Biblia dla dzieci. Lektura na każdy dzień - B.J. van Wijk

-
Proszę czekać

Polecane publikacje LOGOS MEDIA

Słoneczny dom, Prawdziwe historie wesołej rodziny

Anny Wienbruch

Przenieś się do starego domu na zboczu góry i poznaj niezwykłe przygody jego mieszkańców! Książka Anny Wienbruch (1899-1976), barwnie i z humorem opisująca przygody wesołej rodziny Wächter, kształtuje charakter młodych czytelników i uczy zaufania do Boga. To klasyka literatury dziecięcej, która przetrwała próbę czasu.

Książka jest zbiorem opowiadań opartych na autentycznych przeżyciach z dzieciństwa matki znanej niemieckiej pisarki. Opisywane wydarzenia toczą się w drugiej połowie XIX wieku. Trudy i radości ówczesnego życia skłaniają do refleksji nad pytaniami, które są aktualne w każdym pokoleniu: Na czym polega uczciwość? Czy niemówienie prawdy jest kłamstwem? W czym przejawia się odwaga, skromność, przyjaźń i wierność? Jak naprawić wyrządzoną krzywdę? Jak praktycznie ufać Bogu?

Opowiadania pobudzają do myślenia, nieraz do śmiechu, a czasem wyciskają łzy. Chętnie się do nich powraca, zwłaszcza gdy wiadomo, że wydarzyły się naprawdę.

Nowe Przymierze i Psalmy, Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy

Ewangeliczny Instytut Biblijny

Nowy, literacki przekład Pisma Świętego Nowego Testamentu oraz Psalmów opracowany przez Ewangeliczny Instytut Biblijny. Wydanie trzecie Nowego Testamentu oraz wydanie pierwsze Księgi Psalmów.

Nowe Przymierze i Psalmy to:

Współczesny język, pozbawiony archaizmów oraz niezrozumiałych terminów teologicznych, Bogate przypisy zawierające uwagi translatorskie oraz informacje dotyczące tła historyczno-kulturowego, Przyjazna nawigacja - łatwe przechodzenie do poszczególnych ksiąg i rozdziałów ebooka.

Najważniejsza rzecz w życiu

LOGOS MEDIA

Każdy z nas ma na głowie wiele ważnych spraw. Pilne zadania i ważne obowiązki praktycznie nigdy się nie kończą. Brakuje nam czasu na odpoczynek, na refleksję nad życiem, a nawet na chorobę. Z drugiej strony, jedno wydarzenie - na przykład, brzmiąca jak wyrok diagnoza lekarska - potrafi całkowicie zburzyć naszą dotychczasową hierarchię wartości. To, co wydawało się bardzo istotne, nagle przestaje się liczyć. Co jest więc naprawdę ważne?

Autorzy publikacji sięgają do Biblii i przedstawiają odpowiedź, która może zmienić ludzkie życie.

Dzień 1: Boże stworzenie

W Księdze ksiąg napisano: "Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię".

Nikt nie jest w stanie w pełni tego zrozumieć, ale wierzymy w to, ponieważ tak zostało napisane w Biblii, Bożej księdze. Wszystko, o czym w niej czytamy, jest prawdą.

Dawno, bardzo dawno temu nie było ani nieba, ani ziemi. Nie było ludzi, zwierząt, roślinności. Nic nie istniało. Tylko Bóg. On był zawsze.

Bóg chciał uczynić coś pięknego i w ciągu sześciu dni stworzył niebo i ziemię. Dookoła ziemi były woda i ciemność. W ciemności niczego nie widzimy, więc światło to coś najlepszego, co może istnieć. Pan Bóg powiedział: "Niech się stanie światłość!" i stała się światłość. Pan Bóg nazwał ją dniem, a ciemność nazwał nocą.

Gdy w szkole masz wykonać jakąś pracę plastyczną, potrzebny jest ci kolorowy papier, nożyczki, klej i inne rzeczy. Bóg nie potrzebuje niczego. Rzeczy powstają na Jego słowo. Każdego poranka rozlegał się głos Boga: "Niech się stanie..." i stawało się.

Pierwszego dnia Pan Bóg stworzył światło. Drugiego dnia - błękitne niebo, po którym czasem płyną szare, deszczowe chmury. Następnego dnia znów rozległ się głos Boga. Nagle powstał szum, a gdy nastała cisza, pojawiły się szczyty gór i rozległe doliny.

To wszystko Pan Bóg nazwał ziemią. Wody otaczające ziemię nazwał morzami. Ziemia była jeszcze nieprzyjazna i mroczna, więc Pan Bóg rozkazał, aby wyrosły na niej rośliny: kwiaty i drzewa ze smacznymi owocami. Każdego wieczoru Pan Bóg zachwycał się swoim dziełem i widział, że to wszystko było dobre.

Czwartego dnia na niebie pojawiły się dwa światła: większe - słońce, ogrzewające ziemię, i mniejsze - księżyc, wraz z milionami migoczących gwiazd, rozświetlających łagodnym światłem ciemność nocy. Kwiaty wyciągały swoje główki w stronę ciepłego słońca i wszystko stawało się jeszcze piękniejsze.

Piątego dnia Pan Bóg stworzył ryby i ptaki, które śpiewały przy akompaniamencie bzyczących na kwiatach pszczół.

Inne zwierzęta, od słonia po najmniejszego robaczka, zostały stworzone w szóstym dniu. Tego samego dnia, wieczorem, Pan Bóg stworzył człowieka. Uczynił go w szczególny sposób. Ukształtował jego ciało z prochu ziemi, ale nie było w nim życia. Dopiero gdy tchnął w nie dech życia, człowiek stał się żywą istotą.

Wiatr i fale szumią, ptaki śpiewają, a człowiek potrafi rozmawiać. Może opowiadać o Tym, który wszystko stworzył w tak cudowny sposób. Tak, człowiek to najpiękniejsze stworzenie, ponieważ nosi w sobie Boże podobieństwo.

1 Księga Mojżeszowa 1:16; Psalm 104

Dzień 3: Pierwsi ludzie

Pierwszym stworzonym człowiekiem był mężczyzna. Biblia nazywa go Adamem. To imię oznacza "człowiek z ziemi". Pan Bóg stworzył go bowiem z prochu ziemi. Obdarował go też wielką mądrością i rozumem. We wszystkim, co Adam robił, pragnął oddawać cześć swojemu Stwórcy. Ale nie myśl, że Adam tylko spacerował po ogrodzie. On także z wielką przyjemnością pracował. Zwierzęta, które tu żyły, nie miały imion. Pan Bóg przyprowadził więc je wszystkie do Adama, aby odpowiednio je nazwał. Mężczyzna tak dobrze wykonał to zadanie, że Pan Bóg był z niego bardzo zadowolony.

Każde zwierzę miało swoją parę - a więc był samiec i samica. Człowiek był sam. Pan Bóg widział, że to nie jest dobre i postanowił stworzyć dla Adama kobietę. Wyjął śpiącemu Adamowi żebro i stworzył dla niego żonę.

Bóg może uczynić wszystko, co zechce.

Biblia nazywa pierwszą kobietę Ewą. Gdy Adam się obudził, Pan Bóg przyprowadził do niego Ewę. Z radości i wdzięczności dla Boga Adam zaczął śpiewać przepiękną weselną pieśń, wysławiając w niej Pana, który w taki sposób zatroszczył się o niego. Bóg z przyjemnością słuchał tego śpiewu.

Od tej pory Adam i Ewa mieszkali razem w ogrodzie Eden, a Adam opowiadał żonie o wszystkim, co stworzył Bóg. To był cudowny czas dla ludzi. Adam nie był już sam, a Pan Bóg, odwiedzając ludzi w ogrodzie, okazywał im swoją miłość i troskę.

Adam i Ewa robili wszystko, co Pan Bóg im polecił. Ty także, jeśli kogoś bardzo kochasz, pragniesz go słuchać. W rozmowie z Adamem Stwórca powiedział: "Możesz jeść z każdego drzewa, ale z drzewa, które rośnie w środku ogrodu nie wolno ci jeść. Jeśli zjesz z niego, to okażesz nieposłuszeństwo i będzie to oznaczało, że twoja miłość do mnie nie jest prawdziwa. Kto mnie nie słucha, nie może żyć. Jeśli więc zjesz z tego drzewa, umrzesz".

Adam i Ewa obiecali, że nie będą jedli z tego drzewa, ponieważ kochali Boga. Zresztą w ogrodzie było mnóstwo innych smacznych owoców i wydawało się, że łatwo im będzie dotrzymać słowa.

Pan Bóg patrzył na swoje stworzenie z wielką miłością, a ludzie żyli szczęśliwie.

1 Księga Mojżeszowa 2:19-25; Psalm 8

Dzień 4: Wielki grzech

Adam i Ewa byli bardzo szczęśliwi, ale nagle wszystko się zmieniło. W ogrodzie pojawił się szatan. Kiedyś był on posłusznym aniołem mieszkającym w niebie, ale pewnego razu zapragnął zasiąść na tronie Boga. Został za to wyrzucony z nieba. Teraz, przepełniony złością, szatan postanowił sprowadzić do raju nieposłuszeństwo. Wykorzystał do tego węża, który był najbardziej przebiegłym ze wszystkich zwierząt. Wąż ukrył się pomiędzy liśćmi zakazanego drzewa i czekał na ludzi. Ewa, przechodząc obok, usłyszała nagle przyjemny głos: "Czy to prawda, że Pan Bóg zabronił wam jeść owoce z drzew w raju?". "Ależ skąd? - odpowiedziała Ewa. - Możemy jeść owoce z wszystkich drzew, za wyjątkiem tego. Jeśli zjemy z niego, umrzemy".

Wąż wyszeptał: "Czy ty w to wierzysz? Oczywiście, że nie umrzecie. Bóg wie jednak, że gdy zjecie ten owoc, staniecie się mądrzy jak bogowie, a On tego nie chce".

Ewa powinna była odpowiedzieć: "Kłamiesz! Nie chcę być nieposłuszna Bogu. Wierzę Jemu, a nie tobie!". Tak jednak nie powiedziała. Popatrzyła na owoce zakazanego drzewa, potem zerwała jeden i zjadła. Gdy opowiedziała Adamowi o rozmowie z wężem, zaproponowała mu, żeby też spróbował. Szkoda, że Adam nie powiedział: "Ależ Ewo, przecież Pan Bóg nam tego zabronił!". Niestety, on także skosztował owocu.

Zaraz potem oboje poczuli się nieszczęśliwi i ogarnął ich strach. Dlaczego posłuchali szatana? Wcale nie stali się tacy jak bogowie. Przeciwnie, stracili radość. Usłyszawszy szum wiatru, zrozumieli, że to Pan Bóg chce z nimi porozmawiać. Zdając sobie jednak sprawę ze swojego grzechu, Adam i Ewa ukryli się, próbując uniknąć Bożego gniewu. Ale Bóg wszystko widzi. Adam i Ewa usłyszeli głos Pana Boga: "Adamie, gdzie jesteś?". Głos wydawał im się zagniewany, więc z drżeniem stanęli przed swoim Stwórcą. I wtedy Adam, próbując okłamać Boga, powiedział: "Jestem nagi i dlatego się ukryłem". Pan Bóg jednak wiedział, że to nieprawda. Wiedział, że Adam zjadł zakazany owoc, popełniając grzech. Wtedy Adam spróbował obwinić za to Boga: "Żona, którą mi dałeś, przyniosła mi owoc i zjadłem".

Pan Bóg z wyrzutem zwrócił się do Ewy: "Co ty zrobiłaś?". Ona, nie chcąc się przyznać, obwiniła węża. Wszystkie ich usprawiedliwienia były jednak daremne. Zostali ukarani za swoje nieposłuszeństwo. Na zawsze musieli opuścić ogród Eden.

I wszystko się zmieniło. Zwierzęta zaczęły ze sobą walczyć, z ziemi wyrosły kłujące ciernie, a wszystko to z powodu nieposłuszeństwa Bogu.

1 Księga Mojżeszowa 3:1-15; Psalm 14

Dzień 5: Niezmierzona Boża miłość

Adam i Ewa zagłębiali się coraz dalej w las. Nigdzie nie było ścieżki, która ułatwiłaby im wędrówkę, nie było także drogi powrotnej. Przed zamkniętą bramą raju stanął Boży anioł z ostrym mieczem, lśniącym jak błyskawica.

Im bardziej oddalali się od ogrodu Eden, tym większe mieli pragnienie, by do niego powrócić. Wspominali wspaniałe chwile wypełnione Bożą miłością i troską.

Niestety, teraz ponosili ciężką karę za swoje nieposłuszeństwo. W pocie czoła musieli pracować na chleb. Ich życie było pełne smutku i nieszczęść, a w końcu czekała ich śmierć. Ale czy mieli prawo się skarżyć? Przecież uwierzyli szatanowi i odwrócili się od Boga. Ich przyszłość została okryta ciemnością grzechu.

Serca Adama i Ewy wypełnił gniew wobec "niesprawiedliwego" Boga. Wydawało im się, że niczego nie można już zmienić, że nie da się wrócić do Boga i żyć blisko Niego. Wtedy jednak wydarzyło się coś wspaniałego. W swojej wielkiej miłości Pan Bóg obiecał posłać na świat Zbawiciela, który weźmie na siebie ich grzechy. Boża miłość znów rozgrzała ich zimne serca.

Uznając swój grzech i wspominając Boży gniew, Adam i Ewa z pokorą przyjmowali teraz karę za swoje nieposłuszeństwo. Za łzami rozpaczy w ich oczach teraz widać było również radość i nadzieję. Przecież Bóg był dla nich taki dobry!

Gdy zaczęło się ściemniać, musieli szukać bezpiecznego miejsca na nocleg, a w ogrodzie zawsze było tak bezpiecznie... Wraz z grzechem pojawił się również strach.

Budząc się w ciepłych promieniach słońca, dziękowali jednak Bogu za każdy nowy dzień. Widzieli też troskę Stwórcy o nich. Z wdzięcznością opowiadali o tym, jak uczynił dla nich ciepłe ubrania ze skór zwierząt oraz o tym, że przedłużył im życie, bo przecież za popełniony grzech mieli umrzeć.

Musieli ciężko pracować, ale ważne, że żyli. Niezależnie od tego, co się wydarzyło, Adam i Ewa kochali się, ale już nie tak mocno, jak w ogrodzie Eden. Teraz w ich sercach był także grzech.

Wysławiali jednak Boga za obiecanego Zbawiciela, który ich uratuje i dzięki któremu będą mogli być kiedyś w raju. Często o tym rozmawiali i śpiewali dla Boga pieśni wychwalające Jego wielką miłość.

1 Księga Mojżeszowa 3:16-24; Ewangelia Jana 3

Dzień 7: Ogromna łódź

W tamtych odległych czasach ludzie żyli o wiele dłużej niż obecnie. Zanim Adam umarł, na ziemi żyło już wielu ludzi. Wszyscy oni byli wnukami i prawnukami Adama i Ewy, ale ich serca były bardzo złe.

Adam i Ewa mieli jeszcze syna o imieniu Set, którego serce zostało zmienione przez Boga. Było to przejawem Bożej miłości do grzesznego człowieka.

Tymczasem potomkowie Kaina coraz bardziej kochali zło. "Bóg jest nam niepotrzebny! - mówili. - Będziemy robić to, co nam się podoba!".

Każdego dnia szukali sposobu, by uprzyjemnić sobie życie i udawało im się to. A może to szatan im w tym pomagał? Wszystko im się udawało. Budowali domy, żeby w nich mieszkać, wykuwali miecze, żeby nimi walczyć, wytwarzali instrumenty muzyczne, żeby zachwycać się muzyką. "Widzicie?! - śmiali się. - Sami sobie ze wszystkim dobrze radzimy. Nie potrzebujemy Boga".

To prawda, niewielu było wtedy ludzi, którzy szanowali Boga. Właściwie tylko rodzina Seta nie sprzeciwiała się Bogu, nie lekceważyła Go i ostrzegała grzeszników przed Bożą karą.

Ich życie było trudne. Gdy urodził się Noe, Lamech, jego ojciec, mówił tylko o jedynym pocieszeniu dla wierzących - o Zbawicielu, który ma w przyszłości nadejść.

Z każdym dniem grzech wnosił na świat coraz więcej zła. Najgorsze jednak było to, że także ci, którzy wierzyli w Boga, czasem czynili zło.

Noe jednak szanował Boga. Widząc, co dzieje się na ziemi, Pan Bóg powiedział Noemu, że nie może już dłużej znosić grzechu ludzi. "Wytępię z ziemi ludzi, ptaki i zwierzęta. Sprowadzę na ziemię potop" - oznajmił. Jednak ze względu na wierność Noego, Pan Bóg obiecał, że uratuje jego i całą jego rodzinę. Kazał mu więc zbudować ogromny statek. Ufając Bogu, Noe zabrał się do budowania arki. Nie było to łatwe - przecież budował statek tam, gdzie nie było wody! Wybudowanie arki, która miała trzy piętra, wymagało wiele trudu i czasu. Przez wszystkie te lata wytężonej pracy Noe opowiadał ludziom o nadchodzącym Bożym gniewie, o potopie i o tym, że wszyscy grzesznicy zginą. Myśl o przyszłej zagładzie wszystkich żywych stworzeń przygnębiała go. Ludzie jednak śmiali się z niego, mówiąc, że stracił rozum. Mimo że zbliżał się dzień kary, nie porzucili zła i nie zwrócili się do Boga.

1 Księga Mojżeszowa 6; Ewangelia Mateusza 24:29-44

Dzień 12: Podróż Abrama

Niedaleko niedokończonej i częściowo zburzonej wieży powstało miasto Ur. Ludzie mieszkający w tym mieście kłaniali się księżycowi i gwiazdom, oddając im cześć jako bogom. Za miastem na zielonych polach pasał swoje stada pasterz Terach. Mieszkał on w szałasach, ponieważ nie chciał pozostawiać swoich owiec, krów i kóz.

Terach miał trzech synów: Abrama, Nachora i Harana, którzy pomagali mu w pracy. Tak jak wszyscy w mieście, Terach również oddawał cześć bóstwom Ur, chociaż pochodził z pokolenia Sema, czyli syna Noego.

W mieście tym nie było nikogo, kto pozostałby wierny żywemu Bogu.

Pan Bóg miał jednak pewien plan. Odnowił serce Abrama, który odrzucił fałszywe bożki i zaczął modlić się wyłącznie do prawdziwego Boga, który stworzył niebo i ziemię.

Pewnego dnia Pan Bóg polecił Abramowi, aby wyszedł ze swojego miasta i udał się do innego kraju. "Co to za nowy kraj?" - zastanawiał się Abram. Opowiedział też o tym Bożym poleceniu swojemu ojcu i żonie Sarze. Potem, zwinąwszy swoje namioty, rodzina udała się w podróż w nieznane. To była niezwykła podróż, ponieważ nie wiedzieli, dokąd idą. Jednak Abram wierzył, że Pan Bóg pokaże im właściwą drogę.

Zanim jeszcze wyruszyli, zmarł Haran. Jakże mogliby zostawić jego syna samego? Lot z radością zgodził się iść do nieznanego kraju ze swoim stryjem, Abramem.

Po długiej wędrówce dotarli wreszcie do miasta zwanego Haran. Terach nie chciał już iść dalej i pozostał w tym mieście, a razem z nim i Nachor.

Abram był posłuszny Bogu we wszystkim, dlatego po pewnym czasie wyruszył w dalszą drogę. Nie było to łatwe. Abram był bogaty. Posiadał dużo złota, srebra i wielkie stada owiec, krów i kóz. Rodzina i słudzy, i cały jego dobytek stanowili tłum, który wolno się przemieszczał, a nieznany kraj wydawał im się nieosiągalny. W końcu jednak wszyscy oni dotarli do ziemi Kanaan.

W okolicach miasta Sychem znajdowały się wspaniałe pastwiska dla stad Abrama, dlatego postanowił, że zatrzymają się tutaj, aby trochę odpocząć i posłuchać kolejnych wskazówek Boga.

Wtedy Pan Bóg przemówił do Abrama: "Oddam tę ziemię twoim potomkom!". Radość Abrama i Sary była ogromna. Zrozumieli bowiem, że Pan Bóg da im syna, a do tej pory nie mieli jeszcze dzieci. Abram zbudował w tym miejscu ołtarz i oddał chwałę Panu, który tak go błogosławił. Jak będzie wyglądała przyszłość? Tego Abram nie wiedział, ale wierzył, że Pan dotrzyma słowa.

1 Księga Mojżeszowa 12; 5 Księga Mojżeszowa 34

Dzień 13: Stryj i bratanek

W nowym kraju Abram zamieszkał pośród innych narodów. Ludzie robili tam sobie posążki z drewna, kamienia i często ogłaszali święta na cześć swoich bożków. Abram unikał tych uroczystości i dlatego uważany był za dziwaka.

Mieszkańcy miasta zauważyli jednak, że Bóg Abrama jest mocny i ochrania go, więc nie czynili mu nic złego.

Jako właściciel wielkich stad, Abram musiał żyć jak koczownik, przenosząc się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu nowych pastwisk dla swoich zwierząt. Gdy w pobliżu pastwisk nie było wody, pasterze kopali głębokie studnie, aby napoić swoje krowy, owce i kozy.

Czas mijał. Stada powiększały się i coraz trudniej było wyżywić wszystkie zwierzęta Abrama i Lota. Zdarzało się, że pasterze zaczynali kłócić się między sobą, a nawet bić się, chcąc zdobyć lepsze pola i wodę dla swoich stad. Niepokoiło to Abrama. Obawiał się, że niedługo wszyscy będą ze sobą skłóceni, dlatego postanowił, że się rozdzielą. "Jeśli ty pójdziesz w lewo, to ja pójdę w prawo", powiedział do Lota.

Niestety, Lot, który był młodszy, nie powiedział: "Nie stryju, ty powinieneś wybrać pierwszy". Nie okazał szacunku starszej osobie. Długo oglądał okoliczne pola, sprawdzając, które są lepsze. Najbardziej spodobały mu się pastwiska na wschodzie. Dokonał wyboru, nie myśląc o Bogu, który był dla niego taki dobry. Nie myślał też o stryju, który tak bardzo się o niego troszczył. Lot myślał tylko o sobie.

Powiedział więc do Abrama: "Tam chciałbym zamieszkać!" i zabrawszy swoją rodzinę oraz ogromne stada zwierząt, skierował się w stronę bogatej ziemi.

Jego wybór był trafny - zielone pastwiska i czysta, chłodna woda. Były to jednak tereny położone niedaleko bezbożnego miasta Sodomy. Mieszkali tu ludzie nieposłuszni Bogu, a Lot musiał spotykać się z nimi każdego dnia. Nie podobało mu się to, jak żyli, ale nie reagował, ponieważ jego celem było powiększenie swego majątku.

Pewnego razu, w czasie wojny, nadciągnęły obce wojska i zabrały Lota, jego żonę i córki do niewoli. Wrogowie zabrali także jego krowy, owce i kozy. Lot stracił wszystko...

Jak zareagował na to Abram? Zebrał silnych mężczyzn i pokonał wrogów Lota. Odzyskał też wszystko, co mu zabrali. Ale nawet po tych wydarzeniach Lot nie opuścił Sodomy. Prawda, że było to niemądre? Jednak Bóg strzegł Lota i nie zostawił jego rodziny.

1 Księga Mojżeszowa 13; List do Rzymian 4

Dzień 14: Radość Abrama

Abram i Lot rozstali się w zgodzie, jak przyjaciele. Ich pasterze nie mieli już powodów do kłótni. Nie jest dobrze, gdy gniewasz się na bliźniego, a jeszcze gorzej, gdy wciąż nosisz w sercu urazę. Nie wiesz przecież, czy jeszcze kiedyś go spotkasz, a jutro może być już za późno, żeby się z nim pogodzić. Dlatego warto pojednać się z wszystkimi, z którymi jesteś skłócony, zanim zakończy się dzień.

Abram cieszył się z tego, że może myśleć o Locie bez złości. Kochał swojego bratanka i troszczył się o niego. Wspominał czasy, gdy razem rozpoczynali każdy dzień, prosząc Boga o błogosławieństwo dla ich pracy, a wieczorem uwielbiali Go za Jego łaskę i dobroć.

Czy tam, w Sodomie, Lot pamięta, aby się modlić? Czy pamięta ich rozmowy o życiu dla Boga? Czy ma obok siebie ludzi, z którymi mógłby porozmawiać o Stwórcy? Czy przypadkiem nie pokochał bogactw bardziej niż Boga?

Takie myśli nachodziły Abrama, gdy odpoczywał po pracy. Pan Bóg widział, że Abram martwi się o swojego bratanka, postanowił więc odwiedzić go i pocieszyć.

"Spójrz na północ i na południe, na wschód i na zachód. Wszystko, co widzisz, dam tobie. Nie na jakiś czas, ale na zawsze" - powiedział Bóg. Abrama bardzo ucieszyły te słowa. Jednak najbardziej uradowała go kolejna obietnica: "I dam ci dzieci, wnuków i prawnuków. Będzie ich tylu, że nie da się ich policzyć".

Teraz Abram przekonał się, że Pan Bóg nie zapomniał o swojej obietnicy. Nie mógł jednak zrozumieć, jak on i jego żona będą mogli mieć syna, skoro oboje są już starzy. I w tej chwili przypomniał mu się jego ulubiony sługa Eliezer. Może Pan Bóg, mówiąc o dzieciach, miał na myśli właśnie jego? Wiele pytań nurtowało Abrama, z szacunkiem zapytał więc Boga, czy miał na myśli Eliezera. "Nie, Abramie! - odpowiedział Bóg. - Eliezer nie będzie twoim następcą. Sara zostanie matką i będziesz miał własnego syna. Właśnie od niego będzie pochodził obiecany Zbawiciel". Cóż za wspaniała wiadomość! Potem Pan Bóg dodał: "Popatrz na gwiazdy, Abramie. Czy możesz je policzyć? Nie ma nikogo, kto mógłby to zrobić. Tak wielu będziesz miał potomków".

Abram nie zrozumiał tego, ale wierzył, że tak się stanie, bo przecież obiecał to sam Bóg.

1 Księga Mojżeszowa 15; List do Galacjan 3