Księga Królewska

2 Krl - 2 Księga Królewska

1 Krn - 1 Księga Kronik

2 Krn - 2 Księga Kronik

Lb - Księga Liczb

Lm - Lamentacje Jeremiasza

Łk - Ewangelia według św. Łukasza

1 Mch - 1 Księga Machabejska

2 Mch - 2 Księga Machabejska

Mdr - Księga Mądrości

Mi - Księga Micheasza

Mk - Ewangelia według św. Marka

Ml - Księga Malachiasza

Mt - Ewangelia według św. Mateusza

Na - Księga Nahuma

Ne - Księga Nehemiasza

Oz - Księga Ozeasza

1 P - 1 List św. Piotra

1 P - 2 List św. Piotra

Pnp - Pieśń nad Pieśniami

Prz - Księga Przysłów

Ps - Księga Psalmów

Pwt - Księga Powtórzonego Prawa

Rdz - Księga Rodzaju

Rt - Księga Rut

Rz - Św. Pawła List do Rzymian

Sdz - Księga Sędziów

1 Sm - 1 Księga Samuela

2 Sm - 2 Księga Samuela

So - Księga Sofoniasza

Syr - Mądrość Syracha (Eklezjastyk)

Tb - Księga Tobiasza

1 Tes - 1 List św. Pawła do Tesaloniczan

2 Tes - 2 List św. Pawła do Tesaloniczan

1 Tm - 1 List św. Pawła do Tymoteusza

2 Tm - 2 List św. Pawła do Tymoteusza

Tt - Św. Pawła List do Tytusa

Wj - Księga Wyjścia

Za - Księga Zachariasza

aram. aramajski

dosł. dosłownie

gr. grecki

hebr. hebrajski

LXX Septuaginta, grecki przekład ST

n. następny

NT Nowy Testament

par. miejsca paralelne

popr. poprawka lub: poprawiają

por. porównaj

rkp. rękopis, -y

Targ. Targum

ST Stary Testament

tłum. tłumaczą

TM tekst masorecki

Wulg Wulgata

wg według

ww. (w.) wiersze

zob. zobacz

[ ] zamyka słowa dodane do tekstu celem lepszego zrozumienia

(...) opuszczenie tekstu

KSIĘGA WYJŚCIA

IZRAELICI W EGIPCIE 1,1-11,10

Potomkowie Jakuba w Egipcie: 1,1-22

1

1 Oto imiona potomków Izraela, którzy ze swoimi rodzinami, wspólnie z Jakubem, przybyli do Egiptu: 2 Ruben, Symeon, Lewi, Juda, 3 Issachar, Zabulon i Benia­min, 4 Dan, Neftali, Gad i Aser. 5 Wszystkich potomków Jakuba było siedemdziesięciu. Józef zaś już wcześniej znalazł się w Egipcie.

6 Potem umarł Józef, a także wszyscy jego bracia. Z czasem wy­marło całe tamto pokolenie. 7 Lecz synowie Izraela byli bardzo płodni, tak że w całym kraju wielu było ich potomków. Rozmnażali się, umac­niali się coraz bardziej i zaludnili cały kraj.

8 Tymczasem w Egipcie doszedł do władzy król, który Józefa już nie znał. 9 Zwrócił się on do swojego lu­du z taką odezwą: Popatrzcie tylko! Izraelici stali się już narodem i wię­kszym, i silniejszym niż my sami. 10 Miejcie to na uwadze! Musimy się wspólnie zastanowić, co powin­niś­my zrobić, żeby ich wciąż nie przy­bywało. Jeśli bowiem wybuchnie jakaś wojna, mogą się przyłączyć do naszych wrogów, walczyć przeciw­ko nam i tak ostatecznie opanować nasz kraj. 11 Ustanowiono tedy nad nimi nadzorców, którzy mieli za zadanie wyniszczać ich uciążliwymi pracami. Kazano Izraelitom budować miasta Pitom i Ramses na składy towarów dla Faraona. 12 Lecz im bardziej ich uciskano, tym szybciej rozmnażali się i rośli w siłę, a to budziło w następstwie coraz większą nienawiść Egipcjan do nich. 13 Zmuszali [więc] Izraelitów do robót coraz cięższych. 14 Życie Izraelitów stawało się z dnia na dzień trudniejsze z powodu wyczer­pujących prac przy glinie i cegle oraz na skutek różnych uciążliwych zajęć na polach. Zmuszano ich do najcięższych robót niewolniczych.

15 Do dwu położnych hebraj­skich - jedna nazywała się Szifra, a druga Pua - tak powiedział król egipski: 16 Gdy kobiety hebrajskie będą rodziły, a wy będziecie przy ich porodach, uważajcie na płeć nowo­rodków: jeśli będzie to chłopiec, to róbcie tak, żeby umarł; jeśli dziew­czynka - pozostawcie ją przy życiu. 17 Ale położne, powodowane bojaź­nią Bożą, nie posłuchały króla egip­skiego i wszystkie dzieci zo­stawiały przy życiu. 18 Wtedy król egipski kazał sprowadzić do siebie położne i zapytał je: Dlaczego tak postępu­jecie i zostawiacie przy życiu wszys­tkie dzieci? 19 A położne odpowie­działy faraonowi: Kobiety hebra­jskie rodzą nie tak jak Egipcjanki, lecz tak jak matki zwierząt: kiedy zjawia się położna, matka jest już po porodzie. 20 Bóg był wyraźnie po stronie położnych. I dlatego pom­nażali się Izraelici coraz bardziej i stawali się coraz silniejsi. 21 Ponie­waż położne kierowały się bojaźnią Bożą, również je pobłogosławił Bóg potomstwem. 22 Wtedy faraon wy­dał całemu ludowi taki oto nakaz: Wszystkie dzieci płci męskiej, wy­dane na świat przez niewiasty Heb­rajskie, mają być zaraz po urodze­niu wrzucone do Nilu. Dzieci płci żeń­skiej można pozostawić przy życiu.

Narodziny i początek dziejów Mojżesza: 2,1-15

2

1 Pewien mąż z pokolenia Lewiego wziął sobie za żonę niewiastę z tego samego pokolenia. 2 Stała się ona brzemienna i urodziła mu syna. Zobaczywszy, że było to bar­dzo piękne dziecko, ukrywała je przez trzy miesiące. 3 Kiedy już nie mogła go dłużej ukrywać, wzięła kosz upleciony z łodyg papirusów, pokryła go żywicą i smołą, włożyła weń dziecko i umieściła w zaro­ś­lach na brzegu Nilu. 4 Jego siostra stała w pobliżu i ob­serwowała, co się będzie działo.

5 W pewnej chwili przyszła, aby się wykąpać w Nilu, córka faraona. Jej służące przechadzały się tym­czasem wzdłuż Nilu. Nagle córka faraona zobaczyła pośród sitowia kosz. Kazała tedy służącej przy­nieść kosz, 6 a gdy go odkryła, uj­rzała płaczące w nim dziecko. Wzruszyła się szczerze i powie­dzia­ła: To dziecko hebrajskie. 7 Wtedy siostra tego niemowlęcia powie­działa do córki faraona: Jeśli chcesz, to pójdę do kobiet hebraj­skich i sprowadzę jedną z nich, żeby nakarmiła dziecko. 8 Córka faraona odrzekła: Dobrze, idź! Po­szła tedy dziewczyna i sprowadziła matkę niemowlęcia. 9 A córka fara­ona powiedziała do niej: Weź to dziecko i karm je własną piersią. Ja ci to wynagrodzę. Wzięła więc kobieta dziecko i karmiła je. 10 Gdy chłopiec już nieco podrósł, oddała go z powrotem córce faraona. A ta przyjęła go jak własnego syna, nadała mu imię "Mojżesz", bo jak powiedziała: Wydobyłam go z wody.

11 Lata płynęły i Mojżesz stał się z czasem dojrzałym mężczyzną. Pewnego dnia przyszedł do swoich braci i zastał ich przy bardzo cięż­kiej pracy. Zobaczył też, jak pewien Egipcjanin znęcał się nad jednym Hebrajczykiem, jego współziom­kiem. 12 Mojżesz rozejrzał się na wszystkie strony, a kiedy się prze­konał, że nie ma tam nikogo więcej, zabił Egipcjanina i zagrzebał jego ciało w piasku.

13 Kiedy następnego dnia znów przyszedł do swoich, zobaczył, jak dwaj Hebrajczycy kłócili się ze sobą. I rzekł do tego, który wydawał mu się winnym: Dlaczego znęcasz się nad swoim bratem? 14 A on odpo­wiedział: A któż to ustanowił cię naszym nadzorcą i sędzią? Czy myślisz, że uda ci się zgładzić i mnie, tak jak zgładziłeś owego Egipcjanina? Przeraził się Mojżesz i pomyślał: A więc wszystko się wydało! 15 Faraon dowiedział się o wszystkim i polecił zabić Mojże­sza, ale ten uciekł. Mojżesz posta­nowił osiąść w Madianie i zatrzymał się tam przy pewnej studni.

Pobyt Mojżesza w Madianie: 2,16-22

16 A miejscowy kapłan madia­nicki miał siedem córek. Przyszły one pewnego dnia [do tej studni], aby napełnić naczynia na wodę i napoić trzody swego ojca. 17 Lecz oto nadeszli pasterze i chcieli je stamtąd odpędzić. Powstał tedy Mojżesz, przyszedł im z pomocą i napoił ich trzody. 18 A kiedy wróciły do swego ojca Reuela, on zapytał je: Dlaczego to tak szybko wróci­łyście dzisiaj? 19 A one opowiedziały, jak to pewien Egipcjanin wziął je w obronę przed pasterzami i jak następnie sam zaczerpnął wody i napoił ich trzody. 20 Wtedy zapytał Reuel swoje córki: Gdzież jest ten człowiek? Dlaczego tam go zosta­wiłyście? Sprowadźcie go tu i zap­roście do stołu! 21 Mojżesz postano­wił pozostać u tego czło­wieka, a ten dał mu za żonę swoją córkę Seforę. 22 A gdy ona urodziła mu syna, na­dał mu imię Gerszom, bo mówił sobie: Jestem cudzoziemcem w ob­cym kraju.

Powołanie Mojżesza: 2,23-4,17

23 Po wielu latach zmarł król egipski. Izraelici nadal cierpieli pod jarzmem niewolniczych robót. Bar­dzo więc narzekali na swój los, a ich błaganie o pomoc dochodziło aż do Boga. 24 I wysłuchał Bóg ich wołania i wspomniał na swoje przy­mierze z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. 25 Wejrzał Bóg na synów Izraela i ulitował się nad nimi.

3

1 Mojżesz był pasterzem trzód swego teścia, Jetro, kapłana madianickiego. Pewnego dnia, kiedy pędząc trzody przez step, zna­lazł się u stóp góry Bożej Horeb, 2 ukazał mu się anioł Pański w og­nistych płomieniach, które wydo­bywały się z ciernistego krzaka. [Mojżesz] przypatrywał się płoną­cemu krzakowi, który co prawda płonął, ale się nie spalał. 3 Powie­dział sobie Mojżesz: Muszę podejść bliżej i zobaczyć to wszystko dok­ładniej. Czemu ten krzak się nie spala, chociaż płonie?

4 Kiedy Jahwe zobaczył, że Mojżesz zbliża się, aby się dok­ład­niej przyjrzeć [płomieniom], zawołał do niego z samego środka krzaka: Mojżeszu, Mojżeszu! A on odpowie­dział: Jestem tu! 5 Pan powiedział: Nie podchodź bliżej! Zdejmij twoje obuwie, bo miejsce, na którym sto­isz, jest święte. 6 I dalej tak mówił: Ja jestem Bogiem twojego ojca, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił sobie tedy twarz, gdyż bał się spo­glądać wprost na Boga.

7 Wtedy Pan powiedział: Widzia­łem ucisk mojego ludu w Egipcie, słyszałem też głośne narzekanie na jego ciemiężycieli. Wiem, jak bardzo cierpią. 8 Zstą­piłem tu, ażeby ich wyrwać z rąk Egipcjan i wpro­wadzić do pięknego, rozległego kraju; do krainy płynącej mlekiem i miodem, do ziemi Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Je­buzyty. 9 Teraz oto doszło do Mnie głośne wołanie Izraelitów i sam widziałem, jak ich Egipcjanie uciskali. 10 Idź przeto do faraona i wyprowadź Izraelitów, naród mój, z Egiptu. 11 Ale Mojżesz odpowie­dział: A kimże ja jestem, że miałbym iść do faraona i wyprowadzić z Egiptu Izraelitów? 12 Lecz Bóg na to: Ja jestem z tobą i Ja cię posy­łam. Natomiast znakiem dla ciebie będzie to, że gdy wyprowadzisz twój lud z Egiptu, na tej górze oddacie cześć Bogu.

13 Wtedy powiedział Mojżesz do Boga: Dobrze, pójdę do Izraelitów i powiem im: Przysłał mnie do was Bóg ojców waszych. Wtedy oni z pe­wnością zapytają mnie, jak się ów Bóg nazywa. Co mam im odpowie­dzieć? 14 Rzekł Bóg do Mojżesza: Ja jestem Tym, który jest. I dodał: Po­wiesz Izraelitom tak: Posłał mnie do was Ten, który siebie nazywa "Ja jestem Tym, który jest". 15 Powie­dział Bóg także do Mojżesza: Po­wiesz nadto Izraelitom: Jahwe, Bóg waszych ojców. Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Jakuba, posłał mnie do was i powiedział: Takie jest moje imię na wieki i tak mają Mnie nazy­wać wszystkie pokolenia. 16 Idź, zwołaj całą starszyznę Izraela i powiedz im: Jahwe, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Ja­kuba, ukazał mi się i powiedział: Z wielkim bólem patrzyłem na was widząc, jak was dręczono w Egipcie. 17 Dlatego postanowiłem uwolnić was od tej udręki i wyprowadzić z Egiptu, i wprowadzić do kraju Kananejczyków, Chetytów, Amory­tów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebu­zytów; do ziemi płynącej mlekiem i miodem. 18 Kiedy oni już usłuchają twoich słów, weź ze sobą całą star­szyznę Izraela, idźcie do króla egip­skiego i powiedzcie mu tak: Objawił się nam Jahwe, Bóg Hebrajczyków. Chcielibyśmy teraz wyruszyć w trzydniową podróż na pustynię, aby złożyć ofiary Jahwe, naszemu Bogu. 19 Wiadomo, że król egipski nie uczyni zadość waszej prośbie, ale mocą moją zostanie do tego zmuszony. 20 Dopiero wtedy, gdy wyciągnę rękę przeciw Egipcjanom i dotknę ich mocą wszystkich mo­ich cudów, których na ich oczach dokonam, pozwoli wam wyjść. 21 Sprawię też, że Egipcjanie okażą temu ludowi wiele życzliwości, tak iż nie wyruszycie w drogę z pustymi rękami. 22 Każda kobieta będzie miała prawo zażądać od swojej są­siadki albo pani domu srebrnych przedmiotów i szat. Strojąc nimi waszych synów i wasze córki, ogra­bicie Egipcjan.

4

1 Mojżesz odpowiedział: Lecz co będzie, jeśli oni mi nie uwierzą i nie usłuchają mnie, tylko powie­dzą: Jahwe wcale ci się nie objawił? 2 Na to rzekł mu Pan: Co masz w ręku? A on odpowiedział: Laskę. 3 Wtedy powiedział Pan: Rzuć ją na ziemię! I rzucił Mojżesz laskę na ziemię. Laska zamieniła się w węża, a Mojżesz aż cofnął się z przeraże­nia. 4 Ale Pan powiedział do niego: Wy­ciągnij rękę i chwyć węża. Wy­ciągnął więc Mojżesz rękę i chwycił węża, który znów stał się w jego ręku zwykłą laską. 5 [Na to Pan rzekł:] Muszą ci uwierzyć, że ukazał ci się Jahwe, Bóg ich ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Bóg Jakuba.

6 I tak mówił do niego dalej: Włóż twoją rękę w zanadrze! [Moj­żesz] włożył tam rękę, a gdy ją wyjął, cała była pokryta trądem białym jak śnieg. 7 A Pan powiedział: Włóż jeszcze raz twoją rękę w zanadrze! Włożył tam ponownie rękę, a kiedy ją wyjął, była znów zdrowa jak pozostałe ciało. 8 [Na to Pan rzekł:] Jeśli ci nie uwierzą i nie przekona ich ten pierwszy znak, powinni uwie­rzyć zobaczywszy drugi. 9 A jeśli nie uwierzą nawet po tych dwóch znakach i nie dadzą się prze­konać, to weźmiesz trochę wody z Nilu i wylejesz na suchą ziemię! Woda, którą zaczerpniesz z Nilu, po wylaniu na ziemię stanie się krwią.

10 Wtedy Mojżesz powiedział do Pana: Ale, Panie mój, od wczoraj, a raczej od przedwczoraj, a dokład­nie od momentu, gdy zacząłeś roz­mawiać z Twoim sługą, sługa twój nie może mówić, jak należy. Moje usta i mój język stały się na pół zdrętwiałe. 11 Odpowiedział na to Pan: Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go głuchym albo niemym? Kto sprawia, że widzi on lub nie widzi? Otóż, Ja, Pan! 12 Idź tedy! Ja będę przy twoich ustach i powiem ci, co będziesz miał mówić. 13 Ale Mojżesz odpowiedział: Panie mój! Poślij może jednak kogoś innego!

14 Wtedy rozgniewał się Pan na Mojżesza i powiedział: Masz prze­cież brata, lewitę Aarona. Wiem, że potrafi on mówić dobrze. Właśnie w tej chwili wychodzi ci naprzeciw. Z pewnością bardzo się ucieszy, kiedy cię zobaczy. 15 Porozmawiaj z nim, włóż w jego usta twoje słowa, a Ja będę zarówno przy twoich, jak i przy jego ustach. Ja też powiem wam, co powinniście czynić. 16 Tak więc on będzie za ciebie przemawiał do ludu. On będzie twoimi ustami, a ty będziesz jakby jego Bogiem. 17 Weź do ręki tę laskę, bo z jej po­mocą będziesz dokonywał znaków.

Powrót Mojżesza do Egiptu: 4,18-31

18 Po tym wszystkim wrócił Moj­żesz do swojego teścia, Jetro, i po­wiedział: Chciałbym udać się do moich braci, którzy są w Egipcie. Chcę zobaczyć, czy jeszcze żyją. Jetro odpowiedział: Dobrze, idź w pokoju.

19 Pan powiedział do Mojżesza w Madianie: Wstań i udaj się znów do Egiptu, bo pomarli już wszyscy, którzy czyhali na twoje życie. 20 Wziął tedy Mojżesz swoją żonę i swoich synów, usadowił ich na ośle i ruszył w drogę powrotną do Egiptu, trzymając w ręku Bożą laskę.

21 Jahwe powiedział do Moj­żesza: I podczas całej podróży, i kie­dy już znajdziesz się w Egipcie, miej ciągle przed oczyma owe cuda. W twoje ręce złożyłem moc ich czy­nienia. Nie zawahaj się ich dokonać na oczach faraona. A Ja sprawię, że nieczułe stanie się jego serce i nie będzie się on zgadzał na wyj­ście ludu. 22 Wtedy powiesz farao­nowi: Oto, co mówi Jahwe: Izrael jest moim pierworodnym synem. 23 Pozwól tedy wyjść stąd mojemu synowi, aby mógł oddawać Mi cześć. Jeżeli nie pozwolisz mu wyjść, wtedy Ja zgładzę twojego pierworodnego syna.

24 W czasie drogi, gdy odpoczy­wali na pewnym miejscu, przystąpił Pan do Mojżesza i chciał go zabić. 25 Sefora wzięła ostry kamyk i ob­rzezała swojego syna. Potem odcię­tym napletkiem swojego syna dot­knęła nóg Mojżesza i powiedziała: Jesteś dla mnie oblubieńcem krwi. 26 Wtedy odstąpił od nich [Jahwe]. Oblubieńcem krwi nazwała go z po­wodu obrzezania.

27 Jahwe powiedział do Aarona: Wyjdź na pustynię, aby spotkać się z Mojżeszem. Wyszedł na pustynię, aby spotkać się z Mojżeszem. Wy­szedł tedy i spotkał go u stóp Góry Bożej. Ucałował go, 28 a Mojżesz opowiedział Aaronowi o poleceniu, z jakim wysłał go Jahwe, oraz o cu­dach, których z mocy Jahwe ma dokonać. 29 Poszli zatem Mojżesz z Aaronem i zgromadzili całą star­szyznę Izraela. 30 Aaron powtórzył w ich obecności wszystko, co Jah­we powiedział do Mojżesza, a Moj­żesz uczynił wszystkie owe znaki na oczach ludu. 31 I uwierzył lud. A gdy usłyszeli, że Jahwe ulitował się nad Izraelitami, gdy widział ich udręcze­nie, skłonili się nisko i upadli przed Nim na twarz.

Mojżesz po raz pierwszy u faraona: 5,1-19

5

1 Potem Mojżesz z Aaronem przyszli do faraona i powiedzie­li: Tak oto mówi Jahwe, Bóg Izraela: Pozwól mojemu ludowi wyjść z Egiptu, aby mógł na pustyni urzą­dzić święto ku mojej czci. 2 Faraon rzekł na to: A któż to jest ów Jahwe, żebym musiał go słuchać i wypu­ścić Izraelitów? Ja nie znam żad­nego Jahwe i wcale nie zamierzam wypuścić Izraelitów. 3 Wtedy oni odpowiedzieli: Ukazał się nam Bóg Hebrajczyków. Chcielibyśmy teraz udać się w trzydniową podróż na pustynię i złożyć tam ofiarę nasze­mu Bogu, żeby już więcej nie zsyłał na nas żadnej zarazy ani wojny. 4 A król egipski odpowiedział na to: Dlaczego to Mojżesz i Aaron chcą doprowadzić ludzi do tego, żeby nic nie robili? Precz mi stąd! Wszyscy do swoich zajęć! 5 I dodał: Tyle ludzi przebywa w tym kraju, a wy wszyst­kich chcecie odwieść od pracy?

6 Jeszcze tego samego dnia wy­dał faraon nadzorcom robót i pisa­rzom takie oto polecenie: 7 Od dziś nie będziecie już dostarczać lu­dziom słomy do wyrabiania cegły. Mają sami chodzić i zaopatrywać się w słomę. 8 Ale liczba cegieł, które powinni wykonać, ma być taka sama jak dotychczas. Niczego nie zmniejszajcie! Ogarnęło ich bowiem lenistwo i dlatego wołają: Chcieli­byśmy pójść i złożyć ofiarę naszemu Bogu. 9 Gdy praca stanie się bar­dziej wyczerpująca, ludzie będą cią­gle zajęci i nie będą dawali pos­łuchu czczej gadaninie. 10 Poszli tedy nadzorcy robót i pisarze do ludzi i powiedzieli: Według rozkazu faraona od dziś nie będzie się wam dostarczać słomy. 11 Musicie cho­dzić i sami się w nią zaopatrywać, gdzie tylko będzie można. Jednakże liczba cegieł, jakie macie wykonać, nie może być mniejsza. 12 Rozeszli się zatem ludzie po całym Egipcie, żeby szukać słomy. 13 Nadzorcy robót ponaglali ich, mówiąc: Mu­sicie wykonać codziennie tyle samo cegieł co i wtedy, gdy słoma była wam dostarczana. 14 Nadzorcy ro­bót faraona dręczyli też wyznaczo­nych przez siebie pisarzy izra­el­skich, mówiąc: Dlaczego to za­rów­no wczoraj, jak i dziś nie wykona­liście jeszcze ustalonej uprzednio ilości cegieł? 15 Poszli tedy pisarze izraelscy do faraona i zaczęli się uskarżać mówiąc: Dlaczego tak traktujesz twoje sługi? 16 Nie dos­tarcza się twoim sługom słomy, a ciągle im się mówi: Róbcie cegłę! Popatrz, jak znęcają się nad twoimi sługami, a mówi się przy tym, że to lud jest winien. 17 Ale on odpowie­dział: Ogarnęło was lenistwo, zwy­kłe lenistwo, i właśnie dlatego mówicie: Chcemy iść i złożyć ofiarę Jahwe. 18 Precz mi stąd! Wracajcie do roboty. Słomy nie będzie się wam dostarczać, a cegieł musicie wykonywać taką samą liczbę jak przedtem. 19 Tak więc pisarze izra­elscy znaleźli się w położeniu bar­dzo trudnym z powodu owego oś­wiadczenia, że ilość codziennie wyrabianych cegieł nie może zostać zmniejszona.

Narzekania Mojżesza i obietnica Jahwe: 5,20-6,13

20 Wracając od faraona, spotkali Mojżesza i Aarona, którzy właśnie na nich czekali. 21 Powiedzieli im pisarze: Sam Jahwe powinien się tu zjawić i dokonać sądu nad wami za to, że naraziliście nas na nie­łas­kę faraona i jego dworzan, wkłada­jąc przez to w ich ręce miecz, od którego wypadnie nam zginąć. 22 Wtedy zwrócił się Mojżesz do Jah­we i powiedział: Panie mój, dlaczego postępujesz tak okrutnie z Twoim ludem? Po co mnie tu przysłałeś? 23 Od czasu gdy przybyłem do fara­ona, żeby występować w Twoim imieniu, traktuje on ten naród jesz­cze gorzej, a Ty nie przychodzisz swojemu ludowi z pomocą.

6

1 A Jahwe tak odpowiedział Mojżeszowi: Zaraz zobaczysz, co uczynię faraonowi. Zmuszony mocną prawicą pozwoli im wyjść, a co więcej - pod przymusem silnej ręki on sam, i to wkrótce, wywiedzie ich ze swojego kraju.

2 Mówiąc dalej do Mojżesza, Bóg powiedział: Ja jestem Jahwe. 3 To Ja objawiłem się Abrahamowi, Izaakowi, Jakubowi jako Bóg wszechmocny, ale nie dałem im poznać, co znaczy moje imię, Jah­we. 4 Zawarłem z nimi również moje przymierze i obie­całem dać im na własność ziemię kananejską, tę ziemię, na której zamieszkiwali jako cudzoziemcy. 5 A potem słyszałem, jak Izraelici się uskarżali, że Egip­c­janie traktują ich jak niewolników. Wtedy wspomniałem na moje przy­mierze. 6 I dlatego powiedz Izrae­litom: Ja jestem Jahwe. Ja was uwolnię od ciężkiej pracy dla Egip­cjan i wyprowadzę z tej niewoli. Wybawię was moją wyciągniętą prawicą po dokonaniu bardzo suro­wego sądu nad nimi. 7 Wy będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem. Nie wolno wam zapo­mi­nać, że Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was uwolni spod jarzma egip­skiego. 8 Wprowadzę was do kraju, który pod przysięgą obiecałem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Prze­kazuję go wam na własność, Ja, Pan.

9 Powtórzył to Mojżesz Izraeli­tom. Ale oni go nie słuchali, gdyż byli bardzo udręczeni ciężką pracą. 10 Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: 11 Idź do faraona, króla egipskiego, i powiedz mu, aby pozwolił Izra­elitom opuścić ten kraj. 12 A Mojżesz na to: Jeśli nawet Izraelici nie chcieli mnie słuchać, to jakże usłu­cha mnie faraon, tym bardziej że wcale nie mam daru przemawiania.

13 Tak to nakłaniał Bóg Mojże­sza i Aarona. Nakazał im bardzo wyraźnie udać się do Izraelitów oraz do faraona, króla egipskiego, i wy­prowadzić Izraelitów z Egiptu.

Potomkowie Rubena, Symeona i Lewiego: 6,14-30

14 A oto przywódcy najwięk­szych rodów. Synami Rubena, pier­worodnego Izraela, byli: Henoch, Pallu, Chesron i Karmi. Są to rody wywodzące się od Rubena. 15 Syna­mi Symeona byli: Jemuel, Jamin, Ohad, Jakin, Sochar i Szaul, syn Kananejki. Są to rody wywodzące się od Symeona. 16 A oto imiona synów Lewiego, według porządku ich rodzin: Gerszon, Kehat i Merari. Lewi żył sto trzydzieści siedem lat. 17 Synami Gerszona byli: Libni i Szimei, zgodnie z nazwami ich rodów. 18 Synami Kehata byli: Amram i Jishar, Chebron i Uzzjel. Kehat żył sto trzydzieści trzy lata. 19 Synami Merariego byli: Machli i Muszi. A oto rody wywodzące się, wraz z następnymi pokoleniami, od Lewiego. 20 Amram wziął za żonę swoją ciotkę Jokebed, która była matką Aarona i Mojżesza. Amram żył sto trzydzieści siedem lat. 21 Sy­nami Jishara byli: Korach, Nefeg i Zikri, 22 synami zaś Uzzjela - Miszael, Elsafan i Sitri. 23 Aaron wziął sobie za żonę Elżbietę, córkę Aminadaba, siostrę Nachszona. Ona to była matką Nadaba, Abihu, Eleazara i Itamara. 24 Synami Kora­cha byli: Assir, Elkana i Abiasaf. Takie są rody wywodzące się od Koracha. 25 Eleazar, syn Aarona, wziął za żonę jedną z córek Putiela. Ona to urodziła mu Pinchasa. Takie są główne rody wywodzące się, wraz z następnymi pokolenia­mi, od Lewiego.

26 A oto Aaron i Mojżesz, mężo­wie, do których Jahwe powiedział: Wyprowadźcie Mi Izraelitów z Egip­tu i obejmijcie nad nimi kierow­nictwo! 27 To oni obaj, Mojżesz i Aaron, rozmawiali z faraonem, królem Egiptu; oni otrzymali rozkaz wyprowadzenia Izraelitów z Egiptu. 28 Kiedy Jahwe przemawiał do Moj­żesza w Egipcie, 29 tak mu powie­dział: Ja jestem Jahwe. Powtórz faraonowi, królowi egipskiemu, wszystko, co kazałem ci uczynić. 30 Ale Mojżesz rzekł do Jahwe: Tak trudno mi przemawiać. Jakże fara­on zechce mnie usłuchać?

Plagi egipskie: 7,1-11,10*

7

1 Na to rzekł Jahwe do Mojżesza: Będziesz występował przed faraonem niby w postaci Boga, a twój brat, Aaron, będzie twoim prorokiem. 2 Będziesz powtarzał wszystko, co ci powiem, a twój brat, Aaron, będzie to przekazywał fara­onowi. Faraon musi zezwolić Izra­elitom na opuszczenie tego kraju. 3 Ale Ja dopuszczę do tego, że serce faraona stanie się nieczułe. Wtedy pomnożę moje znaki i cuda w kraju egipskim. 4 Faraon nie zechce was posłuchać. Dlatego podniosę moją rękę na Egipcjan i wśród kar dotkli­wych wyprowadzę z Egiptu moje rzesze, mój lud izraelski. 5 Dopiero gdy wyciągnę moją prawicę przeciw Egipcjanom, poznają oni, że Ja jes­tem Panem. I wtedy wyprowadzę spo­śród nich Izraelitów. 6 Mojżesz i Aaron uczynili wszystko tak, jak im nakazał Jahwe. Dokładnie tak, jak im nakazał. 7 Prowadząc te roz­mowy z faraonem, Mojżesz miał lat osiemdziesiąt, a Aaron osiemdzie­siąt trzy.

8 Jahwe powiedział do Mojżesza i Aarona: 9 Jeśli faraon zażąda od was, dla potwierdzenia waszego posłannictwa, jakiegoś znaku, to ty powiesz do Aarona, żeby wziął swo­ją laskę i rzucił ją na ziemię przed faraonem. Laska zamieni się w wę­ża. 10 Kiedy Mojżesz i Aaron przyszli do faraona, uczynili wszystko tak, jak im polecił Jahwe: Aaron rzucił swoją laskę pod nogi faraona i jego służących, a laska przemieniła się w węża. 11 Wtedy faraon kazał przy­wołać mędrców, zaklinaczy i jasno­widzów egipskich i ci, za pomocą swoich sztuczek, uczynili to samo: 12 każdy z nich rzucił na ziemię las­kę i wszystkie laski przemieniły się w węże. Ale laska Aarona pochło­nęła wszystkie laski wróżbitów. 13 Lecz serce faraona mimo to pozo­stało nieczułe i nie posłuchał ich. Tak właśnie przepowiedział wszys­tko Jahwe.

14 Jahwe powiedział do Mojże­sza: Serce faraona jest nieczułe i wcale nie jest on gotów wypuścić ludu. 15 Udaj się [więc] wczesnym rankiem do faraona, a gdy będzie on schodził do wody, stań przed nim nagle nad brzegiem Nilu! Weź ze sobą laskę, która się już raz prze­mieniła w węża. 16 I powiedz do fara­ona tak: Jahwe, Bóg Hebrajczyków, posłał mnie do ciebie i kazał mi po­wiedzieć: Puść spokojnie mój lud, aby mógł oddać Mi cześć na pus­tyni. Dotychczas nie chciałeś Mnie usłuchać. 17 Jahwe mówi również tak: Oto teraz powinieneś poznać, że Ja jestem Jahwe: laską, którą trzymam w ręce, uderzę w wodę Nilu, a woda przemieni się w krew. 18 Wyginą wszystkie ryby w Nilu, a sam Nil zacznie tak cuchnąć, że Egipcjanie nie będą już więcej mogli pić z niego wody.

19 I rzekł Jahwe do Mojżesza: Powiedz Aaronowi, aby wziął swoją laskę i wyciągnął rękę ponad wody Egiptu, ponad wszystkie rzeki i ka­nały spływające do Nilu, ponad wszystkie stawy i zbiorniki wodne, a wtedy wszelka woda zamieni się w krew. Krew będzie w Egipcie wszędzie, we wszystkich naczy­niach, zarówno tych z drewna, jak i tych z kamienia. 20 I zrobili Mojżesz i Aaron tak, jak im Jahwe nakazał. Podniósł [Aaron] laskę i uderzył nią na oczach faraona i jego sług o wodę Nilu. I natychmiast cała woda Nilu przemieniła się w krew. 21 Wyginęły wszystkie ryby w Nilu. Nil zaczął cuchnąć tak bardzo, że Egipcjanie nie mogli już więcej pić z niego wody. Wszędzie, w całym Egipcie, było pełno krwi. 22 Jed­nakże czarownicy egipscy za pomo­cą swoich sztuczek dokonali tego samego. Niewzruszone więc pozo­stało serce faraona i nie chciał ich usłuchać, tak jak to Jahwe prze­powiedział. 23 Faraon wrócił do domu i wcale nie przejął się całą sprawą. 24 Wszyscy zaś Egipcjanie kopali wzdłuż Nilu studnie, szu­kając wody do picia, bo nie mogli pić wody z Nilu. 25 Upłynęło siedem dni od czasu, jak Jahwe uderzył [laską] o wodę Nilu.

26 Potem rzekł Jahwe do Moj­żesza: Idź do faraona i powiedz mu tak: Oto mówi Jahwe: Puść mój lud, aby mógł Mnie uczcić na pustyni. 27 Jeżeli nie pozwolisz im wyjść, sprowadzę na cały kraj plagę żab. 28 Wody Nilu zaroją się od żab, które zaczną wychodzić z rzeki i przed­o­staną się do twojego domu, do two­jej sypialni, do twojego łoża, a także do domostw twoich sług i całego ludu; będą w paleniskach, w naczy­niach na potrawy, 29 będą pełzać po twoim ciele, po ciałach wszystkich ludzi, po ciałach twoich służących.

8

1 Jahwe rzekł do Mojżesza: Powiedz Aaronowi, żeby wziąwszy laskę, wyciągnął rękę ponad wody rzek, ponad kanały Nilu i ponad wszystkie stawy i sprowadził na cały Egipt żaby! 2 Wyciągnął więc Aaron swoją rękę ponad wszystkie wody Egiptu. Wypełzły zewsząd żaby i napełniły całą ziemię egip­ską. 3 Jednakże czarownicy uczy­nili, za pomocą swoich sztuczek, to samo: również sprowadzili na cały Egipt żaby. 4 Faraon zawołał do Mojżesza i Aarona i powiedział: Proście Jahwe, aby uwolnił mnie i mój naród od plagi żab. Wtedy wypuszczę wasz lud, by mógł pójść i złożyć ofiarę na cześć Jahwe. 5 Rzekł na to Mojżesz do faraona: Dobrze! Powiedz tylko, kiedy mam zwrócić się do Jahwe, aby uwolnił ciebie, twoje sługi i cały twój naród od plagi żab, aby je wyprowadził także z waszych domów, a pozosta­wił jedynie w wodach Nilu. 6 A on odpowiedział: Jutro. Na to Mojżesz: Dobrze. Będziesz jednak musiał uznać, że Jahwe, nasz Bóg, nie ma sobie równego. 7 Żaby opuszczą twoje domy, sługi i cały twój lud. Pozostaną tylko w Nilu. 8 Kiedy Moj­żesz i Aaron wyszli od faraona, za­czął Mojżesz błagać Jahwe o uwol­nienie [Egiptu] od plagi żab, które zesłał na faraona. 9 Wysłuchał Jah­we prośby Mojżesza i żaby zaczęły masowo ginąć w domach, w obej­ściach i na polach. 10 Zebrano ich ogromne stosy, a w całym kraju poczęło od nich cuchnąć dotkliwie. 11 Kiedy faraon stwierdził, że klęska już minęła znów zamknął swoje serce i nie usłuchał [głosu Mojże­sza], tak jak to Jahwe przepo­wie­dział.

12 Potem rzekł Jahwe do Mojże­sza: Powiedz Aaronowi, aby wziął laskę i rzucił na ziemię, w pył, z któ­rego wyjdzie i wypełni całą ziemię egipską plaga komarów. 13 I uczynił tak: Aaron wyciągnął laskę i rzucił ją na ziemię, w pył. I natychmiast wyleciały chmary komarów, które zaczęły obsiadać ludzi i zwierzęta. W całym Egipcie pył ziemi przemie­niał się w komary. 14 Czarownicy próbowali, za pomocą swoich sztu­czek, również sprowadzić plagę komarów, ale nie zdołali tego dokonać. Roje komarów siadały na ludziach i na bydle. 15 Wtedy po­wiedzieli czarownicy do faraona: To palec Boży! Ale serce faraona nadal pozostawało niewzruszone, tak jak to przepo­wiedział Jahwe.

16 Potem rzekł Jahwe do Moj­żesza: Wstań wcześnie rano, zbliż się do faraona, gdy będzie wchodził do rzeki, i przemów do niego tak: Jahwe nakazuje, abyś wypuścił Jego lud, który chce złożyć swemu Bogu ofiarę. 17 Jeśli się nie zgodzisz, ześlę plagę much na ciebie, na twoje sługi, na cały naród i na wszystkie twoje domy. Wszystkie domy w całym Egipcie będą pełne much; pokryją one też całą ziemię, na której mieszkacie. 18 Tylko kraina Goszen, gdzie żyje mój lud, będzie wolna owego dnia od tej pla­gi. Tam nie będzie much. Po tym będziesz mógł poznać, że Ja, Jah­we, jestem Panem w tym kraju. 19 Uczynię bardzo wyraźny przedział między moim a twoim ludem. Ten znak ukaże się już jutro. 20 I tak uczynił Jahwe. Muchy ogromnymi chmarami obsiadły dom faraona, domostwa jego sług i napełniły cały Egipt. Z powodu owych much kraj poniósł wielkie straty. 21 Kazał tedy faraon sprowadzić do siebie Mojże­sza i Aarona i tak im powiedział: Idźcie już i złóżcie ofiarę na cześć waszego Boga, ale tu, w tym kraju! 22 Lecz Mojżesz odpowiedział: Na to nie możemy się zgodzić. Naszym obowiązkiem jest złożyć Jahwe, naszemu Bogu, taką ofiarę, która jest powodem zgorszenia dla Egip­cjan. Jeżeli na ich oczach będziemy składali ofiarę, która ich gorszy, to czyż nie rzucą się na nas, żeby nas ukamienować? 23 Chcemy udać się w trzydniową wędrówkę na pusty­nię i tam złożyć Jahwe, naszemu Bogu, ofiarę zgodnie z Jego polece­niem. 24 Odpowiedział faraon: Dob­rze, możecie iść i złożyć Jahwe, waszemu Bogu, ofiarę na pustyni. Nie odchodźcie tylko zbyt daleko. Pomódlcie się też za mnie! 25 Moj­żesz na to: Dobrze, już ruszam i będę się modlił do Jahwe. Jutro opuszczą muchy faraona, jego sługi i cały lud. Ale niech faraon nie oszukuje nas już więcej i nie przesz­kadza ludowi wyruszyć w drogę i złożyć ofiarę na cześć Jahwe.

26 Potem Mojżesz wyszedł od faraona i modlił się do Jahwe. 27 Jahwe wysłuchał prośby Mojże­sza i uwolnił faraona, jego sługi i cały lud od plagi much; ani jedna z nich nie pozostała. 28 Ale faraon i tym razem zamknął swoje serce i nie pozwolił ludowi wyjść.

9

1 I znów rzekł Jahwe do Mojżesza: Idź do faraona i powiedz mu tak: Oto, co mówi Jahwe, Bóg Hebrajczyków: Wypuść mój lud, żeby mógł Mi okazać cześć! 2 Jeżeli nie pozwolisz im wyjść i będziesz ich ciągle zatrzymywał, 3 ręka sa­mego Jahwe wytraci wszystko twoje bydło na polu, konie i osły, wielbłądy, woły i owce; spadnie na nie wszystkie bardzo groźna zaraza. 4 Jahwe wyraźnie oddzieli bydło Izraela od bydła Egipcjan. Nic złego nie przydarzy się temu, co stanowi dobytek Izraela. 5 Jahwe wyznaczył już także czas rozpoczęcia się tej plagi: już jutro uczyni to Jahwe w tym kraju. 6 Dnia następnego uczynił to Jahwe: Wyginęło wszys­tko bydło Egipcjan, natomiast z bydła Izraelitów nie padła ani jed­na sztuka. 7 Faraon dowiadywał się i stwierdził, że z bydła Izraelitów rzeczywiście nie zginęła ani jedna sztuka. Mimo to nieczułe pozostało ser­ce faraona i nie wypuszczał ludu.

8 Rzekł tedy Jahwe do Mojżesza i Aarona: Weźcie garściami sadzy z pieca i niech Mojżesz rzuci ją w górę na oczach faraona. 9 Sadza osiądzie jak pył na całym Egipcie i natychmiast wszyscy ludzie i zwie­rzęta pokryją się wrzodami i prysz­czami. Tak będzie w całym Egipcie. 10 Wzięli zatem owej sadzy, przyszli do faraona i Mojżesz rzucił sadzę w powietrze. I natychmiast potwo­rzyły się u ludzi i zwierząt wrzody i pryszcze. 11 Czarownicy nie mogli się prze­ciwstawić Mojżeszowi, bo oni również, podobnie jak wszyscy Egipcjanie, byli pokryci wrzodami. 12 Jahwe jednak pozostawił zatwar­działym serce faraona, który nie chciał słyszeć [o wypuszczeniu Izra­elitów], tak jak to Jahwe zapowie­dział Moj­­że­szo­wi.

13 Potem powiedział Jahwe do Mojżesza: Wstań wczesnym ran­kiem, idź do faraona i powiedz mu tak: Oto, co mówi Jahwe, Bóg Heb­rajczyków: Wy­puść mój lud, aby mógł Mi okazać cześć. 14 W prze­ciwnym razie postanowiłem dot­knąć ciebie, twoje sługi i cały twój naród wszystkimi moimi plagami. Po tym będziesz mógł się prze­konać, że w całym kraju nie ma nikogo, kto mógłby się równać ze Mną. 15 Już teraz mógłbym wycią­gnąć moją prawicę i porazić zaraz ciebie oraz twój naród, i już mog­łoby cię nie być na ziemi. 16 Pozo­stawiłem cię jednak przy życiu, aby ci okazać moją moc i rozsławić moje imię po całej ziemi. 17 Jeżeli nadal będziesz się chełpił swoją wielką władzą nad moim ludem i nie poz­wolisz mu wyjść, 18 to jutro o tej porze spuszczę na was grad tak ciężki, jakiego nie było w Egipcie od początku jego dziejów aż po dzień dzisiejszy. 19 Poślij teraz swoich ludzi, umieść w bezpiecznym miej­scu swoje stada i cały dobytek znaj­dujący się na polach. Na ludzi i na wszystkie zwierzęta znajdujące się na polu, a nie pod dachem, spadnie grad i wszystko zniszczy. 20 Słudzy faraona, którzy ulękli się przestrogi Jahwe, kazali sprowadzić pod dach swoje sługi i cały swój dobytek. 21 Ci, co zlekceważyli słowo Jahwe, pozostawili swoje sługi i cały doby­tek na polu.

22 A Jahwe powiedział do Mojże­sza: Podnieś ręce do nieba, aby sprowadzić grad na cały Egipt, na ludzi i na bydło, i na wszystkie roś­liny w Egipcie. 23 Podniósł Mojżesz swoją laskę do nieba, a Jahwe zes­łał potężne grzmoty i nawałnice gra­du. Pośród błyskawic sięgających samej ziemi spadł na cały Egipt wielki grad. 24 Padał ciężki grad, rozświetlany błyskawicami. Czegoś podobnego nie widzieli Egipcjanie od początku dziejów swego narodu. 25 Wszystko, co istniało na polach, zostało wyniszczone przez grad w całym Egipcie. Grad niszczył lu­dzi, zwierzęta, rośliny na polach i drzewa. 26 Nie padał tylko w Go­szen, gdzie zatrzymali się Izraelici. 27 Kazał tedy faraon przywołać do siebie Mojżesza i Aarona i tak do nich powiedział: Przyznaję, że tym razem ja zawiniłem. Jahwe jest sprawiedliwy, a my, to znaczy ja i mój naród, sprzeniewierzyliśmy się spra­wiedliwości. 28 Proście Jah­we, aby już ustał grzmiący głos samego Boga i nawałnica gradu. Już teraz pozwolę wam wyjść. Nie musicie już dłużej tu pozostawać. 29 A Mojżesz na to: Jak tylko wyjdę z miasta i wyciągnę moje ręce do Jahwe, natychmiast ustaną grzmo­ty i nie spadnie ani jedna grudka gradu. Po tym poznasz, że ten kraj należy do Jahwe. 30 Ale ja wiem, że wy, to znaczy twoi słudzy i ty sam, nadal nie okazujecie bojaźni przed Bogiem Jahwe.

31 Został zniszczony wszystek len i jęczmień; jęcz­mień miał już kłosy, a len dopiero zakwitał. 32 Pszenica i owies ocalały, bo one wschodzą znacznie póź­niej.

33 Odszedł tedy Mojżesz od fara­ona, wyszedł poza miasto i wycią­gnął swoje ręce do Jahwe. Natych­miast ucichły grzmoty, przestał też spadać na ziemię grad i deszcz. 34 Ale gdy faraon zobaczył, że ustał deszcz, grad i grzmoty, wrócił do swego grzesznego uporu; zamknęło się znów jego serce i serca jego sług. 35 Pozostało nieczułe serce faraona i nie pozwolił on wyjść Izraelitom z Egiptu, tak jak to Jahwe przepo­wiedział przez Mojżesza.

10

1 Jahwe rzekł do Mojżesza: Idź do faraona, którego ser­ce uczyniłem nieczułym, a także niewrażliwymi serca jego sług, abym mógł okazać wśród nich moje znaki 2 i abyś ty mógł opowiadać swoim synom i wnukom o tym, co zdziałałem w Egipcie i jakie tam znaki czyniłem. Wtedy poznacie, że Ja jestem Jahwe.

3 Poszli tedy Mojżesz z Aaronem do faraona i powiedzieli: Oto, co mówi Jahwe, Bóg Hebrajczyków: Jak długo jeszcze nie będziesz chciał Mi się poddać? Pozwól wresz­cie mojemu ludowi wyjść, aby mógł złożyć Mi cześć! 4 Jeżeli [natych­miast] nie wypuścisz mojego ludu, od jutra zacznę sprowadzać na twój kraj szarańczę. 5 Pokryje ona powie­rzchnię całej ziemi, tak że nie będzie widać nawet kawałka wolnego miej­sca, i pochłonie to wszystko, co jeszcze ocalało po gradobiciu: zni­szczy wszelkie drzewa rosnące na waszych polach. 6Twoje domy, domostwa twoich sług i wszystkich Egipcjan będą pełne szarańczy. Czegoś podobnego nie widzieli ani twoi ojcowie, ani praojcowie, odkąd żyją w tym kraju aż po dzień dzisiej­szy. Powiedziawszy to, odwrócił się Mojżesz i wyszedł od faraona.

7 W końcu słudzy faraona zapy­tali: Jak długo jeszcze człowiek ten będzie sprowadzał na nas różne nieszczęścia? Wypuść wreszcie tych ludzi, żeby mogli oddać cześć swojemu Bogu. Czy wciąż jeszcze nie widzisz, że cały Egipt zmierza ku zagładzie? 8 Wezwano tedy Moj­żesza i Aarona do faraona z powro­tem, a on powiedział do nich: Idźcie już i złóżcie hołd waszemu Bogu! Kto z was chce iść? 9 Odpowiedział Mojżesz: Idziemy wszyscy, młodzi i starzy, nasi synowie i córki. Zabie­ramy ze sobą nasze owce, kozy i wo­ły. Będziemy bowiem obchodzili święto Jahwe. 10 Rzekł do nich fara­on: Niech Jahwe będzie z wami tak, jak ja puszczam wolno was i wasze dzieci. Przecież widać, że knujecie coś złego. 11 Nie zgadzam się na to. Będą mogli wyjść tylko mężczyźni i tylko oni oddadzą chwałę Jahwe. Tylko tegoście się [dotąd] domagali. I wypędzono ich sprzed oblicza fa­raona.

12 Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Wyciągnij twoją rękę nad Egipt, a cały Egipt obsiądzie sza­rańcza i zniszczy wszelką roślin­ność w całym kraju, wszystko to, co jeszcze ocalało po gradobiciu. 13 Wyciągnął tedy Mojżesz swoją laskę nad Egiptem, a Jahwe skiero­wał w stronę tego kraju wiatr wschodni, który wiał przez cały dzień i całą noc. Gdy nastał pora­nek, przyniósł wiatr wschodni pier­wszą szarańczę do kraju. 14 Spadła ona na cały Egipt i pokryła wszys­tką ziemię egipską. Szarańczy było tak dużo, że nikt nigdy przedtem ani potem nie widział jej tyle. 15 Po­kryła obszar całego kraju tak, że ziemia stała się od niej aż czarna; szarańcza pożarła wszelką roślin­ność kraju, wszystkie owoce drzew, które ocalały po gradobiciu. Nic zie­lonego nie pozostało ani na drze­wach, ani na roślinach w całym Egipcie. 16 Kazał tedy faraon przy­wołać do siebie co rychlej Mojżesza i Aarona i tak do nich powiedział: Zgrzeszyłem przeciwko Jahwe, waszemu Bogu, a także przeciwko wam. 17 Wybaczcie mi jeszcze tym razem moją winę i proście Jahwe, waszego Boga, aby mnie uwolnił przynajmniej od tego niebezpie­czeństwa śmierci. 18 Wyszedł Moj­żesz od faraona i zaczął modlić się do Jahwe. 19 Wtedy Jahwe zmienił kierunek wiatru ze wschodniego na zachodni, bardzo silny, a ten odda­lił szarańczę i zatopił ją w Morzu Czerwonym. W całym Egipcie znik­ła szarańcza, tak że nic z niej nie pozostało. 20 Pan jednak sprawił, że serce faraona pozostało nieczułe i nadal nie pozwalał on Izraelitom opuścić kraju.

21 Wtedy rzekł Jahwe do Mojże­sza: Wyciągnij twoje ręce do nieba, a cały Egipt okryją ciemności tak gęste, że można będzie ich dotknąć. 22 Wyciągnął więc Mojżesz swoje ręce do nieba i w tej chwili zapano­wała, na czas trzech dni, nieprze­nikniona ciemność. 23 Jeden nie widział drugiego przez trzy dni, nikt nie mógł ruszyć się z miejsca. Ale tam, gdzie mieszkali Izraelici, było widno. 24 Wtedy kazał faraon przy­wołać Mojżesza i powiedział do niego: Idźcie już i oddawajcie cześć Jahwe. Nie wolno wam jednak zabierać ze sobą waszych owiec i waszego bydła. Wasze dzieci może­cie ze sobą zabrać. 25 Lecz Mojżesz odrzekł: Nawet gdybyś nam sam dał to, co potrzebne do złożenia ofiar i całopalenia na cześć Jahwe, na­szego Boga, 26 to też musielibyśmy zabrać ze sobą nasze trzody, nie zostawiając nawet jednej racicy. Właśnie z owych trzód złożymy ofia­rę, którą pragniemy uczcić Jahwe, naszego Boga. Dopóki jednak nie dotrzemy na miejsce, nie wiemy, z których zwierząt zostanie złożona ofiara na cześć Jahwe. 27 Jahwe uczynił jednak nieczułym serce faraona, tak że nie chciał on wypuś­cić ludu. 28 I nawet zaczął krzyczeć: Precz mi stąd! I pamiętaj, żebyś mi się nigdy więcej nie pokazywał na oczy! Gdy tylko pojawisz się znów przede mną, natychmiast zginiesz. 29 Po­wiedział zatem Mojżesz: Dob­rze, stanie się, jak chcesz. Więcej już nie pokażę ci się na oczy.

11

1 Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Jeszcze jedną plagę ześlę na faraona i jego kraj. Po tej pladze z pewnością pozwoli wam wyjść [z Egiptu]. A kiedy was wreszcie wypuści, będzie was nawet zmuszał do wyjścia. 2 Ogłoś ludowi, aby każdy mężczyzna i każ­da kobieta wyprosili sobie u swoich sąsiadów jakieś przedmioty ze sreb­ra i złota. 3 Tymczasem Jahwe spra­wił, że Egipcjanie zaczęli okazywać ludowi życzliwość. Mojżesz zyskał sobie wielkie uznanie u egipskich sług faraona oraz u całego ludu.

4 I rzekł Mojżesz: Oto, co mówi Jahwe: O północy przejdę przez cały Egipt. 5 Umrze wtedy wszystko, co pierworodne w całym Egipcie, za­czynając od pierworodnego [syna] faraona, który zasiada na tronie, poprzez pierworodnego służącej obracającej żarna aż do pierworod­nych wszelkiego bydła. 6 Podniesie się wtedy w Egipcie lament tak wielki, jakiego nie było nigdy ani przedtem, ani potem. 7 Tymczasem na żadnego spośród Izraelitów nawet pies nie wyszczerzy zębów, ani na człowieka, ani na żadne zwierzę, abyście mogli rozpoznać, że Jahwe dokonał bardzo wyraź­nego podziału pomiędzy Egiptem a Izraelem. 8 Dopiero wtedy przyjdą do mnie wszyscy twoi słudzy, upad­ną przede mną na twarz i powiedzą: Idź już sobie, ty sam i cały twój lud, który tu przywiodłeś. I wtedy wy­prowadzę ich. Powiedziawszy to, odszedł od faraona płonąc gnie­wem.

9 I powiedział Jahwe do Mojże­sza: Nie usłucha was faraon, ale dzięki temu uczynię wiele znaków w Egipcie. 10 Mojżesz i Aaron doko­nali tych znaków na oczach fara­ona, lecz Jahwe sprawił, że jego serce pozostało niewzruszone, tak że ostatecznie nie zgodził się na wyjście Izraelitów z jego kraju.

WYJŚCIE IZRAELITÓW Z EGIPTU 12,1-18,27

Pascha: 12,1-13,16

12

1 Powiedział Jahwe do Mojżesza i Aarona, kiedy jesz­cze byli w Egipcie: 2 Miesiąc ten będzie dla was początkiem wszyst­kich miesięcy; będzie pierwszym miesiącem całego roku. 3 Tak po­wie­dzcie zgromadzeniu całego Izra­ela: Dziesiątego dnia tego miesiąca każdy z was niech się postara o ba­ranka dla swojej rodziny; każdy dom powinien mieć jednego ba­ranka. 4 Jeżeli się okaże, że jakaś rodzina jest za mała, aby mogła spożyć całego baranka, to niech się postara o baranka wspólnie z naj­bliższymi sąsiadami, powiększając w ten sposób liczbę osób. Przy po­dziale baranka należy brać pod uwagę, ile kto będzie mógł spożyć. 5 Baranek powinien być wolny od jakichkolwiek braków; powinien to być samiec, nie mający więcej niż rok. Zamiast jagnięcia może też być młode koźlątko. 6 Macie baranka przetrzymać u siebie aż do dnia czternastego tego miesiąca, a wie­czorem dnia czternastego powinno się go zabić wobec zgromadzenia całego Izraela. 7 Krwią baranka po­winno się poznaczyć odrzwia i progi domów, w których będzie się spoży­wało baranka. 8 Mięso z zabitego baranka powinno być spożyte jesz­cze tej samej nocy. Należy je upiec na ogniu i podać do jedzenia z nie­kwaszonym chlebem i gorzkimi ziołami. 9 Nie wolno z owego ba­ranka spożywać niczego na surowo albo ugotowanego w wodzie. Wszy­stko, co jest przeznaczone do spo­życia, powinno być upieczone na ogniu. Powinno być spożyte wszy­stko, łącznie z głową, nogami i wnę­trznościami. 10 Nie wol­no wam niczego zostawiać do rana dnia następnego, a gdyby jednak coś zostało, należy to spalić! 11 Baranka będziecie spożywać tak: przepa­szecie wasze biodra, wzujecie na nogi sandały, do ręki weźmiecie laskę. Jeść będziecie szybko! Tak będzie wyglądał obchód Paschy na cześć Jahwe.

12 Ja zaś przejdę tej nocy przez cały Egipt i wyniszczę wszystko, co pierworodne spośród ludzi i zwie­rząt w całym Egipcie. Przeprowadzę również sąd nad wszystkimi boga­mi Egiptu - Ja, Jahwe. 13 Krew na domach przez was zamieszkanych posłuży za znak, który was ocali. Kiedy zobaczę krew, przejdę obok i nie dotknie was niszcząca siła zag­łady, którą ześlę na cały Egipt.

14 Dzień ten powinien wam utkwić mocno w pa­mięci. Będziecie go obchodzić jako święto ku czci Jahwe. Po wszystkie pokolenia dzień ten będzie na zawsze dla was świętem. 15 Przez siedem dni bę­dzie­cie jeść chleb niekwaszony, a już pierwszego dnia usuniecie z wa­szych domów wszelki kwas. Kto by zaś jadł w ciągu owych siedmiu dni potrawy kwaszone, zostanie wyłą­czony ze społeczności izraelskiej. 16 Pierwszego dnia - podobnie zre­sztą jak i siódmego - zbierzecie się na świętym zgromadzeniu. Pow­strzymacie się w te dni od wszelkiej pracy. Tylko to, co konieczne do je­dzenia, będziecie mogli sobie przy­gotować. 17 Będziecie też obchodzić święto Przaśników, bo właśnie tego dnia wy­pro­wadziłem was gromad­nie z Egiptu. Niech ten dzień uro­czyście obchodzą wszystkie pokole­nia. Postanówcie to sobie na zawsze. 18 Pierwszego miesiąca, od wieczora dnia czternastego aż do wieczora dnia dwudziestego pierw­szego, wolno wam będzie jeść tylko chleb niekwaszony. 19 W ciągu owych siedmiu dni w domach wa­szych nie powinno się znajdować nic kwaszonego. Każdy zaś, kto by w tych dniach spożywał coś kwa­szonego, czy byłby to ktoś z was, czy cudzoziemiec, zostanie wyłą­czony ze społecz­ności izraelskiej. 20 Nie jedzcie tedy nic kwaszonego. Wszędzie, gdziekolwiek się znaj­dziecie, spoży­wajcie chleb przaśny.

21 Zwołał zatem Mojżesz wszys­tkich starszych Izraela i powiedział im: Przygotujecie sobie jagnię albo koźlątko, po jednym dla każdej ro­dziny, i zabijecie jako ofiarę pas­chalną! 22 Potem weźmiecie kilka gałązek hizopu, umoczycie je w na­czyniu z krwią i pokropicie nią próg i obydwoje odrzwi domu. Aż do rana nikt z was nie powinien domu opu­szczać. 23 Jahwe będzie przechodził, wszędzie sprowadzając zagładę na Egipcjan. Kiedy jednak zobaczy krew na progu i na obydwojgu odrz­wiach jakiegoś domu, ominie taki dom; nie pozwoli swojemu nisz­czy­cielowi wejść do waszych do­mów, aby was zgładził. 24 Trzymajcie się dokładnie tego polecenia, przeka­zując je waszym potomkom.

25 A kiedy już wejdziecie do zie­mi, którą da wam Jahwe, tak jak zapowiedział, nie zapomnijcie o ob­chodach tego święta. 26 A gdy synowie wasi pytać was będą, co oznacza to święto, 27 odpowiecie im tak: Jest to ofiara Paschy na cześć Jahwe, który ominął w Egipcie domy Izraelitów; przynosząc zag­ładę do domów Egipcjan, nasze domy ocalił. Cały lud [usłyszawszy to] skłonił się i upadł na twarz. 28 Poszli więc Izraelici i uczynili wszystko tak, jak im nakazali: Jah­we, Mojżesz i Aaron. Wszystko dok­ładnie wypełnili.

29 Była północ, kiedy Jahwe rozpoczął dzieło zagłady wszystkich pierworodnych w Egipcie, zaczy­na­jąc od pierworodnego syna faraona, zasiadającego wtedy na tronie, aż do pierworodnych tych, którzy po­zostawali w więzieniach. Zginęło też wszystko, co było pierworodne spo­śród zwierząt.

30 Zerwali się tedy jeszcze w no­cy: faraon i cała jego służba, i wszy­scy Egipcjanie. Lament powstał w całym Egipcie, bo w każdym domu był jakiś zmarły. 31 Kazał za­tem faraon jeszcze tej samej nocy przywołać do siebie Mojżesza tu­dzież Aarona i tak do nich powie­dział: Idźcie stąd, zostawcie mój lud, wy obaj i wszyscy Izraelici! Idźcie sobie i składajcie hołd Jah­we, tak jak tego żądaliście. 32 Może­cie też zabrać ze sobą wszystkie wasze owce i bydło, tak jak chcie­liście. Idźcie sobie i pomódlcie się także za mnie! 33 I nastawali Egip­cjanie, żeby Izraelici jak najrychlej opuścili ich kraj. Mówili bowiem: W przeciwnym razie wyniszczą nas wszystkich. 34 Zabrali tedy Izraelici ze sobą jeszcze nie zakwaszony za­czyn chleba w umyślnie do tego przygotowanych naczyniach, które zawinęli w swoje ubrania i zarzucili sobie na plecy. 35 Poza tym zrobili wszystko dokładnie tak, jak im na­kazał Mojżesz: poprosili Egipcjan o naczynia ze srebra i złota oraz o różne szaty. 36 Jahwe sprawił, że Egipcjanie okazali Izraelitom wiele przy­chyl­ności i pożyczyli im wszys­tkiego, czego ci chcieli. I tak zostali Egipcjanie ograbieni ze wszyst­kiego.

37 Izraelici wyruszyli z Ramses do Sukkot. Było ich razem sześćset tysięcy ludzi, wędrujących pieszo, nie licząc dzieci. 38 Szło z nimi także wielu cudzoziemców, ponadto ogro­mne stado owiec i bydła. 39 Z zaczy­nu ciasta, które przynieśli ze sobą z Egiptu, upiekli przaśne placki; zaczyn bowiem jeszcze się nie zak­wasił. Zostali właściwie tak szybko wypę­dzeni z Egiptu, że nie mieli czasu, aby zaopatrzyć się w drogę.

40 Pobyt Izraelitów w Egipcie trwał czterysta trzy­dzieści lat. 41 Po upływie czterystu trzydziestu lat, dokładnie w dniu, kiedy ten czas mijał, wyruszyły wszystkie zastępy Jahwe z Egiptu. 42 Sam Jahwe czu­wał tej nocy, kiedy ich wyprowadzał z Egiptu. Dlatego noc tę winni syno­wie Izraela, dla uczczenia Jahwe, po wszystkie pokolenia spędzać na czuwaniu. 43 I powiedział Jahwe do Mojżesza i Aarona: A oto prawa dotyczące paschy: Nie może jej spo­żywać żaden cudzoziemiec, 44 nato­miast niewolnicy, kupieni przez was za pieniądze, mogą, bylebyście ich obrzezali. 45 Nie mogą być dopu­szczeni do spożywania paschy przy­bysze z obcych krajów i robotnicy najemni. 46 Pascha musi być spoży­wana w jednym domu. Nie wolno wynosić z domu żadnego kawałka mięsa, nie mogą też być łamane kości baranka paschalnego. 47 I tak powinna postępować cała społecz­ność izraelska. 48 Gdyby zaś znalazł się wśród was jakiś cudzoziemiec, który chciałby z wami obchodzić Paschę na cześć Jahwe, to musi najpierw poddać obrzezaniu wszy­stkie należące do jego rodziny osoby płci męskiej. Potem wolno go dopu­ścić do spożywania paschy, bo już może uchodzić za tubylca. W żad­nym wypadku nie może spożywać paschy ktoś, kto jest nie obrzezany. 49 To samo dotyczy tubylców oraz cudzoziemców, którzy żyją wśród was już od dłuższego czasu.

50 Wszyscy Izraelici wypełnili dokładnie, co im nakazali: Jahwe, Mojżesz i Aaron. 51 Tego też dnia wyprowadził Jahwe Izraelitów z Egiptu według ustalonego porzą­dku.

13

1 I powiedział Jahwe do Mojżesza: 2 Niech do Mnie na­leży wszystko, co pierworodne. Do Mnie będzie należeć wszystko, co w Izraelu jako pierwsze wyjdzie z łona swojej matki - zarówno wśród ludzi, jak i wśród zwierząt. 3 I powiedział Mojżesz do ludu: Pamiętajcie o dniu, w którym wysz­liście z Egiptu, z owego domu nie­woli. To Jahwe swoją mocną pra­wicą wyprowadził was stamtąd. Nie wolno wam w tym dniu jeść nic kwaszonego. 4 Wychodzicie dziś. Jest miesiąc Abib. 5 A kiedy Jahwe wprowadzi cię już do krainy Kana­nejczyków, Chetytów, Amorytów, Chiwwitów i Jebuzytów, zgodnie z tym, co obiecał przodkom twoim, a mianowicie że da im ziemię pły­nącą mlekiem i miodem, wtedy, tego właśnie miesiąca, powinieneś obchodzić uroczyście to święto. 6 Przez siedem dni będziesz spoży­wał chleb przaśny; siódmego dnia będziesz świętował na cześć Jahwe. 7 Tylko chleb niekwaszony będziesz spożywał przez owych siedem dni. Nie będziesz miał u siebie żadnego kwasu, a nawet w twoim naj­bliż­szym otoczeniu nie będzie niczego kwaszonego. 8 W dniu tym tak bę­dziesz mówił do swoich synów: Czy­nimy to wszystko dla uczczenia pamięci o dziełach, których doko­nał Jahwe, kiedy nas wyprowadzał z ziemi egipskiej. 9 Będziesz miał znak, czyli pamiątkę tego na ręce i na czole, między oczyma. Niech Prawo Jahwe będzie na twoich ustach, bo swoją potężną prawicą wywiódł cię On z Egiptu. 10 Będziesz przestrzegał tego postanowienia każdego roku, po wszystkie czasy.

11 A Jahwe wprowadzi cię do ziemi kananejskiej i da ci wszystko tak, jak przyobiecał pod przysięgą tobie i twoim ojcom. 12 Wtedy mu­sisz ofiarować Jahwe wszystko, co jako pierwsze wyszło z łona matki. Do Jahwe należy wszystko pierwo­rodne płci męskiej spośród zwie­rząt. 13 Natomiast pierwszy płód osła zastąpisz jagnięciem, a jeślibyś nie chciał dokonać wykupu oślęcia, to złamiesz mu kark. Za każdego pierworodnego twoich synów rów­nież będziesz składał okup. 14 Jeśli zapyta cię kiedyś syn, co to znaczy, to powiesz mu tak: Swoją potężną prawicą wyprowadził nas Jahwe z Egiptu, z tego domu niewoli. 15 Kiedy faraon trwał w uporze i nie chciał zezwolić na nasze wyjście, uderzył Jahwe we wszystko, co było pierworodne w Egipcie, zarówno wśród ludzi, jak i wśród zwierząt. Dlatego ja ofiaruję Jahwe wszystkie pierworodne zwierzęta płci męskiej, natomiast za wszystkich pierworo­dnych moich synów składam okup. 16 Niech będzie tego znak na twoich rękach i ozdoba na twoim czole. Jahwe bowiem swoją potężną pra­wicą wyprowadził nas z Egiptu.

Przejście przez Morze Czerwone: 13,17-14,31

17 Kiedy faraon wreszcie zezwolił Izraelitom na wyjście, poprowadził ich Bóg nie przez kraj Filistynów, choć była to droga krótsza. Mówił bowiem Bóg: Gdyby doszło do zbrojnego starcia, ludzie mogliby się załamać i zapragnąć powrotu do Egiptu. 18 Tak więc polecił im Bóg udać się przez pustynię, dłuższą drogą, w stronę Morza Czerwonego. W upo­rządkowanym szyku wyszli tedy Izraelici z Egiptu. 19 Mojżesz zabrał z Egiptu także kości Józefa, który za życia jeszcze zobowiązał pod przysięgą synów Izraela, żeby wzięli ze sobą jego kości, kiedy Bóg na nich wejrzy! 20 Wyruszyli tedy z Sukkot i rozbili obóz w Etam, na skraju pustyni. 21 Jahwe szedł przed nimi - w ciągu dnia jako słup z obłoku, a nocą jako pochodnia ognista, oświecająca im drogę. W ten sposób mogli wędrować dniem i nocą. 22 Słup z obłoku nie schodził z czoła pochodu w ciągu dnia ani pochodnia ognista w nocy.

14

1 I rzekł Jahwe do Mojżesza: 2 Powiedz Izraelitom, żeby zawrócili i rozbili namioty pod Pi-Hachirot, to jest między Migdol a morzem, naprzeciw Baal-Sefon. 3 Tymczasem faraon zapewne po­myśli tak: Pobłądzili Izraelici w tym kraju. Nie mogą się wydostać z pus­tyni. 4 Wtedy Ja uczynię jak głaz serce faraona i sprawię, że ruszy on w pościg [za wami]. A wówczas Ja z całą moją potęgą przeciwstawię się siłom faraona i będą zmuszeni Egipcjanie uznać, że Ja jestem Jah­we. I tak [Izraelici] uczynili.

5 Ale kiedy doniesiono królowi egipskiemu, że Izraelici uciekli, zarówno faraon, jak zresztą i jego służba zmienili zdanie na temat tego ludu. I zaczęli czynić sobie wy­rzuty, pytając: Jak mogliśmy dopu­ścić do tego, że przestali nam słu­żyć? 6 Kazał więc faraon przygoto­wać swój rydwan i zabrał ze sobą swoich ludzi. 7 W drogę wyruszyło sześćset najlepszych rydwanów, a także wszystkie pozostałe, jakie były w Egipcie. Na każdym rydwa­nie znajdowali się wyborowi wojow­nicy. 8 I uczynił Jahwe jak głaz ser­ce faraona, króla Egiptu, i sprawił, że ruszył on w pościg za Izraelitami, którzy tymczasem bezpiecznie się oddalali. 9 Egipcjanie użyli do poś­cigu wszystkich swoich koni i ryd­wanów, wszystkich jeźdźców i całej zbrojnej potęgi. I dopędzili Izra­elitów, gdy rozbijali oni obozowisko nad morzem, koło Pi-Hachirot, na­przeciw Baal-Sefon.

10 Kiedy faraon już się zbliżał, a Izraelici podnieśli oczy i zobaczyli, że Egipcjanie są tuż, bardzo się przerazili i zaczęli wołać o pomoc do Jahwe. 11 A do Mojżesza mówili: Czyż nie było nas gdzie pogrzebać w Egipcie, że przywiodłeś nas tu, żebyśmy pomarli na pustyni? Có­żeś zrobił? Po co wyprowadziłeś nas z tego Egiptu? 12 Czyż nie mówiliś­my ci już w Egipcie, żebyś nas zos­tawił w spokoju? Chcemy być nie­wolnikami Egipcjan. Wolimy być niewolnikami w Egipcie niż umie­rać na pustyni. 13 Ale Mojżesz po­wiedział do ludu: Nie bójcie się! Po­czekajcie trochę, a zobaczycie, jak jeszcze dziś Jahwe przyjdzie wam z pomocą. Już nigdy więcej nie bę­dziecie oglądać Egipcjan tak, jak ich dzisiaj widzicie. 14 Jahwe będzie walczył za was, wy sami bądźcie spokojni.

15 Powiedział Jahwe do Mojże­sza: Dlaczego wołasz do Mnie? Po­wiedz Izraelitom, żeby ruszali w dro­gę. 16 Ty zaś podnieś wysoko twoją laskę, wyciągnij rękę w stronę morza i rozdziel jego wody tak, aby Izraelici po suchej ziemi przez nie przeszli. 17 Ja jednak pozostawię nadal zatwardziałymi serca Egip­cjan i sprawię, że ruszą za nimi w pościg. I tak Ja z całą moją potęgą wyjdę naprzeciw siłom [Egipcjan], przeciwko rydwanom i jeźdźcom fa­ra­ona. 18 Wówczas Egipcjanie będą musieli uznać, że Ja jestem Jahwe, gdyż okazałem moją potęgę wobec faraona, jego rydwanów i jeź­dźców.

19 Anioł Boży, który szedł na czele całego pochodu Izraelitów, przeniósł się na jego koniec. Podob­nie przeszedł z przodu całego po­chodu na jego koniec słup z obło­ków. 20 W ten sposób znalazł się on między obozem Egipcjan a obozem Izraelitów. Tam obłok był ciemnoś­cią, tu zaś rozświetlał mroki nocy. I tak przez całą noc nie mogli się zbliżyć jedni do drugich. 21 I wycią­gnął Mojżesz rękę w stronę morza, a Jahwe silnym wiatrem, wiejącym przez całą noc od wschodu, odsu­wał wody. Wody ustąpiły i ukazało się suche dno. 22 Izraelici szli po suchej ziemi przez morze, mając po lewej i prawej stronie jakby mur z wody. 23 Egipcjanie nadciągnęli za nimi. Wszystkie konie faraona i jego rydwany, i wszyscy jeźdźcy też we­szli za nimi na suche dno. 24 Wczes­nym rankiem spojrzał Jahwe z og­nistego słupa i z wędrujące­go obło­ku na wojsko Egipcjan, wywołując wśród nich wielkie zamieszanie. 25 Jahwe bowiem zatrzy­mał koła ich rydwanów, tak że z ogromnym tru­dem posuwali się naprzód. Wtedy powiedzieli Egipcjanie: Musimy uciekać przed Izraelitami, bo Jahwe wyraźnie walczy po ich stronie przeciw nam Egipcjanom.

26 A Jahwe rzekł do Mojżesza: Wyciągnij rękę w stronę morza, żeby wody wróciły na swoje miejsce i zalały Egipcjan razem z ich rydwa­nami i jeźdźcami. 27 Mojżesz wycią­gnął rękę w stronę morza i o rannej porze zaczęły wracać wody na swoje miejsce właśnie wtedy, gdy Egip­cjanie próbowali się ratować ucie­czką, idąc owym wodom naprzeciw. I tak wpędził Jahwe Egipcjan w sam środek morza. 28 Woda, wracając na swoje miejsce, pochłonęła rydwany, jeźdźców i całe wojsko faraona, które ścigając Izraelitów, znalazło się w morzu. Nikt z Egipcjan nie ocalał. 29 Tymczasem Izraelici prze­szli suchą nogą przez środek mo­rza, mając jakby mur z wody po prawej i lewej stronie. 30 I tak tego dnia uratował Jahwe Izraelitów od Egipcjan. I oglądali Izraelici liczne ciała Egipcjan leżące na brzegu morza. 31 Widząc zatem, że Jahwe swoją potężną prawicą poskromił Egipcjan, ulękli się Go i uwierzyli Jemu oraz Jego słudze Mojżeszowi.

Pieśń dziękczynna Mojżesza: 15,1-21

15

1 Wtedy to wyśpiewał Mojżesz razem z Izraelitami taką pieśń na cześć Jahwe:

Śpiewam pieśń na cześć Jahwe, / bo okazał swoją chwałę, / rzucając w morze / konia i jego jeźdźca.

2 Pan jest moją mocą i powodem chwały, / On stał się moim wybawcą, / On jest moim Bogiem! Jego będę sławił, / wielbił będę Boga, mego ojca.

3 Jahwe jest potężnym wojownikiem, / Jahwe jest Jego imię.

4 Rydwany i całą potęgę faraona pogrążył w morzu, / jego najdzielniejszych wojowników wygubił w Morzu Czerwonym.

5 Ogarnęły ich fale / i jak kamienie poszli w głę­binę.

6 Wspaniała jest potęga Twej prawicy, o Jahwe! / Prawica Twoja, o Jahwe, starła nieprzyjaciela.

7 Potęgą Twojego majestatu powalasz na ziemię swych wrogów. / Zsyłasz swój gniew i ścierasz ich jak słomę.

8 Gdy wydasz pomruk gniewu, piętrzą się groźne fale / i stają niby murem, / znikają przepaści w samym sercu morza.

9 Wtedy powiedział nieprzyjaciel: / Wyruszę w pościg i pochwycę ich. / Rozdzielę łupy, zaspokoję me żądze. / Dobędę miecza, dosięgnie ich ma prawica.

10 Ale Ty poruszyłeś gwałtownie wody i morze ich okryło, / i poszli na dno jak ołów w środku wzburzonych wód.

11 Któż jest jak Ty, o Jahwe, wśród rozlicznych bogów? / Kto jest jak Ty potężny i święty? / Kto budzi taką grozę i takich cudów dokonuje?

12 Wyciągasz Twoją prawicę / i już pochłania ich ziemia.

13 W swej łaskawości prowadzisz lud, który wy­zwo­liłeś, / mocą Twoją wiedziesz go ku świętym przybytkom.

14 A narody słysząc to zadrżały, / strach padł na wszystkich Filistynów.

15 Przerazili się także przywódcy Edomu, / trząść się zaczęli możnowładcy Moabu, / bojaźń ogarnęła mieszkańców Kanaanu.

16 Zlękli się i zamarli z bojaźni, / stali się jak głazy wobec mocy Twego ramienia, / dopóki nie przeszedł lud Twój, o Jahwe, / dopóki nie przeszedł lud, któryś sobie stworzył.

17 To Ty ich tam sprowadziłeś i zasadziłeś niczym drzewo na górze Twojego dziedzictwa, / na miejscu, gdzie Ty przebywasz, o Panie, / w świątyni, uczynionej Twoimi rękami.

18 Jahwe jest królem zawsze i na wieki.

19 Gdy rumaki faraona / z rydwanami i jeźdźcami weszły do morza, / sprawił Jahwe, że pochłonęły ich fale, / a Izraelici suchą nogą przeszli przez środek morza.

20 Miriam prorokini, siostra Aarona, wzięła do ręki bębenek, a wszystkie niewiasty podążały za nią, tańcząc w takt bębna. 21 Mi­riam zaś tak im przy­śpie­wywała:

Śpiewajmy dla Jahwe pieśń chwały, / bo swą moc okazał, / gdy konie i rydwany / pogrążył w morzu.

W drodze do Synaju: 15,22-17,16

22 Mojżesz kazał Izraelitom wy­ruszyć znad Morza Czerwonego. Wyszedłszy tedy w stronę pustyni Szur, wędrowali przez trzy dni, nig­dzie nie znaj­dując wody. 23 A kiedy przybyli do Mara, nie mogli się tam napić wody, bo była gorzka. Dlatego nazwano to miejsce Mara [to zna­czy: gorzka studnia]. 24 Wtedy lud zaczął szemrać przeciw Mojżeszowi, mówiąc: Co będziemy pić? 25 Zwró­cił się przeto [Mojżesz] do Jahwe, a Jahwe pokazał mu kawałek drew­na. Gdy wrzucił to drewno do wody, woda stała się słodka. Tam przeka­zał Bóg ludowi prawo i różne zarzą­dzenia, tam też wystawił go na pró­bę, 26 mówiąc: Jeśli będziesz słu­chał głosu Jahwe, twojego Boga, i będziesz czynił to, co miłe w Jego oczach; jeśli będziesz wypełniał wszystkie Jego przykazania i naka­zy, nie będę na ciebie zsyłał żad­nych plag podobnych do tych, któ­rymi dotknąłem Egipt. Bo Ja jestem Jahwe, który zdrowie przywraca.

27 Potem przyszli do Elim, gdzie znajduje się dwanaście źródeł i sie­demdziesiąt palm. Tam nad wodą rozbili swoje namioty.

16

1 Potem wszyscy zebrani razem Izraelici opuścili Elim i dotarli do pustyni Sin, położonej między Elim a Synajem. Był to już piętnasty dzień drugiego miesiąca od czasu ich wyjścia z Egiptu. 2 Na pustyni całe zgromadzenie Izraela szemrało przeciw Mojżeszowi i Aaronowi. 3 Mówili do nich tak: Szkoda, żeśmy nie zginęli z ręki Jahwe w Egipcie, kiedy to siedzie­liśmy przy pełnych garnkach mię­sa, mając przy tym pod dostatkiem chleba. Przyprowadziliście nas na tę pus­tynię, abyśmy wszyscy tu zebrani pomarli z głodu. 4 Na to rzekł Jahwe do Mojżesza: Ja spra­wię, że chleb będzie wam spadał z nieba jak deszcz. Ludzie będą wychodzić, by zebrać [go] tyle, ile im będzie potrzeba na każdy dzień. Chcę poddać ich próbie i przekonać się, czy będą postępowali według moich nakazów. 5 Kiedy szóstego dnia obejrzą wszystko, co zebrali, okaże się, że zapasy są dwa razy większe, niżby się można spodzie­wać po codziennych zbiorach.

6 Wtedy Mojżesz i Aaron powie­dzieli do wszystkich Izraelitów: Dziś wieczorem będziecie musieli przyz­nać, że to Jahwe wyprowadził was z Egiptu. 7 Jutro zaś będziecie oglą­dać chwałę Jahwe, który słyszał, jak szemraliście także przeciw Niemu. Lecz kimże my jesteśmy, że szemrzecie także przeciw nam? 8 I dalej mówił Mojżesz: Jeżeli Jah­we da wam tego wieczoru mięso do jedzenia, a rano chleb do syta, jeśli On sam słyszy wasze narzekania, którymi Go zadręczacie, to cóż my tu możemy uczynić? Buntujecie się nie przeciwko nam, tylko przeciw Jahwe.

9 Wtedy rzekł Mojżesz do Aaro­na: Powiedz całemu zgromadzeniu Izraela, żeby wszyscy się stawili na spotkanie z Jahwe, gdyż usłyszał On ich szemranie. 10 Gdy Aaron za­czął przemawiać do całego zgroma­dzenia Izraela, wszyscy zaczęli spoglądać w stronę pustyni, gdzie nagle zobaczyli chwałę Jahwe w obło­ku. 11 A Jahwe powiedział do Mojżesza: 12 Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: Wie­czo­rem otrzymacie do jedzenia mięso, rano - chleb do sytości, żebyście mogli się przekonać, że Ja, Jahwe, jestem waszym Bogiem.

13 Wieczorem nadleciały prze­piórki i obsiadły całe obozowisko, nazajutrz rano natomiast gruba warstwa jakby szronu leżała wokół obozu. 14 Kiedy rosa uniosła się ku górze, na pustyni dokoła leżały pię­kne, jakby przypominające szron ziarna. 15 Zobaczywszy to, pytali Izraelici jedni drugich: Co to jest? Rzeczywiście bowiem nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który Jahwe daje wam do jedzenia. 16 Jahwe roz­kazuje, żeby każdy wziął go sobie tyle, ile potrzebuje do jedzenia, przeciętnie jeden omer na głowę. Można więc zebrać go tyle omerów, ile osób znajduje się w namiocie. 17 Tak zrobili Izraelici i zabrali ze sobą jedni więcej, drudzy mniej [po­żywienia]. 18 Gdy potem przeliczyli wszystkie omery, okazało się, że ani ci, co wzięli więcej, nie mieli za dużo, ani ci, co zebrali mniej, nie mieli za mało. Każdy miał akurat tyle, ile potrzeba było do życia. 19 Wtedy powiedział do nich Moj­żesz: Nikt nie może pozostawić z tego nic do rana. 20 Ale oni nie pos­łuchali Mojżesza i niektórzy zosta­wili sobie trochę do rana. I oto zaraz wszystko zrobaczało i zaczęło gnić. A Mojżesz zapłonął na nich gnie­wem.

21 I codziennie zbierali tyle, ile każdy z nich po­trze­bował. A gdy tylko słońce zaczynało przygrzewać, wszystko [co pozostało na ziemi] topniało. 22 Szóstego dnia zebrali podwójną ilość pożywienia, czyli po dwa omery na głowę. Natychmiast też przyszli do Mojżesza starsi ca­łego zgromadzenia i donieśli mu o tym. 23 A on im na to: Oto, co kazał wam powiedzieć Jahwe: Dzień jut­rzejszy będzie świętem, szabatem uroczystym na cześć Jahwe. Napie­czcie sobie wszystkiego, ile chcecie, ugotujcie, co chcecie, a czego nie zdołacie spożyć dziś, zostawcie sobie na jutro. 24 I zostawili sobie [jedzenia] do dnia jutrzejszego, tak jak im nakazał Mojżesz. Nic się nie zepsuło i nie pojawiło się żadne robactwo. 25 Wtedy powiedział Moj­żesz: Jedzcie, bo dziś jest szabat [świę­ty] ku czci Jahwe. Dzisiaj nic nie znajdziecie na pustyni. 26 Macie zbierać [to pożywienie] przez sześć dni, natomiast dnia siódmego jest sza­bat i wtedy nic już nie znaj­dzie­cie.

27 Mimo to siódmego dnia rów­nież wyszli niektórzy, żeby poszu­kać pożywienia, ale nic nie znaleźli. 28 Wtedy powiedział Jahwe do Moj­żesza: Jak długo jeszcze będziecie się ociągali z zachowywaniem mo­ich nakazów i pouczeń? 29 Patrzcie! Oto Jahwe ustanowił dla was sza­bat i dlatego szóstego dnia dostar­cza wam pożywienia na dwa dni. Każdy pozostaje tego [siódmego] dnia tam, gdzie jest. Dnia siódmego nikt nie opuszcza miejsca, na któ­rym przebywa. 30 Zaczął więc lud odpoczywać dnia siódmego. 31 A po­żywienie to synowie Izraela nazy­wali manną. Było to coś białego, jakby ziarna kolendru, a smakowa­ło jak placek z miodem.

32 I powiedział Mojżesz: Jahwe nakazał: Jeden omer manny zacho­wajcie dla pokoleń, które przyjdą po was, żeby zobaczyły one ten chleb, którym was karmiłem na pustyni, kiedy was wyprowadzałem z Egip­tu. 33 Do Aarona zaś Mojżesz powie­dział: Weź to naczynie, wsyp do nie­go cały omer manny i postaw przed Jahwe. Niech będzie przechowy­wana dla przyszłych pokoleń. 34 Wziął zatem Aaron mannę i - jak Jahwe polecił Mojżeszowi - umie­ścił ją przed Świadectwem, gdzie miała być przechowywana. 35 Żywili się Izraelici manną przez czterdzie­ści lat, to znaczy dopóki nie weszli do krainy zamieszkanej przez ludzi. Jedli mannę, dopóki nie dotarli do granic Kanaanu. 36 Omer - to dzie­siąta część efy.

17

1 Całe zgromadzenie Izraelitów ruszyło z pustyni Sin w dalszą drogę, od jednego miejsca odpoczynku do drugiego, które za każdym razem wskazywał Jahwe. Wreszcie rozbili namioty w Refidim. Gdy całkiem już nie było wody, 2 podnieśli głosy i zaczęli gwałtow­nie domagać się od Mojżesza wody do picia. Mojżesz jednak odpowie­dział: Dlaczego przychodzicie ze skargą do mnie? Dlaczego wysta­wiacie Jahwe na próbę? 3 Ale lud był spragniony i dlatego szemrali wszyscy przeciw Mojżeszowi, mó­wiąc: Po coś nas w ogóle wyprowa­dził z Egiptu? Żebyśmy tu, na pus­tyni, wyginęli z pragnienia - my sami, nasi synowie i cały nasz do­bytek? 4 Wtedy Mojżesz zwrócił się do Jahwe, pytając: Co mam zrobić z tym ludem? Niewiele brakuje, żeby mnie ukamienowali! 5 A Jahwe odpowiedział Mojżeszowi: Idź do ludu, wybierz kilku spośród star­szych Izraela, weź do ręki laskę, tę, którą uderzałeś wody Nilu, i ru­szaj­cie dalej! 6 Stanę przed tobą tam, na górze Horeb, a ty uderzysz laską w skałę, z której wypłynie woda, i cały lud będzie mógł pić do woli. I uczynił Mojżesz tak na oczach star­szych ludu. 7 Miejscu temu na­dano nazwy Massa i Meriba [to zna­czy: próba i spór], bo tam Izra­elici wszczę­li utarczki [z Mojże­szem], a Jah­we wystawili na próbę, gdy mó­wili: Czy Jahwe jest pośród nas, czy nie?

8 A kiedy do Refidim przybyli Amalekici, żeby zaatakować Izra­elitów, 9 powiedział Mojżesz do Jozuego: Wybierz sobie [odpowied­nich] ludzi i stań do walki z Ama­lekitami. Ja sam pokażę się jutro na szczycie wzgórza, mając ze sobą laskę Bożą. 10 I uczy­nił Jozue tak, jak mu rozkazał Mojżesz: przy­stąpił do walki z Amalekitami, natomiast Mojżesz, Aaron i Chur weszli na szczyt góry. 11 Jak długo Mojżesz miał wzniesione ręce, przewaga była po stronie Izraela, a gdy tylko ręce opuszczał, górę brali Amale­kici. 12 Gdy Mojżeszowi zdrętwiały ręce, przyniesiono głaz i posadzono na nim Mojżesza. Jego ręce pod­trzymywali Aaron i Chur, jeden z prawej, drugi z lewej strony, tak że aż do zachodu słońca miał wzniesione ręce. 13 W ten sposób pokonał Jozue swoim ostrym mie­czem samego Amaleka i jego woj­sko. 14 Wtedy Jahwe powiedział do Mojżesza: Zapisz to na pamiątkę w księgach, a Jozuemu powiedz, że wymażę imię Amalekitów z wszyst­kiego, co znajduje się pod niebem. 15 Mojżesz zbudował tam na cześć Jahwe ołtarz i nazwał go Jahwe-Nissi. 16 Mówił bowiem: Ponieważ Amalek podniósł rękę na tron Jah­we, On prowadzi walkę z Amaleki­tami przez wszystkie pokolenia.

Spotkanie Mojżesza z Jetro i powołanie sędziów: 18,1-27

18

1 Jetro, kapłan madianicki, teść Mojżesza, słyszał o tym wszystkim, co Jahwe uczynił Moj­żeszowi i całemu ludowi izrael­skiemu i jak wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej. 2 Wziął tedy Jetro, teść Mojżesza, żonę Moj­żesza, Seforę - bo Mojżesz odesłał ją do ojca - 3 oraz obydwu synów, z których jeden nazywał się Ger­szom (bo powiedział Mojżesz: Jes­tem przybyszem w obcym kraju), 4 a drugi Eliezer (bo po­wiedział Moj­żesz: Bóg mojego ojca był mi po­mocą i uratował mnie od miecza faraona). 5 Przyszedł więc Jetro, teść Mojżesza, z jego synami i z [je­go] żoną na pustynię, do stóp Góry Bożej, gdzie obozował Mojżesz, i  6 kazał mu powiedzieć tak: Ja, teść twój, Jetro, przychodzę do ciebie razem z twoją żoną i z obydwoma twoimi synami. 7 Wyszedł tedy Moj­żesz do swojego teścia, pokłonił mu się nisko i ucałował go. Potem wy­pytali się nawzajem, co dzieje się u jednego i drugiego, i weszli do na­miotu.

8 Mojżesz opowiedział swojemu teściowi o wszystkim, co Jahwe uczynił, ze względu na Izraela, fara­onowi i Egipcjanom, [a także] o wszystkich kłopo­tach, jakie mieli w drodze, i o tym, jak Jahwe przy­chodził im zawsze ze skuteczną pomocą. 9 Jetro radował się bardzo, słysząc o dobrodziejstwach, jakie Jahwe wyświadczał Izraelitom, kiedy ich wy­bawiał z rąk Egipcjan. 10 W końcu zawołał: Niech będzie błogosławiony Bóg, który was uwol­nił z rąk Egipcjan i faraona. 11 Teraz już wiem, że Jahwe jest większy niż wszyscy bogowie. Chociaż bowiem Egipcjanie tak poniżali Izraelitów, Jahwe wyrwał Izraela z ich rąk. 12 Potem przy­prowadził Jetro, teść Mojżesza, zwierzęta na ofiarę krwa­wą i całopalną i oddał cześć Jahwe. Przybył też Aaron i wszyscy starsi Izraela, aby wraz z teściem Mojże­sza wziąć udział we wspólnej uczcie na cześć Jahwe.

13 Następnego dnia zasiadł Moj­żesz, aby sądzić lud. I stała wielka rzesza przed Mojżeszem od rana aż do wieczora. 14 Gdy teść Mojżesza zobaczył, jak Mojżesz poświęca się dla ludu, powiedział: Co ma zna­czyć to wszystko, co czynisz dla tego ludu? Czemu siedzisz tu sam jeden, a takie rzesze muszą wycze­kiwać od rana do wieczora? 15 A Mojżesz odpowie­dział swojemu teściowi: Ludzie przychodzą do mnie, aby znaleźć wolę Bożą. 16 Gdy zdarza się wśród nich jakiś spór, przychodzą do mnie. Ja rozsądzam ich spory i przekazuję im prawa i pouczenia Boże.

17 A teść Mojżesza na to: Źle postępujesz! 18 Za­mę­czasz i siebie samego, i cały lud, który wokół cie­bie stoi. To zbyt uciążliwe dla ciebie. Sam jeden nie możesz temu podo­łać. 19 Posłuchaj! Chcę ci dać pewną radę, a Bóg też będzie z tobą. Ty sam przedstawiaj Bogu sprawy całego ludu 20 i przekazuj ludziom prawa i pouczenia Boże. Mów im, jak mają żyć i co robić. 21 Ale wyszu­kaj sobie wśród ludu mężów rozu­mnych, bogobojnych, a nie prze­kup­nych, gardzących nieuczciwym zyskiem, i postaw ich na czele grup złożonych z tysiąca, stu, pięćdzie­sięciu czy dziesięciu ludzi! 22 Oni to właśnie powinni być sędziami ludu na każde zawołanie. Tylko ze spra­wami bardzo ważnymi powinni przychodzić do ciebie, wszystkie zaś błahsze niech rozsądzają sami. Zdejmij z siebie jakąś odpowiedzial­ność! 23 Jeśli tak postąpisz, jeśli uznasz, że taka jest wola Boża, to i obowiązkom twoim podołasz, i  wszyscy ludzie będą wracać do siebie zadowoleni.

24 Posłuchał Mojżesz swojego teścia i zaczął po­stę­pować według jego rady. 25 Wybrał sobie spośród Izraela mężów roztropnych i posta­wił ich na czele grup złożonych z tysiąca, stu, pięćdziesięciu albo dziesięciu osób. 26 Oni też byli goto­wi w każdej chwili rozstrzygać spra­wy ludu. Sprawy większej wagi przedstawiali Mojżeszowi, mniej­szej zaś - rozsądzali sami.

27 Potem pożegnał Mojżesz swe­go teścia, który udał się w drogę powrotną do swojego kraju.

NA SYNAJU 19,1-20,26

Zawarcie przymierza: 19,1-25

19

1 Upływały już trzy miesiące od czasu wyjścia Izraelitów z Egiptu, a działo się to w dniu, kie­dy dotarli do pustyni Synaj. 2 Wyru­szyli z Refidim i przyszli na pustynię Synaj, gdzie też rozbili namioty. Obozowisko Izraelitów znajdowało się naprzeciw Góry.

3 Mojżesz udał się na rozmowę z Bogiem. Wtedy Jahwe przywołał go ku sobie na górę i rzekł: Oto, co masz powiedzieć domowi Jakuba i wszystkim Izraelitom: 4 Widzie­liście, co uczyniłem Egipcjanom, jak was wyrwałem stamtąd i ni­czym na skrzyd­łach orłów przynios­łem aż do tego miejsca. 5 A teraz, jeśli tylko będziecie słuchać mojego głosu i zachowywać moje przy­mie­rze, staniecie się moją szczególną własnością między wszystkimi narodami. Do Mnie należy cała ziemia. 6 Wy zaś będziecie dla Mnie królestwem kapłanów i moim lu­dem świętym. Te słowa przekażesz Izraelitom.

7 Poszedł tedy Mojżesz i zwoław­szy całą starszyznę ludu, przedsta­wił im wszystko, co mu Jahwe nakazał. 8 A cały lud jednogłośnie i wyraźnie odpowiedział: Chcemy uczynić wszystko, co Jahwe naka­zał. Mojżesz zaniósł Jahwe odpo­wiedź ludu. 9 Wtedy Jahwe powie­dział do Mojżesza: Ukażę ci się w gęs­tym obłoku. Lud powinien sły­szeć, jak będę z tobą rozmawiał, żeby cię potem darzył zaufaniem. A Moj­żesz powtórzył Jahwe słowa ludu.

10 I powiedział Jahwe do Mojże­sza: Idź do ludu i wydaj rozkaz, żeby się wszyscy przygotowali dziś i jutro do świątecznych obchodów. Niech wypiorą swoje szaty. 11 Niech się szczególnie przysposobią na dzień trzeci. Trzeciego dnia bowiem na oczach całego ludu zstąpi Jahwe na górę Synaj. 12 Wyznacz ludowi [wo­kół góry] granicę i wydaj polecenie, żeby nie wchodzili na górę ani na­wet nie zbliżali się do jej podnóża. Każdy zaś, kto by dotknął góry, będzie ukarany śmiercią. 13 Nie tknie go jednak żadna ludzka ręka, lecz zostanie ukamienowany albo przebity strzałą. Ani człowiek, ani zwierzę [które by dotknęło góry] nie może pozostać przy życiu. [Dopiero wówczas], gdy zabrzmi trąba, będą mogli wejść na górę.

14 Zstąpił Mojżesz z góry i wydał rozkaz, żeby ludzie przygotowali się do świętowania i uprali swoje szaty. 15 Powiedział też do nich: Przygo­tujcie się szczególnie na dzień trzeci. Niech nikt z was nie zbliża się do żadnej kobiety.

16 Trzeciego dnia o świcie za­częło grzmieć i błyskać, po czym ciężkie chmury okryły całą górę. I rozległ się głos jakby potężnej trą­by, tek że wszyscy w obozie zaczęli drżeć ze strachu. 17 Mojżesz wypro­wadził ludzi z obozu na spotkanie z Bogiem. Kazał im zatrzymać się u stóp góry. 18 Cała góra Synaj była spowita gęstym dymem, gdyż Jah­we zstępował na nią w płomieniach ognia. Dym wznosił się wysoko jak­by z rozpalonego pieca, a cała góra mocno drżała. 19 Tymczasem głos trąby stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów.

20 Jahwe zstąpił na Synaj, na sam szczyt góry. Wezwał do siebie, na sam szczyt góry, Mojżesza, do­kąd też ten przybył. 21 Wtedy powie­dział Jahwe do Mojżesza: Zejdź na dół i nakaż ludziom z całą suro­wością, aby nie próbowali przekra­czać wyznaczonej granicy i nie usiłowali zobaczyć Jahwe. Gdyby do tego doszło, bardzo wielu musia­łoby zginąć. 22 Również kapłani, którzy zazwyczaj mogą zbliżać się do Jahwe, tym razem powinni się oczyścić, aby Jahwe nie poraził ich śmiercią. 23 I odpowiedział Mojżesz Bogu: Lud nie odważy się zbliżyć do góry Synaj. Sam przecież naka­załeś wyznaczyć granicę wokół góry, a ją samą ogłosić świętą. 24 Ale Jahwe nastawał, mówiąc: Zejdź na dół i przyjdź tu razem z Aaronem. Kapłani i zwykli ludzie niech nie usiłują tu wchodzić, aby zobaczyć Jahwe, gdyż musiałbym porazić ich śmiercią. 25 Zszedł więc Mojżesz na dół i wszystko powtórzył ludowi.

Dziesięć przykazań: 20,1-21

20

1 Potem zaczął Bóg wypowiadać słowa: 2 Ja jestem Jahwe, Bóg twój, który cię wywiódł z Egiptu, z domu niewoli. 3 Nie bę­dziesz miał, oprócz Mnie, żadnych bogów. 4 Nie będziesz czynił żad­nego obrazu i żadnego wy­ob­rażenia ani tego, co na niebie, ani tego, co na ziemi, ani tego, co w wodzie, ani tego, co pod ziemią. 5 Nie będziesz się im kłaniał ani nie będziesz im służył, gdyż Ja, Jahwe, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym i za występki ojców zsyłam kary na ich dzieci, aż do trzeciego i czwartego pokolenia tak będzie z tymi, którzy Mnie nienawidzą; 6 natomiast aż po tysiączne pokolenie będę okazywał miłosierdzie tym, którzy Mnie mi­łują i zachowują moje przykazania. 7 Nie będziesz wzywał imienia Jahwe, Boga twego, nadaremnie, bo Jahwe nie omieszka ukarać tego, kto wzywa Jego imienia nada­remnie.

8 Pamiętaj o szabacie! Niech to będzie dla ciebie dzień święty. 9 Przez sześć dni wolno ci pracować i wykonywać wszystkie twoje prace. 10 Siódmy jednak dzień jest szaba­tem dla uczczenia Jahwe, Boga twojego. Żadnych prac nie będzie­cie w tym dniu wykonywali ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec mieszkający w obrębie twoich mu­rów. 11 Jahwe bowiem przez sześć dni stwarzał niebo, ziemię, morze i wszystko, co one zawierają, a dnia siódmego odpoczywał. Dlatego zes­łał Jahwe szczególne błogosławień­stwo na dzień szabatu i uświęcił go.

12 Czcij ojca twego i matkę two­ją, abyś mógł długo żyć na tej ziemi, którą Jahwe, twój Bóg, daje ci w po­siadanie.

13Nie będziesz zabijał!

14 Nie będziesz cudzołożył!

15 Nie będziesz kradł!

16 Nie będziesz świadczył fałszywie

przeciwko twemu bratu!

17 Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego! Nie będziesz pożą­dał żony bliźniego twego ani jego sługi, ani służebnicy, ani jego wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która należy do twego bliź­niego!

18 Cały lud słyszał grzmoty i głos trąby; patrzył na ogniste płomienie i na górę spowitą dymem. Ludzie drżeli, widząc [i słysząc] to wszys­tko, i trzymali się z dala od góry. 19 Powiedzieli więc do Mojżesza: Ty mów do nas, a będziemy cię słu­chali. Niech sam Bóg już do nas nie przemawia, gdyż lękamy się, że pomrzemy. 20 Rzekł tedy Mojżesz do ludu: Nie lękajcie się! Bóg przyszedł po to tylko, żeby was wystawić na próbę, a bojaźnią napełnia was po to, żebyście nie grzeszyli. 21 Lud cią­gle trzymał się z dala od góry. Tym­czasem Mojżesz przybliżył się do obłoku, w którym był Bóg.

Prawo ołtarza: 20,22-26

22 A Jahwe rzekł do Mojżesza: Powiesz synom Izraela tak: Byliście świadkami, jak przemawiałem do was z nieba. 23 Nie będziecie sobie robić, obok Mnie, podobizn bożków ze srebra, nie będziecie sobie robić podobizn bożków ze złota. 24 Zbu­dujesz Mi ołtarz z ziemi i będziesz składał na tym ołtarzu ofiary cało­palne tudzież ofiary pojednania z twoich owiec i cielców. Do wszyst­kich miejsc, na których będzie wspomniane moje imię, przyjdę do ciebie i będę ci błogosławił. 25 Gdy będziesz Mi wznosił ołtarz z kamie­nia, nie używaj do tego kamienia ciosanego, bo posługując się ostrym narzędziem, bezcześcisz kamień. 26 Nie będziesz wstępował do mojego ołtarza po stopniach, abyś przypadkiem nie ukazał swojej nagości.

KSIĘGA PRZYMIERZA 21,1-24,18

Wstęp: 21,1

21

1 A oto prawa, które im przekażesz:

Niewolnicy izraelscy: 21,2-11

2 Kiedy nabędziesz za pieniądze jakiegoś niewolnika hebrajskiego, będzie pozostawał na służbie u cie­bie przez sześć lat. Siódmego roku będzie mógł spokojnie odejść bez płacenia okupu. 3 Jeśli został na­byty jako nieżonaty, samotny rów­nież odejdzie; jeśli miał już wtedy żonę, odejdzie z nim także jego żona. 4 Ale jeśli żonę dał mu jego pan, a ona urodziła synów i córki, będzie mógł odejść on sam, a ko­bieta i dzieci pozostaną u pana. 5 Je­żeli jednak sługa ów powie: Ko­cham mojego pana, ale także moją żonę i moje dzieci; nie chciałbym odchodzić - 6 wtedy weźmie go jego pan, przyprowadzi przed oblicze Boże, a potem, zbliżywszy się do drzwi albo do bramy, przekłuje mu ostrym narzędziem ucho. I pozo­stanie ów sługa na zawsze u swo­jego pana.

7 Jeżeli ktoś sprzeda swoją cór­kę w niewolę drugiemu człowie­kowi, to nie wolno jej odejść tak, jak mogą odchodzić niewolnicy. 8 Jeżeli [po pewnym czasie] przes­tałaby się podobać panu, który ją przeznaczył dla siebie, pan ów po­winien zezwolić na jej wykup. Nie może jej jednak sprzedać obcym, bo sprzeniewierzyłby się własnym zobowiązaniom. 9 Jeżeli zaś posta­nowił oddać ją własnemu synowi, to niech ją traktuje jak córkę. 10 Gdyby wziął sobie jeszcze inną kobietę [prócz tej już odtrąconej], to nie może owej niewolnicy krzy­wdzić, odmawiając jej należnego pożywienia, ubrania i wspólnego pożycia. 11 Gdyby o te trzy sprawy nie zadbał, kobieta może odejść cał­kiem swobodnie, bez składania żadnego okupu.

Przepisy karne: 21,12-32

12 Jeśli ktoś ugodzi drugiego człowieka tak, że pozbawi go życia, to i sam musi umrzeć. 13 Ale jeśli nie czyhał na tę śmierć, lecz Bóg do niej dopuścił przez czyjeś ręce, to wskażę ci miejsce, gdzie taki zabójca będzie mógł się schronić. 14 Jeśli jednak ktoś ucieka się na­wet do podstępu, żeby zabić bliź­nie­go, to choćby się już trzymał mo­jego ołta­rza, będzie ukarany śmiercią.

15 Kto by uderzył swego ojca lub swoją matkę, powinien być skazany na śmierć.

16 Kto by porwał drugiego czło­wieka i już go sprzedał albo jeszcze miał go w swoich rękach, powinien być skazany na śmierć.

17 Kto by złorzeczył swemu ojcu lub swojej matce, winien jest śmierci.

18 Gdy dwóch ludzi się poróżni i jeden uderzy drugiego kamieniem lub pięścią nie powodując jego śmierci, tak jednak, że musi on pozostać przez jakiś czas w łóżku, 19 to będzie wolny, gdy ten [poszko­dowany] wstanie z łóżka i będzie mógł wyjść na zewnątrz z laską; jednakże ma obowiązek zapłacić mu za przerwę w pracy i pielęgno­wać go [przez czas niedomagania]. 20 Jeśli ktoś pobije kijem swojego niewolnika lub swoją niewolnicę i ci umrą jeszcze pod jego ręką, to będzie pociągnięty do odpowie­dzialności. 21 Jeśli jednak niewolnik przeżyje przynajmniej jeden dzień lub dwa, to pan nie będzie pocią­gnięty do odpowiedzialności, gdyż pobity jest jego własnością. 22 Jeśli ludzie poróżnią się między sobą i dojdzie przy tym do obrażeń ciała niewiasty brzemiennej, która wsku­tek tego poroni, to sprawca obrażeń powinien - jeśli nie przydarzy się nic poza tym - zapłacić tylko karę, jaką nałoży na niego mąż kobiety brzemiennej i jaką należy zapłacić zgodnie z wyrokiem sędziów. 23 Gdyby jednak doszło do śmierci, zapłaci życiem za życie, 24 odda oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, 25 oparzeli­nę na opa­rzelinę, ranę za ranę, siniec za si­niec. 26 Je­żeli ktoś ugodzi w oko swojego niewolnika lub swoją nie­wolnicę i spowoduje utratę oka, to utratę oka wynagrodzi wypusz­cze­niem poszkodowanego na wolność. 27 Jeśli ktoś wybije ząb swemu nie­wolnikowi lub swojej niewolnicy, to utratę zęba wynagrodzi wypusz­cze­niem poszkodowanego na wol­ność.

28 Jeżeli czyjś wół zrani rogami jakiegoś mężczyznę lub jakąś kobietę tak ciężko, że w następstwie tego umrą, to należy wołu ukamie­nować, ale mięsa z niego nie można spożywać; natomiast jego właściciel jest wolny od wszelkiej dalszej odpowiedzialności. 29 Jeśli jednak wół już od dłuższego czasu atako­wał ludzi, a jego właściciel, powia­domiony o tym, wcale go nie pilno­wał, to wół, jeśli stał się przyczyną śmierci mężczyzny lub kobiety, zos­tanie ukamienowany, a jego właści­ciel również będzie skazany na śmierć. 30 Jeśliby się zgodzono za­mienić wła­ś­ci­cie­lo­wi [wołu] karę śmierci na okup pieniężny, to powi­nien zapłacić tyle, ile od niego zażą­dają. 31 Tak samo należy postąpić, gdyby wół spowodował śmierć syna albo córki. 32 Jeśli wół zrani śmier­telnie niewolnika lub niewolnicę, właściciel wołu zapłaci trzydzieści srebrników panu niewolnika, a wół zostanie ukamienowany.

Prawo rzeczowe: 21,33-22,14

33 Jeżeli Ktoś pozostawi nie przykrytą studnię już istniejącą albo wykopie nową i jej nie nakryje, a wpadnie do niej jakiś wół albo osioł, 34 właściciel studni musi pokryć straty: zapłaci właścicielowi zwierzęcia jego wartość, ale samo zwierzę zabite będzie należeć do niego. 35 Jeśli czyjś wół zrani rogami wołu innego właściciela i spowo­duje jego śmierć, należy sprzedać wołu, który atakował, a pieniądze podzielić między obydwu właścicieli wołów. Podobnie należy postąpić z mięsem wołu zabitego. 36 Jeśli jednak czyjś wół już od dłuższego czasu atakował rogami, a jego pan wcale go nie pilnował, to wynagro­dzi szkody: odda wołu za wołu, a wół zabity będzie należał do niego.

37 Jeśli ktoś ukradnie wołu albo owcę i zabije je lub sprzeda, zwróci pięć wołów za jednego i cztery owce za jedną.

22

1 Jeśli ktoś złapie złodzieja, gdy ten nocą włamuje się [do domostwa], i pobije go tak, że złodziej umrze, nie będzie winien śmierci zabitego. 2 Gdyby jednak się to stało po wschodzie słońca, będzie winien krwi [zabitego]. Ciężar od­szkodo­wania ponosi [zazwyczaj] złodziej. Jeśli nic nie posiada, nale­ży sprzedać jego samego i zwrócić należność za to, co ukradł. 3 Jeżeli to, co ukradł - na przykład wół, osioł albo owca - znajduje się jesz­cze w jego rękach, odda dwa razy tyle, ile skradł.

4 Jeśli ktoś wyrządzi szkodę drugiemu na polu albo w winnicy przez to, że pozwolił swemu bydłu wejść na cudzy teren, naprawi szkodę tym, co ma najdorodniejsze na swoim polu albo w winnicy. 5 Jeśli wybuchnie pożar i przedo­stawszy się przez osłania­jący żywo­płot, zniszczy snopy albo zboże jeszcze na pniu, albo całe pole, to ten, który spowodował pożar, wi­nien naprawić wszystkie szkody.

6 Jeżeli ktoś da komuś na prze­chowanie pieniądze albo jakieś przedmioty, a rzeczy oddane na przechowanie zostaną skradzione, to złodziej, jeśli się go pochwyci, ma zwrócić wszystko w podwójnej ilości. 7 Jeśli złodziej nie zostanie schwytany, to ten, który rzeczy przechowywał, stawi się przed obli­czem Boga, aby uroczyście oświad­czyć, że nie tknął własności swojego bliźniego. 8 Cokolwiek - czy to wół, osioł, owca, czy to odzienie - zosta­łoby skradzione albo zgubione, jeśli się później odnajdzie i stwierdzi się, że jest to właśnie ta rzecz, obydwie strony stawią się przed Bogiem, a strona uznana przez Boga za win­ną naprawi w dwójnasób szkody wyrządzone bliźniemu. 9 Jeżeli ktoś powierzy drugiemu pieczę nad swoim wołem, owcą lub jakim­kol­wiek innym zwierzęciem, a zwierzę to wtedy właśnie padnie, złamie so­bie nogę lub zostanie uprowadzone, tak że nie będzie można przedsta­wić żadnych świadków, 10 to sprawę należy rozstrzygnąć mocą przysięgi na imię Jahwe: ten, który miał się opiekować zwierzętami, przysięg­nie, że nie tknął własności swego bliźniego. Właściciel zwierząt zabie­rze to, co pozostało, a ten, który się zwierzętami opiekował, wolny będzie od dalszej odpowiedzial­ności. 11 Jeśli jednak [zwierzę] jeszcze u niego zostanie skradzione, powinien za nie zapłacić właści­cielowi. 12 Jeśli zaś zostało rozszar­pane przez jakieś dzikie zwierzę, to na dowód tego powinien dostarczyć to, co po nim pozostało, a wtedy zostanie uwolniony od dalszej od­powiedzialności z tytułu zaistniałej szkody. 13 Jeżeli ktoś pożyczy od drugiego jakieś zwierzę, a ono w tym czasie, pod nieobecność swego właś­ciciela, ulegnie jakie­muś okaleczeniu albo padnie, to właścicielowi należy się odszkodo­wanie za to zwierzę. 14 Jeżeli zaś stało się to w obecności właściciela zwierzęcia, nie należy się żadne odszkodowanie. Jeśli zwierzę zos­tało wynajęte za określoną opłatą, to odszkodowanie będzie stanowić owa opłata.

Prawo moralne: 22,15-23,9

15 Jeśli jakiś mężczyzna uwie­dzie jakąś dziewicę, i to jeszcze nawet nie zaręczoną, i będzie z nią obcował, zapłaci [rodzinie] wartość posagu i weźmie ją za żonę. 16 Jeżeli ojciec dziewczyny nie zgodzi się dać mu jej za żonę, to uwodziciel [mimo to] uiści taką sumę, jaką powinno się wpłacić jako wartość posagu dziewic.

17 Nie pozwolisz żyć swobodnie czarownicom. 18 Jeśliby ktoś obco­wał cieleśnie ze zwierzęciem, będzie skazany na śmierć. 19 Kto składa ofiary na cześć bożków pogańskich, a nie wyłącznie na cześć Jahwe, zasługuje na karę klątwy.

20 Nie będziesz gnębił ani ucis­kał cudzoziemca, bo przecież i wy wszyscy byliście kiedyś cudzoziem­cami w Egipcie. 21 Nie będziecie wyrządzać żadnej krzywdy ani wdo­wom, ani sierotom. 22 Jeśli kogo­kolwiek z nich skrzywdzisz, będzie wołał do Mnie, a Ja usłucham jego głosu. 23 Zapłonę gniewem i wygi­niecie od mojego miecza. Wtedy wasze żony staną się wdowami, a dzieci sierotami.

24 Jeśli pożyczysz pieniądze komuś z mojego ludu, jakiemuś ubogiemu, który żyje obok ciebie, to nie okażesz się wobec niego lich­wiarzem i nie zażądasz od niego procentu. 25 Jeśli weźmiesz w zas­taw płaszcz od twojego bliźniego, to zwrócisz mu go jeszcze przed za­chodem słońca, 26 bo to jego jedyna szata i jedyne okrycie ciała. Czymże się więc przykryje do snu? Jeżeli będzie się uskarżał przede Mną, wysłucham go, bo jestem miło­sierny.

27 Nie będziesz bluźnił Bogu ani złorzeczył prze­łożonemu twojego ludu.

28 Nie będziesz odkładał na póź­niej składania ofiary z pierwocin twego żniwa i winobrania. Mnie poświęcisz twego pierworodnego syna. 29 Tak samo postąpisz z pier­wszym płodem twojej krowy i owcy; pozostawisz go przez siedem dni przy matce, a ósmego dnia Mi go oddasz.

30 Będziecie moim ludem świę­tym. Nie będziecie jedli mięsa ze zwierząt rozszarpanych w polu przez dzikie zwierzęta. Przezna­czycie to mięso dla psów.

23

1 Nie będziesz rozsiewał fałszywych wieści i nie wycią­gniesz ręki do zło­czyńcy, aby świad­czyć na rzecz jego bezpieczeństwa. 2 Nie będziesz szedł za większością, która źle czyni, ani wypowiadał się na korzyść większości, aby na jej stronę przechylić szalę spra­wiedli­wości. 3 Nie będziesz też okazywał w sądzie specjalnych względów słabszemu.

4 Jeżeli będziesz widział, że twojemu nieprzyjacielowi zabłąkał się wół albo osioł, to nie omieszkasz mu ich odprowadzić. 5 Jeśli zoba­czysz, że osioł twojego nieprzyja­ciela upada pod ciężarem, nie przej­dziesz obojętnie obok niego, ale dołożysz wszelkich starań, aby mu przyjść z pomocą.

6 Gdy będą sądzić ubogiego, nie przyczynisz się do przechylenia szali sprawiedliwości na jego nie­korzyść. 7 Nie będziesz miał nic wspólnego ze sprawą, która się opiera na kłamstwie, i nie dopuś­cisz do skazania na śmierć niewin­nego i sprawiedliwego, bo Ja nigdy nie uniewinnię takiego winnego. 8 Nie będziesz przyjmował podar­ków, gdyż uniemożliwiają jasne rozsądzanie sporów i narażają na szkodę sprawy słuszne.

9 Nie będziesz uciskał cudzo­ziemca; znacie przecież jego los, bo sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej.

Prawo szabatu: 23,10-13

10 Przez sześć lat będziesz obsie­wał swoje pola i będziesz z nich zbierał plony. 11 Siódmego jednak roku nie będziesz obsiewał swoich pól, a to, co one urodzą, zostawisz [nie zebrane], żeby mieli czym się pożywić ubodzy twego ludu i żeby jeszcze coś zostało dla zwierząt polnych. Tak samo postąpisz z two­imi winnicami i z drzewami oliw­nymi. 12 Przez sześć dni będziesz wykonywał twe prace, ale siódmego dnia odpoczniesz, dając tym sa­mym wytchnienie twoim wołom i osłom oraz umożliwiając wypo­czy­nek synom twojej niewolnicy i cu­dzo­ziem­com.

13 Weźcie sobie do serca to wszystko, co wam powiedziałem. Na waszych ustach niech się nie znajdzie nigdy imię cudzych bogów, aby nikt nie słyszał, że wypowia­dacie ich imiona.

Trzy główne święta: 23,14-17

14 Trzy razy w roku będziesz ob­chodził święto ku mojej czci. 15 Bę­dziesz obchodził święto Przaś­ników: przez siedem dni będziesz spożywał chleb tylko niekwaszony, tak jak ci to nakazałem, począwszy od określonego dnia w miesiącu Abib, czyli w tym miesiącu, w któ­rym wyszedłeś z Egiptu. I nie bę­dziesz przychodził przed moje ob­licze z pustymi rękami. 16 Będziesz obchodził święto Żniw, czyli inaczej: święto pierwszych owoców twojej pracy, to znaczy tego, co zasiałeś na swoim polu. Wreszcie święto Wszystkich Zbiorów, pod koniec roku, gdy będziesz zbierał z pola wszelki owoc twojej pracy. 17 Trzy razy do roku każdy mężczyzna po­winien stanąć przed Jahwe, swoim Panem.

Przepisy ofiarne: 23,18-19

18 Nie będziesz w ofierze składał krwi z chlebem kwaszonym, a tłu­szczu z mojej świątecznej ofiary nie będziesz przechowywał przez całą noc aż do rana. 19 Pierwociny pło­dów twojej ziemi będziesz składał w domu Jahwe, twojego Boga. Nie będziesz gotował koźlęcia w mleku jego matki.

Postanowienia końcowe: 23,20-33

20 Oto posyłam przed tobą anio­ła, aby cię strzegł podczas twojej drogi i doprowadził do miejsca, jakie dla ciebie przeznaczyłem. 21 Poważaj go i słuchaj jego głosu; nie sprzeciwiaj mu się, bo on nie będzie obojętny na wasze występki, gdyż imię moje jest w nim. 22 Nato­miast jeśli będziesz słuchał jego głosu i uczynisz wszystko, cokol­wiek ci nakażę, będę nieprzy­ja­cielem twoich nieprzyjaciół i prze­ciwni­kiem przeciwników twoich.

23 Anioł mój pójdzie przed tobą i zaprowadzi cię do kraju Amory­tów, Chetytów, Peryzzytów, Kana­nej­czyków, Chiwwitów i Jebuzytów, a Ja ich wszystkich zgładzę. 24 Nie będziesz oddawał czci ich bogom i nie będziesz tym bogom służył. Nie będziesz naśladował praktyk tych ludów, lecz powywracasz i poni­szczysz ich stele.

25 Będziecie służyć Jahwe, waszemu Bogu, a On będzie zsyłał błogosławieństwo na wasz chleb i waszą wodę. Ja będę oddalał od was wszelkie choroby. 26 Nie będzie w twoim kraju matek zabijających własne dzieci ani kobiet bezpłod­nych. A Ja dopełnię liczby dni two­jego życia. 27 Napełnię innych lękiem przed tobą i wywołam za­mieszanie wśród wszystkich ludów, do których przyjdziesz. Wszyscy twoi nieprzyjaciele będą się ratować przed tobą ucieczką. 28 Poślę przed tobą szerszenie, które odpędzą daleko od ciebie Chiwwitów, Kana­nejczyków i Chetytów. 29 Nie usunę ich od razu, w ciągu jednego roku, żeby cały kraj nie stał się pustko­wiem i żeby się nie mnożyły na twoją zgubę dzikie zwierzęta. 30 Będę ich usuwał powoli, stop­niowo robiąc miejsce dla ciebie, tak iż staniecie się ludem na tyle potęż­nym, aby opanować cały kraj. 31 Granice wasze będą się ciągnęły od Morza Czerwonego aż do Morza Filistynów i od Pustyni aż po Rzekę. Wydam bowiem w wasze ręce wszystkich mieszkańców całej krainy, a ty usuniesz ich stamtąd. 32 Żadnego przymierza nie będziesz zawierał ani z nimi, ani z ich bo­gami. 33 Nie będą mieszkać w twoim kraju, aby nie mogli przywieść i ciebie do popełnienia występków przeciw Mnie. Mógłbyś bowiem zacząć służyć ich bogom, co stałoby się dla ciebie przyczyną zguby.

Obrzęd zawarcia przymierza: 24, 1-18

24

1 I rzekł Jahwe do Mojżesza: Wejdźcie do Jahwe, ty i Aaron, Nadab i Abihu oraz sie­demdziesięciu ze starszych Izraela, i pokłońcie się Jahwe z daleka. 2 Tylko Mojżesz zbliży się do Jahwe, reszta zatrzyma się w pewnym od­daleniu, a lud pozostanie na swoim miejscu.

3 Wrócił Mojżesz i przekazał ludowi wszystko, co powiedział i nakazał Jahwe. A cały lud odpo­wiedział jednogłośnie: Wypełnimy wszystko, cokolwiek powiedział Jahwe. 4 A Mojżesz spisał wszystkie słowa Jahwe. Potem, wstawszy wcześnie, zbudował u stóp góry ołtarz i ustawił dwanaście głazów dla upa­miętnienia dwunastu poko­leń izraelskich. 5 Wysłał też mło­dych ludzi, synów Izraela, aby zło­żyli na cześć Jahwe ofiarę całopa­lenia oraz ofiarę dziękczynną z cielców. 6 A Mojżesz wziął jedną połowę krwi i wlał ją do naczyń ofiarnych, drugą zaś wylał na ołtarz. 7 Potem, wziąwszy księgę przymierza, czytał z niej głośno ludowi, który [na zakończenie] odpowiedział: Uczynimy wszystko, cokolwiek powiedział Jahwe, i będziemy Mu po­słusz­ni. 8 Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mó­wiąc: Oto krew przymierza, które Jahwe zawarł z wami według wszy­stkich tych słów.

9 I wyruszył [ku górze] Mojżesz z Aaronem, Nadabem, Abihu i sie­demdziesięciu starszymi Izraela. 10 I ujrzeli Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby ołtarz wykonany ze lśniących szafirów, błękitnych jak samo niebo. 11 Nie podniósł On ręki na wybranych synów Izraela. Pa­trzyli [więc spokojnie] na Boga, a potem jedli i pili.

12 Jahwe powiedział do Moj­żesza: Wejdź do Mnie na górę i pozo­stań tu. Dam ci kamienne tablice, z Prawem i przykazaniami, które zostały spisane dla pouczenia ludu. 13 Wstał tedy Mojżesz z Jozuem, swoim sługą, i wstąpił na Górę Bożą. 14 Do starszych zaś [przedtem jeszcze] powiedział [Mojżesz]: Zaczekajcie tu na nas, aż wrócimy do was. Aaron i Chur pozostaną z wami. Jeżeli ktoś ma jakąś spra­wę do załatwienia, niech zwróci się do nich. 15 Gdy Mojżesz wszedł na gó­rę, zaraz okryły ją obłoki. 16 Chwała Jahwe spoczęła na górze Synaj, którą obłoki okrywały przez sześć dni. Siódmego dnia głos Jahwe odezwał się z obłoków do Mojżesza. 17 Chwała Jahwe dla oczu ludzkich przedstawiała się jak ogień, który wydobywał się ze szczytu góry i wszystko trawił. 18 Mojżesz wszedł w sam środek obłoków i wstąpił na górę, gdzie pozostał przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy.

PRAWO ŚWIĘTOŚCI I KULTU 21,1-24,18

Przybytek i przedmioty kultu: 25,1-27,21

25

1 A oto co powiedział Jahwe do Mojżesza: 2 Powiedz sy­nom Izraela, aby zebrali dla Mnie daninę. Dary przyjmować bę­dzie­cie dla Mnie od każdego człowieka o szczerym sercu. 3 Będziecie otrzy­mywali od ludzi dary ze złota, sre­bra i brązu. 4 Będą wam dawać purpurę fioletową i purpurę szkar­łatną, karmazyn, bisior, sierść ko­zią; 5 skóry baranie barwione na czerwono, skóry z delfinów i drzewo akacjowe; 6 oliwę do świecznika, pachnące olejki do namaszczeń i do sporządzania wonnego kadzidła; 7 kamienie onyksowe i inne drogie kamienie do przyozdobienia efodu i pektorału. 8 Niech Mi zbudują przybytek, abym mógł zamiesz­kać wśród nich. 9[Przy jego budowie] dostosujecie się do wszystkiego, co wam wskażę, do [przedłożo­nego wam] wzorca przybytku oraz do modeli wszystkich sprzętów świą­tynnych.

10 Arkę niech zbudują z drewna akacjowego. Jej długość powinna wynosić dwa i pół łokcia, szerokość półtora łokcia. 11 Obijesz ją złotem we­wnątrz i na zewnątrz, a dokoła przyozdobisz wieńcem ze złota. 12 Sporządzisz nadto cztery złote pierścienie, które umocujesz u czterech stóp arki: dwa pierście­nie z jednej i dwa z drugiej strony. 13 Z drewna akacjowego także będą wykonane drążki, które zostaną również pokryte złotem. 14 Drążki będzie się wkładać w pierścienie po obu bokach arki, żeby można było ją przenosić z miejsca na miejsce. 15 Drążki będą pozostawiane w pier­ścieniach arki; nie będzie się ich stamtąd wyjmować. 16 Do arki wło­żysz Świadectwo, które Ja ci dam. 17 Z czystego złota wykonasz także przebłagalnię, która powinna mieć dwa i pół łokcia długości oraz pół­tora łokcia sze­ro­kości. 18 Wyku­jesz ze złota dwa cheruby i umieścisz je na dwóch końcach przebłagalni: 19 jednego na jednym, drugiego na drugim końcu. Cheruby mają jakby wychodzić z obydwu końców przeb­łagalni. 20 Cheruby powinny mieć skrzydła rozłożone i skierowane ku górze tak, aby okrywały nimi przeb­łagalnię. Powinny być zwrócone do siebie przodem, a twarze mieć po­chylone na prze­bła­galnię. 21 Prze­błagalnia będzie się znajdować na wierzchu arki, do której wnętrza włożysz otrzymane ode Mnie Świa­dectwo. 22 Tam będę się z tobą spotykał i stamtąd - dokładnie: z wierzchu przebła­galni, spomiędzy dwu cherubów umieszczonych nad Arką Świadectwa - będę ci przeka­zywał wszystkie pouczenia dla synów Izraela.

23 Z drewna akacjowego wyko­nasz również stół, który powinien mieć długości dwa łokcie, szero­kości jeden łokieć, a wysokości pół­tora łokcia. 24 Cały stół obłożysz szczerym złotem i przyozdobisz do­koła wieńcem ze złota. 25 Dokoła stołu umocujesz listwę szeroką na dłoń i przyozdobisz ją złotym wień­cem. 26 Należy też wykonać cztery złote pierścienie i umocować je na czterech rogach stołu, tam gdzie są przymocowane nogi. 27 Pierścienie powinny być przytwierdzone pod listwą tak, by można było w nie wsunąć drążki, które będą służyły do przenoszenia stołu. 28 Drążki należy wykonać z drewna akacjo­wego i pokryć złotem. Będą one słu­żyły do przenoszenia stołu [z miej­sca na miejsce]. 29 Należy sporzą­dzić - również ze szczerego złota - misy, kielichy i czary potrzebne do składania ofiar płynnych. 30 Na stole będą się znajdowały chleby pokładne, zawsze obecne przed mo­imi oczyma.

31 Uczynisz - także ze szczerego złota - świecznik. Sam świecznik, jego trzon i podstawę wykujesz ze złota; jego kielichy, pąki i kwiaty będą wykonane z jednego kawałka materiału. 32 Z jego boków będzie wyrastać sześć ramion: trzy ramio­na z jednej strony świecznika i trzy z drugiej. 33 Z pierwszego ramienia będą wychodziły trzy kielichy kwia­tu migda­ło­we­go, z pąkami i kwiata­mi; również z drugiego ramienia - trzy kielichy kwiatu migdałowego, z pąka­mi i kwiatami. Tak samo będą zakończone wszystkie - w liczbie sześciu - ramiona wycho­dzące z trzonu świecznika. 34 Na sa­mym szczycie trzonu świecz­nika będą się znajdowały cztery kielichy kwiatu migdałowego, z pąkami i kwiatami. 35 Pod dwoma pierw­szymi ramionami, wychodzącymi z trzonu świecznika, będzie się znajdował jeden pąk, jeden również pod dwoma następnymi ramio­nami, wy­chodzącymi z trzonu świe­cznika, i jeden pod dwoma ostat­nimi ramionami, wychodzącymi z trzonu świecznika. Niech tak bę­dzie pod każdym z sześciu ramion, wychodzących z trzonu świecznika. 36 Te pąki i ramiona oraz cały świe­cznik powinny być zrobione z cało­ści tego samego materiału. Powin­no to być złoto kute, najlepszej jakości. 37 Sporządzisz także siedem lamp i umieścisz je na ramionach świecznika tak, by oświetlały zbli­żających się do niego. 38 Szczypce [do węgli] oraz naczynia na popiół będą wykonane również ze szcze­rego złota. 39 Na wykonanie świecz­nika i wszystkich z nim związanych przedmiotów należy przeznaczyć jeden talent szczerego złota. 40 Do­łóż starań, aby wszystko było wyko­nane według wzorów, które zostały [ci] pokazane na górze.

26

1 Zrobisz także przybytek, używając do tego dziesięciu rodzajów tkanin: przede wszystkim użyjesz bisioru kręconego, purpury fioletowej, purpury czerwonej oraz karmazynu, z podobiznami cheru­bów, wykonanymi przez najlep­sze­go tkacza. 2 Tkaniny powinny mieć dwadzieścia osiem łokci długości i cztery łokcie szerokości. Każda tkanina powinna mieć takie same wymiary. 3 Pięć spośród tych tkanin należy połączyć w jedną całość, pięć w drugą. 4 Do brzegów tkaniny two­rzącej pierwszą całość przyszyjesz wstążki z purpury fioletowej, to samo uczynisz z tkaniną tworzącą drugą całość. 5 Ponadto przyszyjesz pięć­dziesiąt wstążek do pierwszej tkaniny [z pierwszej całości] oraz pięćdziesiąt wstążek do tkaniny ostatniej [z drugiej całości], tak żeby sobie nawzajem odpo­wiadały. 6 Sporządzisz też pięćdziesiąt agraf ze złota, za pomocą których połą­czysz ze sobą poszczególne tkaniny, tak żeby przybytek stanowił jedną całość.

7 Oprócz tego wykonasz tkaniny z koziej sierści, by można było z nich sporządzić namiot nad przy­bytkiem. Trzeba zrobić jedenaście tkanin, 8 z których każda powinna mieć trzydzieści łokci długości i cztery łokcie szerokości. Każda spośród jedenastu tkanin powinna mieć takie same wymiary. 9 Połą­czysz ze sobą pięć tkanin w jedną całość i sześć w drugą, ale szóstą, tę, która będzie zwisać przed wej­ściem do namiotu, złożysz we dwo­je. 10 Przyszyjesz pięćdziesiąt wstą­żek do końcowej tkaniny pierwszej całości i pięćdziesiąt wstążek do począt­ko­wej tkaniny z drugiej całości. 11 Sporządzisz też pięćdzie­siąt agraf z brązu, uchwycisz nimi wstążki i połączysz razem nakrycia namiotu, tak że utworzą jedną ca­łość. 12 Część tkaniny, która zosta­nie po wykonaniu całego namiotu, dokładniej mówiąc: połowa tej tka­niny, niech zwisa z tyłu przybytku, 13 ta zaś, która pozostanie z dłu­gości tkanin two­rzących namiot, niech zwisa po jednym łokciu na ściany przybytku, jedna [tkanina] z jednej, a druga z drugiej strony, tak aby okrywały [przybytek]. 14 Na­miot przykryjesz skórami baranimi ubarwionymi na czerwono, a na sam wierzch położysz skóry z del­finów.

15 Nieco wcześniej przygotujesz deski z drewna akacjowego potrze­bne do zbudowania przybytku i us­tawisz je pionowo. 16 Każda deska powinna mieć dziesięć łokci dłu­gości i półtora łokcia szerokości. 17 Każda deska będzie miała po dwa czopy, jeden obok drugiego. Tak przygotujesz wszystkie deski potrzebne do budowy przybytku. 18 A oto liczba desek potrzebnych na cały przybytek: dwadzieścia de­sek na stronę południową, prawą. 19 Do tego czter­dzieści cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski, czyli po jednym do każdego czopu. 20 [Na­stępnie] dwadzieścia desek na drugą, czyli północną stronę przybytku; 21 do tego również czterdzieści cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski. 22 Sześć desek na tylną, czyli zachodnią stronę przybytku. 23 Dwie deski na narożniki, w głębi przybytku. 24 Będą one nałożone jedna na dru­gą, tworząc jednolitą całość od dołu do samej góry, gdzie będzie je łączył pierwszy pierścień. W  Ten sposób zostaną przygotowane wszystkie deski przeznaczone na narożniki. 25 Powinno być takich desek razem osiem; dochodzi do tego szesnaście cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski.

26 Przygotujesz, także z drewna akacjowego, belki poprzeczne: pięć do umocowania desek jednego boku przybytku, 27 pięć do umoco­wania desek drugiego boku i pięć do umocowania desek tylnej, czyli zachodniej strony przybytku. 28 Bel­ka środkowa będzie umocowana wzdłuż wszystkich desek, od jed­nego końca do drugiego. 29 Deski pokryjesz złotem. 30 Cały przybytek wykonasz dokładnie według wzoru, który został ci pokazany na górze.

31 Sporządzisz także zasłonę z purpury fioletowej i z purpury czerwonej oraz z karmazynu i z krę­conego bisioru; na zasłonie będą wykonane cheruby, dzieło najlep­szego tkacza. 32 Zasłonę umocujesz na czterech kolumnach z drewna akacjowego, złoconych. Haczyki [do zawieszania] zasłony będą wyko­nane też ze złota i umieszczone w kolumnach ze srebra. 33 Zawie­sisz zasłonę na specjalnych zacze­pach. I tam właśnie, za zasłoną, umieścisz arkę ze Świadectwem. Zasłona będzie oddzielać miejsce Święte od miejsca Świętego Świę­tych. 34 Nad Arką Świadectwa, w miejscu Świętym Świętych, umieścisz przebłagalnię. 35 Stół ustawisz jeszcze przed zasłoną, a świecznik naprzeciw stołu, po południowej stronie przybytku. Stół będzie się znajdował po stronie pół­nocnej. 36 Przed wejściem do namio­tu zawiesisz zasłonę z purpury fio­letowej, z purpury czerwonej, z kar­mazynu i kręconego bisioru, przy­ozdobioną różnymi figurami. 37 Zas­łona ta powinna być zawieszona na pięciu kolumnach z drewna akacjo­wego. W kolumnach, w pięciu odla­nych ze spiżu cokołach, powinny być umocowane złote haczyki.

27

1 Ołtarz wykonasz również z drewna akacjowego. Oł­tarz powinien być długi na pięć łokci i szeroki także na pięć łokci. Ma być kwadratowy, a jego wyso­kość powinna wynosić trzy łokcie. 2 W cztery narożniki ołtarza wpra­wisz rogi wystające z płyty ołtarzo­wej. Cały ołtarz ma być pokryty brą­zem. 3 Do ołtarza każesz również sporządzić naczynie na popiół, specjalne łopatki, stągwie na wodę, widełki i kadzielnice. Wszystkie te przedmioty uczynisz z brązu. 4 Zro­bisz, także z brązu, kratę do ołtarza w kształcie siatki, do której na czte­rech rogach będą przytwierdzone cztery uchwyty. 5 Kratę umocujesz od dołu pod obramowaniem ołta­rza, tak żeby sięgała do połowy jego wysokości. 6 Zrobisz, także z drew­na akacjowego, drążki do przeno­szenia ołtarza i pokryjesz je brązem. 7 Będzie się je wkładać w specjalne pierście­nie. W czasie przenoszenia ołtarza będą się one znajdowały po obydwu jego stronach. 8 Ołtarz będzie wykonany z desek, pusty w środku. Wykonasz go tak, jak ci zostało to pokazane na górze [Sy­naj].

9 Urządzisz także dziedziniec na zewnątrz przybytku. Od południa granicę dziedzińca niech stanowi zasłona z kręconego bisioru, długa na sto łokci, 10 zawieszona na dwu­dziestu słupach, zaopatrzonych w dwadzieścia cokołów z brązu oraz w haczyki i uchwyty ze srebra. 11 Od strony północnej będzie rów­nież zasłona, długa na sto łokci, zawieszona na dwudziestu słu­pach, zaopatrzonych w dwadzieścia cokołów z brązu oraz w haczyki i uchwyty ze srebra. 12 Od strony zachodniej dziedziniec będzie miał również zasłonę długą na pięćdzie­siąt łokci, za­wieszoną na dziesięciu słupach zaopatrzonych w dziesięć cokołów. 13 Z przodu, czyli od strony wschodniej, dziedziniec będzie miał pięćdziesiąt łokci szerokości. 14 Od strony wejścia będzie się znajdować zasłona długa na piętnaście łokci, zawieszona na trzech słupach, zao­patrzonych w trzy cokoły; 15 po drugiej stronie wejścia - również zasłona długa na piętnaście łokci, zawieszona na trzech słupach, zao­patrzonych w trzy cokoły. 16 Przed wejściem na dziedziniec będzie zawieszona zasłona szeroka na dwadzieścia łokci, wykonana z pur­pury fioletowej i szkarłatnej, z kar­mazynu i bisioru w róż­ne desenie. Zasłona będzie wisieć na czterech kolumnach, zaopatrzonych w czte­ry cokoły. 17 Wszystkie słupy wokół dziedzińca będą zaopatrzone w uch­wyty ze srebra, w haczyki ze srebra i w cokoły z brązu. 18 Dzie­dziniec powinien mieć sto łokci dłu­gości oraz pięćdziesiąt łokci szero­kości i ma się znajdować na pod­wyższeniu liczącym pięć łokci. [Zasłony dzie­dzińca] powinny być zrobione z kręconego bisioru, a co­koły z brązu. 19 Wszystkie przed­mioty przeznaczone do użycia w przybytku, wszystkie paliki [pot­rzebne do umocowania namiotu] oraz wszystkie paliki [wytyczające granice] dziedzińca mają być wyko­nane z brązu.

20 Polecisz też synom Izraela, żeby się zatroszczyli o oliwę wyciś­niętą z oliwek, potrzebną do pod­trzy­mywania ciągłego płomienia świecznika. 21 W Namiocie Spotka­nia, w części znajdującej się przed zasłoną oddzielającą Świadectwo, Aaron i jego synowie będą przygo­towywali oliwę, by od wieczora aż do rana mogła płonąć przed Jahwe. Jest to prawo wieczne i synowie Izraela będą je sobie prze­kazywać z pokolenia na pokolenie.

Szaty kapłańskie: 28,1-43

28

1 Niech przyjdzie do ciebie spośród synów Izraela twój brat Aaron wraz ze swymi synami: Aaron, Nadab, Abihu, Eleazar oraz Itamar, synowie Aarona, niech Mi służą jako kapłani. 2 Aaronowi, twemu bratu, sporządzisz święte szaty, aby zaznaczyć jego godność i dodać mu dostojeństwa. 3 Zwró­cisz się do wszystkich rzemieśl­ni­ków najzdolniejszych i obdarzo­nych przeze Mnie poczuciem pięk­na. Oni to wykonają szaty dla Aaro­na, by mógł być przeznaczony na służbę kapłańską dla Mnie. 4 A oto strój, który należy wykonać: pekto­rał, efod, płaszcz wierzchni, szata bogato zdobiona, tiara i pas. Takie są części świętego stroju, który zos­tanie sporządzony twojemu bratu, Aaronowi, i jego synom, aby mogli Mi służyć jako kapłani. 5 Użyją do tego złota, purpury fioletowej i pur­pury szkarłatnej, karmazynu i krę­conego bisioru.

6 Efod wykonają ze złota, z pur­pury fioletowej i z purpury szkarłat­nej, z karmazynu oraz z krę­co­ne­go bisioru, używanego na piękne tka­niny. 7 [Efod] powinien mieć dwa naramienniki połączone z nim koń­cami. 8 Wiązadła efodu, znajdujące się na wierzchu i służące do umoco­wywania go [do szat], będą uczy­nione w ten sam sposób i z tych samych ma­teriałów, co cały efod, czyli ze złota, z purpury fioletowej i z purpury czerwonej, z karmazynu i z krę­conego bisioru. 9 Potem weź­miesz dwa kamienie onyksowe i wy­piszesz na nich imiona synów Izraela; 10 sześć imion na jednym kamieniu i sześć na drugim, według kolejności ich urodzenia. 11 A zro­bisz to tak, jak się tnie drogie ka­mienie, aby wykonać z nich pieczę­cie; tak i ty wypiszesz na dwu kamykach imiona synów Izraela i umieścisz je w oprawach ze złota. 12 Obydwa kamienie zostaną przy­mocowane do naramienników efo­du jako "kamienie wspomnienia" dla synów Izraela. I tak będzie nosił Aaron ich imiona na swoich dwu ramionach dla pamięci przed Jah­we. 13 Oprawy [dla kamieni] sporzą­dzisz ze złota. 14 Ze złota także uczy­nisz dwa łańcuszki, skręcone na kształt sznurków. Łańcuszki te, po­dobne do sznurów, przytwierdzisz do opraw kamieni.

15 Zrobisz także pektorał, pot­rzebny do wydawania wyroków; [niech będzie] wykonany szcze­gólnie pięknie, w ten sam sposób co i efod. Użyjesz do tego złota, pur­pury fioletowej i purpury czerwonej, karmazynu i kręconego bisioru. 16 Powinien mieć kształt kwadratu i składać się we dwoje. Jego długość i szerokość ma wynosić jedną piędź. 17 Będzie wysa­dzany czterema rzę­dami drogich kamieni. W pierw­szym rzędzie znajdą się rubin, to­paz i szmaragd, 18 w drugim granat, szafir i beryl, 19 w trzecim opal, agat i ametyst, 20 w czwartym chryzolit, onyks i jaspis. Wszystkie te kamie­nie będą osadzone w oprawach ze złota. 21 Poszczególne kamienie będą nosiły imiona dwunastu sy­nów Izraela - będzie ich dwa­ naście, tak jak imion. Imiona będą wyryte na kamieniach, tak jak robi się pie­częcie. Na każdym kamieniu będzie imię jednego pokolenia. 22 Do pek­torału należy wykonać łańcuszki ze szczerego złota, skręcone na kształt sznurów. 23 U góry pektorału umo­cujesz dwa pierścienie ze złota, a dwa inne pierścienie umieścisz na dole. 24 Dwa sznury ze złota prze­ciągniesz przez pierścienie przy­twierdzone na końcach pektorału, 25 a pozostałe dwa końce sznurów przymocujesz do obydwu opraw i spuścisz je przodem od naramien­ników. 26 Zrobisz kolejne dwa pierś­cienie ze złota i umocujesz je na dwu końcach spodu pektorału, od strony wewnętrznej, dotykającej bezpośrednio do efodu. 27 Wyko­nasz wreszcie ostatnie dwa pierś­cienie ze złota i przymocujesz je u dołu obydwu naramienników efo­du, po stronie zewnę­trznej, w miej­scu gdzie do efodu są przyszyte jego wiązadła. 28 Wstążką z purpury fioletowej, przecią­gniętą od pierś­cieni pektorału do pierścieni efodu, połączysz pektorał z efodem w ten sposób, że pektorał będzie się znaj­dował ponad wiązadłami efodu i nie będzie się z niego zsuwał. 29 I tak oto Aaron, wycho­dząc do świątyni, będzie miał na swym sercu imiona synów Izraela, wypisane na Pekto­rale Wyroków ku wiecznej pamięci przed obliczem Jahwe. 30 Do Pekto­rału Wyroków dołączysz urim i tummim, aby były na sercu Aarona, ilekroć będzie stawał przed Jahwe. W ten sposób Aaron będzie miał zawsze na swym sercu [spra­wę] wyrokowania o synach Izraela przed obliczem Jahwe.

31 Pod efod każesz wykonać szatę, całą z purpury fioletowej. 32 W środku niech ma otwór na głowę, cały oblamowany specjalną tkaniną - tak jak otwór jakiejś zbroi - żeby szata nie rozdarła się [przy wkładaniu i zdejmowaniu]. 33 U do­łu dookoła na brzegach całej szaty wyszyjesz jabłka granatu z purpury fioletowej, z purpury czerwonej oraz z karmazynu, a pomiędzy [grana­tami] - dzwonki złote. 34 Dookoła na dolnym skraju szaty będą zawie­szone dzwonki ze złota na przemian z granatami. 35 Będzie je nosił Aaron podczas pełnienia służby. Głos dzwonków będzie słyszany przy wchodzeniu [Aarona] do Miejs­ca Świętego przed oblicze Jahwe i przy jego wychodzeniu stamtąd; inaczej umarłby.

36 Zrobisz także diadem ze szczerego złota i wypiszesz na nim - tak jak się robi napis na pieczęci - słowa: "Świętość dla Jahwe". 37 Wstążką z purpury fioletowej przymocujesz go do tiary, aby był widoczny od przodu. 38 Taki dia­dem będzie nosił na swoim czole Aaron. Tym samym będzie on brał na sie­bie wszelkie niedoskonałości świę­tych darów, które synowie Izraela składają [Jahwe] we wszystkich rodzajach ich ofiar. Dia­dem będzie zawsze na jego czole, gdy znajdzie się przed obliczem Jahwe, aby mógł dostąpić przebaczenia. 39 Zrobisz także suknię z bisioru. Z bisioru będzie również wykonana tiara i pas różnobarwny.

40 Synowie Aarona będą też no­sić specjalne szaty, pasy i mitry, żeby zaznaczyć w ten sposób swoją godność i dostojeństwo. 41 Tak ubierzesz twojego brata Aarona, a razem z nim jego synów. Namaś­cisz ich również, wprowadzisz w urzędowanie i po­świę­cisz na służbę kapłańską dla Mnie. 42 Niech sobie też sporządzą spodnie ze lnu dla okrycia nagości, od nerek aż po kostki. 43 Aaron i jego synowie po­winni je nosić, gdy będą wchodzić do Namiotu Spotkania albo gdy będą się zbliżać do ołtarza, aby peł­nić swą świątynną służbę. W ten sposób nie dopuszczą się [jednego z] wykroczeń i nie zasłużą na karę śmierci. Jest to wieczne prawo wy­dane dla Aarona i jego potomków.

Konsekracja kapłanów: 29,1-37

29

1 A oto, co uczynisz, poświęcając ich na służbę kapłań­ską dla Mnie: Weźmiesz młodego cielca i dwa barany bez żadnej ska­zy, 2 chleby przaśne i placki niekwa­szone przyprawione oliwą, i cias­tka, również bez kwasu i skropione oliwą. Wszystko powinno być zro­bione z najlepszej mąki pszennej 3 i złożone w jednym koszu, aby mo­gło być ofiarowane razem z młodym cielcem i dwoma baranami. 4 Spro­wadzisz Aarona i jego synów przed wejście do Namiotu Spotkania i obmyjesz ich wodą. 5 Potem, wzią­wszy strój kapłański, nałożysz na Aarona suknię, szatę pod efod, efod z pektorałem i przymocujesz wią­zania pektorału. 6 Na głowę włożysz mu tiarę, a na nią - dia­dem świę­tości. 7 Potem weźmiesz oliwy do namaszczenia i wylejesz ją na jego głowę, dokonując w ten sposób namaszczenia. 8 Następnie każesz przybliżyć się jego synom i przyo­dziejesz ich w suknie. 9 Przepaszesz też pasem Aarona i jego synów i wręczysz synom Aarona mitry. Urząd kapłański będzie do nich na­leżał na wieki, a ty wprowadzisz w to urzędowanie Aarona i jego sy­nów. 10 Następnie każesz przypro­wadzić przed Namiot Spotkania cielca, a Aaron i jego synowie położą swoje ręce na jego głowie. 11 Za­bijesz cielca w obecności Jahwe, przed wejściem do Namiotu Spot­kania, 12 i własnym palcem umo­czonym w krwi cielca pomażesz rogi wystające z czterech narożników ołtarza, a resztę krwi wylejesz u stóp ołtarza. 13 Wszystek tłuszcz zebrany z wnętrzności, powłokę wątroby, obie nerki i tłuszcz, który je pokrywa - wszystko to zebraw­szy, spalisz na ołtarzu. 14 Natomiast poza obozem [świętym] spalisz mię­so cielca, jego skórę i całą mierzwę. Będzie to ofiara za grzechy. 15 Potem weźmiesz jednego barana, na któ­rego głowie niech położą swoje ręce Aaron i jego synowie. 16 Zabijesz barana, zbierzesz jego krew i rozle­jesz ją wokół ołtarza. 17 Następnie potniesz barana na części, weź­miesz jego wnętrzności i nogi, umy­jesz je i położysz na pokrojonym mięsie i na głowie barana. 18 I tak każesz spalić na ołtarzu całego ba­rana. Będzie to ofiara całopalenia na cześć Jahwe, woń przyjemna, ofiara spalana dla Jahwe. 19 Potem weźmiesz drugiego barana, na którego głowie niech znów położą swoje ręce Aaron i jego synowie. 20 Zabijesz barana, weźmiesz trochę jego krwi, pomażesz nią zewnętrzną część prawego ucha Aarona oraz zewnętrzną część prawych uszu jego synów, a także kciuk ich pra­wych rąk i duże palce prawych nóg. Potem resztę krwi wylejesz dookoła ołtarza. 21 Następnie weźmiesz krew, uprzednio pozostawioną na ołtarzu, oraz oliwę przeznaczoną do namaszczeń i pokropisz Aarona, cały jego strój oraz jego synów ra­zem z ich szatami. W taki to sposób on sam, jego strój, a także jego synowie i ich szaty zostaną poświę­cone. 22 Weźmiesz tłuszcz barana, jego ogon, tłuszcz zebrany z wnęt­rzności, powłokę wątroby, obydwie nerki razem z tłuszczem, który je pokrywa, oraz prawą łopatkę - gdyż jest to "baran ustanowienia na urzędzie" - 23 a nadto włożysz do kosza trochę przaśnego chleba pokładnego, jeden bochen chleba, placki na oliwie i jedno ciastko. 24 Wszystko to wezmą w swoje ręce Aaron i jego synowie, a ty wykonasz darami obrzęd ofiarnego kołysania przed Jahwe. 25 Potem weźmiesz wszystko z ich rąk i spalisz na ołta­rzu jako całopalenie, ofiarę spala­nia jako woń przyjemną dla Jahwe. 26 Weźmiesz mostek z barana, który służył do wprowadzenia na urząd Aarona, i wykonasz nim obrzęd ofiarnego kołysania dla Jahwe; mostek zatrzymasz potem dla sie­bie. 27 [Następujące] części uznasz za święte: mostek poddany [obrzę­dowi ofiarnego] kołysania i łopatkę, która była podnoszona. Zostały one bowiem wzięte z barana ofiarowa­nego podczas uroczystości wprowa­dzenia na urząd, z barana, który był własnością Aarona i jego synów. 28 Będziesz to oddawał zawsze Aaro­nowi i jego synom jako należność przysługującą im na wieki. Jest to bowiem ofiara podniesienia i syno­wie Izraela mają oddzielić specjalną cząstkę ze swych ofiar dziękczyn­nych jako ofiarę unoszoną dla Jahwe.

29 Szaty kapłańskie Aarona odziedziczą jego synowie. Przyw­dzieją je podczas obrzędu ich na­maszczania i wprowadzania na urząd. 30 Przez siedem dni będzie się w owe szaty ubierał ten spośród jego synów, który będzie po nim kapłanem, czyli ten, który będzie wchodził do Namiotu Spotkania, aby pełnić służbę świątynną. 31 Po­tem weźmiesz barana ofiarowanego przy wprowadzaniu na urząd i ka­żesz ugotować jego mięso w miej­scu poświę­co­nym. 32 Przed wej­ściem do Namiotu Spotkania Aaron i jego synowie będą spożywać mięso baranie i chleb, który się znajduje w koszu. 33 Będą spożywać z tego, co było składane w ofierze przebła­galnej za ich wprowadzenie na urząd i za ich poświęcenie na służ­bę kapłańską. Żaden cudzoziemiec nie może z tego spożywać, bo są to potrawy święte. 34 Jeśli zostanie coś z mięsa z uroczystości wprowa­dze­nia na urząd lub z chleba, wszystko spalisz. Nie będzie się tego spoży­wać, bo są to potrawy święte. 35 W ten sposób zatem będziesz postępo­wał z Aaronem i jego synami, zgod­nie ze wskazaniami, które ci dałem. Będziesz ich wprowadzał na urząd przez siedem dni. 36 Każdego dnia będziesz składał młodego cielca w ofierze przebłagalnej za grzechy. Dzięki tej ofierze będziesz uwalniał ołtarz od grzechów, poświęcając go przez obrzęd namaszczenia. 37 Przez siedem dni będą składane ofiary ma­jące na celu oczyszczenie ołta­rza, który następnie poświęcisz. Ołtarz będzie szczególnie święty, i wszystko, co zetknie się z ołta­rzem, będzie święte.

Inne przepisy kultyczne: 29,38-30,38

38 Każdego dnia, po wszystkie czasy, będziesz składał w ofierze na ołtarzu dwa jednoroczne baranki. 39 Jednego z tych baranków ofiaru­jesz rano, drugiego zaś złożysz w ofierze o zmierzchu. 40 Razem z pierwszym barankiem ofiarujesz jedną dziesiątą efy mąki, zmiesza­nej z jedną czwartą hinu oliwy wy­ciśniętej z oliwek. Złożysz także ofiarę płynną z jednej czwartej hinu wina. 41 O zmierzchu ofiarujesz drugiego baranka, a razem z nim złożysz ofiarę [z mąki i oliwy] oraz ofiarę płynną, tak samo jak rano. Jest to ofiara miłej woni, spalona dla Jahwe, 42 całopalenie nieustan­ne, które powinno być podtrzymy­wane przez was, z pokolenia na po­kolenie, wobec Jahwe, przed wej­ściem do Namiotu Spotkania, tam gdzie się spotkam z wami, żeby z tobą rozmawiać. 43 Spotkam się tam z synami Izraela i miejsce to będzie uświęcone przez moją chwa­łę. 44 To Ja poświęcę Namiot Spot­kania i ołtarz, Ja poświęcę Aarona i jego synów Izraela i będę ich Bo­giem, który ich wyprowadził z ziemi egipskiej, aby zamieszkać wśród nich, Ja, Jahwe, ich Bóg.

30

1 Wykonasz wreszcie z drewna akacjowego ołtarz do spalania kadzidła. 2 Dłu­gość ołtarza powinna wynosić jeden łokieć i sze­rokość też jeden łokieć. Będzie on miał kształt kwadratu, a jego wyso­kość powinna wynosić dwa łokcie. Wystające z narożników rogi niech stanowią całość z ołtarzem. 3 Płytę ołtarza, jego wszystkie boki oraz ro­gi pokryjesz szczerym złotem i ople­ciesz cały ołtarz złotym wieńcem. 4 Po bokach, poniżej wieńca, umo­cujesz dwa pierścienie, również ze złota; przytwierdzisz je z dwóch stron tak, aby można było wkładać w nie drążki do przenoszenia ołta­rza. 5 Owe drążki zrobisz z drewna akacjowego i pokryjesz je złotem. 6 Ustawisz ołtarz przed zasłoną od­dzielającą Arkę Świadectwa, tuż przed przebłagalnią znajdującą się nad miejscem Świadectwa, tam gdzie będę się z tobą spotykał. 7 Aaron będzie palił tam kadzidło; będą je palić każdego poranka, gdy Aaron sam zacznie przy­gotowywać lampy; 8 będą też je palić o zmierz­chu, gdy Aaron zacznie umieszczać lampy na świeczniku. Kadzidło powinno być spalane przed Jahwe przez wszystkie wasze pokolenia. 9 Na tym ołtarzu nie możecie spalać kadzidła innego niż przepisane; nie możecie tam składać ofiar całopal­nych ani żadnych ofiar suchych, ani ofiary płynnej. 10 Jeden raz w roku Aaron złoży ofiarę przebła­gania na rogach wysta­ją­cych z oł­tarza. Również jeden raz w roku będzie mocą krwi ofiary sprawowa­ny wśród waszych potomków ob­rzęd przebłagania. W oczach Jahwe będzie [ten obrzęd] czymś bardzo świętym.

11 I przemówił Jahwe do Mojże­sza w te słowa: 12 Kiedy będziesz liczył wszystkich synów Izraela, aby dokonać ich urzędowego spisu, każdy z nich złoży dla Jahwe okup za siebie, aby nie spadło na nikogo z nich żadne nieszczęście jeszcze podczas przeprowadzania spisu. 13 Wszyscy podlegający spisowi powinni zapłacić po pół sykla, trzy­mając się przy tym wagi obowiązu­jącej w przybytku, czyli licząc dwa­dzieścia ger za jeden sykl. To pół sykla winno się złożyć na ofiarę dla Jahwe. 14 Ofiarę tę będzie uiszczał każdy spośród synów Izra­ela podlegających spisowi, jeśli tylko ma dwadzieścia albo więcej lat. 15 Bogaty nie będzie miał obo­wiązku dawać więcej niż pół sykla, a biedny nie będzie miał prawa zap­łacić mniej niż pół sykla jako okup dla Jahwe za siebie. 16 Pieniądze te, zebrane od synów Izraela jako okup, przeznaczysz na wydatki związane ze służbą w Namiocie Spotkania. Będą one dla synów Izraela jakby przypomnieniem w oczach Jahwe okupu złożone­go za siebie.

17 Potem przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: 18 Każesz spo­rządzić, na podstawie z brązu, duże naczynie, również brązowe, do ob­myć [rytualnych]. Umieścisz je pomiędzy Namiotem Spotkania a oł­tarzem i napełnisz wodą. 19 Aaron i jego synowie będą w tym naczyniu obmywać ręce i nogi. 20 Będą się obmywać w tej wodzie przed wejściem do Namiotu Spot­kania, gdy będą mieli zbliżyć się do ołtarza, aby pełnić swoją służbę, albo gdy będą mieli składać ofiarę całopalenia na cześć Jahwe; w przeciwnym razie grozi im nie­bezpieczeństwo śmierci. 21 Obmyją sobie nogi i ręce, aby uniknąć śmierci. Prawo to będzie zawsze, z pokolenia na pokolenie, obowią­zywać Aarona i jego potomków.

22 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 23 Wybierz spośród najcenniejszych wonności pięćset sykli pierwszego wyciągu mirry, połowę tego, to jest dwieście pięć­dziesiąt sykli, wonnego cynamonu i tyleż, czyli dwieście pięćdziesiąt sykli, wonnej trzciny, 24 pięćset sykli kasji - według sykli przy­bytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. 25 Uczynisz z tego olej święty do na­maszczeń w postaci wonnej ma­ści, wykonanej według najlepszych umiejętności tych, którzy trudnią się przygotowywaniem wonności. Olej będzie służył do świętych na­maszczeń. 26 Na­maś­cisz tym ole­jem Namiot Spotkania i Arkę Świa­dectwa, 27 stół i wszystkie związane z nim przybory, świecznik i wszys­tkie jego dodatki, 28 ołtarz kadzenia z tym wszystkim, co do niego nale­ży, i naczynie do obmyć razem z jego podstawą. 29 Namaś­cisz je i staną się święte. Od tego momen­tu święte będzie również wszystko, cokolwiek zetknie się z nimi. 30 Na­maścisz także Aarona i jego synów i po­święcisz ich, aby Mi służyli jako kapłani. 31 I tak powiesz synom Izraela: Jest to olej święty do nama­szczenia dla was i [dla waszych potomków z] pokolenia na pokole­nie. 32 Oleju tego nie będziecie wy­lewać na ciało zwykłego człowieka ani nie będziecie usiłowali wytwo­rzyć czegoś podobnego, gdyż jest [to olej] święty i świętym pozostanie dla was. 33 Kto by zaś sporządzał [taką maść] i użył jej do namaszczenia kogoś, kto nie jest kapłanem, bę­dzie wyłączony ze swojej społecz­ności.

34 Powiedział Jahwe do Mojże­sza: Przygotuj sobie następujące wonności: pachnącą żywicę, mu­szelki, wonne galbanum, czyste i pachnące kadzidło - wszystko w równej ilości. 35 Sporządzisz z tego wonne kadzidło według najlep­szych umiejętności tych, którzy wytwarzają wonności. Kadzidło po­winno być posolone, czyste i święte. 36 Zetrzesz je na proszek i zostawisz przed miejscem Świadectwa w Na­miocie Spotkania, gdzie będę się spotykał z tobą; [kadzidło to] będzie dla was rzeczą świętą. 37 Ka­dzid­ła o takim składzie jak to, które masz przygotować, nie będziecie sporzą­dzać dla siebie, gdyż jest ono przez­naczone, jako rzecz święta, dla Jah­we. 38 Kto by zaś sporządził sobie takie kadzidło, aby sprawiać sobie przyjemność jego wonią, będzie wyłączony ze swojej społecz­ności.

Wykonawcy robót: 31,1-11

31

1 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 2 Patrz, oto wezwałem do siebie po imieniu Be­saleela, syna Uriego, syna Chura z pokolenia Judy. 3 Napełniłem go duchem Bożym, mądrością, rozu­mem i umiejętnością wykonywania wszelkich robót, 4 dokonywania różnych odkryć, obrabiania złota, srebra i brązu. 5 Będzie on też umiał szlifować i obsadzać [w oprawach] kamienie, rzeźbić w drewnie i wyko­nywać wszelkie inne dzieła. 6 Do­dam mu do pomocy Oholiaba, syna Achisamaka z pokolenia Dana. Napełniłem też mądrością serca wszystkich co sprawniejszych rze­mieślników, aby mogli wykonać wszystko, co ci poleciłem, to zna­czy: 7 Namiot Spotkania, Arkę Świadectwa ze znajdującą się nad nią przebłagalnią, wszystkie sprzę­ty potrzebne do namiotu, 8 stół i jego przybory, szczerozłoty świecz­nik ze wszystkim, co do niego na­leży, ołtarz kadzenia, 9 ołtarz cało­palenia i wszystkie przybory do niego, naczynie, wraz z podstawą, do obmyć, 10 szaty święte i święty strój dla kapłana Aarona oraz dla jego synów szaty do posługi kapłań­skiej. 11 Nadto olej do namaszczeń i kadzidło do spalania w przybytku. Wszystko to powinni wykonać dok­ładnie według poleceń, jakie ci dałem.

Szabat: 31,12-17

12 Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: 13 Tak powiedz synom Izraela: Zachowujcie na wieki moje szabaty, bo są one znakiem, który został ustanowiony pomiędzy Mną a wami dla wszystkich waszych pokoleń, abyście mogli poznać, że Ja, Jahwe, was uświęcam. 14 Za­chowujcie tedy szabat, bo to dla was rzecz święta. Ten, kto by nie uszanował szabatu, zasłuży sobie na karę śmierci, a kto by tego dnia wykonywał jakieś prace, będzie wyłączony ze swojej społeczności. 15 Będziecie pracować przez sześć dni, ale dzień siódmy będzie dniem całkowitego odpoczynku. Będzie to dzień poświęcony Jahwe. Kto by w dniu szabatu wykonywał jakieś prace, zasłuży sobie na karę śmier­ci. 16 Synowie Izraela będą pilnie przestrzegać szabatu i świętować w tym dniu, oni sami i wszyscy ich potomkowie, na znak wiecznego przymierza. 17 Będzie to na wieki znak [ugody] między Mną a synami Izraela. Jahwe bowiem też przez sześć dni stwarzał niebo i ziemię, a siódmego dnia zaprzestał i od­począł.

Złamanie przymierza: 31,18-33,6

18 Skończywszy przemawiać na górze do Mojżesza, Jahwe dał mu dwie kamienne Tablice Świadec­twa, zapisane palcem Boga.

32

1 A ludzie widząc, że Mojżesz opóźnia się ze swoim pow­rotem z góry, zebrali się przed Aaro­nem i powiedzieli do niego: Chodź, uczyń nam boga, który nas popro­wadzi dalej, bo nie wiemy, co stało się z Mojżeszem, który nas wypro­wadził z Egiptu. 2 Rzekł na to Aaron: Przynieście mi złote kolczyki, które wasze niewiasty noszą w uszach, oraz [obrączki] waszych synów i córek. 3 Wszyscy tedy zdjęli ozdo­by, jakie mieli w uszach, i przynieśli je do Aarona. 4 On przyjął wszystkoz ich rąk, kazał przetopić i odlać z tego złotego cielca. Wtedy oni zawołali: Izraelici, oto wasz Bóg, który was wyprowadził z ziemi egip­skiej. 5 Widząc to, Aaron zbudował przed nim ołtarz i ogłosił: Jutro będziemy obchodzili święto na cześć Jahwe. 6 Następnego dnia, wstawszy bardzo rano, złożyli ofiarę całopalenia oraz ofiary biesiadne. Potem ludzie usiedli, żeby się na­jeść i napić, a następnie zaczęli się bawić.

7 Tymczasem Jahwe powiedział do Mojżesza: Zejdź z góry, bo oto lud, który wyprowadziłeś z Egiptu, bardzo źle sobie poczyna. 8 Szybko zeszli z drogi, którą im pokazałem. Ulali sobie z metalu cielca, padają przed nim na twarz, składają mu ofiary i wołają: Izraelu, oto twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. 9 I dalej mówi Jahwe do Mojżesza: Widzę, że jest to lud twardego karku. 10 Zostaw Mnie więc w spokoju! Niech mój gniew zapłonie przeciw nim i niech ich strawi! Ciebie zaś uczynię ojcem wielkiego narodu. 11 Mojżesz jednak zaczął błagać Jahwe, mówiąc: Dlaczegóż to, Jahwe, masz zapło­nąć gniewem przeciwko ludowi, który wy­prowadziłeś z ziemi egip­skiej swoją mocą wielką i silną prawicą? 12 Dlaczego mają sobie drwić Egipcjanie, mówiąc: To na ich zgubę wyprowadził ich [z Egiptu]; po to, żeby poginęli w górach i znik­nęli z powierzchni ziemi. Zechciej więc poskromić swój gniew i nie czyń już zła, jakie postanowiłeś zgo­tować Twojemu ludowi. 13 Wspom­nij na Abrahama, Izaaka i Izraela, to jest na te sługi Twoje, którym przysię­gając na samego siebie, dałeś taką obietnicę: Rozmno­żę waszych potomków jak gwiazdy na niebie, a kraj, o którym mówiłem, dam potomkom waszym i będą go posiadać na wieki. 14 I poniechał Jahwe zła, jakie zamierzał uczynić swemu ludowi.

15 A Mojżesz zstąpił z góry, trzy­mając w rękach dwie Tablice Świa­dectwa, zapisane w dwóch kolum­nach i po obydwu stronach. 16 Całe tablice były dziełem Boga, pismo wyryte na tablicach też było pis­mem Boga.

17 Tymczasem Jozue, usły­szaw­szy krzyki wznoszone przez lud, po­wiedział do Mojżesza: Z obozu do­chodzą okrzyki wojenne. 18 A Moj­żesz odrzekł: Nie jest to ani okrzyk zwycięstwa, ani głos rozpaczy po klęsce. Słyszę głosy ludzkiego śpiewu. 19 Kiedy zaś zbliżył się do obozowiska, zobaczył cielca i ludzi tańczących. I zapłonął Mojżesz gniewem. Wypuścił z rąk tablice, które się rozbiły u stóp góry. 20 Po­tem kazał zabrać cielca, którego sobie uczynili, i rzucić go do ognia. A gdy spłonął cały i rozsypał się w pył, rozrzucił ten pył na wodę i kazał ją pić synom Izraela.

21 I rzekł Mojżesz do Aarona: Cóż ci ten lud uczynił, że doprowa­dziłeś go do tak ciężkiego występ­ku? 22 Aaron odrzekł: Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem. Wiesz przecież, jak bardzo skory jest ten lud do złego. 23 Oni sami powiedzieli do mnie: Uczyń nam boga, który by nas poprowadził dalej, bo nie wiemy, co stało się z Mojżeszem, który nas wyprowa­dził z ziemi egipskiej. 24 Wtedy ja rzekłem: Niech ci, którzy mają jakieś złoto, złożą je tutaj. I oddali mi wszystko, a ja wrzuciłem to w ogień - i tak oto powstał ten cie­lec. 25 I widział Mojżesz, że ludzie stracili już cierpliwość; za sprawą Aarona przestał się liczyć z czym­kolwiek i stał się pośmiewiskiem dla wszystkich jego nieprzyjaciół.

26 Stanął tedy Mojżesz u wejścia do obozowiska i powiedział: Niech zbliżą się do mnie wszyscy, którzy nie odstąpili od Jahwe! I natych­miast zebrali się wokół niego wszy­scy synowie Lewiego. 27 I powie­dział do nich tak: W ten sposób mówi Jahwe, Bóg Izraela: Niech każdy z was przypasze sobie miecz! Prze­mierzycie obozowisko wzdłuż i wszerz od jednej bramy do drugiej, i pozabijacie swoich braci, przy­jaciół, rodziców. 28 Synowie Lewiego uczynili tak, jak im nakazał Moj­żesz. I zginęło tego dnia około trzech tysięcy mężczyzn spośród całego ludu. 29 I powiedział Mojżesz: Poś­więcacie się dziś dla Jahwe, ponieważ każdy z was wystąpił przeciw własnemu synowi i przeciw własnemu ojcu, aby On udzielił wam swego błogosławieństwa.

30 A dnia następnego Mojżesz powiedział do ludu: Dopuściliście się bardzo wielkiej zbrodni. Pójdę teraz do Jahwe i może wybłagam dla was przebaczenie. 31 Wrócił tedy Mojżesz do Jahwe i powiedział: Lud ten dopuścił się, niestety, bardzo wielkiej zbrodni: 32 zrobili sobie boż­ka ze złota. Przebacz im ten wystę­pek. A jeśli nie, to wymaż mnie z księgi, którą napisałeś. 33 Na to rzekł Jahwe do Mojżesza: Wymażę z mojej księgi tego, kto dopuścił się przeciw Mnie wykroczenia. 34 A te­raz wracaj i prowadź twój lud tam, gdzie ci kazałem, a mój anioł będzie szedł przed tobą. Ale w dniu mojego nawiedzenia ukarzę ich za ich zbrodnię. 35 I tak zesłał Jahwe karę na lud za to, że na jego żądanie Aaron uczynił cielca.

33

1 Jahwe powiedział do Mojżesza: idź, ruszajcie stąd, ty i lud, który wyprowa­dziłeś z ziemi egipskiej. Idź do kraju, który pod przysięgą przyrzekłem dać Abraha­mowi, Izaakowi i Jakubowi, kiedy to powiedziałem, że dam go two­jemu potomstwu. 2 Poślę przed tobą anioła i wypędzę Kananejczyków, Amorytów, Chetytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebuzytów. 3 Idź do kraju płynące­go mlekiem i miodem, ale Ja już nie będę szedł pośrodku was. Musiałbym bowiem was w drodze wytracić, bo jesteście na­rodem o twardym karku. 4 Słysząc te gorzkie słowa, cały lud zaczął odprawiać pokutę i zdjął wszelkie kosztowne ozdoby. 5 Rzekł tedy Jahwe do Mojżesza: Powiedz synom Izraela tak: Jesteście ludem o twar­dym karku. Jeślibym choć na chwilę znalazł się wśród was, mu­siałbym was wytracić. Odrzućcie tedy wszelkie kosztowne ozdoby, a Ja już będę wiedział, co powinie­nem z wami uczynić. 6 Synowie Izraela pozdejmowali więc wszelkie kosztowności, zanim odeszli od góry Horeb.

Odnowa przymierza: 33,7-34,35

7 Mojżesz wziął swój namiot i rozbił go w pewnej odległości od obozowiska. Nazwał go Namiotem Spotkania. Każdy, kto szukał Jah­we, udawał się do Namiotu Spotka­nia, znajdującego się poza obozo­wiskiem. 8 Kiedy zaś do Namiotu Spotkania udawał się Mojżesz, powstawał z miejsca cały lud; wszy­scy gromadzili się przy wejściach do swych namiotów i dopóty nie spu­szczali z oczu Mojżesza, dopóki do niego nie wszedł. 9 A kiedy Mojżesz już znajdował się wewnątrz, obłok zstępował z góry i zasłaniał wejście do namiotu, w którym Jahwe roz­mawiał z Mojżeszem. 10 Cały lud patrzył na słup z obłoku znajdujący się przed wejściem do namiotu. Powstawał zatem cały lud i każdy upadał na twarz przed wejściem do swego namiotu. 11 A Jahwe rozma­wiał z Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozowiska. Tylko jego sługa Jo­zue, syn Nuna, młody człowiek, nie wychodził z namiotu.

12 I powiedział Mojżesz do Jah­we: Każesz mi pro­wadzić dalej ten lud, ale jeszcze nie pozwoliłeś mi poznać tego, którego zamierzasz wysłać ze mną. A przecież powie­działeś: Znam cię z imienia, zna­lazłeś łaskę w moich oczach. 13 A teraz, jeśli rzeczy­wiście znalazłem łaskę w Twoich oczach, pozwól mi poznać Twoje drogi, pozwól mi poznać Ciebie samego i przekonać się, iż jesteś dla mnie łaskawy. Popatrz na tych ludzi! Przecież to Twój naród. 14 A Jahwe na to: Moje oblicze będzie szło z tobą, dopóki nie zaznasz odpocznienia. 15 Wów­czas rzekł Mojżesz: Jeżeli nie pój­dziesz z nami, nie pozwól nam ru­szać się z tego miejsca. 16 Po czymże bowiem poznam, że znalazłem łas­kę w Twoich oczach, ja i Twój lud, jeżeli nie po tym, że będziesz nam towarzyszył w drodze? I to właśnie będzie odróżniać mnie i Twój lud od innych narodów, zamieszkują­cych ziemię. 17 A Jahwe rzekł do Mojżesza: Uczynię, o co prosisz, bo znalazłeś łaskę w moich oczach, a Ja znam cię po imieniu.

18 I powiedział Mojżesz: Pozwól mi ujrzeć Twoją chwałę. 19 A Jahwe na to: Sprawię, że ukaże ci się cały mój majestat, i ujawnię tobie imię Jahwe, bo udzielam swojej łaski, komu chcę, a miłosierny jestem dla tego, dla kogo chcę być miłosierny. 20 I dodał Jahwe: Nie zobaczysz mo­jego oblicza, bo nikt z ludzi nie mo­że Mnie zobaczyć i żyć dalej. 21 I tak jeszcze mówił Jahwe: Oto miejsce blisko Mnie. Staniesz tu na tej ska­le. 22 Gdy będzie przechodzić tędy moja chwała, odsunę cię w rozpad­linę między skałami i zatrzymam na tobie moją rękę, dopóki nie przejdę dalej. 23 Gdy zabiorę moją rękę, zo­baczysz Mnie z tyłu, ale oblicza mojego nie ujrzysz.

34

1 I powiedział Jahwe do Mojżesza: Spo­rządź na nowo dwie kamienne tablice, takie jak te pierwsze, a Ja znów wypiszę na nich słowa, takie same jak te, które były na tablicach rozbitych przez ciebie. 2 Bądź gotów na jutro, bo wczesnym rankiem będziesz mu­siał udać się na górę Synaj. Będziesz tam na Mnie czekał, na samym szczycie góry. 3 Niech nikt nie wchodzi z tobą na górę i niech się nikt na niej nie pokazuje; niech nawet owce i woły nie przechodzą obok góry.

4 Sporządził więc Mojżesz dwie tablice, dokładnie takie same jak pierwsze, i wstawszy bardzo wczes­nym rankiem, udał się na górę Synaj, tak jak mu nakazał Jahwe. W rękach niósł dwie kamienne tablice. 5 Jahwe zstąpił w obłoku, zatrzymał się obok niego i wypowie­dział swoje imię: Jahwe. 6 Potem przeszedł Jahwe przed nim, wołając głośno: Jahwe, Jahwe, Bóg miło­sierny i litościwy, nieskory do gnie­wu, bogaty w dobroć i wierność. 7 Swoją łaskawość okazuje ludziom aż po tysiączne pokolenia, prze­ba­cza ich niegodziwość, niewierność i grzech. Ale nie pozostawia ich bez żadnej kary. Za występki ojców będą odpowiadać synowie i wnuki aż po trzecie i czwarte pokolenie. 8 Wtedy Mojżesz skłonił się głęboko, a potem upadł na twarz i powie­dział: 9 jeżeli znalazłem łaskę w oczach mojego Pana, to niech Pan mój raczy iść z nami, mimo że jest to naród o twardym karku. Niech Pan wybaczy nam nasze niegodziwości i grzechy i niech nas uczyni swoim dziedzictwem. 10 I powiedział Jahwe: Postanowiłem zawrzeć z wami przymierze. Na oczach całego ludu dokonam cu­dów, które się nie zdarzyły dotąd nigdzie na ziemi i u żadnego na­rodu. Wszystkie sąsiednie ludy zobaczą, jak straszne jest to, czego Jahwe dokona wśród was. 11 Zapa­miętaj sobie dokładnie to, co ci dziś nakazuję. Oto Ja przepędzę [z two­jej drogi] Amorytów, Kananejczy­ków, Chetytów, Peryzzytów, Chiw­witów i Jebuzytów. 12 Strzeż się zawierania jakichkolwiek układów z mieszkańcami kraju, który masz wziąć w posiadanie. Mogliby bo­wiem przygotować w ten sposób ja­kąś zasadzkę na ciebie. 13 Prze­ciw­nie, burzcie po drodze ich ołtarze, łamcie ich stele i niszczcie ich aszery.

14 Nie będziesz czcił żadnego in­nego boga, bo Jahwe ma również imię "Zazdrosny". Jahwe jest Bo­giem zazdrości.

15 Nie zawieraj więc żadnego przymierza z miesz­kańcami tego kraju. Mogłoby się bowiem zdarzyć, że uprawiając nierząd ze swoimi bogami i składając im ofiary, zdo­łaliby także was wciągnąć do współ­udziału i sprawić, że sami zaczęli­byście spożywać z ich ofiar. 16 Wre­szcie mogłoby też dojść do tego, że zaczęlibyście brać ich córki za żony dla waszych synów, a one uprawia­jąc nierząd ze swymi bogami, mo­głyby nakłonić i waszych synów do uprawiania nierządu z ich bogami.

17 Nie będziesz odlewał sobie bożków z metalu.

18 Będziesz obchodził święto Przaśników. Przez siedem dni bę­dziesz jadł chleb tylko przaśny, tak jak ci nakazałem, poczynając od ustalonego dnia w mie­siącu Abib, bo to właśnie w miesiącu Abib wy­szedłeś z Egiptu.

19 Wszystko, co pierworodne, należy do Mnie, także pierworodne płci męskiej spośród bydła, cielców i owiec. 20 Za pierworodne oślątko złożysz okup w postaci jednego ba­ranka. Gdybyś go nie wykupił, masz mu złamać kark. Złożysz też okup za każdego pierworodnego spośród twoich synów. I nie bę­dziesz się pokazywał przed moim obliczem z pustymi rękami.

21 Będziesz pracował przez sześć dni, a siódmego dnia będziesz odpo­czywał, i to nawet w okresie orki i żniwa.

22 Będziesz obchodził święto Tygodni, święto Pierwszych Plonów Zboża oraz święto Żniwa przy koń­cu roku.

23 Trzy razy w roku wszyscy męż­czyźni stawią się przed obli­czem Pana, Jahwe, Boga Izraela. 24 Ja bowiem wypędzę sprzed ciebie obce narody i bardzo rozszerzę twoje granice. Nikt nie zaatakuje twojego kraju w tym czasie, kiedy będziecie szli, żeby się stawić trzy razy w roku przed obliczem Jahwe, twojego Boga.

25 Nie będziesz składał w ofierze krwi razem z chlebem zakwaszo­nym, a to, co zostanie z ofiary świę­ta Paschy, nie może być przecho­wywane do rana dnia następnego.

26 Najlepsze pierwociny z plo­nów twojej ziemi będziesz przynosił do domu Jahwe, twojego Boga. Nie pozwolisz też gotować koźlęcia w mleku jego matki.

27 Powiedział Jahwe do Mojże­sza: Zapisz sobie te słowa, bo wed­ług tych słów zawieram przymierze z tobą i z całym Izraelem.

28 I pozostawał tam Mojżesz z Jahwe przez czter­dzieści dni i czterdzieści nocy, nie jedząc chle­ba i nie pijąc wody. I zapisał Jahwe na tablicach słowa przymierza. Słów było dziesięć. 29 I wrócił Moj­żesz z góry Synaj. Schodząc z góry, trzymał w rękach dwie Tablice Świadectwa. A nie wiedział Mojżesz o tym, że cała jego twarz promie­niała blaskiem po rozmowie z Jah­we. 30 Kiedy Aaron i wszyscy syno­wie Izraela zobaczyli, że twarz Mojżesza promieniuje blaskiem, bali się do niego zbliżyć. 31 Wtedy Mojżesz sam przywołał ich do sie­bie. Przyszedł tedy Aaron i wszyscy starsi całego zgromadzenia, a [Moj­żesz] przemówił do nich. 32 Potem przyszli wszyscy synowie Izraela, a on przekazał im wszelkie polece­nia, jakie otrzymał od Jahwe na gó­rze Synaj. 33 A kiedy Mojżesz przes­tał mówić, zakrył sobie twarz zasłoną. 34 Kiedy znów szedł, aby rozmawiać z Jahwe, zdejmował zasłonę na czas, jaki tam pozosta­wał. Po powrocie przekazywał synom Izraela wszystkie polecenia Jahwe. 35 A synowie Izraela, patrząc na Mojżesza, widzieli, jak pro­mie­nieje blaskiem jego twarz. Wtedy Mojżesz znów zakrywał sobie twarz zasłoną do czasu ponownego uda­nia się na rozmowę do Jahwe.

Prawo szabatu: 35,1-3

35

1 Zwoławszy całe zgromadzenie Izraela, Mojżesz po­wiedział: Oto, co nakazał nam Jahwe: 2 Będziesz pracował przez sześć dni, ale dzień siódmy będzie dla was święty. W tym dniu będzie­cie zażywali całkowitego odpo­czynku dla uczczenia Jahwe. Kto by zaś pracował tego dnia, zasłuży na karę śmierci. 3 Nawet ognia nie będziecie rozpalać w domach wa­szych w dzień szabatu.

Podatek świątynny: 35,4-29

4 I dalej mówił Mojżesz do całego zgromadzenia synów Izraela: Oto, co jeszcze nakazał Jahwe: 5 Z wszy­stkiego, co posiadacie, macie skła­dać daninę dla Jahwe. Każdy z was, powodowany potrzebą serca, będzie składał daninę dla Jahwe: ze złota, ze srebra i z brązu; 6 z purpury fiole­towej, z purpury czerwonej, z kar­mazynu, z bisioru, z koziej sierści, 7 ze skór baranich farbowanych na czerwono, ze skór delfinów z drew­na akacjowego, 8 z oliwy, aby pod­trzymywać światło świecznika, z różnych wonności potrzebnych do wyrobu oleju namaszczenia i ka­dzidła, 9 z kamieni onyksu i z in­nych drogich kamieni, którymi przyozdabia się efod i pektorał. 10 Poza tym każdy, kto odznacza się jakąś umieję­tnoś­cią, powinien się zgłosić, aby pomóc w wykonaniu tego wszystkiego, co Jahwe nakazał przygo­tować, 11 a mianowicie: przy­bytek razem z namiotem i jego nakryciem, pierścienie, deski, belki poprzeczne, słupy z cokołami, 12 arkę i drążki [do jej przenoszenia], przebłagalnię, zasłonę przedziela­jącą, 13 stół z drążka­mi [do jego przenoszenia] i wszystkimi przy­borami, chleby pokładne, 14 świecz­nik z wszystkimi przyborami, lam­py i oliwę do świecznika, 15 ołtarz do spalania kadzidła i drążki [do przenoszenia ołtarza], olej do na­maszczeń i różne wonności do spo­rządzania kadzidła, zasłonę przy wejściu do przybytku, 16 ołtarz cało­palenia z kratą brązową i drążkami oraz wszystkimi przyborami, na­czynie do obmyć z podstawą, 17 zas­łonę przy wejściu na dziedziniec, 18 paliki [potrzebne do ustawienia] przybytku, paliki ze sznurami [pot­rzebne do wytyczania] dziedzińca, 19 szaty święte do spełniania służby w przybytku, strój kapłański dla arcykapłana Aarona oraz szaty dla jego synów do wypełniania posług kapłańskich. 20 Całe zgromadzenie synów Izraela odeszło od Mojżesza. 21 Wszyscy, którym to nakazywało serce i którzy byli chętni do czynie­nia dobra, zaczęli przychodzić i przynosić dla Jahwe dary potrze­bne do zbudowania Namiotu Spot­kania i do pokrycia wydatków zwią­zanych ze służbą w namiocie i ze sporządzeniem szat świętych. 22 Przychodzili zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Wszyscy, którym to nakazywało serce, przynosili spin­ki, kolczyki, pierścienie, bransolety, różne przedmioty ze złota. Każdy złożył dla Jahwe coś ze złota. 23 Ci wszyscy, którzy posiadali u siebie purpurę fioletową albo purpurę czerwoną, karmazyn, bisior, sierść kozią, skóry baranie farbowane na czerwono oraz skóry delfinów, przy­nosili to [wszystko dla Jahwe]. 24 Wszyscy ci, którzy chcieli złożyć daninę ze srebra albo brązu, przy­nosili swój dar dla Jahwe. Wszyscy ci, którzy posiadali u siebie drewno akacjowe, potrzebne do wyrobu różnych przedmiotów kultu, rów­nież je przynosili. 25 Wszystkie szczególnie uzdolnione kobiety przędły wła­snoręcznie i przynosiły to, co zrobiły: purpurę fioletową, purpurę czerwoną, karmazyn i bi­sior. 26 Inne, też powodowane pot­rzebą serca i o zręcznych palcach, przędły sierść kozią. 27 Przełożeni ludu przynosili kamienie onyksu i inne kamienie do przyozdobienia efodu i pektorału, 28 różne wonności i oliwę do świecznika oraz oliwę do namaszczeń i do pachnącego ka­dzidła. 29 Wszyscy synowie Izraela, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, słuchając nakazu serca, aby przy­czynić się do wykonania tego wszy­stkiego, co Jahwe przez Mojżesza nakazał uczynić, pośpieszyli z do­browolnymi ofiarami dla Jahwe.

Wykonawcy robót: 35,30-36,7

30 I powiedział Mojżesz do synów Izraela: Oto wybrał Jahwe Besa­leela, syna Uriego, syna Chura z po­kolenia Judy. 31 Napełnił go du­chem Bożym, mą­drością i umie­jętnością wykonywania różnych prac, [a mianowicie] 32 jak należy wytwarzać przedmioty ze złota, sre­bra i brązu, 33 jak obrabiać i obsa­dzać kamienie, jak z drewna wyra­biać różne przedmioty. 34 Obdarzył go także zdolnościami do naucza­nia innych. Podobne zdolności otrzymał również Oholiab, syn Achisamaka z pokolenia Dana. 35 Obdarzył ich [Jahwe] umiejętno­ścią sporządzania wszelkich rzeźb, tkania w różne desenie purpury fio­letowej, purpury czerwonej, karma­zynu, bisioru. Potrafili wykonywać wszelkie prace i byli w nich pełni pomysłowości.

36

1 Besaleel, Oholiab i wszyscy mężczyźni znający się na rzemiośle, obdarzeni przez Jah­we pomysłowością i sprawnością po­trzebną do wykonania różnych przedmiotów kultu, niech zrobią wszystko dokładnie tak, jak rozka­zał Jahwe.

2 Przywołał tedy Mojżesz Besa­leela, Oholiaba i wszystkich męż­czyzn znających się na rzemiośle i obdarzonych przez Jahwe pomy­słowością; wszystkich, którzy z po­trzeby serca byli gotowi zabrać się do wszelkiego dzieła. 3 Wzięli od Mojżesza wszystkie dary, złożone przez synów Izraela dla sporządze­nia przedmiotów kultu w przy­by­tku, przy czym ludzie ciągle jeszcze przynosili Mojżeszowi dobrowolne dary. 4 Wtedy wszyscy mężczyźni sprawni w rzemiośle, wykonujący przedmioty kultu, przerwali na pewien czas swoje prace, przyszli do Mojżesza 5 i powiedzieli: Ludzie przynoszą o wiele więcej, niż trzeba na wykonanie prac zleconych przez Jahwe. 6 Wtedy Mojżesz kazał wydać dla wszystkich ludzi w całym obozowisku zarządzenie, aby już nikt więcej, ani spośród mężczyzn, ani spośród kobiet, nie przynosił darów na święty przybytek. I nie przyjmowano już od ludzi niczego. 7 To, co zebrano, wystarczało, i to z nadmiarem, na sporządzenie przedmiotów potrzebnych dla przy­bytku.

Budowa i wyposażenie przybytku: 36,8-38,31

8 Wszyscy najbardziej sprawni spośród rzemieślników wykonali przybytek z dziesięciu kawałków różnych tkanin z kręconego bisio­ru, z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu z wyhaf­towanymi na nich cherubinami, według umiejętności najbieg­lej­szego tkacza. 9 Długość każdego kawałka tkaniny wynosiła dwadzie­ścia osiem łokci, a sze­rokość cztery łokcie. Wszystkie tkaniny były tych samych rozmiarów. 10 Pięć tkanin połączono w jedną całość, pięć - w drugą. 11 Do brzegu tkaniny, znajdującej się na końcu pierwszej całości, były umocowane wstążki z purpury fioletowej. 12 Pięć­dziesiąt takich wstążek przyszyto do pierw­szej tkaniny, pięćdziesiąt także do tkaniny znajdującej się na końcu drugiej całości. Wstążki były tak rozmieszczone, że wzajemnie do siebie pasowały. 13 Zrobiono rów­nież pięćdziesiąt złotych agraf, za pomocą których po­łączono skrajne tkaniny, tak że cały przybytek two­rzył jedną całość.

14 Utkano następnie tkaninę z sierści koziej, żeby z niej wykonać namiot nad przybytkiem. Zrobiono w sumie jedenaście kawałków takiej tkaniny. 15 Długość każdego kawałka wynosiła trzydzieści łokci, a szerokość - sześć łokci. Wszyst­kie tkaniny miały takie same wy­miary. 16 Połączono pięć tkanin w jedną całość i sześć w drugą. 17 Przyszyto pięć­dziesiąt wstążek do brzegu tkaniny znajdującej się na końcu pierwszej całości i pięć­dziesiąt wstążek do skraju tkaniny znajdującej się na końcu drugiej całości. 18 Wykonano również pięć­dziesiąt brązowych agraf, za pomo­cą których połączono tkaniny namiotu, tak że utworzyły jedną całość. 19 Jedno nakrycie namiotu sporządzono ze skór baranich far­bowanych na czerwono, drugie, na sam wierzch, ze skór delfinów.

20 Przygotowano również deski na wykonanie przybytku. Deski z drewna akacjowego ustawiono pionowo. 21 Długość deski wynosiła dziesięć łokci, a szerokość półtora łokcia. 22 Każda deska miała dwa czopy, jeden koło drugiego. Tak były wykonane wszystkie deski na cały przybytek. 23 Przygotowano na przy­bytek takie oto deski: dwadzieścia desek na ścianę południową, po prawej stronie. 24 Pod dwu­dzie­stoma deskami umieszczono czterdzieści coko­łów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski, jako podkłady dla obydwu czopów. 25 Na drugą ścianę przybytku, tę od stro­ny północnej, przygotowano dwa­dzieścia desek, 26 z czterdziestoma cokołami srebrnymi, po dwa cokoły do każdej deski. 27 Na ścianę tylną przybytku, od strony zachodniej, było gotowych sześć desek, 28 po­nadto po dwie deski na narożniki przy ścianie tylnej. 29 Były one połączone ze sobą, tworząc jedną całość od dołu do samej góry, czyli do pierwszego pierścienia. W ten sposób wstawiono po dwie deski na obydwu narożnikach. 30 Przygoto­wano ponadto osiem desek ze sreb­rnymi cokołami, w sumie szes­naś­cie cokołów, po dwa do każdej deski.

31 Wykonano z drewna akac­jowego belki poprzeczne, pięć do desek jednej strony ściany bocznej przybytku 32 i pięć belek poprze­cznych do drugiej strony ściany bocznej przybytku, i wreszcie pięć do desek tworzących ścianę tylną, czyli zachodnią, przybytku. 33 Belka środkowa sięgała, w poprzek wszy­stkich desek, od jednego końca do drugiego. 34 Pokryto deski złotem, ze złota również zrobiono pierś­cie­nie, w które wchodziły belki poprze­czne, także pozłacane.

35 Sporządzono zasłonę z pur­pury fioletowej, z purpury czerwo­nej, z karmazynu i z bisioru kręconego. Wyhaftowano na niej podo­bizny cherubów. Było to dzieło bar­dzo sprawnego tkacza. 36 Do zawie­szenia zasłony przygotowano cztery słupy akacjowe, całe pokryte złotem, ze złotymi haczykami. Doszły do tego cztery cokoły ze sre­bra. 37 Nad wejściem do namiotu zawieszono zasłonę. Wykonano ją z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z krę­co­nego bisioru; całość ułożono w róż­ne desenie. 38 Do zawieszenia zasłony zrobiono pięć kolumn z haczykami. Pokryto złotem kapitele kolumn i uchwyty. Pięć cokołów do nich pokryto brązem.

37

1 Besaleel zbudował arkę z drewna akacjowego. Jej długość wynosiła dwa i pół łokcia, szerokość półtora łokcia i wyso­kość też półtora łokcia. 2 Pokrył ją szcze­rym złotem wewnątrz i na zewnątrz, a dokoła zawiesił złoty wieniec. 3 Ulał do niej cztery pierścienie, które umocował u czterech stóp arki, dwa z jednej strony i dwa z drugiej. 4 Zrobił też drążki z drew­na akacjowego i pokrył je złotem. 5 Następnie wsunął drążki w pier­ścienie znajdujące się po bokach arki, żeby można było ją przenosić. 6 Wykonał także przebła­galnię ze szczerego złota. Jej długość wyno­siła dwa i pół łokcia, a szerokość półtora łokcia. 7 Uczynił ponadto ze złota dwa cheruby. Wykute ze złota, 8 zostały umieszczone na dwóch końcach przebła­galni, jeden cherub z jednej strony, drugi cherub z dru­giej strony. Umieścił je tak, jakby wychodziły z samej przebłagalni, po obu jej końcach. 9 Cheruby miały skrzydła wyciągnięte ku górze w ten sposób, że pokrywały nimi przebła­galnię. Siedziały zwrócone do siebie przodem, a ich twarze były pochy­lone nad przebłagalnią.

10 Zrobił również stół z drewna akacjowego. Jego długość wynosiła dwa łokcie, szerokość jeden łokieć, a wysokość półtora łokcia. 11 Cały stół pokrył złotem i otoczył wieńcem również ze złota. 12 Przybił dokoła listwę, szeroką na jedną dłoń, i do niej przymocował wieniec ze złota. 13 Odlał też cztery pierścienie ze złota, które przytwierdził w czterech rogach stołu, tam gdzie znajdowały się nogi stołu. 14 Pierścienie były przymocowane do listwy. Wsuwało się w nie drążki do przenoszenia stołu. 15 Wykonał z drewna akacjo­wego drążki i pokrył je złotem. Służyły one do przenoszenia stołu. 16 Sporządził ponadto przedmioty, które znajdują się zazwyczaj na stole, a więc misy, naczynia, pu­chary i dzbany do składania ofiar płynnych. Wszystko to zostało uczynione z czystego złota.

17 Zrobił świecznik ze szczerego złota. Świecznik, razem ze swoją podstawą i trzonem, był wykonany ze złota kutego. Z tego samego ka­wałka złota uczynił kielichy, pąki i kwiaty. 18 Z boków [świecznika] wychodziło sześć ramion: trzy ra­miona świecznika z jednej jego strony i trzy ramiona świecznika z drugiej strony. 19 Na jednym ra­mieniu znajdowały się trzy kielichy kwiatów migdałowych z pąkiem i kwiatami. Tak samo było na wszy­stkich sześciu ramionach, wychodzących ze świecznika. 20 Na szczycie trzony świecznika znajdo­wały się cztery kielichy kwiatów migdałowych, z pąkami i kwiatami. 21 Jeden pąk znajdował się pod dwoma pierwszymi ramionami wychodzącymi z trzonu świecznika, jeden pąk pod dwoma następnymi i jeden pąk pod dwoma ostatnimi ramionami wychodzącymi z trzonu świecznika. I tak było z sześcioma ramionami wychodzącymi z trzonu świecznika. 22 Pąki i ramiona były wykonane z tego samego kawałka materiału co i cały świecznik: wszy­stko było zrobione z czystego złota kutego. 23 Zrobił też siedem lamp oraz szczypce [do obcinania kno­tów] i naczynia na popiół, wszystko ze szczerego złota. 24 Zużyto cały ta­lent złota czystego na sporządzenie świecznika z wszystkimi jego przy­borami.

25 Z drewna akacjowego wyko­nał także ołtarz do spalania kadzi­dła. Jego długość wynosiła jeden łokieć i szerokość jeden łokieć. Był kwadratowy, wysoki na dwa łokcie. Rogi, które z niego wystawały, two­rzyły z nim jedną całość. 26 Pokrył go czystym złotem z wierzchu, po bokach ze wszystkich stron, także wystające z niego rogi [pokrył zło­tem]. Dokoła zwisał wieniec ze złota. 27 Do ołtarza dorobił dwa pier­ścienie ze złota, umocował je pod wieńcem z dwóch stron, by można było wsunąć w nie drążki i prze­nosić ołtarz. 28 Drążki wykonał z drewna akacjowego i pokrył je zło­tem. 29 Przygotował olej do świętego namaszczenia i wonności do kadzi­dła, sporządzonego według najlep­szej sztuki tych, którzy zajmują się wyrobem wonności.

38

1 Zbudował też ołtarz całopalenia z drewna akacjo­wego. Długość ołtarza wynosiła pięć łokci i również pięć łokci liczyła jego szerokość. Miał on kształt kwadra­towy, a jego wyso­kość wynosiła trzy łokcie. 2 Z czterech naroż­ników stołu wystawały rogi pokryte brą­zem. 3 Dorobił także wszystkie przybory ołtarzowe: naczynia na popiół, łopatki, naczynie do obmyć, widełki i kadzielnice. Wszystkie te przedmioty zostały uczynione z brązu. 4 Wykonał także kratę ołtarzową w formie siatki, którą umieścił pod krawędzią ołtarza, na połowie jego wysokości. 5 Ponadto odlał cztery pierścienie brązowe, które przytwierdził do czterech ro­gów kraty brązowej. W pierścienie wkładało się drążki [do przeno­sze­nia ołtarza]. 6 Drążki zrobił z drew­na akacjowego i pokrył je złotem. 7 Następnie wsunął drążki w pierś­cienie, z dwóch stron ołtarza, żeby można było ołtarz przenosić [z miej­sca na miejsce]. Ołtarz był zbity z desek, wewnątrz pusty.

8 Wykonał też wielkie naczynie brązowe do obmyć, na podstawie także uczynionej z brązu i pokrytej lusterkami kobiet, które się zbierały przed wejściem do Namiotu Spot­kania.

9 Wreszcie urządził dziedziniec. Od południa, po stronie prawej, wykonana z kręconego bisioru zasło­na dziedzińca miała sto łokci dłu­gości. 10 Było po tej stronie dwa­dzieścia słupów z brązowymi coko­łami. Haczyki na słupach i zaczepy były zrobione ze srebra. 11 Od stro­ny północnej zasłony miały razem sto łokci długości. Stało tam dwa­dzieścia słupów z brą­zowymi coko­łami. Haczyki na słupach i zaczepy były wykonane ze srebra. 12 Od strony zachodniej długość zasłon liczyła pięćdziesiąt łokci. Było tam dziesięć słupów i dziesięć cokołów. Haczyki na słupach i zaczepy były ze srebra. 13 Od wschodu, czyli od strony przedniej, dziedziniec miał pięćdziesiąt łokci długości. 14 Była tam jedna zasłona, długa na pięt­naście łokci, sięgająca od jednego krańca do wejścia, zawieszona na trzech słupach z trzema cokołami, 15 i druga, również długa na pięt­naście łokci, sięgająca od drugiego krańca także do wejścia, zawie­szo­na też na trzech słupach z trzema cokołami. 16 Wszystkie zasłony, tworzące razem jakby ogrodzenie dziedzińca, były wykonane z krę­conego bisioru. 17 Cokoły przy słu­pach były z brązu, haczyki i zaczepy na cokołach ze srebra, a ich głowice były pokryte również srebrem. Wszystkie słupy dziedzińca były zaopatrzone w srebrne klamry. 18 Zasłona zwisająca nad wejściem na dziedziniec była wykonana z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z kręco­nego bisioru; całość ułożono w róż­ne desenie. Długość tej zasłony wynosiła dwadzieścia łokci, a wyso­kość pięć łokci. 19 Cztery słupy i ich cztery cokoły były wykonane z brą­zu, a haczyki i uchwyty - ze srebra. Srebrem również były pokryte gło­wice. 20 Wszystkie paliki do całego przybytku oraz do wytyczenia dzie­dzińca były zrobione z brązu.

21 A oto suma wszystkich wy­datków na przybytek, na Przybytek Świadectwa. Obliczeń dokonali, na polecenie Mojżesza, lewici pod kie­rownictwem Itamara, syna arcyka­płana Aarona. 22 Besaleel, syn Uriego, syna Chura z pokolenia Judy, sporządził wszystko, co Jah­we polecił Mojżeszowi. 23 Pomagał mu Oholiab, syn Achisamaka z po­kolenia Dana, bardzo sprawny w sztuce rzeźbienia, mający wiele różnych pomysłów, wykonujący tkaniny o pięknych i różnych wzo­rach z purpury fioletowej, z pur­pu­ry czerwonej, z karmazynu i z bisio­ru. 24 Złota, pocho­dzącego z darów, zużyto na wszystkie prace w całym przybytku dwadzieścia dziewięć talentów i siedemset trzydzieści sykli, licząc według sykli przybytku. 25 Srebro, pocho­dzące od tych, co byli spisani na zgromadzeniu, ważyło ogółem sto talentów i tysiąc siedemset siedemdziesiąt pięć sykli. 26 Po jednym beka na głowę, czyli po pół sykla, licząc według sykla przybytku, pobierano od każ­dego, kto podlegał spisowi, poczy­nając od dwudziestego roku życia wzwyż. W ten sposób opodatko­wano sześćset trzy tysiące pięciuset pięćdziesięciu mężczyzn. 27 sto talentów srebra zużyto na odlanie cokołów do całego przybytku oraz cokołów pod słupy do zawieszania zasłon. Zużyto sto talentów srebra na sto cokołów, czyli po jednym ta­lencie na każdy cokół. 28 Tysiąc sie­demset siedemdziesiąt pięć sykli srebra wyszło na haczyki do słu­pów, na pokrycie głowic i uchwy­tów. 29 Brązu, pochodzącego z da­rów, było w sumie siedemdziesiąt talentów i dwa tysiące czterysta sykli. 30 Wykonano z niego cokoły przy wejściu do Namiotu Spotka­nia, ołtarz całopalenia z kratą brą­zową i wszystkimi przyborami ołta­rzowymi, 31 cokoły z ogrodzenia dziedzińca oraz przy wejściu na dziedziniec, a także wszystkie paliki wytyczające granicę dziedzińca.

Wykonanie szat kapłańskich: 39,1-31

39

1 Z purpury fioletowej, z purpury czerwonej i z kar­mazynu wykonano święte szaty do posługi w przybytku oraz szaty kap­łańskie dla Aarona, według wska­zań danych przez Jahwe Mojże­szowi. 2 Efod zrobiono ze złota, z purpury fioletowej i z purpury czerwonej oraz z karmazynu i z krę­conego bisioru. 3 Złoto było rozku­wane na cienkie blaszki, które cięto na wąskie pasemka i przetykano nimi purpurę fioletową, purpurę czer­woną, karmazyn i bisior, ukła­dając wszystko w różne desenie. 4 Wykonano również dwa nara­mienniki, połączone z obydwoma [górnymi] końcami efodu. 5 Prze­chodzące po wierzchu wiązadła do przymocowania efodu tworzyły jedną z nim całość i były wykonane w taki sam sposób, to znaczy ze zło­ta, z purpury fioletowej i z purpury czerwonej oraz z kręcone­go bisioru, wszystko według wskazań, danych przez Jahwe Mojżeszowi. 6 Kamie­nie onyksowe osadzono w opra­wach ze złota i wyryto na nich imiona synów Izraela, tak jak robi się pieczęcie. 7 Kamienie onyksowe zostały umieszczone na naramien­nikach efodu jako kamienie pa­mięci dla synów Izraela, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojże­szowi.

8 Wykonano też, bardzo zręcz­nie, pektorał według tej samej sztuki co efod, ze złota, z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z krę­conego bisioru. 9 Miał on kształt kwadratu i składał się we dwoje, jego długość i szero­kość wynosiła jedną piędź. 10 Był przyozdobiony czterema rzędami kamieni: pierwszy rząd tworzyły ru­bin, topaz i szmaragd; 11 drugi - granat, szafir i beryl; 12 trzeci - opal, agat i ametyst; 13 czwarty - chryzo­lit, onyks i jaspis. Wszystkie kamienie były osadzone w złotych oprawach, każdy w swoim rzędzie. 14 Na kamieniach były wyryte imio­na synów Izraela, razem dwanaście imion. Były one wyryte takim sa­mym sposobem, jak robi się pieczę­cie. Na każdym kamieniu znajdo­wało się imię jednego z dwunastu pokoleń izraelskich. 15 Do pektorału były przytwierdzone złote łańcusz­ki, skręcone na kształt sznura. 16 Nadto dwie oprawy ze złota i dwa złote pierścienie na obu końcach pektorału. 17 Przez pierścienie na końcach pektorału przewleczono dwa sznury 18 i przymocowano oby­dwa końce do sznurów do złotych opraw, które zostały umieszczone z przodu, na naramiennikach efo­du. 19 Zrobiono jeszcze dwa inne pierście­nie ze złota i przymocowano je u góry, po wewnętrz­nej stronie pektorału, zwróconej do efodu. 20 Zrobiono w końcu jeszcze dwa złote pierścienie i przyczepiono je u dołu obydwu naramienników efodu, od strony przedniej, koło wiązań ponad przepaską efodu. 21 Za pomocą wstążki z purpury fioletowej, przeciągniętej od jed­nych pierścieni efodu do drugich, umocowano pektorał tak, żeby się nie zsuwał poniżej wiązadeł efodu. W ten sposób pektorał stanowił zawsze jedność z efodem, tak jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi.

22 Sporządzono też szatę pod efod - dzieło znakomitego tkacza - całą z purpury fioletowej. 23 Na jej środku było wycięcie, podobne do otworu w zbroi, obszyte dokoła, żeby się szata nie rozdzierała. 24 Na dolnym skraju szaty wyszyto owoce granatu, używa­jąc do tego purpury fioletowej, purpury czerwonej, kar­mazynu i kręconego bisioru. 25 Z czystego złota wykonano dzwonki, które umocowano również dokoła dolnego brzegu szaty, między owo­cami granatu. 26 Kolejno nastę­po­wały więc po sobie dzwonek i granat wzdłuż całego brzegu szaty, przyw­dziewanej na czas służby [w przy­bytku], zgodnie z tym, co Jahwe na­kazał Mojżeszowi.

27 Uczyniono też z bisioru, me­todą tkacką, suknie dla Aarona i jego synów, 28 tiarę z bisioru a także mitry, również z bisioru, jako strój na głowę, 29 i spodnie, także z kręconego bisioru, oraz pas z bi­sioru kręconego, z purpury fioleto­wej, z purpury czerwonej, z karma­zynu, bogato wyszywane, tak jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi.

30 Przygotowano ponadto pięk­nie zdobiony złotem diadem święty i wypisano na nim, tak jak się to robi na pieczęciach, słowa: Świę­tość dla Jahwe. 31 Diadem został przywiązany, za pomocą wstążki z purpury fioletowej, do tiary, wyso­ko, tak jak to Jahwe nakazał Mojże­szowi.

Zakończenie prac: 39,32-43

32 Tak oto wykonano całe dzieło budowy przybytku i Namiotu Spot­kania. Wszystko to wykonali syno­wie Izraela dokładnie tak, jak Jah­we nakazał Moj­żeszowi. Tak wszystko zrobili. 33 I pokazano Moj­żeszowi przybytek, namiot z wszys­tkimi jego przedmiotami, agrafy, deski, belki poprzeczne, słupy z cokołami, 34 pokrycie ze skór bara­nich farbowanych na czerwono, po­krycie ze skór delfinów, zasłonę oddzielającą, 35 Arkę Świadectwa z drążkami do jej przenoszenia i z przebłagalnią, 36 stół z wszyst­kimi jego przyborami i z chlebami pokładnymi, 37 szcze­rozłoty świecz­nik z jego lampami, ustawionymi w szeregu, i wszystkie przybory [potrzebne do obsługi świecznika]; oliwę do świecznika, 38 ołtarz złoty, olej do namaszczania, wonności na kadzidło i zasłonę wiszącą nad wej­ściem do namiotu, 39 ołtarz brązowy z jego kratą, drążkami i wszystkimi przyborami, naczynie do obmyć z jego podstawą, 40 za­słony two­rzące dziedziniec, wszystkie słupy z co­kołami, zasłonę przy wejściu na dziedziniec, sznury i paliki oraz wszystkie przedmioty potrzebne do pełnienia służby w przybytku i w Namiocie Spotkania; 41 szaty do sprawowania służby w przybytku, strój kapłański dla Aarona i szaty dla jego synów do pełnienia funkcji kapłańskich. 42 Wszystko to syno­wie Izraela wykonali dokładnie według wskazań, jakie Jahwe dał Mojżeszowi. 43 Mojżesz obejrzał dokładnie wszystko, co zrobili. A zrobili wszystko dokładnie tak, jak Jahwe nakazał. I po błogosławił ich Mojżesz.

Poświęcenie przybytku: 40,1-38

40

1 Jahwe tak przemówił do Mojżesza: 2 W pierwszym dniu pierwszego miesiąca posta­wisz przybytek wraz z Namiotem Spotkania. 3 Umieścisz tam Arkę Świadectwa i przykryjesz arkę zasłoną. 4 Przyniesiesz stół i poło­żysz na nim wszystko, co powinno się tam znajdować. Ustawisz także świecznik, a na nim lampy. 5 Pos­tawisz również przed Arką Świadec­twa ołtarz ze szczerego złota i za­wiesisz zasłonę przy wejściu do przybytku. 6 Przed wejściem do przybytku i do Namiotu Spotkania ustawisz ołtarz całopalenia. 7 Po­między Namiotem Spotkania a oł­tarzem umieścisz naczynie do obmyć i napełnisz je wodą. 8 Urzą­dzisz dziedziniec dokoła i zawiesisz zasłonę przy wejściu na dziedziniec. 9 Potem weźmiesz olej namaszcze­nia i namaścisz przybytek i wszy­stko, co się w nim znajduje. Namaś­cisz go i wszystkie znajdujące się w nim przedmioty. I będzie odtąd święty. 10 Namaś­cisz ołtarz cało­paleń i wszystkie jego przybory. Poświęcisz ołtarz i od tego czasu będzie bardzo święty. 11 Namaścisz wreszcie naczynie do obmyć z jego podstawą i je poświęcisz. 12 Potem sprowadzisz Aarona i jego synów w pobliże wejścia do Namiotu Spot­kania i obmyjesz ich wodą. 13 Nas­tępnie nałożysz na Aarona jego święty strój, namaścisz go i poś­więcisz i będzie mi służył jako kapłan. 14 Każesz także sprowadzić synów Aarona i włożywszy na nich ich szaty, 15 namaścisz ich tak, jak namaściłeś ich ojca, i będą mi słu­żyć jako kapłani. Dzięki temu na­maszeczniu staną się kapłanami na wieki pośród ich potomków.

16 Mojżesz uczynił wszystko, co mu nakazał Jahwe. Dokładnie tak zrobił. 17 W pierwszym dniu pier­wszego miesiąca drugiego roku przybytek został wzniesiony. 18 Moj­żesz zbudował przybytek, umoco­wał cokoły, umieścił w nich deski, założył belki poprzeczne, postawił słupy. 19 Potem zbudował nad przy­bytkiem namiot i pokrył go według wskazań danych Mojżeszowi przez Jahwe. 20 Następnie wziął Świa­dectwo i położył je w arce. Wsunął w pierścienie arki drążki, a na wierzchu umieścił przebłagalnię. 21 Arkę wniósł do przybytku, po czym, zawiesiwszy zasłonę oddzie­lającą, zakrył nią Arkę Świadectwa, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. 22 W Namiocie Spot­kania postawił stół po stronie pół­nocnej przybytku, poza zasłoną. 23 Na stole położył chleby przed Jah­we, tak jak to Jahwe polecił Mojże­szowi. 24 Świecznik ustawił w Na­miocie Spotkania, naprzeciw stołu, od strony południowej przybytku, 25 a na świeczniku umieścił lampy, według wskazań danych przez Jah­we Mojżeszowi. 26 Ołtarz ze złota postawił również w Namiocie Spot­kania, przed zasłoną. 27 Kazał na nim zapalić kadzidło, zgodnie z po­leceniem wydanym przez Jahwe Moj­żeszowi. 28 Nad wejściem do przybytku zawiesił zasłonę. 29 Przy wejściu do Namiotu Spotkania ustawił ołtarz całopalenia i złożył na nim ofiarę całopalenia i ofiarę suchą, według wskazań danych przez Jahwe Mojżeszowi. 30 Pomię­dzy Namiotem Spotkania a ołta­rzem umieścił naczynie do obmyć, napełniając je wodą. 31 Mojżesz, Aaron i jego synowie tam właśnie obmyli sobie ręce i nogi. 32 Gdy mieli wejść do Namiotu Spotkania, aby zbliżyć się do ołtarza, najpierw ob­mywali się, tak jak Jahwe nakazał Mojżeszowi. 33 Urządził też [Mojżesz] wokół przybytku i ołtarza dzie­dzi­niec i zawiesił zasłonę przy wejściu na dziedziniec. W ten sposób doko­nał Mojżesz swego dzieła.

34 Wtedy obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Jahwe napeł­niła przybytek. 35 Mojżesz nie mógł już wejść do Namiotu Spotkania, bo obłok zakrywał namiot, a chwała Jahwe wypełniała cały przybytek. 36 Synowie Izraela, jak długo trwała ich wędrówka, wyruszali w dalszą drogę zawsze wtedy, kiedy obłok unosił się znad przybytku. 37 Dopó­ki obłok się nie unosił, nie ruszali się z miejsca, czekając, aż uniesie się obłok. 38 W ciągu dnia bowiem na przybytku spoczywał obłok Jah­we, a podczas nocy ukazywał się wszystkim synom Izraela ogień w obłoku. I tak było przez cały czas ich wędrówki.

1,5 W LXX - "siedemdziesięciu pięciu"; tak samo Dz 7,14.

1,11 "Budować miasta" - o podobnych poczynaniach w Izraelu zob. 2 Sm 20,24 oraz 1 Krl 4,6; 5,28. "Pitom i Ramses" - być może na miejscu późniejszego Tanis albo Qantir.

1,16 "Uważajcie na płeć noworodków" - dosł.: "Uważajcie na dwa kamienie", prawdo­podobnie ułożone na kształt krzesła zajmo­wanego przez kobietę rodzącą; inni sądzą, że chodzi o kolana kobiety rodzącej albo wreszcie o oznaki płci męskiej noworodka.

1,22 "Do Nilu" - dosł.: "do rzeki"; tak zwy­kło się określać Nil albo któryś z jego głów­niej­szych dopływów.

2,10 "Wydobyłam go z wody" - hebr. masah znaczy: "wydobył", "wyciągnął". Inni imię Mojżesza - Moseh - wywodzą od egips­kiego rdzenia msi. Mosu - tak powinno brzmieć to imię po egipsku - znaczy: "syn", "dziecko".

2,18 "Reuela" - tak samo w Lb 10,29, lecz według Wj 3,1 i 4,18 teściem Mojżesza był Jetro, a według Sdz 1,16; 4,11 - Chobab.

2,25 LXX dodaje: "i dał się im poznać".

3,1 "Horeb" - według innej (elohistycznej) tradycji: Synaj. Niewykluczone, że Horeb jest określeniem całego pasma górskiego, którego jeden ze szczytów nazywał się Synaj.

3,2 "Anioł Pański" - prawdopodobnie sam Jahwe.

3,8 "Krainy płynącej mlekiem i miodem" - częste, szczególnie w Pię­cioksięgu, określenie Ziemi Obiecanej.

3,14 Każda z trzech głównych tradycji Pięcioksięgu posługuje się, jak wiadomo, innym imieniem Boga, każda też inaczej przedstawia, zwłaszcza pod względem chronologicznym, po­czątki kultu monoteistycznego. Według tradycji jahwistycznej kult ten zrodził się jeszcze przed potopem (por. Rdz 4,26); według tradycji kap­łańskiej, Bóg mówiąc o sobie używa imienia El-Szaddaj (por. Rdz 17,1; Wj 6,2-3). Podane tu imię Boga, Jahwe, nigdy przez prawowiernego Izraelitę nie wymawiane, wywodzi się zazwyczaj od czasownika hajah - "być"; konsekwentnie Jahwe - to "Ten, który jest". Bóg miałby więc oświadczyć Mojżeszowi, że istnienie należy do natury Boga, że Bóg to "Ten, który nie może nie istnieć".

3,16 "Patrzyłem na was" - dosł.: "nawie­dziłem was", co zazwyczaj oznacza okazanie przez Boga swojemu ludowi dobrodziejstw, choć niekiedy Bóg nawiedza swój lud, aby okazać mu swój gniew i wymierzyć karę.

3,22 "Ograbicie (...) Egipcjan" - w gruncie rzeczy byłoby to podstępne wydobycie wynagro­dzenia za wieloletnią niewolniczą pracę w Egipcie.

4,10 "Od wczoraj, a raczej od przed­wczo­raj" - tzn. od dłuższego czasu.

4,20 Por. 4,4.

4,21 "Ja sprawię" - antropomorfizm, a zarazem typowy dla Starego Testamentu skrót myślowy: Bogu przypisuje się to, czego, z przyzwolenia Bożego, dopuszczają się sami ludzie.

4,24-26 Opowieść ta nie doczekała się dotychczas zadowalającego wyjaśnienia, choć zdaje się nie ulegać wątpliwości, że zamiarem autora tego opowiadania było podkreślenie religijnej doniosłości obrzezania. To, czego dokonała Sefora, było - przynajmniej zapewne w jej przeświadczeniu - obrzezaniem zastęp­czym.

5,7 "Słomy do wyrabiania cegły" - słoma drobno pocięta i zmieszana z gliną stanowiła surowiec do wyrobu cegieł.

6,3 Por, 3,14.

6,6 "Wyciągniętą prawicą"- zazwyczaj wyrażeniu temu towarzyszą słowa: "silnym ra­mieniem". Por. Pwt 4,34; 5,15; 7,19; 26,8 i in.

6,7 "Moim Ludem (...) waszym Bogiem" - wyrażenie pojawiające się, poza Pięcioksięgiem, stosunkowo często u Jeremiasza i Ezechiela.

6,12 "Nie mam daru przemawiania" - dosł.: "Jestem człowiekiem o nieobrzezanych ustach" (por. Kpł 26,41; Jr 6,10; 9,25).

6,14-20 Tekst ten to, być może, fragment jakiejś wcześniejszej listy rodowodowej dwu­nastu pokoleń izraelskich.

7,1-11,10 Wszystkie trzy tradycje Pięcio­księgu, tzn. jahwistyczna, elohistyczna i kap­łańska, dochodzą do głosu w opisie tzw. plag egipskich, choć niełatwo określić ich zasięg. W opisie tym znalazły wyraz także lokalne realia egipskie.

7,1 Inaczej mówiąc: jak Bóg poprzez swo­ich wysłanników zwraca się do ludzi, tak Mojżesz będzie przemawiał do faraona przez Aarona.

7,11 "Zaklinaczy" - dwom spośród nich nadano z czasem imiona: Jannes i Jambres. Por. 2 Tm 3,8.

8,22 "Ofiarę, która jest powodem zgorsze­nia" - aluzja być może do ofiar z baranów, które uchodziły - zwłaszcza w delcie Nilu - za zwie­rzęta święte. Podobnie były traktowane kozły i cielce.

12,1-13,16 W nawiązaniu do tradycji jah­wistycznej i kapłańskiej - poza dość łatwo dostrzegalnymi dodatkami pochodzącymi od deuteronomisty - zostały tu przedstawione początki dwóch niezależnych świąt: Paschy i Przaśników. Pascha jako obrzęd wywodzi się ze środowiska pasterzy, święto Przaśników zaś początkowo obchodzili zapewne przede wszyst­kim ludzie zajmujący się uprawą roli. Do połą­czenia obydwu tych świąt w jedno doszło praw­dopodobnie dopiero wtedy, kiedy Izraelici wzięli w posiadanie Ziemię Obiecaną. Cudowne wy­prowadzenie Izraelitów z niewoli egipskiej i ob­chodzone przy tej sposobności święto Paschy nadało wielu obrzędom, zwłaszcza zaś obrzę­dom paschalnym, znaczenie specyficznie religijne. Odtąd miało ono na celu utrwalenie w świa­domości poszczególnych pokoleń izra­elskich pamięci o niezwykłej ingerencji Boga w dzieje narodu wybranego (por. zwłaszcza 12,26n.; 13,8).

12,2 "Miesiąc ten" - tj. miesiąc Abib, czyli miesiąc dojrzewania kłosów (por. 13,4; 23,15; 34,18). Z czasem - być może pod wpływem kalendarza babilońskiego - miesiąc ten otrzy­mał nazwę Nizan.

12,6 "A wieczorem" - dosł. "między dwo­ma wieczorami". Por. 16,12; 30,8.

12,11 "Obchód Paschy" - wydaje się, że termin pascha pochodzi od rdzenia wyrażają­cego nie tyle ideę "przejścia", ile raczej "przes­koku", "omijania", co może stanowić aluzję do pozostawiania, przechodzenia obok, omijania domów naznaczonych krwią, gdy anioł-nisz­czyciel niósł zagładę wszystkim mieszkańcom Egiptu, oszczędzając jedynie domostwa Izra­elitów.

12,22 "Gałązek hizopu" - rośliny aroma­tycznej, używanej przy różnych obrzędach oczyszczenia (por. Lb 19,6; Ps 51,9; Hbr 9,19).

12,23 "Swojemu niszczycielowi" - wysłan­nik Jahwe zawsze wykonujący karzące wyroki Boże. Por. Rdz 19,1; 2 Sm 24,16; 2 Krl 19,35; 1 Kor 10,10.

12,48 "Cudzoziemiec" - los cudzoziemców był dobrze znany Izraelitom z okresu ich pobytu w Egipcie (por. Rdz 15,13; Wj 2,22). Od czasu osiedlenia się w Ziemi Obiecanej pozwalają na niej przebywać cudzoziemcom (por. Pwt 10,19), dopuszczając ich nawet do praktyk religijnych (por. Lb 9,14) po wypełnieniu pewnych warun­ków (np. obrzezania). Od strony ekonomicznej prawo izraelskie wyraźnie bierze cudzoziemców w obronę (por. Kpł 23,22; 25,35; Pwt 24,17).

13,16 "Wyprowadził nas z Egiptu" - od tego czasu Jahwe będzie ciągle wspominany w Biblii jako Ten, który wyprowadził Izraela z Egiptu (por. np. Joz 24,17; Am 2,10; 3,1; Ps 81,11). W przyszłości każde wybawienie narodu wybranego z jakiejś niedoli będzie uwa­żane za powtarzanie tego pierwszego aktu wiel­koduszności Boga (por. Iz 40,3).

13,21 "Wędrować dniem i nocą" - czas wędrówki Izraela przez pustynię ku Ziemi Obie­canej prorocy nazywają okresem "zaślubin Boga z Jego ludem" (por. Jr 2,2; Oz 2,16; Ez 16,8).

13,22 "Kolumna (...) pochodnia" - to typo­wy dla tradycji jahwistycz­nej sposób przed­stawiania obecności Bożej; "chmura ciemna i obłok" - to obraz charakterystyczny dla tra­dycji elohistycznej; wreszcie obłok otaczający "chwałę Jahwe" - to metafora pochodząca z tra­dycji kapłańskiej (por. Wj 24,16).

14,22 "Szli (...) przez morze" - przejście Izraelitów przez Morze Czerwone uważa się za jeden z największych cudów dokonanych przez Jahwe wobec narodu wybranego. Nic więc dziwnego, że wydarzenie to przekazały wszys­tkie tradycje Pięcioksięgu, choć trudno określić szczegółowy, specyficzny wkład każdej z nich w jego przekaz. W teologii św. Pawła przejście przez Morze Czerwone uznaje się za typ sakra­mentu chrztu świętego (por. 1 Kor 10,1).

15,1-21 Jeden z piękniejszych tekstów poetyckich całego Starego Testamentu. Por. jego echa w Mdr 10,15-20; Ap 15,3. W uczuciu wdzięczności autor kantyku wybiega daleko w przyszłość, poza samo cudowne wyprowa­dzenie Izraelitów z Egiptu. W w. 17 wspomina nawet o świątyni jerozolimskiej, jako szcze­gólnym wyrazie dobroci Bożej.

15,24 "Zaczął szemrać" - szemrania te powtórzą się jeszcze kilka razy w czasie węd­rówki po pustyni. Oto najważniejsze z nich: narzekania z powodu dokuczliwego pragnienia po raz drugi: 17,3; Lb 20,2n.; gdy Izraelici zaczną odczuwać głód: Wj 16,2; Lb 11,4n.; gdy zagrażało niebezpieczeństwo wojny: Lb 14,2.

16,3 "Nadleciały przepiórki" - abstrahując od nadprzyrodzonej strony całego wydarzenia, warto przypomnieć, że przepiórki leciały zazwy­czaj w kwietniu, czyli mniej więcej w miesiącu Abib (Nizan), z Arabii Południowej w kierunku Europy. Niewykluczone, że wskutek zmęczenia długim lotem pozwalały się łatwo schwytać. Por. Lb 11,31; Ps 78,26-29.

16,15 "Co to jest?" - po hebr.: man hu, skąd etymologia słowa "manna". Komentatorzy mówią w tym miejscu o wydzielinie (oczywiście nie w tak wielkiej ilości), krzewu tamarysz­kowego, szybko się krystalizują­cej. W Nowym Testamencie manna uchodzi - zwłaszcza u św. Jana - za typ Eucharystii (por J 6,31.49; Ap 2,17).

17,8 Władając od najdawniejszych czasów całą północną częścią Półwyspu Synajskiego, Amalekici kontrolowali wszystkie szlaki komu­nikacyjne łączące Egipt z Arabią.

19,1-25 To trzecie już z kolei przymierze - po przymierzu z Noem i Abrahamem - uważa się za najważniejsze w dziejach Izraela. Jahwe za pośrednictwem Mojżesza zawiera je z całym ludem i jest ono pewną kontynuacją dwóch po­przednich dzięki prawie tym samym obietnicom Bożym. Zakres tego przymierza jest znacznie większy niż zakres przymierza Abrahamowego, które obejmowało wprost samego Abrahama, a tylko pośrednio jego potomstwo, ale nie jest tak rozległy jak przymierza Noego, które zostało zawarte z nim jako przedstawicielem całej ludz­kości. Przymierze Mojżeszowe natomiast, w porównaniu z pozostałymi, znacznie obszer­niej wyszczególnia zobowiązania, których cały lud podjął się w takiej formie, w jakiej zostały ujęte w Dekalogu, uchodzącym odtąd za sumę mądrości moralnej dla każdego Izraelity.

19,6 "Królestwem kapłanów (...) ludem świętym" - świętym, tzn. oddanym do dyspo­zycji Jahwe (Pwt 7,6; 26,19) i starającym się, wedle swoich możliwości, naśladować Boga w Jego świętości. Izraelici, oddając cześć Bogu, mają być zajęci sprawami kultu tak, jak to czy­nią kapłani; stąd ich drugie określenie: "króles­two kapłanów".

19,11 "Górę Synaj" - w tradycji jahwis­tycznej, natomiast według tradycji elohistycznej jest to góra Horeb albo Góra Boża. To na tej górze Bóg powołał Mojżesza (Wj 3,1-4,17), Mojżesz drugi raz spotkał się ze swym teściem, Jetro (Wj 18). Na nią przybędzie też kiedyś prorok Eliasz (1 Krl 19,8).

19,12 "Ani nawet nie zbliżali się" - za­pewne dlatego, że nic, co nieświęte, nie może bezpośrednio kontaktować się z tym, co święte (por. Rdz 28,16-17; Wj 3,5; 40,35).

19,16 Szczegóły wskazujące, że Bóg jest Panem sił przyrody (por. Ps 18,8; 29,3; 77,17n.; Wj 19,16-20).

20,1-21 Niniejsza wersja Dekalogu (dosł. "dziesięciu słów") pochodzi z tradycji kapłań­skiej i nieznacznie się różni od tzw. wersji deuteronomistycznej (por. Pwt 5,6-21). Nakazy i zakazy Dekalogu obejmują niemal wszystkie dziedziny życia ludzkiego, uwzględniając sto­sunek człowieka zarówno do Boga, jak i do innych ludzi.

20,7 Chodzi tu nie tylko o niepotrzebne wymawianie imienia Bożego, lecz także o wzy­wanie Boga na świadka wtedy, kiedy się składa fałszywe świadectwo, czyli krzywoprzysięga (por. Pwt 5,20).

20,8 Słowo "szabat" pochodzi od rdzenia wyrażającego ideę odpoczynku, oderwania się od pracy. Por. Rdz 2,2-3.

21,1-23,33 Zdaniem niektórych, tekst ten rozpoczyna się już w 20,22; jest to tzw. Kodeks Przymierza. W gruncie rzeczy jest to rozwinięcie Dekalogu, wynikające z zastosowania jego na­kazów i zakazów do przypadków bardziej szczegółowych. Widać to chociażby z tytułów kolejnych jakby paragrafów tego tekstu, w któ­rym, obok odwoływania się do formalnych nakazów lub zakazów Bożych, są także aluzje do różnych zwyczajów i od dawna przestrze­ganych praktyk. Kodeks Przymierza wykazuje wiele podobieństw do kodeksu Hammurabiego oraz do analogicznych chetyckich postanowień prawnych.

21,13 Tzw. prawo azylu. Wykaz "miast schronienia" - zob. Lb 35,11-34; Pwt 4,41-43; 19,1-13; Joz 20,1-9. Prawo azylu nie chroniło jednak nigdy mordercy, który dopuścił się za­bójstwa drugiego człowieka z całą premedy­tacją.

21,25 Jest to tzw. prawo zemsty. Wbrew pozorom chroniło ono przed nadużyciami, bo domagało się absolutnej równości między doz­naną krzywdą, a odpłatą za nią. Por. Kpł 24,17n.; Pwt 19,21.

22,8 "Uznana przez Boga" - pełnoprawnym wyrokiem, wróżbą albo powołaniem Boga na świadka w składanej przysiędze.

22,15 "Wartość posagu" - czyli tzw. mohar.

23,16 "Święto Wszystkich Zbiorów" - zwane inaczej świętem Namiotów - stało się z czasem najbardziej popularnym ze wszystkich świąt izraelskich. Niekiedy nazywano je po prostu Świętem. Por. 1 Krl 8,2; Ez 45,25.

23,17 Święta: Nowego Roku (Kpł 23,24), Przebłagania (Kpł 16; 23,27), Purim (Est 9,24), Poświęcenia (1 Mch 4,59) pochodzą z czasów znacznie późniejszych.

23,19 "Koźlęcia w mleku jego matki" - jak to czynili dawni mieszkańcy Kanaanu, skła­dając ofiary swoim bogom.

23,20 "Anioła" - tzw. anioła stróża. Por. Rdz 24,7; Lb 20,16, a przede wszystkim Tb 5,4n.

23,24 "Stele" - po hebr. massebot, czyli ustawione pionowo, podłużne kamienie, sym­bole kananejskich bóstw rodzaju męskiego. Wznoszenie stel było potępiane zarówno przez prawo (por. Wj 34,13; Pwt 7,5; 12,3; 16,22; Kpł 26,1), jak i przez proroków (Oz 3,4; 10,1; Mi 5,12).

23,31 "Rzekę" - tzn. Eufrat. Tak daleko sięgały granice Izraela tylko za czasów Dawida i Salomona.

24,8 Ten sposób zawierania przymierza - typ krwawej ofiary Jezusa Chrystusa (por. Mt 26,28; Hbr 9,18-20; 10,9-12) - jest charak­terystyczny dla tradycji elohistycznej, nato­miast według tradycji jahwistycznej obrzęd zawierania przymierza kończyła wspólna uczta święta (por. 24,11).

24,17 Na temat różnych postaci "chwały Jahwe" por. Wj 34,29; 40,34n.: 1 Krl 8,10n.; Ez 1,26-28; 9,3; 10,4.18n.; 11,22n.

25,5 "Skóry z delfinów" - choć właściwie nie bardzo wiadomo, czy naprawdę chodzi o delfiny.

25,10 "Arkę niech zbudują" - arka miała kształt skrzyni, którą można było przenosić z miejsca na miejsce za pomocą drewnianych drążków. Jej górna część, czyli pokrywa, nazy­wała się przebłagalnią; na obydwu krańcach przebłagalni znajdowały się cheruby. Historia arki, tak jak i dzieje narodu wybranego, była długa i burzliwa. Zob. w związku z tym Joz 3,3; 6,4n.; 1 Sm 4-6; 2 Sm 6; 1 Krl 8,3-9.

25,16 "Świadectwo" tzn. tablice Dziesięciu Przykazań.

25,18 "Dwa cheruby" - postacie półzwie­rzęce i półludzkie, czuwające zazwyczaj u bram świątyni i pałaców królewskich.

25,22 "Spomiędzy dwu cherubów" - skąd wzięło się powiedzenie, że Jahwe zasiada na cherubach. Por. 1 Sm 6,2; 2 Krl 19,15; Ps 80,2. Przebłagalnia była okadzana (por. Kpł 16,13) i pokrapiana krwią (por. Kpł 16,14n.) podczas obchodów święta Przebłagania (jom kippur). Ze względu na ten obrzęd przebłagalnia stała się typem Jezusa, zawieszonego na krzyżu i zbro­czonego krwią (por. Rz 3,25).

28,4 "Efod" - określenie to odnosi się tu do części stroju arcykapłana; było też nazwą przedmiotu, za pomocą którego szukano rady u Jahwe (por. 1 Sm 2,28). Efodem nazywano także lnianą chustę, noszoną przez niektórych posłu­gujących przy składaniu ofiar (por. 1 Sm 2,18).

28,41 "Wprowadzisz w urzędowanie" - dosł.: "wypełnisz jego ręce", domyślnie: częścią żertwy ofiarnej, ażeby złożył ją osobiście po raz pierwszy. Por. Wj 29,9; 32,29; Kpł 8,27n.; Sdz 17,5; 1 Krl 13,33.

29,7 "Namaszczenia" - dlatego Aaron będzie nazywany gdzie indziej po prostu "nama­sz­czonym". Por. Kpł 4,3.5.

29,10 "Położą swoje ręce" - dokonując w ten sposób ofiarowania żertwy.

29,21 Prawdopodobnie późniejszy doda­tek, różnie sytuowany w kon­tekście.

29,36 "Będziesz uwalniał ołtarz od grze­chów" - bo był nieczysty, jak wszystkie rzeczy wykonane przez człowieka (por. Ez 43,18-27).

31,3 "Napełniłem go duchem Bożym" - każda niezwykła umiejętność dana człowiekowi jest dziełem Boga.

32,4 "Odlać (...) złotego cielca" - byk był na Wschodzie zawsze symbolem siły i płod­ności. Egipski bóg Apis miał wygląd byka. Jeden z bezbożnych władców izraelskich, Jero­boam, kazał sporządzić, również w postaci ciel­ca, posąg samego Jahwe.

33,7 "Kto szukał Jahwe" - dosł.: "kto szu­kał rady u Jahwe". Na temat roli Mojżesza jako pośrednika między Bogiem a ludźmi por. Wj 18,15. Kiedy indziej zadanie to wypełniali tzw. mężowie Boży lub prorocy (por. 1 Krl 14,5; 22,5.8.; 2 Krl 3,11).

33,20 "Nikt z ludzi nie może Mnie zoba­czyć" - głównie dlatego, że istnieje ogromna przepaść między świętością Boga a niedosko­nałością człowieka. Mojżesz, Eliasz zasłaniają sobie więc twarz (Wj 3,6; 1 Krl 19,13) - czynią to nawet serafiny (Iz 6,2) - ilekroć mają się spotkać z Bogiem. Spośród śmiertelników tylko Mojżesz (Wj 33,11; Lb 12,7-8; Pwt 34,10) i Eliasz (1 Krl 19,11n.) pozostali przy życiu zobaczywszy Boga.

34,13 "Aszery" - drewniane figury wzno­szone na cześć Aszery, czczonej przez ludy se­mickie bogini płodności.

34,15 "Nierząd" - jak prawdziwy kult Boga jest przyrównywany do życia w legalnym mał­żeństwie, tak wszelkie bałwochwalstwo jest często nazywane uprawianiem nierządu z cu­dzymi bogami. Por. Ez 16,15n.; Oz 1-3.

34,29 "Twarz promieniała blaskiem" - czasownik "promienieć" wywodzi się w języku hebr. od tego samego rdzenia co rzeczownik "róg". Stąd tłumaczenie Hieronima: cornuta facies sua - "na jego czole ukazały się rogi".

38,8 "Kobiet" - jaki był cel owego zbierania się kobiet przed wejściem do Namiotu Spotka­nia, dotychczas nie wiadomo. Niektórzy sądzą, że wzmianka o kobietach jest późniejszym dodatkiem.

WSTĘP DO KSIĘGI RODZAJU

W języku polskim powszechnie przyjęta nazwa pierwszej Księgi Pentateuchu, Księga Rodzaju, nie bardzo odpowiada jej treści. Tytuł ten powinien brzmieć raczej "Księga Rodzenia" albo "Księga Początków" (taka też mniej więcej jest jej nazwa w języku hebrajskim), gdyż mówi ona o początkach świata i człowieka oraz o narodzinach narodu izrael­­skiego. Inaczej mówiąc, jest to księ­ga o Bogu jako Stwórcy wszechrze­czy i Panu dziejów ludzkości, przy czym Boga, w tych Jego rolach tak się przedstawia, aby nie budziła żadnych wątpliwości teza, że ma On na względzie tylko dobro człowieka, zwłaszcza jego dobro nadprzyro­dzone. Temu celowi służą opisy stworzenia człowieka na obraz i po­do­bieństwo Boga, zawarcia przy­mierza z Noem, wybrania Abraha­ma i jego potomstwa, danie obietnic patriarchom itd. Nawet relacje o upadku człowieka lub kataklizmie potopu nie są pozbawione nadziei na lepsze jutro, którego człowiek może oczekiwać. Redagując tę księ­gę, jej natchniony autor wykorzystał najstarsze tradycje nie tylko Izraela - najczęściej sięgał do tradycji jahwistycznych oraz kapłańskich - lecz także narodów ościennych, interesujących się zarówno począt­kami całej ludzkości, jak i najstar­szymi dziejami Izraela. W tych jak­by podwójnych dziejach - ludzkości oraz Izraela - Bóg wyraża w coraz to inny sposób pragnienie, aby człowiek pozostawał z Nim w ży­wym związku, natomiast człowiek, także na różne dostępne sobie spo­soby, przeciwstawia się z uporem tym zamiarom Bożym.

Księga dzieli się na dwie części: I. Początki świata i człowieka (rozdz. 1-11); II. Dzieje patriarchów (rozdz. 12- -50). Obydwa określenia: "początki świata" oraz "dzieje patri­archów", domagają się pewnych uściśleń. Opis stworzenia świata i człowieka nie ma charakteru rela­cji naukowo-przyrodniczej, a zatem mającej mówić, z czego i jak pow­stał otaczający nas wszechświat, wraz z człowiekiem znajdującym się w jego centrum. Opis ten jest wyrazem ówczesnych przekonań kosmogonicznych, nie wolnych od pewnych przekonań teologicznych o naturze świata i człowieka, a prze­de wszystkim o stosunku Boga do człowieka. Bóg ten zaś jest Bogiem jedynym - nie ma oprócz Niego żad­nych bogów - a człowiek jest przed­miotem upodobania Bożego, i to zarówno jako jednostka, jak też jako część zbiorowości ludzkiej, zwanej narodem wybranym. Dzieje patriarchów również nie są ściśle kronikarskim zapisem, choć liczne polityczne, społeczno-prawne, kulturowe i religijne realia, zawarte w tych dziejach, znajdują swoje potwierdzenie w nienatchnionych historiach Palestyny z okresu śred­niego i późnego brązu. Tym biblij­nym dziejom patriarchów też towa­rzyszą refleksje natury historizo­ficznej albo, dokładniej, historycz­no-religijnej.

Trudno określić nawet w przy­bliżeniu, kiedy księga Rodzaju została ostatecznie zredagowana, przy wykorzystaniu wspomnianych już, chronologicznie bardzo zróż­nicowanych źródeł, a więc kiedy nadano jej postać znaną nam dziś z kanonu ksiąg Pisma Świętego. Pewne świadectwa z końca III wieku przed Chr. zakładają - jak się zdaje - jej istnienie już w formie współcześnie nam znanej.

Ze względu na poruszaną prob­lematykę oraz tezy, które wykła­dowi tej problematyki towarzyszą, Księga Rodzaju wywiera bardzo szczególny wpływ na pozostałe księgi zarówno Starego, jak i No­wego Testamentu. Bez żadnej prze­sady można powiedzieć, że jest to jedna z głównych ksiąg wszystkich religii monoteistycznych.

WSTĘP DO KSIĘGI WYJŚCIA

Księga Wyjścia przedstawia takie oto wydarzenia z dziejów Izra­ela: młodość Mojżesza, jego uciecz­kę z Egiptu, powołanie, powrót do Egiptu, pertraktacje z faraonem w sprawie uwolnienia Izraelitów, spożywanie paschy i bezpośrednie przygotowanie do wyjścia z Egiptu, wyjście z Egiptu, wędrówka przez pustynię i zawarcie przymierza na Synaju. W drugiej części księgi prze­ważają różne pouczenia, z których jedne dotyczą obchodzenia się z Arką Przymierza, inne - posługi kapłańskiej, a jeszcze inne - kultu świątynnego.

Miejsce centralne pośród tych tak różnych tematów niewątpliwie zajmuje opis wyjścia Izraelitów z Egiptu. Nic zatem dziwnego, że cała księga bierze swoją nazwę od tego wydarzenia.

Zdaniem uczonych właśnie ta część Księgi Wyjścia przekazuje najstarszą - bo sięgającą być może nawet XIII wieku przed Chr. - tradycję izraelską. Nie ma ona żad­nych odpowiedników w przekazach nienatchnionych, co utrudnia dok­ładniejszą ocenę poszczegól­nych relacji pod względem ich histo­ryczności. Obecnie jednak nie budzi już raczej wątpliwości autentycz­ność takich wydarzeń jak pobyt Izraelitów w niewoli egipskiej, ich wyjście z Egiptu pod kierownic­twem Mojżesza i obfitujące w nie­zwykłe wydarzenia zawarcie przy­mierza na Synaju, początki kształto­wania się ustawodawstwa izra­elskiego itp. W części zaś prawno­pouczającej fragmentem zdecydo­wanie najważniejszym jest Deka­log. Niewykluczone, że zarówno sam Dekalog, jak i inne zbiory przepisów prawnych (np. 34,11-26) istniały jako odrębne całości już znacznie wcześniej i swoimi począt­kami sięgały, być może czasów samego Mojżesza. To samo dotyczy pieśni na cześć Boga, śpiewanej po przeprawieniu się prze Morze Czer­wone (15,1-18).

Zarówno partie narracyjne, jak i cykle prawnopouczające stanowiły - jak się dziś wydaje - treść przeka­zów, których ośrodkiem były san­ktuaria wczesnoizraelskie. Kapłani pełniący służbę przy tych sanktu­ariach byli chyba głównymi przeka­zicielami tych tradycji. Możliwe jest, że to za ich sprawą dokonywało się stopniowe, na przestrzeni całych wieków, gromadzenie i scalanie poszczególnych, nieraz odosobnio­nych tradycji, i to zarówno ustnych, jak i już spisanych. Ostatnia redak­cja tej księgi przypadła najprawdo­podobniej już na czasy niewoli babi­lońskiej. Jedną z przewodnich myśli całej Księgi Wyjścia jest proces tworzenia się i rozrastania narodu izraelskiego, przy czym - rzecz nie­zwykła - myśli tej dano wyraz w czasach niewoli, gdy Izrael poz­bawiony był własnego państwa, a więc wyraźnie za sprawą Boga, któremu ten naród nie potrafił zre­sztą okazać ani pełnej wdzięcz­ności, ani wierności długotrwałej. To właśnie owe inicjatywy Boga, który wyprowadza Izraela z nie­woli, a potem wiąże go ze sobą pra­wem przymierza, sprawiają, że w teologii Księgi Wyjścia dominuje idea dobroci i mądrości Boga, praw­dziwego przywódcy narodu wybra­nego. To właśnie pod wpływem Księgi Wyjścia na takie same przy­mioty Boga wskazują prorocy staro­testamentowi z Izajaszem na czele.

Nic dziwnego, że większość wydarzeń opisanych w Księdze Wyjścia ma charakter typiczny w soteriologii nowotestamentowej, zwłaszcza u św. Pawła, a działal­ność Mojżesza na rzecz Izraela jest zapowiedzią wystąpień Jezusa jako pośrednika między Bogiem a ludźmi dla dobra całej ludzkości.

WSTĘP DO PIĘCIOKSIĘGU

Pięcioksiąg tworzą następujące pisma Starego Testamentu: Księga Rodzaju, Księga Wyjścia, Księga Kapłańska, Księga Liczb i Księga Powtórzonego Prawa. Miano "Pentateuch", jakim określa się ten zbiór, jest pochodzenia greckiego i oznacza dosłownie: "pięciozwój", przez co nawiązuje do zwojów pergaminowych lub papirusowych, na których tekst owych pięciu ksiąg był spisany. Odnosząca się do tych samych ksiąg nazwa "Tora", czyli "Prawo", wskazuje na ich treść: przepisy prawa, przekazanego Mojżeszowi (stąd także nazwa "Prawo Mojżeszowe") dla całego Izraela, zajmują najwięcej miejsca. Wpływ na powstanie tego okreś­lenia wywarł zapewne fakt, że dane historyczne, zawarte aż w czterech spośród pięciu ksiąg Pentateuchu, związane są z życiem Mojżesza.

Księgi te, ze względu na przewijające się przez nie wątki prawne, od dawna stanowiły pewną jedność i w synagogach żydowskich były przechowywane w jednym futerale. Służyły też zresztą najczęściej jako zbiór tekstów liturgicznych, podzielony na jednoroczny lub trzyletni cykl czytań przeznaczonych na uroczystości szabatowo-świąteczne. "Mojżeszowym" nazywa się Pięcioksiąg dlatego, że według tradycji - i to zarówno żydowskiej, jak i chrześcijańskiej - księgi te napisał Mojżesz, aby przedstawić swoim rodakom dzieje ludzkości od czasu stworzenia świata aż do przekazania Izraelitom Ziemi Obiecanej. Jednakże badania prowadzone nad Pięcioksięgiem dawno już wykazały, że jest to dzieło literackie bardzo zróżnicowane pod względem terminologii, stylu i poglądów teologicznych. Nie ulega dziś wątpliwości, że jest ono wielowarstwowe albo, inaczej mówiąc, że stanowi zbiór wielu tradycji, z których najstarsza sięga, być może, czasów Mojżesza (wiek XIII przed Chr.).

Wśród wspomnianych warstw literacko-treściowych zwykło się wymieniać trzy dość łatwo dostrzegalne w czterech księgach Pentateuchu (poza Księgą Powtórzonego Prawa) tradycje:

I. Tradycja jahwistyczna (nazwa pochodzi od słowa "Jahwe", określającego w tej tradycji Boga) jest prawdopodobnie chronologicznie najwcześniejsza i została spisana, być może, już pod koniec X wieku przed Chr. przez nieznanego bliżej dziejopisarza, uprawiającego określoną teologię. Tradycja ta w sposób szczególny eksponuje dynastię Dawida oraz królestwo judzkie.

II. Tradycja elohistyczna (nazwa od imienia Boga Elohim) została spisana prawdopodobnie pod koniec VIII wieku przed Chr. Obfituje ona w refleksje teologiczne nad geneza i skutkami przymierza zawartego przez Jahwe z Izraelem. Postacią centralną w wątkach narracyjnych tej tradycji jest prorok Elizeusz, a terenem geograficznym, na którym jest osadzona, Państwo Północne.

III. Tradycja kapłańska, oznaczana zazwyczaj kryptonimem P (od słowa niemieckiego Priesterschrift: Priester - kapłan, Schrift - pismo), została spisana podczas niewoli babilońskiej w połowie VI wieku przed Chr. Obejmuje ona przede wszystkim przepisy dotyczące służby Bożej. Pouczenia zawarte w tej tradycji są adresowane głównie do środowisk kapłańsko-lewickich, które - odpowiednio uformowane - miały się troszczyć o czystość kulturalno-moralną całego narodu. Zdaniem uczonych istotne elementy tej tradycji zostały utrwalone w tak zwanym Kodeksie Świętości (Kpł 17-26).

Charakter nieco odmienny ma tradycja spisana w Księdze Powtórzonego Prawa. Stanowi ona jakby czwarta warstwę literacko-teologiczną Pięcioksięgu. Przeważają w niej elementy kaznodziejsko-moralizatorskie, stale przypominające o potrzebie przestrzegania Prawa i dochowania wierności przymierzu. Wydaje się, że ta właśnie tradycja wywierała najbardziej przemożny wpływ na działalność zwłaszcza niektórych proroków.

Kolejni redaktorzy, którzy korzystali z danych najstarszych tradycji, łączyli z nimi późniejsze opowieści o wydarzeniach i osobach, pieśni religijno-historyczne, rodowody, katalogi nazw geograficznych, różne zbiory przepisów prawnych itp. Pięcioksiąg w postaci znanej nam dzisiaj został ostatecznie zredagowany już chyba po niewoli babilońskiej (586-538 przed Chr.) i miał na celu ukazanie dobroci Boga względem całej ludzkości, a zwłaszcza względem Izraela, i to w całych jego dramatycznych dziejach, które podzielono dość wyraźnie na trzy okresy: I. od początku świata do Abrahama; II. od Abrahama do niewoli egipskiej; III. od wyprowadzenia z niewoli egipskiej do śmierci Mojżesza. Na ową dobroć Boga, objawianą nieustannie w dziejach Izraela, ma Izrael odpowiadać godną tej dobroci postawą; te intencje pouczające są bardzo znamienne w częściach narracyjnych całego Pięcioksięgu.

Podział Pentateuchu na pięć części, dokonany - jak należy przypuszczać - bardzo wcześnie, był podyktowany względami praktycznymi: na jednym zwoju pergaminowym lub papirusowym mogła się zmieścić tylko część tekstu. Nie wyklucza się jednak, że pewne granice wytyczały też odrębności treściowo-stylistyczne poszczególnych partii tekstu, którym nadano z czasem specjalne nazwy wzięte - w oryginale hebrajskim - od pierwszych słów każdej księgi, w tłumaczeniach zaś grecko-łacińskich nawiązujące głównie do treści tych ksiąg.